kochana,warto żyć nawet te kilka lat,ja sama często się zastanawiam,ile jeszcze
przede mną.mimo skończonej terapii nadal sa obawy.każda infekcja to dla mnie
załamka.zaraz myślę o jednym-czy to koniec...nic nie poradzę.
żyjesz teraz, i tutaj,to sie liczy.nikt nie jest w stanie Ci powiedzieć,ile
jeszcze.przecież równie dobrze możesz wpaść pod samochód
jutro...(czego,oczywiście,CI nie życzę).my,chorzy z rakiem,mamy po prostu tę
swiadomość,koszmarną świadomość,że nasze życie może po prostu sie zerwać...taki
banał,a jednak..,zdrowi ludzie po prostu o tym nie myslą.
mi dużo odporności dała praca w hospicjum,ile ludzi przy mnie odeszło,trudno
zliczyć.a przecież,pomimo takiej pralni uczuć,jak dotarła do mnie diagnoza,to
wyłam,bo nagle poczułam,ile mogę stracić.
kochana,jestem z Tobą.
masz opiekę dla małej na pobyt w szpitalu?potrzebujesz czegoś?
a-nie martw sie tym,że tak szybko znalazło sie miejsce,bo to może też świadczyć
o tym,że jest duza szansa,że złapali tego robala szybko i chcą go dobić:)
pozdrawiam.
--
fotoforum.gazeta.pl/photo/8/ti/ra/yqar/1UjlufryoJdnHY6.jpg