w czwartek mieliśmy konsultacje u chemioterapeuty - 6 godzin
czekania pod gabinetem po to by usłyszeć, że tato się nie
kwalifikuje. Faktycznie wyglądał okropnie, bo takie czekanie w
kolejce może dać w kość każdemu, nie tylko choremu na raka bez
jednego płuca. Lekarz poinformował, że ze wzgledu na zły stan
zdrowia (cukrzyca, przebyty zawał i wylew), komplikacje po opreacji
(zapalenie płuca i ostra niewydolność krążenia) nie ma co liczyć na
chemię, bo to mogłoby go zabić. Pozostaje się modlić, aby choroba
sie nie odnowiła, bo guz został całkowicie wycięty.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.