KRYZYS ZAKLEJANIA- może atropina?? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Masakra. Od kilku dni JOnasz praktycznie nie ma rehabilitacji bo zrywa jeden
    plaster za drugim. Próbuję wszystkiego zaklejam jak jest czymś zajęty żeby o
    tym jak najszybciej zapomniał, ale wytrzymuje jakieś pół godziny w i ułamku
    sekundy plaster jest zerwany. Obklejam go dookoła poloplastrem ale skutkiem
    jest tylko podrażnienie większej okolicy twarzy. Zero efektu. Zastanawiam się
    czy nie dzwonić do JAworskiego i nie pytać o tą cholerną atropinę. MOże go
    przez jakis czas potrzymać na niej. ale boję się że potem to już w ogóle nie
    będzie chciał wrócić do plastra i czy w ogóle atropina spełni dobrze swoją rolę.
  • Witam,

    Nie mam niestety pomysłu na walkę z plastrem. Mam tylko taką
    obserwację, że Krzyśkowi chyba najbardziej przeszkadza ciągnięcie
    skóry, jak mu nakleję gdy marszczy okolice oka. Podcinam mu
    plasterek od dołu żeby mniejsza powierzchnia skóry była zaklejona i
    przycinam też mocno przy nosie, bo tam mu najbardziej przeszkadza.
    Za to od góry doklejam plaster, bo ten okulistyczny kończy sie na
    brwi i łatwo może wtedy oderwać, a jak dodatkowy plaster
    przytrzymuje plaster okulistyczny nad brwią, to Krzysiek nie ma za
    co chwycić. Ten dodatkowy przyklejam do okulistycznego i naklejam
    je łącznie. Moze takie podcinanie i doklejanie Ci pomoże?

    Za to na podrażnienia polecam maść okulistyczną z wit. A, ja
    mam "VitA-pos", firmy Ursapharm (innych nie próbowałam). Droga była
    jak skurczybyk ale jest bardzo wydajna. Jak sie coś odparza, to
    smaruję wieczorem i rano nie ma śladu. W lecie jak się skóra pociła
    i się bardziej odparzał, to aż tak dobrze ta maść nie działała ale
    teraz jest rewelacyjna.

    Więcej pomysłów niestety nie mam.

    Pozdrawiam,

    mama Krzysia
  • Hej Kasiu
    Zgadzam sie z mama Krzysia o tym podcinaniu,jak młody
    sie "marszczył"przy zaklejaniu oka to zaraz plastra nie było,później
    nacinałam na nosie i przy konciku nos-policzek,oblepiałam od góry
    plasterkiem i z boku koło skroni.Później przez pomyłke "monsz" kupił
    te duze plastry zamiast junior i okazało sie to strzalem w 10-tke!sa
    wieksze,niby wiecej miejsca na buzi zajmuja ale przyklejaja sie
    wszedzie tam gdzie trzeba a nie na brwiach i dolnej powiece:)przez
    co nie ciągna tam gdzie nie trzeba i nie dotyka sie tak rzesami-a to
    dziecku też przeszkadza bo trze po oku.No a tak wogóle to tez przez
    ten bunt zalepianai przechodziłam i trwał z mc az młody odpuscil:):)
    Tak że ja proponuje-poczekaj,pokombinuj i pomęcz sie jeszcze troche
    a może atropina nie bedzie potrzebna.Niestety jak zaczniesz
    Jonaszowi odpuszczać to sie odzwyczi i dopiero bedzie przekichane.:)
    Pozdrawiam.
  • Mam podobny problem, Kamil niechętnie i czasami prowadzi dyskusję na jak długo i
    co chwila podchodzi i pyta czy już minął czas zasłonięcia. U nas wygląda to
    tak, Kamyk ma zasłonięte oko na około 3h w szkole, w tym czasie ma rysuje, pisze
    wycina, ma zajęcia więc nie myśli o tym.
    Ale problem jest w weekend. Zastosowaliśmy plastry kolorowe i z naklejkami.
    Dobrym sposobem (przynajmniej na Kamila to działa) wymalowanie sobie plastra
    flamastrami na swój sposób. Plaster w takie formie jest chętniej nakładany.

