Re: Wieści z Gdańska

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
      • 30.06.06, 10:14 Odpowiedz
        Super Marysiu! Oby takich jak Twój było jak najwięcej :-)
        --
        Jeśli dotyczy Cię problem choroby nowotworowej, zajrzyj do Nas:
        Onkoforum-Damy rade
        Adopcje bezdomnych kroliczkow
        • 30.06.06, 13:08 Odpowiedz
          Marysiu my też się dołączamy, bo dajesz świadectwo, że rak to nie jest wyrok.
          Gratulujemy i pozdrawiamy
          Gosia i Robert
          • 31.07.06, 20:03 Odpowiedz
            Gosia za tydzień skończy ostatni cykl chemii - dzisiaj było pierwsze podanie.
            Markery nie rosną, ale też nie spadają są ustabilizowane poniżej 90. Wiemy, że
            ta chemia działała dotychczas nadspodziewanie dobrze, bo zmiany na wątrobie
            uległy znacznemu zmniejszeniu. Odbyliśmy już pierwsze wstepne konsultacje m.in.
            prof.Emericha, który oczekuje nas po zakończeniu chemii z aktualnymi wynikami i
            nie wykluczył zabiegu operacyjnego. Był tez zadowolony z dotychczasowego
            przebiegu leczenia uznając już teraz dużą remisję choroby na podstawie badań
            obrazowych z maja. Najważniejsze, że Gosia czuje się znacznie lepiej niż to
            było jeszcze w maju, a dolegliwości jelitowe są znacznie mniej nasilone. Gosia
            właśnie w sobotę wróciła z dwutygodniowego wypoczynku nad morzem w
            Międzywodziu. Jaka pogoda była to zapewne wiecie, ale Gosia z racji trwającej
            chemii nie korzystała ze wszystkich uroków pobytu nad morzem, ale na plazy
            prawie codziennie pod parasolem na leżaczku wypoczywała. Wróciła bardzo
            zadowolona, wypoczęta i odprężona, no i planuje gdzieś następny wypad w
            sierpniu może nad jezioro lub na wieś.
            pozdrawiamy wszystkich serdecznie
            Gosia i Robert
            • 01.08.06, 13:00 Odpowiedz
              Cześć, Gosiu i obercie
              bardzo się ucieszyłam czytając Twój post. Wierzę, że Gosia pokonała raka że
              będzie wszystko dobrze. Trzymamkciuki za dalsze leczenie i bardz serdecznie
              pozdrawiam.
              Ewa
              • 14.03.07, 13:43 Odpowiedz
                mam pytanie: czy jest wam znana taka odmiana raka jajnika jaką jest potworniak?
                czy wiadomo wam coś na temat leczenia itp. tego rodzaju raka?
            • 01.08.06, 15:21 Odpowiedz
              Robercie, ja również bardzo się cieszę z tych wiadomości :) Wierzę, że teraz
              będzie juz tylko lepiej, a na zakończenie zwycięstwo i wielkie forumowe
              święto :) Pozdrawiam serdecznie. Czekamy na kolejne dobre wieści!
              • 01.09.06, 12:08 Odpowiedz
                Właśnie rozpoczął sie dla nas bardzo ważny miesiąc przede wszystkim dla Gosi.
                Po zakończonej kolejnej chemioterapii kilka tygodni temu rozpoczynamy serię
                badań kontrolnych, aby ocenić jaki postęp w leczeniu został osiągniety po
                kolejnych 3 cyklach chemii mając na względzie juz w maju uzyskaną regresję
                zmian na wątrobie w sposób zadowolający. Najważniejsza ocena, to czy mozna
                wykonać skuteczny zabieg operacyjny, który tym samym zwiększy szanse Gosi, czy
                ewentulanie dalej podawać chemię, tak aby ten efekt uzyskać. Po badaniach
                szereg konsultacji przed nami z ośrodkami w Szczecinie, Gdańsku i we Wrocławiu.
                Szczególnie trzymajcie kciuki za Gosię w przyszłym tygodniu, kiedy będą badania
                i wyniki. Potem tylko konsultacje i decyzje o dalszym postepowaniu
                onkologicznym. Gosia czuje się dobrze i znacznie lepiej niż kilka miesięcy
                temu.
                Pozdrawiam wszystkich serdecznie i liczę na Wasze duchowe wsparcie życzą przy
                tej okazji Wam wszystkim zdrowia, miłości i słońca bez końca
                Robert
                • 01.09.06, 12:57 Odpowiedz
                  Robercie, ja w takim razie już teraz zaciskam kciuki. Mam nadzieję, że w tym
                  miesiącu choć trochę uda Wam się myślami uciec od choroby, badań, wyników...
                  Życzę, by te ostatnie były zadowalające. Wierzę, wiem, że tak właśnie będzie!
                  Zresztą Gosia już udowodniła, że ma niesamowicie silny organizm, także choroba
                  nie ma szans. Pozdrawiam Was serdecznie.
                  • 01.09.06, 15:23 Odpowiedz
                    Witajcie!

                    Małgosiu i Robercie, wiem o tym, że będzie wszystko w najlepszym porządku, ale
                    kciuki będę trzymać bardzooooo mocno! Gosia jest tak dzielna i silna, że
                    napewno pokonacie tą zakałę.
                    Pozdrawiam Was bardzo mocno i czekamy na same dobre wieści.
                    EWa
                    • 08.09.06, 20:49 Odpowiedz
                      Gosia jest już po badaniach. Wieści są dość dobre, bo w obrazach
                      radiologicznych porównano badanie TK z przed 4 miesięcy, kiedy uzyskano znaczną
                      regresję zmian na wątrobie i oceniono w obecnym badaniu, że uzyskano
                      stabilizację tych zmian. Marker jest trochę wyższy od poprzedniego badania z
                      przed dwóch miesięcy, ale prawdopodobnie dlatego, że dzień przed badaniem i w
                      dniu badania Gosia miała chwilowo podwyższoną temperaturę. Trochę sie tym
                      przestraszyliśmy, ale na szczęście od 3 dni wszystko jest dobrze. W przyszłym
                      tygodniu zaczynamy wzmożone konsutlacje z kilkoma ośrodkami w Polsce. Ze
                      wstępnej analizy dr Kośmider ze szpitala PAM w Szczecinie prowadzącą Gosię od
                      wielu lat do rozważenia jest kilka opcji postępowania. Wykonanie zabiegu
                      operacyjnego, co byłoby rozwiązaniem optymalnym, rozważenie termoablacji,
                      kontynuowanie chemioterapii po zmianie leków w celu uzyskania lepszego efektu w
                      postaci jeszcze zmniejszenia zmian na wątrobie lub wstrzymanie się z
                      chemioterapią i obserwowanie do czasu ewentualnej progresji. To wszystko musimy
                      bardzo rozsądnie rozważyć i przeanalizować dzięki wszystkim konsultacjom i
                      opiniom lekarzy. Pierwsza konsultacja w Szczecinie w czwartek na komisji
                      onkologicznej, potem Gdańsk i przesłanie wyników badań do ośrodka we Wrocławiu.
                      Przyznam się, że baliśmy się trochę tych badań, ale mimo wszystko odetchnęliśmy
                      z ulgą, bo wieści przecież mogły być znacznie gorsze. Poza wątrobą Gosia nie ma
                      stwierdzonych zmian w obrębie miednicy i jamy brzusznej i nie występuje
                      wodobrzusze. Dziękujemy Wam za wsparcie i oczywiście o nas nie zapominajcie.
                      Będziemy robić wszystko, albo przynajmniej tak dużo aby nie dać się
                      temu "Gadowi"
                      Trzymajcie się wszyscy dzielnie pomimo, że na forum doświadczamy życiowych
                      tragedii. Wszystkim tu zaglądającym życzymy zdrowia z całego serca.
                      Gosia i Robert
                • 01.09.06, 20:35 Odpowiedz
                  Bardzo sie ciesze,ze Gosia ma sie lepiej,wierze ze wyniki beda dobre i mocno
                  trzymam kciuki za powodzenie.pozdrawiam serdecznie ewa.
                  • 09.09.06, 09:47 Odpowiedz
                    Cały czas trzymam za was kciuki.Pozdrawiam.
                    • 12.09.06, 14:30 Odpowiedz
                      Gosiu, Robercie
                      Pozdrawiam Was serdecznie i wierzę że uda się Wam wygrać tą niełatwą walkę.
                      Życzę Wam dużo siły w drodze do zwycięstwa!!!
                      Długo się nie odzywałam bo jak wpadłam w wir pracy (wróciłam do pracy od 1
                      lipca) to zapomniałam o chorobie do tego stopnia że w lipcu zapomniałam zrobić
                      badania markerów. Narazie wszystko jest w porządku. Tydzień temu odebrałam
                      wyniki TK i nie ma żadnych zmian. Markery też niskie. Lekarz powiedział, że
                      mogę już robić markery co trzy miesiące no i oczywiście trzeba być pod stałą
                      obserwacją i regularnie się badać.
                      Ja wiem, że wszystko może się zdarzyć, ale wierzcie mi, że radość jaką w tej
                      chwili czerpię z życia jest poprostu niesamowita. To tak, jakbym obudziła się
                      po złym śnie. Każdy kolejny dzień jest piękny a zdrowie doceniam po stokroć
                      bardziej niż przedtem.
                      Gosiu, z całego serca życzę Ci conajmniej takiego finału walki z tym potworem.
                      Wierzę, że Ci się uda, bo jesteś bardzo dzielna.
                      Życzę wszystkim dużo zdrowia i radości z życia.
                      Pozdrawiam
                      Marzena
                      • 12.09.06, 22:07 Odpowiedz
                        Marzenko dzięki za pamięć i wsparcie. Doswiadczyliśmy juz tej chwili, kiedy
                        Gosia była wolna od choroby. To naprawdę cudowne chwile i uczucie. Cieszymy
                        się, że u Ciebie jest w porządku :-)
                        Oby tak dalej i z całego serca życzymy zapomnienia tego minionego koszmaru na
                        zawsze. Mamy jeszcze siłę a szczególnie Gosia aby walczyć. Mam nadzieję, że
                        ponownie wygramy.
                        Wszystkim dziękujemy za wsparcie i pamięć :-) Dla Was dużo zdrowia.
                        pozdrawiamy Gosia i Robert
                        • 23.09.06, 21:13 Odpowiedz
                          witam Robercie

