Dodaj do ulubionych

Rak głowy trzustki-chemia

11.11.11, 10:54
U mojego taty zdiagnozowano raka głowy trzustki. Udało nam się trafić do CO na Wawelskiej w Warszawie. Operował ojca dr Jóźwiak, nie było resekcji guza, gdyż nacieka on krezkę i pień trzewny. Zrobiono tacie zespolenie omijające drogi żółciowe i dwunastnicę. Operacja była w poniedziałek, teraz tata czuje się bardzo dobrze fizycznie, zaczyna chodzić i od dzisiaj przyjmuje stałe pokarmy. Lekarz twierdzi, że od strony fizycznej jest naprawde bardzo dobrze, gorzej z taty psychiką. Nie wie do końca, że została zrobiona tylko operacja paliatywna, nie wie, że dla niego to wyrok śmierci. Lekarz, razem z psychologiem uważa, że powie mu to na spokojnie dopiero jak taty stan fizyczny będzie na tyle dobry, że będzie on się mógł samodzielnie poruszać i funkcjonować.
Podczas operacji lekarz pobrał materiał na hist pat, jednak możliwe, że materiału jest zbyt mało żeby zrobić próbę. Niestety guz był tak umiejscowiony, że pobranie było bardzo ciężkie.
Moje pytanie dotyczy chemii paliatywnej przy takim raku. Jakie są doświdczenia osób, których ktoś bliski chorował na raka trzustki z chemią? \Czy chemia ta bardzo wyniszcza, czy wypadają po niej włosy i czy pacjent czuje po niej duży dyskomfort? Cały czas zadaję sobie pytanie czy warto decydować się na chemię, czy jednak może pogodzić się z rzeczywistością i pozwolić tacie być do końca tylko z nami, oszczędzić mu cotygodniowych wlewów, jeżdzenia po szpitalach itp. Czy nie pozwolić mu umrzeć godnie, nie przedłużać mu życia na siłę bo to egoistyczne??? Mam ogromne dylematy etyczne i moralne.
Bardzo proszę osoby, które mają doświadczenie w temacie o opisy jak wyglądała chemia u ich bliskich. Dziękuję z góry i pozdrawiam
--
Karmię i noszę bo kocham
MILK, just give it
http://suwaczki.maluchy.pl/li-52670.png
Obserwuj wątek
    • zielony_listek Re: Rak głowy trzustki-chemia 06.12.11, 11:35
      Hm, dziwne, że nikt nie odpowiedział, czy pytanie jest nadal aktualne?
      To może troche napisze, a jesli chcesz więcej to sie odezwij (możesz na priv na zielony_listek@gazeta.pl).
      Czy Ty w innym wątku juz nie pytałas czasem?
      Nie wiem, czy w ciągu ostatnich, powiedzmy, 2 lat cos się zmieniło, ale kiedys pierwszym schematym podawnym przy raku trzustki była chemia o nazwie Gemzar (chemicznie gemcytabina). Po prostu standardowo zaczynano od tego.
      Niestety, rak trzustki jest chemiooporny i Gemzar nawet jesli zadziała, to po pewnym czasie działanie może ustać. Ale trzeba byc dobrej myśli! U mojej mamy po pierwszych podaniach guz się nawet zmniejszył.
      Gemzar jest, jeśli mozna tak powiedziec, stosunkowo łagodny dla organizmu.

      pozdrawiam
      zielony_listek
      • mama.rozy Re: Rak głowy trzustki-chemia 08.12.11, 09:28
        chemia paliatywna ma nie szodzic,ma byc w takich dawkach,żeby nie obciążac organizmu...
        na pewno są jakieś skutki uboczne,tym bardziej,że nowotwór też robi swoje.
        daj znac,co z Tatą...
        --
        www.uroczysko.net.pl/
      • seala1 Re: Rak głowy trzustki-chemia 08.12.11, 12:40
        Dzięki serdeczne za odzew, juz myślałam, że nikt nie odpowie:-) Nie pisałam w innym wątku, to mój jedyny wątek.
        Dostaliśmy wynik hist pata. Gruczolakorak trzustki G2. Mamy skierowanie na chemię.
        Tata już wie, że guza nie udało się usunąć, nie wie jednak, że bez resekcji ma dość mało czasu. On myśli, że pare lat jeszcze pożyje. Nie zdaje sobie sprawy, że statystyki mówią o max roku przy takich przypadkach.
        Złapał się tej chemii bardzo, nie wie jednak, że chemię będzie musiał brać do końca życia. Zaczynamy prawdopodobnie w przyszłym tygodniu, a ja szczerze powiedziawszy odwlekam to (tzn nic nie przyśpieszam po prostu).
        Tata już dość dużo schudł, jest na diecie trzustkowej no i stres robi swoje...
        Lekarz też mówił o gemzarze, co tydzień wlew.
        Możesz mi opisać jak wyglądało to u Twojej mamy? Ile trwał wlew i jak się czuła po nim?Będe wdzięczna
        --
        Karmię i noszę bo kocham
        MILK, just give it
        http://suwaczki.maluchy.pl/li-52670.png
        • zielony_listek Re: Rak głowy trzustki-chemia 08.12.11, 23:39
          U mamy tez co tydzien, tylko jakoś tak 3-4 wlewy i tydzien przerwy.
          Wlewy były w Warszawie na Szaserów (mają oddzielnie oddział kobiecy i męski), tam rano mama była przyjmowana do szpitala, dostawała łóżko. Najpierw było badanie krwi, czy w ogole mozna podac chemie. Jeśli było OK, to wlew, a potem do domu. Ile sam wlew trwał - nie pamiętam. Ja mamę zazwyczaj po południu odbierałam, sama nie była w stanie wrócic do domu. Jak chcesz to poszukaj moich mejli w archiwum, duzo pisałam.
          Niektóre panie brały chemie ambulatoryjnie, ale to takie lżejsze przypadki.

          Mama miała silne odruchy wymiotne, ale moja mama generalnie była, jak to sie mówi "brzydliwa", miała skłonności do wymiotów. Dostawała razem z chemią środki przeciwwymiotne, po chemii tabletki przeciwwymiotne, ale i tak było ciężko. Doraźnie pomagały lody albo popijanie coca-coli - tak doradziły panie na sali i faktycznie, to troche pomagało.
          Były tez biegunki, ale tu pomagały typowe leki, np. Stoperan. Trzeba tylko pamiętać, że jesli po pierwszej dawce jeszcze była biegunka, to... proszki przeleciały i trzeba dac kolejna dawkę.
          Włosy mamie sie przerzedziły, ale nawet po drugiej, dośc agresywnej chemii (fluorouracyl, leukoworyna i cisplatyna bodajże) nie wypadły.
          Po chemii problemy z jedzeniem, moja mam juz w chwili wykrycia raka była bardzo, bardzo wychudzona.
          Parametry krwi po chemii sie pogarszały. Po jakims czasie sie poprawiało, ale naprawde warto zadbac o dietę "czerwonokrwinkową", jest o tym duzo w internecie (wątróbka, buraki, latem świeża pokrzywa - najlepiej dodawac do czego się da, pokrzywa świetnie działa, pastylki może Tacie podawaj).
          Ja wiem, że takie bajdurzenie o dietach w stanie Twojego taty może się wydac nie na miejscu, ale pamiętaj, że to się może przełożyć na kilka dni zycia.

          Mamy lekarz mówił, że Gemzar jest łagodny także ze względu na mozliwość przyjmowania innych leków, generalnie nie koliduje.

          Tak jak rozmawiałam z innymi bliskimi chorych na raka trzustki, to ogromnym ryzykiem jest mechaniczne zatkanie przewodu żółciowego (tzw. żółtaczka mechaniczna), ale rozumiem, że u Twojego Taty po operacji takiego ryzyka nie ma.

          Podaj mi jakis adres mejlowy, to Ci wysle taką broszurkę o skutkach ubocznych chemii (bardzo praktyczne rady "dla początkujących"i artykuł o psychicznych reakcjach chorego, dobrze, żebys się przygotowała.

          Co do stresu... Chyba teraz jest dobry czas na przyjemności, mojej mamie ogromna radośc sprawił wyjazd nad morze, juz była bardzo słaba, ale zabrałyśmy na wszelki wypadek wózek 9nie przydał sie, ale mama miała komfort na tzw. wszelki wypadek). jakies drobne przyjemności, bycie razem, rozmowy, korzystajcie póki jest czas.

          Czy Tate boli? Najczęściej rak trzustki powoduje straszne bóle, dobrze, żeby to było pod kontrolą lekarza. Trzeba tez pamiętać, że niektóre środki przeciwbolowe moga powodowac zaparcia.

          Pytaj, jesli cos konkretnego Cie jeszcze interesuje.

          pozdrawiam
          zielony_listek
          • seala1 Re: Rak głowy trzustki-chemia 09.12.11, 21:39
            Bardzo Ci dziękuję za odzew.
            Co do diety, to ja jestem osobą, która ogromną wagę właśnie do diety i jakości jedzenia przywiązuje. Staram się, żeby teraz jadł bardzo zdrowo i jak najlepiej jakościowo. Jednak staram się mu aż tak bardzo nie zabraniać jeść tego co lubi, czasami nawet podsuwam coś (nauczyłam sie robić tatara w wersji light dla trzustkowców, hehe), żeby sprawić mu choć odrobinę przyjemności. On całe życie uwielbiał dobrze zjeść....
            Chirurg, który go operował powiedział, że ma około pół roku życia w niezłym komforcie, że operacja, którą wykonał zapewnia właśnie na ten czas bezpieczeństwo przewodów żółciowych. Nie zrobiono mu neurolizy splotu trzewnego, ale w razie bóli zapewniono nas, że anestezjolog może zawsze taką neurolizę wykonać. Na razie tata bóli nie ma. Ma za to naciek na aortę i to niestety może być przyczyną śmierci. Światło aorty się zamknie i tata umrze. I szczerze powiedziawszy to na to mam nadzieję, że on tych bóli nie doczeka tylko umrze dlatego, że krwioobieg się zamknie......Jak dziwnie mi to pisać, ale najgorszą rzeczą byłoby dla mnie to, że widzę jak on cierpi i nie mogę mu pomóc....
            Pisz na maila gazetowego seala1@gazeta.pl
            Jeszcze raz dziękuję
            --
            Karmię i noszę bo kocham
            MILK, just give it
            http://suwaczki.maluchy.pl/li-52670.png
            • zielony_listek Re: Rak głowy trzustki-chemia 10.12.11, 20:13
              Seala, wyslę Ci dopiero w poniedziałek te artykuły, okazało sie, że nia mam ich w domu,m ale na pewno mam je w pracy.
              To bardzo ważne, że duzo wiesz i na pewne rzeczy juz zwracasz uwagę. ja musiałam sie tego dopiero uczyć.
              W dieci jak najbardziej, jesli jest cos co tata bardzo lubi, a nie szkodzi mu (za bardzo) - nie nalezy tego unikać.

              pozdrawiam
              zielony_listek
            • abc12386 Re: Rak głowy trzustki-chemia 08.03.12, 14:18
              Ja również usłyszałam od chirurga diagnozę - pół roku życia. Mój mąż miał operację 01.09.2010 r. Okazało się, że guz jest nieoperacyjny, nacieka na naczynia. Była wykonana neuroliza splotu trzewnego. Po miesiącu pojawiły się przerzuty do wątroby i śledziony, bardzo liczne. Największa zmiana w wątrobie miała 58 mm. Od 10.10 r. rozpoczęła się chemioterapia. Mąż żyje i czuje się dobrze. Najpierw zniknął guz na trzustce, najdłużej walczyliśmy ze zmianami na wątrobie. Dopiero w 11.11 r. TK wykazała, że nastąpiła całkowita regresja. Obecnie mąż dostaje chemię podtrzymującą. Od początku jest pod opieką w szpitalu na Wawelskiej w Warszawie. Trauma, jaką przeżyłam pobudzała mnie do działania, walczyłam o męża, nigdy nie myślałam o poddaniu się. Moim zadaniem było wzmocnienie męża, odbudowanie jego odporności, żeby organizm zaczął się bronić, żeby mógł przyjmować chemię z całym jej dobrodziejstwem. Mąż schudł 23 kg. Miał depresję. Musiałam sama działać. Byłam zdeprymowana, udało się. Było wiele przeszkód, lekarzy kiwających głowami. Znalazłam jednak takich, którzy nam pomogli. NIe można się poddawać, trzeba szukać pomocy. Wytrwałości a uda się, mój mąż jest tego przykładem. Napotkałam wielu niedowiarków, i wśród lekarzy, i wśród znajomych, i nawet w rodzinie. Nie słuchać, nie czytać statystyk. Robić swoje. Pozdrawiam
    • agata781 Re: Rak głowy trzustki-chemia 10.12.11, 19:30
      Nie chcę Cię martwić,ale oczekujesz odpowiedzi.Mój ojciec miał raka głowy trzustki w ostatnim stadium ,kiedy go wykryto(tylko dlatego że dostał żółtaczki)Do końca dokładnie nie wiedział co mu jest,lekarz nie pomógł w poinformowaniu go a my nie mieliśmy odwagi.Nie zgłosiliśmy się do onkologa,nie otrzymał żadnego leczenia pod kątem nowotworu.Miał zrobione zespolenie żołądkowo jelitowe i odprowadzenie przewodów żółciowych do jelita.Później w Poznaniu miał zrobiony drenaż dróg żółciowych i żółc była odprowadzana na zewnątrz do specjalnego worka(musiał ją pić przed posiłkami)
      Uważam że komfort jego życia(od diagnozy 9 miesięcy)był dobry,pomijając niewygodę związaną z workiem na żółć.Do dziś dziękuję Bogu że jego umieranie trwało tylko 48godzin,i tyle tylko w związku z chorobą miał boleści.
      Na pewno musisz kontrolować poziom cukru u Swojego taty.Guz umiejscowiony w głowie trzustki powoduje z czasem kompletną blokadę jej funkcji wydzielniczych a co za tym idzie,brak jakiejkolwiek kontroli tego narządu nad poziomem cukru we krwi.
      Mama nie zdecydowała się na chemioterapię u ojca tylko dlatego że lekarz przeprowadzający operację powiedział jej że w tym stadium chemia może pomóc ale nie musi,może poprawić jego komfort życia ale może go również pogorszyć.Może być tak że po zastosowaniu chemii pożyje tylko 3 miesiące albo pół roku(żył 9 miesięcy)
      Mama zrezygnowała a Ty nie jesteś w stanie sobie wyobrazić jak mój ojciec intensywnie korzystał z tego życia które mu pozostało.Wycieczka w góry,wycieczka nad morze,wypad do brata do Wrocławia.Jedynym ograniczeniem była dieta której musiał przestrzegać aby uniknąć innych dolegliwości.
      Trzymaj się i pozdrawiam:)
      --
      "Nic tak nie odgania zmartwień, jak ktoś, kto potrafi cię porządnie wkurwić"
    • shirley74 Re: Rak głowy trzustki-chemia 11.01.12, 10:16
      U mojego taty raka głowy trzustki zdiagnozowano w czerwcu 2011 r. Nic nie wskazywało wcześniej na raka, aż zrobił się żółty. Diagnozowano powody zółtaczki i tomografia wykazała guz głowy trzustki + przerzuty do wątroby.
      Nie będę się wdawać w szczegóły leczenia operacyjnego - ogółnie napiszę że tata przeszedł operację Whippla i jakiś czas potem zaczął bra chemię. Najpierw gemzar, po miesiącu zmieniono gemzar na folfox.
      Co do chemii i zasadności jej brania przy IV stopniu zaawansowania raka, trudno powiedzic, czy lepiej byłoby bez czy z chemią.
      Tata miał planowanych 12 chemii, co 2 tygodnie, do 4 chemii było ok, piątej już nie wziął, ze względu na pogorszenie parametrów krwi i zakrzepicę.
      Te 2 miesiące podczas których brał gemzar i folfox, nie były złe. Zważywszy na rozległość opreacji Whippla, uważam, że bardzo dobrze zniósł i operację i te 4 chemie.
      U niego wlew trwał 2 dni. Kolejne 2 dni po wyjściu ze szpitala czuł się źle tzn. był słaby, miał bóle głowy, nudności. Następne dni były lepsze - w zasadzie działaliśmy w cyklach dwutygodnionych: pierwszy tydzień wlew i złe samopoczucie, drugi tydzień - znacznie lepszy, aż do następnej chemii.
      Ten drugi tydzień po chemii był zwykle naprawdę niezły. Tata normalnie funkcjonował, chodził na działkę, starał się żyć jak przed rakiem.
      Po ok. miesiący zaczęły wypadać mu włosy, ale w sposób powolny, więc nie było to jakimś wielkim szokiem.
      Przed piątą chemią stan taty bardzo się pogorszył i niestety w październiku zmarł.

      Czy mogę coś radzić osobom w podobnej sytuacji?
      Chyba tylko tyle, żeby być blisko i wykorzystać maksymalnie czas, który nam został. Co do samego leczenia - mój tata wierzył, że wyzdrowieje. I dlatego brał chemię. Zawsze jest nadzieja, więc jeśłi chory i rodzina chcą walczyć, to uważam, że trzeba. BO nigdy się nie wie, czy i na ile to może pomóc.
      Trzeba z całej siły wspierać chorego i wmawiać mu, że będzie dobrze (nawet jeśli wie się, że nie będzie :-( Bo nie znamy do końca siły ludzkiego umysłu, a tzw. cuda też się zdarzają (szkoda że tak rzadko :-(
      Natomiast jeśli lekarze zdecydują, że nie można już dłużej podawać chemii, to - moim zdaniem - trzeba zrobić wszystko, aby zapewnić w miarę normalne funkcjonowanie w warunkiach domowych.
      Dla mojego taty bardzo ważne było, że te ostatnie dni spędził w domu. Prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie, jak mógłby to zrobić w szpitalu. Nikt nie powinien odchodzić w szpitalu...
      NIe ukrywam, że ostatni dni były dla nas bardzo ciężkie. Na szczęście ja i moja rodzina mieszkamy blisko, mogliśy pomóc tacie i mamie.
      Bardzo pomocna była też opieka domowa z hospicjum. Pani doktor, która przychodziła co 2 dni. I pani pielęgniarka - była codziennie i zawsze pod telefonem, gotowa służyć swoim doświadczeniem.
      Nie wiem skąd jesteś Seala (my z Warszawy) i mam nadzieję, że u Was bedzie inaczej, ale gdybyście potrzebowali pomocy - to naprawdę domowa opierka hopspicyjna jest bardzo pomocna i bezpłata.
      Kończę, bo się bardzo rozpisiałam.
      W razie pytań, pytaj śmiało. POmogę na ile będe mogła.

      Pozdrawiam
    • seala1 Re: Rak głowy trzustki-chemia 11.04.12, 13:57
      Witam wszystkich ponownie.
      Mój tata przeszedł 2 cykle chemii każdy po 7 wlewów. Czyli ma za sobą 14 wlewów chemii.
      Dzisiaj odebraliśmy wynik tk, zmiany się cofnęły. Jest nawet regresja nacieków. Tata chemie dobrze znosi. Jeden dzień gorzej funkcjonuje, następne są już normalniejsze.
      Miał też robione prześwietlenie płuc i przeżutów na płucach nie ma. Staram się byc dobrej myśli i cieszyć chociaż tym malutkim sukcesem.
      --
      Karmię i noszę bo kocham
      MILK, just give it
      http://suwaczki.maluchy.pl/li-52670.png
      • bei Re: Rak głowy trzustki-chemia 16.04.12, 16:44

        Trzymam kciuki za jak najlepszy komfort zycia Twojego Taty.
        Jest bardzo dzielny i silny. Pozdrowienia, tobie dużo wiary i sił.
        Szybkiego dobrego!
        --
        olaromanska.blox.pl/html

        www.dlaleszka.cba.pl/
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka