Dodaj do ulubionych

rak prostaty?

30.03.06, 13:15
Wynik badania w kierunku markera PSA, ktory tata pokazał mi kilka dni temu
przeraził mnie: 150 (przy normie 0-4). Ojciec sprawę próbował bagatelizować i
chciał czekać jeszcze dwa tygodnie na wyznaczoną wizytę u urologa. Prawie
siłą zabraliśmy go do prywatnego lekarza. Ten od razu zlecił biopsję. Odbyła
się dziś. Teraz to potworne czekanie. Ale z tego co czytam i z wypowiedzi
lekarza wydaje się, że będzie tak: zaawansowany nowotwór kwalifikujący się
tylko do paliatywnego leczenia hormonalnego. Czy macie jakieś doświadczenia z
nowotworem tego typu? Czy jest jakaś nadzieja, że wynik będzie inny?

Dodam jeszcze, że tata ma też inne objawy mogące wskazwać na nowotwór a nie
rozpoznane jako takie przez lekarza pierwszego kontaktu: problemy z gardłem,
ogólny jadłowstręt ( a w szczególności wstręt do mięsa), okropne pocenie w
nocy (musi kilka razy się przebierać) i zimno w dzień, szybko też chudnie.

To wszystko już od jakichś trzech miesięcy ale wszystkich (a przede wszystkim
tatę)tak bardzo rozbiła poważna depresja mamy, że nie zreagowaliśmy na czas.


O mieszance strachu, bólu i nadziei jaka mną targa nie będę pisać bo na pewno
to znacie z własnego doświadczenia.

Pozdrawiam i dziękuję za każdy odzew i za to forum jako takie.
Obserwuj wątek
        • niebieski_motylek Ja mam 02.04.06, 16:05
          Moj tato mial wykrytego raka. prostaty. tez pierwsze badananie wykazywalo okolo
          setki. to jest duzo.... Od razu operacja usuniecie prostaty... i hormony przze
          rok. Pierwszy rok byl stabilny.. PSA spadlo do 1.5... potem niestety roslo...
          powoli...Twalo to wszystko 2 lata.... niestety bylo zle....
          ale kazdy przypadek jest inny...i nie mozna tracic ducha....
          Bardzo naciskaj na jak najszybsze robienie czegokolwiek....
          i pamietaj ze nigdy nie jest tak zle zeby nie moglo byc gorzej... A walczyc
          trzeba zawsze do konca... i cieszyc sie chwila...
          Pozdrowka...
          aska..
          --
          Nothing ever is, everything is becoming
    • niebieski_motylek Re: rak prostaty? 02.04.06, 16:12
      Jeszcze chcialam dodac Badz dzienlna/dzielny i musisz byc podpora dla Mamy i
      Taty.. wiem ze jest ciezko.. ale musisz poprostu robic dobra mine do zlej gry...
      Moj tata mial objawy pocenia i zimna.... i jadlowstret. ale to juz bylo w
      pozniejszym stadium.jak bral hormony....
      i jak mowie kazdy przypadek jest inny.!!!!


      --
      Nothing ever is, everything is becoming
      • kol32 Re: rak prostaty? 03.04.06, 00:22
        Asiu, dziękuję za wsparcie i podzielenie się swoimi doświadczeniami. Staram się
        być dzielna ale ta wiosna jest niewątpliwie najtrudniejsza w moim życiu.

        Za kilka dni wyniki biopsji. Może jednak zdarzy się cud.

        Pozdrawiam.
        Kasia
        • niebieski_motylek Kasiu... zycze ci cudu z calego serca 03.04.06, 01:50
          jeszce jedno... moj tato walczyl prawie do konca.. ale w pewnej chwili.. juz po
          prostu nie mial sily a i mial przerzuty do kosci.. i na mozg... i bylo nam
          trudno..bo byl przykuty do lozka.... i byl taki bezbronny :(
          W pewnej chwili.. pozwolilismy mu odjesc i bylismy przygotowani... po prostu
          lepsze bylo jego odejscie niz te jego cierpienia
          Kasiu nie chce cie dolowac..tak jak mowie kazdy przypadek jest inny... ale poki
          jest dobrze... probuj zmuszac Tate do zycia.... spacerow, jesli tylko
          moze.... mobilizuj go do walki.....poki jest dobrze i ma jeszczce energie... i
          ciesz sie chwila.. ze jest z Wami i nie jest jescze zle.... no i dobrze by bylo
          zeby Mama twoja tez wyszla z dolka.. Dasz rade, zobaczysz. czlowiek nawiet nie
          wie do czego jest zdolny, poki sytuacja go nie zmusi

          Aska
          --
          Nothing ever is, everything is becoming
          • kol32 chyba cudu nie będzie 04.04.06, 01:16
            Wyniki biopsji może już pojutrze ale dziś doktor wykonująca biopsję powiedziała
            nam, że na 99% jest to złośliwy nowotwór z przerzutami do kości. Pozostaną
            hormony i ZOMETA. Czytam o tym leku, o przerzutach i ogarnia mnie paniczny
            strach przed tym co Tatę czeka.

            Czy macie jakieś doświadczenia związane z terapią tym lekiem?
            • kol32 Re: chyba cudu nie będzie 04.04.06, 01:20
              Na razie o tych rokowaniach wiemy tylko ja i mój mąż. Jak to wszystko
              powiedzieć Tacie?

              Strasznie boję się wersji najgorszej: że oprócz tego wszystkiego mało będzie
              receptorów wrażliwych na działanie hormonów.
              • niebieski_motylek Kasiu... przykro to slyszec... 04.04.06, 03:48
                Nie wiem jak to powiedziec twojemu Tacie.
                To wszystko zalezy od twojego.. Taty.. musisz wyczuc jak i ile mu powiedziec...
                i jak moze to zniesc.... niektorzy chca wszystko wiedziec...i przez to moga
                lepiej walczyc.. a niektorzy po prostu nie chca na ten temat mowic, wiedziec
                jak najmniej i maja problem o tym rozmawiac. tak bylo z moim Tata.
                Ty musisz podjac ta decyzje.. znajac najlepiej swojego Tate. napewno nie da sie
                ukryc na co jest chory... ale moze nie musi znac wszystkich szczeglow....
                z przerzutami do kosci mozna zyc... tyle ze troche bole moga wystepowac... ale
                sa teraz leki...
                powiem Ci ze PSA 150 to jest wysoki..wynik ale ludzie zyja ze znacznie
                wyzszymi . mojego Taty wyniki byl 700 i jescze sporo czasu zyl....
                Musisz brac " one day at the time.".i cieszcyc sie z kazdego dobrego dnia
                twojego Taty.... i nie martw sie na zapas o brak receptorow... bo to i tak
                niczego nie zmnieni..a narazie nie wiesz nic.... poza tym musza byc inne
                sposoby jesli nie ma receptorow...i napewno bardzo malo jest przypadkow nie
                reagujacych and hormony... wiec czekaj i staraj sie nie myslec... poki co...
                pozdrowka
                aska



                --
                Nothing ever is, everything is becoming
                  • kol32 Re: Kasiu... przykro to slyszec... 07.04.06, 23:59
                    Niestety wyniki biopsji potwierdziły obecność nowotworu. Muszę teraz
                    rozszyfrować te literki i cyferki by wiedzieć więcej.

                    Właściwie nie miałam nadziei na inny wynik, ale gdy obawy sie potwierdziły....
                    Tak strasznie martwię się o Tatę - nie potrafię sobie wyobrazić jego bólu i
                    strachu.

                    Ech, może jeszcze da się coś zrobić... Zabieram się do wertowania stron
                    internetowych na temat rozoznania i interpretacji wyników.

                    Czy wiecie jak diagnozuje się obecność przerzutów?
                    • kol32 Re: Kasiu... przykro to slyszec... 11.04.06, 23:46
                      Balbinko. Bardzo Ci dziękuję za podanie na forum namiarów do PFESO na
                      Nowogrodzkiej. Mój tata został tam dziś przyjęty przez dr Wojciecha Rogowskiego.
                      I choć wiemy, że sytuacja jest poważna to wiemy też, że tata znalazł się w
                      bardzo dobrych rękach. Za tydzień ma mieć dodatkowe badania już w Centrum
                      Onkologii na Ursynowie.

                      Jeszcze raz dziękuję za te namiary.

                      Życzcie nam poprawy i wiary w to, że ta poprawa potrwa jak najdłużej.

                      Pozdrawiam.
                      Kasia

                      • gnulka Badania na onkologii 17.04.06, 00:52
                        Cześć! W piątek byłam pierwszy raz z tatą na badaniach w CO w Warszawie w
                        sprawie leczenia raka prostaty ( po wizycie u dr. Rogowskiego- też tam pewnie
                        traficie). Pani doktor Kulik -niesamowita, świetny fachowiec. Jestem pod
                        wrażeniem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka