Ja też choruję na chłoniaka złośliwego nieziarniczego.
Leczę się w CO w Warszawie. I, jak już pisała któraś z dziewczyn, jak masz
diagnozę to leczenie odbywa się szybko, bo czas jest ważny przy leczeniu nowotworów.
Ja pod koniec lutego mam zaplanowaną ostatnią (6) chemię, w marcu badania kontrolne.
Ponieważ mój organizm odrzucił najważniejszy lek ze schematu, może się okazać,
że dostanę gratisowo 2 chemie.
Ale nie myślę o tym, bo takie negatywne nastawienie nie pomaga a wręcz
przeciwnie, zniechęca do walki z chorobą.
Mam 2 małych dzieci i męża więc pewnie jest mi trochę lżej, bo nie jestem z tym
sama.
Piszesz, że masz córkę.
Myślę, że nie jest dobre ukrywanie przed nią tego co się z tobą dzieje.
Jak poddasz się leczeniu, twoje samopoczucie może być naprawdę różne.
Powinnaś przeprowadzić z córką poważną rozmowę.
Ale poczekaj z tym aż będziesz miała wyniki biopsji.
Nie musisz jej mówić o tym jak poważna jest ta choroba, żeby małej nie przerażać
ale pamiętaj, że nie możesz ukrywać przed nią swojej choroby.
Moja starsza córeczka miała trochę ponad 4lata jak ja zachorowałam.
Dużo z nią rozmawialiśmy o zmianach jakie zachodziły w moim organizmie.
Dla niej moje wyłysienie nie było zaskoczeniem, nie dziwi się kiedy nie mam siły
wstać z łóżka, wie, że co 3 tygodnie jadę na chemię do Warszawy.
Ale nie wie jak poważna jest moja choroba bo jest za mała, żeby to zrozumieć.
Jest taka książka, my nie mieliśmy potrzeby do niej zaglądać ale sporo znajomych
ją chwaliło.
Może znajdziesz tam rady dla siebie jak rozmawiać z dzieckiem o chorobie:
www.poczytaj.pl/64359
Jak będziesz miała jakieś pytania to śmiało pisz.
I pamiętaj o pozytywnym nastawieniu, chociaż czasem ma się dosyć leczenia i
wszystkiego co się z tym wiąże.
Ale warto walczyć, bo masz dla kogo.
I pamiętaj, że w dzisiejszych czasach nowotwór to nie wyrok, przynajmniej w
przypadku chłoniaków.