Dawno mnie tu nie było...w prawie 3 lata temu na raka zmarła moja mama. A teraz zachorowała babcia. Babcia ma 86 lat i martwię się czy da radę, mimo, że serce ma jeszcze mocne i wyniki krwi dobre.Ale po kolei:
Jakieś 8 miesięcy temu babcia wyczuła guzka na piersi. Oczywiście nikomu się nie przyznała. Miesiąc temu dopiero się przestraszyła i tak trafiłyśmy do Centrum Onkologii w Warszawie. Teraz guz ma aż 55mm. Babcia miała zrobione kilka badań. Za 2 tygodnie będzie scyntygrafia kości. Dotychczasowe wyniki:
Badania krwi- wszystko idealnie
RTG klatki piersiowej- nie wykazało zmian
Mammografia- wspomniany guzek o średnicy 55mm, innych zmian brak, węzły czyste.
Biopsja- Wynik mikroskopowy: Carcinoma ductale invasivum g 2, stan receptorów steroidowych er 0, pgr 0, stan her-2 0.
Proponowane leczenie to wycięcie guza z dużym marginesem w znieczuleniu miejscowym (ze względu na to, że nowotwór jest "zwisający"), a potem cykl naświetlań.
Co możecie mi powiedzieć o tym nowotworze? O szansach? O leczeniu? Będę bardzo bardzo wdzięczna za jakiekolwiek informacje, bo niestety lekarz nie zamierzał nic wyjaśniać i odpowiadać na pytania, był opryskliwy i zachowywał się tak jakbym miała obowiązek wszystko już wiedzieć, albo po prostu nie pytać. Zasugerował, że jest długa kolejka, a ja zostałam z przerażoną babcią i zerową wiedzą. No i z terminem wycięcia za 4 tygodnie.
Pomocy!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.