                          co u was? jak czuje sie Gosia i jakie decyzje podjeliscie odnosnie dalszego
                          leczenia. trzymam za was mocno kciuki...

                          u mojej mamy niby wszystko wporzadku. miala robiona tomografie w sierpniu i
                          wszystko bylo wporzadku. w piatek byla na badaniu markerow i sa na pozimoe 12.
                          troche sie zmartwilam, bo one troszeczke poszly w gore...ostatnio bylo 10.5.
                          wiem, ze to nie duza roznica, ale czlowiek dmuchana zimne i martwie sie czy to
                          czasem nie poczatek czegos zlego. jak sadzisz Robercie? w czasei chemii jak
                          mama miala markery na pozimoe 13 i miala wtedy tomografie robiona, to wszystko
                          bylo o.k. najnizszy wynik miala zaraz po zakonczeniu chemii - 9 miesiecy temu .
                          i to bylo wtedy 7.5
                          pozdrawiam i zyycze zdrowia przede wszystkim
                          agnieszka
                          • 23.09.06, 22:08 Odpowiedz
                            Witaj
                            Myślę, że takimi wahaniami i skokami markera nie powinnaś się przejmować
                            zresztą one są w tolerancji tzw. błędu laboratoryjnego 5-10 U/ml, tak
                            przynajmniej się uważa. Jeśli marker na początku choroby był u Twojej mamy
                            znacznie podwyższony, to wyraźny systematyczny wzrost może oznaczać wznowę
                            choroby i wyprzedzać obraz kliniczny o kilka miesięcy. Myślę, że są powody do
                            radości i oby tak dalej. Trzymam kciuki za mamę, bo remisja jej choroby daje
                            siłę innym do podjęcia i walki z tą chorobą.
                            My na razie w zawieszeniu. Szczecin nie zapronował nic zdając się na
                            konsultacje w Gdańsku i z ośrodkiem wrocławskim. W Gdańsku Prof.Emerich
                            konsultuje na podstawie tomografii z chirurgiem od termoablacji i termoresekcji
                            zmian na wątrobie mozliwośc wykonania zabiegu. Czekamy w tej chwili na jego
                            decyzje i telefon w tej sprawie. Wrocław zaproponował nam dośc zbieżne kierunki
                            dalszego postępowania, co Gdańsk. Pełni nadziei czekamy na kolejny przełom w
                            leczeniu, bo wydaje się że tylko operacja jest teraz najlepszym rozwiązaniem,
                            ale nie wiemy czy napewno możliwa do wykonania. Trzymamy rękę na pulsie, bo już
                            najwyższa pora aby coś działać. Wierzę, że w nadchodzącym tygodniu wszystko
                            będzie jasne. Trzymaj za Gosię kciuki.
                            pozdrawiam Robert
                            • 23.09.06, 22:11 Odpowiedz
                              Aha zapomniałem napisać
                              Gosia czuje się całkiem dobrze, ale teraz dopadło nas przeziębienie, ale juz z
                              tego wychodzimy. Gosia nawet nie miała gorączki, tylko ten cholerny katar i ja
                              też. Chyba wiesz jak mężczyźni znoszą katar ? :-) Kobiety to co innego, no nie?
                              Robert
                              • 23.09.06, 23:27 Odpowiedz
                                dzieki robercie za odpowiedz. mama przed operacja i chemia miala marker na
                                poziomie 88, po operacji i pierwszej chemii byly juz n poziomie 18. mam
                                nadzieje, ze nastepny pomiar nie wykarze wzrostu, bo to stres ogromny. nawet
                                nie wiedzialam, zegranicabledu pomiarowegojest tak wysoka. mama zawsze robi
                                badania w tym samy laboratorium, ale mimo wszystko mam nadzieje, ze jest
                                towzrost nie wrozacy niczego zlego...

                                trzymam za was mocno kciuki. mam nadzieje, ze operacja bedzie mozliwa juz
                                wkrotce. to bardzo wazne,ze gosia czuje sie dobrze i oby tak dalej.

                                cos wiem o tym jak mezczyzni znosza katar:-)

                                pozdrawiam
                                agnieszka
                                • 06.10.06, 09:57 Odpowiedz
                                  Znowu upłynęło trochę czasu, a my jesteśmy jeszcze ciągle w punkcie wyjścia.
                                  Prof. Emerich był jakiś czas nieobecny i nie mielismy żadnych decyzji od niego,
                                  więc czekaliśmy cierpliwie. Wreszcie otrzymalismy informację, że w Gdańsku
                                  odbyła się szeroka konsultacja chirurgów, onkologów i hepatologów odnośnie
                                  istniejących zmian na wątrobie. Wnioski: należy wykonać biopsję gruboigłową
                                  tych zmian z uwagi, że są poważne wątpliwości czy te zmiany są z raka jajnika
                                  czy ewentulanie to inny nowotwór lub zmiany mają zupełnie inny
                                  charakter. Dopiero po wyniku biopsji będzie można podejmować dalsze decyzje.
                                  Wtedy będziemy kontaktować się ponownie z Gdańskiem.
                                  Biopsja w Szczecinie i wynik najprawdopodobniej do końca przyszłego tygodnia.
                                  Nie pozostaje nam nic innego jak w tej chwili czekać na rozwój wydarzeń. Mam
                                  nadzieję, że wieści po biopsji nie będą porażające, bo to byłoby dla nas
                                  szokujące.
                                  pozdrawiam Robert
                                  • 07.10.06, 09:23 Odpowiedz
                                    MOże nie będzie tak zle. Gdyby to byl inny rak, to byc moze by to wskazywalo na
                                    obnizona odpornosc jednak.Moze to przez chemie?
                                    Mozliwe, ze to skutek uboczny tak duzych ilosci chemii, ktore jednak oslabiaja
                                    mocno system immunologiczny.
                                    Moze wyniki beda pozytywne i da sie jeszcze to leczyc.
                                    Pozdrawiam.
                                  • 09.10.06, 11:39 Odpowiedz
                                    życzę dużo siły na nadchodzące dni i czekam na dobre wieści z wyników badań.
                                    Ps. Też walczyłam z tym śmieciem.
                                    • 09.10.06, 18:57 Odpowiedz
                                      Dziękujemy za wsparcie, ale jak się okazuje to pomimo że nie ma problemu z
                                      uzyskaniem skierowania na biopsje gruboigłową, to w Szczecinie nie wiadomo,
                                      gdzie ją wykonać. Tam gdzie dzisiaj trafiliśmy, aby były to trzy różne
                                      szpitale, to na tych oddziałach tego nie wykonują, bo nie mają nawet sprzętu.
                                      Jutro się wszystko wyjaśni czy w ogóle w Szczecinie zrobią nam tą biopsję
                                      gruboigłową. Może ktoś ma jakieś wieści, gdzie w Szczecinie taki rodzaj biopsji
                                      mozna wykonać. Jeśli chodzi o cienkoigłową to nie ma najmniejszego problemu,
                                      ale wyraźnie nam powiedziano że musi być gruboigłowa. Już uruchomiłem Gdańsk i
                                      prof. Emericha i ewentualnie tam będziemy musieli pojechać na wykonanie
                                      biopsji. Horror ze służbą medyczną w tle, jeśli taki zabieg bywa w swej
                                      prostocie skomplikowany!!!
                                      pozdrawiam Robert
                                      • 12.10.06, 20:04 Odpowiedz
                                        Ostatecznie biopsja gruboigłowa przy użyciu USG odbędzie się dzięki pomocy
                                        prof.Emericha w Klinice Chirurgii Ogólnej AM w Gdańsku na ul.Dębinki u dr
                                        Zadrożnego. W Szczecinie tego typu biopsje będą prawdopodobnie wykonywane za
                                        dwa miesięce w Klinice Gastroenterologii na Unii Lubelskiej - informacja dla
                                        zainteresowanych. My po biopsji będziemy musieli czekac na wynik
                                        histopatologiczny. Wiemy od Profesora, że jest brany pod uwagę zabieg
                                        operacyjny. Trzymajcie za Gosię kciuki.
                                        pozdrawiam Robert
                                        • 17.10.06, 15:00 Odpowiedz
                                          Gosiu, trzymam kciuki za pomyślne wyniki biopsji. Życzę dużo siły i
                                          wytrwałości. Zawsze trzeba wierzyć, że jest szansa na to, iż będzie lepiej.
                                          U mnie bez zmian, pracyję, czuję sie dobrze i wyniki narazie też prawidłowe.
                                          Życzę wszystkim zaglądającym tutaj sukcesów w walce z tą chorobą.
                                          Pozdrawiam
                                          Marzena
                                          • 17.10.06, 16:52 Odpowiedz
                                            Dzięki serdeczne. My w Gdańsku i znowu poślizg. Nie zrobili dzisiaj Gosi biopsji
                                            pomimo wcześniej uzgodnionego terminu i godziny. Biopsja jutro rano. W szpitalu
                                            prawie zerowe zainteresowanie nowo przyjmowanymi na oddział. Poza zabraniem
                                            założonej karty kilkugodzinne oczkiwanie w koszmarnych warunkach na przydział
                                            łóżka i to nie tylko w przypadku Gosi. Dopiero po naszej interwencji raczono
                                            skontaktować się z konkretnym lekarzem, który podobno miał dzisiaj urwanie głowy
                                            w szpitalu. Po czterech godzinach dopiero ktoś do nas podszedł i raczył
                                            cokolwiek konkretnego zakomunikować. Koszmar brrrr, najgorszy szpital w sumie
                                            oddział AM w Gdańsku na Dębinki Klinika Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i
                                            Transplantacyjnej brrrrrr w jakim dotychczas przez te kilka lat odwiedziliśmy.
                                            Totalny brak organizacji.
                                            pozdrawiam Robert
                                            • 17.10.06, 16:58 Odpowiedz
                                              Zapomniałem dodać, że ten bałagan i nieład, to głównie zasługa personelu
                                              pomocniczego, bo lekarze bardzo mili i podtrzymuję, że robią tam termaoablacje i
                                              robią je naprawdę dobrze. Tylko dlaczego pacjent musi znosić brak poszanowania w
                                              oczach obojętnych pielęgniarek, które tak naprawdę powinny w jakiś sensownych i
                                              przyzwoity zająć się pacjentem.
                                              Robert
                                              • 20.10.06, 14:43 Odpowiedz
                                                Rozumiem Wasze rozczarowanie. Ja też czasami czułam się jak intruz. Starałam
                                                sie zrozumieć pielęgniarki, że nie są w stanie kierować się empatią w stosunku
                                                do każdego pacjenta (mają ich przecież tak wielu). Dla nas jednak nasz problem
                                                jest najważniejszy - i to jest zrozumiałe. Jednak, tak jak w życiu, zdarzały
                                                się również bardzo miłe "siostrzyczki" i im trzeba szczególnie podziękować.
                                                Trzymam kciuki za pomyślność badań. Pozdrawiam
                                                Marzena
                                                • 20.10.06, 15:14 Odpowiedz
                                                  Jestem w stanie zrozumieć, że nie mogą być zawsze i wszędzie. Irytuje mnie
                                                  tylko to, że najpierw jest coś wcześniej uzgodnione i zaplanowane, a potem mimo
                                                  powałania się i przedstawienia sytuacji jest brak jakiekolwiek zainteresowania.
                                                  Rozumiem, że trzeba czekać, ale ignoracja, a tak było w naszym przypadku jest
                                                  nie do zaakceptowania, bo nawet jeśli lekarz był bardzo zajęty, to wypadało aby
                                                  ktoś przynajmniej powiadomił go o tym ,że jesteśmy i czekamy. Dopiero nasza
                                                  interwencja po kilku godzinach coś dała, a Gosia musiała być nadczo do tej
                                                  biopsji. Na szczęscie na drugi dzień juz zrobili biopsję i obyło się bez bólu.
                                                  Teraz czekamy na wynik, który będzie za tydzień lub dwa w zależności czy trzeba
                                                  będzie dorabiać preparaty histologiczne. Wiemy, że napewno te zmiany da się
                                                  zniszczyć za pomocą termoablacji, ale wciąz są wątpliwości przynajmniej
                                                  radiologiczne jakiego pochodzenia są te zmiany.
                                                  Robert
                                                  • 26.10.06, 14:33 Odpowiedz
                                                    Robert mam ndzieje ,ze macie juz wyniki i ze prognozy sa pomyslne .Trzymam za
                                                    Was kciuki i modle sie .
                                                    Goska
                                                  • 27.10.06, 15:10 Odpowiedz
                                                    Mamy dobre wieści i bardzo optymistyczne.
                                                    Wątpliwości lekarzy z Gdańska się potwierdziły, że zmiany na wątrobie budzą
                                                    podejrzenie co do uznanania ich za zmiany przerzutowe raka jajnika o to pełne
                                                    rozpoznanie histopatologiczne:
                                                    Drobny (0,4 cm) biopat igłowy z miąższu wątroby o zachowanej budowie
                                                    histologicznej z pojedyńczą przestrzenią wrotną z niewielkim przybytkiem
                                                    limfocytów. W obrazie dominuje rozlane stłuszczenie wielkropelkowe (średniego
                                                    stopnia) co może odpowiedać NAFLD. Nie stwierdzono obecności utkania
                                                    nowotworowego.
                                                    Rozmawiałem juz z lekarzemn z Gdańska. Mimo wszystko będa to usuwać
                                                    termoblacyjnie i jeszcze pobiorą dla pewności jeden biopat z innego miejsca na
                                                    wątrobie. Doktor był zadowolony z wyniku i powiedział, że zmiany po ostatniej
                                                    jego ocenie USG są dobrze dostępne i nie będzie problemu z ich usunięciem. We
                                                    wtorek mamy dzwonić i poda termin kiedy przyjechać na termoablację.
                                                    Lekarze ze Szczecina i Wrocławia są bardzo zaskoczeni wynikiem biopsji, ale
                                                    określają, że wynik jest rewelacyjny i oby się to potwierdziło.
                                                    Czujemy radość i nadzieja w nas wzmogła sie jeszcze bardziej, że ten gad-rak
                                                    znowu dał lub da za wygraną.
                                                    pozdrawiam Robert
                                                  • 27.10.06, 15:31 Odpowiedz
                                                    bardzo fajne wieści:-) (pewnie od dr Emericha?)
                                                    szczerze Wam kibicuję. wytrwałości i siły dla Ciebie, a przede wszystkim dla
                                                    żony.
                                                  • 27.10.06, 16:51 Odpowiedz
                                                    Tym razem to był dr Zadrożny, który zajmuje się od ponad 4 lat zabiegami
                                                    termoablacji na wątrobie z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i
                                                    Transplantacyjnej AM w w Gdańsku na ul.Dębinki, który współpracuje z
                                                    prof.Emerichem i to właśnie dzięki pomocy Profesora doszło do tej biopsji.
                                                    Dzięki za wsparcie.
                                                    Robert
                                                  • 27.10.06, 15:36 Odpowiedz
                                                    Kiedy zobaczyłam nowy post,bałam się go przeczytać ,ale teraz cieszę się razem z
                                                    wami i myśle ,że będzie dobrze. pozdrawiam ewa
                                                  • 28.10.06, 02:02 Odpowiedz
                                                    Robercie tak sie ciesze. Zycze Tobie i Gosi jak najwiecej takich wspanialaych
                                                    wiadomosci.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Goska
                                                  • 28.10.06, 03:21 Odpowiedz
                                                    Robercie i Malgosiu!
                                                    Nie macie pojecia, jak sie szeroko do siebie usmiechnelam po przeczytaniu tego
                                                    robertowego posta:))))))) YES, YES, YESSSSS!!!!! Ciesze sie szczerze i bardzo.
                                                    Nalezy Wam sie wiecej TAKICH wiesci za cala Wasza walke, za Gosi wszystkie
                                                    cierpienia i przejscia, za Roberta tu obecnosc i cala jego bezinteresowna pomoc
                                                    wszystkim tego potrzebujacym. Trzymam nadal kciuki i bardzo serdecznie Was
                                                    pozdrawiam :)
                                                    Gonia
                                                  • 28.10.06, 13:38 Odpowiedz
                                                    Witajcie!!!!
                                                    Bardzo się cieszę, wiedziałam, że tak będzie :))!!!
                                                    pozdrawiam i oby tak dalej
                                                    ewa
                                                  • 28.10.06, 22:52 Odpowiedz
                                                    Ja też się cieszę.Cały czas trzymam za Was kciuki.
                                                  • 29.10.06, 20:36 Odpowiedz
                                                    SUUUUUUUPER wieści :)))))))))))

                                                    --
                                                    mieux vaut tuer le diable
                                                    que le diable no vous tue
                                                  • 31.10.06, 16:10 Odpowiedz
                                                    Gosia ma juz termin termoablacji w Gdańsku 8 listopada do szpitala, a 9
                                                    listopada zabieg i jeśli nie będzie żadnych komplikacji 10 listopada do domu :-)
                                                    Prof.Emerich był za wykonaniem tego zabiegu i całkowitym zdaniem sie w tym
                                                    przypadku na dr Zadrożnego. Mocno wierzymy, że po zabiegu wieści będą równie
                                                    optymistyczne, co te ostatnie. Trzymajcie za Gosię kciuki.
                                                    pozdrawiam Robert
                                                  • 31.10.06, 18:03 Odpowiedz
                                                    Trzymam,trzymam mocno i wierzę,że będzie dobrze.Powodzenia.
                                                  • 03.11.06, 19:13 Odpowiedz
                                                    Na pewno będzie dobrze!Musi!

                                                    p.s.Gosiu,wygrasz. Bóg ma Cię na pewno w swojej opiece bo na Twojej drodze
                                                    życia postawił tak wspaniałego człowieka jakim jest Robert.I musisz dla niego
                                                    wygrać tę walkę.
                                                  • 07.11.06, 09:39 Odpowiedz
                                                    Witam! Ja również bardzo się cieszę z pomyślnych wyników Gosi. Nie mogło być
                                                    inacze!!! Teraz czekam na równie wspaniałe wieści po zabiegu. Z całego serca
                                                    życzę Wam powodzenia i pełnego sukcesu. Pozdrawiam
                                                    Marzena
                                                  • 08.11.06, 15:50 Odpowiedz
                                                    czekoladka4444 08.11.06, 15:48 + odpowiedz

                                                    Trzymam kciuki za Małgosie i czekam na dobre wieśći.
                                                    E.
                                                  • 09.11.06, 11:23 Odpowiedz
                                                    Gosia jest w tej chwili w trakcie zabiegu termoablacji. Około godziny temu z nią
                                                    rozmawiałem jeszcze. Po 13-tej jadę do szpitala dowiedzieć się od lekarza czy
                                                    wszystko przebiegło pomyślnie i zobaczyć się z Gosią. Po tym zabiegu pacjent
                                                    wraca na zwykłą salę szpitalną, a nie pooperacyjną. Jak forma Gosi pozwoli to
                                                    już wieczorem będzie mogła jeśc kolację. Powiedziano nam tylko, że po takim
                                                    zabiegu może wystąpić gorączka. Jutro prawdopodobnie do domu. Jak tylko będę
                                                    wiedział coś konkretnie i będę miał dostęp do komputera to oczywiście napiszę.
                                                    pozdrawiam Robert
                                                  • 09.11.06, 12:38 Odpowiedz
                                                    Trzymajcie się :-)


                                                    --
                                                    Jeśli dotyczy Cię problem choroby nowotworowej, zajrzyj do Nas:
                                                    Onkoforum-Damy rade
                                                    Adopcje bezdomnych kroliczkow
                  • 09.11.06, 13:55 Odpowiedz
                    Hej wszystkim,

                    Przed chwilką dosłownie rozmawiałam z Robertem. Gosia jest już po zabiegu,
                    czuje się dobrze.
                    Ale najważniejsze to to, że zostały tylko 4 małe (do 2 cm) zmiany na wątrobie,
                    które zostały zniszczone !!! Za miesiąc kontrolne TK...
                    Dokładniej Robert pewnie napisze już sam.

                    Bardzo się cieszę z tych wieści i wierzę, że Gosia będzie już miała spokój :)))
                    Czego serdecznie życzę i za co kibicuje całym sercem,
                    Anka

                    --
                    mieux vaut tuer le diable
                    que le diable no vous tue
                    • 09.11.06, 18:01 Odpowiedz
                      Wielkie dzięki za pomyslne wieści.Odetchnęłam.I ja Im kibicuję całym
                      sercem.Pozdrawiam.
                      • 09.11.06, 19:08 Odpowiedz
                        Przed chwilą wróciłem od Gosi ze szpitala. Gosia jest w bardzo dobrej formie po
                        zabiegu. Jadła już kolację, sporo pospacerowaliśmy po szpitalnych korytarzach.
                        Jedyne wspomnienia po termoablacji, to opatrunek w okolicach wątroby i dziwne
                        uczucie w jej okolicy, a tak żadnej temperatury i bóli.Po prostu super nawet się
                        niespodziewałem, jak to powiedziała Gosia, że to był pikuś.
                        Lekarz faktycznie potwierdził, że od ostatniej tomografii z września zmiany się
                        pozmniejszały i zostały tylko cztery po około 2cm każda, które zostały
                        zniszczone termoablacją. Z uwagi na brak progresji tych zmian odstąpiono również
                        od biopsji, bo trudno w takim przypadku uznać te zmiany za mające związek z
                        rakiem jajnika, tym bardziej, że ostatnia chemia była na początku sierpnia, a
                        zmiany się zwyczajnie cofały. 4-6 tygodni od zabiegu Gosia ma zrobić kontrolną
                        tomografię komputerową, aby potwierdzić brak ukrwienia w zmianach i przesłać na
                        płycie CD te zdjęcia do Gdańska i oni ocenią to jeszcze raz pod kątem zabiegu
                        termoablacji. Jeśli się potwierdzi brak jakikolwiek symptomów choroby
                        nowotworowej, to Gosia będzie tylko pod ścisłą kontrolą onkologiczną, a będzie
                        jej to drugie zwycięstwo nad rakiem.
                        Wszystkim życzę tego zwycięstwa, bo my wiemy jak smakuje ta chwila i jak jest
                        cudownie, bo tak było w 2003 roku, a teraz może być podobnie, bo jest coraz bliżej.
                        pozdrawiam Robert
                        • 09.11.06, 20:21 Odpowiedz
                          Bardzo ,ale to bardzo się cieszę z takich wieści,rak tutaj juz nie ma
                          szans.pozdrawiam serdecznie ewa.
                          • 09.11.06, 21:35 Odpowiedz
                            Super wieści.
                            Uściski dla Gosi i Ciebie.
                            Pozdrawiam E.
                            • 10.11.06, 12:16 Odpowiedz
                              Czytając te wspaniałe wieści czułam dreszcze na całym ciele (oczywiście takie
                              pozytywne i ze wzruszenia). Z całego serca życzę Gosi, aby poczuła smak
                              wolności od choroby już na zawsze!!! Pozdrawiam serdecznie
                              Marzena
                              • 10.11.06, 14:05 Odpowiedz
                                Ja również czułam dreszcze :) Cudownie!!!
                                • 10.11.06, 22:24 Odpowiedz
                                  Wrócilismy niedawno juz do domu. Bardzo Wam dziękujemy za wsparcie i ciepłe
                                  słowa. Teraz mamy miesiąc dużego oddechu do kontrolnej tomografii. Przyznam
                                  jednak, że nie wiem na co Gosia była leczona przez ostatnie ponad pół roku, bo
                                  takie pytanie bez odpowiedzi istnieje. W styczniu stwierdzono kilkanaście zmian
                                  metastatycznych na wątrobie w badaniu TK. Potem coś się tam poprawiło niby pod
                                  wpływem podawanej chemii. Zmiany, które się pozmniejszały w maju były w innych
                                  segmentach niż te, które teraz stwierdzono przed termoablacją i tym sposobem
                                  zniszczono, a zostało ich dosłownie cztery. We wrześniu w ostatnim TK zmian
                                  było więcej i były niektóre większe. Żadnej progresji choroby tylko mozna
                                  powiedzieć samoistne wycofywanie się zmian, które nie mają raczej związku z
                                  rakiem tylko rozpoznanym w biopsji stłuszczeniem. Od sierpnia nie było juz
                                  chemii. Gosia wraca do formy!!! Będziemy to w jakiś subtelny sposób świętować.
                                  Wszystkim z całego serca życzymy powrotu do zdrowia, jak i Waszym bliskim oraz
                                  słońca bez końca.
                                  Gosia i Robert
                                  • 11.11.06, 17:05 Odpowiedz
                                    Czy sluszczenie ma cos wspolnego z rakiem jajnika? Moja mama tez dostala
                                    stluszczenia watroby w trakcie leczenia raka jajnika.Z tym, ze nie miala na
                                    watrobie zmian, lecz na USG stiwerdzano stluszczenie watroby.Byc moze ma to
                                    jakis zwiazek z podawanymi lekami?
                                    • 11.11.06, 17:22 Odpowiedz
                                      Nie - stłuszczenie nie nie ma nic wspólnego z rakiem jajnika. Może być związane
                                      z przyjmowaniem leków, zmianami wagi etc...

                                      --
                                      mieux vaut tuer le diable
                                      que le diable no vous tue
                                      • 11.11.06, 17:44 Odpowiedz
                                        Mojej mamie waga sie nie zmieniala zasadniczo. Mozliwe, ze ma to zwiazek z
                                        chemia, ktora jest podawana na raka jajnika lub polaczeniem danych chemii
                                        razem.Tak mi sie wydaje.
                                        • 11.11.06, 17:51 Odpowiedz
                                          Miałam 4,5 cm stłuszczenie na wątrobie. Po czerniaku, ale jeszcze przed
                                          leczeniem PNP. Najprawdopodobniej było spowodowane i spadkiem wagi i
                                          przyjmowanymi wcześniej lekami (nie chemią). Wielu ludzi miewa stłuszczenia na
                                          wątrobie, nie stykając się nawet z chorobą nowotworową, więc nie wiązałabym
                                          ściśle jednego z drugim. Raczej mają wpływ tutaj nawyki żywieniowe, leki etc...
                                          a nie sam nowotwór.

                                          --
                                          mieux vaut tuer le diable
                                          que le diable no vous tue
                                    • 11.11.06, 21:14 Odpowiedz
                                      Wg mojej wiedzy nie ma nic wspólnego z rakiem jajnika, ale stłuszczenie wątroby
                                      może prowadzić do marskości, a w konsekwencji do raka wewnątrzwątrobowego.

                                      W większości publikacji podkreśla się predyspozycje do rozwoju stłuszczeniowego
                                      zapalenia wątroby u kobiet z otyłością w średnim wieku oraz z obecnością
                                      zaburzeń metabolicznych w postaci cukrzycy i(lub) hiperlipidemii.

                                      Wśród pozostałych czynników predysponujących do rozwoju stłuszczenia wymienia
                                      się:

                                      leki i substancje chemiczne: wśród nich m.in. warfaryna, amiodaron, estrogeny,
                                      metotreksat, glukokortykosteroidy, orotany, tetracyklina, L-asparaginaza;
                                      antymon, sole baru, chromiany, dwusiarczek węgla, borany
                                      zaburzenia metaboliczne wrodzone lub nabyte: glikogenozy, abetalipoproteinemia,
                                      galaktozemia, tyrozynemia, choroba Wilsona, choroba Refsuma, cukrzyca,
                                      nieswoiste zapalenie jelit, całkowite odżywianie pozajelitowe, głodzenie,
                                      kacheksja i in.

                                      Myślę, że w przypadku Gosi dotychczas przebyte leczenie w tym megachemioterapia
                                      z przeszczepem komórek krwiotwórczych, gdzie władowano w nią masę antybiotyków
                                      w związku z gorączką nieznanego pochodzenia, utrata masy ciała i problemy
                                      jelitowe oraz leczenie chemią mogły w znaczny sposób przyczynić się do
                                      pojawienia się stłuszczenia na wątrobie. Niestety niektórzy radiolodzy w
                                      badaniach TK mając na względzie chorobe podstawową rak jajnika wskazywali, że
                                      są to zmiany metastyczne.
                                      pozdrawiam Robert
                                      • 12.11.06, 08:01 Odpowiedz
                                        witaj robercie i gosiu

                                        straszniesie ciesze, z tych super wiesci. mam nadzieje,ze teraz bedziecie juz
                                        mieli spokoj i ze raczysko zostalo calkowice pokonane. bardzo was podziwiami z
                                        calego serca zycze pelnego powrotu do zdrowia.

                                        u mojej mamy narazie wporzadku. w zeszlym tygodniu miala badania,lacznie z usg.
                                        wszystkie wyniki bardzo dobre, choc ja sie troche martwie, bo markery
                                        nieznacznie, ale ida w gore. od poczatku sierpnia do zeszlego tygodnia
                                        podskoczyly z 10.5 do 13.5.(na poczatku pazdziernika bylo 12.2) i to najwyzszy
                                        poziom od zakonczenia chemii. mama w przyszlm tygodniu widzi sie z lekarzami
                                        zobaczymy co oni na to...bardzo bojesie, czy to nie zwiastun zblizajacego sie
                                        nawrotu choroby...

                                        pozdrawiam i zycze tylko dobrych wiesci
                                        agnieszka
                                        p.s.u mojej mamy tez jest minimalne stluszczenie watroby,ktore sie na szczesice
                                        co wykazuja badania obrazowe, cofa.
                                        • 12.11.06, 13:10 Odpowiedz
                                          Cześć Agnieszka
                                          Takim wzrostem markera w ogóle bym się nie przejmował, bo on zupełnie niczego
                                          nie seguruje. Znaczny wzrost markera mógłby zwiastować nawrót choroby. USG
                                          niczego niepokojącego nie wykazuje, tutaj mam tylko pytanie kiedy było ostatnio
                                          robione TK? Z tego, co piszesz to kolejny przykład, że stłuszczenie może sie
                                          pojawiać np. w związku z leczeniem, ważne tylko aby było prawidłowo
                                          rozpoznawane, a nie obarczone postępem choroby nowotworowej. Cofanie się
                                          stłuszczenia miało też miejsce u Gosi, ale dopiero kiedy wynik
                                          histopatologiczny potwierdził rozpoznanie stłuszczenia wielkokropelkowego.
                                          pozdrawiam i trzymam kciuki za Twoją mamę
                                          Robert
                                          • 13.11.06, 13:31 Odpowiedz
                                            Witaj Robercie

                                            Mama miala robiona TK w polowie sierpnia i wszystko bylo idealnie. Srednio co 6
                                            miesiecy lekarz prowadzacy zleca TK, a co 3 miesiace mama robi USG.
                                            Mam nadzieje, Robercie, ze masz racje i ze te markery nie swiadcza o nawrocie.
                                            Mama w tym tygodniu idzie z wynikami badan do lekarza, zobaczymy co on na ten
                                            minimalny wzrost powie. ja to troche panikuje, ale wiadomo, ze czlowiek dmucha
                                            na zimne i boi sie najgorszego.
                                            Jesli chodzi o stluszcenie watroby, to znajoma lekarka powiedziala, ze to
                                            wlasnie moze byc wynik leczenia, choc z drugiej strony, moja mama do szczuplych
                                            osob nie nalezy i moze to tez byc wynik lekkiej nadwagi.
                                            Tak bardzo sie ciesze, ze u Was sa takie pozytywne wiesci. Oby tak dalej!
                                            Pozdrawiam i trzymam mocno kciuki za nas wszystkich.
                                            agnieszka

                                            • 14.11.06, 13:33 Odpowiedz
                                              Z tego co napisałaś, to Twoja mama jest pod dobrą opieka i badania kontrolne są
                                              przeprowadzane prawidłowo. Myślę, że lekarz poza stwierdzeniem markera w
                                              granicach normy nic się nie wypowie na ten temat. Musisz wiedzieć też, że ten
                                              marker jest czuły na stany zapalne szczególnie w obrebie miednicy mniejszej,
                                              ale tez jamy brzusznej. Dlatego nie panikuj, ale dobrze, że dmuchasz na zimne.
                                              Wazne aby miała cykliczne badania kontrolne. Faktycznie stłuszczenie watroby
                                              częsciej wsstępuje u kobiet tzw. otyłych, ale byc może, że u Twojej mamy
                                              bardziej zaważył czynnik samego przebytego leczenia.
                                              pozdrawiam Robert
                                              • 15.11.06, 10:07 Odpowiedz
                                                Witam
                                                Ślędzę Wasz wątek od początku i chciałam zadać jedno pytanie (jeśli nie macie
                                                ochoty czy możliwości odpowiadać - zrozumiem).
                                                Chodzi o to jaki wpływ (zapewne negatywny) miała choroba na wasze sprawy
                                                zawodowe? Wiadomo - zwolnienia, liuczne urlopy zdrowotne - tego pracodawcy
                                                chyba nie lubią...
                                                Liczę na odp.
                                                ZARA
                                                • 15.11.06, 12:32 Odpowiedz
                                                  Pewnie Ciebie zaskoczę, ale właśnie przez te prawie 5 lat nie mielismy z tym w
                                                  zasadzie problemu. Gosia miała i ma takiego szefa, że pomimo choroby i licznych
                                                  na początku zwolnień, a potem przejścia na rentę mogła spełniać się zawodowo.
                                                  Dalej ma taką mozliwość i drzwi ma otwarte, bo szef na nią cały czas czeka, ale
                                                  na razie Gosia nie mysli o pracy. Jak się czasem spotykamy z jej szefem to
                                                  nawet żartuje i krzyczy - Małgosia wracaj do pracy!
                                                  Ja juz na samym początku poinformowałem swojego szefa o chorobie Gosi.
                                                  Spotkałem się ze zrozumieniem i mogłem liczyć na pomoc i wsparcie. Nigdy tego
                                                  nie nadużywałem, ale kiedy była potrzeba zawsze bez przeszkód mogłem liczyć na
                                                  wolne. Napewno sytuację ułatwiała mi praca na zmiany. Kiedy skończyłem tam
                                                  pracować, to w nowej sytuacji zawodowej mogłem dalej w innym miejscu pracować z
                                                  ludźmi, którzy znali i znają naszą sytuację, a to tez była praca zmianowa, więc
                                                  nie było problemu z zamianą lub wolnym na pójście do lekarza lub bycie z Gosią
                                                  w trakcie leczenia oraz badań i szeregu konsultacji nie zawsze tylko w
                                                  Szczecinie, bo i w Gdańsku oraz we Wrocławiu.
                                                  Dla nas ten problem negatywnego wpływu choroby na życie zawodowe praktycznie
                                                  nie istaniał i to zapewne był jeden z pozytywnych elementów w terapii
                                                  onkologicznej dla Gosi.
                                                  pozdrawiam Robert
                                                  • 15.11.06, 13:01 Odpowiedz
                                                    Jesli to nie będzie zbyt trudne pytanie: kim Gosia jest z zawodu?

                                                    Zara
                                                  • 15.11.06, 14:35 Odpowiedz
                                                    Ostatnie lata pracy zawodowej Gosia zajmowała się zarządzaniem i organizacją
                                                    pracy w profesjonalnej myjni samochodowej.Podejście jej szefa dowodzi, że
                                                    robiła to profesjonalnie :-)
                                                    pozdrawiam Robert
                                                  • 15.11.06, 15:05 Odpowiedz
                                                    Kiedyś, na samym początku już zakładałam wątek na ten temat, dotyczący stosunku
                                                    otoczenia do choroby, może przyszedł czas żeby do niego wrócić...


                                                    --
                                                    Jeśli dotyczy Cię problem choroby nowotworowej, zajrzyj do Nas:
                                                    Onkoforum-Damy rade
                                                    Adopcje bezdomnych kroliczkow
                                                  • 21.12.06, 13:25 Odpowiedz
                                                    Robert jak sie czuje Gosia? Pozdrawiam Was serdecznie i zycze spokojnych Swiat
                                                    Bozego Narodzenia oraz wielu powodow do radosci w Nowym 2007 Roku.
                                                    Malgoska
                                                  • 21.12.06, 14:17 Odpowiedz
                                                    Gosia czuje się dobrze, a może nawet bardzo dobrze. Na potwierdzenie tych słów
                                                    wróciła kilka dni temu do pracy. Jest coraz lepiej. Gosia przybiera na wadze.
                                                    Idą Święta, oby tak dalej. Idziemy na zabawę sylwestrową !!! Czekamy jeszcze na
                                                    wyniki tomografii kontrolnej po zabiegu termoablacji.
                                                    Małgosiu Tobie życzę Spokojnych Świąt i bardziej udanego zbliżającego się
                                                    Nowego Roku 2007. Radości i zdrowia dla Ciebie i najbliższych.
                                                    pozdrawiam Robert
                                                  • 16.01.07, 10:48 Odpowiedz
                                                    Niestety Gosia nie jest wolna od raka :-(
                                                    Uporaliśmy się w sumie z wątrobą i pomimo istniejących tam jakiś zmian nie
                                                    budzą one podejrzenia onkologicznego. W obrazie TK nie ulegają wzmocnieniu
                                                    kontrastowemu i od ponad 4 miesięcy nie wykazują najmniejszej progresji czytaj
                                                    słuszczenie. Lekarze z Gdańska po ocenie obrazu TK są zadowoleni i stwierdzili,
                                                    aby sie nie przejmować wątrobą. Przy ostatniej tomografii przepadek sprawił, a
                                                    może opatrzność, że skan TK objął dół płuc i tam zlokalizowane zostały
                                                    niewielkie, ale liczne zmiany. Gosia przeszła diagnostykę obrazową klatki
                                                    piersiowej i lekarze nie mają wątpliwości, że jest to rozsiew choroby na oba
                                                    płuca. W badaniach obrazowych brak jest powiększenia jakikchkolwiek węzłów
                                                    chłonnych i płynu wysiękowego w jamie brzusznej i klatce piersiowej. Wydolność
                                                    oddechową ma prawidłową. Nie ukrywam, że po krótkiej radości, która dała nam
                                                    jednak spokój i mogliśmy okres świąteczny przeżyć bez dodatkowych emocji ta
                                                    diagnoza zwaliła nas z nóg. Podjęliśmy już intesywne działania i cała
                                                    dokumentacja poszła do DCTK we Wrocławiu, czekamy teraz na konsutację w
                                                    zakresie dalszego leczenia. Tamtejszy lekarz obiecał pomóc i pokombinować w
                                                    zastosowaniu sensownego leczenia. Prosił, aby nie tracić nadziei, bo w
                                                    przypadku Gosi zostało dużo zrobione i nie powiedział, że coś jest już
                                                    stracone. To wnosi w nas wiarę i nadzieję, a Gosia mimo, że nie jest szczęśliwa
                                                    z takiego obrotu sprawy zdaje sobie sprawę, że leczenie musi być i będzie
                                                    walczyć. Wierzę, że z powodzeniem, a intuicja podpowiada mi, że na tym etapie
                                                    wybór ośrodka we Wrocławiu jest najbardziej słuszny i optymalny.
                                                    Na ironię dodam, że Gosia czuje się bardzo dobrze. Przybiera na wadze, ma
                                                    wilczy apetyt i tylko nadmiar jedzenia bardzo rzadko przypomina jej o wzdęciach.
                                                    Zupełnie jej stan ogólny jest zaprzeczeniem istniejącej choroby.
                                                    Będę walczył razem z Gosią, chociaż nie ukrywam, żę czasem jestem już zmęczony,
                                                    ale nie poddamy się. Wspierajcie Gosię w swoich myślach i rozważaniach.
                                                    Robert
                                                  • 16.01.07, 12:07 Odpowiedz
                                                    Kochani,

                                                    Jestem z Wami całym sercem i myślami.

                                                    Wierzę, że Gosia pokona tą kolejna przeszkodę. Znam ją i wiem, że jest silna i
                                                    waleczna. A i mając Roberta przy swoim boku może liczyć na jego lwią walkę.
                                                    Wolałabym co prawda spotkać się na gruncie czysto towarzyskim z Wami, ale
                                                    czasami plany sie zmieniają. Ale na wakacje i tak zaliczymy fajny wypadzik
                                                    gdzieś, co?
                                                    Czekam we Wrocku.
                                                    Buziaki,
                                                    Anka

                                                    --
                                                    mieux vaut tuer le diable
                                                    que le diable no vous tue
                                                  • 21.01.07, 15:09 Odpowiedz
                                                    Witaj Robercie

                                                    Bardzo mi przykro, ze to swinstwo znowu do Was wrocilo. Ale Gosia juz tyle
                                                    przeszla, ze i tym razem napewno pokona raka. Bedzie dobrze, bo inaczej byc nie
                                                    moze i juz. Czy macie juz jakies nowe ustalania dotyczace dalszego leczenia. U
                                                    nas narazie spokoj. Mama ostatnia kontrole miala pod koniec listopada i teraz
                                                    kolejna w polowie lutego, juz sie denerwuje, czy wszystko bedzie dobrze.
                                                    Najgorsze w tym wszsytkim, ze czlowiek czuje sie dobrze, nic mu nie dolega, a
                                                    nie wiadomo do konca co sie tam w srodku dzieje. Zycze Wam zdrowka i
                                                    wytrwalosci. Agnieszka
                                                  • 24.01.07, 14:46 Odpowiedz
                                                    Ostatecznych decyzji jeszcze nie ma, ale DCTK Wrocław ma dwie koncepcje
                                                    radioterapia płuc w CO w Gliwcach. Jako ośrodek współpracują z Gliwicami i
                                                    wysyłają tam swoich pacjentów. W raku jajnika i przy przerzutach do płuc jest
                                                    to postępowanie, jak na medycynę klasyczną niekonwencjonalne, ale przynoszące
                                                    efekty. Niestety mało gdzie tak postępuja w Polsce. Lekarz prowadzący w
                                                    Szczecinie popiera tą drogę. Druga koncepcja chemioterapia z interferonem, ale
                                                    bardziej skłaniają się do pierwszej opcji. Decyzja należy do Profesora i
                                                    powinna być w piątek i jeśli będzie radioterapia będziemy mieli od razu
                                                    umówioną konsultację w CO Gliwice. Po ewentualnej radioterapii obserwacja i
                                                    potem wdrożenie drugiej opcji leczenia.
                                                    Pozostaje jeszcze opcja powrotu do chemii Taxol z Cisplatyną, ale to to już
                                                    wtedy w Szczecinie i bez przeszkód w zależności od rozwoju sytuacji.
                                                    Trzymajcie kciuki za leczenie Gosi
                                                    pozdrawiam Robert
                                                  • 24.01.07, 14:53 Odpowiedz
                                                    Trzymam kciuki i z tego co wyczytałam w waszych postach jestescie silni ! I
                                                    teraz tez wam sie uda. Poawodzenia .
                                                    Aneta
                                                  • 24.01.07, 18:27 Odpowiedz
                                                    Trzymajcie się mocno , wszystko musi być dobrze , bo my nowotworom -DAMY RADę- .
                                                    Pozdrowiam .Darek.
                                                  • 25.01.07, 12:38 Odpowiedz
                                                    Robercie i Gosiu Mam Was w swoich myslach i codziennych modlitwach.
                                                    Wierze gleboko ,ze Wam sie uda. Musi.
                                                    Malgoska
                                                  • 25.01.07, 13:46 Odpowiedz
                                                    Robert!
                                                    Po tym, co przeszliscie do tej pory, to zaslugujecie na odpoczynek od
                                                    chorowania. Jednak nadal musiscie brnac przed siebie w tej trudnej drodze.
                                                    Bedzie dobrze, zobaczysz. Jestescie tak silni, a Gosia tak dzielna, ze "dacie
                                                    rade":) Wierze w to mocno.
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    Malgorzata

                                                  • 26.01.07, 16:18 Odpowiedz
                                                    No niestety od środy sprawa leczenia się uwsteczniła. Profesor powiedział, że
                                                    musimy przyjechać na konsultację do DCTK we Wrocławiu, a lekarz pilotujący ma
                                                    mu przygotować wszystko na piśmie i wtedy on na konsultacji wszystko powie.
                                                    Najprawdopodobniej opcja radioterapii nie została zaakceptowana, bo tak to
                                                    byśmy jechali na konsultację do CO Gliwice. Najgorsze w tym wszystkim jest to,
                                                    że lekarz idzie teraz na urlop i konsultacja może sie odbyć najwcześniej 9
                                                    lutego, jeśli obecny będzie Profesor, ale bardziej pewny wydaje się termin 13
                                                    lub 14 lutego. Oczywiście zainteresowanie jest, ale to wszystko bardzo
                                                    niepokojaco się przedłuża. Obawiam się, że leczenie jakiekolwiek nie ruszy
                                                    jeszcze przez miesiąc, a choroba nie śpi. Ponad rok temu też tak to wyglądało,
                                                    bo od chwili pojawienia się w DCTK procedura leczenia rozpoczęła się po ponad
                                                    miesiącu, a potem jeszcze pojawiła się gorączka nieznanego pochodzenia, która
                                                    chyba bardziej informowała o bardzo rozwijającej się chorobie i opóźniała
                                                    wdrożenie decydującego leczenia i prawdopodobnie efekt leczenia był dużo
                                                    mniejszy niż zakładano. Nie możemy sobie pozwolić na takie zwlekanie, więc w
                                                    poniedziałek będziemy konsultować to z lekarzem prowadzącym w Szczecinie, aby
                                                    wypracować jakiś plan awaryjny. Na szczęście Gosia czuje się dobrze i spełnia
                                                    się zawodowo, ale w tej chorobie nie można niczego przewidzieć. Zaczęła
                                                    spożywać imbir, który jak donoszą naukowcy może stać jednym ze składników
                                                    leczenia onkologicznego w raku jajnika. Wszystkim serdecznie dziękujemy za
                                                    wszelkie przejawy sympatii i wsparcia. Nadzieja oczywiście po wzlotach i
                                                    upadkach ciągle w nas jest i wierzymy, że długo nas jeszcze nie opuści.
                                                    pozdrawiam Robert
                                                  • 28.01.07, 18:27 Odpowiedz
                                                    Robercie, mam nadzieje, ze wkrotce juz zaczniecie leczenie , ze wszystko sie
                                                    dobrze ulozy. Trzymam za Wasmocno kciuki!
                                                    A w jakiej postaci Gosia spozywa ten imbir i jakie ilosci? Dotychczasowe
                                                    badania rzeczywiscie napawaja nadzieja nad jego skutecznoscia i chetnie
                                                    namowilabym moja mame, zeby tez zaczela go uzywac.
                                                    Pozdrawiam, trzymajcie sie cieplo. agnieszka
                                                  • 30.01.07, 09:51 Odpowiedz
                                                    Decyzja w sprawie rozpoczęcia leczenia w Szczecinie zapadnie w czwartek i może
                                                    już w poniedziałek rozpocznie się leczenie najprawdopodobniej chemią z początku
                                                    choroby Gosi. Problem jest w tym, że Gosia od niedzieli ma gorączkę i dostała
                                                    wczoraj antybiotyk. Nie można wykluczyć, że gorączka ma związek z chorobą
                                                    Gosi. :-(
                                                    W temacie imbiru napiszę na priv
                                                    pozdrawiam Robert
                                                  • 30.01.07, 22:35 Odpowiedz
                                                    Gosiu!
                                                    Musisz byc zdrowa. Jesteś dla mnie przykładem walki i radzenia sobie z tym co
                                                    Nas dotkneło.
                                                    Bardzo mocno pozdrawiam , myślę o Tobiei zagrzewam do walki.
                                                    Robercie napisz nam o tym imbirze , a jeśli tu nie mozesz to też poproszę o prv.
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam.
                                                  • 30.01.07, 22:59 Odpowiedz
                                                    Dzięki za ciepłe słowa i wsparcie, napewno przekażę Gosi.
                                                    W sprawie imbiru odpisałem na priv.
                                                    Gosia dzisiaj miała już tylko stan podgorączkowy. Mamy nadzieję, że juro będzie
                                                    jeszcze lepiej.
                                                    pozdrawiam Robert
                                                  • 12.05.07, 15:19 Odpowiedz
                                                    Witam GOSIU I rOBERCIE.Jak juz wiecie choruje tez na raka jajnika.Mielismy
                                                    okazje sie poznac w Poznaniu u mojej siostry Anety.Robercie co u Gosi?
                                                    pozdrawiam goraco Julka
                                                  • 14.05.07, 12:32 Odpowiedz
                                                    Julia pamiętam doskonale i napisz co u Ciebie, jak przebiega powrót do zdrowia
                                                    po zakończonym skutecznym leczeniu raka jajnika? U Gosi trwa leczenie jest po
                                                    pierwszej chemii, a jutro następna. Kilka dni było trudnych, ale od soboty jest
                                                    dużo lepiej. Ustąpiła też gorączka, która wcześniej występowała i mamy
                                                    nadzieję, że na dłużej. Czy ktoś miał lub ma wszyty podoobojczykowo port Vena
                                                    do podawania leków dożylnie i pobierania krwi oraz dolegliwości występujące
                                                    przy leczeniu Taxolem (u Gosi wystąpiły bóle krzyża, stawów i mięśni oraz
                                                    chwilowy rumieniec na twarzy, który już zszedł i uczucie ciężkiej i gorącej
                                                    głowy, ale bez wyraźnej temperatury na szczęście już też minęło)?. Mógłby przy
                                                    okazji napisać własne spostrzeżenia na ten temat. Będziemy wdzięczni, bo Gosi
                                                    mają założyć w czwartek taki port.
                                                    pozdrawiam Robert
                                                  • 03.06.07, 20:28 Odpowiedz
                                                    Cześć
                                                    Jestem tu pierwszy raz. W styczniu zakończyłam chemię Taxol + cisplatyna. Objawy
                                                    o których piszesz występowały również u mnie. Później doszły uderzenia gorąca,
                                                    mrowienie w kończynach, drętwienie nóg, i jeszcze trochę innych. to wszystko
                                                    jest związane z leczeniem.Ale taxol jest skuteczny. I powiem Ci, że oprócz
                                                    leczenia farmakologicznego, odpowiedniej diety ważne jest wsparcie bliskich, a
                                                    widzę, że Gosia ma w Tobie wsparcie. Nawet nie wiesz jak jest to cenne.Kilka
                                                    "koleżanek" z oddziału miało założony port. Chwaliły sobie, nie musiały być
                                                    kłute igłami. nie miały zapalenia żył.Choć się nie znamy to serdecznie pozdrów
                                                    ode mnie Gosię. Trzymam za Ciebie kciuki Gosieńko. Życzę dużo zdrówka. Jeżeli
                                                    tylko macie ochotę to piszcie na moją skrzynkę chętnie podzielę się
                                                    doświadczeniem, bo pamiętam jak sama szukałam różnych informacji związanych z
                                                    chemią.Przy chemi ważna jest też odpowiednia dieta. Jednym ze skutków są różne
                                                    zachcianki. od chrzanu po lody colę i ogórki kiszone. Jak przy ciąży. Pozdrawiam.
                                                    nemov@wytnij.gazeta.pl
                                                  • 04.06.07, 11:31 Odpowiedz
                                                    Dziękujemy bardzo za ciepłe słowa wsparcia i wolę pomocy. Jeśli zajdzie taka
                                                    potrzeba napewno napiszemy. Póki, co życzymy Ci aby ta choroba nigdy już nie
                                                    dała o sobie znać i to co się zdarzyło było tylko wspomnieniem. Dużo zdrowia !!!
                                                    pozdrawiamy Gosia i Robert
            • 07.05.07, 06:55 Odpowiedz
              Witajcie. Takie wpisy jak Wasz mogłabym czytać bez przerwy. To daje również nam
              nowe siły do walki z chorobą, bo napewno dla wakacji nad morzem z bliskimi - i
              jeszcze miliona innych pięknych chwil, warto walczyć.
              Pozdrawiam
              Ola
    • 24.01.07, 20:30 Odpowiedz
      Pamiętacie?
      Kilka miesięcy temu podzieliłam się z Wami historią zmagania z rakiem jajnika.
      To już dziewiąty rok bez tego gada.
      Bardzo bardzo wierzę, że i Małgosi się uda.
      Modlę się i dla pewności trzymam &&&&&&.
      Pozdrowienia-i dużo sił , cierpliwości i wytrwałości życzę.
    • 02.02.07, 21:27 Odpowiedz
      Czesc Gosia,Robert,przeczytalam wasza historie,trzymam za was kciuki,mam pytanie moze nieco
      dziwne,jak dajecie sobie rade ze wszystkim:gotowaniem,sprzataniem,opieka nad dzieckiem,pisaniem w
      internecie,czy moze ktos wam pomaga? czy Gosia z ta goraczka lezy caly czas czy chodzi po domu?
      wiem,jaka goraczka moze byc upierdliwa,ja kiedy ciezko chorowalam,nie byla to choroba
      nowotworowa,ale z goraczka,pamietam,ze czytalam zycia swietych,to jakos mi pomagalo:)Macie w sobie
      duzo sily,wierze,ze pokonacie to wszystko i Gosia wyzdrowieje.pozdrowienia.
      • 02.02.07, 21:47 Odpowiedz
        Robercie.Szczerze Wam kibicuję i wierzę ,że będzie dobrze. Myślę ,że twoja mądrość i siła woli Gosi zakończy się sukcesem w tej nierównej walce. Dacie radę!! Na pewno. mania
      • 03.02.07, 14:37 Odpowiedz
        Nikt nam nie pomaga, ale też nie ma takiej potrzeby, aby nam pomagać. Póki co
        dajemy sobie jakoś radę, aby wszystko jakoś pogodzić. Jeśli Gosia jest w
        formie, a tak najczęściej bywa to czynnie uczestniczy w życiu domowym i nie
        tylko, a jak nie to ja jakoś sam ogarniam, bo nie ma innego wyjścia. Gosia jest
        raczej chodząca póki, co obecnie temperatura przy antybiotyku ale niestety
        drugim spadła. Gosia czuje się lepiej i nawet dzisiaj mamy zamiar wybrać się do
        kina. Odnośnie leczenia w Szczecinie to komisja olała Gosię, bo przecież mamy
        jeszcze Wrocław, jako ośrodek leczący Gosię, więc ambicje niektórych lekarzy
        nie pozwalają, aby samemu coś zaproponować. Dobrze, że chociaz Gosia ma
        wsparcie w oczach lekarza prowadzącego w Szczecinie, ale sam w pojedynkę
        niewiele widac może zdziałać mimo chęci. Za dużo, aby o tym krótko napisać.
        Podjęlismy działania, niestety protekcyjne, aby przyspieszyć konsultację w
        Wrocławiu, ale nie ma innego wyjścia.
        pozdrawiam i dziękuję za wszelkie ciepłe słowa w imieniu Gosi i własnym
        Robert
        • 05.02.07, 00:42 Odpowiedz
          Na obecną chwilę Gosia czuje się znacznie lepiej gorączka spadła i już nie
          rośnie po drugim antybiotyku i wraca do formy. Dolegliwości dodatkowe jak bóle
          mięśni przy głębszym oddychaniu też prawie ustąpiły. Gosi znowu wraca apetyt i
          smak, bo przez ostatnie dni nie było zaciekawie. Udało nam się być w kinie w
          sobotę.
          pozdrawiam Robert
          • 05.02.07, 02:20 Odpowiedz
            Gosiu i Robercie zycze Wam duzo szczescia. Trzymam za Was kciuki. Macie prawo
            do szczescia. Pomimo swoich trosk masz jeszcze sile wspomagac innych . Raz
            jeszcze dziekuje za wszystkie cenne rady , ktore otrzymalam od Ciebie podczas
            choroby tatusia.
            Wytrwalosci .
            Malgoska
            • 07.02.07, 16:44 Odpowiedz
              W piątek jesteśmy na konsultacji w DCTK we Wrocławiu. Gosia nie gorączkuje
              nadal bierze jednak antybiotyk do końca kuracji zostały dwa dni i forma jest
              dużo lepsza. Spotkamy się z Anią (Gontcha) :-)
              Robert
              • 07.02.07, 17:06 Odpowiedz
                Robercie.
                Życzę Gosi i Tobie, dobrych lekarzy we Wrocławiu . Takich , o których marzą wszyscy chorzy: kompetentnych ,mądrych , ludzkich . No i miłego spotkania z Anią.Pozdrawiam cieplutko i trzymam kciuki bardzo , bardzo mocno. mania
                • 07.02.07, 17:26 Odpowiedz
                  Hi Hi Hi...

