Dodaj do ulubionych

Ciekawostki ze świata medycyny i nauki

  • bokhen 26.07.07, 17:58
    Piotr Kościelniak

    Lekarze otrzymają nowa broń w walce z nowotworami. Terapia prądem elektrycznym
    pozwala całkowicie – do ostatniej komórki – usuwać guzy

    Metoda nazwana w skrócie IRE może zrewolucjonizować leczenie nowotworów –
    całkowicie usuwa chorą tkankę, a pozostawia zdrową. Do tego nie powoduje żadnych
    negatywnych skutków ubocznych cechujących inne podobne metody wykorzystujące
    wysoką i niską temperaturę do niszczenia komórek nowotworowych. Nie wymaga też
    podawania żadnych leków – na organizm pacjenta nie działają zatem szkodliwe
    chemioterapeutyki.
    Medycyna o niej zapomniała
    IRE jest dziełem inżynierów z amerykańskich uczelni – prof. Borisa Rubinsky'ego
    z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley oraz Rafaela Davalosa z Virginia Tech.

    – Sądzę, że ta metoda jest jednym z najistotniejszych osiągnięć onkologii w
    ostatnich latach – mówi prof. Rubinsky. – Ma ogromny potencjał i znajdzie
    zastosowanie w wielu dziedzinach medycyny i chirurgii. Metodzie IRE poświęcone
    jest całe najnowsze wydanie "Technology in Cancer Research and Treatment".

    Amerykanie wykorzystali efekt doskonale znany nauce – tzw. elektroporacji (stąd
    nazwa IRE – nieodwracalna elektroporacja), czyli dziurawienia błony komórkowej
    poddawanej impulsom elektrycznym. Co zaskakujące, elektroporacja jest już
    wykorzystywana w biologii – tyle że do krótkotrwałego otwierania i zamykania
    błony komórkowej, a nie jej całkowitego rozrywania. Używa się jej m.in. do
    łączenia komórek oraz wprowadzania do ich wnętrza genów i leków. Niszczenie
    komórek podczas tego procesu uważane było dotychczas za efekt niepożądany,
    przydatny tylko do sterylizacji żywności.
    Od elektroniki do chirurgii
    – Pomysł odwracalnej elektroporacji świetnie się przyjął w biotechnologii,
    szczególnie w ciągu ostatniej dekady. Nieodwracalna elektroporacja została
    prawie zapomniana – wyjaśnia prof. Rubinsky. On sam również zapewne nie
    zainteresowałby się tą metodą, gdyby nie doświadczenia z łączeniem układów
    elektronicznych z żywymi komórkami. Badając, jakiego rodzaju implusy elektryczne
    najskuteczniej połączą chipy z biologiczną maszynerią, zespół prof. Rubinsky'ego
    zauważył, że komórki można zniszczyć, nie podnosząc jednocześnie temperatury
    tkanki. Wystarczyło odpowiednio dobrać impuls elektryczny.

    Swoje podejrzenia naukowcy sprawdzili na 14 świniach, naśladując wszystkie
    procedury medyczne wykorzystywane w operacjach ludzi. Na początku tego roku
    prof. Rubinsky oraz dr Gary Onik z Floridy Hospital Celebration Health
    przedstawili wyniki swoich eksperymentów. – Wszystkie mikronaczynia, włókna
    pozostały nienaruszone, dzięki czemu proces zdrowienia przebiega zdumiewająco
    szybko – powiedział dr Onik. – W przypadku innych metod chirurgicznych trzeba
    było około roku na zregenerowanie tkanki, a dzięki IRE ten sam efekt uzyskujemy
    już po dwóch tygodniach.

    Do usunięcia niepożądanych komórek wystarczyło tylko kilka trwających 100
    mikrosekund impulsów wytwarzanych przez cieniutkie elektrody umieszczone w
    wątrobie zwierząt. Doświadczenia przeprowadzono również na laboratoryjnych
    szczurach. Tym razem do udziału w badaniach Amerykanie zaprosili europejskiej
    specjalistów – m.in. z francuskiego Centre National de la Recherche
    Scientifique. – Nie musieliśmy używać żadnych leków, a wszystkie komórki
    nowotworowe i tak zostały zniszczone – mówi Rafael Davalos.
    Dokładnie i bezpiecznie
    "Największą zaletą tej metody jest niezwykle dokładne określanie obszarów, które
    poddawane są zniszczeniu, i tych, które pozostają nietknięte" – pisze prof.
    Rubinsky w "Technology in Cancer Research and Treatment". Umożliwia to
    pozostawianie naczyń krwionośnych, dróg żółciowych i nerwów nietkniętych. Dla
    chirurgów oznacza to możliwość niszczenia guza w miejscach, które dotychczas
    albo ulegały uszkodzeniu, albo uniemożliwiały usunięcie chorej tkanki.

    – To ma ogromne znaczenie w leczeniu na przykład raka wątroby – tłumaczy dr
    Onik. – Dzięki IRE możemy zniszczyć komórki nowotworu tuż przy naczyniach
    krwionośnych. Z mojej praktyki klinicznej wynika, że to najlepszy sposób. To
    jest leczenie zupełne, doskonalsze niż jakakolwiek inna metoda.

    Naukowcy sądzą, że IRE będzie użyteczne również w leczeniu raka prostaty. Z
    powodu niebezpieczeństwa uszkodzenia nerwów operowanym pacjentom grozi m.in.
    impotencja, co odstrasza część mężczyzn od podobnego zabiegu. IRE pozwoli
    wyeliminować to ryzyko. Badania z udziałem pacjentów mają się rozpocząć jeszcze
    tego lata.

    www.rzeczpospolita.pl/news.rol?newsId=12557
  • emgoro 30.07.07, 19:18
    W Finlandii odkryto białko sprzyjające rozwojowi raka

    Zespół fińskich naukowców z uniwersytetów w Tampere oraz Turku zidentyfikował
    nieznaną dotąd proteinę, której funkcja sprowadza się do ochrony procesu
    powstawania i rozwoju nowotworu.
    Jak podają fińskie media za agencją FNB, kierujący zespołem badawczym doc Jukka
    Westermarck oświadczył, że odkrycie to może mieć przełomowe znaczenie w walce z
    chorobami nowotworowymi.

    Proteina o nazwie CIP2A występuje jedynie w komórkach rakowych. Jej zadaniem
    jest hamowanie działań innych protein, które starają się zwalczać rozwój raka w
    organizmie ludzkim. Według doc. Westermarcka, dzięki temu odkryciu rysuje się
    perspektywa opracowania środka, który działając wybiórczo przeciwdziałałby
    funkcjonowaniu nowo odkrytego białka. Ponieważ występuje ono jedynie w
    komórkach chorych, można, według naukowców, mieć nadzieję na stworzenie
    medykamentu o minimalnych działaniach ubocznych na komórki zdrowe.

    Jukka Westermarck zastrzegł jednak, że badania nad nowo poznaną proteiną CIP2A
    są w początkowej fazie i ewentualne opracowanie skutecznego lekarstwa przeciwko
    jej szkodliwej dla człowieka roli, może zająć od pięciu do dziesięciu lat.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1571270,16,1,0,120,686,item.html
    "Odkrycie nowego białka to nie przełom, ale pomoże"
    Odkrycie nowego białka uczestniczącego w mechanizmie rozwoju nowotworów to nie
    przełom, ale ta wiedza może przyczynić się do rozwoju metod terapeutycznych -
    ocenił genetyk- onkolog prof. Janusz Siedlecki, zastępca dyrektora Centrum
    Onkologii w Warszawie.
    Dziś media poinformowały, że zespół fińskich naukowców z uniwersytetów w
    Tampere i Turku zidentyfikował nieznaną dotąd proteinę, której funkcja
    sprowadza się do ochrony procesu powstawania i rozwoju nowotworu. Białko o
    nazwie CIP2A występuje jedynie w komórkach rakowych. Jego zadaniem jest
    hamowanie działań innych protein, które starają się zwalczać rozwój raka w
    organizmie ludzkim.

    Jak wyjaśnił prof. Siedlecki, opublikowane przez fińskich naukowców wyniki
    badań wskazują, że nowoodkryte białko zaburza proces regulacji tempa podziału
    komórek nowotworowych. Za proces podziału komórek (również zdrowych) odpowiada
    białko o nazwie Myc. Kiedy jest aktywne, stymuluje komórkę do podziału. Później
    musi zostać "wyłączone", aby nie doszło do niekontrolowanego podziału komórek i
    przerostu danej tkanki.

    Myc jest "aktywowane" i "wyłączane" przez inne białka, pełniące rolę
    regulującą. Proteina CIP2A niweluje działanie białka "wyłączającego" Myc, co
    pozwala komórkom nowotworowym gwałtownie się rozmnażać.

    - Myc to białko, które jest pod bardzo ścisłą kontrolą ze strony cyklu
    komórkowego. Każde zaburzenie tej kontroli może sprzyjać procesowi zwiększonej
    częstości podziału, a to jest jeden z atrybutów komórki nowotworowej -
    podkreślił prof. Siedlecki.

    Jego zdaniem, odkrycie fińskich naukowców może potencjalnie zaowocować
    opracowaniem nowych metod terapeutycznych, jeśli naukowcom uda się stworzyć
    substancję neutralizującą działanie CIP2A.

    Prof. Siedlecki zastrzegł jednak, że działanie CIP2A nie jest jedynym
    mechanizmem powodującym gwałtowny podział komórek nowotworowych. Proces
    kontroli Myc jest bardzo skomplikowany, a każde zaburzenie może zaowocować
    chorobą.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1571624,16,1,0,120,686,item.html
  • emgoro 30.07.07, 19:22
    Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych opracowali nową metodę znakowania komórek
    nowotworowych. Dzięki temu chirurdzy będą lepiej odróżniali świecące komórki
    guza od normalnych zdrowych komórek, co umożliwi im precyzyjną operację
    nowotworu - donosi najnowszy numer pisma "Cancer Research".
    Barwnikiem zastosowanym przez autorów pracy, naukowców z Seattle Children's
    Hospital Research Institute i Fred Hutchinson Cancer Research Center, jest
    białko skorpiona o nazwie chlorotoksyna. Dotychczas nie było żadnego sposobu na
    wyznakowanie komórek raka w żyjącym organizmie.

    Chlorotoksyna (Cy5.5) jest barwnikiem fluorescencyjnym, który emituje fotony
    światła o długości fali zbliżonej do podczerwieni. Takie uwidocznienie komórek
    nowotworowych ułatwi pracę chirurgom i umożliwi im usunięcie wszystkich komórek
    guza bez uszkodzenia zdrowych tkanek wokół niego. Zdaniem autorów pracy
    technika będzie niezwykle cenna zwłaszcza podczas operacji guzów mózgu,
    ponieważ prawie 80 procent nowotworów złośliwych odrasta w okolicach miejsca
    operacji.

    Obecnie w celu uwidocznienia komórek rakowych i odróżnienia ich od zdrowej
    tkanki stosuje się rezonans magnetyczny (MRI), ale technika sprawdza się tylko
    jeżeli guz składa się z ponad miliona komórek nowotworowych. Dzięki
    zastosowaniu Cy5.5 można odróżnić guzy mniejsze, złożone już z 2000 komórek
    rakowych, co czyni tę metodę 500 razy bardziej czułą niż MRI.

    "Moją największą nadzieją jest, że +malowanie nowotworów+ znacząco poprawi
    wyleczalność raka" - mówi doktor Olson, główny autor pracy. Dzięki
    chlorotoksynie w badaniach na myszach naukowcy byli w stanie uwidocznić guz
    mózgu o rozmiarach 1 milimetra. Jednocześnie barwnik nie wiąże się ze zdrowymi
    komórkami. W przypadku raka prostaty można wykryć już 200 komórek nowotworowych
    w mysim przewodzie limfatycznym.

    Chlorotoksynę można zastosować w przypadku wielu rodzajów raka. Ulega ona
    aktywacji w ciągu minuty, a następnie w kolejnych minutach wiąże się z
    komórkami nowotworowymi. Sygnał jest widoczny przez 14 dni.

    Leczenie operacyjne jest główną formą terapii nowotworów. Znakowanie nowotworów
    Cy5.5 zostało na razie zbadane u myszy, zakończono także pomyślnie testy
    bezpieczeństwa barwnika. Olson wraz z kolegami są w trakcie przygotowywanie
    niezbędnej dokumentacji dla agencji Food and Drug Administration, tak żeby jak
    najszybciej zacząć badania kliniczne wśród pacjentów. Jeżeli wszystko dobrze
    pójdzie, chlorotoksyna może trafić na sale operacyjne już za półtora roku.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1571632,16,1,0,120,686,item.html
  • emgoro 30.07.07, 19:23
    Wykorzystanie wpływu posiłków na wchłanianie się leków z przewodu pokarmowego
    może w niektórych przypadkach obniżyć koszt leczenia raka o ponad połowę -
    informuje "Journal of Clinical Oncology".
    Rozmaite pokarmy mogą opóźniać wchłanianie leków onkologicznych lub spowalniać
    ich rozkład. Dotychczas specjaliści widzieli w tych interakcjach przede
    wszystkim problem utrudniający właściwe dawkowanie. Jednak dr Mark Ratain i dr
    Ezra Cohen z University of Chicago zwracają uwagę, że zjawisko da się
    wykorzystać z pożytkiem dla chorych, zmniejszając jednocześnie koszty leczenia.

    Na przykład przedstawione niedawno na zjeździe American Society for Clinical
    Oncology badania naukowców z Dartmouth wykazały, że stosowany w leczeniu raka
    piersi lapatinib, przyjmowany podczas jedzenia wchłania się zdecydowanie
    lepiej, niż gdy był przyjmowany zgodnie z zaleceniami producenta, tj. na pusty
    żołądek. Pięć tabletek po 250 mg lapatinibu przyjęte podczas typowego posiłku
    wchłaniało się o 167 proc. lepiej. Wysokotłuszczowy posiłek polepszał
    wchłanianie aż o 325 proc.

    Biorąc lapatinib podczas tłustych posiłków, pacjent mógłby potencjalnie zużywać
    o ponad 60 proc. mniej leku miesięcznie. Ponieważ miesiąc typowego leczenia
    lapatinibem kosztuje około 2900 dolarów, łączenie go z frytkami czy innym
    tłustym jedzeniem pozwoliłoby zaoszczędzić co najmniej 1740 dolarów
    miesięcznie, kalkulują naukowcy.

    Popijanie leku i posiłku sokiem grejpfrutowym, który zwiększa poziom leku we
    krwi mogłoby zwiększyć oszczędności nawet do 80 proc. (minus koszt jedzenia i
    soku, jak zastrzegają autorzy pracy).

    W dodatku zmniejszenie przyjmowanej dawki z 5 do jednej tabletki mogłoby
    prawdopodobnie zabezpieczyć przed skutkami ubocznymi, jak np. biegunka, którą
    prawdopodobnie wywołuje niewchłonięty lapatinib.

    Autorzy artykułu zastrzegają jednak, że pacjenci nie powinni nigdy
    przeprowadzać takich eksperymentów z lekami na własną rękę. - Bez odpowiedniej
    wiedzy takie działania byłyby zbyt niebezpieczne, prowadząc do niebezpiecznego
    przedawkowania albo - przeciwnie - do przyjmowania zbyt małych dawek, nie
    pozwalających na wyleczenie - argumentują. Zbyt wiele jest zmiennych, które
    wpływają na poziom leku we krwi.

    By osiągnąć znaczące oszczędności, trzeba będzie dokładnie przebadać
    oddziaływanie z pokarmami dziesiątek, a nawet setek leków. Ratain i Cohen
    rozpoczęli już dokładne badania nad wpływem soku grejpfrutowego na działanie
    rapamycyny, stosowanej przy przeszczepach narządów.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1573236,16,1,0,120,686,item.html
  • emgoro 30.07.07, 19:28
    Wzrost poziomu dwóch białek, które odpowiadają za eliminację z organizmu
    chorych komórek, zapobiega rozwojowi raka oraz spowalnia starzenie się u myszy -
    informują naukowcy z Hiszpanii na łamach tygodnika "Nature".
    Chodzi tu o tzw. białko supresorowe (hamujące) nowotworów p53, uważane za
    głównego "strażnika genomu" i działające z nim w duecie białko Arf. p53
    wyłapuje wszelkie groźne uszkodzenia w DNA komórek i uruchamia procesy
    prowadzące do ich samobójczej śmierci - apoptozy. Natomiast Arf stymuluje
    aktywność p53. Na tej drodze białkowy duet eliminuje z organizmu chore, np.
    zmienione nowotworowo komórki.

    Procesy starzenia się komórek są również efektem gromadzenia się w nich
    uszkodzeń i wad genetycznych. Dlatego naukowcy kierowani przez Manuela Serrano
    z Hiszpańskiego Narodowego Centrum Badań nad Rakiem w Madrycie podjęli się
    sprawdzić, czy działalność Afr/p53 może spowolnić starzenie.

    Badania prowadzono na zmienionych genetycznie myszach, które produkowały
    umiarkowanie wyższe niż zwykle, ilości tych dwóch białek.

    Okazało się, że gryzonie były nie tylko odporne na rozwój nowotworów
    złośliwych, ale też żyły dłużej, niż myszy z dzikiego szczepu i nie było to
    związane z mniejszą zachorowalnością na raka. Średnia długość życia zmienionych
    genetycznie gryzoni wzrosła o 16 proc., choć maksymalny okres życia był podobny
    do zwykłych myszy. Analizy wykazały też, że tkanki tych zwierząt dłużej
    zachowywały młodość, dzięki czemu w starszym wieku myszy miały lepszą, niż
    zwykle, koordynację nerwowo-mięśniową oraz zdolność do odrastania sierści.

    Badacze zaobserwowali też, że różnice w długości życia obydwu grup zwierząt nie
    były efektem spadku tempa metabolizmu, ale wynikały raczej z obniżenia się
    produkcji szkodliwych dla tkanek wolnych rodników w śledzionie. Zjawisko to
    odnotowano zarówno wśród zwierząt młodych, jak i starszych.

    Zdaniem naukowców, zwiększenie poziomu pary białek - ARF/p53 jest skutecznym
    sposobem neutralizacji wolnych rodników, przez co nie tylko hamuje rozwój raka,
    ale też opóźnia procesy starzenia się.

    Dotychczasowe badania dowodziły, że permanentne uaktywnienie genu kodującego
    p53 może przyspieszać starzenie. Autorzy pracy zaznaczają jednak, że w ich
    doświadczeniach aktywność genu p53 w komórkach myszy była regulowana przez
    naturalne mechanizmy, co nie pozwalało na zbyt wysoką i długotrwałą
    nadprodukcję białka.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1575764,16,1,0,120,686,item.html
  • emgoro 30.07.07, 19:30
    Codzienne zjadanie ćwiartki grejpfruta podnosi ryzyko zachorowania na raka
    piersi u kobiet po menopauzie - wynika z najnowszych amerykańskich badań, o
    których informuje pismo "British Journal of Cancer".
    Dotychczas dietę bogatą w owoce i warzywa wiązano raczej z obniżonym ryzykiem
    różnych nowotworów złośliwych.

    Jak spekulują autorzy artykułu, zaobserwowany przez nich efekt może mieć
    związek z faktem, iż związki zawarte w grejpfrucie podnoszą poziom estrogenów,
    hormonów płciowych pobudzających wzrost raka piersi. Zaznaczają zarazem, że
    związek grejpfrutów z ryzykiem tego kobiecego nowotworu trzeba potwierdzić w
    przyszłych badaniach.

    Naukowcy z Uniwersytetu Południowej Kalifornii oraz Uniwersytetu Hawajskiego
    objęli swoimi badaniami 50 tys. kobiet po menopauzie, czyli w wieku, w którym
    ryzyko raka piersi wyraźnie wzrasta. Pacjentki wypełniały kwestionariusze na
    temat różnych elementów stylu życia, jak np. składników diety, częstości ich
    spożywania oraz porcji.

    Jak obliczyli badacze, kobiety, które każdego dnia zjadały przynajmniej
    ćwiartkę grejpfruta, były o 30 proc. bardziej narażone na ryzyko raka piersi,
    niż kobiety, które nie jadły go wcale.

    Zdaniem autorów pracy, grejpfruty mogą zwiększać prawdopodobieństwo
    zachorowania na raka sutka poprzez podnoszenie poziom estrogenów w organizmie
    kobiety. Związki w nich zawarte mogą bowiem hamować aktywność tzw. cytochromu
    P450 3A4 (CYP3A4), który jest zaangażowany w metabolizm estrogenów.
    Zablokowanie CYP3A4 prowadzi do wzrostu poziomu estrogenów.

    Faktycznie, analizy ujawniły, że amatorki grejpfrutów miały wyższe stężenie
    tych hormonów we krwi, niż inne kobiety w badaniu. - Z biologicznego punktu
    widzenia jest więc możliwe, że regularne spożywanie grejpfrutów będzie
    zwiększać ryzyko raka piersi - podkreślają naukowcy.

    Zastrzegają zarazem, że rezultaty tych badań wymagają jeszcze potwierdzenia w
    przyszłości. Ich wadą był np. fakt, że w analizie nie uwzględniono spożycia
    soku z grejpfrutów, a jedynie same owoce.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1576531,16,1,0,120,686,item.html
  • emgoro 30.07.07, 19:33
    Urządzenie wrażliwe na obecność różnych substancji zapachowych w wydychanym
    przez pacjentów powietrzu może być pomocne przy wykrywaniu raka płuc. O
    wynikach amerykańskich badań informuje pismo "Thorax".
    Czujnik do testów wyposażony został w 36 nasyconych chemikaliami plamek,
    wrażliwych na różne lotne substancje organiczne w powietrzu wydychanym z płuc.
    Jeśli dany związek jest wydychany przez pacjenta, konkretna plamka zmienia
    zabarwienie. W ten sposób można ustalić obecność różnych substancji zapachowych
    w oddechu.

    Celem najnowszych testów prowadzonych przez naukowców z Kliniki w Cleveland
    (stan Ohio) było ustalenie, jakie układy kolorowych plamek mogą wskazywać na
    obecność raka płuc.

    W badaniach wzięło udział 49 pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuc, 73
    pacjentów z różnymi innymi niezłośliwymi chorobami płuc i 21 zdrowych osób.

    Najpierw w grupie 70 proc. pacjentów chorych na raka zidentyfikowano wzorcowy
    układ plamek, świadczący o występowaniu guza. A następnie, wśród pozostałych 30
    proc. chorych, testowano przydatność diagnostyczną wzorca.

    Okazało się, że z jego pomocą naukowcy byli w stanie prawidłowo zdiagnozować 73
    proc. wszystkich przypadków raka. Czujnik błędnie wskazał na obecność guza w 28
    proc. przypadków niezłośliwych chorób płuc.

    Prowadzący testy dr Peter J. Mazzone liczy, że dalsze badania nad różnymi
    związkami zapachowymi obecnymi w oddechu pomogą w dopracowaniu układu plamek
    oraz czułości urządzenia, tak by wyniki uzyskiwane z jego pomocą były jeszcze
    dokładniejsze.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1576535,16,1,0,120,686,item.html
  • emgoro 30.07.07, 19:40
    RAK JELITA GRUBEGO – CZY MOŻNA GO LECZYĆ W DOMU?

    W 2004 roku rak jelita grubego był drugim najczęściej rozpoznawanym nowotworem
    złośliwym, wykryto go u 12 877 Polaków. To także druga przyczyna zgonów na
    nowotwory - szacuje się, że ponad 394 000 osób umiera rocznie na tę chorobę.
    Jakie objawy powinny nas zaniepokoić? Obecność krwi w stolcu, zmiany normalnego
    rytmu wypróżniania (biegunka lub zaparcia) trwające dłużej niż 6 tygodni,
    niewyjaśniony spadek wagi, ból brzucha lub odbytnicy, uczucie nie całkowitego
    wypróżnienia po oddaniu stolca – takie dolegliwości koniecznie powinniśmy
    skonsultować z lekarzem. Wcześnie wykryty nowotwór można całkowicie wyleczyć.
    Istnieją trzy podstawowe sposoby leczenia raka jelita grubego, tj.: zabieg
    chirurgiczny, chemioterapia i radioterapia. W przypadku pacjentów, u których
    rak jelita grubego nie zajął innych organów (np. wątroby czy płuc) standardowo
    stosowany jest zabieg chirurgicznego usunięcia nowotworu. Jest on w wielu
    przypadkach skuteczną metodą eliminacji nowotworu, ale u 30-40% pacjentów
    wystąpi nawrót choroby. Często uzupełnieniem leczenia raka odbytnicy za pomocą
    zabiegu chirurgicznego i chemioterapii jest radioterapia (naświetlania), która
    pomaga zminimalizować prawdopodobieństwo nawrotu nowotworu lub zmniejszyć jego
    rozmiar przed zabiegiem operacyjnym. U niektórych pacjentów stosuje się
    chemioterapię pooperacyjną (adiuwantową). Jej celem jest zniszczenie wszystkich
    komórek nowotworowych, które mogą znajdować się w innych częściach organizmu,
    ale których nie można wykryć ze względu na ich zbyt małe rozmiary.
    JAKA CHEMIOTERAPIA?
    Istnieją dwa rodzaje chemioterapii – dożylna i doustna. Decyzja między wyborem
    jednej,
    a drugiej, to decyzja między wyborem leczenia raka w szpitalu lub w domu.
    Zatem: W SZPITALU, czy W DOMU?

    CHEMIOTERAPIA W POOPERACYJNYM LECZENIU RAKA JELITA GRUBEGO

    Chemioterapia doustna (Xeloda®) jest równie skuteczna jak chemioterapia dożylna
    (5-FU/LV iv), ale korzyści są znacznie większe. Pacjent przeciętnie wymaga
    jedynie 8 wizyt ambulatoryjnych, jeśli jest leczony preparatem Xeloda®, w
    porównaniu z 30 wizytami w przypadku chemioterapii dożylnej. Pozwala to na
    znaczne oszczędności kosztów, czasu, a przede wszystkim na zachowanie więzów
    rodzinnych i społecznych, pozycji zawodowej i lepszej kondycji psychicznej.
    Przyjmowanie chemioterapii doustnej polega na zażywaniu tabletek dwa razy
    dziennie. Pacjent zachowuje więc poczucie autonomii i stabilności. Jednak
    największą przewagą chemioterapii doustnej nad dożylną są dużo mniejsze efekty
    uboczne. Nie ma wypadania włosów (obecnego przy każdej chemioterapii dożylnej),
    problemów z dostępem do żył, obserwuje się znacznie mniej biegunek, nudności,
    wymiotów, czy zapaleń jamy ustnej. Chory może zatem „normalnie” funkcjonować –
    nie musi brać częstych urlopów, ani zwolnień na długie wizyty szpitalne,
    pozbawiać się przyjemności obcowania z rodziną, ani narażać się na upokarzające
    sytuacje powodowane biegunkami i wymiotami, występującymi w najmniej
    spodziewanych momentach. Właśnie dlatego, prawie 80% pacjentów wybiera
    chemioterapię doustną.
    Andy Griffin, pacjent z rakiem jelita grubego, pochodzący z Wielkiej Brytanii,
    powiedział: „Kiedy dowiedziałem się, że rozpoznano u mnie raka jelita grubego,
    byłem głęboko wstrząśnięty. Omówiłem możliwości leczenia z moim lekarzem i
    byłem mu wdzięczny, że zaproponował mi leczenie z użyciem doustnego leku
    Xeloda. Oznaczało to, że mniej czasu spędzę w szpitalu, będą mógł wcześniej
    powrócić do mojego zwykłego trybu życia i do pracy. W tym trudnym okresie
    mojego życia, było dla mnie ważne, że mogłem spędzać jak najwięcej czasu z moją
    rodziną, z dość dobrym samopoczuciem.”
    Przełomowe badanie X-ACT (Xeloda® in Adjuvant Colon Cancer Therapy- Xeloda®
    w Adiuwantowej Terapii Raka Jelita Grubego) wykazało, że blisko 2 tys pacjentów
    w 2004 roku około 88 tysięcy pacjentów z zaawansowanym rakiem jelita grubego,
    którzy brali w nim udział lub piersi odniosło korzyści ze stosowania leku
    Xeloda® w Europie. W oparciu o nowe wskazanie, co roku, około 55 tysięcy
    pacjentów z rakiem jelita grubego będzie mogło również być leczonych nową,
    skuteczną i wygodną formą doustnej chemioterapii.1 Redukując liczbę koniecznych
    wizyt szpitalnych, czas otrzymywania leczenia i obniżając koszty leczenia
    ewentualnych skutków ubocznych, Xeloda® pozwala systemowi ochrony zdrowia
    zaoszczędzić pokaźne środki. Analiza kosztów leczenia wskazuje, że Xeloda® może
    pomóc zaoszczędzić brytyjskiej ochronie zdrowia (NHS) nawet do 22 milionów
    (funtów) rocznie.2
    Referencje:
    1. J. Ferlay, F. Bray, P. Pisani i D.M. Parkin, GLOBOCAN 2002: Cancer
    Incidence, Mortality and Prevalence Worldwide IARC CancerBase No.5. version,
    IARCPress, Lyon, 2004
    2. Douillard JY i wsp. Pharmaeconomic analysis of Capecitabine in the adjuvant
    setting. Results from the X-ACT trial comparing capecitabine with 5-FU/LV in
    patients with Dukes’ C colon cancer. Ann Oncol 2004;15 Sup. 3

    źródło:www.eduskrypt.pl
    www.eduskrypt.pl/chemioterapia_doustna-info-7433.html?PHPSESSID=ac4e24aded8e03cbeac4d3bfd8160cf9
  • emgoro 31.07.07, 17:13
    Codzienne wypijanie półlitrowej butelki piwa lub dużej szklanki wina podnosi
    ryzyko raka jelita grubego o około 10 procent - informuje "International
    Journal of Cancer".

    Na raka jelita grubego choruje w ciągu życia co 20-ty mężczyzna i co 18-ta
    kobieta. Pod względem częstości występowania u Europejczyków zajmuje on drugie
    miejsce wśród nowotworów złośliwych. U kobiet wyprzedza go tylko rak piersi, u
    mężczyzn - rak płuca.

    Zdaniem specjalistów, wzrost zachorowań na raka jelita grubego jest związany z
    typowym dla krajów rozwiniętych siedzącym trybem życia i dietą bogatą w
    czerwone mięso, tłuszcze, a ubogą w błonnik i warzywa.

    Jak wynika z trwających sześć lat ogólnoeuropejskich badań, obejmujących niemal
    480 tys. osób, im większe jest spożycie alkoholu, tym wyższe ryzyko
    zachorowania. Kto wypija dziennie więcej niż 30 gramów czystego alkoholu,
    podnosi ryzyko o 25 procent.

    źródło www.zdrowie.onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1427989,2056,,,,alkohol_przyczynia_sie_do_rozwoju_raka_jelita_grubego,ciekawostki.html
  • emgoro 02.08.07, 13:10
    Kofeina plus ćwiczenia mogą chronić przed rakiem skóry
    Filiżanka kawy plus jogging mogą skutecznie chronić skórę przed szkodliwym
    wpływem promieni słonecznych i obniżać ryzyko raka - wynika z najnowszych
    amerykańskich badań, o których informuje pismo "Proceedings of the National
    Academy of Sciences".

    Naukowcy z Uniwersytetu Rutgers prowadzili badania na szczepie łysych myszek,
    które są szczególnie podatne na raka skóry. Przez dwa tygodnie jedna grupa
    zwierząt otrzymywała do picia wodę z kofeiną w dawce 0,1 miligrama. W tym samym
    okresie innej grupie myszy umieszczono w klatkach kołowrotek, na którym mogły
    do woli biegać. Jeszcze jedna grupa dostała nie tylko kołowrotek, ale też wodę
    z kofeiną. Natomiast myszy kontrolne piły zwykłą wodę i nie miały dostępu do
    kołowrotka.

    Po dwóch tygodniach wszystkie zwierzęta naświetlono lampą emitującą promienie
    UVB. Wchodzą one w skład promieniowania słonecznego, a ekspozycja na nie jest
    uważana za główny czynnik ryzyka raka skóry.

    Okazało się, że zarówno kofeina, jak i ćwiczenia obniżały ryzyko rozwoju raka
    skóry innego niż czerniak, poprzez pobudzanie samobójczej śmierci, tj.
    apoptozy, komórek skóry uszkodzonych przez UVB.

    Jednak najlepszą ochronę przed rakiem skóry dawała kombinacja tych dwóch
    czynników. U gryzoni, które piły wodę z kofeiną procesy apoptozy uszkodzonych
    komórek nasiliły się o 95 proc., u myszy ćwiczących dobrowolnie - o 120 proc.,
    natomiast u myszy, które mogły ćwiczyć i dostawały kofeinę - aż o 400 proc.

    Jak wyjaśniają naukowcy, komórki uszkodzone przez UVB często stają się punktem
    wyjścia dla powstawania zmian przedrakowych na skórze. Dlatego, nasilając ich
    eliminację duet "kawa plus ćwiczenia" może znacznie obniżać ryzyko raka skóry
    pod wpływem promieni słonecznych.

    Co ciekawe, podawanie myszom wyższych dawek kofeiny w połączeniu z ćwiczeniami
    nie chroniło tak skutecznie przed rakiem skóry.

    Z dotychczasowych badań epidemiologicznych wynika, że regularna aktywność
    fizyczna obniża ryzyko zachorowania na różne nowotwory złośliwe, takie jak
    czerniak, rak jelita grubego, rak piersi czy prostaty, przypominają badacze. Z
    kolei, spożycie kofeiny powiązano z niższym ryzykiem raka skóry innego niż
    czerniak, raka wątroby i piersi.

    Autorzy pracy uważają, że w przyszłości trzeba będzie sprawdzić, czy kombinacja
    kawa-aktywność fizyczna może obniżać ryzyko raka skóry również u ludzi.

    Komentując najnowsze badania amerykańskie, dr Alison Rots z Cancer Research UK
    podkreśliła, że wypijanie filiżanki kawy przed ćwiczeniami na świeżym powietrzu
    na pewno nie zapewni skórze wystarczającej ochrony przed słońcem. Dlatego
    miłośnicy tego rodzaju aktywności powinni stosować dodatkowe zabezpieczenia.
    Dotyczy to zwłaszcza osób o jasnej karnacji.

    Z kolei dr Stephen Alexander z Uniwersytetu w Nottingham przestrzega, aby zanim
    zdecydujemy się pić kawę przed ćwiczeniami, upewnić się, czy nie mamy żadnych
    problemów z sercem. Kofeina nasila bowiem akcję serca.

    źródło www.zdrowie.onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1428584,2056,,,,kofeina_plus_cwiczenia_moga_chronic_przed_rakiem_skory,ciekawostki.html
  • emgoro 02.08.07, 13:12
    Niewielkiego rozmiaru kieszonkowe urządzenie pozwoli na szybkie wykrycie
    komórek zmienionych nowotworowo w próbce pobranej od pacjenta. Badanie trwa
    tylko 20 minut, a zastosowana technologia ogranicza do minimum koszty produkcji
    urządzenia, stwarzając możliwości dużej dostępności tej nowej metody
    analitycznej - informuje "The Analyst".

    "Choroby nowotworowe są bezpośrednią przyczyną śmierci około 12,5 procenta
    spośród wszystkich zanotowanych na Ziemi zgonów. 7 milionów osób rocznie umiera
    chorując na tego typu schorzenia" - wyjaśnia doktor Cheng-Chung Chang z
    Academia Sinica (Tajwan).

    Z tego powodu niezwykle istotną sprawą jest możliwość wczesnego zdiagnozowania
    choroby nowotworowej, co pozwala na błyskawiczne rozpoczęcie właściwej, dla
    danego typu nowotworu, terapii.

    Naukowcy z amerykańsko-tajwańskiej grupy badawczej (Iowa State University - USA
    oraz National Tsing-Hua University, Academia Sinica, National Taiwan University
    Hospital i National Taiwan University College of Medicine - Tajwan) opracowali
    urządzenie, niewiele większe od średniej wielkości monety, które służy do
    szybkiej detekcji komórek nowotworowych w badanej próbce.

    Analizator swe działanie opiera na znanej od dawna metodzie wykrywania zmian
    rakowych w tkankach za pomocą znakowania komórek odpowiednimi barwnikami, w tym
    wypadku barwnikiem fluorescencyjnym BMVC (ang. 3,6-bis(1-methyl-4-
    vinylpyridinium)carbazole diiodide), który po wniknięciu do wnętrza struktur
    subkomórkowych chorej komórki, oświetlony odpowiedniej długości fali światłem
    świeci światłem fluorescencyjnym.

    W ten sposób można wykryć wiele chorób nowotworowych, jednak nowo opracowany
    przez naukowców detektor zmian rakowych pozwala na wykrycie tylko 4 typów
    nowotworów.

    Zastosowana przy konstrukcji urządzenia technologia, między innymi zamiana
    laserowego źródła światła na diody świecące tzw. LED-y, miała umożliwić jak
    najniższe koszty produkcji, by gotowy detektor mógł być powszechnie dostępny.

    Jak twierdzą naukowcy, ich nadrzędną ideą była konstrukcja prostego, a
    jednocześnie skutecznego urządzenia, pozwalającego na wykrycie komórek rakowych
    tak, by tego typu analizy można było przeprowadzać niemal w każdym zakątku
    naszej planety, również w "domowym zaciszu, gdzieś na końcu świata".

    źródło www.zdrowie.onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1428582,2056,,,,diagnostyka_nowotworow_w_domu,ciekawostki.html
  • emgoro 04.08.07, 19:23
    Regularne spożywanie brokułów i kalafiorów obniża ryzyko zachorowania na
    agresywnego raka prostaty - wykazały badania amerykańsko-kanadyjskie, o których
    informuje pismo "Journal of the National Cancer Institute".

    Do takich wniosków doszli badacze z amerykańskiego Narodowego Instytutu Badań
    nad Rakiem, którzy wspólnie z naukowcami z Kanady przebadali 1300 mężczyzn
    cierpiących na raka prostaty. Przy pomocy ankiet zebrano dane na temat spożycia
    różnych grup produktów.

    Ogólnie, jedzenie warzyw i owoców nie chroniło przed rakiem prostaty. Wyjątek
    stanowiły tu warzywa z rodziny krzyżowych, takie jak brokuły i kalafior, które -
    spożywane regularnie - wyraźnie obniżały ryzyko zachorowania na agresywną
    odmianę tego nowotworu. Daje ona szybko przerzuty do innych narządów i obniża
    szanse pacjenta na wyleczenie.

    Jedzenie szpinaku również łagodziło ryzyko zachorowania na raka prostaty, ale
    związek ten nie dotyczył jego agresywnej postaci.

    Jak komentują autorzy pracy, kalafiory i brokuły zawierają wiele związków,
    które mogą mieć działanie przeciwnowotworowe.

    Jednak dr Kat Arney z Cancer Research UK uważa, że nie istnieje
    jedno "superwarzywo" czy owoc, które ochroni nas przed rakiem. Badania dowodzą,
    że najlepszym sposobem na obniżenie ryzyka wielu nowotworów złośliwych jest
    stosowanie urozmaiconej i dobrze zbalansowanej diety, na którą powinno się
    składać przynajmniej pięć porcji różnych warzyw i owoców.

    źródło www.zdrowie.onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1428912,2056,,,,brokuly_i_kalafiory_zapobiegaja_rakowi_prostaty,ciekawostki.html
  • emgoro 04.08.07, 19:25
    Pierwszy udany przeszczep jajnika od nieidentycznej siostry
    Kobiecie, która stała się bezpłodna po przebyciu chemio- i radioterapii, po raz
    pierwszy z sukcesem przeszczepiono fragment jajnika od nieidentycznej
    genetycznie siostry - poinformowali naukowcy belgijscy na łamach pisma "Human
    Reproduction". Dzięki przeszczepowi, pacjentka zaczęła miesiączkować, a po roku
    lekarze wyizolowali z jej jajnika dojrzałe komórki jajowe, które po
    zapłodnieniu in vitro dały początek dwóm zarodkom.

    Do tej pory podobną operację wykonano z sukcesem wyłącznie między identycznymi
    pod względem genetycznym bliźniaczkami jednojajowymi.

    Operacja przeszczepu jajnika między nieidentycznymi siostrami została wykonana
    w 2006 roku przez zespół naukowców, którymi kierował prof. Jacques Donnez, szef
    wydziału ginekologii Katolickiego Uniwersytetu w Louvain w Brukseli. Przeszczep
    wykonano u pacjentki, która 15 lat wcześniej, w 1990 roku, przeszła chemio- i
    radioterapię z powodu beta-talasemii, tj. dziedzicznej niedokrwistości. Jej
    objawem jest zaburzenie syntezy hemoglobiny, białka krwi przenoszącego tlen w
    krwinkach czerwonych.

    20-letnią wówczas Teresę Alvaro uratował przeszczep szpiku od młodszej o 3 lata
    siostry - Sandry. Kobiety nie miały wprawdzie identycznego zestawu wszystkich
    genów, jak to ma miejsce u bliźniąt jednojajowych, ale posiadały pasujące do
    siebie białka tzw. głównego układu zgodności tkankowej (u ludzi określanego w
    skrócie jako HLA). Dzięki temu układ odporności Teresy nie rozpoznawał komórek
    szpiku Sandry jako obcych i nie niszczył ich.

    Przeszczep szpiku od siostry wymagał jednak uprzedniego zniszczenia szpiku
    Teresy, co uzyskano z użyciem chemio- i radioterapii.

    Efekty leczenia były dobre i Teresa wyzdrowiała, ale terapia nieodwracalnie
    uszkodziła u niej wrażliwą tkankę jajników, prowadząc do przedwczesnej
    menopauzy i bezpłodności. Co gorsza, w 1990 nie stosowano jeszcze procedur,
    które pozwoliłyby zachować płodność pacjentkom poddawanym chemio- i
    radioterapii. Obecnie jest to możliwe m.in. dzięki zamrażaniu komórek jajowych
    lub fragmentów jajnika pobranych przed rozpoczęciem leczenia.

    W 2005 roku 35-letnia już Teresa przeczytała artykuł o Amerykance, która zaszła
    w ciążę dzięki przeszczepowi tkanki jajników pobranej od identycznej siostry
    bliźniaczki. "Nie wahałam się nawet przez chwilę i razem z siostrą odwiedziłam
    prof. Donneza" - wspomina Teresa. W lipcu 2005, po konsultacjach z ginekologiem
    i jego współpracownikami, zdecydowała się na przeszczep tkanek pobranych z
    jajników Sandry. Liczyła, że ta operacja pozwoli jej zajść w ciążę.

    Sandra, która sama nie urodziła dziecka, bardzo chciała pomóc siostrze i
    ofiarowała jej tkankę z własnych jajników, opisuje prof. Donnez. Teresa od razu
    zrezygnowała z możliwości przyjęcia siostrzanych komórek jajowych (oocytów).
    Wybrała przeszczep tkanki jajników, gdyż wydawało jej się to bardziej naturalna
    metodą. Po pierwsze, gwarantowało to, że komórki jajowe będą mogły dojrzewać w
    jej organizmie. A po drugie, jej siostra nie musiała być poddawana hormonalnej
    stymulacji jajników, która jest niezbędna do izolacji dojrzałych oocytów.

    Dzięki temu, że Sandra stała się wcześniej dawczynią szpiku dla siostry, jej
    komórki obecne były w organizmie Teresy i nie były rozpoznawane przez jej układ
    odporności jako obce. Lekarze nie musieli więc podawać leków
    immunosupresyjnych, aby uchronić przeszczepiany jajnik przed zniszczeniem.

    W lutym 2006 trzy małe fragmenty tkanek pobrano laparoskopowo z jajników Sandry
    i przeszczepiono, również na drodze laparoskopii, na jeden z nieczynnych
    jajników Teresy. Dzień po operacji siostry opuściły szpital.

    Pół roku później Teresa zaczęła miesiączkować, co w połączeniu z badaniami
    poziomu hormonów płciowych upewniło lekarzy, że przeszczep przywrócił funkcję
    jej jajnika.

    Rok po przeszczepie lekarze pozyskali z jajnika Teresy dwie dojrzałe komórki
    jajowe i zapłodnili je in vitro plemnikami jej męża. Wykorzystali przy tym
    metodę wprowadzania plemnika bezpośrednio do komórki jajowej (ICSI -
    intracytoplasmic sperm injection), bo - jak tłumaczyli - mężczyzna miał niską
    liczebność plemników.

    Jeden z uzyskanych na tej drodze zarodków rozwinął się do stadium
    dwukomórkowego, a drugi osiągnął stadium trzech komórek. Ale żaden nie rozwijał
    się dalej, dlatego lekarze nie wprowadzili zarodków do macicy pacjentki.

    Prof. Donnez nie wie, z jakich powodów wzrost zarodków uległ zahamowaniu, ale
    takie sytuacje standardowo zdarzają się przy zastosowaniu metod wspomaganego
    rozrodu. Teresa planuje podjąć podobne próby w przyszłości.

    Zdaniem prof. Donneza, teoretycznie podobne przeszczepy można by wykonywać
    między dwiema niespokrewnionymi kobietami, ale warunkiem jest, by ich antygeny
    HLA pasowały do siebie. Byłaby to ogromna nadzieja dla pacjentek, które miały
    możliwości zamrożenia własnych jajeczek lub tkanek z własnych jajników. Dotyczy
    to pacjentek, które przeszły chemioterapię przed 1996 rokiem, kiedy nie było to
    jeszcze praktykowane, bądź kobiet, którym nie zaproponowano tej metody
    zabezpieczenia płodności lub leczonych w szpitalu, który nie praktykował tej
    metody.

    źródło www.zdrowie.onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1428925,2056,,,,pierwszy_udany_przeszczep_jajnika_od_nieidentycznej_siostry,ciekawostki.html
  • emgoro 07.08.07, 11:38
    Gen, o którym wiadomo, że pomaga hamować rozwój niektórych rodzajów
    nowotworów, zmniejsza też agresywność i ryzyko przerzutów raka płuc -
    informują naukowcy z USA na łamach pisma "Nature".

    Wykazali oni w badaniach na myszach, że utrata genu Lkb1 połączona z
    mutacją innego genu - Kras, prowadzi do rozwoju wyjątkowo
    agresywnych form nowotworu płuc.

    Lkb1 jest genem supresorowym (hamującym) nowotworów. Jego zmutowana
    postać często występuje u chorych na zespół Peutza-Jeghersa, którzy
    zdecydowanie częściej niż reszta populacji chorują na raka (aż 93
    proc. z nich zapada na nowotwory).

    Wiadomo było, że utrata słynnego genu supresorowego nowotworów - p53
    prowadzi do rozwoju raka płuc u myszy.

    Teraz Kwok-Kin Wong z Dana Farber Cancer Institute w Bostonie i
    pracujący pod jego kierunkiem naukowcy odkryli, że jeżeli oprócz
    mutacji p53 uszkodzony jest Lkb1, guzy są nie tylko bardziej
    agresywne, ale też bardziej skłonne do przekształcenia w łuskowate i
    wielkokomórkowe typy raka płuc

    Autorzy pracy odkryli również, że gen Lkb1 jest zmutowany w
    komórkach ludzkiego, wyjątkowo złośliwego, łuskowatego raka płuc.
    Ich zdaniem utrata genu Lkb1 może stać się swoistym markerem
    (wskaźnikiem), umożliwiającym diagnozę rozwoju i rozprzestrzeniania
    choroby nowotworowej, a ścieżki komórkowe regulowane przez produkt
    tego genu są potencjalnymi celami terapii.

    źródło www.zdrowie.onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1429539,2056,,,,gen_ktory_lagodzi_przebieg_rozwoju_raka,ciekawostki.html
  • emgoro 14.08.07, 17:53
    Stężony ekstrakt związków z zielonej herbaty silnie pobudza
    produkcję enzymów oczyszczających organizm ludzki z rakotwórczych
    toksyn - informuje pismo "Cancer Epidemiology, Biomarkers &
    Prevention".
    Zdaniem autorów pracy, zielona herbata może wspomóc obronę
    przeciwnowotworową organizmu zwłaszcza u osób z niskim poziomem
    enzymów detoksykacyjnych.

    Naukowcy z Uniwersytetu Stanu Arizona doszli do takich wniosków po
    przebadaniu 42 osób, którym przez miesiąc podawano duże dawki
    związku z grupy katechin, obecnych w zielonej herbacie - galusanu
    epigalokatechiny (EGCG).

    Pacjenci przyjmowali 800 miligramów EGCG (równowartość 8-16
    filiżanek naparu z zielonej herbaty) co rano na pusty żołądek. Przez
    4 tygodnie poprzedzające test oraz w jego trakcie nie wolno im było
    pić herbaty lub spożywać jakichkolwiek produktów, które ją
    zawierają. Nie moglitakże jeść warzyw z rodziny krzyżowych, jak
    kapusta, kalafior czy brokuły, które zawierają duże ilości związków
    o działaniu przeciwnowotworowym. Próbki krwi do analizy pobrano
    dwukrotnie - po zakończeniu 4-tygodniowego okresu przygotowawczego i
    po 4 tygodniach testu.

    Okazało się, że preparat z EGCG zwiększał produkcję enzymów z
    rodziny S-transferaz glutationowych (GST) u osób, u których
    wyjściowo ich poziom był niski. Wzrost ten wynosił nawet 80 proc. U
    osób produkujących średnie lub duże ilości tych białek nie
    odnotowano podobnych zmian.

    Enzymy z tej grupy są uważane za główną broń naszego organizmu w
    zwalczaniu wolnych rodników tlenowych, które przyczyniają się m.in.
    do rozwoju raka, przypomina prowadzący najnowsze badania dr H.-H.
    Sherry Chow. Białka te neutralizują niebezpieczne związki na drodze
    chemicznej modyfikacji - w ten sposób zapobiegają ich szkodliwemu
    wpływowi na DNA. Wcześniejsze badania sugerowały, że osoby, które
    produkują mniejsze ilości GST mają podwyższone ryzyko zachorowania
    na niektóre nowotwory złośliwe.

    Według dr Chowa, poziom produkcji GST dramatycznie się różni między
    ludźmi. Zależy to od wariantów posiadanych genów oraz od czynników
    środowiskowych, w tym diety.

    - To pierwsze badania, które dowiodły, że związki zawarte w zielonej
    herbacie mogą pobudzać produkcję GST i procesy odtruwania organizmu
    ludzkiego - komentuje Chow. Badacz zaznacza jednocześnie, że
    ekstrakt z zielonej herbaty może chronić przed rozwojem raka jeszcze
    na inne sposoby.

    Zielona herbata cieszy się od dawna zainteresowaniem naukowców
    prowadzących badania nad nowotworami. Obserwacje mieszkańców Azji, w
    tym Chin i Japonii, pozwoliły bowiem podejrzewać, że jej regularne
    spożywanie może obniżać ryzyko raka. Pigułki, które stosowano w
    najnowszych badaniach zostały opracowane w Japonii według
    rygorystycznej receptury. Zawierają EGCG, katechinę znaną ze swoich
    silnych własności przeciwutleniających.

    źródło Onet.pl
    wiadomosci.onet.pl/1588620,16,1,0,120,686,item.html
  • kortyzol 15.08.07, 10:35
    Uważam ,że jest to czysta reklama.Ostatnio to samo twierdzono o kawie
    naturalnej,która bardzo niszczy wolne rodniki.
    Pozdrawiam. OLAF
  • emgoro 23.08.07, 10:11
    Barwniki, które nadają owocom i warzywom ciemny kolor mają silne
    działanie przeciwnowotworowe - potwierdzają amerykańskie badania, o
    których informuje serwis internetowy EurekAlert.

    Antocyjaniny nadają owocom i warzywom kolor czerwony, fioletowy lub
    niebieski. Znanych jest ponad 600 odmian tych barwników.

    Jak wykazały badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu
    Stanu Ohio na hodowanych w laboratorium komórkach szczurów i ludzi,
    podawanie wyciągów zawierających antocyjaniny spowalnia wzrost
    komórek raka jelita grubego, a nawet może niszczyć część z nich.

    Nie wszystkie z badanych produktów o ciemnym zabarwieniu działały
    równie silnie - na przykład barwniki z purpurowej kukurydzy maiz
    morado oraz z czarnych jagód przewyższały pod tym względem
    rzodkiewkę. Wyciąg z rzodkiewki i ciemnej odmiany marchwi
    spowalniały wzrost komórek nowotworu o 50 do 80 procent, natomiast
    składniki aronii czerwonej zabijały do 20 procent patologicznych
    komórek, nie wpływając na zdrowe tkanki.

    Zdaniem kierującej badaniami prof. Monici Giusti, podawane doustnie
    antocyjaniny mogłyby mieć szczególne znaczenie w profilaktyce i
    zwalczaniu nowotworów przewodu pokarmowego. Są wchłaniane do krwi w
    niewielkim stopniu, za to mogą bardzo silnie działać miejscowo na
    jelito.

    Na razie nie ma twardych danych, jakie warzywa czy owoce byłyby w
    tym celu najbardziej odpowiednie. Prof. Giusti uważa natomiast, że
    można by szeroko stosować antocyjaniny, jako korzystne dla zdrowia
    barwniki spożywcze.

    Wyjaśnienia wymaga również sam mechanizm przeciwnowotworowego
    działania antocyjanin - wiadomo na przykład, że pewne modyfikacje
    budowy ich cząsteczki mogą je wzmocnić.

    Naukowcy przedstawili wyniki swoich badań podczas 234 zjazdu
    Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego w Bostonie.

    źródło www.zdrowie.onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1432407,2056,,,,ciemne_owoce_i_warzywa_zapobiegaja_nowotworom,ciekawostki.html
  • emgoro 23.08.07, 10:17
    Profilaktyczne naświetlanie mózgu po chemioterapii zmniejsza ryzyko
    przerzutów u pacjentów z drobnokomórkowym rakiem płuca -
    informuje "New England Journal of Medicine". Dzięki tej metodzie,
    dwukrotnie rośnie też szansa chorego na przeżycie co najmniej roku.

    Rak drobnokomórkowy jest złośliwym nowotworem, który stanowi około
    15 proc. wszystkich nowo rozpoznawanych przypadków raka płuca.

    Jest trudny do wykrycia - u większości pacjentów, zanim dojdzie do
    diagnozy, rak zdąży się już rozprzestrzenić na inne narządy. Bez
    leczenia, którego podstawą jest chemioterapia, średni czas
    przeżycia, od momentu diagnozy, wynosi od dwóch do czterech miesięcy.

    Pomimo leczenia, większość pacjentów nie przeżywa roku. Ważną
    przyczyną ich zgonów są przerzuty nowotworu do mózgu. Wywierają one
    również negatywny wpływ na psychikę i funkcjonowanie chorego.

    Prowadzone w wielu ośrodkach medycznych badania wykazały, że
    pacjenci z rakiem drobnokomórkowym dobrze reagujący na chemioterapię
    odnoszą korzyść z profilaktycznego naświetlania mózgu.

    Przerzuty do mózgu wykryto u 14,4 proc. z nich, podczas gdy w grupie
    niepoddanej naświetlaniu odsetek ten wynosił 40,4 proc. Dwukrotnie
    wzrosły też szanse przeżycia chorych - z 13,3 proc. do 27,1 proc. Co
    więcej, naświetlanie było dobrze tolerowane przez pacjentów.

    źródło www.zdrowie.onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1432646,2056,,,,radioterapia_glowy_pomaga_w_raku_pluca,ciekawostki.html
  • emgoro 24.08.07, 22:48
    Związki obecne w żurawinach mogą poprawiać skuteczność leków
    stosowanych w chemioterapii raka jajnika - zaobserwowali naukowcy z
    USA. Informację na ten temat podaje serwis internetowy EurekAleret.

    Podstawową metodą leczenia raka jajnika jest chemioterapia z użyciem
    leków zawierających metal szlachetny - platynę, takich jak
    cisplatyna czy paraplatyna. Problem w tym, że komórki raka z czasem
    stają się oporne na taką terapię. Zwiększanie dawki leku może z
    kolei powodować groźne dla zdrowia skutki uboczne, np. uszkodzenie
    nerwów czy nerek.

    Naukowcy z Uniwersytetu Rutgers wykazali teraz, że składniki soku
    żurawinowego mogą zwiększać wrażliwość raka jajnika na leki z
    platyną aż 6-krotnie.

    Testy prowadzono na hodowlach komórek raka jajnika opornych na
    działanie platyny. Część z nich poddawano działaniu różnych dawek
    ekstraktu z soku żurawinowego, a następnie stosowano lek
    paraplatynę. Najwyższa dawka wyciągu odpowiadała filiżance soku
    żurawinowego.

    Okazało się, że paraplatyna zabijała 6 razy więcej komórek
    eksponowanych na ekstrakt żurawinowy, w porównaniu z komórkami, na
    które nie działano tym wyciągiem. Ponadto związki z żurawin
    spowalniały podziały komórek nowotworowych.

    Autorzy pracy uważają, że odkrycie można będzie w przyszłości
    wykorzystać do poprawy skuteczności leczenia raka jajnika. Dzięki
    niemu można też będzie zapobiegać poważnym skutkom ubocznym
    związanym ze stosowaniem dużych dawek leków z platyną. Naukowcy
    zastrzegają jednak, że zanim do tego dojdzie potrzebne będą jeszcze
    testy na pacjentkach.

    Podkreślają jednocześnie, że ich praca jest w stadium
    eksperymentalnym i że pacjentki z rakiem jajnika nie powinny
    samodzielnie, bez konsultacji z lekarzem sięgać po jakiekolwiek
    metody terapeutyczne.

    Na razie nie wiadomo w jaki dokładnie sposób żurawiny zwiększają
    efektywność leczenia raka jajnika. Badacze podejrzewają jednak, że
    jest to związane z zawartymi w żurawinach silnymi
    przeciwutleniaczami z grupy proantocyjanin typu A, które występują
    wyłącznie w tych owocach. Z dotychczasowych badań wynika, że mogą
    one blokować pewne białka pobudzające rozwój raka jajnika. Jak
    podkreślają naukowcy, składników zawartych w soku z żurawin nie
    można jednak traktować jako leków na ten nowotwór.

    Rak jajnika jest uważany przez lekarzy za znacznie bardziej
    niebezpieczny kobiecy nowotwór, niż rak piersi. Długo rozwija się
    bezobjawowo, a gdy już da o sobie znać, często jest w bardzo
    zaawansowanym stadium. Ze statystyk wynika, że śmiertelność z powodu
    tego nowotworu jest trzykrotnie wyższa niż z powodu raka piersi.

    Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na 234 narodowym
    spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego.

    źródło: www.zdrowie.onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1432955,2056,,,,zurawiny_moga_poprawiac_efekty_leczenia_raka_jajnika,ciekawostki.html
  • emgoro 30.08.07, 17:55
    Występujący głównie u palaczy rak płuca odpowiada za największą
    liczbę zgonów spośród wszystkich nowotworów, jest zbyt późno
    wykrywany, a jego leczenie - mimo nieustannego postępu - nadal
    trudne, mówił podczas onkologicznych warsztatów dla dziennikarzy dr
    Dariusz Kowalski z warszawskiego Centrum Onkologii.

    W Polsce liczba nowych zachorowań na raka płuca przekracza 23 tys.
    rocznie. Według amerykańskich danych, rak płuca odpowiada za 18,7
    proc. zgonów związanych z nowotworami - to więcej niż rak piersi,
    rak gruczołu krokowego i rak jelita grubego łącznie. Wciąż częściej
    chorują i umierają mężczyźni, jednak z niejasnych na razie powodów
    nowotwór ten coraz częstszy jest także u kobiet.

    95 proc. wszystkich chorujących na raka płuca to palacze, bądź
    bierni palacze. Dużą rolę w rozwoju choroby przypisuje się też
    diecie i stresowi, a także radioaktywnemu gazowi - radonowi, który
    uwalnia się z ziemi czy betonu.

    Według dra Kowalskiego, wbrew temu, co mówił mediom minister Religa,
    również jego odmiana nowotworu może mieć związek z paleniem, tyle że
    chorujący na nią palacze stanowią 70, a nie 95 proc. chorych.

    Rak płuc wciąż często wykrywany jest przypadkowo, na przykład
    podczas badań okresowych. Najlepszym przykładem jest tu sam minister
    Religa, który dał się namówić na badanie sekretarce. Objawy są
    nieswoiste - kaszel, duszność, ból w klatce piersiowej, chudnięcie,
    osłabienie. Problem w tym, że palacze są przyzwyczajeni do kaszlu.
    Zwrócić ich uwagę powinna zmiana charakteru kaszlu - np. kaszel
    suchy przechodzi w mokry, kaszlą częściej. Bezwzględnym sygnałem
    alarmowym jest krwioplucie.

    Niestety, wciąż się zdarza, że lekarz pierwszego kontaktu tygodniami
    leczy u palacza zapalenie płuc i zmienia antybiotyki, zamiast
    skierować do onkologa. "Tymczasem w przypadku pacjentów po 60 roku
    życia, palących dłużej niż 10 lat zawsze trzeba myśleć o raku płuc" -
    podkreślał dr Kowalski.

