Dodaj do ulubionych

Problem z jelitem grubym...

30.03.06, 00:29
Witam Was serdecznie! Piszę, bo bardzo się martwię. Moja Mama wyznała mi
dzisiaj, że ma problemy z jelitem grubym: nie może siedzieć długo w jednej
pozycji, jak stoi to "też czuje to jelito", przy opróżnianiu się odczuwa
parcie i dyskomfort, a pod palcem wyczuła "coś podłużnego i twardego"...
Przepraszam za ten szczególowy opis, ale może któraś z Was wie, co mamy
robić. Dodam, że moja Babcia, czyli mama mojej Mamy zmarła na raka jelita
grubego... Błagam! poradźcie coś! Bardzo się o Nią boję!
Dziękuję i pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • b_a_l_b_i_n_k_a 30.03.06, 09:57
    Viola, banie się nic nie pomoże, trzeba iść do lekarza. Jeśli tylko macie taką
    możliwość wybierzcie się od razu do gastroentenorologa lub proktologa. On
    zajrzy wziernikiem (ponieważ zmiana jest w zasięgu palca, wystarczy pewnie
    rektoskop, czyli nic strasznego) i powie co się dzieje. Bo to nie musi być od
    razu jakas zmiana złośliwa.
    Ale idźcie do lekarza jak najszybciej! Skąd jesteście?


    --
    Jeśli dotyczy Cię problem choroby nowotworowej, zajrzyj do Nas:
    Onkoforum-Damy rade
    Najpiękniejsza Kasia na świecie
  • armelia 30.03.06, 11:29
    Mój tato miał w jelicie grubym guza (wielkości orzecha włoskiego), który okazał
    się nowotworem. Najważniejszym objawem, jaki miał, to krwawienie z odbytu. Po
    operacji przez 3 miesiące miał stomie, później ją zlikwidowano. To było 5 lat
    temu! Tato żyje, ma się dobrze, bierze jedynie leki na nadciśnienie. To jest
    uleczalne, tylko trzeba iśc do lekarza. Nie ma poporstu na co czekać.
    Pozdrawiam serdecznie
  • wiolasb 30.03.06, 15:15
    Dziewczyny! Bardzo Wam dziękuję za odpoweidź. Zdaję sobie sprawę, że wizyta u
    lekarza jest priorytetem, ja to wiem, tylko muszę teraz przekonać Mamę - ona
    nie chce nikogo martwić, bo ma wiele problemów i nie chce dokładać kolejnego...
    Stąd mój strach, ale zrobię wszystko, bu jeszcze w przyszłym tygodniu poszła...
    Jestem z Wałbrzycha - może macie namiary na jakiegoś lekarza? Dziękuję Wam i
    pozdrawiam :-)
  • b_a_l_b_i_n_k_a 30.03.06, 15:28
    Ja jestem z Centrum niestety:-). Wytłumacz mamie, że odwlekanie wizyty u
    lekarza niczego nie załatwi. Jeśli dzieje się coś niedobrego, każdy dzień
    zwłoki w leczeniu to mniejsze szanse,
    jeśli wszystko jest OK, szkoda nerwów na domysły.
    Twoja mama pewnie boi się, że w jej przypadku będzie tak jak z babcią. A
    przecież wcale nie musi!
    Kiedyś z moją mamą doszłysmy do wniosku, że człowiek boi się iść do lekarza i
    trwa w przeświadczeniu że problem nie nazwany nie istnieje-a to nieprawda-on
    jest i jeśli nie dowiemy się na czym polega, nie będziemy mogli z nim walczyć.
    Trzymam kciuki za Twój dar przekonywania :-)


    --
    Jeśli dotyczy Cię problem choroby nowotworowej, zajrzyj do Nas:
    Onkoforum-Damy rade
    Najpiękniejsza Kasia na świecie
  • mremiszewska 23.09.06, 00:01
    Witam. Jestem tu po raz pierwszy...Mój tata choruję na tę chorobę i ma przrzuty na wątrąbę. Trwa tu już rok.Na szczęście dobrze znosi chemię i ładnie wygląda, chociaż wiem ,że to o niczm nie świadczy...Ale trzeba wierzyć,że cuda się zdarzają. Chciałam zapytać jakie jest znaczenie wskaźnika LD-H (dehygrogeneza mleczanowa czy coś takiego)? jak dlugo statystycznie żyją chorzy w tym przypadku? Mam nadzieję, że istnieją ludzie, którzy żyją wiele lat po postawieniu takiej diagnozy...

    Małgosia

    Ps- chciałbym abyście do mnie pisali...może lżej będzie przebrnąc przez tę chorobę...może bedę wiedziała jak pomóctacie... Słyszałam o leku AVASTIN? Czy coś wiecie na jego temat?
  • gontcha 30.03.06, 15:43
    Hej,
    Gastroenterologa, czy proktologa nie polecę, ale za to dobrego specjalistę-
    onkologa od jelita grubego tak. Wejdź na strone www.onkomed.pl - dr. M. Bębenek
    to super spec od r.j.g. Poza tym poczytaj sobie na tej stronce o onkologicznej
    poradni genetycznej - zajmują sie m.in.rakiem jelita grubego - są
    tam 'wytyczne' i 'ankieta'. Do onkologa nie musicie miec skierowania
    oczywiście, choć Onkomed to prywatna przychodnia - znajdziesz wszystkie
    informacje na ich stronie. Przychodnia jest we Wrocławiu (w sumie niedaleko od
    Wałbrzycha). A poza tym uważam, że w przypadku Twojej Mamy lepiej 'podmuchać na
    zimne'.
    Pozdrawiam, Anka

    PS. Oczywiście to nie musi byc wcale rak. Mam objawy podobne do tych, które ma
    Twoja Mama i są to....hemoroidy. Ale sprawdzić to musiscie i to bez zbytniego
    zwlekania.
  • wiolasb 30.03.06, 16:24
    Dziewczyny - jesteście kochane! Raz jeszcze dziękuję! Postanowiłam, że po
    prostu umówię Mamusię na wizytę sama! I w ten sposób postawię ją przed faktem
    dokonanym! Nie możemy przecież zaniedbywać swojego zdrowia! Wierzę, że będzie
    dobrze. Już zabieram się za dzwonienie... Buziaczki ;-)
  • gontcha 30.03.06, 16:26
    Trzymaj się, bierz Mamę do lekarza i daj nam znać co dalej.
    Powodzenia, będzie oki :)))
  • wiolasb 03.04.06, 14:22
    Witajcie! Gontcha - dziękuję raz jeszcze. Już umówiłam Mamusię - nie
    spodziewałam się, że w tym ONKOMEDZIE jest taki długi termin oczekiwania. Mamy
    wizytę dopiero 12 marca... Ale poczekamy! Mam nadzieję, że wszytko będzie ok.
    Pozdrawiam gorąco!
  • gontcha 03.04.06, 18:08
    Hej,
    Mam na imię Anka.
    Ciesze się, że zarejestrowałaś Mamę do lekarza. W onkomedzie (pewnie do
    Bebenka) terminy takie to raczej normalka, tym bardziej że go nie było ostatnie
    dwa tygodnie i nie przyjmował. Ale na pewno warto sie udać tam. Powodzenia i
    trzymam kciuki :)
    Anka
  • wiolasb 12.04.06, 22:15
    Witajcie! Dziś Mamusia była u dra Bębenka. Powiedział jej, że na 99% to są
    żylaki. Przepisał jakąś maść! Dał specjalną ankiete do wypełnienia, by
    sprawdzić, czy istnieje duże ryzyko zachorowania na raka... Póki co baaardzo
    się cieszę, oetchnęłam z ulgą! Mam nadzieję, że ta maść pomoże i nie będą
    potrzebne kolejne wizyty! Póki co trzeba dmuchać na zimne!
    Raz jeszcze dziękuję Wam kochane Dziewczyny za wsparcie i pomoc - jestem Wam
    dozgonnie wdzięczna! Pozdrawiam i życzę zdrówka!
    Ps Zbliżają się Święta Wielkanocne, więc WESOŁEGO ALLELUJA!
  • gontcha 12.04.06, 22:28
    Hej...
    Bardzo się ciesze, ze odetchnęłaś z ulgą :)
    Zreszta mówiłam Ci, że mam podobne objawy właśnie przy hemoroidach (czyli
    żylakach odbytu), oczywiście zawsze sprawdzić trzeba i 'podmuchac na zimne'.
    Życzę POGODNYCH, ZDROWYCH , WESOŁYCH ŚWIĄT :)))
    Pozdawiam,
    Anka
  • liina 13.04.06, 09:35
    A na podstawie jakiego badania stwierdzil, ze sa to tylko zylaki odbytu?
    Nie chce siac zlych wizji, ale na oko to czasem malo sie da stwierdzic, a tak
    najcesciej sie zdarza.
  • b_a_l_b_i_n_k_a 13.04.06, 09:47
    Bardzo się cieszę :-) Trzymaj się i Wesołych spokojnych Świąt.


    --
    Jeśli dotyczy Cię problem choroby nowotworowej, zajrzyj do Nas:
    Onkoforum-Damy rade
    Najpiękniejsza Kasia na świecie
  • ewusia13 18.04.06, 12:05
    CZESC,JESTEM W PODOBNEJ SYTUACJI. MOJEMU OJCU 3 MIESIACE TEMU WYCIETO GUZA (RAK
    JELITA GRUBEGO), TERAZ MA STOMIE, BIERZE CHEMIE. TWOJ POST MNIE BARDZO
    PODBUDOWAŁ!!!!MAM NADZIEJE ZE MOJ OJCIEC TEZ Z TEGO WYJDZIE. MOZESZ MI NAPISAC
    COS WIECEJ JAK PRZEBIEGALO LECZENIE, JAKIE MIAL BADANIA. NIE CHCE NICZEGO
    PRZEOCZYC I ZROBIC WSZYTSKO ZEBY OJCIEC BYL ZDROWY.
    POZDRAWIAM
  • armelia 18.04.06, 13:36
    Droga Ewusiu. Przypadek mojego ojca to faktycznie troche niesamowita sprawa. On
    krwawił z jelita blisko dwa lata i ciagle mówiono mu że to hemoroidy, masakra..
    Potem dostał krwotoku i zaraz po kolonoskopii miał operację. Ważną sprawą była
    tutaj odpowiednia chemia, niestety nie pamiętam co to było, bo tak jak pisałam
    to bylo 5 lat temu, ale zajrzę we wszytkie papiery jak tylko sie z ojcem
    spotkam i wtedy napisze ci wiecej konkretów. Chemię brał przez 6 misięcy, przez
    jeden tydzień w miesiącu. Dość cieżko ją znosił ale wytrwał do końca. Potem
    miał znów kolonoskopie i tomografię komputerową raz w roku. Chemia zadziałała,
    przytył nieludzko wręcz ( i do dziś te kilogramy mu zostały, waży ponad sto
    kilo) ale co tam.. Nie ma żadnych przerzutów, nic.. Właśnie w marcu minęło 5
    lat i można uznać go za wyleczonego z raka. Oczywiście był to nowotwór złośliwy.
    Nie był leczony innymi środkami oprócz tej paskudnej chemii po której
    poschodziły mu wszystkie paznokcie i miał mase innych dolegliwości. Natomiast
    brat mojego ojca nie wybrał chemii do końca (tez rak jelita grubego), bo
    fatalnie ją znosił i niestety po roku dostał przerzuty na wątrobę. Ewusia,
    wszystko będzie dobrze, to jest wyleczalne, jak widać na przykładzie mojego
    taty. Jak poprzeglądam jego papiery to napisze ci więcej konkretów.
    Pozdrawiam i bądź dobrej mysli.
  • ewusia13 18.04.06, 14:36
    dzieki za tak szybki odzew :)
    mój ojciec tez bierze teraz taka chemie (tydzien w miesiacu) mial juz 2 serie,
    znosi ja dobrze i oby tak dalej!!!
    a jak znajdziesz wiecej informacji to bede bardzo wdzieczne
    pozdrawiam
  • gnulka 18.04.06, 15:18
    Mój tato pierwszą operację na raka jelita miał 43 lata temu
    (adenocarcinoma).Potem jeszcze dwie,ma teraz 78 lat.Trzymaj się, będzie dobrze!
  • liina 19.04.06, 09:39
    Rak jelita poki nie ma przerzutow i mozna go miejscowo w calosci usunac, ma
    dobre rokowania.
    Ktos pisal tutaj, ze brat ojca nie wybral chemii do konca i ma przerzut na
    watrobe. Mysle, ze nie musi byc to od niewybrania chemii. Przerzuty mogly byc
    juz nawet przed braniem chemii, ale byly na tyle male, ze nie byly do zauwazenia.
  • terka36 02.06.07, 09:59
    powiedz dziewczyno jak on to zrobił że tyle żyje, ja też jestem po operacji
    jelita grubego teraz mam 2 małe zmiany na wątrobie i lekarz chce je wyciąć. Czy
    Twój ojciec oprócz chemii leczył się innymi metodami.
  • ewusia13 20.04.06, 10:14
    dziękuję wszystkim za słowa otuchy. uwierzyłąm, że rak jelita to nie wyrok i mój
    ojciec wyzdrowieje!!! a jeśli macie jakieś rady jak postępować z tą chorobą i
    jak ją leczyć to będę bardzo wdzięczna.
    pozdrawiam
  • live28 22.04.06, 19:38
    cszę się że trafiłam TUTAJ! Mój Tato również miesiąc temu miał kolonoskopię
    (polip), szybko operację, a niedawno przyszedł wynik: adenocarcinoma.
    Szok już minął, ale świat nasz popękał. We wtorek ma spotkanie z
    chemioterapeutą. Co dalej...jeśli ktoś coś wie, proszę, odezwijcie się!!
    Jak przebiega terapia, na co zwrócić uwagę, może jakieś zalecenia, przemyślenia...
    Pozdrawiam
    live
  • live28 22.04.06, 20:19
    Bardzo potrzebuję kontaktu z Osobami, które zetknęły się z rakiem jelita
    grubego!!! Przeczytałam wiele artykułów w necie i fachowych pismach, ale ciągle
    brak nam (mi i Tacie) informacji od Ludzi z Doświadczeniem
  • ewusia13 24.04.06, 08:48
    witam
    ja pewnie nie będę bardzo pomocna, bo sama z tą chorobą zetknęłąm się dopiero 3
    miesiące temu. ojciec miał operacje na koniec stycznia, ma wycięte jelito i
    załóżoną stomię. po wizycie u onnkologa okazało się, że nie można podac chemii
    bo rana po operacji słabo się goiła więc musieliśmy się najpierw uporać z tym...
    jak rana się zagoiła ojcu odrazu podano chemie, dostaje przez 5 dni w tygodniu
    zastrzyk, pozniej 3 tyg. przerwy i kolejna seria 5 zastrzykow. takich serii ma
    byc6 a pozniej zobaczymy.
    poki co ojciec chemie znosi bardzo dobrze, wogole nie widac u niego choroby,
    chociaz widac lekkie osłabienie bo czasami przysypia w ciagu dnia.
    na razie jedynie mogę poradzic zeby zadbac o dobre wyniki morfologii bo one sa
    warunkiem do podania chemii.
    pozdrawiam i powodzenia
  • live28 24.04.06, 18:23
    Dziękuję bardzo za odzew! Tato ma morfologię w porządku, my sami też juz lepiej
    funkcjonujemy:) jakaś taka siła na nas spłynęła. Choć to dopiero jutro wizyta u
    onkologa w sprawie chemii.
    Pozdrawiam Ciebie i Twojego Ojca! I duuużo siły!
    Będzie dobrze:))
  • demolkaaa 02.06.06, 17:42
    dzisiaj odebralismy wynik hist-pat. mojej babci, niestety to adenocarcinoma
    recti.Prawdopodobnie nie ma żadnych przerzutów, ma skierowanie na
    operację.Chciałabym sie dowiedziec jak wyglada leczenie w tego typu nowotworze,
    czy konieczna jest chemioterapia??dziekuje za odpowiedzi.
  • ewusia13 27.04.06, 18:46
    pewnie sie powtarzam ale mam zasadnicze pytanie.
    jakie badania powinna wykonać osoba z rakiem jelita grubego?
    Mój ojciec miał wycięty guz a teraz bierze 3 serię chemii, a co dalej? słyszałam
    o USG jamy brzusznej, RTG płuc i tomografi komputerowej.
    Czy ktoś wie ile takie badania mogą kosztować prywatnie i gdzie można wykonać je
    w łódzkim?
    wolę być przygotowana jeśłi się okaże że na badania z NFZ trzeba będzie czekać
    kilka miesięcy...
  • liina 28.04.06, 10:10
    USG najlepiej z Dopplerem, licz tak do 100 zł, RTG z 20 zł moze, tomografia jamy
    brzusznej ok. 400 zł.
    Pozdrawiam.
  • ewusia13 10.05.06, 09:53
    Live28 jak się czuje twój tata? lekarze zadecydowali już o chemii? Mój ojciec
    jest właśnie w trakcie 3 serii.
    codzień wchodzę na to forum i sprawdzam czy są jakieś nowe informacje o
    nowotworze jelita grubego...

