Ciekawostki ze świata medycyny i nauki Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Zakładam nowy wątek na temat ciekawostek ze świata medycyny i nie tylko,
    które mają odniesienie bezpośrednie lub pośrednie do chorób nowotworowych.
    Inspiracją tego jest artykuł z Newsweeka na temat "Jedzenie lekarstwem".
    Obecnie jest tylko dostępny skrót artykułu on-line, ale zapewne można ten
    ostatni numer dostać w kioskach lub za jakiś czas będzie dostępny na stronie
    tej gazety. Moim zdaniem bardzo ciekawy i przede wszystkim obszerny artykuł,
    który ma swoje odniesienie również no nowotworów oraz mitów i faktów różnych
    pokarmów spożywanych w małych ilościach lub nadmiarze oraz płynące z tego
    korzyści i zagrożenia. Autor zwraca uwagę, że rozwijąjąca się nowa gałąź
    nauki nutrigenomika może stać zagrożeniem dla firm farmaceutycznych, ale też
    zbawienna dla wielu ludzi w podtrzymaniu dobrej kondycji i zdrowia.
    link newsweek.redakcja.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=15430
    pozdrawiam
    Robert
  • Parę ciekawych linków z CancerCare - niestety tylko po angielsku.
    Dostaję od nich biuletyn co miesiąc i jak tylko będzie coś ciekawgo, to
    bedę 'doklejać'

    www.cancercare.org/pdf/booklets/ccc_braintumors.pdf?tr=y&auid=1766283
    www.cancercare.org/pdf/booklets/ccc_chemo_side_effects.pdf?tr=y&auid=1766288

  • Z uwagi, że wklejane we fragmentach ciekawostki ze świata medycyny i nauki z
    innych stron w internecie mają czasem swoją krótką żywotność i przestają być w
    którymś momencie niedostępne do odczytu postanowiliśmy z Moderatorem zmienić
    styl tych informacji i wklejać całe opracowania z podawaniem źródła skąd
    pochodzą (z jakich stron w sieci). Większośc dotychczasowych wątków zostanie
    niebawem przywrócona.
    pozdrawiam Robert
  • Kwas foliowy może zapobiegać rozwojowi nowotworów i powodować reemisję choroby -
    donoszą włoscy naukowcy na łamach czasopisma "Cancer".

    Folian jest naturalnie występującą witaminą B (B9), znajdywaną w świeżych
    owocach i warzywach. Kwas foliowy, bardziej stabilna forma folianu, występuje w
    produktach spożywczych w bardzo zróżnicowanych ilościach. Bogatym witaminy B9
    są warzywa i owoce zawierające również duże ilości witaminy C np.: pomarańcze,
    brukselka, kapusta włoska oraz warzywa i owoce będące źródłem beta- karotenu,
    między innymi liście pietruszki, szpinak, cykoria, sałata, pomidory czy suche
    nasiona roślin strączkowych.

    Folian należy do grupy koenzymów, niezbędnych w wielu przemianach aminokwasów i
    kwasów nukleinowych, takich jak: synteza i naprawa DNA, oraz przekształcanie
    homocysteiny w metioninę. Homocysteina powstaje w organizmie na drodze
    przemiany aminokwasu obecnego w produktach pochodzenia zwierzęcego metioniny w
    inny - cysteinę. Folian oraz witaminy B6 i B12 umożliwiają przekształcenie
    metioniny w cysteinę, oraz homocysteiny w metioninę. Kiedy organizm nie ma
    witamin z grupy B, z metioniny zamiast cysteiny powstaje homocysteina, która
    uszkadza śródbłonek naczyń i przyspiesza tworzenie zakrzepów. Dlatego też osoby
    ze zwiększonymi poziomami homocysteiny są bardziej zagrożone miażdżycą.
    Aminokwas ten został uznany za niezależny czynnik ryzyka tej choroby.

    Grupa naukowców kierowanych przez Giovanniego Almadori, przeprowadziła badania
    z udziałem 43 pacjentów z objawami leukoplakii. Choroba ta, nazywana inaczej
    rogowaceniem białym, polega na przeroście nabłonka błon śluzowych jamy ustnej,
    ponadto nabłonek taki ma cechy nadmiernego rogowacenia. Leukoplakia uznawana
    jest za stan przedrakowy.

    Podczas badania pacjentom podawano trzy razy dziennie, przez sześć miesięcy po
    5 mg kwasu foliowego, co 30 dni sprawdzano stan zaawansowania choroby. Po
    zakończeniu leczenia, otrzymano następujące wyniki: u 12 pacjentów (28 proc.)
    nastąpiła całkowita reemisja, u 19 pacjentów (44 proc.) stwierdzono
    zmniejszenie o 50 proc. rozmiarów uszkodzenia błony śluzowej, natomiast u 12
    pacjentów nie nastąpiły żadne zmiany.

    Jednocześnie zaobserwowano wzrost poziomu kwasu foliowego we krwi i spadek
    poziomu homocysteiny, nie stwierdzając żadnych skutków ubocznych.

    Przeprowadzone badania wykazały związek pomiędzy niedoborem folianu, wzrostem
    poziomu homocysteiny a występowaniem nowotworów. Naukowcy sugerują, że
    przyjmowanie folianu może chronić przed powstawaniem nowotworów.
    żródło pochodzenia www.dzieci.org.pl/sdsinew/news/news.php?
    subaction=showfull&id=1150789355&archive=&start_from=&ucat=5&&alone=
  • Rusza bezpłatna infolinia onkologiczna
    Bezpłatna infolinia onkologiczna rusza w poniedziałek 19 czerwca po południu -
    informuje przedstawiciel Polskiej Unii Onkologii (PUO). Mogą się tam zwrócić o
    pomoc osoby chore na raka lub podejrzewający u siebie tę chorobę. Przy
    telefonie będą dyżurować doświadczeni lekarze onkolodzy. Odpowiedzą na pytania
    związane z profilaktyką, rozpoznaniem i leczeniem chorób nowotworowych. Pod
    numer 0-800 49 34 94 można dzwonić od poniedziałku do czwartku w godzinach
    16.00- 22.00.

    Z infolinii mogą korzystać pacjenci walczący z rakiem, ich rodziny oraz osoby,
    które podejrzewają u siebie chorobę i nie wiedzą, gdzie szukać informacji lub
    boją się zgłosić po poradę lekarską.
    Zdaniem lekarzy, onkologiczna infolinia będzie szczególnie przydatna dla
    pacjentów z mniejszych miejscowości, którzy często nie wiedzą, dokąd zgłosić
    się po specjalistyczną poradę.

    "Potrzeba takiej linii jest ogromna" - mówi Dorota Jasińska z PUO. Jak
    informuje, trzy lata temu przez miesiąc funkcjonowała próbna infolinia. "Były
    trzy stanowiska, telefon dzwonił non stop. W najgorętszych godzinach na
    połączenie czekało trzydzieści osób" - dodaje.

    "To duże ułatwienie dla pacjentów. W Polsce jest ogromne zapotrzebowanie na
    informacje dotyczące choroby nowotworowej" – potwierdza prezes PUO, dr Janusz
    Meder. "Mam nadzieję, że telefoniczny kontakt z lekarzem specjalistą pomoże
    przełamać strach i zachęci niezdecydowanych do wizyty u onkologa" - zaznacza.

    źródło pochodzenia PAP - Nauka w Polsce, Anna Zdolińska
    www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=&news_id=10592&layout=2&page=text

  • Przykrycie pacjenta ogrzanym kocem sprawia, że badania za pomocą tomografu
    komputerowego lub skanera PET są dokładniejsze - informuje serwis "EurekAlert".
    U mniej więcej 9 procent pacjentów z podejrzeniem nowotworu interpretację badań
    obrazowych utrudnia obecność brunatnej tkanki tłuszczowej. Brunatna tkanka
    tłuszczowa to specjalna odmiana tkanki łącznej wyspecjalizowana w wytwarzaniu
    ciepła - poprzez utlenianie kwasów tłuszczowych. U człowieka pojawia się na
    krótko przed urodzeniem i z wiekiem zanika, natomiast ma decydujące znaczenie
    dla zwierząt zapadających w sen zimowy.

    Niestety, sposób, w jaki brunatna tkanka tłuszczowa gromadzi znaczniki
    stosowane w diagnostyce nowotworów, może prowadzić do pomyłek. Lekarze błędnie
    uznają "wysepki" tkanki tłuszczowej za nowotwory - lub nowotwory są zakrywane
    przez brunatną tkankę tłuszczową. Szczególnie częste są takie kłopoty u osób,
    które przed badaniem piły kawę bądź były bardzo aktywne fizycznie.
    By zmniejszyć osadzanie się znaczników w tkance tłuszczowej, lekarze stosowali
    jak dotąd leki - beta-blokery lub diazepam. Jednak skuteczność tych środków
    wynosi tylko około 30 procent.

    Tymczasem, jak wykazali naukowcy z Saint Louis University, okrycie pacjenta
    ciepłym kocem przed rozpoczęciem badania jest dwukrotnie skuteczniejsze
    (redukuje wychwyt znaczników o 62 procent), a jednocześnie łatwe i tanie.
    Pacjenci nie są też narażeni na działania uboczne leków (na przykład po
    diazepamie nie można pić alkoholu ani prowadzić samochodu).

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1343777,16,1,0,120,686,item.html
  • Kobiety z wysokim poziomem kadmu w moczu mają ponad dwukrotnie wyższe ryzyko
    zachorowania na raka piersi, niż rówieśniczki z niskim stężeniem tego metalu -
    wskazują amerykańskie badania.
    Choć kadm został wciągnięty na listę potencjalnych substancji rakotwórczych -
    m.in. przez Amerykańską Agencję Ochrony Środowiska, do tej pory nikt nie
    potwierdził jego związku z rakiem piersi w badaniach na ludziach, przypominają
    autorzy pracy na łamach pisma "Journal of the National Cancer Institute".

    Wcześniej udało się jedynie wykazać, że metal ten może wpływać na rozwój raka
    sutka u zwierząt laboratoryjnych, a ponadto jego obecność stwierdzano w
    tkankach gruczołu piersiowego.
    Najnowsze badania zespołu z Uniwersytetu Stanu Wisconsin w Madison polegały na
    porównaniu poziomu kadmu w moczu 246 pacjentek z rakiem piersi z jego stężeniem
    u 254 zdrowych kobiet (dobranych pod względem wieku). Zebrano też dane na temat
    innych czynników ryzyka raka piersi.

    Okazało się, że ryzyko zachorowania na raka piersi było niemal dwa razy wyższe
    u kobiet, u których stężenie kadmu w moczu przekraczało pewne normy, w
    porównaniu z rówieśniczkami.

    Na razie mechanizm rakotwórczego działania kadmu pozostaje niewyjaśniony.
    Istnieją jednak przesłanki, by sądzić, że imituje on działanie hormonów
    płciowych estrogenów, działając na te same receptory. Estrogeny pobudzają
    wzrost przeważającej części guzów piersi.

    Prowadząca badania dr Jane A. McElroy uważa, że jeśli wyniki jej zespołu
    zostaną potwierdzone w większej grupie kobiet, to trzeba będzie wprowadzić
    bardziej restrykcyjne zasady usuwania kadmu ze środowiska.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1345161,16,1,0,120,686,item.html
  • Naukowcom udało się wreszcie rozwikłać, w jaki sposób azbest wywołuje złośliwy
    nowotwór opłucnej - tzw. międzybłoniak opłucnej.
    Zdaniem autorów artykułu na łamach pisma "Proceeding of the National Academy of
    Sciences", dzięki temu można będzie opracować lepsze metody prewencji
    międzybłoniaka u ludzi narażonych na działanie azbestu.

    Azbest, naturalnie występujący włóknisty minerał, jest uważany za główną
    przyczynę międzybłoniaka opłucnej. Ten groźny nowotwór jest dość rzadki -
    szacuje się, że dotyczy 1 na 120 tys. ludzi. Ponieważ nie daje typowych
    objawów, najczęściej wykrywa się go późno, gdy szanse na uratowanie pacjenta są
    bardzo małe. Rakotwórcze własności azbestu są powszechnie znane, a od lat 90.
    zakazano jego produkcji i użytkowania w wielu krajach świata.