                  Mało tego, że się spotkamy 'prywatnie', z czego sie ciesze bardzo bo sie nie
                  widzielśsmy od lipca:)

                  Mamy obie konsultacje w DCTK w piątek, o godz. 12-ej i u tego samego lekarza -
                  czasem życie płata nam przedziwne zbiegi okoliczności :)))

                  Bo niestety MabThery w DCO nie mogą mi podać ze względów czysto prawnych (mimo
                  że bardzo chcieli lekarze to zrobić). Musieli by wystepować do komisji
                  bioetycznej o zgodę na podanie leku. Po rozmowie mojego lekarza z Profesorem
                  zdecydowano o konsultacji w DCTK i ew. podaniu leku tam..
                  Nikt nie przypuszczał nawet, że mogą być 'takie kłody' z MabTherą... Przedziwny
                  system mamy - lek jest, lekarz chce go podać i nie może po prostu :(

                  Trzymajcie kciuki za moją i Gosi konsultację...

                  Buziaki,
                  Anka

                  --
                  mieux vaut tuer le diable
                  que le diable no vous tue
                  • 07.02.07, 17:44 Odpowiedz
                    No i jak dobrze pamiętam to masz Manieczko w piątek reumatologa 'zamówionego'.
                    Czyli wizytujemy sie w piątek wszystkie trzy :)
                    Trzymam kciuki za Twoją wizytkę.

                    Ściskam mocno,
                    Anka

                    --
                    mieux vaut tuer le diable
                    que le diable no vous tue
                    • 07.02.07, 18:17 Odpowiedz
                      Kochane dziewczynki ! Życzę samych dobrych wieści od lekarzy. Jak dwa takie
                      " waleczne serca" stawią się na konsultacji, to na pewno będzie dobrze!!!!!!!!!!!!! No i myślę , że spotykając się w miłym towarzystwie, nie zapomnicie wypić zdrówka wszystkich forumowiczów ( oczywiście soczkiem, soczkiem).A w piątek ja również na wizytkę . Buziaki dla całej trójki. mania
                      • 08.02.07, 22:34 Odpowiedz
                        Manieczko,

                        Właśnie grzecznie sobie siedzimy, szykujemy się na konsultację jutrzejszą i
                        oczywisćie pijemy zieloną herbatkę za zdrowie wszystkich. Dodam tylko: żeby
                        zdrowie było na 102 do herbatki spożywamy trochę wiśniówki i cytrynówki -
                        owocki wszak zdrowie są:) a te kilka procentów :))))
                        Buziaki i powodzenia u rematologa jutro.
                        A ja teraz puszczam do kompa Roberta...

                        Anka
                        --
                        mieux vaut tuer le diable
                        que le diable no vous tue
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-395
(201-300)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.