Zdecydowalam sie jednak poddac operacji, ktora odbyla sie 15 stycznia.
Moglam zdecydowac inaczej, ale wydawalo mi sie to zbyt ryzykowne, bo nikt nie
mogl przewidziec, czy komorki rakowe dotarly do warstwy miesni (co grozilo
przerzutami) czy nie. Po operacji okazalo sie, ze nie dotarly, badania wycietej
czasci jelita i wezlow chlonnych potwierdzily, iz w czasie kolonoskopii usunieto
wszyskie komorki rakowe. Galsza terapia jest w tej sytuacji zbedna, musze teraz
tylko dojsc do siebie. . Nieszczescie moze spotkac kazdego w kazdej chwili, ja -
w porownaniu z tu piszacymi - moge mowic o wielkim szczesciu. Wszystkim Wam
zycze sily ducha, szczescia i powodzenia w walce z ta straszna choroba. Za
wszystkich trzymam kciuki!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.