    Dotychczas naukowcy nie wiedzieli, na jakiej zasadzie minerał ten wywołuje
    międzybłoniaka u ludzi. W przeciwieństwie do komórek opłucnej chomików i
    szczurów, komórki z opłucnej ludzi hodowane w laboratorium nie zmieniają się w
    nowotworowe pod wpływem azbestu, ale po prostu giną.

    Teraz badaczom z Loyola University w Chicago we współpracy z naukowcami z
    innych ośrodków USA udało się znaleźć wyjaśnienie tej zagadki.

    Ludzkie komórki opłucnej hodowane na szalkach pod wpływem azbestu produkują
    tzw. czynnik martwicy nowotworów alfa, TNF-alfa, jak również receptory, za
    pośrednictwem których białko to działa.

    Natomiast badacze dodawali TNF-alfa do hodowli komórek jeszcze przed ich
    kontaktem z azbestem. Okazało się, że dzięki temu liczba komórek, które
    przeżywały działanie minerału, znacznie rosła. TNF- alfa pobudzał bowiem
    produkcję innego białka - NF-kappaB, które blokuje apoptozę, czyli samobójczą
    śmierć komórek. W ten sposób komórki z usterkami genetycznymi wywołanymi przez
    azbest zamiast ginąć, zaczynają się dzielić i mogą dać początek nowotworowi,
    wyjaśniają autorzy pracy.

    Na podstawie tych obserwacji naukowcy zaproponowali model rozwoju
    międzybłoniaka opłucnej pod wpływem azbestu. Jak tłumaczą, wdychane włókienka
    azbestu powodują gromadzenie się w płucach i opłucnej komórek odporności o
    nazwie makrofagi. Komórki te produkują duże ilości TNF-alfa. W tym samym czasie
    zaczynają go wytwarzać również komórki opłucnej. TNF-alfa pobudza wydzielanie
    czynnika NF-kappaB, a ten z kolei blokuje apoptozę komórek, które z powodu
    uszkodzeń w DNA powinny zginąć. Zamiast tego mogą jednak dalej się dzielić i
    dać początek nowotworowi.

    Badacze uważają, że ich okrycie "podpowiada" sposoby, które pomogłyby
    zapobiegać międzybłoniakowi u osób narażonych na działanie azbestu. Jedną z
    proponowanych metod jest blokowanie TNF-alfa za pomocą eksperymentalnego leku o
    nazwie entanercept. Warto też sprawdzić skuteczność niesteroidowych leków
    przeciwzapalnych, wiadomo bowiem, że procesom zapalnym towarzyszy produkcja
    dużych ilości NF-kappaB, konkludują naukowcy.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1346051,16,1,0,120,686,item.html
  • Jad izraelskiego żółtego skorpiona ma szczególne powinowactwo z komórkami
    nowotworu mózgu - glejaka - informuje serwis "EurekAlert".
    Naukowcy pracujący dla Transmolecular Corporation w Cambridge (stan
    Massachusetts) stworzyli radioaktywną wersję tej trucizny. Substancja o nazwie
    TN-601 jest sztucznym jadem skorpiona z dodatkiem izotopu jodu I-131 (ten sam
    krótko żyjący i silnie radioaktywny izotop, który skaził pół Europy po
    katastrofie w Czarnobylu).

    Dzięki połączeniu radioaktywności jodu 131 ze specyficznymi właściwościami jadu
    skorpiona, powstał środek, który trafia do zmienionych nowotworowo komórek i
    powoduje ich obumarcie z powodu napromieniowania. Jest on eksperymentalnie
    podawany pacjentom z glejakiem - nowotworem bardzo trudnym do leczenia. Zwykle
    glejak powoduje zgon już w pierwszym roku choroby.
    Chorzy dostają po prostu zastrzyk nowego leku w warunkach ambulatoryjnych - bez
    potrzeby chemioterapii czy też tradycyjnej radioterapii - a następnie trafiają
    do domu. Poziom promieniowania, na jaki narażeni są członkowie rodziny, nie
    jest wyższy niż przy leczeniu izotopami raka tarczycy. By radioaktywny jod nie
    trafiał do tarczycy, przed leczeniem pacjent dostaje sporą dawkę jodu
    niepromieniotwórczego (podobnie postąpiły po Czarnobylu polskie władze, podając
    milionom obywateli zawierający jod płyn Lugola).

    Wstępne wyniki wskazują na wydłużenie czasu przeżycia. Podczas planowanej
    drugiej fazy badań klinicznych mają być podane wyższe dawki TN-601.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1347390,16,1,0,120,686,item.html
  • Dzięki badaniom nad poprawą jakości owoców opracowano obiecującą metodę
    hamowania rozrostu nowotworów - informuje pismo "Cancer".
    Naukowcy z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie badali actibind, białko
    wytwarzane przez czarną pleśń Aspergillus niger. Actibind wiąże się z aktyną,
    głównym składnikiem struktur wewnątrzkomórkowych w organizmach roślin. Prowadzi
    to do zahamowania wzrostu komórek. Celem badań była poprawa jakości nektarynek
    i brzoskwiń.

    Okazało się jednak, że podobne do actibind białko RNaseT2 działa także na
    aktynę w wędrujących komórkach ludzkich i zwierzęcych, na przykład tych, które
    odpowiadają za tworzenie się nowych naczyń krwionośnych.
    Zbyt mały dopływ krwi izoluje guz od dopływu tlenu i substancji pokarmowych. W
    ten sposób w przypadku komórek raka jelita, piersi czy skóry udało się
    powstrzymać zarówno jego wzrost, jak i tworzenie się przerzutów, nie szkodząc
    zdrowym komórkom. Znaczne efekty uboczne należą do głównych wad tradycyjnych
    metod leczenia - na przykład radio- i chemioterapii.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1350916,16,1,0,120,686,item.html
  • Sok z owoców granatowca może zapobiegać rozwojowi raka prostaty. Takie wnioski
    wyciągnęli z badań naukowcy ze stanowego Uniwersytetu w Kalifornii.
    Zdaniem amerykańskich onkologów granaty mogą tak skutecznie walczyć z rakiem
    prostaty, że choroba ta może osiągnąć znacznie mniejszy stopień śmiertelności
    wśród starszych mężczyzn.

    Śródziemnomorskie owoce zawierają bowiem mieszankę związków chemicznych
    minimalizujących uszkodzenia komórek, przez co mogą niwelować skutki choroby
    nowotworowej.
    Picie szklanki soku z granatów siedem razy w tygodniu może spowolnić rozwój
    raka prostaty prawie czterokrotnie, dowodzą badacze na łamach Gazety
    Klinicznych Badań nad Rakiem.

    Zdaniem innych naukowców, jeśli wyniki eksperymentów uda się potwierdzić, owoce
    granatnika mogą okazać się bardzo skutecznym lekarstwem we wczesnych stadiach
    rozwoju raka prostaty.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1349433,16,1,0,120,686,item.html
  • Regularne przyjmowanie paracetamolu może zmniejszyć ryzyko raka jajnika niemal
    o jedną trzecią, ale lepiej nie przesadzać - informuje "British Journal of
    Clinical Pharmacology".
    Zespół naukowców z uniwersytetu w Atenach dokonał analizy ośmiu wcześniejszych
    badań nad środkami przeciwbólowymi, obejmujących ponad 746 000 kobiet z USA,
    Wielkiej Brytanii i Danii. Okazało się, że długotrwale przyjmowany paracetamol
    (około 30 tabletek na miesiąc) obniża ryzyko raka jajnika.

    Jednak naukowcy ostrzegli, że jednocześnie rośnie ryzyko niewydolności nerek i
    wątroby. Dlatego kierujący greckim zespołem dr Stefanos Bonovas zastrzega, że
    nie poleca kobietom profilaktycznego przyjmowania paracetamolu. Potrzebne są
    dalsze badania, zwłaszcza że nie wiadomo, w jaki sposób lek miałby zapobiegać
    rakowi.
    Rak jajnika nie jest zbyt częsty, ale śmiertelność pozostaje wysoka - mniej niż
    co trzecia chora przeżywa 5 lub więcej lat od postawienia diagnozy. Rak jajnika
    jest trudny do wykrycia, więc często daje o sobie znać gdy jest już bardzo
    zaawansowany

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1353099,16,1,0,120,686,item.html
  • Fullereny (odmiana węgla), połączone z przeciwciałami, które selektywnie
    reagują z komórkami nowotworowymi, np. czerniaka, mogą dostarczać substancje
    lecznicze bezpośrednio do rakowych komórek we wnętrzu fullerenowej "węglowej
    klatki".
    "Odkrycie, iż rozpuszczalne w wodzie pochodne fullerenów swobodnie przenikają
    przez błonę komórkową spowodowało wzrost zainteresowania naukowców możliwością
    zastosowania "węglowych klatek" w medycynie" - mówi profesor Lon J. Wilson z
    Rice University (USA).

    Fullereny, będące obok diamentu i grafitu kolejną alotropową odmianą węgla,
    zbudowane są z kilkudziesięciu do kilkuset atomów węgla. Tworzą one zamkniętą
    kulę lub elipsoidę. Naukowcy współpracujący z prof. Wilsonem opracowali metodę
    chemicznego łączenia rozpuszczalnych w wodzie fullerenowych kulek (pochodnych
    fullerenu C60) z przeciwciałami, skierowanymi przeciw specyficznym komórkom
    nowotworowym.

    W badaniach wykorzystano przeciwciała ZME-018, które skierowane były przeciw
    komórkom czerniaka.

    "Fullereny mogą pełnić funkcję magazynów substancji chemicznych, np. leków
    stosowanych w terapii nowotworowej, które pozostają zamknięte do czasu, aż
    cząsteczka magazynująca - fulleren - dotrze do określonej komórki" - wyjaśnia
    prof. L. J. Wilson.

    Dzięki połączeniu przeciwciał z fullerenami, można precyzyjnie kierować
    węglowymi magazynami leków. W tej sytuacji dostarczane są one dokładnie w
    miejsce, które wymaga chemioterapii.

    Według naukowców, niemal 100 procent fullerenów połączonych z przeciwciałami
    łączy się z komórkami, przeciw którym skierowane są przeciwciała.

    "Wiele lat zajęło naukowcom opracowanie metody zamykania i
    otwierania "węglowych klatek", by móc w nich transportować różne substancje
    chemiczne. Teraz przyszła kolej na badania nad skutecznym dostarczeniem
    wypełnionych lekami fullerenów do wymagających leczenia komórek" - konkluduje
    prof. Lon J. Wilson z Rice University.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1353102,16,1,0,120,686,item.html
  • Karagen, substancja zawarta w glonach morskich i od lat stosowana w przemyśle
    spożywczym, może chronić przed infekcją wirusową, która prowadzi do raka szyjki
    macicy - zaobserwowali naukowcy z USA.
    Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "PLoS Pathogens".

    Karagen to substancja uzyskiwana z krasnorostów, tj. czerwonych glonów o nazwie
    chrząstnica kędzierzawa lub mech irlandzki (Chondrus crispus). Krasnorosty te
    można spotkać w północnych wodach Atlantyku, u skalistych wybrzeży Północnej
    Ameryki i Europy.
    Od lat karagen jest używany w przemyśle spożywczym i kosmetycznym jako
    zagęstnik - do tworzenia żeli i galaret. W związku z tym można go znaleźć w
    wielu produktach codziennego użytku, takich jak pasty do zębów lub jogurty.

    Z dotychczasowych badań wiadomo, że karagen blokuje wirusa HIV. Trwające
    aktualnie w Afryce testy na ponad pięciu tysiącach kobiet mają ostatecznie
    potwierdzić jego rolę w prewencji zakażeń HIV u ludzi.

    Najnowsze doświadczenia naukowców z National Cancer Institute w Bethesda (stan
    Maryland) ujawniły jednak, że substancja ta ma szersze działanie
    przeciwwirusowe. Hamuje bowiem ona rozwój infekcji spowodowanej ludzkim wirusem
    brodawczaka - HPV. Wirus ten przenosi się droga płciową i jest uważany za
    podstawową przyczynę raka szyjki macicy.

