Dodaj do ulubionych

nabłoniak - złośliwy rak skóry

30.03.06, 16:41
U mojego ojca wykryto niedawno nabłoniaka skóry. Jest to rak złośliwy
miejscowo. Więc oznacza to, że nie daje przerzutów (zwykle). Wiec lękam się
czy oby na pewno tych przerzutów nie daje. Poza tym operacja wycięcia owego
nabłoniaka zostala wyznaczona za przeszlo 3 miesiace. Zasatanawiam sie na ile
jest to niebezpieczne tak dlugo czekac??? Czy ktos ma doswiadczenie?
I gdzie moznaby bylo przeprowadzic taka operacje prywatnie (Warszawa) i ile
by to kosztowalo. Rak umiejscowil sie na nosie i jest dosc gleboki i blisko
oka. Pozdrawiam Utalia
--
A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i
świętą

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10999599&a=16422060
Edytor zaawansowany
  • 05.04.06, 11:48
    Utalio zadzwoń do PFESO, www.pfeso.edu.pl. U nich można wykonać prywatnie
    operacje onkologiczne.

    --
    Jeśli dotyczy Cię problem choroby nowotworowej, zajrzyj do Nas:
    Onkoforum-Damy rade
    Najpiękniejsza Kasia na świecie
  • 07.04.06, 22:05
    Lepiej nie czekac 3 miesice, bo psychicznie oszalejecie.
  • 08.04.06, 01:23
    Znam mniej więcej sprawę, bo kiedyś po nadmiernym przesadzeniu ze słońcem w
    pewnym ciepłym kraju:), pojawiła mi się jakaś niby-blizna, którą podejrzewano o
    taką właśnie zmianę, jak się koniec końców okazało niesłusznie; ponieważ lubię
    wiedzieć dokładnie, co jest grane, dość mocno swego czasu przeszukałem net w
    tej kwestii+ rozmawiałem z dermatologiem-onkologiem. O tyle nie ma szczególnych
    podstaw do niepokoju, że jest to rak zupełnie nieporównywalny z większością
    innych- rzeczywiście w zasadzie nie daje przerzutów. Rozwój z reguły jest
    bardzo powolny.
    Przy czym są 2 rodzaje nabłoniaka:

    - podstawnokomórkowy (mało groźny, a już zwłaszcza dla życia)
    - kolczystokomórkowy (nieznacznie groźniejszy, może dawać przerzuty, ale są to
    skrajnie rzadkie przypadki - i dotyczą w zsadzie spraw zaniedbanych przez lata)

    Jeżeli znasz angielski i chcesz się czegoś dowiedzieć o samej chorobie, jest
    dużo świetnych stron amerykańskich w necie, hasła "basal cell carcinoma"
    i "squamus cell carcinoma).

    Przypadkowo zajrzałem na tą stronę i widząc Twój post, stwierdziłem, że może
    cię to trochę uspokoić, o ile boisz się samego skojarzenia "rak". Tzn. jest to
    choroba absolutnie nieporównywalna z większością nowotworów złośliwych. Do tego
    stopnia, że z tego co wiem, częśto nie uwzględnia sie jej w statystykach
    zachorowań na raka, gdyż zawyżała by odsetek wyleczeń. Nie znaczy to w żadnym
    razie, że zniechęcam to przyspieszenia operacji. Co więcej, ja bym chyba tak
    zrobił- dla szybkiego pozbycia sie problemu i komfortu psychicznego. Zagrożenie
    w przypadku tej choroby, to nie zagrożenie życia, ale najgorsze co w praktyce
    może się stać to naruszenie sąsiadujących organów+trwaly silny defekt
    kosmetyczny. Z tego, co mówił mi lekarz, właśnie nowotwory skóry zlokalizowane
    w obrębie twarzy, powinny być jak najszybciej usuwane.


    Z tego, co się swego czasu dowiadywałem, operacja usunięcia zmiany skórnej w
    prywatnej klinice w Warszawie to koszt około kilkaset złotych. W jednym z
    warszawskich szpitali prywatnych usunięcie kosztowało, o ile pamiętam ok. 300
    PLN + kilkadziesiąt złotych za znieczulenie (miejscowe).
  • 08.04.06, 01:48
    Bardzo serdecznie dziekuje za kolejne informacje. Co nieco dowiadywalam sie, ze
    wlasnie jest to jedynie miejscowy nowotwor. Wiec juz gozba zwariowania z nerwow
    troche oddalila sie. Poczatkowo bylo niedowierzanie a pozniej ogromny szok.
    Troche zglupielismy. Pocieszalam sie wlasnie, ze to nic w porownaniu
    z "prawdziwymi rakami". A jeszcze pozniej widzialam jak okazuje sie, ze jest to
    ten nieliczny przypadek, ktory dal przerzuty.....
    Poza tym z jednej strony oczywiscie dobrze gdybysmy juz mieli spokoj a z
    drugiej troche oddychamy z ulga na te 3 miesiace: bo na razie nic sie nie
    dzieje jakby sie nic nie wydarzylo. Pewnie znacie to uczucie, glupie to moze
    ale niezwykle uspakajajace.
    Wiksadybo, jest to ten lagodniejszy, podstawnokomorkowy. Tylko jest gleboki i o
    tyle niefortunny, ze usytuowany blisko oka, niedaleko kacika nosowego. Lekarka
    mowila, ze mozna uszkodzic nerw wzrokowy... Mysle, ze ojciec cos w nerwach zle
    uslyszal, bo w koncu nerw chyba nie przebiega tak plytko i wogole nie w tym
    miejscu.
    Angielskiego nie znam na tyle aby przesledzic informacje medyczna. Mysle, ze to
    co napisales wystarczy. Bo jak zaczne "grzebac" to sie znowu czeos doszukam.
    Slyszalam tez opinie, ze lepiej jednak poczekac i zrobic to bardziej fachowo w
    szpitalu normalnym bo w tych prywatnych to na lapu capu i roznie bywa.
    Co o tym sadzicie?
    Martwie sie tez narkoza? Jakiego rodzaju robia?
    Pozdrawaim i jeszcze raz dziekuje za podtrzymanie na duchu.
    --
    A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i
    świętą