    W diagnostyce raka płuc stosuje się zdjęcia rentgenowskie,
    bronchofiberoskopię, tomografię komputerową, scyntygrafię, rezonans
    magnetyczny i biopsję szpiku, ale najważniejsze dla rozpoznania jest
    badanie histopatologiczne, które wykazuje czy mamy do czynienia z
    rakiem niedrobnokomórkowym (NDRP) czy drobnokomórkowym (DRP). Każdy
    z nich może występować w różnym stopniu zaawansowania i dawać
    przerzuty do mózgu, węzłów chłonnych, wątroby, nadnerczy i kości.

    Niestety, dające największe szanse na przeżycie, rozpoznanie raka we
    wczesnym stadium rozwoju udaje się w Polsce u mniej niż 20 proc.
    chorych.

    Leczenie chirurgiczne - wycięcie guza wraz z zaatakowanym płatem
    płuca - uzupełnia się w wielu przypadkach radio- i chemioterapią.
    Radioterapia powinna być przeprowadzana za pomocą akceleratora
    liniowego o energii co najmniej 6 megaelektronowoltów (MeV), przy
    wykorzystaniu techniki konformalnej - na podstawie badania
    tomograficznego planuje się naświetlanie tak, aby maksymalnie
    chronić zdrowe tkanki. Według dra Kowalskiego, w dzisiejszych
    czasach niedopuszczalne jest już napromieniowywanie pacjenta za
    pomocą aparatury rentgenowskiej, albo bomby kobaltowej.

    Wbrew pojawiającym się opiniom, stosowanie po operacji chemioterapii
    ma sens i pozwoliłoby uratować kilkaset osób rocznie, zaznaczył dr
    Kowalski.

    Leki, zwłaszcza nowej generacji, jak przeciwciała monoklonalne,
    trzeba dokładnie dobierać do pacjenta. Niektóre z nich działają
    bowiem tylko u 10 proc. chorych. Odpowiedni dobór leku do pacjenta
    pozwala znacznie wydłużyć czas przeżycia chorych z niektórymi
    postaciami raka.

    U chorych z zaawansowanym nowotworem i przerzutami nie stosuje się
    agresywnego leczenia, które mogłoby im skrócić życie. Poddaje się
    ich leczeniu paliatywnemu, które ma nie tylko podnieść komfort
    życia, ale i przedłużyć jego trwanie.

    źródło www.zdrowie.onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1434356,2056,,,,rak_pluca_wciaz_grozny,ciekawostki.html
  • emgoro 30.08.07, 17:58
    Palenie powoduje nieodwracalne zmiany w materiale genetycznym

    Palenie już od dawna nie jest uważane za nic dobrego. Teraz
    dodatkowo naukowcy z Kanady wykazali, że może nieodwracalnie włączać
    niektóre geny, co tłumaczy dlaczego osoby, które przestały palić są
    nadal bardziej narażone na zachorowanie na raka płuc niż ludzie,
    którzy nigdy nie palili. Praca na ten temat ukazała się właśnie na
    łamach magazynu "BMC Genomic".

    Grupa kanadyjskich badaczy z BC Cancer Agency analizowała próbki
    tkanki pobrane z 24 płuc aktualnych i byłych palaczy oraz ludzi,
    którzy nigdy nie palili, przy pomocy metody seryjnej analizy
    ekspresji genów (SAGE) dzięki której można uzyskać zapis aktywności
    poszczególnych genów.

    We wszystkich komórkach naszego organizmu znajduje się ten sam
    zestaw genów, które w zależności od specjalizacji komórki i warunków
    środowiskowych są włączane lub wyłączane. Na stałe eksprymowanych
    (aktywnych) jest tylko około 1/5 genów, kodujących podstawowe białka
    niezbędne dla funkcjonowania komórek.

    Zmiany środowiskowe, takie jak między innymi palenie papierosów
    prowadzą do zmian w aktywności genów. Kanadyjscy naukowcy wykazali w
    swojej pracy, że zmiany spowodowane paleniem są w większości
    nieodwracalne, tylko część z nich cofa się po rzuceniu palenia. Do
    zmian odwracalnych należą zmiany w ekspresji genów zaangażowanych w
    metabolizm substancji chemicznych nie produkowanych przez organizm,
    metabolizm nukleotydów i wydzielanie śluzu.

    Co ważne, nieodwracalnej zmianie ulega ekspresja genów
    odpowiedzialnych za naprawę DNA, ponadto palenie wyłącza geny
    pomagające w walce z rakiem płuc.

    Naukowcy odkryli, że wiele genów których dotychczas nie wiązano z
    paleniem, jest na stałe włączonych u aktywnych palaczy. Jednym z
    nich jest gen CABYR zaangażowany między innymi w ruchliwość
    plemników w spermie oraz związany z powstawaniem guzów mózgu
    zbudowanych z komórek rzęskowych.

    Ponadto badacze analizowali geny związane z regeneracją dróg
    oddechowych i odkryli, że u ludzi, którzy rzucili palenie, geny te
    można podzielić na trzy grupy: z odwracalnymi zmianami (np. gen TFF3
    kodujący składni śluzu i CABYR gen, który jak odkryli naukowcy pełni
    rolę również w oskrzelach), z częściowo odwracalnymi zmianami
    (MUC5AC, gen białka śluzu - mucyny) i te, w których ekspresji
    zachodzą nieodwracalne zmiany (między innymi gen GSK3B regulujący
    działanie cyklooksygenazy 2). "Odkrycie genów, których ekspresja nie
    wraca do normalnego poziomu po rzuceniu palenia pomaga zrozumieć
    dlaczego byli palacze mają zwiększone ryzyko zachorowania na raka
    płuc" - mówi Raj Chari, pierwszy autor pracy.

    Palenie tytoniu jest przyczyną 85 procent przypadków raka płuc, a
    byli palacze stanowią połowę pacjentów u których diagnozuje się ten
    rodzaj nowotworu.

    źródło: www.zdrowie.onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1434100,2056,,,,palenie_powoduje_nieodwracalne_zmiany_w_materiale_genetycznym,ciekawostki.html
  • emgoro 30.08.07, 18:00
    Wirus HPV staje się ważną przyczyną raka jamy ustnej i gardła
    Mimo, że palenie jest w USA coraz rzadsze rak jamy ustnej i gardła,
    zwłaszcza migdałków oraz podstawy języka, jest w niektórych
    populacjach coraz częstszy. To wina wirusów HPV - piszą naukowcy
    amerykańscy z Uniwersytetu Stanu Teksas na łamach pisma "Cancer".

    Wirus brodawczaka ludzkiego (HPV) znany jest z tego, że przyczynia
    się do rozwoju raka szyjki macicy. Jednak może powodować także raka
    jamy ustnej i gardła - szczególnie u mężczyzn przed 45 rokiem życia,
    którzy chorują na tego rodzaju nowotwory trzykrotnie częściej od
    kobiet.

    Ponieważ mniej więcej w połowie przypadków ta postać raka jest
    wykrywana w późnym, trudnym do wyleczenia stadium, lekarze i
    naukowcy kładą tym większy nacisk na zapobieganie infekcjom HPV.

    Zdaniem naukowców z University of Texas w Houston, korzystne byłoby
    szczepienie przeciw HPV nie tylko kobiet, ale i mężczyzn. Na razie
    na przeszkodzie stoi wysoki koszt szczepionki.

    źródło: www.zdrowie.onet.pl
    zdrowie.onet.pl/1433751,2056,,,,wirus_hpv_staje_sie_wazna_przyczyna_raka_jamy_ustnej_i_gardla,ciekawostki.html

  • emgoro 30.08.07, 18:04
    Najszybszy superkomputer w Polsce pomoże szukać nowych sposobów na
    walkę z nowotworami

    Mocą 50 bilionów operacji na sekundę będzie dysponował najnowszy
    polski superkomputer, który już listopadzie stanie w Centrum
    Informatycznym Trójmiejskiej Akademickiej Sieci Komputerowej (TASK).
    Urządzenie o nazwie "Galera" będzie oparte na 1400 procesorach
    czterordzeniowych Intel Xeon Quad-Core, co oznacza 5600 rdzeni i
    maksymalną moc obliczeniową 50 TFLOPS. Będzie to największy
    superkomputer w Polsce, pierwszy oparty na procesorach
    czterordzeniowych w Europie i czwarty na liście najszybszych
    komputerów na naszym kontynencie.

    TASK stanowi jednostkę organizacyjną Politechniki Gdańskiej.
    Zadaniem Centrum jest obsługa środowiska naukowo-badawczego w
    zakresie dostępu do krajowej i światowej sieci informatycznej,
    serwisów informacyjnych i baz danych oraz udostępnianie poprzez sieć
    mocy obliczeniowych serwerów wraz z oprogramowaniem użytkowym.
    Dzięki nowemu superkomputerowi "Galera" (350 serwerów 4-
    procesorowych Actina Solar 410 S2) TASK zwiększy ponad 20-krotnie
    swoje możliwości mocy obliczeniowej w porównaniu do obecnie
    działających urządzeń.
    "Moc obliczeniowa superkomputera +Galera+ i projekty, w których
    będzie on wykorzystywany, wpłyną bezpośrednio na nasze codzienne
    życie - od medycyny i nowych sposobów leczenia raka do zwiększenia
    bezpieczeństwa lotów - mówi dr Paweł Gepner z Intel EMEA High
    Performance Computing Architecture Specialist. - Dzięki nowoczesnej
    technologii wyniki badań będą dostępne o wiele szybciej, niż ich
    realizacja metodami laboratoryjnymi, a przy tego typu projektach
    właśnie czas ma największe znaczenie".

    "Ponad dwudziestokrotne zwiększenie mocy obliczeniowej TASK dzięki
    +Galerze+ otworzy nowe możliwości całym rzeszom naukowców i
    studentów - dodaje Mścisław Nakonieczny, dyrektor Centrum
    Informatycznego Trójmiejskiej Akademickiej Sieci Komputerowej. -
    Jesteśmy szczególnie dumni z tego , że największy polski
    superkomputer i jednocześnie jeden z największych w Europie, będzie
    zlokalizowany w Gdańsku".

    "Mam nadzieję, że teraz nasz potencjał sprzętowy dorówna ogromnym
    zdolnościom polskich studentów informatyki i pozwoli rozwijać ich
    umiejętności w Polsce" - podkreśla.

    Pełne uruchomienie "Galery" nastąpi w listopadzie. Od razu zostanie
    ona zaangażowana w prace nad substancjami mogącymi znaleźć
    zastosowanie w terapii antyrakowej oraz badania nad aerodynamiką w
    przemyśle lotniczym.

    Wśród projektów, wspomaganych przez superkomputer znajdzie się m.in.
    projekt "FLIERT", którego celem jest komputerowe analizowanie oporów
    powietrza i aerodynamiki samolotów, bazujące na wynikach badań
    prowadzonych w tunelu aerodynamicznym (European Transonic Wind
    Tunnel) w Kolonii. Ma to posłużyć stworzeniu symulacji lotu
    samolotów Airbus, które w przyszłości umożliwią modyfikacje
    konstrukcji w celu zmniejszenia oporów powietrza, zwiększenia
    szybkości i obniżenia zapotrzebowania na paliwo.

    Inny projektem, w którym "Galera" będzie wykorzystywana, to "AITEB-
    2", służący do analizy przepływu powietrza w turbinach silników
    lotniczych, w celu uzyskania większej wydajności i bezpieczniejszych
    rozwiązań. Projekt prowadzony jest przy współpracy z firmą Rolls-
    Royce i koncentruje się na badaniach nad nowymi metodami chłodzenia
    łopatek w turbinach, poddawanym działaniu wysokotemperaturowych
    gazów z komór spalania.

    Jednak statutowych celem "Galery" będzie udział w badaniach nad
    substancjami o potencjalnym wykorzystaniu w terapii
    przeciwnowotworowej.

    "Już od kilku Zakład Teoretycznej Chemii Fizycznej na Wydziale
    Chemii Uniwersytetu Gdańskiego zajmuje się badaniem mechanizmu
    degradacji DNA, wywołanej przez promieniowanie UV oraz
    promieniowanie jonizujące. Ponieważ wiadomo, że pochodne halogenowe
    zasad nukleinowych (Hal-ZN) mogą być używane przez komórkę do
    syntezy DNA równie łatwo co zasady naturalne, podejrzewamy, że
    substancje te mogą znaleźć szerokie zastosowanie w terapii chorób
    nowotworowych - tłumaczy zaangażowana w prace nad superkomputerem
    Zofia Jeżewska. - Wprowadzenie Hal-ZN do DNA powinno bowiem
    prowadzić do zasadniczego obniżenia wielkości dawek terapeutycznych
    promieniowania jonizującego lub nawet umożliwić użycie światła z
    zakresu bliskiego ultrafioletu o znacznie niższej szkodliwości".

    I właśnie w celu zrozumienia mechanizmów odpowiedzialnych za
    tworzenie się letalnych (śmiertelnych) uszkodzeń DNA i stosowania
    Hal-ZN w terapii nowotworowej prowadzone jest komputerowe
    modelowanie procesu uszkadzania DNA, z zastosowaniem metod chemii
    kwantowej. Prace takie wymagają jednak ogromnych nakładów czasu i
    mocy komputerowej, a to, jak podkreślają specjaliści, wymusza
    kompromis pomiędzy dokładnością a czasochłonnością prowadzonych
    obliczeń. Obecnie stosowane metody i urządzenia okazują się zatem
    niewystarczające.

    "Dostęp do komputera o mocy 50 TFLOPS miałby więc ogromne znacznie
    dla efektywnej realizacji tego istotnego tak z poznawczego, jak i
    praktycznego punktu widzenia projektu - mówi Jeżewska. - Po
    pierwsze, klaster o tak dużej mocy znacznie przyspieszyłby
    wykonywanie zadań prowadzonych obecnie rutynowo. Po drugie,
    umożliwiłby otrzymanie dokładnych wyników wysoko skorelowanych,
    które dziś są zdecydowanie poza zasięgiem TASK-u".

    Na potwierdzenie, pracownicy TASK-u sprawdzili, że układ o wielkości
    dziewięciu atomów, przy obecnych możliwościach obliczeniowych,
    stanowi granicę dla dokładnej metody sprzężonych klastrów.
    Instalacja klastra o mocy 50 TFLOPS przesuwa natomiast tę granicę do
    układu wielkości ok. 23 atomów, co ze względu na obiekt badawczy -
    DNA (którego elementami składowymi są nukleotydy o wielkości 23
    atomów) jest niezwykle istotne.

    "Można zatem stwierdzić, że dostęp do maszyny o mocy 50 TFLOPS jest
    wręcz kluczowy dla udanej realizacji projektu" - komentuje Jeżewska.

    Trójmiejska Akademicka Sieć Komputerowa (TASK) istnieje od 1992
    roku. Swoim zasięgiem obejmuje ponad sto instytucji naukowych z
    terenu całego Trójmiasta wraz z dołączonymi sieciami Koszalina i
    Olsztyna. Łącząc ze sobą sieci lokalne, w których pracuje
    kilkadziesiąt tysięcy komputerów klasy PC, stacji roboczych oraz
    serwerów, umożliwia pracę tysiącom użytkowników.

    Centrum Informatyczne (CI TASK) jest natomiast operatorem sieci TASK
    i administratorem Komputerów Dużej Mocy Obliczeniowej. Jego głównym
    celem jest świadczenie zaawansowanych usług teleinformatycznych dla
    środowiska akademickiego oraz umożliwienie dostępu do komputerów
    dużej mocy obliczeniowej i oprogramowania naukowo-badawczego
    znajdujących się w CI TASK oraz innych centrach superkomputerowych
    na terenie kraju.

    Centrum Informatyczne jest jednym z pięciu krajowych Centrów
    Komputerowych Dużej Mocy i uczestnikiem ogólnopolskiej sieci
    akademickiej PIONIER.

    Masywnie równoległe systemy komputerowe w CI TASK służą realizacji
    bardzo dużych projektów badawczych wymagających dużej mocy
    obliczeniowej. Projekty są prowadzone przez pracowników
    trójmiejskich uczelni i instytucji naukowych w tym: Politechniki
    Gdańskiej, Uniwersytetu Gdańskiego, Instytutu Maszyn Przepływowych
    PAN, Akademii Medycznej, Akademii Morskiej i innych instytutów i
    obejmują zagadnienia z chemii, fizyki, matematyki, inżynierii,
    elektroniki i oceanografii. Rocznie w Centrum Informatycznym TASK
    realizowanych jest kilkadziesiąt projektów badawczych.

    PAP - Nauka w Polsce
    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
    epesza&dep=65555&data=&lang=PL&_CheckSum=1956856763
  • emgoro 04.09.07, 12:43
    Zogniskowane wiązka ultradźwięków może zahamować krwawienie,
    uszczelnić przebite płuco lub zniszczyć nowotwór bez szkody dla
    zdrowych tkanek - informuje "Journal of Trauma".

    Nad nowym zastosowaniem ultradźwięków o dużym natężeniu pracują
    inżynierowie z University of Washington wspólnie z lekarzami z
    Harborview Medical Center. Tego lata opublikowali wyniki pierwszych
    eksperymentów nad leczeniem przebitego płuca u świni.

    W 95 procentach przypadków wystarczały dwie minuty, by zamknąć ranę.
    Tymczasem przy klasycznym postępowaniu u co dziesiątego pacjenta z
    przebitym płucem niezbędna jest poważna operacja chirurgiczna.

    Nikt wcześniej nie próbował leczenia płuc w taki sposób, ponieważ
    tworzące je maleńkie pęcherzyki wypełnione powietrzem utrudniają
    rozchodzenie się ultradźwięków. Jednak obecne eksperymenty wykazały,
    że uszkodzenie powierzchni płuca dają się leczyć przy zastosowaniu
    ultradźwięków.

    Zogniskowane za pomocą specjalnych soczewek wiązki ultradźwięków o
    dużym natężeniu (dziesiątki tysięcy razy większym niż w przypadku
    badania USG) mogłyby - zdaniem autorów badań - zarówno łagodzić ból,
    jak i zasklepiać rany czy też niszczyć tkanki nowotworowe.

    W ognisku soczewki akustycznej powstaje bardzo gorący obszar
    wielkości ziarnka ryżu, natomiast leżące pomiędzy tym ogniskiem a
    źródłem ultradźwięków tkanki pozostają chłodne. Gdyby zamiast
    ultradźwięków użyć lasera, cała tkanka na drodze wiązki uległaby
    zniszczeniu. Miejscowe przegrzanie może na przykład zatamować
    wewnętrzny krwotok - bez potrzeby operowania pacjenta.

    źródło:
    zdrowie.onet.pl/1435535,2056,,,,ultradzwieki_w_leczeniu_ran_i_niszczeniu_nowotworow,ciekawostki.html
  • emgoro 04.09.07, 12:44
    Substancja zawarta w czerwonym winie może zmniejszać ryzyko
    zachorowania na raka prostaty - informuje pismo "Carcinogenesis".

    Naukowcy z University of Alabama w Birmingham karmili myszy pokarmem
    zawierającym obecny także w czerwonym winie związek z grupy
    polifenoli - resweratrol. Jest to substancja o właściwościach
    przeciwnowotworowych i przeciwutleniających. Resweratrol występuje
    między innymi w winogronach, orzeszkach ziemnych, malinach i
    czarnych jagodach.

    Okazało się, że u karmionych resweratrolem myszy o 87 procent
    rzadziej rozwijał się rak prostaty w najgorzej rokującej postaci, a
    jeśli wystąpiła jego łagodniejsza forma, o 48 procent częściej
    wzrost guza ulegał zahamowaniu lub nowotwór się cofał.

    W maju 2006 naukowcy z University of Alabama w Birmingham
    opublikowali na łamach "Carcinogenesis" wyniki badań na karmionych
    resweratrolem samicach myszy - w tym przypadku zmniejszyło się
    zagrożenie rakiem piersi.

    źródło:
    zdrowie.onet.pl/1435530,2056,,,,skladnik_czerwonego_wina_zapobiega_rakowi_prostaty,ciekawostki.html
  • emgoro 06.09.07, 11:30
    Zapalenie stawu kolanowego może sygnalizować raka płuc
    Zapalenie stawu kolanowego u nałogowych palaczy może być pierwszym
    objawem trudnej w leczeniu odmiany raka płuca - wynika z badań
    opublikowanych na łamach pisma "Annals of the Rheumatic Diseases".

    Naukowcy włoscy ze szpitala w Prato (Toskania) doszli do takich
    wniosków po przeanalizowaniu danych dotyczących ponad 6,5 tys.
    pacjentów z chorobą zwyrodnieniową stawów, którzy odwiedzili oddział
    reumatologii szpitala 2000-2005.

    W badanej grupie zidentyfikowano 296 osób z zapaleniem stawu
    kolanowego, którego przebieg był stosunkowo łagodny. Okazało się, że
    u 5 z nich (mniej niż 2 proc.) był to wczesny objaw
    niezdiagnozowanego jeszcze raka płuc, tzw. niedrobnokomórkowego raka
    płuc. Wszyscy ci pacjenci byli mężczyznami w średnim wieku, którzy
    przez większość życia palili nałogowo papierosy.

    Jak zaznaczają autorzy pracy, w każdym przypadku rak płuc dał się
    usunąć operacyjnie, a po wycięciu guza objawy zapalenia stawu
    kolanowego ustępowały.

    Wcześniejsze badania wykazały, że u 20 proc. chorych z
    niedrobnokomórkowym rakiem płuca dochodzi też do przerostu innych
    tkanek, najczęściej tkanki kostnej. Przerzuty tego nowotworu do
    kości stwierdza się u jednej piątej chorych. Ale dotychczas nie
    powiązano go z chorobą zwyrodnieniową stawów.

    Terapia niedrobnokomórkowego raka płuca jest szczególnie trudna -
    chyba że zdiagnozuje się go w początkowym okresie rozwoju. Niestety,
    w połowie przypadków, w momencie wykrycia, guz jest już
    zaawansowany. Dlatego tak ważna jest identyfikacja wszelkich
    objawów, które mogą pomóc w jego wczesnej diagnostyce, konkludują
    autorzy pracy.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1435801,2056,,,,zapalenie_stawu_kolanowego_moze_sygnalizowac_raka_pluc,ciekawostki.html
  • emgoro 06.09.07, 11:32
    W Poznaniu wykonano zabieg usunięcia nowotworu serca metodą
    autotransplantacji
    Zabieg usunięcia nowotworu serca metodą autotransplantacji wykonali
    w środę u 52-letniego mężczyzny lekarze w Szpitalu Klinicznym
    Przemienienia Pańskiego Uniwersytetu Medycznego im. Karola
    Marcinkowskiego w Poznaniu. Był to pierwszy tego typu zabieg
    wykonany poza Stanami Zjednoczonymi - poinformował PAP rzecznik
    szpitala Rafał Staszewski.

    Poznańscy lekarze asystowali amerykańskiemu chirurgowi prof.
    Michaelowi Reardonowi z kliniki w Huston.

    Podczas operacji wyjęto chore serce z klatki piersiowej, odłączono
    je od organizmu - w tym czasie pacjent podłączony był do sztucznego
    serca - i usunięto chorą tkankę.

    Operowany pacjent to 52-letni mężczyzna, u którego trzy tygodnie
    temu wykryto złośliwy nowotwór serca. Gdyby nie przeprowadzono
    zabiegu, rosnący nowotwór zatkałby jedną z komór serca i doprowadził
    do śmierci chorego.

    Zabieg wykonany w Poznaniu był dwunastym w historii i pierwszym poza
    granicami Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, gdzie tę metodę
    opracowano.

    Szczegółowe wyniki i przebieg operacji zostaną przedstawione w
    czwartek na konferencji prasowej zorganizowanej przez szpital.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1436086,2056,,,,w_poznaniu_wykonano_zabieg_usuniecia_nowotworu_serca_metoda_autotransplantacji,ciekawostki.html
  • emgoro 06.09.07, 11:34
    Przełom w medycynie. Uczeni z USA znaleźli enzym, który zmusza
    komórki rakowe do samozniszczenia. Sprawdzają go na myszach, ale
    wkrótce w stanie Illinois rozpoczną się testy na ludziach.

    To może wreszcie być to, na co czeka wielu ludzi chorych na raka.
    Bezbolesna i szybka metoda usunięcia raka. Nie potrzeba operacji,
    chemioterapii czy naświetlań. Wystarczy do organizmu pacjenta
    wprowadzić specjalne enzymy, a te bezlitośnie rozprawią się z
    rakowymi komórkami.

    Cały problem z komórkami rakowymi polega na tym, że gdy organizm
    wykryje nieprawidłowości, to mózg przesyła specjalny sygnał do
    protein ukrytych w komórkach, żeby te doprowadziły do zniszczenia
    niebezpiecznego elementu. Tyle że komórki rakowe są na te sygnały
    odporne.

    Dlatego naukowcy z Uniwersytetu w Illinois opracowali specjalny
    enzym, który zmusza proteiny w komórkach nowotworowych, żeby
    te "popełniły samobójstwo". Na razie jednak udało się powstrzymać
    raka tylko w chorych myszach. Profesor Paul Hergenrother,
    nadzorujący badania, przekazał wyniki specjalnej rządowej agencji,
    która musi się zgodzić na testy na ludziach.

    źródło
    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=14856
  • emgoro 06.09.07, 18:51
    Tłuszcz z pokarmów pozostający w żołądku powoduje, że witamina C -
    zamiast chronić przed nowotworami - ułatwia związkom rakotwórczym
    atakowanie komórek. Wyniki badań naukowców z Glasgow opublikowało
    pismo "Gut".

    Zdaniem naukowców, ich badania pozwalają lepiej zrozumieć przyczyny
    gwałtownego wzrostu zachorowań na raka górnej części żołądka w
    krajach Zachodu. Ten odcinek żołądka jest szczególnie wrażliwy na
    działanie rakotwórczych związków.

    Naukowcy z Western Infirmary w Glasgow analizowali wpływ tłuszczu i
    witaminy C w diecie na metabolizm azotynów w górnej części żołądka.
    Azotyny powstają w organizmie z obecnych w naszym pokarmie azotanów.
    Do żołądka dostają się głównie ze śliną. Ich bezpośrednim źródłem
    mogą być produkty konserwowane.

    Problem w tym, że w kwaśnym środowisku, jakie panuje w żołądku,
    azotyny są przekształcane w rakotwórcze nitrozaminy. Normalnie
    witamina C hamuje ten proces, powodując przemiany azotynów w tlenek
    azotu.

    Badacze brytyjscy odtworzyli w laboratorium warunki panujące w
    górnej części żołądka i mierzyli ilości powstających tam nitrozamin
    w obecności witaminy C, bez lub z towarzyszeniem tłuszczu.

    Okazało się, że witamina C podawana samodzielnie, bez tłuszczu,
    obniżała - od 5 do 1000 razy - poziom dwóch nitrozamin w żołądku i
    całkowicie zapobiegała powstawaniu dwóch innych.

    Ale gdy podawano ją razem z 10 proc. zawartością tłuszczu, ta sama
    witamina podnosiła produkcję nitrozamin od 8 do 140 razy.

    Jak wyjaśniają autorzy pracy, tłuszcz pozostaje w górnej części
    żołądka przez dość długi czas po spożyciu posiłku. Tlenek azotu
    powstający z azotynów w obecności witaminy C może przenikać do
    tłuszczu, gdzie następnie reaguje z tlenem, co prowadzi do powstania
    związków promujących produkcję nitrozamin.

    "Można więc powiedzieć, że tłuszcz niweluje przeciwrakowe własności
    witaminy C" - konkludują naukowcy.

    źródło
    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=59407
  • zuziachicago 06.09.07, 19:15
    jesli moge spytac, skad masz taka informacje?
    mieszkam w illinois wiec chetnie poddalabym sie tym testom.
    czekam na odpowiedz i pozdrawiam.
  • emgoro 06.09.07, 20:50
    Mam to z internetu, a dokładnie ze strony www.dziennik.pl. Jeśli
    mieszkasz w USA i jeszcze w tym stanie, to może warto szukać u
    źródła czyli tam gdzie przeprowadzano te badania.
    pozdrawiam Robert
  • emgoro 06.09.07, 21:05
    Znalazłem jeszcze coś takiego, ale jak data jest tam poprawna to
    wiadomośc jest conajmniej sprzed roku, ale tutaj jest więcej
    szczegółów może pomoże dotrzeć do źródła.

    Nowo odkryty związek wywołuje śmierć komórek rakowych

    apoptoza · nowotwory · kaspazy · prokaspaza-3 · kaspaza-3 ·
    okrężnica · nerki · płuca · PAC-1
    Amerykańskim uczonym udało się ponownie uruchomić mechanizm śmierci
    komórek nowotworowych w wyniku tzw. apoptozy. Jest to niezwykle
    ważne osiągnięcie, ponieważ w komórkach nowotworowych często
    dochodzi do genetycznej modyfikacji, która blokuje ten proces,
    pozwalając im się namnażać bez ograniczeń.

    Podczas przygotowań do apoptozy w komórce zachodzi cały ciąg
    reakcji. Pod koniec dochodzi do aktywacji prokaspazy-3. Następnie
    przekształca się ona w kaspazę-3, enzym proteolityczny
    doprowadzający ostatecznie do śmierci komórki. Zadanie kaspaz polega
    na "cięciu" wielu białek komórkowych. Po przesłaniu sygnału śmierci
    zostaje uruchomiona niemożliwa do zatrzymania kaskada kaspaz
    (proteolityczna).

    Chemik Paul Hergenrother z University of Illinois i jego
    międzynarodowy zespół odkryli, że związek aktywujący prokaspazę-3
    może być skuteczny w zabijaniu nowotworów, ponieważ w wielu guzach
    występuje podwyższone stężenie prokaspazy, pomimo ich niezdolności
    do ukończenia procesu apoptozy. Naukowcy przebadali pod kątem
    zdolności do aktywacji aż 20.500 spokrewnionych związków. Na końcu
    zredukowali ich liczbę do 5. Tylko jeden wykazywał stale rosnący
    silny efekt przy wzrastających dawkach — PAC-1 (od ang. procaspase
    activating compound). Zidentyfikowaliśmy syntetyczny składnik, który
    bezpośrednio aktywuje prokaspazę-3 i indukuje apoptozę — powiedział
    Hergenrother. Poprzez obejście uszkodzonej części obwodu możemy
    wykorzystać własną maszynerię komórek do ich zniszczenia.

    Badacze przetestowali skuteczność PAC-1 na komórkach nowotworów
    okrężnicy 23 pacjentów. Komórki guzów miały niemal 8-krotnie wyższe
    stężenie prokaspazy-3 niż zdrowe komórki okrężnicy i okazały się
    bardziej wrażliwe na PAC-1. W jednym przypadku komórki rakowe były
    aż 2000 (!) razy bardziej wrażliwe na wywoływaną przez PAC-1
    apoptozę niż zdrowe komórki otaczających tkanek. Działo się tak ze
    względu na nagromadzenie znacznych ilości enzymu (kaspazy).

    W eksperymentach na myszach wykazano skuteczność PAC-1 w odniesieniu
    do guzów nerek i płuc.

    Szczegółowe wyniki badań można znaleźć w piśmie Nature Chemical
    Biology.

    źródło: Scientific Amercian
    kopalniawiedzy.pl/wiadomosc_558.html
    tutaj jest jeszcze jeden artykuł podaję już tylko link
    www.laboratoria.net/pl/modules.php?name=News&file=article&sid=2630

    tutaj jest po angielsku
    www.scs.uiuc.edu/~phgroup/research.html
    i tutaj z namiarami jak się skontaktować
    www.news.uiuc.edu/NEWS/06/0828cancer.html
    pozdrawiam Robert
  • emgoro 10.09.07, 10:52
    Pionierskie operacje z użyciem klipsa kompresyjnego na przewodzie
    pokarmowym

    Pionierskie w Europie operacje zespolenia przewodu pokarmowego za
    pomocą klipsa kompresyjnego przeprowadził zespół Kliniki Chirurgii
    Przewodu Pokarmowego Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach.
    Łączenie fragmentów przewodu pokarmowego jest konieczne przy
    większości operacji na przewodzie pokarmowym, np. po usunięciu guza.
    Klips, opracowany dzięki współpracy z Uniwersytetem Śląskim,
    zastępuje zszywanie fragmentów jelita nićmi chirurgicznymi, nie
    trzeba też używać drogich zszywaczy. Zapobiega również towarzyszącym
    tym zabiegom komplikacjom, jak wylanie zakażonej treści jelita
    podczas operacji czy rozejście się zespolenia już po zabiegu.


    "Ta metoda jest łatwa, jest tania i pozwala zachować czystość
    chirurgiczną. Jestem zachwycony efektami po kilku już
    przeprowadzonych operacjach, choć ostatecznie będzie można ją ocenić
    dopiero za jakiś czas. Do końca roku chcemy w ten sposób zoperować
    ok. 20 chorych" - powiedział dziennikarzom kierownik Kliniki
    Chirurgii Przewodu Pokarmowego prof. Paweł Lampe, który kieruje
    badaniami klinicznymi testującymi nową metodę.

    Stosowany w Katowicach klips kompresyjny wykorzystuje tzw. efekt
    pamięci kształtu stopów niklu i tytanu. Najpierw deformuje się go w
    niskiej temperaturze - na salę operacyjną jest przynoszony w nerce z
    lodowatą solą fizjologiczną, przypomina kółko do kluczy w kształcie
    elipsy.

    Lekarze zbliżają do siebie dwa odcinki przewodu pokarmowego, robią w
    nich dwa maleńkie nakłucia nożem i w to miejsce wprowadzają klips.
    Potem ogrzewają ten rejon gazikiem zanurzonym we wrzącej soli
    fizjologicznej. W tej temperaturze klips wraca do swojego
    pierwotnego, "zapamiętanego" kształtu, zaciskając się i zespalając
    jelito. Po 5-16 dniach, zależnie od miejsca założenia, zacisk
    naturalnie wydala się z jelita wraz ze stolcem.

    Aleksander Kozub z Sosnowca, który był w środę operowany w związku z
    naroślami na trzustce, zgodził się na operację z wykorzystaniem
    nowej metody. "Z prospektu wynika, że to szybsza i skuteczniejsza
    metoda, a polscy naukowcy są w czołówce, skoro ją stosują jako
    pierwsi w Europie. Dlatego się zdecydowałem" - mówił przed zabiegiem.

    "Zespolenie w obszarze przewodu pokarmowego jest często sporym
    wyzwaniem. Tymczasem to jest metoda bardzo prosta, nawet młody
    chirurg jednym ruchem zespala jelita ze sobą. Może to być również
    alternatywa finansowa, bo urządzenie kosztuje raptem 3 dolary. Warto
    to odnotować jako mały krok do przodu" - powiedział prof. Lampe. LUN

    źródło: PAP - Nauka w Polsce
    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
    epesza&dep=65808&data=&lang=PL&_CheckSum=-1992220176
  • emgoro 18.09.07, 10:15
    Lek przeciwnowotworowy na liście projektów kluczowych Programu
    Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013

    Projekt badawczy polskiej firmy farmaceutycznej Adamed, którego
    celem jest wynalezienie nowego leku przeciwnowotworowego, został
    wpisany przez Radę Ministrów na listę projektów kluczowych. Są to
    największe polskie inwestycje realizowane przy wykorzystaniu środków
    unijnych z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013.
    Jest to w sumie 145 przedsięwzięć o łącznej wartości 3 430,85 mln
    euro.

    Zgodnie z oświadczeniem Ministerstwa Rozwoju Regionalnego,
    realizacja tych projektów jest niezwykle istotna z punktu widzenia
    osiągnięcia strategicznych celów rozwojowych dla danego sektora
    gospodarki bądź regionu, i które tym samym w znaczący sposób
    przyczyniają się do osiągnięcia zakładanych wskaźników rozwoju
    społeczno-gospodarczego Polski.
    Celem projektu realizowanego przez Adamed jest wynalezienie nowego
    leku przeciwnowotworowego. Szacunkowy koszt tego przedsięwzięcia to
    19,42 mln euro, z czego ok. 9,7 mln dofinansowania pochodzić będzie
    ze środków unijnych. Jego nazwa to "3CLA - biotechnologiczny
    kierowany lek przeciwnowotworowy". Władze firmy wierzą, że jego
    efekty mogą stanowić przełom w światowej medycynie.

    "Adamed każdego roku zwiększa budżet na badania nad nowymi terapiami
    na choroby cywilizacyjne. W ciągu ostatnich pięciu lat na projekty
    badawczo rozwojowe przeznaczyliśmy ponad 90 mln złotych - mówi
    Małgorzata Korpusik, dyrektor Pionu Badań i Rozwoju w firmie
    Adamed. - Jednak wsparcie finansowe z Programu Operacyjnego
    Innowacyjna Gospodarka 2007-2013 będzie bardzo istotne dla
    powodzenia projektu badań nad nowym lekiem na nowotwory".

    "Nasz projekt obejmie prowadzenie wspólnych działań naukowych z
    jednym z najbardziej opiniotwórczych ośrodków terapii raka na
    świecie - National Cancer Institute w USA, jak również szeroką
    współpracę z polskimi ośrodkami naukowymi" - dodaje Korpusik.

    Przedsięwzięcie realizowane przez Adamed zostało włączone w
    indykatywny wykaz indywidualnych projektów kluczowych, przyjętych
    przez Radę Ministrów w ramach Narodowych Strategicznych Ram
    Odniesienia 2007-2013 do Programu Operacyjnego Innowacyjna
    Gospodarka. Lista została opracowania w oparciu o opinie ekspertów i
    rekomendacje będące wynikiem prac Interdyscyplinarnego Zespołu do
    przygotowania listy projektów kluczowych dotyczących badań i rozwoju
    oraz Interdyscyplinarnego Zespołu do spraw Infrastruktury Badawczej,
    powołanych zarządzeniem ministra nauki i szkolnictwa wyższego.

    Projekt Adamedu pomyślnie przeszedł proces konsultacji społecznych,
    jakiemu zostały poddane listy projektów kluczowych, prowadzony za
    pośrednictwem strony internetowej Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.
    27 sierpnia 2007 roku do wiadomości publicznej został podany
    ostateczny wykaz projektów kluczowych. Zatwierdzone listy trafią
    teraz do Komisji Europejskiej.

    Firma Adamed istnieje od 1986 roku. Produkuje leki nowej generacji
    dla wielu grup terapeutycznych m.in. kardiologii, psychiatrii,
    pulmonologii, ginekologii i infekcji dróg moczowych. Główną jej
    misją jest obecnie poszukiwanie nowych zwalczających choroby
    cywilizacyjne, takie jak cukrzyca, otyłość i choroby nowotworowe.

    źródło PAP - Nauka w Polsce
    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
    epesza&dep=66008&data=&lang=PL&_CheckSum=761591801
  • emgoro 18.09.07, 10:17
    Już po raz 12 Interdyscyplinarny Zespół Optycznych Metod Wczesnego
    Wykrywania Nowotworów na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu,
    kierowana przez prof. Barbarę Chwirot, organizuje akcję poświęconą
    problemowi nowotworów skóry. Jej główną częścią jest "Biała
    Niedziela", w ramach której wszyscy chętni mogą sprawdzić stan
    zdrowia największej tkanki swojego organizmu.

    Jak informuje Centrum Promocji i Informacji UMK, w ramach akcji
    przeprowadzone zostaną masowe bezpłatne badania pod kątem
    onkologicznie niepokojących zmian skórnych. Towarzyszyć im będzie
    kampania informacyjna na temat zagrożenia czerniakiem i potrzeb
    systematycznego kontrolowania skóry. Pacjenci z podejrzanymi
    zmianami, będą mieli możliwość przebadania ich unikalną metodą
    fluorescencyjną opracowaną na UMK - bezpieczną, nieinwazyjną i
    sprawdzoną podczas wieloletnich testów.
    "Biała niedziela" odbędzie się 23 września, w godz. 9.00-15. 00 w
    pomieszczeniach Akademickiej Przychodni Lekarskiej UMK (ul. Gagarina
    39). Pacjentów przyjmować będzie zespół lekarzy - onkologów,
    chirurgów i dermatologów - którzy dokonają wstępnej oceny i w razie
    potrzeby skierują na badania fluorescencyjne w pracowni Zespołu UMK

    Organizatorzy szacują, że w tym roku przebadanych zostanie ok. 700
    osób. Telefoniczne zapisy na badania rozpoczną się 17 września.

    Raki skóry są obecnie jednym z najpoważniejszych problemów
    zdrowotnych. Stanowią najczęściej występującą na świecie grupę
    nowotworów człowieka. Dane Światowej Organizacji Zdrowia mówią, że
    każdego roku zapada na nie (poza czerniakiem) 2-3 mln osób, a u
    ponad 130 tys. osób diagnozowany jest czerniak.

    Liczba zgonów powodowanych rakami innymi niż czerniak nie jest
    wysoka. Jednak, jak podkreślają eksperci, z punktu widzenia osoby
    chorej zachorowanie na nowotwór zawsze stanowi duże obciążenie
    psychiczne. Poza tym operacyjne usunięcie raka może wiązać się
    oszpeceniem. Choroba taka najczęściej dotyczy bowiem miejsc
    odsłoniętych, wystawianych na słońce, czyli twarzy, uszu, szyi i
    przedramion.

    Zacznie groźniejszy dla zdrowia jest sam czerniak. Od wielu lat na
    całym świecie obserwuje się dramatyczny przyrost zachorowań na ten
    bardzo złośliwy nowotwór, szybko tworzący przerzuty i w tym stadium
    praktycznie nieuleczalny. Szacuje się, że jest on przyczyną ponad 80
    proc. zgonów powodowanych rakami skóry. Liczba nowo diagnozowanych
    przypadków czerniaka podwaja się co dziesięć lat i obecnie zajmuje
    on dwunaste miejsce na liście najpowszechniejszych nowotworów
    człowieka.

    Niepokojące jest też to, że coraz częściej występuje on u ludzi
    młodych, podczas gdy w przeszłości z reguły wykrywany był u osób po
    sześćdziesiątym roku życia. U kobiet czerniak najczęściej
    umiejscowiony jest na podudziu (między kolanem a kostką), u mężczyzn
    na tułowiu i skórze pleców. W grupie chorych w wieku powyżej 65 lat
    z reguły pojawia się na twarzy.

    Etiopatologia czerniaka jest wciąż mało poznana i naukowcy nie
    potrafią określić dokładnych przyczyn tak szybkiego wzrostu
    zachorowań na tę chorobę. Wiadomo jednak, że najczęściej rozwija się
    on na podłożu istniejących lub pojawiających się jako nowe,
    pigmentowych zmian skórnych, a prawdopodobieństwo zachorowania jest
    proporcjonalne do liczby znamion i piegów, jakie mamy na ciele.
    Zagrożenie chorobą jest też większe u osób, które doznały oparzeń
    słonecznych (szczególnie w dzieciństwie) a także u tych, którzy z
    przyczyn zawodowych lub dla rekreacji spędzają dużo czasu na wolnym
    powietrzu.

    Lekarz podkreślają, że czerniak, podobnie jak inne nowotwory,
    wykryty we wczesnym stadium jest prawie całkowicie uleczalny.

    W 1993 r. w Interdyscyplinarnym Zespole Optycznych Metod Wczesnego
    Wykrywania Nowotworów UMK opracowano obiektywną metodę wykrywania
    czerniaka. Jej czułość, wyznaczoną dzięki przebadaniu ok. 23 tys.
    zmian u ponad 11 tys. pacjentów, ocenia się na ok. 82 proc.

    Metoda była testowana klinicznie również w Centrum Onkologii w
    Warszawie i w Akademii Medycznej w Szczecinie. Jest całkowicie
    bezpieczna. Samo badanie zajmuje nie więcej niż 15 minut, nie wymaga
    pobierania żadnych próbek i przypomina wizytę u fotografa.

    źródło PAP - Nauka w Polsce
    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
    epesza&dep=66058&data=&lang=PL&_CheckSum=-1604520386
  • emgoro 18.09.07, 10:21
    W sobotę, 29 września o god. 12.00 na rogu ul. Nowy Świat i
    Chmielnej rozpocznie się, organizowany przez Avon, Stowarzyszenie
    Amazonki Warszawa – Centrum i firmę Samsung, Marsz Różowej Wstążki.
    Celem imprezy jest szerzenie wiedzy na temat raka piersi oraz
    wyrażenie solidarności ze wszystkimi chorymi na ten nowotwór.

    Główne uroczystości odbędą się w pobliżu pomnika Mikołaja Kopernika
    i potrwają do godziny 17.00 (szczegółowy program uroczystości).
    Przez cały czas trwania imprezy wszyscy chętni będą mogli wykonać
    bezpłatne badania USG piersi. W gabinecie będzie można również
    skorzystać z bezpłatnych konsultacji z lekarzem onkologiem.

    Uczestnicy będą mogli zobaczyć także m.in. „Galę musicalową” w
    wykonaniu artystów polskich teatrów muzycznych (Roma, Teatr Komedia,
    Teatr Muzyczny w Gdyni), występ Teatru Doroty Brzozowskiej, koncert
    Reni Jusis. Na scenie odbywać będą się również liczne konkursy m.in.
    konkurs wiedzy o Wielkiej Kampanii Życia i konkursy dla dzieci.
    Punktem kulminacyjnym zabawy będzie Pokaz Różowej Wstążki.

    Podobne imprezy zostaną zorganizowane także w 14 innych miastach
    Polski:

    27.09 - Katowice
    28.09 - Rzeszów
    29.09 - Bydgoszcz, Gliwice, Leszno, Lublin, Łódź, Ostrów
    Wielkopolski, Piła, Sochaczew, Tarnów, Wejherowo,
    30.09 - Wrocław
    13.10 - Białystok
    W Polsce na nowotwór piersi zapada rocznie ponad 13 000 Polek.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1438053,2056,,,,nie_daj_sie_rakowi,ciekawostki.html
  • emgoro 18.09.07, 10:25
    Nerwowy czynnik wzrostu (NGF), który odgrywa ważną rolę w układzie
    nerwowym, bierze też udział w rozwoju raka wątroby - informują
    naukowcy z Włoch na łamach pisma "World Journal of
    Gastroenterology".
    Według autorów pracy, odkrycie to wskazuje, że blokowanie NGF może
    pomóc w leczeniu raka wątroby, zaliczanego do najgroźniejszych
    nowotworów złośliwych. Pod względem liczby zgonów z przyczyn
    nowotworowych na całym świecie, rak ten plasuje się na drugim
    miejscu.

    Naukowcy z kilku ośrodków naukowych w Rzymie, kierowani przez dr
    Annalucię Serfino z włoskiej Narodowej Rady ds. Badań, analizowali
    próbki pochodzące z wątroby pacjentów cierpiących na marskość
    wątroby, schorzenia, które często poprzedza rozwój raka tego
    narządu, lub od pacjentów, u których nowotwór ten zdążył się już
    rozwinąć. Porównywali je z próbkami uzyskanymi z wątroby zdrowych
    osób. Okazało się, że u chorych na marskość lub raka komórki wątroby
    (tzw. hepatocyty) produkowały nerwowy czynnik wzrostu oraz receptor
    (tzw. trkANGF), za pośrednictwem którego wywiera on swój wpływ na
    komórki. U osób zdrowych nie znajdowano obydwu tych białek w
    wątrobie.

    NGF jest białkiem bardzo istotnym dla całego układu nerwowego, w tym
    mózgu, gdyż pobudza wzrost i dojrzewanie komórek nerwowych.

    Zdaniem autorów pracy, najnowsze obserwacje sugerują, że NGF odgrywa
    też ważną rolę w rozwoju marskości wątroby i związanego z nią raka
    wątroby.

    Naukowcy uważają, że blokowanie NGF lub jego receptora w wątrobie
    zmienionej chorobowo mogłoby hamować rozwój marskości i raka, a
    nawet całkiem im zapobiegać. Mają też nadzieję, że ich odkrycie
    umożliwi wykrywanie raka wątroby w jego początkowych stadiach
    wzrostu. Jest to o tyle istotne, że wczesna diagnostyka tego
    nowotworu zwiększa szanse na wyleczenie pacjenta.

    źródło
    wiadomosci.onet.pl/1606753,16,1,0,120,686,item.html
  • emgoro 18.09.07, 10:27
    Związek zawarty w skórce mandarynek może zabijać komórki niektórych
    nowotworów.
    Naukowcy z Leicester School of Pharmacy odkryli, że związek o nazwie
    salvestrol Q40 przekształca się w tkance nowotworowej w toksyczną
    substancję, co prowadzi do zniszczenia guza (komórki nowotworowe
    mają więcej enzymu P450 CYP1B1, który odpowiada za tę przemianę).

    Salvestrol Q40 zaliczany jest do fitoaleksyn - substancji
    wytwarzanych przez rośliny w odpowiedzi na atak owadów czy grzybów.
    Szczególnie duże jego ilości są zawarte w skórce mandarynki, ale
    występuje też w warzywach kapustnych. Ponieważ fitoaleksyny są
    wytwarzane przez roślinę w odpowiedzi na stres, ich poziom w
    roślinach chronionych przez środki owado- i grzybobójcze jest niższy.

    źródło wiadomosci.onet.pl/1606489,16,1,0,120,686,item.html
  • emgoro 18.09.07, 10:28
    Naukowcy z uniwersytetu w Umea w środkowej Szwecji udowodnili, iż
    ryzyko zachorowania na raka prostaty w poważnym stopniu wynika z
    dziedziczenia pewnych form protein - podała szwedzka telewizja
    publiczna.
    Osoby, które dziedziczą takie zmutowane białka mające wpływ na
    działania męskich hormonów w prostacie, ponoszą dwukrotnie większe
    ryzyko zachorowania na nowotwór tego organu niż pozostali mężczyźni -
    wynika z zakończonego w Umeo programu badawczego.

    Rezultaty badań przeprowadzonych w Umea pozwalają zrozumieć dlaczego
    organizmy rożnych osób odmiennie reagują na kurację hormonalną
    stosowaną przy leczeniu raka prostaty. Wg szwedzkich naukowców
    dziedziczone geny również mają wpływ na ryzyko zachorowania na
    najróżniejsze formy raka.

    W Szwecji co roku na raka prostaty zachorowuje 10 tys. mężczyzn, z
    których 2500 umiera w wyniku tej choroby.

    źródło wiadomosci.onet.pl/1606493,16,1,0,120,686,item.html
  • emgoro 21.09.07, 09:05
    Odkryto nowy gen w komórkach raka piersi, który uwrażliwia je na
    estrogeny. Dzięki pracy naukowców z Iowa University będzie można
    opracować terapię nowej generacji dla chorych na nowotwory piersi
    wrażliwe na hormony.
    Komórki raka piersi, a co za tym idzie, nowotwory, dzielą się na
    takie, które mają receptory dla hormonów i te, które ich nie
    posiadają.

    Estrogen powoduje, że komórki nowotworowe, które mają dla niego
    receptory, rosną i dzielą się. Modyfikacja sygnalizacji hormonalnej
    (estrogenowej) leży u podstaw dwóch głównych terapii raka piersi -
    leczenia tamoxifenem, który blokuje oddziaływanie pomiędzy
    estrogenem a jego receptorem ER-alfa; oraz leczenie inhibitorami
    aromatazy, które zmniejszają ilość estrogenu w organizmie i w ten
    sposób zaburzają jego ścieżki sygnałowe. Ronald Weigel wraz z
    zespołem odkryli, jak ważna jest rola czynnika transkrypcyjnego o
    nazwie AP2C w kontrolowaniu różnych ścieżek sygnałowych estrogenu.
    Wyniki badań opublikowano na łamach pisma "Cancer Research".

    - Estrogen wiąże się do swoich receptorów i wywołuje kaskadę reakcji
    w komórkach, między innymi reguluje aktywność genów - mówi profesor
    Weigel. - Odkryliśmy, że usunięcie z komórek czynnika regulującego
    transkrypcję (powstawanie RNA z DNA) o nazwie AP2C, powoduje, że
    ścieżki sygnałowe aktywowane przez estrogen nie są aktywne.
    Modyfikowane w ten sposób komórki nowotworowe nie mogą odpowiadać na
    działanie estrogenu - tłumaczy główny autor pracy.

    Naukowcy wykazali, że wyciszenie ekspresji AP2C we wrażliwych na
    hormony komórkach raka piersi znacząco zmniejsza ilość receptorów ER-
    alfa produkowanych przez te komórki. W wyniku tego zahamowaniu ulega
    aktywność genów zaangażowanych w rozwój nowotworu.

    Ponadto wyciszenie AP2C blokuje również ekspresję innego receptora
    estrogenów o nazwie GPR30, który występuje w błonie komórkowej
    komórek raka.

    Co bardzo ważne, badacze dowiedli, że wyciszenie AP2C i związane z
    tym zahamowanie kaskad sygnałowych, prowadzi do zahamowania wzrostu
    guza piersi. Zmodyfikowane komórki nie rosną i nie dzielą się w
    odpowiedzi na estrogeny, a powstawanie guza jest znacząco opóźnione.

    Odkrycie sugeruje, że istnieje wiele ścieżek sygnałowych, które
    umożliwiają komórkom odebranie sygnału estrogenowego, ale to AP2C
    jest głównym czynnikiem odpowiedzialnym za kontrolowanie odpowiedzi
    na ten hormon.

    Wyniki badań amerykańskich naukowców mogą również tłumaczyć powód,
    dla którego tamoxifen, który wpływa tylko na jedną ścieżkę
    sygnałową, jest mniej skuteczny niż inhibitory aromatazy, które
    prawdopodobnie zaburzają wiele ścieżek sygnałowych z udziałem
    estrogenów.

    źródło wiadomosci.onet.pl/1606912,16,1,0,120,686,item.html
  • emgoro 21.09.07, 09:11
    W Krakowie powstał Oddział Chirurgii Onkologicznej Jednego Dnia

    Ok. 200 pacjentów miesięcznie będzie leczonych na Oddziale Chirurgii
    Onkologicznej Jednego Dnia, który uroczyście otwarto w Centrum
    Onkologii w Krakowie. Lekarze będą wykonywać tam zabiegi
    diagnostyczne i niektóre operacje. Oddział Chirurgii Onkologicznej
    Jednego Dnia został dobudowany do budynku przychodni. Inwestycja
    kosztowała 11 mln zł.

    "Będziemy wykonywać tu różne zabiegi od drobnych diagnostycznych do
    operacji. Wykonujemy diagnostykę patologii piersi, diagnostykę
    nowotworów układu chłonnego, zabiegi usuwania nowotworów skóry, a
    także kolonoskopię i gastroskopię" - powiedział kierownik Oddziału
    Chirurgii Onkologicznej Jednego Dnia adiunkt Zbigniew Darasz.
    Oddział ma odciążyć klinikę chirurgii onkologicznej, bo pacjenci,
    którzy wcześniej byli przyjmowani na 2-3 dni, teraz będą w szpitalu
    krócej.

    Zakład Analityki i Biochemii Klinicznej krakowskiego Centrum
    Onkologii otrzymał w ostatnich miesiącach dwa nowoczesne aparaty.
    Jeden z nich służy do badań tzw. markerów nowotworowych i pozwala na
    uzyskanie bardzo precyzyjnych wyników. Drugi jest wykorzystywany
    przy ocenie stanu chorego - funkcji serca, nerek, wątroby - przed
    podjęciem leczenia onkologicznego.

    Centrum Onkologii w Krakowie jest też jednym z trzech ośrodków w
    Polsce, obok Warszawy i Gliwic, wyposażonym w aparaturę do
    brachyterapii wysokoenergetycznej (HDR). Metoda ta polega na
    wprowadzeniu pierwiastka promieniotwórczego bezpośrednio do guza
    nowotworowego lub w jego sąsiedztwo. Pozwala na bardzo precyzyjną
    aplikację dawki napromieniowania i zmniejszenie ryzyka powikłań po
    leczeniu. Jest stosowana u chorych na raka płuc, raka przełyku, raka
    prostaty. Nowa aparatura kosztowała ok. 9 mln zł.

    W uroczystym otwarciu nowo powstałych i nowo wyposażonych oddziałów
    uczestniczył wojewoda małopolski Maciej Klima.

    Rocznie w Centrum Onkologii w Krakowie z leczenia ambulatoryjnego i
    szpitalnego korzysta ok. 13 tys. pacjentów, z czego 7 tys. to
    pacjenci zgłaszający się po raz pierwszy. WOS

    PAP - Nauka w Polsce
    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
    epesza&dep=66227&data=&lang=PL&_CheckSum=860196250
  • emgoro 21.09.07, 09:15
    Leczenia raka jelita grubego w Polsce może być skuteczniejsze

    Pod względem efektów leczenia raka jelita grubego Polska zajmuje
    jedno z najniższych miejsc w Europie. Winna temu jest nie tylko mała
    wiedza społeczeństwa na temat tego nowotworu, ale też błędna
    diagnoza stawiana przez lekarzy lub wybór niewłaściwego leczenia -
    podkreślił chirurg prof. Adam Dziki na konferencji prasowej w
    Warszawie.

    "Aby pomóc polskim lekarzom wydajnie walczyć z rakiem jelita grubego
    i zmienić niechlubne dla Polski statystyki, powołana w styczniu 2007
    roku interdyscyplinarna grupa ekspertów ds. raka jelita grubego
    opracowała i wydała dokument, który ma stanowić kompendium wiedzy na
    temat nowych osiągnięć w leczeniu tego nowotworu" - poinformował
    prof. Dziki, który pełni funkcję konsultanta Wojewódzkiego w
    Dziedzinie Chirurgii Ogólnej. Dokument nosi tytuł: "Wytyczne
    diagnostyczno-terapeutyczne w raku jelita grubego".
    Ponad 90 proc. osób chorujących na raka jelita grubego to osoby po
    50. roku życia - równie często kobiety, jak i mężczyźni. Rak ten
    jest drugim pod względem częstotliwości występowania nowotworem
    złośliwym - zarówno u kobiet (po raku piersi), jak i u mężczyzn (po
    raku płuca).

    Jak wskazują dane Krajowego Rejestru Nowotworów, prowadzonego przez
    Centrum Onkologii w Warszawie, liczba zachorowań na niego, jak i
    liczba zgonów z jego powodu ciągle wzrasta.

    Niestety, Polska nie może się poszczycić dobrymi wynikami w leczeniu
    raka jelita grubego - podkreślił prof. Dziki. Odsetek pacjentów,
    którzy przeżywają 5 lat od momentu wykrycia raka (co jest
    równoznaczne z sukcesem terapii), wynosi 30 proc., podczas gdy w USA
    np. waha się między 60 a 70 proc.

    "Jest to spowodowane niską świadomością na temat choroby i jej
    objawów nie tylko w społeczeństwie, ale też wśród lekarzy
    podstawowej opieki. Nierzadko dochodzi do zaniedbań na poziomie
    rozpoznania choroby, w wyniku czego pacjenci często trafiają do
    specjalisty w zaawansowanym stadium nowotworu, kiedy szanse na
    wyleczenie są już małe" - podkreślał chirurg.

    Ponadto operację usunięcia guza powinni przeprowadzać doświadczeni
    chirurdzy, co pozwala zminimalizować ryzyko nawrotów raka. Dotyczy
    to zwłaszcza guza odbytnicy, który jest bardzo trudny do wycięcia, a
    brak doświadczenia operującego lekarza grozi uszkodzeniem nerwów
    układu moczowo-płciowego. W Polsce nikt nie stworzył jednak
    referencyjnej listy ośrodków medycznych, do których pacjenci powinni
    trafiać na operację, aby mieć największe szanse na wyleczenie -
    ubolewał prof. Dziki.

    Według niego, nierzadko zdarza się też, że po operacji pacjent nie
    jest kierowany przez lekarza na żadne dodatkowe leczenie, np. chemio-
    czy radioterapię.

    Wydane właśnie "Wytyczne diagnostyczno-terapeutyczne w raku jelita
    grubego" mają - poprzez edukację lekarzy - stać się ważnym krokiem
    do poprawy polskich statystyk leczenia chorych z tym nowotworem w
    Polsce. "Są one skierowane do lekarzy podstawowej opieki medycznej,
    chirurgów, onkologów, gastroenterologów czy patologów, którzy
    spotykają się z rakiem jelita grubego rzadko i nie mają
    odpowiedniego doświadczenia w jego leczeniu" - zaznaczył prof.
    Dziki.

    Wytyczne to zbiór artykułów na temat genetycznego podłoża tego
    nowotworu, badań przesiewowych, leczenia chirurgicznego,
    farmakologicznego, chemio- i radioterapii.

    Kolejną inicjatywą specjalistów, którzy opracowali wytyczne, jest
    stworzenie Polskiego Rejestru Raka Jelita Grubego. Według prof.
    Dzikiego, rejestr taki pozwoli poznać i aktualizować regionalne dane
    epidemiologiczne na temat tego nowotworu oraz odpowiednio dysponować
    środkami na jego leczenie. Umożliwi też analizę kosztów i sposobów
    leczenia chorych i śledzenie losów poszczególnych pacjentów z
    konkretnych ośrodków.

    Eksperci chcą ponadto utworzyć Polską Szkołę Leczenia Raka Jelita
    Grubego, w której lekarze różnych specjalności będą mogli zdobywać
    wiedzę na temat nowych metod diagnostyki i terapii tej choroby.

    Zdaniem prof. Dzikiego, poprawa wyników leczenia raka jelita grubego
    w Polsce jest możliwa w dużym stopniu poprzez edukację społeczeństwa
    i środowiska lekarskiego. "Zarówno pacjenci, jak i lekarze powinni
    pamiętać, że walkę z tym rakiem można wygrać, pod warunkiem że
    zostanie on wcześnie wykryty i będzie właściwie leczony" -
    podsumował badacz. JJJ

    PAP - Nauka w Polsce
    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?
    _Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
    epesza&dep=66268&data=&lang=PL&_CheckSum=-493769411
  • emgoro 21.09.07, 14:30
    Białko, które występuje w dużych ilościach we krwi pacjentów z
    rakiem płuc, niezależnie od stadium jego rozwoju, zidentyfikowali
    naukowcy z USA. Badacze liczą, że odkrycie to pomoże opracować test
    wcześnie wykrywający raka płuc u osób szczególnie na niego
    narażonych, np. u palaczy, wynika z informacji zamieszczonej przez
    serwis internetowy "EurekAlert".

    Obecnie brak wiarygodnych testów krwi, które byłyby przydatne w
    wykrywaniu raka płuc. Osoby, które mają takie objawy tego nowotworu,
    jak przewlekły kaszel, duszność w klatce piersiowej, chudnięcie czy
    osłabienie, są przeważnie kierowane na badanie rentgenowskie lub
    tomografię komputerową klatki piersiowej. Problem w tym, że obecność
    objawów często oznacza, że rak jest w zaawansowanym stadium, a żadna
    z wymienionych metod nie jest przydatna we wczesnej diagnostyce raka
    płuc.

    Naukowcy z firmy farmaceutycznej Panacea Pharmaceutical
    zidentyfikowali białko - hydroksylazę HAAH, która jest produkowana w
    nadmiarze przez komórki raka płuc.

    Badania prowadzone wśród 160 pacjentów z rakiem płuca - różnego typu
    i w różnym stadium rozwoju - ujawniły, że aż 99 proc. z nich ma
    wysoki poziom białka HAAH w surowicy krwi. Dla porównania, w grupie
    93 niepalących osób bez raka płuca odsetek ten wynosił zaledwie 9
    proc.

    Okazało się też, że komórki raka płuc produkują duże ilości HAAH we
    wszystkich stadiach rozwoju, co sugeruje, że do nadprodukcji tego
    białka dochodzi już na początku wzrostu guza.

    Dlatego autorzy badań uważają, że mierzenie poziomu HAAH we krwi
    może pomóc we wczesnym wykrywaniu raka płuc, jeszcze zanim da on
    jakiekolwiek objawy. Pozwoliłoby to odpowiednio szybko poddawać
    pacjenta terapii i zwiększało szanse na jego wyleczenie.

    Test oceniający poziom HAAH przyniósłby najwięcej korzyści osobom
    najbardziej narażonym na raka płuc, np. palaczom. Podwyższony poziom
    HAAH nie dowodzi jeszcze, że dana osoba ma raka płuc, ale sugeruje,
    że powinna być wysłana na prześwietlenie płuc, tłumaczą naukowcy.
    Jak oceniają, test byłby zarówno praktyczny, jak i tani.

    Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na drugiej
    międzynarodowej konferencji na temat molekularnej diagnostyki w
    rozwoju terapii nowotworowych, która została zorganizowana przez
    Amerykańskie Stowarzyszenie ds. Badań nad Rakiem w Atlancie (stan
    Georgia).

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1439658,2056,,,,bialko_we_krwi_pomoze_wczesnie_wykrywac_raka_pluc,ciekawostki.html
  • emgoro 24.09.07, 09:57
    W Wielkiej Brytanii zainaugurowano nowy genetyczny test pod nazwą
    Progensa, na wykrywanie symptomów nowotworu prostaty w urynie.
    Naukowcy liczą, iż pozwoli to na dokładną diagnozę i w niektórych
    przypadkach będzie można wykluczyć biopsję, czyli pobieranie tkanki
    z żywego organizmu.
    Obecnie zdiagnozowanie choroby nowotworowej prostaty dokonywane jest
    w oparciu o badanie poziomu jednej z protein w krwi (ang. prostate
    specific antigen PSA), która wycieka z gruczołu krokowego do krwi.
    Test nie jest uważany za wiarygodny, a diagnoza w oparciu o niego
    jest trudna.

    Wysoki wskaźnik PSA czyni chorobę nowotworową prawdopodobną, ale po
    to, by lekarz mógł mieć miarodajną opinię, pacjent poddawany jest
    dalszym bolesnym badaniom pobierania próbki z gruczołu krokowego
    przy pomocy ostrej igły wprowadzanej przez odbyt.

    Oznacza to, iż niektórzy mężczyźni mogą mieć wysoki poziom PSA,
    który nie zostanie wykryty, podczas gdy inni poddawani są badaniom,
    które nie są im potrzebne. Dodatkowo mężczyźni z podwyższonym PSA,
    którzy nie mają objawów choroby nowotworowej, często muszą poddawać
    się powtórnej biopsji.

    Progensa bada aktywność genu PCA3 blisko powiązanego z występowaniem
    nowotworu prostaty. Niski poziom genu wskazuje na to, iż tkanka jest
    zdrowa.

    Zastosowanie testu kosztuje 200 funtów (ok. 1100 zł) wobec ponad
    dziesięciokrotnie niższych kosztów tradycyjnej diagnozy i nie zanosi
    się na to, by test miał zostać powszechnie wprowadzony w publicznej
    służbie zdrowia z wyjątkiem przypadków wysokiego ryzyka.

    Rak prostaty w Wielkiej Brytanii wykrywany jest u 35 tys. mężczyzn
    rocznie. 10 tys. rocznie umiera na tę chorobę.

    źródło wiadomosci.onet.pl/1610565,16,1,0,120,686,item.html
  • emgoro 24.09.07, 17:59
    Lek na raka piersi może pomóc w leczeniu mięśniaków macicy
    Lek na raka piersi, anastrozol, może hamować rozwój łagodnych
    nowotworów macicy, tzw. mięśniaków i łagodzić związane z nimi
    uciążliwe objawy, np. silne krwawienie i bóle, wynika z najnowszych
    greckich badań. Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "Obstetrics
    and Gynecology".

    Mięśniaki macicy są najczęstszymi łagodnymi nowotworami tego
    narządu. Dotyczą 20-25 proc. kobiet w wieku rozrodczym (najczęściej
    między 35. a 45. rokiem życia). Mogą powodować dokuczliwe
    dolegliwości - obfite krwawienia miesięczne, silne bóle, a nawet
    niepłodność. Z tego powodu guzy te nieraz są przyczyną anemii i
    znacznie obniżają jakość życia pacjentek.

    Jeśli mięśniakom towarzyszą takie uciążliwe objawy, leczy się je
    operacyjnie. A ponieważ guzy te mają tendencje do odrastania, u
    kobiet nie planujących już zajścia w ciążę często po prostu usuwa
    się macicę (tzw. histerektomia). Jednak zabieg ten często negatywnie
    wpływa na psychiczne samopoczucie pacjentek - może się wiązać z
    obniżoną samooceną, czy ryzykiem wystąpienia depresji.

    Dlatego lekarze od lat poszukują skutecznych alternatyw dla niego.

    Naukowcy pod kierunkiem dra Fotiosa K. Varelasa z Uniwersytetu
    Arystotelesa w Salonikach sprawdzali skuteczność leku na raka
    piersi - anastrozolu, w leczeniu mięśniaków u 35 kobiet. W ciągu
    trzech cykli trwających 28 dni pacjentkom podawano bardzo niskie
    dawki leku - po 1 miligramie dziennie.

    Jak wykazały badania USG wykonywane przed i po terapii, anastrozol
    spowodował skurczenie się mięśniaków średnio o 56 proc. Dzięki temu
    całkowita objętość macicy zmalała o 30 proc.

    Wiązało się z tym złagodzenie takich objawów, jak silne krwawienia z
    pochwy, ucisk lub ból w miednicy.

    Jak zaznaczają naukowcy, korzystne działanie leku ograniczało się do
    pacjentek po 40 roku życia i z dużymi mięśniakami.

    Lek był ogólnie dobrze tolerowany przez kobiety i nie wywoływał
    żadnych poważnych efektów ubocznych. U jednej pacjentki wywołał
    suchość w pochwie, a inna odczuwała bóle w trakcie kontaktów
    płciowych.

    Zdaniem autorów pracy, wyniki te wskazują, że długoterminowe
    podawanie anastrozolu może być dobrym sposobem na leczenie
    mięśniaków. Zaznaczają jednak, że szerzej zakrojone, trwające wiele
    lat badania są potrzebne by określić ewentualne ryzyko związane z
    długotrwałym zażywaniem tego leku u kobiet przed menopauzą.

    Anastrozol jest przeważnie stosowany w leczeniu starszych pacjentek
    z rakiem piersi, takim, które przeszły już menopauzę. Daje efekty w
    terapii raka piersi wrażliwego na estrogeny. Jego działanie polega
    na blokowaniu enzymu o nazwie aromataza, pośredniczącego w produkcji
    estrogenów.

    Naukowcy podejrzewają, że anastrozol podawany w niskich dawkach
    blokuje produkcję estrogenów w komórkach tworzących mięśniaki i w
    ten sposób może hamować wzrost tych nowotworów.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1440018,2056,,,,lek_na_raka_piersi_moze_pomoc_w_leczeniu_miesniakow_macicy,ciekawostki.html
  • emgoro 24.09.07, 18:00
    Starsze kobiety, które piją minimum dwa drinki dziennie mogą mieć
    podwyższone ryzyko raka trzonu macicy - informuje
    pismo "International Journal of Cancer". Wynika to prawdopodobnie z
    faktu, że u kobiet po menopauzie alkohol podnosi poziom estrogenów
    pobudzających rozwój tego nowotworu.

    Rak trzonu macicy wywodzi się z komórek błony śluzowej tego narządu,
    tzw. endometrium. Naukowcy z Uniwersytetu Południowej Kalifornii w
    Los Angeles przebadali 41.574 kobiet po menopauzie. Na wstępie
    pacjentki udzieliły informacji odnośnie stanu zdrowia i swojego
    stylu życia, m.in. picia alkoholu. W ciągu kolejnych 8 lat na raka
    trzonu macicy zachorowały 324 kobiety.

    Analiza danych wykazała, że kobiety, które wypijały minimum dwa
    drinki dziennie były dwukrotnie bardziej narażone na raka macicy,
    niż kobiety, które wcale nie piły alkoholu. U kobiet pijących go
    mniej nie zaobserwowano podobnego wzrostu ryzyka.

    Jak podkreśla prowadząca badania dr Veronica Wendy Setiawan, wyniki
    te nie dowodzą jeszcze, że picie dużych ilości alkoholu bezpośrednio
    wpływa na rozwój raka macicy. Mogą jednak stanowić potwierdzenie
    wcześniejszych obserwacji, że alkohol podnosi stężenie estrogenów u
    kobiet po menopauzie. A to jest uważane za istotny czynnik ryzyka
    raka endometrium.

    Badaczka przypomina, że wśród innych czynników ryzyka, które mają
    związek z wyższym stężeniem estrogenów w organizmie wymienia się też
    otyłość. Uważa się również, że na raka endometrium narażone są
    bardziej kobiety, które późno przechodziły menopauzę lub w bardzo
    młodym wieku miały pierwszą miesiączką (menarche). W obydwu
    przypadkach organizm kobiety jest bowiem dłużej poddany działaniu
    estrogenów.

    Ponieważ w najnowszych badaniach nie uwzględniono kobiet przed
    menopauzą, nie można spekulować na temat ewentualnego wpływu
    alkoholu na ryzyko raka endometrium w tej grupie wiekowej. Jak
    przypomina dr Setiawan, istnieją jednak pewne dowody wskazujące, że
    również młode kobiety pijące stosunkowo dużo alkoholu mają
    podwyższone stężenie estrogenów w organizmie, w porównaniu do
    abstynentek.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1440022,2056,,,,picie_alkoholu_podnosi_ryzyko_raka_trzonu_macicy,ciekawostki.html
  • emgoro 24.09.07, 20:10
    Dieta śródziemnomorska poprawia rokowanie w raku jelita grubego

    Znaczenie diety dla rozwoju raka jelita grubego wydaje się być
    dobrze udokumentowane, jednak nie istnieją dane na temat takiego
    wpływu na rokowanie u osób, które rozwinęły już pełnoobjawową
    chorobę.

    Prospektywne badanie obserwacyjne przeprowadzono angażując 1009
    pacjentów z rakiem jelita grubego w III stadium. Były to osoby
    uczestniczące w badaniu chemioterapii adjuwantowej (CALGB 89803) w
    latach 1999 do 2001. Pacjenci Ci wypełnili kwestionariusz
    dietetyczny w 6 miesięcy po zakończeniu podawania chemioterapii.
    Autorom badania udało się wyselekcjonować dwa główne schematy
    żywieniowe chorych pacjentów - pierwszy przypominający dietę
    śródziemnomorską, oparty głównie na warzywach, owocach i rybach oraz
    drugi - zachodni charakteryzujący się spożywaniem mięsa, tłuszczy i
    słodyczy.

    Pacjentów obserwowano średnio przez 5 lat i 4 miesiące. 223
    pacjentów zmarło w tym czasie z powodu raka, 324 miało wznowę, a 28
    zmarło, mimo, iż nie miały wznowy nowotworu. Osoby przyjmujące dietę
    typu zachodniego miały 3,25 raza większe ryzyko wznowy oraz 2,32
    ogólne ryzyko zgonu. Ryzyko zwiększone przez zachodni typ żywienia
    było podobne nie zależnie od wieku, płci, BMI, poziomem aktywności
    ruchowej oraz rodzaju chemioterapii.

    Badanie wyraźnie wskazuje na korelację między dietą śródziemnomorską
    a lepszymi wynikami leczenia u pacjentów z rakiem jelita grubego
    leczonych chemicznie i chirurgicznie.

    źródło
    www.lekarzonkolog.pl/mod/news/6202.html?rss=18
  • emgoro 27.09.07, 10:16
    Leczenie raka wątroby wciąż sprawia wiele problemów, dlatego tak
    ważne jest zapobieganie tej chorobie - mówili specjaliści na
    zorganizowanej przez Polską Unię Onkologii konferencji prasowej.

    Rak wątroby (przede wszystkim rak wątrobowokomórkowy) należy do
    najczęściej występujących nowotworów złośliwych na świecie i jest
    trzecią wśród nich przyczyną zgonów. W Polsce z jego powodu umiera
    co roku ponad 200 osób.

    To bardzo ciężka choroba, wymagająca natychmiastowej opieki
    lekarskiej. Dotychczasowe metody leczenia - chirurgiczne wycięcie,
    krioablacja czy chemioterapia - nie są zbyt skuteczne. W niektórych
    wypadkach stosuje się przeszczep wątroby. Niedawno pojawiła się
    bardziej skuteczna metoda tzw. terapii celowanej, lek o nazwie
    sorafenib - powiedział dr Jerzy Załuski, ordynator oddziału
    chemioterapii Wielkopolskiego Centrum Onkologii. Sorafenib hamuje
    podział komórek nowotworowych i zapobiega tworzeniu się nowych
    naczyń krwionośnych, ma niewiele działań ubocznych i jest skuteczny
    także w raku nerki.

    Rak wątroby może się rozwijać przez długi czas, nie dając objawów, a
    dalsze losy chorego zależą od tego, jak wcześnie zostanie
    rozpoznany - zaznaczył prof. Andrzej Szawłowski, krajowy konsultant
    w dziedzinie chirurgii onkologicznej. Pobolewania w jamie brzusznej,
    wzdęcia i utratę apetytu łatwo przypisać mniej poważnym chorobom,
    choćby zespołowi jelita drażliwego. Gdy wystąpią silne bóle,
    gorączka żółtaczka czy wodobrzusze, szanse na wyleczenie są
    niewielkie.

    Wiadomo, że rakowi wątroby sprzyjają takie czynniki jak wirusowe
    zapalenie wątroby typu B i C. Podobne działanie ma nadmiar alkoholu,
    pasożyty, hormonalne środki antykoncepcyjne oraz spleśniałe
    produkty, w których są trujące aflatoksyny. Rzadziej chorują
    kobiety - ze względu na ochronne, przeciwzapalne działanie żeńskich
    estrogenów.

    Wykonując co roku badanie USG jamy brzusznej można wykryć raka
    wątroby we wczesnej fazie, dzięki czemu szanse wyleczenia znacznie
    rosną. Umiar w spożywaniu alkoholu, unikanie zakażeń i przypadkowych
    kontaktów seksualnych, szczepienia przeciwko wirusowemu zapaleniu
    wątroby typu B, niestosowanie hormonalnych środków antykoncepcyjnych
    oraz wyrzucanie wszelkich spleśniałych (nawet minimalnie) produktów
    to także skuteczne środki profilaktyczne. Ryzyko wszelkiego rodzaju
    nowotworów obniża zdrowy tryb życia - rekreacja fizyczna, relaks,
    rzucenie palenia.

    "Głównym problemem polskiej onkologii jest nie poziom leczenia, ale
    brak pieniędzy" - ocenił prezes Polskiej Unii Onkologii, dr Janusz
    Meder. Jego zdaniem, środki na leczenie chorych z nowotworami
    powinny we właściwym czasie trafiać do najlepszych, referencyjnych
    ośrodków, ponieważ tam zostaną wykorzystane z największym pożytkiem
    dla chorych. "Limity nie mogą skazywać placówek na bezczynność, a
    pacjentów na śmierć. Leczenie chorego z zaawansowanym nowotworem za
    pomocą najnowszych leków może kosztować 100-200 tys. zł rocznie.
    Dlatego właśnie teraz, wobec zbliżających się wyborów, powinniśmy
    pytać polityków, co zamierzają zrobić dla poprawy sytuacji w
    polskiej służbie zdrowia" - mówił prof. Meder.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1440575,2056,,,,najczestszy_nowotwor_zlosliwy_na_swiecie,ciekawostki.html
  • kortyzol 28.09.07, 20:54
    To nie twoja wina ale ten artykuł jest o niczym.
    --
    Olaf
  • emgoro 01.10.07, 13:00
    Jeden z rodzajów mikroRNA (miR-10b) występuje w dużej ilości w
    komórkach raka piersi, które uczestniczą w powstawaniu przerzutów
    tego nowotworu do innych organów. Naukowcy z USA opublikowali na
    łamach pisma "Nature" pracę, w której dowiedli, że to miR-10b
    odpowiada za powstawanie przerzutów raka piersi.

    Robert Weinberg wraz z zespołem z Whitehead Institute & MIT w
    Cambridge w USA odkryli, że miR-10b jest aktywowane przez czynnik
    Twist regulujący transkrypcję w wielu rodzajach nowotworów. Mikro
    RNA-10b reguluje ekspresję genu HOXD10 i aktywność genu RHOC, w ten
    sposób umożliwia komórkom guzów piersi atakowanie innych narządów.

    Autorzy pracy podkreślają, że zrozumienie roli miR-10b, jego
    wysokiej aktywności i mechanizmu działania w groźnych chorobach
    nowotworowych pozwala lepiej poznać biologię tych rodzajów raka,
    które dają przerzuty.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1441155,2056,,,,jak_tworza_sie_przerzuty_raka_piersi,ciekawostki.html
  • emgoro 02.10.07, 09:16
    W Polsce dostępna druga szczepionka na raka szyjki macicy
    Od października 2007 r. Polki mają dostęp do nowej, drugiej na
    polskim rynku, szczepionki na raka szyjki macicy - poinformowano na
    konferencji prasowej w Warszawie. Ale, jak podkreślał ginekolog dr
    Jacek Tulimowski, 100 proc. ochronę przed tym nowotworem zapewnia
    tylko połączenie szczepienia z regularnymi badaniami cytologicznymi.
    Jak przypomniał dr Jacek Tulimowski, który od lat współpracuje ze
    Stowarzyszeniem "Dziennikarze dla Zdrowia", rak szyjki macicy jest
    drugim na liście najczęstszych nowotworów złośliwych u kobiet na
    całym świecie. Co roku wykrywa się go u ok. 500 000 kobiet. Co 2
    minuty z jego powodu umiera na świecie jedna pacjentka, większość z
    nich (80 proc.) to mieszkanki krajów rozwijających się i biednych.

    Pod względem zachorowań na raka szyjki, jak i liczby zgonów z jego
    powodu Polska zajmuje niechlubne pierwsze miejsce w Europie.
    Codziennie umiera na niego 5 kobiet, a 10 dowiaduje, że jest na
    niego chorych. Zdaniem dr Tulimowskiego, statystyki te są o tyle
    niezrozumiałe, że raka szyjki macicy można bardzo skutecznie leczyć,
    pod warunkiem, że wykryje się go wcześnie w badaniach cytologicznych.

    Tymczasem, Polki robią cytologię zdecydowanie za rzadko, zaznaczył
    specjalista. Choć z badań wynika, że aż 70 proc. polskich kobiet wie
    co to jest cytologia, to tylko 25 proc. regularnie ją wykonuje.
    Wiele z nich nie ma też dostatecznej wiedzy na temat przyczyn raka
    szyjki, przypisując jego rozwój np. czynnikom genetycznym.

    Jak podkreślił ginekolog, badania naukowe dowodzą, że większość
    przypadków raka szyjki macicy - bo aż 99,7 proc. - jest spowodowana
    przewlekłymi zakażeniami wirusem brodawczaka ludzkiego - HPV.
    Zakażenia HPV są najczęstszymi infekcjami przenoszonymi drogą
    płciową. Szczególnie niebezpieczne (onkogenne) są dwa szczepy - HPV
    16 i HPV 18 odpowiedzialne za 70 proc. przypadków tych nowotworów.

    - Nowa szczepionka ma zapewniać odporność właśnie przeciwko tym dwóm
    szczepom. Choć badania wskazują, że wywołuje ona odporność krzyżową
    przeciwko dwóm dodatkowym wirusom HPV - tj. HPV 31 i HPV 45, które
    też mają udział w rozwoju raka szyjki - wyjaśniał dr Tulimowski. Pod
    wpływem preparatu produkcja przeciwciał przeciw HPV rośnie 10-
    krotnie.

    Badania nad skutecznością nowego preparatu prowadzono na 30 tys.
    kobiet od 10 do 55 roku życia, na wszystkich kontynentach, z krajów
    zarówno dobrze rozwiniętych, jak i biednych. Objęto nimi również
    kobiety, które wcześniej przebyły już zakażenie HPV. Wiadomo bowiem,
    że nie chroni ono przed kolejnymi zakażeniami i rozwojem raka.

    Okazało się, że u kobiet w wieku od 15 do 25 lat szczepionka
    zapewniała 100 proc. ochronę przed rozwojem zmian przedrakowych, a
    odporność ta utrzymywała się przez 5,5 roku. U pacjentek od 10 do 55
    roku życia przyjęcie trzech dawek preparatu (pełny cykl) pobudzało
    produkcję przeciwciał na wysokim poziomie. Badania nad skutecznością
    szczepienia u kobiet powyżej 25 roku życia jeszcze się nie
    zakończyły.

    Na podstawie tych wyników, szczepionka została zarejestrowana w
    Polsce ze wskazaniem do szczepienia dziewcząt i kobiet w wieku od 10
    do 25 roku życia. Zdaniem dr Tulimowskiego, dane na temat wzrostu
    produkcji przeciwciał pod wpływem szczepionki wskazują jednak, że
    powinny z niej korzystać również kobiety w starszym wieku, nawet te,
    które mają od lat stałego partnera. Jak przypomniał lekarz, wiadomo
    bowiem, że w części przypadków zakażenie wirusem HPV jest
    przenoszone przez bieliznę, ręczniki, deski klozetowe, a także na
    basenie czy w saunie.

    Według producentów, jedna dawka szczepionki ma kosztować 490 zł, a
    jeden pełny cykl szczepień wymaga trzech dawek. Na razie szczepionka
    nie jest refundowana. Dr Tulimowski uważa jednak, że ze względu na
    dowiedzioną skuteczność szczepień przeciwko HPV w prewencji raka
    szyjki, powinny się one znaleźć na liście szczepień obowiązkowych.

    Ginekolog podkreślił jednocześnie, że szczepienie nie jest
    alternatywą dla badań cytologicznych. - Aby uchronić się przed
    zachorowaniem na raka szyjki sama szczepionka nie wystarczy. Jeśli
    kobieta zaszczepi się, ale nie będzie regularnie, najlepiej raz do
    roku, robić badań cytologicznych, to tak jakby założyć super opony w
    starym, rozlatującym się samochodzie - alarmował lekarz. Według
    niego, 100-procentową ochronę przeciw temu nowotworowi może dać
    jedynie połączenie obydwu metod profilaktycznych.

    źródło: wiadomosci.onet.pl/1615865,16,1,0,120,686,item.html
  • emgoro 05.10.07, 10:07
    Komórki macierzyste uczestniczą w powstawaniu przerzutów
    nowotworowych

    Część komórek macierzystych ze szpiku kostnego pobudza powstawanie
    przerzutów raka piersi do innych organów - informują naukowcy z USA
    na łamach czasopisma "Nature".

    Robert Weinberg wraz z zespołem z Whitehead Institute for Biomedical
    Research odkrył, że mezenchymalne komórki macierzyste (MSC)
    stymulują komórki nowotworu sutka i pobudzają je do migracji.
    Już wcześniejsze badania sugerowały udział komórek MSC w rozwoju
    raka piersi. W swojej najnowszej pracy autorzy z Cambridge w USA
    wykazali, że przeszczepione myszom ludzkie komórki raka piersi
    pobudzają komórki MSC do produkcji cytokiny CCL5. Ta z kolei
    oddziałuje na komórki nowotworu piersi i ułatwia im przedostawanie
    się do naczyń krwionośnych i dalej - wraz z krwią - do innych
    narządów.

    Ponieważ nowotwory piersi występujące u kobiet także zawierają
    komórki MSC, nowe odkrycie może przyczynić się do opracowania
    ratującej ich życie terapii (poprzez modyfikacje działania CCL5 i
    jej receptora). KDO

    Część komórek macierzystych ze szpiku kostnego pobudza powstawanie
    przerzutów raka piersi do innych organów - informują naukowcy z USA
    na łamach czasopisma "Nature".

    Robert Weinberg wraz z zespołem z Whitehead Institute for Biomedical
    Research odkrył, że mezenchymalne komórki macierzyste (MSC)
    stymulują komórki nowotworu sutka i pobudzają je do migracji.
    Już wcześniejsze badania sugerowały udział komórek MSC w rozwoju
    raka piersi. W swojej najnowszej pracy autorzy z Cambridge w USA
    wykazali, że przeszczepione myszom ludzkie komórki raka piersi
    pobudzają komórki MSC do produkcji cytokiny CCL5. Ta z kolei
    oddziałuje na komórki nowotworu piersi i ułatwia im przedostawanie
    się do naczyń krwionośnych i dalej - wraz z krwią - do innych
    narządów.

    Ponieważ nowotwory piersi występujące u kobiet także zawierają
    komórki MSC, nowe odkrycie może przyczynić się do opracowania
    ratującej ich życie terapii (poprzez modyfikacje działania CCL5 i
    jej receptora).

    źródło PAP - Nauka w Polsce
    www.eduskrypt.pl/komorki_macierzyste_uczestnicza_w_powstawaniu_przerzutow_nowotworowych-info-9763.html?
    PHPSESSID=3e98fea8b624797df4713113fdca8c05
  • emgoro 05.10.07, 15:18
    Związek obecny w jabłkach i cebuli obniża ryzyko raka trzustki

    Kwercetyna, związek, którego bogatym źródłem są jabłka i cebula,
    może zapobiegać rozwojowi raka trzustki - wynika z niemiecko-
    amerykańskich badań. Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "American
    Journal of Epidemiology".

    Naukowcy z Uniwersytetu Hawajskiego oraz Uniwersytetu
    Kalifornijskiego we współpracy z badaczami z Niemiec przez 8 lat
    analizowali skład diety i stan zdrowia 183,5 tys. osób.

    Szczególną uwagę zwrócono na zawartość w diecie trzech flawonoidów
    roślinnych: kwercetyny, kemferolu (w liściach herbaty, szpinaku i
    kapusty) i myrycetyny (w jagodach). Flawonoidy są związkami, które
    nadają roślinom zabarwienie i mają bardzo korzystny wpływ na zdrowie
    ludzi i zwierząt. Z wcześniejszych badań wynika np., że flawonoidy
    mogą obniżać ryzyko chorób układu krążenia, a kwercetyna może
    zapobiegać rakowi płuc.

    Okazało się, że dieta bogata w te związki obniżała ryzyko raka
    trzustki. Najsilniejszy przeciwnowotworowy efekt flawonoidów
    zaobserwowano w przypadku palaczy, którzy są narażeni na ten
    nowotwór bardziej niż ogólna populacja. Osoby, które paliły i
    spożywały najniższe ilości flawonoidów miały najwyższe ryzyko raka
    trzustki.

    Naukowcy wykazali też, że aż 70 proc. flawonoidów w diecie stanowiła
    kwercetyna, obecna w popularnych warzywach, takich jak cebula i
    jabłka.

    Zdaniem autorów pracy, flawonoidy obniżają ryzyko raka głównie
    dzięki działaniu przeciwutleniającemu - neutralizują tzw. wolne
    rodniki, będące silnymi utleniaczami, które niszczą cenne składniki
    komórek i mogą wywoływać zmiany nowotworowe.

    Rak trzustki jest bardzo podstępnym i groźnym nowotworem. Obecnie
    jest praktycznie nieuleczalny. Większość chorych umiera w ciągu
    pierwszych 6 miesięcy po wykryciu nowotworu, a jedynie 3 proc.
    przeżywa 5 lat. Główną przyczyną niepowodzeń terapii jest to, że rak
    ten bardzo długo nie daje objawów i przeważnie jest wykrywany w
    bardzo zaawansowanym stadium.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1442867,2056,,,,zwiazek_obecny_w_jablkach_i_cebuli_obniza_ryzyko_raka_trzustki,ciekawostki.html
  • emgoro 05.10.07, 15:21
    Zwalczanie raka światłem musi być bezpieczniejsze
    Choć fotodynamiczna terapia antynowotworowa (PDT - ang. photodynamic
    therapy) jest zdecydowanie mniej inwazyjna i niebezpieczna od
    tradycyjnych metod walki z tymi groźnymi chorobami, to jednak wymaga
    jeszcze wielu badań i modyfikacji, by zasłużyć na miano
    najbezpieczniejszej metody walki z rakiem - donosi "Photochemical &
    Photobiological Sciences".

    "W ostatnich latach fotodynamiczna terapia została zaakceptowana
    jako jedna z metod walki zarówno ze złośliwymi, jak i niezłośliwymi
    chorobami" - przypomina doktor Zheng Huang z AMC Cancer Research
    Center (USA).

    Amerykańsko-francusko-kanadyjski zespół badaczy użył psów do
    przeprowadzenia testów laboratoryjnych z zastosowaniem terapii PDT.
    Ich celem było określenie stopnia wrażliwości tkanek otaczających
    narząd, który poddawany jest leczeniu tą - nowoczesną i uznawaną za
    niemal pozbawioną niebezpiecznych efektów ubocznych - metodą.

    W ramach eksperymentu przeprowadzono symulację leczenia nowotworu
    prostaty za pomocą fotouwrażliwiacza tkanek - Tookad'u (substancji
    nietoksycznej w formie nieaktywnej). Substancję tę podawano do
    chorego narządu tak, by w minimalnym stopniu trafił do innych,
    otaczających prostatę tkanek.

    Kolejnym etapem było naświetlenie chorego miejsca za pomocą
    precyzyjnie skierowanego źródła światła laserowego,
    przekształcającego nieaktywny dotąd Tookad w silnie reaktywny lek.
    Tak aktywowany Tookad blokuje naczynia krwionośne, przez co odcina
    dopływ tlenu i substancji odżywczych do chorych komórek, powodując
    ich śmierć.

    Po przeprowadzonej terapii PDT naukowcy pobrali do analizy próbki
    leczonej tkanki oraz te z bezpośredniej okolicy prostaty. Chcieli
    określić stopień niekontrolowanego zakresu aktywacji Tookadu i
    wielkość zniszczeń, jakie powstały w tym procesie.

    Odkryli, że pomimo dużej ostrożności - zarówno w podawaniu
    nieaktywnego leku, jak i aktywowaniu go światłem laserowym -
    stężenie aktywowanego Tookad'u w otaczających leczone miejsce
    tkankach było zauważalne. Co gorsza, zauważono też negatywne skutki
    zablokowania w tych rejonach naczyń krwionośnych.

    Naukowcy podsumowują, że takie wyniki jednoznacznie wskazują na
    konieczność prowadzenia dalszych badań i poszukiwania metod, które
    pozwolą na lepsze zabezpieczenie zdrowych tkanek leżących w
    najbliższym otoczeniu chorych narządów, które mają zostać poddane
    terapii PDT.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1442874,2056,,,,zwalczanie_raka_swiatlem_musi_byc_bezpieczniejsze,ciekawostki.html
  • emgoro 09.10.07, 18:24
    Opracowano nową, ulepszoną metodę wykrywania guzów pęcherza
    moczowego, dzięki czemu możliwe będzie skuteczniejsze leczenie
    pacjentów i zmniejszenie prawdopodobieństwa nawrotów raka -
    informują naukowcy z Holandii na łamach pisma "Nature Clinical
    Practice Urology".

    Alfred Witjes i Jude Douglass z University Medical Centre w Nijmegen
    porównali w swojej publikacji nową metodę z tymi stosowanymi
    tradycyjnie i doszli do wniosku, że nowy sposób może zapewnić lepszą
    i tańszą diagnostykę oraz terapię raka pęcherza.

    Do tej pory rozpoznawanie raka pęcherza nie było nigdy w 100 proc.
    skuteczne. Pomimo wprowadzenia w diagnostyce markerów specyficznych
    dla nowotworów dróg moczowych, ciągle dość często dochodzi do
    nawrotów raka. Zdaniem specjalistów wynika to z faktu, że część
    komórek guza nie zostaje usunięta podczas operacji.

    Metoda o nazwie cytoskopia fluorescencyjna, czyli ulepszone optyczne
    wziernikowanie pęcherza moczowego, pozwala lepiej niż tradycyjna
    cytoskopia z użyciem światła białego, uwidocznić guzy pęcherza. To z
    kolei umożliwia dokładniejsze oczyszczenie pęcherza z komórek
    nowotworu podczas operacji. Badania wykazały, że przy użyciu
    cytoskopii fluorescencyjnej wykrywa się więcej guzów, co pozwala
    zapobiegać nawrotom choroby nowotworowej.

    Naukowcy z Holandii porównali cechy dwóch rodzajów cytoskopii
    fluorescencyjnej (nazywanych HAL i ALA) z tradycyjną cytoskopią przy
    użyciu światła białego. Doszli do wniosku, że cystskopia HAL jest
    lepsza niż ALA do zastosowania u pacjentów z podejrzeniem guzów
    pęcherza. Jest też łatwiejsza w użyciu i znacząco poprawia możliwość
    dokładnego obejrzenia guzów podczas badania.

    Zdaniem autorów pracy, jedynym minusem nowej metody (HAL) jest
    nieznaczny wzrost wyników fałszywie pozytywnych w porównaniu z
    tradycyjną cytoskopią. Niemniej jednak trwają już prace nad
    zmniejszeniem ilości takich błędów i udoskonaleniem metody HAL.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1443552,2056,,,,nowa_metoda_diagnostyki_raka_pecherza,ciekawostki.html
  • emgoro 10.10.07, 09:40
    Kolejny gen podejrzany o zwiększenie ryzyka raka piersi

    Naukowcy z University of Michigan Health System zidentyfikowali nowy
    gen, którego mutacja może przyczyniać się do wystąpienia raka
    piersi. Gen HMMR wpływając na gen BRCA1, powoduje destabilizację
    materiału genetycznego. Wpływa na podziały komórkowe i inicjuje
    proces nowotworowy.

    Wyniki zostały opublikowane w Nature of Genetics. Mutacja w genie
    HMMR występuje u około 10% populacji (dla porównania mutacja w BRCA1
    lub w BRCA2 pojawia się u 1 na 300 osób). Badanie rozpoczęło się od
    analizy genów, których rola w nowotworze piersi jest już udowodniona
    (BRCA1, BRCA2, ATM, CHEK2). Uzyskano w ten sposób obraz ich
    współdziałania. Analizowano wpływ tych mutacji na inne geny. Okazało
    się, że HMMR odgrywa kluczową rolę w powstawaniu raka piersi.
    Przebadano 923 izraelskie kobiety chorujące na nowotwór piersi i
    podobną liczbę zdrowych kobiet. Pewne mutacje w genie HMMR wyraźnie
    korelowały z wystąpieniem nowotworu, niezależnie od
    współistniejących lub nie mutacji BRCA1/2. Ryzyko wystąpienia
    nowotworu przed 40 rokiem życia, u kobiety noszącej mutację w HMMR
    było 2,7 razy wyższe niż u kobiety bez takiej mutacji. Podobne
    analizy przeprowadzono z udziałem 2475 kobiet chorych na raka piersi
    i 1918 zdrowych kobiet z Nowego Jorku. Jeśli pacjentka miała tylko
    jedną kopię zmutowanego genu to ryzyko wystąpienia nowotworu piersi
    wzrastało o 23%, natomiast oba wadliwe geny zwiększały ryzyko o 46%.
    U kobiet obciążonych mutacją nowotwór występował średnio 12 miesięcy
    wcześniej.

    Powyższe doniesienie rozszerza listę znanych już mutacji
    odpowiedzialnych za wystąpienie raka piersi. Dokładna identyfikacja
    genu może umożliwić wczesną diagnostykę, a dodatkowo wyznaczyć nowy
    kierunek w terapii raka piersi.

    Źródło: University of Michigan Health System
    www.ginekolog.pl/mod/news/6238.html?rss=15
  • emgoro 05.10.07, 09:53
    Od wielu już lat październik obchodzony jest jako Miesiąc Walki z
    Rakiem Piersi – najczęstszym po raku płuc nowotworem atakującym
    ludzi. Działania, szczególnie intensywnie podejmowane w tym czasie,
    służyć mają poprawie wiedzy na temat sposobów przeciwdziałania tej
    chorobie a także pomocy ludziom, których dotknęła.
    W Unii Europejskiej co 2 minuty wykrywany jest rak piersi u kobiety.
    Co 6 minut jedna z nich umiera. W skali roku daje to zatrważającą
    liczbę 88,5 tys. śmiertelnych ofiar tego najczęściej, po raku płuc,
    atakującego nowotworu. Choroba nie oszczędza także mężczyzn (co rok
    tysiąc z nich przegrywa walkę o życie).

    W ramach akcji „Październik Miesiącem Walki z Rakiem Piersi” w wielu
    miastach Polski odbywają się imprezy uświadamiające konieczność
    profilaktyki nowotworu piersi (organizowane są m. in. bezpłatne
    konsultacje lekarskie i badania USG).

    W Polsce wykrywa się ok. 14 tys. przypadków zachorowań rocznie.
    Prawie połowa z chorujących umiera. Przyczyną jest zwykle zbyt późne
    wykrycie nowotworu.

    Tymczasem nie każdy guzek jest rakiem, a sama diagnoza nowotworu nie
    jest równoznaczna z utratą piersi a tym bardziej z wyrokiem śmierci.
    Warunkiem ustrzeżenia się przed nowotworem jest jednak wczesne
    wykrycie guzka, co zapewniają odpowiednia wiedza i regularnie
    przeprowadzane badania.


    Jak wygrać z rakiem piersi

    W Polsce wykrywa się ok. 14 tys. przypadków zachorowań na raka
    piersi rocznie rocznie. Prawie połowa z chorujących umiera... Czy
    musi tak być? Dowiedz się wszystkiego na temat profilaktyki raka
    piersi.
    zdrowie.onet.pl/1442368,2039,0,1,,pazdziernik_miesiacem_walki_z_rakiem_piersi,profilaktyka.html

    źródło: wiadomosci.onet.pl/1617281,16,1,0,120,686,item.html
  • emgoro 05.10.07, 09:54
    Komórki płodu mogą chronić kobietę przed rakiem piersi
    Komórki płodowe, które nieraz pozostają w organizmie kobiety przez
    długi czas po urodzeniu dziecka, mogą chronić przed zachorowaniem na
    raka piersi - zaobserwowali naukowcy z USA. Artykuł na ten temat
    zamieszcza najnowszy numer pisma "Cancer Research".

    Od lat wiadomo, że urodzenie dziecka przed 25 rokiem życia obniża
    ryzyko zachorowania na raka piersi w przyszłości. Najnowsze odkrycie
    naukowców z Centrum Badań nad Rakiem im. Freda Hutchinsona w Seattle
    może częściowo wyjaśniać tę zależność.

    Badacze przetestowali krew pobraną od 82 kobiet, które w przeszłości
    urodziły dziecko. 35 z nich zachorowało na raka piersi.

    We krwi kobiet wolnych od nowotworu znacznie częściej (43 proc.
    grupy), niż u kobiet chorych (14 proc.), wykrywano obecność komórek
    płodu pozostałych po przebytej ciąży. Jak komentują autorzy pracy,
    odkrycie to wskazuje, że komórki płodowe mogą obniżać ryzyko raka
    piersi - prawdopodobnie dlatego, że stanowią źródło komórek
    odporności (limfocytów T, B oraz "naturalnych zabójców")
    trzymających nadzór nad wzrostem nowotworów. We wcześniejszych
    badaniach obserwowano, że u zdrowych kobiet aż 30-70 proc. spośród
    tych komórek odporności może wywodzić się z komórek pozostałych po
    płodzie.

    Zjawisko polegające na obecności komórek płodu w krwiobiegu matki
    jeszcze długo po porodzie nosi nazwę mikrochimeryzmu płodowo-
    matczynego. Jak wynika z dotychczasowych badań, może ono mieć
    zarówno pozytywny, jak i negatywny wpływ na organizm matki.

    Wiadomo np., że takie resztkowe komórki płodowe mogą sprzyjać
    naprawie matczynych komórek oraz zapewniać kobiecie ochronę
    immunologiczną. Z drugiej strony, mogą też przyczyniać się do
    rozwoju chorób autoagresywnych - wynikających z agresji układu
    odporności na własne tkanki.

    źródło:
    zdrowie.onet.pl/1442536,2056,,,,komorki_plodu_moga_chronic_kobiete_przed_rakiem_piersi,ciekawostki.html
  • emgoro 05.10.07, 09:56




    Szukaj Poczta Onet.pl
    KOBIETA:URODAZDROWIEŻYCIE
    GWIAZDMAGIAGOTOWANIEŚLUBPARTNERSTWODZIECKOKIOSK Start Profilaktyka
    Styl życia Fitness Diety Psychologia Seks Eksperci Ciekawostki
    Blogi




    Ciekawostki


    Inf. własna 2007-10-04 09:00
    Bezpłatna pomoc psychologiczna dla chorych na nowotwory!
    W dniach 13,14 października oraz 17 i 18 listopada br. w godzinach
    od 10 do 18 w nowootwartym Oddziale Akademii Walki z Rakiem,
    mieszczącym się przy ul. Kasprowicza 16 w Warszawie, organizowane
    będą dni otwarte. Akcja przeznaczona jest dla wszystkich zmagających
    się z chorobą nowotworową i zainteresowanych działalnością Akademii.

    Dzięki bezpłatnemu programowi pomocy psychologicznej dla osób
    walczących z rakiem i ich najbliższych Akademia Walki z Rakiem
    wypełnia istotną lukę na rynku świadczeń zdrowotnych. Bardzo często
    bowiem pacjent zmuszony jest samemu poradzić sobie z własną wiedzą
    na temat diagnozy oraz lękiem, co do dalszych rokowań. To osłabienie
    psychiczne pacjenta znacznie zmniejsza szanse pokonania choroby.

    Więcej na temat działalności Akademii i wiele cennych informacji
    znajdziesz na stronie: www.akademia.swiatlo.org a także pod
    numerami telefonów: (22) 633 98 54 oraz 605 17 38 16.

    źródło:
    zdrowie.onet.pl/1442660,2056,,,,bezplatna_pomoc_psychologiczna_dla_chorych_na_nowotwory,ciekawostki.html
  • emgoro 05.10.07, 09:58
    Lek na alzheimera może zapobiegać nawrotom raka piersi
    Lek stosowany w terapii chorych na alzheimera może zapobiegać
    nawrotom raka piersi - sugerują najnowsze badania brytyjskie, o
    których informuje pismo "Journal of the National Cancer Institute".

    Jak przypominają autorzy pracy, u jednej trzeciej kobiet skutecznie
    leczonych na raka piersi, nowotwór ten odnawia się po paru latach.
    Przyczyną tego są komórki rakowe, którym udało się przetrwać terapię.

    Naukowcy z Uniwersytetu w Manchesterze prowadzili badania na
    obecnych w złośliwych guzach piersi komórkach macierzystych, które
    są w stanie zapoczątkować wzrost nowego guza, czyli nawrót raka.

    Okazało się, że wzrost tych komórek jest pobudzany przez gen Notch.

    Zdaniem badaczy, odkrycie to rodzi nadzieję na nowe metody terapii
    kobiet z rakiem piersi. Chodzi przede wszystkim o opracowanie leków,
    które działając na gen Notch hamowałyby wzrost wszystkich tych
    komórek raka piersi, którym udało się przeżyć leczenie.

    Jedyny dostępny obecnie lek, który blokuje czynność genu Notch, jest
    stosowany w leczeniu chorych na azlheimera, przypominają naukowcy.
    Gdyby testy tego leku na pacjentkach z rakiem piersi dały pozytywne
    rezultaty, to można by było wdrożyć go do praktyki medycznej
    zaledwie w ciągu kilku lat. W przypadku zupełnie nowego leku proces
    ten zajmuje przeważnie kilkanaście lat. Tak było na przykład z
    innowacyjnym lekiem na raka piersi - herceptyną.

    W przyszłości badacze planują zidentyfikować inne geny, które
    regulują wzrost komórek macierzystych raka piersi. Liczą, że
    zaowocuje to jeszcze skuteczniejszymi metodami leczenia tego
    nowotworu.

    Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na konferencji
    Narodowego Instytutu Badań nad Rakiem, która odbyła się 1
    października w Birmingham.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1442531,2056,,,,lek_na_alzheimera_moze_zapobiegac_nawrotom_raka_piersi,ciekawostki.html
  • emgoro 05.10.07, 09:59
    Nowoczesne terapie i wsparcie psychiczne podstawą leczenia kobiet z
    rakiem piersi
    Aktualne metody terapii pozwalają na wyleczenie 80-90 proc.
    pacjentek z rakiem piersi - zapewniali specjaliści na wtorkowej
    konferencji prasowej w Warszawie. Warunkiem tego jest jednak
    wykrycie raka piersi we wczesnym stadium rozwoju, jak również
    zapewnienie pacjentkom dostępu do opieki i wsparcia psychologa.

    Podczas konferencji zainaugurowano obchody "Października -
    Ogólnopolskiego Miesiąca Walki z Rakiem". Podsumowano również
    dotychczasowe efekty Ogólnopolskiego Programu Edukacyjnego "Rak
    piersi od A do Z".

    Jak przypomniał prezes Polskiej Unii Onkologii dr Janusz Meder,
    kierownik Kliniki Nowotworów Układu Chłonnego w Centrum Onkologii w
    Warszawie, co roku w Polsce notuje się 12 tys. nowych zachorowań na
    raka piersi. Jest to ciągle najczęstszy nowotwór złośliwy wśród
    kobiet. Dotyka przede wszystkim pań po 50 roku życia.

    Jak zaznaczył dr Meder, niemal połowa polskich pacjentek z wykrytym
    rakiem piersi umiera, a przyczyną jest to, że guz został u nich
    wykryty za późno. "Tymczasem największe szanse na wyleczenie
    istnieją wówczas, gdy wielkość guza w momencie diagnozy nie
    przekracza 1 cm średnicy" - podkreślił onkolog. W późniejszych
    stadiach komórki rakowe atakują sąsiednie tkanki i rozprzestrzeniają
    się - przez układ limfatyczny i krwiobieg, dając przerzuty m.in. do
    węzłów chłonnych, czy przerzuty odległe - do kości, płuc, wątroby,
    mózgu. W tym stadium tylko 10 proc. pacjentek przeżywa 5 lub więcej
    lat, co jest praktycznie równoznaczne z wyleczeniem choroby.

    Wśród objawów raka piersi, oprócz obecności guzka, dr Meder
    wymienił: wciągnięcie lub zniekształcenie brodawki, wydzielina lub
    krwawienie z niej, zmiany wielkości i kształtu piersi, zmiany skórne
    wokół brodawki, pomarszczenie skóry piersi, owrzodzenie oraz guz w
    dole pachowym.

    Jak zaznaczył dr Meder, aby zwiększyć wczesną wykrywalność raka
    piersi w Polsce trzeba przypominać kobietom, że obserwowały swój
    organizm i w porę wykrywały wszelkie niepokojące sygnały jakie nam
    daje. Ogromną role odgrywa tu również program przesiewowych badań
    mammograficznych.

    Dr Zbigniew Mentrzak podkreślał z kolei, że aby leczenie raka piersi
    dawało jak najlepsze efekty powinno być prowadzone w
    wyspecjalizowanych ośrodkach medycznych, dysponujących zespołem
    specjalistów, w skład którego wchodzi m.in. chirurg,
    chemioterapeuta, radioterapeuta, psycholog i rehabilitant.

    Onkolog podkreślił, że wykrycie raka piersi we wczesnym stadium
    pozwala zastosować leczenie oszczędzające, czyli usunąć ognisko
    nowotworu, a nie całą pierś i wszystkie węzły chłonne. Dużym
    postępem w terapii chorych na raka piersi jest częściowe
    napromienianie chorej piersi, metody pozwalające usuwać tylko
    wartownicze węzły chłonne, a nie wszystkie węzły, metody pozwalające
    na przeprowadzenie jednoczesnej amputacji i rekonstrukcji piersi
    oraz nowe leki na raka dobrane ze względu na biochemiczną
    charakterystykę nowotworu.

    Według psycholog z Centrum Onkologii w Warszawie Marioli Kosowicz,
    pacjenci z chorobą nowotworową potrzebują wsparcia psychologicznego
    praktycznie na każdym etapie choroby - od momentu wykrycia, przez
    okres leczenia przyczynowego, aż po moment, w którym podejmowana
    jest decyzja o leczeniu objawowym, gdyż więcej nie da się już dla
    pacjenta zrobić. Tymczasem, w Polsce dostęp do psychologa mają
    jedynie pacjenci leczący się w nielicznych ośrodkach medycznych w
    dużych miastach.

    "Pacjentom chorym na nowotwór ciągle towarzyszą strach i lęk - przed
    bólem, przed samotnością, przed śmiercią" - powiedziała
    specjalistka. Według niej dane wskazują, że aż 49 proc. pacjentów z
    nowotworami cierpi na depresję; u 42 proc. jest leczonych, ale tylko
    15 proc. skutecznie. Zdaniem psycholog, w przetrwaniu trudnych
    sytuacji pacjentom i ich rodzinom może w dużym stopniu pomóc
    edukacja. "Bez edukacji i wsparcia, chorym bardzo trudno przejść
    przez chorobę nowotworową" - zaznaczyła.

    Jak powiedziała prezes Stowarzyszenia "Amazonek" Warszawa - Centrum,
    Elżbiety Kozik, na tym polu dużą rolę mogą odgrywać organizacje
    pacjentów. "Pacjentki chore na raka piersi doświadczają nieustannie
    lęku przed nawrotami choroby i przerzutami. Zaletą organizacji
    pacjentów, takich jak +Amazonki+ jest właśnie to, że ich członkinie
    wzajemnie udzielają sobie wsparcia psychicznego i dają nadzieję" -
    wyjaśniała Kozik.

    Stowarzyszenie dba też o ciągłą edukację kobiet chorych na raka
    piersi. Z inicjatywy "Amazonek" od 2006 roku realizowany jest
    ogólnopolski program "Rak piersi od A do Z". Jego celem jest
    poszerzanie wiedzy kobiet dotkniętych tą chorobą m.in. na tematy
    związane z możliwościami nowoczesnej terapii, rehabilitacją po
    leczeniu oraz najnowszymi metodami rekonstrukcji piersi.

    W ramach programu zorganizowano dotychczas cykl regionalnych spotkań
    edukacyjnych w 10 największych miastach polskich. Wzięli w nich
    udział specjaliści z całej Polski oraz 2 tys. polskich "Amazonek". W
    2007 roku "Amazonki" obchodzą 20-lecie swojego powstania.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1442249,2056,,,,nowoczesne_terapie_i_wsparcie_psychiczne_podstawa_leczenia_kobiet_z_rakiem_piersi,ciekawostki.html
  • emgoro 05.10.07, 10:00
    Dieta bogata w wapń może zapobiegać przerzutom
    Dieta o podwyższonej zawartości wapnia wzmacnia kości i może chronić
    je przed przerzutami raka piersi - informuje pismo "Cancer
    Research".

    U około 70 proc. pacjentów z zaawansowanym rakiem piersi występują
    przerzuty nowotworu do kości. Prowadzi to do osłabienia struktury
    kostnej, co powoduje ból i złamania patologiczne. Osłabiona kość
    staje się jeszcze bardziej podatna na przerzuty - to typowe dla
    procesów chorobowych "błędne koło".

    Jak wynika z badań przeprowadzonych na myszach przez naukowców z
    australijskiego ANZAC Research Institute w Concord, niedobór wapnia
    w diecie sprzyja przerzutom raka piersi do kości, natomiast szklanka
    wzbogaconego w wapń mleka może wzmacniać kości i zapobiegać
    przerzutom, w ten sposób wspomagając zasadniczą terapię. Szczególnie
    narażone na przerzuty są starsze kobiety, które przyjmują zbyt mało
    wapnia bądź witaminy D.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1442391,2056,,,,dieta_bogata_w_wapn_moze_zapobiegac_przerzutom,ciekawostki.html
  • emgoro 12.10.07, 17:27
    Niskotłuszczowa dieta może zmniejszać ryzyko raka jajników
    Dieta o niskiej zawartości tłuszczu może zmniejszać ryzyka raka
    jajników u kobiet po menopauzie - informują naukowcy z USA na łamach
    pisma "Journal of the National Cancer Institute".

    Ross Prentice wraz z zespołem z Fred Hutchison Cancer Research
    Center w Seattle analizował dane dotyczące diety kobiet, które
    przeszły okres menopauzy i zmieniły sposób odżywiania tak, aby
    obniżyć ilość spożywanych tłuszczy. Naukowcy chcieli sprawdzić, czy
    taka zmiana diety wpływa na ryzyko raka jajników oraz endometrium
    (błony śluzowej wyściełającej macicę) oraz na ryzyko nowotworów
    ogólnie.

    Do badań zaklasyfikowano prawie 20 000 kobiet, które stosowały
    zmodyfikowaną dietę i 30 000 pań na normalnej diecie. Uczestniczki,
    które stosowały specjalną dietę, poproszono o zmniejszenie spożycia
    tłuszczy o 20 proc. oraz o spożywanie warzyw i owoców przynajmniej 5
    razy dziennie, a posiłków zawierających pełne ziarna co najmniej 6
    razy dziennie. Badania efektów takiego sposobu odżywiania się
    prowadzono przez 8 kolejnych lat.

    Naukowcy zaobserwowali, że przez pierwsze cztery lata od rozpoczęcia
    stosowania diety ryzyko raka jajników nie zmienia się u zdrowo
    odżywiających się kobiet w porównaniu z grupą kontrolną. Natomiast w
    kolejnych czterech latach kobiety stosujące niskotłuszczową dietę są
    zdecydowanie mniej narażone na zachorowanie na raka jajników.

    Nie zaobserwowano różnic pod względem ryzyka raka endometrium,
    aczkolwiek ryzyko nowotworów złośliwych w grupie kobiet stosujących
    dietę było nieznacznie mniejsze.

    Autorzy pracy planują kolejne badania wpływu zdrowego sposoby
    odżywiania się na ryzyko zachorowania na nowotwory.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1444066,2056,,,,niskotluszczowa_dieta_moze_zmniejszac_ryzyko_raka_jajnikow,ciekawostki.html
  • emgoro 15.10.07, 15:43
    Przy użyciu tzw. inhibitorów deacetylaz histonów, stosowanych m.in.
    w terapii raka, można zatrzymać nadmierne pobudzenie układu
    immunologicznego, będące przyczyną wielu problemów takich jak
    zapalenie jelita czy odrzucanie przeszczepionych organów - informują
    na łamach pisma "Nature Medicine" naukowcy z USA.
    Aktywacja układu odpornościowego organizmu zazwyczaj ma na celu
    walkę ze szkodliwymi bakteriami czy wirusami. Jednak nie zawsze tak
    jest, bywa też przyczyną chorób autoimmunologicznych, kiedy to układ
    odpornościowy niszczy własne narządy np. u chorych na toczeń, czy
    stwardnienie rozsiane. Poza tym, nadmierne pobudzenie układu
    odporności jest przyczyną alergii i odrzucania przeszczepionych
    narządów.

    W najnowszych badaniach Wayne Hancock wraz z zespołem ze Szpitala
    Dziecięcego w Filadelfii wykazał, że leki o nazwie inhibitory
    deacetylaz histonów (w skrócie HDI), aktywują komórki odporności
    tzw. regulatorowe limfocyty T, które z kolei hamują pobudzenie
    pozostałych składników układu immunologicznego.

    Podczas badań naukowcy dowiedli, że HDI zmniejszają rozwój zapalenia
    jelita i zapobiegają odrzucaniu przeszczepów po transplantacji serca
    i trzustki.

    Działanie HDI polega na hamowaniu enzymów z grupy deacetylaz
    histonów. W ten sposób leki te regulują aktywność genów. Stosuje się
    je podczas regeneracji mięśni, w zapobieganiu przerostowi mięśnia
    sercowego, leczeniu malarii oraz jako cytostatyki podczas chorób
    nowotworowych.

    Odkrycie Hancocka i współpracowników sugeruje, że leki z grupy HDI,
    które są już zatwierdzone przez Amerykańską Agencję do spraw Leków i
    Żywności (FDA) do stosowania w terapii raka, mogą być używane
    również w leczeniu chorób związanych z nadmiernym pobudzeniem układu
    odpornościowego, w tym chorób autoimmunologicznych takich jak np.
    stwardnienie rozsiane.

    źródło
    wiadomosci.onet.pl/1622839,16,1,0,120,686,item.html
  • emgoro 15.10.07, 15:45
    Nowoczesne metody terapeutyczne pozwalają wielu chorym na białaczkę
    całymi latami prowadzić normalne życie. Polacy powinni jednak
    pamiętać, że warunkiem skutecznego leczenia białaczek, jest ich
    wczesne wykrywanie, a to umożliwia regularne wykonywanie morfologii
    krwi - mówili lekarze hematolodzy na piątkowej konferencji prasowej
    w Warszawie.

    Zorganizowano ją z okazji obchodzonego w Polsce po raz 6. Dnia
    Honorowego Dawcy Szpiku.

    Jak przypomniał prof. Wiesław Wiktor Jędrzejczak, Konsultant Krajowy
    ds. Hematologii, białaczki są grupą ponad 100 chorób układu
    krwiotwórczego. W Polsce co roku wykrywa się 4 tys. nowych
    zachorowań na białaczkę. Ze względu na tempo rozwoju białaczki
    dzieli się na ostre i przewlekłe, natomiast ze względu na tkankę, z
    której się wywodzą - na szpikowe (ze szpiku kostnego) i limfoidalne
    (z tkanki limfoidalnej, czyli część układu krwionośnego
    odpowiedzialnego za odporność).

    Jak ocenił prof. Jędrzejczak, przy obecnym stanie rozwoju medycyny
    wielu chorych z wykrytą białaczką może żyć normalnie przez długi
    czas. Na przykład jeszcze przed 1995 roku pacjenci z przewlekłą
    białaczką szpikową przeżywali 3-5 lat od momentu wykrycia choroby, a
    obecnie - kilkanaście lat i dłużej.

    Jedna z przyczyn tego stanu rzeczy jest ogromny postęp, jaki dokonał
    się w dziedzinie przeszczepów szpiku. Ta grupa metod jest obecna na
    świecie od początku lat 70., a w Polsce - od połowy lat 80., ale
    ciągle się rozwija, a jednocześnie spada jej toksyczność dla
    pacjentów.

    Według prof. Jerzego Hołowieckiego ze Śląskiego Uniwersytetu
    Medycznego, Konsultanta Regionalnego ds. Hematologii w Polsce
    rocznie wykonuje się średnio ponad 800 przeszczepów szpiku. Jest to
    ponad 130-krotny wzrost w ciągu ostatnich 17 lat - w 1989 roku
    takich przeszczepów wykonano 6, a w roku 2007 - 854. Pomimo tego,
    wskaźnik liczby transplantacji szpiku w Polsce jest jednak
    dwukrotnie niższy niż w przodujących krajach Europy. Zdaniem prof.
    Hołowieckiego, dobrze by było, gdyby w najbliższym czasie wzrósł on
    przynajmniej o połowę.

    Tymczasem w ostatnich latach obserwuje się spowolnienie wzrostu
    liczby przeszczepów szpiku. Prof. Hołowiecki uważa, że jedną z
    istotnych przyczyn tego stanu rzeczy jest niezmienna od kilku lat
    wysokość funduszy, jakie Ministerstwo Zdrowia otrzymuje na ten cel.
    Na świecie rosną jednak ceny nowych technologii, leków oraz koszty
    pozyskiwania szpiku od dawców zagranicznych. Poza tym w ostatnim
    czasie obserwuje się odpływ hematologów wyspecjalizowanych w
    przeszczepach szpiku za granicę, głównie do Wielkiej Brytanii i
    Skandynawii. Ostatecznie, może to - zdaniem hematologa - doprowadzić
    do zwiększenia liczby pacjentów oczekujących na znalezienie dawcy.

    Pozyskiwanie potencjalnych dawców szpiku jest jednym z podstawowych
    celów działalności Fundacji Urszuli Jaworskiej. Jak ocenia
    założycielka tej fundacji - Urszula Jaworska, która w 1997 roku z
    powodu białaczki jako pierwsza w Polsce przeszła przeszczep szpiku
    od niespokrewnionego dawcy, problemem nie jest pozyskiwanie
    ochotników do oddania szpiku, ale brak pieniędzy na przebadanie tych
    osób. Do tej pory fundacja znalazła 30 tys. ochotników, z czego
    przebadała 12 300, na przebadanie pozostałej grupy brakuje jej ok.
    6,3 mln złotych.

    Choć przeszczepianie szpiku może - w zależności od rodzaju białaczki
    i jej przebiegu - przedłużać remisję choroby, jak również dawać
    całkowite wyleczenie, nawet w przypadku 80 proc. pacjentów, to nie
    wszyscy chorzy mogą korzystać z tej metody. Według prof.
    Jędrzejczaka, przeciwwskazaniem do tej transplantacji może być
    podeszły wiek, czy inne choroby towarzyszące. U części pacjentów
    alternatywą dla przeszczepów mogą być nowoczesne leki. Trzeba jednak
    pamiętać, że nie działają one u wszystkich chorych, ale bardzo
    specyficznie - zależnie od typu białaczki.

    Jak podsumował prof. Jędrzejczak, aby leczenie białaczki przyniosło
    jak najlepsze efekty, choroba musi być wykryta wcześnie. Dlatego tak
    ważne jest wykonywanie regularnych badań krwi, podkreślił hematolog.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1444748,2056,,,,zycie_z_bialaczka_jest_mozliwe,ciekawostki.html
  • emgoro 15.10.07, 15:48
    LUBELSCY NAUKOWCY OD KILKU LAT PROWADZĄ NOWATORSKIE BADANIA

    Lekarze z lubelskiej Akademii Medycznej pracują nad szczepionką na
    raka. Choć to wciąż eksperymentalna metoda leczenia, zastosowano ją
    u kilkudziesięciu pacjentów z zaawansowaną przewlekłą białaczką
    limfatyczną, rakiem płuca, jajnika i nerki. U niektórych osiągnięto
    stabilizację choroby nowotworowej.

    – Zastosowanie szczepionki przeciwnowotworowej w przypadku raka
    jajnika dało obiecujące wyniki – podkreśla prof. Jan Kotarski,
    kierownik Kliniki Ginekologii Onkologicznej Akademii Medycznej w
    Lublinie. – A trzeba pamiętać, że szczepionka podawana była
    pacjentkom w bardzo zaawansowanym stadium choroby nowotworowej. Po
    wyczerpaniu możliwości leczniczych dostępnych medycynie.

    Naukowcy z lubelskiej AM od kilku już lat prowadzą badania nad
    szczepionką przeciwko rakowi z wykorzystaniem komórek
    dendrytycznych. Jako pierwsi w Polsce podjęli się tych badań i dziś
    są najbardziej liczącym się w tej materii ośrodkiem. Nie tylko w
    Polsce, ale również poza granicami naszego kraju. Na zakończone
    właśnie w Lublinie sympozjum naukowe poświęcone immunoterapii
    przyjechał z USA prof. Martin Cannon, który prowadzi tożsame z
    lubelskimi badania. Badania nad szczepionkami przeciwnowotworowymi
    są rozwijane bowiem na całym świecie. Stworzenie skutecznej
    szczepionki przeciwrakowej jest celem poszukiwań w ponad 10 wielkich
    ośrodkach badawczych w Stanach Zjednoczonych i Europie.

    Lubelski Zakład Immunologii Klinicznej, kierowany przez profesora
    Jacka Rolińskiego, prowadzi badania we współpracy z niemieckimi
    uczonymi z Uniwersytetu w Ulm. Tworzone przez nich szczepionki
    terapeutyczne nie są uniwersalne, lecz tworzone dla konkretnego
    chorego.

    – By je stworzyć, musimy pobrać z organizmu pacjenta chorego na raka
    jego komórki nowotworowe, a z jego krwi obwodowej komórki
    dendrytyczne. Bo właśnie komórki dendrytyczne mają tę unikalną
    właściwość, że potrafią najskuteczniej pokazać limfocytom z układu
    odpornościowego komórki nowotworowe, które należy zniszczyć. Ta
    szczepionka, podobnie jak w przypadku wszelkich szczepionek, ma
    wywołać reakcję układu immunologicznego i pobudzić go do
    zwalczenia „wrogich” komórek – mówił w Kurierze prof. Roliński,
    wyjaśniając prowadzone przez siebie badania.

    Szczepionkę podaje się choremu drogą tradycyjną, dożylną czy wprost
    do guza. Naukowcy z Zakładu Immunologii razem z lekarzami wielu
    lubelskich klinik przygotowali szczepionki dla kilkudziesięciu
    chorych. U części z nich uzyskali odpowiedź kliniczną w postaci
    stabilizacji choroby nowotworowej, zmniejszenia masy guza,
    wydłużenie czasu przeżycia. Jednak u części chorych brak było
    odpowiedzi na podaną szczepionkę.

    – To wciąż jest eksperymentalna metoda leczenia, nie chcielibyśmy
    rozbudzać nadziei ciężko chorych ludzi. Jeszcze musimy wiele się
    nauczyć, pokonać wiele barier – podkreślają lekarze.

    źródło
    www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-44960.html
  • emgoro 17.10.07, 11:54
    Popularny wariant genu SMAD7 jest związany ze zwiększonym ryzykiem
    zachorowania na raka jelita grubego - informują naukowcy z Wielkiej
    Brytanii na łamach pisma "Nature Genetics".
    Richard Houlston i Ian Tomlinson wraz z zespołem z Instytutu Badania
    Raka w Sutton przeprowadzili badanie genomu w celu znalezienia genów
    potencjalnie związanych z ryzykiem raka jelita grubego.

    Przeanalizowali ponad 500, 000 wariantów genów różniących się budową
    pojedynczych nukleotydów u kilku tysięcy osób z rodzinnym
    obciążeniem nowotworem jelita grubego oraz u zdrowych osób.

    Badacze odkryli, że trzy warianty genu SMAD7 są związane ze
    zwiększonym ryzykiem raka jelita grubego. Gen SMAD7 koduje białko
    wewnątrzkomórkowe, które hamuje ścieżkę sygnałową umożliwiającą
    przekazywanie sygnału pomiędzy komórkami wielu tkanek, między innymi
    w okrężnicy.

    Pomimo, że różnice w budowie nukleotydowej genu SMAD7 umiarkowanie
    zwiększają ryzyko zachorowania na raka jelita grubego, są
    odpowiedzialne za około 15proc. wszystkich przypadków zachorowań na
    ten rodzaj nowotworu w całej populacji, podsumowują autorzy pracy.

    źródło
    wiadomosci.onet.pl/1624524,16,1,0,120,686,item.html
  • emgoro 17.10.07, 12:00
    W październikowym numerze World Journal of Gastroenterology
    przedstawiono wyniki badania przydatności PET/CT w wykrywaniu
    nawrotów i przerzutów raka jelita grubego (CRC). Autorzy chińscy
    przeanalizowali retrospektywnie grupę 68 pacjentów zoperowanych z
    powodu CRC pomiędzy sierpniem 2004 a 2006 roku. W badanej grupie
    było 48 mężczyzn i 20 kobiet. Po zobrazowaniu metodą PET/CT
    nawrót/przerzuty potwierdzono w ponad 82% (56/68), przy czym w
    PET/CT wykryto więcej zmian niż tylko w CT lub ultrasonografii (30%,
    17/56).

    Rak jelita grubego przy użyciu tradycyjnych metod tj. USG, CT lub
    MRI jest wykrywany dopiero, gdy guz osiąga duże rozmiary. PET/CT
    umożliwia wykrycie zaburzonego metabolizmu glukozy w tkance
    nowotworowej, możliwe jest przy tym przebadanie całego ciała w
    trakcie jednego badania. W cytowanym badaniu na podstawie PET/CT
    zmodyfikowano leczenie u 11 pacjentów (16%, 11/68). W 3 przypadkach
    wykryto przerzuty w wątrobie lub płucach, co umożliwiło
    przeprowadzenie leczenia chirurgicznego, w 6 przypadkach wykryto
    rozsiane zmiany przerzutowe i odstąpiono od leczenia chirurgicznego,
    kwalifikując pacjentów do chemioterapii.

    Pomimo wyższych kosztów diagnostyki, badanie wykazało przewagę 18F-
    DG PET/CT nad klasyczną CT oraz USG w diagnostyce obrazowej
    nawrotów/przerzutów raka jelita grubego i odbytnicy.

    źródło:
    www.lekarzonkolog.pl/mod/news/6251.html?rss=12
  • emgoro 17.10.07, 15:58
    Geny, które przedłużają życie i chronią przed rakiem.
    Jak wykazały badania przeprowadzone na nicieniu Caenorhabditis
    elegans, działając na niektóre geny można jednocześnie spowalniać
    proces starzenia i chronić przed nowotworami - informuje
    pismo "Nature Genetics".

    O Caenorhabditis elegans zaczęło być głośno w roku 1993, gdy doktor
    Cynthia Kenyon odkryła, że zmiana w jednym genie (zwanym daf-2)
    przedłuża życie tego robaka dwukrotnie. Po raz pierwszy dowiodła
    wpływu poszczególnych genów na długość życia i tego, że da się
    regulować działanie owych genów.

    Teraz profesor Kenyon wraz z innymi naukowcami z University of
    California w San Francisco wykazała (stosując między innymi technikę
    interferencji RNA), że działanie kilkunastu genów jednocześnie
    przedłuża życie i spowalnia wzrost nowotworów.

    Wiele genów robaka ma swoje odpowiedniki u ludzi, możliwe więc, że
    nowe leki zapewnią nam kiedyś dłuższe i wolne od nowotworów życie.
    Na razie osoba w wieku 65 lat jest 100-krotnie bardziej narażona na
    choroby nowotworowe niż 35-latek.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1445445,2056,,,,geny_ktore_przedluzaja_zycie_i_chronia_przed_rakiem,ciekawostki.html
  • emgoro 17.10.07, 16:01
    Nowe genetyczne markery oporności raka piersi na trastuzumab

    Trastuzumab, monoklonalne przeciwciało stosowane w leczeniu
    pacjentek z rakiem piersi, wykazującym nadekspresję białka HER2,
    jest skuteczny mniej więcej w połowie przypadków. Badacze z The
    Netherlands Cancer Institute donoszą na łamach październikowego
    wydania Cancer Cell o identyfikacji markerów oporności na
    trastuzumab.

    Badacze zidentyfikowali gen supresorowy PTEN jako modulatora
    wrażliwości na trastuzumab, w linii komórkowej raka piersi. Jest to
    zgodne z wcześniejszymi badaniami, w których aktywność PTEN
    korelowała z opornością na trastuzumab. Utrata aktywności PTEN
    powoduje hiperaktywację szlaku PI3K; nieprawidłowa aktywacja tego
    szlaku ma miejsce w wielu pierwotnych rakach piersi i może zachodzić
    także w wyniku mutacji aktywujących genu PIK3CA. Naukowcy zbadali
    więc, czy aktywność szlaku PI3K, określana przez mutacje aktywujące
    PIK3CA, lub zaburzona ekspresja PTEN były czynnikami predykcyjnymi
    odpowiedzi na trastuzumab. W wyniku takiej połączonej analizy
    możliwa była identyfikacja dwukrotnie większej liczby pacjentek o
    podwyższonym ryzyku progresji choroby niż przy wyłącznej analizie
    PTEN. Łączna analiza powyższych biomarkerów wykazała statystycznie
    znamienną i istotną przewagę.

    Badacze podkreślają, że jest jeszcze za wcześnie na kliniczne
    wykorzystanie ich odkrycia. Jednak obiecująca jest sama metodyka
    badania – połączona analiza RNAi in vitro oraz materiału tkankowego
    od konkretnego pacjenta. Takie rozszerzone badanie pozwala też na
    głębsze zrozumienie mechanizmów oporności w odniesieniu do
    konkretnych chorych.

    Źródło:
    www.lekarzonkolog.pl/mod/news/6255.html?rss=12
  • emgoro 18.10.07, 22:18
    Wykrywacz nowotworów jak karta kredytowa
    Zestaw do wykrywania nowotworów, wielkości karty kredytowej, mógłby
    pomóc w rozpoznawaniu raka pęcherza, płuca i szyjki macicy.

    Opracowana przez naukowców z St. Andrews University technologia może
    trafić do gabinetów lekarskich w ciągu dekady, zmniejszając
    zapotrzebowanie na kosztowne i czasochłonne analizy laboratoryjne.
    Do badania wystarczałaby kropelka krwi, rozmazana na takiej "karcie"
    wyposażonej w miniaturowe lasery i detektory. Cały zestaw byłby
    wprowadzany do większej maszyny odczytującej wynik.

    Przy masowej produkcji miniaturowe zestawy do badania byłyby bardzo
    tanie i przeznaczone do jednorazowego użytku.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1445583,2056,,,,wykrywacz_nowotworow_jak_karta_kredytowa,ciekawostki.html
  • emgoro 22.10.07, 11:36
    Dzięki nowej technologii można będzie połączyć ze sobą dwa lub
    więcej przeciwciał monoklonalnych, co może znaleźć zastosowanie w
    leczeniu wielu chorób - poinformowała firma Abbott.
    Przeciwciała (immunoglobuliny) to specyficzna klasa białek
    odpornościowych, które wiążą się na przykład z wirusem, powierzchnią
    bakterii czy cząsteczką jadu węża. Istnieją techniki, które
    pozwalają produkować wiele jednakowych przeciwciał, skierowanych
    przeciwko określonemu antygenowi - na przykład substancji
    występującej tylko w komórkach określonego nowotworu. Takie
    identyczne, "masowo" wytwarzane przez sklonowane limfocyty B
    przeciwciała nazywane są monoklonalnymi (mABS).

    Opracowana przez pracujących dla firmy Abbott naukowców technologia
    pozwala łączyć funkcje i właściwości dwóch lub większej liczby
    przeciwciał monoklonalnych w ramach jednej, posiadającej właściwości
    lecznicze molekuły o angielskiej nazwie "dual-variable domain Ig"
    (DVD-Ig). Powinno to umożliwić rozwój nowych leków działających na
    molekuły chorobotwórcze - stosowanych w leczeniu raka, chorób
    autoimmunologicznych i innych schorzeń wywoływanych przez wiele
    czynników chorobotwórczych - chociażby reumatoidalnego zapalenia
    stawów.

    źródło
    wiadomosci.onet.pl/1626542,16,1,0,120,686,item.html
  • emgoro 22.10.07, 11:53
    Coraz więcej Polaków choruje na raka
    Średnio co sześć minut ktoś w Polsce umiera na chorobę nowotworową.
    Wciąż przegrywamy tę walkę, ale jest nadzieja, że kiedyś to się
    zmieni.

    Słupki "zachorowalności" idą w górę, wskaźniki "umieralności" prawie
    pokrywają się z ilością wykrytych przypadków. Dlaczego na raka
    choruje teraz trzy razy więcej Polaków niż czterdzieści lat temu?
    Dlaczego wciąż, mimo postępów medycyny, większość tych ludzi umiera?
    Co zrobić, by to się zmieniło?

    Statystyka, czyli dłużej żyjemy – częściej chorujemy

    Boimy się raka. Dlatego, że w wielu wypadkach kończy się śmiercią.
    Dlatego, że nie wiemy, jak się przed nim ustrzec. Dlatego, że tak
    wielu ludzi na niego choruje. I dlatego, że medycyna wciąż wydaje
    się wobec niego bezradna.

    – Aż tak bezradni nie jesteśmy. W leczeniu wielu chorób
    nowotworowych zrobiliśmy duże postępy. Udaje się wyleczyć na
    przykład 40 procent kobiet, u których wykryto raka piersi. Jeszcze
    większy jest odsetek wyleczonych z nowotworu dzieci. Statystyki
    psują jednak te raki, które we wczesnym stadium rozwijają się prawie
    bezobjawowo: rak płuc, wątroby, trzustki. Średnia długość życia
    pacjenta, u którego wykryto raka płuc, to zaledwie sześć i pół
    miesiąca. A rak płuc to ponad jedna czwarta wszystkich chorób
    nowotworowych u mężczyzn – tłumaczy prof. Brunon Zemła, kierownik
    Zakładu Epidemiologii Nowotworów w Centrum Onkologii w Gliwicach.

    Paradoksalnie na pogorszenie statystyk wpływa również to, że w
    ostatnich kilkunastu latach znacznie wydłużyła się średnia długość
    życia Polaków. Dawniej wielu ludzi, którzy potencjalnie mogli
    zachorować na raka, po prostu umierało wcześniej na inne choroby. Bo
    rak rozwija się długo, czasem kilkadziesiąt lat.

    Profilaktyka pierwotna, czyli jak uniknąć raka

    W naszych rękach jest znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać.
    Uczeni twierdzą, że aż 80 procent przypadków nowotworów złośliwych
    powodują nawyki środowiskowe: palenie papierosów, picie alkoholu,
    niewłaściwa dieta. Przede wszystkim palenie.

    – Dlatego niezwykle ważna jest profilaktyka. Starego palacza trudno
    przekonać, żeby przestał palić, ale próbujemy dotrzeć do szkół. A
    tam dzieją się szokujące rzeczy. Pali coraz więcej dziewcząt, w
    niektórych klasach więcej niż chłopców – mówi prof. Zemła.

    Profesor wyciąga kolejne badania statystyczne. Na przykład w 2004
    roku na raka płuc w województwie śląskim zachorowało aż o 5,7
    procent więcej kobiet niż w 2003. – Jeśli ta tendencja się utrzyma,
    to wkrótce rak płuc stanie się najczęstszym nowotworem u kobiet –
    mówi.

    Profilaktyka wtórna, czyli jak wyleczyć raka

    – Byłem niedawno w Australii. Zaszokował mnie lament tamtejszych
    lekarzy, jaki podnieśli, gdy na kontrolne badania przesiewowe
    zgłosiło się 97 procent osób. Lamentowali, że trzy procent
    zlekceważyło badanie. A co my mamy powiedzieć, gdy czasem na
    mammografię zgłasza się mniej niż 50 procent kobiet? – opowiada
    prof. Zemła.

    Badania zdrowych osób w tzw. grupach ryzyka nazywa się profilaktyką
    wtórną. To ogromna szansa wykrycia raka we wczesnym stadium. – Na
    tym polega przewaga niektórych krajów nad nami. My potrafimy
    wyleczyć 40 procent kobiet z rakiem piersi, a Norwegowie 60 procent,
    właśnie dlatego że częściej udaje im się wcześnie wykryć chorobę –
    tłumaczy prof. Zemła.

    Lekarze zalecają zaszczepienie się przeciwko wirusowemu zapaleniu
    wątroby typu B, a także uczestniczenie w badaniach przesiewowych
    wykrywających raka szyjki macicy (kobiety powyżej 25 lat), piersi
    (kobiety powyżej 50 lat), jelita grubego (kobiety i mężczyźni
    powyżej 50 lat).

    – Wcześnie wykryty rak jest uleczalny. Życie z rakiem wcale więc nie
    musi oznaczać życia z wyrokiem śmierci – podkreśla prof. Zemła.

    Co to jest rak

    Nowotwór polega na niekontrolowanym przez organizm dzieleniu się
    komórek. Powstają zwyrodniałe komórki, które nie tworzą normalnych
    tkanek. Nowotwór może powstać w prawie każdej części ciała.
    Większość nowotworów ma postać łagodną. Tworzy się guz, który
    wystarczy usunąć by wrócić do zdrowia. Niektóre nowotwory, nazywane
    złośliwymi, dają jednak tzw. przerzuty w innej części organizmu.
    Dzieje się tak wtedy, gdy zdegenerowane komórki odrywają się od guza
    i są przenoszone z krwią. Nowotwory złośliwie stanowią ogromne
    zagrożenie dla życia. Jednym z nich jest rak. Potocznie tym
    określeniem nazywa się wszystkie nowotwory złośliwe.

    Pierwszym objawem nowotworu mogą być:

    - niebolesny, twardy guzek
    - niegojące się owrzodzenie
    - nowe znamię na skórze, zwłaszcza zmieniające barwę lub kształt
    - trwająca tygodniami chrypka lub kaszel
    - krwawienie (z wyjątkiem regularnego miesięcznego u kobiet)
    - brak apetytu, spadek wagi ciała

    źródło: wiadomosci.onet.pl/1443361,2677,2,kioskart.html
  • emgoro 22.10.07, 11:57
    Wydawało się, że onkologia osiągnęła już kres swoich możliwości
    Na szczęście nie brakuje wizjonerów, którzy mają pomysły, jak
    wykończyć raka.

    Prof. Zbigniew Religa już 10 dni po wykryciu guza w lewym płucu
    poddał się zabiegowi wycięcia jego górnego płata. Niestety, ogromna
    większość zwykłych obywateli na podobną operację musi czekać nawet
    kilka miesięcy. Dostęp do leczenia onkologicznego wciąż jest
    fatalny, co wynika z niskich nakładów finansowych i nieraz marnej
    organizacji pracy. Międzynarodowe raporty sytuują nas na jednym z
    ostatnich miejsc w Europie pod względem wydatków na leczenie
    onkologiczne. Eksperci z Karolinska Institute w Sztokholmie
    wyliczyli je na 34 euro rocznie na głowę mieszkańca (czterokrotnie
    mniej niż średnia europejska).

    Leczenie raka jest kosztowne, tym większe więc znaczenie
    zapobiegania nowotworom, o czym po raz kolejny przypomniano na
    kongresie ASCO (American Society of Clinical Oncology –
    najliczniejsza na świecie naukowa organizacja onkologiczna,
    skupiająca 22 tys. ekspertów)w Chicago.

    Rekin nie pomoże

    Według prof. Richarda Peto z Uniwersytetu w Oxfordzie, guru
    światowej epidemiologii i orędownika walki z nikotynizmem, rzucenie
    palenia siedmiokrotnie zmniejsza ryzyko zgonu z powodu wszystkich
    nowotworów złośliwych i 30-krotnie z powodu raka płuc: – Życie
    palaczy urodzonych w latach 1900–1930 tylko z tego powodu, że trwali
    w nałogu, było krótsze o 10 lat. Ale kto zdecydował się rzucić
    palenie nawet dopiero około sześćdziesiątki – zyskał 6–8 lat życia.

    Samo palenie tytoniu odpowiada za 9 z 10 przypadków tej choroby. – A
    nawet ta jedna osoba, która nie pali, jest najczęściej narażona na
    działanie dymu tytoniowego, bo może być szczególnie wrażliwa
    genetycznie na niszczenie chromosomów w komórkach – dowodzi prof.
    Peto. Ponoć jeden wieczór w silnie zadymionej dyskotece naraża osobę
    niepalącą na takie same straty zdrowia jak miesiąc życia pod jednym
    dachem z nałogowym palaczem – to główny argument na rzecz kampanii
    wprowadzającej zakaz palenia w miejscach publicznych.

    Jeszcze kilka lat temu rozpoznanie raka płuca oznaczało dla chorego
    wyrok śmierci w ciągu kilku miesięcy. Dziś można zahamować postęp
    choroby, a więc wydłużyć życie i zmniejszyć najbardziej uciążliwe
    dolegliwości. Oczywiście wszystko zależy od tego, czy zmiany są
    zaawansowane i na jakim etapie ich rozwoju uda się nowotwór wykryć w
    badaniach diagnostycznych (najczęściej – na zdjęciu rentgenowskim).
    Dolegliwości, które odczuwa pacjent, są następstwem uszkodzenia
    komórek tkanki płucnej, do których dochodzi już od dawna, być może
    nawet od kilkunastu lat. Dlatego onkolodzy przypominają, że palacze
    papierosów po 50 roku życia co rok powinni prześwietlać swoje płuca,
    bo w ten sposób rosną szanse na wykrycie guza, który nie daje
    jeszcze dolegliwości.

    Zresztą dolegliwości bywają mało specyficzne. Zadyszka i kaszel –
    podstawowe objawy tej choroby – nie są dla palaczy papierosów niczym
    niespodziewanym. Dopiero gdy chory słabnie, odczuwa duszność albo
    kłucie w klatce piersiowej – postanawia szukać pomocy. I nieraz – co
    jest zmorą onkologów na całym świecie – rozpoczyna od domowych
    kuracji, czerpiąc z szerokiej oferty tzw. medycyny naturalnej. Żeń-
    szeń, siemię lniane oraz popularne w Polsce chrząstki rekina
    wreszcie skontrolowano tak, jak bada się tradycyjne leki, i eksperci
    wydali opinię: żeń-szeń może zmniejszać uczucie zmęczenia
    towarzyszącego chemioterapii, siemię – spowalniać wzrost raka
    prostaty, ale chrząstka rekina w żaden sposób nie pomaga chorym z
    rakiem płuca!

    Nawet pozytywne aspekty kuracji naturalnych, które udało się
    Amerykanom potwierdzić, nie oznaczają jednak, że wolno nimi
    zastępować tradycyjne leki. – Nie sądzę, by ludzie, którzy wierzą w
    cudowne mikstury, przestali je przyjmować – podsumowuje dr Bruce D.
    Cheson z Georgetown University Hospital. Czy zatem jest sens
    finansować ich badania z budżetu Narodowego Instytutu Raka, który
    boryka się w tym roku ze zmniejszeniem funduszy o 10 proc.? – Jeśli
    nawet kilka osób uda się przyciągnąć do lekarza szybciej, to warto –
    twierdzi dr Cheson.

    – Nie można ukrywać, że z winy częstych przerzutów w raku płuca mamy
    do czynienia z nowotworem, który spośród wielu innych najtrudniej
    wyleczyć – mówi dr Paul Bunn z University of Colorado Cancer Center.
    I to dotyczy całej onkologii: im szybciej wykryty rak, tym większe
    szanse na pokonanie choroby; im więcej lat palisz papierosy – tym
    większe ryzyko, że zachorujesz. Z każdym nowotworem przegrywamy
    wyłącznie z jednego powodu: zbyt szybko się on rozprzestrzenia. W
    przypadku raka płuc właśnie z powodu częstych przerzutów –
    oznaczających zaawansowanie choroby – operacyjne wycięcie guza nie
    przynosi takich rezultatów jak np. w przypadku raka piersi,
    prostaty, jelita czy nerki.

    Dokładnie w cel

    Stąd największe nadzieje budzą nowe schematy leczenia i postępy w
    terapii celowanej. Dziś w onkologii element przypadkowości traci na
    znaczeniu. I to zarówno przy poszukiwaniach nowych leków, jak i ich
    zastosowaniu. Dzięki pogłębianej wiedzy na temat biologii
    molekularnej lekarze mogli poznać różnice między komórką nowotworową
    i zdrową. Stare cytostatyki, bez których nadal trudno wyobrazić
    sobie leczenie wielu postaci raka, hamują wyjątkową zdolność tych
    komórek do szybkich podziałów, ale przecież jest to cecha właściwa
    również dla komórek rozrodczych, nabłonkowych, szpikowych, które
    stale się odnawiają. Dopiero znalezienie cech różniących komórkę
    nowotworową od zdrowej pozwoliło wymyślić w onkologii inteligentne
    leki, które za cel swojego działania obierają swoiste receptory na
    ich powierzchni – owe najsłabsze punkty w komórce rakowej, w które
    trzeba trafić, by przestała zabijać.

    W przypadku raka płuca takimi inteligentnymi lekami są: erlotynib
    (Tarceva), gefitinib (Iressa) albo badany wciąż w tym wskazaniu
    bewacizumab (Avastin; do tej pory stosowany w leczeniu raka jelita
    grubego). W raku nerki – sorafenib (Nexavar) i sunitinib (Sutent). W
    raku piersi – trastuzumab (Herceptyna), która blokuje od zewnątrz
    obecny na komórce receptor HER2. Dzięki temu komórka rakowa nie
    otrzymuje sygnału, który w innej sytuacji dzięki wspomnianemu
    receptorowi bez trudu sforsowałby błonę komórkową i poprzez kaskadę
    enzymów dotarł do jądra komórkowego, wydając groźne polecenia: dziel
    się, twórz przerzuty, hamuj apoptozę (zaprogramowaną genetycznie
    śmierć komórki).

    Ale w medycynie każdy lek ma swoje ograniczenia. Nie dość, że przy
    zastosowaniu wymienionych preparatów nie da się ostatecznie raka
    wyleczyć (można jedynie zmienić przebieg choroby), to po pewnym
    czasie mogą tracić swoją aktywność. Trzeba je wtedy zastąpić nową
    cząsteczką lub skojarzyć z innymi, o różnym mechanizmie działania.
    Najwyraźniej współczesna onkologia weszła na trop, który wytyczyła
    kilkanaście lat temu kuracja AIDS, gdzie jednoczesne hamowanie kilku
    enzymów w komórce przynosi najlepsze efekty. Takie koktajle,
    składające się z kilku leków blokujących różne receptory w komórce
    rakowej, to właśnie nowy obiecujący kierunek leczenia.

    – Często dochodzimy do ściany, kiedy chory wykorzystał już wszystkie
    możliwości i nie ma nic, co można mu jeszcze podać – wyznaje dr Kent
    Osborne, szef Baylor Cancer Center w Huston. I daje za przykład
    wspomnianą Herceptynę, która po pewnym czasie u niektórych pacjentek
    przestaje działać. Co wtedy? – Od marca tego roku mamy na rynku
    amerykańskim lapatinib (w Europie będzie jesienią), który blokuje
    sygnały do podziału komórki w jej wnętrzu. U kobiet ze szczególnie
    agresywną postacią nowotworu, po wykorzystaniu całej amunicji innych
    leków, lub gdy którykolwiek z nich okazuje się nieskuteczny
  • emgoro 22.10.07, 11:58
    na wcześniejszym etapie kuracji lapatinib, jest kolejną szansą.
    Dzięki temu mija poczucie bezsilności.

    Byłoby oczywiście idealnie, gdyby już na samym początku choroby
    wiedzieć, jak skuteczna będzie kuracja i którą opcję leczenia
    wybrać, by uzyskać najlepsze efekty. Zdaniem prof. Jacka Jassema z
    Akademii Medycznej w Gdańsku, który jako jedyny Polak rozpoczyna
    właśnie kadencję przewodniczącego Komitetu Spraw Zagranicznych ASCO,
    wciąż wielu pacjentów trzeba leczyć bez absolutnej pewności, że to
    postępowanie słuszne: – Niemal każda kobieta po usunięciu guza
    piersi otrzymuje leczenie bez względu na to, czy są przerzuty w
    węzłach chłonnych, czy ich nie ma. A wiadomo, że część nie będzie
    miała nawrotu choroby.

    Walka układem

    Aby sprawdzić, które pacjentki wymagają leczenia i jakie cytostatyki
    w zależności od molekularnej specyfiki nowotworu są
    najskuteczniejsze, ruszają finansowane przez Unię Europejską badania
    MINDACT. Tworzenie tego typu profili molekularnych u konkretnych
    pacjentów jest już realizowane w przypadku raka płuca, choć sceptycy
    wskazują na niedoskonałość oznaczeń, które nie dają do końca pewnych
    wyników. Nie zważając na to, jedna z amerykańskich firm
    diagnostycznych oferuje już test o nazwie Oncotype DX, dzięki
    któremu kobiety z rakiem piersi w wieku pomenopauzalnym mogą się
    dowiedzieć, czy oprócz leczenia hormonalnego powinny poddać się
    chemioterapii. Wystarczy przekazać do badania genetycznego zatopiony
    w parafinie fragment swojego guza (płacąc ok. 3 tys. dol.), by
    oszacować ryzyko nawrotu choroby. Firma wykonująca test zdobyła dla
    niego patent, ale nie może pochwalić się błogosławieństwem
    międzynarodowych gremiów naukowych, które czekają na weryfikację
    wyników tego rodzaju badań w dłuższym czasie.

    Innym niezwykle ciekawym kierunkiem stają się poszukiwania
    szczepionek na raka. Co prawda przełom jest odległy, ale prof. Jacek
    Jassem – zaangażowany w badania nad szczepionką na raka płuc – jest
    tą koncepcją poruszony: – W 1980 r. doktoryzowałem się z immunologii
    nowotworów i nasza wiedza była wtedy dość toporna. Teraz wkraczamy w
    erę swoistych szczepionek, które stymulują naturalne siły obronne
    ustroju do wytwarzania przeciwciał skierowanych przeciwko konkretnym
    antygenom obecnym w komórce rakowej.

    Czas pokaże, czy to kierunek słuszny. Jeśli tak, rzeszom pacjentów
    przybędzie nowy sojusznik w ich trudnej walce z nowotworami – własny
    układ odporności.

    źródło: wiadomosci.onet.pl/1417732,242,1,kioskart.html
    wiadomosci.onet.pl/1417732,242,2,kioskart.html
  • emgoro 25.10.07, 10:11
    Nowy, tzw. podwójny test, pozwala bardzo wcześnie wykryć zagrożenie
    rakiem szyjki macicy, co zmniejsza ryzyko zachorowania na ten
    nowotwór.
    W Szwecji ogłoszono wyniki badań przeprowadzonych z udziałem 12 500
    kobiet w wieku 32 - 38 lat. Jak powiedział kierujący programem
    badawczym prof. Joakim Dillner z Uniwersytetu w Lund, wśród badanych
    przy pomocy nowego testu odkryto o 50 proc. więcej przypadków
    zagrożenia chorobą niż u kobiet, wobec których stosowano powszechnie
    używane testy.

    Dotychczas stosowane metody opierają się na ocenie wyłącznie komórek
    pobranych z szyjki macicy. Nowy test jednocześnie sprawdza stan
    komórek pacjentki oraz wykrywa obecność wirusa HPV (Human
    papillomavirus), który sprzyja pojawieniu się nowotworu. Stąd
    potoczna nazwa - test podwójny. Wczesne wykrycie pozwala powstrzymać
    zmiany powodowane przez wirusa.

    O wynikach badań informuje czwartkowy dziennik "Upsala Nya Tidning".
    Naukowcy ostrzegają na jego łamach przed poważnymi a niepotrzebnymi
    stresami zagrażającymi kobietom u których nowy test wykaże obecność
    wirusa HPV. Pojawienie się wirusa nie jest bowiem równoznaczne z
    powstawaniem nowotworu.

    Dlatego zdaniem prof. Joakima Dillnera, stosowanie podwójnego testu
    winno być ograniczone jedynie do kobiet w wieku powyżej 30 lat. U
    kobiet młodszych wirus HPV pojawia się stosunkowo często a następnie
    znika.

    źródło:
    wiadomosci.onet.pl/1626535,16,nowy_test_ulatwia_wykrywanie_rak
    a_szyjki_macicy,item.html
  • emgoro 25.10.07, 10:14
    Naukowcy tłumaczą, jak wirusy mogą się przyczyniać do nowotworów
    Uśmiercając duże ilości zdrowych komórek w organizmie, a
    oszczędzając komórki zmutowane wirusy mogą przyczyniać się do
    rozwoju nowotworów złośliwych - o teorii naukowców amerykańskich
    informuje pismo "PLoS ONE".

    Dotychczas infekcje wirusowe powiązano z ryzykiem niektórych
    ludzkich nowotworów, takich jak mięsaki, raki gardła, wątroby,
    szyjki macicy, pewne postacie chłoniaków.

    Naukowcy od lat proponują różne mechanizmy na wyjaśnienie tego
    związku. Jedna ze starszych teorii głosi, że pod wpływem materiału
    genetycznego wirusa komórki zaczynają się dzielić w niekontrolowany
    sposób, co prowadzi do rozwoju raka. Podejrzewa się też, że niektóre
    z wirusów mogą stwarzać warunki do wzrostu nowotworów wywołując
    przewlekłe stany zapalne.

    Z najnowszej pracy dr Preeta M. Chaudhary'ego z Uniwersytetu w
    Pittsburgu wynika, że wirusy mogą się również przyczyniać do raka w
    bardziej pośredni sposób.

    Zdaniem badacza, wirus może nadmiernie niszczyć zdrowe komórki, a
    oszczędzać istniejące w organizmie klony komórek zmutowanych,
    posiadających cechy nowotworowe. Dzięki temu, wadliwe komórki,
    normalnie eliminowane, mogą bez przeszkód powielać się i rozwijać,
    przyczyniając się do rozwoju nowotworu. Innymi słowy, w rozwoju raka
    wirusy mogą odgrywać rolę zbliżoną do tej, jaką odgrywa naturalna
    selekcja w toku ewolucji.

    Według tej teorii, raka można by porównać do mitycznego ptaka
    Feniksa, który odradza się z popiołów - w tym wypadku z popiołów
    zdrowych komórek, wyjaśnia dr Chaudhary.

    Badacz doszedł do takich wniosków na podstawie badań nad komórkami
    zakażonymi herpeswirusem wywołującym mięsaka Kaposi'ego (KSHV). Jest
    to złośliwy nowotwór wywodzący się z komórek naczyń krwionośnych,
    który rozwija się przeważnie u osób z osłabioną odpornością.

    Zaobserwowano, że wirus nie niszczył komórek, które z powodu mutacji
    miały podwyższoną aktywność genu K13. Zakażenie wirusem powodowało w
    nich natomiast wzrost produkcji dwóch białek, które przyczyniają się
    do wzrostu raka. Z kolei normalne komórki z prawidłową aktywnością
    genu K13 ginęły pod wpływem zakażenia wirusowego.

    "Nasza teoria, jeśli tylko zostanie potwierdzona w przyszłych
    badaniach, może pomóc w zrozumieniu mechanizmów rozwoju nowotworów
    złośliwych, jak również w rozwoju nowych skutecznych metod ich
    prewencji i leczenia" - podsumowuje dr Chaudhary.

    źródło
    zdrowie.onet.pl/1446892,2056,,,,naukowcy_tlumacza_jak_wirusy_moga_sie_przyczyniac_do_nowotworow,ciekawostki.html
  • emgoro 29.10.07, 13:08
    Po zakończeniu analizy danych ze szwedzkiego rejestru narodowego
    naukowcy stwierdzili, że u kobiet, u których stwierdzono stan
    przednowotworowy, zwiększone ryzyko rozwoju nowotworu szyjki macicy
    i pochwy istnieje aż przez 25 lat (British Medical Journal).

    W przypadku pań, u których występowały dysplazje dużego stopnia,
    ryzyko wystąpienia któregoś z dwóch wymienionych wyżej nowotworów
    jest 2-krotnie wyższe niż w populacji generalnej. Badania kontrolne
    po zakończeniu leczenia powinny więc być kontynuowanie nie przez 5
    czy 10 lat, jak to się praktykuje w większości krajów europejskich,
    lecz właśnie przez 25 lat - podkreśla szef zespołu, dr Björn
    Strander ze Szpitala Uniwersyteckiego Sahlgren.

    Większość przypadków nowotworów szyjki macicy to skutek działania
    przenoszonego drogą płciową wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV).
    Wśród kobiet to drugi pod względem częstości występowania nowotwór
    (po nowotworach piersi). Nowotwory pochwy są dużo rzadsze.

    W szwedzkim studium posłużono się danymi z National Swedish Cancer
    Register. Dotyczyły one ponad 132 tys. kobiet i obejmowały okres
    między 1958 a 2002 rokiem. U wszystkich tych pań postawiono diagnozę
    raka przedinwazyjnego, czyli carcinoma in situ (CIS). Oznacza to, że
    w komórkach nabłonka płaskiego szyjki macicy widoczne były nasilone
    zmiany atypowe. Nieprawidłowo zbudowane komórki zajmowały całą
    grubość nabłonka, ale nie przekraczały błony podstawnej. Leczenie
    wymagało interwencji chirurgicznej.

    Ponad rok po zakończeniu terapii (nawet jeśli zmieniona chorobowo
    tkanka została usunięta) 881 Szwedek zachorowało na raka szyjki
    macicy, a 111 na nowotwór pochwy. Wysokie ryzyko utrzymuje się więc
    i nie spada przez długi czas. Zachorowania to, wg badaczy, skutek
    braku kontroli.

    Nie sprawdzano, czy wymazy (cytologia) oraz testy DNA stanowią
    najlepsze metody skryningu raka szyjki macicy. Będzie to przedmiotem
    przyszłych badań.

    źródło: kopalniawiedzy.pl/wiadomosc_4713.html
  • emgoro 29.10.07, 13:11
    Jedną z metod leczenia chorych na raka jest stosowanie wirusów,
    które zakażają i niszczą tylko komórki nowotworowe, nie zabijając
    przy tym zdrowych komórek. W swojej najnowszej pracy opublikowanej
    na łamach pisma "Journal of Clinical Investigation" naukowcy z USA
    opisali nowy rodzaj wirusa skutecznie leczącego nowotwory u myszy i
    królików.

    Na początku badań David Kirn wraz z zespołem z Jennerex
    Biotherapeutics w San Francisco wybrał silny szczep wirusa ospy,
    który podany zwierzętom dożylnie docierał wraz z krwią do guzów.
    Następnie naukowcy zmodyfikowali wirusa tak, że zakażał tylko
    komórki nowotworowe produkujące dużo białek o nazwie E2F i EGRF,
    które regulują podziały komórkowe.

    Dodatkowo badacze wyposażyli wirusa w zestaw genów, dzięki którym
    produkował czynnik wzmacniający odpowiedź odpornościową organizmu
    skierowaną przeciwko komórkom raka.

    W doświadczeniach na myszach i królikach wirus skutecznie hamował
    rozwój nowotworów, ponadto naukowcy wykazali w badaniach na
    królikach chorych na raka i próbkach tkanek pobranych od ludzi, że
    zaprojektowany przez nich wirus zabija tylko komórki nowotworowe.

    Zdaniem autorów pracy stworzony przez nich wirus powinien zostać
    teraz przebadany w testach klinicznych jako sposób leczenia raka.

    źródło:
    zdrowie.onet.pl/1447273,2056,,,,nowy_wirus_do_zabijania_komorek_nowotworowych,ciekawostki.html
  • adca 29.01.08, 09:40
    Odkryto białko przyczyniające się do rozwoju raka

    Ze świata nauki; 2008-01-28 [PAP]


    Zespół fińskich naukowców z uniwersytetów w Tampere oraz Turku
    zidentyfikował nieznaną dotąd proteinę, której funkcja sprowadza się
    do ochrony procesu powstawania i rozwoju nowotworu.

    Jak podają fińskie media za agencją FNB, kierujący zespołem
    badawczym doc Jukka Westermarck oświadczył, że odkrycie to może mieć
    przełomowe znaczenie w walce z chorobami nowotworowymi.

    Białko o nazwie CIP2A występuje jedynie w komórkach rakowych. Jego
    zadaniem jest hamowanie działań innych białek, które starają się
    zwalczać rozwój raka w organizmie ludzkim.

    Według doc. Westermarcka, dzięki temu odkryciu rysuje się
    perspektywa opracowania środka, który działając wybiórczo
    przeciwdziałałby funkcjonowaniu nowo odkrytego białka. Ponieważ
    występuje ono jedynie w komórkach chorych, można, według naukowców,
    mieć nadzieję na stworzenie leku o minimalnych działaniach ubocznych
    na komórki zdrowe.

    Jukka Westermarck zastrzegł jednak, że badania nad nowo poznaną
    proteiną CIP2A są w początkowej fazie i ewentualne opracowanie
    skutecznego lekarstwa przeciwko jej szkodliwej dla człowieka roli,
    może zająć od pięciu do dziesięciu lat. (PAP)
  • adca 29.01.08, 09:50
    Kofeina obniża ryzyko raka jajnika

    Ze świata nauki; 2008-01-28 [PAP]


    Picie napojów z kofeiną obniża ryzyko zachorowania na raka jajnika,
    zwłaszcza u kobiet, które nie przyjmują hormonów - wynika z
    najnowszych amerykańskich badań, o których informuje
    czasopismo "Cancer".

    Do takich wniosków doszli badacze z Uniwersytetu Harvarda (z
    Wydziału Medycznego oraz Wydziału Zdrowia Publicznego), którzy
    przeanalizowali dane zebrane w latach 1976-2004 w grupie 121.701
    amerykańskich pielęgniarek.

    Były one uczestniczkami dużego projektu o nazwie "Nurses Health
    Study", który rozpoczęto go w 1976, kiedy uczestniczki miały od 30
    do 35 lat. Wówczas to wypełniły pierwszą ankietę m.in. na temat
    stylu życia i problemów ze zdrowiem. Aktualizowano ją następnie co 2
    lata.

    Naukowcy nie zaobserwowali, by picie alkoholu, czy palenie
    papierosów (aktualnie, bądź w przeszłości) miało wpływ na ryzyko
    raka jajnika. Wyjątkiem była jedna z postaci tego nowotworu - tzw.
    śluzowy rak jajnika, na którą palaczki były wyraźnie bardziej
    narażone niż kobiety niepalące - na ryzyko wpływała m.in. długość
    trwania nałogu nikotynowego oraz liczba papierosów wypalanych
    dziennie.

    Z kolei spożycie napojów zawierających kofeinę, w tym kawy, obniżało
    prawdopodobieństwo zachorowania na raka jajnika. Zależność ta była
    szczególnie silna w przypadku kobiet, które nigdy nie stosowały
    doustnych pigułek antykoncepcyjnych, czy hormonalnej terapii
    zastępczej.

    Jak ocenia prowadząca badania, dr Shelley S. Tworoger, obserwacja,
    że spożycie kofeiny może zmniejszać ryzyko raka jajnika jest bardzo
    obiecująca. Rak ten jest bowiem uważany za bardzo niebezpieczny
    kobiecy nowotwór - długo rozwija się bezobjawowo, a gdy już da o
    sobie znać, często jest w bardzo zaawansowanym stadium. Ze statystyk
    wynika, że śmiertelność z powodu raka jajnika jest trzykrotnie
    wyższa niż z powodu raka piersi.

    Dr Tworoger podkreśla jednak, że odkrycie jej zespołu wymaga
    potwierdzenia w dalszych badaniach. Trzeba też będzie sprawdzić,
    jaki mechanizm biologiczny może za to odpowiadać, konkluduje
    badaczka. (PAP)
  • kortyzol 29.01.08, 12:16
    Tym razem piękna reklama kawy.A w następnym wydaniu będzie kakao lub proso czy
    coś innego ............
    --
    Olaf
  • rysinska.k 01.03.08, 14:45
    Japońscy lekarze odkryli, że pewien antybiotyk zapobiega
    spowodowanej chemioterapią utracie włosów. Profesor Toshiyuki Sakai
    poinformował, że jego zespół zaobserwował, że u szczurów
    alopestatyna aż o 70% zmniejszała wypadanie włosów. Gryzoniom
    podawano wtedy cytostatyk o nazwie etopozyd.

    Etopozyd stosuje się m.in. przy leczeniu nowotworów płuc, ale może
    on powodować utratę włosów.

    Sakai pracuje w Kyoto Prefectural University of Medicine. Ma
    nadzieję, że w przyszłości alopestatyna znajdzie się na wyposażeniu
    szpitali. Na razie onkolog podkreśla, że przeprowadzono stosunkowo
    niewiele badań nad zmniejszeniem efektów ubocznych leków
    przeciwnowotworowych. Skupiono się na leczeniu raka, ale dla
    pacjentów jakość życia nadal pozostaje ważną kwestią.

    O studium zespołu profesora Sakai wspomniano w zeszłym tygodniu na
    konferencji naukowej, która odbyła się w Japonii. Ponieważ
    eksperymenty dalej trwają, szanse na to, że alopestatyna szybko
    znajdzie się w sprzedaży, są niewielkie. Na razie nie przeprowadzono
    testów klinicznych z udziałem ludzi i nie zapowiada się, by
    rozpoczęły się one w najbliższej przyszłości. Alopestatynę będzie
    jednak można stosować właściwie tylko w jeden sposób: smarując nią
    skórę głowy w okresie, kiedy podczas chemioterapii najczęściej
    dochodzi do utraty włosów.

    --
    dlaczego ja, dlaczego to, dlaczego teraz...
  • rysinska.k 01.03.08, 14:46
    Zespół naukowców z Leicester School of Pharmacy odkrył, że związek
    ekstrahowany ze skórki mandarynek zabija pewne typy komórek
    nowotworowych. Mechanizm działania jest prosty. Okazało się bowiem,
    że Salvestrol Q40 przekształca się w ich wnętrzu w toksyczną
    substancję.

    Salvestrol Q40 jest rodzajem fitoaleksyny, czyli substancji używanej
    przez rośliny do odstraszania szkodników, np. owadów i grzybów.
    Enzym P450 CYP1B1, znajdowany w wyższych stężeniach właśnie w
    komórkach rakowych, przekształca Salvestrol w związek 20-krotnie
    bardziej toksyczny dla nich niż dla zdrowych komórek.

    Naturalne antidotum na raka można znaleźć nie tylko w mandarynkach,
    ale także w innych owocach i warzywach, zwłaszcza w tych z rodziny
    krzyżowych (np. w brokułach i brukselce). Z oczywistych względów
    uprawy wytwarzają więcej Salvestrolu Q40, gdy rośliny zostaną
    zaatakowane przez szkodniki. Ze zdrowotnego punktu widzenia,
    oczywiście ludzkiego, byłoby więc lepiej, gdyby rolnicy zrezygnowali
    ze stosowana pesty- czy fungicydów...

    W skórce mandarynek występują wyższe stężenia Salvestrolu Q40 niż w
    miąższu owoców. Badacze sugerują, że współczesna moda na obieranie
    wszystkiego ze skórki mogła doprowadzić do wzrostu częstości
    występowania niektórych nowotworów.


    --
    dlaczego ja, dlaczego to, dlaczego teraz...
  • rysinska.k 01.03.08, 14:47
    Nowotwór płuc to największy zabójca wśród nowotworów. Jedną z
    głównych przyczyn tego stanu rzeczy jest fakt, że we wczesnych
    stadiach przebiega on niemal bezobjawowo, generalnie wykrywany jest
    więc późno.

    Amerykańska firma Panacea Pharmaceuticals poinformowała właśnie, że
    znalazła sposób na wykrywanie tego typu nowotworu w bardzo wczesnych
    stadiach. Okazuje się, że w krwi 99% chorych występuje pewne białko,
    którego próżno szukać u zdrowych. Proteiny tej jest na tyle dużo, iż
    można ją wykrywać. Panacea Pharmaceuticals opracowało już
    odpowiednie testy i dały one bardzo obiecujące rezultaty.

    David Carbone, dyrektor Centrum Badań nad Nowotworami Uniwersytetu
    Vanderbilta zauważa, iż rak płuc to jedyny nowotwór, dla którego nie
    istnieją dopuszczone na rynek testy.

    Tymczasem wiadomo, że w przypadku palaczy i byłych palaczy ryzyko
    zachorowania jest od 10 do 50 razy większe, niż wśród osób zdrowych.
    Brak testu powoduje, iż w grupach ryzyka nie można wcześnie wykrywać
    choroby.

    Stosuje się co prawda tomografię komputerową do badania pacjentów
    nie wykazujących żadnych objawów, ale w wielu przypadkach badanie
    daje nieprawdziwe pozytywne wyniki co oznacza, że zdrowe osoby
    poddawane są biopsji i innym ryzykownym procedurom. Z tego powodu,
    jak mówi Carbone, aż 20% osób, którym usunięto część płuca z powodu
    podejrzenia nowotworu, w rzeczywistości nie chorowało. To pokazuje,
    jak bardzo potrzebne są wiarygodne testy, które pozwolą zweryfikować
    wyniki innych badań.

    Mark Semenuk, główny naukowiec Panacea Pharmaceuticals informuje, że
    we krwi chorych występuje proteina HAAH. Jest ona wykrywalna już na
    najwcześniejszym etapie rozwoju nowotworu, a można tego dokonać za
    pomocą obecnie stosowanych technik.

    HAAH jako biomarkerem nowotworu jako pierwszy zainteresował się Jack
    Wands, dyrektor Live Research Center w Brown Medical School, który
    jest konsultantem w Panacea. Bada on tę proteinę od sześciu lat.
    HAAH jest produkowana przez zdrowe komórki ludzkiego ciała i nie
    trafia do krwi. Jednak komórki nowotworowe niosą HAAH na swojej
    powierzchni i uwalniają ją do krwi. Wands odkrył, że HAAH zwiększa
    mobilność komórek, pozwalając nowotworowi na rozprzestrzenianie się.

    HAAH, jak stwierdził Wand, odgrywa podobną rolę w rozwoju raka
    mózgu, nerek, prostaty i przewodu pokarmowego. Naukowiec uważa, że
    osoby, w których krwi odkryte zostanie HAAH powinny być poddane
    dalszym badaniom na obecność nowotworu.

    Panacea Pharmaceuticals pracuje też nad lekarstwem, które zwalcza
    HAAH. Już w tej chwili firma posiada licencję na przeciwciało, które
    powoduje, iż system odpornościowy zaczyna zwalczać komórki
    nowotworowe z HAAH.

    Wstępne badania na myszach chorujących na nowotwory, podczas których
    wydzielana jest proteina, dały dobre wyniki. Obecnie trwają
    poszukiwania ochotników do testów klinicznych. Metoda opracowana
    przez Panacea wydaje się szczególnie obiecująca w przypadku tych
    nowotworów, których leczenie jest wyjątkowo trudne.

    --
    dlaczego ja, dlaczego to, dlaczego teraz...
  • rysinska.k 01.03.08, 14:48
    Amerykańskim uczonym udało się ponownie uruchomić mechanizm śmierci
    komórek nowotworowych w wyniku tzw. apoptozy. Jest to niezwykle
    ważne osiągnięcie, ponieważ w komórkach nowotworowych często
    dochodzi do genetycznej modyfikacji, która blokuje ten proces,
    pozwalając im się namnażać bez ograniczeń.

    Podczas przygotowań do apoptozy w komórce zachodzi cały ciąg
    reakcji. Pod koniec dochodzi do aktywacji prokaspazy-3. Następnie
    przekształca się ona w kaspazę-3, enzym proteolityczny
    doprowadzający ostatecznie do śmierci komórki. Zadanie kaspaz polega
    na "cięciu" wielu białek komórkowych. Po przesłaniu sygnału śmierci
    zostaje uruchomiona niemożliwa do zatrzymania kaskada kaspaz
    (proteolityczna).

    Chemik Paul Hergenrother z University of Illinois i jego
    międzynarodowy zespół odkryli, że związek aktywujący prokaspazę-3
    może być skuteczny w zabijaniu nowotworów, ponieważ w wielu guzach
    występuje podwyższone stężenie prokaspazy, pomimo ich niezdolności
    do ukończenia procesu apoptozy. Naukowcy przebadali pod kątem
    zdolności do aktywacji aż 20.500 spokrewnionych związków. Na końcu
    zredukowali ich liczbę do 5. Tylko jeden wykazywał stale rosnący
    silny efekt przy wzrastających dawkach — PAC-1 (od ang. procaspase
    activating compound). Zidentyfikowaliśmy syntetyczny składnik, który
    bezpośrednio aktywuje prokaspazę-3 i indukuje apoptozę — powiedział
    Hergenrother. Poprzez obejście uszkodzonej części obwodu możemy
    wykorzystać własną maszynerię komórek do ich zniszczenia.

    Badacze przetestowali skuteczność PAC-1 na komórkach nowotworów
    okrężnicy 23 pacjentów. Komórki guzów miały niemal 8-krotnie wyższe
    stężenie prokaspazy-3 niż zdrowe komórki okrężnicy i okazały się
    bardziej wrażliwe na PAC-1. W jednym przypadku komórki rakowe były
    aż 2000 (!) razy bardziej wrażliwe na wywoływaną przez PAC-1
    apoptozę niż zdrowe komórki otaczających tkanek. Działo się tak ze
    względu na nagromadzenie znacznych ilości enzymu (kaspazy).

    W eksperymentach na myszach wykazano skuteczność PAC-1 w odniesieniu
    do guzów nerek i płuc.


    --
    dlaczego ja, dlaczego to, dlaczego teraz...
  • mazunia1 02.03.08, 13:31
    badania nad apoptozą prowadzone są już od dawna, prowadzi je Dr
    Evangelosa Michelakisa z University of Alberta. Jest już grono osób,
    także w Polsce, które na własną rękę stosują terapię. Jesli
    jesteście zainteresowani bardzo dużo można dowiedziec się na
    www.apoptoza.pl.
  • rysinska.k 01.03.08, 14:48
    Zajmujący się terapią nowotworów Christie Hospital z Didsbury
    (Manchester) importuje z Nowej Zelandii miód manuka i po operacji
    leczy nim chorych. Jest to niezwykle aromatyczny miód z kwiatów
    drzewa herbacianego, nazywanego po maorysku manuką (Leptospermum
    scoparium). Przypisuje się mu silne właściwości antybiotyczne.

    Brytyjscy lekarze chcą zastosować miód do łagodzenia ewentualnych
    stanów zapalnych i zakażeń gronkowcem złocistym w obrębie ust i
    gardła.

    Od maja w Manchester Royal Infirmary potrawy polewa się specjalnym
    sosem z miodem.

    Obecnie 60 pacjentów szpitala bierze udział w badaniach, które mają
    sprawdzić, czy miód może zapobiegać zakażeniom wywoływanym przez
    lekooporne szczepy bakteryjne.


    © US Department of Agriculture
    Scott BauerWłaściwości lecznicze miodu znane są od czasów
    starożytnego Egiptu, gdzie uznawano go za swoiste panaceum.

    Kierujący programem dr Nick Slevin mówi, że miód manuka ma specjalne
    właściwości przeciwzapalne i zapobiega zakażeniom. Uznaje się
    również, że zmniejsza prawdopodobieństwo infekcji gronkowcowych.
    Nasze badania zostały sfinansowane przez lokalną społeczność oraz
    pacjentów, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni.

    --
    dlaczego ja, dlaczego to, dlaczego teraz...
  • rysinska.k 01.03.08, 14:50
    Kapusta może odgrywać kluczową rolę... w niszczeniu komórek raka
    piersi, poinformowali badacze z Medical Research Council.

    Naukowcy odkryli, że indol trójmetylowy (I3C), związek występujący w
    zielonych warzywach, np. w kapuście czy brukselce, niszczy komórki
    rakowe, gdy jest stosowany łącznie z tradycyjną chemioterapią.

    Naukowcy chcą teraz przeprowadzić testy z udziałem ludzi, by
    sprawdzić, czy nowo odkryta metoda może usprawnić proces leczenia.

    Właściwości prozdrowotne różnych produktów spożywczych doceniono już
    wcześniej. Nie od dziś eksperci zalecają przestrzeganie zasad
    zbilansowanej diety, a także jedzenie świeżych owoców i warzyw,
    zwracając uwagę na ich rolę w zapobieganiu wszelkiego rodzaju
    nowotworom.

    Obecnie trwają prace nad uzyskaniem skoncentrowanych form
    określonych substancji, by móc je wykorzystać jako suplementy
    wspomagające działanie leków.

    Przemawiając na konferencji National Cancer Research Institute w
    Birmingham, profesor Margaret Manson podkreśliła, że I3C może
    zabijać komórki nowotworowe lub przynajmniej powstrzymywać ich
    rozwój. Indol trójmetylowy wywołuje zmiany wewnątrz komórek, czyniąc
    je bardziej podatnymi na działanie leków. Terapia jest więc
    skuteczniejsza niż w przypadku, gdyby zastosować tylko i wyłącznie
    tradycyjne metody leczenia. Akademicy podkreślają również, że dzięki
    I3C można zastosować niższe dawki chemioterapeutyków, a będą one
    działać tak samo skutecznie, jak wyższe.


    --
    dlaczego ja, dlaczego to, dlaczego teraz...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka