• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Ciekawostki ze świata medycyny i nauki Dodaj do ulubionych

    • 26.07.07, 17:58
      Piotr Kościelniak

      Lekarze otrzymają nowa broń w walce z nowotworami. Terapia prądem elektrycznym
      pozwala całkowicie – do ostatniej komórki – usuwać guzy

      Metoda nazwana w skrócie IRE może zrewolucjonizować leczenie nowotworów –
      całkowicie usuwa chorą tkankę, a pozostawia zdrową. Do tego nie powoduje żadnych
      negatywnych skutków ubocznych cechujących inne podobne metody wykorzystujące
      wysoką i niską temperaturę do niszczenia komórek nowotworowych. Nie wymaga też
      podawania żadnych leków – na organizm pacjenta nie działają zatem szkodliwe
      chemioterapeutyki.
      Medycyna o niej zapomniała
      IRE jest dziełem inżynierów z amerykańskich uczelni – prof. Borisa Rubinsky'ego
      z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley oraz Rafaela Davalosa z Virginia Tech.

      – Sądzę, że ta metoda jest jednym z najistotniejszych osiągnięć onkologii w
      ostatnich latach – mówi prof. Rubinsky. – Ma ogromny potencjał i znajdzie
      zastosowanie w wielu dziedzinach medycyny i chirurgii. Metodzie IRE poświęcone
      jest całe najnowsze wydanie "Technology in Cancer Research and Treatment".

      Amerykanie wykorzystali efekt doskonale znany nauce – tzw. elektroporacji (stąd
      nazwa IRE – nieodwracalna elektroporacja), czyli dziurawienia błony komórkowej
      poddawanej impulsom elektrycznym. Co zaskakujące, elektroporacja jest już
      wykorzystywana w biologii – tyle że do krótkotrwałego otwierania i zamykania
      błony komórkowej, a nie jej całkowitego rozrywania. Używa się jej m.in. do
      łączenia komórek oraz wprowadzania do ich wnętrza genów i leków. Niszczenie
      komórek podczas tego procesu uważane było dotychczas za efekt niepożądany,
      przydatny tylko do sterylizacji żywności.
      Od elektroniki do chirurgii
      – Pomysł odwracalnej elektroporacji świetnie się przyjął w biotechnologii,
      szczególnie w ciągu ostatniej dekady. Nieodwracalna elektroporacja została
      prawie zapomniana – wyjaśnia prof. Rubinsky. On sam również zapewne nie
      zainteresowałby się tą metodą, gdyby nie doświadczenia z łączeniem układów
      elektronicznych z żywymi komórkami. Badając, jakiego rodzaju implusy elektryczne
      najskuteczniej połączą chipy z biologiczną maszynerią, zespół prof. Rubinsky'ego
      zauważył, że komórki można zniszczyć, nie podnosząc jednocześnie temperatury
      tkanki. Wystarczyło odpowiednio dobrać impuls elektryczny.

      Swoje podejrzenia naukowcy sprawdzili na 14 świniach, naśladując wszystkie
      procedury medyczne wykorzystywane w operacjach ludzi. Na początku tego roku
      prof. Rubinsky oraz dr Gary Onik z Floridy Hospital Celebration Health
      przedstawili wyniki swoich eksperymentów. – Wszystkie mikronaczynia, włókna
      pozostały nienaruszone, dzięki czemu proces zdrowienia przebiega zdumiewająco
      szybko – powiedział dr Onik. – W przypadku innych metod chirurgicznych trzeba
      było około roku na zregenerowanie tkanki, a dzięki IRE ten sam efekt uzyskujemy
      już po dwóch tygodniach.

      Do usunięcia niepożądanych komórek wystarczyło tylko kilka trwających 100
      mikrosekund impulsów wytwarzanych przez cieniutkie elektrody umieszczone w
      wątrobie zwierząt. Doświadczenia przeprowadzono również na laboratoryjnych
      szczurach. Tym razem do udziału w badaniach Amerykanie zaprosili europejskiej
      specjalistów – m.in. z francuskiego Centre National de la Recherche
      Scientifique. – Nie musieliśmy używać żadnych leków, a wszystkie komórki
      nowotworowe i tak zostały zniszczone – mówi Rafael Davalos.
      Dokładnie i bezpiecznie
      "Największą zaletą tej metody jest niezwykle dokładne określanie obszarów, które
      poddawane są zniszczeniu, i tych, które pozostają nietknięte" – pisze prof.
      Rubinsky w "Technology in Cancer Research and Treatment". Umożliwia to
      pozostawianie naczyń krwionośnych, dróg żółciowych i nerwów nietkniętych. Dla
      chirurgów oznacza to możliwość niszczenia guza w miejscach, które dotychczas
      albo ulegały uszkodzeniu, albo uniemożliwiały usunięcie chorej tkanki.

      – To ma ogromne znaczenie w leczeniu na przykład raka wątroby – tłumaczy dr
      Onik. – Dzięki IRE możemy zniszczyć komórki nowotworu tuż przy naczyniach
      krwionośnych. Z mojej praktyki klinicznej wynika, że to najlepszy sposób. To
      jest leczenie zupełne, doskonalsze niż jakakolwiek inna metoda.

      Naukowcy sądzą, że IRE będzie użyteczne również w leczeniu raka prostaty. Z
      powodu niebezpieczeństwa uszkodzenia nerwów operowanym pacjentom grozi m.in.
      impotencja, co odstrasza część mężczyzn od podobnego zabiegu. IRE pozwoli
      wyeliminować to ryzyko. Badania z udziałem pacjentów mają się rozpocząć jeszcze
      tego lata.

      www.rzeczpospolita.pl/news.rol?newsId=12557
      • 30.07.07, 19:18
        W Finlandii odkryto białko sprzyjające rozwojowi raka

        Zespół fińskich naukowców z uniwersytetów w Tampere oraz Turku zidentyfikował
        nieznaną dotąd proteinę, której funkcja sprowadza się do ochrony procesu
        powstawania i rozwoju nowotworu.
        Jak podają fińskie media za agencją FNB, kierujący zespołem badawczym doc Jukka
        Westermarck oświadczył, że odkrycie to może mieć przełomowe znaczenie w walce z
        chorobami nowotworowymi.

        Proteina o nazwie CIP2A występuje jedynie w komórkach rakowych. Jej zadaniem
        jest hamowanie działań innych protein, które starają się zwalczać rozwój raka w
        organizmie ludzkim. Według doc. Westermarcka, dzięki temu odkryciu rysuje się
        perspektywa opracowania środka, który działając wybiórczo przeciwdziałałby
        funkcjonowaniu nowo odkrytego białka. Ponieważ występuje ono jedynie w
        komórkach chorych, można, według naukowców, mieć nadzieję na stworzenie
        medykamentu o minimalnych działaniach ubocznych na komórki zdrowe.

        Jukka Westermarck zastrzegł jednak, że badania nad nowo poznaną proteiną CIP2A
        są w początkowej fazie i ewentualne opracowanie skutecznego lekarstwa przeciwko
        jej szkodliwej dla człowieka roli, może zająć od pięciu do dziesięciu lat.

        źródło Onet.pl
        wiadomosci.onet.pl/1571270,16,1,0,120,686,item.html
        "Odkrycie nowego białka to nie przełom, ale pomoże"
        Odkrycie nowego białka uczestniczącego w mechanizmie rozwoju nowotworów to nie
        przełom, ale ta wiedza może przyczynić się do rozwoju metod terapeutycznych -
        ocenił genetyk- onkolog prof. Janusz Siedlecki, zastępca dyrektora Centrum
        Onkologii w Warszawie.
        Dziś media poinformowały, że zespół fińskich naukowców z uniwersytetów w
        Tampere i Turku zidentyfikował nieznaną dotąd proteinę, której funkcja
        sprowadza się do ochrony procesu powstawania i rozwoju nowotworu. Białko o
        nazwie CIP2A występuje jedynie w komórkach rakowych. Jego zadaniem jest
        hamowanie działań innych protein, które starają się zwalczać rozwój raka w
        organizmie ludzkim.

        Jak wyjaśnił prof. Siedlecki, opublikowane przez fińskich naukowców wyniki
        badań wskazują, że nowoodkryte białko zaburza proces regulacji tempa podziału
        komórek nowotworowych. Za proces podziału komórek (również zdrowych) odpowiada
        białko o nazwie Myc. Kiedy jest aktywne, stymuluje komórkę do podziału. Później
        musi zostać "wyłączone", aby nie doszło do niekontrolowanego podziału komórek i
        przerostu danej tkanki.

        Myc jest "aktywowane" i "wyłączane" przez inne białka, pełniące rolę
        regulującą. Proteina CIP2A niweluje działanie białka "wyłączającego" Myc, co
        pozwala komórkom nowotworowym gwałtownie się rozmnażać.

        - Myc to białko, które jest pod bardzo ścisłą kontrolą ze strony cyklu
        komórkowego. Każde zaburzenie tej kontroli może sprzyjać procesowi zwiększonej
        częstości podziału, a to jest jeden z atrybutów komórki nowotworowej -
        podkreślił prof. Siedlecki.

        Jego zdaniem, odkrycie fińskich naukowców może potencjalnie zaowocować
        opracowaniem nowych metod terapeutycznych, jeśli naukowcom uda się stworzyć
        substancję neutralizującą działanie CIP2A.

        Prof. Siedlecki zastrzegł jednak, że działanie CIP2A nie jest jedynym
        mechanizmem powodującym gwałtowny podział komórek nowotworowych. Proces
        kontroli Myc jest bardzo skomplikowany, a każde zaburzenie może zaowocować
        chorobą.

        źródło Onet.pl
        wiadomosci.onet.pl/1571624,16,1,0,120,686,item.html
        • 30.07.07, 19:22
          Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych opracowali nową metodę znakowania komórek
          nowotworowych. Dzięki temu chirurdzy będą lepiej odróżniali świecące komórki
          guza od normalnych zdrowych komórek, co umożliwi im precyzyjną operację
          nowotworu - donosi najnowszy numer pisma "Cancer Research".
          Barwnikiem zastosowanym przez autorów pracy, naukowców z Seattle Children's
          Hospital Research Institute i Fred Hutchinson Cancer Research Center, jest
          białko skorpiona o nazwie chlorotoksyna. Dotychczas nie było żadnego sposobu na
          wyznakowanie komórek raka w żyjącym organizmie.

          Chlorotoksyna (Cy5.5) jest barwnikiem fluorescencyjnym, który emituje fotony
          światła o długości fali zbliżonej do podczerwieni. Takie uwidocznienie komórek
          nowotworowych ułatwi pracę chirurgom i umożliwi im usunięcie wszystkich komórek
          guza bez uszkodzenia zdrowych tkanek wokół niego. Zdaniem autorów pracy
          technika będzie niezwykle cenna zwłaszcza podczas operacji guzów mózgu,
          ponieważ prawie 80 procent nowotworów złośliwych odrasta w okolicach miejsca
          operacji.

          Obecnie w celu uwidocznienia komórek rakowych i odróżnienia ich od zdrowej
          tkanki stosuje się rezonans magnetyczny (MRI), ale technika sprawdza się tylko
          jeżeli guz składa się z ponad miliona komórek nowotworowych. Dzięki
          zastosowaniu Cy5.5 można odróżnić guzy mniejsze, złożone już z 2000 komórek
          rakowych, co czyni tę metodę 500 razy bardziej czułą niż MRI.

          "Moją największą nadzieją jest, że +malowanie nowotworów+ znacząco poprawi
          wyleczalność raka" - mówi doktor Olson, główny autor pracy. Dzięki
          chlorotoksynie w badaniach na myszach naukowcy byli w stanie uwidocznić guz
          mózgu o rozmiarach 1 milimetra. Jednocześnie barwnik nie wiąże się ze zdrowymi
          komórkami. W przypadku raka prostaty można wykryć już 200 komórek nowotworowych
          w mysim przewodzie limfatycznym.

          Chlorotoksynę można zastosować w przypadku wielu rodzajów raka. Ulega ona
          aktywacji w ciągu minuty, a następnie w kolejnych minutach wiąże się z
          komórkami nowotworowymi. Sygnał jest widoczny przez 14 dni.

          Leczenie operacyjne jest główną formą terapii nowotworów. Znakowanie nowotworów
          Cy5.5 zostało na razie zbadane u myszy, zakończono także pomyślnie testy
          bezpieczeństwa barwnika. Olson wraz z kolegami są w trakcie przygotowywanie
          niezbędnej dokumentacji dla agencji Food and Drug Administration, tak żeby jak
          najszybciej zacząć badania kliniczne wśród pacjentów. Jeżeli wszystko dobrze
          pójdzie, chlorotoksyna może trafić na sale operacyjne już za półtora roku.

          źródło Onet.pl
          wiadomosci.onet.pl/1571632,16,1,0,120,686,item.html
          • 30.07.07, 19:23
            Wykorzystanie wpływu posiłków na wchłanianie się leków z przewodu pokarmowego
            może w niektórych przypadkach obniżyć koszt leczenia raka o ponad połowę -
            informuje "Journal of Clinical Oncology".
            Rozmaite pokarmy mogą opóźniać wchłanianie leków onkologicznych lub spowalniać
            ich rozkład. Dotychczas specjaliści widzieli w tych interakcjach przede
            wszystkim problem utrudniający właściwe dawkowanie. Jednak dr Mark Ratain i dr
            Ezra Cohen z University of Chicago zwracają uwagę, że zjawisko da się
            wykorzystać z pożytkiem dla chorych, zmniejszając jednocześnie koszty leczenia.

            Na przykład przedstawione niedawno na zjeździe American Society for Clinical
            Oncology badania naukowców z Dartmouth wykazały, że stosowany w leczeniu raka
            piersi lapatinib, przyjmowany podczas jedzenia wchłania się zdecydowanie
            lepiej, niż gdy był przyjmowany zgodnie z zaleceniami producenta, tj. na pusty
            żołądek. Pięć tabletek po 250 mg lapatinibu przyjęte podczas typowego posiłku
            wchłaniało się o 167 proc. lepiej. Wysokotłuszczowy posiłek polepszał
            wchłanianie aż o 325 proc.

            Biorąc lapatinib podczas tłustych posiłków, pacjent mógłby potencjalnie zużywać
            o ponad 60 proc. mniej leku miesięcznie. Ponieważ miesiąc typowego leczenia
            lapatinibem kosztuje około 2900 dolarów, łączenie go z frytkami czy innym
            tłustym jedzeniem pozwoliłoby zaoszczędzić co najmniej 1740 dolarów
            miesięcznie, kalkulują naukowcy.

            Popijanie leku i posiłku sokiem grejpfrutowym, który zwiększa poziom leku we
            krwi mogłoby zwiększyć oszczędności nawet do 80 proc. (minus koszt jedzenia i
            soku, jak zastrzegają autorzy pracy).

            W dodatku zmniejszenie przyjmowanej dawki z 5 do jednej tabletki mogłoby
            prawdopodobnie zabezpieczyć przed skutkami ubocznymi, jak np. biegunka, którą
            prawdopodobnie wywołuje niewchłonięty lapatinib.

            Autorzy artykułu zastrzegają jednak, że pacjenci nie powinni nigdy
            przeprowadzać takich eksperymentów z lekami na własną rękę. - Bez odpowiedniej
            wiedzy takie działania byłyby zbyt niebezpieczne, prowadząc do niebezpiecznego
            przedawkowania albo - przeciwnie - do przyjmowania zbyt małych dawek, nie
            pozwalających na wyleczenie - argumentują. Zbyt wiele jest zmiennych, które
            wpływają na poziom leku we krwi.

            By osiągnąć znaczące oszczędności, trzeba będzie dokładnie przebadać
            oddziaływanie z pokarmami dziesiątek, a nawet setek leków. Ratain i Cohen
            rozpoczęli już dokładne badania nad wpływem soku grejpfrutowego na działanie
            rapamycyny, stosowanej przy przeszczepach narządów.

            źródło Onet.pl
            wiadomosci.onet.pl/1573236,16,1,0,120,686,item.html
            • 30.07.07, 19:28
              Wzrost poziomu dwóch białek, które odpowiadają za eliminację z organizmu
              chorych komórek, zapobiega rozwojowi raka oraz spowalnia starzenie się u myszy -
              informują naukowcy z Hiszpanii na łamach tygodnika "Nature".
              Chodzi tu o tzw. białko supresorowe (hamujące) nowotworów p53, uważane za
              głównego "strażnika genomu" i działające z nim w duecie białko Arf. p53
              wyłapuje wszelkie groźne uszkodzenia w DNA komórek i uruchamia procesy
              prowadzące do ich samobójczej śmierci - apoptozy. Natomiast Arf stymuluje
              aktywność p53. Na tej drodze białkowy duet eliminuje z organizmu chore, np.
              zmienione nowotworowo komórki.

              Procesy starzenia się komórek są również efektem gromadzenia się w nich
              uszkodzeń i wad genetycznych. Dlatego naukowcy kierowani przez Manuela Serrano
              z Hiszpańskiego Narodowego Centrum Badań nad Rakiem w Madrycie podjęli się
              sprawdzić, czy działalność Afr/p53 może spowolnić starzenie.

              Badania prowadzono na zmienionych genetycznie myszach, które produkowały
              umiarkowanie wyższe niż zwykle, ilości tych dwóch białek.

              Okazało się, że gryzonie były nie tylko odporne na rozwój nowotworów
              złośliwych, ale też żyły dłużej, niż myszy z dzikiego szczepu i nie było to
              związane z mniejszą zachorowalnością na raka. Średnia długość życia zmienionych
              genetycznie gryzoni wzrosła o 16 proc., choć maksymalny okres życia był podobny
              do zwykłych myszy. Analizy wykazały też, że tkanki tych zwierząt dłużej
              zachowywały młodość, dzięki czemu w starszym wieku myszy miały lepszą, niż
              zwykle, koordynację nerwowo-mięśniową oraz zdolność do odrastania sierści.

              Badacze zaobserwowali też, że różnice w długości życia obydwu grup zwierząt nie
              były efektem spadku tempa metabolizmu, ale wynikały raczej z obniżenia się
              produkcji szkodliwych dla tkanek wolnych rodników w śledzionie. Zjawisko to
              odnotowano zarówno wśród zwierząt młodych, jak i starszych.

              Zdaniem naukowców, zwiększenie poziomu pary białek - ARF/p53 jest skutecznym
              sposobem neutralizacji wolnych rodników, przez co nie tylko hamuje rozwój raka,
              ale też opóźnia procesy starzenia się.

              Dotychczasowe badania dowodziły, że permanentne uaktywnienie genu kodującego
              p53 może przyspieszać starzenie. Autorzy pracy zaznaczają jednak, że w ich
              doświadczeniach aktywność genu p53 w komórkach myszy była regulowana przez
              naturalne mechanizmy, co nie pozwalało na zbyt wysoką i długotrwałą
              nadprodukcję białka.

              źródło Onet.pl
              wiadomosci.onet.pl/1575764,16,1,0,120,686,item.html
              • 30.07.07, 19:30
                Codzienne zjadanie ćwiartki grejpfruta podnosi ryzyko zachorowania na raka
                piersi u kobiet po menopauzie - wynika z najnowszych amerykańskich badań, o
                których informuje pismo "British Journal of Cancer".
                Dotychczas dietę bogatą w owoce i warzywa wiązano raczej z obniżonym ryzykiem
                różnych nowotworów złośliwych.

                Jak spekulują autorzy artykułu, zaobserwowany przez nich efekt może mieć
                związek z faktem, iż związki zawarte w grejpfrucie podnoszą poziom estrogenów,
                hormonów płciowych pobudzających wzrost raka piersi. Zaznaczają zarazem, że
                związek grejpfrutów z ryzykiem tego kobiecego nowotworu trzeba potwierdzić w
                przyszłych badaniach.

                Naukowcy z Uniwersytetu Południowej Kalifornii oraz Uniwersytetu Hawajskiego
                objęli swoimi badaniami 50 tys. kobiet po menopauzie, czyli w wieku, w którym
                ryzyko raka piersi wyraźnie wzrasta. Pacjentki wypełniały kwestionariusze na
                temat różnych elementów stylu życia, jak np. składników diety, częstości ich
                spożywania oraz porcji.

                Jak obliczyli badacze, kobiety, które każdego dnia zjadały przynajmniej
                ćwiartkę grejpfruta, były o 30 proc. bardziej narażone na ryzyko raka piersi,
                niż kobiety, które nie jadły go wcale.

                Zdaniem autorów pracy, grejpfruty mogą zwiększać prawdopodobieństwo
                zachorowania na raka sutka poprzez podnoszenie poziom estrogenów w organizmie
                kobiety. Związki w nich zawarte mogą bowiem hamować aktywność tzw. cytochromu
                P450 3A4 (CYP3A4), który jest zaangażowany w metabolizm estrogenów.
                Zablokowanie CYP3A4 prowadzi do wzrostu poziomu estrogenów.

                Faktycznie, analizy ujawniły, że amatorki grejpfrutów miały wyższe stężenie
                tych hormonów we krwi, niż inne kobiety w badaniu. - Z biologicznego punktu
                widzenia jest więc możliwe, że regularne spożywanie grejpfrutów będzie
                zwiększać ryzyko raka piersi - podkreślają naukowcy.

                Zastrzegają zarazem, że rezultaty tych badań wymagają jeszcze potwierdzenia w
                przyszłości. Ich wadą był np. fakt, że w analizie nie uwzględniono spożycia
                soku z grejpfrutów, a jedynie same owoce.

                źródło Onet.pl
                wiadomosci.onet.pl/1576531,16,1,0,120,686,item.html
                • 30.07.07, 19:33
                  Urządzenie wrażliwe na obecność różnych substancji zapachowych w wydychanym
                  przez pacjentów powietrzu może być pomocne przy wykrywaniu raka płuc. O
                  wynikach amerykańskich badań informuje pismo "Thorax".
                  Czujnik do testów wyposażony został w 36 nasyconych chemikaliami plamek,
                  wrażliwych na różne lotne substancje organiczne w powietrzu wydychanym z płuc.
                  Jeśli dany związek jest wydychany przez pacjenta, konkretna plamka zmienia
                  zabarwienie. W ten sposób można ustalić obecność różnych substancji zapachowych
                  w oddechu.

                  Celem najnowszych testów prowadzonych przez naukowców z Kliniki w Cleveland
                  (stan Ohio) było ustalenie, jakie układy kolorowych plamek mogą wskazywać na
                  obecność raka płuc.

                  W badaniach wzięło udział 49 pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuc, 73
                  pacjentów z różnymi innymi niezłośliwymi chorobami płuc i 21 zdrowych osób.

                  Najpierw w grupie 70 proc. pacjentów chorych na raka zidentyfikowano wzorcowy
                  układ plamek, świadczący o występowaniu guza. A następnie, wśród pozostałych 30
                  proc. chorych, testowano przydatność diagnostyczną wzorca.

                  Okazało się, że z jego pomocą naukowcy byli w stanie prawidłowo zdiagnozować 73
                  proc. wszystkich przypadków raka. Czujnik błędnie wskazał na obecność guza w 28
                  proc. przypadków niezłośliwych chorób płuc.

                  Prowadzący testy dr Peter J. Mazzone liczy, że dalsze badania nad różnymi
                  związkami zapachowymi obecnymi w oddechu pomogą w dopracowaniu układu plamek
                  oraz czułości urządzenia, tak by wyniki uzyskiwane z jego pomocą były jeszcze
                  dokładniejsze.

                  źródło Onet.pl
                  wiadomosci.onet.pl/1576535,16,1,0,120,686,item.html
                  • 30.07.07, 19:40
                    RAK JELITA GRUBEGO – CZY MOŻNA GO LECZYĆ W DOMU?

                    W 2004 roku rak jelita grubego był drugim najczęściej rozpoznawanym nowotworem
                    złośliwym, wykryto go u 12 877 Polaków. To także druga przyczyna zgonów na
                    nowotwory - szacuje się, że ponad 394 000 osób umiera rocznie na tę chorobę.
                    Jakie objawy powinny nas zaniepokoić? Obecność krwi w stolcu, zmiany normalnego
                    rytmu wypróżniania (biegunka lub zaparcia) trwające dłużej niż 6 tygodni,
                    niewyjaśniony spadek wagi, ból brzucha lub odbytnicy, uczucie nie całkowitego
                    wypróżnienia po oddaniu stolca – takie dolegliwości koniecznie powinniśmy
                    skonsultować z lekarzem. Wcześnie wykryty nowotwór można całkowicie wyleczyć.
                    Istnieją trzy podstawowe sposoby leczenia raka jelita grubego, tj.: zabieg
                    chirurgiczny, chemioterapia i radioterapia. W przypadku pacjentów, u których
                    rak jelita grubego nie zajął innych organów (np. wątroby czy płuc) standardowo
                    stosowany jest zabieg chirurgicznego usunięcia nowotworu. Jest on w wielu
                    przypadkach skuteczną metodą eliminacji nowotworu, ale u 30-40% pacjentów
                    wystąpi nawrót choroby. Często uzupełnieniem leczenia raka odbytnicy za pomocą
                    zabiegu chirurgicznego i chemioterapii jest radioterapia (naświetlania), która
                    pomaga zminimalizować prawdopodobieństwo nawrotu nowotworu lub zmniejszyć jego
                    rozmiar przed zabiegiem operacyjnym. U niektórych pacjentów stosuje się
                    chemioterapię pooperacyjną (adiuwantową). Jej celem jest zniszczenie wszystkich
                    komórek nowotworowych, które mogą znajdować się w innych częściach organizmu,
                    ale których nie można wykryć ze względu na ich zbyt małe rozmiary.
                    JAKA CHEMIOTERAPIA?
                    Istnieją dwa rodzaje chemioterapii – dożylna i doustna. Decyzja między wyborem
                    jednej,
                    a drugiej, to decyzja między wyborem leczenia raka w szpitalu lub w domu.
                    Zatem: W SZPITALU, czy W DOMU?

                    CHEMIOTERAPIA W POOPERACYJNYM LECZENIU RAKA JELITA GRUBEGO

                    Chemioterapia doustna (Xeloda®) jest równie skuteczna jak chemioterapia dożylna
                    (5-FU/LV iv), ale korzyści są znacznie większe. Pacjent przeciętnie wymaga
                    jedynie 8 wizyt ambulatoryjnych, jeśli jest leczony preparatem Xeloda®, w
                    porównaniu z 30 wizytami w przypadku chemioterapii dożylnej. Pozwala to na
                    znaczne oszczędności kosztów, czasu, a przede wszystkim na zachowanie więzów
                    rodzinnych i społecznych, pozycji zawodowej i lepszej kondycji psychicznej.
                    Przyjmowanie chemioterapii doustnej polega na zażywaniu tabletek dwa razy
                    dziennie. Pacjent zachowuje więc poczucie autonomii i stabilności. Jednak
                    największą przewagą chemioterapii doustnej nad dożylną są dużo mniejsze efekty
                    uboczne. Nie ma wypadania włosów (obecnego przy każdej chemioterapii dożylnej),
                    problemów z dostępem do żył, obserwuje się znacznie mniej biegunek, nudności,
                    wymiotów, czy zapaleń jamy ustnej. Chory może zatem „normalnie” funkcjonować –
                    nie musi brać częstych urlopów, ani zwolnień na długie wizyty szpitalne,
                    pozbawiać się przyjemności obcowania z rodziną, ani narażać się na upokarzające
                    sytuacje powodowane biegunkami i wymiotami, występującymi w najmniej
                    spodziewanych momentach. Właśnie dlatego, prawie 80% pacjentów wybiera
                    chemioterapię doustną.
                    Andy Griffin, pacjent z rakiem jelita grubego, pochodzący z Wielkiej Brytanii,
                    powiedział: „Kiedy dowiedziałem się, że rozpoznano u mnie raka jelita grubego,
                    byłem głęboko wstrząśnięty. Omówiłem możliwości leczenia z moim lekarzem i
                    byłem mu wdzięczny, że zaproponował mi leczenie z użyciem doustnego leku
                    Xeloda. Oznaczało to, że mniej czasu spędzę w szpitalu, będą mógł wcześniej
                    powrócić do mojego zwykłego trybu życia i do pracy. W tym trudnym okresie
                    mojego życia, było dla mnie ważne, że mogłem spędzać jak najwięcej czasu z moją
                    rodziną, z dość dobrym samopoczuciem.”
                    Przełomowe badanie X-ACT (Xeloda® in Adjuvant Colon Cancer Therapy- Xeloda®
                    w Adiuwantowej Terapii Raka Jelita Grubego) wykazało, że blisko 2 tys pacjentów
                    w 2004 roku około 88 tysięcy pacjentów z zaawansowanym rakiem jelita grubego,
                    którzy brali w nim udział lub piersi odniosło korzyści ze stosowania leku
                    Xeloda® w Europie. W oparciu o nowe wskazanie, co roku, około 55 tysięcy
                    pacjentów z rakiem jelita grubego będzie mogło również być leczonych nową,
                    skuteczną i wygodną formą doustnej chemioterapii.1 Redukując liczbę koniecznych
                    wizyt szpitalnych, czas otrzymywania leczenia i obniżając koszty leczenia
                    ewentualnych skutków ubocznych, Xeloda® pozwala systemowi ochrony zdrowia
                    zaoszczędzić pokaźne środki. Analiza kosztów leczenia wskazuje, że Xeloda® może
                    pomóc zaoszczędzić brytyjskiej ochronie zdrowia (NHS) nawet do 22 milionów
                    (funtów) rocznie.2
                    Referencje:
                    1. J. Ferlay, F. Bray, P. Pisani i D.M. Parkin, GLOBOCAN 2002: Cancer
                    Incidence, Mortality and Prevalence Worldwide IARC CancerBase No.5. version,
                    IARCPress, Lyon, 2004
                    2. Douillard JY i wsp. Pharmaeconomic analysis of Capecitabine in the adjuvant
                    setting. Results from the X-ACT trial comparing capecitabine with 5-FU/LV in
                    patients with Dukes’ C colon cancer. Ann Oncol 2004;15 Sup. 3

                    źródło:www.eduskrypt.pl
                    www.eduskrypt.pl/chemioterapia_doustna-info-7433.html?PHPSESSID=ac4e24aded8e03cbeac4d3bfd8160cf9
                    • 31.07.07, 17:13
                      Codzienne wypijanie półlitrowej butelki piwa lub dużej szklanki wina podnosi
                      ryzyko raka jelita grubego o około 10 procent - informuje "International
                      Journal of Cancer".

                      Na raka jelita grubego choruje w ciągu życia co 20-ty mężczyzna i co 18-ta
                      kobieta. Pod względem częstości występowania u Europejczyków zajmuje on drugie
                      miejsce wśród nowotworów złośliwych. U kobiet wyprzedza go tylko rak piersi, u
                      mężczyzn - rak płuca.

                      Zdaniem specjalistów, wzrost zachorowań na raka jelita grubego jest związany z
                      typowym dla krajów rozwiniętych siedzącym trybem życia i dietą bogatą w
                      czerwone mięso, tłuszcze, a ubogą w błonnik i warzywa.

                      Jak wynika z trwających sześć lat ogólnoeuropejskich badań, obejmujących niemal
                      480 tys. osób, im większe jest spożycie alkoholu, tym wyższe ryzyko
                      zachorowania. Kto wypija dziennie więcej niż 30 gramów czystego alkoholu,
                      podnosi ryzyko o 25 procent.

                      źródło www.zdrowie.onet.pl
                      zdrowie.onet.pl/1427989,2056,,,,alkohol_przyczynia_sie_do_rozwoju_raka_jelita_grubego,ciekawostki.html
                      • 02.08.07, 13:10
                        Kofeina plus ćwiczenia mogą chronić przed rakiem skóry
                        Filiżanka kawy plus jogging mogą skutecznie chronić skórę przed szkodliwym
                        wpływem promieni słonecznych i obniżać ryzyko raka - wynika z najnowszych
                        amerykańskich badań, o których informuje pismo "Proceedings of the National
                        Academy of Sciences".

                        Naukowcy z Uniwersytetu Rutgers prowadzili badania na szczepie łysych myszek,
                        które są szczególnie podatne na raka skóry. Przez dwa tygodnie jedna grupa
                        zwierząt otrzymywała do picia wodę z kofeiną w dawce 0,1 miligrama. W tym samym
                        okresie innej grupie myszy umieszczono w klatkach kołowrotek, na którym mogły
                        do woli biegać. Jeszcze jedna grupa dostała nie tylko kołowrotek, ale też wodę
                        z kofeiną. Natomiast myszy kontrolne piły zwykłą wodę i nie miały dostępu do
                        kołowrotka.

                        Po dwóch tygodniach wszystkie zwierzęta naświetlono lampą emitującą promienie
                        UVB. Wchodzą one w skład promieniowania słonecznego, a ekspozycja na nie jest
                        uważana za główny czynnik ryzyka raka skóry.

                        Okazało się, że zarówno kofeina, jak i ćwiczenia obniżały ryzyko rozwoju raka
                        skóry innego niż czerniak, poprzez pobudzanie samobójczej śmierci, tj.
                        apoptozy, komórek skóry uszkodzonych przez UVB.

                        Jednak najlepszą ochronę przed rakiem skóry dawała kombinacja tych dwóch
                        czynników. U gryzoni, które piły wodę z kofeiną procesy apoptozy uszkodzonych
                        komórek nasiliły się o 95 proc., u myszy ćwiczących dobrowolnie - o 120 proc.,
                        natomiast u myszy, które mogły ćwiczyć i dostawały kofeinę - aż o 400 proc.

                        Jak wyjaśniają naukowcy, komórki uszkodzone przez UVB często stają się punktem
                        wyjścia dla powstawania zmian przedrakowych na skórze. Dlatego, nasilając ich
                        eliminację duet "kawa plus ćwiczenia" może znacznie obniżać ryzyko raka skóry
                        pod wpływem promieni słonecznych.

                        Co ciekawe, podawanie myszom wyższych dawek kofeiny w połączeniu z ćwiczeniami
                        nie chroniło tak skutecznie przed rakiem skóry.

                        Z dotychczasowych badań epidemiologicznych wynika, że regularna aktywność
                        fizyczna obniża ryzyko zachorowania na różne nowotwory złośliwe, takie jak
                        czerniak, rak jelita grubego, rak piersi czy prostaty, przypominają badacze. Z
                        kolei, spożycie kofeiny powiązano z niższym ryzykiem raka skóry innego niż
                        czerniak, raka wątroby i piersi.

                        Autorzy pracy uważają, że w przyszłości trzeba będzie sprawdzić, czy kombinacja
                        kawa-aktywność fizyczna może obniżać ryzyko raka skóry również u ludzi.

                        Komentując najnowsze badania amerykańskie, dr Alison Rots z Cancer Research UK
                        podkreśliła, że wypijanie filiżanki kawy przed ćwiczeniami na świeżym powietrzu
                        na pewno nie zapewni skórze wystarczającej ochrony przed słońcem. Dlatego
                        miłośnicy tego rodzaju aktywności powinni stosować dodatkowe zabezpieczenia.
                        Dotyczy to zwłaszcza osób o jasnej karnacji.

                        Z kolei dr Stephen Alexander z Uniwersytetu w Nottingham przestrzega, aby zanim
                        zdecydujemy się pić kawę przed ćwiczeniami, upewnić się, czy nie mamy żadnych
                        problemów z sercem. Kofeina nasila bowiem akcję serca.

                        źródło www.zdrowie.onet.pl
                        zdrowie.onet.pl/1428584,2056,,,,kofeina_plus_cwiczenia_moga_chronic_przed_rakiem_skory,ciekawostki.html
                        • 02.08.07, 13:12
                          Niewielkiego rozmiaru kieszonkowe urządzenie pozwoli na szybkie wykrycie
                          komórek zmienionych nowotworowo w próbce pobranej od pacjenta. Badanie trwa
                          tylko 20 minut, a zastosowana technologia ogranicza do minimum koszty produkcji
                          urządzenia, stwarzając możliwości dużej dostępności tej nowej metody
                          analitycznej - informuje "The Analyst".

                          "Choroby nowotworowe są bezpośrednią przyczyną śmierci około 12,5 procenta
                          spośród wszystkich zanotowanych na Ziemi zgonów. 7 milionów osób rocznie umiera
                          chorując na tego typu schorzenia" - wyjaśnia doktor Cheng-Chung Chang z
                          Academia Sinica (Tajwan).

                          Z tego powodu niezwykle istotną sprawą jest możliwość wczesnego zdiagnozowania
                          choroby nowotworowej, co pozwala na błyskawiczne rozpoczęcie właściwej, dla
                          danego typu nowotworu, terapii.

                          Naukowcy z amerykańsko-tajwańskiej grupy badawczej (Iowa State University - USA
                          oraz National Tsing-Hua University, Academia Sinica, National Taiwan University
                          Hospital i National Taiwan University College of Medicine - Tajwan) opracowali
                          urządzenie, niewiele większe od średniej wielkości monety, które służy do
                          szybkiej detekcji komórek nowotworowych w badanej próbce.

                          Analizator swe działanie opiera na znanej od dawna metodzie wykrywania zmian
                          rakowych w tkankach za pomocą znakowania komórek odpowiednimi barwnikami, w tym
                          wypadku barwnikiem fluorescencyjnym BMVC (ang. 3,6-bis(1-methyl-4-
                          vinylpyridinium)carbazole diiodide), który po wniknięciu do wnętrza struktur
                          subkomórkowych chorej komórki, oświetlony odpowiedniej długości fali światłem
                          świeci światłem fluorescencyjnym.

                          W ten sposób można wykryć wiele chorób nowotworowych, jednak nowo opracowany
                          przez naukowców detektor zmian rakowych pozwala na wykrycie tylko 4 typów
                          nowotworów.

                          Zastosowana przy konstrukcji urządzenia technologia, między innymi zamiana
                          laserowego źródła światła na diody świecące tzw. LED-y, miała umożliwić jak
                          najniższe koszty produkcji, by gotowy detektor mógł być powszechnie dostępny.

                          Jak twierdzą naukowcy, ich nadrzędną ideą była konstrukcja prostego, a
                          jednocześnie skutecznego urządzenia, pozwalającego na wykrycie komórek rakowych
                          tak, by tego typu analizy można było przeprowadzać niemal w każdym zakątku
                          naszej planety, również w "domowym zaciszu, gdzieś na końcu świata".

                          źródło www.zdrowie.onet.pl
                          zdrowie.onet.pl/1428582,2056,,,,diagnostyka_nowotworow_w_domu,ciekawostki.html
                          • 04.08.07, 19:23
                            Regularne spożywanie brokułów i kalafiorów obniża ryzyko zachorowania na
                            agresywnego raka prostaty - wykazały badania amerykańsko-kanadyjskie, o których
                            informuje pismo "Journal of the National Cancer Institute".

                            Do takich wniosków doszli badacze z amerykańskiego Narodowego Instytutu Badań
                            nad Rakiem, którzy wspólnie z naukowcami z Kanady przebadali 1300 mężczyzn
                            cierpiących na raka prostaty. Przy pomocy ankiet zebrano dane na temat spożycia
                            różnych grup produktów.

                            Ogólnie, jedzenie warzyw i owoców nie chroniło przed rakiem prostaty. Wyjątek
                            stanowiły tu warzywa z rodziny krzyżowych, takie jak brokuły i kalafior, które -
                            spożywane regularnie - wyraźnie obniżały ryzyko zachorowania na agresywną
                            odmianę tego nowotworu. Daje ona szybko przerzuty do innych narządów i obniża
                            szanse pacjenta na wyleczenie.

                            Jedzenie szpinaku również łagodziło ryzyko zachorowania na raka prostaty, ale
                            związek ten nie dotyczył jego agresywnej postaci.

                            Jak komentują autorzy pracy, kalafiory i brokuły zawierają wiele związków,
                            które mogą mieć działanie przeciwnowotworowe.

                            Jednak dr Kat Arney z Cancer Research UK uważa, że nie istnieje
                            jedno "superwarzywo" czy owoc, które ochroni nas przed rakiem. Badania dowodzą,
                            że najlepszym sposobem na obniżenie ryzyka wielu nowotworów złośliwych jest
                            stosowanie urozmaiconej i dobrze zbalansowanej diety, na którą powinno się
                            składać przynajmniej pięć porcji różnych warzyw i owoców.

                            źródło www.zdrowie.onet.pl
                            zdrowie.onet.pl/1428912,2056,,,,brokuly_i_kalafiory_zapobiegaja_rakowi_prostaty,ciekawostki.html
                            • 04.08.07, 19:25
                              Pierwszy udany przeszczep jajnika od nieidentycznej siostry
                              Kobiecie, która stała się bezpłodna po przebyciu chemio- i radioterapii, po raz
                              pierwszy z sukcesem przeszczepiono fragment jajnika od nieidentycznej
                              genetycznie siostry - poinformowali naukowcy belgijscy na łamach pisma "Human
                              Reproduction". Dzięki przeszczepowi, pacjentka zaczęła miesiączkować, a po roku
                              lekarze wyizolowali z jej jajnika dojrzałe komórki jajowe, które po
                              zapłodnieniu in vitro dały początek dwóm zarodkom.

                              Do tej pory podobną operację wykonano z sukcesem wyłącznie między identycznymi
                              pod względem genetycznym bliźniaczkami jednojajowymi.

                              Operacja przeszczepu jajnika między nieidentycznymi siostrami została wykonana
                              w 2006 roku przez zespół naukowców, którymi kierował prof. Jacques Donnez, szef
                              wydziału ginekologii Katolickiego Uniwersytetu w Louvain w Brukseli. Przeszczep
                              wykonano u pacjentki, która 15 lat wcześniej, w 1990 roku, przeszła chemio- i
                              radioterapię z powodu beta-talasemii, tj. dziedzicznej niedokrwistości. Jej
                              objawem jest zaburzenie syntezy hemoglobiny, białka krwi przenoszącego tlen w
                              krwinkach czerwonych.

                              20-letnią wówczas Teresę Alvaro uratował przeszczep szpiku od młodszej o 3 lata
                              siostry - Sandry. Kobiety nie miały wprawdzie identycznego zestawu wszystkich
                              genów, jak to ma miejsce u bliźniąt jednojajowych, ale posiadały pasujące do
                              siebie białka tzw. głównego układu zgodności tkankowej (u ludzi określanego w
                              skrócie jako HLA). Dzięki temu układ odporności Teresy nie rozpoznawał komórek
                              szpiku Sandry jako obcych i nie niszczył ich.

                              Przeszczep szpiku od siostry wymagał jednak uprzedniego zniszczenia szpiku
                              Teresy, co uzyskano z użyciem chemio- i radioterapii.

                              Efekty leczenia były dobre i Teresa wyzdrowiała, ale terapia nieodwracalnie
                              uszkodziła u niej wrażliwą tkankę jajników, prowadząc do przedwczesnej
                              menopauzy i bezpłodności. Co gorsza, w 1990 nie stosowano jeszcze procedur,
                              które pozwoliłyby zachować płodność pacjentkom poddawanym chemio- i
                              radioterapii. Obecnie jest to możliwe m.in. dzięki zamrażaniu komórek jajowych
                              lub fragmentów jajnika pobranych przed rozpoczęciem leczenia.

                              W 2005 roku 35-letnia już Teresa przeczytała artykuł o Amerykance, która zaszła
                              w ciążę dzięki przeszczepowi tkanki jajników pobranej od identycznej siostry
                              bliźniaczki. "Nie wahałam się nawet przez chwilę i razem z siostrą odwiedziłam
                              prof. Donneza" - wspomina Teresa. W lipcu 2005, po konsultacjach z ginekologiem
                              i jego współpracownikami, zdecydowała się na przeszczep tkanek pobranych z
                              jajników Sandry. Liczyła, że ta operacja pozwoli jej zajść w ciążę.

                              Sandra, która sama nie urodziła dziecka, bardzo chciała pomóc siostrze i
                              ofiarowała jej tkankę z własnych jajników, opisuje prof. Donnez. Teresa od razu
                              zrezygnowała z możliwości przyjęcia siostrzanych komórek jajowych (oocytów).
                              Wybrała przeszczep tkanki jajników, gdyż wydawało jej się to bardziej naturalna
                              metodą. Po pierwsze, gwarantowało to, że komórki jajowe będą mogły dojrzewać w
                              jej organizmie. A po drugie, jej siostra nie musiała być poddawana hormonalnej
                              stymulacji jajników, która jest niezbędna do izolacji dojrzałych oocytów.

                              Dzięki temu, że Sandra stała się wcześniej dawczynią szpiku dla siostry, jej
                              komórki obecne były w organizmie Teresy i nie były rozpoznawane przez jej układ
                              odporności jako obce. Lekarze nie musieli więc podawać leków
                              immunosupresyjnych, aby uchronić przeszczepiany jajnik przed zniszczeniem.

                              W lutym 2006 trzy małe fragmenty tkanek pobrano laparoskopowo z jajników Sandry
                              i przeszczepiono, również na drodze laparoskopii, na jeden z nieczynnych
                              jajników Teresy. Dzień po operacji siostry opuściły szpital.

                              Pół roku później Teresa zaczęła miesiączkować, co w połączeniu z badaniami
                              poziomu hormonów płciowych upewniło lekarzy, że przeszczep przywrócił funkcję
                              jej jajnika.

                              Rok po przeszczepie lekarze pozyskali z jajnika Teresy dwie dojrzałe komórki
                              jajowe i zapłodnili je in vitro plemnikami jej męża. Wykorzystali przy tym
                              metodę wprowadzania plemnika bezpośrednio do komórki jajowej (ICSI -
                              intracytoplasmic sperm injection), bo - jak tłumaczyli - mężczyzna miał niską
                              liczebność plemników.

                              Jeden z uzyskanych na tej drodze zarodków rozwinął się do stadium
                              dwukomórkowego, a drugi osiągnął stadium trzech komórek. Ale żaden nie rozwijał
                              się dalej, dlatego lekarze nie wprowadzili zarodków do macicy pacjentki.

                              Prof. Donnez nie wie, z jakich powodów wzrost zarodków uległ zahamowaniu, ale
                              takie sytuacje standardowo zdarzają się przy zastosowaniu metod wspomaganego
                              rozrodu. Teresa planuje podjąć podobne próby w przyszłości.

                              Zdaniem prof. Donneza, teoretycznie podobne przeszczepy można by wykonywać
                              między dwiema niespokrewnionymi kobietami, ale warunkiem jest, by ich antygeny
                              HLA pasowały do siebie. Byłaby to ogromna nadzieja dla pacjentek, które miały
                              możliwości zamrożenia własnych jajeczek lub tkanek z własnych jajników. Dotyczy
                              to pacjentek, które przeszły chemioterapię przed 1996 rokiem, kiedy nie było to
                              jeszcze praktykowane, bądź kobiet, którym nie zaproponowano tej metody
                              zabezpieczenia płodności lub leczonych w szpitalu, który nie praktykował tej
                              metody.

                              źródło www.zdrowie.onet.pl
                              zdrowie.onet.pl/1428925,2056,,,,pierwszy_udany_przeszczep_jajnika_od_nieidentycznej_siostry,ciekawostki.html
                              • 07.08.07, 11:38
                                Gen, o którym wiadomo, że pomaga hamować rozwój niektórych rodzajów
                                nowotworów, zmniejsza też agresywność i ryzyko przerzutów raka płuc -
                                informują naukowcy z USA na łamach pisma "Nature".

                                Wykazali oni w badaniach na myszach, że utrata genu Lkb1 połączona z
                                mutacją innego genu - Kras, prowadzi do rozwoju wyjątkowo
                                agresywnych form nowotworu płuc.

                                Lkb1 jest genem supresorowym (hamującym) nowotworów. Jego zmutowana
                                postać często występuje u chorych na zespół Peutza-Jeghersa, którzy
                                zdecydowanie częściej niż reszta populacji chorują na raka (aż 93
                                proc. z nich zapada na nowotwory).

                                Wiadomo było, że utrata słynnego genu supresorowego nowotworów - p53
                                prowadzi do rozwoju raka płuc u myszy.

                                Teraz Kwok-Kin Wong z Dana Farber Cancer Institute w Bostonie i
                                pracujący pod jego kierunkiem naukowcy odkryli, że jeżeli oprócz
                                mutacji p53 uszkodzony jest Lkb1, guzy są nie tylko bardziej
                                agresywne, ale też bardziej skłonne do przekształcenia w łuskowate i
                                wielkokomórkowe typy raka płuc

                                Autorzy pracy odkryli również, że gen Lkb1 jest zmutowany w
                                komórkach ludzkiego, wyjątkowo złośliwego, łuskowatego raka płuc.
                                Ich zdaniem utrata genu Lkb1 może stać się swoistym markerem
                                (wskaźnikiem), umożliwiającym diagnozę rozwoju i rozprzestrzeniania
                                choroby nowotworowej, a ścieżki komórkowe regulowane przez produkt
                                tego genu są potencjalnymi celami terapii.

                                źródło www.zdrowie.onet.pl
                                zdrowie.onet.pl/1429539,2056,,,,gen_ktory_lagodzi_przebieg_rozwoju_raka,ciekawostki.html
                                • 14.08.07, 17:53
                                  Stężony ekstrakt związków z zielonej herbaty silnie pobudza
                                  produkcję enzymów oczyszczających organizm ludzki z rakotwórczych
                                  toksyn - informuje pismo "Cancer Epidemiology, Biomarkers &
                                  Prevention".
                                  Zdaniem autorów pracy, zielona herbata może wspomóc obronę
                                  przeciwnowotworową organizmu zwłaszcza u osób z niskim poziomem
                                  enzymów detoksykacyjnych.

                                  Naukowcy z Uniwersytetu Stanu Arizona doszli do takich wniosków po
                                  przebadaniu 42 osób, którym przez miesiąc podawano duże dawki
                                  związku z grupy katechin, obecnych w zielonej herbacie - galusanu
                                  epigalokatechiny (EGCG).

                                  Pacjenci przyjmowali 800 miligramów EGCG (równowartość 8-16
                                  filiżanek naparu z zielonej herbaty) co rano na pusty żołądek. Przez
                                  4 tygodnie poprzedzające test oraz w jego trakcie nie wolno im było
                                  pić herbaty lub spożywać jakichkolwiek produktów, które ją
                                  zawierają. Nie moglitakże jeść warzyw z rodziny krzyżowych, jak
                                  kapusta, kalafior czy brokuły, które zawierają duże ilości związków
                                  o działaniu przeciwnowotworowym. Próbki krwi do analizy pobrano
                                  dwukrotnie - po zakończeniu 4-tygodniowego okresu przygotowawczego i
                                  po 4 tygodniach testu.

                                  Okazało się, że preparat z EGCG zwiększał produkcję enzymów z
                                  rodziny S-transferaz glutationowych (GST) u osób, u których
                                  wyjściowo ich poziom był niski. Wzrost ten wynosił nawet 80 proc. U
                                  osób produkujących średnie lub duże ilości tych białek nie
                                  odnotowano podobnych zmian.

                                  Enzymy z tej grupy są uważane za główną broń naszego organizmu w
                                  zwalczaniu wolnych rodników tlenowych, które przyczyniają się m.in.
                                  do rozwoju raka, przypomina prowadzący najnowsze badania dr H.-H.
                                  Sherry Chow. Białka te neutralizują niebezpieczne związki na drodze
                                  chemicznej modyfikacji - w ten sposób zapobiegają ich szkodliwemu
                                  wpływowi na DNA. Wcześniejsze badania sugerowały, że osoby, które
                                  produkują mniejsze ilości GST mają podwyższone ryzyko zachorowania
                                  na niektóre nowotwory złośliwe.

                                  Według dr Chowa, poziom produkcji GST dramatycznie się różni między
                                  ludźmi. Zależy to od wariantów posiadanych genów oraz od czynników
                                  środowiskowych, w tym diety.

                                  - To pierwsze badania, które dowiodły, że związki zawarte w zielonej
                                  herbacie mogą pobudzać produkcję GST i procesy odtruwania organizmu
                                  ludzkiego - komentuje Chow. Badacz zaznacza jednocześnie, że
                                  ekstrakt z zielonej herbaty może chronić przed rozwojem raka jeszcze
                                  na inne sposoby.

                                  Zielona herbata cieszy się od dawna zainteresowaniem naukowców
                                  prowadzących badania nad nowotworami. Obserwacje mieszkańców Azji, w
                                  tym Chin i Japonii, pozwoliły bowiem podejrzewać, że jej regularne
                                  spożywanie może obniżać ryzyko raka. Pigułki, które stosowano w
                                  najnowszych badaniach zostały opracowane w Japonii według
                                  rygorystycznej receptury. Zawierają EGCG, katechinę znaną ze swoich
                                  silnych własności przeciwutleniających.

                                  źródło Onet.pl
                                  wiadomosci.onet.pl/1588620,16,1,0,120,686,item.html
                                  • 15.08.07, 10:35
                                    Uważam ,że jest to czysta reklama.Ostatnio to samo twierdzono o kawie
                                    naturalnej,która bardzo niszczy wolne rodniki.
                                    Pozdrawiam. OLAF
                                  • 23.08.07, 10:11
                                    Barwniki, które nadają owocom i warzywom ciemny kolor mają silne
                                    działanie przeciwnowotworowe - potwierdzają amerykańskie badania, o
                                    których informuje serwis internetowy EurekAlert.

                                    Antocyjaniny nadają owocom i warzywom kolor czerwony, fioletowy lub
                                    niebieski. Znanych jest ponad 600 odmian tych barwników.

                                    Jak wykazały badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu
                                    Stanu Ohio na hodowanych w laboratorium komórkach szczurów i ludzi,
                                    podawanie wyciągów zawierających antocyjaniny spowalnia wzrost
                                    komórek raka jelita grubego, a nawet może niszczyć część z nich.

                                    Nie wszystkie z badanych produktów o ciemnym zabarwieniu działały
                                    równie silnie - na przykład barwniki z purpurowej kukurydzy maiz
                                    morado oraz z czarnych jagód przewyższały pod tym względem
                                    rzodkiewkę. Wyciąg z rzodkiewki i ciemnej odmiany marchwi
                                    spowalniały wzrost komórek nowotworu o 50 do 80 procent, natomiast
                                    składniki aronii czerwonej zabijały do 20 procent patologicznych
                                    komórek, nie wpływając na zdrowe tkanki.

                                    Zdaniem kierującej badaniami prof. Monici Giusti, podawane doustnie
                                    antocyjaniny mogłyby mieć szczególne znaczenie w profilaktyce i
                                    zwalczaniu nowotworów przewodu pokarmowego. Są wchłaniane do krwi w
                                    niewielkim stopniu, za to mogą bardzo silnie działać miejscowo na
                                    jelito.

                                    Na razie nie ma twardych danych, jakie warzywa czy owoce byłyby w
                                    tym celu najbardziej odpowiednie. Prof. Giusti uważa natomiast, że
                                    można by szeroko stosować antocyjaniny, jako korzystne dla zdrowia
                                    barwniki spożywcze.

                                    Wyjaśnienia wymaga również sam mechanizm przeciwnowotworowego
                                    działania antocyjanin - wiadomo na przykład, że pewne modyfikacje
                                    budowy ich cząsteczki mogą je wzmocnić.

                                    Naukowcy przedstawili wyniki swoich badań podczas 234 zjazdu
                                    Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego w Bostonie.

                                    źródło www.zdrowie.onet.pl
                                    zdrowie.onet.pl/1432407,2056,,,,ciemne_owoce_i_warzywa_zapobiegaja_nowotworom,ciekawostki.html
                                    • 23.08.07, 10:17
                                      Profilaktyczne naświetlanie mózgu po chemioterapii zmniejsza ryzyko
                                      przerzutów u pacjentów z drobnokomórkowym rakiem płuca -
                                      informuje "New England Journal of Medicine". Dzięki tej metodzie,
                                      dwukrotnie rośnie też szansa chorego na przeżycie co najmniej roku.

                                      Rak drobnokomórkowy jest złośliwym nowotworem, który stanowi około
                                      15 proc. wszystkich nowo rozpoznawanych przypadków raka płuca.

                                      Jest trudny do wykrycia - u większości pacjentów, zanim dojdzie do
                                      diagnozy, rak zdąży się już rozprzestrzenić na inne narządy. Bez
                                      leczenia, którego podstawą jest chemioterapia, średni czas
                                      przeżycia, od momentu diagnozy, wynosi od dwóch do czterech miesięcy.

                                      Pomimo leczenia, większość pacjentów nie przeżywa roku. Ważną
                                      przyczyną ich zgonów są przerzuty nowotworu do mózgu. Wywierają one
                                      również negatywny wpływ na psychikę i funkcjonowanie chorego.

                                      Prowadzone w wielu ośrodkach medycznych badania wykazały, że
                                      pacjenci z rakiem drobnokomórkowym dobrze reagujący na chemioterapię
                                      odnoszą korzyść z profilaktycznego naświetlania mózgu.

                                      Przerzuty do mózgu wykryto u 14,4 proc. z nich, podczas gdy w grupie
                                      niepoddanej naświetlaniu odsetek ten wynosił 40,4 proc. Dwukrotnie
                                      wzrosły też szanse przeżycia chorych - z 13,3 proc. do 27,1 proc. Co
                                      więcej, naświetlanie było dobrze tolerowane przez pacjentów.

                                      źródło www.zdrowie.onet.pl
                                      zdrowie.onet.pl/1432646,2056,,,,radioterapia_glowy_pomaga_w_raku_pluca,ciekawostki.html
                                      • 24.08.07, 22:48
                                        Związki obecne w żurawinach mogą poprawiać skuteczność leków
                                        stosowanych w chemioterapii raka jajnika - zaobserwowali naukowcy z
                                        USA. Informację na ten temat podaje serwis internetowy EurekAleret.

                                        Podstawową metodą leczenia raka jajnika jest chemioterapia z użyciem
                                        leków zawierających metal szlachetny - platynę, takich jak
                                        cisplatyna czy paraplatyna. Problem w tym, że komórki raka z czasem
                                        stają się oporne na taką terapię. Zwiększanie dawki leku może z
                                        kolei powodować groźne dla zdrowia skutki uboczne, np. uszkodzenie
                                        nerwów czy nerek.

                                        Naukowcy z Uniwersytetu Rutgers wykazali teraz, że składniki soku
                                        żurawinowego mogą zwiększać wrażliwość raka jajnika na leki z
                                        platyną aż 6-krotnie.

                                        Testy prowadzono na hodowlach komórek raka jajnika opornych na
                                        działanie platyny. Część z nich poddawano działaniu różnych dawek
                                        ekstraktu z soku żurawinowego, a następnie stosowano lek
                                        paraplatynę. Najwyższa dawka wyciągu odpowiadała filiżance soku
                                        żurawinowego.

                                        Okazało się, że paraplatyna zabijała 6 razy więcej komórek
                                        eksponowanych na ekstrakt żurawinowy, w porównaniu z komórkami, na
                                        które nie działano tym wyciągiem. Ponadto związki z żurawin
                                        spowalniały podziały komórek nowotworowych.

                                        Autorzy pracy uważają, że odkrycie można będzie w przyszłości
                                        wykorzystać do poprawy skuteczności leczenia raka jajnika. Dzięki
                                        niemu można też będzie zapobiegać poważnym skutkom ubocznym
                                        związanym ze stosowaniem dużych dawek leków z platyną. Naukowcy
                                        zastrzegają jednak, że zanim do tego dojdzie potrzebne będą jeszcze
                                        testy na pacjentkach.

                                        Podkreślają jednocześnie, że ich praca jest w stadium
                                        eksperymentalnym i że pacjentki z rakiem jajnika nie powinny
                                        samodzielnie, bez konsultacji z lekarzem sięgać po jakiekolwiek
                                        metody terapeutyczne.

                                        Na razie nie wiadomo w jaki dokładnie sposób żurawiny zwiększają
                                        efektywność leczenia raka jajnika. Badacze podejrzewają jednak, że
                                        jest to związane z zawartymi w żurawinach silnymi
                                        przeciwutleniaczami z grupy proantocyjanin typu A, które występują
                                        wyłącznie w tych owocach. Z dotychczasowych badań wynika, że mogą
                                        one blokować pewne białka pobudzające rozwój raka jajnika. Jak
                                        podkreślają naukowcy, składników zawartych w soku z żurawin nie
                                        można jednak traktować jako leków na ten nowotwór.

                                        Rak jajnika jest uważany przez lekarzy za znacznie bardziej
                                        niebezpieczny kobiecy nowotwór, niż rak piersi. Długo rozwija się
                                        bezobjawowo, a gdy już da o sobie znać, często jest w bardzo
                                        zaawansowanym stadium. Ze statystyk wynika, że śmiertelność z powodu
                                        tego nowotworu jest trzykrotnie wyższa niż z powodu raka piersi.

                                        Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na 234 narodowym
                                        spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego.

                                        źródło: www.zdrowie.onet.pl
                                        zdrowie.onet.pl/1432955,2056,,,,zurawiny_moga_poprawiac_efekty_leczenia_raka_jajnika,ciekawostki.html
                                        • 30.08.07, 17:55
                                          Występujący głównie u palaczy rak płuca odpowiada za największą
                                          liczbę zgonów spośród wszystkich nowotworów, jest zbyt późno
                                          wykrywany, a jego leczenie - mimo nieustannego postępu - nadal
                                          trudne, mówił podczas onkologicznych warsztatów dla dziennikarzy dr
                                          Dariusz Kowalski z warszawskiego Centrum Onkologii.

                                          W Polsce liczba nowych zachorowań na raka płuca przekracza 23 tys.
                                          rocznie. Według amerykańskich danych, rak płuca odpowiada za 18,7
                                          proc. zgonów związanych z nowotworami - to więcej niż rak piersi,
                                          rak gruczołu krokowego i rak jelita grubego łącznie. Wciąż częściej
                                          chorują i umierają mężczyźni, jednak z niejasnych na razie powodów
                                          nowotwór ten coraz częstszy jest także u kobiet.

                                          95 proc. wszystkich chorujących na raka płuca to palacze, bądź
                                          bierni palacze. Dużą rolę w rozwoju choroby przypisuje się też
                                          diecie i stresowi, a także radioaktywnemu gazowi - radonowi, który
                                          uwalnia się z ziemi czy betonu.

                                          Według dra Kowalskiego, wbrew temu, co mówił mediom minister Religa,
                                          również jego odmiana nowotworu może mieć związek z paleniem, tyle że
                                          chorujący na nią palacze stanowią 70, a nie 95 proc. chorych.

                                          Rak płuc wciąż często wykrywany jest przypadkowo, na przykład
                                          podczas badań okresowych. Najlepszym przykładem jest tu sam minister
                                          Religa, który dał się namówić na badanie sekretarce. Objawy są
                                          nieswoiste - kaszel, duszność, ból w klatce piersiowej, chudnięcie,
                                          osłabienie. Problem w tym, że palacze są przyzwyczajeni do kaszlu.
                                          Zwrócić ich uwagę powinna zmiana charakteru kaszlu - np. kaszel
                                          suchy przechodzi w mokry, kaszlą częściej. Bezwzględnym sygnałem
                                          alarmowym jest krwioplucie.

                                          Niestety, wciąż się zdarza, że lekarz pierwszego kontaktu tygodniami
                                          leczy u palacza zapalenie płuc i zmienia antybiotyki, zamiast
                                          skierować do onkologa. "Tymczasem w przypadku pacjentów po 60 roku
                                          życia, palących dłużej niż 10 lat zawsze trzeba myśleć o raku płuc" -
                                          podkreślał dr Kowalski.

                                          W diagnostyce raka płuc stosuje się zdjęcia rentgenowskie,
                                          bronchofiberoskopię, tomografię komputerową, scyntygrafię, rezonans
                                          magnetyczny i biopsję szpiku, ale najważniejsze dla rozpoznania jest
                                          badanie histopatologiczne, które wykazuje czy mamy do czynienia z
                                          rakiem niedrobnokomórkowym (NDRP) czy drobnokomórkowym (DRP). Każdy
                                          z nich może występować w różnym stopniu zaawansowania i dawać
                                          przerzuty do mózgu, węzłów chłonnych, wątroby, nadnerczy i kości.

                                          Niestety, dające największe szanse na przeżycie, rozpoznanie raka we
                                          wczesnym stadium rozwoju udaje się w Polsce u mniej niż 20 proc.
                                          chorych.

