Dodaj do ulubionych

Drobnokomórkowy rak płuca

09.02.10, 16:59
Witam. W październiku rozpoznano u mojej mamy drobnokomórkowego raka prawego
płuca z przerzutami do nadnerczy, śródpiersia, węzłów chłonnych prawej wnęki.
Obecnie mama jest po 4 kursie PE, a dzisiaj miała tomografię kontrolną.
Oczekujemy wyniku.
W zeszłym tygodniu mama miała udar niedokrwienny. Szczęściem w nieszczęściu
było to, że to nie przerzuty...
Szukam osób, które walczą z tą chorobą.
Znajdujemy się w niepewnym momencie - w oczekiwaniu na skuteczność
dotychczasowego leczenia. Boję się...
Edytor zaawansowany
  • 12.02.10, 10:21
    Cześć,
    nie będę Cię oszukiwać, ten rodzaj nowotworu jest bardzo agresywny.
    Moja mama zmarła 9 miesięcy od wykrycia choroby. Przeszła 6 kursów
    chemii (cisplatyna i etopozyd), guz zmniejszył się o 60%, potem było
    dwa miesiące spokoju, a potem wszystko sie tak szybko potoczyło,
    doszło do przerzutów do mózgu w tempie błyskawicznym (w maju miała
    tomografię głowy, wszystko ok, a w lipcu było już wiele małych
    nieoperacyjnych guzów w mózgu), we wrześniu zmarła.
    Nie ma na tę chorobę lekarstwa, a leczenie tylko wydłuża o jakiś
    czas zycie. Życzę Tobie i Twojej mamie, aby leczenie się udało, aby
    wyszła z choroby i cieszyła się długo życiem. To co może nas spotkać
    w przyszłości przynosi także radosne niespodzianki.
    pozdrawiam Cię
    aneta
  • 12.02.10, 12:42
    witaj Aneto. Zanim rozpoczęłam wpis na tym forum czytałam wątek sprzed ok. 2 lat
    - m.in. Twój - na temat drobnokomórkowego raka płuc. Mama ma ok. 85% remisję
    guza. Ponieważ po 4 kursie dostała udaru mózgu, lekarz stwierdził, ze podanie
    kolejnych ostatnich kursów PE jest ryzykowne. Dlatego skończyliśmy na czwartym.
    Przed nami konsultacja z radioterapeutą. Za 2 tygodnie. Zdaję sobie sprawę, jak
    ten rak jest podstępny i nieprzewidywalny. Ale wszystkie chwile z mamą są
    bezcenne i mam nadzieję, że spędzimy razem jeszcze duuużo czasu. Jednym Bóg daje
    kilka innym kilkadziesiąt miesięcy. Przecież nawet ja nie wiem, czy doczekam
    jutra...
    Cieszymy sie z wyniku i chcemy na razie zapomnieć o ostatniej chemioterapii. Ja
    oczywiście zastanawiam się jak mamie pomóc, co robić dalej, z kim się
    konsultować, w czym mogę jeszcze pomóc. Najbardziej niepokoję się wszelkimi
    bólami towarzyszącymi tej chorobie. Chciałabym jej zaoszczędzić jakichkolwiek
    cierpień.
    Na razie spokój i tym się będziemy delektować :)
    Dziękuję za ciepłe słowa i pozdrawiam
  • 12.02.10, 14:47
    interesuje mnie też, jakie badania kontrolne i w jakich okresach powinna mama
    mieć wykonywane. Lekarz wspominał o comiesięcznym zdjeciu rtg, ale czy jest ono
    na tyle "czułe", żeby w miarę szybko wykryć nawrót choroby? Rozumiem że
    comiesięczne tk klatki nie wchodzi w grę, ale co 3 miesiące?
    No i jak z paleniem papierosów? Mama nie przestała i lekarz w sumie powiedział,
    żeby tego nie robiła, bo i tak ją już rak zaatakował... Ja jednak walczę, żeby
    paliła jak najmniej.
  • 12.02.10, 20:56
    powinny niepokoić Cię objawy: poranne bóle głowy, chwile zapomnienia
    i "gadania bez sensu", mdłości - to mogą być oznaki przerzutów do
    głowy. Jeśli znów pojawi się kaszel, osłabienie także powinnać
    zwrócić się do lekarza. U mojej mamy ból pojawił się w ostatnim
    miesiącu, był potworny,pomogła radioterapia.
    pozdrawiam
    Aneta
  • 12.02.10, 21:33
    mama narzeka jedynie na bóle w "piszczelach". Wczoraj lekarz powiedział, że to
    mogą być bóle paranowotworowe /cokolwiek to znaczy/ i gdy się nasilą dostanie
    środki przeciwbólowe. Wiadomo, że raczysko to "lubi" atakować również kości,
    dlatego zastanawiam się, czy mama jednak nie powinna mieć wykonanej scyntygrafii
    kości. Może ja wyolbrzymiam problemy, ale staram się, żeby nie przeoczyć czegoś
    i nie zareagować za późno.
  • 13.02.10, 22:42
    Witaj

    Moja mama przegrala walke z drobnokomorkowym rakiem pluc. U niej walka trwala
    tylko 5 miesiecy od diagnozy. To bardzo krotko. Poznalam wiele osob, ktorych
    krewni zmagali sie z tym typem raka i przewaznie przezywali okolo dwoch lat od
    diagnozy.

    Na tym forum poznalam dziewczyne, ktorej tata zachorowal w tym samym czasie co
    moja mama ( w lipcu 2008 r.) przeszedl jednoczesna radiochemioterapie, zyje i
    ma sie niezle.

    Wydaje mi sie, ze najlepsze szanse maja osoby, ktore mialy jednoczesna
    chemioradioterapie i oczywiscie LD.

    Zycze Tobie i Twojej mamie duzo sily i walki. Oby wam sie udalo wykrasc jak
    najwiecej czasu
  • 13.02.10, 22:46
    Lekarz ma racje. Twoja mam zachorowala i teraz rzucanie palenia to dla niej
    dodatkowy stres, a przeciez sama choroba stanowi ogromne obciazenie psychiczne
    dla Twojej mamy. Jezeli sama nie chce rzucac to nie ma sensu jej zmuszac.

    Moja mama rzucila palenie w 1992, a w 2008 zachorowala.......
    Faktem jest, ze wczesniej palila przez prawie 25 lat.
  • 14.02.10, 19:53
    Amberko, dziękuję za wszelkie słowa. Jednak tak strasznie trudno myśleć o tej
    chorobie, że jest wykradaniem czasu. Czy naprawdę tak jest, że wszelkie zabiegi,
    jakie czynimy są tylko wydłużeniem bycia razem? To jest okrutne.
    Teraz myślę, że może niepotrzebnie szukałam informacji o tym typie raka. Bo niby
    jest ta ponad 80% remisja, a ja zamiast się naprawdę cieszyć myślę, że to nie
    koniec walki. I mama to zauważa i dopytuje się, czemu ja taka jakby niezadowolona.
    Ale mama jest uśmiechnięta. Jutro nie musi iść na planowany wcześniej 5 kurs PE.
  • 15.02.10, 00:25
    Droga abetino

    Wiem dokladnie co czujesz i co dla Ciebie oznacza choroba mamy.

    Choroba mojej mamy spadla na mnie jak grom z jasnego nieba.
    Bylam wtedy w siodmym miesiacu ciazy i mama tak bardzo cieszyla sie , ze
    wreszcie zostanie babcia. Niestety los okazal sie dla nas okrutny i mama zmarla
    , gdy moja coreczka miala niecale dwa miesiace.
    Ponadto mieszkam za granica i nie moglam codziennie byc z mama.
    Gdybym wiedziala, ze tak malo czasu nam zostalo, na pewno dluzej zostalabym w
    Polsce, ale mialam tutaj badania, szkole rodzenia itd i bylam przekonana, ze
    mamy o wiele wiecej czasu.
    U mojej mamy rowniez byla spora remisja, ale niestety na trzy tygodnie przed
    smiercia stan mamy zaczal sie gwaltownie pogarszac, wystapil zespol zyly gornej
    glownej i mama odeszla. Jedynym pocieszeniem w tej chorobie jest fakt, ze jak
    jest juz bardzo zle to nasi ukochani nie mecza sie i szybko odchodza.

    Tak choroba zle rokuje, ale ja sama nie chcialam w to uwierzyc. Czytalam relacje
    nnych ososb i wiedzialam jak szybko odchodzili, ale mama czula sie niezle i
    dobrze znosila chemie. Nie wagladala na osobe, ktora jest smiertelnie chora i
    ciagle wierzylam,a raczej chcialam wierzyc ze jej sie uda.
    Wyobrazalam sobie, ze u nas bedzie inaczej, ze wbrew statystykom mama bedzie
    mogla jeszcze troche nacieszyc sie wnuczka.

    Moim zdaniem powinnas cieszyc sie kazdym dniem spedzonym z mama. Twoja mama jest
    ciezko chora i jestes tego swiadoma, ale z drugiej strony kazdy z nas moze nagle
    umrzec i nie trzeba byc chorym na raka. Ponadto i w tej chorobie sa wyjatki -
    osoby, ktore przezyly nawet kilka lat.

    Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie
  • 16.02.10, 17:52
    Witaj Amberko. Ja również mieszkałam i pracowałam za granicą. Mama rozchorowała
    się nagle, więc z dnia na dzień w pażdzierniku przyleciałam do domu z moją 7
    miesięczną córeczką. W trakcie badań w szpitalu okazało się, że dodatkowo mama
    ma raka płuc. W pracy zgodzili się na bezpłatny urlop do końca stycznia. Ale
    leczenie wiadomo jak wygląda - zrezygnowałam z pracy. Życie wywróciło mi się do
    góry nogami. Mąż jest tam, ja z córeczką tu ... Wcześniej myślałam, że jeżeli
    mama będzie po kuracji, to zabierzemy ją do siebie, a na kontrole będziemy do
    Polski przylatywać. Tylko zdobywając informacje na temat raka, zdałam sobie
    sprawę, jak taka wyprawa może być niebezpieczna dla mamy - zwłaszcza, że
    istnieje ryzyko powtórki udaru.
    Także jesteśmy w Polsce.
    I oby jak najdłużej z mamą.
  • 14.02.10, 20:07
    Na ostatniej wizycie z chemioterapeutą dowiedziałam się, że mama będzie musiała
    robić co miesiąc kontrolne rtg klatki piersiowej. Czy to jest jedyne i
    wystarczające badanie kontrolne?
  • 15.02.10, 09:28
    Cześć, moja mama nie musiała robić prześwietlenia co miesiąc, nie
    wiem więc czy to standardy, czy w zależności od przebiegu choroby.
    Powinnaś zapytać lekarza, bo mogą jeszcze zaproponować w momencie
    nawrotu choroby, mojej mamie mieli podać inną chemię, niestety nie
    doczekała. Może zapytaj o taką alternatywę. Pozdrawiam aneta
  • 15.02.10, 15:30
    Witam,
    Dołączam do osób szukających wsparcia i informacji jak z tym
    cholerstwem walczyć.

    Mój tata ma 72 lata i nie pali od 30 lat. Diagnozę usłyszeliśmy 2
    tygodnie temu. Z tk wynika, że guz zajął płuco i niebezpiecznie
    nacieka tętnice. Na razie nie widać przerzutów. Niestety tata czuje
    się kiepsko (ma kiepski ogólny stan zdrowia: serce po operacji,
    schorowany internistycznie). Ma kiepskie wyniki nerek, stąd lekarze
    na razie obawiają się zapodać chemię. Dostał silniejszy lek na
    nerki, czekamy. Kaszle, skarży się na bóle brzucha, głowy,
    bezsenność i duszność. Rokowania kiepskie – mi trudno w nie
    uwierzyć, rodzicom na razie o nich nie mówimy. Zaczynam się czuć
    zagubiona organizacyjnie i psychicznie.

    Ech życie...
  • 15.02.10, 16:19
    Witaj Falae. Doskonale Cie rozumiem, jak wszyscy pewnie, gdy człowiek nagle
    znajduje się na początku tej nieznanej drogi. Ja też byłam /jestem czasami
    nadal/ zagubiona, wystraszona. W wolnych chwilach najczęściej szukałam
    informacji na forach. To tu śledziłam losy bliskich osób, które walczyły z
    drobnokomórkowcem 2 lata temu. Nie uczestniczyłam przecież w ich rozmowie, bo
    jest to wątek zarchiwizowany, ale bardzo pragnęłam do nich dołączyć. Ta grupa
    osób stanowiła dla siebie ogromne wsparcie. Czułam ogromną więź pomiędzy
    uczestnikami tamtego forum. Zazdrościłam im, że mają siebie, bo czułam się z tym
    wszystkim bardzo samotna.
    Czasami chce się to wszystko wykrzyczeć, podzielić z kimś obawami. Zwłaszcza z
    kimś, kto zrozumie.
    Mama na szczęście nie miała i nie ma duszności, kaszlu. Generalnie znosiła
    chemioterapię dość dobrze. Wyniki krwi i profil nerkowy miała zawsze w normie. W
    ogóle jest dzielną kobietą.
    Na pewno lekarze zrobią wszystko, żeby móc poprawić nadwątlone zdrowie Twojego
    taty. Chemia jest dużym obciążeniem dla organizmu i - jak powiedział mi jeden z
    doktorów - czasami lepiej jej nie podejmować lub zaprzestać w trakcie. Tak bolą
    te wszystkie słowa, które się słyszy. Przygnębiają rokowania i brak alternatyw.
    Życzę, aby Twój tato wzmocnił się na tyle, by mógł podjąć walkę. Bardzo ważna
    jest jego kondycja.
    Poczekajmy, przecież cały czas nie może być tylko źle!
  • 15.02.10, 20:07
    Abetina dziękuję za ciepłe przyjęcie.

    Jesteście dzielne, że już tyle zniosłyście. Gratuluję wyniku ponad
    80% remisji guza. Bardzo chciałabym kiedyś usłyszeć taką wiadomość w
    przypadku mojego taty.

    Masz rację, że cały czas nie może być źle. Z uwagą będę śledzić
    Wasze postępy w walce z tym cholerstwem.
  • 15.02.10, 20:25
    Falae, informuj jak zdrowie taty.
    Trzymam kciuki, żeby wszystko zmierzało we właściwym kierunku.
    Pozdrawiam
  • 15.02.10, 16:25
    Tak, pewnie kontrola zależy od rozległości choroby. Moja mama ma formę ED.
    Przerzut na nadnerczu pozostał. Ale jest prawie całkowita regresja zmian
    węzłowych śródpiersia. Dopytam lekarza jeszcze o kilka szczegółów. Pozdrawiam
  • 20.02.10, 10:42
    dla tych co szukaja innych metod, polecam....

    (Ostrzegam, ze twoj lekarz moze powiedziec ze bedzie to skuteczne ,
    tak jak nalewka z bursztynu"...,ale nie macie nic do stacenia)

    jest to link do tego co napisalem na tym forum

    forum.gazeta.pl/forum/w,37372,72041707,107551723,Re_Prostata_australi
    jska.html
  • 23.02.10, 23:16
    Jesteśmy po konsultacji u radioterapeuty. Mama nie kwalifikuje się na
    radioterapię, spodziewałam się tego, ze względu na ED, ale nie będzie miała
    również profilaktycznego naświetlania głowy. I to mnie bardzo martwi. Znam
    przypadki, że naswietlano głowę pomimo ED i pomimo braku całkowitej odpowiedzi
    po leczeniu. Czy to właściwe postępowanie? Jak inaczej mogę mamę ustrzec przed
    agresją ze strony nowotworu?
    Mama dostała skierowanie na PET. Też nie bardzo rozumiem dlaczego teraz, skoro 3
    tyg temu miała robioną tomografię w celu oceny skuteczności leczenia chemią.
    Mama nie skarży się na jakiekolwiek bóle. Nie ma kaszlu, krwioplucia. Czuje się
    dobrze.
  • 26.02.10, 18:45
    Jesteśmy po konsultacji u innego radioterapeuty, który podważył zasadność
    wykonywania badania PET na obecnym etapie. No bo nawet gdyby okazało się, że są
    inne przerzuty, to i tak nic nie moglibyśmy z tym zrobić. Poza tym obecne
    badanie nie miałoby odniesienia do wcześniejszego, bo takowe nie było
    wykonywane. Dla mamy kontrolą była tomografia sprzed 4 tygodni. Ta druga doktor
    powiedziała również, że według przyjętych i obowiązujących standardów mama
    powinna! mieć profilaktyczne naświetlanie głowy, bo jest ładna odpowiedź po
    chemioterapii. Powiedziała również, że my musimy teraz skupić się na głowie i
    dokładnie ocenić, czy incydent sprzed miesiaca rzeczywiście był udarem (Boże!).
    Powiedziała, że badanie PET jest najbardziej szczegółowe, ale nie w przypadku
    głowy (ze względu na stosowanie odczynników glukozowych, a w głowie niby jest
    multum glukozy, chociaż gdzieś wyczytałam, że w takim przypadku stosuje się jako
    nośniki inne substancje) i zaleciła rezonans. Podważyła również zasadność
    skierowania na PET, gdyż wg wytycznych NFZ rak drobnokomórkowy dyskwalifikuje i
    może nasze skierowanie zostać odrzucone!
    Co robić w takiej sytuacji? Która z lekarek ma rację? Potrzebna 3 konsultacja!?
    Brak słów.
    Szukam rozsądnego radioterapeuty z Dolnego Śląska.
  • 03.04.10, 23:56
    Witam,
    w Wałbrzychu jest bardzo dobry ośrodek. Mama była tam leczona.
    Trzymam kciuki za powodzenie leczenia!!
  • 29.04.10, 10:36
    Pisałam kilka postów wyżej o moim tacie. Ze względu na stan nerek,
    obciążenie kardiologiczne i ogólny stan zdrowia nie kwalifikuje się
    na chemię ani radioterapię.
    Byliśmy u lekarki, która zajmuje się terapią niekonwencjonalną. Do
    miliona tabletek, które tata bierze ze zwględu na inne choroby,
    dołozyliśmy różne witaminy, suplementy diety i zioła od Bonifratów.
    Nie mogę go tak przecież zostawić z poczuciem, że lekarze z CO
    rozłożyli ręce i już nic nie da się zrobić.
    Co jeszcze mogę zrobić? Gdzie jeszcze pójść w sytuacji, gdy chemia i
    radioterapia nie wchodzi w grę, bo szybciej mogłaby zabić niż pomóc?

    W pesymistycznych rokowaniach od diagnozy w styczniu tata dziś miał
    już nie żyć. Na szczęście czuje się bez większych zmian. Ale
    przecież nie mogę tak rozłozyć nad nim rąk...
  • 29.04.10, 22:46
    Falae, współczuję. Domyślam się, co przeżywasz. Wszechogarniającą bezsilność.
    Kilkanaście lat temu, wiosną, usłyszałam od pani doktor, że już nie da się pomóc
    mojemu tacie i że Wielkanoc, to będą nasze ostatnie święta. Nie mogłam tego
    przyjąć, pojąć, zaakceptować tej myśli nieuchronności, wydanego wyroku. Mój tato
    zmarł w lipcu. Rak krtani. Od diagnozy był z nami tylko 10 miesięcy.
    A teraz boję się o mamę. Boję się, że kiedyś ktoś powie, że już więcej nic nie
    możemy zrobić. Okrutna jest choroba naszych Rodziców, bo nie ma alternatyw
    leczenia. A to leczenie jest tak obciążające organizm, że nie można go niekiedy
    nawet podjąć! To jest przerażające. Ta nasza bezsilność, bezradność. Tak bardzo
    chcielibyśmy Im pomóc. Jak?...
    Suplementy, metody niekonwencjonalne. Chyba tylko to. Tylko tak. I modlitwa...
    Moja mama miała standardową chemię. Na kontrolnych wizytach lekarz uświadamia
    jednak nas, że to może się odnowić. Dlatego wspomagam mamę różnymi specyfikami.
    A przede wszystkim wspierajmy naszych Rodziców swoją obecnością i miłością. Żeby
    zmieniać te czarne scenariusze!

