Dodaj do ulubionych

Źle leczona ziarnica i przerzuty

26.10.09, 10:57
W brata 23 lata nastąpił nawrót choroby (ziarnica złośliwa) łącznie z
przerzutami na płuca i klatkę piersiową.Lekarz konsultujący niewiele mówił o
rokowaniach,omijał temat.Wiem że ciężko jest wyrokować czy umrze czy będzie
żył, ale ja bym wolała realnie wiedzieć.
Ma mieć jakąś najsilniejszą chemię i przeszczep szpiku.
Może ktoś wie jakie szanse, jak to wygląda realnie?Walczyć będziemy o niego
bez względu na wszystko, jednak chcę znać realną ocenę sytuacji.
Edytor zaawansowany
  • 26.10.09, 12:28
    Tak w punktach:
    1)Standardowo kolejna chemia jest mocniejsza od pierwszej plus zalecane jest
    zakończenie bardzo mocną chemią połączoną przeszczepem szpiku (autoprzeszczep
    jest procedurą dość bezpieczną, przeszczep od dawcy niesie za sobą bardzo dużo
    ryzyk i komplikacji ale w niektórych przypadkach jest konieczny).
    2)Chłoniaki są rozlanymi nowotworami i atakują różne organy - oczywiście im
    mniej tym lepiej ale nie są to 'przerzuty'.
    3)Greneralnie rokowania zależą czy chemia na nowotwór działa czy nie - większość
    chłoniaków dobrze się leczy, niektóre typy niestety są odporne na leczenie.
    Także każdy organizm reaguje inaczej chemie.
    Także trudno powiedzieć o rokowaniach, jeżeli dana chemia zadziała to są bardzo
    dobre, jeżeli nie to trzeba szukać dalej - tragicznie jest jak juz nie ma więcej
    opcji leczenia.
    4)Jeszcze jedno - im bardziej agresywny chłoniak tym możliwość całkowitego
    wyleczenia jest większa.
    5)Aha, lekarze mówią że im dłuższy odstęp między pierwszą remisją a nawrotem tym
    rokowania są lepsze.

    Powodzenia
  • 26.10.09, 13:50
    Bardzo ci dziękuję.Dla mnie to nowość, nigdy całe szczęście nie
    miałam podobnej sytuacji.Z tego co wiem, pierwsza chemia nie
    przyjęła się, druga niby tak,ale nawrót nastąpił w pół roku od jej
    zakończenia,nie podjęto leczenia po TK jak wykryto zmiany na
    płucach, dopiero za następne pół roku przy TK i PET wyszła powaga
    sytuacji.
  • 26.10.09, 14:52
    Free ;-)
    Mój kuzyn walczył z ZZ jaieś trzy lata temu. Ogólnie u niego wykryto
    dość zaawansowane stadium, bo miał zajeta śledzionę (narząd
    odległy). Pierwsza chemia też guzik dała, ale po zmianie schematu
    jakoś poszło. Leczył się ok. 9mc + naświetlania. Teraz (tfu ..
    odpukać) ma spokój. No i od ponad roku jest szczęśliwym tatą ;-)
    Życzę dużo sił do walki no i zdrowia, zdrowia ... i zdrowia ;-)
    Pozdr ;-)
    Pam
  • 28.10.09, 10:35
    Dziękuję.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.