    "W testach in vitro sprawdziliśmy wiele substancji pod kątem ich zdolności do
    blokowania HPV. Karagen, niedrogi i powszechnie dostępny produkt, wykazał się
    wyjątkową skutecznością" - komentuje biorący udział w badaniach Douglas Lowy.
    Jak podkreślił, karagen skutecznie blokował rozwój infekcji HPV w stężeniach
    100 razy niższych niż najlepszy znany obecnie inhibitor tego wirusa.

    Dokładne analizy ujawniły, że substancja ta działa jak rodzaj "kontroli
    granicznej". Przyłączając się do białek wirusa, zapobiega jego wnikaniu do
    komórek nabłonka szyjki.

    Autorzy pracy uważają, że karagenan może się stać składnikiem tanich preparatów
    zapobiegających przenoszeniu zakażeń HPV drogą płciową. Takie preparaty do
    użytku zewnętrznego noszą nazwę mikrobicydów.

    Zastosowanie karagenu w prewencji raka szyjki macicy może być ułatwione przez
    fakt, że obecnie jest on składnikiem wielu żeli- nawilżaczy dopochwowych, a -
    jak wykazał zespół Lowy'ego - niektóre z tych ogólnodostępnych produktów
    skutecznie zapobiegały zakażeniu komórek szyjki macicy w probówce.

    Obecnie za bardzo obiecującą metodę zapobiegania infekcjom HPV, i co za tym
    idzie rakowi szyki, uważana jest szczepionka przeciwwirusowa, która zyskała już
    aprobatę Amerykańskiej Komisji ds. Żywności i Leków. Decyzja o zatwierdzeniu
    jej w krajach UE ma zapaść pod koniec roku 2006.

    Już teraz wiadomo jednak, że będzie ona kosztowna (kilkaset dolarów USA), a
    przez to niedostępna dla większości mieszkanek biednych krajów, w których
    ciągle zbyt wiele kobiet umiera na ten nowotwór. Podobnie jest zresztą w
    Polsce, która pod względem zachorowalności na raka szyjki i umieralności z jego
    powodu zajmuje niechlubne pierwsze miejsce w Europie.

    "Karagen jest tani i łatwo dostępny. Został uznany za +generalnie bezpieczny+
    przez Amerykańską Komisję ds. Żywności i Leków. Z tych powodów wprowadzenie do
    użytku mikrobicydów z karagenem nie musi być wcale sprawą dalekiej
    przyszłości" - komentuje kliniczna konsultantka Centrum Badań nad Rakiem w
    Londynie, Anne Szarewski. Jednak zanim do tego dojdzie, potrzebne będą szeroko
    zakrojone testy na pacjentach - zaznacza badaczka.

    Z najnowszych badań wynika też, że karagen może chronić przed zakażeniem innymi
    wirusami niż HIV i HPV. Naukowcy z zespołu Lowy'ego zaobserwowali, że hamuje on
    również infekcję wirusem opryszczki - HSV, ale w dawce 1000 razy wyższej niż w
    przypadku HPV.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1356767,16,1,0,120,686,item.html
  • Nowo opracowane badanie krwi pomoże wcześniej wykrywać raka płuc niż jest to
    możliwe z użyciem metod radiografii, zarówno konwencjonalnej, jak i tomografii
    komputerowej - wynika z badań amerykańskich, które publikuje "Journal of
    Thoracic Oncology".
    Test, opracowany przez naukowców z Uniwersytetu Stanu Kentucky, polega na
    wykrywaniu białek odporności produkowanych przez organizm w odpowiedzi na
    obecność raka płuc we wczesnym stadium rozwoju.

    Aby sprawdzić jego czułość i dokładność, naukowcy przebadali próbki krwi
    pobrane w grupie pacjentów leczonych z powodu niedrobnokomórkowego raka płuc.
    Guzy z tej grupy stanowią większość, bo aż 75 do 80 proc. wszystkich przypadków
    raka płuc. Około 40 proc. pacjentów z rakiem niedrobnokomórkowym przeżywa 5 lat
    od momentu jego wykrycia. Okazało się, że czułość testu (tj. odsetek
    pozytywnych wyników wśród osób chorych) wyniosła 90 proc. Innymi słowy, test
    potwierdził obecność raka w 90 proc. przypadków. Co więcej, jego swoistość, tj.
    odsetek negatywnych wyników w grupie osób zdrowych, również była wysoka -
    uzyskano niewiele pozytywnych wyników u osób bez raka płuc.

    Zachęceni tymi wynikami naukowcy przebadali też próbki krwi kilkunastu
    pacjentów, które pobrano kilka lat przed wykryciem u nich guza płuc. Za pomocą
    testu udało się wykryć raka w 4 na 7 próbkach pobranych rok przed diagnozą oraz
    we wszystkich 18 próbkach pobranych 2, 3 lub 4 lata przed nią.

    Zdaniem naukowców, wyniki te wskazują, że rak płuc może rozwijać się u pacjenta
    przez ok. 3 do 5 lat zanim osiągnie rozmiary pozwalające go wykryć z użyciem
    metod radiograficznych.

    "Dlatego wykrywanie przeciwciał we krwi pacjenta może być doskonałym narzędziem
    do wczesnej diagnostyki tego raka, zwłaszcza jeśli połączy się je z innymi
    metodami diagnostycznymi" - komentują autorzy pracy.

    Rak płuc jest obecnie uważany za największego zabójcę wśród wszystkich
    nowotworów, gdyż przeważnie wykrywa się go w zbyt zaawansowanych i opornych na
    leczenie stadiach rozwoju. Jak wskazują dane Global Lung Cancer Coalition,
    każdego roku jest on wykrywany u 10 mln ludzi. Połowa wszystkich pacjentów
    umiera w ciągu roku od diagnozy.

    Obecnie w diagnostyce guzów płuc powszechnie stosuje się metody radiografii,
    ale dają one zbyt wysoki odsetek pozytywnych wyników u osób zdrowych.
    Potwierdzenie obecności raka płuc można uzyskać tylko w badaniu histologicznym
    jego fragmentu. W tym celu trzeba jednak wykonać badanie inwazyjne, np. biopsję
    aspiracyjną.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1357418,16,1,0,120,686,item.html
  • Białko o nazwie proepitelina odgrywa kluczową rolę w rozprzestrzenianiu się
    raka pęcherza moczowego - donosi najnowszy numer czasopisma "Cancer Research".
    Według szacunków Amerykańskiego Towarzystwa Badań Raka, w 2006 roku 61 420
    mieszkańców USA zachoruje na raka pęcherza moczowego, czyniąc go tym samym
    piątym pod względem częstości występowania rodzajem nowotworu w tym kraju.
    Szacuje się, że koło 13 060 pacjentów umrze z powodu tej groźnej choroby.
    Wcześnie wykryty nowotwór jest wyleczalny, choć często zdarzają się nawroty i
    przerzuty do innych narządów.

    Doktor Morrione i jego zespół z Jefferson Medical College i Jefferson's Kimmel
    Cancer Center badali rolę białka o nazwie proepitelina w powstawaniu raka
    pęcherza moczowego. Proepitelina pełni funkcję czynnika wzrostu nabłonka (tzw.
    epitelium) - warstwy komórek wyściełających powierzchnie narządów wewnętrznych.
    Podobnie jak inne czynniki wzrostu reguluje tempo namnażania się, różnicowania
    i migracji komórek. Podwyższony poziom tego białka jest wykrywany u pacjentów z
    nowotworami piersi, jajników i nerek.

    Naukowcy użyli do badań 5637 komórek pobranych z guzów pęcherza moczowego.
    Wykazali, że proepitelina pobudza migrację komórek nowotworowych pęcherza i
    stymuluje narastanie nowotworu. Dr Morrione sądzi, że białko to odgrywa podobną
    rolę w rozwoju guzów innych narządów. Jego zdaniem kolejnym krokiem będzie
    zbadanie czy proepitelina może być markerem przerzutów raka pęcherza.

    "Guzy pęcherza są trudne w leczeniu, ponieważ dają nawroty. Potrzebna jest
    nieinwazyjna metoda wczesnego wykrywania tych nowotworów" - mówi dr
    Morrione. "Fakt, że proepitelina nie pobudza silnie podziałów komórkowych ale
    stymuluje migrację i inwazyjność - dwie kluczowe cechy, prowadzące do
    powstawania przerzutów - sugeruje, że może być bardzo istotna dla przejścia z
    nieinwazyjnej do inwazyjnej postaci raka" - podsumowuje Morrione.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1358020,16,1,0,120,686,item.html
  • Radioterapia przypominająca - najskuteczniejsza w zapobieganiu nawrotom raka
    piersi
    Radioterapia przypominająca może być skutecznym sposobem na zapobieganie
    nawrotom raka piersi przez długie lata po operacji.

    Zdaniem ekspertów powinna być stosowana razem z zabiegiem chirurgicznym u
    pacjentem z prekursorowymi komórkami nowotworowymi. Naukowcy przeanalizowali
    dane 373 kobiet spełniających warunki zwiększające ryzyko wystąpienia nowotworu
    piersi i stwierdzili, że najskuteczniejszą metodą zapobiegania nawrotom choroby
    była radioterapia całej piersi oraz następująca po niej radioterapia
    przypominająca.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1346790,2056,,,,radioterapia_przypominajaca_najskuteczniejsza_w_zapobieganiu_nawrotom_raka_piersi,ciekawostki.html
  • Radioterapia - niewskazana przy łagodnym nowotworze prostaty
    Z najnowszych badań wynika, że mężczyźni z mało zaawansowanym i łagodnym
    nowotworem prostaty nie potrzebują radykalnej terapii, która może wywoływać
    bardzo uciążliwe skutki uboczne.

    Analizy brytyjskiej fundacji Cancer Research dowodzą, że jedynie 1% mężczyzn w
    wieku 55-59 lat, u których wykryto łagodnego raka prostaty, umiera w ciągu 15
    lat od diagnozy. Jednocześnie wiadomo, że efekty uboczne radykalnej terapii
    antynowotworowej, czyli m.in. interwencji chirurgicznej i radioterapii, mogą
    być bardzo poważne. Rak prostaty to najczęściej wykrywana odmiana nowotworu
    wśród Brytyjczyków. Każdego roku wykrywa się prawie 32 tysiące nowych
    przypadków, a około 10 tysięcy pacjentów umiera. Obecnie chorobę tę leczy się
    przy pomocy radykalnych rozwiązań - usunięcia prostaty lub radioterapii -
    chociaż alternatywą jest również metoda obserwacji.

    Zdaniem ekspertów, radykalne metody leczenia są skuteczne jedynie u mężczyzn z
    agresywną odmianą nowotworu, wśród których bez radykalnej terapii na raka
    prostaty umiera aż 68% pacjentów.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1345926,2056,,,,radioterapia_niewskazana_przy_lagodnym_nowotworze_prostaty,ciekawostki.html
  • Imbir może być stosowany w leczeniu nowotworów jajników
    Naukowcy amerykańscy odkryli, że imbir może być stosowany w leczeniu nowotworów
    jajników.

    Testy prowadzone na uniwersytecie w Michigan wykazały, że popularna przyprawa
    niszczy komórki nowotworowe i zapobiega uodparnianiu się zagrożonych tkanek na
    kurację. U większości pacjentek z nowotworem jajników choroba utrwala się i
    powoduje, że organizm uodparnia się na standardową chemioterapię.

    Imbir, który do tej pory stosowano w medycynie w celu zapobiegania mdłościom
    oraz leczenia stanów zapalnych, zapobiega również procesowi uodparniania się
    komórek na chemioterapię.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1330220,2056,,,,imbir_moze_byc_stosowany_w_leczeniu_nowotworow_jajnikow,ciekawostki.html
  • Nikotyna blokuje działanie leków stosowanych w chemioterapii raka płuc, takich
    jak np. taksol - zaobserwowali naukowcy z USA.

    To odkrycie wskazuje, że leczenie raka płuc może nie dawać pożądanych efektów
    nawet u tych pacjentów, którzy rzucili palenie, ale stosują zastępcze produkty
    z nikotyną, np. w postaci gumy do żucia czy plasterków.

    Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "Proceedings of the National Academy of
    Sciences".

    Zawarta w tytoniu nikotyna sama w sobie nie jest związkiem rakotwórczym.
    Naukowcy z H. Lee Moffitt Cancer Center i z Research Institute w Tampa
    (Florida) zaobserwowali jednak, że może ona wpływać na procesy biochemiczne,
    które pobudzają wzrost raka płuc i mogą przeszkadzać w jego leczeniu.

    Zespół kierowany przez Srikumara Chellappana analizował czy nikotyna może
    wpływać na skuteczność trzech leków stosowanych standardowo w chemioterapii
    raka płuc - jak gemcytabina, cisplatyna i taksol. Leki te wywołują apoptozę,
    tj. samobójstwo komórek nowotworowych.

    Okazało się, że dodatek nawet małych ilości nikotyny hamował zdolność tych
    leków do niszczenia komórek różnych nowotworów. Jak podkreślają naukowcy, efekt
    ten obserwowano przy takich ilościach nikotyny, jakie występują we krwi
    przeciętnego palacza.

    Nikotyna chroniła komórki raka przed samobójczą śmiercią pobudzając nadmiernie
    aktywność dwóch genów - genu surwiwiny oraz genu XIAP. Jednak, gdy naukowcy
    zablokowali obydwa geny, nikotyna traciła swą ochronną moc, a komórki raka
    ginęły.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1327240,2056,,,,nikotyna_oslabia_skutecznosc_terapii_raka_pluc,ciekawostki.html
  • Po kremach do opalania, wiceszef Komisji Europejskiej Guneter Verheugen
    przyjrzał się farbom do włosów i - w trosce o zdrowie konsumentów - zakazał
    używania w ich produkcji 22 substancji chemicznych.
    Zakaz, który dotyczy 22 substancji, zacznie obowiązywać 1 grudnia tego roku.
    Specjaliści - doradcy KE uznali, że długotrwałe stosowanie farb zawierających
    te substancje może spowodować raka pęcherza.

    Rzecznik komisarza Verheugena, odpowiedzialnego za przemysł, nie mógł wskazać
    na konferencji prasowej, w jakich produktach dokładnie mogą się obecnie
    znajdować te niebezpieczne związki. Wręcz przeciwnie - dał do zrozumienia, że
    duże i znane firmy farmaceutyczne już ich nie stosują, co potwierdza
    europejskie stowarzyszenie producentów kosmetyków. Komisja wprowadza więc
    zakaz "na wszelki wypadek", zwłaszcza wobec mniejszych firm.

    Aby podnieść wagę swojej decyzji, KE przypomniała w komunikacie prasowym, że w
    Europie aż 60 proc. kobiet i od 5 do 10 proc. mężczyzn farbuje włosy, średnio 6-
    8 razy w roku.

    Doradcy Komisji nie skończyli badań wszystkich substancji używanych w przemyśle
    farb do włosów. KE zapowiada więc, że w przyszłości może rozszerzyć "czarną
    listę".

    Listę zakazanych substancji oraz informację o prowadzonych testach można
    znaleźć na stronach internetowych KE.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1359574,16,1,0,120,686,item.html
  • Cząsteczki wirusa, "udekorowane" atomami gadolinu, pozwalają uzyskać
    dokładniejsze niż dotąd obrazy tkanek, na przykład drobnych ognisk
    nowotworowych - informuje pism "Nano Letters".

    Środki kontrastujące to substancje używane w radiologii, dzięki którym różnice
    między poszczególnymi rodzajami tkanek stają się wyraźniejsze, a na zdjęciach
    rentgenowskich lub uzyskiwanych za pomocą jądrowego rezonansu magnetycznego
    widać drobniejsze szczegóły.

    Jako środków kontrastujących w zwykłych badaniach rentgenowskich i tomografii
    komputerowej używa się zwykle organicznych związków jodu, w ultrasonografii -
    drobniutkich pęcherzyków gazu, zaś w przypadku rezonansu jądrowego - związków
    rzadkiego metalu, gadolinu. W tym ostatnim przypadku im większe są cząsteczki
    kontrastu, tym lepszy obraz.

    Naukowcy z New York University jako nośnikiem kontrastu posłużyli się wirusami.
    Ich białkowe cząsteczki są wyjątkowo duże i mają regularną budowę. Łatwo łączą
    się z wieloma rozmaitymi grupami chemicznymi.

    Wirusy, do których dołączono chelatowe związki gadolinu, podczas badania za
    pomocą rezonansu magnetycznego dały bardzo wyraźny sygnał. Gdyby na
    cząsteczkach wirusa umieścić specyficzne receptory dla określonych nowotworów,
    można by wykrywać także guzy bardzo małe, zbyt małe, by się uwidaczniały
    podczas obecnie dostępnych badań.

    źródło pochodzenia
    www.laboratoria.net/pl/modules.php?name=News&file=article&sid=2449
  • Amerykańska Agencja do spraw Żywności i Leków (FDA) zarejestrowała GARDASIL,
    pierwszą na świecie szczepionkę, zapobiegającą rakowi szyjki macicy oraz stanom
    przedrakowym szyjki macicy, pochwy i sromu powodowanym zakażeniem wirusami HPV
    (typ 16, 18).

    Podanie szczepionki zapobiega również powstawaniu brodawek płciowych oraz
    neoplazji szyjki macicy niskiego stopnia (CIN1) powodowanym zakażeniem HPV 6,
    11, 16, 18.

    Badania kliniczne wykazały 100% skuteczność szczepionki GARDASIL w zapobieganiu
    rakowi szyjki macicy, zmianom przednowotworowym typu CIN2/3, oraz zmianom
    przednowotworowym sromu i pochwy, powodowanym przez wirusy HPV 16 i 18 u osób
    którym podano szczepionkę. Amerykański koncern farmaceutyczny Merck & Co
    pracował nad szczepionką ok 10 lat. W badaniach II i III fazy wzięło udział
    ponad 20 tys. kobiet w wieku 16 – 26 lat. Badania kliniczne skuteczności
    szczepionki były prowadzone w 13 krajach, w tym również w Polsce.

    Prowadzone są dalsze badania, umożliwiające rozszerzenie wskazań i grup
    pacjentów. W Stanach Zjednoczonych szczepionka jest wskazana dla pacjentów od 9
    do 26 roku życia, ponieważ jej podanie zapobiega zakażeniom wirusem HPV. USA są
    drugim krajem na świecie w którym zarejestrowano GARDASIL. 1 czerwca 2006
    szczepionkę dopuszczono na rynek w Meksyku.

    "Wniosek o rejestrację szczepionki w Unii Europejskiej w tzw. procedurze
    centralnej został złożony w grudniu 2005 roku. Decyzja rejestracyjna
    spodziewana jest pod koniec 2006 roku. W przypadku pozytywnej decyzji,
    szczepionka ta pod nazwą SILGARD powinna być dostępna w polskich aptekach na
    początku 2007 roku." – mówi dyrektor medyczny MSD Polska Adam Czernik.

    Na świecie rak szyjki macicy jest drugim, co do częstości rakiem, który dotyka
    kobiety i drugą, co do częstości przyczyną zgonów wśród kobiet z powodu raka.
    Globalnie, co roku notuje się ok. 500 000 nowych zachorowań , a około 240 000
    kobiet umiera z powodu raka szyjki macicy. W Polsce zapada na ten typ raka
    ponad 3 600 kobiet rocznie, z czego umiera co roku ok. 2000. – to 5 Polek,
    każdego dnia.

    źródło pochodzenia www.niepelnosprawni.info/ledge/x/15691
  • Odkryto gen zwiększający ryzyko raka piersi u Europejek
    Naukowcy odkryli kolejny gen związany z rakiem piersi, który poważnie zwiększa
    ryzyko tej choroby u części Europejek - podaje internetowe pismo Public Library
    of Science Medicine.

    Nowo odkryty gen współdziała z innymi, dobrze znanymi genami BRCA1 i BRCA2,
    zwiększając ryzyko raka piersi nawet o 80% - ogłosili naukowcy.
    U kobiet z określonymi mutacjami na obu tych genach ryzyko raka piersi jest
    niemal pewne - twierdzą prowadzący badania z islandzkiej firmy
    biofarmaceutycznej Decode Genetics.

    Nowy gen nazwano BARD1. Kobiety z wariantem tego właśnie genu, u których
    rozwinie się rak piersi, są ponadprzeciętnie zagrożone rozwojem raka także w
    drugiej piersi - stwierdziła Kari Stefansson z Decode.

    Skłonność do nowotworu piersi jest dziedziczna, choć bardzo często pojawia się
    także u kobiet, w których rodzinach choroba się wcześniej nie ujawniła. W
    rozwoju raka piersi gra rolę czynnik genetyczny (ma w tym udział kilka genów,
    nie tylko BRCA1 i BRCA2).

    Poznane dotąd mutacje genów BRCA1 i BRCA2 odpowiadają za jedynie ok. 3%
    wszystkich przypadków raka piersi. Eksperci próbują ustalić, jakie jeszcze geny
    współdziałają z tymi dwoma, zwiększając ryzyko choroby.

    Dotąd porównali 1090 kobiet z Islandii chorych na raka piersi i 703 zdrowych.
    Ryzykowną mutację genu BARD1 wykryto u 5,4 proc. pacjentek z rakiem piersi i u
    3,1% kobiet bez tej choroby. Oznacza to, że mutacja zwiększyła ryzyko choroby o
    80%.

    Samo posiadanie mutacji BARD1 nie było specjalnie niebezpieczne dla kobiet.
    Mimo tego naukowcy stwierdzili, że u pań z tą mutacją, i posiadających
    jednocześnie specyficzną mutację BRCA2, ryzyko raka piersi było "dramatyczne"
    (wyliczono, że w takim układzie ryzyko choroby rośnie niemal o 100%.).

    Naukowcy sugerują, że warto opracować test na wykrycie niebezpiecznej
    kombinacji zmutowanych genów. W czasie badań taką mutację BARD1 wykryto w
    rodzinach włoskich i fińskich, w których występowały przypadki nowotworów
    piersi i jajników. Nie znaleziono ich za to u Chinek, Japonek i kobiet
    czarnoskórych.

    "Wariant ten może występować jedynie u osób z europejskimi korzeniami, może
    przyczyniać się do większego obciążenia rakiem piersi, jaki obserwuje się w tej
    grupie" - stwierdzili badacze.

    Natomiast u osób pochodzących z Japonii i czarnoskórych Amerykanek wykryto inne
    warianty genu BARD1. Ich udział w pojawieniu się ryzyka choroby wciąż nie jest
    pewny - zastrzegli naukowcy.

    Rak piersi jest drugą, po nowotworze płuc, wiodącą przyczyną nowotworowych
    zgonów kobiet. Na świecie choruje na niego 1,2 mln pań i co roku umiera ich
    ponad 400 tys. - szacuje Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC). (mj)

    źródło pochodzenia
    wiadomosci.wp.pl/kat,18032,wid,8358194,wiadomosc.html?ticaid=12010
  • Ze złośliwym nowotworem nerki można walczyć - wyniki testów nowych preparatów
    ogłosili właśnie specjaliści na konferencji Amerykańskiego Towarzystwa
    Onkologii Klinicznej (ASCO).

    Nowotwory nerek są ciągle olbrzymim wyzwaniem dla medycyny - są niewrażliwe na
    radioterapię i chemioterapię. W Polsce co roku wykrywa się około 3,5 tys.
    nowych przypadków. Ponad połowa chorych umiera.

    Głównym czynnikiem zwiększającym ryzyko zapadnięcia na nowotwór nerki jest
    palenie. Jeżeli nowotwór przeniesie się na inne organy, wtedy choroba jest już
    praktycznie nie do powstrzymania.

    Nowe leki testowano na chorych, u których nowotwór osiągnąłtakie właśnie wysoce
    zaawansowane stadium. Wyniki są zachęcające: chorzy, którzy brali nowatorskie
    leki, żyli dwa razy dłużej niż ci, których leczono w sposób standardowy, czyli
    zamiast pięciu - siedmiu miesięcy przeżywali jedenaście.