                                          Leczenie chirurgiczne - wycięcie guza wraz z zaatakowanym płatem
                                          płuca - uzupełnia się w wielu przypadkach radio- i chemioterapią.
                                          Radioterapia powinna być przeprowadzana za pomocą akceleratora
                                          liniowego o energii co najmniej 6 megaelektronowoltów (MeV), przy
                                          wykorzystaniu techniki konformalnej - na podstawie badania
                                          tomograficznego planuje się naświetlanie tak, aby maksymalnie
                                          chronić zdrowe tkanki. Według dra Kowalskiego, w dzisiejszych
                                          czasach niedopuszczalne jest już napromieniowywanie pacjenta za
                                          pomocą aparatury rentgenowskiej, albo bomby kobaltowej.

                                          Wbrew pojawiającym się opiniom, stosowanie po operacji chemioterapii
                                          ma sens i pozwoliłoby uratować kilkaset osób rocznie, zaznaczył dr
                                          Kowalski.

                                          Leki, zwłaszcza nowej generacji, jak przeciwciała monoklonalne,
                                          trzeba dokładnie dobierać do pacjenta. Niektóre z nich działają
                                          bowiem tylko u 10 proc. chorych. Odpowiedni dobór leku do pacjenta
                                          pozwala znacznie wydłużyć czas przeżycia chorych z niektórymi
                                          postaciami raka.

                                          U chorych z zaawansowanym nowotworem i przerzutami nie stosuje się
                                          agresywnego leczenia, które mogłoby im skrócić życie. Poddaje się
                                          ich leczeniu paliatywnemu, które ma nie tylko podnieść komfort
                                          życia, ale i przedłużyć jego trwanie.

                                          źródło www.zdrowie.onet.pl
                                          zdrowie.onet.pl/1434356,2056,,,,rak_pluca_wciaz_grozny,ciekawostki.html
                                          • 30.08.07, 17:58
                                            Palenie powoduje nieodwracalne zmiany w materiale genetycznym

                                            Palenie już od dawna nie jest uważane za nic dobrego. Teraz
                                            dodatkowo naukowcy z Kanady wykazali, że może nieodwracalnie włączać
                                            niektóre geny, co tłumaczy dlaczego osoby, które przestały palić są
                                            nadal bardziej narażone na zachorowanie na raka płuc niż ludzie,
                                            którzy nigdy nie palili. Praca na ten temat ukazała się właśnie na
                                            łamach magazynu "BMC Genomic".

                                            Grupa kanadyjskich badaczy z BC Cancer Agency analizowała próbki
                                            tkanki pobrane z 24 płuc aktualnych i byłych palaczy oraz ludzi,
                                            którzy nigdy nie palili, przy pomocy metody seryjnej analizy
                                            ekspresji genów (SAGE) dzięki której można uzyskać zapis aktywności
                                            poszczególnych genów.

                                            We wszystkich komórkach naszego organizmu znajduje się ten sam
                                            zestaw genów, które w zależności od specjalizacji komórki i warunków
                                            środowiskowych są włączane lub wyłączane. Na stałe eksprymowanych
                                            (aktywnych) jest tylko około 1/5 genów, kodujących podstawowe białka
                                            niezbędne dla funkcjonowania komórek.

                                            Zmiany środowiskowe, takie jak między innymi palenie papierosów
                                            prowadzą do zmian w aktywności genów. Kanadyjscy naukowcy wykazali w
                                            swojej pracy, że zmiany spowodowane paleniem są w większości
                                            nieodwracalne, tylko część z nich cofa się po rzuceniu palenia. Do
                                            zmian odwracalnych należą zmiany w ekspresji genów zaangażowanych w
                                            metabolizm substancji chemicznych nie produkowanych przez organizm,
                                            metabolizm nukleotydów i wydzielanie śluzu.

                                            Co ważne, nieodwracalnej zmianie ulega ekspresja genów
                                            odpowiedzialnych za naprawę DNA, ponadto palenie wyłącza geny
                                            pomagające w walce z rakiem płuc.

                                            Naukowcy odkryli, że wiele genów których dotychczas nie wiązano z
                                            paleniem, jest na stałe włączonych u aktywnych palaczy. Jednym z
                                            nich jest gen CABYR zaangażowany między innymi w ruchliwość
                                            plemników w spermie oraz związany z powstawaniem guzów mózgu
                                            zbudowanych z komórek rzęskowych.

                                            Ponadto badacze analizowali geny związane z regeneracją dróg
                                            oddechowych i odkryli, że u ludzi, którzy rzucili palenie, geny te
                                            można podzielić na trzy grupy: z odwracalnymi zmianami (np. gen TFF3
                                            kodujący składni śluzu i CABYR gen, który jak odkryli naukowcy pełni
                                            rolę również w oskrzelach), z częściowo odwracalnymi zmianami
                                            (MUC5AC, gen białka śluzu - mucyny) i te, w których ekspresji
                                            zachodzą nieodwracalne zmiany (między innymi gen GSK3B regulujący
                                            działanie cyklooksygenazy 2). "Odkrycie genów, których ekspresja nie
                                            wraca do normalnego poziomu po rzuceniu palenia pomaga zrozumieć
                                            dlaczego byli palacze mają zwiększone ryzyko zachorowania na raka
                                            płuc" - mówi Raj Chari, pierwszy autor pracy.

                                            Palenie tytoniu jest przyczyną 85 procent przypadków raka płuc, a
                                            byli palacze stanowią połowę pacjentów u których diagnozuje się ten
                                            rodzaj nowotworu.

                                            źródło: www.zdrowie.onet.pl
                                            zdrowie.onet.pl/1434100,2056,,,,palenie_powoduje_nieodwracalne_zmiany_w_materiale_genetycznym,ciekawostki.html
                                            • 30.08.07, 18:00
                                              Wirus HPV staje się ważną przyczyną raka jamy ustnej i gardła
                                              Mimo, że palenie jest w USA coraz rzadsze rak jamy ustnej i gardła,
                                              zwłaszcza migdałków oraz podstawy języka, jest w niektórych
                                              populacjach coraz częstszy. To wina wirusów HPV - piszą naukowcy
                                              amerykańscy z Uniwersytetu Stanu Teksas na łamach pisma "Cancer".

                                              Wirus brodawczaka ludzkiego (HPV) znany jest z tego, że przyczynia
                                              się do rozwoju raka szyjki macicy. Jednak może powodować także raka
                                              jamy ustnej i gardła - szczególnie u mężczyzn przed 45 rokiem życia,
                                              którzy chorują na tego rodzaju nowotwory trzykrotnie częściej od
                                              kobiet.

                                              Ponieważ mniej więcej w połowie przypadków ta postać raka jest
                                              wykrywana w późnym, trudnym do wyleczenia stadium, lekarze i
                                              naukowcy kładą tym większy nacisk na zapobieganie infekcjom HPV.

                                              Zdaniem naukowców z University of Texas w Houston, korzystne byłoby
                                              szczepienie przeciw HPV nie tylko kobiet, ale i mężczyzn. Na razie
                                              na przeszkodzie stoi wysoki koszt szczepionki.

                                              źródło: www.zdrowie.onet.pl
                                              zdrowie.onet.pl/1433751,2056,,,,wirus_hpv_staje_sie_wazna_przyczyna_raka_jamy_ustnej_i_gardla,ciekawostki.html

                                              • 30.08.07, 18:04
                                                Najszybszy superkomputer w Polsce pomoże szukać nowych sposobów na
                                                walkę z nowotworami

                                                Mocą 50 bilionów operacji na sekundę będzie dysponował najnowszy
                                                polski superkomputer, który już listopadzie stanie w Centrum
                                                Informatycznym Trójmiejskiej Akademickiej Sieci Komputerowej (TASK).
                                                Urządzenie o nazwie "Galera" będzie oparte na 1400 procesorach
                                                czterordzeniowych Intel Xeon Quad-Core, co oznacza 5600 rdzeni i
                                                maksymalną moc obliczeniową 50 TFLOPS. Będzie to największy
                                                superkomputer w Polsce, pierwszy oparty na procesorach
                                                czterordzeniowych w Europie i czwarty na liście najszybszych
                                                komputerów na naszym kontynencie.

                                                TASK stanowi jednostkę organizacyjną Politechniki Gdańskiej.
                                                Zadaniem Centrum jest obsługa środowiska naukowo-badawczego w
                                                zakresie dostępu do krajowej i światowej sieci informatycznej,
                                                serwisów informacyjnych i baz danych oraz udostępnianie poprzez sieć
                                                mocy obliczeniowych serwerów wraz z oprogramowaniem użytkowym.
                                                Dzięki nowemu superkomputerowi "Galera" (350 serwerów 4-
                                                procesorowych Actina Solar 410 S2) TASK zwiększy ponad 20-krotnie
                                                swoje możliwości mocy obliczeniowej w porównaniu do obecnie
                                                działających urządzeń.
                                                "Moc obliczeniowa superkomputera +Galera+ i projekty, w których
                                                będzie on wykorzystywany, wpłyną bezpośrednio na nasze codzienne
                                                życie - od medycyny i nowych sposobów leczenia raka do zwiększenia
                                                bezpieczeństwa lotów - mówi dr Paweł Gepner z Intel EMEA High
                                                Performance Computing Architecture Specialist. - Dzięki nowoczesnej
                                                technologii wyniki badań będą dostępne o wiele szybciej, niż ich
                                                realizacja metodami laboratoryjnymi, a przy tego typu projektach
                                                właśnie czas ma największe znaczenie".

                                                "Ponad dwudziestokrotne zwiększenie mocy obliczeniowej TASK dzięki
                                                +Galerze+ otworzy nowe możliwości całym rzeszom naukowców i
                                                studentów - dodaje Mścisław Nakonieczny, dyrektor Centrum
                                                Informatycznego Trójmiejskiej Akademickiej Sieci Komputerowej. -
                                                Jesteśmy szczególnie dumni z tego , że największy polski
                                                superkomputer i jednocześnie jeden z największych w Europie, będzie
                                                zlokalizowany w Gdańsku".

                                                "Mam nadzieję, że teraz nasz potencjał sprzętowy dorówna ogromnym
                                                zdolnościom polskich studentów informatyki i pozwoli rozwijać ich
                                                umiejętności w Polsce" - podkreśla.

                                                Pełne uruchomienie "Galery" nastąpi w listopadzie. Od razu zostanie
                                                ona zaangażowana w prace nad substancjami mogącymi znaleźć
                                                zastosowanie w terapii antyrakowej oraz badania nad aerodynamiką w
                                                przemyśle lotniczym.

                                                Wśród projektów, wspomaganych przez superkomputer znajdzie się m.in.
                                                projekt "FLIERT", którego celem jest komputerowe analizowanie oporów
                                                powietrza i aerodynamiki samolotów, bazujące na wynikach badań
                                                prowadzonych w tunelu aerodynamicznym (European Transonic Wind
                                                Tunnel) w Kolonii. Ma to posłużyć stworzeniu symulacji lotu
                                                samolotów Airbus, które w przyszłości umożliwią modyfikacje
                                                konstrukcji w celu zmniejszenia oporów powietrza, zwiększenia
                                                szybkości i obniżenia zapotrzebowania na paliwo.

                                                Inny projektem, w którym "Galera" będzie wykorzystywana, to "AITEB-
                                                2", służący do analizy przepływu powietrza w turbinach silników
                                                lotniczych, w celu uzyskania większej wydajności i bezpieczniejszych
                                                rozwiązań. Projekt prowadzony jest przy współpracy z firmą Rolls-
                                                Royce i koncentruje się na badaniach nad nowymi metodami chłodzenia
                                                łopatek w turbinach, poddawanym działaniu wysokotemperaturowych
                                                gazów z komór spalania.

                                                Jednak statutowych celem "Galery" będzie udział w badaniach nad
                                                substancjami o potencjalnym wykorzystaniu w terapii
                                                przeciwnowotworowej.

                                                "Już od kilku Zakład Teoretycznej Chemii Fizycznej na Wydziale
                                                Chemii Uniwersytetu Gdańskiego zajmuje się badaniem mechanizmu
                                                degradacji DNA, wywołanej przez promieniowanie UV oraz
                                                promieniowanie jonizujące. Ponieważ wiadomo, że pochodne halogenowe
                                                zasad nukleinowych (Hal-ZN) mogą być używane przez komórkę do
                                                syntezy DNA równie łatwo co zasady naturalne, podejrzewamy, że
                                                substancje te mogą znaleźć szerokie zastosowanie w terapii chorób
                                                nowotworowych - tłumaczy zaangażowana w prace nad superkomputerem
                                                Zofia Jeżewska. - Wprowadzenie Hal-ZN do DNA powinno bowiem
                                                prowadzić do zasadniczego obniżenia wielkości dawek terapeutycznych
                                                promieniowania jonizującego lub nawet umożliwić użycie światła z
                                                zakresu bliskiego ultrafioletu o znacznie niższej szkodliwości".

                                                I właśnie w celu zrozumienia mechanizmów odpowiedzialnych za
                                                tworzenie się letalnych (śmiertelnych) uszkodzeń DNA i stosowania
                                                Hal-ZN w terapii nowotworowej prowadzone jest komputerowe
                                                modelowanie procesu uszkadzania DNA, z zastosowaniem metod chemii
                                                kwantowej. Prace takie wymagają jednak ogromnych nakładów czasu i
                                                mocy komputerowej, a to, jak podkreślają specjaliści, wymusza
                                                kompromis pomiędzy dokładnością a czasochłonnością prowadzonych
                                                obliczeń. Obecnie stosowane metody i urządzenia okazują się zatem
                                                niewystarczające.

                                                "Dostęp do komputera o mocy 50 TFLOPS miałby więc ogromne znacznie
                                                dla efektywnej realizacji tego istotnego tak z poznawczego, jak i
                                                praktycznego punktu widzenia projektu - mówi Jeżewska. - Po
                                                pierwsze, klaster o tak dużej mocy znacznie przyspieszyłby
                                                wykonywanie zadań prowadzonych obecnie rutynowo. Po drugie,
                                                umożliwiłby otrzymanie dokładnych wyników wysoko skorelowanych,
                                                które dziś są zdecydowanie poza zasięgiem TASK-u".

                                                Na potwierdzenie, pracownicy TASK-u sprawdzili, że układ o wielkości
                                                dziewięciu atomów, przy obecnych możliwościach obliczeniowych,
                                                stanowi granicę dla dokładnej metody sprzężonych klastrów.
                                                Instalacja klastra o mocy 50 TFLOPS przesuwa natomiast tę granicę do
                                                układu wielkości ok. 23 atomów, co ze względu na obiekt badawczy -
                                                DNA (którego elementami składowymi są nukleotydy o wielkości 23
                                                atomów) jest niezwykle istotne.

                                                "Można zatem stwierdzić, że dostęp do maszyny o mocy 50 TFLOPS jest
                                                wręcz kluczowy dla udanej realizacji projektu" - komentuje Jeżewska.

                                                Trójmiejska Akademicka Sieć Komputerowa (TASK) istnieje od 1992
                                                roku. Swoim zasięgiem obejmuje ponad sto instytucji naukowych z
                                                terenu całego Trójmiasta wraz z dołączonymi sieciami Koszalina i
                                                Olsztyna. Łącząc ze sobą sieci lokalne, w których pracuje
                                                kilkadziesiąt tysięcy komputerów klasy PC, stacji roboczych oraz
                                                serwerów, umożliwia pracę tysiącom użytkowników.

                                                Centrum Informatyczne (CI TASK) jest natomiast operatorem sieci TASK
                                                i administratorem Komputerów Dużej Mocy Obliczeniowej. Jego głównym
                                                celem jest świadczenie zaawansowanych usług teleinformatycznych dla
                                                środowiska akademickiego oraz umożliwienie dostępu do komputerów
                                                dużej mocy obliczeniowej i oprogramowania naukowo-badawczego
                                                znajdujących się w CI TASK oraz innych centrach superkomputerowych
                                                na terenie kraju.

                                                Centrum Informatyczne jest jednym z pięciu krajowych Centrów
                                                Komputerowych Dużej Mocy i uczestnikiem ogólnopolskiej sieci
                                                akademickiej PIONIER.

                                                Masywnie równoległe systemy komputerowe w CI TASK służą realizacji
                                                bardzo dużych projektów badawczych wymagających dużej mocy
                                                obliczeniowej. Projekty są prowadzone przez pracowników
                                                trójmiejskich uczelni i instytucji naukowych w tym: Politechniki
                                                Gdańskiej, Uniwersytetu Gdańskiego, Instytutu Maszyn Przepływowych
                                                PAN, Akademii Medycznej, Akademii Morskiej i innych instytutów i
                                                obejmują zagadnienia z chemii, fizyki, matematyki, inżynierii,
                                                elektroniki i oceanografii. Rocznie w Centrum Informatycznym TASK
                                                realizowanych jest kilkadziesiąt projektów badawczych.

                                                PAP - Nauka w Polsce
                                                www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
                                                epesza&dep=65555&data=&lang=PL&_CheckSum=1956856763
                                                • 04.09.07, 12:43
                                                  Zogniskowane wiązka ultradźwięków może zahamować krwawienie,
                                                  uszczelnić przebite płuco lub zniszczyć nowotwór bez szkody dla
                                                  zdrowych tkanek - informuje "Journal of Trauma".

                                                  Nad nowym zastosowaniem ultradźwięków o dużym natężeniu pracują
                                                  inżynierowie z University of Washington wspólnie z lekarzami z
                                                  Harborview Medical Center. Tego lata opublikowali wyniki pierwszych
                                                  eksperymentów nad leczeniem przebitego płuca u świni.

                                                  W 95 procentach przypadków wystarczały dwie minuty, by zamknąć ranę.
                                                  Tymczasem przy klasycznym postępowaniu u co dziesiątego pacjenta z
                                                  przebitym płucem niezbędna jest poważna operacja chirurgiczna.

                                                  Nikt wcześniej nie próbował leczenia płuc w taki sposób, ponieważ
                                                  tworzące je maleńkie pęcherzyki wypełnione powietrzem utrudniają
                                                  rozchodzenie się ultradźwięków. Jednak obecne eksperymenty wykazały,
                                                  że uszkodzenie powierzchni płuca dają się leczyć przy zastosowaniu
                                                  ultradźwięków.

                                                  Zogniskowane za pomocą specjalnych soczewek wiązki ultradźwięków o
                                                  dużym natężeniu (dziesiątki tysięcy razy większym niż w przypadku
                                                  badania USG) mogłyby - zdaniem autorów badań - zarówno łagodzić ból,
                                                  jak i zasklepiać rany czy też niszczyć tkanki nowotworowe.

                                                  W ognisku soczewki akustycznej powstaje bardzo gorący obszar
                                                  wielkości ziarnka ryżu, natomiast leżące pomiędzy tym ogniskiem a
                                                  źródłem ultradźwięków tkanki pozostają chłodne. Gdyby zamiast
                                                  ultradźwięków użyć lasera, cała tkanka na drodze wiązki uległaby
                                                  zniszczeniu. Miejscowe przegrzanie może na przykład zatamować
                                                  wewnętrzny krwotok - bez potrzeby operowania pacjenta.

                                                  źródło:
                                                  zdrowie.onet.pl/1435535,2056,,,,ultradzwieki_w_leczeniu_ran_i_niszczeniu_nowotworow,ciekawostki.html
                                                  • 04.09.07, 12:44
                                                    Substancja zawarta w czerwonym winie może zmniejszać ryzyko
                                                    zachorowania na raka prostaty - informuje pismo "Carcinogenesis".

                                                    Naukowcy z University of Alabama w Birmingham karmili myszy pokarmem
                                                    zawierającym obecny także w czerwonym winie związek z grupy
                                                    polifenoli - resweratrol. Jest to substancja o właściwościach
                                                    przeciwnowotworowych i przeciwutleniających. Resweratrol występuje
                                                    między innymi w winogronach, orzeszkach ziemnych, malinach i
                                                    czarnych jagodach.

                                                    Okazało się, że u karmionych resweratrolem myszy o 87 procent
                                                    rzadziej rozwijał się rak prostaty w najgorzej rokującej postaci, a
                                                    jeśli wystąpiła jego łagodniejsza forma, o 48 procent częściej
                                                    wzrost guza ulegał zahamowaniu lub nowotwór się cofał.

                                                    W maju 2006 naukowcy z University of Alabama w Birmingham
                                                    opublikowali na łamach "Carcinogenesis" wyniki badań na karmionych
                                                    resweratrolem samicach myszy - w tym przypadku zmniejszyło się
                                                    zagrożenie rakiem piersi.

                                                    źródło:
                                                    zdrowie.onet.pl/1435530,2056,,,,skladnik_czerwonego_wina_zapobiega_rakowi_prostaty,ciekawostki.html
                                                  • 06.09.07, 11:30
                                                    Zapalenie stawu kolanowego może sygnalizować raka płuc
                                                    Zapalenie stawu kolanowego u nałogowych palaczy może być pierwszym
                                                    objawem trudnej w leczeniu odmiany raka płuca - wynika z badań
                                                    opublikowanych na łamach pisma "Annals of the Rheumatic Diseases".

                                                    Naukowcy włoscy ze szpitala w Prato (Toskania) doszli do takich
                                                    wniosków po przeanalizowaniu danych dotyczących ponad 6,5 tys.
                                                    pacjentów z chorobą zwyrodnieniową stawów, którzy odwiedzili oddział
                                                    reumatologii szpitala 2000-2005.

                                                    W badanej grupie zidentyfikowano 296 osób z zapaleniem stawu
                                                    kolanowego, którego przebieg był stosunkowo łagodny. Okazało się, że
                                                    u 5 z nich (mniej niż 2 proc.) był to wczesny objaw
                                                    niezdiagnozowanego jeszcze raka płuc, tzw. niedrobnokomórkowego raka
                                                    płuc. Wszyscy ci pacjenci byli mężczyznami w średnim wieku, którzy
                                                    przez większość życia palili nałogowo papierosy.

                                                    Jak zaznaczają autorzy pracy, w każdym przypadku rak płuc dał się
                                                    usunąć operacyjnie, a po wycięciu guza objawy zapalenia stawu
                                                    kolanowego ustępowały.

                                                    Wcześniejsze badania wykazały, że u 20 proc. chorych z
                                                    niedrobnokomórkowym rakiem płuca dochodzi też do przerostu innych
                                                    tkanek, najczęściej tkanki kostnej. Przerzuty tego nowotworu do
                                                    kości stwierdza się u jednej piątej chorych. Ale dotychczas nie
                                                    powiązano go z chorobą zwyrodnieniową stawów.

                                                    Terapia niedrobnokomórkowego raka płuca jest szczególnie trudna -
                                                    chyba że zdiagnozuje się go w początkowym okresie rozwoju. Niestety,
                                                    w połowie przypadków, w momencie wykrycia, guz jest już
                                                    zaawansowany. Dlatego tak ważna jest identyfikacja wszelkich
                                                    objawów, które mogą pomóc w jego wczesnej diagnostyce, konkludują
                                                    autorzy pracy.

                                                    źródło
                                                    zdrowie.onet.pl/1435801,2056,,,,zapalenie_stawu_kolanowego_moze_sygnalizowac_raka_pluc,ciekawostki.html
                                                  • 06.09.07, 11:32
                                                    W Poznaniu wykonano zabieg usunięcia nowotworu serca metodą
                                                    autotransplantacji
                                                    Zabieg usunięcia nowotworu serca metodą autotransplantacji wykonali
                                                    w środę u 52-letniego mężczyzny lekarze w Szpitalu Klinicznym
                                                    Przemienienia Pańskiego Uniwersytetu Medycznego im. Karola
                                                    Marcinkowskiego w Poznaniu. Był to pierwszy tego typu zabieg
                                                    wykonany poza Stanami Zjednoczonymi - poinformował PAP rzecznik
                                                    szpitala Rafał Staszewski.

                                                    Poznańscy lekarze asystowali amerykańskiemu chirurgowi prof.
                                                    Michaelowi Reardonowi z kliniki w Huston.

                                                    Podczas operacji wyjęto chore serce z klatki piersiowej, odłączono
                                                    je od organizmu - w tym czasie pacjent podłączony był do sztucznego
                                                    serca - i usunięto chorą tkankę.

                                                    Operowany pacjent to 52-letni mężczyzna, u którego trzy tygodnie
                                                    temu wykryto złośliwy nowotwór serca. Gdyby nie przeprowadzono
                                                    zabiegu, rosnący nowotwór zatkałby jedną z komór serca i doprowadził
                                                    do śmierci chorego.

                                                    Zabieg wykonany w Poznaniu był dwunastym w historii i pierwszym poza
                                                    granicami Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, gdzie tę metodę
                                                    opracowano.

                                                    Szczegółowe wyniki i przebieg operacji zostaną przedstawione w
                                                    czwartek na konferencji prasowej zorganizowanej przez szpital.

                                                    źródło
                                                    zdrowie.onet.pl/1436086,2056,,,,w_poznaniu_wykonano_zabieg_usuniecia_nowotworu_serca_metoda_autotransplantacji,ciekawostki.html
                                                  • 06.09.07, 11:34
                                                    Przełom w medycynie. Uczeni z USA znaleźli enzym, który zmusza
                                                    komórki rakowe do samozniszczenia. Sprawdzają go na myszach, ale
                                                    wkrótce w stanie Illinois rozpoczną się testy na ludziach.

                                                    To może wreszcie być to, na co czeka wielu ludzi chorych na raka.
                                                    Bezbolesna i szybka metoda usunięcia raka. Nie potrzeba operacji,
                                                    chemioterapii czy naświetlań. Wystarczy do organizmu pacjenta
                                                    wprowadzić specjalne enzymy, a te bezlitośnie rozprawią się z
                                                    rakowymi komórkami.

                                                    Cały problem z komórkami rakowymi polega na tym, że gdy organizm
                                                    wykryje nieprawidłowości, to mózg przesyła specjalny sygnał do
                                                    protein ukrytych w komórkach, żeby te doprowadziły do zniszczenia
                                                    niebezpiecznego elementu. Tyle że komórki rakowe są na te sygnały
                                                    odporne.

                                                    Dlatego naukowcy z Uniwersytetu w Illinois opracowali specjalny
                                                    enzym, który zmusza proteiny w komórkach nowotworowych, żeby
                                                    te "popełniły samobójstwo". Na razie jednak udało się powstrzymać
                                                    raka tylko w chorych myszach. Profesor Paul Hergenrother,
                                                    nadzorujący badania, przekazał wyniki specjalnej rządowej agencji,
                                                    która musi się zgodzić na testy na ludziach.

                                                    źródło
                                                    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=14856
                                                  • 06.09.07, 18:51
                                                    Tłuszcz z pokarmów pozostający w żołądku powoduje, że witamina C -
                                                    zamiast chronić przed nowotworami - ułatwia związkom rakotwórczym
                                                    atakowanie komórek. Wyniki badań naukowców z Glasgow opublikowało
                                                    pismo "Gut".

                                                    Zdaniem naukowców, ich badania pozwalają lepiej zrozumieć przyczyny
                                                    gwałtownego wzrostu zachorowań na raka górnej części żołądka w
                                                    krajach Zachodu. Ten odcinek żołądka jest szczególnie wrażliwy na
                                                    działanie rakotwórczych związków.

                                                    Naukowcy z Western Infirmary w Glasgow analizowali wpływ tłuszczu i
                                                    witaminy C w diecie na metabolizm azotynów w górnej części żołądka.
                                                    Azotyny powstają w organizmie z obecnych w naszym pokarmie azotanów.
                                                    Do żołądka dostają się głównie ze śliną. Ich bezpośrednim źródłem
                                                    mogą być produkty konserwowane.

                                                    Problem w tym, że w kwaśnym środowisku, jakie panuje w żołądku,
                                                    azotyny są przekształcane w rakotwórcze nitrozaminy. Normalnie
                                                    witamina C hamuje ten proces, powodując przemiany azotynów w tlenek
                                                    azotu.

                                                    Badacze brytyjscy odtworzyli w laboratorium warunki panujące w
                                                    górnej części żołądka i mierzyli ilości powstających tam nitrozamin
                                                    w obecności witaminy C, bez lub z towarzyszeniem tłuszczu.

                                                    Okazało się, że witamina C podawana samodzielnie, bez tłuszczu,
                                                    obniżała - od 5 do 1000 razy - poziom dwóch nitrozamin w żołądku i
                                                    całkowicie zapobiegała powstawaniu dwóch innych.

                                                    Ale gdy podawano ją razem z 10 proc. zawartością tłuszczu, ta sama
                                                    witamina podnosiła produkcję nitrozamin od 8 do 140 razy.

                                                    Jak wyjaśniają autorzy pracy, tłuszcz pozostaje w górnej części
                                                    żołądka przez dość długi czas po spożyciu posiłku. Tlenek azotu
                                                    powstający z azotynów w obecności witaminy C może przenikać do
                                                    tłuszczu, gdzie następnie reaguje z tlenem, co prowadzi do powstania
                                                    związków promujących produkcję nitrozamin.

                                                    "Można więc powiedzieć, że tłuszcz niweluje przeciwrakowe własności
                                                    witaminy C" - konkludują naukowcy.

                                                    źródło
                                                    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=59407
                                                  • 06.09.07, 19:15
                                                    jesli moge spytac, skad masz taka informacje?
                                                    mieszkam w illinois wiec chetnie poddalabym sie tym testom.
                                                    czekam na odpowiedz i pozdrawiam.
                                                  • 06.09.07, 20:50
                                                    Mam to z internetu, a dokładnie ze strony www.dziennik.pl. Jeśli
                                                    mieszkasz w USA i jeszcze w tym stanie, to może warto szukać u
                                                    źródła czyli tam gdzie przeprowadzano te badania.
                                                    pozdrawiam Robert
                                                  • 06.09.07, 21:05
                                                    Znalazłem jeszcze coś takiego, ale jak data jest tam poprawna to
                                                    wiadomośc jest conajmniej sprzed roku, ale tutaj jest więcej
                                                    szczegółów może pomoże dotrzeć do źródła.

                                                    Nowo odkryty związek wywołuje śmierć komórek rakowych

                                                    apoptoza · nowotwory · kaspazy · prokaspaza-3 · kaspaza-3 ·
                                                    okrężnica · nerki · płuca · PAC-1
                                                    Amerykańskim uczonym udało się ponownie uruchomić mechanizm śmierci
                                                    komórek nowotworowych w wyniku tzw. apoptozy. Jest to niezwykle
                                                    ważne osiągnięcie, ponieważ w komórkach nowotworowych często
                                                    dochodzi do genetycznej modyfikacji, która blokuje ten proces,
                                                    pozwalając im się namnażać bez ograniczeń.

                                                    Podczas przygotowań do apoptozy w komórce zachodzi cały ciąg
                                                    reakcji. Pod koniec dochodzi do aktywacji prokaspazy-3. Następnie
                                                    przekształca się ona w kaspazę-3, enzym proteolityczny
                                                    doprowadzający ostatecznie do śmierci komórki. Zadanie kaspaz polega
                                                    na "cięciu" wielu białek komórkowych. Po przesłaniu sygnału śmierci
                                                    zostaje uruchomiona niemożliwa do zatrzymania kaskada kaspaz
                                                    (proteolityczna).

                                                    Chemik Paul Hergenrother z University of Illinois i jego
                                                    międzynarodowy zespół odkryli, że związek aktywujący prokaspazę-3
                                                    może być skuteczny w zabijaniu nowotworów, ponieważ w wielu guzach
                                                    występuje podwyższone stężenie prokaspazy, pomimo ich niezdolności
                                                    do ukończenia procesu apoptozy. Naukowcy przebadali pod kątem
                                                    zdolności do aktywacji aż 20.500 spokrewnionych związków. Na końcu
                                                    zredukowali ich liczbę do 5. Tylko jeden wykazywał stale rosnący
                                                    silny efekt przy wzrastających dawkach — PAC-1 (od ang. procaspase
                                                    activating compound). Zidentyfikowaliśmy syntetyczny składnik, który
                                                    bezpośrednio aktywuje prokaspazę-3 i indukuje apoptozę — powiedział
                                                    Hergenrother. Poprzez obejście uszkodzonej części obwodu możemy
                                                    wykorzystać własną maszynerię komórek do ich zniszczenia.

                                                    Badacze przetestowali skuteczność PAC-1 na komórkach nowotworów
                                                    okrężnicy 23 pacjentów. Komórki guzów miały niemal 8-krotnie wyższe
                                                    stężenie prokaspazy-3 niż zdrowe komórki okrężnicy i okazały się
                                                    bardziej wrażliwe na PAC-1. W jednym przypadku komórki rakowe były
                                                    aż 2000 (!) razy bardziej wrażliwe na wywoływaną przez PAC-1
                                                    apoptozę niż zdrowe komórki otaczających tkanek. Działo się tak ze
                                                    względu na nagromadzenie znacznych ilości enzymu (kaspazy).

                                                    W eksperymentach na myszach wykazano skuteczność PAC-1 w odniesieniu
                                                    do guzów nerek i płuc.

                                                    Szczegółowe wyniki badań można znaleźć w piśmie Nature Chemical
                                                    Biology.

                                                    źródło: Scientific Amercian
                                                    kopalniawiedzy.pl/wiadomosc_558.html
                                                    tutaj jest jeszcze jeden artykuł podaję już tylko link
                                                    www.laboratoria.net/pl/modules.php?name=News&file=article&sid=2630

                                                    tutaj jest po angielsku
                                                    www.scs.uiuc.edu/~phgroup/research.html
                                                    i tutaj z namiarami jak się skontaktować
                                                    www.news.uiuc.edu/NEWS/06/0828cancer.html
                                                    pozdrawiam Robert
                                                  • 10.09.07, 10:52
                                                    Pionierskie operacje z użyciem klipsa kompresyjnego na przewodzie
                                                    pokarmowym

                                                    Pionierskie w Europie operacje zespolenia przewodu pokarmowego za
                                                    pomocą klipsa kompresyjnego przeprowadził zespół Kliniki Chirurgii
                                                    Przewodu Pokarmowego Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach.
                                                    Łączenie fragmentów przewodu pokarmowego jest konieczne przy
                                                    większości operacji na przewodzie pokarmowym, np. po usunięciu guza.
                                                    Klips, opracowany dzięki współpracy z Uniwersytetem Śląskim,
                                                    zastępuje zszywanie fragmentów jelita nićmi chirurgicznymi, nie
                                                    trzeba też używać drogich zszywaczy. Zapobiega również towarzyszącym
                                                    tym zabiegom komplikacjom, jak wylanie zakażonej treści jelita
                                                    podczas operacji czy rozejście się zespolenia już po zabiegu.


                                                    "Ta metoda jest łatwa, jest tania i pozwala zachować czystość
                                                    chirurgiczną. Jestem zachwycony efektami po kilku już
                                                    przeprowadzonych operacjach, choć ostatecznie będzie można ją ocenić
                                                    dopiero za jakiś czas. Do końca roku chcemy w ten sposób zoperować
                                                    ok. 20 chorych" - powiedział dziennikarzom kierownik Kliniki
                                                    Chirurgii Przewodu Pokarmowego prof. Paweł Lampe, który kieruje
                                                    badaniami klinicznymi testującymi nową metodę.

                                                    Stosowany w Katowicach klips kompresyjny wykorzystuje tzw. efekt
                                                    pamięci kształtu stopów niklu i tytanu. Najpierw deformuje się go w
                                                    niskiej temperaturze - na salę operacyjną jest przynoszony w nerce z
                                                    lodowatą solą fizjologiczną, przypomina kółko do kluczy w kształcie
                                                    elipsy.

                                                    Lekarze zbliżają do siebie dwa odcinki przewodu pokarmowego, robią w
                                                    nich dwa maleńkie nakłucia nożem i w to miejsce wprowadzają klips.
                                                    Potem ogrzewają ten rejon gazikiem zanurzonym we wrzącej soli
                                                    fizjologicznej. W tej temperaturze klips wraca do swojego
                                                    pierwotnego, "zapamiętanego" kształtu, zaciskając się i zespalając
                                                    jelito. Po 5-16 dniach, zależnie od miejsca założenia, zacisk
                                                    naturalnie wydala się z jelita wraz ze stolcem.

                                                    Aleksander Kozub z Sosnowca, który był w środę operowany w związku z
                                                    naroślami na trzustce, zgodził się na operację z wykorzystaniem
                                                    nowej metody. "Z prospektu wynika, że to szybsza i skuteczniejsza
                                                    metoda, a polscy naukowcy są w czołówce, skoro ją stosują jako
                                                    pierwsi w Europie. Dlatego się zdecydowałem" - mówił przed zabiegiem.

                                                    "Zespolenie w obszarze przewodu pokarmowego jest często sporym
                                                    wyzwaniem. Tymczasem to jest metoda bardzo prosta, nawet młody
                                                    chirurg jednym ruchem zespala jelita ze sobą. Może to być również
                                                    alternatywa finansowa, bo urządzenie kosztuje raptem 3 dolary. Warto
                                                    to odnotować jako mały krok do przodu" - powiedział prof. Lampe. LUN

                                                    źródło: PAP - Nauka w Polsce
                                                    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
                                                    epesza&dep=65808&data=&lang=PL&_CheckSum=-1992220176
                                                  • 18.09.07, 10:15
                                                    Lek przeciwnowotworowy na liście projektów kluczowych Programu
                                                    Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013

                                                    Projekt badawczy polskiej firmy farmaceutycznej Adamed, którego
                                                    celem jest wynalezienie nowego leku przeciwnowotworowego, został
                                                    wpisany przez Radę Ministrów na listę projektów kluczowych. Są to
                                                    największe polskie inwestycje realizowane przy wykorzystaniu środków
                                                    unijnych z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013.
                                                    Jest to w sumie 145 przedsięwzięć o łącznej wartości 3 430,85 mln
                                                    euro.

                                                    Zgodnie z oświadczeniem Ministerstwa Rozwoju Regionalnego,
                                                    realizacja tych projektów jest niezwykle istotna z punktu widzenia
                                                    osiągnięcia strategicznych celów rozwojowych dla danego sektora
                                                    gospodarki bądź regionu, i które tym samym w znaczący sposób
                                                    przyczyniają się do osiągnięcia zakładanych wskaźników rozwoju
                                                    społeczno-gospodarczego Polski.
                                                    Celem projektu realizowanego przez Adamed jest wynalezienie nowego
                                                    leku przeciwnowotworowego. Szacunkowy koszt tego przedsięwzięcia to
                                                    19,42 mln euro, z czego ok. 9,7 mln dofinansowania pochodzić będzie
                                                    ze środków unijnych. Jego nazwa to "3CLA - biotechnologiczny
                                                    kierowany lek przeciwnowotworowy". Władze firmy wierzą, że jego
                                                    efekty mogą stanowić przełom w światowej medycynie.

                                                    "Adamed każdego roku zwiększa budżet na badania nad nowymi terapiami
                                                    na choroby cywilizacyjne. W ciągu ostatnich pięciu lat na projekty
                                                    badawczo rozwojowe przeznaczyliśmy ponad 90 mln złotych - mówi
                                                    Małgorzata Korpusik, dyrektor Pionu Badań i Rozwoju w firmie
                                                    Adamed. - Jednak wsparcie finansowe z Programu Operacyjnego
                                                    Innowacyjna Gospodarka 2007-2013 będzie bardzo istotne dla
                                                    powodzenia projektu badań nad nowym lekiem na nowotwory".

                                                    "Nasz projekt obejmie prowadzenie wspólnych działań naukowych z
                                                    jednym z najbardziej opiniotwórczych ośrodków terapii raka na
                                                    świecie - National Cancer Institute w USA, jak również szeroką
                                                    współpracę z polskimi ośrodkami naukowymi" - dodaje Korpusik.

                                                    Przedsięwzięcie realizowane przez Adamed zostało włączone w
                                                    indykatywny wykaz indywidualnych projektów kluczowych, przyjętych
                                                    przez Radę Ministrów w ramach Narodowych Strategicznych Ram
                                                    Odniesienia 2007-2013 do Programu Operacyjnego Innowacyjna
                                                    Gospodarka. Lista została opracowania w oparciu o opinie ekspertów i
                                                    rekomendacje będące wynikiem prac Interdyscyplinarnego Zespołu do
                                                    przygotowania listy projektów kluczowych dotyczących badań i rozwoju
                                                    oraz Interdyscyplinarnego Zespołu do spraw Infrastruktury Badawczej,
                                                    powołanych zarządzeniem ministra nauki i szkolnictwa wyższego.

                                                    Projekt Adamedu pomyślnie przeszedł proces konsultacji społecznych,
                                                    jakiemu zostały poddane listy projektów kluczowych, prowadzony za
                                                    pośrednictwem strony internetowej Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.
                                                    27 sierpnia 2007 roku do wiadomości publicznej został podany
                                                    ostateczny wykaz projektów kluczowych. Zatwierdzone listy trafią
                                                    teraz do Komisji Europejskiej.

                                                    Firma Adamed istnieje od 1986 roku. Produkuje leki nowej generacji
                                                    dla wielu grup terapeutycznych m.in. kardiologii, psychiatrii,
                                                    pulmonologii, ginekologii i infekcji dróg moczowych. Główną jej
                                                    misją jest obecnie poszukiwanie nowych zwalczających choroby
                                                    cywilizacyjne, takie jak cukrzyca, otyłość i choroby nowotworowe.

                                                    źródło PAP - Nauka w Polsce
                                                    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
                                                    epesza&dep=66008&data=&lang=PL&_CheckSum=761591801
                                                  • 18.09.07, 10:17
                                                    Już po raz 12 Interdyscyplinarny Zespół Optycznych Metod Wczesnego
                                                    Wykrywania Nowotworów na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu,
                                                    kierowana przez prof. Barbarę Chwirot, organizuje akcję poświęconą
                                                    problemowi nowotworów skóry. Jej główną częścią jest "Biała
                                                    Niedziela", w ramach której wszyscy chętni mogą sprawdzić stan
                                                    zdrowia największej tkanki swojego organizmu.

                                                    Jak informuje Centrum Promocji i Informacji UMK, w ramach akcji
                                                    przeprowadzone zostaną masowe bezpłatne badania pod kątem
                                                    onkologicznie niepokojących zmian skórnych. Towarzyszyć im będzie
                                                    kampania informacyjna na temat zagrożenia czerniakiem i potrzeb
                                                    systematycznego kontrolowania skóry. Pacjenci z podejrzanymi
                                                    zmianami, będą mieli możliwość przebadania ich unikalną metodą
                                                    fluorescencyjną opracowaną na UMK - bezpieczną, nieinwazyjną i
                                                    sprawdzoną podczas wieloletnich testów.
                                                    "Biała niedziela" odbędzie się 23 września, w godz. 9.00-15. 00 w
                                                    pomieszczeniach Akademickiej Przychodni Lekarskiej UMK (ul. Gagarina
                                                    39). Pacjentów przyjmować będzie zespół lekarzy - onkologów,
                                                    chirurgów i dermatologów - którzy dokonają wstępnej oceny i w razie
                                                    potrzeby skierują na badania fluorescencyjne w pracowni Zespołu UMK

                                                    Organizatorzy szacują, że w tym roku przebadanych zostanie ok. 700
                                                    osób. Telefoniczne zapisy na badania rozpoczną się 17 września.

                                                    Raki skóry są obecnie jednym z najpoważniejszych problemów
                                                    zdrowotnych. Stanowią najczęściej występującą na świecie grupę
                                                    nowotworów człowieka. Dane Światowej Organizacji Zdrowia mówią, że
                                                    każdego roku zapada na nie (poza czerniakiem) 2-3 mln osób, a u
                                                    ponad 130 tys. osób diagnozowany jest czerniak.

                                                    Liczba zgonów powodowanych rakami innymi niż czerniak nie jest
                                                    wysoka. Jednak, jak podkreślają eksperci, z punktu widzenia osoby
                                                    chorej zachorowanie na nowotwór zawsze stanowi duże obciążenie
                                                    psychiczne. Poza tym operacyjne usunięcie raka może wiązać się
                                                    oszpeceniem. Choroba taka najczęściej dotyczy bowiem miejsc
                                                    odsłoniętych, wystawianych na słońce, czyli twarzy, uszu, szyi i
                                                    przedramion.

                                                    Zacznie groźniejszy dla zdrowia jest sam czerniak. Od wielu lat na
                                                    całym świecie obserwuje się dramatyczny przyrost zachorowań na ten
                                                    bardzo złośliwy nowotwór, szybko tworzący przerzuty i w tym stadium
                                                    praktycznie nieuleczalny. Szacuje się, że jest on przyczyną ponad 80
                                                    proc. zgonów powodowanych rakami skóry. Liczba nowo diagnozowanych
                                                    przypadków czerniaka podwaja się co dziesięć lat i obecnie zajmuje
                                                    on dwunaste miejsce na liście najpowszechniejszych nowotworów
                                                    człowieka.

                                                    Niepokojące jest też to, że coraz częściej występuje on u ludzi
                                                    młodych, podczas gdy w przeszłości z reguły wykrywany był u osób po
                                                    sześćdziesiątym roku życia. U kobiet czerniak najczęściej
                                                    umiejscowiony jest na podudziu (między kolanem a kostką), u mężczyzn
                                                    na tułowiu i skórze pleców. W grupie chorych w wieku powyżej 65 lat
                                                    z reguły pojawia się na twarzy.

                                                    Etiopatologia czerniaka jest wciąż mało poznana i naukowcy nie
                                                    potrafią określić dokładnych przyczyn tak szybkiego wzrostu
                                                    zachorowań na tę chorobę. Wiadomo jednak, że najczęściej rozwija się
                                                    on na podłożu istniejących lub pojawiających się jako nowe,
                                                    pigmentowych zmian skórnych, a prawdopodobieństwo zachorowania jest
                                                    proporcjonalne do liczby znamion i piegów, jakie mamy na ciele.
                                                    Zagrożenie chorobą jest też większe u osób, które doznały oparzeń
                                                    słonecznych (szczególnie w dzieciństwie) a także u tych, którzy z
                                                    przyczyn zawodowych lub dla rekreacji spędzają dużo czasu na wolnym
                                                    powietrzu.

                                                    Lekarz podkreślają, że czerniak, podobnie jak inne nowotwory,
                                                    wykryty we wczesnym stadium jest prawie całkowicie uleczalny.

                                                    W 1993 r. w Interdyscyplinarnym Zespole Optycznych Metod Wczesnego
                                                    Wykrywania Nowotworów UMK opracowano obiektywną metodę wykrywania
                                                    czerniaka. Jej czułość, wyznaczoną dzięki przebadaniu ok. 23 tys.
                                                    zmian u ponad 11 tys. pacjentów, ocenia się na ok. 82 proc.

                                                    Metoda była testowana klinicznie również w Centrum Onkologii w
                                                    Warszawie i w Akademii Medycznej w Szczecinie. Jest całkowicie
                                                    bezpieczna. Samo badanie zajmuje nie więcej niż 15 minut, nie wymaga
                                                    pobierania żadnych próbek i przypomina wizytę u fotografa.

                                                    źródło PAP - Nauka w Polsce
                                                    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
                                                    epesza&dep=66058&data=&lang=PL&_CheckSum=-1604520386
                                                  • 18.09.07, 10:21
                                                    W sobotę, 29 września o god. 12.00 na rogu ul. Nowy Świat i
                                                    Chmielnej rozpocznie się, organizowany przez Avon, Stowarzyszenie
                                                    Amazonki Warszawa – Centrum i firmę Samsung, Marsz Różowej Wstążki.
                                                    Celem imprezy jest szerzenie wiedzy na temat raka piersi oraz
                                                    wyrażenie solidarności ze wszystkimi chorymi na ten nowotwór.

                                                    Główne uroczystości odbędą się w pobliżu pomnika Mikołaja Kopernika
                                                    i potrwają do godziny 17.00 (szczegółowy program uroczystości).
                                                    Przez cały czas trwania imprezy wszyscy chętni będą mogli wykonać
                                                    bezpłatne badania USG piersi. W gabinecie będzie można również
                                                    skorzystać z bezpłatnych konsultacji z lekarzem onkologiem.

                                                    Uczestnicy będą mogli zobaczyć także m.in. „Galę musicalową” w
                                                    wykonaniu artystów polskich teatrów muzycznych (Roma, Teatr Komedia,
                                                    Teatr Muzyczny w Gdyni), występ Teatru Doroty Brzozowskiej, koncert
                                                    Reni Jusis. Na scenie odbywać będą się również liczne konkursy m.in.
                                                    konkurs wiedzy o Wielkiej Kampanii Życia i konkursy dla dzieci.
                                                    Punktem kulminacyjnym zabawy będzie Pokaz Różowej Wstążki.

                                                    Podobne imprezy zostaną zorganizowane także w 14 innych miastach
                                                    Polski:

                                                    27.09 - Katowice
                                                    28.09 - Rzeszów
                                                    29.09 - Bydgoszcz, Gliwice, Leszno, Lublin, Łódź, Ostrów
                                                    Wielkopolski, Piła, Sochaczew, Tarnów, Wejherowo,
                                                    30.09 - Wrocław
                                                    13.10 - Białystok
                                                    W Polsce na nowotwór piersi zapada rocznie ponad 13 000 Polek.

                                                    źródło
                                                    zdrowie.onet.pl/1438053,2056,,,,nie_daj_sie_rakowi,ciekawostki.html
                                                  • 18.09.07, 10:25
                                                    Nerwowy czynnik wzrostu (NGF), który odgrywa ważną rolę w układzie
                                                    nerwowym, bierze też udział w rozwoju raka wątroby - informują
                                                    naukowcy z Włoch na łamach pisma "World Journal of
                                                    Gastroenterology".
                                                    Według autorów pracy, odkrycie to wskazuje, że blokowanie NGF może
                                                    pomóc w leczeniu raka wątroby, zaliczanego do najgroźniejszych
                                                    nowotworów złośliwych. Pod względem liczby zgonów z przyczyn
                                                    nowotworowych na całym świecie, rak ten plasuje się na drugim
                                                    miejscu.

                                                    Naukowcy z kilku ośrodków naukowych w Rzymie, kierowani przez dr
                                                    Annalucię Serfino z włoskiej Narodowej Rady ds. Badań, analizowali
                                                    próbki pochodzące z wątroby pacjentów cierpiących na marskość
                                                    wątroby, schorzenia, które często poprzedza rozwój raka tego
                                                    narządu, lub od pacjentów, u których nowotwór ten zdążył się już
                                                    rozwinąć. Porównywali je z próbkami uzyskanymi z wątroby zdrowych
                                                    osób. Okazało się, że u chorych na marskość lub raka komórki wątroby
                                                    (tzw. hepatocyty) produkowały nerwowy czynnik wzrostu oraz receptor
                                                    (tzw. trkANGF), za pośrednictwem którego wywiera on swój wpływ na
                                                    komórki. U osób zdrowych nie znajdowano obydwu tych białek w
                                                    wątrobie.

                                                    NGF jest białkiem bardzo istotnym dla całego układu nerwowego, w tym
                                                    mózgu, gdyż pobudza wzrost i dojrzewanie komórek nerwowych.

                                                    Zdaniem autorów pracy, najnowsze obserwacje sugerują, że NGF odgrywa
                                                    też ważną rolę w rozwoju marskości wątroby i związanego z nią raka
                                                    wątroby.

                                                    Naukowcy uważają, że blokowanie NGF lub jego receptora w wątrobie
                                                    zmienionej chorobowo mogłoby hamować rozwój marskości i raka, a
                                                    nawet całkiem im zapobiegać. Mają też nadzieję, że ich odkrycie
                                                    umożliwi wykrywanie raka wątroby w jego początkowych stadiach
                                                    wzrostu. Jest to o tyle istotne, że wczesna diagnostyka tego
                                                    nowotworu zwiększa szanse na wyleczenie pacjenta.

                                                    źródło
                                                    wiadomosci.onet.pl/1606753,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • 18.09.07, 10:27
                                                    Związek zawarty w skórce mandarynek może zabijać komórki niektórych
                                                    nowotworów.
                                                    Naukowcy z Leicester School of Pharmacy odkryli, że związek o nazwie
                                                    salvestrol Q40 przekształca się w tkance nowotworowej w toksyczną
                                                    substancję, co prowadzi do zniszczenia guza (komórki nowotworowe
                                                    mają więcej enzymu P450 CYP1B1, który odpowiada za tę przemianę).

                                                    Salvestrol Q40 zaliczany jest do fitoaleksyn - substancji
                                                    wytwarzanych przez rośliny w odpowiedzi na atak owadów czy grzybów.
                                                    Szczególnie duże jego ilości są zawarte w skórce mandarynki, ale
                                                    występuje też w warzywach kapustnych. Ponieważ fitoaleksyny są
                                                    wytwarzane przez roślinę w odpowiedzi na stres, ich poziom w
                                                    roślinach chronionych przez środki owado- i grzybobójcze jest niższy.

                                                    źródło wiadomosci.onet.pl/1606489,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • 18.09.07, 10:28
                                                    Naukowcy z uniwersytetu w Umea w środkowej Szwecji udowodnili, iż
                                                    ryzyko zachorowania na raka prostaty w poważnym stopniu wynika z
                                                    dziedziczenia pewnych form protein - podała szwedzka telewizja
                                                    publiczna.
                                                    Osoby, które dziedziczą takie zmutowane białka mające wpływ na
                                                    działania męskich hormonów w prostacie, ponoszą dwukrotnie większe
                                                    ryzyko zachorowania na nowotwór tego organu niż pozostali mężczyźni -
                                                    wynika z zakończonego w Umeo programu badawczego.

                                                    Rezultaty badań przeprowadzonych w Umea pozwalają zrozumieć dlaczego
                                                    organizmy rożnych osób odmiennie reagują na kurację hormonalną
                                                    stosowaną przy leczeniu raka prostaty. Wg szwedzkich naukowców
                                                    dziedziczone geny również mają wpływ na ryzyko zachorowania na
                                                    najróżniejsze formy raka.

                                                    W Szwecji co roku na raka prostaty zachorowuje 10 tys. mężczyzn, z
                                                    których 2500 umiera w wyniku tej choroby.

                                                    źródło wiadomosci.onet.pl/1606493,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • 21.09.07, 09:05
                                                    Odkryto nowy gen w komórkach raka piersi, który uwrażliwia je na
                                                    estrogeny. Dzięki pracy naukowców z Iowa University będzie można
                                                    opracować terapię nowej generacji dla chorych na nowotwory piersi
                                                    wrażliwe na hormony.
                                                    Komórki raka piersi, a co za tym idzie, nowotwory, dzielą się na
                                                    takie, które mają receptory dla hormonów i te, które ich nie
                                                    posiadają.

                                                    Estrogen powoduje, że komórki nowotworowe, które mają dla niego
                                                    receptory, rosną i dzielą się. Modyfikacja sygnalizacji hormonalnej
                                                    (estrogenowej) leży u podstaw dwóch głównych terapii raka piersi -
                                                    leczenia tamoxifenem, który blokuje oddziaływanie pomiędzy
                                                    estrogenem a jego receptorem ER-alfa; oraz leczenie inhibitorami
                                                    aromatazy, które zmniejszają ilość estrogenu w organizmie i w ten
                                                    sposób zaburzają jego ścieżki sygnałowe. Ronald Weigel wraz z
                                                    zespołem odkryli, jak ważna jest rola czynnika transkrypcyjnego o
                                                    nazwie AP2C w kontrolowaniu różnych ścieżek sygnałowych estrogenu.
                                                    Wyniki badań opublikowano na łamach pisma "Cancer Research".

                                                    - Estrogen wiąże się do swoich receptorów i wywołuje kaskadę reakcji
                                                    w komórkach, między innymi reguluje aktywność genów - mówi profesor
                                                    Weigel. - Odkryliśmy, że usunięcie z komórek czynnika regulującego
                                                    transkrypcję (powstawanie RNA z DNA) o nazwie AP2C, powoduje, że
                                                    ścieżki sygnałowe aktywowane przez estrogen nie są aktywne.
                                                    Modyfikowane w ten sposób komórki nowotworowe nie mogą odpowiadać na
                                                    działanie estrogenu - tłumaczy główny autor pracy.

                                                    Naukowcy wykazali, że wyciszenie ekspresji AP2C we wrażliwych na
                                                    hormony komórkach raka piersi znacząco zmniejsza ilość receptorów ER-
                                                    alfa produkowanych przez te komórki. W wyniku tego zahamowaniu ulega
                                                    aktywność genów zaangażowanych w rozwój nowotworu.

                                                    Ponadto wyciszenie AP2C blokuje również ekspresję innego receptora
                                                    estrogenów o nazwie GPR30, który występuje w błonie komórkowej
                                                    komórek raka.

                                                    Co bardzo ważne, badacze dowiedli, że wyciszenie AP2C i związane z
                                                    tym zahamowanie kaskad sygnałowych, prowadzi do zahamowania wzrostu
                                                    guza piersi. Zmodyfikowane komórki nie rosną i nie dzielą się w
                                                    odpowiedzi na estrogeny, a powstawanie guza jest znacząco opóźnione.

                                                    Odkrycie sugeruje, że istnieje wiele ścieżek sygnałowych, które
                                                    umożliwiają komórkom odebranie sygnału estrogenowego, ale to AP2C
                                                    jest głównym czynnikiem odpowiedzialnym za kontrolowanie odpowiedzi
                                                    na ten hormon.

                                                    Wyniki badań amerykańskich naukowców mogą również tłumaczyć powód,
                                                    dla którego tamoxifen, który wpływa tylko na jedną ścieżkę
                                                    sygnałową, jest mniej skuteczny niż inhibitory aromatazy, które
                                                    prawdopodobnie zaburzają wiele ścieżek sygnałowych z udziałem
                                                    estrogenów.

                                                    źródło wiadomosci.onet.pl/1606912,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • 21.09.07, 09:11
                                                    W Krakowie powstał Oddział Chirurgii Onkologicznej Jednego Dnia

                                                    Ok. 200 pacjentów miesięcznie będzie leczonych na Oddziale Chirurgii
                                                    Onkologicznej Jednego Dnia, który uroczyście otwarto w Centrum
                                                    Onkologii w Krakowie. Lekarze będą wykonywać tam zabiegi
                                                    diagnostyczne i niektóre operacje. Oddział Chirurgii Onkologicznej
                                                    Jednego Dnia został dobudowany do budynku przychodni. Inwestycja
                                                    kosztowała 11 mln zł.

                                                    "Będziemy wykonywać tu różne zabiegi od drobnych diagnostycznych do
                                                    operacji. Wykonujemy diagnostykę patologii piersi, diagnostykę
                                                    nowotworów układu chłonnego, zabiegi usuwania nowotworów skóry, a
                                                    także kolonoskopię i gastroskopię" - powiedział kierownik Oddziału
                                                    Chirurgii Onkologicznej Jednego Dnia adiunkt Zbigniew Darasz.
                                                    Oddział ma odciążyć klinikę chirurgii onkologicznej, bo pacjenci,
                                                    którzy wcześniej byli przyjmowani na 2-3 dni, teraz będą w szpitalu
                                                    krócej.

                                                    Zakład Analityki i Biochemii Klinicznej krakowskiego Centrum
                                                    Onkologii otrzymał w ostatnich miesiącach dwa nowoczesne aparaty.
                                                    Jeden z nich służy do badań tzw. markerów nowotworowych i pozwala na
                                                    uzyskanie bardzo precyzyjnych wyników. Drugi jest wykorzystywany
                                                    przy ocenie stanu chorego - funkcji serca, nerek, wątroby - przed
                                                    podjęciem leczenia onkologicznego.

                                                    Centrum Onkologii w Krakowie jest też jednym z trzech ośrodków w
                                                    Polsce, obok Warszawy i Gliwic, wyposażonym w aparaturę do
                                                    brachyterapii wysokoenergetycznej (HDR). Metoda ta polega na
                                                    wprowadzeniu pierwiastka promieniotwórczego bezpośrednio do guza
                                                    nowotworowego lub w jego sąsiedztwo. Pozwala na bardzo precyzyjną
                                                    aplikację dawki napromieniowania i zmniejszenie ryzyka powikłań po
                                                    leczeniu. Jest stosowana u chorych na raka płuc, raka przełyku, raka
                                                    prostaty. Nowa aparatura kosztowała ok. 9 mln zł.

                                                    W uroczystym otwarciu nowo powstałych i nowo wyposażonych oddziałów
                                                    uczestniczył wojewoda małopolski Maciej Klima.

                                                    Rocznie w Centrum Onkologii w Krakowie z leczenia ambulatoryjnego i
                                                    szpitalnego korzysta ok. 13 tys. pacjentów, z czego 7 tys. to
                                                    pacjenci zgłaszający się po raz pierwszy. WOS

                                                    PAP - Nauka w Polsce
                                                    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
                                                    epesza&dep=66227&data=&lang=PL&_CheckSum=860196250
                                                  • 21.09.07, 09:15
                                                    Leczenia raka jelita grubego w Polsce może być skuteczniejsze

                                                    Pod względem efektów leczenia raka jelita grubego Polska zajmuje
                                                    jedno z najniższych miejsc w Europie. Winna temu jest nie tylko mała
                                                    wiedza społeczeństwa na temat tego nowotworu, ale też błędna
                                                    diagnoza stawiana przez lekarzy lub wybór niewłaściwego leczenia -
                                                    podkreślił chirurg prof. Adam Dziki na konferencji prasowej w
                                                    Warszawie.

                                                    "Aby pomóc polskim lekarzom wydajnie walczyć z rakiem jelita grubego
                                                    i zmienić niechlubne dla Polski statystyki, powołana w styczniu 2007
                                                    roku interdyscyplinarna grupa ekspertów ds. raka jelita grubego
                                                    opracowała i wydała dokument, który ma stanowić kompendium wiedzy na
                                                    temat nowych osiągnięć w leczeniu tego nowotworu" - poinformował
                                                    prof. Dziki, który pełni funkcję konsultanta Wojewódzkiego w
                                                    Dziedzinie Chirurgii Ogólnej. Dokument nosi tytuł: "Wytyczne
                                                    diagnostyczno-terapeutyczne w raku jelita grubego".
                                                    Ponad 90 proc. osób chorujących na raka jelita grubego to osoby po
                                                    50. roku życia - równie często kobiety, jak i mężczyźni. Rak ten
                                                    jest drugim pod względem częstotliwości występowania nowotworem
                                                    złośliwym - zarówno u kobiet (po raku piersi), jak i u mężczyzn (po
                                                    raku płuca).

                                                    Jak wskazują dane Krajowego Rejestru Nowotworów, prowadzonego przez
                                                    Centrum Onkologii w Warszawie, liczba zachorowań na niego, jak i
                                                    liczba zgonów z jego powodu ciągle wzrasta.

                                                    Niestety, Polska nie może się poszczycić dobrymi wynikami w leczeniu
                                                    raka jelita grubego - podkreślił prof. Dziki. Odsetek pacjentów,
                                                    którzy przeżywają 5 lat od momentu wykrycia raka (co jest
                                                    równoznaczne z sukcesem terapii), wynosi 30 proc., podczas gdy w USA
                                                    np. waha się między 60 a 70 proc.

                                                    "Jest to spowodowane niską świadomością na temat choroby i jej
                                                    objawów nie tylko w społeczeństwie, ale też wśród lekarzy
                                                    podstawowej opieki. Nierzadko dochodzi do zaniedbań na poziomie
                                                    rozpoznania choroby, w wyniku czego pacjenci często trafiają do
                                                    specjalisty w zaawansowanym stadium nowotworu, kiedy szanse na
                                                    wyleczenie są już małe" - podkreślał chirurg.

                                                    Ponadto operację usunięcia guza powinni przeprowadzać doświadczeni
                                                    chirurdzy, co pozwala zminimalizować ryzyko nawrotów raka. Dotyczy
                                                    to zwłaszcza guza odbytnicy, który jest bardzo trudny do wycięcia, a
                                                    brak doświadczenia operującego lekarza grozi uszkodzeniem nerwów
                                                    układu moczowo-płciowego. W Polsce nikt nie stworzył jednak
                                                    referencyjnej listy ośrodków medycznych, do których pacjenci powinni
                                                    trafiać na operację, aby mieć największe szanse na wyleczenie -
                                                    ubolewał prof. Dziki.

                                                    Według niego, nierzadko zdarza się też, że po operacji pacjent nie
                                                    jest kierowany przez lekarza na żadne dodatkowe leczenie, np. chemio-
                                                    czy radioterapię.

                                                    Wydane właśnie "Wytyczne diagnostyczno-terapeutyczne w raku jelita
                                                    grubego" mają - poprzez edukację lekarzy - stać się ważnym krokiem
                                                    do poprawy polskich statystyk leczenia chorych z tym nowotworem w
                                                    Polsce. "Są one skierowane do lekarzy podstawowej opieki medycznej,
                                                    chirurgów, onkologów, gastroenterologów czy patologów, którzy
                                                    spotykają się z rakiem jelita grubego rzadko i nie mają
                                                    odpowiedniego doświadczenia w jego leczeniu" - zaznaczył prof.
                                                    Dziki.

                                                    Wytyczne to zbiór artykułów na temat genetycznego podłoża tego
                                                    nowotworu, badań przesiewowych, leczenia chirurgicznego,
                                                    farmakologicznego, chemio- i radioterapii.

                                                    Kolejną inicjatywą specjalistów, którzy opracowali wytyczne, jest
                                                    stworzenie Polskiego Rejestru Raka Jelita Grubego. Według prof.
                                                    Dzikiego, rejestr taki pozwoli poznać i aktualizować regionalne dane
                                                    epidemiologiczne na temat tego nowotworu oraz odpowiednio dysponować
                                                    środkami na jego leczenie. Umożliwi też analizę kosztów i sposobów
                                                    leczenia chorych i śledzenie losów poszczególnych pacjentów z
                                                    konkretnych ośrodków.

                                                    Eksperci chcą ponadto utworzyć Polską Szkołę Leczenia Raka Jelita
                                                    Grubego, w której lekarze różnych specjalności będą mogli zdobywać
                                                    wiedzę na temat nowych metod diagnostyki i terapii tej choroby.

                                                    Zdaniem prof. Dzikiego, poprawa wyników leczenia raka jelita grubego
                                                    w Polsce jest możliwa w dużym stopniu poprzez edukację społeczeństwa
                                                    i środowiska lekarskiego. "Zarówno pacjenci, jak i lekarze powinni
                                                    pamiętać, że walkę z tym rakiem można wygrać, pod warunkiem że
                                                    zostanie on wcześnie wykryty i będzie właściwie leczony" -
                                                    podsumował badacz. JJJ

                                                    PAP - Nauka w Polsce
                                                    www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?
                                                    _Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.d
                                                    epesza&dep=66268&data=&lang=PL&_CheckSum=-493769411
                                                  • 21.09.07, 14:30
                                                    Białko, które występuje w dużych ilościach we krwi pacjentów z
                                                    rakiem płuc, niezależnie od stadium jego rozwoju, zidentyfikowali
                                                    naukowcy z USA. Badacze liczą, że odkrycie to pomoże opracować test
                                                    wcześnie wykrywający raka płuc u osób szczególnie na niego
                                                    narażonych, np. u palaczy, wynika z informacji zamieszczonej przez
                                                    serwis internetowy "EurekAlert".

                                                    Obecnie brak wiarygodnych testów krwi, które byłyby przydatne w
                                                    wykrywaniu raka płuc. Osoby, które mają takie objawy tego nowotworu,
                                                    jak przewlekły kaszel, duszność w klatce piersiowej, chudnięcie czy
                                                    osłabienie, są przeważnie kierowane na badanie rentgenowskie lub
                                                    tomografię komputerową klatki piersiowej. Problem w tym, że obecność
                                                    objawów często oznacza, że rak jest w zaawansowanym stadium, a żadna
                                                    z wymienionych metod nie jest przydatna we wczesnej diagnostyce raka
                                                    płuc.

                                                    Naukowcy z firmy farmaceutycznej Panacea Pharmaceutical
                                                    zidentyfikowali białko - hydroksylazę HAAH, która jest produkowana w
                                                    nadmiarze przez komórki raka płuc.

                                                    Badania prowadzone wśród 160 pacjentów z rakiem płuca - różnego typu
                                                    i w różnym stadium rozwoju - ujawniły, że aż 99 proc. z nich ma
                                                    wysoki poziom białka HAAH w surowicy krwi. Dla porównania, w grupie
                                                    93 niepalących osób bez raka płuca odsetek ten wynosił zaledwie 9
                                                    proc.

                                                    Okazało się też, że komórki raka płuc produkują duże ilości HAAH we
                                                    wszystkich stadiach rozwoju, co sugeruje, że do nadprodukcji tego
                                                    białka dochodzi już na początku wzrostu guza.

                                                    Dlatego autorzy badań uważają, że mierzenie poziomu HAAH we krwi
                                                    może pomóc we wczesnym wykrywaniu raka płuc, jeszcze zanim da on
                                                    jakiekolwiek objawy. Pozwoliłoby to odpowiednio szybko poddawać
                                                    pacjenta terapii i zwiększało szanse na jego wyleczenie.

                                                    Test oceniający poziom HAAH przyniósłby najwięcej korzyści osobom
                                                    najbardziej narażonym na raka płuc, np. palaczom. Podwyższony poziom
                                                    HAAH nie dowodzi jeszcze, że dana osoba ma raka płuc, ale sugeruje,
                                                    że powinna być wysłana na prześwietlenie płuc, tłumaczą naukowcy.
                                                    Jak oceniają, test byłby zarówno praktyczny, jak i tani.

                                                    Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na drugiej
                                                    międzynarodowej konferencji na temat molekularnej diagnostyki w
                                                    rozwoju terapii nowotworowych, która została zorganizowana przez
                                                    Amerykańskie Stowarzyszenie ds. Badań nad Rakiem w Atlancie (stan
                                                    Georgia).

                                                    źródło
                                                    zdrowie.onet.pl/1439658,2056,,,,bialko_we_krwi_pomoze_wczesnie_wykrywac_raka_pluc,ciekawostki.html
                                                  • 24.09.07, 09:57
                                                    W Wielkiej Brytanii zainaugurowano nowy genetyczny test pod nazwą
                                                    Progensa, na wykrywanie symptomów nowotworu prostaty w urynie.
                                                    Naukowcy liczą, iż pozwoli to na dokładną diagnozę i w niektórych
                                                    przypadkach będzie można wykluczyć biopsję, czyli pobieranie tkanki
                                                    z żywego organizmu.
                                                    Obecnie zdiagnozowanie choroby nowotworowej prostaty dokonywane jest
                                                    w oparciu o badanie poziomu jednej z protein w krwi (ang. prostate
                                                    specific antigen PSA), która wycieka z gruczołu krokowego do krwi.
                                                    Test nie jest uważany za wiarygodny, a diagnoza w oparciu o niego
                                                    jest trudna.

                                                    Wysoki wskaźnik PSA czyni chorobę nowotworową prawdopodobną, ale po
                                                    to, by lekarz mógł mieć miarodajną opinię, pacjent poddawany jest
                                                    dalszym bolesnym badaniom pobierania próbki z gruczołu krokowego
                                                    przy pomocy ostrej igły wprowadzanej przez odbyt.

                                                    Oznacza to, iż niektórzy mężczyźni mogą mieć wysoki poziom PSA,
                                                    który nie zostanie wykryty, podczas gdy inni poddawani są badaniom,
                                                    które nie są im potrzebne. Dodatkowo mężczyźni z podwyższonym PSA,
                                                    którzy nie mają objawów choroby nowotworowej, często muszą poddawać
                                                    się powtórnej biopsji.

                                                    Progensa bada aktywność genu PCA3 blisko powiązanego z występowaniem
                                                    nowotworu prostaty. Niski poziom genu wskazuje na to, iż tkanka jest
                                                    zdrowa.

                                                    Zastosowanie testu kosztuje 200 funtów (ok. 1100 zł) wobec ponad
                                                    dziesięciokrotnie niższych kosztów tradycyjnej diagnozy i nie zanosi
                                                    się na to, by test miał zostać powszechnie wprowadzony w publicznej
                                                    służbie zdrowia z wyjątkiem przypadków wysokiego ryzyka.

                                                    Rak prostaty w Wielkiej Brytanii wykrywany jest u 35 tys. mężczyzn
                                                    rocznie. 10 tys. rocznie umiera na tę chorobę.

                                                    źródło wiadomosci.onet.pl/1610565,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • 24.09.07, 17:59
                                                    Lek na raka piersi może pomóc w leczeniu mięśniaków macicy
                                                    Lek na raka piersi, anastrozol, może hamować rozwój łagodnych
                                                    nowotworów macicy, tzw. mięśniaków i łagodzić związane z nimi
                                                    uciążliwe objawy, np. silne krwawienie i bóle, wynika z najnowszych
                                                    greckich badań. Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "Obstetrics
                                                    and Gynecology".

                                                    Mięśniaki macicy są najczęstszymi łagodnymi nowotworami tego
                                                    narządu. Dotyczą 20-25 proc. kobiet w wieku rozrodczym (najczęściej
                                                    między 35. a 45. rokiem życia). Mogą powodować dokuczliwe
                                                    dolegliwości - obfite krwawienia miesięczne, silne bóle, a nawet
                                                    niepłodność. Z tego powodu guzy te nieraz są przyczyną anemii i
                                                    znacznie obniżają jakość życia pacjentek.

                                                    Jeśli mięśniakom towarzyszą takie uciążliwe objawy, leczy się je
                                                    operacyjnie. A ponieważ guzy te mają tendencje do odrastania, u
                                                    kobiet nie planujących już zajścia w ciążę często po prostu usuwa
                                                    się macicę (tzw. histerektomia). Jednak zabieg ten często negatywnie
                                                    wpływa na psychiczne samopoczucie pacjentek - może się wiązać z
                                                    obniżoną samooceną, czy ryzykiem wystąpienia depresji.

                                                    Dlatego lekarze od lat poszukują skutecznych alternatyw dla niego.

                                                    Naukowcy pod kierunkiem dra Fotiosa K. Varelasa z Uniwersytetu
                                                    Arystotelesa w Salonikach sprawdzali skuteczność leku na raka
                                                    piersi - anastrozolu, w leczeniu mięśniaków u 35 kobiet. W ciągu
                                                    trzech cykli trwających 28 dni pacjentkom podawano bardzo niskie
                                                    dawki leku - po 1 miligramie dziennie.

                                                    Jak wykazały badania USG wykonywane przed i po terapii, anastrozol
                                                    spowodował skurczenie się mięśniaków średnio o 56 proc. Dzięki temu
                                                    całkowita objętość macicy zmalała o 30 proc.

                                                    Wiązało się z tym złagodzenie takich objawów, jak silne krwawienia z
                                                    pochwy, ucisk lub ból w miednicy.

                                                    Jak zaznaczają naukowcy, korzystne działanie leku ograniczało się do
                                                    pacjentek po 40 roku życia i z dużymi mięśniakami.

                                                    Lek był ogólnie dobrze tolerowany przez kobiety i nie wywoływał
                                                    żadnych poważnych efektów ubocznych. U jednej pacjentki wywołał
                                                    suchość w pochwie, a inna odczuwała bóle w trakcie kontaktów
                                                    płciowych.

                                                    Zdaniem autorów pracy, wyniki te wskazują, że długoterminowe
                                                    podawanie anastrozolu może być dobrym sposobem na leczenie
                                                    mięśniaków. Zaznaczają jednak, że szerzej zakrojone, trwające wiele
                                                    lat badania są potrzebne by określić ewentualne ryzyko związane z
                                                    długotrwałym zażywaniem tego leku u kobiet przed menopauzą.

                                                    Anastrozol jest przeważnie stosowany w leczeniu starszych pacjentek
                                                    z rakiem piersi, takim, które przeszły już menopauzę. Daje efekty w
                                                    terapii raka piersi wrażliwego na estrogeny. Jego działanie polega
                                                    na blokowaniu enzymu o nazwie aromataza, pośredniczącego w produkcji
                                                    estrogenów.

                                                    Naukowcy podejrzewają, że anastrozol podawany w niskich dawkach
                                                    blokuje produkcję estrogenów w komórkach tworzących mięśniaki i w
                                                    ten sposób może hamować wzrost tych nowotworów.

                                                    źródło
                                                    zdrowie.onet.pl/1440018,2056,,,,lek_na_raka_piersi_moze_pomoc_w_leczeniu_miesniakow_macicy,ciekawostki.html
                                                  • 24.09.07, 18:00
                                                    Starsze kobiety, które piją minimum dwa drinki dziennie mogą mieć
                                                    podwyższone ryzyko raka trzonu macicy - informuje
                                                    pismo "International Journal of Cancer". Wynika to prawdopodobnie z
                                                    faktu, że u kobiet po menopauzie alkohol podnosi poziom estrogenów
                                                    pobudzających rozwój tego nowotworu.

                                                    Rak trzonu macicy wywodzi się z komórek błony śluzowej tego narządu,
                                                    tzw. endometrium. Naukowcy z Uniwersytetu Południowej Kalifornii w
                                                    Los Angeles przebadali 41.574 kobiet po menopauzie. Na wstępie
                                                    pacjentki udzieliły informacji odnośnie stanu zdrowia i swojego
                                                    stylu życia, m.in. picia alkoholu. W ciągu kolejnych 8 lat na raka
                                                    trzonu macicy zachorowały 324 kobiety.

                                                    Analiza danych wykazała, że kobiety, które wypijały minimum dwa
                                                    drinki dziennie były dwukrotnie bardziej narażone na raka macicy,
                                                    niż kobiety, które wcale nie piły alkoholu. U kobiet pijących go
                                                    mniej nie zaobserwowano podobnego wzrostu ryzyka.

                                                    Jak podkreśla prowadząca badania dr Veronica Wendy Setiawan, wyniki
                                                    te nie dowodzą jeszcze, że picie dużych ilości alkoholu bezpośrednio
                                                    wpływa na rozwój raka macicy. Mogą jednak stanowić potwierdzenie
                                                    wcześniejszych obserwacji, że alkohol podnosi stężenie estrogenów u
                                                    kobiet po menopauzie. A to jest uważane za istotny czynnik ryzyka
                                                    raka endometrium.

                                                    Badaczka przypomina, że wśród innych czynników ryzyka, które mają
                                                    związek z wyższym stężeniem estrogenów w organizmie wymienia się też
                                                    otyłość. Uważa się również, że na raka endometrium narażone są
                                                    bardziej kobiety, które późno przechodziły menopauzę lub w bardzo
                                                    młodym wieku miały pierwszą miesiączką (menarche). W obydwu
                                                    przypadkach organizm kobiety jest bowiem dłużej poddany działaniu
                                                    estrogenów.

                                                    Ponieważ w najnowszych badaniach nie uwzględniono kobiet przed
                                                    menopauzą, nie można spekulować na temat ewentualnego wpływu
                                                    alkoholu na ryzyko raka endometrium w tej grupie wiekowej. Jak
                                                    przypomina dr Setiawan, istnieją jednak pewne dowody wskazujące, że
                                                    również młode kobiety pijące stosunkowo dużo alkoholu mają
                                                    podwyższone stężenie estrogenów w organizmie, w porównaniu do
                                                    abstynentek.

                                                    źródło
                                                    zdrowie.onet.pl/1440022,2056,,,,picie_alkoholu_podnosi_ryzyko_raka_trzonu_macicy,ciekawostki.html
                                                  • 24.09.07, 20:10
                                                    Dieta śródziemnomorska poprawia rokowanie w raku jelita grubego

                                                    Znaczenie diety dla rozwoju raka jelita grubego wydaje się być
                                                    dobrze udokumentowane, jednak nie istnieją dane na temat takiego
                                                    wpływu na rokowanie u osób, które rozwinęły już pełnoobjawową
                                                    chorobę.

                                                    Prospektywne badanie obserwacyjne przeprowadzono angażując 1009
                                                    pacjentów z rakiem jelita grubego w III stadium. Były to osoby
                                                    uczestniczące w badaniu chemioterapii adjuwantowej (CALGB 89803) w
                                                    latach 1999 do 2001. Pacjenci Ci wypełnili kwestionariusz
                                                    dietetyczny w 6 miesięcy po zakończeniu podawania chemioterapii.
                                                    Autorom badania udało się wyselekcjonować dwa główne schematy
                                                    żywieniowe chorych pacjentów - pierwszy przypominający dietę
                                                    śródziemnomorską, oparty głównie na warzywach, owocach i rybach oraz
                                                    drugi - zachodni charakteryzujący się spożywaniem mięsa, tłuszczy i
                                                    słodyczy.

                                                    Pacjentów obserwowano średnio przez 5 lat i 4 miesiące. 223
                                                    pacjentów zmarło w tym czasie z powodu raka, 324 miało wznowę, a 28
                                                    zmarło, mimo, iż nie miały wznowy nowotworu. Osoby przyjmujące dietę
                                                    typu zachodniego miały 3,25 raza większe ryzyko wznowy oraz 2,32
                                                    ogólne ryzyko zgonu. Ryzyko zwiększone przez zachodni typ żywienia
                                                    było podobne nie zależnie od wieku, płci, BMI, poziomem aktywności
                                                    ruchowej oraz rodzaju chemioterapii.

                                                    Badanie wyraźnie wskazuje na korelację między dietą śródziemnomorską
                                                    a lepszymi wynikami leczenia u pacjentów z rakiem jelita grubego
                                                    leczonych chemicznie i chirurgicznie.

                                                    źródło
                                                    www.lekarzonkolog.pl/mod/news/6202.html?rss=18
                                                  • 27.09.07, 10:16
                                                    Leczenie raka wątroby wciąż sprawia wiele problemów, dlatego tak
                                                    ważne jest zapobieganie tej chorobie - mówili specjaliści na
                                                    zorganizowanej przez Polską Unię Onkologii konferencji prasowej.

                                                    Rak wątroby (przede wszystkim rak wątrobowokomórkowy) należy do
                                                    najczęściej występujących nowotworów złośliwych na świecie i jest
                                                    trzecią wśród nich przyczyną zgonów. W Polsce z jego powodu umiera
                                                    co roku ponad 200 osób.

                                                    To bardzo ciężka choroba, wymagająca natychmiastowej opieki
                                                    lekarskiej. Dotychczasowe metody leczenia - chirurgiczne wycięcie,
                                                    krioablacja czy chemioterapia - nie są zbyt skuteczne. W niektórych
                                                    wypadkach stosuje się przeszczep wątroby. Niedawno pojawiła się
                                                    bardziej skuteczna metoda tzw. terapii celowanej, lek o nazwie
                                                    sorafenib - powiedział dr Jerzy Załuski, ordynator oddziału
                                                    chemioterapii Wielkopolskiego Centrum Onkologii. Sorafenib hamuje
                                                    podział komórek nowotworowych i zapobiega tworzeniu się nowych
                                                    naczyń krwionośnych, ma niewiele działań ubocznych i jest skuteczny
                                                    także w raku nerki.

                                                    Rak wątroby może się rozwijać przez długi czas, nie dając objawów, a
                                                    dalsze losy chorego zależą od tego, jak wcześnie zostanie
                                                    rozpoznany - zaznaczył prof. Andrzej Szawłowski, krajowy konsultant
                                                    w dziedzinie chirurgii onkologicznej. Pobolewania w jamie brzusznej,
                                                    wzdęcia i utratę apetytu łatwo przypisać mniej poważnym chorobom,
                                                    choćby zespołowi jelita drażliwego. Gdy wystąpią silne bóle,
                                                    gorączka żółtaczka czy wodobrzusze, szanse na wyleczenie są
                                                    niewielkie.

                                                    Wiadomo, że rakowi wątroby sprzyjają takie czynniki jak wirusowe
                                                    zapalenie wątroby typu B i C. Podobne działanie ma nadmiar alkoholu,
                                                    pasożyty, hormonalne środki antykoncepcyjne oraz spleśniałe
                                                    produkty, w których są trujące aflatoksyny. Rzadziej chorują
                                                    kobiety - ze względu na ochronne, przeciwzapalne działanie żeńskich
                                                    estrogenów.

                                                    Wykonując co roku badanie USG jamy brzusznej można wykryć raka
                                                    wątroby we wczesnej fazie, dzięki czemu szanse wyleczenia znacznie
                                                    rosną. Umiar w spożywaniu alkoholu, unikanie zakażeń i przypadkowych
                                                    kontaktów seksualnych, szczepienia przeciwko wirusowemu zapaleniu
                                                    wątroby typu B, niestosowanie hormonalnych środków antykoncepcyjnych
                                                    oraz wyrzucanie wszelkich spleśniałych (nawet minimalnie) produktów
                                                    to także skuteczne środki profilaktyczne. Ryzyko wszelkiego rodzaju
                                                    nowotworów obniża zdrowy tryb życia - rekreacja fizyczna, relaks,
                                                    rzucenie palenia.

                                                    "Głównym problemem polskiej onkologii jest nie poziom leczenia, ale
                                                    brak pieniędzy" - ocenił prezes Polskiej Unii Onkologii, dr Janusz
                                                    Meder. Jego zdaniem, środki na leczenie chorych z nowotworami
                                                    powinny we właściwym czasie trafiać do najlepszych, referencyjnych
                                                    ośrodków, ponieważ tam zostaną wykorzystane z największym pożytkiem
                                                    dla chorych. "Limity nie mogą skazywać placówek na bezczynność, a
                                                    pacjentów na śmierć. Leczenie chorego z zaawansowanym nowotworem za
                                                    pomocą najnowszych leków może kosztować 100-200 tys. zł rocznie.
                                                    Dlatego właśnie teraz, wobec zbliżających się wyborów, powinniśmy
                                                    pytać polityków, co zamierzają zrobić dla poprawy sytuacji w
                                                    polskiej służbie zdrowia" - mówił prof. Meder.

                                                    źródło
                                                    zdrowie.onet.pl/1440575,2056,,,,najczestszy_nowotwor_zlosliwy_na_swiecie,ciekawostki.html
                                                  • 28.09.07, 20:54
                                                    To nie twoja wina ale ten artykuł jest o niczym.
                                                    --
                                                    Olaf
    • 28.09.07, 00:08
      Za:
      www.newscientist.com/channel/health/mg19526233.400-controversial-drug-dca-to-get-first-human-trials-.html
      Evangelos Michelakis zgromadzil $800,000 i uzyskal zgode na badania nad DCA.
      Pozostaje trzymac kciuki.

      Pzdr
      • 01.10.07, 13:00
        Jeden z rodzajów mikroRNA (miR-10b) występuje w dużej ilości w
        komórkach raka piersi, które uczestniczą w powstawaniu przerzutów
        tego nowotworu do innych organów. Naukowcy z USA opublikowali na
        łamach pisma "Nature" pracę, w której dowiedli, że to miR-10b
        odpowiada za powstawanie przerzutów raka piersi.

        Robert Weinberg wraz z zespołem z Whitehead Institute & MIT w
        Cambridge w USA odkryli, że miR-10b jest aktywowane przez czynnik
        Twist regulujący transkrypcję w wielu rodzajach nowotworów. Mikro
        RNA-10b reguluje ekspresję genu HOXD10 i aktywność genu RHOC, w ten
        sposób umożliwia komórkom guzów piersi atakowanie innych narządów.

        Autorzy pracy podkreślają, że zrozumienie roli miR-10b, jego
        wysokiej aktywności i mechanizmu działania w groźnych chorobach
        nowotworowych pozwala lepiej poznać biologię tych rodzajów raka,
        które dają przerzuty.

        źródło
        zdrowie.onet.pl/1441155,2056,,,,jak_tworza_sie_przerzuty_raka_piersi,ciekawostki.html
        • 02.10.07, 09:16
          W Polsce dostępna druga szczepionka na raka szyjki macicy
          Od października 2007 r. Polki mają dostęp do nowej, drugiej na
          polskim rynku, szczepionki na raka szyjki macicy - poinformowano na
          konferencji prasowej w Warszawie. Ale, jak podkreślał ginekolog dr
          Jacek Tulimowski, 100 proc. ochronę przed tym nowotworem zapewnia
          tylko połączenie szczepienia z regularnymi badaniami cytologicznymi.
          Jak przypomniał dr Jacek Tulimowski, który od lat współpracuje ze
          Stowarzyszeniem "Dziennikarze dla Zdrowia", rak szyjki macicy jest
          drugim na liście najczęstszych nowotworów złośliwych u kobiet na
          całym świecie. Co roku wykrywa się go u ok. 500 000 kobiet. Co 2
          minuty z jego powodu umiera na świecie jedna pacjentka, większość z
          nich (80 proc.) to mieszkanki krajów rozwijających się i biednych.

          Pod względem zachorowań na raka szyjki, jak i liczby zgonów z jego
          powodu Polska zajmuje niechlubne pierwsze miejsce w Europie.
          Codziennie umiera na niego 5 kobiet, a 10 dowiaduje, że jest na
          niego chorych. Zdaniem dr Tulimowskiego, statystyki te są o tyle
          niezrozumiałe, że raka szyjki macicy można bardzo skutecznie leczyć,
          pod warunkiem, że wykryje się go wcześnie w badaniach cytologicznych.

          Tymczasem, Polki robią cytologię zdecydowanie za rzadko, zaznaczył
          specjalista. Choć z badań wynika, że aż 70 proc. polskich kobiet wie
          co to jest cytologia, to tylko 25 proc. regularnie ją wykonuje.
          Wiele z nich nie ma też dostatecznej wiedzy na temat przyczyn raka
          szyjki, przypisując jego rozwój np. czynnikom genetycznym.

          Jak podkreślił ginekolog, badania naukowe dowodzą, że większość
          przypadków raka szyjki macicy - bo aż 99,7 proc. - jest spowodowana
          przewlekłymi zakażeniami wirusem brodawczaka ludzkiego - HPV.
          Zakażenia HPV są najczęstszymi infekcjami przenoszonymi drogą
          płciową. Szczególnie niebezpieczne (onkogenne) są dwa szczepy - HPV
          16 i HPV 18 odpowiedzialne za 70 proc. przypadków tych nowotworów.

          - Nowa szczepionka ma zapewniać odporność właśnie przeciwko tym dwóm
          szczepom. Choć badania wskazują, że wywołuje ona odporność krzyżową
          przeciwko dwóm dodatkowym wirusom HPV - tj. HPV 31 i HPV 45, które
          też mają udział w rozwoju raka szyjki - wyjaśniał dr Tulimowski. Pod
          wpływem preparatu produkcja przeciwciał przeciw HPV rośnie 10-
          krotnie.

          Badania nad skutecznością nowego preparatu prowadzono na 30 tys.
          kobiet od 10 do 55 roku życia, na wszystkich kontynentach, z krajów
          zarówno dobrze rozwiniętych, jak i biednych. Objęto nimi również
          kobiety, które wcześniej przebyły już zakażenie HPV. Wiadomo bowiem,
          że nie chroni ono przed kolejnymi zakażeniami i rozwojem raka.

          Okazało się, że u kobiet w wieku od 15 do 25 lat szczepionka
          zapewniała 100 proc. ochronę przed rozwojem zmian przedrakowych, a
          odporność ta utrzymywała się przez 5,5 roku. U pacjentek od 10 do 55
          roku życia przyjęcie trzech dawek preparatu (pełny cykl) pobudzało
          produkcję przeciwciał na wysokim poziomie. Badania nad skutecznością
          szczepienia u kobiet powyżej 25 roku życia jeszcze się nie
          zakończyły.

          Na podstawie tych wyników, szczepionka została zarejestrowana w
          Polsce ze wskazaniem do szczepienia dziewcząt i kobiet w wieku od 10
          do 25 roku życia. Zdaniem dr Tulimowskiego, dane na temat wzrostu
          produkcji przeciwciał pod wpływem szczepionki wskazują jednak, że
          powinny z niej korzystać również kobiety w starszym wieku, nawet te,
          które mają od lat stałego partnera. Jak przypomniał lekarz, wiadomo
          bowiem, że w części przypadków zakażenie wirusem HPV jest
          przenoszone przez bieliznę, ręczniki, deski klozetowe, a także na
          basenie czy w saunie.

          Według producentów, jedna dawka szczepionki ma kosztować 490 zł, a
          jeden pełny cykl szczepień wymaga trzech dawek. Na razie szczepionka
          nie jest refundowana. Dr Tulimowski uważa jednak, że ze względu na
          dowiedzioną skuteczność szczepień przeciwko HPV w prewencji raka
          szyjki, powinny się one znaleźć na liście szczepień obowiązkowych.

          Ginekolog podkreślił jednocześnie, że szczepienie nie jest
          alternatywą dla badań cytologicznych. - Aby uchronić się przed
          zachorowaniem na raka szyjki sama szczepionka nie wystarczy. Jeśli
          kobieta zaszczepi się, ale nie będzie regularnie, najlepiej raz do
          roku, robić badań cytologicznych, to tak jakby założyć super opony w
          starym, rozlatującym się samochodzie - alarmował lekarz. Według
          niego, 100-procentową ochronę przeciw temu nowotworowi może dać
          jedynie połączenie obydwu metod profilaktycznych.

          źródło: wiadomosci.onet.pl/1615865,16,1,0,120,686,item.html
        • 05.10.07, 10:07
          Komórki macierzyste uczestniczą w powstawaniu przerzutów
          nowotworowych

          Część komórek macierzystych ze szpiku kostnego pobudza powstawanie
          przerzutów raka piersi do innych organów - informują naukowcy z USA
          na łamach czasopisma "Nature".

          Robert Weinberg wraz z zespołem z Whitehead Institute for Biomedical
          Research odkrył, że mezenchymalne komórki macierzyste (MSC)
          stymulują komórki nowotworu sutka i pobudzają je do migracji.
          Już wcześniejsze badania sugerowały udział komórek MSC w rozwoju
          raka piersi. W swojej najnowszej pracy autorzy z Cambridge w USA
          wykazali, że przeszczepione myszom ludzkie komórki raka piersi
          pobudzają komórki MSC do produkcji cytokiny CCL5. Ta z kolei
          oddziałuje na komórki nowotworu piersi i ułatwia im przedostawanie
          się do naczyń krwionośnych i dalej - wraz z krwią - do innych
          narządów.

          Ponieważ nowotwory piersi występujące u kobiet także zawierają
          komórki MSC, nowe odkrycie może przyczynić się do opracowania
          ratującej ich życie terapii (poprzez modyfikacje działania CCL5 i
          jej receptora). KDO

          Część komórek macierzystych ze szpiku kostnego pobudza powstawanie
          przerzutów raka piersi do innych organów - informują naukowcy z USA
          na łamach czasopisma "Nature".

          Robert Weinberg wraz z zespołem z Whitehead Institute for Biomedical
          Research odkrył, że mezenchymalne komórki macierzyste (MSC)
          stymulują komórki nowotworu sutka i pobudzają je do migracji.
          Już wcześniejsze badania sugerowały udział komórek MSC w rozwoju
          raka piersi. W swojej najnowszej pracy autorzy z Cambridge w USA
          wykazali, że przeszczepione myszom ludzkie komórki raka piersi
          pobudzają komórki MSC do produkcji cytokiny CCL5. Ta z kolei
          oddziałuje na komórki nowotworu piersi i ułatwia im przedostawanie
          się do naczyń krwionośnych i dalej - wraz z krwią - do innych
          narządów.

          Ponieważ nowotwory piersi występujące u kobiet także zawierają
          komórki MSC, nowe odkrycie może przyczynić się do opracowania
          ratującej ich życie terapii (poprzez modyfikacje działania CCL5 i
          jej receptora).

          źródło PAP - Nauka w Polsce
          www.eduskrypt.pl/komorki_macierzyste_uczestnicza_w_powstawaniu_przerzutow_nowotworowych-info-9763.html?
          PHPSESSID=3e98fea8b624797df4713113fdca8c05
          • 05.10.07, 15:18
            Związek obecny w jabłkach i cebuli obniża ryzyko raka trzustki

            Kwercetyna, związek, którego bogatym źródłem są jabłka i cebula,
            może zapobiegać rozwojowi raka trzustki - wynika z niemiecko-
            amerykańskich badań. Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "American
            Journal of Epidemiology".

            Naukowcy z Uniwersytetu Hawajskiego oraz Uniwersytetu
            Kalifornijskiego we współpracy z badaczami z Niemiec przez 8 lat
            analizowali skład diety i stan zdrowia 183,5 tys. osób.

            Szczególną uwagę zwrócono na zawartość w diecie trzech flawonoidów
            roślinnych: kwercetyny, kemferolu (w liściach herbaty, szpinaku i
            kapusty) i myrycetyny (w jagodach). Flawonoidy są związkami, które
            nadają roślinom zabarwienie i mają bardzo korzystny wpływ na zdrowie
            ludzi i zwierząt. Z wcześniejszych badań wynika np., że flawonoidy
            mogą obniżać ryzyko chorób układu krążenia, a kwercetyna może
            zapobiegać rakowi płuc.

