Ciekawostki ze świata medycyny i nauki Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Nowe wytyczne badań kontrolnych chorych na raka jelita grubego
    Wstęp

    Już po raz kolejny American Society of Clinical Oncology (ASCO) na
    łamach "Journal of Clinical Oncology" wydało w 2005 roku zalecenia dotyczące
    nowych zasad badań kontrolnych chorych na raka jelita grubego leczonych
    pierwotnie operacyjnie. W kilkuletnim okresie, jaki upłynął od poprzedniego
    wydania zaleceń w 1999 roku, opublikowano wyniki badań z randomizacją oraz
    metaanaliz, które zmieniły dotychczasowe poglądy. Na podstawie trzech
    metaanaliz i sześciu badań klinicznych z randomizacją oceniających wartość
    badań kontrolnych, a także na podstawie innych badań III fazy, grupa ekspertów
    z ASCO uaktualniła wytyczne dotyczące badań kontrolnych chorych na raka jelita
    grubego.

    Zalecenia

    American Society of Clinical Oncology wyodrębniło cztery elementy badań
    kontrolnych: wywiad i badanie przedmiotowe, badania laboratoryjne, badania
    obrazowe i badania endoskopowe. Wytyczne ASCO nie dotyczą chorych w pierwszym
    stopniu zaawansowania ze względu na bardzo małe ryzyko wznowy. Należy
    podkreślić, że zalecenia te dotyczą chorych, których stan zdrowia pozwala na
    radykalne wycięcie wznowy miejscowej lub radykalne leczenie operacyjne zmian
    przerzutowych. Rekomendacje ASCO zostały podsumowane w tabeli.

    Tabela. Schemat badań kontrolnych chorych po radykalnym leczeniu raka jelita
    grubego według zaleceń ASCO (dotyczy chorych na raka w II i III stopniu
    zaawansowania, których stan ogólny umożliwia przeprowadzenie resekcji
    przerzutów lub wznowy miejscowej)

    Rodzaj badania Częstość wykonywania
    wywiad i badanie przedmiotowe w okresie 1.-3. r. obserwacji co 3-6 mies.
    w okresie 4.-5. r. obserwacji co 6 mies.
    oznaczenie stężenia CEA co 3 mies. przynajmniej przez 3 pierwsze lata
    obserwacji
    TK brzucha w okresie 1.-3. r. obserwacji co 12 mies.
    TK klatki piersiowej w okresie 1.-3. r. obserwacji co 12 mies.
    TK miednicy do rozważenia u chorych na raka odbytnicy (zwłaszcza nieleczonych
    napromienianiem)
    kolonoskopia I - przed operacją lub zaraz po
    II - w 3. r. obserwacji
    kolejne badania - co 5 lat
    w przypadku stwierdzenia polipów badania wykonuje się co roku
    rektosigmoidoskopia w okresie 1.-5. r. obserwacji co 6 mies. u chorych
    niepoddawanych radioterapii w obszarze miednicy
    nie zaleca się wykonywania morfologii krwi obwodowej
    badań biochemicznych krwi oceniających czynność wątroby
    testu na obecność krwi utajonej w kale
    konwencjonalnego badania radiologicznego klatki piersiowej - zamiast tego
    badania wykonuje się TK klatki piersiowej


    TK - tomografia komputerowa; CEA (carcinoembryonic antigen) - antygen rakowo-
    płodowy



    --------------------------------------------------------------------------------

    Wywiad i badanie przedmiotowe

    Ze względu na fakt, że 85% wznów pojawia się w ciągu pierwszych 3 lat po
    operacji, badania kontrolne powinny odbywać się w tym czasie co 3-6 miesięcy, a
    następnie - w 4. i 5. roku - co 6 miesięcy.

    Badania laboratoryjne

    Poza oceną stężenia antygenu rakowo-płodowego (carcinoembryonic antigen - CEA)
    co 3 miesiące, ASCO nie zaleca wykonywania innych badań. Należy pamiętać, że
    stosowanie chemioterapii opartej na 5-fluorouracylu może fałszywie zawyżać
    stężenie CEA. Dlatego nie należy oznaczać stężenia tego antygenu do czasu
    zakończenia adiuwantowej chemioterapii. Nie zaleca się wykonywania morfologii i
    badań biochemicznych krwi ani testów na obecność krwi utajonej w kale.
    Badania obrazowe

    Najważniejsza zmiana w porównaniu z poprzednimi rekomendacjami pojawiła się w
    zaleceniach dotyczących badań obrazowych. Eksperci ASCO zalecają wykonywanie u
    chorych z grupy dużego ryzyka co roku, przez 3 kolejne lata: tomografii
    komputerowej (TK) klatki piersiowej i brzucha oraz dodatkowo TK miednicy u
    chorych na raka odbytnicy, którzy nie byli poddawani napromienianiu.

    Badania endoskopowe

    U każdego chorego, u którego rozpoznano raka jelita grubego, należy wykonać
    badanie kolonoskopowe przed leczeniem operacyjnym lub bezpośrednio po nim w
    celu wykrycia ewentualnych synchronicznych raków lub gruczolaków. Jeżeli
    badanie to nie wykazuje nieprawidłowości, następna kolonoskopia jest zalecana w
    3. roku obserwacji, a następnie co 5 lat. W przypadku obecności polipów zaleca
    się wykonywanie kolonoskopii co roku w czasie utrzymywania się zmian. Natomiast
    u chorych na raka odbytnicy, którzy nie zostali poddani radioterapii, wskazana
    jest rektosigmoidoskopia co 6 miesięcy przez kolejne 5 lat. Nie ma potrzeby
    częstszego wykonywania badań endoskopowych.

    Opracowali lek. Agnieszka Faron-Pasek,
    lek. Katarzyna Janowska i dr hab. med. Krzysztof Bujko

    Istnieją dwa główne schematy postępowania po radykalnym leczeniu chorych na
    nowotwory złośliwe. Według pierwszego, choremu zaleca się, aby w przypadku
    pojawienia się dolegliwości zgłosił się na badanie; według drugiego, badania
    kontrolne wyznacza się w regularnych odstępach czasu. Regularne badania są
    celowe jedynie wówczas, gdy zwiększają szansę na długoletnie przeżycie. Warunek
    ten jest spełniony, kiedy wykrycie nawrotu miejscowego lub przerzutów odległych
    w formie przedklinicznej stwarza większe prawdopodobieństwo skutecznego
    leczenia. Ważnym aspektem regularnych badań kontrolnych jest ich wymiar
    ekonomiczny - prowadzenie ich znacząco zwiększa koszty, gdyż liczba badań
    przedmiotowych i dodatkowych w skali całej populacji jest bardzo duża.
    Tymczasem tylko w nielicznych przypadkach badania te wykrywają nowotwór w jego
    formie przedklinicznej. Również skuteczne leczenie prowadzące do trwałego
    wyleczenia udaje się wdrożyć tylko u niektórych chorych z tej grupy. Z tych
    powodów wskazania dotyczące badań kontrolnych powinny być oparte na mocnych
    danych z badań klinicznych i na analizie zależności koszt-efekt.
    W Polsce rak jelita grubego zajmuje drugie miejsce co do częstości występowania
    i przyczyn umieralności z powodu nowotworów. W 2003 roku zarejestrowano 13 000
    nowych zachorowań i 9000 zgonów.[1] Skala tych liczb wskazuje jak ważny jest
    problem badań kontrolnych, zarówno w jego aspekcie klinicznym, jak i
    ekonomicznym. Zmiana poglądów na temat efektywności badań kontrolnych dotyczy
    głównie skuteczności chirurgicznego leczenia chorych z subklinicznym nawrotem
    nowotworu. Okazało się, że leczenie to jest bardziej skuteczne niż dotąd
    uważano. W konsekwencji, w nowych wytycznych zalecane są badania obrazowe
    wykrywające bezobjawowy nawrót raka. Zalecenia dotyczące częstości badań
    kontrolnych, badań laboratoryjnych i endoskopowych nie różnią się od tych
    zaproponowanych w 1999 roku.

    Grupa ekspertów z ASCO dokonała analizy współczesnych danych dotyczących
    skuteczności badań kontrolnych wykonywanych u chorych na raka jelita grubego.
    Jedna z metaanaliz przeprowadzona przez kanadyjski zespół Figueredo i wsp.[2]
    opierała się na sześciu badaniach z randomizacją obejmujących 1679 chorych.

    W jednej grupie zastosowano intensywny program badań kontrolnych polegający
    najczęściej na regularnym wykonywaniu TK brzucha i oznaczaniu stężenia CEA. W
    drugiej grupie prowadzono mniej intensywnie badania kontrolne lub chorzy
    zgłaszali się do lekarza tylko w przypadku wystąpienia dolegliwości. Badacze
    stwierdzili, że tylko dwa badania kliniczne wykazały istotne statystycznie
    zwiększenie odsetka przeżyć w grupie poddanej intensywnym badaniom kontrolnym.
    Niemniej, metaanaliza wszystkich badań wykazała zdecydowane zwiększenie
    odsetków przeżyć tych chorych, którzy byli częściej i bardziej intensywnie
    badani; ryzyko względne (relative risk - RR) zgonu wyniosło w tej grupie 0,80
    (95% przedział ufności [confidence interval - CI]: 0,70-0,91; p = 0,0008).
    Zmniejszenie ryzyka zgonu spowodowało poprawę wskaźnika przeżyć 5-letnich o 7%
    (95% CI: 3-12; p = 0,002). Liczba obserwowanych wznów była taka sama w obu
    grupach, niezależnie od programu badań kontrolnych. Jednak b
  • ciąg dalszy: Nowe wytyczne badań kontrolnych chorych na raka jelita grubego

    Jednak bezobjawowe wznowy zdecydowanie częściej wykrywano u chorych badanych
    intensywnie, co owocowało częstszym leczeniem operacyjnym i większym odsetkiem
    przeżycia odległego. Wykazano, że wykonywanie oznaczenia stężenia CEA i oceny
    wątroby za pomocą badań obrazowych znacząco wpływało na poprawę odsetków
    przeżycia. Dwie kolejne metaanalizy wykonane przez Renehana i wsp.[3] oraz
    Jeffery'ego i wsp.[4], przeprowadzone na podstawie tych samych badań z
    randomizacją, potwierdzają wyniki uzyskane przez zespół kanadyjski. Dodatkowo
    metaanaliza przeprowadzona przez Renehana i wsp.[3] wykazała, że intensywne
    badania kontrolne wiążą się ze znamiennym zwiększeniem częstości wykrywania
    izolowanych wznów miejscowych (RR: 1,61; 95% CI: 1,12-2,32; p = 0,011).
    Ponadto, w grupie chorych poddanych intensywnym badaniom kontrolnym
    zaobserwowano niewielką, nieistotną statystycznie poprawę w zakresie
    wykrywalności przerzutów w wątrobie.

    Opisane w 2004 roku przez Chau i wsp.[5] badanie z randomizacją obejmujące 530
    chorych dodatkowo ilustruje zagadnienie intensywnych badań kontrolnych. Wyniki
    tego badania zostały opublikowane już po wykonaniu wspomnianych metaanaliz.
    Oceniano wpływ wykonywania kontrolnej TK klatki piersiowej, brzucha i miednicy
    oraz oznaczania stężenia CEA na wskaźnik odległego przeżycia chorych. W trakcie
    trwającej średnio 5,6 roku obserwacji wykryto podczas rutynowo wykonywanych
    badań (TK i oznaczanie stężenia CEA) 90% bezobjawowych wznów, co przełożyło się
    na większą liczbę operacji. W grupie poddanej intensywnym badaniom kontrolnym
    wycięto przerzuty z płuc lub wątroby u 23,8% chorych, podczas gdy w grupie, w
    której nawrót rozpoznano tylko na podstawie objawów u 3,1%. Operacyjne
    usunięcie przerzutów znamiennie wpłynęło na poprawę odsetków przeżycia w
    porównaniu z grupą chorych nieoperownych (p < 0,001).

    Innym przykładem skuteczności leczenia chorych, u których doszło do nawrotu
    raka jest wieloośrodkowe retrospektywne badanie kohortowe 1247 chorych
    przeprowadzone w Ameryce Północnej w latach 90. XX wieku.[6] Nawrót choroby
    stwierdzono u 44% chorych. Do leczenia operacyjnego zakwalifikowano 41%.
    Radykalne usunięcie wznowy wykonano u 20%. U 28 osób wycięto przerzuty
    umiejscowione w wątrobie, osiągając u 32% z nich 5-letnie przeżycie bez objawów
    choroby. U 20 chorych wycięto przerzuty w płucach, uzyskując 5-letnie przeżycie
    bez objawów nowotworu u 27%. Podobne odsetki wieloletnich przeżyć przedstawili
    Tepper i wsp.[7], analizując skuteczność operacji w przypadku nawrotów
    miejscowych i przerzutów odległych raka odbytnicy ograniczonych do jednego
    narządu w grupie liczącej 500 chorych. Większość nawrotów umiejscowiona była (z
    porównywalną częstością) w: wątrobie, płucu lub w miednicy. U około 1/3 chorych
    dokonano wycięcia zmian nawrotowych. Odsetki 5-letnich przeżyć chorych po
    wycięciu przerzutów w wątrobie i płucach wyniosły odpowiednio: 31 i 33% w
    porównaniu z 6 i 5% u chorych nieoperowanych. Gorsze wyniki uzyskano po
    operacji z powodu nawrotu miejscowego - odnotowano 5-letnie przeżycie u 20%
    chorych.

    Wieloletnie przeżycia uzyskiwane u znacznego odsetka chorych po wycięciu
    przerzutów w wątrobie i płucach zmieniły pogląd na postępowanie z chorymi z
    odległymi przerzutami raka jelita grubego. Wyniki badań dowiodły, że pojedyncze
    przerzuty tego nowotworu w jednym narządzie nie oznaczają zawsze subklinicznego
    rozsiewu w innych narządach. Tak więc możliwe jest radykalne leczenie tych
    chorych. Intensywny program badań kontrolnych ma na celu zwiększenie szansy
    chorych na przeprowadzenie tego leczenia. Częstość wizyt kontrolnych może być
    ustalana indywidualnie dla każdego pacjenta. Uwzględniając wiek, wyniki badania
    histopatologicznego, liczbę usuniętych węzłów chłonnych oraz stopień
    zaawansowania, należy oszacować indywidualne ryzyko pojawienia się wznowy i od
    niego uzależnić częstość badań kontrolnych. Pomocny jest przy tym kalkulator
    potencjalnego ryzyka wznowy dostępny na stronie internetowej.[8]

    Zalecenia amerykańskie można także próbować zastosować w naszym kraju, mimo
    niskich nakładów na służbę zdrowia. Należałoby rozważyć możliwość zastąpienia
    TK wątroby badaniem ultrasonograficznym, pamiętając jednak, że USG jest mniej
    czuła niż TK - czułość wykrywania zmian przerzutowych w wątrobie wynosi dla TK
    67%, a dla USG 43%. Wykonanie poza TK lub USG oceny stężenia CEA zwiększa
    szansę wykrycia przerzutów. Chociaż ASCO zaleca coroczne wykonywanie TK klatki
    piersiowej, rezygnując tym samym z konwencjonalnego badania radiologicznego
    klatki piersiowej, to jednak w piśmiennictwie jest znacznie mniej danych
    potwierdzających słuszność tego stanowiska. Nie ma dowodów, że kontrolna TK
    częściej niż konwencjonalne badanie radiologiczne klatki piersiowej prowadzi do
    wycięcia bezobjawowych przerzutów w płucach. Należy zaznaczyć, że w żadnym z
    badań objętych 3 metaanalizami, na które powołują się eksperci z ASCO, nie
    wykonywano TK klatki piersiowej. W grupach o intensywnym schemacie badań
    kontrolnych standardowo zalecano konwencjonalne badanie radiologiczne klatki
    piersiowej przynajmniej raz w roku. Biorąc pod uwagę wysoki koszt TK klatki
    piersiowej, ryzyko powikłań związane z koniecznością podania dożylnego środka
    cieniującego oraz jego mniejszą dostępność, włączenie tego badania do zestawu
    obowiązkowych badań kontrolnych jest kontrowersyjne.

    lek. Agnieszka Faron-Pasek
    z Zakładu Brachyterapii Centrum Onkologii Instytutu
    im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie
    oraz lek. Katarzyna Janowska
    z Zakładu Teleradioterapii Centrum Onkologii Instytutu
    im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie
    i dr hab. med. Krzysztof Bujko
    Kierownik Zakładu Teleradioterapii Centrum Onkologii Instytutu im. Marii
    Skłodowskiej-Curie w Warszawie

    źródło pochdzenia www.mp.pl/artykuly/?aid=29345
  • Leczenie żywieniowe oraz podaż kwasu eikozapentaenowego u chorych na nowotwory
    złośliwe - przegląd systematyczny

    Wprowadzenie

    Niedożywienie jest stanem często spotykanym u chorych na nowotwory złośliwe.
    Częstość występowania tego stanu różni się w zależności od umiejscowienia guza,
    stopnia zaawansowania nowotworu, sposobu leczenia oraz metod użytych do
    rozpoznania niedożywienia. Częstość niedożywienia wynosi od 9% u chorych na
    nowotwory układu moczowego do 85% u chorych na raka trzustki.

    Niedożywienie i zmniejszenie masy ciała u chorych na nowotwór złośliwy może być
    wynikiem ograniczenia przyjmowania pokarmu spowodowanego wieloma czynnikami, do
    których można zaliczyć:
    1) ogólnoustrojowe skutki choroby (np. brak apetytu, wzmożenie metabolizmu,
    zmiana odczuwania smaku i zapachu, nudności, wymioty i dolegliwości bólowe);
    2) objawy związane z miejscowym wzrostem guza (np. ból w trakcie połykania
    [odynophagia], utrudnione połykanie [dysphagia], niedrożność przewodu
    pokarmowego, wczesne uczucie sytości, upośledzone wchłanianie składników
    pokarmowych);
    3) czynniki psychogenne (np. lęk, depresja, niepokój); oraz
    4) działania niepożądane leczenia.

    U większości chorych na zaawansowany nowotwór złośliwy dochodzi do zmniejszenia
    masy ciała, u niektórych rozwija się wyniszczenie związane z nowotworem
    złośliwym (kacheksja) polegające na niezależnej od woli utracie masy ciała.
    Kacheksja w przebiegu choroby nowotworowej stanowi wieloczynnikowy zespół
    uwarunkowany rozrostem nowotworu, odpowiedzią organizmu na stan chorobowy oraz
    skutkami podejmowanego leczenia. W przebiegu kacheksji stwierdza się zaburzenia
    metabolizmu, brak apetytu, wczesne uczucie sytości, ograniczenie spożywania
    pokarmu, zmniejszenie beztłuszczowej masy ciała, osłabienie mięśni, obrzęki,
    zmęczenie, upośledzenie czynności układu odpornościowego oraz trudności z
    zachowaniem koncentracji i podzielności uwagi.

    Do następstw niedożywienia u chorych na nowotwory złośliwe zalicza się:
    pogorszenie jakości życia, ograniczenie skuteczności chemioterapii, zwiększenie
    ryzyka toksyczności związanej z chemioterapią, zmniejszenie wydolności
    fizycznej, upośledzenie czynności mięśni, zwiększenie ryzyka powikłań
    pooperacyjnych, wydłużenie okresu hospitalizacji, zwiększenie częstości
    konsultacji lekarskich i liczby wypisywanych recept oraz skrócenie czasu
    przeżycia.

    Z powyższych powodów u niedożywionych osób chorych na nowotwory złośliwe
    wskazane jest wdrożenie leczenia żywieniowego przy użyciu preparatów odżywczych
    podawanych doustnie (oral nutritional supplements - ONS) lub żywienie przy
    użyciu zgłębnika dojelitowego (enteral tube feeding - ETF). Choć w
    piśmiennictwie można napotkać doniesienia na temat badań przeglądowych z
    analizą skuteczności dojelitowego leczenia żywieniowego, to brakuje formalnego
    przeglądu systematycznego z metaanalizą określającą skuteczność ONS i ETF u
    chorych na raka w zależności od rodzaju wdrożonego leczenia (w porównaniu z
    grupą, w której stosuje się postępowanie rutynowe). Jeśli u chorych na nowotwór
    złośliwy doustna podaż pokarmu jest niewystarczająca lub utrudniona, można
    wdrożyć ETF. Jeżeli tolerancja żywienia za pomocą zgłębnika nosowo-żołądkowego
    jest zła (np. u chorych po zabiegach chirurgicznych w obrębie jamy brzusznej),
    można wybrać opcję żywienia poprzez zgłębnik wprowadzony poza odźwiernik - w
    takim przypadku można również wziąć pod uwagę zastosowanie żywienia
    pozajelitowego (parenteral nutrition - PN).

    Metodą niedawno wprowadzoną w leczeniu chorych na nowotwory złośliwe o różnym
    umiejscowieniu jest podaż kwasu eikozapentaenowego (eicosapentaenoic acid -
    EPA), który jest omega-3 wielonienasyconym kwasem tłuszczowym o długim łańcuchu
    (występującym u niektórych ryb obfitujących w tkankę tłuszczową). Kwas
    eikozapentaenowy może modulować odpowiedź zapalną, która - wpływając na
    przemiany metaboliczne - prowadzi do zmniejszenia masy ciała i zaniku mięśni
    chorych na nowotwory złośliwe. Wykazano, że podaż EPA u tych chorych osłabia
    proces wytwarzania cytokin prozapalnych (np. interleukina 6 [IL-6], IL-1 i
    czynnik martwicy nowotworu [tumor necrosis factor - TNF]) oraz spowalnia tempo
    progresji odpowiedzi związanej z białkami ostrej fazy, np. z białkiem C-
    reaktywnym (C-reactive protein - CRP). Stwierdzono również, że EPA wykazuje
    wielotorowe działanie przeciwnowotworowe. Uważa się, że podawanie EPA wiąże się
    z zatrzymaniem utraty lub zwiększeniem masy ciała oraz wydłużeniem okresu
    przeżycia. Nie dokonano jednak do chwili obecnej żadnego przeglądu
    systematycznego, który by dotyczył powyższych zagadnień.

    U chorych na nowotwory złośliwe EPA podaje się w postaci kapsułek, można
    również stosować ONS lub ETF wzbogacone w ten składnik. Baracos opublikował
    badanie przeglądowe, w którym zebrał wnioski z doniesień dotyczących podaży
    EPA, jednak nie miało ono charakteru przeglądu systematycznego, nie dokonano w
    nim bowiem oddzielnej analizy badań prowadzonych z podażą kapsułek EPA i badań
    z podażą diet wzbogaconych w EPA, nie przeprowadzono również metaanalizy.

    Aby całościowo przeanalizować skuteczność leczenia żywieniowego chorych na
    nowotwory złośliwe postanowiono dokonać przeglądu systematycznego dostępnego
    piśmiennictwa. W przeglądzie określano wpływ poszczególnych metod leczenia
    żywieniowego (porównując: żywienie dojelitowe doustne lub za pomocą zgłębnika
    vs. postępowanie rutynowe; podaż EPA w kapsułkach lub w postaci wzbogaconych
    ONS lub ETF vs. postępowanie rutynowe; ETF vs. PN) na poprawę wyników leczenia
    chorych na nowotwory złośliwe poddawanych radio- bądź chemioterapii (oraz
    ewentualnie przeszczepowi szpiku kostnego), zabiegowi operacyjnemu lub leczeniu
    paliatywnemu.

    Metody

    Przegląd zaplanowano i przeprowadzono zgodnie z wytycznymi Cochrane
    Collaboration, UK National Health Service Centre for Reviews and Dissemination
    oraz Quorum.
    Potencjalnie istotne badania wyodrębniono, przeszukując elektroniczne bazy
    danych: Medline, Cochrane, Turning Research Into Practice, Clinical Evidence,
    National Electronic Library for Health oraz National Service Frameworks. Przy
    wyszukiwaniu zastosowano następujące słowa kluczowe: fish oil*, epa,
    eicosapentaen*, icosapentaen*, omega-3, omega3, n-3 fatty acid*, n 3 fatty
    acid, neoplasm, cancer*, carcinoma, lymphoma, leukaemia, tumour*, tumor*,
    malignan*, nutrition*, nutrie*, enteral*, supplement*, sip, feed, formula*,
    liquid, tube, nasogastric, nasojejunal, gastrostomy, jejunostomy oraz clinical
    trial. Przeanalizowano piśmiennictwo wyodrębnionych badań oraz nawiązano
    kontakt z ekspertami w danej dziedzinie w celu wyszukania innych doniesień.

    Zakwalifikowano badania obejmujące dorosłych chorych, dotyczące oceny stanu
    odżywienia (chorzy odżywieni prawidłowo lub niedożywieni), bez względu na
    rodzaj i stopień zaawansowania nowotworu złośliwego lub zastosowane metody
    leczenia, oraz to, czy leczenie wdrażano w szpitalu, w ambulatorium, czy też w
    warunkach domowych. Wykluczono doświadczenia przeprowadzane na zwierzętach.
    Zakwalifikowano badania, w ramach których oceniano następujące punkty końcowe:
    podaż diety; wyniki badań antropometrycznych; śmiertelność; czas trwania
    hospitalizacji; powikłania; jakość życia lub wydolność fizyczna; wyniki badań
    laboratoryjnych (liczba leukocytów, stężenie transferyny i albuminy w osoczu,
    liczba leukocytów CD3(+) oraz stężenie cytokin prozapalnych).
    Do przeglądu kwalifikowano jedynie pełne doniesienia (wykluczono streszczenia).
    W trakcie doboru priorytetowo traktowano badania z randomizacją (randomised
    controlled trial - RCT), choć dopuszczano również kliniczne badania z grupą
    kontrolną bez randomizacji (controlled clinical trial - CCT) oraz badania
    kliniczne przed-po (clinical trial - CT). Wykluczano natomiast badania
    obserwacyjne (np. badania kohortowe, opisy przypadków).

    Jeden z bad
  • ciąg dalszy Leczenie żywieniowe oraz podaż kwasu eikozapentaenowego u chorych
    na nowotwory złośliwe - przegląd systematyczny

    Jeden z badaczy dokonywał - za pomocą dwóch metod - oceny jakości
    poszczególnych badań. Wyniki tej oceny weryfikował następnie drugi oceniający.
    Pierwszą metodą oceny była sześciostopniowa skala Quality of Evidence Quality
    Assessment (Agency for Health Care and Policy Research). Drugą była metoda,
    którą opisali Jadad i wsp.

    W przypadku każdej z metod leczenia (operacyjne, chemio- lub radioterapia,
    paliatywne) przeprowadzono analizę porównawczą:
    1) leczenie żywieniowe (ONS lub ETF) vs. postępowanie rutynowe (brak leczenia
    żywieniowego);
    2) podaż EPA (kapsułki EPA, ONS lub ETF wzbogacone w ten składnik) vs.
    postępowanie rutynowe;
    3) ETF vs. PN.
    Zaplanowano przeprowadzenie odrębnych analiz w zależności od rodzaju nowotworu
    złośliwego, miejsca pobytu chorych w trakcie badania oraz stanu odżywienia
    (chorzy niedożywieni vs. chorzy prawidłowo odżywieni).

    Wyniki

    Ustalona strategia wyszukiwania pozwoliła na wyodrębnienie 6845 badań. Spośród
    tej liczby 122 badania uznano wstępnie za potencjalnie istotne. Przyjęte
    wcześniej kryteria dopuszczenia spełniły 62 publikacje. Pozostałe 60 doniesień
    odrzucono z różnych powodów. Niektóre z nich nie dotyczyły badań oryginalnych;
    w niektórych zastosowano niewłaściwą interwencję żywieniową lub w ogóle jej nie
    stosowano. Wykluczono również badania opublikowane tylko w postaci streszczeń
    oraz te doniesienia, które nie były przetłumaczone na język angielski.

    Opis publikacji uwzględnionych w przeglądzie

    Do przeglądu zakwalifikowano 17 badań przeprowadzonych z udziałem chorych
    poddawanych chemio- lub radioterapii, w tym: 8 RCT i 6 CCT porównujących
    leczenie żywieniowe z postępowaniem rutynowym, 2 RCT porównujące podaż EPA (w
    postaci kapsułek) z postępowaniem rutynowym oraz 1 RCT porównujące ETF z PN. W
    większości badań (12) chorych żywiono za pomocą ONS, w 5 badaniach stosowano
    ETF. Badania te objęły chorych na nowotwory złośliwe o rozmaitych lokalizacjach
    (głowa i szyja, brzuch i miednica, płuco, sutek, przewód pokarmowy, białaczka).
    Trzy badania przeprowadzono w grupie chorych poddanych przeszczepieniu szpiku
    kostnego.

    Do przeglądu włączono 27 badań obejmujących chorych po leczeniu operacyjnym, w
    tym: 9 RCT oraz 1 badanie z grupą kontrolną bez randomizacji, w których
    porównywano leczenie żywieniowe z postępowaniem rutynowym; 3 RCT porównujące
    stosowanie EPA (w postaci kapsułek lub diety wzbogaconej w ten składnik) z
    postępowaniem rutynowym oraz 15 RCT porównujących ETF z PN. W 1 badaniu
    porównywano leczenie żywieniowe z postępowaniem rutynowym, jak również ETF z
    PN. W większości doniesień (23) analizowano skuteczność ETF, jedynie 4 badania
    dotyczyły ONS lub jednoczesnego stosowania obu metod. Większość badań (24)
    obejmowała chorych na raka przewodu pokarmowego, pozostałe przeprowadzono wśród
    chorych na raka głowy i szyi oraz wątroby.

    Do przeglądu zakwalifikowano 11 badań przeprowadzonych w grupie chorych
    leczonych paliatywnie, w tym: 10 badań (RCT lub CCT) porównujących stosowanie
    EPA (w postaci kapsułek lub diety wzbogaconej w ten składnik) z postępowaniem
    rutynowym oraz 1 CCT porównujące ETF z postępowaniem rutynowym. W żadnym
    badaniu obejmującym chorych leczonych paliatywnie nie porównywano ETF z PN.
    Omawiane badania objęły chorych na nowotwory złośliwe o różnorodnej
    lokalizacji, z przewagą nowotworów złośliwych przewodu pokarmowego.
    Siedem publikacji, które spełniały kryteria dopuszczenia do przeglądu, nie było
    bezpośrednio związanych tematycznie z badanym zagadnieniem, dlatego nie zostały
    one objęte analizą.

    Zakwalifikowane do przeglądu badania obejmowały chorych na nowotwory złośliwe o
    bardzo zróżnicowanej lokalizacji i różnych stopniach zaawansowania. Generalnie
    w badaniach zgromadzono bardzo niewiele danych na temat stopnia zaawansowania i
    sposobu potwierdzania rozpoznania nowotworu złośliwego. Brak dostatecznej
    ilości danych uniemożliwił przeprowadzenie odrębnych analiz w zależności od
    rodzaju nowotworu złośliwego, miejsca pobytu chorych w trakcie badania oraz
    stanu odżywienia (chorzy niedożywieni vs. chorzy prawidłowo odżywieni).
    Większość analizowanych badań (47) stanowiły RCT o najwyższym (I) stopniu
    jakości, jednak metodologia poszczególnych RCT została generalnie słabo opisana
    i zaplanowana. Jedynie 7 doniesień uzyskało najwyższą ocenę (5) według skali
    Jadada. Większość RCT (n = 27) uzyskała 2 punkty.

    Przeglądem objęto również 9 badań klinicznych z grupą kontrolną, które uzyskały
    2 punkty zgodnie ze skalą Quality of Evidence, oraz 6 badań klinicznych, które
    uzyskały 4 punkty według tej skali.

    Chorzy poddawani radio- lub chemioterapii oraz chorzy po przeszczepieniu szpiku
    kostnego

    Leczenie żywieniowe vs. postępowanie rutynowe

    Aby porównać wyniki leczenia żywieniowego z wynikami leczenia chorych, u
    których stosowano standardową dietę w zakresie całkowitej wartości
    energetycznej przyjmowanych pokarmów, dokonano łącznej analizy danych
    pochodzących z 3 RCT, które objęły chorych napromienianych z powodu nowotworów
    złośliwych o różnej lokalizacji, u których stosowano ONS przez okres 6-70 dni.
    Przeprowadzona metaanaliza wykazała, że wartość energetyczna przyjmowanych
    pokarmów była znacząco większa u chorych, którym podawano ONS w porównaniu z
    grupą chorych otrzymujących standardową dietę. W innym RCT, obejmującym
    poddawanych radioterapii chorych na nowotwory złośliwe jamy brzusznej i
    miednicy mniejszej, nie stwierdzono znamiennej różnicy w wynikach między grupą
    żywionych za pomocą ONS a grupą otrzymujących standardową dietę. Badanie to nie
    zostało uwzględnione w metaanalizie ze względu na brak spójności w zakresie
    sposobu przedstawiania wyników.

    Dwa badania kliniczne z grupą kontrolną bez randomizacji również potwierdziły
    poprawę podaży kalorii u chorych na nowotwór złośliwy poddawanych leczeniu
    (radio- lub chemioterapii), u których zastosowano ONS lub ETF.

    Leczenie żywieniowe może również prowadzić do zwiększenia podaży białek, jednak
    badania poświęcone temu zagadnieniu nie spełniały kryteriów włączenia do
    metaanalizy. Jedno z RCT, w którym analizowano wyniki stosowania ONS przez
    okres 70 dni u objętych radioterapią chorych na nowotwory złośliwe głowy i
    szyi, wykazało znacząco większą podaż białek w grupie leczonych żywieniowo w
    porównaniu z grupą, w której stosowano standardową dietę. Wyniki innego RCT -
    przeprowadzonego w grupie chorych po radioterapii - były trudne do
    interpretacji z powodu znaczących różnic w zakresie podaży białek przed
    badaniem. Jednak w innym badaniu klinicznym z grupą kontrolną, w grupie chorych
    na nowotwór złośliwy (w I lub II stopniu zaawansowania choroby) poddawanych
    radioterapii, u których stosowano ONS przez 4 tygodnie, autorzy wskazywali
    znaczące zwiększenie podaży białek w porównaniu z grupą kontrolną przy
    jednoczesnym zachowanym poziomie podaży białek w pokarmach.

    W jednym z RCT uzyskano znaczące zwiększenie masy ciała u poddawanych
    radioterapii chorych otrzymujących ONS w porównaniu z grupą, w której stosowano
    dietę standardową. Podobne wyniki zaobserwowane w innym RCT nie zostały poddane
    analizie statystycznej. W innych RCT nie potwierdzono znaczącego wpływu ONS na
    chorych po radio- lub chemioterapii z powodu nowotworów złośliwych o różnej
    lokalizacji.

    O znaczących korzyściach (w postaci ograniczenia utraty masy ciała) związanych
    z podażą ONS - w porównaniu ze stosowaniem jedynie diety standardowej -
    przekonują prowadzący CCT obejmujące chorych na raka płuca poddawanych
    napromienianiu. Korzyści te odnotowano również po wdrożeniu ONS lub ETF u
    chorych na nowotwór złośliwy w fazie rozsiewu, po chemio- lub radioterapii, zaś
    po zastosowaniu ETF także u chorych na raka przełyku objętych radio- lub
    chemioterapią
  • ciąg dalszy Leczenie żywieniowe oraz podaż kwasu eikozapentaenowego u chorych
    na nowotwory złośliwe - przegląd systematyczny

    O znaczących korzyściach (w postaci ograniczenia utraty masy ciała) związanych
    z podażą ONS - w porównaniu ze stosowaniem jedynie diety standardowej -
    przekonują prowadzący CCT obejmujące chorych na raka płuca poddawanych
    napromienianiu. Korzyści te odnotowano również po wdrożeniu ONS lub ETF u
    chorych na nowotwór złośliwy w fazie rozsiewu, po chemio- lub radioterapii, zaś
    po zastosowaniu ETF także u chorych na raka przełyku objętych radio- lub
    chemioterapią oraz u chorych na białaczkę poddawanych chemioterapii. Analiza w
    podgrupach, obejmująca jedynie chorych na nowotwory złośliwe głowy i szyi, nie
    wykazała istotnych statystycznie korzyści związanych ze stosowaniem ONS w
    porównaniu z żywieniem standardowym.

    Autorzy jednego z RCT - poświęconego stosowaniu ONS u chorych poddawanych
    napromienianiu - donoszą, że u osób otrzymujących standardową dietę stwierdzono
    znaczące zmniejszenie liczby leukocytów w porównaniu ze stanem sprzed badania,
    natomiast liczba leukocytów u chorych przyjmujących ONS nie uległa zmianie. Z
    kolei CCT nie potwierdziło istotnej różnicy w zakresie liczby leukocytów u
    chorych na raka przełyku poddanych radioterapii i żywionych przez zgłębnik
    nosowo-żołądkowy w porównaniu z grupą żywionych standardowo.

    W RCT obejmującym poddawanych radioterapii chorych na raka przełyku, żywionych
    poprzez jejunostomię, nie zaobserwowano znaczącego wpływu leczenia żywieniowego
    na stężenie transferyny w osoczu. Również w innym RCT, którego autorzy
    analizowali wpływ ONS na chorych na raka sutka, poddawanych chemioterapii, nie
    wykazano różnic w stężeniu transferyny u chorych leczonych żywieniowo w
    porównaniu z grupą kontrolną. Powyższe badania nie zostały jednak
    zakwalifikowane do metaanalizy.

    Aby określić wpływ leczenia żywieniowego na stężenie albuminy w osoczu,
    zestawiono dane z dwóch RCT (jedno z nich przeprowadzono u poddawanych
    radioterapii chorych na nowotwory złośliwe miednicy; drugie objęło chore na
    raka sutka poddane chemioterapii) i jednego CCT (w grupie osób żywionych przez
    zgłębnik nosowo-żołądkowy chorych na raka przełyku i poddawanych
    napromienianiu). Metaanaliza nie wykazała znaczącego wpływu leczenia
    żywieniowego na wyniki leczenia. Autorzy innego RCT (które nie zostało
    zakwalifikowane do metaanalizy z powodu graficznego przedstawienia wyników),
    przeprowadzonego wśród chorych na nowotwory złośliwe głowy i szyi, donoszą o
    zmniejszeniu stężenia albuminy w grupie kontrolnej, natomiast w grupie ONS nie
    odnotowano znaczących zmian w tym zakresie. Nie było statystycznych różnic
    między obydwiema grupami.

    Metaanaliza danych z czterech RCT (obejmujących poddawanych chemio- lub
    radioterapii chorych na nowotwory złośliwe o różnym umiejscowieniu, u których
    zastosowano ONS) oraz jednego CCT (przeprowadzonego w grupie poddawanych
    radioterapii chorych na raka przełyku, u których wdrożono trwające 32 dni
    żywienie przez zgłębnik nosowo-żołądkowy) nie wykazała znaczącego wpływu
    leczenia żywieniowego na śmiertelność w porównaniu z postępowaniem rutynowym.

    Dwa RCT (przeprowadzone w grupie objętych napromienianiem chorych na nowotwór
    złośliwy o różnym umiejscowieniu, z wdrożonym ONS trwającym 21-70 dni) nie
    potwierdziły znaczącego wpływu leczenia żywieniowego na liczbę chorych, u
    których stwierdzono całkowitą remisję choroby.

    W jednym z przeprowadzonych CCT, obejmującym żywionych przez 21 dni za pomocą
    ETF chorych na białaczkę, odnotowano zbliżony odsetek powikłań infekcyjnych w
    grupie osób leczonych żywieniowo i w grupie żywionych standardowo. Wyniki
    innych badań były trudne do interpretacji z powodu braku danych z grup
    kontrolnych.

    Podaż kwasu eikozapentaenowego vs. brak podaży (postępowanie rutynowe)

    W badaniach obejmujących chorych z suplementacją EPA poddawanych radio- lub
    chemioterapii nie notowano danych dotyczących parametrów żywieniowych i
    pomiarów antropometrycznych. W dwóch badaniach, obejmujących chorych po
    przeszczepieniu szpiku kostnego, którym podawano EPA lub ester etylowy EPA,
    wykazano znamienne zmniejszenie stężenia TNF-alfa, interferonu-gamma,
    leukotrienu B4, IL-10, tromboksanu A2 i prostaglandyny I2 w porównaniu z grupą
    chorych otrzymujących standardową dietę. Nie odnotowano znamiennych różnic w
    stężeniu CRP pomiędzy grupą chorych po przeszczepieniu szpiku kostnego
    przyjmujących przez około 200 dni kapsułki EPA a grupą kontrolną (leczonych
    rutynowo).

    W jednym RCT, przeprowadzonym wśród chorych po przeszczepieniu szpiku kostnego,
    którzy otrzymywali EPA przez około 200 dni, stwierdzono znamiennie mniejszą
    śmiertelność (0%) w porównaniu z chorymi, u których zastosowano postępowanie
    rutynowe (brak suplementacji) (50%).

    Dwa RCT, w których przez około 200 dni podawano chorym po przeszczepieniu
    szpiku kostnego EPA lub ester etylowy EPA wskazały znamienne zmniejszenie
    częstości powikłań w porównaniu z grupą chorych, u których zastosowano
    postępowanie rutynowe. Stwierdzono zmniejszenie częstości (50% w grupie z
    suplementacją EPA vs. 63% w grupie bez suplementacji) i nasilenia objawów
    choroby "przeszczep przeciw gospodarzowi" (graft vs. host disease).

    Żywienie za pomocą zgłębnika dojelitowego vs. żywienie pozajelitowe

    W grupie chorych po przeszczepieniu szpiku kostnego z wdrożonym częściowym PN
    lub żywionych za pomocą zgłębnika nosowo-żołądkowego nie odnotowano znaczących
    różnic w zakresie: masy ciała, częstości powikłań zakaźnych, stężenia
    transferyny i albumin w osoczu oraz liczby leukocytów.

