Diagnoza- guz na nerce i nie wiem co dalej...
Parę dni temu dowiedziałam się, ze tato ma guza na nerce. Odkryto to
zupełnie przypadkowo. Któregoś dnia pojawił się krwiomocz i tato
udał się do lekarza myśląc, ze ma zapalenie pęcherza. Lekarz zrobił
usg i diagnoza-guz na nerce, duży- zwaliła nas na kolana. Tato jest
okazem zdrowia, nigdy na nic nie chorującym, młodym, 54-letnim
mężczyzną, pełnym energii i optymizmu, a tutaj takie
coś!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jestem zrozpaczona, nie wiem jak
sobie z tym poradzić i jak pomóc tacie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Tato
jest smutny i zrezygnowany, jak mam mu pomóc? Wiem, że nie mogę
pokazywać słabości, ale sama nie daję sobie z tym rady, chodzę jak
zombie, nie jem, nie śpię, miotam się...jestem pełna nadziei, że
operacja się uda i guz okaże się niezłośliwy, ale jak pomyślę o
innej ewentualności, to chce mi się wyć: dlaczego, za co, dlaczego
akurat On, nie zasłużył sobie na to!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! We wtorek
operacja i wtedy będzie wiadomo coś więcej, starałam się załatwić
tacie operację w innym (może lepszym) szpitalu, nie udało się. Ale
czy byłby właściwie lepszy-nie wiem! Jestem bezradna, miotam się,
chcę pomóc, nie wiem jak :(((((((((((((((((( Powiedzcie, ze operacja
sie uda i ze wszystko będzie jak dawniej, błagam!!!!!!!!!!!!!!!!!