    Nowe leki na raka nerki to temsirolimus, sutent i nexavar. Należą one do tak
    zwanych terapii celowanych, które atakują raka, pozostawiając w spokoju zdrowe
    komórki. Temsirolimus blokuje działanie białka mTOR, odpowiadającego za
    podziały komórkowe i w ten sposób napędzającego rozwój guza. Podczas
    eksperymentu porównywano działanie nowych leków ze standardową terapią, za jaką
    uważa się interferon, medykament wzmacniający system odpornościowy.

    źródło pochodzenia www.dzieci.org.pl/sdsinew/news/news.php?
    subaction=showfull&id=1149576870&archive=&start_from=&ucat=1&&alone=
  • Gen, który przyczynia się do powstawania przerzutów raka, udało się
    zidentyfikować naukowcom brytyjskim. Odkrycie to może pomóc w opracowaniu
    nowych, skuteczniejszych metod leczenia chorych na raka - czytamy na łamach
    pisma "Cancer Research".

    Gen, o którym mowa, koduje białko nazywane w skrócie S100P. Należy ono do
    rodziny białek S100 i występuje powszechnie w różnych zdrowych tkankach, takich
    jak łożysko, śledziona, jelito grube, jajniki, prostata, płuca i serce. Jak
    wskazują badania, rola S100P polega na pobudzaniu migracji białych krwinek w
    całym organizmie.

    Naukowcy z Uniwersytetu w Liverpoolu wykazali jednak, że obecność białka S100P
    w komórkach nowotworu złośliwego ułatwia im przemieszczanie się wraz z krwią do
    innych tkanek, czyli tworzenie przerzutów. "Raka, który daje przerzuty,
    znacznie trudniej jest leczyć niż guza pierwotnego, którego można z dobrym
    skutkiem usuwać chirurgicznie" - komentuje prowadzący najnowsze badania prof.
    Philip Rudland.

    Według badacza, przerzuty można obecnie leczyć wyłącznie z pomocą chemio- i
    radioterapii. Metody te mają jednak ograniczoną skuteczność i dużo działań
    ubocznych, bowiem oprócz chorych, nowotworowych komórek uszkadzają również
    tkanki zdrowe.

    Przerzuty raka są główną przyczyną zgonów pacjentów chorych na nowotwory
    złośliwe. Fundamentalną rolę w tym procesie odgrywają geny, podkreśla prof.
    Rudland. Poznanie ich może odegrać kluczową rolę w opracowaniu nowych metod
    walki z rakiem, takich, które pozwolą przedłużać życie pacjentów.

    Dotychczasowe badania w tej dziedzinie, prowadzone przez zespół prof. Rudlanda,
    zaowocowały odkryciem jeszcze trzech innych - poza genem S100P - genów, które
    przyczyniają się do przerzutów raka. Są to gen kodujący białko S100A4, gen
    osteopontyny oraz białka AGR2.

    "Kolejnym krokiem będzie opracowanie leków, które blokowałyby aktywność tych
    genów i na tej drodze powstrzymywały przerzuty komórek nowotworowych z guza
    pierwotnego do innych organów" - mówi prof. Rudland. Badacz liczy, że dzięki
    temu można by przedłużać życie osobom chorym na raka.

    źródło pochodzenia www.dzieci.org.pl/sdsinew/news/news.php?
    subaction=showfull&id=1144080254&archive=&start_from=&ucat=1&&alone=
  • Pęcherzyki gazu mogą blokować dopływ krwi do nowotworów lub ułatwiać
    doprowadzanie do tkanek leków - informuje "Journal of Biomechanical
    Engineering".
    Badania nad bąbelkami prowadzą naukowcy z University of Michigan. Proces
    blokowania dopływu krwi do guza nazywany jest embolizacją, a stosowanie do tego
    celu pęcherzyków gazu - emboloterapią. Obie nazwy pochodzą od greckiego
    słowa "embolos", oznaczającego czop. Ponieważ można precyzyjnie określić, gdzie
    formują się pęcherzyki, uszkodzenia zdrowych tkanek są minimalne. Biochemik dr
    Joseph Bull pracuje wraz z radiologiem, prof. Brianem Fowlkesem. Wcześniej w
    emboloterapii do blokowania przepływu używano korków zrobionych na przykład ze
    skrzepu krwi lub pewnego rodzaju żelu. W ich przypadku główna trudność polega
    na ograniczeniu uszkodzeń w innych tkankach. Pęcherzyki pozwalają na bardzo
    precyzyjne blokowanie, ponieważ do ich wytwarzania i kontrolowania może służyć
    skoncentrowana wiązka ultradźwięków.

    Planowana technika ma być według Bulla procesem dwuetapowym. Najpierw
    pacjentowi wstrzykuje się przegrzane mikrokapsułki z perfluorokarbonem, na tyle
    małe, że swobodnie przechodzą przez naczynia krwionośne.
    Lekarze mogą je obserwować za pomocą typowego aparatu USG - gdy osiągną miejsce
    przeznaczenia, są poddawane działaniu ultradźwięków o dużej energii.
    Ultradźwięki te działają jak pinezka na wypełniony wodą balon - otoczka
    kapsułek pęka, zaś perfluorokarbon rozpręża się, tworząc pęcherzyk gazu, o
    objętości mniej więcej 125 razy większej niż pierwotna kapsułka. Napotykając
    opór ścian naczynia, pęcherzyk gazu przyjmuje kształt kiełbaski. Dwie lub trzy
    porcje takich pęcherzyków mogą zamknąć przepływ krwi niemal całkowicie.
    Niedokrwiony guz obumiera.

    Szczególnie wartościowa może być nowa technika w leczeniu raka nerki czy raka
    wątrobowokomórkowego - najpospolitszego z raków wątroby (powoduje 1,25 miliona
    zgonów rocznie). Jego leczenie konwencjonalnymi metodami utrudnia towarzysząca
    mu zwykle marskość wątroby, poza tym jest odporny na promieniowanie i leki
    przeciwnowotworowe.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1360041,16,1,0,120,686,item.html
  • Naukowcy odkryli sposób na zmniejszenie ryzyka przerzutów nowotworowych do
    kości. Mamy już nawet potrzebne do tego lekarstwo.

    Wszystkiemu winna jest jedna cząsteczka białka produkowana w szpiku kostnym -
    dowodzą naukowcy z kanadyjsko-austriackiego zespołu onkologów. Cząsteczka nosi
    nazwę RANKL. - To białko, które przyciąga komórki rakowe - tłumaczy prof. Josef
    Penninger z Instytutu Biotechnologii Molekularnej Austriackiej Akademii Nauk,
    jeden z odkrywców tego mechanizmu. - RANKL znajduje się na kościach i gdy
    komórki nowotworowe krążą w organizmie, to właśnie ta cząsteczka nakłania je,
    by przykleiły się do tkanki kostnej - dodał naukowiec.

    Mechanizm działania RANKL i leku blokującego tę cząsteczkę przetestowano na
    zwierzętach. Myszom, u których wywołano raka skóry, podawano osteoprotegerynę
    (OPG) hamującą RANKL. - U zwierząt, którym podawano OPG,wystąpiło mniej
    przerzutów do kości niż u myszy nieleczonych - powiedziała D. Holstead Jones z
    Uniwersytetu Ontario, należąca do zespołu Penningera. Blokowanie RANKL nie
    ogranicza jednak atakowania przez nowotwór innych narządów. Opis eksperymentu
    zamieszcza najnowsze wydanie magazynu "Nature".

    Zwykle droga od testów laboratoryjnych na zwierzętach do zastosowania terapii u
    ludzi jest dość daleka. - Odkrycia bazujące na badaniach myszy powinny być
    bardzo ostrożnie przenoszone na to, co dotyczy człowieka - podkreśla prof.
    Penninger.

    Tym razem może być jednak inaczej - lek hamujący RANKL jest już bowiem
    opracowywany. W wypadku większości typów nowotworów piersi kobiet komórki
    rakowe mają receptor dla cząsteczki RANKL, dlatego - jak uważa prof. Penninger -
    pomysł na terapię sprawdzi się również u ludzi. - Nowe leki, inhibitory RANKL,
    są już w zaawansowanej fazie rozwoju - potwierdza Holstead Jones. - Nasz pomysł
    polega na tym, by ludzie z rakiem zagrażającym przerzutami do kości dostawali
    ten lek natychmiast po zdiagnozowaniu choroby - dodała.

    To właśnie przerzuty choroby nowotworowej - nie tylko zresztą do kości - są
    głównym problemem w leczeniu raka. Więcej pacjentów umiera z powodu przerzutów
    niż z powodu guzów, które dały im początek.

    Dziś lekarze w większości wypadków dają już sobie radę z usunięciem pierwszego,
    pierwotnego, ogniska choroby. Kłopoty pojawiają się jednak wtedy, gdy komórki
    rakowe trzeba tropić i niszczyć w całym organizmie. To właśnie jest powodem,
    dla którego specjaliści onkolodzy tak wielką wagę przykładają do wczesnego
    zdiagnozowania raka.

    Z badań wynika, że u ok. 70 proc. kobiet z zaawansowanym rakiem piersi dojdzie
    do przerzutuchoroby do kości. Dotyczy to również 84 proc. mężczyzn z rakiem
    prostaty. - Przerzuty raka do kości to ogromny problem - powiedział prof.
    Penninger. - Szacujemy, że co roku zdarza się to u ok. miliona pacjentów,
    szczególnie dotyczy to kobiet cierpiących na raka piersi - dodał.

    źródło pochodzenia www.dzieci.org.pl/sdsinew/news/news.php?
    subaction=showfull&id=1143788653&archive=&start_from=&ucat=1&&alone=
  • Im mniejszy guz nowotworowy w płucach, tym większa szansa, że nie doszło
    jeszcze do przerzutów - donoszą naukowcy na łamach najnowszego numeru "Archives
    of Internal Medicine".

    Nowotwory płuc należą do najczęstszych nowotworów w krajach wysokorozwiniętych.
    Ich powstawaniu sprzyja zanieczyszczenie środowiska oraz palenie papierosów.

    Nowotwory płuc są często bardzo złośliwe. Powodują szybki rozwój choroby i
    przerzuty. W przypadku złośliwej formy raka płuc szansa na wyleczenie jest
    szacowana tylko na ok. 10 procent< Nowotwory płuc na najwcześniejszym etapie
    rozwoju, to znaczy zanim dadzą przerzuty do innych narządów, dzieli się na
    stadium IA (guzy rakowe o średnicy mniejszej niż 30 milimetrów) oraz IB
    (średnica powyżej 30 milimetrów). Gruzy te można wykryć i zmierzyć za pomocą
    tomografii komputerowej, nieinwazyjnego i bardzo czułego badania obrazowego.

    W przypadku nowotworów płuc dających już objawy wiadomo, że im większe są guzy,
    tym większe prawdopodobieństwo, że dały już przerzuty. Jak dotąd nie było
    jednak dowodów na związek wielkości guza z jego złośliwością w przypadku bardzo
    wczesnych stadium nowotworu, kiedy rak nie daje jeszcze żadnych objawów.

    Grupa naukowców z nowojorskiego szpitala prezbiteriańskiego Weill Cornell
    Medical Center pod kierunkiem dr Claudii Henschke przebadała pod kątem
    obecności nowotworów płuc grupę 28689 kobiet i mężczyzn - pacjentów różnych
    szpitali w latach 1993-2004.

    W wyniku tej analizy u 464 pacjentów zdiagnozowano nie dającego jeszcze objawów
    klinicznych raka płuc, w 436 przypadkach - niedrobnokomórkowego raka płuc, w
    pozostałych 28 - jego postać drobnokomórkową.

    W przypadku pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuc ryzyko wystąpienia
    przerzutów wzrastało wraz z wielkością guza. Podobnie było w przypadku
    drobnokomórkowego nowotworu.

    Dzięki wczesnemu wykrywaniu nowotworów płuc (np. za pomocą tomografii
    komputerowej lub innych metod obrazowych) oraz określeniu wielkości guzów
    nowotworowych, możliwe będzie dokładniejsze prognozowanie przeżycia, a co za
    tym idzie - włączenie najbardziej odpowiedniego leczenia tych nowotworów.
    Większość przypadków raka płuc wykrytych wcześnie (gdy jeszcze nie doszło do
    przerzutów komórek rakowych do węzłów chłonnych ani innych narządów) jest
    uleczalna, szczególnie w przypadku niewielkich guzów.

    źródło pochodzenia www.dzieci.org.pl/sdsinew/news/news.php?
    subaction=showfull&id=1139993293&archive=&start_from=&ucat=1&&alone=
  • Proste badanie moczu pomaga wykryć nawroty raka pęcherza w 99 proc. przypadków -
    informują naukowcy z USA na łamach pisma "Journal of the American Medical
    Association". Dzięki temu szanse pacjenta na wyleczenie znacznie rosną.

    Test nosi nazwę BladderChek i jest tak prosty jak test ciążowy. Do jego
    wykonania potrzeba zaledwie czterech kropli moczu pacjenta.

    Badanie polega na wykryciu w moczu podwyższonego poziomu białka macierzy
    jądrowej - NMP22, który zdradza obecność raka nawet w jego początkowych
    stadiach. Gdy test stwierdzi obecność raka pojawia się czerwona linia.

    Obecnie nie ma jednej skutecznej metody oceny ryzyka nawrotów raka pęcherza.
    Dlatego naukowcy stosują kombinację dwóch technik - cystoskopii i cytologii.

    Cystoskopia to minimalnie inwazyjne badanie pęcherza i cewki moczowej za pomocą
    wziernika. Nie pozwala jednak wykryć bardzo małych guzów, czy guzów zajmujących
    mięśniówkę pęcherza. Wyniki cystoskopii konfrontuje się więc często z wynikami
    cytologii, tj. obserwacji patologicznych zmian w komórkach izolowanych z moczu
    pacjenta.

    Analiza cytologiczna zajmuje jednak tydzień lub więcej i wymaga interpretacji
    specjalisty. Poza tym czułość metody zależy od rozmiarów i rodzaju guza.

    Natomiast wynik nowego testu lekarz lub pielęgniarka mogą poznać w ciągu 30-50
    minut, czyli zanim pacjent opuści gabinet. Ponadto, jego czułość jest większa
    niż czułość cytologii.

    Dowiodły tego badania w grupie 668 pacjentów, którzy w przeszłości byli leczeni
    na raka pęcherza. Od wszystkich pobrano próbki moczu do wykonania cytologii
    oraz testu BladderChek. Poddano ich również badaniu z użyciem wziernika.

    Okazało się, że cystoskopia wykryła nieco ponad 91 proc. przypadków nawrotu
    choroby nowotworowej. Gdy połączono ją z badaniem cytologicznym, czułość testu
    wzrosła do 94 proc. Natomiast kombinacja cystoskopii z testem BladderChek
    pozwoliła wykryć aż 99 proc. wszystkich przypadków nawrotu raka.

    Dzięki nowemu testowi udało się wykryć raka w 8 przypadkach, na 9 pominiętych w
    badaniu wziernikiem. Aż 7 z nich było groźnych. Dla porównania cytologia
    pozwoliła wykryć 3 z nich.

    "Z naszych badań wynika, że szybki, prosty test może zmniejszyć częstość
    wykonywania cystoskopii" - komentuje prowadzący badania prof. Barry Stein.
    Cystoskopia wprawdzie nie jest badaniem bolesnym, ale może być uciążliwa i
    krępująca dla pacjenta, dodaje badacz.

    Rak pęcherza moczowego dotyka głównie mężczyzn między 50. a 80. rokiem życia.
    Kobiety chorują na niego 3-4 razy rzadziej. Liczba zachorowań na ten nowotwór
    wzrosła wyraźnie w ostatnich dziesięcioleciach.

    Wiadomo, że chorobie sprzyja palenie tytoniu i kontakt z barwnikami anilinowymi
    oraz zawarta w niektórych preparatach przeciwbólowych fenacetyna. Typowy objaw
    zaawansowanego raka to krew w moczu, zwłaszcza z postaci skrzepów.

    źródło pochodzenia www.dzieci.org.pl/sdsinew/news/news.php?
    subaction=showfull&id=1138280387&archive=&start_from=&ucat=1&&alone=
  • Naukowcy odkryli nowy lek, który może być skuteczny w leczeniu przewlekłej
    białaczki szpikowej, donosi najnowszy numer "Nature Chemical Biology".

    Białaczka jest chorobą nowotworową atakującą komórki krwiotwórcze, głównie
    niedojrzałe limfocyty. Można ją leczyć stosując chemioterapię i niekiedy
    przeszczep szpiku.

    Wszystkie choroby nowotworowe wynikają z zaburzenia funkcjonowania i podziałów
    komórek. W komórkach nowotworowych dochodzi nie tylko do niekontrolowanego
    mnożenia się komórek, ale także do zmian w strukturze chromosomów. Najczęstszą
    odmianą białaczki występującą u dorosłych jest przewlekła białaczka szpikowa, w
    skrócie CML, stanowiąca około 15- 20 proc. wszystkich białaczek i rozwijająca
    się u osób po 40. roku życia.

    CML jest bardzo ciężkim nowotworem, niestety, najczęściej kończącymi się
    śmiercią. Ważną rolę w powstawaniu tej białaczki pełni onkogen BCR/ABL.

    Produkt genu BCR/ABL jest enzymem, który hamuje procesy naprawy DNA oraz
    apoptozy zmutowanych komórek szpiku kostnego, co prowadzi do nagromadzenia
    takich komórek. Organizm zostaje pozbawiony prawidłowych limfocytów i nie jest
    w stanie skutecznie walczyć z infekcjami.

    Na rynku dostępny jest lek o nazwie Gleevec, który hamuje działanie zmutowanego
    enzymu BCR/ABL. Jednak coraz częściej pojawiają się postacie nowotworu odporne
    na działanie tego chemioterapeutyku.

    Grupa naukowców z Instytutu Genomiki Fundacji Novartis z San Diego pod
    kierunkiem Nathanaela Graya odkryła nową klasę cząsteczek, w tym związek o
    nazwie GNF-2, które hamują produkcję enzymu BCR/ABL.

    Nowe cząsteczki są trujące dla komórek produkujących enzym BCR/ABL, ale nie
    niszczą normalnych komórek. Hamują więc one podziały komórek rakowych, nie
    niszcząc zdrowych komórek szpiku.

    Ponieważ mechanizm działania nowej klasy substancji jest inny niż Gleevecu,
    leki takie mogą być skuteczne w leczeniu opornych na działanie Gleevecu postaci
    przewlekłej białaczki szpikowej.

    źródło pochodzenia www.dzieci.org.pl/sdsinew/news/news.php?
    subaction=showfull&id=1137659555&archive=&start_from=&ucat=1&&alone=
  • Imatinib (Glivec, Gleevec), jeden z najskuteczniejszych leków
    przeciwnowotworowych, może być szkodliwy dla serca - informuje sieciowa wersja
    pisma "Nature Medicine".
    Glivec należy do nowej generacji leków wprowadzonych do użytku w ostatnich
    latach. Hamując działanie nieprawidłowej kinazy tyrozynowej - enzymu, dzięki
    któremu powstają i namnażają się komórki nowotworowe, pozwala skutecznie leczyć
    pacjentów z przewlekłą białaczką szpikową.

    Dotąd uważano, że poza bólami kości, wymiotami i zmęczeniem nie powoduje on
    poważniejszych skutków ubocznych. Jak jednak wykazali naukowcy z Jefferson
    Medical College w Filadelfii, zarówno Glivec jak i podobne leki z grupy
    inhibitorów kinazy tyrozynowej mogą uszkadzać serce i prowadzić do
    niewydolności krążenia.
    Badania przeprowadzono na myszach oraz hodowanych w laboratorium komórkach
    ludzkiego mięśnia sercowego. Okazało się, że blokowany przez Glivec i podobne
    leki enzym - kinaza tyrozynowa - jest niezbędny dla dobrego funkcjonowania
    komórek mięśnia sercowego.

    U myszy dochodziło do uszkodzenia ważnych części komórek - endoplazmatycznego
    retikulum oraz mitochondriów. U niektórych pacjentów blokowanie kinazy może
    prowadzić do zaburzeń w pracy lewej komory serca, a nawet do niewydolności
    krążenia.

    Odkrycie nie podważa przydatności Glivecu w leczeniu przewlekłej białaczki
    szpikowej czy niektórych nowotworów układu pokarmowego, jednak lekarze będą
    musieli zwracać większą uwagę na stan układu krążenia swoich pacjentów.

    żródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1360745,16,1,0,120,686,item.html
  • Większość obserwacji dotyczących związku między dietą i nowotworami nadal nie
    ma charakteru rozstrzygającego. Gromadzi się jednak coraz więcej danych
    świadczących, że modyfikacja diety może zmniejszyć ryzyko wystąpienia
    nowotworów o jedną trzecią, a nawet dwie trzecie. Badania doświadczalne na
    zwierzętach dostarczają wiele dowodów na to, że dieta może wpływać występowanie
    nowotworów złośliwych. Wykazano, że wpływ ten może się realizować na wiele
    sposobów i wynikać nie tylko z wprowadzenia do ustroju kancerogenów czy
    substancji, z których mogą się one wytwarzać in vivo. Dieta może też wpływać na
    przemianę tych związków oraz reakcję ustroju na nie. Badania epidemiologiczne
    szukające korelacji między występowaniem nowotworów, a dietą pozwalają sądzić,
    że rodzaj diety, sposób żywienia, obecność substancji dodatkowych (takich jak
    konserwanty, barwniki, różnego rodzaju polepszacze smaku) mogą być czynnikami
    indukującymi rozwój lub wspomagającymi promocję różnych nowotworów.