    --
    Kamyk 16.09.2002 r.
    arpex
    Judo Gocław
  • W ramach metod zwalczania kryzysu też kupiłam te duże plastry. Same w sobie (a
    także podklejone)nic nie zmieniły. Poszłam za radą o podcinaniu, żeby nie było
    zadziorków ułatwiających zdzieranie. Więc w tej wersji wytrzymał dziś 3
    godziny!! i musiał się bardzo natrydzić zanim zdrarł. Aż plaster podarł na
    części pierwsze:)Pójdę tym tropem i zobaczymy.
    dzięki za radę i wsparcie. najgorsze z tą konsekwencją jest to że trudno w
    nieskończoność przyklejać nowe plastry bo bym mu całą skórę z okolicy oka
    zdarła.... po 4 czy 5 zdarciu jest już masakra.
  • No to super. Mi trochę czasu zajęło wynalezienie swojego "patentu",
    wypróbowałam różne sposoby podcinania, czułam się jak przedszkolak
    na zajęciach z wycinanek. Sporo plastrów tak napsułam ale opłaciło
    się. Teraz też muszę coś nowego wymyślić, bo buzia urosła i mój
    dotychczasowy model nieco mnie pasuje.

    mama Krzysia
  • a jakich plastrów uzywacie?
    Ja wiem ze to nie wyeliminuje zrywania, ale przynajmniej skóra wokół aż tak nie
    ucierpi i może też inne nie będą się marszczyć. Używałam viskoplastu i
    opticlude,były beznadziejne. Teraz kupujemy tylko ortopady, to nie zadna
    reklama, jak ktoś chce mogę podać na priva.
    --
    Zuzia
    Adas
  • Ja używam Opticlude i jestem zadowolona, z Viscoplastów byłam
    mniej. Słyszałam dużo dobrego o Ortopadach ale nie próbowałam,
    Krzyś na szczęście zerwał plaster tylko raz (od września) i mam
    nadzieję, że tak już zostanie. :-)

    Pozdrawiam,

    mama Krzysia
  • To sie ciesze:) moj synek zarówno przy opticlude jak i viscoplast miał często
    podrażnioną skórę i wiecznie klej wokół oka, masakra. Zmywałam to delikatnie
    naftą kosmetyczną, bo niczym innym nie dawało rady. Odkąd kupuje ortopady jest
    super, plasterki nosi juz ponad 1,5 roku, ma 7 lat.
    --
    Zuzia
    Adas
  • My zdejmujemy plasterki w kąpieli jak są już mocno mokre i potem
    smarujemy okolice oka oliwką dziecięcą i po jakimś czasie po prostu
    ścieramy wacikiem resztę kleju. Jak coś się podrażni, bo np. u
    lekarza trzeba zdjąc, czy mi się źle polasterek nakleił, bo się
    Krzychu za bardzo zmarszczył i trzeba wymienić na nowy, to stosujemy
    okulistyczną witaminę A, preparat, który używamy nazywa się PoSS- A
    czy jakoś tak. Mogę sprawdzić dokładnie jak chcesz, podawałam nazwę
    i producenta w którymś wątku jakoś ostatnio ale dokładnie teraz nie
    pamiętam, bo rzedko używam. O ile podrażnienie nie jest znaczne, to
    na drugi dzień nie ma po nim śladu. Jak jest większe to smaruję na
    wieczór przez 2 - 3 dni i po sprawie. Farmaceutka mi kiedyś w
    aptece poleciła i sprawdza się u nas bardzo.

    Pozdrawiam,

    mama Krzysia
  • Bardzo dziękuje, zapytam w aptece na przyszłość, chociaż przy ortopadach Adaś
    nie ma żadnych podrażnień, nie zostawia kleju, sam ściąga plasterek na sucho
    ,zero problemów.
    --
    Zuzia
    Adas
  • Dziewczyny jest coraz lepiej. MAmy juz na koncie ze dwa dni całe przenoszone z
    plasterkiem. Stosujemy duże plastry, podcinane na granicy nos policzek.
    trzymajcie kciuki. dzięki za wszystkie rady.
  • a u nas oko jest zaklejane tyklo jak jestesmy na dworzu bo w domu
    nie ma szansy go utrztymac :(
    zadowolona chociaz kupilam tez vistplastu sa ciut mniejsze ale
    mlody nosil je bez problemun
    co do wiekszych to ja zamowilam sobie 5 opakowan medium i dla nas sa
    duzo za duze teraz jak nie mam innych bo czekan na juniorki to
    wycinam z kazdej strony te "M" ale on jest uparty i tez zrywa
    a ja chyba jest na tyle zla matka ze nie mam cierpliwosci do
    zaklaejania non-stop bo jak ide do pracy na 3h to nikt tego juz nie
    pilnuje i odrazu po moim wyjsciu plaster jest zdjety :(
  • Ja kupuję opticlude ale zastanawiam się nad ortopadami.
    Przy zdejmowaniu plastra rzeczywiście Kamil ma podrażnioną skórę wokół oczu.
    Stosuję krem bauma lipikar i jest dobrze.

    Zakupiłam dość spory zapaś opticlude 5,0cmx6,0cm i są za małe, może ktoś
    potrzebuje?? w paczce jest 19 szt. + naklejeczki.
    --
    Kamyk 16.09.2002 r.
    arpex
    Judo Gocław
  • U nas znowu kiepsko. Zakłada raczej bez płaczu. czymś go motywuję że zrobimy coś
    fajnego np. wyjdziemy na dwór, zakłada więc po dobroci ale po pół godzinie lub
    godzinie zrywa.
    już nie wiem co robić...
  • U nas coraz gorzej... zmieniliśmy plastry na te duże, podcinamy JOnasz nie
    płacze przy zakładaniu więc ma dobrze przyklejony i go nie ciągnie i nic. W
    wyniku naszych tłumaczeń Jonasz daje sobie zaklejać dobrowolnie oko... żeby po
    pół minuty zedrzeć plaster.
    Rozmawiałam z JAworskim. Powiedział że atropina przy tak dużym niedowidzeniu oka
    nie spełni właściwie funkcji. Poradził że jeśli kryzys nie mienie to przyjechać
    i dobrać soczewkę obturacyjną.
    Tak chyba musimy zrobić tylko czemu to cholerstwo takie drogie??!!! 1000 zł.
    Wprawdzie ma teoretyczną żywotność na rok czasu, ale... jak zginie, albo się
    zniszczy to do wymiany.
    no i masarka że ta soczewka jest miękka. ja sobie nie wyobrażam miękkiej soczewy
    u dziecka- jak zatrze pod powiekę to jak tu wydłubać takie zawiniątko??? ale
    coż... jonasz nie pozostawia nam wyboru.
  • O kurcze... Miękkiej też sobie nie wyobrażam ale któraś mama na tym
    forum pisała, że używa, więc pewnie się da. Poza tym nauczyłaś się
    zakrapiać oko, zakładać to twarde cholerstwo, zdejmować je, to i z
    miękką sobie poradzisz, to tylko kwestia czasu. A może Jonasz
    jednak znowu się z tym zaklejaniem pogodzi? W końcu nasze dzieci
    powinny nabierać z wiekiem rozumu...

    Pozdrawiam,

    mama Krzysia
  • Witaj Kasiu
    Chciałabym Ci coś jeszcze doradzic,jednak pomysłów brak...
    Sama mam problem z zaklejaniem oka mlodemu,mała bestia tak sie
    wycwaniła ze jak tylko wyjde z domu do pracy i np zobaczy ze tata
    odjeżdza samochodem to wydrze sie tylko że tata pojechał iiii był
    sobie plaster...A jak sie go zapytasz kto ci pozwolił oko odkleić
    to powie ze np." żaba pozwoliła" albo Tabaluga albo dziadzia i
    pogadane.
    Kamil np.żeruje na tym że Babcia nie umie mu oka zakleic.Wystaczy
    chwila jej nieuwagi i młody sie cieszy wolnoscia.Zeby pod jej opieką
    młody lepca nie zerwal chodzi za nim krok w krok ale ile tak można
    jak sie jest po 70-ce?Ja bym pewnie dawno wymiękła:)
    Dzieciaczki nam rosna,mysle ze wkoncu do nich do nich dotrze ze to
    dla ich dobra albo ze poprostu tak trzeba.

    Silikonowa soczewke zakładałam małemu tylko raz na próbe u
    Prostowej,jak dla mnie(zreszta dla mlodego też) to była masakra,ale
    napewno sie tego nauczysz w razie potrzeby.Szkoda tylko ze to jest
    takie drogie...ja bym sie zgubieniem nie martwiła bo to jak sie
    przyklei do oka to cięzko sciągnąc,wiekszym problemem jest chyba to
    że bardzo łatwo te soczewke zniszczyć(paznokciem,jak sie sklei itd.)
    Ale uszy do góry,uparcie do celu-to sie nie może nie udac:)
    Pozdrawiam i wiedz ze nie tylko Jonasz z plastami walczy:)

    Do mamy krzysia
    Kamil im starszy tym gorzej znosi zaklejanie,zupełnie nie wiem
    dlaczego...ugada sie,uplacze,namacha łapkami a ja bezdusznie i tak
    go zaklejam.Młody wie wszystko,opowiada ludziom ze ma chore oczko,ze
    ma soczewke(!)Nie potrafi zaakceptować dwóch rzeczy -faktu
    zalepiania i... korzystania z nocnika(przynajmniej narazie:
    ( ).Jednak caly czas żyje z myśla ze jest coraz starszy ,bardziej
    kumaty i w końcu kiedyś wszystko zrozumie:)
  • Hej,

    Te wszystkie probemy dopiero przede mną - Krzyś kończy 15 miesięcy
    dopiero. Na razie moim największym zmartwieniem jest oduczenie
    Krzycha męczenia psów - mamy 2 i naprawdę mają boską cierpliwość do
    niego ale nie ufam ani Krzyśkowki, ani psom.

    Napiszcie może od czego zaczęło się to ściąganie plastrów i w jakim
    wieku, to może uda mi sie jakoś to zminimalizować? Na razie
    Krzysiek ściągnął plaster raz, no i często go skubie ale pilnujemy
    żeby mu wtedy natychmiast zająć czymś ręce.

    Pozdrawiam,

    mama Krzysia
  • Nie wiem w którym momencie się to zaczyna. może jest to związane w ogóle z
    wejściem w wiek totalnej negacji... Wcześniej miał jednodniowe kryzysy i dalej
    spoko a teraz im starszy tym gorzej.
    Zastanawiałam się też nad okularkami zerówkami z gumowym obturatorem ale nie
    sądzę żeby chodził no i podglądać się da.
    pozdrawiam kochane i dzięki bardzo za wsparcie
  • Podglądanie przez okulary chyba lepsze niż brak rehabilitacji.
    Spróbuj może pożyczyć od kogoś okularki, żeby nie wyrzucać pieniędzy
    w błoto? Czy Ty albo mąż nosicie okluary? Może to będzie jakiś
    motywator? My mamy za jakieś pół roku dostac dodatkowo do soczewki
    okularki do korekty dali i tak sobie kombinowałam, że jak nie bedzie
    chciał nosić, to sobie wreszcie zerówki do komputera zrobię i może
    to coś pomoże. Bo poza tym nic nie przychodzi mi do głowy.
    Niestety. Ja ci w którymś wątku pisałam jeszcze, że jak chcesz
    wypróbowac te kolorowe plastry, a nie mozesz ich dostać, to Ci mogę
    ich w W-wie przy okazji poszukać, tylko musisz mi podac albo ich
    nazwę albo chociaż producenta.