            Okazało się, że dieta bogata w te związki obniżała ryzyko raka
            trzustki. Najsilniejszy przeciwnowotworowy efekt flawonoidów
            zaobserwowano w przypadku palaczy, którzy są narażeni na ten
            nowotwór bardziej niż ogólna populacja. Osoby, które paliły i
            spożywały najniższe ilości flawonoidów miały najwyższe ryzyko raka
            trzustki.

            Naukowcy wykazali też, że aż 70 proc. flawonoidów w diecie stanowiła
            kwercetyna, obecna w popularnych warzywach, takich jak cebula i
            jabłka.

            Zdaniem autorów pracy, flawonoidy obniżają ryzyko raka głównie
            dzięki działaniu przeciwutleniającemu - neutralizują tzw. wolne
            rodniki, będące silnymi utleniaczami, które niszczą cenne składniki
            komórek i mogą wywoływać zmiany nowotworowe.

            Rak trzustki jest bardzo podstępnym i groźnym nowotworem. Obecnie
            jest praktycznie nieuleczalny. Większość chorych umiera w ciągu
            pierwszych 6 miesięcy po wykryciu nowotworu, a jedynie 3 proc.
            przeżywa 5 lat. Główną przyczyną niepowodzeń terapii jest to, że rak
            ten bardzo długo nie daje objawów i przeważnie jest wykrywany w
            bardzo zaawansowanym stadium.

            źródło
            zdrowie.onet.pl/1442867,2056,,,,zwiazek_obecny_w_jablkach_i_cebuli_obniza_ryzyko_raka_trzustki,ciekawostki.html
            • 05.10.07, 15:21
              Zwalczanie raka światłem musi być bezpieczniejsze
              Choć fotodynamiczna terapia antynowotworowa (PDT - ang. photodynamic
              therapy) jest zdecydowanie mniej inwazyjna i niebezpieczna od
              tradycyjnych metod walki z tymi groźnymi chorobami, to jednak wymaga
              jeszcze wielu badań i modyfikacji, by zasłużyć na miano
              najbezpieczniejszej metody walki z rakiem - donosi "Photochemical &
              Photobiological Sciences".

              "W ostatnich latach fotodynamiczna terapia została zaakceptowana
              jako jedna z metod walki zarówno ze złośliwymi, jak i niezłośliwymi
              chorobami" - przypomina doktor Zheng Huang z AMC Cancer Research
              Center (USA).

              Amerykańsko-francusko-kanadyjski zespół badaczy użył psów do
              przeprowadzenia testów laboratoryjnych z zastosowaniem terapii PDT.
              Ich celem było określenie stopnia wrażliwości tkanek otaczających
              narząd, który poddawany jest leczeniu tą - nowoczesną i uznawaną za
              niemal pozbawioną niebezpiecznych efektów ubocznych - metodą.

              W ramach eksperymentu przeprowadzono symulację leczenia nowotworu
              prostaty za pomocą fotouwrażliwiacza tkanek - Tookad'u (substancji
              nietoksycznej w formie nieaktywnej). Substancję tę podawano do
              chorego narządu tak, by w minimalnym stopniu trafił do innych,
              otaczających prostatę tkanek.

              Kolejnym etapem było naświetlenie chorego miejsca za pomocą
              precyzyjnie skierowanego źródła światła laserowego,
              przekształcającego nieaktywny dotąd Tookad w silnie reaktywny lek.
              Tak aktywowany Tookad blokuje naczynia krwionośne, przez co odcina
              dopływ tlenu i substancji odżywczych do chorych komórek, powodując
              ich śmierć.

              Po przeprowadzonej terapii PDT naukowcy pobrali do analizy próbki
              leczonej tkanki oraz te z bezpośredniej okolicy prostaty. Chcieli
              określić stopień niekontrolowanego zakresu aktywacji Tookadu i
              wielkość zniszczeń, jakie powstały w tym procesie.

              Odkryli, że pomimo dużej ostrożności - zarówno w podawaniu
              nieaktywnego leku, jak i aktywowaniu go światłem laserowym -
              stężenie aktywowanego Tookad'u w otaczających leczone miejsce
              tkankach było zauważalne. Co gorsza, zauważono też negatywne skutki
              zablokowania w tych rejonach naczyń krwionośnych.

              Naukowcy podsumowują, że takie wyniki jednoznacznie wskazują na
              konieczność prowadzenia dalszych badań i poszukiwania metod, które
              pozwolą na lepsze zabezpieczenie zdrowych tkanek leżących w
              najbliższym otoczeniu chorych narządów, które mają zostać poddane
              terapii PDT.

              źródło
              zdrowie.onet.pl/1442874,2056,,,,zwalczanie_raka_swiatlem_musi_byc_bezpieczniejsze,ciekawostki.html
              • 09.10.07, 18:24
                Opracowano nową, ulepszoną metodę wykrywania guzów pęcherza
                moczowego, dzięki czemu możliwe będzie skuteczniejsze leczenie
                pacjentów i zmniejszenie prawdopodobieństwa nawrotów raka -
                informują naukowcy z Holandii na łamach pisma "Nature Clinical
                Practice Urology".

                Alfred Witjes i Jude Douglass z University Medical Centre w Nijmegen
                porównali w swojej publikacji nową metodę z tymi stosowanymi
                tradycyjnie i doszli do wniosku, że nowy sposób może zapewnić lepszą
                i tańszą diagnostykę oraz terapię raka pęcherza.

                Do tej pory rozpoznawanie raka pęcherza nie było nigdy w 100 proc.
                skuteczne. Pomimo wprowadzenia w diagnostyce markerów specyficznych
                dla nowotworów dróg moczowych, ciągle dość często dochodzi do
                nawrotów raka. Zdaniem specjalistów wynika to z faktu, że część
                komórek guza nie zostaje usunięta podczas operacji.

                Metoda o nazwie cytoskopia fluorescencyjna, czyli ulepszone optyczne
                wziernikowanie pęcherza moczowego, pozwala lepiej niż tradycyjna
                cytoskopia z użyciem światła białego, uwidocznić guzy pęcherza. To z
                kolei umożliwia dokładniejsze oczyszczenie pęcherza z komórek
                nowotworu podczas operacji. Badania wykazały, że przy użyciu
                cytoskopii fluorescencyjnej wykrywa się więcej guzów, co pozwala
                zapobiegać nawrotom choroby nowotworowej.

                Naukowcy z Holandii porównali cechy dwóch rodzajów cytoskopii
                fluorescencyjnej (nazywanych HAL i ALA) z tradycyjną cytoskopią przy
                użyciu światła białego. Doszli do wniosku, że cystskopia HAL jest
                lepsza niż ALA do zastosowania u pacjentów z podejrzeniem guzów
                pęcherza. Jest też łatwiejsza w użyciu i znacząco poprawia możliwość
                dokładnego obejrzenia guzów podczas badania.

                Zdaniem autorów pracy, jedynym minusem nowej metody (HAL) jest
                nieznaczny wzrost wyników fałszywie pozytywnych w porównaniu z
                tradycyjną cytoskopią. Niemniej jednak trwają już prace nad
                zmniejszeniem ilości takich błędów i udoskonaleniem metody HAL.

                źródło
                zdrowie.onet.pl/1443552,2056,,,,nowa_metoda_diagnostyki_raka_pecherza,ciekawostki.html
                • 10.10.07, 09:40
                  Kolejny gen podejrzany o zwiększenie ryzyka raka piersi

                  Naukowcy z University of Michigan Health System zidentyfikowali nowy
                  gen, którego mutacja może przyczyniać się do wystąpienia raka
                  piersi. Gen HMMR wpływając na gen BRCA1, powoduje destabilizację
                  materiału genetycznego. Wpływa na podziały komórkowe i inicjuje
                  proces nowotworowy.

                  Wyniki zostały opublikowane w Nature of Genetics. Mutacja w genie
                  HMMR występuje u około 10% populacji (dla porównania mutacja w BRCA1
                  lub w BRCA2 pojawia się u 1 na 300 osób). Badanie rozpoczęło się od
                  analizy genów, których rola w nowotworze piersi jest już udowodniona
                  (BRCA1, BRCA2, ATM, CHEK2). Uzyskano w ten sposób obraz ich
                  współdziałania. Analizowano wpływ tych mutacji na inne geny. Okazało
                  się, że HMMR odgrywa kluczową rolę w powstawaniu raka piersi.
                  Przebadano 923 izraelskie kobiety chorujące na nowotwór piersi i
                  podobną liczbę zdrowych kobiet. Pewne mutacje w genie HMMR wyraźnie
                  korelowały z wystąpieniem nowotworu, niezależnie od
                  współistniejących lub nie mutacji BRCA1/2. Ryzyko wystąpienia
                  nowotworu przed 40 rokiem życia, u kobiety noszącej mutację w HMMR
                  było 2,7 razy wyższe niż u kobiety bez takiej mutacji. Podobne
                  analizy przeprowadzono z udziałem 2475 kobiet chorych na raka piersi
                  i 1918 zdrowych kobiet z Nowego Jorku. Jeśli pacjentka miała tylko
                  jedną kopię zmutowanego genu to ryzyko wystąpienia nowotworu piersi
                  wzrastało o 23%, natomiast oba wadliwe geny zwiększały ryzyko o 46%.
                  U kobiet obciążonych mutacją nowotwór występował średnio 12 miesięcy
                  wcześniej.

                  Powyższe doniesienie rozszerza listę znanych już mutacji
                  odpowiedzialnych za wystąpienie raka piersi. Dokładna identyfikacja
                  genu może umożliwić wczesną diagnostykę, a dodatkowo wyznaczyć nowy
                  kierunek w terapii raka piersi.

                  Źródło: University of Michigan Health System
                  www.ginekolog.pl/mod/news/6238.html?rss=15
    • 05.10.07, 09:53
      Od wielu już lat październik obchodzony jest jako Miesiąc Walki z
      Rakiem Piersi – najczęstszym po raku płuc nowotworem atakującym
      ludzi. Działania, szczególnie intensywnie podejmowane w tym czasie,
      służyć mają poprawie wiedzy na temat sposobów przeciwdziałania tej
      chorobie a także pomocy ludziom, których dotknęła.
      W Unii Europejskiej co 2 minuty wykrywany jest rak piersi u kobiety.
      Co 6 minut jedna z nich umiera. W skali roku daje to zatrważającą
      liczbę 88,5 tys. śmiertelnych ofiar tego najczęściej, po raku płuc,
      atakującego nowotworu. Choroba nie oszczędza także mężczyzn (co rok
      tysiąc z nich przegrywa walkę o życie).

      W ramach akcji „Październik Miesiącem Walki z Rakiem Piersi” w wielu
      miastach Polski odbywają się imprezy uświadamiające konieczność
      profilaktyki nowotworu piersi (organizowane są m. in. bezpłatne
      konsultacje lekarskie i badania USG).

      W Polsce wykrywa się ok. 14 tys. przypadków zachorowań rocznie.
      Prawie połowa z chorujących umiera. Przyczyną jest zwykle zbyt późne
      wykrycie nowotworu.

      Tymczasem nie każdy guzek jest rakiem, a sama diagnoza nowotworu nie
      jest równoznaczna z utratą piersi a tym bardziej z wyrokiem śmierci.
      Warunkiem ustrzeżenia się przed nowotworem jest jednak wczesne
      wykrycie guzka, co zapewniają odpowiednia wiedza i regularnie
      przeprowadzane badania.


      Jak wygrać z rakiem piersi

      W Polsce wykrywa się ok. 14 tys. przypadków zachorowań na raka
      piersi rocznie rocznie. Prawie połowa z chorujących umiera... Czy
      musi tak być? Dowiedz się wszystkiego na temat profilaktyki raka
      piersi.
      zdrowie.onet.pl/1442368,2039,0,1,,pazdziernik_miesiacem_walki_z_rakiem_piersi,profilaktyka.html

      źródło: wiadomosci.onet.pl/1617281,16,1,0,120,686,item.html
      • 05.10.07, 09:54
        Komórki płodu mogą chronić kobietę przed rakiem piersi
        Komórki płodowe, które nieraz pozostają w organizmie kobiety przez
        długi czas po urodzeniu dziecka, mogą chronić przed zachorowaniem na
        raka piersi - zaobserwowali naukowcy z USA. Artykuł na ten temat
        zamieszcza najnowszy numer pisma "Cancer Research".

        Od lat wiadomo, że urodzenie dziecka przed 25 rokiem życia obniża
        ryzyko zachorowania na raka piersi w przyszłości. Najnowsze odkrycie
        naukowców z Centrum Badań nad Rakiem im. Freda Hutchinsona w Seattle
        może częściowo wyjaśniać tę zależność.

        Badacze przetestowali krew pobraną od 82 kobiet, które w przeszłości
        urodziły dziecko. 35 z nich zachorowało na raka piersi.

        We krwi kobiet wolnych od nowotworu znacznie częściej (43 proc.
        grupy), niż u kobiet chorych (14 proc.), wykrywano obecność komórek
        płodu pozostałych po przebytej ciąży. Jak komentują autorzy pracy,
        odkrycie to wskazuje, że komórki płodowe mogą obniżać ryzyko raka
        piersi - prawdopodobnie dlatego, że stanowią źródło komórek
        odporności (limfocytów T, B oraz "naturalnych zabójców")
        trzymających nadzór nad wzrostem nowotworów. We wcześniejszych
        badaniach obserwowano, że u zdrowych kobiet aż 30-70 proc. spośród
        tych komórek odporności może wywodzić się z komórek pozostałych po
        płodzie.

        Zjawisko polegające na obecności komórek płodu w krwiobiegu matki
        jeszcze długo po porodzie nosi nazwę mikrochimeryzmu płodowo-
        matczynego. Jak wynika z dotychczasowych badań, może ono mieć
        zarówno pozytywny, jak i negatywny wpływ na organizm matki.

        Wiadomo np., że takie resztkowe komórki płodowe mogą sprzyjać
        naprawie matczynych komórek oraz zapewniać kobiecie ochronę
        immunologiczną. Z drugiej strony, mogą też przyczyniać się do
        rozwoju chorób autoagresywnych - wynikających z agresji układu
        odporności na własne tkanki.

        źródło:
        zdrowie.onet.pl/1442536,2056,,,,komorki_plodu_moga_chronic_kobiete_przed_rakiem_piersi,ciekawostki.html
        • 05.10.07, 09:56




          Szukaj Poczta Onet.pl
          KOBIETA:URODAZDROWIEŻYCIE
          GWIAZDMAGIAGOTOWANIEŚLUBPARTNERSTWODZIECKOKIOSK Start Profilaktyka
          Styl życia Fitness Diety Psychologia Seks Eksperci Ciekawostki
          Blogi




          Ciekawostki


          Inf. własna 2007-10-04 09:00
          Bezpłatna pomoc psychologiczna dla chorych na nowotwory!
          W dniach 13,14 października oraz 17 i 18 listopada br. w godzinach
          od 10 do 18 w nowootwartym Oddziale Akademii Walki z Rakiem,
          mieszczącym się przy ul. Kasprowicza 16 w Warszawie, organizowane
          będą dni otwarte. Akcja przeznaczona jest dla wszystkich zmagających
          się z chorobą nowotworową i zainteresowanych działalnością Akademii.

          Dzięki bezpłatnemu programowi pomocy psychologicznej dla osób
          walczących z rakiem i ich najbliższych Akademia Walki z Rakiem
          wypełnia istotną lukę na rynku świadczeń zdrowotnych. Bardzo często
          bowiem pacjent zmuszony jest samemu poradzić sobie z własną wiedzą
          na temat diagnozy oraz lękiem, co do dalszych rokowań. To osłabienie
          psychiczne pacjenta znacznie zmniejsza szanse pokonania choroby.

          Więcej na temat działalności Akademii i wiele cennych informacji
          znajdziesz na stronie: www.akademia.swiatlo.org a także pod
          numerami telefonów: (22) 633 98 54 oraz 605 17 38 16.

          źródło:
          zdrowie.onet.pl/1442660,2056,,,,bezplatna_pomoc_psychologiczna_dla_chorych_na_nowotwory,ciekawostki.html
        • 05.10.07, 09:58
          Lek na alzheimera może zapobiegać nawrotom raka piersi
          Lek stosowany w terapii chorych na alzheimera może zapobiegać
          nawrotom raka piersi - sugerują najnowsze badania brytyjskie, o
          których informuje pismo "Journal of the National Cancer Institute".

          Jak przypominają autorzy pracy, u jednej trzeciej kobiet skutecznie
          leczonych na raka piersi, nowotwór ten odnawia się po paru latach.
          Przyczyną tego są komórki rakowe, którym udało się przetrwać terapię.

          Naukowcy z Uniwersytetu w Manchesterze prowadzili badania na
          obecnych w złośliwych guzach piersi komórkach macierzystych, które
          są w stanie zapoczątkować wzrost nowego guza, czyli nawrót raka.

          Okazało się, że wzrost tych komórek jest pobudzany przez gen Notch.

          Zdaniem badaczy, odkrycie to rodzi nadzieję na nowe metody terapii
          kobiet z rakiem piersi. Chodzi przede wszystkim o opracowanie leków,
          które działając na gen Notch hamowałyby wzrost wszystkich tych
          komórek raka piersi, którym udało się przeżyć leczenie.

          Jedyny dostępny obecnie lek, który blokuje czynność genu Notch, jest
          stosowany w leczeniu chorych na azlheimera, przypominają naukowcy.
          Gdyby testy tego leku na pacjentkach z rakiem piersi dały pozytywne
          rezultaty, to można by było wdrożyć go do praktyki medycznej
          zaledwie w ciągu kilku lat. W przypadku zupełnie nowego leku proces
          ten zajmuje przeważnie kilkanaście lat. Tak było na przykład z
          innowacyjnym lekiem na raka piersi - herceptyną.

          W przyszłości badacze planują zidentyfikować inne geny, które
          regulują wzrost komórek macierzystych raka piersi. Liczą, że
          zaowocuje to jeszcze skuteczniejszymi metodami leczenia tego
          nowotworu.

          Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na konferencji
          Narodowego Instytutu Badań nad Rakiem, która odbyła się 1
          października w Birmingham.

          źródło
          zdrowie.onet.pl/1442531,2056,,,,lek_na_alzheimera_moze_zapobiegac_nawrotom_raka_piersi,ciekawostki.html
          • 05.10.07, 09:59
            Nowoczesne terapie i wsparcie psychiczne podstawą leczenia kobiet z
            rakiem piersi
            Aktualne metody terapii pozwalają na wyleczenie 80-90 proc.
            pacjentek z rakiem piersi - zapewniali specjaliści na wtorkowej
            konferencji prasowej w Warszawie. Warunkiem tego jest jednak
            wykrycie raka piersi we wczesnym stadium rozwoju, jak również
            zapewnienie pacjentkom dostępu do opieki i wsparcia psychologa.

            Podczas konferencji zainaugurowano obchody "Października -
            Ogólnopolskiego Miesiąca Walki z Rakiem". Podsumowano również
            dotychczasowe efekty Ogólnopolskiego Programu Edukacyjnego "Rak
            piersi od A do Z".

            Jak przypomniał prezes Polskiej Unii Onkologii dr Janusz Meder,
            kierownik Kliniki Nowotworów Układu Chłonnego w Centrum Onkologii w
            Warszawie, co roku w Polsce notuje się 12 tys. nowych zachorowań na
            raka piersi. Jest to ciągle najczęstszy nowotwór złośliwy wśród
            kobiet. Dotyka przede wszystkim pań po 50 roku życia.

            Jak zaznaczył dr Meder, niemal połowa polskich pacjentek z wykrytym
            rakiem piersi umiera, a przyczyną jest to, że guz został u nich
            wykryty za późno. "Tymczasem największe szanse na wyleczenie
            istnieją wówczas, gdy wielkość guza w momencie diagnozy nie
            przekracza 1 cm średnicy" - podkreślił onkolog. W późniejszych
            stadiach komórki rakowe atakują sąsiednie tkanki i rozprzestrzeniają
            się - przez układ limfatyczny i krwiobieg, dając przerzuty m.in. do
            węzłów chłonnych, czy przerzuty odległe - do kości, płuc, wątroby,
            mózgu. W tym stadium tylko 10 proc. pacjentek przeżywa 5 lub więcej
            lat, co jest praktycznie równoznaczne z wyleczeniem choroby.

            Wśród objawów raka piersi, oprócz obecności guzka, dr Meder
            wymienił: wciągnięcie lub zniekształcenie brodawki, wydzielina lub
            krwawienie z niej, zmiany wielkości i kształtu piersi, zmiany skórne
            wokół brodawki, pomarszczenie skóry piersi, owrzodzenie oraz guz w
            dole pachowym.

            Jak zaznaczył dr Meder, aby zwiększyć wczesną wykrywalność raka
            piersi w Polsce trzeba przypominać kobietom, że obserwowały swój
            organizm i w porę wykrywały wszelkie niepokojące sygnały jakie nam
            daje. Ogromną role odgrywa tu również program przesiewowych badań
            mammograficznych.

            Dr Zbigniew Mentrzak podkreślał z kolei, że aby leczenie raka piersi
            dawało jak najlepsze efekty powinno być prowadzone w
            wyspecjalizowanych ośrodkach medycznych, dysponujących zespołem
            specjalistów, w skład którego wchodzi m.in. chirurg,
            chemioterapeuta, radioterapeuta, psycholog i rehabilitant.

            Onkolog podkreślił, że wykrycie raka piersi we wczesnym stadium
            pozwala zastosować leczenie oszczędzające, czyli usunąć ognisko
            nowotworu, a nie całą pierś i wszystkie węzły chłonne. Dużym
            postępem w terapii chorych na raka piersi jest częściowe
            napromienianie chorej piersi, metody pozwalające usuwać tylko
            wartownicze węzły chłonne, a nie wszystkie węzły, metody pozwalające
            na przeprowadzenie jednoczesnej amputacji i rekonstrukcji piersi
            oraz nowe leki na raka dobrane ze względu na biochemiczną
            charakterystykę nowotworu.

            Według psycholog z Centrum Onkologii w Warszawie Marioli Kosowicz,
            pacjenci z chorobą nowotworową potrzebują wsparcia psychologicznego
            praktycznie na każdym etapie choroby - od momentu wykrycia, przez
            okres leczenia przyczynowego, aż po moment, w którym podejmowana
            jest decyzja o leczeniu objawowym, gdyż więcej nie da się już dla
            pacjenta zrobić. Tymczasem, w Polsce dostęp do psychologa mają
            jedynie pacjenci leczący się w nielicznych ośrodkach medycznych w
            dużych miastach.

            "Pacjentom chorym na nowotwór ciągle towarzyszą strach i lęk - przed
            bólem, przed samotnością, przed śmiercią" - powiedziała
            specjalistka. Według niej dane wskazują, że aż 49 proc. pacjentów z
            nowotworami cierpi na depresję; u 42 proc. jest leczonych, ale tylko
            15 proc. skutecznie. Zdaniem psycholog, w przetrwaniu trudnych
            sytuacji pacjentom i ich rodzinom może w dużym stopniu pomóc
            edukacja. "Bez edukacji i wsparcia, chorym bardzo trudno przejść
            przez chorobę nowotworową" - zaznaczyła.

            Jak powiedziała prezes Stowarzyszenia "Amazonek" Warszawa - Centrum,
            Elżbiety Kozik, na tym polu dużą rolę mogą odgrywać organizacje
            pacjentów. "Pacjentki chore na raka piersi doświadczają nieustannie
            lęku przed nawrotami choroby i przerzutami. Zaletą organizacji
            pacjentów, takich jak +Amazonki+ jest właśnie to, że ich członkinie
            wzajemnie udzielają sobie wsparcia psychicznego i dają nadzieję" -
            wyjaśniała Kozik.

            Stowarzyszenie dba też o ciągłą edukację kobiet chorych na raka
            piersi. Z inicjatywy "Amazonek" od 2006 roku realizowany jest
            ogólnopolski program "Rak piersi od A do Z". Jego celem jest
            poszerzanie wiedzy kobiet dotkniętych tą chorobą m.in. na tematy
            związane z możliwościami nowoczesnej terapii, rehabilitacją po
            leczeniu oraz najnowszymi metodami rekonstrukcji piersi.

            W ramach programu zorganizowano dotychczas cykl regionalnych spotkań
            edukacyjnych w 10 największych miastach polskich. Wzięli w nich
            udział specjaliści z całej Polski oraz 2 tys. polskich "Amazonek". W
            2007 roku "Amazonki" obchodzą 20-lecie swojego powstania.

            źródło
            zdrowie.onet.pl/1442249,2056,,,,nowoczesne_terapie_i_wsparcie_psychiczne_podstawa_leczenia_kobiet_z_rakiem_piersi,ciekawostki.html
            • 05.10.07, 10:00
              Dieta bogata w wapń może zapobiegać przerzutom
              Dieta o podwyższonej zawartości wapnia wzmacnia kości i może chronić
              je przed przerzutami raka piersi - informuje pismo "Cancer
              Research".

              U około 70 proc. pacjentów z zaawansowanym rakiem piersi występują
              przerzuty nowotworu do kości. Prowadzi to do osłabienia struktury
              kostnej, co powoduje ból i złamania patologiczne. Osłabiona kość
              staje się jeszcze bardziej podatna na przerzuty - to typowe dla
              procesów chorobowych "błędne koło".

              Jak wynika z badań przeprowadzonych na myszach przez naukowców z
              australijskiego ANZAC Research Institute w Concord, niedobór wapnia
              w diecie sprzyja przerzutom raka piersi do kości, natomiast szklanka
              wzbogaconego w wapń mleka może wzmacniać kości i zapobiegać
              przerzutom, w ten sposób wspomagając zasadniczą terapię. Szczególnie
              narażone na przerzuty są starsze kobiety, które przyjmują zbyt mało
              wapnia bądź witaminy D.

              źródło
              zdrowie.onet.pl/1442391,2056,,,,dieta_bogata_w_wapn_moze_zapobiegac_przerzutom,ciekawostki.html
              • 11.10.07, 08:24
                • 12.10.07, 17:27
                  Niskotłuszczowa dieta może zmniejszać ryzyko raka jajników
                  Dieta o niskiej zawartości tłuszczu może zmniejszać ryzyka raka
                  jajników u kobiet po menopauzie - informują naukowcy z USA na łamach
                  pisma "Journal of the National Cancer Institute".

                  Ross Prentice wraz z zespołem z Fred Hutchison Cancer Research
                  Center w Seattle analizował dane dotyczące diety kobiet, które
                  przeszły okres menopauzy i zmieniły sposób odżywiania tak, aby
                  obniżyć ilość spożywanych tłuszczy. Naukowcy chcieli sprawdzić, czy
                  taka zmiana diety wpływa na ryzyko raka jajników oraz endometrium
                  (błony śluzowej wyściełającej macicę) oraz na ryzyko nowotworów
                  ogólnie.

                  Do badań zaklasyfikowano prawie 20 000 kobiet, które stosowały
                  zmodyfikowaną dietę i 30 000 pań na normalnej diecie. Uczestniczki,
                  które stosowały specjalną dietę, poproszono o zmniejszenie spożycia
                  tłuszczy o 20 proc. oraz o spożywanie warzyw i owoców przynajmniej 5
                  razy dziennie, a posiłków zawierających pełne ziarna co najmniej 6
                  razy dziennie. Badania efektów takiego sposobu odżywiania się
                  prowadzono przez 8 kolejnych lat.

                  Naukowcy zaobserwowali, że przez pierwsze cztery lata od rozpoczęcia
                  stosowania diety ryzyko raka jajników nie zmienia się u zdrowo
                  odżywiających się kobiet w porównaniu z grupą kontrolną. Natomiast w
                  kolejnych czterech latach kobiety stosujące niskotłuszczową dietę są
                  zdecydowanie mniej narażone na zachorowanie na raka jajników.

                  Nie zaobserwowano różnic pod względem ryzyka raka endometrium,
                  aczkolwiek ryzyko nowotworów złośliwych w grupie kobiet stosujących
                  dietę było nieznacznie mniejsze.

                  Autorzy pracy planują kolejne badania wpływu zdrowego sposoby
                  odżywiania się na ryzyko zachorowania na nowotwory.

                  źródło
                  zdrowie.onet.pl/1444066,2056,,,,niskotluszczowa_dieta_moze_zmniejszac_ryzyko_raka_jajnikow,ciekawostki.html
                  • 15.10.07, 15:43
                    Przy użyciu tzw. inhibitorów deacetylaz histonów, stosowanych m.in.
                    w terapii raka, można zatrzymać nadmierne pobudzenie układu
                    immunologicznego, będące przyczyną wielu problemów takich jak
                    zapalenie jelita czy odrzucanie przeszczepionych organów - informują
                    na łamach pisma "Nature Medicine" naukowcy z USA.
                    Aktywacja układu odpornościowego organizmu zazwyczaj ma na celu
                    walkę ze szkodliwymi bakteriami czy wirusami. Jednak nie zawsze tak
                    jest, bywa też przyczyną chorób autoimmunologicznych, kiedy to układ
                    odpornościowy niszczy własne narządy np. u chorych na toczeń, czy
                    stwardnienie rozsiane. Poza tym, nadmierne pobudzenie układu
                    odporności jest przyczyną alergii i odrzucania przeszczepionych
                    narządów.

                    W najnowszych badaniach Wayne Hancock wraz z zespołem ze Szpitala
                    Dziecięcego w Filadelfii wykazał, że leki o nazwie inhibitory
                    deacetylaz histonów (w skrócie HDI), aktywują komórki odporności
                    tzw. regulatorowe limfocyty T, które z kolei hamują pobudzenie
                    pozostałych składników układu immunologicznego.

                    Podczas badań naukowcy dowiedli, że HDI zmniejszają rozwój zapalenia
                    jelita i zapobiegają odrzucaniu przeszczepów po transplantacji serca
                    i trzustki.

                    Działanie HDI polega na hamowaniu enzymów z grupy deacetylaz
                    histonów. W ten sposób leki te regulują aktywność genów. Stosuje się
                    je podczas regeneracji mięśni, w zapobieganiu przerostowi mięśnia
                    sercowego, leczeniu malarii oraz jako cytostatyki podczas chorób
                    nowotworowych.

                    Odkrycie Hancocka i współpracowników sugeruje, że leki z grupy HDI,
                    które są już zatwierdzone przez Amerykańską Agencję do spraw Leków i
                    Żywności (FDA) do stosowania w terapii raka, mogą być używane
                    również w leczeniu chorób związanych z nadmiernym pobudzeniem układu
                    odpornościowego, w tym chorób autoimmunologicznych takich jak np.
                    stwardnienie rozsiane.

                    źródło
                    wiadomosci.onet.pl/1622839,16,1,0,120,686,item.html
                    • 15.10.07, 15:45
                      Nowoczesne metody terapeutyczne pozwalają wielu chorym na białaczkę
                      całymi latami prowadzić normalne życie. Polacy powinni jednak
                      pamiętać, że warunkiem skutecznego leczenia białaczek, jest ich
                      wczesne wykrywanie, a to umożliwia regularne wykonywanie morfologii
                      krwi - mówili lekarze hematolodzy na piątkowej konferencji prasowej
                      w Warszawie.

                      Zorganizowano ją z okazji obchodzonego w Polsce po raz 6. Dnia
                      Honorowego Dawcy Szpiku.

                      Jak przypomniał prof. Wiesław Wiktor Jędrzejczak, Konsultant Krajowy
                      ds. Hematologii, białaczki są grupą ponad 100 chorób układu
                      krwiotwórczego. W Polsce co roku wykrywa się 4 tys. nowych
                      zachorowań na białaczkę. Ze względu na tempo rozwoju białaczki
                      dzieli się na ostre i przewlekłe, natomiast ze względu na tkankę, z
                      której się wywodzą - na szpikowe (ze szpiku kostnego) i limfoidalne
                      (z tkanki limfoidalnej, czyli część układu krwionośnego
                      odpowiedzialnego za odporność).

                      Jak ocenił prof. Jędrzejczak, przy obecnym stanie rozwoju medycyny
                      wielu chorych z wykrytą białaczką może żyć normalnie przez długi
                      czas. Na przykład jeszcze przed 1995 roku pacjenci z przewlekłą
                      białaczką szpikową przeżywali 3-5 lat od momentu wykrycia choroby, a
                      obecnie - kilkanaście lat i dłużej.

                      Jedna z przyczyn tego stanu rzeczy jest ogromny postęp, jaki dokonał
                      się w dziedzinie przeszczepów szpiku. Ta grupa metod jest obecna na
                      świecie od początku lat 70., a w Polsce - od połowy lat 80., ale
                      ciągle się rozwija, a jednocześnie spada jej toksyczność dla
                      pacjentów.

                      Według prof. Jerzego Hołowieckiego ze Śląskiego Uniwersytetu
                      Medycznego, Konsultanta Regionalnego ds. Hematologii w Polsce
                      rocznie wykonuje się średnio ponad 800 przeszczepów szpiku. Jest to
                      ponad 130-krotny wzrost w ciągu ostatnich 17 lat - w 1989 roku
                      takich przeszczepów wykonano 6, a w roku 2007 - 854. Pomimo tego,
                      wskaźnik liczby transplantacji szpiku w Polsce jest jednak
                      dwukrotnie niższy niż w przodujących krajach Europy. Zdaniem prof.
                      Hołowieckiego, dobrze by było, gdyby w najbliższym czasie wzrósł on
                      przynajmniej o połowę.

                      Tymczasem w ostatnich latach obserwuje się spowolnienie wzrostu
                      liczby przeszczepów szpiku. Prof. Hołowiecki uważa, że jedną z
                      istotnych przyczyn tego stanu rzeczy jest niezmienna od kilku lat
                      wysokość funduszy, jakie Ministerstwo Zdrowia otrzymuje na ten cel.
                      Na świecie rosną jednak ceny nowych technologii, leków oraz koszty
                      pozyskiwania szpiku od dawców zagranicznych. Poza tym w ostatnim
                      czasie obserwuje się odpływ hematologów wyspecjalizowanych w
                      przeszczepach szpiku za granicę, głównie do Wielkiej Brytanii i
                      Skandynawii. Ostatecznie, może to - zdaniem hematologa - doprowadzić
                      do zwiększenia liczby pacjentów oczekujących na znalezienie dawcy.

                      Pozyskiwanie potencjalnych dawców szpiku jest jednym z podstawowych
                      celów działalności Fundacji Urszuli Jaworskiej. Jak ocenia
                      założycielka tej fundacji - Urszula Jaworska, która w 1997 roku z
                      powodu białaczki jako pierwsza w Polsce przeszła przeszczep szpiku
                      od niespokrewnionego dawcy, problemem nie jest pozyskiwanie
                      ochotników do oddania szpiku, ale brak pieniędzy na przebadanie tych
                      osób. Do tej pory fundacja znalazła 30 tys. ochotników, z czego
                      przebadała 12 300, na przebadanie pozostałej grupy brakuje jej ok.
                      6,3 mln złotych.

                      Choć przeszczepianie szpiku może - w zależności od rodzaju białaczki
                      i jej przebiegu - przedłużać remisję choroby, jak również dawać
                      całkowite wyleczenie, nawet w przypadku 80 proc. pacjentów, to nie
                      wszyscy chorzy mogą korzystać z tej metody. Według prof.
                      Jędrzejczaka, przeciwwskazaniem do tej transplantacji może być
                      podeszły wiek, czy inne choroby towarzyszące. U części pacjentów
                      alternatywą dla przeszczepów mogą być nowoczesne leki. Trzeba jednak
                      pamiętać, że nie działają one u wszystkich chorych, ale bardzo
                      specyficznie - zależnie od typu białaczki.

                      Jak podsumował prof. Jędrzejczak, aby leczenie białaczki przyniosło
                      jak najlepsze efekty, choroba musi być wykryta wcześnie. Dlatego tak
                      ważne jest wykonywanie regularnych badań krwi, podkreślił hematolog.

                      źródło
                      zdrowie.onet.pl/1444748,2056,,,,zycie_z_bialaczka_jest_mozliwe,ciekawostki.html
                      • 15.10.07, 15:48
                        LUBELSCY NAUKOWCY OD KILKU LAT PROWADZĄ NOWATORSKIE BADANIA

                        Lekarze z lubelskiej Akademii Medycznej pracują nad szczepionką na
                        raka. Choć to wciąż eksperymentalna metoda leczenia, zastosowano ją
                        u kilkudziesięciu pacjentów z zaawansowaną przewlekłą białaczką
                        limfatyczną, rakiem płuca, jajnika i nerki. U niektórych osiągnięto
                        stabilizację choroby nowotworowej.

                        – Zastosowanie szczepionki przeciwnowotworowej w przypadku raka
                        jajnika dało obiecujące wyniki – podkreśla prof. Jan Kotarski,
                        kierownik Kliniki Ginekologii Onkologicznej Akademii Medycznej w
                        Lublinie. – A trzeba pamiętać, że szczepionka podawana była
                        pacjentkom w bardzo zaawansowanym stadium choroby nowotworowej. Po
                        wyczerpaniu możliwości leczniczych dostępnych medycynie.

                        Naukowcy z lubelskiej AM od kilku już lat prowadzą badania nad
                        szczepionką przeciwko rakowi z wykorzystaniem komórek
                        dendrytycznych. Jako pierwsi w Polsce podjęli się tych badań i dziś
                        są najbardziej liczącym się w tej materii ośrodkiem. Nie tylko w
                        Polsce, ale również poza granicami naszego kraju. Na zakończone
                        właśnie w Lublinie sympozjum naukowe poświęcone immunoterapii
                        przyjechał z USA prof. Martin Cannon, który prowadzi tożsame z
                        lubelskimi badania. Badania nad szczepionkami przeciwnowotworowymi
                        są rozwijane bowiem na całym świecie. Stworzenie skutecznej
                        szczepionki przeciwrakowej jest celem poszukiwań w ponad 10 wielkich
                        ośrodkach badawczych w Stanach Zjednoczonych i Europie.

                        Lubelski Zakład Immunologii Klinicznej, kierowany przez profesora
                        Jacka Rolińskiego, prowadzi badania we współpracy z niemieckimi
                        uczonymi z Uniwersytetu w Ulm. Tworzone przez nich szczepionki
                        terapeutyczne nie są uniwersalne, lecz tworzone dla konkretnego
                        chorego.

                        – By je stworzyć, musimy pobrać z organizmu pacjenta chorego na raka
                        jego komórki nowotworowe, a z jego krwi obwodowej komórki
                        dendrytyczne. Bo właśnie komórki dendrytyczne mają tę unikalną
                        właściwość, że potrafią najskuteczniej pokazać limfocytom z układu
                        odpornościowego komórki nowotworowe, które należy zniszczyć. Ta
                        szczepionka, podobnie jak w przypadku wszelkich szczepionek, ma
                        wywołać reakcję układu immunologicznego i pobudzić go do
                        zwalczenia „wrogich” komórek – mówił w Kurierze prof. Roliński,
                        wyjaśniając prowadzone przez siebie badania.

                        Szczepionkę podaje się choremu drogą tradycyjną, dożylną czy wprost
                        do guza. Naukowcy z Zakładu Immunologii razem z lekarzami wielu
                        lubelskich klinik przygotowali szczepionki dla kilkudziesięciu
                        chorych. U części z nich uzyskali odpowiedź kliniczną w postaci
                        stabilizacji choroby nowotworowej, zmniejszenia masy guza,
                        wydłużenie czasu przeżycia. Jednak u części chorych brak było
                        odpowiedzi na podaną szczepionkę.

                        – To wciąż jest eksperymentalna metoda leczenia, nie chcielibyśmy
                        rozbudzać nadziei ciężko chorych ludzi. Jeszcze musimy wiele się
                        nauczyć, pokonać wiele barier – podkreślają lekarze.

                        źródło
                        www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-44960.html
                        • 17.10.07, 11:54
                          Popularny wariant genu SMAD7 jest związany ze zwiększonym ryzykiem
                          zachorowania na raka jelita grubego - informują naukowcy z Wielkiej
                          Brytanii na łamach pisma "Nature Genetics".
                          Richard Houlston i Ian Tomlinson wraz z zespołem z Instytutu Badania
                          Raka w Sutton przeprowadzili badanie genomu w celu znalezienia genów
                          potencjalnie związanych z ryzykiem raka jelita grubego.

                          Przeanalizowali ponad 500, 000 wariantów genów różniących się budową
                          pojedynczych nukleotydów u kilku tysięcy osób z rodzinnym
                          obciążeniem nowotworem jelita grubego oraz u zdrowych osób.

                          Badacze odkryli, że trzy warianty genu SMAD7 są związane ze
                          zwiększonym ryzykiem raka jelita grubego. Gen SMAD7 koduje białko
                          wewnątrzkomórkowe, które hamuje ścieżkę sygnałową umożliwiającą
                          przekazywanie sygnału pomiędzy komórkami wielu tkanek, między innymi
                          w okrężnicy.

                          Pomimo, że różnice w budowie nukleotydowej genu SMAD7 umiarkowanie
                          zwiększają ryzyko zachorowania na raka jelita grubego, są
                          odpowiedzialne za około 15proc. wszystkich przypadków zachorowań na
                          ten rodzaj nowotworu w całej populacji, podsumowują autorzy pracy.

                          źródło
                          wiadomosci.onet.pl/1624524,16,1,0,120,686,item.html
                          • 17.10.07, 12:00
                            W październikowym numerze World Journal of Gastroenterology
                            przedstawiono wyniki badania przydatności PET/CT w wykrywaniu
                            nawrotów i przerzutów raka jelita grubego (CRC). Autorzy chińscy
                            przeanalizowali retrospektywnie grupę 68 pacjentów zoperowanych z
                            powodu CRC pomiędzy sierpniem 2004 a 2006 roku. W badanej grupie
                            było 48 mężczyzn i 20 kobiet. Po zobrazowaniu metodą PET/CT
                            nawrót/przerzuty potwierdzono w ponad 82% (56/68), przy czym w
                            PET/CT wykryto więcej zmian niż tylko w CT lub ultrasonografii (30%,
                            17/56).

                            Rak jelita grubego przy użyciu tradycyjnych metod tj. USG, CT lub
                            MRI jest wykrywany dopiero, gdy guz osiąga duże rozmiary. PET/CT
                            umożliwia wykrycie zaburzonego metabolizmu glukozy w tkance
                            nowotworowej, możliwe jest przy tym przebadanie całego ciała w
                            trakcie jednego badania. W cytowanym badaniu na podstawie PET/CT
                            zmodyfikowano leczenie u 11 pacjentów (16%, 11/68). W 3 przypadkach
                            wykryto przerzuty w wątrobie lub płucach, co umożliwiło
                            przeprowadzenie leczenia chirurgicznego, w 6 przypadkach wykryto
                            rozsiane zmiany przerzutowe i odstąpiono od leczenia chirurgicznego,
                            kwalifikując pacjentów do chemioterapii.

                            Pomimo wyższych kosztów diagnostyki, badanie wykazało przewagę 18F-
                            DG PET/CT nad klasyczną CT oraz USG w diagnostyce obrazowej
                            nawrotów/przerzutów raka jelita grubego i odbytnicy.

                            źródło:
                            www.lekarzonkolog.pl/mod/news/6251.html?rss=12
                            • 17.10.07, 15:58
                              Geny, które przedłużają życie i chronią przed rakiem.
                              Jak wykazały badania przeprowadzone na nicieniu Caenorhabditis
                              elegans, działając na niektóre geny można jednocześnie spowalniać
                              proces starzenia i chronić przed nowotworami - informuje
                              pismo "Nature Genetics".

                              O Caenorhabditis elegans zaczęło być głośno w roku 1993, gdy doktor
                              Cynthia Kenyon odkryła, że zmiana w jednym genie (zwanym daf-2)
                              przedłuża życie tego robaka dwukrotnie. Po raz pierwszy dowiodła
                              wpływu poszczególnych genów na długość życia i tego, że da się
                              regulować działanie owych genów.

                              Teraz profesor Kenyon wraz z innymi naukowcami z University of
                              California w San Francisco wykazała (stosując między innymi technikę
                              interferencji RNA), że działanie kilkunastu genów jednocześnie
                              przedłuża życie i spowalnia wzrost nowotworów.

                              Wiele genów robaka ma swoje odpowiedniki u ludzi, możliwe więc, że
                              nowe leki zapewnią nam kiedyś dłuższe i wolne od nowotworów życie.
                              Na razie osoba w wieku 65 lat jest 100-krotnie bardziej narażona na
                              choroby nowotworowe niż 35-latek.

                              źródło
                              zdrowie.onet.pl/1445445,2056,,,,geny_ktore_przedluzaja_zycie_i_chronia_przed_rakiem,ciekawostki.html
                              • 17.10.07, 16:01
                                Nowe genetyczne markery oporności raka piersi na trastuzumab

                                Trastuzumab, monoklonalne przeciwciało stosowane w leczeniu
                                pacjentek z rakiem piersi, wykazującym nadekspresję białka HER2,
                                jest skuteczny mniej więcej w połowie przypadków. Badacze z The
                                Netherlands Cancer Institute donoszą na łamach październikowego
                                wydania Cancer Cell o identyfikacji markerów oporności na
                                trastuzumab.

                                Badacze zidentyfikowali gen supresorowy PTEN jako modulatora
                                wrażliwości na trastuzumab, w linii komórkowej raka piersi. Jest to
                                zgodne z wcześniejszymi badaniami, w których aktywność PTEN
                                korelowała z opornością na trastuzumab. Utrata aktywności PTEN
                                powoduje hiperaktywację szlaku PI3K; nieprawidłowa aktywacja tego
                                szlaku ma miejsce w wielu pierwotnych rakach piersi i może zachodzić
                                także w wyniku mutacji aktywujących genu PIK3CA. Naukowcy zbadali
                                więc, czy aktywność szlaku PI3K, określana przez mutacje aktywujące
                                PIK3CA, lub zaburzona ekspresja PTEN były czynnikami predykcyjnymi
                                odpowiedzi na trastuzumab. W wyniku takiej połączonej analizy
                                możliwa była identyfikacja dwukrotnie większej liczby pacjentek o
                                podwyższonym ryzyku progresji choroby niż przy wyłącznej analizie
                                PTEN. Łączna analiza powyższych biomarkerów wykazała statystycznie
                                znamienną i istotną przewagę.

                                Badacze podkreślają, że jest jeszcze za wcześnie na kliniczne
                                wykorzystanie ich odkrycia. Jednak obiecująca jest sama metodyka
                                badania – połączona analiza RNAi in vitro oraz materiału tkankowego
                                od konkretnego pacjenta. Takie rozszerzone badanie pozwala też na
                                głębsze zrozumienie mechanizmów oporności w odniesieniu do
                                konkretnych chorych.

                                Źródło:
                                www.lekarzonkolog.pl/mod/news/6255.html?rss=12
                                • 18.10.07, 22:18
                                  Wykrywacz nowotworów jak karta kredytowa
                                  Zestaw do wykrywania nowotworów, wielkości karty kredytowej, mógłby
                                  pomóc w rozpoznawaniu raka pęcherza, płuca i szyjki macicy.

                                  Opracowana przez naukowców z St. Andrews University technologia może
                                  trafić do gabinetów lekarskich w ciągu dekady, zmniejszając
                                  zapotrzebowanie na kosztowne i czasochłonne analizy laboratoryjne.
                                  Do badania wystarczałaby kropelka krwi, rozmazana na takiej "karcie"
                                  wyposażonej w miniaturowe lasery i detektory. Cały zestaw byłby
                                  wprowadzany do większej maszyny odczytującej wynik.

                                  Przy masowej produkcji miniaturowe zestawy do badania byłyby bardzo
                                  tanie i przeznaczone do jednorazowego użytku.

                                  źródło
                                  zdrowie.onet.pl/1445583,2056,,,,wykrywacz_nowotworow_jak_karta_kredytowa,ciekawostki.html
                                  • 22.10.07, 11:36
                                    Dzięki nowej technologii można będzie połączyć ze sobą dwa lub
                                    więcej przeciwciał monoklonalnych, co może znaleźć zastosowanie w
                                    leczeniu wielu chorób - poinformowała firma Abbott.
                                    Przeciwciała (immunoglobuliny) to specyficzna klasa białek
                                    odpornościowych, które wiążą się na przykład z wirusem, powierzchnią
                                    bakterii czy cząsteczką jadu węża. Istnieją techniki, które
                                    pozwalają produkować wiele jednakowych przeciwciał, skierowanych
                                    przeciwko określonemu antygenowi - na przykład substancji
                                    występującej tylko w komórkach określonego nowotworu. Takie
                                    identyczne, "masowo" wytwarzane przez sklonowane limfocyty B
                                    przeciwciała nazywane są monoklonalnymi (mABS).

                                    Opracowana przez pracujących dla firmy Abbott naukowców technologia
                                    pozwala łączyć funkcje i właściwości dwóch lub większej liczby
                                    przeciwciał monoklonalnych w ramach jednej, posiadającej właściwości
                                    lecznicze molekuły o angielskiej nazwie "dual-variable domain Ig"
                                    (DVD-Ig). Powinno to umożliwić rozwój nowych leków działających na
                                    molekuły chorobotwórcze - stosowanych w leczeniu raka, chorób
                                    autoimmunologicznych i innych schorzeń wywoływanych przez wiele
                                    czynników chorobotwórczych - chociażby reumatoidalnego zapalenia
                                    stawów.

                                    źródło
                                    wiadomosci.onet.pl/1626542,16,1,0,120,686,item.html
                                    • 22.10.07, 11:53
                                      Coraz więcej Polaków choruje na raka
                                      Średnio co sześć minut ktoś w Polsce umiera na chorobę nowotworową.
                                      Wciąż przegrywamy tę walkę, ale jest nadzieja, że kiedyś to się
                                      zmieni.

                                      Słupki "zachorowalności" idą w górę, wskaźniki "umieralności" prawie
                                      pokrywają się z ilością wykrytych przypadków. Dlaczego na raka
                                      choruje teraz trzy razy więcej Polaków niż czterdzieści lat temu?
                                      Dlaczego wciąż, mimo postępów medycyny, większość tych ludzi umiera?
                                      Co zrobić, by to się zmieniło?

                                      Statystyka, czyli dłużej żyjemy – częściej chorujemy

                                      Boimy się raka. Dlatego, że w wielu wypadkach kończy się śmiercią.
                                      Dlatego, że nie wiemy, jak się przed nim ustrzec. Dlatego, że tak
                                      wielu ludzi na niego choruje. I dlatego, że medycyna wciąż wydaje
                                      się wobec niego bezradna.

                                      – Aż tak bezradni nie jesteśmy. W leczeniu wielu chorób
                                      nowotworowych zrobiliśmy duże postępy. Udaje się wyleczyć na
                                      przykład 40 procent kobiet, u których wykryto raka piersi. Jeszcze
                                      większy jest odsetek wyleczonych z nowotworu dzieci. Statystyki
                                      psują jednak te raki, które we wczesnym stadium rozwijają się prawie
                                      bezobjawowo: rak płuc, wątroby, trzustki. Średnia długość życia
                                      pacjenta, u którego wykryto raka płuc, to zaledwie sześć i pół
                                      miesiąca. A rak płuc to ponad jedna czwarta wszystkich chorób
                                      nowotworowych u mężczyzn – tłumaczy prof. Brunon Zemła, kierownik
                                      Zakładu Epidemiologii Nowotworów w Centrum Onkologii w Gliwicach.

                                      Paradoksalnie na pogorszenie statystyk wpływa również to, że w
                                      ostatnich kilkunastu latach znacznie wydłużyła się średnia długość
                                      życia Polaków. Dawniej wielu ludzi, którzy potencjalnie mogli
                                      zachorować na raka, po prostu umierało wcześniej na inne choroby. Bo
                                      rak rozwija się długo, czasem kilkadziesiąt lat.

                                      Profilaktyka pierwotna, czyli jak uniknąć raka

                                      W naszych rękach jest znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać.
                                      Uczeni twierdzą, że aż 80 procent przypadków nowotworów złośliwych
                                      powodują nawyki środowiskowe: palenie papierosów, picie alkoholu,
                                      niewłaściwa dieta. Przede wszystkim palenie.

                                      – Dlatego niezwykle ważna jest profilaktyka. Starego palacza trudno
                                      przekonać, żeby przestał palić, ale próbujemy dotrzeć do szkół. A
                                      tam dzieją się szokujące rzeczy. Pali coraz więcej dziewcząt, w
                                      niektórych klasach więcej niż chłopców – mówi prof. Zemła.

                                      Profesor wyciąga kolejne badania statystyczne. Na przykład w 2004
                                      roku na raka płuc w województwie śląskim zachorowało aż o 5,7
                                      procent więcej kobiet niż w 2003. – Jeśli ta tendencja się utrzyma,
                                      to wkrótce rak płuc stanie się najczęstszym nowotworem u kobiet –
                                      mówi.

                                      Profilaktyka wtórna, czyli jak wyleczyć raka

                                      – Byłem niedawno w Australii. Zaszokował mnie lament tamtejszych
                                      lekarzy, jaki podnieśli, gdy na kontrolne badania przesiewowe
                                      zgłosiło się 97 procent osób. Lamentowali, że trzy procent
                                      zlekceważyło badanie. A co my mamy powiedzieć, gdy czasem na
                                      mammografię zgłasza się mniej niż 50 procent kobiet? – opowiada
                                      prof. Zemła.

                                      Badania zdrowych osób w tzw. grupach ryzyka nazywa się profilaktyką
                                      wtórną. To ogromna szansa wykrycia raka we wczesnym stadium. – Na
                                      tym polega przewaga niektórych krajów nad nami. My potrafimy
                                      wyleczyć 40 procent kobiet z rakiem piersi, a Norwegowie 60 procent,
                                      właśnie dlatego że częściej udaje im się wcześnie wykryć chorobę –
                                      tłumaczy prof. Zemła.

                                      Lekarze zalecają zaszczepienie się przeciwko wirusowemu zapaleniu
                                      wątroby typu B, a także uczestniczenie w badaniach przesiewowych
                                      wykrywających raka szyjki macicy (kobiety powyżej 25 lat), piersi
                                      (kobiety powyżej 50 lat), jelita grubego (kobiety i mężczyźni
                                      powyżej 50 lat).

                                      – Wcześnie wykryty rak jest uleczalny. Życie z rakiem wcale więc nie
                                      musi oznaczać życia z wyrokiem śmierci – podkreśla prof. Zemła.

                                      Co to jest rak

                                      Nowotwór polega na niekontrolowanym przez organizm dzieleniu się
                                      komórek. Powstają zwyrodniałe komórki, które nie tworzą normalnych
                                      tkanek. Nowotwór może powstać w prawie każdej części ciała.
                                      Większość nowotworów ma postać łagodną. Tworzy się guz, który
                                      wystarczy usunąć by wrócić do zdrowia. Niektóre nowotwory, nazywane
                                      złośliwymi, dają jednak tzw. przerzuty w innej części organizmu.
                                      Dzieje się tak wtedy, gdy zdegenerowane komórki odrywają się od guza
                                      i są przenoszone z krwią. Nowotwory złośliwie stanowią ogromne
                                      zagrożenie dla życia. Jednym z nich jest rak. Potocznie tym
                                      określeniem nazywa się wszystkie nowotwory złośliwe.

                                      Pierwszym objawem nowotworu mogą być:

                                      - niebolesny, twardy guzek
                                      - niegojące się owrzodzenie
                                      - nowe znamię na skórze, zwłaszcza zmieniające barwę lub kształt
                                      - trwająca tygodniami chrypka lub kaszel
                                      - krwawienie (z wyjątkiem regularnego miesięcznego u kobiet)
                                      - brak apetytu, spadek wagi ciała

                                      źródło: wiadomosci.onet.pl/1443361,2677,2,kioskart.html
                                      • 22.10.07, 11:57
                                        Wydawało się, że onkologia osiągnęła już kres swoich możliwości
                                        Na szczęście nie brakuje wizjonerów, którzy mają pomysły, jak
                                        wykończyć raka.

                                        Prof. Zbigniew Religa już 10 dni po wykryciu guza w lewym płucu
                                        poddał się zabiegowi wycięcia jego górnego płata. Niestety, ogromna
                                        większość zwykłych obywateli na podobną operację musi czekać nawet
                                        kilka miesięcy. Dostęp do leczenia onkologicznego wciąż jest
                                        fatalny, co wynika z niskich nakładów finansowych i nieraz marnej
                                        organizacji pracy. Międzynarodowe raporty sytuują nas na jednym z
                                        ostatnich miejsc w Europie pod względem wydatków na leczenie
                                        onkologiczne. Eksperci z Karolinska Institute w Sztokholmie
                                        wyliczyli je na 34 euro rocznie na głowę mieszkańca (czterokrotnie
                                        mniej niż średnia europejska).

                                        Leczenie raka jest kosztowne, tym większe więc znaczenie
                                        zapobiegania nowotworom, o czym po raz kolejny przypomniano na
                                        kongresie ASCO (American Society of Clinical Oncology –
                                        najliczniejsza na świecie naukowa organizacja onkologiczna,
                                        skupiająca 22 tys. ekspertów)w Chicago.

                                        Rekin nie pomoże

                                        Według prof. Richarda Peto z Uniwersytetu w Oxfordzie, guru
                                        światowej epidemiologii i orędownika walki z nikotynizmem, rzucenie
                                        palenia siedmiokrotnie zmniejsza ryzyko zgonu z powodu wszystkich
                                        nowotworów złośliwych i 30-krotnie z powodu raka płuc: – Życie
                                        palaczy urodzonych w latach 1900–1930 tylko z tego powodu, że trwali
                                        w nałogu, było krótsze o 10 lat. Ale kto zdecydował się rzucić
                                        palenie nawet dopiero około sześćdziesiątki – zyskał 6–8 lat życia.

                                        Samo palenie tytoniu odpowiada za 9 z 10 przypadków tej choroby. – A
                                        nawet ta jedna osoba, która nie pali, jest najczęściej narażona na
                                        działanie dymu tytoniowego, bo może być szczególnie wrażliwa
                                        genetycznie na niszczenie chromosomów w komórkach – dowodzi prof.
                                        Peto. Ponoć jeden wieczór w silnie zadymionej dyskotece naraża osobę
                                        niepalącą na takie same straty zdrowia jak miesiąc życia pod jednym
                                        dachem z nałogowym palaczem – to główny argument na rzecz kampanii
                                        wprowadzającej zakaz palenia w miejscach publicznych.

                                        Jeszcze kilka lat temu rozpoznanie raka płuca oznaczało dla chorego
                                        wyrok śmierci w ciągu kilku miesięcy. Dziś można zahamować postęp
                                        choroby, a więc wydłużyć życie i zmniejszyć najbardziej uciążliwe
                                        dolegliwości. Oczywiście wszystko zależy od tego, czy zmiany są
                                        zaawansowane i na jakim etapie ich rozwoju uda się nowotwór wykryć w
                                        badaniach diagnostycznych (najczęściej – na zdjęciu rentgenowskim).
                                        Dolegliwości, które odczuwa pacjent, są następstwem uszkodzenia
                                        komórek tkanki płucnej, do których dochodzi już od dawna, być może
                                        nawet od kilkunastu lat. Dlatego onkolodzy przypominają, że palacze
                                        papierosów po 50 roku życia co rok powinni prześwietlać swoje płuca,
                                        bo w ten sposób rosną szanse na wykrycie guza, który nie daje
                                        jeszcze dolegliwości.

                                        Zresztą dolegliwości bywają mało specyficzne. Zadyszka i kaszel –
                                        podstawowe objawy tej choroby – nie są dla palaczy papierosów niczym
                                        niespodziewanym. Dopiero gdy chory słabnie, odczuwa duszność albo
                                        kłucie w klatce piersiowej – postanawia szukać pomocy. I nieraz – co
                                        jest zmorą onkologów na całym świecie – rozpoczyna od domowych
                                        kuracji, czerpiąc z szerokiej oferty tzw. medycyny naturalnej. Żeń-
                                        szeń, siemię lniane oraz popularne w Polsce chrząstki rekina
                                        wreszcie skontrolowano tak, jak bada się tradycyjne leki, i eksperci
                                        wydali opinię: żeń-szeń może zmniejszać uczucie zmęczenia
                                        towarzyszącego chemioterapii, siemię – spowalniać wzrost raka
                                        prostaty, ale chrząstka rekina w żaden sposób nie pomaga chorym z
                                        rakiem płuca!

                                        Nawet pozytywne aspekty kuracji naturalnych, które udało się
                                        Amerykanom potwierdzić, nie oznaczają jednak, że wolno nimi
                                        zastępować tradycyjne leki. – Nie sądzę, by ludzie, którzy wierzą w
                                        cudowne mikstury, przestali je przyjmować – podsumowuje dr Bruce D.
                                        Cheson z Georgetown University Hospital. Czy zatem jest sens
                                        finansować ich badania z budżetu Narodowego Instytutu Raka, który
                                        boryka się w tym roku ze zmniejszeniem funduszy o 10 proc.? – Jeśli
                                        nawet kilka osób uda się przyciągnąć do lekarza szybciej, to warto –
                                        twierdzi dr Cheson.

                                        – Nie można ukrywać, że z winy częstych przerzutów w raku płuca mamy
                                        do czynienia z nowotworem, który spośród wielu innych najtrudniej
                                        wyleczyć – mówi dr Paul Bunn z University of Colorado Cancer Center.
                                        I to dotyczy całej onkologii: im szybciej wykryty rak, tym większe
                                        szanse na pokonanie choroby; im więcej lat palisz papierosy – tym
                                        większe ryzyko, że zachorujesz. Z każdym nowotworem przegrywamy
                                        wyłącznie z jednego powodu: zbyt szybko się on rozprzestrzenia. W
                                        przypadku raka płuc właśnie z powodu częstych przerzutów –
                                        oznaczających zaawansowanie choroby – operacyjne wycięcie guza nie
                                        przynosi takich rezultatów jak np. w przypadku raka piersi,
                                        prostaty, jelita czy nerki.

                                        Dokładnie w cel

                                        Stąd największe nadzieje budzą nowe schematy leczenia i postępy w
                                        terapii celowanej. Dziś w onkologii element przypadkowości traci na
                                        znaczeniu. I to zarówno przy poszukiwaniach nowych leków, jak i ich
                                        zastosowaniu. Dzięki pogłębianej wiedzy na temat biologii
                                        molekularnej lekarze mogli poznać różnice między komórką nowotworową
                                        i zdrową. Stare cytostatyki, bez których nadal trudno wyobrazić
                                        sobie leczenie wielu postaci raka, hamują wyjątkową zdolność tych
                                        komórek do szybkich podziałów, ale przecież jest to cecha właściwa
                                        również dla komórek rozrodczych, nabłonkowych, szpikowych, które
                                        stale się odnawiają. Dopiero znalezienie cech różniących komórkę
                                        nowotworową od zdrowej pozwoliło wymyślić w onkologii inteligentne
                                        leki, które za cel swojego działania obierają swoiste receptory na
                                        ich powierzchni – owe najsłabsze punkty w komórce rakowej, w które
                                        trzeba trafić, by przestała zabijać.

                                        W przypadku raka płuca takimi inteligentnymi lekami są: erlotynib
                                        (Tarceva), gefitinib (Iressa) albo badany wciąż w tym wskazaniu
                                        bewacizumab (Avastin; do tej pory stosowany w leczeniu raka jelita
                                        grubego). W raku nerki – sorafenib (Nexavar) i sunitinib (Sutent). W
                                        raku piersi – trastuzumab (Herceptyna), która blokuje od zewnątrz
                                        obecny na komórce receptor HER2. Dzięki temu komórka rakowa nie
                                        otrzymuje sygnału, który w innej sytuacji dzięki wspomnianemu
                                        receptorowi bez trudu sforsowałby błonę komórkową i poprzez kaskadę
                                        enzymów dotarł do jądra komórkowego, wydając groźne polecenia: dziel
                                        się, twórz przerzuty, hamuj apoptozę (zaprogramowaną genetycznie
                                        śmierć komórki).

                                        Ale w medycynie każdy lek ma swoje ograniczenia. Nie dość, że przy
                                        zastosowaniu wymienionych preparatów nie da się ostatecznie raka
                                        wyleczyć (można jedynie zmienić przebieg choroby), to po pewnym
                                        czasie mogą tracić swoją aktywność. Trzeba je wtedy zastąpić nową
                                        cząsteczką lub skojarzyć z innymi, o różnym mechanizmie działania.
                                        Najwyraźniej współczesna onkologia weszła na trop, który wytyczyła
                                        kilkanaście lat temu kuracja AIDS, gdzie jednoczesne hamowanie kilku
                                        enzymów w komórce przynosi najlepsze efekty. Takie koktajle,
                                        składające się z kilku leków blokujących różne receptory w komórce
                                        rakowej, to właśnie nowy obiecujący kierunek leczenia.

                                        – Często dochodzimy do ściany, kiedy chory wykorzystał już wszystkie
                                        możliwości i nie ma nic, co można mu jeszcze podać – wyznaje dr Kent
                                        Osborne, szef Baylor Cancer Center w Huston. I daje za przykład
                                        wspomnianą Herceptynę, która po pewnym czasie u niektórych pacjentek
                                        przestaje działać. Co wtedy? – Od marca tego roku mamy na rynku
                                        amerykańskim lapatinib (w Europie będzie jesienią), który blokuje
                                        sygnały do podziału komórki w jej wnętrzu. U kobiet ze szczególnie
                                        agresywną postacią nowotworu, po wykorzystaniu całej amunicji innych
                                        leków, lub gdy którykolwiek z nich okazuje się nieskuteczny
                                        • 22.10.07, 11:58
                                          na wcześniejszym etapie kuracji lapatinib, jest kolejną szansą.
                                          Dzięki temu mija poczucie bezsilności.

                                          Byłoby oczywiście idealnie, gdyby już na samym początku choroby
                                          wiedzieć, jak skuteczna będzie kuracja i którą opcję leczenia
                                          wybrać, by uzyskać najlepsze efekty. Zdaniem prof. Jacka Jassema z
                                          Akademii Medycznej w Gdańsku, który jako jedyny Polak rozpoczyna
                                          właśnie kadencję przewodniczącego Komitetu Spraw Zagranicznych ASCO,
                                          wciąż wielu pacjentów trzeba leczyć bez absolutnej pewności, że to
                                          postępowanie słuszne: – Niemal każda kobieta po usunięciu guza
                                          piersi otrzymuje leczenie bez względu na to, czy są przerzuty w
                                          węzłach chłonnych, czy ich nie ma. A wiadomo, że część nie będzie
                                          miała nawrotu choroby.

                                          Walka układem

                                          Aby sprawdzić, które pacjentki wymagają leczenia i jakie cytostatyki
                                          w zależności od molekularnej specyfiki nowotworu są
                                          najskuteczniejsze, ruszają finansowane przez Unię Europejską badania
                                          MINDACT. Tworzenie tego typu profili molekularnych u konkretnych
                                          pacjentów jest już realizowane w przypadku raka płuca, choć sceptycy
                                          wskazują na niedoskonałość oznaczeń, które nie dają do końca pewnych
                                          wyników. Nie zważając na to, jedna z amerykańskich firm
                                          diagnostycznych oferuje już test o nazwie Oncotype DX, dzięki
                                          któremu kobiety z rakiem piersi w wieku pomenopauzalnym mogą się
                                          dowiedzieć, czy oprócz leczenia hormonalnego powinny poddać się
                                          chemioterapii. Wystarczy przekazać do badania genetycznego zatopiony
                                          w parafinie fragment swojego guza (płacąc ok. 3 tys. dol.), by
                                          oszacować ryzyko nawrotu choroby. Firma wykonująca test zdobyła dla
                                          niego patent, ale nie może pochwalić się błogosławieństwem
                                          międzynarodowych gremiów naukowych, które czekają na weryfikację
                                          wyników tego rodzaju badań w dłuższym czasie.

                                          Innym niezwykle ciekawym kierunkiem stają się poszukiwania
                                          szczepionek na raka. Co prawda przełom jest odległy, ale prof. Jacek
                                          Jassem – zaangażowany w badania nad szczepionką na raka płuc – jest
                                          tą koncepcją poruszony: – W 1980 r. doktoryzowałem się z immunologii
                                          nowotworów i nasza wiedza była wtedy dość toporna. Teraz wkraczamy w
                                          erę swoistych szczepionek, które stymulują naturalne siły obronne
                                          ustroju do wytwarzania przeciwciał skierowanych przeciwko konkretnym
                                          antygenom obecnym w komórce rakowej.

                                          Czas pokaże, czy to kierunek słuszny. Jeśli tak, rzeszom pacjentów
                                          przybędzie nowy sojusznik w ich trudnej walce z nowotworami – własny
                                          układ odporności.

                                          źródło: wiadomosci.onet.pl/1417732,242,1,kioskart.html
                                          wiadomosci.onet.pl/1417732,242,2,kioskart.html
                                          • 25.10.07, 10:11
                                            Nowy, tzw. podwójny test, pozwala bardzo wcześnie wykryć zagrożenie
                                            rakiem szyjki macicy, co zmniejsza ryzyko zachorowania na ten
                                            nowotwór.
                                            W Szwecji ogłoszono wyniki badań przeprowadzonych z udziałem 12 500
                                            kobiet w wieku 32 - 38 lat. Jak powiedział kierujący programem
                                            badawczym prof. Joakim Dillner z Uniwersytetu w Lund, wśród badanych
                                            przy pomocy nowego testu odkryto o 50 proc. więcej przypadków
                                            zagrożenia chorobą niż u kobiet, wobec których stosowano powszechnie
                                            używane testy.

                                            Dotychczas stosowane metody opierają się na ocenie wyłącznie komórek
                                            pobranych z szyjki macicy. Nowy test jednocześnie sprawdza stan
                                            komórek pacjentki oraz wykrywa obecność wirusa HPV (Human
                                            papillomavirus), który sprzyja pojawieniu się nowotworu. Stąd
                                            potoczna nazwa - test podwójny. Wczesne wykrycie pozwala powstrzymać
                                            zmiany powodowane przez wirusa.

                                            O wynikach badań informuje czwartkowy dziennik "Upsala Nya Tidning".
                                            Naukowcy ostrzegają na jego łamach przed poważnymi a niepotrzebnymi
                                            stresami zagrażającymi kobietom u których nowy test wykaże obecność
                                            wirusa HPV. Pojawienie się wirusa nie jest bowiem równoznaczne z
                                            powstawaniem nowotworu.

                                            Dlatego zdaniem prof. Joakima Dillnera, stosowanie podwójnego testu
                                            winno być ograniczone jedynie do kobiet w wieku powyżej 30 lat. U
                                            kobiet młodszych wirus HPV pojawia się stosunkowo często a następnie
                                            znika.

                                            źródło:
                                            wiadomosci.onet.pl/1626535,16,nowy_test_ulatwia_wykrywanie_rak
                                            a_szyjki_macicy,item.html
                                            • 25.10.07, 10:14
                                              Naukowcy tłumaczą, jak wirusy mogą się przyczyniać do nowotworów
                                              Uśmiercając duże ilości zdrowych komórek w organizmie, a
                                              oszczędzając komórki zmutowane wirusy mogą przyczyniać się do
                                              rozwoju nowotworów złośliwych - o teorii naukowców amerykańskich
                                              informuje pismo "PLoS ONE".

                                              Dotychczas infekcje wirusowe powiązano z ryzykiem niektórych
                                              ludzkich nowotworów, takich jak mięsaki, raki gardła, wątroby,
                                              szyjki macicy, pewne postacie chłoniaków.

                                              Naukowcy od lat proponują różne mechanizmy na wyjaśnienie tego
                                              związku. Jedna ze starszych teorii głosi, że pod wpływem materiału
                                              genetycznego wirusa komórki zaczynają się dzielić w niekontrolowany
                                              sposób, co prowadzi do rozwoju raka. Podejrzewa się też, że niektóre
                                              z wirusów mogą stwarzać warunki do wzrostu nowotworów wywołując
                                              przewlekłe stany zapalne.

                                              Z najnowszej pracy dr Preeta M. Chaudhary'ego z Uniwersytetu w
                                              Pittsburgu wynika, że wirusy mogą się również przyczyniać do raka w
                                              bardziej pośredni sposób.

                                              Zdaniem badacza, wirus może nadmiernie niszczyć zdrowe komórki, a
                                              oszczędzać istniejące w organizmie klony komórek zmutowanych,
                                              posiadających cechy nowotworowe. Dzięki temu, wadliwe komórki,
                                              normalnie eliminowane, mogą bez przeszkód powielać się i rozwijać,
                                              przyczyniając się do rozwoju nowotworu. Innymi słowy, w rozwoju raka
                                              wirusy mogą odgrywać rolę zbliżoną do tej, jaką odgrywa naturalna
                                              selekcja w toku ewolucji.

                                              Według tej teorii, raka można by porównać do mitycznego ptaka
                                              Feniksa, który odradza się z popiołów - w tym wypadku z popiołów
                                              zdrowych komórek, wyjaśnia dr Chaudhary.

                                              Badacz doszedł do takich wniosków na podstawie badań nad komórkami
                                              zakażonymi herpeswirusem wywołującym mięsaka Kaposi'ego (KSHV). Jest
                                              to złośliwy nowotwór wywodzący się z komórek naczyń krwionośnych,
                                              który rozwija się przeważnie u osób z osłabioną odpornością.

                                              Zaobserwowano, że wirus nie niszczył komórek, które z powodu mutacji
                                              miały podwyższoną aktywność genu K13. Zakażenie wirusem powodowało w
                                              nich natomiast wzrost produkcji dwóch białek, które przyczyniają się
                                              do wzrostu raka. Z kolei normalne komórki z prawidłową aktywnością
                                              genu K13 ginęły pod wpływem zakażenia wirusowego.

                                              "Nasza teoria, jeśli tylko zostanie potwierdzona w przyszłych
                                              badaniach, może pomóc w zrozumieniu mechanizmów rozwoju nowotworów
                                              złośliwych, jak również w rozwoju nowych skutecznych metod ich
                                              prewencji i leczenia" - podsumowuje dr Chaudhary.

                                              źródło
                                              zdrowie.onet.pl/1446892,2056,,,,naukowcy_tlumacza_jak_wirusy_moga_sie_przyczyniac_do_nowotworow,ciekawostki.html
                                              • 29.10.07, 13:08
                                                Po zakończeniu analizy danych ze szwedzkiego rejestru narodowego
                                                naukowcy stwierdzili, że u kobiet, u których stwierdzono stan
                                                przednowotworowy, zwiększone ryzyko rozwoju nowotworu szyjki macicy
                                                i pochwy istnieje aż przez 25 lat (British Medical Journal).

                                                W przypadku pań, u których występowały dysplazje dużego stopnia,
                                                ryzyko wystąpienia któregoś z dwóch wymienionych wyżej nowotworów
                                                jest 2-krotnie wyższe niż w populacji generalnej. Badania kontrolne
                                                po zakończeniu leczenia powinny więc być kontynuowanie nie przez 5
                                                czy 10 lat, jak to się praktykuje w większości krajów europejskich,
                                                lecz właśnie przez 25 lat - podkreśla szef zespołu, dr Björn
                                                Strander ze Szpitala Uniwersyteckiego Sahlgren.

                                                Większość przypadków nowotworów szyjki macicy to skutek działania
                                                przenoszonego drogą płciową wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV).
                                                Wśród kobiet to drugi pod względem częstości występowania nowotwór
                                                (po nowotworach piersi). Nowotwory pochwy są dużo rzadsze.

                                                W szwedzkim studium posłużono się danymi z National Swedish Cancer
                                                Register. Dotyczyły one ponad 132 tys. kobiet i obejmowały okres
                                                między 1958 a 2002 rokiem. U wszystkich tych pań postawiono diagnozę
                                                raka przedinwazyjnego, czyli carcinoma in situ (CIS). Oznacza to, że
                                                w komórkach nabłonka płaskiego szyjki macicy widoczne były nasilone
                                                zmiany atypowe. Nieprawidłowo zbudowane komórki zajmowały całą
                                                grubość nabłonka, ale nie przekraczały błony podstawnej. Leczenie
                                                wymagało interwencji chirurgicznej.

                                                Ponad rok po zakończeniu terapii (nawet jeśli zmieniona chorobowo
                                                tkanka została usunięta) 881 Szwedek zachorowało na raka szyjki
                                                macicy, a 111 na nowotwór pochwy. Wysokie ryzyko utrzymuje się więc
                                                i nie spada przez długi czas. Zachorowania to, wg badaczy, skutek
                                                braku kontroli.

                                                Nie sprawdzano, czy wymazy (cytologia) oraz testy DNA stanowią
                                                najlepsze metody skryningu raka szyjki macicy. Będzie to przedmiotem
                                                przyszłych badań.

                                                źródło: kopalniawiedzy.pl/wiadomosc_4713.html
                                                • 29.10.07, 13:11
                                                  Jedną z metod leczenia chorych na raka jest stosowanie wirusów,
                                                  które zakażają i niszczą tylko komórki nowotworowe, nie zabijając
                                                  przy tym zdrowych komórek. W swojej najnowszej pracy opublikowanej
                                                  na łamach pisma "Journal of Clinical Investigation" naukowcy z USA
                                                  opisali nowy rodzaj wirusa skutecznie leczącego nowotwory u myszy i
                                                  królików.

                                                  Na początku badań David Kirn wraz z zespołem z Jennerex
                                                  Biotherapeutics w San Francisco wybrał silny szczep wirusa ospy,
                                                  który podany zwierzętom dożylnie docierał wraz z krwią do guzów.
                                                  Następnie naukowcy zmodyfikowali wirusa tak, że zakażał tylko
                                                  komórki nowotworowe produkujące dużo białek o nazwie E2F i EGRF,
                                                  które regulują podziały komórkowe.

                                                  Dodatkowo badacze wyposażyli wirusa w zestaw genów, dzięki którym
                                                  produkował czynnik wzmacniający odpowiedź odpornościową organizmu
                                                  skierowaną przeciwko komórkom raka.

                                                  W doświadczeniach na myszach i królikach wirus skutecznie hamował
                                                  rozwój nowotworów, ponadto naukowcy wykazali w badaniach na
                                                  królikach chorych na raka i próbkach tkanek pobranych od ludzi, że
                                                  zaprojektowany przez nich wirus zabija tylko komórki nowotworowe.

                                                  Zdaniem autorów pracy stworzony przez nich wirus powinien zostać
                                                  teraz przebadany w testach klinicznych jako sposób leczenia raka.

                                                  źródło:
                                                  zdrowie.onet.pl/1447273,2056,,,,nowy_wirus_do_zabijania_komorek_nowotworowych,ciekawostki.html
    • 29.01.08, 09:40
      Odkryto białko przyczyniające się do rozwoju raka

      Ze świata nauki; 2008-01-28 [PAP]


      Zespół fińskich naukowców z uniwersytetów w Tampere oraz Turku
      zidentyfikował nieznaną dotąd proteinę, której funkcja sprowadza się
      do ochrony procesu powstawania i rozwoju nowotworu.

      Jak podają fińskie media za agencją FNB, kierujący zespołem
      badawczym doc Jukka Westermarck oświadczył, że odkrycie to może mieć
      przełomowe znaczenie w walce z chorobami nowotworowymi.

      Białko o nazwie CIP2A występuje jedynie w komórkach rakowych. Jego
      zadaniem jest hamowanie działań innych białek, które starają się
      zwalczać rozwój raka w organizmie ludzkim.

      Według doc. Westermarcka, dzięki temu odkryciu rysuje się
      perspektywa opracowania środka, który działając wybiórczo
      przeciwdziałałby funkcjonowaniu nowo odkrytego białka. Ponieważ
      występuje ono jedynie w komórkach chorych, można, według naukowców,
      mieć nadzieję na stworzenie leku o minimalnych działaniach ubocznych
      na komórki zdrowe.

      Jukka Westermarck zastrzegł jednak, że badania nad nowo poznaną
      proteiną CIP2A są w początkowej fazie i ewentualne opracowanie
      skutecznego lekarstwa przeciwko jej szkodliwej dla człowieka roli,
      może zająć od pięciu do dziesięciu lat. (PAP)
    • 29.01.08, 09:50
      Kofeina obniża ryzyko raka jajnika

      Ze świata nauki; 2008-01-28 [PAP]


      Picie napojów z kofeiną obniża ryzyko zachorowania na raka jajnika,
      zwłaszcza u kobiet, które nie przyjmują hormonów - wynika z
      najnowszych amerykańskich badań, o których informuje
      czasopismo "Cancer".

      Do takich wniosków doszli badacze z Uniwersytetu Harvarda (z
      Wydziału Medycznego oraz Wydziału Zdrowia Publicznego), którzy
      przeanalizowali dane zebrane w latach 1976-2004 w grupie 121.701
      amerykańskich pielęgniarek.

      Były one uczestniczkami dużego projektu o nazwie "Nurses Health
      Study", który rozpoczęto go w 1976, kiedy uczestniczki miały od 30
      do 35 lat. Wówczas to wypełniły pierwszą ankietę m.in. na temat
      stylu życia i problemów ze zdrowiem. Aktualizowano ją następnie co 2
      lata.

      Naukowcy nie zaobserwowali, by picie alkoholu, czy palenie
      papierosów (aktualnie, bądź w przeszłości) miało wpływ na ryzyko
      raka jajnika. Wyjątkiem była jedna z postaci tego nowotworu - tzw.
      śluzowy rak jajnika, na którą palaczki były wyraźnie bardziej
      narażone niż kobiety niepalące - na ryzyko wpływała m.in. długość
      trwania nałogu nikotynowego oraz liczba papierosów wypalanych
      dziennie.

      Z kolei spożycie napojów zawierających kofeinę, w tym kawy, obniżało
      prawdopodobieństwo zachorowania na raka jajnika. Zależność ta była
      szczególnie silna w przypadku kobiet, które nigdy nie stosowały
      doustnych pigułek antykoncepcyjnych, czy hormonalnej terapii
      zastępczej.

      Jak ocenia prowadząca badania, dr Shelley S. Tworoger, obserwacja,
      że spożycie kofeiny może zmniejszać ryzyko raka jajnika jest bardzo
      obiecująca. Rak ten jest bowiem uważany za bardzo niebezpieczny
      kobiecy nowotwór - długo rozwija się bezobjawowo, a gdy już da o
      sobie znać, często jest w bardzo zaawansowanym stadium. Ze statystyk
      wynika, że śmiertelność z powodu raka jajnika jest trzykrotnie
      wyższa niż z powodu raka piersi.

      Dr Tworoger podkreśla jednak, że odkrycie jej zespołu wymaga
      potwierdzenia w dalszych badaniach. Trzeba też będzie sprawdzić,
      jaki mechanizm biologiczny może za to odpowiadać, konkluduje
      badaczka. (PAP)
      • 29.01.08, 12:16
        Tym razem piękna reklama kawy.A w następnym wydaniu będzie kakao lub proso czy
        coś innego ............
        --
        Olaf
    • 01.03.08, 14:45
      Japońscy lekarze odkryli, że pewien antybiotyk zapobiega
      spowodowanej chemioterapią utracie włosów. Profesor Toshiyuki Sakai
      poinformował, że jego zespół zaobserwował, że u szczurów
      alopestatyna aż o 70% zmniejszała wypadanie włosów. Gryzoniom
      podawano wtedy cytostatyk o nazwie etopozyd.

      Etopozyd stosuje się m.in. przy leczeniu nowotworów płuc, ale może
      on powodować utratę włosów.

      Sakai pracuje w Kyoto Prefectural University of Medicine. Ma
      nadzieję, że w przyszłości alopestatyna znajdzie się na wyposażeniu
      szpitali. Na razie onkolog podkreśla, że przeprowadzono stosunkowo
      niewiele badań nad zmniejszeniem efektów ubocznych leków
      przeciwnowotworowych. Skupiono się na leczeniu raka, ale dla
      pacjentów jakość życia nadal pozostaje ważną kwestią.

      O studium zespołu profesora Sakai wspomniano w zeszłym tygodniu na
      konferencji naukowej, która odbyła się w Japonii. Ponieważ
      eksperymenty dalej trwają, szanse na to, że alopestatyna szybko
      znajdzie się w sprzedaży, są niewielkie. Na razie nie przeprowadzono
      testów klinicznych z udziałem ludzi i nie zapowiada się, by
      rozpoczęły się one w najbliższej przyszłości. Alopestatynę będzie
      jednak można stosować właściwie tylko w jeden sposób: smarując nią
      skórę głowy w okresie, kiedy podczas chemioterapii najczęściej
      dochodzi do utraty włosów.

      --
      dlaczego ja, dlaczego to, dlaczego teraz...
    • 01.03.08, 14:46
      Zespół naukowców z Leicester School of Pharmacy odkrył, że związek
      ekstrahowany ze skórki mandarynek zabija pewne typy komórek
      nowotworowych. Mechanizm działania jest prosty. Okazało się bowiem,
      że Salvestrol Q40 przekształca się w ich wnętrzu w toksyczną
      substancję.

      Salvestrol Q40 jest rodzajem fitoaleksyny, czyli substancji używanej
      przez rośliny do odstraszania szkodników, np. owadów i grzybów.
      Enzym P450 CYP1B1, znajdowany w wyższych stężeniach właśnie w
      komórkach rakowych, przekształca Salvestrol w związek 20-krotnie
      bardziej toksyczny dla nich niż dla zdrowych komórek.

      Naturalne antidotum na raka można znaleźć nie tylko w mandarynkach,
      ale także w innych owocach i warzywach, zwłaszcza w tych z rodziny
      krzyżowych (np. w brokułach i brukselce). Z oczywistych względów
      uprawy wytwarzają więcej Salvestrolu Q40, gdy rośliny zostaną
      zaatakowane przez szkodniki. Ze zdrowotnego punktu widzenia,
      oczywiście ludzkiego, byłoby więc lepiej, gdyby rolnicy zrezygnowali
      ze stosowana pesty- czy fungicydów...

      W skórce mandarynek występują wyższe stężenia Salvestrolu Q40 niż w
      miąższu owoców. Badacze sugerują, że współczesna moda na obieranie
      wszystkiego ze skórki mogła doprowadzić do wzrostu częstości
      występowania niektórych nowotworów.


      --
      dlaczego ja, dlaczego to, dlaczego teraz...
    • 01.03.08, 14:47
      Nowotwór płuc to największy zabójca wśród nowotworów. Jedną z
      głównych przyczyn tego stanu rzeczy jest fakt, że we wczesnych
      stadiach przebiega on niemal bezobjawowo, generalnie wykrywany jest
      więc późno.

      Amerykańska firma Panacea Pharmaceuticals poinformowała właśnie, że
      znalazła sposób na wykrywanie tego typu nowotworu w bardzo wczesnych
      stadiach. Okazuje się, że w krwi 99% chorych występuje pewne białko,
      którego próżno szukać u zdrowych. Proteiny tej jest na tyle dużo, iż
      można ją wykrywać. Panacea Pharmaceuticals opracowało już
      odpowiednie testy i dały one bardzo obiecujące rezultaty.

      David Carbone, dyrektor Centrum Badań nad Nowotworami Uniwersytetu
      Vanderbilta zauważa, iż rak płuc to jedyny nowotwór, dla którego nie
      istnieją dopuszczone na rynek testy.

      Tymczasem wiadomo, że w przypadku palaczy i byłych palaczy ryzyko
      zachorowania jest od 10 do 50 razy większe, niż wśród osób zdrowych.
      Brak testu powoduje, iż w grupach ryzyka nie można wcześnie wykrywać
      choroby.

      Stosuje się co prawda tomografię komputerową do badania pacjentów
      nie wykazujących żadnych objawów, ale w wielu przypadkach badanie
      daje nieprawdziwe pozytywne wyniki co oznacza, że zdrowe osoby
      poddawane są biopsji i innym ryzykownym procedurom. Z tego powodu,
      jak mówi Carbone, aż 20% osób, którym usunięto część płuca z powodu
      podejrzenia nowotworu, w rzeczywistości nie chorowało. To pokazuje,
      jak bardzo potrzebne są wiarygodne testy, które pozwolą zweryfikować
      wyniki innych badań.

      Mark Semenuk, główny naukowiec Panacea Pharmaceuticals informuje, że
      we krwi chorych występuje proteina HAAH. Jest ona wykrywalna już na
      najwcześniejszym etapie rozwoju nowotworu, a można tego dokonać za
      pomocą obecnie stosowanych technik.

      HAAH jako biomarkerem nowotworu jako pierwszy zainteresował się Jack
      Wands, dyrektor Live Research Center w Brown Medical School, który
      jest konsultantem w Panacea. Bada on tę proteinę od sześciu lat.
      HAAH jest produkowana przez zdrowe komórki ludzkiego ciała i nie
      trafia do krwi. Jednak komórki nowotworowe niosą HAAH na swojej
      powierzchni i uwalniają ją do krwi. Wands odkrył, że HAAH zwiększa
      mobilność komórek, pozwalając nowotworowi na rozprzestrzenianie się.

      HAAH, jak stwierdził Wand, odgrywa podobną rolę w rozwoju raka
      mózgu, nerek, prostaty i przewodu pokarmowego. Naukowiec uważa, że
      osoby, w których krwi odkryte zostanie HAAH powinny być poddane
      dalszym badaniom na obecność nowotworu.

      Panacea Pharmaceuticals pracuje też nad lekarstwem, które zwalcza
      HAAH. Już w tej chwili firma posiada licencję na przeciwciało, które
      powoduje, iż system odpornościowy zaczyna zwalczać komórki
      nowotworowe z HAAH.

      Wstępne badania na myszach chorujących na nowotwory, podczas których
      wydzielana jest proteina, dały dobre wyniki. Obecnie trwają
      poszukiwania ochotników do testów klinicznych. Metoda opracowana
      przez Panacea wydaje się szczególnie obiecująca w przypadku tych
      nowotworów, których leczenie jest wyjątkowo trudne.

      --
      dlaczego ja, dlaczego to, dlaczego teraz...
    • 01.03.08, 14:48
      Amerykańskim uczonym udało się ponownie uruchomić mechanizm śmierci
      komórek nowotworowych w wyniku tzw. apoptozy. Jest to niezwykle
      ważne osiągnięcie, ponieważ w komórkach nowotworowych często
      dochodzi do genetycznej modyfikacji, która blokuje ten proces,
      pozwalając im się namnażać bez ograniczeń.

      Podczas przygotowań do apoptozy w komórce zachodzi cały ciąg
      reakcji. Pod koniec dochodzi do aktywacji prokaspazy-3. Następnie
      przekształca się ona w kaspazę-3, enzym proteolityczny
      doprowadzający ostatecznie do śmierci komórki. Zadanie kaspaz polega
      na "cięciu" wielu białek komórkowych. Po przesłaniu sygnału śmierci
      zostaje uruchomiona niemożliwa do zatrzymania kaskada kaspaz
      (proteolityczna).

      Chemik Paul Hergenrother z University of Illinois i jego
      międzynarodowy zespół odkryli, że związek aktywujący prokaspazę-3
      może być skuteczny w zabijaniu nowotworów, ponieważ w wielu guzach
      występuje podwyższone stężenie prokaspazy, pomimo ich niezdolności
      do ukończenia procesu apoptozy. Naukowcy przebadali pod kątem
      zdolności do aktywacji aż 20.500 spokrewnionych związków. Na końcu
      zredukowali ich liczbę do 5. Tylko jeden wykazywał stale rosnący
      silny efekt przy wzrastających dawkach — PAC-1 (od ang. procaspase
      activating compound). Zidentyfikowaliśmy syntetyczny składnik, który
      bezpośrednio aktywuje prokaspazę-3 i indukuje apoptozę — powiedział
      Hergenrother. Poprzez obejście uszkodzonej części obwodu możemy
      wykorzystać własną maszynerię komórek do ich zniszczenia.

      Badacze przetestowali skuteczność PAC-1 na komórkach nowotworów
      okrężnicy 23 pacjentów. Komórki guzów miały niemal 8-krotnie wyższe
      stężenie prokaspazy-3 niż zdrowe komórki okrężnicy i okazały się
      bardziej wrażliwe na PAC-1. W jednym przypadku komórki rakowe były
      aż 2000 (!) razy bardziej wrażliwe na wywoływaną przez PAC-1
      apoptozę niż zdrowe komórki otaczających tkanek. Działo się tak ze
      względu na nagromadzenie znacznych ilości enzymu (kaspazy).

      W eksperymentach na myszach wykazano skuteczność PAC-1 w odniesieniu
      do guzów nerek i płuc.


      --
      dlaczego ja, dlaczego to, dlaczego teraz...
      • 02.03.08, 13:31
        badania nad apoptozą prowadzone są już od dawna, prowadzi je Dr
        Evangelosa Michelakisa z University of Alberta. Jest już grono osób,
        także w Polsce, które na własną rękę stosują terapię. Jesli
        jesteście zainteresowani bardzo dużo można dowiedziec się na
        www.apoptoza.pl.
    • 01.03.08, 14:48
      Zajmujący się terapią nowotworów Christie Hospital z Didsbury
      (Manchester) importuje z Nowej Zelandii miód manuka i po operacji
      leczy nim chorych. Jest to niezwykle aromatyczny miód z kwiatów
      drzewa herbacianego, nazywanego po maorysku manuką (Leptospermum
      scoparium). Przypisuje się mu silne właściwości antybiotyczne.

      Brytyjscy lekarze chcą zastosować miód do łagodzenia ewentualnych
      stanów zapalnych i zakażeń gronkowcem złocistym w obrębie ust i
      gardła.

      Od maja w Manchester Royal Infirmary potrawy polewa się specjalnym
      sosem z miodem.

      Obecnie 60 pacjentów szpitala bierze udział w badaniach, które mają
      sprawdzić, czy miód może zapobiegać zakażeniom wywoływanym przez
      lekooporne szczepy bakteryjne.


      © US Department of Agriculture
      Scott BauerWłaściwości lecznicze miodu znane są od czasów
      starożytnego Egiptu, gdzie uznawano go za swoiste panaceum.

      Kierujący programem dr Nick Slevin mówi, że miód manuka ma specjalne
      właściwości przeciwzapalne i zapobiega zakażeniom. Uznaje się
      również, że zmniejsza prawdopodobieństwo infekcji gronkowcowych.
      Nasze badania zostały sfinansowane przez lokalną społeczność oraz
      pacjentów, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni.

      --
      dlaczego ja, dlaczego to, dlaczego teraz...
    • 01.03.08, 14:50
      Kapusta może odgrywać kluczową rolę... w niszczeniu komórek raka
      piersi, poinformowali badacze z Medical Research Council.

      Naukowcy odkryli, że indol trójmetylowy (I3C), związek występujący w
      zielonych warzywach, np. w kapuście czy brukselce, niszczy komórki
      rakowe, gdy jest stosowany łącznie z tradycyjną chemioterapią.

      Naukowcy chcą teraz przeprowadzić testy z udziałem ludzi, by
      sprawdzić, czy nowo odkryta metoda może usprawnić proces leczenia.

      Właściwości prozdrowotne różnych produktów spożywczych doceniono już
      wcześniej. Nie od dziś eksperci zalecają przestrzeganie zasad
      zbilansowanej diety, a także jedzenie świeżych owoców i warzyw,
      zwracając uwagę na ich rolę w zapobieganiu wszelkiego rodzaju
      nowotworom.

      Obecnie trwają prace nad uzyskaniem skoncentrowanych form
      określonych substancji, by móc je wykorzystać jako suplementy
      wspomagające działanie leków.

      Przemawiając na konferencji National Cancer Research Institute w
      Birmingham, profesor Margaret Manson podkreśliła, że I3C może
      zabijać komórki nowotworowe lub przynajmniej powstrzymywać ich
      rozwój. Indol trójmetylowy wywołuje zmiany wewnątrz komórek, czyniąc
      je bardziej podatnymi na działanie leków. Terapia jest więc
      skuteczniejsza niż w przypadku, gdyby zastosować tylko i wyłącznie
      tradycyjne metody leczenia. Akademicy podkreślają również, że dzięki
      I3C można zastosować niższe dawki chemioterapeutyków, a będą one
      działać tak samo skutecznie, jak wyższe.


      --
      dlaczego ja, dlaczego to, dlaczego teraz...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.