    Chorzy leczeni operacyjnie

    Leczenie żywieniowe vs. postępowanie rutynowe

    Zgodnie z wynikami niektórych RCT leczenie żywieniowe może zwiększać podaż
    kalorii u chorych poddawanych leczeniu operacyjnemu z powodu nowotworu
    złośliwego. Chorzy na raka przełyku otrzymywali w okresie pooperacyjnym ETF (z
    wykorzystaniem zgłębników nosowo-czczych) o wartości energetycznej 2232 kcal/d,
    natomiast chorzy leczeni standardowo 0 kcal/d ze względu na ścisłą dietę. U
    chorych na raka głowy i szyi lub przełyku, żywionych w warunkach domowych za
    pomocą ETF (w 80% przy wykorzystaniu zgłębników nosowo-żołądkowych), odnotowano
    podaż 2100 kcal/d. W innym RCT przeprowadzonym u operowanych z powodu raka
    przełyku chorych, żywionych za pomocą zgłębnika nosowo-jelitowego, dzienna
    podaż białek wyniosła 83 g (vs. 0 g/d w przypadku chorych leczonych standardowo
    ze względu na ścisłą dietę).

    Zgodnie z tymi RCT stosowanie ETF w okresie przed- i pooperacyjnym nie wpłynęło
    na masę ciała chorych ani na wyniki pomiarów antropometrycznych.

    Inne RCT, które objęło chorych na raka przełyku, żywionych w okresie
    pooperacyjnym przez 7 dni za pomocą zgłębnika nosowo-czczego, wykazało, że w
    przypadku chorych otrzymujących preparaty odżywcze znacząco zwiększyła się
    liczba leukocytów, natomiast w grupie chorych, u których wdrożono postępowanie
    rutynowe, liczba ta nie uległa istotnej zmianie.

    Doustne i dojelitowe stosowanie preparatów żywieniowych nie wpłynęło znacząco
    na wartości innych parametrów laboratoryjnych u chorych po zabiegach
    operacyjnych. Dotyczyło to stężenia transferyny i albuminy w osoczu, stężenia
    CRP i IL-6 oraz liczby komórek CD3(+).

    W czterech RCT, w których oceniano stan chorych na nowotwór złośliwy - zarówno
    przed operacją, jak i po niej - podano odsetki zgonów w poszczególnych grupach.
    Prowadzenie w okresie przedoperacyjnym leczenia żywieniowego (ETF lub ONS) nie
    wpłynęło znacząco na śmiertelność chorych. Wyłączenie z metaanalizy danych
    dotyczących okresu przedoperacyjnego nie wpłynęło na wyniki końcowe. Aby
    określić wpływ leczenia żywieniowego na długość okresu hospitalizacji, dokonano
    metaanalizy danych pochodzących z dwóch RCT obejmujących chorych na nowotwory
    złośliwe przewodu pokarmowego, u których w cią
  • ciąg dalszy Leczenie żywieniowe oraz podaż kwasu eikozapentaenowego u chorych
    na nowotwory złośliwe - przegląd systematyczny

    W czterech RCT, w których oceniano stan chorych na nowotwór złośliwy - zarówno
    przed operacją, jak i po niej - podano odsetki zgonów w poszczególnych grupach.
    Prowadzenie w okresie przedoperacyjnym leczenia żywieniowego (ETF lub ONS) nie
    wpłynęło znacząco na śmiertelność chorych. Wyłączenie z metaanalizy danych
    dotyczących okresu przedoperacyjnego nie wpłynęło na wyniki końcowe. Aby
    określić wpływ leczenia żywieniowego na długość okresu hospitalizacji, dokonano
    metaanalizy danych pochodzących z dwóch RCT obejmujących chorych na nowotwory
    złośliwe przewodu pokarmowego, u których w ciągu 7 dni po operacji stosowano
    ETF (za pomocą zgłębnika nosowo-czczego lub jejunostomii). Nie było znaczącej
    różnicy w zakresie wyników w porównaniu z grupą kontrolną. Włączenie do
    metaanalizy danych z dwóch RCT dotyczących chorych na raka głowy i szyi oraz
    jelita grubego w okresie przedoperacyjnym nie wpłynęło na ogólny wynik.

    Trzy RCT, w których analizowano wpływ leczenia żywieniowego na występowanie w
    okresie okołooperacyjnym powikłań infekcyjnych u chorych na nowotwory złośliwe,
    zostały włączone do metaanalizy. Dwa z nich dotyczyły chorych na nowotwory
    przewodu pokarmowego w okresie pooperacyjnym, jedno natomiast - chorych na raka
    jelita grubego w okresie przedoperacyjnym. Nie odnotowano znaczącej różnicy w
    zakresie częstości powikłań zakaźnych pomiędzy grupą chorych leczonych
    żywieniowo a grupą objętych postępowaniem rutynowym. Uwzględnienie dla potrzeb
    metaanalizy jedynie badań dotyczących chorych żywionych za pomocą ETF przez 7-
    10 dni po operacji również nie wykazało istotnych statystycznie różnic.

    Dane dotyczące jakości życia chorych leczonych żywieniowo okazały się
    niewystarczające do przeprowadzenia metaanalizy. Jedno z RCT, w którym - za
    pomocą kwestionariuszy standardowych oraz dobieranych w zależności od rodzaju
    choroby - analizowano wyniki uzyskane u chorych na nowotwory złośliwe głowy i
    szyi, żywionych przez zgłębnik nosowo-żołądkowy w okresie 7-10 dni przed
    operacją, wykazało znamienną poprawę w zakresie stanu fizycznego, samopoczucia
    psychicznego oraz zmniejszenie duszności. W innym RCT, w którym analizowano
    wyniki uzyskane w grupie chorych na nowotwory złośliwe głowy i szyi, żywionych
    w okresie 9 dni przed zabiegiem przez zgłębnik nosowo-żołądkowy w warunkach
    domowych, autorzy stwierdzili zwiększenie siły chwytu obu rąk. Jedno z badań
    klinicznych, obejmujące poddawanych zabiegowi operacyjnemu lub radioterapii
    chorych na nowotwory złośliwe głowy i szyi lub raka przełyku, u których przez
    28 dni stosowano ETF, wykazało znamienną poprawę stanu ogólnego.

    Chorzy z suplementacją EPA (w postaci kapsułek lub pokarmów wzbogaconych o ten
    składnik) vs. chorzy bez suplementacji EPA (postępowanie rutynowe, dieta
    standardowa lub PN)

    Metaanaliza danych z dwóch RCT, w których u chorych na raka przewodu
    pokarmowego przez 7 dni po operacji stosowano ETF wzbogacone w rybie tłuszcze,
    nie wykazała znaczących różnic w zakresie całkowitej podaży energetycznej ani
    białkowej w porównaniu z grupą chorych, u których wdrożono standardowe ETF.

    W RCT analizującym wyniki uzyskane wśród chorych, którym w okresie przed- i
    pooperacyjnym podawano EPA, odnotowano znamienne zmniejszenie stężenia CRP (w
    3. dniu po zabiegu operacyjnym) oraz IL-6 (po 2 h od operacji) w porównaniu z
    chorymi żywionymi pozajelitowo.

    Śmiertelność chorych na nowotwory przewodu pokarmowego, żywionych w ciągu 7 dni
    po leczeniu operacyjnym za pomocą ETF wzbogaconego w rybie oleje, była podobna
    do śmiertelności w grupie chorych, u których stosowano standardowe ETF. W RCT
    przeprowadzonym z udziałem chorych na nowotwory przewodu pokarmowego, których w
    okresie pooperacyjnym żywiono pokarmami wzbogaconymi w rybie tłuszcze, wykazano
    znamienne zmniejszenie (o 40%) liczby dni, w których występowały zaburzenia ze
    strony przewodu pokarmowego oraz znamienne zmniejszenie (o 50%) całkowitej
    liczby dolegliwości związanych z przewodem pokarmowym w porównaniu z grupą
    kontrolną.

    W metaanalizie danych pochodzących z dwóch RCT, obejmujących chorych na
    nowotwory przewodu pokarmowego, u których w okresie 7 dni po leczeniu
    operacyjnym stosowano ETF wzbogacone w rybie tłuszcze, nie stwierdzono
    znaczących różnic w zakresie częstości powikłań zakaźnych w porównaniu z grupą
    standardowego ETF.

    Żywienie za pomocą zgłębnika dojelitowego vs. żywienie pozajelitowe

    W siedmiu RCT, porównujących grupy chorych żywionych równokalorycznymi dietami
    podawanymi za pomocą zgłębnika do- lub pozajelitowo, nie odnotowano
    statystycznie istotnych różnic w zakresie całkowitej wartości energetycznej
    przyjmowanych pokarmów. Większość badań dotyczy leczenia żywieniowego w okresie
    pooperacyjnym chorych na nowotwory przewodu pokarmowego; w jednym badaniu
    analizowano prowadzenie leczenia żywieniowego w okresie przedoperacyjnym. U
    objętych analizą chorych stosowano różne drogi podawania pokarmu (przez
    zgłębnik nosowo-żołądkowy, zgłębnik nosowo-jelitowy, przez jejuno- lub
    gastrostomię).

    W trzech RCT analizujących całkowitą podaż białka lub azotu nie stwierdzono
    znamiennych różnic między chorymi żywionymi (przez zgłębnik lub pozajelitowo)
    dietami o takiej samej zawartości azotu. W badaniach tych leczenie żywieniowe
    prowadzono u chorych na nowotwory przewodu pokarmowego po zabiegu operacyjnym.
    Jedno z nich przeprowadzono wśród chorych żywionych przez jejunostomię, w
    pozostałych doniesieniach nie podano informacji na temat sposobu podawania
    pokarmu.

    W dwóch RCT nie stwierdzono znaczących różnic pod względem masy ciała pomiędzy
    chorymi żywionymi przez zgłębnik dojelitowy a grupą PN.

    Analizy stężenia transferyny w osoczu dokonano w 5 RCT; w żadnym z nich nie
    stwierdzono znamiennych różnic pomiędzy chorymi, u których stosowano ETF, a
    grupą PN. Badania te obejmowały leczenie żywieniowe w okresie pooperacyjnym u
    chorych na nowotwory przewodu pokarmowego, raka wątroby oraz poddawanych
    radioterapii chorych na raka przełyku. Jedynie dwa spośród tych badań
    dopuszczono do metaanalizy. Nie wykazano znamiennej różnicy stężenia
    transferyny w osoczu pomiędzy grupą ETF a grupą PN; w analizowanych przypadkach
    pokarmy podawano przez zgłębnik nosowo-żołądkowy, nosowo-jelitowy oraz poprzez
    jejunostomię.

    Autorzy większości badań, w tym również RCT, nie odnotowali znamiennej różnicy
    w zakresie stężenia albuminy w osoczu wśród: leczonych żywieniowo w okresie
    pooperacyjnym chorych na raka przewodu pokarmowego, chorych na raka przełyku
    żywionych w okresie przedoperacyjnym oraz chorych na raka przełyku poddawanych
    radioterapii. W jednym z RCT, z analizą leczenia żywieniowego u chorych na raka
    żołądka w okresie pooperacyjnym, stwierdzono znamienne zwiększenie stężenia
    albuminy w osoczu przy podaży ETF (39 g/l) w porównaniu z chorymi żywionymi
    jednocześnie za pomocą zgłębnika oraz drogą pozajelitową (32 g/l).

    Metaanaliza danych pochodzących z dwóch RCT, oceniających leczenie żywieniowe w
    okresie pooperacyjnym u chorych na nowotwory przewodu pokarmowego, nie wykazała
    znaczących różnic w liczbie limfocytów CD3(+) pomiędzy grupą osób leczonych z
    ETF a grupą PN. Metaanaliza danych z dwóch RCT, przeprowadzonych w grupie
    chorych na nowotwory przewodu pokarmowego, leczonych żywieniowo w okresie
    pooperacyjnym, nie zaowocowała stwierdzeniem znaczących różnic w zakresie
    stężenia CRP pomiędzy grupą ETF a grupą PN. Podobne wyniki uzyskano w innym
    RCT. Jednak w dwóch kolejnych RCT stwierdzono znacząco mniejsze stężenie CRP w
    grupie ETF w porównaniu z grupą PN. Ze względu na niespójność danych lub
    przedstawienie ich jedynie w postaci graficznej badania te nie zostały
    zakwalifikowane do metaanalizy.

    Tylko w jednym RCT poddawano ocenie liczbę leukocyt
  • ciąg dalszy Leczenie żywieniowe oraz podaż kwasu eikozapentaenowego u chorych
    na nowotwory złośliwe - przegląd systematyczny

    Tylko w jednym RCT poddawano ocenie liczbę leukocytów u chorych na nowotwory
    przewodu pokarmowego leczonych żywieniowo w okresie pooperacyjnym. W badaniu
    tym odnotowano znamiennie większą ogólną liczbę leukocytów u chorych żywionych
    pozajelitowo w porównaniu z grupą żywionych przez zgłębnik (nosowo-dwunastniczy
    lub nosowo-czczy). Nie wykazano natomiast znaczących różnic w zakresie stężeń
    TNF-alfa, IL-1 ani IL-6. W innych badaniach również nie stwierdzono różnic w
    zakresie stężeń IL-6.

    Metaanaliza danych zebranych w trakcie siedmiu RCT, w których poddano ocenie
    leczenie żywieniowe prowadzone w okresie pooperacyjnym u chorych na nowotwory
    przewodu pokarmowego, nie wykazała znamiennej różnicy w zakresie śmiertelności
    pomiędzy grupą ETF a grupą PN. Włączenie do metaanalizy RCT, obejmującego
    chorych leczonych żywieniowo przez 3-4 tygodni przed operacją, nie wpłynęło na
    jej wyniki.

    Metaanaliza danych z ośmiu RCT - przeprowadzonych w grupie leczonych żywieniowo
    w okresie pooperacyjnym chorych na nowotwory przewodu pokarmowego - wykazała,
    że okres hospitalizacji osób żywionych przez zgłębnik (nosowo-dwunastniczy,
    nosowo-żołądkowy, nosowo-czczy lub przez jejunostomię) był znamiennie krótszy
    (o 1,72 dnia) w porównaniu z grupą PN. Podobne wnioski, niepoparte jednak
    danymi, wyciągnięto na podstawie innego RCT. W kolejnym badaniu nie stwierdzono
    skrócenia okresu hospitalizacji chorych na raka górnego odcinka przewodu
    pokarmowego żywionych w okresie pooperacyjnym za pomocą zgłębnika nosowo-
    czczego; badanie to nie zostało jednak włączone do metaanalizy ze względu na
    niespójność przedstawionych danych.

    W metaanalizie danych z czterech RCT, obejmujących chorych na nowotwory
    przewodu pokarmowego leczonych żywieniowo w okresie poope- racyjnym, wykazano
    znaczące zmniejszenie częstości powikłań u chorych żywionych przez zgłębnik
    (nosowo-czczy, nosowo-żołądkowy lub przez jejunostomię) w porównaniu z grupą
    PN. Szczególnie zmniejszyła się częstość powikłań infekcyjnych. Metaanaliza
    danych z jedenastu RCT, dotyczących leczenia żywieniowego w okresie
    pooperacyjnym u chorych na nowotwory przewodu pokarmowego oraz chorych na raka
    wątroby, pozwoliła wnioskować o znamiennym zmniejszeniu częstości powikłań
    infekcyjnych w grupie ETF w porównaniu z grupą PN. Objęcie metaanalizą RCT,
    przeprowadzonego w grupie chorych na raka przełyku żywionych w okresie
    przedoperacyjnym za pomocą zgłębnika wprowadzonego do gastrostomii, nie
    spowodowało zmiany jej wyników.

    Metaanaliza danych z dwóch RCT, przeprowadzonych w grupie chorych na nowotwory
    przewodu pokarmowego, wykazała znacząco mniejszą częstość występowania sepsy u
    chorych żywionych w okresie pooperacyjnym przez zgłębnik nosowo-czczy lub
    jejunostomię w porównaniu z grupą PN. Podobny wynik uzyskano w innym RCT
    dotyczącym leczenia żywieniowego (poprzez jejunostomię) w okresie pooperacyjnym
    u chorych na raka trzustki. Z kolei w badaniu przeprowadzonym wśród chorych na
    raka żołądka lub raka trzustki, żywionych w okresie pooperacyjnym przez
    zgłębnik nosowo-żołądkowy bądź jejunostomię, uzyskano wyniki odwrotne. Różnice
    te nie były jednak istotne statystycznie, a powyższych badań nie włączono do
    metaanalizy.

    Chorzy leczeni paliatywnie

    Leczenie żywieniowe vs. postępowanie rutynowe

    W badaniu klinicznym z grupą kontrolną nie stwierdzono znaczącego wpływu ETF na
    masę ciała chorych leczonych paliatywnie. Jednak to samo badanie wykazało
    znamienne zwiększenie bezwzględnej liczby leukocytów CD3(+) u chorych z grupy
    ETF w porównaniu z grupą żywionych rutynowo. Inne wyniki (np. stężenie albuminy
    w osoczu) były trudne do interpretacji ze względu na brak danych z grupy
    kontrolnej.

    Podaż EPA vs. postępowanie rutynowe

    Autorzy jednego z RCT zaobserwowali znaczące zwiększenie całkowitej podaży
    kalorii w grupie leczonych paliatywnie chorych na raka trzustki otrzymujących
    przez 8 tygodni ONS wzbogacone w EPA, podczas gdy u chorych żywionych
    standardowo całkowita podaż kalorii nie uległa zmianie. Wyniki te uzyskano mimo
    niezdowalającego stosowania się chorych do zaleceń lekarskich (przyjęcie przez
    chorych jedynie 70% zaplanowanej ilości EPA oraz niższe od spodziewanych
    stężenie EPA w osoczu). Inne RCT, przeprowadzone w grupie leczonych paliatywnie
    chorych na zaawansowane nowotwory złośliwe o różnym umiejscowieniu, nie
    potwierdziło znaczącego wpływu 14-dniowego przyjmowania kapsułek oleju rybiego
    na całkowitą podaż energetyczną ani na apetyt, w porównaniu z osobami
    przyjmującymi placebo. Jednak również w tym badaniu stwierdzono słabe
    stosowanie się chorych do zaleceń lekarskich - spożycie EPA u większości
    chorych było o połowę mniejsze od przewidywanego (1,8 g zamiast 3,2 g EPA
    dziennie). Ponadto czas trwania żywienia był krótki (14 dni). W niektórych
    innych badaniach wykazano, że podaż oleju rybiego lub EPA u chorych leczonych
    paliatywnie wiązała się ze zwiększeniem podaży energetycznej lub poprawą
    apetytu.

    Autorzy jednego z RCT odnotowali znamienne zwiększenie (w porównaniu ze stanem
    wyjściowym) podaży białka w grupie leczonych paliatywnie chorych na raka
    trzustki, u których przez 8 tygodni stosowano ONS zawierające EPA; natomiast
    podaż białka u chorych otrzymujących dietę standardową nie uległa w tym czasie
    zmianie.

    Przeprowadzone wśród leczonych paliatywnie chorych na raka trzustki RCT
    wykazało, że zwiększenie beztłuszczowej masy ciała (mierzonej metodą impedancji
    bioelektrycznej) było znacząco większe w grupie otrzymujących ONS wzbogacone w
    EPA w porównaniu z grupą żywionych standardową mieszanką, mimo iż w obu grupach
    odnotowano znaczące zwiększenie wartości tego parametru. Autorzy tego badania
    donoszą również o znamiennej, pozytywnej korelacji pomiędzy przyjmowaniem ONS
    wzbogaconych w EPA a zwiększeniem beztłuszczowej masy ciała. Inne RCT,
    obejmujące chorych na zaawansowane nowotwory złośliwe o różnym umiejscowieniu,
    nie potwierdziło wpływu 14-dniowego przyjmowania kapsułek z olejem rybim na
    beztłuszczową masę ciała, mierzoną metodą impedancji bioelektrycznej. Jednak w
    niektórych badaniach klinicznych, dotyczących leczonych paliatywnie chorych na
    raka trzustki, którym przez 3-7 tygodni podawano ONS wzbogacone w EPA,
    odnotowano znaczące zwiększenie beztłuszczowej masy ciała (o 0,75-2,00 kg),
    mierzonej metodą impedancji bioelektrycznej, przy braku znaczącej zmiany
    bezwzględnej masy tłuszczu.

    W kolejnym RCT, którym objęto tracących na wadze chorych na raka trzustki
    leczonych paliatywnie, stwierdzono, że zarówno w grupie chorych żywionych przez
    8 tygodni ONS wzbogaconymi w EPA, jak i w grupie osób żywionych mieszanką
    standardową, utrata masy ciała w stosunku do stanu sprzed badania była podobna.
    Negatywny wpływ na wyniki tego badania miało słabe dostosowywanie się chorych
    do zaleceń lekarskich. Jednak autorzy odnotowali znamiennie pozytywne
    sprzężenie między przyjmowaniem ONS wzbogaconych w EPA a zwiększeniem masy
    ciała. Podobnie w innym RCT, przeprowadzonym w grupie tracących na wadze,
    poddawanych leczeniu paliatywnemu chorych na zaawansowany nowotwór złośliwy o
    różnym umiejscowieniu, nie wykazano znaczącego wpływu 14-dniowego podawania
    kapsułek z olejem rybim na masę ciała. Jednakże RCT obejmujące leczonych
    paliatywnie chorych na zaawansowany nowotwór złośliwy, którym przez 14 dni
    podawano kapsułki z olejem rybim, potwierdziło bezpośrednią zależność między
    zmianą masy ciała a stężeniem EPA w osoczu.

    Autorzy niektórych badań klinicznych donoszą o zwiększeniu, normalizacji lub
    zahamowaniu utraty masy ciała u chorych, którym podawano kapsułki z olejem
    rybim lub ester etylowy EPA. Wyniki te są jednak mało spójne i nie dotyczą
    wszystkich badanych chorych. Niemniej jednak w przypadku wykazujących ut
  • ciąg dalszy Leczenie żywieniowe oraz podaż kwasu eikozapentaenowego u chorych
    na nowotwory złośliwe - przegląd systematyczny

    Autorzy niektórych badań klinicznych donoszą o zwiększeniu, normalizacji lub
    zahamowaniu utraty masy ciała u chorych, którym podawano kapsułki z olejem
    rybim lub ester etylowy EPA. Wyniki te są jednak mało spójne i nie dotyczą
    wszystkich badanych chorych. Niemniej jednak w przypadku wykazujących utratę
    masy ciała chorych, którzy otrzymywali kapsułki EPA przez co najmniej 30 dni,
    zaobserwowano korelację między zmianą masy ciała a długością okresu stosowania
    EPA. Wyniki innych badań były trudniejsze do interpretacji z powodu braku
    danych z grupy kontrolnej.

    W jednym z RCT nie wykazano znaczącego wpływu stosowania przez okres 40 dni
    kapsułek z olejem rybim na bezwzględną oraz względną (rozumianą jako odsetek
    wszystkich limfocytów) liczbę limfocytów CD3(+) u leczonych paliatywnie chorych
    z przerzutami litego nowotworu złośliwego. Dwa inne badania, w których oceniano
    stężenie CRP, były trudne do interpretacji z powodu braku danych z grupy
    kontrolnej.

    Dwa RCT, w których stwierdzono wydłużenie okresu przeżycia chorych, nie zostały
    zakwalifikowane do metaanalizy. W jednym z RCT odnotowano wydłużenie mediany
    przeżycia (142 dni) u leczonych paliatywnie chorych na raka trzustki
    otrzymujących przez 8 tygodni doustne preparaty odżywcze wzbogacone w EPA w
    porównaniu z grupą kontrolną, w której stosowano dietę standardową (128 dni).
    Kolejne RCT potwierdziło znaczące wydłużenie - w porównaniu z grupą chorych
    otrzymujących placebo - czasu przeżycia w grupie leczonych paliatywnie chorych
    na zaawansowanego raka trzustki, którzy przez 40 dni przyjmowali kapsułki z
    olejem rybim zawierające EPA. Autorzy badania porównującego wyniki leczenia
    chorych prawidłowo odżywionych i niedożywionych donoszą o dłuższym czasie
    przeżycia tych pierwszych.

    W jednym z RCT nie stwierdzono znaczących różnic jakości życia pomiędzy
    leczonymi paliatywnie chorymi na raka trzustki otrzymującymi przez 8 tygodni
    doustne preparaty odżywcze wzbogacone w EPA a grupą kontrolną, w której
    stosowano mieszankę standardową. W innym badaniu stwierdzono jednak, że jakość
    życia korelowała dodatnio z podażą EPA. W RCT obejmującym chorych na raka
    trzustki odnotowano znaczące zwiększenie poziomu aktywności fizycznej w
    porównaniu do stanu wyjściowego zarówno w grupie osób otrzymujących przez 8
    tygodni ONS wzbogacone w EPA, jak i w grupie chorych żywionych standardowo;
    różnica wyników uzyskanych w obu grupach nie była jednak istotna statystycznie.
    Jedno z RCT, którym objęto chorych na zaawansowane nowotwory złośliwe o różnym
    umiejscowieniu, wykazało jedynie nieznaczny wpływ stosowania ONS wzbogaconych w
    EPA na ogólny stan zdrowia.

    W jednym z RCT uzyskano poprawę wydolności fizycznej według skali Karnofsky'ego
    u leczonych paliatywnie chorych na lite nowotwory złośliwe z rozpoznanymi
    przerzutami, którzy przyjmowali przez 40 dni kapsułki z olejem rybim. Z kolei w
    innym RCT, przeprowadzonym u leczonych paliatywnie chorych na zaawansowane
    nowotwory złośliwe, nie wykazano zmian wydolności fizycznej według skali
    Karnofsky'ego w grupie chorych otrzymujących przez 14 dni kapsułki z olejem
    rybim. Stwierdzono natomiast pogorszenie wydolności fizycznej w grupie
    kontrolnej. Znaczące polepszenie stanu ogólnego (wg skali Karnofsky'ego)
    zaobserwowano w badaniu klinicznym obejmującym leczonych paliatywnie chorych na
    raka trzustki, u których przez 7 tygodni stosowano ONS wzbogacone w EPA. W
    innych badaniach potwierdzono natomiast jedynie nieznaczny wpływ podaży EPA na
    stopień odczuwanego zmęczenia i samopoczucie chorych oraz na stan czynnościowy
    oceniany z użyciem skali Edmonton i skali wydolności fizycznej WHO.

    Omówienie

    Panuje pogląd, że leczenie żywieniowe w postaci ETF lub ONS u chorych na
    nowotwory złośliwe poddawanych zabiegom operacyjnym, chemio- i radioterapii
    powoduje zwiększenie całkowitej podaży składników pokarmowych. Metaanaliza
    danych pochodzących z trzech RCT wykazała znaczące zwiększenie całkowitej
    podaży energetycznej u poddawanych radioterapii chorych otrzymujących ONS w
    porównaniu z grupą kontrolną, w której stosowano żywienie standardowe.
    Zwiększeniu podaży energetycznej związanej z przyjmowaniem ONS lub ETF
    towarzyszy zwiększenie podaży mikroskładników odżywczych zawartych w odżywkach.
    Autorzy jednego z badań donoszą o zwiększeniu podaży niektórych składników
    odżywczych (w tym witaminy C i kwasu foliowego) w grupie ONS. Zgodnie z
    wynikami niektórych badań dotyczących różnych chorób stosowanie preparatów
    żywieniowych generalnie nie wiąże się z ograniczeniem podaży pokarmów.

    Ograniczenie przyjmowania pokarmu stanowi główną przyczynę niedożywienia,
    dlatego zwiększenie podaży substancji pokarmowych u chorych na nowotwory
    złośliwe za pomocą ONS lub ETF może zmniejszać niedożywienie lub zapobiegać
    jego wystąpieniu. Zgodnie z wynikami przeprowadzonych badań stosowanie ONS i
    ETF zwiększa podaż substancji odżywczych, dlatego u chorych leczonych
    żywieniowo można się również spodziewać zwiększenia masy ciała. Choć niektóre
    badania obejmujące chorych poddawanych chemio-, radioterapii, operacjom lub
    leczeniu paliatywnemu, u których zastosowano ONS lub ETF, zawierają pewne dane
    na temat zmian masy ciała chorych, to uzyskane wyniki były zróżnicowane, nie
    stwierdzono również jednolitego wpływu leczenia żywieniowego na masę ciała.
    Duże zróżnicowanie chorych objętych badaniami, odmienności dotyczące czasu
    trwania leczenia żywieniowego, ilości stosowanych mieszanek, ich walorów
    smakowych, zróżnicowane stosowanie się chorych do zaleceń lekarskich oraz
    obecność innych czynników zakłócających utrudniają interpretację danych. W
    przypadku wielu analizowanych czynników (śmiertelność, częstość powikłań,
    odpowiedź na leczenie) wyniki w obrębie grup poddawanych interwencji i grup
    kontrolnych nie różniły się między sobą.

    Przeprowadzone dla potrzeb niniejszego przeglądu odrębne metaanalizy, w których
    oceniano wyniki uzyskane u chorych poddawanych operacji albo chemio- lub
    radioterapii, wykazały brak znaczącego wpływu stosowania ETF czy ONS na
    śmiertelność, długość czasu hospitalizacji i częstość powikłań infekcyjnych.
    Wyniki te można częściowo wyjaśnić wadami projektów badań, w tym np. małą
    liczbą chorych, zróżnicowanym okresem trwania leczenia żywieniowego, oraz
    niezadowalającym stosowaniem się chorych do zaleceń lekarskich. Ponadto do
    wielu badań, w których analizowano wpływ stosowania ONS i ETF, kwalifikowano
    chorych na nowotwory złośliwe o różnym umiejscowieniu, różnych stopniach
    zaawansowania i różniących się pod względem wdrożonego leczenia, więc grupy
    chorych cechowały się znaczą niejednorodnością, co uniemożliwia lub utrudnia
    analizę. Natomiast pewne badania obejmujące bardziej jednorodne grupy chorych
    operowanych z powodu nowotworu złośliwego (najczęściej nowotworu przewodu
    pokarmowego) potwierdzają korzyści kliniczne związane ze stosowaniem ETF w
    porównaniu z PN. W badaniach tych żywienie prowadzono zwykle za pomocą
    zgłębnika wprowadzonego do jelita czczego i zazwyczaj do 3.-4. doby po operacji
    uzyskiwano planowaną podaż pokarmu (odpowiednik 20-25 kcal/kg/d).
    Przeprowadzone w oparciu o te badania metaanalizy potwierdziły znaczące
    skrócenie okresu hospitalizacji (o 1,72 dnia) chorych żywionych w okresie
    pooperacyjnym przez zgłębnik dojelitowy w porównaniu z grupą chorych, u których
    wdrożono PN. Ponadto, mimo że nie odnotowano znamiennych różnic pod względem
    śmiertelności, to częstość powikłań oraz liczba przypadków sepsy była znacząco
    mniejsza u chorych żywionych za pomocą ETF niż w grupie PN.

    Zróżnicowane wyniki leczenia wynikają być może ze zmiennej odpowiedzi zapalnej
    i odpornościowej, jednak dane na temat tych procesów okazały się niepełne; nie
    wykazano znaczących różnic w za
  • ciąg dalszy Leczenie żywieniowe oraz podaż kwasu eikozapentaenowego u chorych
    na nowotwory złośliwe - przegląd systematyczny

    Zróżnicowane wyniki leczenia wynikają być może ze zmiennej odpowiedzi zapalnej
    i odpornościowej, jednak dane na temat tych procesów okazały się niepełne; nie
    wykazano znaczących różnic w zakresie stężenia markerów (np. transferyny czy
    białek ostrej fazy w osoczu oraz liczby limfocytów CD3(+)). Nie stwierdzono
    również znamiennych różnic w zakresie podaży pokarmu i masy ciała pomiędzy
    chorymi żywionymi do- i pozajelitowo. Rozwijająca się niekiedy u chorych
    żywionych pozajelitowo sepsa, związana z obecnością cewnika naczyniowego, może
    się przyczyniać do zwiększenia częstości powikłań septycznych i innych u
    chorych z tej grupy.

    Również inne czynniki mogą utrudniać interpretację wyników badań; np. w celu
    zapewnienia izoenergetycznej podaży pokarmu u części chorych z ETF stosowano we
    wczesnym okresie pooperacyjnym także PN. W innych przypadkach ocena
    indywidualnego wpływu poszczególnych składników pokarmowych (węglowodanów,
    tłuszczów i białek) na końcowe wyniki leczenia nie była możliwa. Oceniane
    badania generalnie nie uwzględniały stanu odżywienia chorych i - mimo że w
    niektórych spośród nich niedożywienie chorych (oraz zmniejszenie masy ciała)
    stwierdzano często - nie przeprowadzono analizy danych w podgrupach. Niektóre
    doniesienia nie zawierały informacji na temat wyjściowego stanu odżywienia. Z
    praktycznego punktu widzenia wyniki uzyskane na podstawie przeprowadzonych
    metaanaliz stanowią racjonalny argument przemawiający za stosowaniem - jeżeli
    tylko jest to możliwe - ETF preferencyjnie w stosunku do PN.

    Niektóre badania dotyczyły podawania kapsułek z olejem rybim (lub pokarmów
    wzbogaconych w ten składnik) chorym na nowotwory złośliwe poddawanych
    przeszczepieniu szpiku kostnego, operacji lub leczeniu paliatywnemu. U chorych
    objętych tymi badaniami dzienna podaż EPA wynosiła 1,8-4,0 g, czyli znacznie
    więcej niż dzienna podaż EPA w standardowej diecie. W niektórych grupach
    otrzymujących kapsułki EPA (np. chorzy po przeszczepieniu szpiku kostnego)
    stwierdzono znamienne zmniejszenie śmiertelności oraz częstości powikłań,
    wykazano też poprawę parametrów stanu zapalnego; omawiane badanie zostało
    jednak zakończone przed planowanym terminem ze względu na znamienne różnice w
    zakresie śmiertelności między analizowanymi grupami. W innych grupach (np.
    chorych operowanych) nie odnotowano korzyści klinicznych związanych ze
    stosowaniem ETF wzbogaconego w EPA. Co więcej, w wielu badaniach stwierdzono
    niespójny wpływ leczenia żywieniowego na podaż pokarmu, masę ciała chorych oraz
    wyniki leczenia (np. śmiertelność, częstość powikłań).

    W przypadku badań obejmujących leczonych paliatywnie chorych na zaawansowane
    nowotwory złośliwe, którym podawano pokarmy wzbogacone w EPA, istnieje
    możliwość, że znaczne zaawansowanie procesu nowotworowego maskuje korzystny
    wpływ oleju rybiego. Dlatego wykonanie badań w grupie chorych na nowotwory
    złośliwe o mniejszym stopniu zaawansowania poddawanych różnym metodom
    leczniczym byłoby cenne, ponieważ umożliwiłoby porównanie wyników leczenia
    żywieniowego u chorych z różnym stopniem zaawansowania procesu nowotworowego.
    Innym wyjaśnieniem braku korzystnego wpływu ONS wzbogaconych w EPA jest zmienne
    i generalnie słabe dostosowanie się chorych do zaleceń lekarskich. Taka
    sytuacja zaistniała w jednym z badań, dlatego badacze (Fearon i wsp.)
    przeprowadzili analizę wyników w zależności od przyjętej dawki EPA. Wykonana
    analiza wykazała zależność między ilością spożytego pokarmu płynnego
    wzbogaconego w EPA a przyrostem całkowitej masy ciała, beztłuszczowej masy
    ciała oraz poprawą jakości życia. W przypadku grupy kontrolnej, w której
    stosowano żywienie standardowe, nie odnotowano takiej zależności. Jednak wyniki
    tego badania powstały w oparciu o analizę wykonaną post hoc, dlatego w celu ich
    potwierdzenia konieczne jest dokonanie oceny prospektywnej. Dane na temat
    dostosowania się chorych do zaleceń lekarskich oraz podaży kapsułek EPA (lub
    pokarmów wzbogaconych w EPA) nie zostały w innych badaniach przedstawione w
    sposób zadowalający. Niedostatecznie oceniono również zależność wyników
    stosowania EPA od stanu odżywienia chorych na nowotwory złośliwe. Dlatego
    istotne z punktu widzenia analizy porównawczej byłoby przeprowadzenie dalszych
    badań w grupie chorych na nowotwory złośliwe o niższym stopniu zaawansowania
    poddawanych różnym metodom leczniczym. Zmienny okres prowadzenia leczenia
    żywieniowego, szczególnie krótki u chorych operowanych, stanowi kolejny czynnik
    mogący wpływać na małą skuteczność ONS wzbogaconego w EPA. Według niektórych
    autorów wystąpienie efektu metabolicznego zależy od czasu stosowania EPA. Burns
    i wsp. wykazali zależność niektórych ocenianych parametrów (np. masy ciała) od
    czasu trwania podaży EPA.

    Wnioski

    Dojelitowe leczenie żywieniowe (doustne lub przy użyciu zgłębnika) może - w
    porównaniu z żywieniem standardowym - zmniejszać stan niedożywienia u chorych
    na nowotwory złośliwe, choć jego wpływ na poprawę wyników leczenia
    (zmniejszenie śmiertelności) jest słabo udokumentowany. Ocena skuteczności
    klinicznej stosowania ONS i ETF w zależności od rodzaju nowotworu złośliwego
    oraz wybranego sposobu leczenia wymaga przeprowadzenia dalszych badań.
    Metaanalizy - obejmujące wyniki leczenia chorych na nowotwory złośliwe
    poddawanych zabiegom chirurgicznym w zakresie przewodu pokarmowego - wykazują
    skrócenie czasu hospitalizacji oraz zmniejszenie częstości powikłań w grupie
    leczonych żywieniowo za pomocą ETF w porównaniu z chorymi żywionymi
    pozajelitowo. Pomimo pewnych korzyści klinicznych związanych ze stosowaniem EPA
    (przyjmowanego w postaci kapsułek lub jako dodatku do spożywanej diety)
    konieczne jest przeprowadzenie dalszych badań w celu potwierdzenia tych
    wyników.

    Opracował lek. Jacek Kurcz
    Konsultował prof. dr hab. med. Bruno Szczygieł
    p.o. Kierownika Zakładu Żywienia Człowieka Wydziału Nauki o Zdrowiu AM w
    Warszawie

    źródło pochodzenia www.mp.pl/artykuly/?aid=28901
  • Polacy pracują nad praktycznym wykorzystaniem zjawiska interferencji
    RNA. "Technologia RNA może być niezwykle skuteczna w walce z nowotworami" -
    twierdzi dr Monika Lamparska-Przybysz z laboratorium Celon Pharma. Firma, jako
    jedyna w naszym kraju, rozpoczęła prace nad wdrożeniem technologii opartej na
    odkryciu, za które amerykańscy naukowcy otrzymali tegoroczną Nagrodę Nobla.
    NATURALNA OCHRONA KOMORKI

    Zjawisko interferencji RNA występuje u roślin, zwierząt i ludzi. Jest to
    mechanizm naturalnie funkcjonujący w komórce, będący częścią systemu regulacji
    aktywności genów oraz ochrony komórki przed niektórymi wirusami. Interferencja
    RNA jest terapią genową drugiej generacji, drugim skrzydłem biotechnologii
    molekularnej.

    Za odkrycie "zjawiska interferencji RNA, które polega na wyłączaniu genów za
    pomocą krótkich, dwuniciowych fragmentów RNA", tegoroczną Nagrodę Nobla w
    dziedzinie medycyny i fizjologii otrzymali dwaj Amerykanie, Andrew Z. Fire i
    Craig C. Mello. Amerykańskim badaczom udało się podejrzeć w jaki sposób
    funkcjonuje komórka i wykorzystać to zjawisko. Początkowo wykorzystywano je w
    badaniach podstawowych dla badania funkcji genów, a następnie zaczęto
    dostrzegać możliwości zastosowania go w medycynie.

    SZANSA DLA NIEULECZALNIE CHORYCH

    "W naszych badaniach probujemy wykorzystać naturalny mechanizm, który zachodzi
    w każdym żywym organizmie i +wykorzystać go jako potencjalne narzędzie w walce
    z chorobami+" - mowi kierownik działu biologii molekularnej Celon Pharma dr
    Lamparska-Przybysz.

    "Próbujemy wyciszać aktywność niektórych genów, które mogą być zaangażowane w
    szkodliwe dla komórek procesy, m.in. procesy nowotworowe. Znosząc efekt
    działania tych genów, działamy terapeutycznie. Jesteśmy w stanie bądź zahamować
    rozwój nowotworu, bądź spowodować, że jest on eliminowany z organizmu" –
    wyjaśnia. Jej zdaniem, daje to szanse na leczenie tych typów nowotworów, które
    do te pory są nieuleczalne.

    Według dr Lamparskiej-Przybysz, dzięki technolorii RNA można potencjalnie
    oddziaływać na dowolny gen, który nas interesuje i który uważamy za
    niekorzystny w danym typie nowotworów. Jak tlumaczy badaczka, leki, które
    obecnie się stosuje w chemioterapii działają na wszystkie komórki. Nowy lek
    będzie działał selektywnie na miejsca chorobowo zmienione, oszczędzając zdrowe
    tkanki.

    NA LEK TRZEBA JESZCZE POCZEKAĆ

    Doktor dodaje, że prace są obecnie na etapie badań przedklinicznych. "Mamy już
    kilka potencjalnych genów, które chcielibyśmy wyciszyć, jako narzędzie
    terapeutyczne. W przyszłym roku rozpoczniemy pierwsze badania na zwierzętach".
    Według niej pierwsze te leki nowej generacji mogłyby się pojawić za 5-10 lat.

    Celon Pharma jest jedną z kilkunastu firm, które 19 i 20 października wzięły
    udział w targach Biotechnologii i Biobiznesu „Bio-Forum” w Łodzi. Założeniem
    imprezy jest prezentacja projektów naukowo-badawczych realizowanych w
    placówkach naukowych, głównie z zakresu biotechnologii i ochrony zdrowia.
    Ponadto zapoznać się można na nich z ofertami dotyczącymi najnowszej aparatury
    i metod badawczych.JAW

    źródło pochodzenia PAP- Nauka w Polsce
    www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=91&news_id=13728&layout=0&forum_id=5567&page=text
  • Wczesne wykrycie raka płuc gwarantuje dłuższe życie

    Ogólnopolską Kampanię Edukacyjną "Rak płuca. Wczesne wykrycie = dłuższe życie"
    zainaugurowano we wtorek 24 października w Warszawie. Eksperci przekonują, że
    chorobę tę można dziś leczyć, o ile nie zlekceważymy niepokojących objawów.

    Rak płuca jest najbardziej zabójczy wśród nowotworów złośliwych. "Co tydzień
    umiera na niego 400 Polaków. To jakby rozbiły się dwa samoloty" - podkreśla
    konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii klatki piersiowej prof. Tadeusz
    Orłowski.
    W skali roku nowotwór ten zabija prawie 20 tys. Polaków. "To więcej zgonów niż
    z powodu wszystkich innych nowotworów" - zaznacza Orłowski.

    Tak wysoka śmiertelność wynika w dużej mierze z tego, że raka wykrywa się zbyt
    późno, gdy nie można już zastosować leczenia chirurgicznego, dającego
    największe szanse na zahamowanie lub znaczne opóźnienie rozwoju choroby. "Raka
    wykrywa się zbyt późno u ponad 80 proc. chorych" - alarmuje prof. Orłowski i
    ostrzega, że choroba rozwija się w sposób nieprzewidywalny. Już w ciągu roku
    może spowodować w organizmie zmiany niemożliwe do wyleczenia.

    "Szanse przeżycia są za to spore w pierwszym stadium zaawansowania choroby" -
    mówi prof. Jan Skokowski, prezes Stowarzyszenia Ludzi Wyleczonych z Raka Płuca,
    inicjatora kampanii. Dlatego tak ważne jest, aby osoby z grupy ryzyka jak
    najwcześniej zgłosiły się do lekarza pierwszego kontaktu, który zleca
    podstawowe badania diagnostyczne - zdjęcie RTG klatki piersiowej oraz
    tomografię komputerową. Na tej podstawie może skierować na konsultacje u
    specjalistów. Ci zlecają kolejne badania, aby potwierdzić lub wykluczyć raka
    płuc.

    W grupie ryzyka choroby są przede wszystkim palacze - czynni i bierni. Stanowią
    oni 95 proc. chorych z rakiem płuca. Dlatego przeciwdziałanie chorobie to
    przede wszystkim zapobieganie i walka z nałogiem" - podkreśla prof. Orłowski.

    Na rozwój raka płuc bardziej niż przeciętnie narażeni są także ludzie po 40.
    roku życia, jedzący mało owoców i warzyw oraz mający w rodzinie chorych na
    nowotwór płuc. Im właśnie specjaliści zalecają szczególnie częste badania
    diagnostyczne.

    "Niepokoić powinien także uciążliwy lub zmieniający charakter kaszel, częste
    infekcje dróg oddechowych, duszności bez przyczyny, zmęczenie i brak energii,
    ból klatki piersiowej lub okolicy barku, niewyjaśniona utrata wagi' - wylicza
    prof. Skokowski.

    Organizatorzy kampanii opracowali ulotki informacyjne z listą pytań na temat
    objawów raka płuc, które w czasie wizyty powinien zadać pacjentowi lekarz
    pierwszego kontaktu. Ulotki trafią do lekarzy w całej Polsce.

    źródło pochodzenia PAP - Nauka w Polsce, Anna Zdolińska
    www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=168&news_id=13778&layout=0&forum_id=5617&page=text

  • Tracąc tkankę tłuszczową można powstrzymać nowotwór.
    Spalanie tkanki tłuszczowej może hamować wzrost raka skóry - zaobserwowali
    naukowcy z USA.
    Ich praca, zamieszczona na łamach pisma "Proceedings of the National Academy of
    Sciences", pomoże w lepszym zrozumieniu związku pomiędzy dietą, otyłością a
    ryzykiem zachorowania na nowotwór złośliwy.

    Z licznych dotychczasowych badań na zwierzętach i ludziach wynikało, że
    kaloryczna, tłusta dieta, jak również otyłość, mogą zwiększać predyspozycje do
    rozwoju raka różnych narządów. Jednak dokładny mechanizm odpowiedzialny za to
    nie został dobrze poznany.
    Najnowsze badania naukowców z Uniwersytetu Stanu New Jersey w Rutgers
    przybliżają nas do zrozumienia tej zależności. Wynika z nich bowiem, że komórki
    tkanki tłuszczowej produkują związki, które pomagają przeżyć komórkom nowotworu.

    Doświadczenia prowadzono na myszach, które naświetlano promieniami UV B.
    Kontakt z tym promieniowaniem jest uważany za główną przyczynę różnych typów
    raka skóry (zarówno czerniaka, jak i innych).

    W rezultacie, u gryzoni rosły guzy skóry inne niż czerniak, albo też w
    komórkach skóry pojawiały się uszkodzenia DNA, mogące doprowadzić do wzrostu
    tych nowotworów. Jak zaobserwowali badacze, gryzonie, które posiadały więcej
    tkanki tłuszczowej miały większą liczbę guzów.

    Następnie, w klatkach niektórych myszy umieszczono kołowrotki, na których
    zwierzęta bardzo lubią biegać.

    Po 2 tygodniach myszy, które miały dostęp do kołowrotków i korzystały z nich
    (biegając średnio 3,2 km do 4,8 km dziennie) spaliły sporo tkanki tłuszczowej.

    Okazało się, że dzięki temu nasiliło się obumieranie komórek skóry z DNA
    uszkodzonym przez UVB. Komórki z uszkodzeniami w DNA giną w procesie
    samobójczej, programowanej śmierci - tzw. apoptozy.

    U gryzoni, które miały już raka skóry wywołanego promieniami UVB, apoptoza
    komórek nowotworowych również zachodziła częściej.

    Co ciekawe, gdy przed naświetlaniem UV myszom usunięto tkankę tłuszczową
    chirurgiczne, komórki z uszkodzonym DNA również częściej obumierały.

    Zdaniem autorów najnowszej pracy, odkrycie to wskazuje, że komórki tkanki
    tłuszczowej mogą wydzielać jakieś substancje hamujące apoptozę komórek z
    uszkodzonym DNA, które grożą rozwojem nowotworu. Wynika z tego również, że
    otyłość i związany z nią nadmiar tkanki tłuszczowej mogą zwiększać
    predyspozycje do raka skóry.

    W swoich wcześniejszych doświadczeniach naukowcy z Uniwersytetu Stanu New
    Jersey wykazali, że podawanie myszom kofeiny również hamuje wzrost raka skóry
    pod wpływem UVB. Jak wyjaśniają, kofeina nasilała aktywność ruchową gryzoni i
    na tej drodze mogła sprzyjać spalaniu tkanki tłuszczowej oraz hamować wzrost
    raka.
    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1422963,16,1,0,120,686,item.html
  • Komórki macierzyste z tkanki tłuszczowej mogą być pewnego dnia wykorzystane do
    odbudowy piersi u kobiet poddawanych mastektomii z powodu raka sutka - uważają
    naukowcy amerykańscy. Informację na ten temat podaje serwis
    internetowy "EurekAlert".
    Obecnie rekonstrukcja piersi u kobiet po mastektomii polega bądź na
    wszczepieniu implantu (silikonowego lub plastikowego wypełnionego roztworem
    soli fizjologicznej), bądź na przeszczepie tkanek z innego miejsca organizmu i
    odpowiednim uformowaniu ich.

    Naukowcy z Uniwersytetu w Pittsburgu uważają, że lepsze od tych inwazyjnych
    metod byłoby wykorzystanie potencjału dorosłych komórek macierzystych
    izolowanych z tkanki tłuszczowej.
    Wykorzystanie komórek macierzystych do leczenia różnych schorzeń budzi wielkie
    nadzieje lekarzy i naukowców. Komórki te bowiem zachowują ogromny potencjał
    rozwojowy i pod wpływem odpowiednich sygnałów chemicznych mogą się
    przekształcać w komórki różnych tkanek. Najbardziej wszechstronne możliwości
    posiadają zarodkowe komórki macierzyste, ale coraz więcej badań dowodzi, że w
    wielu przypadkach można by je zastąpić komórkami macierzystymi obecnymi w
    różnych tkankach dorosłego organizmu.

    W 2001 roku naukowcy z Uniwersytetu w Pittsburgu razem z kolegami z
    Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles poinformowali jako pierwsi, że
    dorosłe komórki macierzyste można pozyskiwać z tkanki tłuszczowej pacjentów.
    Prowadzone od tamtego czasu badania wskazują, że komórki te mogą się rozwijać
    nie tylko w komórki tłuszczowe, ale też w komórki tkanki kostnej, chrząstki,
    mięśni, naczyń krwionośnych czy w komórki nerwowe i że mogą być w przyszłości
    wykorzystane do naprawy serca po zawale, mózgu po udarze, czy leczenia urazów
    kości. Na razie nie testuje się ich jednak w badaniach klinicznych na
    pacjentach.

    Badacze z Pittsburga sprawdzają obecnie możliwość wykorzystania tych komórek do
    rekonstrukcji piersi. Doświadczenia są prowadzone na samicach szczurów.

    Do rekonstrukcji sutków wykorzystuje się komórki macierzyste z tkanki
    tłuszczowej pochodzącej od pacjentek z rakiem piersi. Są one najpierw osadzane
    na mikroskopijnych kuleczkach, których skład przypomina naturalne środowisko
    komórek wewnątrz organizmu i ma pobudzać procesy regeneracji tkanek.

    Komórki macierzyste łatwo przylegają do tych kuleczek i przekształcają się w
    dojrzałe komórki tkanki tłuszczowej. Takie struktury wszczepia się samicom pod
    skórę, co - jak wykazały wstępne badania - prowadzi do uformowania się wzgórka
    tkanki tłuszczowej.

    Zdaniem autorów badań, ta metoda rekonstrukcji piersi mogłaby być znacznie
    bardziej bezpieczna od obecnie stosowanych. Komórki do przeszczepu pozyskiwano
    by od samej pacjentki, np. z tkanki tłuszczowej na brzuchu, co minimalizuje
    ryzyko ich odrzucenia przez organizm. Jak przypominają naukowcy, z około pół
    kilograma tkanki tłuszczowej można uzyskać 200 mln komórek macierzystych, a z
    nich już po 2 tygodniach wyhodować 10 razy więcej komórek tłuszczowych.

    Jednak zanim metoda ta znajdzie zastosowanie w chirurgii rekonstrukcyjnej,
    naukowców czeka jeszcze wiele pracy. Między innymi trzeba jeszcze sprawdzić,
    czy komórki macierzyste przeszczepione w miejsce po usuniętej piersi nie będą
    pobudzały do wzrostu raka.
    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1425414,16,1,0,120,686,item.html
  • Emgoro- doskonaly pomysl! popieram i dziekuje z calego serca, to wazna lektura
    pozdrawiam Ciebie i Gosie
  • Można zmniejszyć ilość rakotwórczego akrylamidu we frytkach. Wystarczy przed
    smażeniem na oleju podgrzewać je w kuchence mikrofalowej - informuje
    pismo "Journal of the Science of Food and Agriculture".
    Odkrycie akrylamidu - związku, który najprawdopodobniej działa na ludzi
    rakotwórczo - wywołała falę badań różnych metod gotowania. Akrylamid tworzy się
    podczas smażenia oraz pieczenia w piekarniku, na ruszcie i grilu, gdzie
    jednocześnie panuje wysoka temperatura i mała wilgotność.

    Naukowcy z tureckiego Uniwersytetu w Mersin, kierowani przez Koray Palazoglu,
    doszli do wniosku, że ilość akrylamidu we frytkach można ograniczyć, skracając
    czas ich smażenia na oleju. W tym celu proponują wstępne przygotowanie surowych
    frytek w kuchence mikrofalowej.
    Badacze ci wykazali, że zastosowanie mikrofal przed smażeniem wyraźnie
    zmniejszyło ilość akrylamidu na powierzchni frytek.

    Gdy ziemniaki smażono na oleju w temperaturze odpowiednio 150, 170 i 190 st.
    C. - po wcześniejszym mikrofalowaniu - zawartość akrylamidu we frytce
    zmniejszyła się odpowiednio o 36 proc, 41 proc. i 60 proc. - informują naukowcy.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1427132,16,1,0,120,686,item.html
  • Polacy odkryli mutację genu, która zwiększa ryzyko raka prostaty

    Duży w ubytek w genie Chek2 aż dwukrotnie zwiększa ryzyko zachorowania na raka
    prostaty - dowodzą polskie badania opublikowane w najnowszym numerze
    pisma "Journal of Medical Genetics".
    Jak wyjaśnia PAP prowadzący badania, doktor Cezary Cybulski, w Polsce problem
    ten dotyczy około 200 tys. osób.

    Główną rolą genu Chek2 jest kierowanie naprawą uszkodzonych nici DNA przed
    każdym podziałem komórki. Mutacja w jego obrębie powoduje, że komórka dzieli
    się pomimo błędów w materiale genetycznym, co prowadzi do niekontrolowanego
    przyrostu komórek i prawie dwukrotnie zwiększa ryzyko powstania nowotworów.
    W ciągu 6 lat doktor Cezary Cybulski, wraz z grupą naukowców z Międzynarodowego
    Ośrodka Nowotworów Dziedzicznych, Zakładu Genetyki i Patomorfologii Pomorskiej
    Akademii Medycznej w Szczecinie, przebadał prawie 2 tysiące polskich mężczyzn,
    u których zdiagnozowano raka prostaty.

    Celem eksperymentu było sprawdzenie, czy mają oni mutację w genie Chek2.

    Dla porównania przebadano 5500 zdrowych, losowo wybranych osób. U 24 zdrowych
    (czyli 0,4 proc.) i u 15 mężczyzn ze zdiagnozowaną chorobą (0,8 proc) zauważono
    ubytek w tym samym fragmencie genu Chek2 (dokładnie w 9 i 10 egzonie).

    Taką samą mutację miało również 4 spośród 249 mężczyzn z obciążonym wywiadem
    rodzinnym.

    W oparciu o uzyskane wyniki autorzy obliczyli, że omawiany ubytek prawie
    dwukrotnie zwiększa ryzyko rozwoju raka prostaty u mężczyzn w ogóle, natomiast
    u tych, w których rodzinie już wcześniej występowały przypadki choroby, aż
    czterokrotnie.

    Autorzy uważają, że mutacja genu Chek2 może być szeroko rozpowszechniona także
    wśród mężczyzn z innych regionów Europy Wschodniej takich, jak: Białoruś,
    Ukraina, kraje nadbałtyckie czy Bałkany. Widzą również potrzebę przeprowadzenia
    dalszych badań, które wykażą, w jakim stopniu odpowiada ona za rozwój nowotworu
    prostaty u przedstawicieli innych populacji, z innych rejonów świata.

    Naukowiec wyraża nadzieję, że świadomość, iż jesteśmy nosicielami mutacji
    predysponującej do nowotworu, spowoduje, że częściej i chętniej będziemy
    poddawać się badaniom kontrolnym. Zwiększy to szanse wczesnego wykrycia choroby
    i jej skutecznego zwalczenia.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1427131,16,1,0,120,686,item.html

  • Tradycyjne leki przeciwnowotworowe to silne trucizny - są stosowane jako leki
    tylko dlatego, że w małych dawkach bardziej szkodzą nowotworowi niż choremu.
    Inaczej jest z terapią celowaną - w jej przypadku lek dociera do chorych
    komórek i nie niszczy zdrowych - tłumaczył podczas wtorkowej konferencji
    prasowej dr Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii.

    "Terapia celowana ma się do tradycyjnej chemio- czy radioterapii jak pocisk
    samosterujący do nalotów dywanowych" - podkreślił
    Leki do terapii celowanej to między innymi przeciwciała monoklonalne, które
    rozpoznają markery na powierzchni komórek, leki blokujące procesy zachodzące
    między błoną komórkową a jądrem komórki czy inhibitory angiogenezy, dzięki
    którym do guza nie wrastają naczynia krwionośne. Terapia genowa z użyciem genu
    p53 ma skłonić chore komórki do apoptozy czyli swoistego "samobójstwa".

    Trwają prace nad ponad 200 tego rodzaju preparatami. Ta różnorodność -
    wyjaśniał prof. Włodzimierz Olszewski, konsultant krajowy w dziedzinie
    patomorfologii, wynika z faktu, że każdy z preparat niszczy tylko określony typ
    nowotworu - np. raka piersi, którego komórki mają receptor typu 2. Tymczasem
    taki receptor występuje tylko u 20 procent osób chorujacych na raka piersi
    kobiet.

    Odpowiednie dobranie leków jest możliwe dzięki wyrafinowanym metodom
    diagnostycznym. Poznając właściwości biologiczne nowotworu można podać
    pacjentowi skuteczny lek lub zrezygnować z jego podawania, gdy z góry wiadomo,
    że byłoby to marnotrawieniem środków, które mogą uratować inną osobę.

    Niewątpliwa wadą terapii celowanej jest wysoki koszt - leczenie jednego
    pacjenta przez rok może kosztować od 60 do 180 tysięcy złotych rocznie -
    przyznano podczas konferencji.

    Jak wyjaśniał prof. Wiesław Jędrzejczak, krajowy konsultant w dziedzinie
    hematologii, o ile w przypadku antybiotyków można leczyć większość infekcji za
    pomocą dostępnych środków, a tylko niektóre rzadkie szczepy wymagają
    wyszukanych i kosztownych preparatów, w onkologii jest odwrotnie - istnieją
    skuteczne leki na niektóre rzadkie nowotwory, zaś brakuje takich, które
    działałyby na wiele najpospolitszych.

    W większości wypadków terapia celowana tylko przedłuża życie pacjenta a nie
    prowadzi do całkowitego wyleczenia. Jednak pozwala prowadzić w miarę normalne
    życie. "Wiele osób, które mijamy na ulicy to chorzy na nowotwory. Znam
    profesora, który chemioterapii poddaje się w przerwach pomiędzy wykładami" -
    mówił prof. Olszewski.

    Wysokie koszty nowych leków są przyczyną ich ograniczonej dostępności. Po raz
    kolejny przedstawiciele Polskiej Unii Onkologii opowiedzieli się za przyznaniem
    decydującego głosu co do sposobu wydawania pieniędzy na lecznictwo
    specjalistom - konsultantom krajowym.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1427289,16,1,0,120,686,item.html
  • Test genetyczny, ułatwiający ratowanie życia osobom chorym na raka prostaty,
    opracowali szczecińscy naukowcy. Stało się to możliwe dzięki odkryciu przez
    nich genu, którego uszkodzenie jest podłożem tego raka. Dr Cezary Cybulski i
    naukowcy z Zakładu Genetyki i Patomorfologii Pomorskiej Akademii Medycznej w
    Szczecinie odkryli w genie odpowiadającym za naprawę DNA (Chek2) duży ubytek,
    który sprzyja rozwojowi raka prostaty i prowadzi do utrwalenia niekorzystnych
    zmian w całej populacji komórek.

    Swoje odkrycie polscy naukowcy opisali na łamach prestiżowego pisma "Journal of
    Medical Genetics". Podkreślili przy tym, że wykryta delecja (mutacja polegająca
    na wypadnięciu pewnej liczby par zasad z łańcucha DNA) - obecna u około 200
    tysięcy polskich mężczyzn - dwukrotnie zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwór
    prostaty (natomiast aż czterokrotnie, gdy w rodzinie odnotowano już przypadek
    tej choroby) oraz odpowiada za wielonarządową predyspozycję do nowotworów.
    GEN, KTÓRY SPRAWDZA, CZY WSZYSTKO DZIAŁA

    Gen Chek2 odkryto kilka lat temu. Wkrótce okazało się, że odpowiada on za
    naprawę uszkodzonego DNA przed każdym podziałem komórki. Polscy badacze mają
    bardzo istotny wkład w badanie tego genu, ponieważ wykazali, że mutacje Chek2
    predysponują do zachorowania na nowotwory wielu narządów.

    "Białko, które ten gen koduje, nie jest co prawda bezpośrednio odpowiedzialne
    za wyszukiwanie uszkodzeń w nici DNA, ale bierze udział w przenoszeniu sygnałów
    w układzie naprawy materiału genetycznego. Gdy w komórce dojdzie do uszkodzenia
    DNA, pewne białka wykrywają to i zapoczątkowują kaskadę licznych protein, w tym
    produktu genu Chek2. Ten z kolei aktywuje regulatorowe białko p53 prowadzące do
    indukcji apoptozy (zaprogramowanej śmierci komórki) w zmutowanej komórce.
    Pobudza także inne geny, odpowiedzialne za zatrzymanie cyklu komórkowego. W
    efekcie nieprawidłowa komórka zostaje wyeliminowana” - wyjaśnia Cybulski.

    "Jeżeli jednak w genie Chek2 dojdzie do mutacji, zaburzony zostaje szlak
    sygnałowy umożliwiający naprawę DNA. Wadliwa komórka będzie dzielić się dalej,
    utrwalając niekorzystną zmianę” - dodaje.

    ZA MAŁO ZASAD W NICI DNA

    W oparciu o wyniki trwających kilka lat badań naukowcy stwierdzili, że omawiana
    delecja - występująca u ogromnej większości mężczyzn ze zdiagnozowanym rakiem
    prostaty - dwukrotnie zwiększa ryzyko zachorowania na tę chorobę. Ma ona
    podobny wpływ na rozwój raka piersi u kobiet, a także - prawdopodobnie - na
    rozwój nowotworów nerki i tarczycy.

    "Wcześniej wykazaliśmy, że w Polsce u około 5 proc. osób występuje jedna z
    trzech mutacji genu Chek2 (1100delC, IVS2+1G>A, I157T). U nosicieli
    którejkolwiek z nich występuje zwiększone ryzyko zachorowania na nowotwory
    prostaty, piersi, nerki, jelita grubego oraz tarczycy (publikacja w American
    Journal of Human Genetics 2004)" - mówi Cybulski.

    Duża delecja jest ostatnią wykrytą mutacją genu Chek2, polegającą na
    wypadnięciu ok. 5 tysięcy par zasad z nici DNA. "To zmiana o tyle istotna, że
    dotyczy egzonów 9 i 10, a więc rejonów niosących informację o strukturze
    kodowanego białka. Ustaliliśmy też, że delecja ta dwukrotnie zwiększa ryzyko
    zachorowania na raka prostaty i piersi, a jej związek z predyspozycją do innych
    nowotworów jest przedmiotem intensywnych badań" - dodaje naukowiec.

    Prawdopodobnie taka sama duża delecja, równie często, występuje w innych
    regionach Europy Wschodniej: Czechach, Słowacji, Białorusi, Ukrainie, krajach
    nadbałtyckich i Bałkanach. Według naukowców, jest to spowodowane tym, że nacje
    te pochodzą od wspólnego przodka, u którego dawno temu po raz pierwszy doszło
    do uszkodzenia genu Chek2. Przekazywane z pokolenia na pokolenie
    rozpowszechniło się na terenach, z których ów przodek pochodził.

    Częstość występowania omawianej mutacji w innych populacjach na świecie nie
    została jeszcze dokładnie określona.

    CENNE TESTY GENETYCZNE

    Człowiek, u którego za pomocą testu genetycznego zostanie wykryta mutacja w
    jakimś krytycznym genie, jest bardziej niż inni narażony na zwiększone ryzyko
    zachorowania na dany nowotwór.

    "Nie możemy jednak powiedzieć, że zachoruje on na 100 procent, ponieważ jedna
    mutacja nie wystarczy do powstania nowotworu; musi dojść do nagromadzenia
    szeregu niekorzystnych zmian. Odkryta przez nas delecja także jest jedynie
    podłożem, pierwszym etapem procesu powstawania schorzenia” - tłumaczy Cybulski.

    Na podstawie swoich odkryć dr Cezary Cybulski i prof. Jan Lubiński opracowali
    test genetyczny, służący do wykrywania wielonarządowej predyspozycji do
    nowotworów złośliwych. Test ten obejmuje badanie 4 mutacji genu Chek2 (w tym
    ostatnio wykrytej dużej delecji), które łącznie występują aż u sześciu procent
    Polaków, czyli u ponad dwóch milionów osób.

    Dzięki temu testowi możliwe jest określenie zwiększonego ryzyka zachorowania na
    kilka rodzajów raka: piersi, prostaty, nerki, tarczycy i jelita grubego. Test
    taki wykrywa, czy i na ile uszkodzony jest gen Chek2 u danego człowieka.
    Stwarza to szansę profilaktyki, odpowiedniej diagnozy, wcześniejszego wykrycia
    i skuteczniejszego leczenia chorób nowotworowych.

    WIEDZA RATUJĄCA ŻYCIE

    Guzy wcześnie wykryte, niedużych rozmiarów, nie dające przerzutów, często są
    całkowicie wyleczalne. Natomiast kiedy choroba jest już w stadium
    zaawansowanym, nawet najnowocześniejsze metody terapii okazują się
    nieskuteczne, a odsetek wyleczonych nie przekracza 10-30 procent.

    "Świadomość tego, że jesteśmy nosicielami mutacji predysponującej do nowotworu
    spowoduje, że częściej i chętniej będziemy poddawać się badaniom kontrolnym.
    Zwiększy to szanse wczesnego wykrycia choroby i jej skutecznego zwalczenia.
    Pozwoli też na dopasowanie optymalnych metod diagnostycznych dostosowanych do
    rodzaju nowotworu" - wyjaśnia naukowiec.

    "Wykryta mutacja mówi nie tylko o zwiększonym prawdopodobieństwie zachorowania
    na nowotwór, ale także pozwala dokładnie określić jego rodzaj” - dodaje. Dzięki
    temu możliwe jest dobranie najodpowiedniejszej metody diagnostycznej, jak np.
    rezonansu magnetycznego zamiast standardowego badania USG.

    Kobiety szczególnie zagrożone rakiem piersi (takie, u których występuje mutacja
    genu BRCA1 zwiększająca do 80 proc. ryzyko zachorowania na raka piersi lub
    jajnika) powinny być poddawane specyficznej profilaktyce oraz badaniom
    okresowym - co roku muszą one poddawać się USG oraz mammografii, a najlepiej
    badaniu rezonansem magnetycznym.

    U osób predysponowanych do zachorowania na raka jelita grubego, zaleca się
    wykonywanie kolonoskopii co dwa lata. Badanie to pozwala na wykrycie i
    usunięcie polipów jelita grubego, z których powstaje większość nowotworów
    złośliwych tego organu.

    "Właśnie dlatego, według mnie, wykonywanie testów genetycznych ma ogromny
    sens" - podsumowuje lekarz.

    "W dalekiej przyszłości testy takie będą wykrywały prawdopodobieństwo
    zachorowania nie tylko na nowotwory, ale także na wiele innych chorób.
    Dysponując zestawem różnych markerów można by wcześnie wykryć przypadki
    zachorowań i ocalić życie wielu osobom” - dodaje.

    źródło pochodzenia PAP - Nauka w Polsce
    www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=J10&news_cat_id=91&news_id=14046&layout=0&forum_id=5786&page=text
  • Uboczne efekty radioterapii groźniejsze dla palaczy
    Palenie tytoniu zwiększa ryzyko wystąpienia nieprzyjemnych skutków ubocznych,
    będących następstwem radioterapii zastosowanej do leczenia raka prostaty -
    ogłosili naukowcy podczas 48. spotkania American Society for Therapeutic
    Radiology and Oncology.
    O tym, że palenie obniża skuteczność leczenia wielu rodzajów nowotworów
    wiedziano już do dawna. Jednak teraz naukowcom z Fox Chase Cancer Center udało
    się wykazać jego niekorzystny wpływ na leczonych promieniowaniem jonizującym
    pacjentów z rakiem prostaty.

    Podjęli się oni sprawdzenia, czy palenie w powiązaniu z radioterapią zwiększa
    częstość występowania dolegliwości żołądkowo- jelitowych lub moczowo-płciowych.
    Przebadali 1194 pacjentów z nowotworem prostaty, którzy w latach 1991-2001
    leczeni byli Fox Chase Cancer Center za pomocą radioterapii konformalnej (3D-
    CRT). Z każdym z uczestników przeprowadzali dokładny wywiad, w którym określali
    czy jest on palaczem czynnym, eks-palaczem, czy osobą nigdy niepalącą.
    "Okazało się, że to aktywni palacze najczęściej skarżyli się na problemy
    żołądkowo-jelitowe takie, jak biegunka" - mówi kierujący badaniami dr Niraj
    Pahlajani.

    I kontynuuje: "Na szczęście nie stwierdziliśmy, aby niekorzystne działanie
    papierosów na układ pokarmowy i moczowopłciowy było długoterminowe. Jednak
    wyniki dobitnie pokazują, jak ważne jest zaprzestanie palenia papierosów przed
    rozpoczęciem radioterapii."

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1428188,16,1,0,120,686,item.html
  • Wiązka antyprotonów jest czterokrotnie bardziej wydajna w zabijaniu komórek
    rakowych niż dotąd stosowana w radioterapii wiązka protonów -
    informuje "Chemistry World".
    Badania nad antymaterią i jej zastosowaniem w medycynie prowadzone były przez
    międzynarodowy zespół badawczy kierowany przez profesora Michaela Holzscheitera.

    Badano antyprotony - cząstki elementarne o charakterze antycząstek w stosunku
    do protonów (różniące się między innymi ładunkiem elektrycznym).
    Profesor Holzscheiter z laboratorium CERN (Szwajcaria, Genewa) od 2003 roku
    prowadził badania w ramach programu ACE (Antiproton Cell Experiment), którego
    celem było określenie wpływu antyprotonów na żywe komórki.

    Wynikiem tych badań jest między innymi odkrycie faktu, iż antymateria w postaci
    antyprotonów zwalcza czterokrotnie wydajniej komórki rakowe, niż dotąd
    stosowana radioterapia protonowa.

    Badania polegały na naświetlaniu skupioną wiązką antyprotonów tkanki zwierzęcej
    zawierającej komórki zmienione nowotworowo. Naświetlana tkanka została
    wcześniej zanurzona w żelatynie, której obecność miała symulować naturalne
    warunki panujące w żywym organizmie. Przeprowadzano testy laboratoryjne dla
    różnej głębokości zanurzenia chorej tkanki, co symuluje warunki panujące
    podczas leczniczej radioterapii.

    Jak twierdzą naukowcy otrzymane wyniki analiz są nadzwyczaj obiecujące, a duża
    skuteczność nowej metody zachęca do dalszych badań, w tym eksperymentów
    mających na celu dokładne porównanie skuteczności leczenia nowej metody, z
    innymi standardowymi technikami stosowanymi w radioterapii.

    Profesor Michael Holzscheiter przestrzega jednak, iż metoda ta, choć skuteczna
    w zabijaniu komórek nowotworowych w warunkach laboratoryjnych, może nigdy nie
    zostać wykorzystana do leczenia ludzi cierpiących na nowotwory.

    Główną przeszkodą (pomijając brak wiedzy na temat wpływu antycząstek na ludzkie
    zdrowie) może być fakt, iż aparat generujący antyprotony kosztuje około 500
    milionów dolarów!

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1429304,16,1,0,120,686,item.html
  • Zastosowanie pooperacyjnej radioterapii u chorych na raka płuc osób, u których
    doszło do zajęcia węzłów chłonnych środpiersia, aż dwukrotnie wydłuża czas
    przeżycia - ogłosili naukowcy.
    Omawiane badanie było częścią większego projektu - ANITA 1, który miał na celu
    określenie skuteczności pooperacyjnej chemioterapii u pacjentów z tego typu
    chorobą.

    Eksperymentem objęto 840 chorych na niedrobnokomórkowy nowotwór płuc. U 232
    spośród nich, jako uzupełnienie tradycyjnej metody leczenia po operacji
    usunięcia guza, zastosowano naświetlania promieniowaniem jonizującym.
    Okazało się, że u osób tych zacznie wydłużył się czas przeżycia po operacji.

    Naukowcy odkryli, że leczenie taką metodą może przynosić wiele korzyści.
    Pacjenci, którzy poddali się zarówno chemio-, jak i radioterapii, żyli średnio
    dwa lata dłużej niż chorzy przyjmujący samą chemioterapię.

    "Jako pierwsi podjęliśmy się oceny skuteczności pooperacyjnych naświetlań u
    osób z rakiem płuc" - mówi dr Jean-Yves Douillard, kierujący badaniami onkolog
    z Centre Rene Gauducheau w St. Herblain we Francji.

    "Otrzymane wyniki pokazują, że warto rozważyć wprowadzenie do powszechnego
    użytku takiej mieszanej terapii u pacjentów z niedrobnokomórkowym nowotworem
    płuc, u których zaatakowane zostały węzły chłonnymi śródpiersia. Należy
    oczywiście przeprowadzić dodatkowe badania, które potwierdzą naszą opinię,
    jednak uważamy, że odkrycie to przyczyni się do polepszenia rokowań wielu
    chorych" - konkluduje.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1429306,16,1,0,120,686,item.html
  • Szczepionka z komórek macierzystych w walce z rakiem
    Szczepionka wykorzystująca zarodkowe komórki macierzyste chroni myszy przed
    zachorowaniem na raka płuc - wykazali naukowcy z USA. Informację na ten temat
    podaje serwis internetowy EurekAlert.
    Jak podkreśla kierujący badaniami prof. John Eaton z Uniwersytetu w Louisville
    (stan Kentucky), pacjenci nie powinni spodziewać się, że mogą teraz spokojnie
    kontynuować palenie lub zacząć palić, bo zanim powstanie taka szczepionka,
    upłynie jeszcze wiele czasu. Na razie prace nad nią są ciągle w początkowej
    fazie, a poza tym, choć wiele razy już udało się powstrzymać rozwój raka u
    myszy, nie miało to przełożenia na praktykę medyczną.

    "Na razie jedno co mogę powiedzieć, to, że wyniki naszych badań są obiecujące i
    jeśli w przyszłości wszystko pójdzie dobrze, stworzoną przez nas szczepionkę
    można będzie stosować u osób szczególnie narażonych na raka płuc, takich jak
    palacze" - komentuje badacz. Jego zdaniem, ten rodzaj prewencji może też
    sprawdzić się u osób obciążonych rodzinnym ryzykiem różnych nowotworów, np. z
    genetycznymi predyspozycjami do raka piersi czy raka jelita grubego.
    Naukowcy z zespołu prof. Eatona testowali na myszach dwie szczepionki. Na jedną
    składały się zarodkowe komórki macierzyste, wyizolowane z mysich embrionów na
    wczesnym etapie ich rozwoju (w tzw. stadium blastocysty). W drugiej szczepionce
    oprócz tych komórek znalazły się też hodowane wcześniej w laboratorium komórki
    tkanki łącznej, tzw. fibroblasty, produkujące specyficzny czynnik wzrostu GM-
    CSF, wzmacniający reakcję układu odporności na komórki nowotworowe. W
    naturalnych warunkach związek ten wydzielają komórki odporności oraz komórki
    wyściełające wnętrze naczyń krwionośnych, tzw. komórki śródbłonka.

    Jak wyjaśnia prof. Eaton, fibroblasty użyte w doświadczeniu są często stosowane
    w hodowlach jako warstwa odżywiająca zarodkowe komórki macierzyste i
    utrzymująca je w stanie "wiecznej młodości".

    Myszom, którym podano jeden z dwóch wariantów szczepionki, przeszczepiano
    następnie komórki raka płuc bądź eksponowano je na toksyny wywołujące ten
    nowotwór (m.in. 3-metylocholantren).

    Okazało się, że szczepionka złożona z samych komórek zarodkowych zapobiegała
    rakowi płuc u 80 proc. myszy, którym przeszczepiano komórki tego nowotworu i u
    60 proc. gryzoni, które miały kontakt z rakotwórczymi związkami. Preparat
    złożony z komórek macierzystych i fibroblastów dawał lepsze wyniki i zapobiegał
    rakowi płuc u 100 proc. myszy z pierwszej grupy i 90 proc. myszy z grupy
    drugiej. Wszystkie nieszczepione gryzonie zachorowały na raka.

    Badacze podkreślają, że nawet jeśli u myszy szczepionych dochodziło do wzrostu
    guzów płuc, były one o 80-90 proc. mniejsze niż u myszy nieszczepionych.

    Zdaniem prof. Eatona, najbardziej obiecujące są w tym wypadku wyniki
    doświadczeń ze związkami rakotwórczymi, najbardziej zbliżonymi do rzeczywistego
    modelu rozwoju raka płuc.

    Naukowcy nie zaobserwowali, by szczepienie komórkami macierzystymi powodowało
    jakieś groźne skutki uboczne, np. choroby autoimmunologiczne czy spadek liczby
    macierzystych komórek krwi w szpiku kostnym dorosłych zwierząt.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1432206,16,1,0,120,686,item.html
  • Osoby jedzące duże ilości cukru są zagrożone rakiem trzustki;
    najniebezpieczniejsze - wg szwedzkich badań - jest częste picie wysoko
    słodzonych soków i napojów.
    Badania nad wpływem cukru na powstawanie nowotworów prowadzono w Instytucie
    Karolińskim w Sztokholmie od wielu lat i objęły one 80 tys. osób. Wyniki
    zostały opublikowane w listopadowym numerze naukowego pisma "The American
    Journal of Clinical Nutrition". Ponieważ są to pierwsze badania tego typu,
    konieczne jest jeszcze powtórzenie ich w różnej formie tak, aby uzyskane
    rezultaty mogły być uznane za naukowo pewne.

    Obecnie w oparciu o szwedzkie wyniki stwierdzono np., że osoby pijące co
    dziennie dwa lub więcej razy soki i napoje wysokosłodzone podlegają dwukrotnie
    większemu od innych ryzyku zachorowania na raka trzustki. A osoby, które piją w
    ciągu dnia pięć osłodzonych herbat lub kaw, zwiększają ryzyko zachorowania aż o
    70 proc.
    Wg naukowców z Instytutu Karolińskiego, przyczyną może być fakt, że pod wpływem
    dużej ilości cukru trzustka zmuszona jest do zwiększonej produkcji insuliny.
    Jest to jednak na razie tylko hipoteza; wymaga ona dalszych badań.

    Rak trzustki nie jest chorobą występującą często. Równocześnie jest jednym z
    najtrudniejszych do leczenia nowotworów. Najczęściej z powodu zbyt późnego
    rozpoznania choroby. W krajach wysokorozwiniętych tylko 3-4 proc. chorych żyje
    nadal w pięć lat po diagnozie.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1432223,16,1,0,120,686,item.html
  • "Emocje towarzyszące chorym na raka nie powinny być ukrywane. Kiedy ludzie
    cierpią, pozwólmy im to wyrazić" - mówi psychoonkolog z Centrum Onkologii w
    Warszawie, Mariola Kosowicz. Jej zdaniem, jedną z form takiego wyrazu jest
    właśnie sztuka. Do osób pragnących wyrazić swoje emocje związane z chorobą
    nowotworową adresowany jest konkurs artystyczny ogłoszony na warszawskiej
    Akademii Sztuk Pięknych.

    Konkurs "Rak - to wielka sztuka żyć od nowa" zainicjowany został przez trzy
    stowarzyszenia zajmujące się pacjentami z chorobami nowotworowymi: Federacja
    Stowarzyszeń Amazonki, Towarzystwo Opieki nad Chorymi ze Stomią Pol-Ilko,
    Stowarzyszenie Wspierających Chorych na Chłoniaki - Sowie Oczy.

    Ma on na celu zaprezentowanie emocji pozytywnych i negatywnych, które odczuwają
    nie tylko sami chorzy na raka, ale też ich rodziny lub znajomi. Do konkursu
    może przystąpić każdy, nie jest on adresowany do profesjonalnych artystów.
    Autorzy fotografii, obrazów, rzeźb i innych dzieł plastycznych mogą zgłaszać
    swoje prace do końca stycznia 2007 r.

    EDUKACJI NIGDY DOŚĆ

    Według Krystyny Wechmann, prezes Federacji Stowarzyszeń Amazonki, zrzeszających
    kobiety po amputacji piersi, walce z chorobą nowotworową towarzyszą bardzo
    silne emocje. Często są to uczucia niezrozumiałe nie tylko dla otoczenia chorej
    osoby, ale także dla niej samej.

    "Ja sama, kiedy 15 lat temu usłyszałam moją diagnozę, byłam przede wszystkim
    zła. Nie byłam zła na diagnozę, ale na to, że tak mało wiedziałam o raku piersi
    i nie miałam szansy wykryć mojej choroby wcześniej, mimo że rozwijała się we
    mnie już od kilku lat. Nie wiedziałam, co to jest mammografia, nie potrafiłam
    nawet wymówić słowa mastektomia" - wspominała Wechmann.

    "Pamiętam dzień, kiedy odebrałam protezę piersi. To była gumowa bryła, pełna
    oleistej cieczy. Kiedy przyniosłam ją do domu nie mogłam się powstrzymać i
    trzasnęłam tą bryłą o ścianę" - opowiadała.

    SZTUKA PRZYNOSI UKOJENIE

    "Nie starajmy się klepać przyjaciela czy krewnego po ramieniu i mówić:
    +Przestań już, wszystko będzie dobrze+" - tłumaczy Mariola Kosowicz.
    Psychoonkolog zapewnia, że za pomocą sztuki chory nie tylko przekazuje swoje
    obawy i nadzieje innym, ale też może sam je sobie uświadomić.

    Opinię tę podziela rektor ASP, prof. Ksawery Piwocki. "Sztuka daje twórcy
    możliwość wypowiedzenia się, zobrazowania problemu. Można w ten sposób pozbyć
    się negatywnych emocji lub je zidentyfikować. To pomaga później w walce ze
    źródłem tych emocji" - powiedział.

    Jak wyjaśnia prezes Polskiej Unii Onkologii, dr Janusz Meder, sztuka odgrywa
    bardzo ważną rolę w terapii. Z jego doświadczeń wynika, że pomaga ona łagodzić
    lęki i odzyskiwać równowagę psychiczną, co ma ogromny wpływ na postęp leczenia.

    "Ja robiłem w szpitalu eksperymenty, np. malowaliśmy ściany na przyjazne
    kolory - żółty i zielony. Pacjenci to bardzo chwalili, mówili, że czują się
    lepiej. Na oddziale puszczaliśmy też muzykę, z taśm, które nagrywałem w domu" -
    wspomina.

    Jego zdaniem, muzyka pomaga też pacjentom poddawanym radioterapii, którzy na
    czas zabiegu muszą pozostawać sami, zamknięci w bunkrze terapeutycznym.

    ***

    Konkurs artystyczny będzie trwał do końca stycznia 2007 r. Do tego czasu można
    nadsyłać prace. Każdy może wziąć udział w rywalizacji, bez względu na wiek.
    Najlepsze dzieła wybierze jury składające się z lekarzy, artystów i pacjentów.
    Podczas trwania konkursu prace będą sukcesywnie prezentowane w internecie ,
    gdzie każdy będzie mógł zagłosować na swojego faworyta. Po ogłoszeniu wyników,
    wszystkie prace zostaną zaprezentowane na wystawie na warszawskiej ASP. Chętni
    będą mogli kupić wybrane dzieła.

    źródło pochodzenia PAP - Nauka w Polsce,
    www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=137&news_id=14405&layout=6&forum_id=5989&page=text
  • Szczegóły konkursu dla chetnych na stronie Akademii Sztuk Pięknych
    www.asp.waw.pl/asp/struktura/konkursy/index_new.html
    Chyba weźmiemi w tym udział z Gosią
    pozdrawiam Robert
  • teraz już wiem czemu w ostatnim czasie wzięłam się za malowanie, szkicowanie i
    tego typu prace "artystyczne"... fajny pomysł, dobra terapia.
    Pozdrawiam cieplutko
    margo
  • 15.11.06, 15:28
    pisałam juz o tym w wątku o herceptynie, ale moze nie kazdy, kto byłby tym
    zainteresowany tam zagląda. Tycerb to ponoć nowy lek o właściwościach podobnych
    do herceptyny podawany w tabletkach, nie ma go go chyba jeszcze na polskim rynku
    a link do info wklejam ponizej (angielski)

    64.233.183.104/search?q=cache:BMW_VvaPT3oJ:www.pharmafocus.com/cda/focusH/1,2109,21-0-0-MAY_2006-focus_news_detail-0-437843,00.html+tycerb&hl=pl&gl=pl&ct=clnk&cd=2&client=firefox-a
  • Choroby dziąseł podnoszą ryzyko zachorowania na raka trzustki, nawet u osób,
    które nigdy nie paliły - zaobserwowali naukowcy amerykańscy.
    Stany zapalne dziąseł są wywoływane przez bakterie żyjące w jamie ustnej. Ta z
    pozoru niegroźna dolegliwość może, zwłaszcza gdy jest przewlekła, prowadzić do
    rozwoju znacznie poważniejszego schorzenia, tj. paradontozy. Jest to choroba
    nie tylko dziąseł, ale również innych tkanek otaczających i podpierających
    zęby, jak np. ozębna czy cement korzeniowy. Stopniowo prowadzi ona do odsuwania
    się dziąseł od zębów, do ubytków kości z której wyrastają zęby i w końcu - do
    ich wypadania.

    Coraz więcej badań dowodzi, że paradontoza szkodzi naszemu zdrowiu również w
    inny sposób, np. zwiększa ryzyko chorób serca i może prowadzić do komplikacji
    ciąży. Teraz naukowcy z Harvard School of Public Health w Bostonie powiązali ją
    z kolejnym problemem zdrowotnym - rakiem trzustki. Badacze przeanalizowali dane
    medyczne zbierane przez 16 lat w grupie blisko 52 tys. lekarzy płci męskiej. Te
    długoterminowe badania zaplanowano po to by sprawdzić wpływ stylu życia na
    ryzyko różnych nowotworów i innych przewlekłych schorzeń.

    W okresie badań na raka trzustki zachorowało 216 osób. Jest to jeden z
    najgroźniejszych i zabójczych nowotworów. Głównie dlatego, że wykrywa się go
    późno, dopiero gdy daje przerzuty do innych narządów. Tylko 5 proc. chorych na
    raka trzustki przeżywa 5 lat od momentu wykrycia choroby.

    Po uwzględnieniu różnych czynników wpływających na ryzyko raka trzustki, takich
    jak palenie, cukrzyca, otyłość, nieprawidłowa dieta, brak aktywności fizycznej,
    naukowcy stwierdzili, że mężczyźni cierpiący na choroby dziąseł byli o 63 proc.
    bardziej narażeni na ten nowotwór, niż mężczyźni ze zdrowymi dziąsłami. Ryzyko
    to było nawet wyższe w przypadku osób, które miały problemy z dziąsłami, a
    nigdy nie paliły papierosów.

    Mężczyźni, którzy cierpieli na stany zapalne dziąseł i niedawno utracili ząb
    byli aż o 2,7 raza bardziej narażeni na raka trzustki, niż mężczyźni z drugiej
    grupy.

    "Te badania po raz pierwszy jasno dowodzą, że istnieje związek między chorobami
    dziąseł a wyższym ryzykiem raka trzustki" - komentują naukowcy.

    Autorzy badań nie wiedzą jeszcze jaki mechanizm za to odpowiada. Przypominają
    natomiast, że osoby z przewlekłymi stanami zapalnymi dziąseł mają większe
    ilości szkodliwych bakterii w jamie ustnej i układzie pokarmowym. Ponadto w ich
    organizmie powstają większe ilości rakotwórczych związków z grupy nitrozamin.
    Są one wytwarzane w żołądku m.in. z azotynów dodawanych do żywności jako
    konserwanty.

    Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na spotkaniu Amerykańskiego
    Stowarzyszenia do Badań nad Rakiem (pt.: Frontiers in Cancer Prevention
    Research), które odbywa się w Bostonie.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1433694,16,1,0,120,686,item.html
  • Ryzyko nawrotów raka okrężnicy duże u osób otyłych
    Nawet po udanym leczeniu raka okrężnicy pacjenci bardzo otyli byli w większym
    stopniu narażeni na nawroty choroby i szybki zgon, niż pacjenci o prawidłowej
    wadze - wykazały badania opisane na łamach "Journal of the National Cancer
    Institute".
    Naukowcy z University of Chicago i University of Pittsburgh analizowali dane
    zebrane w grupie 4288 pacjentów z powodu raka jelita grubego. U chorych
    stwierdzono II bądź III stadium nowotworu. Dla każdego badanego obliczono
    wskaźnik masy ciała (BMI), który służy do oceny niedowagi, nadwagi i otyłości.
    Aby go wyliczyć, potrzebne są informacje na temat masy ciała i wzrostu.

    Ponad połowa pacjentów (54 proc.) miała nadwagę, a 5,5 proc. cierpiało na
    otyłość (BMI ponad 35). Niedowagę stwierdzono u 3 proc. badanych (BMI mniejsze
    niż 18,5). Naukowcy skupili się na ocenie związku między wskaźnikiem masy ciała
    a szansami pacjenta na długoterminowe przeżycie.

    Okazało się, że najbardziej narażeni na zgon byli pacjenci z obu końców skali
    BMI. Osoby bardzo otyłe miały o jedną trzecią większe prawdopodobieństwo zgonu
    z powodu nawrotu raka okrężnicy, w porównaniu z osobami ważącymi prawidłowo. Z
    kolei pacjenci z niedowagą byli dwukrotnie bardziej narażeni na zgon, ale
    głównie z powodu innych nowotworów, np. układu oddechowego oraz innych przyczyn.

    Na razie autorzy pracy nie potrafią wyjaśnić, jaki mechanizm odpowiada za
    związek otyłości z ryzykiem nawrotów raka okrężnicy. Na podstawie obserwacji
    innych badaczy można spekulować, że ważną rolę odgrywają tu zaburzenia w
    poziomie hormonów regulujących metabolizm, takich jak insulina i
    insulinopodobny czynnik wzrostu. Być może też inne problemy zdrowotne
    towarzyszące otyłości obniżają skuteczność leczenia raka.

    "Wyniki tych badań wskazują, że lekarze mogą w prosty sposób ocenić, który
    pacjent jest bardziej narażony na nawroty raka okrężnicy i dlatego wymaga
    częstszej kontroli stanu zdrowia" - podkreśla prowadzący badania dr James
    Dignam z University of Chicago.

    W przyszłości jego zespół zamierza wyjaśnić, dlaczego zbędne kilogramy mają tak
    zgubny wpływ na pacjentów leczonych z powodu raka okrężnicy. Badacze chcą też
    sprawdzić, czy modyfikacja diety i aktywność fizyczna mogą zwiększyć szanse
    tych chorych na przeżycie.
    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1434953,16,1,0,120,686,item.html
  • Szczepionka do walki z rakiem jelita grubego
    Brytyjska szczepionka pobudza układ odpornościowy pacjentów do walki z rakiem
    okrężnicy i odbytu - wskazują najnowsze badania brytyjskie. Artykuł na ten
    temat zamieszcza pismo "Clinical Cancer Research".
    Szczepionka opracowana przez naukowców z Uniwersytetu Nottingham zawiera
    przeciwciało o mało mówiącej nazwie 105AD7. Ma ono strukturę podobną do białka
    CD55, które jest produkowane w nadmiarze w komórkach wielu nowotworów i chroni
    je przed atakiem komórek odporności. Zwiększoną syntezę CD55 obserwuje się aż w
    80 proc. przypadków raka okrężnicy.

    Przeciwciało ma pobudzać układ odpornościowy pacjenta do produkcji białych
    krwinek (limfocytów T i tzw. naturalnych zabójców - NK), które będą rozpoznawać
    komórki raka i niszczyć je. Badacze przetestowali szczepionkę na 28 pacjentach,
    u których guz pierwotny rozwinął się w okrężnicy i na 39 pacjentach z guzem
    pierwotnym w odbycie. Nowotwory były w różnych stadiach rozwoju.

    Szczepionkę zawierającą 100 mikrogramów przeciwciała podano tylko części
    pacjentów. Chorzy nieleczeni stanowili grupę kontrolną.

    Szczepienie wykonano przed chirurgicznym wycięciem guza, a później w 3, 6, 12
    tygodni po operacji. Następnie powtarzano je w 3-miesięcznych odstępach aż do
    upływu 2 lat.

    Testy krwi potwierdziły, że u większości, bo aż u 70 proc. pacjentów, dzięki
    szczepieniu wzrosła liczba komórek odpornościowych skutecznych w walce z
    nowotworami. Preparat pobudził też produkcję dwóch związków pomocnych w
    zwalczaniu raka, tj. TNF-alfa (czynnik martwicy nowotworów alfa) i GM-CSF
    (czynnik stymulujący tworzenie kolonii granulocytów i makrofagów).
    Najsilniejszy efekt odnotowano po pierwszym szczepieniu oraz kilka miesięcy
    później po kolejnym podaniu szczepionki.

    Wyniki tych testów są bardzo obiecujące, autorzy pracy podkreślają jednak, że
    najnowsze badania nie były zaplanowane tak, by ocenić wpływ szczepionki na
    przeżycie pacjentów.
    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1434952,16,1,0,120,686,item.html
  • CZERWONE MIESO PODNOSI RYZYKO RAKA PIERSI ZALEŻNEGO OD HORMONÓW

    Kobiety przed menopauzą, które jedzą dużo czerwonego mięsa mogą mieć
    podwyższone ryzyko zachorowania na raka piersi zależnego od hormonów - wskazują
    najnowsze badania amerykańskie.
    Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "Archives of Internal Medicine".

    Do takich wniosków doszli badacze z Brigham and Women's Hospital oraz z Harvard
    Medical School w Bostonie, którzy przeanalizowali dane zebrane w grupie ponad
    90 659 amerykańskich pielęgniarek. Za pomocą ankiet naukowcy dowiedzieli się
    jak często kobiety spożywają 130 różnych pokarmów i napojów.
    W analizie uwzględniono tylko te pacjentki, które nie miały zdiagnozowanego
    raka i nie przeszły jeszcze menopauzy, czyli były w stosunkowo młodym wieku. Co
    dwa lata poddawano je badaniom kontrolnym na obecność raka piersi.

    Okazało się, że kobiety, które jadły największe ilości czerwonego mięsa - tj.
    więcej niż 1,5 porcji mięsa na dzień, były niemal dwukrotnie bardziej narażone
    na hormonozależnego raka piersi, niż kobiety spożywające najwyżej 3 porcje
    mięsa na tydzień.

    Hormonozależny rak piersi, to taki typ raka, którego wzrost jest pobudzany
    przez żeńskie hormony płciowe - estrogeny i progestageny. Jego komórki mogą
    odbierać sygnały od hormonów ponieważ posiadają dla nich odpowiednie receptory.

    Badacze nie zaobserwowali, by jedzenie czerwonego mięsa wpływało na ryzyko raka
    piersi niezależnego od hormonów, jak również na ogólne ryzyko raka piersi.

    Jak tłumaczą naukowcy, u podłoża zaobserwowanego związku może leżeć kilka
    biologicznych czynników. Po pierwsze, wcześniejsze badania wykazały, że w
    czerwonym, gotowanym lub inaczej przetworzonym mięsie obecne są rakotwórcze
    związki, które zwiększają ryzyko raka sutka u zwierząt laboratoryjnych.

    Poza tym, w USA, w przeciwieństwie do krajów UE, hodowcy ciągle mogą podawać
    bydłu hormony przyspieszające wzrost. Pozostałości tych hormonów w mięsie mogą
    również wpływać na wzrost hormonozależnego raka piersi. Do innych czynników
    ryzyka naukowcy zaliczają też obecny w mięsie tłuszcz zwierzęcy oraz formę
    występującego w nim żelaza.

    Zdaniem autorów pracy, najnowsze wyniki mogą odegrać ważną rolę w prewencji
    hormonozależnego raka piersi. Dieta jest bowiem czymś, co łatwo modyfikować,
    podkreślają.

    Źródło: PAP

  • Sposób na przeżycie kobiet z rakiem jajnika
    Najkorzystniejszy wpływ na przeżycie pacjentek leczonych na raka jajnika ma -
    podawana bezpośrednio do jamy brzusznej (dootrzewnowo) - kombinacja pochodnych
    platyny i taksanów, wskazują analizy badaczy z Grecji, Wielkiej Brytanii i USA.
    Artykuł na ten temat zamieściło pismo "Journal of the National Cancer
    Institute".

    Podstawową metodą leczenia raka jajnika jest operacja chirurgiczna. Jednak w
    stadiach zaawansowanych, gdy dojdzie już do przerzutów niezbędne jest
    zastosowanie chemioterapii.
    Jak podkreśla kierujący badaniami dr John P. A. Ioannidis z Wydziału Medycyny
    Uniwersytetu Ioanninie (Grecja), w ciągu ostatnich 4 dekad odnotowano wyraźny
    postęp w chemioterapii raka jajnika. Odzwierciedleniem tego jest wydłużanie się
    czasu przeżycia kobiet z tym nowotworem na przestrzeni lat.

    Aby sprawdzić, w jakim stopniu różne metody chemioterapii przedłużają życie
    pacjentek, naukowcy pod kierunkiem dr Ioannidisa przeanalizowali wyniki
    leczenia 15609 kobiet z rakiem jajnika. Dane pochodziły z 60 różnych prac
    opublikowanych między 1971-2006 i dotyczyły różnych metod chemioterapii oraz
    ich wpływu na czas przeżycia pacjentek.

    Analiza ujawniła, że najkorzystniej na długość życia kobiet z rakiem jajnika
    wpływała kombinacja pochodnych platyny z taksanami (należy tu np. Taxol).
    Podawana dootrzewnowo kombinacja ta obniżała ryzyko zgonu o 55 proc. w
    porównaniu z terapiami, nie wykorzystującymi żadnego z dwóch leków. W przypadku
    innej metody podawania leków spadek ryzyka zgonu wynosił 42 proc. Natomiast
    chemioterapia wykorzystująca wyłącznie pochodne platyny obniżała ryzyko średnio
    o 40 proc., gdy leki podawano dootrzewnowo i średnio o 30 proc. w przypadku
    innej metody aplikacji leku.

    Jak przypominają autorzy pracy, duży postęp w leczeniu raka jajnika przyniosło
    wprowadzenie w latach 80. pochodnych platyny. Jednak największym jak dotąd
    przełomem w tej dziedzinie jest połączenie pochodnych platyny z taksanami,
    podkreślają.

    Rak jajnika jest najbardziej agresywnym kobiecym nowotworem. Z powodu tego
    nowotworu umiera więcej kobiet niż na raka piersi i raka macicy łącznie. W
    dużym stopniu przyczynia się do tego fakt, że rak jajnika ma mało
    charakterystyczne objawy i często jest wykrywany w zbyt zaawansowanym stadium,
    gdy daje już przerzuty.
    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1435610,16,1,0,120,686,item.html
  • Zmodyfikowany barwnik - boradiazaindacen, który pod wpływem światła funkcjonuje
    jako generator rodników tlenowych, może zostać wykorzystany w nowoczesnej
    fotodynamicznej terapii antynowotworowej (PDT), informuje "Chemical
    Communications".
    "Fotodynamiczna terapia antynowotworowa PDT (ang. photodynamic therapy) jest
    bezinwazyjną techniką zwalczania złośliwych nowotworów oraz związanego z
    wiekiem zwyrodnienia plamki żółtej oka. Metoda ta jest szczególnie przydatna
    przy terapii nowotworów lekoopornych" - mówi profesor Engin U. Akkaya z
    tureckiego Technicznego Uniwersytetu Środkowowschodniego.

    PDT wykorzystuje światło w zakresie 650-800 nm (czerwony kolor), które nie
    absorbowane przez tkanki wnika głęboko w ich strukturę. Światło pochłaniane
    jest przez specjalne związki chemiczne np. barwniki ulegające w ten sposób
    aktywacji, dzięki czemu produkują dużą ilość reaktywnych form tlenu, rodników
    tlenowych w postaci tlenu singletowego. Rodniki te atakują komórki nowotworowe,
    niszcząc je i uśmiercając.
    Naukowcy współpracujący z prof. Akkayą z Instytutu Onkologii Hacettepe
    University w Ankarze (Turcja) odkryli nowe właściwości barwnika
    fluorescencyjnego boradiazaindacenu, który dzięki swym cechom fizykochemicznym
    może być skutecznie wykorzystywany w walce z chorobami nowotworowymi.

    Główną zaletą boradiazaindacenu jest fakt, iż związek ten jest rozpuszczalny w
    wodzie, co czyni go niemal idealną substancją dla fotodynamicznej terapii
    antynowotworowej.

    Zespół profesora Akkaya dodatkowo zmodyfikował chemicznie cząsteczki
    fluorescencyjnego barwnika, czyniąc go jeszcze łatwiej rozpuszczalnym w wodzie
    oraz zwiększając jego właściwości absorpcyjne światła czerwonego.

    Gdy zmodyfikowany barwnik przetestowano na komórkach nowotworowych, okazało
    się, iż wykazuje on bardzo silne właściwości cytotoksyczne - skutecznie niszczy
    komórki nowotworowe i to już przy bardzo niskich stężeniach.

    Według profesora Engina U. Akkaya boradiazaindacen o ulepszonych właściwościach
    fizykochemicznych i silnych cechach cytotokscycznych może stać się ważnym
    uzupełnieniem grupy znanych już barwników stosowanych w tego typu terapii
    antynowotworowej.
    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1435607,16,1,0,120,686,item.html
  • Skuteczniejsza profilaktyka raka piersi i jajnika - dzięki Polakom

    Kolejne kombinacje genetyczne odpowiedzialne za nowotwory piersi i jajnika
    odkryli polscy naukowcy z Zakładu Genetyki i Patomorfologii Pomorskiej Akademii
    Medycznej w Szczecinie. Czynnikiem, który aż dwukrotnie zwiększa ryzyko raka u
    kobiet jest polimorfizm w genie kodującym enzym o nazwie MTHFR. Jeżeli mutacji
    w krytycznym genie BRCA1 nie towarzyszy polimorficzna zmiana w obrębie genu
    MTHFR można odstąpić od agresywnej profilaktyki - zabiegów usunięcia piersi,
    jajników lub jajowodów.
    NATURALNA OBRONA PRZED NOWOTWOREM

    Gen BCRA1 koduje białko zapobiegające rozwijaniu się w organizmie guzów
    nowotworowych. Dokładny mechanizm jego działania nie jest do końca wyjaśniony,
    wiadomo jednak, że kobiety posiadające uszkodzoną kopię tego genu mają znacznie
    zwiększone prawdopodobieństwo zachorowania na raka piersi i jajnika.
    Wcześniejsze badania pokazują, że aż 80 proc. nosicielek mutacji w jego obrębie
    zachoruje na tego typu nowotwory.

    MTHFR, czyli reduktaza metylenotetrahydrofolianowa jest enzymem obecnym we
    wszystkich tkankach ludzkiego organizmu. Poprzez katalizowanie przemian różnych
    związków chemicznych bierze udział w syntezie nukleotydów i powstawaniu DNA, a
    także reguluje aktywność różnych innych genów – włącza je lub wyłącza. W
    zdrowej komórce istnieją bowiem geny zwane onkogenami, które powinny pozostawać
    nieaktywne. W innym wypadku powodują bardzo szybkie i niekontrolowane
    namnażanie komórek, co prowadzi do powstania nowotworu. Nieprawidłowo zbudowana
    lub uszkodzona reduktaza nie funkcjonuje poprawnie lub nie działa w ogóle. W
    efekcie geny, które powinny zostać wyłączone pozostają aktywne, co prowadzi do
    nowotworzenia.

    GROŹNE MUTACJE

    Gen reduktazy MTHFR jest bardzo charakterystyczny. Może on występować w różnych
    odmianach, to znaczy posiada wiele odmian polimorficznych. Polimorfizm genowy
    oznacza istnienie w populacji różnych wariantów danego genu, co powoduje, że
    pomiędzy poszczególnymi osobnikami istnieją różnice w budowie i działaniu
    kodowanego białka. Zarówno polimorfizm, jak i mutacja, polegają na zmianie
    jednego lub kilku nukleotydów w genie. Mutacje wiążą się jednak z bardzo dużym
    ryzykiem rozwoju choroby, natomiast zmiany polimorficzne często pozostają
    neutralne i rzadko powodują objawy kliniczne.

    W populacji ludzkiej wykryto kilka polimorfizmów MTHFR. Większość ma charakter
    obojętny dla zdrowia, jednak okazało się, że dwie z nich – C677T i A1298C –
    znacznie obniżają aktywność kodowanego enzymu, co może prowadzić do powstania
    nowotworu.

    Przypuszcza się, że omawiany polimorfizm może powodować również nowotwory
    innych narządów. Będzie to przedmiotem dalszych prac szczecińskich badaczy.

    POŁĄCZENIE CZYNNIKÓW RYZYKA

    "Występowanie różnych odmian genu MTHFR powoduje, że niektóre kobiety (będące
    jednocześnie nosicielkami zmutowanego genu BRCA1) są bardziej niż inne podatne
    na nowotwory piersi i jajnika" - mówi współautorka badania, dr Anna Jakubowska.

    Szczecińscy naukowcy odkryli to podczas eksperymentu, którego celem było
    zbadanie wpływu dwóch funkcjonalnych polimorfizmów (wariantów) genu MTHFR -
    C677T i A1298C - na ryzyko raka piersi i jajnika u polskich nosicielek mutacji
    w genie BRCA1. W przedsięwzięciu wzięło udział 319 pacjentek ze zdiagnozowanym
    nowotworem piersi, 146 z rakiem jajnika i 290 pań zdrowych, stanowiących grupę
    kontrolną.

    Okazało się, że jedna z form reduktazy (C677T) zwiększała ryzyko wystąpienia
    raka piersi i jajnika. Z kolei druga (A1298C) obniżała ryzyko zachorowania na
    raka sutka. To dowodzi, że funkcjonalny polimorfizm genu MTHFR wpływa na
    częstość zachorowań na te nowotwory u predysponowanych genetycznie kobiet –
    nosicielek mutacji BCRA1 - i może być jednym z czynników predysponujących do
    rozwoju raka. Naukowcy szacują, że polimorfizm MTHFR około dwukrotnie zwiększa
    ryzyko choroby. "Sama mutacja w BRCA1 to około 80 proc. ryzyko zachorowania na
    raka do 75 roku życia. Dodatkowa zmiana w MTHFR zwiększa je dwukrotnie, co w
    praktyce oznacza, że kobiety z obiema zmianami zachorują w młodszym wieku"–
    wyjaśnia Anna Jakubowska.

    MNIEJ PROFILAKTYCZNEGO OKALECZANIA

    Na reduktazę MTHFR szczecińscy naukowcy zwrócili uwagę, gdyż jest ona istotnym
    elementem cyklu komórkowego i systemu syntezy DNA, co każe przypuszczać, że
    może być zaangażowana w procesy nowotworowe. Jest ona przedmiotem badań wielu
    grup badaczy na całym świecie


    Odkrycie to ma istotne znaczenie dla chorych kobiet. Według literatury naukowej
    aż 60-80 proc. nosicielek mutacji w genie BRCA1 na pewno zachoruje na raka
    piersi lub jajnika. Pozostałe będą zdrowe mimo genetycznego obciążenia.

    "Dotychczas wszystkim nosicielkom mutacji w BRCA1 oferowano taką samą,
    agresywną profilaktykę, polegającą na profilaktycznych zabiegach operacyjnych
    np. usunięciu piersi, jajników lub jajowodów, jeszcze zanim doszło do rozwoju
    nowotworu" – wyjaśnia Jakubowska.

    "Nasze odkrycie ma szansę znacznie precyzyjniej określić, u których pacjentek z
    mutacją BRCA1 można odstąpić od operacji profilaktycznych" - dodaje.

    Jak tłumaczy Jakubowska, jeżeli test genetyczny wykaże, że pacjentka jest
    zarówno nosicielką mutacji w BRCA1, jak i niekorzystnego polimorfizmu, zalecona
    zostanie profilaktyczna operacja usunięcia zagrożonych narządów. Natomiast
    kobiety ze zmianami neutralnymi lub obniżającym ryzyko zachorowania na raka
    piersi czy jajnika, będą mogły skorzystać z innych form profilaktyki.

    Test genetyczny wykrywający nosicielstwo mutacji w genie BCRA1, naukowcy z
    Zakładzie Genetyki i Patomorfologii Pomorskiej Akademii Medycznej opracowali
    już wcześniej.

    źródło pochodzenia PAP - Nauka w Polsce
    www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=J10&news_cat_id=249&news_id=14599&layout=6&forum_id=6087&page=text

  • Zmiany przednowotworowe w jelicie grubym występują u mężczyzn prawie dwa razy
    częściej niż u kobiet.
    Wykazały to polskie badania, prowadzone w ramach programu badań
    profilaktycznych - poinformowano na konferencji prasowej w Centrum Onkologii-
    Instytutu (COI) im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

    Polscy naukowcy jako pierwsi na świecie realizują program, polegający na
    kolonoskopowym badaniu przesiewowym tysięcy Polaków oraz na usystematyzowaniu i
    opracowaniu wyników - poinformował prof. Marek Nowacki, dyrektor centrum.
    Kolonoskopia jest metodą badania dolnego odcinka przewodu pokarmowego.
    Umożliwia diagnozowanie różnych chorób jelita grubego, np. nowotworu
    złośliwego. W trakcie kolonoskopii można też pobierać wycinki błony śluzowej
    jelita grubego do badań i usuwać pojedyncze polipy.

    Do tej pory uważano, że na raka jelita grubego choruje tyle samo kobiet, co
    mężczyzn. Tymczasem Polacy udowodnili, że zmiany przednowotworowe w jelicie
    grubym są u mężczyzn prawie dwa razy częstsze niż u kobiet - poinformował
    kierujący projektem prof. Jarosław Reguła z Kliniki Gastroenterologii i
    Hepatologii COI.

    Oznacza to, że panowie powinni się badać wcześniej i częściej niż kobiety -
    podkreślali naukowcy.

    Badania przesiewowe pozwoliły wykryć raka jelita grubego u jednej osoby na
    każde 130 przebadanych. Wyniki badania każą podejrzewać, że u wielu osób bez
    objawów chorobowych rozwijają się groźne nieprawidłowości. Może je wykryć tylko
    kolonoskopia.

    Badania objęły ludzi po 50 roku życia, nie mających objawów choroby, spoza
    grupy ryzyka. Według planów do końca 2006 r. liczba zbadanych przekroczy sto
    tysięcy.

    Zakrojony na dziesięć lat program, finansowany z budżetu państwa, ruszył w 2000
    r. Obecnie uczestniczy w nim 85 ośrodków medycznych. Działania koordynuje
    Klinika Gastroenterologii w CO w Warszawie.

    Wyniki dotychczasowych prac prof. Reguła i jego współpracownicy opublikowali w
    prestiżowym piśmie medycznym "New England Journal of Medicine" z początku
    listopada. Zdaniem naukowców, dane te mogą prowadzić do istotnych zmian w
    systemie profilaktyki raka jelita grubego na całym świecie.

    Jak tłumaczyli na spotkaniu lekarze, rak jelita grubego powstaje z tzw. polipów
    gruczolaków przez 7-12 lat. "Lata mijają, nim polip zezłośliwieje. Natura dała
    nam taką szansę, trzeba z niej skorzystać" - powiedział prof. Eugeniusz Butruk.

    "Wyraźne objawy raka jelita grubego pojawiają się dość późno. Niepokoić powinno
    krwawienie z odbytu, zmiana rytmu wypróżnień, anemia i chudnięcie" - wyliczał
    prof. Butruk.

    Do czynników ryzyka raka jelita grubego należy wiek - powyżej 50- tki oraz
    przypadki tej choroby w rodzinie. Jeśli chodzi o profilaktykę, to co 10 lat
    kolonoskopię powinny powtarzać osoby, u których zmian rakowych nie wykryto,
    oraz co 5 lat (od 40 roku życia) ludzie z grupy ryzyka - sugerował prof. Butruk.

    Wśród populacji Europejczyków rak jelita grubego jest najczęstszym nowotworem -
    co roku atakuje 324 tys. osób. W Polsce ustępuje jedynie rakowi płuc. Na każde
    sto tysięcy Polaków co roku zapada na niego 30-35 tys. Mamy najgorszą w Europie
    przeżywalność. Pięć lat z tą chorobą przeżywa tylko jedna czwarta chorych -
    poinformował prof. Reguła.

    Na spotkaniu lekarze zachęcali do badań przesiewowych, kiedy nie ma jeszcze
    objawów mogących świadczyć o raku, ponieważ leczenie wcześnie wykrytego raka
    jelita grubego ma 95-procentową skuteczność. Informacje, jak to zrobić, można
    znaleźć na stronie www.coi.waw.pl oraz pod numerami telefonów: (22) 546-30-10 i
    546- 30-80.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1437749,16,1,0,120,686,item.html
  • Kobiety żyjące w cieplejszych i bardziej nasłonecznionych regionach świata
    znacznie rzadziej chorują na raka jajnika, niż mieszkanki terenów o zimniejszym
    klimacie - zaobserwowali badacze amerykańscy.
    Artykuł na ten temat znajdzie się w grudniowym wydaniu pisma "American Journal
    of Preventive Medicine".

    Wynika z tego, zdaniem autorów najnowszej pracy, że ekspozycja na słońce i
    związana z tym produkcja witaminy D w organizmie odgrywają ważną rolę w
    prewencji raka jajnika.
    Jak komentuje prowadzący najnowsze badania dr Cedric F. Garland z Uniwersytetu
    Kalifornijskiego w San Diego, w przypadku tego nowotworu szczególnie ważne jest
    ustalenie czynników, które mu zapobiegają. Rak jajnika jest bowiem
    najgroźniejszym z kobiecych nowotworów złośliwych. Pochłania nawet więcej ofiar
    niż rak piersi i raki macicy razem wzięte. Główną przyczyną tego jest fakt, że
    nie daje on typowych objawów i jest wykrywany przeważnie w późnym stadium
    rozwoju, gdy szanse na wyleczenie są małe.

    Zespół dr. Garlanda analizował dane dotyczące zachorowań na raka jajnika w 175
    krajach i odnosił je do informacji na temat szerokości geograficznej, natężenia
    promieniowania UV i poziomu ozonu atmosferze (który wpływa na ilość UV
    docierającego na ziemię).

    Okazało się, że liczba przypadków raka jajnika była wyższa na obszarach
    leżących w większych szerokościach geograficznych na obydwu półkulach. Niższy
    odsetek zachorowań na ten nowotwór był związany również z większą ekspozycją na
    promienie UV i niższym poziomem ozonu atmosferycznego.

    Innym badaczom udało się wcześniej wykazać, że osoby żyjące w większych
    szerokościach geograficznych, gdzie ekspozycja na promienie słoneczne jest
    mniejsza w ciągu roku, częściej chorują na raka piersi i raka jelita grubego.

    Naukowcy podejrzewają, że za związek ten odpowiada witamina D, która powstaje w
    naszej skórze pod wpływem światła słonecznego. Osoby mające większy kontakt ze
    słońcem mają jej w organizmie więcej niż osoby żyjące w krajach mniej
    nasłonecznionych. Coraz więcej badań sugeruje też, że wysoki poziom witaminy D
    we krwi, a także zażywanie jej suplementów, obniża ryzyko raka. Całkiem
    niedawno opublikowano takie badania na temat raka trzustki. Z doświadczeń
    laboratoryjnych wynika również, że witamina ta hamuje podziały komórek
    nowotworowych.

    Dlatego dr Garland uważa, że umiarkowana ekspozycja na słońce i zażywanie
    preparatów z witaminą D może w pewnym stopniu chronić przed różnymi rodzajami
    raka.

    "Nikt nie zaleca kobietom wylegiwania się na słońcu całymi dniami ani
    przeprowadzania się do ciepłych krajów, by uniknąć raka jajnika" - komentuje dr
    Garland. Warto jednak wiedzieć, że osoba o ciemniejszej karnacji zapewni sobie
    wystarczające ilości witaminy D spędzając na słońcu 15 minut dziennie i
    eksponując 50 proc. powierzchni ciała. Osobom o jasnej karnacji wystarczy
    krótsza ekspozycja, natomiast osobom o ciemnej skórze potrzeba na to więcej
    czasu.

    Wiele osób ma za mały kontakt ze słońcem, dlatego dobrze jest regularnie
    stosować preparaty z witaminą D. Dzienne zapotrzebowanie na nią osób dorosłych
    wynosi 5 mikrogramów. W zbyt dużych dawkach witamina D może mieć jednak
    działanie toksyczne - prowadzi do wzrostu poziomu wapnia we krwi i może
    wywoływać nudności, utratę masy ciała, zmęczenie, zaburzenia pracy nerek.

    Jak podkreśla dr Garland, najnowsze badania jego zespołu wskazują jedynie na
    zależność między szerokością geograficzną, a częstością występowania raka
    jajnika, nie dowodzą natomiast bezpośredniego związku między tym nowotworem, a
    poziomem witaminy D w organizmie.

    Zdaniem badacza, między kobietami z krajów leżących na dużych i mniejszych
    szerokości geograficznych istnieje cała grupa różnic, które mogą kształtować tę
    zależność. To np. czynniki genetyczne, dotyczące stylu życia i życia
    seksualnego oraz poziom rozwoju kraju (kraje bardziej oddalone od równika są z
    reguły lepiej rozwinięte).

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1437214,16,1,0,120,686,item.html
  • Amerykańskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej zaktualizowało zalecenia
    dotyczące zastosowania markerów nowotworowych w rakach przewodu pokarmowego.

    Na łamach Journal of Clinical Oncology opublikowano nowe zalecenia
    Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej dotyczące zastosowania markerów
    nowotworowych w rakach przewodu pokarmowego. Antygen rakowo-zarodkowy (CEA)
    pozostaje jedynym markerem rekomendowanym do stosowania w codziennej praktyce
    klinicznej u pacjentów z rakiem jelita grubego. W przypadku uogólnionego raka
    trzustki przydatne może być oznaczanie stężenia CA 19-9.

    Szczegółowe zalecenia dotyczące oznaczania stężenia CEA w surowicy u pacjentów
    z rakiem jelita grubego są następujące:
    1) CEA nie jest rekomendowany jako marker w badaniach przesiewowych.
    2) CEA może być oznaczany przed zabiegiem operacyjnym, jednakże nie ma
    wystarczającej liczby danych potwierdzających przydatność przedoperacyjnego
    stężenia CEA do planowania leczenia uzupełniającego.
    3) Ozaczanie stężenia CEA po zabiegu operacyjnym powinno być wykonywane u
    pacjentów z chorobą w II i III stopniu zaawansowania klinicznego, jeżeli dany
    pacjent jest kandydatem do chrurgicznego lub systemowego leczenia nawrotu
    choroby. Oznaczenia powinny być wykonywane co 3 miesiące przez co najmniej 3
    lata od leczenia pierwotnego. Stężenie CEA powyżej normy, które utrzymuje się w
    powtórzonym badaniu, jest wskazaniem do dalszej diagnostyki w kierunku nawrotu
    choroby, jednakże samo w sobie nie jest wystarczającym wskazaniem do
    podejmowania leczenia systemowego. Chemioterapia może powodować zwiększenie
    stęzenia CEA, zatem jego oznaczanie nie jest zalecane przed ukończeniem
    planowanego leczzenia uzupełniającego.
    4) CEA jest markerem z wyboru w monitorowniu skuteczności leczenia systemowego
    u pacjentów z uogólnionym rakiem jelita grubego. Pierwsze oznaczenie powinno
    być wykonane w chwili rozpoczęcia leczenia, a kolejne – co 1-3 miesiące.
    Utrzymujący się wzrost stężenia CEA w poprównaiu ze stężeniem wyjściowym jest
    wskaźnikiem nieskuteczności leczenia, nawet w przypadku braku dowodów na
    progresję choroby w badaniach obrazowych. Należy zachować ostrożność w
    interpretowaniu zwiększenia stężenia CEA w czasie pierwszych 4-6 tygodni
    leczenia, zwłaszcza w przypadku zastosowania oksaliplatyny, z powodu
    występowania wyników fałszywie dodatnich (wzrost stężenia pod wpływem
    chemioterapii, przy braku progresji choroby).

    Nie jest rekomendowane stosowanie w rutynowej praktyce klinicznej u pacjentów z
    rakiem jelita grubego następujących markerów nowotworowych:
    1) CA 19-9,
    2) Ploidia DNA i analiza proliferacji (% komórek w fazie S cyklu komórkowego)
    określane metodą cytometrii przepływowej,
    3) Ekspresja białka p53 lub obecość mutacji w genie TP53,
    4) Onkogen RAS,
    5) Syntaza tynidynowa, dehydrogenaza dihydropirymidynowa i fosforylaza
    tymidynowa,
    6) Niestabilność mikrosatelitów,
    7) Utrata heterozygotyczności (LOH) w obrębie długiego ramienia chromosomu 18
    (18q) lub białko DCC oznaczane immunohistochemicznie.

    Zalecenia dotyczące oznaczania stężenia CA 19-9 w surowicy u pacjentów z rakiem
    trzustki są następujące:
    1) CA 19-9 nie jest rekomendowany jako marker w badaniach przesiewowych.
    2) CA 19-9 jako samodzielny test nie jest rekomendowany do określania
    możliwości przeprowadzenia leczenia operacyjnego lub do przewidywania jego
    wyników.
    3) Zwiększenie stężenia CA 19-9 samo w sobie nie jest wystarczającym dowodem
    nawrotu choroby, jeżeli nawrót nie znajduje potwierdzenia w wynikach badań
    obrazowych i/lub biopsji.
    4) CA 19-9 może być użyteczny u pacjentów z chorobą lokalnie zaawansowaną lub
    uogólnioną. Pierwsze oznaczenie powinno być wykonane w chwili rozpoczęcia
    leczenia systemowego, a kolejne – co 1-3 miesiące. Jeżeli stężenie CA 19-9
    zwiększa się podczas leczenia, to istnieje podejrzenie progresji choroby, które
    jednakże wymaga potwierdzenia innymi metodami diagnostycznymi.

    Źródło: Locker GY, Hamilton S, Harris J, Jessup JM, Kemeny N, Macdonald JS,
    Somerfield MR, Hayes DF, Bast Jr RC. ASCO 2006 Update of Recommendations for
    the Use of Tumor Markers in Gastrointestinal Cancer. J Clin Oncol 24: 5313-
    5327.

    www.eonkologia.pl/news.php?id=49
  • Amerykańskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej uaktualniło zalecenia dotyczące
    obserwacji pacjentek po radykalnym leczeniu raka piersi.

    Na łamach listopadowego numeru Journal of Clinical Oncology opublikowano
    uaktualnione zalecenia Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ASCO)
    dotyczące obserwacji pacjentek po zakończeniu radykalnego leczenia raka piersi.
    Badanie podmiotowe, przedmiotowe oraz mammografia pozostają podstawowymi
    metodami diagnostycznymi, które są rekomendowane dla tej grupy pacjentek.

    Na podstawie analizy informacji dostępnych w literaturze naukowej do marca 2006
    stwierdzono, że:
    1) Każda z pacjentek powinna być poddawana badaniu podmiotowemu i
    przedmiotowemu co 3-6 miesięcy w ciągu pierwszych 3 lat od leczenia
    pierwotnego, co 6-12 miesięcy po 4 i 5 latach od leczenia pierwotnego, a
    następnie co 12 miesięcy.
    2) Lekarz powinien udzielić pacjentce informacji na temat objawów nasuwających
    podejrzenie wznowy choroby (nowy guz, ból kości, ból w klatce piersiowej, ból
    brzucha, duszność, uporczywe bóle głowy) i wypytywać o te objawy podczas
    badania.
    3) Każda pacjentka powinna raz w miesiącu wykonywać samobadanie piersi.
    4) Pierwsza mammografia po leczeniu radykalnym powinna być wykonana 12 miesięcy
    po badaniu, ktore doprowadziło do wykrycia choroby, ale – w przypadku kobiet
    poddanych oszczędzającemu leczeniu chirurgicznemu – nie wcześniej niż 6
    miesięcy po zakończeniu radioterapii.
    5) Regularne badanie ginekologiczne powinno być wykonywane u wszystkich
    pacjentek. Kobiety przyjmujące tamoksyfen powinny być zachęcane do
    każdorazowego zgłaszania krwawienia z pochwy.
    6) Wskazania do objęcia pacjentki poradnictwem genetycznym obejmują:
    a. Rak jajnika u pacjentki lub którejkolwiek z krewnych pierwszego i drugiego
    stopnia pokrewieństwa.
    b. Wystąpienie raka piersi przed 50. rokiem życia u krewnej pierwszego stopnia.
    c. Rak piersi rozpoznany w dowolnym wieku u 2 lub większej liczby krewnych
    pierwszego lub drugiego stopnia.
    d. Obustronny rak piersi u pacjentki lub jej krewnej.
    e. Wystąpienie wśród krewnych pacjentki raka piersi u mężczyzny.
    f. Ponadto poradnictwem genetycznym powinny by objęte wszystkie Żydówki
    aszkenazyjskie.

    Na podstawie tych samych danych z literatury naukowej ustalono, że nie ma
    podstaw do rekomendowania w rutynowym postępowaniu następujących metod
    diagnostycznych:
    1) Morfologia krwi obwodowej i badania biochemiczne oceniające czynność wątroby.
    2) Badanie rtg klatki piersiowej, scyntygrafia kości, usg jamy brzusznej,
    tomografia komputerowa, pozytronowa tomografia emisyjna (PET), obrazowanie
    piersi metodą rezonansu magnetycznego.
    3) Oznaczanie stężenia markerów nowotworowych (CA 15-2, CA 27.29, CEA).

    Źródło: Khatcheressian JL, Wolff AC, Smith TJ, Grunfeld E, Muss HB, Vogel VG,
    Halberg F, Somerfield MR, Davidson NE. American Society of Clinical Oncology
    2006 Uptade of the Breast Cancer Follow-Up and Management Guidelines in the
    Adjuvant Setting. J Clin Oncol 2006; 24: 5091-5097.

    www.eonkologia.pl/news.php?id=48
  • Antykoncepcja może zmniejszać ryzyko raka trzonu macicy
    Różne metody antykoncepcji, w tym doustne środki hormonalne oraz wkładki
    wewnątrzmaciczne, mogą zapewnić długotrwała ochronę przed rakiem trzonu macicy -
    potwierdzają najnowsze badania, o których informuje pismo "International
    Journal of Cancer".
    Do takich wniosków doszli naukowcy z zespołu dr Xiao Ou Shu z Vanderbilt
    University w Nashville (stan Tennessee). Przebadali oni 1204 Chinek z niedawno
    zdiagnozowanym rakiem błony śluzowej macicy (tzw. endometrium). Dla porównania,
    do badań zaprosili też 1212 zdrowych kobiet, dobranych do pacjentek chorych na
    raka pod względem wieku i innych cech.

    W obu grupach zebrano dane na temat stosowania różnych metod antykoncepcji, tj.
    doustnych hormonalnych środków antykoncepcyjnych oraz wkładek wewnątrzmacicznych
    Wkładki (inaczej zwane spiralami lub w skrócie IUD) to urządzenia zaliczane do
    mechanicznych metod antykoncepcji. Ich działanie polega na wywoływaniu takich
    zmian w błonie śluzowej macicy, które uniemożliwiają zagnieżdżenie się w niej
    zarodka (właśnie dlatego przez wiele osób metoda ta uważana jest nie za
    antykoncepcję, a za metodę wczesnoporonną).

    Okazało się, że ryzyko raka endometrium spadało w miarę stosowania
    antykoncepcji hormonalnej. Po 6 latach było niższe o 50 proc. w porównaniu z
    kobietami, które nie zażywały pigułek. Ten ochronny efekt utrzymywał się ciągle
    po 25 latach od odstawienia hormonów, a nawet dłużej.

    Używanie wkładek wczesnoporonnych obniżało prawdopodobieństwo zachorowania na
    raka endometrium o 47 proc., ale długość korzystania z tej metody nie wpływała
    na dalsze zmiany ryzyka. W analizie naukowcy uwzględnili inne znane czynniki
    podnoszące lub obniżające ryzyko raka endometrium.

    Jak spekulują autorzy pracy, hormonalne pigułki antykoncepcyjne mogą obniżać
    ryzyko raka endometrium ze względu na zawartość progestagenów, które hamują
    rozrost błony śluzowej macicy. Z kolei ochronny efekt wkładek może wynikać z
    faktu, że pobudzają one reakcje zapalne, w czasie których dochodzi do
    eliminacji komórek nieprawidłowych i zmienionych nowotworowo.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1438852,16,1,0,120,686,item.html
  • Do niedawna w przypadku nowotworu przewodu pokarmowego zwanego GIST pacjent
    miał szansę na przeżycie kilku miesięcy, teraz żyje wiele lat, a nowe leki i
    metody dawkowania mogą przynieść dalszą poprawę - powiedział prof. Włodzimierz
    Ruka.
    Profesor Ruka z warszawskiego Centrum Onkologii podczas konferencji prasowej
    poświęconej leczeniu GIST i towarzyszącej "okrągłemu stołowi" ekspertów.

    GIST to szczególny i dość rzadki rodzaj mięsaków - rozwija się z tkanki
    podścieliskowej przewodu pokarmowego. Jego komórki mają zbyt wiele receptorów
    dla czynnika wzrostu, związanych z enzymem - kinazą tyrozynową. Dzięki
    wprowadzeniu do leczenia imatinibu - blokera kinazy tyrozynowej, opracowanego z
    myślą o leczeniu białaczki - średni czas przeżycia sięga pięciu lat i może
    wzrosnąć. "To najbardziej spektakularny postęp w dziejach onkologii" -
    zaznaczył prof. Peter Reichardt z berlińskiego szpitala Charite, wybitny
    specjalista od GIST

    Niestety, choć imatinib niszczy 99 procent komórek nowotworowych, z niejasnych
    powodów nie daje trwałego wyleczenia. Wielkość guzów może się nie zmniejszać,
    natomiast zmienia się ich struktura - zamiast tkanki nowotworowej wypełnia je
    nieszkodliwa tkanka łączna. Dlatego do oceny postępu choroby niezbędna są
    badania, takie jak tomografia komputerowa.

    Pacjent musi dostawać lek przez cały czas - odstawienie imatinibu prowadzi do
    dalszego postępu choroby. Z czasem u niektórych pacjentów lek działa coraz
    słabiej lub przestaje działać, a komórki stają się na niego odporne albo rośnie
    tempo wydalania leku. Zwłaszcza w tym ostatnim przypadku może pomóc zwiększona
    z 400 do 800 miligramów dawka. Są też tacy, u których imatinib nie działa od
    początku - można ich rozpoznać zawczasu, dzięki stosunkowo niedrogim badaniom
    genetycznym mutacji genu c-kit, nad którymi pracuje prof. Maria Dębiec-Rychter
    z belgijskiego uniwersytetu w Leuven.

    Nie jest wykluczone, że pojawią się nowe leki o mechanizmie działania podobnym
    do imatinibu lub jego działanie zostanie wzmocnione jakimś chemioterapeutykiem -
    choć wcześniej chemioterapia była bezsilna wobec GIST.

    Żywym przykładem skuteczności nowoczesnych metod leczenia GIST był obecny na
    konferencji prezes Stowarzyszenia Pomocy Chorym na GIST, Stanisław Kulisz,
    który choruje od 5 lat.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1439614,16,1,0,120,686,item.html
  • Szczepienie przeciw HPV w profilaktyce raka szyjki macicy
    Rutynowe szczepienie dziewcząt i młodych kobiet przeciwko wirusowi HPV, który
    wywołuje raka szyjki macicy, zalecają polskie i międzynarodowe towarzystwa
    medyczne.
    Szczepienie to nie zwalnia jednak kobiet z obowiązku wykonywania cytologii -
    podkreślali eksperci na piątkowej konferencji prasowej w Warszawie.

    Przyczyną raka szyjki macicy są głównie określone typy wirusa brodawczaka
    ludzkiego (HPV), atakujące błony śluzowe narządów płciowych. To wirus bardzo
    rozpowszechniony. Przenosi się m.in. w czasie kontaktów seksualnych. Szacuje
    się, że w pewnym momencie życia zakaża się nim ponad połowa dorosłych.
    We wrześniu w Europie zarejestrowano szczepionkę przeciwko temu wirusowi.
    Podczas piątkowej konferencji prasowej ginekolodzy, wakcynolodzy i onkolodzy
    poinformowali, że rekomenduje się włączenie jej do kalendarza obowiązujących w
    Polsce szczepień ochronnych.

    Polskie towarzystwa medyczne zalecają rutynowe szczepienia dziewcząt i kobiet
    mających od 11 do 26 lat. Chodzi przede wszystkim o osoby jeszcze nie zakażone,
    które nie podjęły współżycia. Można szczepić nawet dziewięciolatki oraz
    chłopców w wieku 9-15 lat, ponieważ mężczyźni przenoszą wirusa.

    Szczepionka jest w stu proc. skuteczna wobec dwóch rakotwórczych typów wirusa
    HPV, które odpowiadają za około 80 proc. zachorowań na raka szyjki macicy -
    zapewniał wiceprezes Towarzystwa Profilaktyki Zakażeń HPV, prof. Marek Sikorski.

    Szczepienie pozwala również zapobiec zakażeniu dwoma innymi typami wirusa HPV,
    które powodują powstanie m.in. trudnych w leczeniu brodawek płciowych. Z kolei
    u kobiet po leczeniu raka szyjki macicy szczepienie może zapobiegać nawrotom
    choroby.

    Szczepienie obejmuje trzy dawki. Całość kosztuje około 1500 zł. Prezes
    Towarzystwa Profilaktyki Zakażeń HPV, prof. Sławomir Majewski powiedział, że w
    najbliższym czasie trudno będzie o refundację szczepionki. Jako jedno z
    potencjalnych źródeł finansowania szczepień ekspert wskazał realizowany w
    Polsce program zwalczania różnych typów nowotworów.

    Od chwili zakażenia wirusem, do rozwoju raka inwazyjnego, mija 5- 10 lat. To
    czas na tyle długi, by wykryć chorobę w stadium, w którym jest ona jeszcze w
    pełni uleczalna. Mimo tego w Polsce co roku na raka szyjki macicy zapada około
    czterech tysięcy kobiet. Dwa tysiące corocznie umiera, bo za późno
    zdiagnozowano u nich chorobę.

    Dlatego eksperci podkreślają wagę profilaktyki. Oprócz szczepień jest nią
    badanie cytologiczne, pozwalające na wczesne wykrycie groźnych zmian. "Ono
    ratuje życie. Tymczasem wiele Polek umiera, bo się na badanie nie zgłasza" -
    alarmował prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej, prof. Jan
    Zieliński.

    Zagrożenie rakiem szyjki macicy dotyczy głównie niezamożnych i słabo
    wykształconych pań z małych miast i wsi. One najrzadziej zgłaszają się na
    badanie cytologiczne - nawet w odpowiedzi na imienne zaproszenie z ośrodka
    zdrowia, gdy mogą je wykonać za darmo.

    Możliwość zaszczepienia się przeciwko wirusowi HPV nie zmieni zasad prowadzenia
    badań cytologicznych - poinformował wiceprezes Polskiego Towarzystwa
    Ginekologicznego, dr hab. Tomasz Niemiec. Obecnie kobiety mogą je wykonać
    bezpłatnie co trzy lata.

    "Upowszechnienie szczepień powinno być uzupełnieniem tego programu" - dodał
    Niemiec.

    Kolejną metodą profilaktyki może być odwlekanie momentu rozpoczęcia współżycia
    oraz monogamia - sugerował prof. Sikorski. Wczesne rozpoczęcie współżycia i
    duża liczba partnerów seksualnych należą do czynników ryzyka rozwoju raka
    szyjki macicy - tłumaczył.

    Na konferencji poinformowano też, że na świecie trwają badania kliniczne oraz
    prace związane z rejestracją innej szczepionki na dwa typy rakotwórczego wirusa
    HPV. Nie wiadomo jeszcze, kiedy będzie ona dostępna.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1439709,16,1,0,120,686,item.html
  • Białko bakterii beztlenowej pomaga wybiórczo niszczyć komórki nowotworowe w
    organizmie, oszczędzając przy tym zdrowe tkanki - wynika z najnowszych badań
    amerykańskich opisanych na łamach tygodnika "Science".
    Obecnie znanych jest wiele leków, które niszczą komórki nowotworowe i są
    stosowane w chemioterapii pacjentów chorych na raka. Problem w tym, że ich
    działanie jest mało specyficzne, to znaczy że przy okazji uśmiercają wiele
    zdrowych komórek, zwłaszcza szybko dzielących się, takich jak komórki szpiku
    czy mieszków włosowych. Powoduje to wiele nieprzyjemnych skutków ubocznych u
    pacjentów, a czasem wręcz przeszkadza w zastosowaniu terapii.

    Dlatego naukowcy od lat poszukują leków, które działałyby wyłącznie lub głównie
    na komórki nowotworowe, bądź metod, które pozwoliłyby dostarczać
    chemioterapeutyki bezpośrednio do komórek guza. W jednym i drugim przypadku
    można by uchronić zdrowe tkanki przed uszkodzeniami. Teraz badacze z Instytutu
    Medycznego Howarda Hughesa w Baltimore opracowali nową metodę wybiórczego
    niszczenia nowotworów. Wykorzystali przy tym liposomy - błoniaste pęcherzyki,
    oraz bakterie z rodzaju laseczek beztlenowych - Clostridium novyi-NT
    (spokrewnione m.in. z laseczkami wąglika).

    Te beztlenowe bakterie są znane z tego, że niszczą czerwone krwinki,
    uszkadzając ich błony komórkowe, zbudowane z lipidów. Jednocześnie są zdolne do
    zakażania niedotlenionych, położonych głęboko wewnątrz guza komórek
    nowotworowych.

    Liposomy są z kolei wykorzystywane jako nośniki różnych związków do wnętrza
    komórek, gdyż ich ścianki są zbudowane podobnie do błon komórkowych, co
    znacznie ułatwia transport.

    Naukowcy wstrzykiwali myszom z dużymi guzami najpierw formy przetrwalnikowe
    (tzw. spory) Clostridium novyi-NT, a następnie liposomy z lekiem stosowanym w
    chemioterapii - doksorubicyną. Zakładali, że liposomy będą łatwiej uwalniać lek
    w obrębie guzów, ze względu na obecność niszczącej ich ścianki Clostridium
    novyi-NT.

    Okazało się, że w ten sposób udało im się wyeliminować większość nowotworów u
    gryzoni.

    Autorzy pracy zidentyfikowali ponadto białko bakteryjne odpowiedzialne za
    uszkadzanie błon lipidowych komórek - tzw. liposomazę. Ich zdaniem enzym ten
    będzie można w przyszłości wykorzystać w leczeniu nowotworów.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1440568,16,1,0,120,686,item.html
  • Chemioterapia powoduje przejściowe zmniejszenie struktur mózgu odpowiedzialnych
    za pamięć i inne zdolności umysłowe - wynika z japońskich badań opublikowanych
    na łamach pisma "Cancer".
    Chemioterapia, czyli podawanie leków, które mają niszczyć komórki raka,
    znacznie przedłuża życie pacjentów z nowotworami oraz zwiększa ich szanse na
    wyleczenie. Niestety, chemioterapeutyki szkodzą też wielu zdrowym komórkom
    organizmu i mają niepożądane działanie - zarówno krótko- jak i długotrwałe. Do
    bezpośrednich skutków ubocznych chemioterapii zalicza się m.in. dolegliwości ze
    strony układu pokarmowego (mdłości i wymioty), obniżenie odporności oraz
    bolesne zapalenie śluzówek.

    Lekarze już od dawna wiedzą, że chorzy poddawani chemioterapii skarżą się też
    po pewnym czasie na kłopoty z pamięcią, z rozwiązywaniem zadań i osłabienie
    innych zdolności umysłowych. Do niedawna uważano jednak, że chemioterapia nie
    wpływa na mózg, gdyż jest on dobrze chroniony przed kontaktem z lekami dzięki
    szczelnej barierze krew-mózg.
    Dopiero badania kliniczne, prowadzone w ostatnim czasie, potwierdziły spadek
    funkcji poznawczych u osób przechodzących chemioterapię. Badania na zwierzętach
    z kolei ujawniły obecność zmian w mózgu i komórkach nerwowych wywołanych
    chemioterapeutykami.

    Do zbadania wpływu chemioterapii na ludzki mózg, naukowcy japońscy pracujący
    pod kierunkiem dr Masatoshi Inagaki z Instytutu Badawczego przy Narodowym
    Centrum Badań nad Rakiem w Tokio wykorzystali rezonans magnetyczny. Badali nim
    mózgi pacjentek leczonych z powodu raka piersi.

    Okazało się, że po roku u pacjentek z rakiem piersi poddawanych chemioterapii
    różne obszary mózgu związane z zapamiętywaniem, myśleniem analitycznym oraz
    innymi zdolnościami poznawczymi, były znacznie mniejsze niż u chorych nie
    leczonych chemioterapeutykami. Zmniejszoną objętość miały m.in. obszary kory
    przedczołowej, okolice hipokampa i zakrętu obręczy oraz okolice przedklinka (w
    płacie ciemieniowym).

    Ważne jest jednak to, że strukturalne zmiany w mózgu okazały się nietrwałe i po
    trzech latach od zakończenia chemioterapii nie było już po nich śladu.

    Zdaniem autorów najnowszej pracy, badania te wskazują, że przejściowe zmiany
    strukturalne w mózgu pacjentek były wywołane przez chemioterapię, a nie przez
    samą chorobę nowotworową.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1441138,16,1,0,120,686,item.html
  • Amerykańscy radiolodzy dowodzą, że syntetyczne środki kontrastujące,
    wykorzystywane do badań obrazujących, takich jak tomografia komputerowa, mogą
    zostać z powodzeniem zastąpione przez produkty mleczarskie.
    Zaskakujące wyniki badań przedstawili podczas dorocznego zjazdu Radiological
    Society of North America.

    "Udowodniliśmy, że mleko pozwala wzmocnić obrazu z tomografu tak samo, jak
    powszechnie stosowany kontrast" - mówi dr Lisa R. Shah- Patel, radiolog z
    nowojorskiego szpitala St. Luke's-Roosevelt.

    Badanie za pomocą tomografii komputerowej (CT) zawsze wymaga podania doustnego
    lub dożylnego środka cieniującego, tzw. kontrastu. Umożliwia on uzyskanie
    lepszego obrazu, np. wyraźne rozróżnienie światła jelita od tkanek miękkich.
    Podczas tomografii struktur układu żołądkowo-jelitowego często podaje się na
    raz kontrast doustny i dożylny. Jednak może to prowadzić do powstania przykrych
    dolegliwości brzusznych.

    Teraz okazało się, że podanie pacjentowi mleka ma taki sam efekt, jak podanie
    syntetycznego kontrastu - powoduje, że na monitorze komputera CT jego jama
    brzuszna jest ciemna, a ściany jelit pozostają jasne. Dzięki temu lekarz może
    szybko i dokładnie dostrzec potencjalne zmiany chorobowe.

    Podczas eksperymentu naukowcy przebadali za pomocą CT 179 dorosłych pacjentów,
    którym podano zarówno doustny, jak i dożylny środek kontrastujący. 62 z nich
    przyjęło kontrast o nazwie VoLumen, a 117 mleko. Okazało się, że 42 proc. osób,
    które spożyły syntetyczny kontrast, odczuwało dolegliwości w postaci wzdęcia,
    biegunki czy mdłości. Natomiast spośród uczestników pijących mleko zaledwie 23
    proc. skarżyło się na podobne dolegliwości.

    Jednocześnie zauważono, że mleko jest tak samo skutecznym środkiem cieniującym,
    jak kontrast syntetyczny. Parametry uzyskanych obrazów były bardzo podobne.
    Jedyną różnicą okazała się cena preparatów - dawka VoLumenu dla jednego
    pacjenta kosztuje 18 dolarów, podczas gdy porcja mleka 1,39 USD.

    "Wiele faktów przemawia za tym, żeby zastąpić powszechnie wykorzystywane środki
    kontrastujące zwykłym mlekiem. Pacjenci, a zwłaszcza dzieci, piją je chętniej
    niż nieznane im substancje. Również koszty są znacznie niższe" - mówi dr Shah-
    Patel.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1441788,16,1,0,120,686,item.html
  • Enzym regulujący starzenie hamuje wzrost raka prostaty
    Enzym regulujący procesy starzenia hamuje wzrost raka prostaty - zaobserwowali
    badacze z USA. Artykuł na ten temat zamieszcza najnowsze wydanie
    pisma "Molecular and Cellular Biology".
    Autorzy pracy liczą, że wyniki ich badań pomogą w lepszym zrozumieniu
    mechanizmów rozwoju raka gruczołu krokowego i umożliwią opracowanie nowych
    metod jego terapii.

    Naukowcy z Uniwersytetu Tomasa Jeffersona w Filadelfii prowadzili badania na
    guzach prostaty, których komórki posiadały mutacje w genie kodującym receptor
    dla hormonów płciowych - androgenów, jak np. testosteron. Jak wiadomo,
    androgeny pobudzają podziały komórek raka gruczołu krokowego i jego wzrost
    działając właśnie na te receptory. Dlatego jedną z podstawowych metod leczenia
    guzów prostaty jest blokowanie produkcji androgenów w jądrach.

    Jednak gdy dojdzie do mutacji w genie receptora dla androgenów, terapia taka
    przestaje być skuteczna. Dzieje się tak, ponieważ zmutowane receptory są
    nadmiernie aktywne i pobudzają wzrost guza bez względu na stężenie hormonów
    męskich.

    Teraz badacze pod kierunkiem dra Richarda Pestella wykazali, że aktywność
    takich zmutowanych receptorów, a co za tym idzie wzrost guzów prostaty, jest
    blokowana przez białko zapisane w genie SIRT1.

    Należy ono do enzymów z rodziny sirtuin i odgrywa ważną rolę w procesach
    przemiany materii komórek oraz w procesach starzenia. Wcześniejsze badania na
    różnych zwierzętach laboratoryjnych wykazały m.in., że dieta o obniżonej
    kaloryczności przedłuża życie działając właśnie na SIRT1.

    Zdaniem autorów pracy, najnowsze odkrycie wskazuje, że leki wpływające na
    aktywność białka SIRT1 mogą pomóc w leczeniu pacjentów z rakiem prostaty.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1443204,16,1,0,120,686,item.html

  • Progesteron odgrywa ważną rolę w rozwoju dziedzicznego raka piersi, związanego
    z mutacjami w genie BRCA1 - zaobserwowali badacze z USA.
    Z badań opisanych na łamach tygodnika "Science" wynika też, że zablokowanie
    receptorów, za pomocą których progesteron działa na komórki, może obniżać
    ryzyko raka piersi u kobiet noszących te groźne mutacje.

    Mutacje w genie BRCA1 są znanym czynnikiem predysponującym kobiety do raka
    piersi i raka jajnika. U kobiet, które dziedziczą zmiany w tym genie, ryzyko
    guza piersi wynosi nawet 80 proc.
    Normalnie białko zapisane w BRCA1 bierze udział w procesach naprawy DNA oraz
    kontroli wzrostu komórek i na tej drodze powstrzymuje rozwój nowotworów.
    Dotyczy to zwłaszcza tkanek, których czynność jest regulowana przez hormony
    płciowe - estrogeny i progestageny (progesteron).

    Aby sprawdzić, dlaczego tak się dzieje, naukowcy pod kierunkiem Aleksandry
    Jovanovic Poole z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine przeprowadzili badania
    na zmienionych genetycznie myszach, którym wyłączono dwa geny - BRCA1 oraz p53.
    Jak wyjaśniają badacze, stan taki najlepiej imituje zmiany genetyczne u kobiet
    obciążonych dziedzicznym ryzykiem raka piersi - większość z nich ma również
    mutację w p53. Białko zapisane w tym genie jest głównym strażnikiem chroniącym
    komórki przed zmianami nowotworowymi.

    Okazało się, że komórki pobrane z gruczołu sutkowego zmutowanych gryzoni były
    wyjątkowo bogate w receptory dla progesteronu i dzieliły się zbyt intensywnie.
    Natomiast liczba receptorów estrogenowych była prawidłowa.

    Podawanie myszom związku blokującego receptory dla progesteronu (tzw.
    mifepristonu, obecnego m.in. w pigułce wczesnoporonnej - RU 486) zapobiegało
    lub znacznie opóźniało rozwój guzów sutka.

    Zdaniem autorów pracy, wyniki tych badań wskazują, że nowa metoda prewencji
    raka piersi u kobiet z mutacjami w BRCA1 mogłaby polegać na blokowaniu wpływu
    progesteronu na komórki sutka.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1443931,16,1,0,120,686,item.html
  • "Impact study" - naukowcy o raku prostaty

    Około 150 naukowców z ponad 20 krajów bierze udział w trwającej od wtorku w
    Szczecinie trzydniowej międzynarodowej konferencji nt. genetycznego ryzyka raka
    prostaty "Impact study". Przyjechali naukowcy, genetycy i urolodzy, m.in. z
    USA, Australii, Niemiec, Finlandii i Wlk. Brytanii. Organizatorami spotkania są
    Instytut Badań nad Rakiem z W.Brytanii oraz Pomorska Akademia Medyczna (PAM) w
    Szczecinie.

    "Impact study" to projekt badawczy, którego celem jest wykrycie grupy
    podwyższonego ryzyka zachorowania na raka prostaty wśród mężczyzn w
    zaangażowanych w projekt państwach.

    Jak wyjaśnia genetyk, szef działającego przy PAM Międzynarodowego Centrum
    Nowotworów Dziedzicznych prof. Jan Lubiński, "Impact study" jest pierwszym tego
    typu międzynarodowym projektem. "Wyniki badań mają pomóc m.in. w monitorowaniu
    pacjentów z grupy ryzyka, a tym samym w zapobieżeniu chorobie lub już w samym
    jej leczeniu. W przypadku uszkodzonego genu odpowiedzialnego za chorobę nie
    wszystkie metody leczenia są skuteczne" – podkreśla profesor.
    Lubiński dodał, że projekt będzie finansowany z wielu źródeł, w tym ze środków
    UE.

    Rak prostaty jest u mężczyzn drugim w kolejności najczęściej diagnozowanym, po
    raku skóry. Wykrywa się go co roku u około 200 tys. mieszkańców UE. W Polsce na
    chorobę zapada 4-5 tys. mężczyzn rocznie. Większość przypadków kończy się
    zgonami.

    Profesor dodał, że nauce znane są już niektóre geny, warunkujące powstawanie
    nowotworów, w tym nowotworów prostaty. "Odkrywanie kolejnych zwiększa
    możliwości wykrycia skłonności do zachorowań u większej populacji, a tym samym
    może znacznie obniżyć koszty zapobiegania zachorowaniom. Nie wykluczam, że w
    nieodległej przyszłości proste badanie krwi będzie określało predyspozycje
    zachorowań człowieka na wszystkie nowotwory" - podkreśla prof. Lubiński.

    Zdaniem badacza, w przypadku nowotworów dziedzicznych najważniejsza jest
    profilaktyka, która może znacznie obniżyć ryzyko zachorowania.

    Prof. Lubińskiemu i jego kolegom ze szczecińskiemu Centrum Nowotworów już
    wcześniej udało się zebrać dane o zachorowaniach na różne rodzaje raka w
    rodzinach pacjentów z całego regionu zachodniopomorskiego.

    Ostatnio szczecińscy naukowcy opracowali test genetyczny, ułatwiający ratowanie
    życia osobom chorym na raka prostaty. Stało się to możliwe dzięki odkryciu
    przez nich genu, którego uszkodzenie jest podłożem tego raka. Genetycy z PAM
    odkryli w genie odpowiadającym za naprawę DNA (Chek2) duży ubytek, który
    sprzyja rozwojowi raka prostaty i prowadzi do utrwalenia niekorzystnych zmian w
    całej populacji komórek.

    Wykryta delecja (czyli utrata dużego odcinka DNA - PAP) - obecna u około 200
    tysięcy polskich mężczyzn - dwukrotnie zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwór
    prostaty (natomiast aż czterokrotnie, gdy w rodzinie odnotowano już przypadek
    tej choroby) oraz odpowiada za wielonarządową predyspozycję do nowotworów. EPR

    źródło pochodzenia PAP - Nauka w Polsce
    www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=134&news_id=14894&layout=6&forum_id=6240&page=text

  • Stosowanie estradiolu przez co najmniej 5 lat zwiększa ryzyko zachorowania na
    raka piersi.

    Badacze fińscy opublikowali wyniki dotyczące ryzyka zachorowania na raka piersi
    u kobiet przyjmujących estrogeny w ramach hormonalnej terapii zastępczej.
    Okazało się, że stosowanie estradiolu drogą doustną lub transdermalną przez
    okres co najmniej 5 lat zwiększa ryzyko zachorowania.

    Badanie objęło 84.729 kobiet przyjmujących estradiol drogą transdermalną lub
    doustną, 7.941 kobiet przyjmujących estriol doustnie, oraz 18.314 kobiet
    stosujących estrogeny dopochwowe. Każda z kobiet przyjmowała lek przez co
    najmniej 6 miesięcy. Kobiety rozpoczynały leczenie w latach 1994-2001.

    Do końca 2002 roku rak piersi rozpoznano u 2.171 kobiet biorących udział w
    badaniu. Standaryzowany współczynnik częstości raka piersi u kobiet
    przyjmujących estradiol przez okres krótszy od 5 lat wynosił
    0,93 [95% przedział ufności (95% CI), 0,80-1,04]. Natomiast w przypadku
    przyjmowania estradiolu przez 5 lat lub dłużej współczynnik ten wynosił 1,44
    (95% CI, 1,29-1,59). Nie było różnic w ryzyku zachorowania pomiędzy kobietami
    przyjmującymi lek drogą transdermalną i doustną, jednakże w przypadku
    preparatów doustnych większe ryzyko towarzyszyło dawkom większym od 1,9 mg/d
    (podobna zależność ryzyka od dawki nie występowała w przypadku preparatów
    transdermalnych). Stwierdzono, że standaryzowany współczynnik częstości był
    większy dla raka zrazikowego (1,58) w porównaniu z rakiem przewodowym (1,36).
    Stosowanie estradiolu przez co najmniej
    5 lat zwiększało ryzyko zachorowania na raka ograniczonego do gruczołu
    piersiowego (1,45; 95% CI, 1,26-1,66) oraz miejscowo zaawansowanego z
    przerzutami do regionalnych węzłów chłonnych (1,35; 95% CI, 1,09-1,65). W tej
    grupie kobiet zwiększało się również ryzyko zachorowania na raka in situ (2,43;
    95% CI, 1,66-3,42).

    Autorzy konkludują, że stosowanie estradiolu drogą transdermalną lub doustną
    przez okres co najmniej 5 lat powoduje wystąpienie 2-3 dodatkowych raków piersi
    na 1000 kobiet na 10 lat. Estradiol stosowany doustnie przez okres krótszy od
    pięciu lat, estriol doustny oraz estrogeny dopochwowe nie zwiększają ryzyka
    zachorowania na raka piersi.

    Źródło: Lyytinen H, Pukkala E, Ylikorkala O. Breast cancer risk in
    postmenopausal women using estrogen-only therapy. Obstet Gynecol. 2006; 108:
    1354-60.

    źródło pochodzenia eOnkologia.pl
    www.eonkologia.pl/news.php?id=53
  • Przez ostatnie lata brakowało skutecznego programu przeciwnowotworowego i
    polityki państwa w tej dziedzinie; ma to zmienić wdrażany Narodowy Program
    Zwalczania Chorób Nowotworowych - zapowiada prof. Jan Steffen, przewodniczący
    Rady Naukowej Centrum Onkologii . W ciągu najbliższych 10 lat na walkę z rakiem
    zostaną przeznaczone 3 mld. zł. Program obejmuje profilaktykę, wczesne
    wykrywanie, leczenie i pomoc przewlekle chorym.

    Jak przypomina dr Joanna Didkowska, Europejski Kodeks Walki z Rakiem zawiera 11
    prostych zaleceń: nie pal, unikaj otyłości, zażywaj ruchu, jedz 5 razy dziennie
    warzywa i owoce, unikaj alkoholu, nadmiaru promieniowania słonecznego oraz
    innych czynników rakotwórczych, bierz udział w badaniach przesiewowych (w
    kierunku raka szyjki macicy, raka piersi i raka jelita grubego), zaszczep się
    przeciwko chorobom sprzyjającym nowotworom - wirusowemu zapaleniu wątroby i - w
    przypadku kobiet - wirusowi ludzkiego brodawczaka.

    CZTERY FILARY POLSKIEGO PROGRAMU

    W krajach "starej Unii Europejskiej" odsetek zachorowań na nowotwory i zgonów z
    tego powodu jest dużo niższy niż w Polsce. To zasługa podejmowanych od
    dziesięcioleci działań - mówi prof. Steffen. Na przykład w Finlandii program
    przeciwnowotworowy rozpoczął się na początku lat 60.

    Czterema filarami programu zwalczania nowotworów w Polsce są: zapobieganie
    nowotworom dzięki eliminacji czynników ryzyka, wtórna prewencja czyli wczesne
    wykrywanie nowotworów, leczenie oraz pomoc przewlekle chorym (coraz więcej osób
    żyje z nowotworem całymi latami). Program ma trwać 10 lat - rozpoczął się na
    początku roku 2006 i potrwa do roku 2015. Koszty wyniosą 3 mld zł, przy czym,
    niezależnie od sytuacji budżetu, nie mniej niż 250 mln rocznie.

    Główny cel to zmniejszenie liczby zachorowań i zgonów; potrzebna jest lepsza
    profilaktyka, współdziałanie lekarzy, kontrola jakości badań, dotarcie do
    zaniedbanych grup, utworzenie regionalnych centrów nowotworowych.

    EDUKACJA I TECHNIKA

    Inwestycje mają poprawić bazę diagnostyczną i zaspokoić braki w dziedzinie
    radioterapii. Programy edukacyjne będą nastawione na kształcenie studentów
    medycyny oraz średniego personelu medycznego. Badania epidemiologiczne
    umożliwią monitorowanie skuteczności podejmowanych działań.

    Podstawowe znaczenie ma profilaktyka. W Polsce dzięki akcjom zwalczania
    palenia, prowadzonym przez prof. Witolda Zatońskiego, kierownika Zakładu
    Epidemiologii i Prewencji Nowotworów Centrum Onkologii, na początku lat 90.
    zahamowano epidemię raka płuca. Ale nie chodzi tylko o papierosy - problemem
    jest niewłaściwe odżywianie, otyłość i brak wysiłku fizycznego. Profilaktyka
    musi docierać do właściwych grup, tymczasem zdarza się, że na badania
    przesiewowe zgłaszają się wciąż te same kobiety, a inne nie korzystają z nich
    nigdy w życiu.

    Jak mówiła na podstawie zakończonych w listopadzie badań dr Jolanta Lisowska,
    świadomość społeczna wydaje się duża, ale nie przekłada się to na odpowiednie
    zachowania. Niezależnie od wieku i wykształcenia profilaktyka kojarzy się nie
    tyle ze zdrowym stylem życia, co z badaniami lekarskimi.

    WALKA Z RAKIEM WYMAGA KAMPANII INFORMACYJNEJ

    Główny inspektor sanitarny kraju Andrzej Wojtyła deklaruje wsparcie programu
    przez 344 stacje inspekcji sanitarnej na terenie całego kraju. W każdej stacji
    jest komórka profilaktyki, prowadząca programy promujące aktywny styl życia i
    zdrowe odżywianie w szkołach.

    Gdy chodzi o dotarcie do społeczeństwa, szczególna rola przypada mediom. "Sami
    specjaliści nie wygrają z rakiem" - zaznacza prof. Zatoński. Rozwarstwienie
    społeczne i nierówny dostęp do edukacji sprawia, że w przypadku słabo
    wykształconych kobiet śmiertelność z powodu raka szyjki macicy jest 12-krotnie
    większa niż u kobiet z wyższym wykształceniem. Jeśli porównać śmiertelność w
    Polsce i Unii Europejskiej, rocznie niepotrzebnie umiera w naszym kraju około
    1500 kobiet.

    źródło pochodzenia PAP - Nauka w Polsce
    www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=134&news_id=15104&layout=6&forum_id=6355&page=text

  • Wdrażanie Narodowego Programu Zwalczania Nowotworów

    Przez ostatnie lata brakowało skutecznego programu przeciwnowotworowego, ma to
    zmienić wdrażany Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych - mówił prof.
    Jan Steffen, przewodniczący Rady Naukowej Centrum Onkologii.
    W krajach "starej Unii Europejskiej" odsetek zachorowań na nowotwory i zgonów z
    tego powodu jest dużo niższy niż w Polsce. To zasługa podejmowanych od
    dziesięcioleci działań - mówił prof. Steffen. Na przykład w Finlandii program
    przeciwnowotworowy rozpoczął się na początku lat 60.

    Czterema filarami programu zwalczania nowotworów w Polsce są: zapobieganie
    nowotworom dzięki eliminacji czynników ryzyka, wtórna prewencja czyli wczesne
    wykrywanie nowotworów, leczenie oraz pomoc przewlekle chorym (coraz więcej osób
    żyje z nowotworem całymi latami). Program ma trwać 10 lat - rozpoczął się na
    początku roku 2006 i potrwa do roku 2015. Koszty wyniosą 3 mld zł, przy czym,
    niezależnie od sytuacji budżetu, nie mniej niż 250 mln rocznie.

    Główny cel to zmniejszenie liczby zachorowań i zgonów; potrzebna jest lepsza
    profilaktyka, współdziałanie lekarzy, kontrola jakości badań, dotarcie do
    zaniedbanych grup, utworzenie regionalnych centrów nowotworowych.

    Inwestycje mają poprawić bazę diagnostyczną i zaspokoić braki w dziedzinie
    radioterapii. Programy edukacyjne będą nastawione na kształcenie studentów
    medycyny oraz średniego personelu medycznego. Badania epidemiologiczne
    umożliwią monitorowanie skuteczności podejmowanych działań.

    Podstawowe znaczenie ma profilaktyka. W Polsce dzięki akcjom zwalczania
    palenia, prowadzonym przez prof. Witolda Zatońskiego, kierownika Zakładu
    Epidemiologii i Prewencji Nowotworów Centrum Onkologii, na początku lat 90.
    zahamowano epidemię raka płuca. Ale nie chodzi tylko o papierosy - problemem
    jest niewłaściwe odżywianie, otyłość i brak wysiłku fizycznego. Profilaktyka
    musi docierać do właściwych grup, tymczasem zdarza się, że na badania
    przesiewowe zgłaszają się wciąż te same kobiety, a inne nie korzystają z nich
    nigdy w życiu.

    Jak mówiła na podstawie zakończonych dwa tygodnie temu badań dr Jolanta
    Lisowska, świadomość społeczna wydaje się duża, ale nie przekłada się to na
    odpowiednie zachowania. Niezależnie od wieku i wykształcenia profilaktyka
    kojarzy się nie tyle ze zdrowym stylem życia, co z badaniami lekarskimi.

    Obecny na konferencji główny inspektor sanitarny kraju, Andrzej Wojtyła,
    zadeklarował wsparcie programu przez 344 stacje inspekcji sanitarnej na terenie
    całego kraju. W każdej stacji jest komórka profilaktyki, prowadząca programy
    promujące aktywny styl życia i zdrowe odżywianie w szkołach.

    Gdy chodzi o dotarcie do społeczeństwa, szczególna rola przypada mediom. "Sami
    specjaliści nie wygrają z rakiem" - zaznaczył prof. Zatoński. Rozwarstwienie
    społeczne i nierówny dostęp do edukacji sprawia, że w przypadku słabo
    wykształconych kobiet śmiertelność z powodu raka szyjki macicy jest 12-krotnie
    większa niż u kobiet z wyższym wykształceniem. Jeśli porównać śmiertelność w
    Polsce i Unii Europejskiej, rocznie niepotrzebnie umiera w naszym kraju około
    1500 kobiet.

    Europejski Kodeks Walki z Rakiem, o którym mówiła dr Joanna Didkowska, zawiera
    11 prostych zaleceń: nie pal, unikaj otyłości, zażywaj ruchu, jedz 5 razy
    dziennie warzywa i owoce, unikaj alkoholu, nadmiaru promieniowania słonecznego
    oraz innych czynników rakotwórczych, bierz udział w badaniach przesiewowych (w
    kierunku raka szyjki macicy, raka piersi i raka jelita grubego), zaszczep się
    przeciwko chorobom sprzyjającym nowotworom - wirusowemu zapaleniu wątroby i - w
    przypadku kobiet - wirusowi ludzkiego brodawczaka.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1444917,16,1,0,120,686,item.html
  • Miłośnicy cebuli i czosnku mogą mieć niższe ryzyko zachorowania na niektóre
    nowotwory - wskazują badania przeprowadzone we Włoszech i Szwajcarii. Artykuł
    na ten temat ukazał się na łamach pisma "American Journal of Clinical
    Nutrition".
    Do takich wniosków doszli naukowcy pod kierunkiem dr Carlotty Galeone z
    Instytutu Badań Farmakologicznych im. Mario Negri w Mediolanie, którzy
    przeanalizowali wyniki ośmiu projektów naukowych z Włoch i Szwajcarii.

    Objęły one starsze osoby, cierpiące na różne nowotwory oraz odpowiednio dobrane
    osoby zdrowe. Zebrano szczegółowe dane na temat diety, nawyków żywieniowych
    pacjentów, aktywności fizycznej i innych aspektów stylu życia.
    Okazało się, że osoby, które spożywały największe ilości cebuli i czosnku,
    miały obniżone ryzyko kilku nowotworów. Na przykład, zjadanie minimum siedmiu
    porcji cebuli w tygodniu zmniejszało prawdopodobieństwo raka jelita grubego o
    ponad połowę, w porównaniu do osób, które jej unikały. Miłośnicy czosnku z
    kolei byli o jedną czwartą mniej narażeni raka okrężnicy, niż pacjenci, których
    dieta nie uwzględniała tej przyprawy.

    Jeden i drugi składnik diety obniżały także ryzyko raka jamy ustnej, gardła,
    nerek i jajników.

    Wyniki te pozostają w zgodzie z wcześniejszymi badaniami na zwierzętach i
    hodowlach komórek raka, które wykazały, że pewne składniki zawarte w cebuli i
    czosnku mogą hamować wzrost nowotworów.

    Potencjalne działanie przeciwnowotworowe mogą mieć np. obecne w nich flawonoidy
    czy związki siarki, wymieniają naukowcy. Na razie jednak nie znają dokładnego
    mechanizmu przeciwrakowej aktywności tych warzyw.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1445295,16,1,0,120,686,item.html
  • Topotekan podawany doustnie przedłuża życie i poprawia jego jakość u pacjentów
    z nawrotowym drobnokomórkowym rakiem płuca.

    Na łamach Journal of Clinical Oncology opublikowano wyniki randomizowanego
    badania klinicznego fazy III porównującego skuteczność doustnego topotekanu i
    najlepszego leczenia podtrzymującego u pacjentów z nawrotowym droobnokomórkowym
    rakiem płuca (DRP). Okazało się, że topotekan podawanay doustnie nie tylko
    poprawia jakość życia tej grupy pacjentów, ale także znacząco je przedłuża.

    Do udziału w badaniu zakwalifikowano 141 pacjentów z nawrotowym rakiem
    drobnokomórkowym płuca, którzy nie kwalifikowali się do standardowego leczenia
    cytostatykami dożylnymi. Pacjenci byli losowo przydzielani do grupy otrzmującej
    najlepsze leczenie podtrzymujące (BSC) lub doustny topotekan plus BSC.
    Topotekan podawano w dawce 2,3 mg/m2/d w dniach 1-5, w cyklach co 21 dni.

    Stwierdzono, że całkowity czas przeżycia był statystycznie znamiennie dłuższy w
    grupie pacjentów otrzymujących topotekan (p = 0,0104 w teście log-rank).
    Mediana całkowitego czasu przeżycia wyniosła 13,9 tygodnia w grupie
    otrzymującej BSC [95% przedział ufności (95% CI) 11,1-18,6] oraz 25,9 tygodnia
    w grupie otrzymującej topotekan + BSC (95% CI 18,3-31,6). Co ciekawe,
    statystycznie znamienna różnica na korzyść topotekanu w zakresie całkowitego
    czasu przeżycia utrzymywała się w grupie pacjentów z krótką (≤60 dni) przerwą
    pomiędzy poprzednim leczeniem i zastosowaniem topotekanu. Odsetek częściowych
    odpowiedzi klinicznych po leczeniu topotekanem wynosił 7%, natomiast
    stabilizację choroby osiągnięto u 44% pacjentów. Pacjenci leczeni topotekanem
    wykazywali wolniejsze pogarszanie się jakości życia oraz lepszą kontrolę
    objawów choroby.

    Główne działania niepożądane topotekanu dotyczyły układu krwiotwórczego:
    neutropenia 4 stopnia wystąpiła u 33% pacjentów, małopłytkowość 4 stopnia – u
    7%, niedokrwistość ¾ stopnia – u 25%.
    W grupie pacjentów otrzymujących topotekan wystąpiły 4 zgony (6%)
    z powodu toksycznego działania leku.

    Wyniki omawianej pracy wskazują, że topotekan podawany doustnie jest
    wartościowym sposobem postępowania u pacjentów z nawrotowym drobnokomórkowym
    rakiem płuca.

    Źródło: eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=55
  • Stosowanie estradiolu przez co najmniej 5 lat zwiększa ryzyko zachorowania na
    raka piersi.

    Badacze fińscy opublikowali wyniki dotyczące ryzyka zachorowania na raka piersi
    u kobiet przyjmujących estrogeny w ramach hormonalnej terapii zastępczej.
    Okazało się, że stosowanie estradiolu drogą doustną lub transdermalną przez
    okres co najmniej 5 lat zwiększa ryzyko zachorowania.

    Badanie objęło 84.729 kobiet przyjmujących estradiol drogą transdermalną lub
    doustną, 7.941 kobiet przyjmujących estriol doustnie, oraz 18.314 kobiet
    stosujących estrogeny dopochwowe. Każda z kobiet przyjmowała lek przez co
    najmniej 6 miesięcy. Kobiety rozpoczynały leczenie w latach 1994-2001.

    Do końca 2002 roku rak piersi rozpoznano u 2.171 kobiet biorących udział w
    badaniu. Standaryzowany współczynnik częstości raka piersi u kobiet
    przyjmujących estradiol przez okres krótszy od 5 lat wynosił
    0,93 [95% przedział ufności (95% CI), 0,80-1,04]. Natomiast w przypadku
    przyjmowania estradiolu przez 5 lat lub dłużej współczynnik ten wynosił 1,44
    (95% CI, 1,29-1,59). Nie było różnic w ryzyku zachorowania pomiędzy kobietami
    przyjmującymi lek drogą transdermalną i doustną, jednakże w przypadku
    preparatów doustnych większe ryzyko towarzyszyło dawkom większym od 1,9 mg/d
    (podobna zależność ryzyka od dawki nie występowała w przypadku preparatów
    transdermalnych). Stwierdzono, że standaryzowany współczynnik częstości był
    większy dla raka zrazikowego (1,58) w porównaniu z rakiem przewodowym (1,36).
    Stosowanie estradiolu przez co najmniej
    5 lat zwiększało ryzyko zachorowania na raka ograniczonego do gruczołu
    piersiowego (1,45; 95% CI, 1,26-1,66) oraz miejscowo zaawansowanego z
    przerzutami do regionalnych węzłów chłonnych (1,35; 95% CI, 1,09-1,65). W tej
    grupie kobiet zwiększało się również ryzyko zachorowania na raka in situ (2,43;
    95% CI, 1,66-3,42).

    Autorzy konkludują, że stosowanie estradiolu drogą transdermalną lub doustną
    przez okres co najmniej 5 lat powoduje wystąpienie 2-3 dodatkowych raków piersi
    na 1000 kobiet na 10 lat. Estradiol stosowany doustnie przez okres krótszy od
    pięciu lat, estriol doustny oraz estrogeny dopochwowe nie zwiększają ryzyka
    zachorowania na raka piersi.

    Źródło: eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=53
  • Sekwencyjna zamiana tamoksyfenu na anstrozol wydłuża przeżycie całkowite u
    pacjentek z hormonozależnym wczesnym rakiem piersi.

    Na łamach Lancet Oncology opublikowano wyniki metaanalizy trzech badań
    klinicznych oceniających skuteczność anastrozolu stosowanego po 2-3 latach
    przyjmowania tamoksyfenu przez pacjentki z wczesnym, hormonozależnym rakiem
    piersi. Omawiana metaanaliza wykazała, że wydłużenie czasu wolnego od
    niekorzystnego zdarzenia klinicznego przekłada się na wydłużenie całkowitego
    czasu przeżycia w tej grupie pacjentek.

    Analizie poddano wyniki następujących badań klinicznych:
    1) ABCSG 8;
    2) ARNO 95;
    3) ITA.
    W wymienionych badaniach pacjentki przydzielano losowo do leczenia tamoksyfenem
    przez 2-3 lata i następnie anastrozolem (1 mg/d) przez kolejne 3 lub 2 lata
    (n=2009), lub do leczenia wyłącznie tamoksyfenem (20 lub 30 mg/d) przez okres 5
    lat (n=1997).

    Stwierdzono, że pacjentki które przyjmowały anastrozol po tamoksyfenie rzadziej
    miały nawrót choroby (n=92) w porównaniu
    z kobietami leczonymi wyłącznie tamoksyfenem (n=66). Liczba zgonów była
    mniejsza w przypadku stosowania anastrozolu (n=66 wobec
    90 przypadków po leczeniu wyłącznie tamoksyfenem). Ryzyko względne (HR) dla
    poszczególnych punktów końcowych kształtowało się następująco (na korzyść
    leczenia sekwencyjnego):
    1) przeżycie wolne od choroby – HR = 0,59; 95% przedział ufności (95% CI), 0,48-
    0,74; p<0,0001,
    2) przeżycie wolne od niekorzystnego zdarzenia klinicznego –
    HR = 0,55; 95% CI, 0,42-0,71; p<0,0001;
    3) przeżycie bez przerzutów odległych – HR = 0,61; 95% CI, 0,45-0,83; p = 0,002,
    4) całkowity czas przeżycia – HR = 0,71; 95% CI, 0,52-0,98; p = 0,04.

    Autorzy stwierdzają we wnioskach z przeprowadzonej metaanalizy, że korzyści w
    zakresie czasu wolnego od niekorzystnego zdarzenia klinicznego u pacjentek
    leczonych sekwencją tamoksyfen-anastrozol przekładają się na wydłużenie
    całkowitego czasu przeżycia. Wyniki omawianej metaanalizy wskazują na
    konieczność rozważenia zamiany tamoksyfenu po 2-3 latach jego stosowania na
    anastrozol u pacjentek
    z wczesnym, hormonozależnym rakiem piersi.

    Źródło: eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=54
  • Test pomoże przewidywać przyszłość pacjentek z rakiem

    Poziom białka p27 w komórkach raka piersi może dostarczyć ważnych informacji na
    temat szans pacjentki na dalsze przeżycie - wynika z najnowszych badań
    amerykańskich.
    Artykuł na ten temat zamieszcza najnowsze wydanie pisma "Journal of the
    National Cancer Institute".

    Naukowcy pod kierunkiem Peggy Porter z Centrum Badań nad Rakiem Freda
    Hutchinsona już 10 lat temu zidentyfikował białko p27, które zapobiega
    podziałom komórek.
    Od tego czasu badania na pacjentach prowadzone w różnych ośrodkach naukowych
    sugerowały, że nieprawidłowo niski poziom p27 w komórkach nowotworowych źle
    rokuje chorym na raka piersi (ale również na inne nowotwory).

    Danych tych nie można było jednak porównywać, gdyż pacjentki były poddawane
    różnym metodom terapii i trudno było wykluczyć, że terapia nie wpływa na szanse
    ich przeżycia.

    Aby wyeliminować to utrudnienie naukowcy z zespołu Porter we współpracy z
    badaczami z 9 innych ośrodków naukowych objęli badaniami ponad 3 tys.
    pacjentek, które przeszły chemioterapię z użyciem dwóch leków - doksorubicyny i
    cyklofosfamidu. Leki były podawane jednocześnie, bądź jeden po drugim.

    Analizy komórek pobranych z guzów wykazały, że pacjentki z niskim poziomem tego
    białka mają mniejsze szanse na przeżycie 5 lat od diagnozy, niż chore, których
    guzy produkują większe ilości p27. Zależność ta dotyczyła tylko guzów piersi
    pobudzanych do wzrostu przez hormony płciowe - estrogeny i progesteron.

    Zdaniem autorów pracy, wyniki te wskazują, że pomiar stężenia p27 w komórkach
    raka piersi może być ważnym źródłem informacji o szansach pacjentki na
    przeżycie.

    Jednak zanim taki test znajdzie zastosowanie w praktyce medycznej, naukowcy
    muszą jeszcze przeprowadzić wiele badań oraz uściślić, którym chorym przyniesie
    on najwięcej korzyści.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1445931,16,1,0,120,686,item.html
  • Skonstruowane przez naukowców z Politechniki Wrocławskiej urządzenie może
    zrewolucjonizować diagnostykę nowotworów piersi kobiet.W Pracowni Techniki
    Ultradźwiękowej Instytutu Telekomunikacji, Teleinformatyki i Akustyki
    wrocławskiej uczelni skonstruowano wersję laboratoryjną tzw. ultradźwiękowego
    tomografu transmisyjnego. Nowa aparatura ma dawać dokładniejsze wyniki.
    Lekarze powiedzieli "Rzeczpospolitej", że ich urządzenie może zaoferować
    dwukrotnie większą dokładność niż klasyczne USG. Pozwoli to radykalnie
    zwiększyć prawdopodobieństwo wykrycia raka. Ponadto wykorzystywane są
    bezpieczne dla pacjentek ultradźwięki.

    Kobieta kładzie się na brzuchu, zanurza pierś w wodzie, a resztę wykonuje
    ultradźwiękowy tomograf transmisyjny. Komputer na podstawie wyników generuje
    obraz przestrzenny, dokładnie tak jak w przypadku tomografu komputerowego czy
    rezonansu magnetycznego.

    Aparatura testowana na Politechnice Wrocławskiej to egzemplarz laboratoryjny.
    Jak pisze "Rzeczpospolita", potrzeba jednak kilku milionów złotych, by za dwa-
    trzy lata mogła ruszyć produkcja gotowych urządzeń tego typu. Statystyki
    poganiają. Wskazują, że co szesnasta Polka może zapaść na raka piersi.

    żródło: PAP - Nauka w Polsce
    www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=168&news_id=15182&layout=0&forum_id=6393&page=text
  • Docetaksel podawany w skojarzeniu z cyklofosfamidem wydłuża czas wolny od
    choroby u pacjentek z operacyjnym rakiem piersi.

    Na łamach Journal of Clinical Oncology opublikowano wyniki randomizowanego
    badania klinicznego fazy III, które porównywało skuteczność dwóch programów
    chemioterapii w leczeniu uzupełniającym operacyjnego raka piersi. Okazało się,
    że zastosowanie docetakselu w skojarzeniu z cyklofosfamidem znacząco wydłuża
    czas wolny od choroby w porównaniu ze standardowym programem chemioterapii
    składającym się z doksorubicyny i cyklofosfamidu.

    Do udziału w badaniu zakwalifikowano 1.016 pacjentek z inwazyjnym, operacyjnym
    rakiem piersi w stopniu zaawansowania I-III. U wszystkich pacjentek
    przeprowadzono radykalne leczenie chirurgiczne. Następnie pacjentki były
    przydzielane losowo do jednego z dwóch programów chemioterapii uzupełniającej:
    1) adriamycyna 60 mg/m2 + cyklofosfamid 600 mg/m2 (program AC) – 4 cykle co 21
    dni (n = 510), lub
    2) docetaksel 75 mg/m2 + cyklofosfamid 600 mg/m2 (program TC) –
    4 cykle co 21 dni (n = 506).
    Obie grupy były dobrze zrównoważone pod względem głównych czynników
    prognostycznych. U pacjentek, które tego wymagały, po zakończeniu chemioterapii
    stosowano radioterapię i/lub tamoksyfen.

    Mediana czasu obserwacji wyniosła 5,5 roku. Po 5 latach odsetek pacjentek
    wolnych od nawrotu choroby był statystycznie znamiennie większy w grupie
    leczonej programem TC w porównaniu z grupą AC [odpowiednio 86% i 80%;
    współczynnik ryzyka (HR) = 0,67;
    95% przedział ufności (95% CI) 0,50-0,94; p = 0,015]. Całkowity czas przeżycia
    nie różnił się istotnie w zależności od zastosowanego leczenia. W grupie
    otrzymującej chemioterapię według programu TC,
    90% pacjentek przeżyło 5 lat. W grupie AC odsetek ten wynosił 87% (HR = 0,76;
    95% CI 0,52-1,10; p = 0,13). W ramieniu TC stwierdzono więcej przypadków bólów
    mięśniowych i stawowych, obrzęków
    i gorączki neutropenicznej, natomiast w ramieniu AC – więcej przypadków
    nudności i wymiotów. Ponadto podczas leczenia chemioterapią według programu AC
    wystąpił 1 przypadek niewydolności mięśnia sercowego.

    Autorzy omawianej pracy stwierdzają we wnioskach, że chemioterapia według
    programu TC wydłuża czas wolny od choroby oraz wykazuje odmienny profil
    toksyczności w porównaniu z programem AC.

    żródło: eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=56
  • Wykonywanie limfadenektomii może być uzasadnione u pacjentek leczonych
    chirurgicznie z powodu zaawansowanego raka jajnika.

    Badacze amerykańscy przeprowadzili retrospektywną analizę losów pacjentek
    poddawanych limfadenektomii w czasie zabiegu opercyjnego przeprowadzanego z
    powodu zaawansowanego raka jajnika. Otrzymane wyniki wskazują na zasadność
    przeprowadzania limfadenektomii w tej grupie pacjentek.

    Do analizy włączono dane kliniczne 219 pacjentek leczonych operacyjnie z powodu
    zaawansowanego raka jajnika (stopień IIIC/IV)
    w latach 1994 – 1998. Zabieg obejmujący usunięcie węzłów chłonnych był
    przeprowadzony u 93 pacjentek (41%). Spośród tej grupy, u 61 pacjentek (65,5%)
    wykonano kompletną limfadenektomię (obejmującą węzły miedniczne i
    paraaortalne), a u kolejnych 32 pacjentek (34,5%) – limfadenektomię w
    ograniczonym zakresie. Limfadenektomia była niezależnym czynnikiem
    prognostycznym u pacjentek z chorobą rezydualną >1 cm. Pacjentki poddane
    kompletnej limfadenektomii osiągnęły 5. letnie przeżycie w 50% przypadków,
    podczas gdy w grupie poddanej usunięciu jedynie wybranych węzłów chłonnych 5
    lat przeżyło jedynie 33%, a w grupie poddanej zabiegowi nie obejmującego
    usunięcia węzłów – jedynie 29% pacjentek. Opisane różnice były znamienne
    statystycznie (p = 0,01). W grupie pacjentek poddanych limfadenektomii
    przeżycie 5. letnie było lepsze w przypadku braku przerzutów w węzłach (54%) i
    gorsze w przypadku obecności przerzutów (31,5%, p = 0,003). Zidentyfikowano
    następujące niezależne czynniki warunkujące włączenie węzłów chłonnych w zakres
    zabiegu chirurgicznego: chirurg (p < 0,001), mała objętość choroby rezydualnej
    (p = 0,004), grupa 1-2 w skali ASA (p = 0,004) oraz nieobecność makroskopowego
    rozsianego zajęcia otrzewnej przez chorobę nowotworową. Decyzja o
    przeprowadzeniu kompletnej limfadenektomii była podejmowna pod wpływem
    następujących niezależnych czynników: chirurg (p < 0,001), mała objętość
    choroby rezydualnej (p < 0,001) oraz wiek pacjentki poniżej 65 lat (p < 0,001).

    Autorzy omawianej pracy stwierdzają we wnioskach, że wykonywanie
    limfadenektomii u pacjentek z zaawansowanym rakiem jajnika wydaje się być
    uzasadnione.

    Źródło: eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=57
  • Leki na zaburzenia erekcji, takie jak Viagra i inne spokrewnione z nią związki,
    pomagają komórkom odpornościowym w walce z nowotworami obecnymi w organizmie i
    dzięki temu spowalniają ich wzrost - zaobserwowali naukowcy z USA.
    Artykuł na ten temat publikuje pismo "Journal of Experimental Medicine".

    Do takich wniosków doszli naukowcy z Johns Hopkins Kimmel Cancer Center, którzy
    prowadzili badania na myszach z przeszczepionym rakiem jelita grubego lub sutka.
    Okazało się, że u gryzoni, którym podawano sildenafil (aktywny składnik Viagry)
    guzy zmniejszyły się odpowiednio dwu- i trzykrotnie w porównaniu z myszami
    nieleczonymi.

    Co ważne, u zwierząt, które z powodu modyfikacji genetycznej nie miały czynnego
    układu odporności, sildenafil nie zmieniał rozmiarów nowotworów.

    Zdaniem autorów pracy, dowodzi to, że przeciwnowotworowe działanie leku wynika
    z jego wpływu na komórki odporności.

    Okazuje się, że aby uniknąć agresji ze strony układu immunologicznego, komórki
    nowotworowe stosują sprytną taktykę. Tworzą wokół siebie rodzaj "zasłony
    dymnej" złożonej z pewnej grupy komórek odpornościowych hamujących reakcję
    immunologiczną i określanych w skrócie jako MDCS. Dzięki temu komórki
    odpornościowe, wyspecjalizowane w niszczeniu nowotworów, nie atakują ich.

    Sildenafil, blokując aktywność enzymu 5-fosfodiesterazy, osłabia
    immunosupresyjne zdolności komórek MDCS. W rezultacie do guzów mogą napływać
    całe chmary komórek odpornościowych, zdolnych rozpoznawać i atakować komórki
    nowotworowe, tłumaczą badacze.

    Korzystny wpływ sildenafilu na naturalną odporność przeciwnowotworową naukowcy
    potwierdzili również w badaniach na komórkach odporności pobieranych od 14
    pacjentów z nowotworami głowy i szyi lub ze szpiczakiem mnogim.

    "Leki na zaburzenia erekcji wprawdzie nie wyleczą z choroby nowotworowej, ale
    mogą zwiększyć skuteczność innych metod terapeutycznych, np. chemioterapii czy
    immunoterapii" - komentuje prowadzący badania dr Ian Borello. Jego zespół
    planuje już niedługo przeprowadzić podobne testy na ludziach.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1447527,16,1,0,120,686,item.html
  • Ultrasonografia pozwala na dokładniejszą – w porównaniu z mammografią – ocenę
    wielkości guza w przypadku piersi o większej gęstości.

    Wielkość guza pierwotnego w przypadku raka piersi jest jednym z kluczowych
    czynników warunkujących podejmowanie decyzji terapeutycznych. Badacze z
    niemieckich ośrodków onkologicznych opublikowali wyniki prospektywnego badania
    klinicznego oceniającego przydatność ultrasonografii w ocenie wielkości guza
    pierwotnego w zależności od gęstości piersi. Okazało się, że ocena wielkości
    guzów zlokalizowanych w piersiach o większej gęstości jest bardziej dokładana w
    przypadku stosowania badania USG.

    Do udziału w badaniu zakwalifikowano 434 pacjentki z rozpoznanym rakiem piersi.
    Wielkość guza oceniano za pomocą mammografii, ultrasonografii oraz badania
    klinicznego. Gęstość piersi oceniano zgodnie z klasyfikacją Amerykańskiego
    Kolegium Radiologów (ACR).
    Gęstość piersi nie miała istotnego wpływu na ocenę wielkości guza przy pomocy
    badania USG – odchylenie w zakresie kategorii 1-4 wg ACR wynosiło 0,55-0,68 cm
    (p = 0,331). Podobne odchlenie w badaniu mammograficznym wynosiło 0,42-0,90 cm
    i było znamienne statystycznie (p < 0,001). Wyniki oceny wielkości guza w
    badaniu palpacyjnym były niezależne od gęstości piersi. Wiek pacjentki
    i wielkość guza były jedynymi czynnikami związanymi z gęstością piersi (analiza
    metodą wielu zmiennych). Potwierdziło się ogólne przekonanie, że gęstość piersi
    maleje wraz z wiekiem kobiet. Ponadto guzy duże
    (>2 cm) częściej występowały u pacjentek mających piersi o mniejszej gęstości.
    Autorzy omawianej pracy stwierdzają we wnioskach, że ultrasonografia jest
    bardziej dokładna w porównaniu z mammografią w ocenie wielkości guza
    pierwotnego w piersiach o większej gęstości. Stwierdzone różnice w ocenie
    wielkości guza powinny być brane pod uwagę w podejmowaniu decyzji klinicznych.

    Źródło: eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=58
  • Radioterapia ma znaczący wpływ na losy pacjentek z nawrotem raka szyjki macicy
    w postaci izolowanych przerzutów do paraaortalnych węzłów chłonnych.

    Badacze japońscy opublikowali wyniki retrospektywnej analizy wyników
    radioterapii u pacjentek z nawrotem raka szyjki macicy w postaci wyłącznie
    przerzutów do paraaortalnych węzłów chłonnych. Okazało się, że radioterapia ma
    znaczący pozytywny wpływ na całkowity czas przeżycia w tej grupie pacjentek.

    Paraaortalne węzły chłonne są drugim (po miednicy) co do częstości regionem
    anatomicznym, w którym lokalizują się zmiany nowotworowe w przypadku nawrotu
    raka szyjki macicy. Celem omawianej pracy była ocena skuteczności radioterapii
    w opisanej sytuacji klinicznej.

    W latach 1994-2003 w 13 japońskich szpitalach leczono z intencją wyleczenia
    ponad 5.000 kobiet z rakiem szyjki macicy. W tej grupie zidentyfikowano 84
    kobiety, u których doszło do nawrotu choroby w postaci izolowanych przerzutów
    do paraaortalnych węzłów chłonnych. Pacjentki te były leczone radioterapią ze
    żródeł zewnętrznych. Dawki frakcyjne wynosiły u poszczególnych pacjentek 1,7-
    2,0 Gy i były stosowane przez 5 dni w tygodniu. Dawka całkowita wynosiła od 25
    do 60 Gy (średnio 50,8 Gy).

    Odesetek 3. i 5. letnich przeżyć dla wszystkich pacjentek z przerzutami
    wyłącznie do paraaortalnych węzłów chłonnych wynosił odpowiednio 49,5% oraz
    31,3%. Odsetek przeżyć 3. letnich w grupie pacjentek
    z dolegliwościami spowodowanymi przerzutami wynosił 27,6% i był znacząco niższy
    w porównaniu z grupą bez objawów, w której wynosił 56,1% (p = 0,018). Nie
    stwierdzono istotnej różnicy w zakresie przeżycia 3. letniego w zależności od
    dawki radioterapii (powyżej lub poniżej 50 Gy), choś wystąpił trend na korzyść
    większych dawek – odsetki wynosiły odpowiednio 58,0% i 42,8% (p = 0,07). W
    trakcie leczenia nie wystąpiły objawy niepożądane o nasileniu większym niż
    2. stopień.

    Autorzy stwierdzają we wnioskach, że radioterapia ma znaczący wpływ na
    przeżycie pacjentek z izolowanym nawrotem raka szyjki macicy
    w obrębie paraaortalnych węzłów chłonnych – z zastrzeżeniem, że prezentowane
    wyniki uzyskano na podstawie analizy retrospektywnej.

    Źródło:eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=59
  • Amerykańscy naukowcy zidentyfikowali pierwszy gen odpowiedzialny za rozwój
    rodzinnego, czyli powodowanego dziedziczeniem mutacji genetycznej, raka
    trzustki. Swoje badania opisali w grudniowym wydaniu czasopisma "Public Library
    of Science".
    Rak trzustki to dość rzadka, ale śmiertelna choroba. Większość cierpiących na
    niego pacjentów umiera w ciągu pierwszego roku od zdiagnozowania. W USA jest to
    czwarta przyczyna zgonów powodowanych nowotworami. Około dziesięciu procent
    wszystkich przypadków raka trzustki ma charakter rodzinny.

    Jednak aż do tej pory odpowiedzialny za niego gen pozostawał nieznany. Dopiero
    grupa badaczy pod kierunkiem Teri Brentnall z University of Washington i Davida
    Whitcomba z University of Pittsburgh zidentyfikowała go i nazwała palladynem
    (od nazwiska XI- wiecznego włoskiego architekta - Palladia), ze względu na
    udział, jaki pełni w wyznaczaniu architektury komórki. Palladyn koduje bowiem
    składniki cytoszkieletu - wewnętrznego szkieletu komórki, który nadaje jej
    kształt i umożliwia poruszanie.
    Przez wiele lat amerykańscy naukowcy badali genomy 18 członków pewnej
    czteropokoleniowej rodziny (na potrzeby eksperymentu nazwanej rodziną X).
    Większość z nich chorowała na rodzinnego raka trzustki lub wykazywała
    przednowotworowe zmiany w tym organie. Badacze odkryli, że u wszystkich chorych
    na chromosomie 4 występuje jednakowy, 243-genowy fragment DNA. Nie wykryto go
    natomiast u osób zdrowych.

    Po porównaniu różnic w poziomie ekspresji tych 243 genów pomiędzy zdrową a
    nowotworowo zmienioną tkanką trzustki okazało się, że zarówno u członków
    rodziny X, jak i u osób, u których nowotwór rozwinął się spontanicznie,
    występuje wzmożona aktywność jednego genu - palladynu.

    Po zsekwencjonowaniu go wykryto odpowiedzialną za rozwój nowotworu mutację.
    Występowała ona u wszystkich członków rodziny X z rakiem trzustki lub zmianami
    przedrakowymi, ale nie u zdrowych osób.

    Aby potwierdzić swoje przypuszczenia, badacze wprowadzili zmutowany palladyn do
    ludzkich, hodowanych w warunkach laboratoryjnych komórek. Spowodowało to
    zwiększenie poziomu ich ekspresji oraz uszkodzenie cytoszkieletu.

    Naukowcy uważają, że omówione badania przyczynią się do opracowania i rozwoju
    nowych metod diagnostycznych i terapeutycznych, wspomagających walkę z tą
    śmiertelną chorobą.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1448439,16,1,0,120,686,item.html
  • Zwiększone ryzyko zachorowania na raka drugiej piersi utrzymuje się przez co
    najmniej 20 lat od leczenia oszczędzającego choroby zlokalizowanej w przeciwnym
    sutku.

    Wyniki retrospektywnej analizy losów pacjentek leczonych oszczędzająco z powodu
    raka piersi wskazują na utrzymywanie się przez co najmniej 20 lat zwiększonego
    ryzyka rozwoju raka drugiej piersi w tej grupie kobiet.

    Analizie poddano dokumentację medyczną dotyczącą 1.801 kobiet
    z jednostronnym rakiem piersi w stopniu zaawansowania 0-II, leczonych
    oszczędzająco w latach 1977-2000. Stwierdzono, że po 20 latach od momentu
    leczenia pierwszego raka piersi u 15,4% kobiet rozwija się rak piersi
    przeciwnej. Ryzyko rozwoju raka drugiej piersi w omawianej grupie pacjentek
    wynosi 0,75% na rok. Mediana czasu do rozpoznania raka drugiej piersi wynosi
    8,2 lat (zakres 0,5-26,5 lat). Nie stwierdzono różnic w częstości nowotworów w
    drugiej piersi w zależności od charakteru pierwczej choroby – rak inwazyjny lub
    DCIS (p = 0,84). Znaczna większość (83%) raków rozpoznawanych w drugiej piersi
    to raki inwazyjne, przy czym ryzyko rozwoju raka inwazyjnego w piersi
    przeciwnej do pierwotnie zajętej jest niezależne od charakteru pierwszej
    choroby – rak inwazyjny lub DCIS (p = 0,20). Metoda wykrycia raka pierwotnego –
    mammografia lub badanie fizykalne – nie jest czynnikiem predykcyjnym
    wystąpienia raka drugiej piersi (p = 0,20). Poza tym nie ma związku między
    lokalizacją pierwotnego i kolejnego raka w przeciwnych gruczołach piersiowych
    (p = 0,82).

    Autorzy omawianej pracy wnioskują, że zwiększone ryzyko wystąpienia raka
    drugiej piersi utrzymuje się co najmniej przez 20 lat od leczenia raka
    zlokalizowanego w przeciwnym sutku. Mammografia i badanie fizykalne pozostają
    podstawowymi metodami wykrywania raka drugiej piersi w omawianej grupie kobiet.

    Źródło: Hill-Kayser CE, Harris EE, Hwang WT, Solin LJ. Twenty-year incidence
    and patterns of contralateral breast cancer after breast conservation treatment
    with radiation. Int J Radiat Oncol Biol Phys. 2006; 66: 1313-9. [Publikacja w
    formie elektronicznej - 25.10.2006].


    International Journal of Radiation Oncology, Biology, Physics

    eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=61
  • Resekcja przerzutów raka piersi do wątroby może być rozważana jako wartościowy
    sposób postępowania.

    Zespół badaczy z francuskich ośrodków onkologicznych opublikował wyniki
    retrospektywnej analizy wyników operacyjnego leczenia przerzutów do wątroby u
    pacjentek z rakiem piersi. Okazało się, że resekcja przerzutów w tej grupie
    pacjentek jest często usprawiedliwiona i daje stosunkowo dobre wyniki.

    Analizie poddano dane kliniczne dotyczące 85 pacjentek leczonych
    w latach 1984-2004. Przerzuty zlokalizowane poza wątrobą występowały u 27
    pacjentek (32%). U 32 pacjentek (38%) występował 1 przerzut
    w wątrobie, a u kolejnych 26 pacjentek (31%) stwierdzono obecność więcej niż 3
    przerzutów. Hepatektomia o większym zakresie (co najmniej 3 usunięte segmenty)
    była wykonana u 54 pacjentek, natomiast hepatektomia mniejsza (poniżej 3
    segnentów) – u 31 pacjentek.

    Wszystkie pacjentki przeżyły 60 dni od zabiegu operacyjnego. Mediana czasu
    hospitalizacji wyniosła 9 dni. U 26% pacjentek wystąpiły powikłania
    pooperacyjne. Nieradykalność mikroskopową zabiegu (cecha R1) stwierdzono u 18%
    pacjentek, a nieradykalność makroskopową (cecha R2) – u kolejnych 17%
    pacjentek. U 28 pacjentek (33%) doszło do nawrotu choroby ograniczonego do
    wątroby – 12 kobiet z tej grupy leczono z zastosowaniem ponownej hepatektomii.

    Mediana czasu obserwacji wynosiła 38 miesięcy. Po tym okresie czasu żyły 32
    pacjentki, co daje medianę całkowitego czasu przeżycia wynoszącą 32 miesiące i
    odsetek przeżyć 5. letnich wynoszący 37%. Mediana czasu przeżycia wolnego od
    choroby wyniosła 20 miesięcy,
    a odsetek 5. letnich przeżyć wolnych od choroby – 21%. Zidentyfikowano
    następujące niekorzystne czynniki prognostyczne: brak odpowiedzi na
    chemioterapię przedoperacyjną (p = 0,008), makroskopowa nieradykalność zabiegu –
    cecha R2 (p = 0,0001) oraz brak konieczności wykonywania ponownej hepatektomii
    (p = 0,01).

    Autorzy omawianej pracy stwierdzają we wnioskach, że hepatektomia jest
    zabiegiem bezpiecznym u pacjentek z przerzutami raka piersi do wątroby.
    Omawiany sposób leczenia ma korzystny wpływ na przeżycie pacjentek nie
    obciążonych niekorzystnymi czynnikami prognastycznymi. Co więcej, dłuższe
    przeżycie może być osiągnięte nawet u pacjentek
    z resekcyjnymi lub kontrolowanymi przez leczenie systemowe przerzutami
    pozawątrobowymi. Leczenie chirurgiczne powinno być częściej niż dotychczas
    rozważane u pacjentek z przerzutami raka piersi do wątroby.

    Źródło: Adam R, Aloia T, Krissat J, Bralet MP, Paule B, Giacchetti S, Delvart
    V, Azoulay D, Bismuth H, Castaing D. Is Liver Resection Justified for Patients
    With Hepatic Metastases From Breast Cancer? Ann Surg. 2006; 244: 897-908.

    Annals of Surgery

    eOnkologia.pl
    www.eonkologia.pl/news.php?id=62
  • Specjaliści alarmują: otyłość zwiększa ryzyko nowotworów

    Otyłość znacznie zwiększa ryzyko raka, m.in. prostaty i jajnika; w wyniku
    nowotworów z nią związanych umiera co roku 6,5 tys. Polaków - alarmują naukowcy
    i lekarze. Jak informują, nadwaga i otyłość występuje u 15 milionów naszych
    rodaków. Konferencja naukowa poświęcona problemowi otyłości i nadwagi odbyła
    się w czwartek 14 grudnia w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej (SWPS) w
    Warszawie.

    "Otyłość zwiększa ryzyko wielu nowotworów złośliwych, m.in. prostaty, jajnika,
    trzonu macicy, okrężnicy, gruczołu sutkowego, trzustki i przełyku" - ostrzego
    wicedyrektor Instytutu Nauk o Zdrowiu SWPS dr Szymon Brużewicz.

    Jak dodaje, przyczyny zależnego od otyłości wzrostu ryzyka nowotworów wciąż
    pozostają nie do końca poznane. "Wydaje się jednak, że na pierwszy plan
    wysuwają się zaburzenia hormonalne, spowodowane przemianami nagromadzonej w
    nadmiarze tkanki tłuszczowej" - wyjaśnia.

    CO TRZECIA POLKA MA NADWAGĘ

    Jak informowano na konferencji, według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia
    (WHO) na świecie żyje ponad 300 milionów osób otyłych. Jest ich więcej niż
    ludzi cierpiących z powodu niedożywienia. W Europie liczba otyłych sięgnęła 165
    mln, z czego 15 mln to dzieci. Dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia w
    Warszawie prof. Mirosław Jarosz alarmuje, że liczba osób otyłych wzrasta w
    Europie w tempie epidemiologicznym; obecnie otyłych Europejczyków jest dziesięć
    razy więcej niż w roku 1970.

    Według Jarosza, w przypadku dorosłych Polaków problem nadwagi dotyczy 41 proc.
    mężczyzn i 30 proc. kobiet, a problem otyłości - 16 proc. mężczyzn i 20 proc.
    kobiet. Wśród polskich dzieci otyłych jest 5 proc., a nadwagę ma 8 proc. Jarosz
    zwraca uwagę, że nadwaga i otyłość bardzo często powodują wystąpienie chorób
    układu sercowo-naczyniowego, które są najczęstszym powodem zgonów Polaków.

    DUŻO JEDZENIA, MAŁO SPORTU

    Do głównych przyczyn nadwagi i otyłości - obok uwarunkowań genetycznych,efektów
    ubocznych przyjmowania pewnych leków (np. kortykosteroidów i pochodnych
    estrogenu) lub niektórych chorób - należą zbyt mała aktywność fizyczna i
    przejadanie się. W codziennej diecie Polaka zbyt wiele miejsca zajmują tłuszcze
    zwierzęce i węglowodany, a za mało warzywa i owoce - ostrzegają naukowcy.

    Jarosz zwraca uwagę, że nadwaga i otyłość bardzo często powodują wystąpienie
    chorób układu sercowo-naczyniowego, które są główną przyczyną zgonów
    Polaków. "Niedługo może być tak, że proces przedłużania się życia człowieka
    zostanie zahamowany, a przeciętna długość życia człowieka zacznie się skracać" -
    zaznacza profesor.

    Na konferencji przedstawiono wyniki badań specjalistów w zakresie medycyny
    sportowej z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Obliczyli oni, że 73 proc. Polaków
    prowadzi siedzący tryb życia - dla porównania w Rosji jest to 27 proc., a na
    Węgrzech 43 proc. Ustalili też, że tylko 7 proc. polskich kobiet i 5,5 proc.
    mężczyzn uprawia regularnie jakiś sport, zaś sporadycznie - czyli rzadziej niż
    raz w tygodniu - tylko 10 proc.

    OTYŁOŚĆ A PROBLEMY EMOCJONALNE

    Lekarz pediatra-endokrynolog dr Maria Sielicka-Gracka, współpracująca z Kliniką
    Pediatrii i Endokrynologii warszawskiej Akademii Medycznej, wyjaśnia, jaka jest
    różnica między nadwagą, a otyłością. Nadwaga to nadmiar masy ciała (w tym np.
    mięśni) w stosunku do wysokości człowieka, natomiast otyłość to nadmiar tkanki
    tłuszczowej w organizmie - tłumaczy.

    Sielicka-Gracka wymienia okresy życia człowieka, w których tkanka tłuszczowa
    rozwija się najszybciej. Są to okres płodowy - od 14. tygodnia życia, okres
    niemowlęcy - do 2. roku życia oraz okres dojrzewania. Dodała, że są dwa rodzaje
    otyłości: otyłość pierwotna - będąca skutkiem dostarczania organizmowi zbyt
    dużej ilości energii w stosunku do jego zapotrzebowania, w wyniku przejadania
    się; oraz otyłość wtórna - która towarzyszy chorobom.

    Dietetyk Dorota Osóbka, prowadząca poradnię żywieniową, dodała, że otyłość jest
    nierzadko związana z problemami emocjonalnymi - może być ich przyczyną i
    efektem. Jak wyjaśnia, otyłość powoduje u człowieka niską samoocenę, poczucie
    nieatrakcyjności, odrzucenia przez społeczeństwo, depresję i kłopoty w życiu
    seksualnym. Jako efekt problemów emocjonalnych pojawia się wtedy, kiedy np.
    ludzie jedzą zbyt wiele, by załagodzić stres, zaspokoić potrzebę miłości lub
    potrzebę sukcesu.

    źródło PAP - Nauka w Polsce
    www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=134&news_id=15437&layout=6&forum_id=6517&page=text
  • Bevacizumab, nowy lek na najczęstszą postać raka płuc, odcina dopływ krwi do
    guza i polepsza wskaźnik przeżycia pacjentów o niebagatelne 20 procent -
    informuje "New England Journal of Medicine."
    Jak wykazała trzecia faza badań klinicznych z udziałem 878 pacjentów,
    bevacizumab nie tylko pozwala żyć dłużej, ale i jego efekty uboczne są znacznie
    mniej dokuczliwe - nie powoduje utraty włosów, nudności czy wymiotów.

    Jeszcze przed publikacją tych wyników, dwa miesiące temu Food and Drug
    Administration uznała preparat (o handlowej nazwie Avastin) za lek pierwszego
    rzutu w leczeniu pacjentów z nieoperacyjnym, zaawansowanym, nawracającym lub
    dającym przerzuty niedrobnokomórkowym rakiem płuca.

    Pacjenci, którym bevacizumab podawano wraz konwencjonalnymi chemioterapeutykami
    (paclitaxelem i karboplatyną), mieli 35- procentową szansę pomyślnej reakcji na
    lek, podczas gdy sama chemioterapia dawała im najwyżej 15 procent nadziei.

    Bevacizumab jest pierwszym lekiem tego rodzaju stosowanym w leczeniu raka
    płuca. Trwają jednak badania nad innymi podobnymi preparatami i nie jest
    wykluczone, że ich wyniki okażą się jeszcze lepsze. Hamowanie powstawanie
    nowych naczyń krwionośnych sprawia, że nowotwór "dusi się" z braku tlenu. Lek
    wywiera działanie na naczynia za pośrednictwem specjalnego białka, które
    polepsza także stan naczyń, co ułatwia przedostawanie się chemioterapeutyków do
    guza.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1450999,16,1,0,120,686,item.html
  • Chirurgiczna cytoredukcja guza może poprawiać rokowanie u pacjentek z nawrotem
    raka jajnika po chemioterapii opartej na pochodnych platyny.

    Badacze japońscy przedstawili wyniki retrospektywnej analizy losów pacjentek
    leczonych z zastosowaniem cytoredukcji chirurgicznej w przebiegu nawrotu raka
    janika po chemioterapii opartej na pochodnych platyny. Opublikowane rezultaty
    wskazują na możliwość poprawy rokowania w tej grupie pacjentek poprzez
    zastosowanie w procesie leczenia chirurgicznej redukcji masy guza.

    Analiza objęła dane kliniczne dotyczące 46. pacjentek leczonych
    w latach 1988-2003 w Klinice Ginekologii i Położnictwa Wydziału Medycznego
    Uniwersytetu w Kyoto. Chirurgiczna cyturedukcja guza była wykonana u 23
    pacjentek. Chemioterapia była zastosowana u wszystkich 46 pacjentek.

    Pacjentki, u których wykonano chirurgiczną cytoredukcję, miały medianę
    całkowitego czasu przeżycia wynoszącą 41,7 miesiąca (liczone od czasu
    stwierdzenia nawrotu choroby po chemioterapii pierwszego rzutu opartej na
    pochodnych platyny). Odpowiednia wartość w grupie odniesienia (pacjentki
    leczone tylko przy pomocy chemioterapii) wyniosła 18,8 miesiąca. Stwierdzona
    różnica była znamienna statystycznie (p < 0,01). Ponadto jakość życia, mierzona
    czasem pozostawania w domu bez konieczności hospitalizacji oraz zachowaniem
    zdolności do odżywiania doustnego, była lepsza w grupie pacjentek poddanych
    leczeniu chirurgicznemu. Wielkość guza rezydualnego po cytoredukcji (< 2 cm vs
    > 2 cm) była istotnym czynnikiem determinującym rokowanie. W tym przypadku
    mediana całkowitego czasu przeżycia wynosiła odpowiednio 50 miesięcy i 35,2
    miesiąca
    (p < 0,05). Przeciwnie, liczba miejsc, w których doszło do nawrotu choroby oraz
    czas do progresji po leczeniu pierwotnym nie miały istotnego wpływu na
    rokowanie.

    Autorzy omawianej pracy wnioskują, że chirurgiczna cytoredukcja może poprawiać
    rokowanie u pacjentek z nawrotem raka jajnika po pierwotnym leczeniu z
    zastosowaniem chemioterapii opartej na pochodnych platyny. Wydłużenie
    całkowietgo czasu przeżycia jest prawdopodobnie większe u pacjentek z małą
    objętością choroby rezydualnej po cytoredukcji.

    Żródło: Matsumoto A, Higuchi T, Yura S, Mandai M, Kariya M, Takakura K, Fujii
    S. Role of salvage cytoreductive surgery in the treatment of patients with
    recurrent ovarian cancer after platinum-based chemotherapy. J Obstet Gynaecol
    Res. 2006 Dec;32(6):580-7.

    Journal of Obstetrics and Gynaecology Research

    eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=63
  • Pierwszy w Polsce program edukacyjny na temat raka szyjki macicy adresowany do
    młodzieży rusza w województwie śląskim. Zachorowanie na ten typ nowotworu jest
    związane ze stylem życia w młodym wieku.
    Do śląskich gimnazjów i szkół średnich trafi na początek 3,5 tys. broszur
    pt. "Twoje życie w Twoich rękach", opisujących zmiany zachodzące w organizmach
    dziewcząt i chłopców w okresie dojrzewania, radzącej, jak dbać o swoje zdrowie
    i wyjaśniający, co to jest rak szyjki macicy i co można zrobić, by uniknąć
    choroby lub wykryć ją we wczesnym stadium, kiedy nie jest niebezpieczna dla
    życia.

    Podczas konferencji prasowej w Katowicach przedstawiciele organizatora akcji -
    Śląskiej Ligi Walki z Rakiem, a także zarządu województwa śląskiego oraz
    wojewódzcy konsultanci ds. seksuologii i ginekologii onkologicznej
    poinformowali, że mogą zaprezentować film o zagrożeniu i podzielić się swoją
    wiedzą na ten temat. Apelowali do samorządowców i dyrektorów szkół, by
    organizowali takie spotkania z ich udziałem.

    Rak szyjki macicy powstaje w wyniku zakażenia wirusem brodawczaka ludzkiego
    HPV, przenoszonego w czasie stosunków seksualnych. Istnieje ponad 100 typów
    wirusa HPV, kilkanaście z nich jest bezpośrednią przyczyną raka szyjki macicy.
    Zakażenie jednym z nich u kobiety prowadzi do raka szyjki macicy, u mężczyzn
    może doprowadzić do raka prącia.

    Zakażenie jest najbardziej rozpowszechnione wśród ludzi młodych - w wieku od 16
    do 28 lat. Szczególnie narażone są osoby, które w bardzo młodym wieku podejmują
    współżycie i które często zmieniają partnerów seksualnych. Dostępna już jest
    szczepionka przeciwko brodawczakowi, którą należy przyjąć w młodym wieku, ale
    kosztuje ok. 1500 zł.

    Aby wykryć raka szyjki macicy we wczesnym stadium, każda kobieta powinna co 2-3
    lata zgłaszać się na badania cytologiczne. Pierwsze należy przeprowadzić nie
    później, niż 6 miesięcy od pierwszego kontaktu seksualnego.

    źródło pochodzenia Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1452884,16,1,0,120,686,item.html
  • Chemioterapia oparta na epirubicynie jest skuteczna u pacjentek z zapalnym
    rakiem piersi.

    Grupa badaczy z Francji opublikowała wyniki prospektywnego badania klinicznego
    GETIS 02, którego celem była ocena skuteczności chemioterapii opartej na
    epirubicynie w leczeniu pacjentek z rakiem zapalnym piersi. Zastosowany program
    chemioterapii był skuteczny i stosunkowo dobrze tolerowany.

    Do udzału w badaniu zakwalifikowano 120 pacjentek z rakiem zapalnym
    ograniczonym do jednej piersi i bez przerzutów odległych. Zastosowana
    chemioterapia była podzielona na dwa etapy. Początkowo pacjentki otrzymywały
    leczenie według programu wysokodawkowego FEC
    (FEC-HD - 5-fluorouracyl 750 mg/m2 w dniach 1-4, epirubicyna
    35 mg/m2 w dniach 2-4 oraz cyklofosfamid 400 mg/m2 w dniach 2-4) – 4 cykle co
    21 dni. U części pacjentek stosowano lenograstim. Leczenie miejscowe obejmowało
    mastektomię i/lub radioterapię.
    W drugim etapie leczenia systemowego pacjentki otrzymywały chemioterapię
    podtrzymującą według programu FEC 75 (5-fluorouracyl 500 mg/m2, epirubicyna 75
    mg/m2 oraz cyklofosfamid 500 mg/m2
    w dniu 1) – 4 cykle co 21 dni. Nie stosowano leczenia hormonalnego.

    Spośród 102 pacjentek, u których przeprowadzono leczenie chirurgiczne,
    całkowita odpowiedź patologiczna została osiągnięta u 23,5% w przypadku
    nowotworu ograniczonego do piersi, oraz u 31,4% w przypadku przerzutów do
    pachowych węzłów chłonnych. Ogólny odsetek całkowitych odpowiedzi
    patologicznych w populacji pacjentek biorących udział w badaniu wynosił 14,7%.
    Chemioterapię podtrzymującą według programu FEC 75 otrzymało 109 pacjentek.

    Mediana czasu obserwacji wynosiła 10 lat. Po tym okresie odsetek przeżyć
    wolnych od nawrotu choroby wynosił 35,7%, a całkowity odsetek przeżyć – 41,2%.
    Mediana czasu przeżycia wolnego od nawrotu choroby wynosiła 39 miesięcy [95%
    przedział ufności
    (95% CI), 25-53 miesiące], a mediana całkowitego czasu przeżycia –
    61 miesięcy (95% CI, 43-79 miesięcy). U pięciu pacjentek stwierdzono czasowe
    zmniejszenie frakcji wyrzutowej lewej komory serca, bez objawów zastoinowej
    niewydolności krążenia. W grupie pacjentek otrzymujących lenograstim jeden
    przypadek ostrej białaczki mieloblastycznej M2 oraz jeden przypadek zespołu
    mielodysplastycznego.

    Autorzy omawianej pracy wnioskują, że chemioterapia indukcyjna według programu
    FEC-HD z następową chemioterapią podtrzymującą FEC 75 jest bezpiecznym i
    efektywnym sposobem leczenia pacjentek z zapalnym rakiem piersi bez przerzutów
    odległych.

    Źródło: Veyret C, Levy C, Chollet P, Merrouche Y, Roche H, Kerbrat P, Fumoleau
    P, Fargeot P, Clavere P, Chevallier B. Inflammatory breast cancer outcome with
    epirubicin-based induction and maintenance chemotherapy: ten-Year Results from
    the French Adjuvant Study Group GETIS 02 Trial. Cancer 2006; 107: 2535-44.
    Cancer

    źródło eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=64

  • Powodzenie Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych będzie zależało
    nie tylko od lekarzy, ale i edukacji całego społeczeństwa - mówili uczestniczy
    konferencji poświęconej realizacji Programu.
    W pierwszej kolejności realizowane będą elementy Programu dotyczące
    profilaktyki raka piersi, jelita grubego i macicy. Zwłaszcza wyniki leczenia
    raka szyjki macicy trzeba będzie poprawić - mówił wiceminister zdrowia Jarosław
    Pinkas. Jedną z najważniejszych przyczyn jest niechęć kobiet do zgłaszania się
    na badania profilaktyczne (tam, gdzie są one dostępne) - choć nie wymaga to
    skierowania.

    Radykalnym posunięciem byłoby szczepienie 10-12-letnich dziewczynek szczepionką
    przeciwko wirusowi ludzkiego brodawczaka, który jest przyczyną większości
    przypadków raka szyjki macicy. Niestety, o ile szczepionki przeciw odrze czy
    śwince kosztują około złotówki, to szczepionka przeciw rakowi szyjki macicy -
    około 1500 złotych. Szczepienie milionów kobiet byłoby zbyt dużym obciążeniem
    dla budżetu. W ramach profilaktyki nowotworów konieczne jest lepsze szkolenie
    lekarzy - nad czym zresztą pracuje Polska Unia Onkologii - ale co najmniej
    równie ważna jest wiedza społeczeństwa.

    Przykładem oddolnej inicjatywy mogą być wykłady dla żołnierzy organizowane
    przez Fundację Urszuli Jaworskiej. Zdobytą wiedzę o profilaktyce nowotworów
    żołnierze mogą dalej rozpowszechniać wśród rodziny i znajomych. Niestety, takie
    programy raczej nie mają szansy na dofinansowanie z budżetu.

    Jak mówił prezes Polskiej Unii Onkologii dr Janusz Meder, wielką rolę do
    wypełnienia mają media, zwłaszcza telewizja. Niestety, państwowa telewizja
    odmawia takiej edukacji w ramach swojej misji, a telewizje prywatne nie są
    skłonne do realizowania edukacyjnych programów za darmo.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1453450,16,1,0,120,686,item.html
  • Po przeszczepie nerki pacjenci mogą być trzykrotnie bardziej narażeni na ryzyko
    raka - wynika z najnowszych badań australijskich. Artykuł na ten temat
    zamieszcza pismo "Journal of the American Medical Association".
    Wiadomo, że leki immunosupresyjne podawane pacjentom przechodzącym przeszczep
    narządu czy tkanki znacznie osłabiają odporność pacjenta, zwiększając jego
    podatność na infekcje i różne nowotwory. Z dotychczasowych badań wynikało, że u
    pacjentów poddawanych immunosupresji rośnie ryzyko raka skóry (ale nie
    czerniaka), chłoniaka nieziarniczego oraz mięsaka Kaposiego. Brak jednak
    wiarygodnych danych na temat ryzyka innych nowotworów.

    Najnowsze badania przeprowadzili naukowcy z Uniwersytetu Nowej Południowej
    Walii w Sydney. Sprawdzili oni częstość występowania nowotworów w grupie 28
    tys. 855 pacjentów, którzy przeszli przeszczep nerki. Okazało się, że po
    przeszczepie nerki ryzyko różnych nowotworów złośliwych dotyczących 25 miejsc
    (tkanek i narządów) w organizmie znacznie rosło. Dla nowotworów z 18
    lokalizacji ryzyko to było ponad trzykrotnie większe. Przed przeszczepem
    pacjenci z poważną chorobą nerek byli tylko nieco bardziej ponad przeciętną
    narażeni na ryzyko raka.

    "Z naszych badań wynika, że immunosupresja stosowana u pacjentów poddawanych
    przeszczepom znacznie podnosi ryzyko nowotworów złośliwych różnych częściach
    ciała" - komentują autorzy pracy. Jak zaznaczają, o wielu z nich wiadomo, że
    mają potwierdzoną lub domniemaną przyczynę wirusową.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1453454,16,1,0,120,686,item.html
  • Duńscy naukowcy twierdzą, że oliwa z oliwek może zapobiegać rozwojowi
    nowotworów. Wskazują na to badania przeprowadzone w kilku krajach Europy.
    Oliwa z oliwek chroni komórki ciała przed licznymi uszkodzeniami. Zdaniem
    naukowców z Kopenhagi dobroczynny wpływ mają tu tłuszcze nienasycone, które
    blokują działanie tak zwanych wolnych rodników niszczących DNA, co z kolei może
    prowadzić do powstawania raka.

    Badania przeprowadzono na prawie dwustu Europejczykach z pięciu krajów, którym
    codziennie do diety dodawano po 25 mililitrów oliwy z oliwek. Zmniejszyło to
    poziom szkodliwych substancji średnio o 13 procent.
    Na łamach pisma Amerykańskiego Towarzystwa Biologii Eksperymentalnej Duńczycy
    podkreślają, że Europejczycy z południa - gdzie oliwa jest bardzo popularna -
    już na początku eksperymentu mieli lepsze wyniki niż mieszkańcy północy.

    Niezależni badacze ostrożnie traktują wyniki tych testów i przypominają, że
    przed nowotworami chroni też zmniejszenie spożycia czerwonego mięsa oraz
    jedzenie warzyw i owoców.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1455216,16,1,0,120,686,item.html
  • Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych opracowali nową metodę hamowania wzrostu guzów
    nowotworowych. Dzięki specjalnej substancji można zaburzyć prawidłowe ukrwienie
    guza i pozbawić go tlenu.
    Dwie prace dotyczące tej metody opublikowano na łamach najnowszego numeru
    pisma "Nature".

    Żeby nowotwór mógł rosnąć i rozwijać się w organizmie, potrzebuje własnej,
    stale rosnącej sieci naczyń krwionośnych, dzięki którym budujące go komórki są
    zaopatrywane w tlen i substancje odżywcze.

    Obecnie testuje się w klinice leki przeciwnowotworowe, zaburzające proces
    powstawania naczyń krwionośnych poprzez oddziaływanie z tzw. naczyniowo-
    śródbłonkowym czynnikiem wzrostu (VEGF), ale specyfiki te nie są skuteczne w
    przypadku wszystkich nowotworów.

    Badacze wykazali, że związek hamujący białko o nazwie DII4 powoduje obkurczanie
    guzów, nawet tych, które są odporne na leczenie lekami ograniczającymi
    powstawanie nowych naczyń krwionośnych (angiogenezę).

    Nowy lek powoduje wprawdzie wzmożenie angiogenezy, ale nowopowstałe naczynia
    krwionośne nie działają prawidłowo i guz ginie z powodu braku tlenu.

    Autorzy prac, Gavin Thurston i Minhong Yan mają nadzieję, że blokery białka
    DII4 będą efektywne przeciwko guzom odpornym na działanie leków
    oddziaływujących z VEGF, możliwe jest również, że w przyszłości wspomogą je w
    terapii skojarzonej.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1454094,16,1,0,120,686,item.html
  • Codziennie na raka szyjki macicy umiera 5 Polek. To drugi co do częstości
    występowania rak atakujący kobiety do 45 roku życia. W Polsce każdego roku rak
    szyjki macicy rozpoznawany jest u prawie 4000 kobiet. Niestety u co drugiej z
    nich za późno. Do tej pory kobiety mogły uniknąć tego losu poprzez regularne
    wykonywanie badań cytologicznych. Teraz, oprócz badań, mają wyjątkową możliwość
    zaszczepienia się przeciwko wirusowi wywołującemu raka szyjki macicy.
    Wirus HPV – mało znany, bardzo powszechny

    Główną przyczyną zachorowania na raka szyjki macicy jest zakażenie wirusem
    brodawczaka ludzkiego (HPV). HPV nie jest tak znanym wirusem jak HIV – jest
    jednak bardzo zakaźny. W 2003 roku w USA odnotowano 20 tysięcy przypadków
    zakażeń wirusem HIV i aż pięć i pół miliona zakażeń wirusem HPV. Szacuje się,
    że połowa ludzi na różnym etapie życia ulega zakażeniu tym wirusem. Najczęściej
    narażeni na kontakt z nim są młodzi, aktywni seksualnie ludzie w wieku od 18 do
    28 lat.

    Cichy zabójca

    Spośród ponad stu typów wirusa HPV kilka jest naprawdę niebezpiecznych. To
    wirusy tak zwanego wysokiego ryzyka onkogennego (np. 16 i 18), które w
    początkowej fazie zakażenia nie wywołują niepokojących objawów jednak z czasem
    mogą prowadzić do rozwoju raka szyjki macicy. Niestety w stadium zmian
    przedrakowych, a nawet w fazie wczesnego raka, kobieta może nie odczuwać bólu
    czy innych przykrych dolegliwości. Dlatego jedynym sposobem wykrycia zmian
    przedrakowych w obrębie szyjki macicy i nowotworu we wczesnym stadium jest
    regularne poddawanie się badaniom cytologicznym.

    Wstydliwy problem
    Zakażenie wirusem HPV typu 6 i 11 stanowi zagrożenie nie tylko dla kobiet ale
    również dla mężczyzn. To właśnie te wirusy są odpowiedzialne za pojawianie się
    brodawek płciowych tzw. kłykcin kończystych, na zewnętrznych narządach
    płciowych lub w okolicy odbytu kilka tygodni lub miesięcy po kontakcie
    seksualnym z osobą zakażoną. Brodawki płciowe są w Polsce najczęstszą przyczyną
    zgłoszeń do poradni chorób przenoszonych drogą płciową. Leczenie bywa bolesne i
    długie. Ze względu na nawroty, często musi być powtarzane. Zakażenia wirusem
    HPV często ustępują samoistnie. Jeśli jednak nie dają żadnych objawów, to pod
    postacią utajoną wirus może być dalej przenoszony drogą płciową.

    Szczepienie – skuteczna ochrona przed rakiem szyjki macicy i innymi zmianami
    wywoływanymi przez HPV

    Ustalenie, że głównym sprawcą raka szyjki macicy jest wirus HPV, jest jednym z
    największych odkryć medycyny ostatnich lat. Pozwoliło to na wynalezienie
    szczepionki, dzięki której w przyszłości ten rak przestanie być zmorą kobiet.
    Pierwsza i jedyna szczepionka wskazana w zapobieganiu rakowi szyjki macicy jest
    już dostępna w Polsce. Szczepionka chroni przed czterema typami wirusa HPV:
    dwoma typami o wysokim stopniu ryzyka rozwoju raka (typ 16 i 18) oraz dwoma
    typami o niskim stopniu ryzyka (typ 6 i 11) wywołującymi tzw. brodawki płciowe.
    Jest skuteczna i dobrze tolerowana – co zostało potwierdzone w kilku badaniach
    klinicznych prowadzonych między innymi w Polsce. W celu osiągnięcia pełnej
    ochrony przed typami wirusów przeciwko którym skierowana jest szczepionka,
    konieczne jest podanie trzech jej dawek. Drugą dawkę szczepionki należy podać
    dwa miesiące po pierwszej, a trzecią po kolejnych czterech miesiącach. W sumie
    więc cykl szczepień trwa pół roku. Adresy puntków szczepień znajdują się na
    stronie www.hpv.pl

    źródło Onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1380829,aspons.html
  • Neuronalne komórki macierzyste (NSC) mogą wytwarzać specyficzne substancje
    przeciwnowotworowe, które skutecznie i wybiórczo zwalczają komórki rakowe -
    piszą naukowcy w grudniowym wydaniu pisma "PLoS ONE".
    Od kilku lat prowadzone są intensywne badania nad wykorzystaniem takich komórek
    do odtwarzania nerwów, uszkodzonych przez choroby neurodegeneracyjne (np.
    chorobę Alzheimera, Parkinsona czy stwardnienie rozsiane) oraz w terapii
    pozawałowej, leczeniu cukrzycy, osteoporozy, reumatoidalnego zapalenia stawów
    lub regeneracji ran.

    Teraz okazało się, że NSC mogą być skutecznym lekarstwem także na raka. Mają
    bowiem zdolność do wytwarzania i dostarczania przeciwrakowych substancji do
    obszarów objętych nowotworem.

    Neuronalne komórki macierzyste wykazują tendencję do patotropizmu (czyli
    przemieszczania się w kierunku obszarów objętych chorobą) w odpowiedzi na
    sygnały chemiczne pochodzące od komórek nowotworowych.

    "Cecha ta czyni z nich skuteczną broń nie tylko przeciwko chorobom
    neurodegeneracyjnym, ale także niektórym nowotworom" - mówi autorka badań, dr
    Karen Aboody z City of Hope National Medical Center w Kalifornii.

    Naukowcy pod jej kierunkiem przeprowadzili badania na myszach dotkniętych
    nowotworem z rodzaju neuroblastoma (tzw. nerwiak płodowy). Okazało się, że
    wprowadzone do organizmów myszy komórki NSC przemieszczały się w kierunku
    ogniska nowotworu, gdzie rozpoczynały produkcję enzymów aktywujących
    specyficzne substancje, o działaniu zbliżonym do leków chemioterapeutycznych.

    "Co ważne, przeciwrakowe molekuły atakowały wyłącznie komórki nowotworowe, nie
    uszkadzając zdrowych tkanek. Zastosowanie takiej metody w leczeniu ludzi może
    więc zwiększyć skuteczność terapii i poprawić jakość życia pacjentów.
    Wyeliminowane zostają bowiem prawie wszystkie efekty uboczne kuracji, takie jak
    mdłości i biegunka" - podkreśla Aboody.

    W wyniku eksperymentu wszystkie myszy wróciły do zdrowia po ok. sześciu
    miesiącach. Bez niej połowa zwierząt umierała przez upływem 2 miesięcy.

    Neuroblastoma stanowi 6-10 proc. wszystkich nowotworów dziecięcych. Dotyka
    głównie dzieci poniżej drugiego roku życia. Ogólna przeżywalność wynosi 55 proc.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1456139,16,1,0,120,686,item.html
  • Bezprzewodowa kamera wielkości sporej tabletki pozwoli na bezbolesne, bardziej
    komfortowe, a przy tym równie skuteczne badanie układu pokarmowego -
    informuje "Optics&Laser Europe".
    Kolonoskopia to dość nieprzyjemne i krępujące badanie dolnego odcinka układu
    pokarmowego (jelita grubego), polegające na wprowadzeniu przez odbyt wziernika
    specjalnej kamery na długim, elastycznym przewodzie oraz przesyłaniu obrazu na
    monitor za pomocą przewodu.

    Wraz z opracowaniem oraz uruchomieniem produkcji Pillcam Colon, tego typu
    badania staną się mniej dokuczliwe dla pacjentów, a co za tym idzie, więcej
    osób będzie się decydowało na przeprowadzenie badań układu pokarmowego nie
    tylko ratujących życie, ale również profilaktycznych. Pillcam Colon to układ
    miniaturowych bezprzewodowych kamer zamkniętych w specjalnej obudowie o
    rozmiarach 11 x 31 mm, która uniemożliwia zniszczenie elektroniki przez
    środowisko układu pokarmowego.

    Badanie układu pokarmowego przeprowadzane za pomocą Pillcam Colon (urządzenia
    opracowanego i produkowanego przez naukowców z izraelskiego instytutu Given
    Imaging) jest bardzo proste - pacjent połyka "elektroniczną pigułkę" popijając
    wodą, a na jego ciele montowane są specjalne czujniki odbierające i
    rejestrujące sygnał z kamer.

    Pigułka wędruje układem pokarmowym i przekazuje sygnał z kamer zainstalowanych
    na każdym końcu. Układ wyposażony jest w system oświetlenia oraz baterię
    pozwalającą na ponad 10-godzinną pracę kamer.

    Dotychczasowe badania kliniczne urządzenia, prowadzone w trzech różnych
    instytutach badawczych wskazują, iż skuteczność diagnostyczna systemu (to
    znaczy wykrywanie polipów oraz innych zmian chorobowych układu pokarmowego)
    Pillcam Colon jest równa 70 proc. tradycyjnej kolonoskopii.

    Jak wskazują naukowcy, "elektroniczna pigułka" w pewnych przypadkach umożliwiła
    jednak wykrycie wczesnych stadiów nowotworu jelita grubego, czego nie udało się
    zdiagnozować u tego samego pacjenta za pomocą tradycyjnych metod.

    "Wyniki badań i testów Pillcam Colon są nadzwyczaj obiecujące. To upoważnia nas
    do stwierdzenia, iż technika ta stanie się skuteczną i powszechnie stosowaną,
    +łatwą i przyjemną+ metodą diagnostyczną" - konkluduje szef projektu, Homi
    Shamir.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1456145,16,1,0,120,686,item.html
  • niestety jestem posiadaczką wirusa, pewnie w takim przypadku szczepionka już
    nie dla mnie raczej?
  • 1 stycznia 2007 roku Polska dołączy do grupy ośmiu państw umożliwiających swoim
    obywatelom bezpłatny dostęp do internetowej wersji biblioteki Cochrane
    Library. Biblioteka ta jest ogromnym zbiorem informacji z dziedziny medycyny.
    Może stanowić źródło wiedzy zarówno dla pacjentów, lekarzy specjalistów, jak i
    pracowników naukowych.

    Cochrane Library powstała w 1995 roku, dzięki współpracy międzynarodowej grupy
    specjalistów zrzeszonych w non-profitowej, skupiającej ponad 6000 członków
    (badaczy, lekarzy i przedstawicieli innych zawodów medycznych) organizacji The
    Cochrane Collaboration. Jej zadaniem jest wybieranie wiarygodnych i
    udokumentowanych badaniami klinicznymi publikacji oraz analiza przedstawionych
    w nich wyników.
    Do tej pory z zasobów biblioteki korzystać mogły Australia, Dania, Finlandia,
    Irlandia, Nowa Zelandia, Norwegia, Szwecja i Wielka Brytania.

    Biblioteka Cochrane Library przez stronę Agencji Oceny Technologii Medycznych:
    www.aotm.gov.plv/
    źródło: PAP - Nauka w Polsce
    www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=14&news_id=15801&layout=12&forum_id=6711&page=text

  • 31.12.06, 13:02
    Margola, kupiłam ostatnio książkę "Nowotwory, a choroby nowotoorowe" trzech
    znanych polskich naukowców i pisza oni w tej ksiazce o szczepionce "Gynatren".
    Ta szczepionka moze ci pomoc w walce z wirusem HPV, bo chyba o tym wirusie mowisz.
    Nie bede tutaj przepisywac kilka stron badan na temat tej szczepionki, ale z
    tego co wyczytałam, to przynosi ona bardzo pozytywne efekty.
    Z tego co wiem, nie ma jej w sprzedaży w Polsce, ale na recepte kazda apteka ci
    ten lek sprowadzi z Niemiec. Sa to trzy zastrzyki, ktore sie podaje w odstepie
    chyba 2-tygodniowym.Idz do ginekologa i zapytaj o to.
  • Organiczne diody świecące (OLED), zintegrowane z samoprzylepnym opatrunkiem,
    wykorzystane zostały jako przenośne, nie utrudniające codziennych czynności
    źródło światła fotodynamicznej terapii antynowotoworowej - donosi "Optics&Laser
    Europe".
    Fotodynamiczna terapia antynowotoworowa (PDT - ang. photodynamic therapy)
    składa się z dwóch głównych elementów - aktywowanej światłem farmakoterapii,
    wybiórczo niszczącej komórki nowotworowe oraz świetlnego aktywatora, czyli
    źródła światła (najczęściej czerwonego).

    Po upowszechnieniu się organicznych świecących diod, tzw. OLED (ang. organic
    light emitting diodes), wielu naukowców zaczęło wykorzystywać tego typu diody w
    nowoczesnych urządzeniach elektronicznych, miedzy innymi w medycynie.

    Duet współpracujących szkockich naukowców - profesor Ifor Samuel z University
    of St. Andrews oraz doktor James Ferguson z Ninewells Hospital - zaprezentował
    nowoczesne przenośne urządzenie, będące nowym źródłem światła dla
    antynowotworowej terapii fotodynamicznej.

    Urządzenie to składa się z szeregu diod OLED (świecących czerwonym, dobrze
    przepuszczalnym przez żywe tkanki światłem), zainstalowanych w niewielkiej
    obudowie (2,5 x 2,5 x 1 mm). Całość waży niespełna 3 g.

    Urządzenie zostaje przymocowane za pomocą elastycznego plastra do zmienionego
    nowotworowo fragmentu skóry, dzięki czemu pacjent może być poddawany terapii
    PDT, a jednocześnie wykonywać wszystkie rutynowe czynności dnia, jak praca i
    wypoczynek, poza szpitalem, w zaciszu własnego domu.

    Układ OLED połączony jest za pomocą kabla z zestawem baterii noszonych przez
    pacjenta na pasku. Pracę diod nadzoruje elektroniczny sterownik, programowany
    przez lekarza - w określonym momencie w ciągu dnia, z bardzo precyzyjnie
    dobraną mocą i czasem naświetlania włącza i wyłącza czerwone diody, aktywujące
    działanie leków przyjmowanych przez pacjenta.

    Dotychczasowe testy kliniczne tego urządzenia wykazały, że spośród 12 osób
    leczonych za pomocą terapii PDT z wykorzystaniem nowego przenośnego źródła
    światła, 9 całkowicie powróciło do zdrowia.

    Według dra Fergusona, przewagą terapii PDT jest brak oszpecających skórę blizn
    towarzyszących często innym, konwencjonalnym metodom leczenia nowotworów skóry.
    A jeśli jeszcze fotodynamiczna terapia antynowotworowa wzbogacona zostanie o
    przenośne źródło światła, pacjent niemal całkowicie pozbawiony jest niepokoju
    wynikającego ze świadomości leczenia groźnej choroby.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1456707,16,1,0,120,686,item.html
  • Ważniejsze fragmenty artykułu:
    Skuteczność 4-walentnej szczepionki przeciwko ludzkim wirusom brodawczaka
    (HPV) - badanie z randomizacją

    Podsumowanie badania
    W tym prawidłowo przeprowadzonym badaniu z randomizacją autorzy zadali pytanie,
    czy u kobiet w wieku 16-23 lat podanie 3 dawek 4-walentnej rekombinowanej
    szepionki przeciwko HPV zawierającej wirusopodobne cząsteczki HPV (typu 6, 11,
    16 i 18) zapobiega, w porównaniu z placebo, przewlekłemu zakażeniu lub
    wystąpieniu związanych z nim zmian patologicznych wywołanych przez te typy HPV.
    Szczepienie 4-walentną szczepionką zapobiegało przewlekłemu zakażeniu lub
    związanym z nim zmianom patologicznym wywołanym przez typy HPV zawarte w
    szczepionce, w tym śródbłonkowej neoplazji szyjki macicy. Szczepienie nie
    wiązało się z częstszymi ciężkimi i poważnymi niepożądanymi odczynami
    poszczepiennymi.

    Wprowadzenie
    Przewlekłe zakażenie typami 16 i 18 ludzkiego wirusa brodawczaka (human
    papillomavirus - HPV) odpowiada za 70% przypadków raka szyjki macicy lub
    śródbłonkowej neoplazji szyjki macicy. Przesiewowe badania cytologiczne kobiet
    umożliwiają wczesne wykrycie zmian przedrakowych i raka szyjki macicy, ale nie
    zapobiegają zakażeniom HPV i rozwojowi raka. Typy 6 i 11 HPV są natomiast
    przyczyną 90% przypadków brodawek narządów płciowych i odbytu (kłykcin
    kończystych). Skuteczna i bezpieczna szczepionka przeciwko tym typom HPV
    mogłaby znamiennie zmniejszyć ryzyko zachorowania i konsekwencje wywoływanych
    przez nie chorób.

    Pytanie kliniczne
    Czy u kobiet w wieku 16-23 lat podanie 3 dawek 4-walentnej rekombinowanej
    szczepionki przeciwko HPV zawierającej wirusopodobne cząsteczki HPV (typu 6,
    11, 16 i 18) zapobiega, w porównaniu z placebo, przewlekłemu zakażeniu lub
    wystąpieniu związanych z nim zmian patologicznych wywołanych przez te typy HPV?

    Metodyka
    badanie z randomizacją, podwójnie ślepa próba; analiza ITT (obejmowała tylko
    kobiety, które w czasie kwalifikacji do badania były seronegatywne i PCR-
    negatywne wobec typów HPV zawartych w szczepionce, i którym podano przynajmniej
    1 dawkę szczepionki)

    Lokalizacja
    5 ośrodków w Brazylii, Finlandii, Norwegii, Szwecji i USA

    Badania
    Kryteria kwalifikujące: zdrowe kobiety, wiek 16-23 lub >=18 lat, jeśli kobieta
    jeszcze nie współżyła. Kryteria wykluczające: m.in. nieprawidłowy wynik badania
    cytologicznego w wywiadzie, więcej niż 4 partnerów seksualnych w ciągu życia.
    Wyjściowo badane grupy nie różniły się znamiennie pod względem cech
    demograficznych i klinicznych

    Wnioski

    Szczepienie kobiet w wieku 16-23 lat, seronegatywnych wobec HPV typu 6, 11, 16
    i 18, 4-walentną rekombinowaną szczepionką przeciwko HPV zapobiegało, w
    porównaniu z placebo, przewlekłemu zakażeniu lub związanym z nim zmianom
    patologicznym wywołanym przez typy HPV zawarte w szczepionce, w tym
    śródbłonkowej neoplazji szyjki macicy. Szczepienie było dobrze tolerowane i nie
    powodowało poważnych ani ciężkich niepożądanych odczynów poszczepiennych.

    Opracowali: dr med. Małgorzata Bała,
    prof. Roman Jaeschke MD MSc

    źródło Online Medycyna Praktyczna - portal dla lekarzy
    pełna treśc artykułu: www.mp.pl/artykuly/?aid=30380
  • Stosowanie imatinibu jako leczenia pierwszego rzutu w chronicznej fazie
    przewlekłej białaczki szpikowej pozwala na osiągnięcie długotrwałej odpowiedzi
    u większości pacjentów.

    Na łamach New England Journal of Medicine opublikowano wyniki 5. letniej
    obserwacji pacjentów z przewlekłą białaczką szpikową (CML), który otrzymywali
    imatinib jako leczenie pierwszego rzutu w chronicznej fazie choroby.
    Przedstawione dane wskazują na możliwość osiągnięcia długotrwałej odpowiedzi u
    większości osób należących do tej grupy przy rozpoczynaniu leczenia od
    stosowania imatinibu.

    Omawiana grupa pacjentów (N = 553) brała udział w randomizowanym badaniu
    klinicznym, w którym porównywano skuteczność imatinibu oraz alfa-interferonu i
    cytarabiny jako leczenia pierwszego rzutu w chronicznej fazie CML.

    Po okresie obserwacji, którego mediana wyniosła 60 miesięcy, odsetek
    całkowitych remisji cytogenetycznych w grupie pacjentów otrzymujących imatinib
    osiągnął po 12 miesiącach leczenia 69%, a po 60 miesiącach leczenia – 87%.
    Progresja choroby do fazy akceleracji lub kryzy blastycznej wystąpiła u 7%
    pacjentów leczonych imatinibem. Odsetek przeżyć 5. letnich wynosił 89% w
    przypadku stosowania imatinibu w pierwszym rzucie leczenia. Osiągnięcie
    całkowitej odpowiedzi cytogenetycznej było korzystnym czynnikiem
    prognostycznym. Długotrwałe przyjmowanie imatinibu nie było związane z
    wystąpieniem znaczących działań niepożądanych, które byłyby dotychczas nieznane.

    Przedstawione wyniki wskazują na możliwość uzyskania długotrwałej odpowiedzi u
    większości pacjentów leczonych imatinibem od momentu rozpoznania CML w fazie
    chronicznej.

    Źródło: Druker BJ, Guilhot F, O'Brien SG, Gathmann I, Kantarjian H, Gattermann
    N, Deininger MW, Silver RT, Goldman JM, Stone RM, Cervantes F, Hochhaus A,
    Powell BL, Gabrilove JL, Rousselot P, Reiffers J, Cornelissen JJ, Hughes T,
    Agis H, Fischer T, Verhoef G, Shepherd J, Saglio G, Gratwohl A, Nielsen JL,
    Radich JP, Simonsson B, Taylor K, Baccarani M, So C, Letvak L, Larson RA; IRIS
    Investigators. Five-year follow-up of patients receiving imatinib for chronic
    myeloid leukemia. N Engl J Med. 2006; 355: 2408-17.

    New England Journal of Medicin

    źródło eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=67
  • Mammografia przesiewowa u kobiet w wieku 40-50 lat statystycznie nieznamiennie
    zmniejsza ryzyko zgonu z powodu raka piersi.

    Na łamach czasopisma Lancet opublikowano wyniki randomizowanego prospektywnego
    badania klinicznego oceniającego wpływ przesiewowej mammografii na ryzyko zgonu
    z powodu raka piersi w grupie kobiet w wieku 40-50 lat. Wyniki wskazują na
    zmniejszenie ryzyka zgonu w tej grupie kobiet, jednakże bez osiągnięcia
    znamienności statystycznej.

    Dotychczasowe randomizowane prospektywne badania kliniczne oceniające
    skuteczność przesiewowej mammografii wykazały jej skuteczność jako sposobu
    obniżenia śmiertelności z powodu raka piersi w grupie kobiet w wieku 50 i
    więcej lat. Metaanaliza wszystkich dotychczasowych badań tego typu
    przeprowadzonych z udziałem kobiet w wieku 40-49 lat wykazała 15% zmniejszenie
    ryzyka zgonu. Jednakże istnieją uzasadnione wątpliwości co do rygorów
    przestrzegania górnej granicy wieku w tych badaniach. Być może istotny wpływ na
    osiągnięte rezultaty ma znaczący udział w omawianych badaniach kobiet w wieku
    lat 50 i starszych. Celem omawianego badania (The Age trial) była ocena wpływu
    zapraszania kobiet w wieku 40 lat na coroczną mammografię na śmiertelność z
    powodu raka piersi.

    Do udziału w badaniu zaproszono 160.921 kobiet w wieku 39-41 lat. Kobiety były
    losowo przydzielane (w proporcji 1:2) do grupy poddawanej corocznej mammografii
    do wieku 48 lat lub do grupy objętej standardową opieką medyczną (bez corocznej
    mammografii). Badanie przeprowadzono w 23 ośrodkach na terenie Wielkiej
    Brytanii.

    Po okresie obserwacji, którego mediana wynosiła 10,7 lat, stwierdzono
    zmniejszenie śmiertelności z powodu raka piersi w grupie kobiet poddawanej
    corocznej mammografii. Ryzyko względne wobec grupy odniesienia (bez
    mammografii) wyniosło 0,83 [95% przedział ufności (95% CI) 0,66-1,04; p =
    0,11]. Jak widać, stwierdzona różnica nie osiągnęła znamienności statystycznej.
    Bezwzględne zmniejszenie ryzyka zgonu wyniosło 0,40 na 1000 kobiet zaproszonych
    do udziału w badaniu przesiewowym (95% CI -0,07 do 0,87). Zmniejszenie
    śmiertelności skorygowane ze względu na nie zgłaszanie się kobiet do badania
    zostało oszacowane na 24% (ryzyko względne = 0,76,
    95% CI 0,51-1,01). Również w tym przypadku stwierdzona różnica nie osiągnęła
    znamienności statystycznej.

    Autorzy omawianej pracy zwracają uwagę na fakt, że uzyskane wyniki są zgodne z
    rezultatami podobnych badań przeprowadzonych wcześniej w grupie kobiet w wieku
    40-49 lat. Decyzje odnośnie prowadzenia przesiewowej mammografii w tej grupie
    kobiet powinny uwzględniać możliwe korzyści, ryzyko oraz ponoszone koszty.
    Dalsza obserwacja pacjentek włączonych do omawianego badania pozwoli na ocenę
    korzystnych efektów po dłuższym czasie obserwacji.

    Źródło: Moss SM, Cuckle H, Evans A, Johns L, Waller M, Bobrow L; Trial
    Management Group. Effect of mammographic screening from age 40 years on breast
    cancer mortality at 10 years' follow-up: a randomised controlled trial. Lancet.
    2006; 368: 2053-60. Komentarz w: Lancet. 2006; 368: 2035-7.

    Lancet

    źródło eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=66
  • Dodanie bewacizumabu do paklitakselu i karboplatyny wydłuża przeżycie pacjentów

    Na łamach jednego z grudniowych numerów New England Juornal of Medicine ukazały
    się wyniki randomizowanego badania klinicznego, którego celem była ocena
    skuteczności bewacizumabu stosowanego łącznie z chemioterapią (paklitaksel +
    karboplatyna) u pacjentów z zaawansowanym niedrobnokomórkowym rakiem płuca
    (NDRP). Okazało się, że co prawda dodanie bewacizumabu do chemioterapii wydłuża
    całkowity czas przeżycia, jednakże dzieje się to za cenę znaczącego zwiększenia
    ryzyka zgonu w trakcie leczenia.

    Omawiane badanie przeprowadzono w latach 2001-2004 pod patronatem ECOG. Do
    udziału w badaniu zakwalifikowano 878 osób
    z zaawansowanym NDRP (stopień IIIB lub IV). Pacjenci byli przydzielani losowo
    do jednego z dwóch sposobów leczenia:
    1) paklitaksel + karboplatyna – 6 podań co 3 tygodnie,
    2) paklitaksel + karboplatyna (podawane jak wyżej) + bewacizumab – podawnay co
    3 tygodnie do czasu wystąpienia progresji choroby lub ujawnienia się
    toksyczności nie tolerowanej przez pacjenta.
    Podstawowe kryteria wyłączenia pacjentów z udziału w badaniu obejmowały:
    rozpoznanie raka płaskonabłonkowego, obecność przerzutów do mózgu, znaczące
    klinicznie krwioplucie oraz stan sprawności według ECOG >1 i/lub niewydolność
    narządów ważnych dla życia. Przeżycie całkowite było pierwotnym punktem
    końcowym omawianego badania.

    Mediana całkowitego czasu przeżycia wyniosła 12,3 miesiąca w grupie pacjentów
    leczonych z udziałem bewacizumabu, oraz 10,3 miesiąca w grupie otrzymującej
    tylko chemioterapię. Omawiana różnica była statystycznie znamienna –
    współczynnik ryzyka zgonu (HR) wynosił
    0,79 (p = 0,003). Mediana czasu przeżycia wolnego od progresji choroby wynosiła
    odpowiednio 6,2 oraz 4,5 miesiąca. Również w tym przypadku stwierdzona różnica
    była statystycznie znamienna – HR dla progresji choroby wynosił 0,66 (p <
    0,001). W przypadku stosowania bewacuzimabu współczynnik obiektywnych
    odpowiedzi klinicznych wynosił 35%, wobec 15% wśród pacjentów leczonych tylko
    chemioterapią. Również ta różnica była statystycznie znamienna
    (p< 0,001).

    Wśród działań niepożądanych stosowanego leczenia zwraca uwagę wielokrotnie
    większy odsetek pacjentów, u których wystąpiło znaczące klinicznie krwawienie w
    przypadku zastosowania bewacizumabu – 4,4% wobec 0,7% w grupie pacjentów
    leczonych tylko chemioterapią.
    Co więcej, w grupie osób leczonych bewacizumabem zanotowano
    15 zgonów zależnych od zastosowanego leczenia, przy czym 5 osób spośród tej
    grupy zmarło z powodu krwotoku płucnego.

    Przedstawione powyżej wyniki wskazują na możliwość uzyskania statystycznie
    znamiennej poprawy obiektywnych wyników leczenia pacjentów z zaawansowanym NDRP
    przy zastosowaniu bewacizumabu
    połączeniu z paklitakselem i karboplatyną. Jednakże poprawa ta ma miejsce za
    cenę wielokrotnego zwiększenia ryzyka krwawień i zgonu
    z powodu zastosowanego leczenia.

    Źródło: Sandler A, Gray R, Perry MC, Brahmer J, Schiller JH, Dowlati A,
    Lilenbaum R, Johnson DH. Paclitaxel-carboplatin alone or with bevacizumab for
    non-small-cell lung cancer. N Engl J Med. 2006; 355: 2542-50.

    New England Journal of Medicine

    źródło eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=65
  • Odkryto kolejny gen zwiększający ryzyko raka piersi

    U kobiet z mutacją w genie PALB2 ryzyko zachorowania na raka sutka jest ponad
    dwukrotnie wyższe niż u innych kobiet w populacji - donoszą naukowcy na łamach
    pisma "Nature Genetics".
    Białko, kodowane przez PALB2, jest zaangażowane w proces naprawy DNA. U ludzi,
    u których gen jest zmutowany, dochodzi do nagromadzenia nieprawidłowych kopii
    DNA w komórkach. Ponadto białko PALB2 oddziałuje z innym białkiem - BRCA2 i
    stabilizuje je. Mutacja genu kodującego BRCA2 jest związana z dramatycznym
    wzrostem zachorowalności na raka sutka.

    Nazneen Rahman z Institute of Cancer Research w Sutton w Wielkiej Brytanii wraz
    z kolegami przeanalizowali sekwencję PALB2 u ponad 1000 kobiet, u których
    zdarzyły się przypadki raka piersi w rodzinie. U 10 spośród badanych kobiet
    wykryto mutację w jednej kopii genu PALB2. U ponad 1000 kobiet zdrowych mutacji
    w genie nie zaobserwowano. "Podejrzewamy, że mutacja w PALB2 jest przyczyną
    około 100 przypadków zachorowań na raka sutka w Wielkiej Brytanii każdego
    roku" - mówi profesor Rahman, główny autor pracy.

    Pomimo, że PALB2 w niewielkim stopniu wpływa na zachorowalność na raka sutka w
    całej populacji, stał się on czwartym genem odkrytym dzięki sekwencjonowaniu
    materiału genetycznego kobiet z rodzin wysokiego ryzyka.

    W dwóch pracach związanych z opisywaną inne grupy badawcze wykazały, że mutacja
    dwóch kopii PALB2 prowadzi do dziedzicznej niedokrwistości Fanconiego (rodzaj
    anemii), choroby charakteryzującej się rozlicznymi wadami rozwojowymi,
    uszkodzeniem szpiku kostnego i zwiększoną podatnością na zachorowanie na raka.

    Mutacja w PALB2 jest 12. odkrytą u pacjentów z niedokrwistością Fanconiego i
    trzecią mutacją pojedynczą (w jednej kopii genu), związaną z podwyższeniem
    ryzyka raka piersi (dwie pozostałe to mutacje w genach BRCA2 i BRIP1).

    Badanie genetycznych podstaw chorób dziedzicznych prawdopodobnie przyczyni się
    w przyszłości do opracowania skutecznej terapii tych chorób i ułatwi
    zapobieganie im, zwłaszcza u pacjentów z grup wysokiego ryzyka.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1457775,16,1,0,120,686,item.html
  • Bikalutamid stosowany łącznie z agonistą LHRH w pierwszym rzucie terapii
    hormonalnej znacząco wydłuża czas do niepowodzenia leczenia oraz czas do
    progresji choroby

    Badacze japońscy opublikowali kolejne wyniki randomizowanego, wieloośrodkowego
    badania klinicznego fazy III, przeprowadzonego metodą podwójnie ślepej próby w
    grupie pacjentów z zaawansowanym rakiem gruczołu krokowego. Celem badania była
    ocena skuteczności zastosowania w pierwszym rzucie leczenia bikalutamidu w
    skojarzeniu z agonistą LHRH. Uzyskane wyniki wskazują na obiektywne korzyści
    kliniczne wynikające z podjęcia takiego sposobu postępowania.

    Do udziału w badaniu zakwalifikowano 205 pacjentów z rakiem gruczołu krokowego
    w stopniu zaawansowania C/D, uprzednio nie leczonych. Osoby biorące udział w
    badaniu były leczone z zastosowaniem agonisty LHRH oraz bikalutamidu (1 raz
    dziennie 80 mg – grupa badana) lub placebo (grupa odniesienia). Pierwsze wyniki
    omawianego badania opublikowano w roku 2004. Wskazywały one na większą
    skuteczność leczenia skojarzonego w porównaniu z monoterapią agonistą LHRH
    w zakresie biochemicznej odpowiedzi na leczenie w ciągu 12 tygodni. Obecnie
    publikowane wyniki obejmują analizę następujących parametrów klinicznych: czas
    do osiągnięcia stężenia PSA ≤ 4 ng/ml, czas do niepowodzenia leczenia, czas do
    progresji choroby oraz całkowity czas przeżycia.

    W grupie pacjentów otrzymujących bikalutamid i agonistę LHRH stwierdzono
    statystycznie znamienne wydłużenie czasu do niepowodzenia leczenia oraz czasu
    do progresji choroby
    (p < 0,001) - w porównaniu z grupą leczoną tylko agonistą LHRH.
    Nie stwierdzono znamiennej statystycznie różnicy w zakresie całkowitego czasu
    przeżycia pomiędzy obiema grupami.

    Obserwacja pacjentów biorących udział w omawianym badaniu jest kontynuowana.

    Źródło: Usami M, Akaza H, Arai Y, Hirano Y, Kagawa S, Kanetake H, Naito S,
    Sumiyoshi Y, Takimoto Y, Terai A, Yoshida H, Ohashi Y. Bicalutamide 80 mg
    combined with a luteinizing hormone-releasing hormone agonist (LHRH-A) versus
    LHRH-A monotherapy in advanced prostate cancer: findings from a phase III
    randomized, double-blind, multicenter trial in Japanese patients. Prostate
    Cancer Prostatic Dis. 02.01.2007 [Publikacja w formie elektronicznej
    wyprzedzająca wersję drukowaną.]

    Prostate Cancer and Prostatic Diseases

    źródło eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=68
  • Metastatektomia wydłuża przeżycie wybranych pacjentów z przerzutami czerniaka
    do płuc.

    Wyniki analizy danych klinicznych 1720 pacjentów z przerzutami czerniaka do
    płuc wskazują na wydłużenie całkowitego czasu przeżycia w przypadku wykonania
    metastatektomii.

    Analiza obejmuje pacjentów leczonych w Klinice Chirurgii Centrum Medycznego
    Duke University w Durham (Teksas) w latach 1970-2004. Mediana całkowitego czasu
    przeżycia wynosiła w tej populacji pacjentów 7,3 miesięcy od chwili wystąpienia
    przerzutów do płuc. Zidentyfikowano następujące statystycznie znamienne
    korzystne czynniki prognostyczne: typ histologiczny guzkowy (p = 0,033), długi
    czas wolny od choroby po leczeniu pierwotnym (p < 0,001), mała liczba ognisk
    przerzutowych w płucach (p = 0,012), nieobecność przerzutów pozapłucnych (p <
    0,001) oraz wykonanie metastatektomii (p < 0,001). Metastatektomia wydłuża o 12
    miesięcy przeżycie pacjentów, którzy byli wolni od choroby przez okres ponad 5
    lat od leczenia pierwotnego (mediana = 19 miesięcy, wobec 7 miesięcy w grupie
    pacjentów z krótszym czasem wolnym od choroby, p < 0,01). Leczenie chirurgiczne
    przerzutów do płuc wydłuża
    o 10 miesięcy przeżycie pacjentów, u których nie stwierdzono obecności
    przerzutów pozapłucnych (mediana = 18 miesięcy, wobec 8 miesięcy
    w grupie pacjentów z przerzutami pozapłucnymi, p < 0,01).

    Po uwzględnieniu wszystkich zidentyfikowanych czynników ryzyka, metastatektomia
    okazuje się dawać znaczące wydłużenie przeżycia pacjentów z przerzutami
    czerniaka do płuc. Przedstawione dane są dowodem na duże znaczenie leczenia
    chirurgicznego u wybranych pacjentów należących do tej grupy.

    Źródło: Petersen RP, Hanish SI, Haney JC, Miller CC 3rd, Burfeind WR Jr, Tyler
    DS, Seigler HF, Wolfe W, D'Amico TA, Harpole DH Jr. Improved survival with
    pulmonary metastasectomy: An analysis of 1720 patients with pulmonary
    metastatic melanoma. J Thorac Cardiovasc Surg. 2007; 133: 104-110.

    Journal of Thoracic and Cardiovascular Surgery

    źródło eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=69
  • Geny, których aktywność w embrionalnych komórkach macierzystych jest wyłączona
    odwracalnie, w komórkach nowotworowych są zablokowane na stałe.
    Odkrycie amerykańskich i izraelskich naukowców potwierdza hipotezę według
    której nowotwory powstają z małej populacji komórek macierzystych.

    Prace opisujące wyniki badań naukowców z University of Southern California w
    USA i Hebrew University Medical School w Izraelu opublikowano w najnowszym
    numerze pisma "Nature Genetics". Komórki macierzyste zachowują zdolność do
    nieskończonej liczby podziałów komórkowych (proliferacji) dzięki odwracalnemu
    wyciszeniu (wyłączeniu aktywności) genów odpowiedzialnych za rozpoczęcie
    różnicowania. Duży kompleks białkowy tzw. Polycomb jest niezbędny do wyciszenia
    tych genów w embrionalnych komórkach macierzystych.

    Peter Larid wraz z grupą współpracowników z Los Angeles zaobserwowali, że w
    zarodkowych komórkach macierzystych Polycomb wycisza 177 genów oraz że 77 z
    nich jest na stałe zablokowane poprzez modyfikację DNA (metylację) w guzach
    jelita grubego.

    Autorzy podejrzewają, że Polycomb wyciszając geny w komórkach macierzystych
    niejako znakuje je przed wyciszeniem na stałe przez metylację DNA, która jest
    często obserwowana w komórkach nowotworowych.

    Niezależnie od naukowców z USA, grupa Howarda Cedara z Izraela odkryła, że geny
    wyciszone przez metylację DNA w komórkach rakowych często są modyfikowane przez
    kompleks Polycomb w normalnych zdrowych tkankach. Autorzy wywnioskowali, że
    wyciszanie genów związanych z rakiem jest swego rodzaju blokowaniem genów
    wyciszonych przejściowo w komórkach nienowotworowych lub macierzystych.

    Obydwie prace wskazują na to, że nowotwory powstają z puli komórek
    macierzystych poprzez dalszą modyfikację ich materiału genetycznego.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1458403,16,1,0,120,686,item.html
  • dzięki za info. szczepionka póki co nie jest u mnie wskazana.
  • Posiadanie samych córek może wskazywać u ojca na zwiększone ryzyko rozwoju raka
    prostaty - zaobserwowali naukowcy z Izraela. Przyczyną tej zbieżności może być -
    według nich - wada męskiego chromosomu płciowego Y.
    Naukowcy zbadali ponad 38 tys. mężczyzn. U 712 z nich stwierdzili raka
    prostaty. Później dane o rodzinach tych mężczyzn porównali z danymi o rodzinach
    zdrowych osób.

    Ostatecznie okazało się, że w porównaniu z mężczyznami mającymi przynajmniej
    jednego syna ojcowie samych córek mieli o 40 proc. większe ryzyko rozwoju raka
    prostaty. Ryzyko rosło do 60 proc., gdy mężczyzna miał trzy lub więcej córek i
    żadnego syna.

    Naukowcy szukali wyjaśnienia tej wyraźnej różnicy. Ponieważ problemy z prostatą
    często wykrywa się jedynie przy rutynowych badaniach, naukowcy nie wykluczają,
    że życie w sfeminizowanej rodzinie może sprawiać, że mężczyzna bardziej dba o
    zdrowie i częściej się bada - rośnie więc nie tyle ryzyko choroby, co
    prawdopodobieństwo jej wykrycia.

    Niewykluczone też, że mężczyźni posiadający same córki mogą częściej trafiać do
    lekarza i na odpowiednie badania, chcąc wykluczyć ewentualne problemy związane
    ze zdolnością do spłodzenia syna.

    Naukowcy nie posiadali danych potwierdzających te spekulacje. Za to
    zasugerowali, że fakt płodzenia samych córek i ryzyko raka prostaty mogą się
    wiązać z jednym - tym samym - czynnikiem genetycznym.

    Aby zapłodnić komórkę jajową, mężczyźni przekazują w nasieniu jeden chromosom
    płciowy. Jeśli będzie to Y, urodzi się syn, X oznacza córkę.

    Jak zasugerowali naukowcy, wady męskiego chromosomu Y mogą nie tylko wpływać na
    prawdopodobieństwo poczęcia lub rozwoju potomków płci męskiej, ale i prowadzić
    do rozwoju raka prostaty.

    Mimo tych zbieżności, nikt nie powinien wpadać na pomysł, że to córki mogą być
    powodem raka prostaty u ojca - zastrzega Chris Hiley z brytyjskiej organizacji
    charytatywnej Prostate Cancer Charity, ukierunkowanej na pomoc mężczyznom z
    rakiem prostaty.

    Zdaniem Hiley wyniki badań są ciekawe, ale też wymagają potwierdzenia w
    badaniach na większej populacji panów z innych regionów świata.

    Rak prostaty to choroba nowotworowa gruczołu krokowego. W Europie Zachodniej i
    USA jest najczęstszym nowotworem złośliwym u mężczyzn i stanowi 20 proc.
    wszystkich nowotworów.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1459033,16,1,0,120,686,item.html
  • Chirurgia laparoskopowa daje dobre wyniki u pacjentów z wczesnym rakiem żołądka.

    Wyniki opublikowane przez badaczy japońskich wskazują na dużą przydatność
    chirurgii laparoskopowej w leczeniu wczesnego raka żołądka. Skuteczność takiego
    spoosbu postępowania jest porównywalna z rezulatatmi osiąganymi przy
    zastosowaniu klasycznego postępowania operacyjnego.

    Chirurgia laparoskopowa nie była dotychczas szeroko stosowana
    w leczeniu raka żołądka. Przyczyną takiego stanu rzeczy był brak danych na
    temat wczesnych i odległych wyników leczenia. Omawiana praca jest podsumowaniem
    retropektywnego, wieloośrodkowego badania przeprowadzonego z udziałem pacjentów
    z wczesnym rakiem żołądka.

    Do udziału w badaniu zakwalifikowano 1294 pacjentów, którzy w latach 1994-2003
    byli poddani laparoskopowej gastrektomii w 16 japońskich ośrodkach
    chirurgicznych. Ocenie poddano wczesne i odległe wyniki leczenia.

    Gastrektomia dystalna była wykonana u 1185 pacjentów (91,5%), gastrektomia
    proksymalna – u 54 (4,2%), a gastrektomia całkowita –
    u 55 osób (4,3%). Powikłania około- i pooperacyjne wystąpiły u 14,8% pacjentów.
    Nie stwierdzono zgonów w okresie około- i pooperacyjnym. Choroba w stopniu
    zaawansowania IA występowała u 1212 pacjentów (93,7%), natomiast w stopniu
    zaawansowania IB – u 75 osób (5,8%).
    U 7 pacjentów (0,5%) stwierdzono II stopień zaawansowania klinicznego (ocean na
    podstawie badania histopatologicznego). Po okresie obserwacji, którego mediana
    wyniosła 36 miesięcy (zakres 13-113 miesięcy), nawrót choroby stwierdzono
    jedynie u 6 pacjentów (0,6%). Odsetek wolnych od choroby przeżyć 5-letnich
    wynosił 99,8% u pacjentów z chorobą w stopniu zaawansowania IA, 98,7 % u
    pacjentów z chorobą w stopniu zaawansowania IB, oraz 85,7% u osób z nowotworem
    w II stopniu zaawansowania.

    Autorzy podkreślają, że choć - ze względu na retrospektywny charakter badania –
    przedstawione dane należy traktować jako wstępne, to jednakże uzyskane wyniki
    wskazują na dobre wyniki leczenia osiągane po zastosowaniu chirurgii
    laparoskopowej w leczeniu pacjentów
    z wczesnym rakiem żołądka.

    Źródło: Kitano S, Shiraishi N, Uyama I, Sugihara K, Tanigawa N; the Japanese
    Laparoscopic Surgery Study Group. A Multicenter Study on Oncologic Outcome of
    Laparoscopic Gastrectomy for Early Cancer in Japan.Ann Surg. 2007; 245: 68-72.

    Annals of Surgery

    źródło eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=70
  • Chirurgia laparoskopowa jest wysoce przydatna w leczeniu raka jelita grubego.

    Wyniki prospektywnego badania klinicznego przeprowadzonego w Hongkongu wskazują
    na przydatność chirurgii laparoskopowej w leczeniu raka jelita grubego. Wyniki
    osiągane przy zastosowaniu tej metody leczenia są porównywalne z rezultatami
    uzyskiwanymi po przeprowadzeniu zabiegu operacyjnego metodą klasyczną.

    Badanie było podzielone na dwa etapy, obejmujące odpowiednio okres od stycznia
    1996 do mja 2000 oraz od czerwca 2000 do grudnia 2004. W pierwszym etapie do
    udziału w badaniu zakwalifikowano 448 pacjentów, zaś w drugim etapie – 656
    (łącznie 1134 osoby).
    U wszystkich pacjentów rozopznano raka jelita grubego zlokalizowanego w
    odległości większej niż 12 cm od szczeliny odbytu. Porównano wyniki leczenia
    przy zastosowaniu metody laparoskopowej i klasycznej, jak również dokonano
    porównania wyników osiągniętych u pacjentów leczonych na poszczególnych etapach
    badania.

    W drugim etapie badania śmiertelność około- i pooperacyjna wynosiła 0,8% u
    pacjentów leczonych laparoskopowo oraz 3,7% w grupie osób poddanych klasycznemu
    zabiegowi operacyjnemu. Omawiana różnica była znamienna statystycznie (p =
    0,022). Powikłania około-
    i pooperacyjne występowały u 21,7% pacjentów leczonych laparoskopowo oraz u
    15,7% osób poddanych operacji metodą klasyczną. W tym przypadku różnica była
    nieznamienna statystycznie
    (p = 0,068). Pacjenci, u których wykonano zabieg metodą laparoskopową
    charakteryzowali się wcześniejszym powrotem funkcji jelita grubego,
    wcześniejszym poworotem do normalnego odżywiania oraz krótszym czasem
    hospitalizacji. Stwierdzono 74,4% przeżyć 3. letnich w grupie pacjentów
    poddanych operacji metodą klasyczną, wobec 78,8% w grupie poddanej leczeniu
    laparoskopowemu (różnica na granicy znamienności statystycznej – p = 0,046).

    Uzyskane wyniki wskazują na dużą przydatność i bezpieczeństwo laparoskopowego
    leczenia chirurgicznego pacjentów z rakiem jelita grubego.

    Źródło: Law WL, Lee YM, Choi HK, Seto CL, Ho JW. Impact of Laparoscopic
    Resection for Colorectal Cancer on Operative Outcomes and Survival. Ann Surg.
    2007; 245: 1-7.

    Annals of Surgery

    źródło eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=71
  • Kapsaicyna, pikantny składnik papryki, niszczy komórki nowotworowe, działając
    na ich mitochondria - informuje pismo "Biochemical and Biophysical Research
    Communications".
    Jak wykazali naukowcy z Nottingham University, kapsaicyna pobudza komórki
    nowotworowe do samozniszczenia (apoptozy), atakując ich mitochondria, które
    odpowiadają za wytwarzanie energii. Także inne spokrewnione z kapsaicyną
    związki - tak zwane wanilloidy - potrafią specyficznie wiązać się z komórkami
    nowotworowymi, nie uszkadzając zdrowych.

    Zdaniem autorów badań odmienność mitochondriów to "pięta Achillesowa"
    wszystkich nowotworów, a więc lek, który działałby tylko na nie, mógłby być
    skuteczny i uniwersalny w terapii nowotworów. Ponieważ powszechne spożycie
    papryki wykazało względną nieszkodliwość kapsaicyny, badania kliniczne nad jej
    zastosowaniem w leczeniu nie powinny być kosztowne ani długotrwałe - choć nie
    wiadomo, na ile wyniki uzyskane w laboratorium potwierdzą się w warunkach
    klinicznych u pacjentów Odpowiedzialna za ostry smak papryki kapsaicyna pobudza
    komórki nerwowe dokładnie w ten sam sposób, co rzeczywiste uszkodzenia tkanek
    na skutek urazu mechanicznego lub poparzenia. Już wcześniej substancja znalazła
    liczne zastosowania - na przykład jako obronny aerozol ("gaz pieprzowy") czy
    gaz łzawiący stosowany podczas zamieszek, a także jako składnik wyjątkowo
    nieprzyjemnej w smaku farby chroniącej kadłuby statków przed obrastaniem
    skorupiakami.

    W medycynie stosuje się ją jako środek pobudzający apetyt oraz - paradoksalnie -
    do łagodzenia bólów, na przykład reumatycznych. Przewlekły kontakt z
    kapsaicyną znieczula bowiem zakończenia nerwowe.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1462516,16,item.html
  • Specjalny filtr pozwala wychwytywać z krwi zarówno komórki nowotworowe, jak i
    cenne komórki macierzyste - informuje serwis "EurekAlert."
    Filtr został opracowany przez zespół profesora Michaela Kinga z University of
    Rochester. Gdy wychwyci komórki nowotworowe, niszczy je, natomiast komórki
    macierzyste gromadzą się na filtrze bez uszkodzeń i mogą być użyte do leczenia
    wielu chorób. Takie komórki potrafią się przekształcić na przykład w tkankę
    chrzęstną, kostną czy komórki krwi.

    Filtr może być wprowadzony do organizmu człowieka albo też umieszczony na
    zewnątrz. Jego czynnym elementem są lepkie białka zwane selektynami, którymi
    pokrywa się wnętrze plastikowych rurek. W przypadku komórek macierzystych filtr
    tylko je wychwytuje, natomiast w wersji dla chorych na raka urządzenie
    doprowadza do "samobójstwa" komórki (apoptozy) dzięki dodatkowi cząsteczki o
    nazwie TRAIL, która nie szkodzi zdrowym komórkom. Taki przeciwnowotworowy
    filtr, znacznie zmniejszający liczbę przerzutów, można by wszczepiać pod skórę
    pacjentom przed chemioterapią lub operacją. Wkrótce mają być przeprowadzone
    próby urządzenia u pacjentów chorych na białaczkę i raka jelita grubego.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1461760,16,1,0,120,686,item.html
  • Udało się opracować metodę syntezy kryptoficyny 1, przeciwnowotworowej
    substancji wytwarzanej przez żyjące w wodzie sinice - informuje pismo "ACS
    Chemical Biology."
    Metodę syntezy kryptoficyny - która podczas badań laboratoryjnych wykazała
    obiecujące właściwości przeciwnowotworowe - opracował zespół prof. Davida H.
    Shermana z University of Michigan. Jej uzyskiwanie z samych sinic - prostych,
    przypominających jednokomórkowe glony organizmów, żyjących w wodzie i glebie -
    byłoby na większa skalę zbyt trudne. Stąd kłopoty z wyprodukowaniem
    dostatecznej ilości potencjalnego leku do badań klinicznych.

    Okazało się, że w przypadku kryptoficyn najtrudniejszym etapem jest dołączenie
    grupy epoksydowej - pierścienia, zawierającego atom tlenu. Grupa epoksydowa
    może być dołączona w dwóch konfiguracjach - alfa i beta. Tylko dołączenie grupy
    beta pozwala uzyskać środek przeciwnowotworowy, ale dotychczas nie istniała
    metoda pozwalająca na uzyskiwanie wyłącznie takiej konfiguracji. Zespół z
    Michigan poradził sobie, izolując cały zestaw genów odpowiedzialnych za
    biosyntezę oraz najważniejsze enzymy. Pozwoliło to na opracowanie skutecznej
    metody wytwarzania kryptoficyn, mających wyłącznie "właściwą",
    przeciwnowotworową konfigurację beta.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1462504,16,1,0,120,686,item.html
  • Limfadenektomia wydłuża przeżycie pacjentek z rakiem jajnika w I stopniu
    zaawansowania klinicznego.

    Wyniki ogłoszone przez badaczy amerykańskich wskazują na korzyści wynikające z
    przeprowadzania limfadenektomii u pacjentek z rakiem jajnika w I stopniu
    zaawansowania klinicznego. Co ciekawe, wydłużenie przeżycia po zastosowaniu
    omawianej procedury nie dotyczy pacjentek z nowotworami jajnika innymi niż rak
    niejasnokomórkowy.

    Badaniem objęto 6.686 kobiet leczonych w latach 1988-2001
    w amerykańskich ośrodkach onkologicznych z powodu raka jajnika
    w I stopniu zaawansowania. Mediana wieku pacjentek wynosiła 54 lata (zakres: 1-
    99 lat). Guz pochodzenia nabłonkowego rozpoznano u 85,8% kobiet.
    Limfadenektomię wykonano u 2.862 pacjentek, co stanowi 42,8% badanej populacji.
    Prawdopodobieństwo wykonania tego zabiegu było większe u pacjentek ponożej 50.
    roku życia – w tej grupie wiekowej limfadenektomię wykonano u 60,2% kobiet,
    wobec 39,8%
    w grupie kobiet w wieku lat 50 i starszych. Omawiana różnica była znamienna
    statystycznie (p < 0,001).

    Limfadenektomia była związana ze znaczącym zwiększeniem odsetka
    5. letnich przeżyć zależnych od choroby. Odsetek ten wynosił 87,0% w grupie
    kobiet nie poddanych temu zabiegowi, oraz 92,6% w grupie pacjentek, u których
    wykonano limfadenektomię. Omawiana różnica była wysoce znamienna statystycznie
    (p < 0,001). Zwraca uwagę fakt, że wydłużenie przeżycia dotyczyło jedynie
    kobiet z rakiem niejasnokomórkowym. W tej grupie pacjentek odsetek przeżyć
    5. letnich zależnych od choroby wynosił 85,9% w przypadku nie wykonania
    limfadenektomii, oraz 93,3% w przypadku wykonania tego zabiegu. Stwierdzona
    różnica była ponownie wysoce statystycznie znamienna (p < 0,001). Nie
    stwierdzono wpływu wykonania limfadenektomii na czas przeżycia pacjentek z
    rakiem jasnokomórkowym, guzami zarodkowymi oraz mięsakami jajnika.

    Zakres wykonanej limfadenektomii miał zanczący wpływ na czas przeżycia
    pacjentek. Odsetek przeżyć 5. letnich zależnych od choroby wynosił 87,0% w
    przypadku braku całkowicie usuniętych węzłów chłonnych, 91,9% w przypadku
    usunięcia mniej niż 10 węzłów, oraz 93,8% w przypadku usunięcia 10 lub więcej
    węzłów. Omawiane różnice były wysoce statystycznie znamienne (p < 0,001). PO
    zastosowaniu analizy wielu zmiennych stwierdzono, że rozległość wykonanej
    limfadenektomii była niezależnym czynnikiem prognostycznym.

    Uzyskane wyniki, choć oparte na analizie retrospektywnej, sugerują wyraźnie
    korzystny wpływ wykonania limfadenektomii na przeżycie pacjentek z
    niejasnokomórkowym rakiem jajnika w I stopniu zaawansowania klinicznego.

    Źródło: Chan JK, Munro EG, Cheung MK, Husain A, Teng NN, Berek JS, Osann K.
    Association of Lymphadenectomy and Survival in
    Stage I Ovarian Cancer Patients. Obstet Gynecol. 2007; 109: 12-19.

    Obctetrics and Gynecology

    źródło eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=72
  • Chemioradioterapia z oksaliplatyną i kapecytabiną jest skuteczna u pacjentów z
    resekcyjnym rakiem odbytnicy.

    Przedoperacyjna chemioradioterapia z użyciem oksaliplatyny i kapecytabiny
    połączona z pooperacyjną chemioterapią z zastosowaniem tych samych leków jest
    skutecznym sposobem postępowania u pacjentów z rakiem odbytnicy. Powyższy
    wniosek wypływa z wyników uzyskanych podczas wieloośrodkowego badania II fazy
    przeproowadzonego w niemieckich ośrodkach onkologicznych.

    Do udziału w badaniu zakwalifikowano 110 pacjentów z rakiem odbytnicy w stopniu
    zaawansowania T3/T4 lub N(+). Wszyscy pacjenci przed zabiegiem operacyjnym
    otrzymali radioterapię w dawce 50,4 Gy w 28 frakcjach. Kapecytabina była
    podawana w dawce 1.650 mg/m2/d w dniach 1-14 i 22-35. Oksaliplatyna była
    stosowana w dawce
    50 mg/m2 w dniach 1, 8, 22 i 29. Zabieg operacyjny wykonywano po
    4-6 tygodniach od zakończenia leczenia neoadiuwantowego. Po zabiegu operacyjnym
    pacjenci otrzymywali 4 cykle chemioterapii uzupełniającej według rogramu XELOX
    (kapecytabina 1.000 mg/m2 dwa razy dziennie
    w dniach 1-14, oksaliplatyna 130 mg/m2 w dniu 1). Głównymi punktami końcowymi
    badania były: aktywność przeciwnowotworowa oceniana jako odsetek całkowitych
    odpowiedzi patologicznych, oraz wykonalność pooperacyjnej chemioterapii wg
    programu XELOX.

    Po leczeniu neoadiuwantowym zabieg operacyjny wykonano
    u 103 pacjentów. Całkowitą odpowiedź patologiczną uzyskano
    u 17 pacjentów (16%). U jednego pacjenta stwierdzono całkowitą remisję guza
    pierwotnego z obecnością przerzutów w węzłach chłonnych (cecha ypT0N1). U 53
    pacjentów stwierdzono zmniejszenie się masy guza o więcej niż 50%. Cechę R0 w
    badaniu histopatologicznym materiału pooperacyjnego uzyskano u 95% pacjentów.
    Zaoszczędzenie zwieracza osiągnięto u 77% operowanych pacjentów.
    Chemioradioterapia neoadiuwantowa została podana w pełnej zaplanowanej dawce u
    96% pacjentów. W tarkcie tego leczenia biegunka w stopniu 3-4 wg CTC wystąpiła
    u 12% pacjentów. Powikłania pooperacyjne wystąpiły u 43% pacjentów.
    Sześćdziesiąt procent pacjentów otrzymało wszystkie cztery cykle chemioterapii
    pooperacyjnej. W trakcie leczenia pooperacyjnego głównymi działaniami
    niepożądanymi 3-4 stopnia wg CTC były biegunka (12% pacjentów)
    i neuropatia (18% pacjentów).

    Przedoperacyjna chemioterapia z zastosowaniem kapecytabiny
    i oksaliplatyny połączona z podaniem 4 cykli chemioterapii pooperacyjnej według
    programu XELOX jest aktywnym
    i wykonalnym sposobem leczenia pacjentów z rakiem odbytnicy. Konieczne jest
    porównanie skuteczności omawianego leczenia ze standardową chemioradioterapią
    opartą na 5-fluorouracylu
    w prospektywnym badaniu klinicznym fazy III.

    Źródło: Rodel C, Liersch T, Hermann RM, Arnold D, Reese T, Hipp M, Furst A,
    Schwella N, Bieker M, Hellmich G, Ewald H, Haier J, Lordick F, Flentje M,
    Sulberg H, Hohenberger W, Sauer R. Multicenter phase II trial of chemoradiation
    with oxaliplatin for rectal cancer. J Clin Oncol. 2007; 25: 110-117.

    Journal of Clinical Oncology

    źródło eOnkologia.pl portal onkologiczny
    www.eonkologia.pl/news.php?id=73
  • Wirus wywołujący przeziębienie może okazać się skuteczny w walce z rakiem.
    Nowatorskie eksperymenty na ludziach przeprowadzą lekarze z Wielkiej Brytanii.
    Z poprzednich badań wiadomo, że wirusy bardzo skutecznie niszczą komórki
    nowotworowe. Do tej pory wirusy wszczepiano bezpośrednio do nowotworu, metoda
    ta była jednak nieskuteczna, gdy guzy były rozrzucone po całym ciele,
    wszczepiane wirusy były bowiem atakowane przez przeciwciała i ginęły.

    Dlatego naukowcy chcą teraz ukryć wirusy przed układem odpornościowym, by mogły
    one swobodnie wędrować przez ludzkie ciało i docierać do komórek rakowych.
    Umożliwi to nałożony na wirusy chemiczny płaszcz, który zadziała jak czapka
    niewidka: system obronny nie będzie w stanie ich wykryć. Autorzy projektu z
    Uniwersytetu Oksfordzkiego sugerują, że nowa metoda leczenia nowotworów może
    okazać się znacznie skuteczniejsza od chemioterapii.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1463919,16,1,0,120,686,item.html
  • Komórki nowotworowe mają własne stymulatory wzrostu

    Komórki nowotworowe nie potrzebują do rozwoju "zwykłych" czynników wzrostu
    produkowanych przez tkanki; używają innych, obecnych w zdrowym organizmie
    cząsteczek, które zmuszają do pełnienie roli swoich stymulatorów.
    Czynniki wzrostowe są to białka, które wiążą się z receptorami na powierzchni
    komórek, pobudzając je do wzrostu i podziałów. Każda tkanka ma swój specyficzny
    czynnik wzrostowy (np. EGF, MCSF, PDGF). Nieprawidłowa ich produkcja może
    prowadzić dp śmierci komórki lub powstawania nowotworów.

    Jedną z najistotniejszych, a zarazem najgroźniejszych cech komórek
    nowotworowych jest to, że potrafią one rosnąć i dzielić się pod nieobecność
    czynników wzrostu, wymaganych przez wszystkie inne komórki do prawidłowego
    rozwoju. Na przykład rak piersi zaczyna się rozwijać, gdy komórki w tym
    obszarze organizmu stają się niezależne od czynnika o nazwie EGF. Do
    uniezależnienia tego dochodzi najczęściej wskutek mutacji genetycznych, które
    zmieniają budowę i właściwości receptora dla czynnika wzrostowego. Badania
    przeprowadzone przez naukowców z University of California w Berkeley dowiodły
    jednak, że istnieje również inny mechanizm, dzięki któremu komórki uzłośliwiają
    się i zaczynają rosnąć w niekontrolowany sposób. Okazuje się, że do aktywowania
    receptorów dla EGF komórki nowotworu piersi używają innych cząsteczek
    biologicznych niż komórki zdrowe. Zamiast normalnego czynnika wzrostu (EGF) do
    receptora takiego przyłącza się cząsteczka immunologiczna o nazwie TGF-alfa.

    Prowadzący badania Mina Bissell i Paraic Kenny wykazali, że w komórkach
    ludzkiego nowotworu piersi jest bardzo wysoki poziom ekspresji TGF-alfa, czyli
    cząsteczki, która może wiązać i aktywować receptor dla EGF. Ekspresja ta wymaga
    natomiast obecności białek o nazwie TACA, które rozcinają prekursorową,
    nieaktywną formę TGF, dzięki czemu staje się on zdolny do działania.

    Autorzy sugerują więc, że nowe metody walki z rakiem piersi (a także okrężnicy)
    powinny opierać się na zapobieganiu niekontrolowanym podziałom złośliwych
    komórek poprzez modyfikacje związane z działaniem białek TACA oraz TGF-alfa.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1463462,16,1,0,120,686,item.html
  • Rewolucja w walce z rakiem?

    Nowy lek na raka, który blokuje dopływ krwi do nowotworu, daje obiecujące
    wyniki w testach na pacjentach - zaobserwowali naukowcy brytyjscy. Artykuł na
    ten temat zamieszcza pismo "Lancet Oncology".

    Na pewnym etapie rozwoju nowotwór nie może się obyć bez systematycznego dopływu
    krwi, wraz z którą docierają do niego składniki odżywcze i tlen. Bez tego
    komórki guza nie mogłyby się dalej dzielić, a jego wzrost uległby zahamowaniu.

    Wcześniejsze badania na zwierzętach wskazywały, że jedną z cząsteczek
    odgrywających kluczową rolę w ukrwieniu nowotworów jest tlenek azotu. Gaz ten
    jest znany głównie ze swej roli w zatruwaniu powietrza, ale w organizmach
    zwierząt jego cząsteczki służą do przekazywania ważnych informacji między
    komórkami i na tej drodze regulują wiele procesów fizjologicznych - od zmian
    ciśnienia krwi aż po zapłodnienie.

    Naukowcy zaczęli podejrzewać, że leki blokujące produkcję tlenku azotu mogłyby
    mieć działanie przeciwnowotworowe.

    Badacze z Mount Vernon Cancer Center w Middlesex testowali właśnie jeden z
    takich leków - nazywany w skrócie L-NNA (N-nitro-L- arginina), w grupie 18
    pacjentów z różnymi rodzajami raka. Lek ten blokuje enzym biorący udział w
    produkcji tlenku azotu w organizmie (tzw. syntazę tlenku azotu).

    Okazało się, że u pacjentów, którym podano najwyższe dawki L-NNA, już po
    godzinie znacznie zmalała objętość krwi w guzie. Spadek ten utrzymywał się
    przez kolejne 24 godziny i był tym większy im wyższe było stężenie leku we krwi
    chorego.

    "Fakt, że dopływ krwi do guza zmalał tak wyraźnie już po jednej dawce L-NNA
    rodzi nadzieję na przyszłe wykorzystanie tego związku w leczeniu pacjentów z
    choroba nowotworową" - komentuje główny autor pracy dr Quan-Sing Ng. Jego
    zdaniem, najnowsze odkrycie potwierdza, że tlenek azotu odgrywa ważną rolę w
    ukrwieniu guzów nowotworowych. (reb)

    wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=66516&wid=8688322&rfbawp=1168869418.600
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-400 401-495
(201-300)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.