    Pozdrawiam,

    mama Krzysia
  • Przepraszam, że się wcinam w wątek, ale chciałam Cię zapytać o okularki do
    korekty dali. Gdzie się leczycie, kto Wam te okularki zalecił? Moja córka jest w
    podobnym wieku (16 m-cy), jak Twój synek. Różni lekarze i rehabilitanci mają
    bardzo różne zdanie co do tego, kiedy dziecku dać okularki do korekcji dali i
    stąd moje pytanie.
  • katach,w aptece na okrzei kupowalam plastry-co prawda nie kolorowe
    ale z naklejkami,moze z nimi sprobuj..?
    u nas gumowy obturator pod okulary szlag trafil,wywalila na ulicy a
    majac go dziw ze okularow nie polamala tak je zdzierala z buzki.
    takze nadal wielki ch..wuj z naszym zaklejaniem,nawet 5 min dziennie
    na oku nie ma,nawet jak jej rece zajme(czytaj przytrzymam ;) )to tak
    buzka pociera o co sie da ze w koncu plaster sie odkleja.
    jutro sprobuje znow z gumowym,moze za drugim razem sie uda
  • Ja kiedyś kupilam młodemu opticlude a w nich w środku były naklejki
    na plaster,naklejki schowałam głeboko do szafy bo nie bylo problemu
    z plastrem.
    Teraz wróciły do łask te naklejki jednak na krotko(az 2 dni...)
    Kamil zaczynał wszystkim pokazywać naklejke tyle już ze z plastrem w
    rece:)
    U Kaczmarkowej w gabinecie widziałam takie fajne kolorowe plastry
    tylko za pierona nie moge sobie przypomniec jak sie nazywały...jakiś
    master aid ortopad czy coś w tym stylu.Wiem że proponowała mi zakup
    tych plasterków,napisała mi że jakbym chciała to mam zadzwonić do
    niej do gabinetu i mi przyslą.Jednak wtedy to był za drogi interes
    (ok5 plastrów dziennie...),ale nie wykluczone ze jak bedziemy na
    kontroli po wakacjach to kupie kilka na sprawdzenie.Najgorsze to
    to,że sie robi ciepło,coraz cieplej...i znów sie zacznie
    problem,odparzenia,sam sie bedzie odlepiał itp itd.Jezu,chyba
    znienawidze lato:(:( i tak az do jesieni...
  • ja wiedzialam ze wystarczy naskarzyc na moja mala-zakleilam na
    spacerze plaster i 1,5 godz pieknie nosila.musze czesciej na nia
    narzekac ;) zgapilam pomysl ktorejs mamy z za duzym plastrem-do tej
    pory nie dzialalo a dzisiaj jakas odmiana,marze by na stale tak
    zostalo
  • dzięki puszek za radę o okrzei. właśnie się tam miałam udać. ale najpierw
    wypróbowałam patent na robocze naklejki. kupiłam mu jakieś małe naklejki żeby
    przyozdobić plaster. No owszem zabawa naklejkami była przednia ale nawet ciut
    nie wpłynęło to na motywację Jonasza do zaklejania oka. Jest chyba za mały żeby
    mieć radochę z "wypasionych" plastrów albo raczej niebywałą determinację do
    pozbywania się plastra. i to chyba u niego jest prioprytetowe.
  • Nas prowadzi dr Hautz. Powiedział, że jak Krzyś będzie miał koło 2
    lat, dostanie okularki żeby dobrze widział też w dal. Nie
    dopytywałam sie o szczegóły, bo to jeszcze odległa perspektywa.
    Pewnie będę się pytac przy następnej wizycie ale, o ile nie będzie
    jakiś kłopotów, to będzie dopiero we wrześniu.

    Prostowa, u której dobieramy soczewki nic nie mówiła ale też jej się
    nie pytałam, bo nie jej powierzyliśmy prowadzenie Krzysia, więc nie
    do jej zaleceń się stosujemy, choć ona o tym nie wie.

    Pozdrawiam,

    mama Krzysia
  • A na ile godzin dziennie zaklejacie oczka? Mnie lekarz powiedzial,
    zeby 2 godziny tylko. Gdzies zreszta czytalam, ze takie 2 godziny
    wysatarcza i nie ma specjalnej roznicy jezeli sie na dluzej zakleja.
    Oraz nalezy zaklejac jak dziecko cos robi takiego gdzie sie wzrok
    skupia, czyli rysuje, czyta, uklada ukladanki, a nie jak jest na
    dworze na spacerze, bo to nie przynosi az takiego efektu.
  • Nam lekarze mówili, że na początku zaklejać na prawie cały dzień.
    Krzyśkowi zaklejamy oczy od początku września, w październiku miał
    operację, od grudnia soczewkę. Patrzy obuocznie tylko godzinę
    dziennie. Podobno po lecie ma już patrzyć dłużej ale zobaczymy co
    nam powiedzą po kolejnej kontroli.

    Słyszałam też o innych szkołach, był taki dłuuugi wątek na forum,
    pewnie najłatwiej będzie znaleźć szukajac po ilości odpowiedzi, bo
    był naprawdę długi. Poczytaj moze tam.

    pozdrawiam,

    mama Krzysia
  • My zaklejaliśmy oko 12 godz dziennie i mały miał 1-2 godz
    patrzenia"luzem",tak było przez 15!mcy(od odebrania w pażdzierniku
    2007 soczewki-niecały mc po operacji-do poczatku stycznia 2009).Od
    połowy stycznia b.r. zaslaniamy oko 6 godz.(zawsze ok 1-2 godz
    dłużej jak mały zaśnie po np 4 czy 5 godz.zalepienia).
  • Tak czytalam juz ten watek, ale to po tym jak sie juz tu zdazylam
    wymadrzyc ;) Moze te rozne szkoly to przez to, ze w sumie rozne sa
    te stopnie niedowidzenia i powody. Jendemu dziecku pewnie wystarcza
    2 godzinki, a inne musi sie dluzej meczyc.
    To jeszcze polece taka stronke dla znajacych angielski, choc troche:
    www.theyefive.nhs.uk
    Jest ona specjalnie dla dzieci i sa tam takie proste gierki
    komputerowe. Kazda zaczyna sie od zapytania, czy dziecko ma zalozone
    okularki i zaklejone oczko. Moze to troszke dziecko przekonac do
    zalejania.
  • Ja mam komunikat, że link wygląda na uszkodzony. Możesz go, proszę,
    sprawdzić?

    Pozdrawiam,

    mama Krzysia
  • Już mam, brakowało jednoego "e": www.theeyefive.nhs.uk/

    mama Krzysia
  • Przepraszam, adres wpisywalam recznie i pewnie mi sie omsklo to jedno
    e ;)
  • katach jak tam z zaklejaniem? mi udalo sie kupic plastry kolorowe za-
    uwaga-9 zl.(niech zyje "tania apteka"na narutowicza). wszystko
    pieknie bo plastry z uwielbianymi przez dzieciaka tygrysami ale
    nosic nie chce. probowalam zwykle plastry z rysunkami zrobionymi
    przez mala-jako ze ostatnio boom na "niunia siama rysiuje".tez nic.
    i tak mija rok od wszczepu a mala zaklejania nie i koniec.

  • Cześć byliśmy dzis na przymusowej wizycie u dr.Hautza ponieważ młody
    wsadził sobie paluszek do oka i przesónał soczewkę tak że staneła mu
    w kanaliku i był problem z wyjęciem jej
    dr.H powiedział że ma porysowaną rogówkę i dał krople ale niestety
    załamał nas mówiąc że młody widzi tylko ok 1% i że niestety albo
    będziemy zaklejać cały dzień albo oko się wyłaczy :(
    ostatnio nosił przez godzine ale im większe słonce było tym bardziej
    mu wszytsko przeszkadzało i zerwał plaster
    w poniedziałek zaczynam ponownie walke z plastrami i już się boję że
    nie dam rady
    jak namówic prawie dwu letnie dziecko do noszenia tego cholerstwa?
    problem polega u nas na tym że on je zrywa od góry :(
    jak go zająć żeby zapomniał o nim ? pomyslu mi brak :(
    POMOCY!!!!
  • Witam, nie ma chyba złotej rady;( u nas czas przebywania plastra na
    oku jest wprost proporcjonalny do jakości przyklejenia i kleju.
    W dni gdy nie ma upału polecem nowość:
    solutions.3mpoland.pl/wps/portal/3M/pl_PL/about-3M/information/more-info/press-room/?
    PC_7_RJH9U5230ONQ6027DTROJH2482_assetId=1180608616807

    cena w okolicach 12 zł za 10 sztuk. stosowałam wcześniej te same ale
    cieliste (zresztą bardziej mi się cieliste podobają) ale w tych
    kolorowych jest zupełnie inny materiał i klej. Naprawde mocno i
    dokładnie przylegają. Kupiłam teraz 5 opakowań ale czekam aż nie
    będzie upałów bo od nagrzania jeszcze gorzej je wieczorem odkleić,
    zostawiają czerwony ślad. Stosuje w chłodne dni i zdejmuje w wannie
    po wcześniejszym namoczeniu. Zostaje zaczerwienienie ale w końcu
    ratujemy wzrok dziecku więc trzeba wybrać co ważniejsze. Po myciu
    smaruję kremem i do rana buźka jest normalna i gotowa na kolejny
    plaster.
  • co do plastrow to ja mam ortopady kolorowe :)

    najbardziej to sie boje ze nie dam rady psychicznie z zaklejaniem
    tego oczka on jest teraz w najgorszym momencie swojego zycia
    wszytsko chce wymusic placzem i zawsze musi byc na jego wiec jak
    teraz zaczne mu zaklejac to bedzie starszny bunt, placz i wrzaski
  • Nie chodzi o to że kolorowe tylko o tą konkretnie firmę. Na samym
    początku stosowałam ortopady, są delikatniejsze ale dużo łatwiej je
    odkleić. No i praktycznie 2 razy droższe a jak trzeba zaklejać
    czasem kilka dziennie (był i taki u nas etap) to zaczynałam dostawac
    niezłego nerwa na małego.

    U mnie bunt, wrzask i pot jest przy zakładaniu soczewki. Za każdym
    razem czuję się jakby ze mnie uchodziło życie... zadaję mu fizyczny
    i psychiczny ból co rozdziera mi serce i nienawidzę wówczas sama
    siebie. Niestety jest tak że trzeba zostawić te myśli za drzwiami i
    zrobić to i już. Liczę że kiedyś zrozumie tą walkę a i ja jak go
    zobacze za kierownicą auta to się rozgrzeszę.