    Przykłady

    Badania epidemiologiczne wykazały, że nadużywanie alkoholu sprzyja powstawaniu
    raka jamy ustnej, gardła, przełyku, górnej części krtani i odbytu. Odnośnie
    tego ostatniego przypadku stwierdzono, większą częstość występowania raka
    odbytu u piwoszy niż u osób nienadużywających tego trunku.
    Stwierdzono dodatnią korelację między rakiem przełyku, a wysokim spożyciem
    marynat (włączając marynowane i solone warzywa), spożywaniem używek i posiłków
    o zbyt wysokiej temperaturze oraz żywności zepsutej, spleśniałej (zawartość
    nitrozoamin).
    Pleśń pokrywająca przetwory owocowe i warzywne jest silnym kancerogenem, często
    szkoda jest wyrzucić pozornie dobry produkt, więc spożywa się go po usunięciu
    wierzchniej warstwy grzyba, niestety już w całym produkcie znajdują się
    produkowane przez pleśniaki aflatoksyny (bardzo silne kancerogeny), także
    zjadanie owoców po wykrojeniu nadgniłej części jest niebezpieczne, ponieważ
    toksyny grzyba (mogące mieć właściwości mutagenne) powodującego się psucie
    owocu również znajdują się w całej objętości owocu.
    Szczególnie w odniesieniu do raka pierwotnego wątroby uważa się, że powstaje on
    przy obecność w diecie aflatoksyn, dla których optymalne warunki do wytwarzania
    występują przy wysokiej temperaturze i dużej wilgotności najbardziej skażone
    mogą być produkty pochodzące z obszarów tropikalnych takie jak orzeszki ziemne,
    brazylijskie, pistacjowe, kukurydza, ryż, sorgo, pszenica żyto, zanieczyszczona
    pasza może być przyczyną skażenia mięsa i mleka metabolitami tych substancji.
    (występowanie endemiczne Kenia, indie).
    Zapadalność na raka żołądka wiąże się wg badań epidemiologicznych ze
    spożywaniem żywności wędzonej i konserwowanej za pomocą soli (sprzyja to
    rozwojowi atypowej flory bakteryjnej, biorącej udział w wytwarzaniu
    nitrozoamin. Te bardzo silne kancerogeny powstają w żołądku z azotynów i
    azotanów obecnych w różnych wędlinach (służące do ich konserwacji).
    Garbniki zawarte w herbacie, czerwonych winach mimo słabych właściwości
    mutagennych, przy dużym spożyciu tych napojów mogą stanowić zagrożenie dla
    zdrowia.
    W kawie, mocno palonej mogą znajdować się substancje smoliste o właściwościach
    mutagennych.
    Rakotwórcze WWA tworzą się podczas pieczenia mięsa na ruszcie, smażenia,
    wędzenia; ryby, skorupiaki wydobyte z zanieczyszczonej wody mogą być skażone
    przez chlorowane pochodne pestycydów, polichlorowanymi bifenylami i innymi
    zanieczyszeniami organicznymi o charakterze mutagennym.
    Wykazano zwiększony procent nowotworów u ludzi otyłych i ludzi odżywiających
    się wysokokalorycznie, szczególnie spożywających duże ilości tłuszczów , duża
    ilość tłuszczów w diecie może zwiększyć rozpuszczalność i pochłanianie
    lipofilnych (rozpuszczalnych w tłuszczach) substancji rakotwórczych. Dieta
    wysokotłuszczowa powoduje też nadmierną sekrecję soli kwasów tłuszczowych,
    uważanych w dużych stężeniach za czynniki rakotwórcze.
    Dieta wysokobiałkowa z kolei może zmieniać działanie enzymów wątrobowych
    metabolizujących substancje kancerogenne, może obniżać zdolność wątroby do
    detoksykacji i neutralizacji kancerogenów.
    Wykazano wpływ diety wysokotłuszczowej i wysokobiałkowej na częstość
    występowania nowotworów przewodu pokarmowego. Na rozwój nowotworów wpływają
    również niedobory pokarmowe, szczególnie niedobory witamin A i C, ryboflawiny,
    kwasu nikotynowego, składników mineralnych takich jak magnez, wapń cynk
    molibden, selen oraz długotrwały niedobór białka w pożywieniu.
    Istnieją silne dowody, że spożywanie dużych ilości owoców i warzyw chroni przed
    nowotworami złośliwymi, najsilniejszy związek znaleziono w przypadku nowotworów
    układu oddechowego i pokarmowego.
    Włókno pokarmowe - wyniki badań dotyczące ochronnej roli błonnika w
    zapobieganiu raka jelita grubego są rozbieżne i nie mają charakteru
    rozstrzygającego. Nazwa włókna pokarmowe obejmuje wiele substancji, które mają
    różne działanie fizjologiczne. W większości badań nad rakiem jelita grubego nie
    stwierdzono ochronnej roli włókien zbożowych, efekt natomiast zaobserwowano w
    odniesieniu do włókien pochodzących z owoców i warzyw. Chociaż takie działanie
    może być związane z obecnością w warzywach i owocach innych substancji, dla
    których błonnik może być tylko wskaźnikiem ich spożycia.

    żródło pochodzenia
    zp.lo3.wroc.pl/~jojo/modules.php?name=News&file=article&sid=15&mode=&order=0&thold=0
  • Wbrew obiegowej opinii, osoby o ciemnej karnacji są bardziej narażone na
    niszczące działanie promieni słonecznych oraz śmierć z powodu raka skóry, niż
    te o jasnej karnacji - ostrzegają naukowcy z Uniwersytetu w Cincinnati.
    Wprawdzie ludzie o ciemniejszej karnacji rzadziej chorują na raka skóry, jednak
    jeśli już się to zdarzy, choroba ma w ich przypadku dużo poważniejszy przebieg.
    Znacznie później udaje się ją także zdiagnozować.

    Amerykańscy badacze apelują do wszystkich tych, którzy uważają, że czekoladowy
    odcień skóry zabezpiecza ich przed nadmiarem słońca, by nie ulegali
    stereotypom. Oni także powinni pamiętać, że nadmiar kąpieli słonecznych jest
    niebezpieczny dla zdrowia. Dr Hugh Gloster przyznaje, że ciemna skóra,
    zawierająca więcej pigmentu, jest nieco bardziej odporna na promienie UV, a jej
    właściciele są zwykle bardziej zadowoleni z efektu opalenizny. Nie oznacza to
    jednak, że niszczące działanie słońca jej nie dotyczy.

    Rak skóry może rozwijać się różnie u ludzi różnych ras. W przypadku osób o
    jasnej skórze, zmiany wywołane chorobą pojawiają się zwykle w miejscach
    eksponowanych na słońcu, stąd łatwo je zauważyć.

    W przypadku ciemnej skóry zmiany te można w pierwszej kolejności zauważyć na
    tych partiach ciała, które nie mają wiele wspólnego ze słońcem – np. na
    stopach. Jest to jeden z powodów, dla których choroba bywa zbyt późno
    diagnozowana.

    Według lekarzy, używanie kremów chroniącym przed skutkami promieniowania UV
    jest niezbędne nawet w przypadku Afroamerykanów.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1363187,16,1,0,120,686,item.html
  • Jednoczesne stosowanie chemioterapii i radioterapii może znacznie zwiększyć
    szansę na przeżycie pacjentów po usunięciu raka trzustki - donosi najnowszy
    numer brytyjskiego czasopisma "Cancer".
    Rak trzustki jest jednym z najgorzej rokujących nowotworów, co skłania
    naukowców na całym świecie do poszukiwania nowych metod leczenia, głównie w
    grupie terapii skojarzonych.

    Radioterapia jest metodą leczenia choroby nowotworowej oraz łagodzenia bólu
    związanego z powstawaniem przerzutów za pomocą promieniowania jonizującego.
    Chemioterapia polega na stosowaniu leków, które blokują podziały komórek i na
    tej drodze hamują wzrost guza. Ich wadą jest jednak to, że działają toksycznie
    na wszystkie często dzielące się komórki organizmu. Naukowcy z Francji
    przeprowadzili badanie wśród 46 pacjentów z zaawansowaną postacią raka
    trzustki. Uczestników przez sześć tygodni codziennie poddawano radioterapii,
    jednocześnie dwa razy w tygodniu otrzymywali gemcytabinę - lek o działaniu
    przeciwnowotworowym. W celu podtrzymania działania tego leku po zakończeniu
    terapii pacjenci otrzymali dwie dodatkowe dawki gemcytabiny.

    Po zastosowaniu terapii średnia długość życia pacjentów wynosiła ponad 18
    miesięcy, w porównaniu z 11 miesiącami w przypadku pacjentów, u których terapia
    łączona nie była stosowana.

    "Otrzymane wyniki są obiecujące, stosowanie jednocześnie chemioterapii i
    radioterapii wydłuża czas życia pacjentów z ostrą postacią nowotworu trzustki.
    Jednoczesne stosowanie radioterapii, pozwala na zmniejszenie dawki gemcytabiny,
    jest więc mniej toksyczne dla organizmu." - podsumowuje profesor Blackstock,
    główny autor pracy.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1362297,16,1,0,120,686,item.html
  • Wzrasta liczba dowodów na to, że odpowiednie odżywanie może zwiększyć
    efektywność leczenia raka. Niestety, niewielu pacjentów o tym wie
    Odpowiednia dieta pomaga w walce z rakiem, ale bardzo niewielu chorych
    otrzymuje porady, jak zmienić swój jadłospis. Nowe badania pokazują, jak ważne
    w zmaganiach z tą chorobą jest właściwe odżywianie się.
    Znaczenie zdrowego jedzenia w profilaktyce nowotworowej dostrzegają już niemal
    wszyscy. Światowy Fundusz Badań nad Rakiem (WCRF) poświęcił temu problemowi 650-
    stronicową „biblię” wypełnioną tysiącami wyników badań. A jeszcze do niedawna
    nikt nie zwracał uwagi na odpowiednią dietę.
    Coraz więcej jest dowodów na to, że sposób odżywiania się pacjenta może mieć
    wpływ na przebieg choroby. Nowy raport Funduszu, który ma ukazać się w
    przyszłym roku, po raz pierwszy będzie zawierał rozdział o żywieniu osób
    zmagających się z rakiem. Jak na razie te istotne informacje nie docierają
    jednak do samych zainteresowanych.

    Niedawna ankieta Bristol Cancer Help Center, pozarządowej organizacji znanej z
    holistycznego podejścia i promowania zdrowego żywienia w walce z nowotworami,
    pokazuje, że 83 procent pacjentów nie otrzymało od lekarzy żadnych wskazówek co
    do diety. 38 procent osób, które same zmieniły swój jadłospis w związku z
    chorobą, spotkało się z krytyczną lub niechętną reakcją ze strony doktora lub
    pielęgniarki.

    Niektórzy eksperci sądzą, że odpowiednie odżywianie się powinno być częścią
    leczenia nowotworów w takim samym stopniu, jak lekarstwa czy operacje. Dlaczego
    więc zwraca się na nie tak mało uwagi? Przyczyna leży po części w braku
    wiarygodnych badań. Ale równie ważnym powodem jest to, że – w odróżnieniu od
    farmaceutycznych rozwiązań – przemysł nie zarobi pieniędzy na terapii, której
    podstawę stanowi zdrowy rozsądek. Nie chodzi tu bowiem o żadne dziwaczne
    nowinki. Michael Gearin-Tosh, naukowiec z Oksfordu, był pewien, że uda mu się
    pokonać złośliwego szpiczaka za pomocą diety składającej się z soków warzywnych
    i surowego czosnku. Większość lekarzy była mocno sceptyczna (Gearin-Tosh zmarł
    w zeszłym roku wskutek zatrucia krwi). Bardziej przekonujące i rozsądne jest
    założenie, że utrzymanie wysokiego poziomu odżywiania i stałej wagi w trakcie
    oraz po kuracji może zwiększyć efektywność leczenia.
    „Codziennie obserwujemy, jak dzięki zdrowej diecie ludziom poprawia się
    samopoczucie fizyczne i psychiczne”– mówi Liz Butler, technolog żywienia w
    Bristol Center. Simon Cawthorn, konsultant ds. chirurgii piersi w szpitalu
    Frenchay w Bristolu idzie jeszcze dalej: „Są dowody na to, że pewne potrawy
    bardziej niż inne pomagają pacjentom w walce z rakiem i zmniejszają ryzyko
    nawrotu choroby”.

    Wyniki australijskich badań, opublikowane w 2003 roku w
    periodyku „International Journal Of Cancer”, wskazują, że kobiety z nowotworem
    jajnika, które jadły dużo warzyw, miały większą szansę na dłuższe przeżycie,
    podczas gdy pacjentki, które spożywały duże ilości nabiału, były bardziej
    narażone na przedwczesną śmierć.

    Analiza badań dotyczących raka piersi pokazuje, że w pięciu przypadkach na
    osiem wystąpił związek między zwiększonym spożyciem owoców i warzyw a wyższymi
    wskaźnikami przeżywalności. Ponadto ogłoszone w zeszłym roku wyniki dużej
    amerykańskiej próby 2437 kobiet po menopauzie we wczesnym stadium raka piersi
    dowodzą, że pacjentki, które oprócz konwencjonalnej terapii otrzymały także
    dietetyczne zalecenie ograniczenia spożycia tłuszczów, rzadziej doświadczały
    nawrotu choroby niż pacjentki, którym tego nie powiedziano. Różnica ta
    zaznaczyła się zwłaszcza w grupie kobiet, u których nowotwór piersi nie miał
    związku z zaburzeniami hormonalnymi. „To doniosłe odkrycie. Zmieni ono opinię
    świata medycyny – ocenia Richard Rainsbury, specjalista chirurgii piersi w
    Szpitalu Hrabstwa Hampshire w Winchester, który chciałby przeprowadzić podobne
    badania w Wielkiej Brytanii. – Do tej pory we wszystkich badaniach nad
    nowotworem piersi pytano kobiety, co jadały przed zachorowaniem. To była
    pierwsza próba ingerencyjna i na pewno trudno będzie środowisku zignorować te
    wyniki”.

    Przeprowadzenie eksperymentu polegającego na wpływaniu na sposób odżywiania
    nastręcza wiele trudności, twierdzi dietetyczka Barbara Parry z zespołu dra
    Rainsbury’ego. „Farmaceutyki generują ogromne pieniądze, które potem są
    inwestowane w badania. Przy interwencji dietetycznej nie tak łatwo jak w
    testach leków dostrzec przyczynę i skutek, a żadna firma nie czerpie z tego
    zysków – zauważa Parry. – Patenty przyznawane są rzadko, trudno więc zdobyć
    środki. Poza tym eksperymenty z dietą przynoszą efekty dopiero po dłuższym
    czasie, nawet po pięciu latach, podczas gdy wyniki testów leków są szybsze i
    bardziej efektowne”.

    Tylko radykałowie sugerowaliby porzucenie konwencjonalnej terapii nowotworów na
    rzecz samej diety. Dziwi jednak, że mimo poważnego wpływu choroby i jej
    leczenia na układ pokarmowy pacjenci nie otrzymują porad na temat odżywiania
    się. „Wskutek stresu, działania leków lub samej choroby może zanikać apetyt –
    twierdzi Liz Butler. – U trzech czwartych respondentów naszej ankiety po
    leczeniu zmieniła się waga ciała, ale tylko 15 procent otrzymało od swoich
    lekarzy wskazówki, jak osiągnąć optymalną masę. A badania pokazują, że przy
    nowotworach piersi nadwaga oznacza gorsze rokowania. Również niedożywienie to
    gorsze prognozy: skuteczność leków jest wtedy mniejsza, pojawia się więcej
    skutków ubocznych”.

    Wielu uczestników ankiety Bristol Center poszukiwało informacji o właściwym
    odżywianiu. „Znajdują je w książkach, czasopismach, u rodziny, przyjaciół, no i
    w internecie – mówi Butler. – Problem w tym, że spora część tych danych może
    być wątpliwej jakości”.

    Zdrowa dieta wspiera funkcje immunologiczne i regeneracyjne organizmu. Ma także
    dla pacjentów znaczenie psychologiczne – czują, że mogą coś dla siebie zrobić,
    nawet gdy ciężka choroba i leczenie zdają się wypełniać całe ich życie.
    Przeważająca część, 95 procent respondentów, wierzyła, że zdrowe odżywianie
    pełni ważną rolę w ich powrocie do zdrowia.

    U Janis Dear, wykładowczyni uniwersyteckiej z Tonbridge w Kent, w 2002 roku
    wykryto trzy złośliwe guzy piersi. Po wizycie w Bristol zaczęła jeść więcej
    owoców, warzyw i produktów pełnoziarnistych, ograniczyła zaś spożycie produktów
    przetworzonych. „Byłam pewna, że wcześniej odżywiałam się zdrowo, ale teraz
    wiem, że w mojej diecie były niedobory żywieniowe. Nie mam wątpliwości, iż moja
    reakcja na chemioterapię – którą lekarz określił jako »fenomenalną«, co
    znaczyło, że nie musiałam poddawać się mastektomii –wzięła się stąd, że
    zadbałam o duchowe, emocjonalne i żywieniowe potrzeby mojego organizmu. Dzięki
    temu pracował on na pełnych obrotach i mógł pokonać raka”.

    Co jeść, by wygrać z rakiem?

    * Bristol Center, opierając się na najnowszych badaniach, zaleca chorym na
    nowotwór jeść żywność organiczną, kiedy to tylko możliwe.

    * Należy spożywać duże ilości: produktów pełnoziarnistych, świeżych warzyw i
    owoców (8 do 10 razy dziennie), roślin strączkowych, orzechów i ziaren, ryb
    oleistych, bogatych w kwasy tłuszczowe Omega-3 (łosoś, makrela, węgorz, panga),
    ziół i przypraw, olejów roślinnych tłoczonych na zimno, soków i wody (1,5 do 2
    litrów dziennie).

    * W umiarkowanej ilości można jeść: drób i jajka (z naturalnych hodowli),
    niehodowlane białe ryby morskie (np. dorsz, flądra, halibut) oraz małe ryby
    oleiste (sardynki).

    * Trzeba ograniczyć do minimum: czerwone mięsa, mięsa wędzone, produkty
    konserwowane i solone, jedzenie grillowane i przypalone, artykuły przetworzone
    i mrożonki, kofeinę, alkohol, sól, tłuszcze trans i modyfikowane (margaryna,
    zupy w proszku, batony, fr
  • Kwasy tłuszczowe zmniejszają tempo wzrostu raka prostaty
    Zwiększenie udziału kwasów tłuszczowych omega- 3 i zmniejszenie ilości kwasów
    omega-6 w diecie może redukować szybkość wzrostu raka prostaty - donoszą
    amerykańscy naukowcy na łamach pisma "Clinical Cancer Research".
    Kwasy tłuszczowe w zależności od budowy chemicznej można podzielić na nasycone
    i nienasycone. Nasycone kwasy tłuszczowe występują głównie w tłuszczach
    stałych, zwierzęcych, ich nadmiar podnosi poziom cholesterolu we krwi, zwiększa
    krzepliwość krwi i w efekcie może zwiększać ryzyko zawału serca bądź udaru.
    Natomiast nienasycone kwasy tłuszczowe, występujące głównie w olejach
    roślinnych oraz tłuszczu ryb i ssaków morskich, obniżają poziom trójglicerydów
    i "złego" cholesterolu we krwi, zapobiegają więc miażdżycy i chorobom układu
    krążenia.

    Wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega-3 oraz omega-6 regulują wiele ważnych
    procesów zachodzących w organizmach żywych, np. rozwój układu nerwowego,
    odporność, prawidłowe funkcjonowanie skóry i innych tkanek. Ludzki organizm nie
    produkuje tych związków i dlatego są one niezbędnymi składnikami naszej diety.
    Kwasy tłuszczowe omega-6 znajdują się w ziarnach zbóż, kukurydzy, oleju
    krokoszowym, czerwonym mięsie i są wielonienasyconymi kwasami tłuszczowymi
    dominującymi w typowej zachodniej diecie. Bogatym źródłem zdecydowanie
    zdrowszych kwasów omega-3 są ryby morskie takie jak łosoś, tuńczyk czy sardynki.

    "Olej kukurydziany jest podstawą amerykańskiej diety. Stosując ją spożywa się
    do 20 razy więcej kwasów omega-6 niż omega-3" - mówi dr William Aronson,
    specjalista urolog, główny autor pracy. "Wyniki naszych badań wskazują, że
    spożywanie kwasów tłuszczowych w zdrowszych proporcjach może zmniejszać tempo
    wzrostu raka prostaty" - dodaje.

    Naukowcy przeprowadzili badania na specjalnym mysim modelu raka prostaty,
    naśladującym przypadek wrażliwego na hormony nowotworu u ludzi. Na czas trwania
    eksperymentu myszy podzielono na dwie grupy. Jedną karmiono dietą zawierającą
    20 proc. tłuszczy w zdrowych proporcjach kwasów omega-3 i omega-6 jeden do
    jednego. Druga grupa zwierząt była karmiona taką samą dietą, różniącą się tylko
    pochodzeniem tłuszczy - większość z nich stanowiły kwasy tłuszczowe omega-6.

    U myszy karmionych dietą o zdrowych proporcjach kwasów tłuszczowych tempo
    wzrostu komórek nowotworowych zmniejszyło się o 22 proc. a poziom antygenu
    swoistego dla prostaty PSA (markera raka prostaty) we krwi obniżył się aż o 77
    proc., w porównaniu do grupy zwierząt karmionej dietą o wysokiej zawartości
    kwasów omega-6.

    Według naukowców najbardziej prawdopodobnym mechanizmem zredukowania tempa
    wzrostu nowotworu w badanym modelu jest wzrost stężenia kwasów omega-3
    dokozaheksaenowego (DHA) i eikozapentaenowego (EPA) w obrębie guza prostaty i
    spadek stężenia kwasu omega-6 arachidonowego (AA).

    Trzy wymienione kwasy tłuszczowe są przekształcane przez enzymy nazywane
    cyklooksygenazami (COX-1 i COX-2) w prostaglandyny. Prostaglandyny są hormonami
    tkankowymi działającymi lokalnie, mogą działać prozapalnie i stymulować wzrost
    guza lub przeciwzapalnie hamując jego rozwój.

    Badacze odkryli, że poziom prozapalnej prostaglandyny PGE-2 był o 83 proc.
    niższy w obrębie nowotworu u myszy karmionych większą ilością kwasów omega-3, w
    porównaniu do grupy na diecie bogatej w kwasy omega-6. Sugeruje to, że
    podwyższenie poziomu kwasów DHA i EPA może prowadzić do powstawania większej
    ilości prostaglandyn działających przeciwzapalnie.

    "To jedno z pierwszych badań wykazujących, że zmiana diety wpływa na reakcje
    zapalną organizmu, która może odgrywać ważną rolę we wzroście nowotworu
    prostaty" - mówi Aronson.

    "Możliwe, że używając suplementów kwasów EPA i DHA przy jednoczesnym
    ograniczeniu kwasów omega-6 w diecie będziemy potrafili zapobiegać zachorowaniu
    na raka lub hamować rozwój raka prostaty u mężczyzn" - dodaje autor.

    Obecnie grupa dr Aronsona przeprowadza pierwsze badania kliniczne wpływu
    niskotłuszczowej diety oraz suplementów kwasów omega-3 na stan zdrowia mężczyzn
    po usunięciu raka prostaty.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1365106,16,1,0,120,686,item.html
  • Kontynuacja powyższego tematu

    Żyją dzięki skorpionom

    Nowatorska terapia lekiem opartym na jadzie skorpiona jest bezpieczna i
    skuteczna w walce z nowotworami mózgu - wynika z najnowszych badań
    amerykańskich specjalistów.

    Testy prowadzono na 18 pacjentach z wyjątkowo niebezpiecznym nowotworem -
    glejakiem. Chorzy ze zdiagnozowanym rakiem tego typu przeżywają średnio kilka
    miesięcy. W badanej grupie dwóch pacjentów nadal żyje - prawie trzy lata po
    rozpoczęciu kuracji! Wyniki tych badań będą opublikowane w najbliższym
    numerze "Journal of Clinical Oncology".

    O niezwykłej metodzie walki z glejakiem napisaliśmy 29 czerwca. Do redakcji
    zgłosiło się kilkanaście osób poszukujących informacji o tej terapii. Dla
    chorych na glejaka nowatorska metoda leczenia jest szansą na życie. - Testujemy
    substancję, która ma ogromny potencjał leczniczy dla osób, dla których obecnie
    nie ma żadnej skutecznej terapii - powiedział dr Adam Mamelak, neurochirurg
    prowadzący badania w Centrum Medycznym Cedars-Sinai w Los Angeles.

    Jak ten lek działa? Biotechnolodzy stworzyli syntetyczny odpowiednik cząsteczki
    występującej w jadzie skorpionów. Po wstrzyknięciu pacjentom przyłączają się
    one do komórek glejaka. Można do nich przyczepić lekarstwo - w badaniach
    dołączono radioaktywny jod, który ułatwia śledzenie cząsteczek w organizmie
    chorego, może też niszczyć nowotwór.

    - Czy to znaczy, że mamy cudowny lek? Na pewno nie - zastrzega dr Mamelak - ale
    dowiedliśmy, że jest to metoda bezpieczna i możemy kontynuować prace. - Trwają
    kolejne badania - tym razem na 54 pacjentach. Ich wyniki nie są jeszcze znane.

    Syntetyczną wersję jadu skorpiona opracowała firma Transmolecular Industries z
    Bostonu. Wśród innych potencjalnych leków uzyskanych od zwierząt znajdują się
    np. białko z jadu węża, które hamuje krwawienie, środek przeciwbólowy bazujący
    na jadzie morskiego ślimaka i trucizna lecząca cukrzycę. - Ewolucja pracowała
    nad tym przez pewien czas, więc sądzę, że zwierzęta mają parę rzeczy, z których
    możemy skorzystać - uważa Michael Egan, szef Transmolecular.

    źródlo pochodzenia
    www.dzieci.org.pl/sdsinew/news/news.php?subaction=showfull&id=1154431729&archive=&start_from=&ucat=1&&alone=


  • Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

    Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

    lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.