podpisuję się pod Agatą(witam chłoniaka!).paradoksalnie-jeśli jest złośliwy,masz
większe szanse wyleczenia niż gdyby był łagodny.a standardy leczenia są naprawdę
zbliżone do siebie we wszystkich placówkach.fajnie,że w poniedziałek masz
wizytę,pewnie się trochę uspokoisz.i dodam jeszcze,że gdyby nie dzieci,to pewnie
nie brałabym się tak gorliwie za leczenie:)nie miałam do pomocy nikogo,mąż cały
dzień w pracy,dostawał wole tylko na moją chemię-tak jak pisała Agata,dostawałam
ją na oddziale dziennym,wyjeżdżałam rano,wracałam po południu.
odłóż myślenie na potem,teraz bierz się za siebie,no i nie zostawiaj córki z tym
samej,możecie wspólnie przejrzeć,co jest w internecie na temat tej choroby,albo
w jakiś inny sposób przygotuj ją,na spokojnie,na to,co się będzie z Tobą
działo,żeby nie była przerażona,jakbys wymiotowała po chemii czy była
słabsza.dawaj znać,jesteśmy z Tobą.
--
fotoforum.gazeta.pl/photo/8/ti/ra/yqar/1UjlufryoJdnHY6.jpg