    Musisz być silna i wierzyć w to co robisz. Taka rola matki. Musisz
    zrobić wszystko żeby dziecko dało radę i nie możesz myśleć że Ty na
    to nie znajdziesz siły bo dzieci rodzą się z duszą psychologa,
    intuicyjnie każdy Twój stan wyczuwają, każdy stan zawahania. Niech
    czerpie z Twojej siły a nie korzysta z chwil słabości.
  • o to niespodzewałam się że mogą być trudniejsze do zerwania pewnie
    jak skoncza mi sie ortopady to kupie te co polecasz jak narazie mam
    ponad 100szt ale podejrzewam ze to starczy nam na 10 dni max :(


    pozdrawiam Ania
  • my mamy wlasnie te 3m kolorowe,faktycznie ciezko zdjac,zerwac
    rowniez ;) ostatnio dziec dal sie zakleic bo taki piekny plasterek z
    tygryskiem..niestety euforia trwala moze 10 minut i po
    plastrze,zdjety razem z okularami ktore byly na gumce.okulary w
    stanie agonalnym ale jeszcze 3 tyg musza wytrzymac do wizyty u
    okulisty.
    od jutra planuje zaklejanie "na fest",znaczy sie ma byc 3 godz i
    koniec a nie machniecie reka po godzinie bo dziec wyje i
    histeryzuje.ale tych "od jutra"to juz tyle bylo...
  • Nie wiem czy moja rada po pierwsze da sie zastosować, a po drugie
    czy się sprawdzi ale nam bardzo pomogły wakacje. Co prawda z walki
    z plasterkiem nie były tak wielkie jak u Was ale z soczewką a i
    owszem. Po trzech tygodniach wakacji (ja, mąż i Krzyś), Krzychu
    przestał walczyć z soczewką (zakładamy bez płaczu, nawet czasami sam
    się kładzie do założenia, jak go poproszę rano), zdejmujemy tak samo
    (z tym zawsze był mniejszy problem), a plasterek zakładamy na
    stojąco.

    Nie wiem na czym dokładnie nasz cud polegał ale najwyraźniej dłuższa
    wspólna obecność (obydwoje pracujemy) zdziałała cuda. Jest
    olbrzymia różnica i jest to dla mnie olbrzymia ulga. Ale nie wiem
    czy tylko "ten typ tak ma" i czy sprawdzi sie to na przykład przy
    dziecku, z którym mama jest cały czas, bo nie pracuje.

    Ktoś polecał zaklejanie w foteliku w samochodzie, bo mniejsza
    możliwość ucieczki i można dziecko zająć widokami za oknem, jak się
    ruszy.

    Nie wiem w jakim wieku jest Twoje dziecko ale może staromodne
    przekupstwo by zadziałało. Na przykład telewizor albo komputer
    tylko z zaklejonym okiem? Albo coś innego, co jest dla dziecka
    przedmiotem pożądania? A jak tylko zdejmie, to mu to coś zabierz.

    A może jezli zostawiasz dziecko np. z opiekunką, to niech ona
    zalepia. Może jej dziecko się mniej sprzeciwi? Nie wiem sama czy
    jest w tym sens, próbuję kombinować.

    Więcej pomysłów niestety nie mam.

    Pozdrawiam i życze powodzenia,

    mama Krzysia
  • dzieki za pomysly
    mlody ma prawie 2 lata jest z konca pazdziernika

    co do zakladania soczewki byl juz i u nas taki moment ze klad sie i
    zakladalismy a pozniej sciagalismy bez trzymania i tej calej reszty
    ale niestety raz zostal z mama i ona wziela gorsza przyssawke i nie
    mogla wyjasc co spowodowalo jego starch do dzi przed ta czynnoscia a
    to bylo 2 miesiace temu. Teraz zeby zalozyc musze na nim usiasc lub
    ktos musi go trzymac bo innaczej nie dam rady :(

    tez sie zastanawialm czy obca osoba nie poradzial by soebie lepiej
    ale z drugiej strony bala bym sie ze po kilku zerwanych by sobie
    darowala

    kupilismy kilka zabawek zeby sie zajal tym i nie mysla zobaczymy czy
    pomoga :)
    gorzej bedzie tylko na dworzu chyba zaczne wychodzic bez wozka zeby
    chodzil caly czas i sie rozgladal co do okola

    Pozrdawiam Ania
  • Moje dziecko wytrzymalo dzis lacznie ok 6,5 godziny w plasterku
    ale przez pierwsze 30 minut poszlo ich az 12

    i faktycznie ciezej jest zerwac te opti-plastu przezuce sie na nie
    tylko ze u mnie w aptece sa strasznie drogie bo wychodzi 1,60 za
    sztuke
  • I tak trzymać.

    Co do plasterków polecam allegro. Jakieś 8 m-cy temu kupiłam
    hurtowo opticlude 10 opakowań(200 sztuk) i wyszło mi taniej niż w
    aptece viscoplasty. Niestety właśnie się skończyły i znowu zalepiam
    viscopastem. Ale że Krzyś z nimi, odpukać, nie walczy, to chyba na
    razie przy nich zostaniemy.

    Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów z plastrami,

    mama Krzysia
  • ostatnie dwa dni nosil prawie caly dzien 10 godzin a 3 byl bez
    niestety rano nie zaklejamy mu odrazu jak wstanie bo chcemy zjesc na
    spokojnie i wyszykowac sie zeby wyjsc
    ale jestem pod wielkim wrazeniem ze tyle wytrzymuje niestety
    wiekszosc dnia spedzamy na dworzu wiec jest mu latwiej wytrzymac
    a co do plastrow to my uzywamy opti plastry te najwieksze i sa
    naprawde super dzieki za polecenie ich
    siostre wyslalam do apteki na narbutta i kupila mi plasterki za 1,30
    za sztuke wiec mamy w kieszeni 3zl na opakowaniu :)
  • W weekend na Allegro kupiłam Opticlude 6 opakowań (120 sztuk) za 85 zł,
    w tym koszty przesyłki. Wychodzi jakieś 70 gr za plasterek.

    Pozdrawiam,

    mama Krzysia
  • zaczal sie 3 tydzien i moje dziecko dzielnie znosi zaklejanie oczka
    jest lekki bunt ale sam wybiera sobie kalkomannie i potem na
    pl.zabaw kazdemu dzieku pokazuje co ma :) jestem z niego bardzo
    dumna
    my uzywamy tych duzych plastrow bo jakos najwygodniejsze (dla niego)
    mi sie wydaja

    a jak tam u was??

    Pozdrawiam Ania
  • Gratulujemy sukcesów!

    My jesteśmy na etapie walki o okulary. Ponieważ już wcześniej
    nauczyłam Krzycha chodzić w przeciwsłonecznych, to na dworze nigdy
    okularów nie zdejmuje. A w domu różnie bywa. Jak się czymś zajmie,
    to i 2 godziny w nich łazi, a jak jest nie w nastroju, to co chwilę
    zdejmuje i po 3 - 4 założeniu jest już bunt. Teraz jest jeszcze
    przeziębiony, więc do okoularów go za bardzo nie zmuszam, bo i tak
    jest nieszczęśliwy z zapchanym nochalem. Za to soczewkę coraz
    częściej zdejmujemy na stojaka, a zakładamy na leżaco ale bez
    przytrzymywania. Jeszcze nie zawsze ale często. A zakładanie
    plastra i ewentualne poprawki to się już zupełnie w locie odbywają,
    więc też bardzo dumna jestem i nasze życie stało się łatwiejsze.

    Do złożenia dokumentów o orzeczenie brakuje nam tylko zaświadczenia
    o zameldowaniu, więc w przyszłym tygodniu składamy wniosek.

    Pozdrawiam,

    mama Krzysia
  • nie zapeszam! ale u nas nie jest zle z zaklejaniem. udaje sie
    codziennie,co prawda na gora godzine,poltorej ale wazne ze oko
    zaklejone.
    poskutkowaly naklejki przyklejone na plaster-sama wybiera ktory chce
    i obywa sie bez wielkiej histerii.
    gorzej ze z plastrem widzi..bardzo zle. potyka sie,przewraca,jakis
    metr przed schodkiem podnosi noge do gory i probuje na niego wejsc.
    chce dotknac mojego nosa to trafia w ucho.albo w ogole gdzies poza
    mna.
    dobrze ze (bez plastra)wietnie widzi z daleka,choc marne to
    pocieszenie

    w srode odbieramy nowe okulary,moze bedzie jeszcze latwiej z plastrem
  • od srody mamy okularki i nosi bez problemu
    mamy tylko problem z zalozeniem soczewki i zaklejeniem oczka
    ale jak juz wszytsko jest na miejscu to chodzi caly dzien i nawet
    nie chce zdejmowac :)
    pozdrawiam Ania

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.