    Armelia czy znalazłaś w dokumentacji swojego tatty jak przebiegało leczenie?

    jeśłi ktoś ma jakiekolwiek informacje jak pomóc osobą z tą chorobą to proszę o
    odzew.
    pozdrawiam
  • ewaw1022 10.05.06, 14:41
    Ewusia, moja mama w piątek skończy 6 cykl chemii 5fu. Teraz dostaje skierowania
    na usg jamy brzusznej, rtg płuc, tk, badanie krwi, które będą robić na początki
    czerwca, a 14.VI ma się zebrać konsylium. Dowiemy się jakie efekty przyniosła
    chemii i ewentualnie co dalej. W trakcie chemii robili mamie usg jamy brzusznej
    dwa razy i morfologie, badania markerów nie miała robionych w ogóle.
    Pozdrawiam, Ewa
  • ewusia13 10.05.06, 22:57
    czesc ewa
    dzięki za odzew, kontakt z osobami, które borykają się z tym samym problemem co
    ja jest dla mnie bardzo ważny i jak czytam o osobach, które też się leczą i
    dobrze znoszą tę chorobę nabieram więcej wiary, że w przypadku mojego taty też
    będzie ok!!!
    mój ojciec w piątek kończy 3 cykl takiej samej chemii jak twoja mama ale on nie
    dostał jeszcze żadnego skierowania na badania, jedynie morfologię, która jest
    konieczna do podania chemii.
    A jak twoja mama znosiła chemię, jakieś skutki uboczne? mój tata póki co znosi
    ją dobrze chociażwidać lekkie zmęczenie w czasie tego tygodnia gdy bierzez
    zastrzyki.
    Jeśli możesz to pisz na bieżąco jak przebiega leczenie twojej mamy, czy długo
    czekała na badania od momentu skierowania czy robicie badania prywatnie?
    pozdrawiam serdecznie
    ewa
  • ewaw1022 11.05.06, 08:28
    Witaj Ewa!
    Napewno wszystko opiszę, ale w piątek wieczorem, bo będę miała czas.
    W pracy nie dam rady :)
    Pozdrawiam, Ewa
  • ewusia13 11.05.06, 23:59
    jasne
    będę cierpliwie czekać:)
  • ewaw1022 14.05.06, 11:16
    Witaj! Nareszcie dotarłam:)
    Zacznę od tego, że moja mama nie miała robionej operacji (tzn. otworzyli ją i
    zamknęli) ponieważ rak był rozsiany i dawał przerzuty. Mama trafiła do
    szpitala, z guzem jajnika i wodobrzuszem, a po badaniach histopatologicznych
    okazało się, że to nowotwór jelita. To wszystko się wydarzyło we wrześniu. W
    październiku poszliśmy na onkologię, a tam dali zestaw badań jakie musimy
    wykonać np. gastroskopie, TK i wyobraź sobie, że nie dali na skierowania. A
    więc wszystko robiliśmy prywatnie w CO. Tylko okazało się, że możemy ubiegać
    się o zwrot kosztów NIŻ, to powiedzieli, że wolą nam to zrobić bez odpłatności.
    Oczywiście zmieniliśmy lekarza, ale oficjalnej skargi nie złożyliśmy, że lekarz
    odmówił wystawienia mamie skierowania na badania.
    Od 5 grudnia mama zaczęła dostawać chemię. Pierwszą zniosła bardzo dobrze,
    drugą okropnie! Wylądowała w szpitalu z odwodnieniem, przez częste biegunki i
    wymioty. Leżała prawie dwa tygodnie, nie mogąc nic jeść Kolejne chemie, to na
    szczęście tylko osłabienie,(bez biegunek i wymiotów), ale również zaczęło jej
    dokuczać owrzodzenia jamy ustnej, okropność okropność zapalenie gardła. Włosy
    mamie wychodzą, ale stopniowo. Teraz kupiła sobie perukę, bo ma duże prześwity.
    W piątek skończyła 6 cykl chemii. Na razie czuje się nie źle, chociaż wrzody
    zaczynają się jej robić. W te tygodnie, w których dostawała chemię, czuła się
    doskonale, nie była osłabiona.
    Jeśli chodzi o badania to w zasadzie miała je robione wtedy jak zasugerowała,
    że boli ją np. jajnik, albo brzuch. To wtedy robili usg. Nie robili jej w ogóle
    badania markerów, bo powiedzieli, że chemia działa na nią świetnie, że wody w
    brzuchu nie ma. Teraz 5 czerwca ma mieć robioną TK, trg płuc, no i już miała
    robioną mammografię. 13 czerwca dowiemy się co i jak. Pewne jest, że jeśli
    pacjent był operowany od razu w CO, to zupełnie inaczej się nim zajmują i
    zlecają cześciej badania.
    Ewa jeśli operacja się u Twojego taty powiodła, to uwierz, że będzie dobrze. U
    mojej mamy szkoda tylko tego, że ją nic nie bolało, przez tak długi czas, a jak
    zaczął boleć ją jajnik, w kwietniu, to mówili, że to zwykłe zapalenie. Dopiero,
    jak miała sama czuła, że coś jest nie tak, brzuch jej zaczął rosnąć, poszła
    prywatnie na usg i powiedzieli, że takich wyników nie widzieli jak długo żyją.
    Później operacja, no i dalej już wiesz...
    Miałam etap, że mówiłabym o chorobie prawie wszystkim, tylko, żebym usłyszała,
    że to pomyłka, a później nastąpił etap, że nie mówiłam nic, bo bałam się, że
    przez moje mówienie, będzie jeszcze gorzej, że ten rak mnie słyszy, że jeszcze
    bardziej się rozwinie, a teraz nastąpił etap czekania na wyniki. Wierzę, że
    będzie dobrze, pomimo tego co lekarze mówili wcześniej o rokowaniach i
    statystykach.
    Pozdrawiam, Ewa

  • zizi30 15.05.06, 17:29
    Witajcie!
    Trafiłam tutaj przypadkowo, nawet nie wiedziałam, że taki wątek można znaleźć.
    Jak coś się dzieje, to człowiek myśli, że już taki sam problem nikogo nie
    dotyczy. Ale to nieprawda!
    U mojej mamy w grudniu 2005r wykryto raka jelita grubego. Był "obklejony" na
    około jelita aż do zwieracza. Są przerzuty na wątrobie na lewym płacie i między
    płatami. I znaleziono go przypadkowo, bo nie dawał żadnych objawów. Tylko
    niewielką temperaturę od czasu do czasu. Poza tym nic. Żadnego bólu, krwawień,
    biegunek, zatwardzeń itp. A lekarz powiedział, że jest już od przynajmniej 10
    lat!!!
    Mama jest już po operacji i po szóstej chemii. A ja się cieszę, że was
    znalazłam. O mamy chorobie dowiedziałam się w szpitalu dzień przed urodzeniem
    się mojego synka. Takiego haosu uczuć nie przeżyłam nigdy w życiu. Ale mamy
    nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Mama też. tak później to pomyślałam, że
    może tak musiało być. Dzięki mojemu małemu Adaśkowi mama walczy bardzo, jest
    pogodna. pozdrawiam was wszystkie albo wszystkich i dzięki, że jesteście!
    Trzymajcie się
  • ewaw1022 16.05.06, 08:12
    Zizi, właśnie u mojej mamy powiedzieli, to samo, że "jak ona funkcjonowała, że
    to przecież tyle lat trzeba, żeby, aż tak się rozwinął". Trzy lata temu, mam
    trafiła do szpitala, z wrzodami żołątka, miała robione dwie tomografie, bo
    podejrzewali, że jest coś na trzustce, ale na szczęście była zdrowa. Wypisując
    ją ze szpitala, powiedzieli, że miała tyle kompleksowych badań zrobionych i, że
    jest zdrowa. A niecałe trzy lata później dowiaduje się, że ma zaawansowanego
    raka jelita z przerzutami. Paranoja!!
    Pozdrawiam, Was wszystkich
    Ewa
  • zizi30 16.05.06, 12:12
    Ewaw. U mojej mamy badania robili w lutym. I usg i tomografie I ona się
    cieszyła, że nie ma kamieni na woreczku, bo jej mama miała. A w grudniu!!! Całe
    jelito grubie i pół wątroby. Żeby coś znaleźć trzeba się trochę postarać i
    zaangażować.
    Pozdrawiam wszystkich.
  • live28 16.05.06, 17:34
    Witam i pozdrawiam!
    Mój papa jest już po pierwszej chemii, w następnym tygodniu czeka go druga
    seria. Pierwszą znosił całkiem dobrze (nudności, osłabienie były wg niego do
    zniesienia). Teraz w przerwie pojawiły się ranki w jamie ustnej i na wargach.
    Biedaczek. Przed chemią, oprócz morfologii nie miał innych badań (to był dłuugi
    weekend, więc szpital w ogóle działał na pół gwizdka). Niepokoi nas ciągle
    utrzymujące się krwawienie - lekarz kazał doczekać do następnego tygodnia. Wg
    mnie jest to sprawka chemii działającej na hemoroidy. Tego się trzymamy.
    Co do rad: zmuszamy papcia do picia dużej ilości wody (chemia musi wpłynąć do
    organizmu, popływać i wylać się przez skórę - tak mówił lekarz), dlatego ma pić,
    pić, pocić się, prysznic, pić...
  • ewusia13 18.05.06, 22:58
    Witaj live28
    ciesze się, że I chemie twój tata zniósł dobrze. mój jest właśnie po III serii i
    na razie wszystkie przechodzi łagodnie, tata nie odczuwa żadnych dolegliwości :)
    nie słyszałam nic o piciu dużej ilości wody ale warto spróbować, powiem jutro
    mojemu tacie.
    ja słyszałam tylko o buraczkach i pokrzywie ale niestety mój tata jest oporny,
    twierdzi, że wyniki morfologii i tak ma dobre bez tych "specyfików" więc nie
    będzie ich pił bo mu nie smakują...
    Póki co lekarze nic nie wspominali o badaniach kontrolnych, myślę, że dopiero po
    VI serii

