Też mi się wydaje by jak najszybciej udać się po wynik bo do piątku
można jeszcze wiele załatwić.
Czemu pani histopatolog powiedziała, że do pracy nie możesz wrócić?
Przecież to nie choroba zakaźna a wydaje mi się, że praca by akurat
praca by dobrze zrobiła bo pozwala zająć myśli. Moja mama jedynie
nie pracowała gdy była w szpitalu po operacji wycięcia węzłów do
biopsji, i może kilka dni później. Poza tym pracowała przez całą
chemię i pracuje nadal, czyli z chłoniakiem można prowadzić
dotychczasowy styl życia (oczywiście bez popadania w skrajności).
Nie wiem jak jest w CO w Poznaniu, ale w Wawie wygląda to tak że
idzie pacjent do rejestracji pacjentów pierwszorazowych,
przeprowadzają z nim wywiad i zapisują do odpowiedniej kliniki. Tam
pacjent zostaje przypisany do jednego z lekarzy prowadzących i
wydaje mi się, że akurat żaden z profesorów nie prowadzi pacjentów
bezpośrednio. Po to są obchody, kominki, itp. A schemat leczenia
jest określony dla danego rodzaju nowotworu i raczej nikt nic nie
poda innego poza przyjęty schemat. A ważne jest mieć lekarza, jak
napisała ammazuko, który się Tobą zajmie i poświęci trochę czasu.
Myślę, że raczej profesorowie sa bardziej zabiegani..
Nie ma co panikować. Wiadomo, że wiadomość o chorobie jest strasznym
ciosem, ale chłoniak to naprawde nie wyrok tylko choroba którą się
leczy i to, w wielu przypadkach, z powodzeniem.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.