Miesiac temu u taty wykryto guza w zoładku,potem wycinki i badanie
histopatologiczne wykazało ze to rak. Oswoilismy sie w zmysla ze trzeba usunac
żołądek.Wyznaczono termin operacji i w dniu operacji dowiedziałam sie jeszcze
gorszej prawdy, ze guz jest wielkosci piesci nieoperowalny, ze uciska trzon i
nie da sie juz tego usunac, a prof. prowadzacy zastanawia sie nad chemia ale
mówi ze marne z niej efekty moga byc...usłyszałam wiec wyrok i nie wiem skad
wezme siły by wspierac tate wiedzac ze kazdy dzien, kazda noc moze byc
ostatnia...ale jak mawiaja nadzieja umeira ostatnia, jak juz dostane wypis i
dokumentacje to pojde na konsultacje na Hirszfelda, bo był operowany na
Skłodowskiej we Wrocławiu. Wyniki wciaz ma dobre, ale ten rak bedzie niszczył
go dalej...załozyli tacie przetoke,by jak guz zablokuje zoładek,karmic go
dojelitowo...ale to juz koszmar i nie chce o tym myslec... CZY MOZE KTOS Z
PANSTWA ZNA TAKI PRZYPADEK I UMIE MI COS PODPOWIEDZIEC...podac jakies namiary
na dobrego onkologa w Poznaniu, Krakowie, Gliwicach, Bydgoszczy czy stolicy???
Bo to jak zwykle gra z czasem a wiec bede wdzieczna za jakies kontakty!!!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.