  • 30.04.10, 19:11
    A wiecie co jest najgorsze to to że w dobie chorób nowotworowych za kilkanaście
    lat mogą przeżywać to nasze dzieci.Ta świadomość że ktoś bliski ci umiera,a ten
    ktoś mysli że bedzie ok,a ty wiesz że nie i nie możesz tego powiedzieć to jest
    potworność.Tyle łez wylewanych po kryjomu i tyle nieszczerych uśmiechów,a w
    środku ogromny ból i złość!!!!
  • 01.05.10, 23:48
    Falae, a czy czytałaś o DCA - dichlorooctanie sodu?
  • 05.05.10, 11:44
    Abetina dzięki za info o DCA, choć obawiam się, że ze względu na
    stan nerek taty to też może być neibezpieczne...No nic, poczytam,
    popytam...
  • 24.07.10, 20:55
    To dotyczy mojego wujka w Polsce - ale juz nic nie rozumiem. Dwa
    miesiace przez przypadek RX pokazalo cos na plucach. Dodatkowe
    badania (bipsja) wykazaka, ze to nieoperacyjny drobnoziarnisty rak
    pluc - guz wielkosci okolo 6cm. Powiekszone wezly chlonne i guz na
    nadnerczu. To bylo 2 miesiace temu. Szpital w Rzeszowie wypisal go
    do domu i tyle. Krakow (po wielkich znajomosciach) zrobil mu
    konsylium i wyslal do Kielc na PET badanie. Czeka teraz na kolejke.
    Pozniej ma wrocic do Krakowa na naswietlania. I tutaj nic nie
    rozumiem, wszedzie jest mowa o chemii, nie naswietlaniach. Moze ktos
    ma jakies logiczne wyjasnienia? To wszystko trwa juz tyle czasu.
    Boli go wszedzie, wiec bierze przeciwbolowe przepiasane w Rzeszowie.
    Jego corka tez mieszka za granica i jestesmy zagubione co dalej.
    Dziekuje i napiszcie prosze
    Zoska
  • 04.08.10, 01:27
    Zosiu

    Z tego co piszesz to jest rak drobnokomórkowy płuc (ang. small cell
    lung cancer). Wuj powienin jak najszybciej trafic do szpitala i
    poddac sie chemioterapii! Nie mozna z tym zwlekac!

    Z opisu wynika, ze jest to postac ogólna (ang. extensive disease).
    Leczeniem podstawowym w przypadku tego nowotwou jest chemioterapia 4-
    6 cykli, z reguły cisplatyna i etopozyd (lub jego generyk tj
    vepesid). Radioterapia przy leczeniu SCLC ma zadanie pomocnicze tj.
    ma zapobiegac przerzutom. W przypadku choroby uogólnione, kiedy
    przerzuty juz sie pojawily, stosuje sie tylko profilaktczne
    naswietlanie mozgu.

    Jezeli chcesz poczytac wiecej o samej chorobie i zaleceniach odsylam
    do strony European Society of Medical Oncology (ESMO) gdzie
    znjdziesz najnowsza prace przegladowa na temat tego nowotworu i jego
    leczenia (www.esmo.org/education/esmo-clinical-practice-
    guidelines.html). Uproszczona wersje tego artykulyu w jezyku polskim
    znajdziesz w czerwcowym wydaniu Medycyny Praktycznej - ONKOLOGIA.

    Pozdrawiam i zycze - zarowno Wujowi- jak i Wam duzo sily w walce z
    choroba!!!

    JoKo




  • 04.08.10, 08:17
    JoKo - jestes kopalnia wiedzy - czytalam i czytam wszystko co sie
    da - ale nie ma to, jak wlasnie na forum wymieniac poglady. To tak,
    jakby ktos trzymal Cie za reke i wyjasnial. Dzisiaj dopiero mial PET
    w Kielcach i jutro Ciocia z dyskietka jedzie do Tarnowa do dr. L.
    Kolodziejskiego. Z tego co powiedzial na ostatnim spotkaniu wuj
    bedzie mial naswietlanie...ale napewno decyzje podejmie po
    odczytaniu PET. Nie sadze, ze dadza mu chemie, wiesz, z przerzutami
    to naogol idzie radiations. Razem z ich corka codziennie dzwonimy do
    kraju a ona leci koncem sierpnia. Zdajemy sobie sprawe, ze to
    cholerstwo jest jednym z najtrudniejszych. Powoli tracimy nadzieje -
    a chlop jeszcze taki mlody (64 lata). Pamietam, gdy ja mialam raka
    szyjki macicy i bylam leczona w Krakowie umierala dziewczynka 8-mio
    letnia na raka macicy. Ale nie tracmy wiary - syn mi mowil, ze w tej
    chwili jest w testowaniu ponad 160 lekow na SCLC - a noz cos mu
    pomoze?
    JoKo - dziekuje Ci bardzo
    Zoska

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.