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10999599&a=16422060
  • 08.04.06, 01:50
    Acha, Balbinko probowalam wejsc na ta strone podana przez Ciebie ale okazuje
    sie, ze nie mozna jej otworzyc bo nie jest jeszcze poprtawnie skonfigurowana. A
    czy Tobie sie udaje?
    --
    A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i
    świętą

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10999599&a=16422060
  • 08.04.06, 20:33
    Mi się otwiera ale dam ci tak czy tak namiary:

    Adres:\
    Polska Fundacja Europejskiej Szkoły Onkologii
    ul. Nowogrodzka 62a
    02-002 Warszawa

    Przychodnia czynna:
    od poniedziałku do piątku

    w godz. 08:00-21:00

    Tel. (22) 331 41 40
    Fax. (22) 331 41 45

    --
    Jeśli dotyczy Cię problem choroby nowotworowej, zajrzyj do Nas:
    Onkoforum-Damy rade
    Najpiękniejsza Kasia na świecie
  • 09.04.06, 13:27
    Hej...
    Tak trochę 'ku pokrzepieniu' :)
    Moja Babcia miała z 10 lat temu raka podstawnokomórkowego skóry. Umiejscowił
    sie na nosie - z rok czasu chodziła z sącząca się ranką i nie dawała zaciągnąć
    do lekarza. Jak nam się udało ją namówić, to pobrali jej wycinek i okazało się
    że to własnie ca. basocellulae. Nie usuwali Babci tego wcale. Dostała
    skierownaie na radioterapie i po 5-ciu naświetlaniach zlazło zupełnie i po
    dziś dzień jest wspomnieniem. Wiem, że u Twojego Taty umiejscowenie raczej
    przemawia za usunięciem, ale będzie dobrze - zobaczysz...
    Pozdrawiam ciepło,
    Anka
  • 09.04.06, 19:29
    Gontcha faktycznie to ku pokrzepieniu serc co napisalas. Ale u mojego ojca tez
    umiejscowilo sie to swinstwo na nosie. I teraz zastanawiam sie dlaczego jemu
    nie zaproponowano naswietlen? Moze zapytam tez i o to pod numerem, ktory podala
    mi Balbinka. Dziekuje Balbinko za namiar.
    Wiksadyba a moglbys napisac, w ktorym warszawskim szpitalu mialse miec te
    niedoszla na szczescie operacje?
    Dzieki Madziar.
    --
    A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i
    świętą

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10999599&a=16422060
  • 09.04.06, 20:17
    Hej,
    Może u Twojego Taty jest to za blisko oka, żeby naswietlać? Moja Babcia miała
    to umiejscowione raczej na wysokości połowiy nosa, więc nie było problemów z
    naświetlaniem. Może bliskość oka przemawia za usunięciem jednak. Po prostu
    spytaj lekarza. Pozdrawiam, Anka
  • 10.04.06, 10:54
    Pewnie masz racje. Nie pomyslalam o tym. Juz zadzwonilam pod numer podany przez
    Balbinke, na Nowogrodzka 62a i umowilam ojca na konsultacje po swietach. Jak na
    razie same konsultacje 120 zlotych. A operacja zaczyna sie od 500 w gore...
    --
    A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i
    świętą

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10999599&a=16422060
  • 10.04.06, 13:33
    No to widzę, że ceny w Warszawie podobne do wrocławskich są.
    Daj znać co powiedzą na konsultacji i co zadecydują. Ja wyjeżdżam na miesiąc do
    Stanów, ale postaram się w miarę możliwości zaglądać na forum i też dać znać
    jak tam idzie (jadę na konsultację).
    Pozdrawiam,
    Anka
  • 10.04.06, 23:43
    W takim razie zycze zdrowia i jeszcze raz zdrowia i spokojnych Swiat
    Wielkanocnych. Odezwe sie po Swietach. Pozdrawiam Utalia
    --
    A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i
    świętą

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10999599&a=16422060
  • 08.04.06, 15:55
    Mój tata miał raka skóry dwa lata temu i jak narazie jest wszystko ok. na dzień
    dzisiejszy. Umiejscowił się on w uchu, jedynym objawem była taka
    cieknąca "woda" co jakiś czas, potem to się zasuszyło - zrobił się strupek i po
    jakimś czasie odpadał, na chwilę był spokój i znów historia się powtarzała.
    Każdą jedną dolegliwością od taty przejmowaliśmy się i zaraz to było
    konsultowane z lekarzem a w tym przypadku nikt się nie przejmował, że jest taki
    objaw u taty. Przy okazji wspomnieli o tym lekarzowi ... no i się zaczeło, oni
    zaraz podejrzewali coś "groźnego" każdy pytał o wycinek. Życzę dużo zdrowia dla
    Twojego Taty i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
  • 03.05.06, 22:55
    Czy Tato jest juz po konsultacji? A jesli tak, to napisz jak poszlo?
    Pozdrawiam serdecznie,
    Anka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.