Dodaj do ulubionych

Rak płuc - prosze o wsparcie.

07.11.12, 12:02
Witam. U mojej mamy (leczonej na POChP- przewlekła obturacyjna choroba płuc), wykryto guza(55x35) na lewym płucu. Po badaniu CT klatki piersiowej, z 25.10 napisano:
"Płyn w lewej jamie opłucnej. Śródpiersie przemieszczone nieco na lewa stronę. Niejednorodna masa patologiczna ok 55x35 mm w obrębie wnęki lewej, stopiona z węzłami chłonnymi tej wnęki. Zamyka oskrzele górnopłatowe powodując niedodmę płata górnego płuca lewego. Obejmuje również oskrzele główne lewe i dolnopłatowe lewe, nie dochodzi do ostrogi. Przełyk wydaję się być nie nacieczony. Nieregularne konsolidacje i zagęszczenia miąższu w obrębie płata dolnego płuca lewego. Zmian ogniskowych w miąższu płuca prawego nie stwierdza się. Węzły chłonne wnęki prawej, śródpiersia nie powiększone. Serce w granicach normy"
29 października Mama miała wykonaną bronchoskopię. Cytuję: "Krtań, tchawica, prawe drzewo oskrzelowe bez zmian anatomicznych. Oskrzele do płata górnego całkowicie zatkane przez zmianę guzowatą samoistnie krwawiącą. Ujście do płata dolnego zwężone. Ze względu na obfite krwawienie dalsza endoskopia niemożliwa. Pobrano bronchoaspirat na posiew nieswoisty, cytologię, wycinek, wymaz szczotka, cytologię po BF. Dgn. Ca lobi sup.pulm.sin.susp."

Czekamy na wyniki hist.pat. od ich wyniku zależy dalsze postępowanie. Jak narazie lekarz nie wiele nam powiedział. Jeśli dobrze zrozumiałam, to albo usuną lewe płuco, albo chemio i radio terapia. Proszę o pomoc w zrozumieniu tego opisu badań. Jak widzicie całą sytuację. Jakie rokowania. Wydaje mi się, że nie jest tragicznie, nie ma przerzutów, nacieków, może wystarczy usunąć płuco z guzem. Jeśli się mylę, proszę wyprowadźcie mnie z błędu.
Z góry dziękuję za pomoc.
Edytor zaawansowany
  • mama.rozy 07.11.12, 13:28
    trochę już sama odpowiedziałaś-trzeba czekac na wyniki,chociaż wydaje się,że nie jest beznadziejnie
    skąd to krwawienie?były wcześniej jakieś objawy?jak się czuje mama?ma dużą dusznośc?
    moja sąsiadka miała bardzo podobnie-skończyło się na radio i reskcji płuca
    jak długo musicie czekac na wyniki?
    --
    skauci-europy.pl/
  • anna.wasil 07.11.12, 13:51
    Witam.
    Mój Tatuń także chorował na POCHP i w jego przypadku usunięcie płuca nie wchodziło w grę.Przeglądam właśnie jego karty wypisowe ze szpitala i trochę się dziwię,że Twojej mamusi zrobili tylko bronchoskopie.A gdzie TK lub NMR ? U nas dodatkowo po konsultacji onkologicznej skierowano Tatunia na PET.Napisz w jakim szpitalu się leczycie i oczywiście trzymamy kciuki za wynik.
  • becik-pl 07.11.12, 14:19
    Mamoróży, wcześniej było incydentalne kwioplucie, nie mam pojęcia dlaczego guz krwawi, jak stwierdzono w czasie bronchoskopii. Mama ogólnie czuje się dobrze, ma apetyt, nawet duszności takich nie ma jak wcześniej od kiedy bierze te leki:
    Cipronex (500 mg co 12 godz.) - jakąś infekcje złapała w szpitalu,
    DHC Continous 60 mg - 2x1
    Encorton 5mg 1-1-0
    Ranigast 150 2x1
    Oxodil PPH 2x1 wdech
    Atrovent N 3x3 wdechy

    Anna.wasil, w szpitalu poza bronchoskopią, miała robione też: morfologię, mocz, próby wątrobowe, rtg płuc, CT klatki piersiowej, EKG, bronchoskopie, spirometrię, usg jamy brzusznej i układu moczowego. Leczenie onkologiczne będzie w Łodzi (po otrzymaniu wyników bronchoskopii, kiedy będzie już wiadomo jakiego rodzaju to nowotwór, dostanie skierowana na odpowiednie leczenie onkologiczne w Łodzi, w szpitalu Kopernika, narazie diagnozę postawił lekarz pulmonolog z Sieradza, gdzie Mama mieszka.)
  • becik-pl 07.11.12, 14:21
    Aha, wyniki maja być dopiero w poniedziałek 12 listopada. Czekamy jak na szpilkach :-(
  • mama.rozy 07.11.12, 14:37
    to już za chwilę
    chociaż wszyscy to wspólnie tu wiemy-to jest chyba w tym wszystkim najgorsze...
    trzymaj się
    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • becik-pl 07.11.12, 15:28
    Dziękuję i masz rację, to czekanie jest najgorsze. Im szybciej lekarze podejmą decyzję, co do dalszego leczenia tym lepiej, bo teraz to już wyścig z czasem.
  • mama.rozy 07.11.12, 17:39
    jedyne,co mnie niepokoi bardziej,to to krwawienie
    jakbyś widziała,że mama robi się słabsza,jakby to były mocne wymioty albo krew w stolcu(czy czarne stolce),to lepiej jedźcie do szpitala.tak nie strasząc,ale krwotok w takiej sytuacji jest niepożądany...
    trzymaj się i dawaj znac
    i pisz,kiedy tylko będziesz chciała
    --
    skauci-europy.pl/
  • becik-pl 07.11.12, 19:46
    Dziękuję, zwrócimy na to uwagę. A co może oznaczać to krwawienie?. Lekarz nawet o tym nie wspomniał :-/, w karcie leczenia szpitalnego wyczytałam.
  • anna.wasil 07.11.12, 18:15
    12 nie jest tak odległą datą..Będzie..musi być dobrze,chociaż krwioplucie to nic dobrego..
    Pisałaś że mama choruje na POCHP,czy macie w domu koncentrator tlenu? Mój Tatuś też zażywał
    Atrovent i Encorton.A jak ogólnie czuje się mama ,jak przyjęła tą diagnozę?
    Wiesz że teraz musisz być silna za Was dwie :)
    Pozdrawiam i czekamy tylko na dobre wyniki :)
  • mama.rozy 07.11.12, 19:25
    o właśnie-jakby ta dusznośc się nasilała,to też reagujcie
    --
    www.kresy.pl/
  • becik-pl 07.11.12, 20:08
    anna.wasil napisała:

    >
    > Pisałaś że mama choruje na POCHP,czy macie w domu koncentrator tlenu? Nie, mama nie ma w domu. Ale mamy zamiar kupić.
    Nie mieszkam z mamą. Mieszka sama (obok mieszka jej brat i ma w sąsiedztwie bardzo bliską przyjaciółkę i partnera z którym się spotyka), a ja 70 km dalej ze swoja rodziną. Proponowałam, żeby przeniosła się do mnie, ale nie chce. Mówi, że chce być u siebie. W sumie, to ją rozumiem, u mnie hałas i zamęt (mam dwie małe córcie), a ona potrzebuje teraz spokoju.


    jak ogólnie czuje się mama ,jak przyjęła tą diagnozę?

    Diagnozę przyjęła ze stoickim spokojem. Twierdzi, że wiedziała, że ma raka i nie była zaskoczona, jak lekarz potwierdził jej przypuszczenia. Trzyma się dzielnie. Chce walczyć, a że ma wśród znajomych osobę, która miała to samo i z tego wyszła ( właśnie minęło pięć lat od diagnozy) i ma się świetnie, a rak był nie operacyjny, więc wierzy, że jej też się uda wygrać z tym dziadostwem. Tym bardziej, że będą ją leczyć ci sami lekarze, w tym samym szpitalu, co tamtego znajomego.

    > Wiesz że teraz musisz być silna za Was dwie :)

    Wiem. Na szczęście jestem typem człowieka, który w kryzysowych sytuacjach nie załamuje rąk, tylko działa :-) Wierzę,że będzie dobrze.

    > Pozdrawiam i czekamy tylko na dobre wyniki :) Dziękuję.
  • mama.rozy 07.11.12, 20:19
    beciku,a mama pali,że pochp?
    to krwawienie to może byc albo z guza,który np.pękł,albo coś się w nim babrze
    ale może to byc jakaś nadżerka czy coś tam od papierosów czy czegokolwiek innego
    może byc z niewidocznych teraz zylaków przełyku
    no z czegokolwiek
    na moje pielęgniarskie oko;)
    w każdym razie-to mi się nie podoba,bo może miec zgubne komplikacje,ale tego nie przewidzisz.po prostu.i wydaje mi się,że gdyby to był jakiś masywny krwotok albo coś,coby jej zagrażało,to by ją zatrzymali od razu w szpitalu.taką mam nadzieję...
    w każdym razie-my tu głównie walczymy,żeby rodziny nie bały się pytac,tylko walczyły o informacje.dlatego na następnej wizycie,dopytac o te krwawienia.skąd,co oznaczają,co z tym zrobią i co robic,jakby coś(co?)się działo.
    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • becik-pl 07.11.12, 20:31
    Tak, mama pali. Niestety nadal. Zredukowała liczbę wypalanych papierochów do kilku dziennie (wcześniej paliła półtorej paczki), ale rzucić z dnia na dzień nie potrafi.
    To krwioplucie miało miejsce raz, jeszcze przed szpitalem. W czasie badania stwierdzono krwawienie z guza, cholera wie, jakie ma podłoże. Dopytam, jak pojedziemy po wyniki.
    Bardzo dziękuję za wsparcie :-).
  • mama.rozy 07.11.12, 20:41
    pochp występuje głównie u palaczy,stąd przypuszczenie
    powodzenia
    --
    www.kresy.pl/
  • anna.wasil 08.11.12, 14:24
    Z tego co wiem to dość duży wydatek.My wypożyczyliśmy urządzenie z poradni tlenoterapii gdzie Tatuń by leczony.Wiem również,ze można wypożyczyć sprzęt z hospicjum.Teraz liczy się każda złotówka..
  • becik-pl 08.11.12, 21:10
    Faktycznie, są drogie. Ale właśnie, wypożyczyć można, dzięki. Tyle, że mama stwierdziła, że nie chce, bo nie ma aż takich problemów z oddychaniem, a w szpitalu, jak używała maski, to ją jedynie gardło po tym bolało.
  • mama.rozy 09.11.12, 08:47
    bo tlen niestety wysusza śluzówki,a to jest przyczyną infekcji górnych dróg oddechowych...
    --
    www.kresy.pl/
  • becik-pl 09.11.12, 11:37
    Właśnie dlatego mama nie chce tlenu. Twierdzi, że te leki wziewne wystarczają.
    Mamo róży, tak myślałam o tym krwawieniu i chyba już wiem co jest przyczyną. Mama od X czasu choruje na czerwienicę prawdziwą, ma bardzo mało płytek krwi (880), a norma to chyba jakieś 15 000. Płytki krwi odpowiadają za krzepliwość krwi ( o ile się nie mylę) i może to jest przyczyną tych krwawień z guza. Jak myślisz?
    Musze porozmawiać o tym z lekarzem, jak pojedziemy po wyniki.
  • mama.rozy 09.11.12, 13:01
    może,nie bardzo to wiem
    ale-jeśli ma małopłytowośc(tak?),to ciężko ze wszystkim,szczególnie z chemią.taki paradoks-chemię można dostac tylko przy dobrych wynikach...koniecznie porozmawiajcie o tym z lekarzem
    --
    www.kresy.pl/
  • becik-pl 09.11.12, 14:44
    Dziękuję. Nie wiedziałam, że trzeba mieć wszystkie wyniki dobre, żeby dostać chemię :-/
    A mogłabyś spojrzeć swoim fachowym okiem na wyniki mamy? Dla mnie to czarna magia.

    51 lat, waga 53kg, RR-110/70, OB-47, OT=0 mm
    Morfologia: Ht-37,6 Hb-12,0 E-4,20 L-10,93 MCHC-31,9 MCH-28,6 MCV-89,5 Pł. krwi 881
    Próby wątrobowe: poz.bilirubiny-0,5 mg akt ALAT-7 jm. akt.ASPAT-16 jm. poz mocznika -19 mg
    poz.kreatyniny- 0,80 mg poz.sodu-141,0 mmol/l poz. potasu- 5,2 mmol/l poz. glukozy 64 mg/dl poz. kw.moczowego -6,9 mg/dl GFR-MDRD-75,6 ml/min
    CRP - 3,74 mg/dl
    APTT- 34,3 sek
    D-Dimer 3,31 ug/ml
    CEA-7,9 ng/ml

    Dzwoniłam do szpitala, są wyniki bronchoskopii. Mamy przyjechać w poniedziałek porozmawiać z lekarzem. Trzymajcie kciuki.
  • mama.rozy 11.11.12, 08:10
    beciku,ja nie jestem lekarzem,żeby tak interpretowac;)
    z tego,co na pewno widzę to to,że pomimo tego krwawienia,ma dobrą hemoglobinę,małe crp,ob trochę podwyższone,czyli jakiś stan zapalny,ale nic dużego.
    zobaczymy,czego się dowiecie jutro
    powodzenia:)
    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • becik-pl 11.11.12, 12:18
    mama.rozy napisała:

    > beciku,ja nie jestem lekarzem,żeby tak interpretowac;)

    Tak, wiem :-) Ale mimo to, masz pojecie co jest co i na co wskazuje. Ja nie mam :-).

    > z tego,co na pewno widzę to to,że pomimo tego krwawienia,ma dobrą hemoglobinę,m
    > ałe crp,ob trochę podwyższone,czyli jakiś stan zapalny,ale nic dużego.
    > zobaczymy,czego się dowiecie jutro

    Dziękuję, czyli nie jest najgorzej. Jutro się jednak nic nie dowiemy, dopiero we wtorek. Dzwoniłam wczoraj do lekarza prowadzącego mamę czy wyniki już są i czy możemy w poniedziałek przyjechać (co by na darmo się nie przejechać 140 km, bo muszę rocznej córci zorganizować opiekę na ten czas, a starszą do przedszkola rano zawieźć), no i będą dopiero w poniedziałek po południu prawdopodobnie, kazał zadzwonić we wtorek rano. Jak będą, to wsiadam w auto i jadę.

  • anna.wasil 13.11.12, 19:55
    Jak tam wyniki ?Czy wiecie co dalej.Trzymam kciuki
  • becik-pl 13.11.12, 21:53
    Tak. Jestem po rozmowie z lekarzem, (narazie telefonicznej, bo moja roczna córcia gorączkowała od wczoraj wieczora i nie mogłam jej dziś zostawić). A do mamy mam 70 km w jedna stronę.
    Umówiłam się z lekarzem na jutro, żeby porozmawiać o konkretach. Dowiedziałam się jedynie, ze guza nie da się operować, bo jest połączony z jakimiś naczyniami. Nie wiem dokładnie o co chodzi. Pozostaje chemioterapia. Jutro mamy dostać skierowanie do CO w Łodzi i tam zdecydują co, jak i kiedy.
    Jestem zdołowana. Miałam nadzieję na radykalne chirurgiczne rozwiązania, a tu dupa blada :-(
    Nie da się. Boje się co będzie dalej.
  • mama.rozy 14.11.12, 08:49
    a może będzie tak,że po chemii guz się zmniejszy i będzie operacyjny?dopytaj.
    no i chemia to nie koniec świata.trzeba tylko dac głowę do góry i iśc naprzód.
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • becik-pl 14.11.12, 20:16
    Dzisiaj rozmawiałam o konkretach z lekarzem, twierdzi, że być może da się jednak operować, ale musi to jeszcze skonsultować z profesorem onkologiem, który miałby mamę operować. Ma jutro do mnie oddzwonić co postanowili. Bardzo fajny człowiek, jestem mocno podbudowana, mama również. Jeśli profesor nie zdecyduje się na operację, to wtedy chemia lub brachyterapia. Jest duża szansa że mama z tego wyjdzie. Trzymajcie kciuki dziewczęta :-)
  • mama.rozy 14.11.12, 20:56
    uf:)
    a postawili jakąś konkretną diagnozę?
    --
    skauci-europy.pl/
  • becik-pl 15.11.12, 11:43
    Tak, to rak niedrobnokomórkowy, płaskonabłonkowy.
  • oliwia244 15.11.12, 21:22
    Mocno trzymam kciuki!!!!!!!
    --
    Martynka 01.08.2004 i Gabrysia 27.02.2006
  • mama.rozy 16.11.12, 09:21
    powodzenia
    dwaj znac
    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • becik-pl 17.11.12, 09:50
    Dziękuję. Napiszę na pewno.
  • becik-pl 20.11.12, 20:01
    W końcu mamy decyzje co do sposobu leczenia. Ze względu na to, ze mama ma niewydolność oddechową i słabe wyniki spirometrii, operacja usunięcia płuca musi poczekać. Mama mogła by jej po prostu nie przeżyć. Narazie dostanie dwa/trzy cykle chemii, a po niej, jak guz się zmniejszy i poprawi się wydolność płuc, będzie można operować. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po naszej myśli i mama szybko wyzdrowieje. Trzymajcie kciuki i przesyłajcie pozytywną energię :-) Jest duża szansa na całkowite wyleczenie :-)
  • anna.wasil 20.11.12, 22:20
    Trzymamy kciuki.Musi być dobrze :) Pisz jak się czujecie.Pozdrowienia dla mamci :)
  • becik-pl 30.11.12, 13:01
    Witam po przerwie. Wyniki hist.-pat. po bronchoskopii były, jak się okazało, żadne:-/ (Doszło do krwawienia z guza i na wyniku jest napisane jedynie- treść krwista oraz podejrzane komórki niedrobnokomórkowe.) Tyle, że nadal nie wiadomo jaki to dokładnie typ raka.
    Torakochirurg z Łodzi, twierdzi, że mama jest na granicy operowania. Tzn, spirometria jest za niska (1,8) i on zaleca, żeby podać ze dwa cykle chemii i potem koło lutego/marca przyjechać na kolejną kwalifikacje do operacji.
    Skonsultowałyśmy się z innym lekarzem, (dr.hab.) która twierdzi, że na operacje usunięcia płuca mamy nie liczyć :-( Mama ma za słaba spirometrię i nawet jeśli guz po chemii się zmniejszy, to mama i tak będzie niewydolna oddechowo. Jej zdaniem zostaje chemio i radioterapia. Położyła mamę na oddział ( w Wolicy, pod Kaliszem) i zaleciła kolejną bronchoskopię. Miała ją wczoraj, tym razem nie doszło do krwawienia i komórki zostały pobrane (rozmawiałam telefonicznie z lekarzem). Znów stoimy w miejscu :-/ Czekamy na wyniki. Mama miała być dzisiaj wypisana do domu. Wczoraj jednak rozmawiała z nią Pani onkolog na temat chemii, dziś rano dostała do podpisania zgodę na chemię. Ma mieć podaną jeszcze dzisiaj, a w poniedziałek do domu. Nic nie wiem :-( , jaki to rodzaj chemii, dlaczego podają w ciemno, bez wyników hist.-pat. itd (mama nie dopytywała, bo to typ z rodzaju "przepraszam, że żyję" ;-)) Mama mówiła jedynie, że ma być podawana co 3 tygodnie. Zadzwonię i wypytam lekarza (o co jeszcze zapytać?)
  • mama.rozy 30.11.12, 13:41
    z tego,co się orientuję,czasem na cito podaje się jakąś słabą chemię,żeby juz zacząc działac.
    to czekamy na wyniki
    uściski
    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • anna.wasil 30.11.12, 19:28
    Ehh jest tak jak myślałam.U osób niewydolnych oddechowo nie robi się operacji usunięcia płuca lub jego części.Nam lekarz przedstawił to obrazowo :"Wstaje Pan sam z łóżka,chodzi Pan ? po operacji nie będzie miał Pan siły usiąść".I tyle.
    Jeżeli lekarz zalecił chemie jest duża szansa, że te gad się zmniejszy :)
    Pozdrawiam Was
  • becik-pl 02.12.12, 21:46
    Mama w piątek dostała pierwsza chemię. Tzw. "dużą" (cispalatyna, coś jeszcze i żelazo), jak określił ją lekarz (co to oznacza?), nie wiem dokładnie jaki schemat, bo lekarz nie chciał za bardzo rozmawiać o szczegółach przez telefon, a pojadę po mamę dopiero jutro (poniedziałek), więc dowiem się konkretów. Pierwsze dwa dni po chemii była wprost w euforii, jak super się czuje. Dzisiaj, trzeci dzień po, już gorzej. Zero apetytu, osłabienie, leży cały dzień w łóżku. Jutro ma być wypisana do domu. Kolejna chemia za 3 tygodnie. Boję co będzie dalej, ile skutki uboczne po chemii mogą się utrzymywać? Mieszkam 75 km od mamy, a ona nie zgadza się, żeby zostać u mnie. Zresztą, nie wiem, czy to dobry pomysł, mam dwójkę małych dzieci (rok i 4 lata), a jednak osłabiony człowiek potrzebuje ciszy i spokoju.
    Czy orientujecie się, jak to jest z refundacją peruki? Słyszałam, że można na nią dostać receptę? to prawda? Kogo o nią prosić? Onkologa, który prowadzi mamę?
    Mama mówi, że chciałaby już teraz rozejrzeć się za jakąś peruką, bo potem nie będzie miała pewnie ani ochoty, ani odwagi. Wiemy, że włosy nie muszą wyjść, ale wolimy być przygotowane, jeśli tak się stanie.
    P.S. Bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście :-)
  • oliwia244 02.12.12, 22:17
    mojemu tacie włosy nie wypadły.
    --
    Martynka 01.08.2004 i Gabrysia 27.02.2006
  • mama.rozy 03.12.12, 09:18
    kobiety to kobiety:)nie wiem,jak z refundacją,ja chodziłam z gołą głową;)czy w szpitalu jest sklep z perukami?zapytaj tam,na pewno wiedzą.przeważnie mają też katalogi,żeby wybrac na spokojnie.jak mama chce,pewnie,że tak:)
    co do samopoczucia-z tym jest różnie,dużo daje dobre nastawienie(mi bardzo pomogło skreslanie kolejnych chemii w kalendarzu).przy każdej(raczej)chemii podawane są sterydy,dlatego spadek aktywności przychodzi później,jak się wszystko wypłucze.nastaw się,że mama będzie bardzo zmienna uczuciowo,może miec problemy z kobiecymi hormonami(delikatnie jej podpowiedz,żeby odwiedziła dobrego gina,w porozumieniu z onkologiem,bo może będzie coś hormonalnego potrzebne.i niech zrobi cytologię,bo niestety w czasie chemii organizm jest bardzo podatny na wszystkie dziadostwa i nie będzie wiadomo,czy to coś wcześniej,czy potem).jeśli jeszcze miesiączkuje,może miec przerwy,zanik lub w drugą stronę.ma się obserwowac.
    będzie miała odchyły żywieniowe;)i niech je,co chce.jak w ciąży;)jak będzie słaba,niech tylko pamięta,żeby po samej chemii dobrze się nawodnic i wypłukac.niech sięzastanowi,czy po każdej chemii chce zostawac w szpitalu(u mnie kładli tylko na pierwszą,żeby zobaczyc reakcję).
    i jeszcze-głupie,ale ważne.niech bierze do szpitala klapki pod prysznic.grzybica u chemików to taki bonus,do którego nie każdy się przyznaje.a zarazic się łatwo-wyleczyc bardzo trudno...
    co do mieszkania razem0-nie nalegaj,nie naciskaj,proponuj.mi cisza w domu by przeszkadzała,troje dzieci to było coś,co trzymało mnie przy zyciu.ale każdy jest inny.porozmawiajcie,co ze świętami.
    i powodzenia.pierwsza chemia za wami:)
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • becik-pl 03.12.12, 09:55
    mama.rozy napisała:

    > kobiety to kobiety:)nie wiem,jak z refundacją,ja chodziłam z gołą głową;)czy w
    > szpitalu jest sklep z perukami?zapytaj tam,na pewno wiedzą.przeważnie mają też
    > katalogi,żeby wybrac na spokojnie.jak mama chce,pewnie,że tak:)

    Sklepu z perukami nie ma. Znalazłam kilka w necie fajnych, zobaczymy :-)

    > nastaw się,że mama będzie bardzo zmienna uczuciowo,może miec problemy z ko
    > biecymi hormonami(delikatnie jej podpowiedz,żeby odwiedziła dobrego gina,w poro
    > zumieniu z onkologiem,bo może będzie coś hormonalnego potrzebne.i niech zrobi c
    > ytologię,bo niestety w czasie chemii organizm jest bardzo podatny na wszystkie
    > dziadostwa i nie będzie wiadomo,czy to coś wcześniej,czy potem).jeśli jeszcze m
    > iesiączkuje,może miec przerwy,zanik lub w drugą stronę.ma się obserwowac.

    Dzięki za podpowiedź. Koniecznie musimy ginekologa odwiedzić, mama ma chyba właśnie menopauzę, od jakiegoś czasu ma uderzenia gorąca itp, pewnie sie to teraz nasili.

    > będzie miała odchyły żywieniowe;)i niech je,co chce.jak w ciąży;)

    Apetyt zerowy od wczoraj, rano wmusiła w siebie kanapkę, żeby leki połknąć. Może te nutridrinki kupić?

    czy po każdej chemii chce zostawac w szpitalu(u mnie kładli tylk
    > o na pierwszą,żeby zobaczyc reakcję).

    Porozmawiam o tym z lekarzem, ale nam jest taki przesiew pacjentów, że raczej jej trzymać nie będą.

    > i jeszcze-głupie,ale ważne.niech bierze do szpitala klapki pod prysznic.grzybic
    > a u chemików to taki bonus,do którego nie każdy się przyznaje.a zarazic się łat
    > wo-wyleczyc bardzo trudno...

    Dzięki za rady.

    > co do mieszkania razem0-nie nalegaj,nie naciskaj,proponuj.mi cisza w domu by pr
    > zeszkadzała,troje dzieci to było coś,co trzymało mnie przy zyciu.ale każdy jest
    > inny.porozmawiajcie,co ze świętami.

    Na święta, jak co roku, u mnie będzie. Akurat będzie po drugiej chemii, za 3 tygodnie ma mieć kolejną.


  • mama.rozy 03.12.12, 11:23
    spadek apetytu trzeba kontrolowac-złe wyniki=brak chemii=odwlekanie końca chemii.może zupki instant?cokolwiek.mi pomagał zwykły barszcz z torebki(he he).
    no i zmiana smaku,na to tez bądź przyszykowana.po chemii ma się taki metaliczny posmak,który ciężko przechodzi.nic nie smakuje.
    powodzenia:)
    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • becik-pl 08.12.12, 21:13
    Wczoraj wróciłyśmy ze szpitala po dolewce chemii. (schemat PN chyba; cisplatyna 80mg/m2 dz 1+ nevelbina 30 mg/m2 dn 1 i 8 cykl co 21 dni). 30 listopada mama dostała tzw dużą chemię, wczoraj dolewka. (Rozumiem, że pierwszy cykl za nami?) Po dwóch cyklach ma być ocena skuteczności (KT). Cieszę się bardzo, że mama tak dobrze zniosła pierwsza chemię, zero wymiotów, biegunek, jedynie osłabienie i brak apetytu (3,4 dzień po dużej chemii), ale to normalne, prawda? Po wczorajszej dolewce czuje się o wiele lepiej. Nawet apetyt wrócił, tyle, ze jakąś infekcje złapała, dziś katar (z nosa nie leci, tylko gardłem spływa), kaszel i ból głowy. A może to skutki wczorajszej chemii, a nie infekcja? Do lekarza dopiero w poniedziałek pójdzie, doradźcie jakie leki można brać w czasie chemioterapii. Co powinien przepisać lekarz (jej lekarka rodzinna, prawie rok ją leczyła na astmę, a okazało się, ze to rak płuc :-/, wiec zaufanie ma do niej żadne). Narazie łyka appap na ból głowy.
  • mama.rozy 08.12.12, 22:01
    moja onkolog ma teorię,żeby od razu w czasie chemii dawac antybiotyk.organizm jest bardzo osłabiony i nie ma czasu,żeby sie bawic z choroba.jakby jej wzrosła temp,to nawet możecie na pogotowie jechac
    a reszta normalnie-jak moze-czosnek,cebula,dużo spac i odpoczywac.zamiast paracetamolu,lepiej cos z ibuprofenem,bo działa też p.zapalnie(paracetamol tylko p.bólowo)
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • b_a_l_b_i_n_k_a 09.12.12, 22:24
    Trzymaj sie cieplo becik.
    A jak psychika u Twojej mamy?
    --
    Forum dla osób z chorobą nowotworową i ich bliskich
    Uszate serduszka czekaja
  • becik-pl 10.12.12, 15:36
    Dziękuję balbinko, z psychika ok, jak narazie. Nastawienie dobre, trzyma się dzielnie. Trochę się wkurza tą infekcją, bo miała nadzieję chwilę odetchnąć (te dwa tygodnie), przed drugą chemią, ale co zrobić. Dziś dostała antybiotyk, mam nadzieje, że szybo ją puści ta infekcja.
  • oliwija 10.12.12, 20:59
    czemu nikt nie wymyslił przy chemii mojej mamy podawanie antybotyków. Nie robili jej badań, przypadkowo wyszło ze chemian na wezły śródpiersia nie zadziałała, teraz radioterapia.....

    a do tego moja siostra- masakra..... zamiast wspierac mame to przy niej ryczy
    --
    gdyby nie kobiety, koniec świata dawno byłby już za nami
  • becik-pl 10.12.12, 21:56
    Oliwija, jak to nie robili badań? Przecież przed podaniem każdej chemii wykonuje się rutynowo badania krwi. A czy chemia działa, czy nie działa sprawdza się dopiero po kilku (dwóch, trzech ) cyklach, przynajmniej tak mi lekarz mówił, robiąc kontrolną tomografię komputerową.
    A siostrą potrząśnij, bo mama potrzebuje wsparcia, a nie dołowania, poryczeć może sobie w samotności, jak ma potrzebę. Trzymaj się!
  • oliwija 11.12.12, 07:30
    badania krwi robili jak poszła chyba na trzecia miala kiepskie wyniki chcieli ja odesłac , a ona sie uprał ze musi zostac... no i dobrze okazałao sie ze chemia nie zadzialala.

    a co do siostry - to nie mam co wogole ruszac tematu bo ona zaraz zacznie na mnie wrzeszczec ze nie mam racji... a rodzice jeszcze beda po jej stronie. Wczoraj siostrzyczka mnie wystawiła- ja w robocie do 20 - miala odebrac moja córkę z zajec i pobyc z nia do 20- nie przyszla i mloda była sama.....
    i oczywiscie rozice jej bronia... no cóż taki los.....

    ja juz chyvba nie ede miała szans na to aby móc zle sie czuć i miec czasami wszystko w nosie
    --
    www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif
  • mama.rozy 11.12.12, 10:13
    oliwija-jeśli macie zapewnioną opiekę stacjonarną,macie też psychologa.a ten jest Ci potrzebny.popytaj i się umów.
    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • oliwija 11.12.12, 10:27
    mnie nie ... ale mamie na pewno.
    --
    gdyby nie kobiety, koniec świata dawno byłby już za nami
  • mama.rozy 11.12.12, 14:32
    ale właśnie trzeba zacząc od siebie.inaczej nie będziesz miała siły.a życ trzeba dalej.
    --
    skauci-europy.pl/
  • becik-pl 17.12.12, 22:16
    Mama od tygodnia chora, 5 dni na antybiotyku. Kaszel i katar nie minął. Dziś dostała antybiotyk na następne 5 dni. W piątek miała zacząć drugi cykl chemii, ciekawe czy podadzą. Czy przeziębienie/antybiotyk jest przeciwwskazaniem do podania chemii? Ogólnie, fizycznie czuje się bardzo dobrze. Gorzej z psychiką, kilka dni temu zmarł tragicznie Jej brat, jesteśmy właśnie w trakcie sprowadzania Jego ciała z Irlandii. Młody człowiek, 39 lat.... Wiąże się to z ogromnymi kosztami. Głowa mała...:-( Oczywiście wszystko załatwiam ja, bo mama nie ma do tego głowy.
    Boskie będą święta w tym roku :-(
  • mama.rozy 17.12.12, 22:43
    zawsze jak się coś wali,to od razu wszystko
    nie wiem,jak przy antybiotyku,pewnie nie,bo obraz z krwi będzie niewiarygodny.ale zadzwońcie do lekarza prowadzącego i zapytajcie.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • becik-pl 18.12.12, 14:09
    Dziękuję mamo.róży, tak zrobię, zadzwonię tam w czwartek i zapytam czy jest sens przyjeżdżać 120 km.
  • oliwia244 18.12.12, 21:20
    o kurcze , ale sie Wam ułóżyło :-(
    ja już wiem na 100%, ze jak sie wali to wszystko na raz.
    trzymajcie się dzielnie i zdrowia dla mamy
    --
    Martynka 01.08.2004 i Gabrysia 27.02.2006
  • becik-pl 18.12.12, 23:46
    Dokładnie, jak się wali, to wszystko na raz, masakra jakaś :-(
    We wigilie pogrzeb :-(, nie ma co, super rodzinne święta będą :-(
  • marta_686 29.12.12, 17:00
    becik-pl, co u Was jak sobie radzicie?
  • becik-pl 05.01.13, 20:49
    Marta, dziękuję za pamięć. U nas bardzo dobrze. Mama wczoraj dostała dolewkę drugiej chemii, tak więc dwa cykle za nami :-). Czuje się bardzo dobrze. Normalnie je, zero wymiotów, biegunek, włosy nie wyszły i samopoczucie super. Jedynie zaparcia ma (czopki glicerynowe pomagają) i ma non stop szum w uszach, jak to ona mówi (ciśnienie ma w normie). Od Wigilii była (wczoraj przyleciała siostra z UK, zostanie z mama dwa tygodnie) u mnie i widzę, że bardzo dobrze to jej zrobiło. Wcześniej nie chciała u nas zostać, a teraz sama przyznała, że jednak między ludźmi całkiem inaczej. A tak siedziała sama w domu i się nad sobą użalała.
    18 stycznia ostatnia chemia, a przed nią, 17.01. kontrolne TK. Mam nadzieję, że chemia działa i guz się zmniejszył. Do tego mama ćwiczy płuca (butelka z wodą i słomka), liczymy, że teraz zakwalifikuje się na operację.
  • mama.rozy 06.01.13, 13:57
    dobre wieści są dobre:)trzymajcie się:)
    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • becik-pl 06.01.13, 22:40
    Dziękujemy :-)
  • marta_686 15.01.13, 21:22
    Trzymam, by było jak najlepiej, kciuki

    pozdrawiam
    Ania
  • a-nkaa 22.01.13, 17:16
    Becik- pl, wszystko u Was w porządku? Mama już po TK?
  • becik-pl 25.01.13, 16:29
    Tak, w porządku. Dziękuję. Jesteśmy po TK i po kolejnej chemii. Guz zmniejszył się z 5,5x3,5 na 3x3 :-) Jest ok. Najważniejsze, że chemia działa, mama dostanie jeszcze jedną, razem 4 cykle. Wszystkie inne organy i kości czyste. Będzie dobrze. Mama bardzo podbudowana takimi wynikami, w końcu widzi, że warto walczyć.
  • mama.rozy 25.01.13, 19:40
    cudowne wiadomości:)
    trzymajcie się dzielnie!
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • oliwia244 25.01.13, 21:19
    cudownie !!!!!! wszystko dobrze wróży :)
    --
    Martynka 01.08.2004 i Gabrysia 27.02.2006
  • nombrilek 26.01.13, 11:44
    Super. Wspaniałe wiadomości. Też bym chciała takie wiadomości
  • becik-pl 26.01.13, 14:03
    Dzięki dziewczyny, oby tak było dalej. Fajnie, że jesteście :-) Pozdrawiam ciepło.
  • a-nkaa 26.01.13, 19:39
    W grupie zawsze raźniej, fajnie, że u Was wszystko dobrze.
    Pozdrowienia.
  • becik-pl 30.01.13, 22:43
    Tak było dobrze i się zesrało....
    Po ostatniej chemii ostre wymioty przez dwa dni i zero jedzenia, efekt, odwodnienie. Pojechałyśmy na dolewkę 3 chemii, a tu chemia przesunięta, a zamiast niej kroplówki nawadniające.
    Zostawili mamę na oddziale i dołączyli, poza kroplówkami, antybiotyk, bo kaszleć zaczęła i zimno ją trzęsie. Pewnie z tydzień poleży. Ehh...
  • mama.rozy 31.01.13, 09:11
    oj,też tak miałam-tzn.nie pojechałam od razu na chemię,bo nawet nie dałam rady
    w leczeniu właśnie najgorsze jest to,że człowiek zamiast skupic się na nim,musi tak dbac o siebie,żeby byc jak najbardziej zdrowym.bo wirusy tylko czekają na osłabiony organizm.
    becik,nie płaczcie,ze chemia przesunięta,onanie ucieknie.róbcie wszystko,żeby mama tego wirusa odleżała porządnie,pilnuj,żeby było jest rozsądnie ciepło.dreszcze są od gorączki,pewnie podchodzi do 39st-pilnuj tego.
    trzymajcie się
    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • becik-pl 31.01.13, 13:10
    Mama jest cały czas w szpitalu. Dziś zrobili powtórne badania i ponoć jest duuużo lepiej, jutro prawdopodobnie chemia i do domu. Antybiotyk może przecież w domu brać.
  • mama.rozy 31.01.13, 16:19
    :)
    a jednak:)dacie radę:0
    --
    skauci-europy.pl/
  • aalex24 28.03.13, 17:52
    hej i jak twoja mam się trzyma?
  • becik-pl 28.03.13, 21:59
    Dziękuję, w miarę dobrze. Jest po 4 cyklach. TK głowy ok, reszta też, zero przerzutów, nacieków. Guz zmniejszył się na 1,5 cm. Spirometria w normie, płyn w opłucnej zginął zupełnie. Bardzo liczyłam, że teraz mama zakwalifikuje się do operacyjnego usunięcia raka, niestety, po konsultacji u torakochirurga straciłam nadzieję :-(
    Stwierdził, że niby parametry ok, można by operować, ale On radzi, żeby nie napalać się na operację, bo w mamy przypadku może narobić więcej szkody niż pożytku. Guz jest położony obok dużych naczyń (czy jakoś tak :-/), straszył powikłaniami, ogólnie mówiąc odradza. Proponuje radioterapię celowaną. A przed nią badanie PET. Jesteśmy umówione na 5 kwietnia do Ordynatora radioterapii w Łodzi, zobaczymy co nam powie.
    Mama zadowolona, bardzo się bała operacji, ja jestem zawiedziona.
    W każdym bądź razie walczymy dalej.
  • mama.rozy 29.03.13, 12:36
    radio celowana to dobry pomysł,bo jak guz tak łądnie reaguje na chemię,jest duże prawdopodobieństwo,że naświetlania go jeszcze zmniejszą.a wtedy operacja będzie łątwiejsza,jeśłi jeszcze będzie konieczna
    trzymajcie się
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • becik-pl 29.03.13, 20:35
    mama.rozy napisała: wtedy operacja będz
    > ie łątwiejsza,jeśłi jeszcze będzie konieczna
    >
    Czyli, że radioterapia może tego $%^&^* raka zgładzić na dobre?
    Do tej pory myślałam, że to tylko odwlekanie wyroku w czasie.
  • mama.rozy 29.03.13, 21:30
    nie,radio zmniejsza guza,tylko najpierw chemia musi go unieszkodliwic,najprościej tłumacząc
    po chemii przeważnie robi się kt lu peta,bo tam wychodzi,czy zmiana jest jeszcze aktywna,wtedy znowu chemia.jak nic się nie mnoży i dzieli,włącza się radio.często się tak robi przed operacjami,żeby wycinany obszar był jak najmniejszy
    więc głowa do góry
    --
    www.kresy.pl/
  • becik-pl 01.04.13, 12:54
    Dzięki za pocieszenie :-)
    Mama jest jednak sceptycznie nastawiona do operacji, boi się. Cieszy się, że już drugi lekarz (pulmonolog mamy i torakochirurg, u którego konsultowałam mamy wyniki) twierdzi, żeby nie napierać na operację, bo może narobić więcej szkody niż pożytku. Więc raczej nic z tego.
  • 2_brzoza 18.04.13, 20:43
    Witam, zajrzałam, bo opis raka podobny jak u mojego Taty. Też ma POCHP i nie prawda, że nie robi się operacji. Mój Tata miał wykrytego raka w maju prawie 2 lata temu. We wrześniu miał operację (wycięto część lewego płuca - decyzja terakochirurga na Płockiej w Wawie). Póki co było ok. W lipcu 2012 (czyli niecały rok później) pojawił się przerzut do głowy i w tym samym czasie do płuc (już nie jeden guz, tylko więcej). Z głowy miał usunięty przerzut operacyjnie jeszcze w sierpniu i potem naświetlania. Podobno po naświetlaniach do głowy już nie wraca. Drugiej operacji płuc już nie mógł mieć. Lekarze stwierdzili, że to by było za dużo operacji jak na jego organizm, a poza tym tak jak napisałam to nie jeden guz, tylko więcej. I teraz skończył właśnie mocną chemię. Tomografia po 2 sesjach wyszła pozytywnie, bo nastąpiła regresja. Zobaczymy jak będzie teraz. Nie wiem gdzie mama się leczy. Po pierwszej operacji mojemu Tacie kazali siadać bardzo szybko. Leżenie w takich sytuacjach jest koszmarne dla organizmu. I dobija psychicznie. Trzymam za Was kciuki :) Będę tu zaglądała.
  • becik-pl 20.04.13, 23:55
    Brzoza, dziękuję za wiadomość. Mama jest po 4 cyklach chemii. Byłyśmy na prywatnej konsultacji u znanego torakochirurga, który operacje zdecydowanie odradził ze względu na położenie guza blisko dużych naczyń. Twierdził, że operacja może przynieść więcej złego, niż dobrego. Zalecał radioterapię. Mama jest po wstępnej symulacji. Nakreślili krzyżyki na ciele i kazali czekać (ok 2 tygodnie) na telefon, kiedy ma się stawić na oddziale na pierwsze naświetlania. Przewidują ok 5-6 tygodni naświetleń. Naświetlania będzie miała w Łodzi, w Szpitalu Kopernika. Ordynator radioterapii, u którego mama kontynuuje leczenie, super po prostu. Zobaczymy co będzie dalej.
    Ogólnie mama czuje się ok, poza tym, że bardzo szybko się męczy i musiała zwiększyć dawkę leków przeciwbólowych, wszystko ją boli :-( No i wszystkie (trzy raptem) posiłki wmuszam w nią na siłę, najchętniej nie jadłaby w ogóle :-/
    No i co ją niepokoi ostatnio, to to, że śnią jej się co noc bliscy zmarli....(nigdy nic jej się nie śniło)... straszne to wszystko....
  • nombrilek 21.04.13, 19:06
    becik-pl musisz być dobrej myśli, najważniejsze że rak Twojej Mamy jest wrażliwy na chemię i leczenie czego nie było u mojej Mamy, bo po każdym schemacie była progresja.
    A złe samopoczucie i brak apetytu mogą wynikać z przebytej chemii ( 4 cykle) - poczytaj o skutkach ubocznych chemii którą otrzymała.
    Nie chcę Cie też dołować bo wiem jaki przebieg miała choroba u mojej Mamy, ale teraz wiem i uważam, że chyba jedynym sposobem na pozbycie się tego gada jest chirurgia, może poszukajcie jednak jeszcze jednej konsultacji gdzie indziej, ponoć w Zakopanem tną tam gdzie inni nie chcą. U mojej Mamy też było blisko dużych naczyń dlatego nie chcieli operować, i coż, myślę teraz że mogłam szukać dalej i zaryzykować,
    A zgadzam się straszne i popieprzone to wszystko.
    Pozdrawiam
  • mama.rozy 21.04.13, 20:17
    niech bierze te p.bólowe,to właśnie po to są
    na noc melisa,jak w ciągu dnia będzie chciała,to też
    ja miałam rózne zjazdy psychiczne w czasie leczenia,daj jej to przeżywac,dobrze,że o tym mówi
    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • becik-pl 21.04.13, 22:48
    nombrilek napisała:
    może poszukajcie jednak jeszcze jednej konsultacji gdzie indziej, pon
    > oć w Zakopanem tną tam gdzie inni nie chcą.

    Słyszałam o tym. Ja bym szukała do skutku chirurga, który zdecydowałby się operować, ale to ja. Mama bardzo boi się operacji, twierdzi, że by jej nie przeżyła i że lekarze (którzy zalecają radio) wiedzą lepiej. Poza tym nie chce już jeździć na konsultacje, ma dość. Nie pozostaje mi nic innego, jak uszanować jej decyzję.
  • 2_brzoza 22.04.13, 12:41
    No tak, psychiczne nastawienie jest bardzo ważne - jeśli mama boi się operacji, to może faktycznie lepiej zostawić. Z jedzeniem to rzeczywiście koszmar. Tata też nie chce - po chemii wszystko smakuje mu jak kartonowe pudełka (chociaż podobno większość ludzi odbiera to jako metaliczny posmak). Poza tym stałe nudności... Bierze tabletki, ale nie zawsze działają.
    Po chemii ma neutropenię, więc nie może surowych rzeczy, ale dopóki mógł, to kawałeczki ananasa (surowego, nie z puszki) bardzo dobrze chłodzą i nawilżają usta (może nawilżenie poprawi mamie apetyt).
    I przy naświetlaniach szybko wyszły mu włosy (przy chemii nie). Dla faceta to mniejszy problem, chociaż w pierwszej chwili też przeżył szok, ale dla mamy, sądzę, że będzie to ważne.
    Ja wiem, że taka "Ciocia Dobra Rada" ze mnie wyłazi, ale staram się dzielić wszystkim, co może pomóc.
  • becik-pl 22.04.13, 23:50
    2_brzoza napisała:

    >
    > I przy naświetlaniach szybko wyszły mu włosy (przy chemii nie). Dla faceta to m
    > niejszy problem, chociaż w pierwszej chwili też przeżył szok, ale dla mamy, sąd
    > zę, że będzie to ważne.

    Jeśli naświetlana będzie tylko klatka piersiowa, to włosy też wyjdą?

    > Ja wiem, że taka "Ciocia Dobra Rada" ze mnie wyłazi, ale staram się dzielić wsz
    > ystkim, co może pomóc.

    Dzięki, każda rada jest bardzo cenna :-).
  • 2_brzoza 14.05.13, 13:59
    Pozytywny akcent w dniu dzisiejszym - u mojego Taty ostatnie badania wykazały cofnięcie się guzów z płuc po chemii :))) Następne badania i wizyta w sierpniu. I może wrócić do pracy :)
    A jak mama?
  • becik-pl 18.05.13, 12:25
    Super wiadomość :-). Trzymam kciuki za tatę.
    Mama czeka nadal na radioterapię, jest zakwalifikowana od miesiąca, po symulacjach itd...tylko miejsca na oddziale brak...kazali czekać....Dojeżdżać codziennie 140 km w jedną stronę mama nie chce...i wcale jej się nie dziwię, dla zdrowego takie "wycieczki" są męczące, a co dopiero dla chorego. Martwię się tylko, że już przeszło drugi miesiąc jest bez leczenia (jedynie objawowe, przeciwbólowe)....
  • 2_brzoza 18.05.13, 14:04
    A skąd jesteście? Jeśli i tak daleko dojeżdżacie, to może lepiej od razu do Centrum Onkologii do Warszawy - www.coi.pl/index.php/component/content/article/253 ? Nie ma rejonizacji... tylko trzeba się telefonicznie zapisać najpierw na wizytę do lekarza, potem przyjeżdża się konkretnego dnia, idzie do rejestracji i pod gabinet lekarski. Trwa to okropnie długo (praktycznie pół dnia), ale nie ma czegoś takiego jak brak wolnych miejsc... Na kolejne terminy też na konkretne dni.
    Mam po prostu dobre zdanie o Centrum Onkologii i dobre opinie też słyszałam...
    I może lepiej mamie zostać na kilka dni pod rząd tej radioterapii zamiast dojeżdżać?
    Trzymam za Was kciuki, bo takie czekanie jest okropnie stresujące...

  • mama.rozy 18.05.13, 14:21
    w co jest zakwaterowanie na czas radio,chyba,że ktoś bardzo chce dojeżdżac;)
    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • 2_brzoza 19.05.13, 08:49
    Być może :) Mój Tata dojeżdżał codziennie, bo z Wawy jesteśmy.
  • becik-pl 22.05.13, 16:25
    Do Warszawy mamy 400 km, więc odpada :-) Chodzi o to, że mama ma na czas radioterapii być zakwaterowana na oddziale, a pacjentów fulllll. Dzwoniłam do lekarza prowadzącego, aktualnie przyjmowani są na oddział pacjenci, którzy mieli symulację na początku kwietnia. Mama miała ok 20-ego, więc jeszcze trochę przyjdzie nam poczekać :-( Można dojeżdżać codziennie, ale jak pisałam, mama nie chce (codzienne dojazdy sporo kosztują i są bardzo męczące).
  • becik-pl 31.05.13, 21:31
    Doczekałyśmy się wreszcie :-). Od poniedziałku mama zaczyna radioterapię. Mam nadzieję, że zniesie ją tak samo dobrze jak chemię.
  • 2_brzoza 01.06.13, 16:45
    Super :) trzymam kciuki :)
  • oliwija 10.06.13, 08:03
    za wiedzę , wsparcie. Moja mama odeszła wczoraj rano.

    Dla łodzian - polecam wam paliatywną u Bonifratów. Super hiper opieka..... Jeśl zdarzy sie w Waszej rodzine chora osoba to próbujcie znalezc tam miejsce.....




    --
    :_
  • mama.rozy 10.06.13, 08:19
    wpisz to w watku polecanych lekarzy,jest gdzieś na górze na stronie
    i trzymaj się
    jakby co,tu jesteśmy
    --
    www.kresy.pl/
  • anna.wasil 10.06.13, 22:22
    Przytulam
    (*)(*)(*) Twojej mamci.
  • becik-pl 11.06.13, 23:39
    Oliwija, przykro mi :-( Trzymaj się.
  • 2_brzoza 02.07.13, 14:39
    Jak mama zniosła radioterapię?

    Mój tata znów w szpitalu... 3 guzy w mózgu...
  • becik-pl 03.07.13, 11:32
    Tak mi przykro z powodu taty...współczuję.
    U nas na szczęście dobrze, mama radio zniosła bardzo dobrze. Nieco osłabiona jest, ale poza tym wszystko ok, nawet śladu nie ma na skórze. Jest już od tygodnia w domu. Za 4 tygodnie kontrola. Zobaczymy jak radio zadziałała.
    Jedyne co mnie martwi, to fakt, że wszystko idzie tak wolno, czekanie na radio - 2 miesiące, teraz miesiąc czekania na kontrolę tomograficzną, porażka....

    Trzymam kciuki za Twojego tatę.
  • 2_brzoza 03.07.13, 18:45
    Cieszę się, że mama ok. To fakt, terminy są okropne. W zasadzie robiąc jedną tomografię już powinno się zapisywać na następny termin na kontrolę ;)

    Nadal walczymy.
  • 2_brzoza 04.07.13, 19:54
    Cieszę się, że mama dobrze się trzyma:) Czekanie jest straszne. W zasadzie robiąc jedną tomografię od razu powinno się zapisać na następną.

    Nie poddajemy się, chociaż jest coraz trudniej. Sprawdzam możliwości.
  • marta_686 19.09.13, 09:18
    Dawno nie pisałam, po zakończeniu radioterapii 30.12.2012 był względny spokój u mamy - za to działo się wiele innych rzeczy.

    W centrum onkologii było kilka kontroli, mama czuła się w miarę dobrze (słaba kaszląca, szybko się meczy) w czerwcu "coś" pojawiło się w RTG, ww wrześniu na tomografii to już jest mały guzek obok miejsca napromieniania. Guz pierwotny zniknął, ale jest progresja.

    Ze wzgledu na historię z powikłaniami po biopsji, po konsylium lekarze zdecydują się na 99% na leczenie systemowe- czyli chemia.

    Teraz 2 tygodnie czekamy na badania genetyki zmiany płucnej, jezeli się okaże że nowotwór posiada 1 z 3 mutacji mama powinna zakwalifikować się do leczenia celowanego - środkami doustnymi.

    Boję się, tak muszę napisać że się boję :(

    Czy ktoś z Was zna może dr Baduraka?

    pozdrawiam wszystkich

    Ania
  • marta_686 19.09.13, 09:20
    Wstawiłam swoją wypowiedź nie w to miejsce gdzie chciałam :(
    Przepraszam Cię becik
  • oliwija 03.07.13, 20:29
    2_brzoza napisała:

    > Jak mama zniosła radioterapię?
    >
    > Mój tata znów w szpitalu... 3 guzy w mózgu...


    jeżeli pytasz mnie to okropnie,,,,,,, od radioterapii choroba postępowala juz bardzo szybko.....

    przezrzuty na mozg, kregoslup........strasznie szybko

    --
    www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif
  • oliwia244 03.07.13, 22:43
    mój tata zmarł na nowotwór płuc 11 mcy od dnia diagnozy. wiadmo, był chory już wcześniej ale o tym nie wiedzieliśmy.

    w pracy mam jednak Panią, która zdiagnozowana została 5 lat temu.
    Nieoperacyjny nowotwór płuc, jest po kilku chemiach. Aktualnie przeżuty wszędzie.
    Słaba ale z ogromną motywacją do życia.
    I to uważam jest klucz.

    Mój tata sie poddał.

    Dodawajcie sił i wiary swoim bliskim!!!!!!!!!!

    --
    Martynka 01.08.2004 i Gabrysia 27.02.2006
  • oliwija 04.07.13, 07:45
    oliwia244 napisała:



    > Mój tata sie poddał.
    >
    > Dodawajcie sił i wiary swoim bliskim!!!!!!!!!!


    moja mama tez sie poddała. ale spadla na nia smierć jej matki... a mama poszla za nią po 3 miesiacach. Czasami tak jest.....


    --
    www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif
  • 2_brzoza 04.07.13, 20:02
    Bardzo mi przykro.

    U mojego taty minęły 2 miesiące od chemii i już przerzuty w płucach i głowie.
    Niestety coraz gorzej z jego samopoczuciem.

    Dobrze, że jest takie forum i że Wy jesteście.
  • becik-pl 04.07.13, 23:05
    U nas na szczęście raczysko "zduszone w zarodku", jak narazie...a to już 9 miesięcy minęło od diagnozy....jak ten czas leci...
    U nas dziś smutno, zmarła druga (pierwsza miesiąc temu) koleżanka mamy ze szpitala, miały w tym samym czasie chemię....mama bardzo podłamana...mówi, że teraz jej kolej....
    Tłumaczę, ze tamte miały przeżuty, u nich choroba była bardziej zaawansowana, ale to tylko słowa, mogę sobie tylko wyobrazić, co mama musi czuć.
  • oliwija 05.07.13, 06:37
    u nas tez tak było w ostatnim szpitalu miała dwie fajne kumpele,jedna prawie w moim wieku z dzieckiem w wieku mojej corki, odeszla pierwsza, ta druga co niby byla taka najbardziej na chodzie druga, potem mamę prtzeniesli na inna sale i tam juz niestety po kolei jedna po drugiej umierały panie ,. Zanim mama odeszła 3 zmarły.

    Straszne to choróbsko jest.....

    no ale mamy cywilizacje mamy i chorobska ,ktore sie wiaza z naszym jakby buie bylo luksusowym zyciem..
    --
    gdyby nie kobiety, koniec świata dawno byłby już za nami
  • becik-pl 05.07.13, 23:15
    Ehh, życie...szkoda gadać :-(
  • 2_brzoza 09.07.13, 15:16
    Tu bardzo wiele zależy od tego, jak szybko się zacznie leczenie.
    Także bardzo się cieszę, że "zduszone w zarodku" :)

  • oliwija 09.07.13, 16:20
    2_brzoza napisała:

    > Tu bardzo wiele zależy od tego, jak szybko się zacznie leczenie.
    > Także bardzo się cieszę, że "zduszone w zarodku" :)
    >
    zalezy tez od tego jaki to typ raka...

    moja mama miała malenka zmiane ale ten typ najgorszy z najgorszych.... i co..... szybko poszło..

    raz ze jej masa ciała była bardzo niska bo wazyła 40 kilo tyle co moja 13 letnia corka.... organizm nie mial siy walczyc dwa ze w marcu zmarla jej mama wiec dodatowy stres ktory poglebił chorobe, po raz kolejny,,,, ciagle infekcje..... a u osoby ,ktora w zyciu chorowala raz moze dwa to tez stresuje i poteguje pozostale choroby....
    --
    gdyby nie kobiety, koniec świata dawno byłby już za nami
  • becik-pl 02.08.13, 18:51
    Znów potrzebuję Waszego wsparcia i rady. Załatwiłam mamie pobyt w szpitalu chorób płuc celem ustawienia leczenia przeciwbólowego, bo ten lek który brała przestał działać. Przeciwbólowe ustawiono, teraz już jedynie morfina działa, nie wiem nawet w jakich dawkach. Mama wychodzi ze szpitala dopiero w poniedziałek, to się dowiem. Niestety przy okazji rutynowych badań (krwi, usg jamy brzusznej, odkryto zmianę meta na wątrobie :-(.
    Jestem załamana. Do tej pory wierzyłam, że mamy szansę wygrać z rakiem, teraz już wiem, że nie. Lekarz zaleca jedynie lecenie objawowe, przeciwbólowe. Twierdzi, że nie ma sensu męczyć mamy chemią, która prawdopodobnie i tak nic nie da. Mama też o chemii nawet nie chce słyszeć. Jezu, co ja mam robić, czuję się taka bezsilna. Mamy założyć ręce i czekać na jej śmieć?!
    Cz naprawdę zostało nam kilka miesięcy?
  • 2_brzoza 04.08.13, 08:21
    Strasznie mi przykro. A próbowałaś konsultować z innym lekarzem? A może faktycznie nie chemia, tylko radioterapia. Gammaknife to coś jakby operacje naświetlaniem punktowym.
    Na razie wiem tylko to, co przeczytałam w internecie, ale może... Tylko w kilku miejscach w kraju możesz to zrobić (Gliwice, Warszawa, chyba Poznań i gdzieś jeszcze).

    Mój tata będzie miał konsultację w piątek z panią radiolog. Jutro odbiera wyniki MR i zobaczymy czy coś się da (miesiąc powiedziała, że na razie nic, bo jego guzy w głowie krwawią -ma 3 w głowie i 2 w płucach- i trzeba zaczekać aż przestaną).

    Najgorsze, że Twoja mama chyba zaczyna się poddawać a bez niej nic nie zrobisz.
    Tak czy inaczej spróbuj zapisać ją do innego lekarza.

    ulcia_d@o2.pl - jak podasz mi numer telefonu to zadzwonię.
  • becik-pl 06.08.13, 07:55
    Brzoza, bardzo Ci dziekuje za wsparcie. Narazie nic nie moge zrobic, bo jestem z corka w szpitalu, jak tylko wyjdziemy, bede dzialac. Sorry za brak polskich znakow, pisze z telefonu. Jeszcze raz dziekuje, napisze do Ciebie. Pozdrawiam.
  • 2_brzoza 06.08.13, 13:38
    O rany, przykro mi, że z córką też. Coś powżnego z córką? Ok. Odezwij się.
  • becik-pl 06.08.13, 22:26
    Z córcią ok, już jesteśmy w domu, napisałam na maila.
  • mama.rozy 07.08.13, 08:57
    becik,a pobierali wycinek z tej wątroby?
    no i to,że na morfinie,nic nie znaczy.ważne,żeby jej nie bolało
    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • becik-pl 07.08.13, 21:42
    Mamo.róży, pewnie, najważniejsze żeby nie bolało.
    Wycinka nie pobrano, nie wykonano również tk... Ordynatorka, która prowadzi mamę, była na urlopie, więc odesłali ją z zaleceniem przyjmowania leków przeciwbólowych i tyle.
    Mam jednak dobre wiadomości :-)
    Nie dałam się zbyć i dziś załatwiłam onkologa, który podejmie się leczenia chemicznego. Jednak przed podjęciem ostatecznej decyzji chce mieć aktualną tomografię i wynik biopsji wątroby. Więc w szpitalu, gdzie wykryli tą zmianę meta, załatwiłam ponowne przyjęcie na oddział, w celu wykonania tych badań (na szczęście Pani ordynator już wróciła z urlopu, anioł nie człowiek) :-). Mama idzie na oddział już w piątek lub poniedziałek, jutro się dowiem.
    21.08 umówiona wizyta u onkologa.
    Jest nadzieja :-).
  • mama.rozy 07.08.13, 21:47
    i to jest dobra droga
    nie da się stwierdzic meta na oko,trzeba miec badania i wtedy ocenic
    trzymajcie się
    becik-jesteś bardzo silną kobietą
    --
    edudomowa.blogspot.com/
  • becik-pl 08.08.13, 13:07
    Dziekuje, staram sie, jak moge.
    W poniedzialek mamy sie stawic w szpitalu o 8 rano, a potem zaraz biopsja. Mam nadzieje, ze zdarza zrobic wyniki na 21.08.
  • 2_brzoza 09.08.13, 21:34
    Powinnaś zdążyć. Na wyniki biopsji czeka się ok 1,5 tygodnia.
  • mama.rozy 10.08.13, 14:00
    beciku,a co w międzyczasie?
    będzie jakakolwiek opieka?nie można jej zostawic tak w zawieszeniu
    kto ją teraz prowadzi?
    --
    panilyzeczka.manifo.com/blog-pani-lyzeczki
  • becik-pl 10.08.13, 22:12
    Mamę prowadzi teraz Pani ordynator ze szpitala Chorób Płuc. Ta, która załatwiła tk i biopsję na poniedziałek (12.08). Gdyby coś się działo, to mamy dzwonić bezpośrednio do niej i na oddział.
    Na 21.08 umówiłam konsultację z Onkolog, mam nadzieję, ze nie będziemy długo czekać na chemię.
    Martwi mnie tylko jedno, mama wczoraj i dzisiaj miała temperaturę 38, za każdym razem wieczorem (cały dzień ok), po wzięciu leku przeciwgorączkowego temperatura natychmiast spadała do 35,5. No i zaczęła kasłać, a nie kasłała już wcale. Chyba złapała jakąś infekcję :-(
    Czy to nie będzie przeciwwskazaniem do zrobienia tk i biopsji wątroby?
  • 2_brzoza 11.08.13, 08:33
    Becik, kaszel i temperatura nie powinien być przeciwwskazaniem do tk i biopsji. Złe badania krwi są przeciwwskazaniem do tk (np poziom kreatyniny, ale i to chyba tylko przy kontraście).
  • mama.rozy 11.08.13, 11:31
    każda infekcja może zaciemic obraz
    ale-to może nie byc tylko wirus,jak z oddychaniem,jest dusznośc?
    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • becik-pl 12.08.13, 15:02
    Tak, duszność też była. Na wszelki wypadek Pani doktor postanowiła podać mamie antybiotyk dożylnie i zostawić na kilka dni w szpitalu. Muszą też zmodyfikować dawkę leków, jakie mama teraz bierze, bo raz działają za bardzo (ma zawroty głowy, mdłości, robi jej się słabo), tak jak dzisiaj, kiedy wzięła lekki na czczo, a raz nie działają i wszystko ją boli.
    Biopsja poszła gładko, tk też zrobione. Teraz pozostaje czekać na wyniki i do onkologa.
    Martwię się o mamę, ginie w oczach....waży tylko 48 kg....
  • mama.rozy 12.08.13, 16:42
    becik,podstawą podawania leków p.bólowych jest podawanie wg drabiny analgetycznej,kiedyś tu wrzucałam
    i druga rzecz-leki muszą bycpodawane o stałych godzinach,nie,kiedy zaboli,bo wtedy jest już za późno.i dlaczego na czczo?nikt tego nie kontroluje?
    i jeśli sa duszności,to raczej powinni dawac coś na jej zmniejszenie
    jest układana wysoko?
    co je?co pije?
    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • becik-pl 12.08.13, 21:21
    mama.rozy napisała:

    > becik,podstawą podawania leków p.bólowych jest podawanie wg drabiny analgetyczn
    > ej,kiedyś tu wrzucałam
    > i druga rzecz-leki muszą bycpodawane o stałych godzinach,nie,kiedy zaboli,bo w
    > tedy jest już za późno.

    Dokładnie, jak pilnuję godzin (albo jak jest w szpitalu), to leki działają, sama, raz weźmie na czas, a dwa razy nie, bo po co brać, jak nie boli i potem płacze, że nie działa. Dzisiaj jej lekarka tłumaczyła to samo, obiecała brać o stałych porach i nic nie modyfikować w dawkach według swojego widzimisię.

    i dlaczego na czczo?nikt tego nie kontroluje?
    Dziś wyjątkowo wzięła leki na czczo, bo miała być biopsja i tk

    > co je?co pije? pić, pije, głównie wodę, soki. Je bardzo mało, każdy posiłek wmuszam na siłę... jak jest u siebie, to nie je, po prostu. Nie mogę jej jednak zmusić by mieszkała u nas, skoro nie chce. Powiedziała, że dopóki będzie mogła, chce mieszkać u siebie i mieć spokój.
  • 2_brzoza 12.08.13, 22:01
    Z lekami nie mam takiego doświadczenia, bo mój tata bierze wszystko regularnie.

    Chemia tak działa, że człowiek nie chce jeść, nie jest głodny a najgorsze, że nic mu nie smakowało (wszystko ma metaliczno-tekturowy smak). Może Twoja mama po chemii też ma takie zaburzenia, które ją zniechęcają. Mój tata bardzo długo nie był w stanie zjeść żadnego mięsa (od razu wymiotował). Może potrzebujesz pokombinować jak z dzieckiem.

    To po pewnym czasie mija, chociaż dość powoli. U mojego taty dopiero ok 2 miesięcy po ostatniej chemii i podaniu sterydów.
    Może przydałoby się coś na pobudzenie apetytu?

  • mama.rozy 13.08.13, 08:43
    z tymi lekami wytłumacz jej,że potym czasie następuje spadekstężenia i ból się przebija-i jesli wtedy poda następną dawkę,to ból będzie wyciszony,inaczej się przebije i będzie musiała znowu czekac na ulgę
    a co do jedzenia-niech je wszystko,na co ma ochotę,cokolwiek.pizzę,kebaby.w czasie leczenia ma się różne smaki,ale organizm kieruje się swoimi potrzebami.najwyżej zwymiotuje.może tego się boi?
    --
    www.kresy.pl/
  • becik-pl 13.08.13, 09:24
    Mama czasem ma na coś "smaka", więc wtedy zje. Z reguły je na siłę. Najwięcej je słodyczy, ale niech je, cokolwiek. Mięso odpada, na sam widok ma odruch wymiotny. Nutridrinków nie chce w ogóle.
    Chyba poproszę lekarkę o Megalię (nie wiem czy dobrze napisałam), może pomoże na zwiększenie apetytu.
  • mama.rozy 13.08.13, 12:35
    a zupki?chocby torebkowe?ja miała smak na rosó z torebki i sok pomidorowy.
    a co do tych duszności-morfina działa też na ośrodek oddechowy,jak jest źle ustawiona/brana,moze te duszności potęgowac
    --
    edudomowa.blogspot.com/
  • becik-pl 14.08.13, 10:52
    Mama trzeci dzień na antybiotyku i duszności minęły. Pewnie były spowodowane tą infekcją.
    Rozmawiałam z Panią doktor o tej megalii, wczoraj mama dostała pierwszą dawkę i twierdzi, że nawet w nocy się obudziła z głodu i podjadała :-) Oby tak dalej.
  • mama.rozy 14.08.13, 13:28
    to dobrze
    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • 2_brzoza 14.08.13, 21:33
    Cieszę się, że już jest lepiej z mamy apetytem :)
  • anna.wasil 21.08.13, 20:40
    Jak się czuje mama ?
  • becik-pl 22.08.13, 23:44
    Nie jest wesoło :-( Wynik tk jest straszny. Poza tym meta w wątrobie, są jeszcze satelitarne zmiany w drugim płucu i w kręgosłupie. Nie ma juz szansy dla mojej mamy:-(. Załatwiłam co prawda przedłużenie życia o kilka miesięcy, czyli drugą linie chemii, ale czy to ma sens? :-( :-(
    Mama ma straszne dolegliwości bólowe, półtora tygodnia dopierali leki, stanęło na wlewach morfiny (podskórnych) co 4 godziny + dodatkowo cudowna, różowa tabletka w razie bólu przebijającego, czyli codziennie jedna:-(
    Zapisałam mamę do hospicjum domowego, będę się czuła lepiej psychicznie, jeśli chociaż raz w tygodniu lekarz odwiedzi mamę i spojrzy fachowym okiem....
    Boże.....jakie to wszystko straszne....
  • mama.rozy 23.08.13, 08:46
    beciku,czyli jednak...
    jeśli mogę coś podpowiedziec w kwestii hospicjum-rozmawiałaś z nimi o tej kolejnej chemii?pewnie odezwie się tu ania.wasil,która niedawno przeszła tę drogę ze swoją rodziną...pewnie więcej doradzi
    beciku-teraz ważne jest zapewnienie jej jak największego komfortu
    wiesz,że ja od razu strzelam,to teraz też zapytam-kto ustawiał te p,bólowe?hospicjum?standardem podawania leków podskórnie w motylku lub bezpośrednio jest co 2 godziny,łącznie.czyli jak dojdą np.p.wymiotne,cokolwiek,ma byc za tym jednym kłuciem.
    druga rzecz-jak jest morfina,od razu musi isc coś na zaparcia,bo będzie jeszcze większy problem.dopilnuj tego.
    co to za różowa tabletka?
    jak chcesz,pisz do mnie na gazetowego

    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • 2_brzoza 23.08.13, 20:15
    Becik, bardo mi przykro :( trzymaj się. Ściskam Cię mocno.
  • anna.wasil 23.08.13, 09:20
    Bardzo Ci współczuję.Ale na raka nie ma lekarstwa.
    Piszesz o dalszej chemii,moim skromnym zdaniem nie ma to sensu.Najważniejsze jest teraz,znalezienie najlepszej opieki dla mamci.Dobrze,że zdecydowałaś się na pomoc hospicjum,otrzymasz fachową pomoc i wsparcie.Mój teśc trafił do hospicjum,ponieważ nie był już w stanie sam jeśc.Do ostatniego dnia miał opiekę ,nie cierpiał z bólu.
    Przytulam Cie..trzymaj się dzielnie,najgorsze przed Tobą.
    Pisz do Dorotki jej fachowa wiedza i zaangażowanie bardzo mi pomogły w trudnych chwilach.
  • becik-pl 23.08.13, 23:30
    Bardzo Wam dziękuję dziewczyny za wsparcie.
    Te wlewy morfiny mama dostaje w motylek chyba albo wenflon (taka malutka igiełka z ok 15 cm cienką rureczką, zakręcana na końcu kurkiem). Leki ustawiano w szpitalu+poradnia leczenia bólu, przy tym hospicjum, do którego mamę zapisałam właśnie.
    Dokładnie mama bierze teraz:
    Zafiron 2x1 kaps.,
    W okresie nasilania duszności Berodual 3x1ml w nebulizacji,
    Encorton 10mg-10mg-0mg
    Nolpaza 20mg/ 2x1 tabl.,
    Megalia 20 ml 1 x miarka
    Furosemid 1x1 tabl.,
    Ketonal Forte 2x1 tabl.,
    Sevredol 20mg w razie bólu doraźnie (ta różowa tabletka, o której pisałam)
    Mieszanka przeciwbólowa co 4 godź. 2ml sc.

    Na zaparcia czopek glicerynowy. Nic innego na mamę nie działa. Próbowała chyba wszystkiego.

    Co do hospicjum, nie wiedzą, że w między czasie załatwiłam tę drugą linię chemii. Czy dalsze leczenie chemiczne jest przeciwwskazaniem do objęcia opieką hospicjum domowego?
    Od poniedziałku mają się pojawiać. Powinniśmy, jak rozumiem, poinformować hospicjum o dalszym leczeniu? Czy mogą odmówić objęcia mamy opieką, w takim wypadku?

    anna.wasil, szczerze, ja również uważam, że to bez sensu. O ile ta chemia przedłuży mamie życie, 3 miesiące, może pół roku? Ale skoro mama chce walczyć....będę ja wspierać najlepiej jak potrafię.
  • becik-pl 23.08.13, 23:54
    Aha, zapomniałam dopisać, ta mieszanka to:
    Morfina 0,02-5 ampułek
    Mitoclopramid 2 ampułki
    Midenium 5 mg - 1 ampułka
    do 20 cm soli fizjologicznej (NaCl)
    to wszystko co 4 godziny 2ml s.c.

    Dexaven 4 mg 2x dziennie (czy to lek przeciwwymiotny?)

    Mamo,róży, co myślisz o ustaleniu tych leków? Mamę dalej pobolewają te plecy, czasem bardzo. Czy powinno w ogóle nie boleć? Mama mówi: "taki ból to wytrzymam", ale ona chyba nie musi wytrzymywać, tylko powinno nie boleć w ogóle, czy tak?
  • anna.wasil 24.08.13, 01:09
    Kochana tak jak napisałam o chemii to jest tylko moje zdanie.Ty zrobisz co uznasz za słuszne.
    To Wasza decyzja..
    Co do hospicjum,my załatwiliśmy hospicjum stacjonarne i warunkiem przyjęcia było zakończenie leczenia onkologicznego(dostaliśmy zaświadczenie ze szpitala).
    A w jakim stanie ogólnym jest mamcia? jest w domku,ma 24 h opiekę.
    Przepraszam że zadaję tyle pytań ale z całego serca chcę Wam pomóc jak tylko mogę merytorycznie.
    Na resztę fachowych pytań odpowie Dorota nasz dobry duszek.
    Pamiętaj jesteśmy z Tobą ..



  • mama.rozy 24.08.13, 08:55
    beciku,miałam pomrocznośc jasną,leki do motylka podaje się co 4h,oczywiście
    dodatkowo-w razie bólu przebijającego,można poza godziną ustaloną
    czy dawki są dobre-nie wiem,to zależy od stanu chorego,wielu chorych boi się dużych dawek morfiny,bo się boją powikłań.na siłe się nic nie da.ale uczul mamę,że nie ma maksymalnej dawki,ważne jest,żeby czuła się dobrze
    co do midanium-jest to lek silnie nasenny-a jest podawany w motylku,tak?mama potrzebuje?ma lęki?
    co do leczenia-musisz ich poinformowac,niektóre hospicja nie dostają z nfz zwrotu,jak pacjent jest jednocześnie na onkologii,możecie miec problemy przez to
    co do kontynuacji leczenia-jesteś gotowa na poważną rozmowę z mamą?na ile ona jest świadoma przerzutów i swojego stanu?czy w hospicjum mają psychologa?jak ona widzi swój udział w opiece hospicyjnej(po co to jest dla niej?)
    czy mama się rusza?ma jakieś zajęcie?
    to tak w skrócie,mam problemy z internetem,jak chcesz,mogę Ci podac swój nr tel( a jak mi padnie te,to Ania ma do mnie),czasem nie myślę za szybko jak piszę,bo dzieci mi wchodzą na głowę
    ale jestem cały czas z Tobą
    --
    panilyzeczka.manifo.com/blog-pani-lyzeczki
  • 2_brzoza 24.08.13, 10:27
    Beciku, w zasadzie mamy chęć do walki (kolejnej chemii) jest chyba najważniejsza. Jaką ma alternatywę? Będzie patrzyła w sufit i czekała?
    Kwestia tego, czy warto ją podawać to już inna sprawa, bo chemia z jednej strony może powstrzymać czy na chwilę zmniejszyć same guzy, ale z drugiej strony nadwyręża organizm do granic możliwości. I tu pojawia się pytanie czy ona ją przetrzyma fizycznie. W jakiej jest ogólnie kondycji? Miała ostatnio badania krwi?
  • becik-pl 24.08.13, 11:58
    mama.rozy napisała:
    ale uczul mamę,ż
    > e nie ma maksymalnej dawki,ważne jest,żeby czuła się dobrze
    > co do midanium-jest to lek silnie nasenny-a jest podawany w motylku,tak?mama po
    > trzebuje?ma lęki?

    Psychicznie jest ok, może dzięki tym lekom właśnie.


    > co do kontynuacji leczenia-jesteś gotowa na poważną rozmowę z mamą?

    Już ją przeprowadziłam, tłumaczyłam o hospicjum domowym, w jakim celu mają ją odwiedzać, o tym, że szansy na wyleczenie już nie ma, ale że chemia może jej wydłużyć życie o kilka miesięcy.

    na ile ona j
    > est świadoma przerzutów i swojego stanu?

    Wie, że choroba postępuje, o zmianach meta w wątrobie wie, o kręgosłupie i drugim płucu narazie nie wspominałam....myślę, że taka wiedza jej wystarcza, tym bardziej, że nie wnika, nie pyta, więc nie chcę jej załamywać...nie wiem czy słusznie...

    > czy mama się rusza?ma jakieś zajęcie?

    Z tym słabo, najchętniej leży przed telewizorem, bardzo szybko się męczy.

    > to tak w skrócie,mam problemy z internetem,jak chcesz,mogę Ci podac swój nr tel
    > ( a jak mi padnie te,to Ania ma do mnie),czasem nie myślę za szybko jak piszę,b
    > o dzieci mi wchodzą na głowę
    > ale jestem cały czas z Tobą

    Kochana jesteś, ale nie chcę ci zawracać głowy, jak by co, mam telefon do hospicjum, zawsze, o każdej porze mogę dzwonić, jak mnie poinformowały bardzo miłe panie.
    Ale dziękuję ci za chęć pomocy, jesteś wspaniała i nieoceniona :-)
  • becik-pl 24.08.13, 12:03
    anna.wasil napisała:

    > Kochana tak jak napisałam o chemii to jest tylko moje zdanie.Ty zrobisz co uzna
    > sz za słuszne.
    > To Wasza decyzja..

    Na dzień dzisiejszy walczymy, zobaczymy jak mama będzie znosić chemię, jeśli tak jak pierwsza, to będzie super. Jeśli nie, zawsze może zrezygnować...

    > Co do hospicjum,my załatwiliśmy hospicjum stacjonarne i warunkiem przyjęcia był
    > o zakończenie leczenia onkologicznego(dostaliśmy zaświadczenie ze szpitala).
    > A w jakim stanie ogólnym jest mamcia? jest w domku,ma 24 h opiekę.

    U nas jak narazie nie ma mowy o hospicjum stacjonarnym, mama jest na chodzie, dobrze się czuje (jak weźmie przeciwbólowe), duszności lekkie są, ale ogólnie stan mamy jest bardzo dobry, jak na tą chorobę. wyniki krwi ok, miała robione dosłownie 4 dni temu.
    Apetyt po megalli wilczy, przybrała 2 kg w tydzień.

    > Przepraszam że zadaję tyle pytań ale z całego serca chcę Wam pomóc jak tylko mo
    > gę merytorycznie.
    > Na resztę fachowych pytań odpowie Dorota nasz dobry duszek.
    > Pamiętaj jesteśmy z Tobą ..
    >
    > Dziękuję, na prawdę dziewczyny, wasza pomoc jest nieoceniona. Ściskam mocno.
    >
  • mama.rozy 24.08.13, 19:43
    beciku,zapytaj w hospicjum,jak masz postąpic,może psycholog przyjechałby do domu
    i koniecznie powiedz o kontynuacji terapii,żebyście nie mieli problemów
    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • anna.wasil 24.08.13, 21:13
    Kochana pamiętaj że bezruch przy POCHP to nic dobrego.Niecha mamcia wstaje zrobi kilka kroków.Jak nie ma siły niech siedzi,a Ty ją oklepuj po pleckach.
    Ja to przeoczyłam przy chorobie Tatunia i po operacji wodogłowia obturacyjnego(u nas ta cholera dała rzut do mózgu) pozwoliłam mu leżeć ,bez pionizowania.
    Trzymaj się kochana jesteśmy z Wami.
  • becik-pl 24.08.13, 22:23
    Nie no, nie jest tak, ze mama cały czas poleguje. Chodzi, coś tam robi, dzisiaj, jak dzwoniłam obierała ziemniaki na obiad (siostra wymyśla jej zajęcia). Spaceruje trochę w koło domu. Wczoraj przyjechały z siostra na urodziny do mojej córy, nie jest tragicznie. Chociaż nie powiem, męczy się szybko.
    Co do hospicjum, poinformujemy w poniedziałek, maja być u mamy.
  • mama.rozy 25.08.13, 10:56
    zapytajcie,może dla hospicjum domowego są jakieś spotkania
    --
    edudomowa.blogspot.com/
  • anna.wasil 26.08.13, 20:23
  • becik-pl 26.08.13, 22:09
    anna.wasil, pytasz o wizyt z hospicjum?
    Jednak nie byli, dzwoniłam i pytałam o te leki przeciwbólowe, bo mamę boli cholernie ten kręgosłup i coraz częściej bierze między podaniem mieszanki sevredol. Pani doktor kazała zwiększyć ilość morfiny w mieszance (zamiast 5 ampułek 7), a sevredol tylko doraźnie, mają podjechać jakoś w tygodniu. O (ewentualnym) leczeniu onkologicznym nie mówiłam jeszcze...boję się, że nam wtedy podziękują...
    Z drugiej strony, chyba nie maja prawa, znalazłam to
    www.fundacja-onkologiczna.pl/hospicjum-domowe-warunki-objcia-opiek.html
  • mama.rozy 26.08.13, 22:16
    beciku,tu nawet nie chodzi o mozliwośc złośliwości z ich strony,tylko umowy z nfz
    bo jak im się doczepią,że pacjent był w dwóch placówkach,to mogą miec problem
    w hospicjum,w którym pracowałam,zaniechanie leczenia było warunkiem przyjęcia-dlatego uczulam
    i jeszcze jedno-wszystkie zlecenia na zwiększanie leków wymagaj pisemnie.mają przyjechac i to zmienic.bo w razie komplikacji-wy ponosicie konsekwencje.
    skąd jesteś?może możemy polecic inną placówkę?
    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • anna.wasil 26.08.13, 23:31
    Kurczę dla mnie to trochę dziwne,ale nie chcę się wypowiadać bo miałam tylko doświadczenie z hospicjum stacjonarnym.Ale żeby tak telefonicznie podjąć decyzję o zwiększeniu dawki morfiny.
    Becik-pl nie poddawaj się i wydzwaniaj do nich codziennie .Muszą przyjechać !!!
    Pamiętaj nie jesteś sama.
    Przytulam :(
  • 2_brzoza 27.08.13, 11:45
    Beciku, w zasadzie to mam z tatą dokładnie te same dylematy co Ty teraz. Leczenie zakończone. Skierowanie do hospicjum domowego. Jeszcze umówiłam nas na wizytę do innego lekarza, ale bez nadziei, że coś wymyśli... a jeśli chemię, to czy warto tak wyniszczać organizm na koniec.
    Lekarze swoją drogą a ja swoją drogą może warto spróbować trawy? THC podobno dobrze robi (przeciwbólowo, i w połączeniu z morfiną też) a w tej sytuacji w zasadzie wszystkie chwyty dozwolone... sprawdź... w Stanach jest to oficjalny środek leczniczy/przeciwbólowy w takich sytuacjach.
  • becik-pl 27.08.13, 17:40
    Dziewczyny, co do hospicjum, to nie tak, że nie przyjechali, bo nie i kazali telefonicznie zwiększyć dawkę morfiny na odczepnego, absolutnie. Pani doktor miała zamiar przyjechać, rozmawiając ze mną przez telefon patrzyła na plan wyjazdów i tłumaczyła, ze dopiero po południu by mogła, bo ma dużo chorych do odwiedzenia, więc sama zagadnęłam, że bez sensu się będzie fatygować, skoro mama ogólnie czuła się super i nic naglącego się nie działo. W takim razie p. dr stwierdziła, że ok, przyjadą w takim razie w tygodniu, przepisać nowe recepty itd.
    Nie mogę złego słowa powiedzieć na ta placówkę i lekarkę (jak narazie, mam nadzieje, że się to nie zmieni;-) ), która teraz mamę prowadzi (Poradnia leczenia bólu), jednocześnie ta sama jeździ do chorych do domu, więc zapewne ma co robić.
    Jesteśmy z łódzkiego.
  • becik-pl 27.08.13, 17:46
    2_brzoza napisała:
    > Lekarze swoją drogą a ja swoją drogą może warto spróbować trawy? THC podobno do
    > brze robi (przeciwbólowo, i w połączeniu z morfiną też) a w tej sytuacji w zasa
    > dzie wszystkie chwyty dozwolone... sprawdź... w Stanach jest to oficjalny środe
    > k leczniczy/przeciwbólowy w takich sytuacjach.

    Ciekawy pomysł...
  • mama.rozy 27.08.13, 18:53
    no jednak niezbyt;)
    a Polsce zakazane,można za to trafic za kratki...
    to chyba średnia perspektywa:)
    zamiast trawy-poproście o psychologa z hospicjum(czy jest w domowym,czy tylko w poradni leczenia bólu?bo to dwie różne rzeczy)
    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • becik-pl 27.08.13, 21:31
    mama.rozy napisała:

    > no jednak niezbyt;)
    > a Polsce zakazane,można za to trafic za kratki...
    > to chyba średnia perspektywa:)

    :-) Mama nie dała by rady zapalić, to po pierwsze...pierwszy mach by ją udusił pewnie.
    Chyba, ze by jakieś ciacha upiec ;-)

    O psychologa nie pytałam, mama, jak na jej stan, jest w dobrym nastroju. Rozmawiamy o śmierci, nie owijam w bawełnę, ona też nie. Dzisiaj kazała mi zrobić przelew za śmieci na przykład, pytam: mamo, za cały rok ci zapłacić?, a ona na to: Co?! Oszalałaś, może do wiosny pożyję i będę im za cały rok płacić, szkoda kasy.
    Po prostu powolutku oswajamy śmierć rozmawiając o niej. Jak o najnormalniejszej rzeczy na świecie. Mama powiedziała, że nie chce żadnej litości, żadnych łez, poklepywania po plecach i udawania. Szanujemy to i nie ma żadnych łez przy niej, ani smęcenia. Jest świadoma swojego stanu i przyjmuje to wszystko na klatę, że się tak kolokwialnie wyrażę. Podziwiam ją za to.
    Z wykształcenia jestem pedagogiem, jakoś łatwo mi przychodzi tłumaczenie, rzeczowa rozmowa na tematy "tabu" . Tak samo rozmawiam z mamą o śmierci, jakby to była najnormalniejsza kolej rzeczy. Bez zbędnych emocji, łez....
    Mama przyjmuje wszystko bardzo spokojnie, może nawet za spokojnie, jak na mój nos, ale to pewnie "zasługa" leków.... i dobrze. Lepsze to niż depresja.

  • 2_brzoza 27.08.13, 23:35
    Zgadzam się, że pomysł jest ryzykowny :)
    Po prostu poczytałam na temat inhibitorów angiogenezy i obudziła się we mnie nadzieja na trochę więcej czasu (bo przyznam, że nie tylko przeciwbólowe aspekty są interesujące).

    Czytałam coś na temat ciasteczek, chociaż podobno przy raku płuc lepiej palić ;)

    To dobrze, że tak normalnie rozmawiacie. Leków zasługa też, ale Twoja też. Nie boi się?
  • becik-pl 28.08.13, 11:31
    2_brzoza napisała:

    >
    > To dobrze, że tak normalnie rozmawiacie. Leków zasługa też, ale Twoja też. Nie
    > boi się?

    Myślę, że tak, pewnie się boi, chyba każdy by się bał śmierci, mając świadomość, że stoi za rogiem i czeka....ale nie mówi o strachu.
  • 2_brzoza 28.08.13, 20:11
    Byłam dzisiaj z tatą u innego onkologa. Niestety potwierdził to, co powiedzieli w CO - nie ma już leczenia dla mojego taty. Pozostają sterydy, leki przeciwbólowe, hospicjum. Najbardziej boi się tego, że guzy w głowie go sparaliżują (coś ma w okolicy OUN).
    Zapisał się dzisiaj do hospicjum domowego.

    Beciku - lekarz wspomniał o refundowanym leku Tarceva, jeśli chory nie ma przerzutów do mózgu (mój tata niestety ma) a ma mutację w receptorze EGFR (tego za to nie ma). Wspominam, że refundowany, bo bez refundacji to kilkanaście tysięcy miesięcznie. Nie wiem czy sama biopsja wystarczy do zbadania czy ta mutacja występuje (mój tata miał operację guza i wycinek był badany), ale może warto sprawdzić?
  • mama.rozy 28.08.13, 20:50
    brzoza,napisz coś więcej o tym leku.jakie ma działanie?jest stosowany jako terapia?
    --
    www.kresy.pl/
  • becik-pl 28.08.13, 21:06
    Brzoza, bardzo mi przykro z powodu taty :-(
    U nas terceva odpada, mama ma wątrobę w fatalnym stanie (trzy zmiany meta).

    Mamo.róży, tu masz wszystko o leku bazalekow.mp.pl/leki/item.html?id=23553
  • mama.rozy 28.08.13, 21:13
    dzięki
    człowiek uczy się przez cale życie
    --
    edudomowa.blogspot.com/
  • oliwia244 25.08.13, 21:03
    Mój tata był w podobnym stanie jak Twoja mama - wnioskuję z tego co piszesz.
    Miał też duże problemy z krążeniem.
    Często z mamą i siostrą wracamy do czasu choroby i uważamy, że chemia (paliatywna) nie była potrzebna. żyłby może dłużej, lepiej - to odebrało mu siły.
    są to trudne decyzje i bardzo osobiste.
    --
    Martynka 01.08.2004 i Gabrysia 27.02.2006
  • becik-pl 25.08.13, 23:01
    Oliwia, masz rację, to bardzo trudne :-( Co byśmy nie zrobiły, koniec będzie niestety taki sam...
  • mama.rozy 25.08.13, 23:05
    beciku,tu po prostu nie ma dobrych i jedynych odpowiedzi
    cokolwiek wybierzecie-będziecie miec pytanie-czy tak,czy to dobra droga
    dlatego-wg mnie-byłoby dobrze,gdyby mama była wszystkiego świadoma i spróbowała zadecydowac o dalszej drodze...
    --
    edudomowa.blogspot.com/
  • nombrilek 26.08.13, 16:43
    becik-pl przytulam, przykro mi. z tym cholerstwem chyba nie da sie wygrac.
    Mojej Mamy już prawie 5 miesięcy nie ma, Ty póki co masz o tyle dłużej, a dopóki jest życie jest nadzieja.
    Pozdrawiam, trzymaj sie mocno
  • anna.wasil 06.09.13, 21:20
  • mama.rozy 06.09.13, 21:33
    też dzisiaj o was myślałam
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • becik-pl 10.09.13, 16:19
    U nas ok, dziękuję za pamięć. Odwiozłam mamę wczoraj na oddział, miała dzisiaj zacząć II linię chemii, ale wyniki krwi wyszły nie najlepsze, konkretnie chodzi o nerki, więc dzisiaj kroplówki cały dzień, a jutro zobaczymy czy się poprawiło, czy jeszcze dzień chemię przesuną. Ogólnie mama czuje się dobrze, poza tym, że coraz większe dawki leków przeciwbólowych potrzebuje. Bierze tego cholernie dużo, bardzo boli ją ten kręgosłup. Możliwe, że będzie miała jeszcze naświetlaną tą zmianę na kręgosłupie, mam nadzieję, że to wszystko zmniejszy ból i takie dawki morfiny, jakie teraz przyjmuje, nie będą potrzebne.
  • 2_brzoza 10.09.13, 18:52
    Trzymam kciuki, żeby ta chemia pomogła przeciwbólowo :) A co w końcu zrobiłaś z hospicjum? Zgłosiłaś im tę chemię?
  • mama.rozy 10.09.13, 20:55
    pamiętaj,że nie ma górnej dawki morfiny
    i że na morfinie p.bólowe się nie kończa
    a proponował jej ktoś TENS?
    --
    www.kresy.pl/
  • becik-pl 11.09.13, 11:21
    mama.rozy napisała:

    > pamiętaj,że nie ma górnej dawki morfiny
    > i że na morfinie p.bólowe się nie kończa
    > a proponował jej ktoś TENS?

    A co to TENS? Nie, nikt nie proponował. Tej morfiny mama dostaje już w roztworze 9 ampułek, 2 ml co 4 godziny. Dołożyli teraz taki syrop, metadon bodajże. Czy to znaczy, że organizm się uzależnił i dlatego mama domaga się coraz większych dawek?
  • becik-pl 11.09.13, 11:18
    2_brzoza napisała:

    > Trzymam kciuki, żeby ta chemia pomogła przeciwbólowo :) A co w końcu zrobiłaś z
    > hospicjum? Zgłosiłaś im tę chemię?

    Dziękuję brzoza, też mam nadzieję.
    Oczywiście, zgłosiłam w hospicjum, już dawno, nie ma problemu. Jak mnie poinformowano, jedno nie wyklucza drugiego. Prosili jedynie, żeby zgłaszać, kiedy mama jedzie na chemię, co by nie przyjechali na darmo.
  • mama.rozy 11.09.13, 12:08
    pl.wikipedia.org/wiki/Przezsk%C3%B3rna_stymulacja_nerw%C3%B3w
    w chorobie nowotworowej pacjent nie uzaleznia się od leków p.bólowych,są mu potrzebne,ale tonie jest uzależnienie
    metadon pewnie na bóle przebijające?
    co do dawek morfiny-zależy,jakie podają-dawka leku,a nie co ile-jeśli chodzi o dawkę
    każdą dawkę można podawac w ten sam sposób-tzn.i mała i duża ilośc sąpodawane co 4 h,czyli musiałabyś wiedziec,jaką dawkę podają-2,4,40mg?
    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • becik-pl 11.09.13, 15:24
    mama.rozy napisała:


    > co do dawek morfiny-zależy,jakie podają-dawka leku,a nie co ile-jeśli chodzi o
    > dawkę
    > każdą dawkę można podawac w ten sam sposób-tzn.i mała i duża ilośc sąpodawane c
    > o 4 h,czyli musiałabyś wiedziec,jaką dawkę podają-2,4,40mg?

    morfine mama dostaje 0,02 - 9 ampułek - co 4 h - 2 ml, ale nie zbija bólu całkowicie, musi co godzinę, dwie, miedzy podaniem tej mieszanki przeciwbólowej podskórnie, łyknąć sevredol, albo psiknąć sobie do nosa. Do tego co 8 h metadon. Sporo tego, prawda? A plecy wiecznie bolą. Nie powinni zwiększyć dawki w tym roztworze przeciwbólowym, to on powinien głównie działać, prawda?
  • 2_brzoza 11.09.13, 13:56
    I jak? Poprawiły się wyniki nerek? Twoja mama dostała chemię?
  • becik-pl 11.09.13, 15:26
    2_brzoza napisała:

    > I jak? Poprawiły się wyniki nerek? Twoja mama dostała chemię?

    Tak, wyniki już w normie, dostała 0 13.00 chemię, jutro do domu :-).
  • mama.rozy 11.09.13, 17:03
    beciku,niestety,bóle kostne to największe cholerstwo i najczęściej są to bóle przebijające-czyli oprócz takiego bólu,o stałym natężeniu,który wygląda tak
    ________________________________,ten ból jest taki
    ____________----------____________-------_____________
    czyli przebija ten stały,na który działają leki z motylka
    dlatego są potrzebne dawki czegoś silniejszego
    czy po metadonie dalej ją boli?jest on w stałych zleceniach czy tylko doraźnych(czyli podawanych w razie bólu)?

    --
    panilyzeczka.manifo.com/blog-pani-lyzeczki
  • 2_brzoza 11.09.13, 20:10
    To super :) I jak się czuje?
    A następny wlew kiedy?
  • becik-pl 11.09.13, 20:58
    Czuje się dobrze, jak narazie. Następny wlew za 21 dni.
    Mamo.róży, metadon mama pije co 8 godzin, od tygodnia dopiero.
  • mama.rozy 11.09.13, 21:02
    jak ten ból będzie cały czas odczuwalny albo się zwiększał,walczcie o zwiększenie dawki
    tydzień to juz dużo,żeby ustawic odpowiednią dawkę
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • becik-pl 11.09.13, 21:33
    Dziękuję Dorotko. Tak to właśnie działa, tydzień ok i trzeba dawkę zwiększać. To normalne?
  • mama.rozy 11.09.13, 21:38
    widoczne ten ból się nasila
    a jest gdzieś dokładnie umiejscowiony?
    nasila się po czymś konkretnie?

    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • becik-pl 15.09.13, 13:15
    Najbardziej boli mamę kręgosłup, ale po tej pierwszej dawce chemii ból się zmniejszył. Mama od dwóch dni bierze mniej leków, te bóle przebijające prawie się nie pojawiają. Czyli, że chemia działa dobrze. Jedyny minus, to ostra biegunka, ale stoperan daje radę.
  • mama.rozy 15.09.13, 21:14
    dzięki,że piszesz
    a jak z jedzeniem?co je?
    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • becik-pl 16.09.13, 15:19
    To ja dziękuję :-)
    Z jedzeniem super, po Megali mama pochłania wszystko jak leci ;-) W miesiąc przytyła 7 kg :-)
  • 2_brzoza 16.09.13, 18:19
    Fajnie, że Twoja mama lepiej się trzyma :) Oby tak dalej.
  • marta_686 19.09.13, 09:23
    Beciku, przeczytałam zaległości w Twoim wątku.
    Dużo przeszłyście, dobrze że jest lepiej :) Ważne że u Was dobre nastawienie, nam też będzie potrzebne

    Trzymam kciuki za wszystko

    Ania
  • becik-pl 22.09.13, 00:01
    Dziękuję Aniu, również trzymam za Was kciuki. Pisz co z mamą.
  • 2_brzoza 24.09.13, 19:29
    Beciku i jak mama się czuje? Jak zniosła tym razem tydzień po chemii?
  • becik-pl 25.09.13, 23:14
    Mama czuje się ogólnie dobrze, dziękuję. Niestety bóle się znowu nasiliły, lekarka z hospicjum dołożyła kolejne dwie ampułki morfiny do mieszanki przeciwbólowej. Aktualnie jest super, nic nie boli. Tylko za chwilę braknie miejsca w strzykawce, żeby zmieszać leki...
    W między czasie zapała lekką infekcję, dostała antybiotyk, co by do 3 października się wykurować na kolejną chemię.
    W przyszły czwartek druga dawka Taxotere, mam nadzieję, że nas nie odeślą z kwitkiem z powodu tej infekcji.
  • mama.rozy 26.09.13, 08:48
    nie ma czegoś takiego jak brak miejsca w strzykawce,daje się większą;)
    jaka teraz jest?
    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • becik-pl 26.09.13, 12:26
    :-) Teraz jest ta duża, 20-tka chyba, są większe?
  • mama.rozy 26.09.13, 12:58
    pompa,strzykawka 50ml;)
    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • 2_brzoza 26.09.13, 15:33
    Nie pamiętam , czy pisałaś wcześniej gdzie ten ból jest? od guzów - kręgosłup, wątroba, płuca?
    A z apetytem ok? Bo po chemii też przecież siada. I nie bez znaczenia jest później dla wyników krwi...
    Trzymam kciuki, żeby mama się wykurowała.
  • becik-pl 28.09.13, 20:56
    Najbardziej boli ten kręgosłup nieszczęsny, żołądek ostatnio też coraz częściej.
    Apetyt się oczywiście zmniejszył po chemii, ale je regularnie.
    2.10 jedziemy na drugą chemię, dzień wcześniej i rano w dzień chemii mama ma wsiąść jakiś lek (nie pamiętam teraz nazwy) na przyrost leukocytów, mam nadzieję, że wyniki będą ok.
  • mama.rozy 28.09.13, 21:05
    pamiętam,też coś w pewnym momencie brałam,jak wyniki spadały
    ale potem jeszcze przed chemią robili mi dodatkowe badania,czy jest lepiej'
    trzymam kciuki,powodzenia
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • 2_brzoza 02.10.13, 18:01
    I jak mama? Dostała chemię?
  • becik-pl 05.10.13, 13:21
    Tak, wyniki dobre, kolejna chemia za nami. 9 października mamy kontrolne tk, zobaczymy czy chemia działa. Musimy jeszcze dodatkowo zrobić rtg kręgosłupa, rozważają naświetlania na te zmiany.
  • anna.wasil 05.10.13, 21:15
    Becik-pl
    Kochana nawet nie wiesz jak się wszyscy cieszymy.Po tym co piszesz musimy uwierzyć w siłę i wolę walki.Aby tak dalej.Przytulam kochana i pisz.
  • becik-pl 05.10.13, 22:23
    Dziękuję anna.wasil :-)
    Walczymy, aż do końca....
    Mamie zaczęły wychodzić włosy, garściami. Peruczka już kupiona.
    Dzisiaj kryzys, mama bardzo źle się czuje, pocieszam się, że to znak, że chemia działa.
    Żeby było mało, wyszło jej coś na łokciu. Czop, jakby ropień, ale mama twierdzi, że ma wrażenie, że to od kości, nie może znaleźć sobie pozycji. Tak mi jej szkoda, wiecznie ją coś boli :-( To nienormalne, żeby przy takich dawkach morfiny, jakie dostaje, miała takie dolegliwości... bidula...
  • mama.rozy 06.10.13, 15:53
    nie proponują innego p.bólowego?co teraz dostaje na ból oprócz mf?
    --
    panilyzeczka.manifo.com/blog-pani-lyzeczki
  • becik-pl 07.10.13, 15:17
    Mama bierze teraz ketonal 2 x dziennie, mieszankę przeciwbólową co 4 godziny podskórnie, co 8 godzin metadon i doraźnie sevredol. Co można jeszcze podać? Są leki silniejsze od tego co bierze?
  • mama.rozy 07.10.13, 15:21
    spróbuj porozmaiwac z lekarzem o plastrach z fentanylem
    może udałoby się coś zastąpic albo tak przeliczyc dawki,żeby można było go przykleic
    w mieszance jest fantanyl czy tylko mf?
    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • marta_686 07.10.13, 22:14
    Becik czytam Twój wątek i jestem pełna, nie wiem jak to nazwać? Szacunku, podziwu..., że tak walczycie...
    Choć mało pisałam do tej pory bardzo Wam kibicuję, trzymam kciuki
    My zaczniemy w środę pierwszą chemię... Ale to już na osobny wątek sprawa.
  • 2_brzoza 08.10.13, 10:39
    Becik, bardzo mocno trzymam za Was kciuki.
    Marta - za Was też.
  • becik-pl 08.10.13, 20:23
    Marta, brzoza, dziękuje za ciepłe słowa.
    Dorotko, w mieszance jest morfina, metoclopramid i midanium. Dzisiaj na przykład mama czuje się super, więc widzisz, dzień tak, dzień tak.
    Martwi mnie ten łokieć, wygląda jakby pod skórą był wielki guz...mam nadzieję, że to tylko ropień się zbiera...Jutro jedziemy na kontrolną tomografię, zobaczymy, co na to Pani onkolog.
  • 2_brzoza 08.10.13, 20:42
    Becik, mój tata też dostał takiego guza tylko na nadgarstku. Swędziało i spuchło, ale dostał opatrunek w szpitalu i zeszło w ciągu kilku dni... tzn. 2 dni miał jakieś okłady, potem jeszcze się sączyło, a teraz nadal się goi, ale już niegroźnie wygląda.
  • becik-pl 10.10.13, 12:39
    Onkolog niestety nie widziała tego łokcia, zeszła z dyżuru, minęłyśmy się. Mama smaruje ten łokieć taka maścią na stłuczenia, pomaga.
  • marta_686 29.10.13, 14:36
    Jak mama, jak łokieć i cała reszta?

    pozdrawiam

    Ania
  • becik-pl 30.10.13, 16:17
    Mama słabo. Trzeci wlew przesunięty o dwa tygodnie, morfologia wyszła słabo. Żelazo bardzo spadło. Mama mimo Megali mało je. Mięsa zero. Łokieć już ok, przeszło po maściach przeciwbólowych i przeciwzapalnych, cholera wie, co i od czego to było.
    Znów zwiększyli dawkę morfiny, ten ból kręgosłupa jest cholernie trudny do opanowania :-(
    Jestem lekko przybita...nie dość, że musimy walczyć z tym dziadostwem, to jeszcze z lekarzami i systemem...Tragedia, żeby się coś dowiedzieć, o wynikach TK usłyszałam jedynie, że jest stabilizacja, nawet P. onkolog nie pofatygowała się do mamy, żeby z nią porozmawiać. W drzwiach oznajmiła mi jedynie, ze jest stabilizacja i tyle się dowiedziałam :-(
    Mają pacjenta i rodzinę kompletnie w d...e, bardzo to przykre...
    Dobrze, że chociaż na hospicjum możemy zawsze liczyć, bardzo pomagają. Przywieźli mamie koncentrator tlenu, bo zwiększyły sie duszności, teraz już ok. Proponują mamie krótki pobyt na oddziale w celu ponownego ustalenia leków przeciwbólowych, ale narazie mama nie chce, mówi, że doraźnie sevredol pomaga, więc nie. Chyba dlatego nie chce, że ma w hospicjum leżeć. Ehhh...szkoda gadać :-(
  • mama.rozy 30.10.13, 16:54
    becik,smutno się czyta takie rzeczy...
    --
    edudomowa.blogspot.com/
  • 2_brzoza 30.10.13, 19:40
    Spróbuj mamie podawać sok z buraków kwaszonych. Koleżanka z CO poleciła i mój tata pił. Rzeczywiście z żelazem i czerwonymi krwinkami nie miał problemu.
    Z białymi inna sprawa, ale tu z kolei są środki, które w szpitalu podają na wyrzut białych krwinek, żeby podać chemię. Nie podam Ci nazwy. Chociaż nie zawsze chcą, jeśli jest ryzyko uszkodzenia szpiku.
    Macie pulsoksymetr do mierzenia saturacji? Mój tata lepiej się czuł mogąc sprawdzić czy faktycznie spada.
  • marta_686 30.10.13, 20:56
    Faktycznie nie wesoło :(
    Ale trzeba się trzymać, jakoś...
    Trzymam za Was kciuki, mocno


    Nie wiem jak to ze środkami na wyrzut białych krwinek - o soku z buraków słyszałam...
    Muszę znaleźć na niego przepis
  • bbb21 30.10.13, 21:00
    moja mama robi...
    podpytam jutro lub w piątek i tutaj napiszę...
    Pozdrawiam
    i Trzymajcie się... / jeśli można tak napisać .... :-(
    --
    "Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat"

    http://dl7.glitter-graphics.net/pub/1089/1089777hdgpm0tht2.gif
  • becik-pl 30.10.13, 21:58
    Nie mierzymy saturacji, bo ten koncentrator pomaga. Bardziej na głowę chyba, bo mama używa go bardzo sporadycznie, ale lepie jej jak stoi obok :-). Duszności nie są duże i częste. To chyba bardziej takie stany lękowe, bo dzisiaj lekarka z hospicjum dołożyła dwa nowe leki, Amitriptylinę (antydepresant) i Gabapentin (leczenie bólu neuropatycznego), mam nadzieję, że lekarze wiedzą co robią, to straszne silne leki. Boję się, ze mama będzie otępiała i będzie wiecznie spała, już teraz dużo śpi po tych dawkach morfiny, jakie przyjmuje.

    Brzoza, a jak Ty się czujesz? Trzymasz się jakoś?

    Dajcie przepis na ten sok z buraków, może mamę przekonam, narazie nie chce słuchać nawet.


  • mama.rozy 31.10.13, 08:41
    becik,dobrze robią,dobre leki
    w razie czego zmodyfikjecie dawkę
    koncentrator działa,nieważne na co;)placebo czasem też jest potrzebne
    --
    www.kresy.pl/
  • becik-pl 31.10.13, 14:07
    Mama od wczoraj bierze te leki i w końcu przespała całą noc i nie brała w dzień nic dodatkowego oprócz mieszanki. Jest lepiej.
  • bbb21 31.10.13, 18:45
    4 buraki średniej wielkości (dwa podłużne, dwa okrągłe); kroić w paski jak najcieniej; 2,5 l wody przegotowanej letniej zalać te buraki; wsypać pół płaskiej łyżki soli; przykryć. Postawić w ciepłym miejscu. Pić po 2-3 tygodniach. Mój Tata pije po 1 szkl. dziennie, przed badaniami...i kolejną chemią.
    Przepis dostała moja Mama od swoje przyjaciółki, która w ten sposób m.in. kurował swego męża.
    Smacznego!
    --
    "Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat"

    http://dl7.glitter-graphics.net/pub/1089/1089777hdgpm0tht2.gif
  • mama.rozy 31.10.13, 19:04
    czasem nie trzeba się bac silniejszych leków,bardzo się cieszę,że jest lepiej
    --
    edudomowa.blogspot.com/
  • becik-pl 07.11.13, 12:33
    Jutro kolejne podejście do trzeciej wlewki. Mam nadzieję, ze tym razem nas nie odeślą z kwitkiem. Mama czuje się dużo gorzej. Zwiększyły się duszności, ma straszny, taki dudniący kaszel, zmieniony głos....cały czas spi....a jak nie śpi, to ma omamy, lekarka z hospicjum zmniejszyła o połowę dawkę tego psychotropu, jest poprawa, ale nie do końca. Do tego nasilił się ból. Tym razem wątroby (chyba). Od wczoraj nie do opanowania. Czy mama musi tak cierpieć. Lekarko zaproponowała łóżko w hospicjum i podłączenie pompy, ale mama nie chce. Boi się, że już stamtąd nie wyjdzie. Tak mi jej szkoda :-(. Czy nie można by zmienić tej morfiny na odpowiednią dawkę leku w plastrach Durogesic? Ponoć est silniejszy od morfiny? Co o tym myślicie? Czekamy na lekarkę, zobaczymy co powie.
    Nie wiem czy jest sens jutro jechać 200 km na tą chemię...
  • mama.rozy 07.11.13, 12:56
    osz kurka
    pogorszyło jej się mocno
    becik,durogesic można,tylko trzeba umiejętnie przejśc z mf na plastry,żeby dawki się nie skumulowały-nie nałożyły ze schodzącej mf na wchodzący plaster
    pogadaj z lekarką
    fentanyl jest też doustny,tylko raczej tego do domu nie dają
    pompa pewnie byłaby dobra,zapytaj czy nie da się w domu
    ale,przepraszam że wprost-ciężki jest jej stan
    czy jest sens jechac...ja-ale to ja-dałabym spokój
    tylko kochana,przygotujcie się,że może już na żadną chemię nie pojechac
    jej stan jest naprawdę ciężki...
    zajmijcie się teraz tym bólem
    coś jej jeszcze dolega?co z tym głosem?wymiotuje?skarży się na nudności?

    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • becik-pl 07.11.13, 16:04
    Dziękuję Dorotko za odzew. Przyznam, że trochę mnie wystraszyłaś. Myślisz, że to już?
    Ja myślę, że nie, nie ma typowych objawów zbliżającej się śmierci. Jedynie ta senność, omamy (mam nadzieję, że to od nadmiaru leków) i duszności (ale na papierosa biega kilka razy dziennie :-/), a potem pod tlen :-/ masakra, ale nie przetłumaczysz...
    Nie wymiotuje, nie ma nudności, je i pije, tylko mocz rzadko oddaje, dwa razy dziennie, na mój gust za mało, ale mama twierdzi, że zawsze tak miała.
    Ten głos ma jakiś taki ochrypnięty, (miała chrypkę, lekki katar i kaszel. Po tej chrypce został ten głos jakiś taki dziwny i kaszel), ale lekarka osłuchała i twierdzi, ze nic niepokojącego się nie dzieje. Mam nadzieję, że się nie myli.
    Zmodyfikowała trochę przeciwbólowe, założyła wenflon, podała jakieś leki rozkurczowe, przeciwbólowe, nie wiem dokładnie jakie, nospę, pyralginę w ampułkach i coś jeszcze. Ważne, że pomogło. Plastry odradza, twierdzi, że przy raku płuc i dusznościach lepsza morfina. Kazała odwalić z mieszanki jedną ampułkę midanium, a za to dołożyć dwie morfiny. Teraz jest 15 ampułek morfiny i ampułka metoclopramid'u.
    Chce włączyć do leczenia bifosfoniany (podobno też działają przeciwbólowo i dodatkowo chronią osłabione kości przed złamaniami patologicznymi), mamy tylko dodatkowo zbadać poziom wapnia. Zrobimy jutro dodatkowo w czasie robienia morfologii przed chemią. Zastanawiam się dlaczego Onkolog nam nic nie wspomniała o tych lekach.
    Chemię dopóki chcą dawać mamy brać, bo to zawsze hamuje chorobę, a jak twierdzi poza tym bólem, stan mamy nie jest zły, jak na osobę z tak zaawansowanym rakiem.
    Twierdzi, że po zmniejszonej dawce psychotropów i odwaleniu ampułki midanium mama powinna przestać mieć te omamy i nie powinna być taka senna, zobaczymy.
  • mama.rozy 07.11.13, 17:18
    czy to już?nie wiemy
    bardziej martwi mnie postęp tych objawów
    mama miała kiedyś robioną bronchoskopię?juz po ustaleniu diagnozy,jakąś kontrolną?
    może też to byc jakieś przewlekłe zapalenie gardła/krtani
    zobaczymy,jak po tych zmodyfikowanych była
    co do chemii-nonie zawsze jest tak,że dopóki dają,to warto,tzn.ja nie sugeruję,że teraz już nic nie da,zdecydowanie nie.u was to nie jest jeszcze uporczywa terapia.
    a mama da radę teraz jechac na chemię?
    i te papierochy...ech
    to czekamy jak będzie po lekach
    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • becik-pl 07.11.13, 17:41
    Bronchoskopię miała robioną w czasie diagnozowania raka, potem już nie.
    Cholera wie, czemu ten głos taki zmieniony, może to pozostałość po jakiejś infekcji? Nie wiem.
    Najważniejsze, żeby nie bolało, narazie jest ok. Mama mówi, że spokojnie da radę jechać na chemię, jak nie boli, to czuje się całkiem, całkiem. Zobaczymy jak jutro wyjdzie morfologia.
  • 2_brzoza 07.11.13, 17:46
    Też myślę, że jeśli nadal chcą podawać chemię to dobrze.
    Podobno morfina hamuje czkawkę, która pojawia się od guzów w płucach a dla mojego taty była bardzo uciążliwa.
    Papierochów już i tak nie odstawi, więc nie ma co walczyć. Tylko by się zdenerwowała i z nerwów (od odstawienia) duszności mogłaby dostać. Szkoda ryzykować a wiele by to nie zmieniło...

    Ps. Trzymam się. Na początku nawet odczucie głodu wydawało mi się nie na miejscu w zestawieniu z emocjami. Ale jest dom, rodzina, syn, praca, życie toczy się dalej. "Terapia zajęciowa" pomaga. Tylko łzy czasami płyną niekontrolowanie w zupełnie zaskakujących momentach.
  • mama.rozy 07.11.13, 17:54
    to może się uda,czekajcie do jutra:)
    --
    www.kresy.pl/
  • becik-pl 08.11.13, 22:54
    Niestety, miałaś rację Dorotko :-( Stan mamy przez ostatnie dwa dni bardzo się pogorszył. Nie jest w stanie dojść do łazienki. Każdy krok albo zmiana pozycji powoduje ból nie do zniesienia. Jeśli leży, bądź siedzi w dobrze obranej pozycji, jest ok. Dzisiaj mama miała wyznaczony termin kolejnej chemii, nie była w stanie dojść kilka metrów z parkingu do szpitala (ból i duszności), musiałam iść po wózek.
    Chemii nie dostała. Po pierwsze ze względu na złe wyniki krwi(poprawiły się, ale nie tak, żeby można podać chemię), po drugie ze względu na ogólny zły stan. Lekarka pozbawiła mnie złudzeń. To koniec leczenia. Mojej mamie zostało już bardzo mało czasu....:-((
    Zaproponowała naświetlania tego kręgosłupa, ale mama musiała by dojeżdżać codziennie (na łóżko musiałaby czekać dwa miesiące...), tylko, że Ona nie jest w stanie znieść takiego wysiłku. Nie mam serca jej męczyć :-(.
    Rozmawiałam z nią, powiedziała, ze ma już dosyć, chce mieć święty spokój. Wie, że umrze, chce tylko, żeby nie bolało....
    Boże...jakie to straszne wszystko....mama ma dopiero 52 lata...
    Wiem, ze uporczywa terapia nie ma sensu, ale tak ciężko się z tym pogodzić...
    Najgorsza jest ta bezsilność.
    Pozostała nam jedynie nieoceniona pomoc hospicjum. :cry:
  • anna.wasil 08.11.13, 23:29
    Przykro się to czyta..ale większość z nas przeszła/przechodzi.
    Bądź z mamcią do końca i uszanuj jej decyzje.
    Przytulam ..ale to takie puste..ciężkie chwile przed Tobą :(
    Bądź dzielna.

  • mama.rozy 09.11.13, 09:16
    bardzo,bardzo mi przykro
    dobrze,że macie już hospicjum
    wiesz,że teraz,paradoksalnie,może byc spokojniejsza?
    poproście o psychologa
    jesteś bardzo,bardzo dzielna
    i na pewno bardzo zmęczona
    postarajcie się,żeby te dni były dobre.dobre dla Was.
    ściskam mocno
    --
    panilyzeczka.manifo.com/blog-pani-lyzeczki
  • nombrilek 09.11.13, 12:49
    Boże, becik-pl, tak mi przykro. Myślałam że chociaż Twojej Mamie się uda, tak dobrze szło.
    Mojej Mamy już 7 miesięcy nie ma (też miała tylko 54 lata) a w mniej więcej tym samym czasie zachorowały, tylko że u mojej Mamy rak tylko rósł i na nic nie działał.
    Wszystko mi się przypomina, to takie straszne i najgorsza ta bezsilnośc.
    Trzymaj się cieplutko
    Pozdrawiam
  • marta_686 13.11.13, 11:44
    Wracam z tygodniowego urlopu a tu takie wieści :(
    Beata myślę o Was, zaciskam kciuki za jak najmniejszy ból...
    Ważne by mama czuła się "komfortowo" i bezpiecznie...
    Masz rację to niesprawiedliwe, że ludzie w takim wieku odchodzą i cierpią :(

    Przytulam Cię, jesli tylko chcesz...
  • becik-pl 13.11.13, 17:52
    Dziękuję Wam za ciepłe słowa.
    Dzisiaj przeszłyśmy bardzo poważny kryzys. Około 6 rano mama zaczęła się dusić, nie mogła złapać oddechu, nawet pod tlenem. Tragedia...jak ostatnio nie mogła dojść do łazienki, tak dzisiaj zaczęła biegać po całym domu, krzyczeć, wołać siostrę...robiąc w między czasie pod siebie, czego absolutnie nie kontrolowała. Karetka na szczęście dotarła ekspresowo, dostała jakieś leki "ratujące życie" (tak powiedziała P. doktor) i wylądowała na SORze. Dowiozłyśmy z siostrą lekki, ubrania na zmianę itp. Sytuacja została opanowana, ale co się strachu najadłyśmy wszystkie trzy, to nasze. Byłyśmy pewne, ze to koniec, kiedy wnosili Ją siną do karetki :-(
    W między czasie podjechałam do hospicjum po jakiś dokument z pieczątką hospicjum odnośnie dawek morfiny, jakie mama dostaje, na przysłowiową "gębę" nikt nie chciał podać leków (podałyśmy swoje), co by mama nie cierpiała. Lekarka z hospicjum zaproponowała, żeby przenieść mamę do nich, że Oni najlepiej się Nią zaopiekują. Mama zna lekarki, pielęgniarki, wiedzą jakie i kiedy leki mama bierze itd....Zgodziłyśmy się. Mama nie chętnie, ale wyraziła zgodę, zapowiedziała od razu, że nie ma zamiaru długo tam zostać....
    Obawiam się, ze już do domu nie wróci...Lekarka powiedziała, ze stan mamy jest bardzo zły, nie rokujący, mamy przygotować się na Jej odejście....
    Boże, tak mi Jej szkoda, siedzę i ryczę... tak bym chciała, żeby spełniło się Jej życzenie, żeby odeszła we śnie. Nie chcę, żeby się tak męczyła jak dzisiaj.
  • mama.rozy 13.11.13, 18:20
    przytulam
    strasznie mi przykro
    mam nadzieję,że hospicjum da Wam poczucie bezpeiczeństwa
    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • anna.wasil 13.11.13, 21:58
    Hospicjum to dobre miejsce.Mama będzie pod 24 h opieką.Nie pozwolą Jej cierpiec.
    Cholera przykre co piszesz.przeżywałam to 4 lata temu z Tatuniem.
    Trzymaj się kochana.
    Przytulam.
  • becik-pl 14.11.13, 23:31
    Mama lepiej. Dalej ma problem z oddychaniem, ale duszności wyraźnie mniejsze. Mimo to prawie nie chodzi, zrobi parę kroków i nogi się pod nią uginają, bardzo dokucza ten kręgosłup. Jeden plus, że trzeci dzień nie pali, nie jest w stanie wyjść na papierosa. Poza tym czuje się w miarę dobrze. Ładnie je (najwięcej słodkości), pije też normalnie.
    Samopoczucie dobre, tylko śpi dużo i momentami traci kontakt z rzeczywistością, mówi wtedy od rzeczy, ale za chwilę się łapie, że gada głupoty. Nie wiem, pewnie efekt leków.
    Mam wyrzuty, że Mama została w hospicjum, bo wiem, że wolała by być w domu. Mam wątpliwości, czy nie za szybko "oddaliśmy" Ją do tego hospicjum, wydaje się, ze nie jest "aż tak chora", jak reszta pacjentów tam przebywających. Jest mi z tym źle, chociaż wiem, że opiekę ma na najwyższym poziomie.
    Narazie musi tak zostać, bo nie jesteśmy w stanie się Nią zajmować 24h i zagwarantować takiej opieki, jaką ma w hospicjum.
    A panie pielęgniarki do rany przyłóż, lekarz pod ręką itd. po prostu czujemy się pewniej, w razie czego wiemy, że pomoc nadejdzie natychmiast. Za tydzień przyjeżdża kolejna siostra z UK (będzie miała urlop, nie ma dzieci i innych obowiązków tutaj, co bardzo ułatwi sytuację, bo będzie mogła poświecić cały swój czas na opiekę nad mamą, postanowiłyśmy więc, że jeśli Jej stan będzie na to pozwalał i będzie chciała, zabierzemy Ją do Jej domu, tam będzie czułą się najbezpieczniej. Jeśli nie, będziemy przy Niej w hospicjum. Czas pokarze.
  • mama.rozy 15.11.13, 09:18
    beciku,myslę,żedobrym torem idziecie
    mama na razie wyprowadzona,czas pokaże,jak będzie dalej
    wątpliwości są normalne,bo bardzo szybko,widząc poprawę stanu chorego,zapomina się o wcześniejszym strachu.tak funkcjonujemy.
    mama może miec przerzuty do mózgu,stąd mogą byc splątania
    dobrze,że ma opiekę
    trzymajcie się

    --
    edudomowa.blogspot.com/
  • becik-pl 15.11.13, 09:37
    Dziękuję Ci Dorotko za to, że jesteś :-) Dusza człowiek z Ciebie.
  • mama.rozy 15.11.13, 11:47
    ech becik,takie życie
    dostałam,to oddaję
    dobrze,że będziesz miała wsparcie w siostrze
    a jak Twoje maluchy,nie pamiętam ile masz;)?

    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • becik-pl 15.11.13, 13:47
    Wsparcie mam, największe w mężu (sam ogarnia dom) i teściowej, która wiecznie zostaje całe dni z moimi dzieciakami (2,5 i 5,5 lat), kiedy mąż jest w pracy, a ja przy mamie. Ostatnio przyjechała jedna siostra, która przejęła opiekę nad Mamą (tylko, że Jej ciężko samej z 3-latką u nogi), za tydzień przyjedzie następna siostra. Miała być dopiero na Święta, ale przekonałam Ją, żeby przyśpieszyła urlop. Nie wiadomo czy Mama da radę wytrzymać do BN.
    Po południu do Niej jadę.
  • mama.rozy 15.11.13, 14:45
    kochana,to masz już bardzo dużo;)
    podziękuj teściowej,męża przytul
    dzieci w miarę świadome sytuacji?rozmawiacie jakoś z nimi o chorobie babci?
    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • becik-pl 15.11.13, 15:15
    Przytulam i dziękuję codziennie, męża mam cudownego, teściową nieco mniej cudowną ;-), ale za to bardzo, bardzo pomocną :-)
    Starsza córa bardzo kocha babcię, wie od początku o chorobie, wie, ze babcia już nie wyzdrowieje, przyjęła do wiadomości i tyle. Nie wnika, nie pyta, więc nie tłumaczę i nie uświadamiam na siłę. Młodsza jeszcze za mała. Boję się co będzie, jak Mama odejdzie....
    Czy takie maluchy powinny być na pogrzebie, widzieć ten ból i rozpacz? Nie wiem, narazie o tym nie myślę...
  • mama.rozy 15.11.13, 15:49
    to zależy od Was,od waszego zachowania
    i innych na pogrzebie
    jeśli ma byc płacz i histeria-to lepiej nie,ale to moje zdanie
    tu masz artykuły,na spokojnie przejrzyj
    jesteście bardzo kochaną rodziną
    psychologia.wieszjak.pl/relacje/259391,Jak-rozmawiac-z-dzieckiem-o-umieraniu.html
    www.pracownia.org/article.php3?id_article=22
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • nombrilek 15.11.13, 22:07
    Przytulam.
    Moja Mama też była ukochaną Babcią dla synka (teraz 5,5). Był na pogrzebie, pożegnał Babcie, traumy nie ma, ani żadnych koszmarów z tym podobnych. Ale wczesniej z nim rozmawiałam, czy chce pojsc jak to wygląda, czy woli zostac w pzedszkolu. Chciał isc.
    A teraz jak tylko gdzies usłszły słowo rak albo nowotwór to zaraz mówi "to o co Babcia miała".

    Trzeba miec nadzieje i wiare do końca, wierzę że cuda się zdarzają mimo wszystko.

    Pozdrawiam cieplutko
  • anna.wasil 15.11.13, 23:01
    Z góry przepraszam,ale moim zdaniem zabieranie tak małych dzieci na pogrzeb nie ma sensu.
    Maluszki nie wiedzą co się dzieje,a tłumaczenie im o życiu poza światem żywych nie ma sensu.Dzieci różnie mogą to rozumieć.
    Trumna i cała oprawa pogrzebu..nie
    Przytulam
  • mama.rozy 16.11.13, 08:30
    wiesz Aniu,to naprawdę wszystko zależy od rodziny
    sama pamiętam pogrzeb mojego taty,miałam 7 lat

    --
    www.kresy.pl/
  • marta_686 18.11.13, 13:58
    Beata co u Was? Jak Mama jak Ty i siostry?

    pozdrawiam Ania
  • becik-pl 19.11.13, 20:23
    Aniu, dziękuję, dobrze. Wiesz, jak jest, dzień lepiej, dwa gorzej. Tak czy siak nadal walczymy, w poniedziałek zabieramy mamę do domu, zobaczymy jak będzie.
  • mama.rozy 20.11.13, 08:21
    beciku,a jak duszości?
    może mogibyście wypożyczyc koncentrator tlenu?
    --
    panilyzeczka.manifo.com/blog-pani-lyzeczki
  • becik-pl 20.11.13, 17:59
    Duszności są, raz większe, raz mniejsze. Koncentrator mamy pożyczony z hospicjum.
  • marta_686 23.11.13, 10:01
    Beata, jak dajecie sobie radę?
    Myślę o Was często

    Ania
  • becik-pl 23.11.13, 12:14
    Aniu, jakoś dajemy. Mama jest w dobrej formie. Podkurowali ją bardzo w tym hospicjum. Zmodyfikowali trochę leki, ból wyeliminowali całkowicie, tylko przy chodzeniu kręgosłup dokucza. Duszności nie ma dużych, prawie nie korzysta z tlenu. Chyba dzięki nebulizacjom (berodual i mucosolwan) dwa razy dziennie i zwiększonej dawce sterydów. Chodzi mało, bo ten kręgosłup w rozsypce, ale na papierosa daje radę wyjść kilka razy dziennie :-/ czyli nie jest tragicznie. Zmniejszyli dawkę psychotropów i omamy i splątanie jak ręką odjął. Apetyt też dopisuje, narazie, odpukać, jest dobrze. W poniedziałek do domu :-)
    Dziękuję za pamięć, też o Was myślę.
  • mama.rozy 23.11.13, 12:47
    to dobre wiadomości:)
    trzymaj się
    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • bitynka0 23.11.13, 21:12
    Mam powtorzyc badanie tomografem komputerowym, przy okazji badania komputerowego tetnic wiencowych znaleziono cos w plucu(ach), lekarz zapowiedzial kolejne, chodzi o ta zmiane w plucach, badanie to ma byc 26.11., poinformowal mnie telef. ze jakoby moze to byc zrost pogruźliczy, zwapnienia lub guz, przed badaniem w przeprowadzanym przez lekarzu wywiadzie mowilam o niedawnej 2-krotnej infekcji drog oddechowych w bardzo krotkich odstępach czasu, utrzymujacym się teraz kaszlu, pojawiająnej sie gorącze oraz zaobserowowanej utarcie wagi, bardzo sie boje, retgen płuc wykonany w październiku 2012r. płuca bez zmian, boje sie, pomozcie proszę
  • mama.rozy 24.11.13, 13:32
    załóż nowy wątek,tu się zaraz zgubi albo pomiesza z becikowym
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • becik-pl 24.11.13, 22:59
    Właśnie, to samo chciałam napisać.
  • becik-pl 30.11.13, 13:19
    Mama jest od tygodnia w domu. Do dzisiaj czuła się dobrze. Rano dostała taki atak bólu, że płakała :-( Nic nie pomagało, dostała wcześniej mieszankę do motylka, łyknęła dwa sevredole i dopiero po godzinie jej przeszło :-( tak mi jej szkoda. Była jakaś splątana, pytała gdzie jest, kto z nią jest....potem zasnęła...Czuję, że mamy coraz mniej czasu :-(.
  • mama.rozy 30.11.13, 14:41
    beciku,przytulam
    przy takiej pogodzie mama może byc bardzo zmienna,no i może ją bardziej bolec
    planujecie coś dalej?
    głupio zapytam-czy macie plan,co zrobicie,jak się pogorszy?
    jeśli chcecie byc przy śmierci mamy w domu,musicie też miec zaplecze lekowe-na wypadek duszności czy krwotoku.no i pewnośc,że w razie Waszej paniki,ktoś przyjedzie,obojetnie która będzie godzina
    ech,trzymajcie się
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • 2_brzoza 30.11.13, 18:54
    To dobrze, że jesteście z mamą. To ważne. Dla niej teraz a dla Ciebie/Was później.
    Przytulam Cię mocno.
  • becik-pl 01.12.13, 14:28
    Jakiegoś konkretnego planu nie mamy, w razie pogorszenia pozostaje nam jedynie wezwać pogotowie. Drzwi do hospicjum też mamy otwarte, jak by była taka potrzeba. Narazie mama zostaje w domu, a co będzie...zobaczymy...

    Brzoza, dziękuję.
  • mama.rozy 01.12.13, 14:47
    beciku,podpytajcie w hospicjum,jak możecie się przygotowac,czego możecie się spodziewac i co w takiej chwili najlepiej zrobic
    pogotowie moiże nie dojechac,wy możecie spanikowac
    a dobrze by było,żeby te ostatnie chwile były dla was miłe i miło się zapisały w waszej pamięci
    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • marta_686 08.12.13, 11:07
    Beata co u Was?
    Milczysz pewnie bardzo zajęte jesteście. Ciężkie dni były, przez tę straszną pogodę chorzy czuli się dużo gorzej - moja mama i kilka osób z otoczenia :(
    Trzymaj się... Mocno

    Ania
  • becik-pl 08.12.13, 22:44
    Mama od dwóch tygodni w domu. Znów mamy pogorszenie. Od kilku dni już nie wstaje, nawet do łazienki. Z trudem się podnosi, żeby usiąść. Cały czas pod tlenem. Jest załamana, całkiem klapnęła psychicznie. Dołuje ją ta bezsilność...jest zależna we wszystkim jak dziecko i nie może tego znieść :-( Bardzo to wszystko przykre :-( Szkoda gadać.
    Nie zostało jej już dużo czasu...boję się, ze nie doczeka do Świąt :-(
    Gdyby stan się bardzo pogorszył mamy zaklepane miejsce w hospicjum, mamy dzwonić na pogotowie po karetkę, która zawiezie mamę prosto do nich.
    Zapowiadają się kolejne beznadziejnie smutne święta....w tamtym roku pochowaliśmy w wigilię mamy brata, miał 39 lat...teraz mama....
  • evix29 09.12.13, 01:52
    Beata, zycze Wam duzo, duzo sily. Spedzaj z mama jak nawiecej czasu. Ile tylko mozesz. Dla Niej to tez bardzo wazne. Ciezkie chwile jeszcze przed Wami. Bardzo smutne to wszystko. Czytajac o Waszych zmaganiach ciagle mam przed oczami moja Mamcie, ktora odeszla zaledwie 3 miesiace temu po niespelna rocznym leczeniu. Wczoraj minal rok jak postawiono Mamci diagnoze, dzis juz pozostal tylko zal i tesknota.
    Kurcze, nie zamierzala przytlaczac Cie moimi smutkami, ale tak jakos lzej.
    Staraj sie wykorzystac kazda chwile. Trzymajcie sie kobietki.
    Sciskam mocno. Calym sercem jestem z Wami.
  • nombrilek 09.12.13, 09:42
    Też Wam życzę Beatko dużo dużo siły. Ja cały czas do tej pory mam przed oczami obraz Mojej Mamy, a to już 8 miesiecy.
    Masakra, głupie to życie
  • becik-pl 09.12.13, 14:45
    Dziękuję dziewczyny.
    Spędzam u Mamy sporo czasu, mimo, że mam do Niej 80 km w jedna stronę. Jak tylko mogę, wsiadam w auto i jadę.
    Dzwonili dzisiaj rano z hospicjum, że zwolniła im się jedynka, ale Mama nie chce nawet słuchać. Wiadomo, w domu, to w domu. Tylko, że później może nie być miejsca akurat, ehhh....
    Narazie siostry dają radę, więc nie pozostaje nam nic innego, jak uszanować Jej decyzję.
  • mama.rozy 09.12.13, 15:19
    kochana,życzę siły
    czy mama jest wierząca?może pomogłaby jej wizyta duchownego?
    --
    www.kresy.pl/
  • anna.wasil 09.12.13, 19:33
    Przytulam ..
    Dorotka dobrze pomyslała o księdzu..Cholera jakie to przykre..
  • becik-pl 09.12.13, 22:30
    Nie jesteśmy zbytnio wierzące, mimo to, pytałam mamę już po ostatnim pobycie w hospicjum czy nie chciałaby porozmawiać z księdzem.
    Wiadomo, strach przed śmiercią powoduje czasem "nawrócenie", jednak mama nie czuje takiej potrzeby. Odwiedził Ją ksiądz w hospicjum ostatnio, ale nie chciała z nim rozmawiać i się spowiadać, bo niby z czego? Że kopciła fajki po kryjomu w szpitalu ;-) Innych grzechów, jak twierdzi nie ma :-)
  • mama.rozy 09.12.13, 23:03
    bardziej myślałam o zwykłym wygadaniu się,niektórym przy księdzu łatwiej;)
    pogadaj z nią,czy chciałaby się z kimś spotkac
    czy coś by chciała zrobic
    to trudne
    ale spróbuj
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • renata8881 10.12.13, 05:20
    Nie bede sie wymadrzac bo u kazdego jest inaczej ale zycze wam wytrwania do swiat, moze sie uda i jakos je spedzicie razem, a to duzo. Ja tez patrze na kalendarz i odliczam dni choc moj maz wydaje sie silniejszy ale to tylko pozory.
    Moze macie jakies filmy, z ktorych lubialyscie sie razem posmiac albo jakies ulubione ksiazki mamy do poczytania jej? Moze w ten sposob choc troche odwrocisz jej/wasza uwage od rzeczywistosci.
    Sciskam i zycze wytrwania.
  • 2_brzoza 10.12.13, 10:40
    Dołączam się do uścisków.
    Faktycznie teraz czas spędzony razem jest najważniejszy. I rozmowa.

  • becik-pl 11.12.13, 13:51
    Mama bardzo słabiutka, ale walczy sama ze sobą, dziś stwierdziła, ze wstanie do toalety, nie dała rady :-( Ta zależność od nas bardzo Ją dołuje. O pampersach nie chce słyszeć, narazie więc podsuwamy basen.
    Nie skupiamy się tylko na chorobie, wiadomo, wszystko kręci się w koło Mamy, ale są też dzieci, śmiech i zabawa w domu. Czasem mam nawet wyrzuty, że my się tu śmiejemy, bawimy, a Mama powoli umiera....ale życie toczy się przecież dalej, swoim torem, pomimo wszystko musimy żyć w miarę normalnie, tak myślę.
    Mama też ostatnie dni szczęśliwa, bo dowiedziała się, że po raz czwarty zostanie babcią :-)
    Radość tym większa, że siostra starała się o dziecko od 5 lat i w końcu się udało :-) Mama aż się popłakała z radości, że udało się Jej dożyć do tej chwili.
  • marta_686 12.12.13, 09:45
    Wiesz Beata myślę, że dla mamy to ważne że jest w domu - że życie normalnie się "kręci" pewnie czuje się tak bardziej bezpieczna, bardziej u siebie.
    Prawie 4 lat temu zmarł mój tata na nowotwór, z perspektywy czasu cieszę się że nie stło się to w hospicjum tylko w domu... Chociaż nas ta śmierć zaskoczyła...

    Mogę Ci tylko napisać że trzymam za Was kciuki i myślę...
  • becik-pl 12.12.13, 12:48
    Wiem, chce być w swoim domu. Dopóki to będzie możliwe, będzie jak sobie życzy.
    Wczoraj mama próbowała wstać do toalety, nie dała rady, ale wieczorem wstała na siłę. Chyba próbuje i sobie i nam udowodnić, że nie jest z Nią aż tak źle :-( Tak mi Jej szkoda :-(

    A w jakim sensie śmierć taty Was zaskoczyła? Odszedł nagle, nie mając wcześniej objawów umierania? To był rak pęcherza, tak?
  • marta_686 12.12.13, 17:53
    Zaskoczyła... Że tak szybko, myśleliśmy wszyscy że to jeszcze kwestia tygodni co najmniej, nie dni :(
    Nie wiem jak to określić... W środę jeszcze tatę widziałam zagadałam coś, był w swoim pokoju już na dużych dawkach morfiny... W czwartek mama mówiła, że nie chciał brać leków, był trochę niespokojny. W piątek miałam jechać najpierw do rodziców potem do hospicjum rozmawiać o ewentualnym przyjęciu w miarę wolnych miejsc (chodziło głownie o trudności w podawaniu leków)... Nie zdążyłam :( Tata zmarł w momencie kiedy mama gotowała mu obiad i na chwilę zeszła do sklepu po włoszczyznę... Smutne to strasznie, cały czas jak o tym myślę... Echhhhhhhh :(

    Tak był to pierwotnie rak pęcherza...
  • becik-pl 12.12.13, 19:25
    marta_686 napisała:

    > Zaskoczyła... Że tak szybko, myśleliśmy wszyscy że to jeszcze kwestia tygodni c
    > o najmniej, nie dni :(
    > Nie wiem jak to określić... W środę jeszcze tatę widziałam zagadałam coś, był w
    > swoim pokoju już na dużych dawkach morfiny... W czwartek mama mówiła, że nie c
    > hciał brać leków, był trochę niespokojny. W piątek miałam jechać najpierw do ro
    > dziców potem do hospicjum rozmawiać o ewentualnym przyjęciu w miarę wolnych mie
    > jsc (chodziło głownie o trudności w podawaniu leków)... Nie zdążyłam :(

    Przepraszam, nie chciałam rozdrapywać ran, tylko wiem, ze moja Mama też może odejść w każdej chwili i chciałam podpytać, jak to było u Was.


    Tata z
    > marł w momencie kiedy mama gotowała mu obiad i na chwilę zeszła do sklepu po wł
    > oszczyznę...

    Często tak bywa, chory czeka na chwilę samotności, jakby nie chciał, żeby go ktoś zatrzymał :-(


  • marta_686 12.12.13, 22:23
    Beata nie ma sprawy, po to tu jesteśmy aby odpowiadać na takie pytania, naprawdę tak myślę :)
    Trzymam kciuki by odeszła tak jak będzie chciała i bez bólu i walki...


  • marta_686 12.12.13, 22:26
    marta_686 napisała:

    > Trzymam kciuki by odeszła tak jak będzie chciała i bez bólu i walki...
    >
    >
    Nie chciałam by to tak niezręcznie zabrzmiało... Mama ndzieję że Wiesz o co mi chodziło...
  • becik-pl 13.12.13, 09:37
    marta_686 napisała:

    > marta_686 napisała:
    >
    > > Trzymam kciuki by odeszła tak jak będzie chciała i bez bólu i walki...
    > >
    > >
    > Nie chciałam by to tak niezręcznie zabrzmiało... Mama ndzieję że Wiesz o co mi
    > chodziło...

    Jasne, że wiem. Dziękuję.
  • 2_brzoza 13.12.13, 18:34
    Twoja mama wie, że życie toczy się dalej. Mój tata też wiedział. Pytałam go czy się boi. Powiedział, że o siebie nie, tylko o moją mamę i siostrę (ja zawsze byłam silniejsza i bardziej "zebrana w sobie"). Więc chyba dobrze, że Twoja mama widzi, że jej dzieci i wnuki mają się dobrze.

    Nam lekarka powiedziała wprost, że prawdopodobnie nie wyjdzie ze szpitala. My chyba też czułyśmy, że jest mało czasu, dlatego dzień przed taty śmiercią wszyscy u niego byliśmy. Choroba i osłabienie bardzo szybko postępowały odkąd znalazł się w szpitalu. Nie zdążyli mu cukru ustabilizować nawet, dlatego nie wypisywali do domu.
    Odszedł rano, kiedy za godzinę moja siostra miała u niego być.
    Na to nigdy nie jest się gotowym, nawet jeśli się wie.

    Dobrze, że jesteście razem dla siebie i dla niej.
  • becik-pl 13.12.13, 18:58
    Brzoza, dziękuję za słowa otuchy.
    Cholera, chyba robi się mamie odleżyna na tyłku, takie ma sino-czerwone to miejsce, dzwoniłyśmy zaraz do hospicjum, oddziałowa kazała smarować sudocremem, wietrzyć i przekładać mamę na boki. W poniedziałek mam odebrać z hospicjum materac przeciwodleżynowy. Tylko, że z tym przekładaniem jest problem, bo ona przy każdym ruchu bardzo cierpi z powodu tego kręgosłupa.
    Jakby miała mało cierpień :-(
  • mama.rozy 13.12.13, 19:06
    świetnie,że zauważyłyście-naprawdę
    tojest takie miejsce,że szybko się robi u leżących,niestety
    niekoniecznie musicie ją cała obrócic-wystarczy,że pod biodro tak włożycie poduszkę,żeby
    1.pod tyłek dochodziło powietrze
    2-odciążyło uciskane miejsce,raz jedno,raz drugie
    taki pół obrót,z podłożonymi poduszkami też pod plecy,żeby nie spadała do tyłu
    zrozumiale piszę?
    ma założonego pampersa?
    i jeszcze napiszę-dobrą placówkę macie
    jak jest z jedzeniem?połyka?czy ma problem(przejdźcie wtedy na miksowane jedzenie,musi byc wysokobiałkowe)
    i smarujcie tym sudocremem,na ten stopeiń to jak najbardziej wystarczy
    dostaje coś doraźnie p.bólowo?
    to wtedy przed zmianą pozycji jej dajcie
    --
    edudomowa.blogspot.com/
  • aleksandra1124 13.12.13, 19:34

    Identyczny przypadek jak mojej mamy. Ile mama ma lat? Moja gdy ją zdiagnozowali miała 82 lata. Zle się poczuła, myśleliśmy, że grypa. Dwa miesiące leczona przez lekarza rodzinnego. Potem szpital i diagnoza, guz płata lewego płuca ok.4-5cm. Wiek nie pozwolił na chemię mimo,że nie było przerzutów. Mama była silna, wszystko popsuły naświetlania. Osłabła i odtąd było coraz gorzej.Trzeba mamę podtrzymywac na duchu i z doświadczenia wiem/ nie tylko z moją mamą/, że naświetlania są gorsze od chemii.Najlepiej skonsultować się z dwoma, trzema lekarzami. Myslę, że ważny jest wiek, moja mama leczenia nie zniosła.Walczcie,ja podejmuję walkę o życie męża.
  • mama.rozy 13.12.13, 19:40
    aleksandra-mama becika umiera,nie ma już sensu dokładac jej leczenia
    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • becik-pl 13.12.13, 23:39
    Dziękuję Dorotko za cenne wskazówki. Piszesz jak najbardziej zrozumiale :-). Co do jedzenia nie jest źle, mama je normalnie, czasem nie ma ochoty w porze posiłku, ale potem nadrabia. Z przełykaniem nie ma problemu, chociaż ciągle, od dwóch tygodni (?) ma chrypkę, raz większą, raz mniejszą i kaszel. Dopiero w poniedziałek mogę do niej znów pojechać, to przywiozę nebulizator, w hospicjum polecili, żeby robić inhalacje z berodualu (czy borodualu), może trochę ułatwi odkrztuszanie. Narazie nie ma pampersa, załatwia się na basen, (wczoraj na siłę wstała do toalety, ale dzisiaj nie dała już rady, przechyla się do przodu i podsuwamy basen pod tyłek, raptem siku dwa razy dziennie, stolec rzadko, raz na tydzień, z tym zawsze był problem.) Tłumaczyłam jej dzisiaj, żeby nie walczyła ze sobą, że musi zaakceptować fakt, ze nie może wstawać, po co sobie dokłada bólu, że dla nas to nie problem ją obsłużyć, po to jesteśmy. Przytaknęła, że mam rację i że nie będzie się forsować :-( Bidulka nasza kochana :-(
    W hospicjum dalej proponują łózko, ale wiem, że w domu mama czuje się bezpiecznie, więc narazie zostaje tak jak jest.
    Aleksandra, tak jak mama.rozy napisała, moja mama powoli umiera, leczenia zakończyła w październiku, dalsza uporczywa terapia nie ma sensu, niestety.
  • mama.rozy 14.12.13, 09:37
    beciku-dobrze z tym jedzeniem
    i dobrze,że jeszcze dawała radę wstawac
    ale teraz odleżyna może się szybko posypac-patrzcie na to uważnie,bo to niepotrzebny ból no i jak dojdzie do przerwania tkanki,to źródło zakażeń-a że w takim miejsc(kośc ogonowa),to do zakażania przy pampersie dochodzi często
    bardzo o nią dbacie,kochani jesteście
    --
    edudomowa.blogspot.com/
  • 2_brzoza 14.12.13, 10:44
    Beciku, jeśli zaparcia są uciążliwe spróbujcie laktulozę. To łagodny syrop.
  • aleksandra1124 14.12.13, 13:26
    Becik to znowu ja, nie umiem za bardzo serfować po naszym forum / ale się nauczę /. Dopiero teraz zauważyłam, że przeczytałam stary wpis a za chwilę poszukałam najnowszy. Moja mama godziła się na wszystko, w pampersie co najmniej 2 miesiące, dwa tygodnie przed śmiercią nic już nie jadła, też była ochrypnięta. Długo wstawała przy mojej pomocy na toaletę przeznaczoną dla chorych, która stała niedaleko łóżka. Miała okrutną śmierć, udusiła się flegmą.Powiem Ci szczerze, że gdy odeszła była to dla mnie wielka ulga, bo wiedziałam, że już nie cierpi. Miejcie dużo siły. Pewnie się odezwę na forum niebawem ale już dziś życzę Tobie i całej rodzinie miłych, spokojnych świąt choć to tak brzmi nierealnie. Moja mama zmarła 25 grudnia w ubiegłym roku. Te święta znowu będą smutne.
  • becik-pl 17.12.13, 15:42
    Rano Mama miała straszny atak duszności, sama kazała dzwonić po pogotowie. Tym razem była bardzo spokojna. Karetka zawiozła Ją, jak było umówione do hospicjum. Teraz stan jest stabilny, ale zły, jak to określiła lekarka. Cały dzień śpi biedactwo :-(.

    Wczoraj u niej byłam i czuła się bardzo dobrze, usiadła samodzielnie, rozmawiałyśmy, planowałyśmy Święta, a dziś...Ehhh, mam nadzieję, że Ją znów podkurują i na Święta będzie w domu.
  • marta_686 17.12.13, 16:23
    Ech taka kolej rzeczy :( bardzo nieprzyjemne bywają chwile gdy... jest źle :(

    Trzymam za Was kciuki

    A
  • mama.rozy 17.12.13, 16:53
    ściskam mocno
    dobrze,że jest po opieką
    dawaj znac kochana
    --
    edudomowa.blogspot.com/
  • gontcha 17.12.13, 23:19
    trzymajcie się w tych trudnych chwilach
    ściskam i pozdrawiam...

    --
    Aequam memento rebus in arduis servare mentem !

    Fundacja SAMARYTANIN - Opole
  • becik-pl 18.12.13, 08:44
    Dziękuję dziewczyny.
  • becik-pl 24.12.13, 12:16
    Mamusia bardzo chciała spędzić Święta w domu, więc spełniłyśmy Jej prośbę. Od rana jest w domu. Wierzę, że te ostatnie wspólne Święta będą wyjątkowe, mimo, że mama umiera. A jest z Nią coraz gorzej, niestety.
    Od tygodnia ma pampersa, mało je i jest bardzo słaba. Od niedzieli jest splątana, myli Jej się, jest bardzo niespokojna, wstaje, kładzie się, zakłada klapki...prawie nie je. Wiem, ze to objaw zbliżającej się śmierci. Mama też to czuje. Dzisiaj powiedziała, że umiera, że się boi :-(
    Jakie to wszystko trudne :-( :-( :-(
  • mama.rozy 24.12.13, 13:01
    to pewnie będą trudne dni
    pamiętam o Was kochana
    postarajcie się o dużo spokoju,pewnie każdy chaos ją dodatkowo męczy
    nie patrzcie,czy coś jest dobrze,czy źle,jeśli chodzi o tradycję-bo może zakłócic wieczerzę czy same święta,bądźcie dla niej wyrozumiali
    zapytaj jeszcze raz o kapłana,może to ją trochę uspokoi

    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • becik-pl 24.12.13, 23:18
    Wieczerzę spędziłyśmy razem, przy mamy łóżku, (przysunęłyśmy stół do łóżka, podzieliłyśmy się opłatkiem, siedzieliśmy przy niej, a dzieciaki bawiły się w drugim pokoju, żeby miała spokój a my na zmianę czuwałyśmy przy niej. Biedna ta nasza mama :-( Tyle się musi nacierpieć, prosiła mnie dzisiaj, żebym dała jej coś, żeby już się nie męczyła :-(
    W hospicjum mówili, ze jeśli nie będziemy dawać rady, mamy dzwonić po karetkę i przywozić mamę z powrotem. Dajemy morfinę już co 3, a nie co 4 godziny, żeby się wyciszała i pospała, bo nie można patrzeć na to jak się męczy. Nie wie co ze sobą zrobić, jak ostatni tydzień nie potrafiła obrócić się na bok samodzielnie, tak teraz siada po turecku, skacze na łóżku, rzuca się, mówi, że nie może oddychać, ale tlen cały czas wyrzuca. Ciężko na to patrzeć, bardzo :-(
    Dorotko, ile to jeszcze może potrwać?
  • 5aaala 24.12.13, 23:31
    becik, dobrze cię rozumiem równo tydzień temu we wtorek umarła moja mama, słabła z dnia na dzień, leżała tylko, nie chciała jeść, potem już nawet nie piła tylko zwilżaliśmy jej usta, jak czytam ciebie wszystko to do mnie wraca: pampersy, cewniki itd. moja mama nie była tak świadoma i nie mówiła że umiera - w tym sensie było mi łatwiej, pytała tylko czy jej mama na nią czeka mówiłam że tak ... ale to było trudne, co mogę ci powiedzieć, że to w pewnym sensie szczęście że nasze mamy mogą odejść w domu, trzymając nas za rękę, że możemy się z nimi w spokoju pożegnać, co ja mogłam jeszcze zrobić ? modliłam się do św. Józefa od dobrą śmierć
  • mama.rozy 25.12.13, 12:07
    co dostaje na to splątanie?mf nie wystarczy,bo tylko przytłumia,a nie panuje nad lękiem
    ile...nikt tego nie wie.może i dobrze...?
    beciku,przytulam
    dzwońcie jak tylko będziecie czuli,że sytuacja Was przerasta

    --
    edudomowa.blogspot.com/
  • becik-pl 25.12.13, 22:36
    Mama dostaje oprócz midanium w mieszance, amitryptylinę i lek nasenny (wyleciała mi teraz nazwa leku z głowy). Od wczoraj miałyśmy problem z podaniem leków uspokajających i nasennych, mama nie chce połykać, nie pozwala się dotknąć, zmienić pampersa. Jest agresywna.
    Dzwoniłyśmy rano po pogotowie, bo nie dawałyśmy już rady, ale przyjechali i odjechali, bo mama nie wyraziła zgody na przewóz do hospicjum. Wyganiała ich i krzyczała, że chcemy się jej pozbyć :-( Wydawała się mimo splatania świadoma swoich decyzji, wiec bez jej zgody nie mogli jej zabrać. Za radą pielęgniarek z hospicjum rozdrobniłam na łyżeczce leki uspokajające, nasenne i po prostu z małą ilością herbaty na siłę podałam do buzi, trochę wypluła, ale większość połknęła. Pomogło, mama się wyciszyła i usnęła, od południa śpi z małymi przerwami, ale jest już spokojna. Pampersa tez musiałyśmy zmienić prawie na siłę, trochę się nam oberwało (słownie), ale dałyśmy radę. Skoro tak sobie życzy, pozwolimy jej odejść w domu, chyba, ze wydarzy się coś nieprzewidzianego, jak krwotok, albo jak zacznie się dusić, wtedy pogotowie nie pyta o zgodę, tylko zabiera na oddział.
    Aha, w ostatni dzień pobytu w hospicjum poprosiła księdza i otrzymała ostatnie namaszczenie. Chyba czuła, ze umiera i dlatego tak chciała koniecznie na Wigilię do domu, bidulka :-( Ciężko nam bardzo, chciałybyśmy, żeby mama już nie cierpiała :-(.
  • renata8881 26.12.13, 04:05
    Kochana, jest wam ciezko ale potem bedziecie zadowolone ze bylyscie z mama w domu do konca. Kiedy umierala moja mama to ja bylam w osmym miesiacu ciazy i nie powiedziano mi,ze z mama jest juz tak zle i ze zdecydowala,ze chce do szpitala zeby mnie odciazyc. Mialo to byz zekomo na badania i juz nie wrocila do domu, pocieszam sie jedynie ,ze stalo sie to we snie....Ciagle zastanawiam sie jak y to bylo gdyby zostala w domu do konca.
  • mama.rozy 26.12.13, 09:45
    dostaje leki w motylku,podskórnie?
    jak nie-poproście o zmianę z doustnych na takie(dacie radę z podawaniem) i poproście o midanium do mieszanki,bedzie lepiej
    beciku-pamiętaj,że to choroba,tonie mama.i może byc jeszcze bardziej agresywna,postarajcie się wtedy wyłączyc emocje i szybko działac
    druga rzecz-ile ona pije?bo jak mało,todojdzie do splątania z odwodnienia.popatrzcie na to.
    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • becik-pl 26.12.13, 12:23
    Mama od wczoraj jest spokojna, cały czas śpi, co jakiś czas otwiera na chwilkę oczy i znów zasypia. Nie pozwala się dotykać. Oddech jest coraz płytszy :-(.
    Midanium dostaje z morfiną podskórnie. Nic innego teraz nie podajemy. Od dwóch dni nie pije, zwilżamy tylko usta. Nie chcemy dla niej żadnych kroplówek nawadniających, bo będzie umierała tygodniami. Po co ją sztucznie trzymać przy życiu? :-( Niech odejdzie w spokoju.
  • aleksandra1124 26.12.13, 11:22
    becik, jak czytam Twojego posta przeżywam śmierć mojej mamy jeszcze raz.Bardzo podobnie to wszystko wyglądało. Moja mama zaczęła być niespokojna odkąd zaczęłam przyklejać jej plastry przeciwbólowe. Kopała, ściągała z siebie kołdrę.Odstawilam te plastry, była tylko na lekach uspakajających. Jakieś dwa , trzy tygodnie przed śmiercią zaczęłam przez motylek podawać morfinę i przez ten czas była prawie w agoni, moczyłam jej tylko usta. To była okrutna śmierc. Wiem co przeżywacie ale dacie radę. Jestem z Wami, spokojnych świąt życzę.
  • 2_brzoza 26.12.13, 12:15
    Beciku, mojego tatę wszystko bolało na końcu. Też nie chciał żeby go ruszać. Bolało go nawet poprawienie na poduszkach, nie mówiąc już o zmianie pampersa. W zasadzie prawie każde poruszenie. Ale u niego to były te ostatnie dni, nawet nie tydzień.
    Wasza mama chciała spędzić z Wami Święta i tak się stało.
    Trzymajcie się.
  • mama.rozy 26.12.13, 13:49
    beciku,u chorego terminalnego nie podłącza się kroplówek dożylnie
    można podłączyc podskórnie,jak agonia trwa długo(zapobiega to odwodnieniu),taka kroplówka(jedna butelka),leci przez dobę lub dłużej,najczęściej jest podłączona na brzuchu,żeby było jak największe pole wchłaniania
    pamiętajcie o p.bólowych,to bardzo ważne,pomimo tego,że np.chory już nie reaguje,nawet mimiką,na bodźce.nagłe odstawienie mf źle działa na układ oddechowy
    beciku,Twoja mama pewnie umiera.musicie byc na to nastawieni.może byc tak,że na jakąś chwilę stanie się przytomna i nawet będzie z Wami logicznie rozmawiac
    nikt nie jest w stanie określic,jak długo potrwa proces umierania
    obracajcie ją tylko na zmianę pampersa,ew.jak coś ją będzie bolało,dajcie poduszkę
    i zwilżajcie usta
    jeśli będzie rozpalona,dajcie zwilżony ręcznik na głowę i nadgarstki

    --
    www.kresy.pl/
  • becik-pl 26.12.13, 14:13
    Dziękuję Wam za wsparcie dziewczyny. Wiemy, że mamusia umiera, jesteśmy na to przygotowane. Tylko tak trudno się z tym pogodzić :-( Mam nadzieję, że odejdzie spokojnie, tak jak chciała, we śnie. Morfinę oczywiście podajemy cały czas.
  • mama.rozy 26.12.13, 16:04
    będę tu co jakiś czas zaglądac
    trzymaj się kochana
    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • marta_686 26.12.13, 21:00
    Beata, tak mi przykro Pojawiłyśmy sie na forum w mniej więcej tym samym czasie... Wy jesteście już na końcu drogi :( my walczymy

    Przytulam Cię mocno tylko tyle mogę zrobić, podjęłyście bardzo trudną decyzję - ale to ważne, może uda się Mamie odejść w spokoju i w domu


    Trzymajcie się
    Ania
  • becik-pl 26.12.13, 21:08
    Mamusia zmarła. Tak jak chciała. W domu, wśród bliskich, spokojnie, we śnie. Chwilkę walczyła o ten ostatni oddech, puściła siostry rękę i odeszła.
    Dziękuję Wam za ostatni wspólny rok. Byłyście ogromnym wsparciem. Będę zaglądać do Was.
  • mama.rozy 26.12.13, 21:11
    skarbie
    przytulam
    dałyście jej wszystko,co mogłyście dac
    teraz już ma spokój,już nie cierpi
    przychodź zawsze,kiedy będziesz chciała
    pewnie hospicjum zaproponuje wam wsparcie dla rodzin w żałobie,pomyślcie o tym

    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • anna.wasil 26.12.13, 21:47
    Wsparcie ludzi pracujących w hospicjum jest nieoceniona.Psycholog i ksiądz (dla wierzących)W każdą pierwszą sobotę m-ca odprawiana jest msza za zmarłych.
  • nombrilek 26.12.13, 21:26

    Becik tak strasznie mi przykro. Przyjmij wyrazy wspolczucia. Moja mamusia tez odeszla w swieta. W 2-gi dzien Swiat Wielkanocnych. Trzymaj sie w tych trudnych chwilach.
  • anna.wasil 26.12.13, 21:41
    Przytulam.
    (*)(*)(*)(*) Twojej mamuni.

  • gontcha 26.12.13, 22:20
    Beciku,
    Przyjmij szczere wyrazy współczucia...
    Najważniejsze że Mama odeszła jak chciała, w domu wśród najbliższych.
    Teraz masz swojego Anioła, który zawsze będzie z Tobą.

    --
    Aequam memento rebus in arduis servare mentem !

    Fundacja SAMARYTANIN - Opole
  • renata8881 27.12.13, 06:38
    Przykro mi,ze to juz ale spedzila swieta z wami tak jak chciala a to duzo. Teraz juz odpoczywa.
  • 2_brzoza 27.12.13, 09:00
    Do końca była z Wami. Tak jak chciała.
    Ściskam Was mocno.
  • 5aaala 27.12.13, 10:16
    Renatko, ja też Cię mocno przytulam.
  • 5aaala 27.12.13, 10:19
    Dziewczyny serdecznie was przepraszam pomyliłam imiona, ale wszystkie was przytulam.
  • marta_686 27.12.13, 10:23
    :(

    tak mi przykro

    ale do końca byłyście razem to ważne bardzo ważne
  • aleksandra1124 27.12.13, 12:06
    Becik, najszczersze wspólczucie, ale to naprawdę lepiej i dla mamy i dla Was. Przypadek choroby Twojej mamy to kopia choroby mojej mamy. Moja zmarła 25 grudnia w ubiegłym roku. Jeszcze raz szczere kondolencje.
  • becik-pl 27.12.13, 22:07
    Bardzo Wam dziękuję za wszystkie ciepłe słowa. Jesteście kochane.
  • gontcha 27.12.13, 22:47
    Beciku - Kochana
    Teraz trudne chwile przed Tobą, bo musisz pożegnać Mamcię...
    Pamiętaj, że jesteśmy i zawsze możesz się 'wygadać'
    Ściskam mocno,
    A.

    -