Tak założycielka wątku wróciła od lekarza hematologa, który kazał jej
wracać do pracy i nic nie pomógł, bo nic nie wie bez badań
szczegółowych. Ale po południu zadzwoniłam do pani histopatolog, pech
chce że nie mogłam wczesniej, bo dopiero teraz wiedzą co to za
chłoniak. Nie mogła mi jednak powiedzieć przez telefon, ale
powiedziała że muszę się leczyć i to szybko, sprawa jest
skomplikowana i nie mogę wracać do pracy. A wynik odbiorę w piątek.
Jestem znów podłamana. Napisałaś,że twoja znajoma leczyła się w
Wiedniu,bo tu jej pomogli. Ja nie mam ani pieniędzy ani możliwości ,
więc co mam zrobić....umrzeć ? Dzwoniłam do prof. Komarnickiego,
kazał zadzwonić z wynikiem i nie wiem co dalej...Okrzepłam i znów
jestem przerażona. W piątek mam nadzieję, że jak odbiorę ten wynik to
utrzymam się na nogach. Bo sama walka o dotarcie do specjalistów jest
trudna, nie mówiąc o czekaniu na szpital (co dzisiaj znów uświadomiła
mi pani doktor na wizycie). a tu przecież chodzi o czas - to mam się
położyć przed szpitalem i rwać włosy z głowy...żeby ktoś mnie
dostrzegł? Nie wiem poradźcie........
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.