    a tak przy okazji, czy twój tata ma wyłonioną po operacji stomię?
    pozdrawiam
    ewa
  • aaj3 30.05.06, 17:47
    Witajcie,przygnała mnie tu do was rozpacz,bezradność,złość,strach i
    bezgraniczny żal,że świat toczy się dalej,a ja muszę odejść, mam 48 lat Walczę
    z rakiem od ponad roku zaczęło się od macicy,jestem po chemi,naświetlaniu i
    brachoterapii,w lipcu zeszłego roku miałam ostatni zabieg a 26 maja
    dowiedziałam się że mam wznowę na jelicie, niecały rok po chemii.
    Mam 12 letniego syna,jak będzie żył gdy mnie już nie będzie,jak go przygotować
    do życia bez matki.Do tej pory jakoś się trzymałam,mówiłam sobie-dam radę "to
    tylko maleńka przerwa" teraz jestem przerażona i rozżalona,zadaję sobie pytanie
    dlaczego ja ? dlaczego teraz?
    przecież mam dla kogo żyć,tylu rzeczy nie widziałam,tylu rzeczy nie nauczyłam
    swojego dziecka,tylu słów nie powiedziałam swoim bliskim,Czytałam Wasze
    wypowiedzi i jeszcze bardziej dociera do mnie jak bardzo obciążona jest
    rodzina,jak bardzo Wy się martwicie o Swoich bliskich,mój syn nie wie na co
    jestem chora,jak mam mu to powiedzieć,jak wytłumaczyć 12letniemu dziecku,że
    zostanie samo z tatą,bo nawet dziadków już nie ma.Przepraszam,czasem trzeba się
    wywrzeszczeć żeby mieć siłę pokazać moim chłopcom w miarę spokojną twarz i
    udawać że nie boli.
    Wcale nie jestem,silna i dzielna....udaję
    --
    ....To tylko maleńka przerwa...
  • b_a_l_b_i_n_k_a 31.05.06, 09:46
    Czy tej wznowy nie można operować? Co mówi Twój lekarz?
    Czy ten pierwotny nowotwór to była szyjka macicy czy cos innego?
    --
    Jeśli dotyczy Cię problem choroby nowotworowej, zajrzyj do Nas:
    Onkoforum-Damy rade
    Najpiękniejsza Kasia na świecie
  • tolka3 31.05.06, 09:58
    aaj3 nie mów tak!!! Ja wiem, że ta siła, ten uśmiech to pozory. Ale to nie
    koniec! Kurcze no nie poddawaj się, proszę! Nie myślo o przygotowaniu syna do
    życia bez matki, bo naprawdę przed Tobą jeszcze wiele długaśnych lat życia może
    być. Masz dla kogo żyć, chcesz żyć, pokonasz to cholerstwo. No bo za wcześnie
    dla Ciebie. Tak, masz rację, my, dzieci rodziców chorych, siostry, bracia, czy
    też sami chorzy piszący tutaj, jesteśmy przerażeni, często mamy doły ogromne,
    ale zarówno tu, na tym forum, jak i na innych, widać, że po pierwsze nowotwór
    da się wyleczyć, po drugie, jeśli nawet wszyscy dookoła (lekarze) twierdzą, że
    się nie da, to i tak nie znaczy, że się nie da :) Bo akurat w tej chorobie cuda
    rzeczywiście się zdarzają.

    Napisz coś więcej o sobie, gdzie się leczysz? Jakie jest ropoznanie?
  • aaj3 31.05.06, 14:21
    Taaaak,uśmiech,robienie dobrej miny to zdecydowanie pozory,człowiek robi
    wszystko żeby rodzina się nie martwiła,żeby myśleli,że jest lepiej,że jest
    poprawa,i w rezultacie jest sam w tej całej kołomyji.Ja mam chyba w całym
    nieszczęściu to szczęście,że jestem z Warszawy i teoretycznie mam ułatwiony
    dostęp do lekarzy.Ale to niestety tylko teoria,ostatnio w trakcie wizyty w
    trakcie której był pobierany wycinek do badania usłyszałam,że pobrano tak mały
    wycinek cytat" z powodu braku odpowiednich szczypczyków w gabinecie"
    Nic dodać nic ująć.
    Zaczęło się u mnie od szyjki macicy rozpoznanie IIB nie było operacji,bo było
    już za późno,były nacieki.Zastosowano napromieniowanie,chemię i cez.Ostatni cez
    wzięłam w lipcu zeszłego roku.Jakiś czas było ok,ale od stycznia znowu zaczęło
    boleć,najpierw mówili,że to skutki popromienne,a teraz 26 maja okazało się że
    to przerzut na jelita. 13 czerwca mam kolejną wizytę,wtedy będę wiedziała więcej
    Leczę się w Centrum Onkologii na Ursynowie.
    Ktoś bardzo mądry pomyślał o tym żeby takie forum funkcjonowało,dziękuję za to
    że jesteście,że można wejść tu i się wyżalić dziękuję.....
    dziękuję......dziękuję......
    --
    ....To tylko maleńka przerwa...
  • tolka3 31.05.06, 14:30
    Jeszcze kilka razy usłyszę/przeczytam, że lekarze mówili, że ból to skutki
    popromienne i pójdę i gołymi rękami uduszę tych w CO. Od stycznia do maja to 5
    długich miesięcy... Aaj3 trzymaj się, nic więcej nie potrafię powiedzieć, ale
    wierzę, że dasz radę. Zaglądaj tu do nas jak najczęściej, jeśli nie jesteś
    zadowolona z lekarza, szukaj innego...
  • b_a_l_b_i_n_k_a 31.05.06, 14:58

    Kurcze, sama ogromnie sie martwiłam rok temu, kiedy moja mama po r. szyjki
    miała podejrzenie nacieku jelita.
    Aniu, jeśli ten naciek jest niewielki a wszystko wokół czyste, może możnaby
    było usunąć ten kawałek jelita?
    Do 13 czerwca jeszcze dwa tygodnie. Może wybrałabyś się wczesniej do PFESO na
    przykład do dr. Panka? On jest dobrym chirurgiem i moze cośby Ci poradził.


    --
    Jeśli dotyczy Cię problem choroby nowotworowej, zajrzyj do Nas:
    Onkoforum-Damy rade
    Najpiękniejsza Kasia na świecie
  • ulaw2 01.06.06, 08:41
    Jak zdiagnozowano u Ciebie ten przerzut na jelita?
  • aaj3 01.06.06, 11:02
    Balbinko nie wiem o czym piszesz co to jest PFESO,od marca zeszłego roku jestem
    leczona w CO na ursynowie,tam mnie skierowano ze szpitala na Madalińskiego
    byłam prywatnie u onkologa i diagnoza była taka sama.Nigdy nie chorowałam, nie
    mam żadnego doświadczenia w kontaktach z lekarzami,mogę sobie iść tam gdzie
    chcę a nie tam gdzie mnie skierują?
    Wydawało mi się że lekarze wiedzą co robią,ja nie znam się na medycynie, oni są
    od tego żeby mi pomóc ( tak mi się do tej pory wydawało)Nie mam pojęcia jak
    powinno wyglądać prawidłowe leczenie.
    W styczniu zaczęłam się skarżyć na bóle w dole brzucha,potem doszły biegunki
    które trwały właściwie do kwietnia.Biegunki były z krwią,nie ze śladami
    krwi,tylko poprostu duże skrzepy krwii śluzu.Lekarz przepisał mi środki przeciw
    hemoroidom i Diclofenak w czopkach,sama doczytałam się w ulotce ,że nie można
    stosować tego środka na podrażnione jelita,więc zmienił mi na Dicloberl,cały
    czas mówił że kłopoty z jelitami wynikają w związku z silną dawką
    promieniowania którą w moim przypadku zastosowano,jak już mówiłam nie znam się
    na tym,wierzyłam że wiedzą co robią,teraz stwierdzili że na ścianie jelita jest
    guz i że to przerzut.13 czerwca ma zapaść decyzja co dalej
    --
    ....To tylko maleńka przerwa...
  • ulaw2 01.06.06, 11:24
    aaj3 ponawiam pytanie:jak zdiagnozowano ten przerzut? Czuy miałaś robioną
    tomografię czy kolonoskopię? Jeżeli nie to wcale nie musi to być przerzut ale
    równie dobrze mogą to być owrzodzenia po napromienianiu.Piszesz o pobieraniu
    wycinka, skąd go pobierano?
  • aaj3 01.06.06, 11:44
    miałam robioną rektoskopie 9 maja teraz 26 była brana powtórnie,dlaczego nie
    wiem .
    Tomografię robili mi tylko raz,przed chemią i wtedy powiedzieli że ognisko jest
    tylko w macicy
    kolonkoskopii wogóle mi nie robili.
    --
    ....To tylko maleńka przerwa...
  • b_a_l_b_i_n_k_a 01.06.06, 11:59
    Aniu! PFESO to prywatna przychodnia i szpital onkologiczny (moja mama była tam
    prywatnie operowana). Lekarze są ci sami co w CO.
    To jest link: www.pfeso.edu.pl
    Zrobiłabym tak: Zapisz się do PFESo n.p. do Panka. Spytaj jakie sa mozliwośći
    jeśli chodzi o operację, jakie badania trzeba byłoby zrobić etc., On Ci powie.
    Będziesz wiedzieć przed wizyta w CO i porównasz to co Ci powie lekarz prywatnie
    i to co Ci powiedzą w CO, gdzie na przykład moga nie brać pod uwagę operacji bo
    na przykład "procedura jest inna".




    --
    Jeśli dotyczy Cię problem choroby nowotworowej, zajrzyj do Nas:
    Onkoforum-Damy rade
    Najpiękniejsza Kasia na świecie
  • aaj3 01.06.06, 13:59
    Balbinko,bardzo dziękuję,zapisałam się na 7 czerwca do dr.Panka.
    Wiecie co,nie wiem dlaczego nie trafiłam na tą stronę wcześniej,dzisiaj jestem
    trochę spokojniejsza i poczytałam co piszecie.Ja jestem chora od ponad roku i
    jestem totalnym laikiem i raczkującym oseskiem w porównaniu z Waszą wiedzą.
    Jestem pełna podziwu dla Was,Wasze mamy mogą być z Was dumne,że mają tak
    rozsądne i oddane dzieciaki.
    Ja jak dowiedziałam się o swojej chorobie to zupełnie zamknęłam się w sobie w
    swoim małym światku,nie chciałam nikogo widzieć i o niczym słyszeć.Przez cały
    czas wmawiałam sobie,że mnie to nie dotyczy ,że lekarze się pomylili.Takie
    strusie chowanie głowy w piasek.Nie mam w domu z kim pogadać bo syn za mały,a
    mąż bardziej przerażony jak ja,to jeszcze jego trzeba wspierać.
    Dzisiaj poczytałam co piszecie o zaleceniach lekarzy i dochodzę do wniosku,że
    ja zupełnie nic nie wiem.Nikt mi do tej pory nie powiedział o jakiejkolwiek
    diecie,czy owrzodzenia na wargach i w nosie mają z chorobą coś wspólnego.
    --
    ....To tylko maleńka przerwa...
  • b_a_l_b_i_n_k_a 01.06.06, 14:26
    Tu masz trochę opinii na jego temat.
    Trochę o nim pisałyśmy w wątku Marzeny3007 i na liście dobrych onkologów. Jeśli
    Ci powie, że on nie wykonuje operacji jelita, spytaj o dr Andrzeja Cichockiego
    też z PFESO, on operował żylaki nogi mojej mamie, ale jest też bardzo cenionym
    chirurgiem - proktologiem.
    Nie poddawaj się! Ściskam Cię mocno :-)



    --
    Jeśli dotyczy Cię problem choroby nowotworowej, zajrzyj do Nas:
    Onkoforum-Damy rade
    Najpiękniejsza Kasia na świecie
  • ewusia13 11.06.06, 22:40
    Witam
    dawno nikt si tu nie odzywał...
    Live28, demolkaaa, armelia, ewaw1022, zizi30 - CO U WAS?
    mój ojciec skończył właśnie 4 chemię, czuje się dobrze chociaż ma czasem zawroty
    głowy, może ktoś wie coś na ten temat?
    napiszcie czasem jak przebiega leczenie waszych bliskich, wierzę, że wszyscy
    pokonamy te chorobe ale ja bardzo potrzebuje Waszego wsparcia !!!
    pozdrawiam
    ewa
  • zizi30 16.06.06, 19:08
    Witaj Ewusia13!
    Może te zawroty u twojego taty to też wpływ chemii, różne rzeczy się po niej
    dzieją. A może tata więcej leży i ma slabsze krążenie??? Popytajcie lekarza.
    Ja też dawno tu nie zagłądałam. Mam maluśkie dzieci, jak pisałam, i znalezienie
    czasu niekiedy bgraniczy z cudem.
    Moja mama jest teraz po 11 chemii. markery trochę spadają, choć jeszcze są
    barzdo duże. mama czuje się w miarę dobrze. Tak w środku między chemią ma przez
    3-4 dni temperaturę, puls 30! Poza tym drętwiały jej bardzo palce u rąk, że nie
    mogła się nawet podpisać. Ale to rozćwiczyla i już mija. Jest jednak bardzo
    dzielna, nie poddała się od początku. Po prostu powiedziała:"musimy z tym
    walczyć". A my jasteśmy takiego samego zdania. Załamany człowiek ma mniej siły,
    choć to bardzo, bardzo trudne.
    Pozdrawiam cię i wszystkich barzdo serdecznie. Live28,demolkaaa,armelia,
    ewaw1022 i wszystkich, którzy walczą. Trzymajcie się!!!
    I gorąco pozdrawiam też aaj3. Wierzę, że dasz sobie radę.
    Nadzieja umiera ostatnia.
  • ewaw1022 20.06.06, 11:31
    Witajcie kochani!
    Dziękuję za pamięć! Codziennie czytam wszystkie posty, ale niestety rzadko
    piszę. Wieczorem kładąc się spać, myślę o Was wszystkich, to jest niesamowite,
    nie znasz ludzi, a szczerze życzysz im zdrowia i trzymasz za nich kciuki.
    Moja mama jest już po konsultacji. Odetchnęliśmy trochę, ponieważ chemia (5-fu
    paliatywna) zabiła część komórek nowotworowych z otrzewnej, a dokładniej z
    całej sieci większej, no i przede wszystkich stanął w miejscu. Także bardzo się
    cieszymy, mama w ogóle nie ma wody w brzuchu. Czuje się dobrze. Lekarka była
    bardzo zdziwiona pozytywnie, bo nie liczyła na regresję. Zaleciła kolejne trzy
    cykle tej samej chemii i ponowna TK.
    Wierzę, że również zadziała na mamę jak poprzednia.
    Ewusia13 możesz liczyć na nasze wsparcie, jak będziesz miała jakieś pytania to
    pisz.
    Pozdrawiam wszystkich, nie będę wymieniała, bo byłaby to długa lista :))
    Ewa


  • ewusia13 22.06.06, 16:53
    jeszcze jedno pytanie w sprawie badań...
    jak już wspominałam ojciec jest po 4 chemii i ma lekkie zawroty głowy ale
    niepokoi mnie jeszcze jedno, otóż od początku chemii ma poniżej normy płytki
    krwi, nie pamiętam dokładnie wartości ale za każdym razem sąponiżej normy - i to
    dość dużo poniżej :(
    prowadząca go pani doktor mówi ze to jeszcze nie jest tak żle ale boje siębo
    ojciec leczony jest w małym szpitalu do którego przyjeżdza raz w tygodniu pani
    doktor ze szpitala kopernika w Łodzi
    i tak przy okazji jeszcze jedno pytanie, jak myslicie trzymać się dalej tej pani
    doktor czy wybrać siędo szpitala specjalistycznego?
    dodam, że ojciec chwali sobie tę lekarkę ale czasami jak czytam wasze posty to
    wydaje mi sie ze trzeba szukać najlepszych specjlaistów a nie zadawalać się tym,
    który akurat przyjmuje najbliżej
  • liina 22.06.06, 20:10
    Szpital Kopernika w Lodzi ma najlepszy oddzial onkologiczny w calym woj.
    łódzkim, wiec chyba dobrze Twoj tata trafil.
    Pozdr.
  • live28 26.06.06, 19:47
    Witam Wszystkich serdecznie!
    Uff, ostatnio bardzo dużo pracowałam i na nic czasu... Mój papa pojechał dziś na
    trzecią chemię. Jest całkiem dobrze nastawiony do terapii - bardzo podpasowała
    mu lekarka (młoda "wychowanka" znanego nazwiska w onkologii).
    Obiecuję, ze jutro napiszę coś więcej. Pozdrawiam, pamietajcie "damy radę"
  • d.dol 29.06.06, 20:18
    Witajcie,
    znalazlam Was bo rozpaczliwie poszukiwalam wszelkich info na temat jelita
    grubego.Moj tata jest wlasnie po operacji wyciecia guza jelita grubego,sa
    przerzuty na watrobe - nieoperacyjne.Od mamy wiem,ze to juz IV stadium.Lekarz
    powiedzial,ze jeszcze moze zdarzyc sie cud,powiedzial tez,że chemia moze byc
    ale nie musi (nie wiem jak to interpretowac).Czekamy na wyniki badania
    histopatologicznego,ale lekarz zasugerowal,zeby tata cieszyl sie zyciem i
    pozalatwial swoje sprawy....Czy jest jeszcze dla niego jakas szansa???????
    i jeszcze jedno,znalazlam podobny wątek na forum,ale nie ma tam nic
    konkretnego.Tata ma opad 30,a podobno przy nowotworach opad jest
    trzycyfrowy.....
    napiszcie cokolwiek wiecie,jestem przygotowana na wszystko
  • emgoro 29.06.06, 21:11
    A gdzie tata jest leczony? W wątku Lista Specjalistycznych Szpitali
    Onkologicznych jest ośrodek w Gdańsku, który leczy raka jelita grubego z
    przerzutami do wątroby, może warto tam poszukac jakieś pomocy. Nie zapytasz to
    nie będziesz pewna czy jest szansa czy jej nie ma. Podobno to bardzo dobry
    ośrodek od leczenia przerzutów do watroby
    pozdrawiam
    Robert
  • live28 30.06.06, 07:04
    Podstawą jest nie załamywać się!! I szukać pomocy tam, gdzie już mają
    doświadczenie. Mój papa ma wstrzymaną chemię, bo robią mu serie badań i
    prześwietleń - już wiemy, że oprócz kolejnych chemii, czeka go jeszcze
    radioterapia. Ale dzielnie przez to przechodzi, wczoraj wyszedł na przepustkę ze
    szpitala, żeby skosić trawnik i podciąć żywopłot. I tak trzeba! Zająć się czymś,
    co koi nerwy i dodaje sił do walki. Plus dużo grejfrutów i świeżego soku z marchwi.
  • d.dol 30.06.06, 08:38
    Tata operowany byl w 32tys. mieście,do najblizszego szpitala onkologicznego
    jest ok. 120km (Olsztyn).Najgorsze,ze tata jest swiecie przekonany,ze wątroba
    też jest zoperowana i jest pelen optymizmu.Nie chcemy mu mówić o tej
    wątrobie,bo to odbierze mu checi do zycia,wole walki.Przy łóżku ma zdjęcie
    mojej półrocznej córeczki,bo to dla niej ma zyc.Tata długo ukrywal,ze cos jest
    nie tak.On jest bardzo twardy i dumny.Przezyl 6 lat Sybiru (jak ich zsyłali
    miał 2 lata) i to wpłynęło chyba na jego dalsze zycie.Nigdy sie nie przyznał,że
    go coś boli.Od 3 miesięcy gorączkował i nie wiadomo było dlaczego.Lekarz
    rodzinny leczył go jak przy zwykłym przeziębieniu....Jak tylko dostaniemy
    wyniki badan,to mama jedzie z nimi do Warszawy,przefaxujemy tez do Wrocławia,bo
    tam mamy kuzynke lekarza.
    Ten rok w ogole zaczal sie dla nas pechowo-moja corka urodzila sie z wada serca
    i tez jezdzilam z nia po roznych szpitalach.Jest juz OK,ale teraz
    tata...Najgorsze,ze nie moge przy nim byc caly czas,bo mieszkam 160km od domu
    zizi30-zagladasz tu jeszcze???
  • ewaw1022 30.06.06, 20:11
    Witaj
    Kiedy dowiedzieliśmy, że mama ma raka (niestety nieoperacyjnego) to mój syn
    miał 1,5 roku. Wiadomo, przeżyliśmy straszny wstrząs, ale dobrze, że mamy
    Piotrusia, daje mamie nadzieję i siłę walki. Mnie również przy zniżkach formy i
    dołkach psychicznych bardzo mobilizuje. Całej prawdy mama o przerzutach też nie
    wiem i na razie staram się, żeby się nie dowiedziała. Może źle robię,(sama
    zadaje sobie to pytanie), ale obawiam się, że gdyby mama znała prawdę to
    nadzieja w niej by zgasła.
    Wam również życzę dużo wiary, tym bardziej, że są kliniki, które mogą Wam pomóc.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Ewa
  • d.dol 30.06.06, 20:37
    dziekuje za cieple slowa
    Tata jest juz czwartą dobę po operacji i dzisiaj był już na spacerze na
    dworze.Chce do domu!!! Prosi mame,żeby go "porwała" chociaż na chwilę.Czuje się
    bardzo dobrze.
    Lekarze zrobili jakieś obejscie przy wątrobie (przetoke???) i powiedzieli,ze
    jest taka szansa,ze guz nie będzie tak szybko rósł.Bardzo w to wierzę!!!
    Jestem pod wrazeniem siły mojej mamy (jest 15lat młodsza od taty),nie znałam
    jej od tej strony.W dniu kiedy tata poszedl na badania i okazalo sie,ze to
    jelito grube i watroba,to mama jechala pelna obaw do szpitala onkologicznego na
    usg piersi,bo mammografia cos wykryła.Teraz oboje muszą być pod opieką
    onkologiczną.
    To pewnie slogan czesto tutaj powtarzany,ale zycie nas wszystkich zupelnie sie
    przewartosciowalo...
    pozdrawiam wszystkich
    danadol
  • tofika 18.08.06, 10:15
    moze ktos mi pomoc?
    moze ma ktos kontakt z aaj3?
  • zizi30 09.10.06, 22:34
    Witajcie!
    Bardzo dawno nie pisałam, zaglądam tez bardzo rzadko, ale cieszę się, że
    powakacyjne wiadomości optymistyczne. Pozdrawiam Was gorąco i waszych bliskich
    w tej walce.
    Moja mama po kolejnych chemiach bardzo słaba. Zrobili przerwę, bo bardzo
    gorączkowała. A po przerwie też nie zaczeli chemi, bo ma za dużo białych
    krwinek. Nie wiem dlaczego i co może byc przyczyną. lekarze narazie też nie.
    Mam tylko nadzieję, że mama będzie walczyła dalej, bo czasami zaczyna jej
    brakować chęci. Nie bardzo może jeść. Prawie po wszystkim jest jej niedobrze,
    ma zgagę. Czasami jast na kilku łyżkach owsianki. Czy wasi bliscy też się żle
    czują po jedzeniu?
    Na szczęście moje dzieciaki dodają mamie sił. I mam nadzieję, że dadzą radę.
    Trzymajcie się jeżeli tu jeszcze zaglądacie. powodzenia
    d.dol - szukałaś mnie???
  • d.dol 09.10.06, 22:44
    tak szukałam Ciebie w czerwcu
    po prostu chciałam się dowiedzieć czegoś więcej,bo trafiłam tu akurat w
    momencie kiedy dowiedziałam sie o nowotworze taty tez z przerzutami do wątroby
    mało się dzieje na tym topiku:)
    Moj tato właśnie dzisiaj rozpoczął 4 chemię.Na razie czuje się dobrze i tak
    jest jakies 2 tyg. po chemii,a pozniej zaczynają go znowu nawiedzać
    gorączki,marźnie w nogi bardzo,ale akurat na to zawsze sie skarżył (w sumie
    jedyna rzecz na jaką w życiu narzekał to wiecznie zimne nogi:) )
    Mojemu tacie apetyt dopisuje,tylko nie na wszystko moze sobie pozwolic -
    pozegnal sie ze smazonymi i ciezkostrawnymi potrawami.
  • live28 02.09.06, 18:58
    Witam po wakacyjnej przerwie! Wczoraj mój tata wrócił z sanatorium. Obydwoje
    rodzice zadowoleni i mocno zakochani. Aż miło przy nich być. po 12 godzinach
    podróży z wakacji, tata pojechał na kolejną porcję chemii. Teraz z wenflonem na
    ręce kosi trawnik - ma w sobie tyle siły i taki błysk w oczach, że trudno
    uwierzyć w chorobę. Wszystkim zyczę takiej mocy w walce. Radość życia i odwaga
    niech będzie z Wami!
  • ewusia13 02.09.06, 20:03
    witaj
    jak to miło usłyszeć taki optymizm i radość życia!!!
    na szczęście u mojego ojca też widać sporo optymizmu, tak jakby zapomniał, że
    choruje na raka...
    oby tak dalej, czekam na wiecej takich pozytywnych postów, zawsze one mnie
    nałodowują pozytywnym nastawieniem do tego wszystkiego
    pozdrawiam
    ewa
  • tofika 08.09.06, 19:13
    ajj3, nie moge ...
    gdzie jestes Aneczko.....
  • tofika 13.09.06, 14:52
    Jest, jest Ania--aaj3:)dzis dostalam wiadomosc...
    jeszcze w szpitalu ,.od czerwca..
    ale jest coraz lepiej, pod koniec wrzesnia moze juz bedzie w domku..
    napewno myslala tez o WAs...ale nie ma dostepu do komputera..
  • b_a_l_b_i_n_k_a 13.09.06, 15:54
    Tofika, pozdrów ja proszę ode mnie i usciskaj mooocnooo! Martwiłam się, bo nie
    dawała znaku życia. Czy udało się zrobić operację? Jak się czuje?

    --
    Jeśli dotyczy Cię problem choroby nowotworowej, zajrzyj do Nas:
    Onkoforum-Damy rade
    Adopcje bezdomnych kroliczkow
  • tofika 14.09.06, 08:53
    Balbinko...(Ja tez, do Was tu przyszlam , bo wciaz czekalam na wiadomosc...)
    napisal Ani maz, ...
    wiec Ania od czerwca caly czas jest w szpitalu ,dlatego nie majac komputera nie
    mogla do nas odezwac, jest Dobrze!, czyli leczenie pomyslne.. i troszke
    jeszcze --pod koniec wrzesnia bedzie w domku.. ide na forum 50l i zaraz
    pozdrowie od Ciebie...dziekujmy Aniolom i prosmy zeby wspierali
    pozostalych ,ktorzy potrzebuja wiary w odzyskanie zdrowia...ja to wszystko
    wiem, ja to przeszlam...tofika
  • anitaja 09.12.06, 23:04
    dziewczyny, odezwijcie sie, co u Was. Ten problem dotknal rowniez mojego tate,
    nowotwor z przezutami na pecherzu moczowym. Jestem przerazona :((
  • ewusia13 11.12.06, 14:10
    witaj
    u mojego taty wszystko jest w porządku :)
    po operacji i chemii miał robione badania kontrolne
    usg jamy brzusznej, rtg płuc, rektoskopie i marker CAE (albo CEA, sama już nie wiem)
    wszystko jest w porządku a marker mimo tego, że jest w normie jeszcze spada więc
    wierze, że tacie uda a może już udało pokonać się raka!!!
    dodam, że nowotwór był rozpoznany w III stadium wiec nie było za ciekawie a mimo
    to teraz jest ok wiec myślę, że można pokonać tę chorobę niezależnie od
    zaawansowania
  • zizi30 13.12.06, 22:07
    witajcie!
    niestety, pisałam na forum, moja mama wybrała to Inne życie. A może Ktoś ja
    wybrał. A pare dni temu odeszła też mama Ewaw. Mamy kolejnego Anioła. Zapalam
    dla nich wirtualne światełko (*)
    Ewusia. Bardzo ciesze sie, że u twojego taty lepiej. Pewnie,że raka mozna
    pokoac niezaleznie od zaawansowania. I wierze, że twojemu tacie się uda.
    chociażby po to, żeby to udowodnić. Trzymajcie się i walczcie. Zawsze. I do
    końca. Pozdrawiam. zizi
    Nadzieja nie umiera nigdy!!!
  • anitaja 18.02.07, 18:51
    Dziewczyny, jesteście tu jeszcze czasami...
  • ewusia13 19.02.07, 14:07
    witam wszystkich
    ja zaglądam na forum codziennie :) to już chyba nałóg...
    u mojego taty na szczęście bez zmian: w sierpniu zakończył chemie, badania
    kontrolne wykazuja, że wszystko jest ok. właśnie w styczniu minął rok od
    wykrycia choroby i operacji.
    problem jest tylko z tym, że na stomii ma dużą przepuklinę i lekarze nie chcą
    tego operować a troche to utrudnia tacie życie bo tata jest osobą przy kości :)
    delikatnie mówiąć

    życzę wszystkim duuużo zdrówka i powodzenia w leczeniu
  • anitaja 19.02.07, 16:50
    W takim razie bardzo się cieszę i życzę zdrowia i oby tak dalej!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka