Radioterapia, a nawrót raka szyjki macic...

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
                  • 13.09.06, 10:40 Odpowiedz
                    Rozpowszechnienie wiedzy o chłoniaku, jego objawach i sposobach leczenia, to
                    cele kampanii społecznej "Chłoniak - nowotwór, który można pokonać. Zbadaj
                    się!". W piątek przypada Światowy Dzień Wiedzy o Chłoniakach.

                    Kampanię przygotowało Stowarzyszenie Wspierające Chorych na Chłoniaki "Sowie
                    Oczy" grupujące osoby chore, ozdrowieńców, oraz ich rodziny i bliskich.
                    Chłoniaki to grupa nowotworów układu limfatycznego. Rozróżnia się dwa typy
                    zachorowań: chłoniaki Hodgkina (ziarnica), oraz chłoniaki nieziarnicze. W
                    Polsce zapada na tę chorobę co roku 8 tys. osób, według danych Światowej
                    Organizacji Zdrowia zachorowalność rośnie o 4 proc. rośnie.

                    Jak mówi prof. Andrzej Lange, dyrektor Dolnośląskiego Centrum Transplantacji
                    Komórkowych z Krajowym Bankiem Dawców Szpiku, współcześnie chłoniaki są
                    wyleczalne. Ważne jest jednak, aby pacjent został szybko i prawidłowo
                    zdiagnozowany.

                    "Pamiętam, jako młody lekarz miałem pacjentkę, 16-letnią dziewczynę. Miała ona
                    objawy - płyn w płucach, duszności. Okazało się, że była to ziarnica. Wtedy
                    oznaczało to szybkie rozstanie się z życiem. Teraz, po 30 latach, taka diagnoza
                    nie jest już równoznaczna z wyrokiem śmierci. Co więcej, ziarnica złośliwa jest
                    prototypem uleczalności nowotworów" - powiedział we wtorek Lange.

                    Jak zaznaczył lekarz, wpływ na wzrost zachorowalności na chłoniaki ma
                    pojawienie się wirusów osłabiających odporność, z wirusem HIV na czele, oraz
                    innych czynników sprzyjających, środków ochrony roślin, oraz farb do włosów.

                    Objawy towarzyszące rozwojowi chłoniaków, to powiększone węzły chłonne,
                    gorączka i nocne pocenie się, osłabienie, spadek wady i świąd. Organizatorzy
                    kampanii apelują, aby każdy, kto wykrył u siebie podobne symptomy, szybko
                    zgłosił się do lekarza. Przykładem źle diagnozowanej osoby jest Marta
                    Świerczyńska ze stowarzyszenia "Sowie Oczy".

                    "Na początku leczono mnie na grzybicę i gronkowca. To zostało zaleczone, ale
                    choroba rozwijała się dalej. Byłam w ciąży, gdy chłoniaka wykrył u mnie
                    ginekolog. Przyjęłam chemię, urodziła zdrowe dziecko i dokończyłam terapię" -
                    opowiadała Świerczyńska.

                    Stowarzyszenie przyjęło nazwę "Sowie Oczy", ponieważ jest to potoczna nazwa
                    jakiej histopatolodzy używają do określenia komórek ziarniczych w węzłach
                    chłonnych.

                    Rozpowszechnienie wiedzy o chłoniaku, jego objawach i sposobach leczenia, to
                    cele kampanii społecznej "Chłoniak - nowotwór, który można pokonać. Zbadaj
                    się!". W piątek przypada Światowy Dzień Wiedzy o Chłoniakach.

                    Kampanię przygotowało Stowarzyszenie Wspierające Chorych na Chłoniaki "Sowie
                    Oczy" grupujące osoby chore, ozdrowieńców, oraz ich rodziny i bliskich.
                    Chłoniaki to grupa nowotworów układu limfatycznego. Rozróżnia się dwa typy
                    zachorowań: chłoniaki Hodgkina (ziarnica), oraz chłoniaki nieziarnicze. W
                    Polsce zapada na tę chorobę co roku 8 tys. osób, według danych Światowej
                    Organizacji Zdrowia zachorowalność rośnie o 4 proc. rośnie.

                    Jak mówi prof. Andrzej Lange, dyrektor Dolnośląskiego Centrum Transplantacji
                    Komórkowych z Krajowym Bankiem Dawców Szpiku, współcześnie chłoniaki są
                    wyleczalne. Ważne jest jednak, aby pacjent został szybko i prawidłowo
                    zdiagnozowany.

                    "Pamiętam, jako młody lekarz miałem pacjentkę, 16-letnią dziewczynę. Miała ona
                    objawy - płyn w płucach, duszności. Okazało się, że była to ziarnica. Wtedy
                    oznaczało to szybkie rozstanie się z życiem. Teraz, po 30 latach, taka diagnoza
                    nie jest już równoznaczna z wyrokiem śmierci. Co więcej, ziarnica złośliwa jest
                    prototypem uleczalności nowotworów" - powiedział we wtorek Lange.

                    Jak zaznaczył lekarz, wpływ na wzrost zachorowalności na chłoniaki ma
                    pojawienie się wirusów osłabiających odporność, z wirusem HIV na czele, oraz
                    innych czynników sprzyjających, środków ochrony roślin, oraz farb do włosów.

                    Objawy towarzyszące rozwojowi chłoniaków, to powiększone węzły chłonne,
                    gorączka i nocne pocenie się, osłabienie, spadek wady i świąd. Organizatorzy
                    kampanii apelują, aby każdy, kto wykrył u siebie podobne symptomy, szybko
                    zgłosił się do lekarza. Przykładem źle diagnozowanej osoby jest Marta
                    Świerczyńska ze stowarzyszenia "Sowie Oczy".

                    "Na początku leczono mnie na grzybicę i gronkowca. To zostało zaleczone, ale
                    choroba rozwijała się dalej. Byłam w ciąży, gdy chłoniaka wykrył u mnie
                    ginekolog. Przyjęłam chemię, urodziła zdrowe dziecko i dokończyłam terapię" -
                    opowiadała Świerczyńska.

                    Stowarzyszenie przyjęło nazwę "Sowie Oczy", ponieważ jest to potoczna nazwa
                    jakiej histopatolodzy używają do określenia komórek ziarniczych w węzłach
                    chłonnych.

                    źródło pochodzenia Onet.pl
                    wiadomosci.onet.pl/1401875,16,1,0,120,686,item.html
                    • 16.09.06, 09:55 Odpowiedz
                      Onkolodzy: Chłoniak jest groźny, bo mało znany
                      15 września - Światowy Dzień Wiedzy o Chłoniakach
                      Objawy chłoniaka są mało charakterystyczne, a poziom wiedzy na jego temat -
                      niski. Dlatego wiele osób dowiaduje się, że ma nowotwór zbyt późno, aby można
                      je było uratować - alarmują onkolodzy. Jak informuje kierownik Kliniki
                      Nowotworów Układu Chłonnego Centrum Onkologii w Warszawie dr Janusz Meder,
                      chłoniaki to grupa nowotworów występujących coraz częściej; w Polsce rejestruje
                      się co roku 6 tys. nowych zachorowań.

                      Niestety, jak podkreśla onkolog, objawy chłoniaka mogą przypominać objawy
                      innych, mniej groźnych chorób: to powiększone węzły chłonne, zmęczenie i
                      duszności po wysiłku, utrata wagi. "Może wystąpić podwyższona temperatura
                      ciała, obfite pocenie się, zwłaszcza w nocy, swędzenie skóry" - tłumaczy Meder.
                      Dlatego zanim rozpoznany zostanie nowotwór, wielu pacjentów leczonych jest na
                      infekcje. Specjalista podkreśla, że jeżeli takie objawy utrzymują się przez
                      dwa, trzy tygodnie, a antybiotyki nie pomagają, pacjent sam powinien zgłosić
                      się do onkologa.

                      "Aby zweryfikować podejrzenie chłoniaka, trzeba wykonać rentgen klatki
                      piersiowej i zbadać stan węzłów chłonnych w śródpiersiu. Potrzebna jest też
                      morfologia krwi i USG jamy brzusznej" - mówi Meder. Jak zaznacza, konieczne
                      jest indywidualne ustalenie strategii dalszych badań w specjalistycznym ośrodku
                      onkologicznym, których w kraju jest stosunkowo dużo.

                      "Tam już są odpowiednie standardy postępowania. Lekarze rozpoczynają stawianie
                      diagnozy od wycięcia węzła chłonnego i zbadania go, aby ustalić rodzaj
                      chłoniaka. Od tego zależy dalsze diagnozowanie i leczenie" - mówi lekarz.
                      Diagnoza powinna być postawiona jak najszybciej, a leczenie należy rozpocząć
                      natychmiast. Jak ostrzega onkolog, niektóre rodzaje chłoniaka, nie leczone,
                      mogą doprowadzić do śmierci chorego w ciągu kilku miesięcy.

                      Jak podkreśla prezes Stowarzyszenia Wspierającego Chorych na Chłoniaki "Sowie
                      Oczy" Paweł Moszumański, diagnoza chłoniaka nie jest wyrokiem. "To choroba,
                      przez którą można przejść i wyzdrowieć. Chcemy, żeby ludzie nie bali się badać,
                      nie lekceważyli niepokojących objawów" - tłumaczy.

                      Moszumański zdradza, że sam wygrał walkę z chłoniakiem. Zanim się dowiedział,
                      na co jest chory, wcale nie łączył swoich dolegliwości z ewentualnym nowotworem.

                      "Cieszyłem się, że chudnę. Żona zawsze mi powtarzała, że mam za dużo ciała.
                      Pociłem się w nocy, ale mnie to nie martwiło; bo była zima i mieszkanie mocno
                      ogrzewano. Swędzenie? To pewnie mydło. Wszystko można sobie wytłumaczyć" -
                      opowiada.

                      Kiedy jednak wystąpiły dodatkowe objawy - kaszel i gorączka - zgłosił się do
                      lekarza. Ten zaczął go leczyć na zapalenie górnych dróg oddechowych. Kuracja
                      nie skutkowała, ale przyczyny dalej nie można było odkryć. "Podejrzenie
                      chłoniaka pojawiło się dopiero kiedy zacząłem pluć krwią" - relacjonował
                      Moszumański.

                      Dlatego, jak mówi, założył stowarzyszenie, które działa od roku - wspiera
                      chorych na chłoniaki i prowadzi kampanie informacyjne mające na celu poprawę
                      stanu wiedzy społeczeństwa na temat tej choroby.

                      PAP - Nauka w Polsce, Urszula Jabłońska

                      źródło pochodzenia Nauka w Polsce
                      www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=14&news_id=12897&layout=12&forum_id=4941&page=text
    • 16.09.06, 15:33 Odpowiedz
      Wiązka fotonów, precyzyjnie nakierowana na nowotwór, przenika przez skórę i
      niszczy raka nie naruszając zdrowych komórek.
      O najnowocześniejszych osiągnięciach fizyki jądrowej wspomagających medycynę
      mówił w sobotę w Warszawie dr hab. Zygmunt Szeliński z wydziału fizyki
      Uniwersytetu Warszawskiego.

      Jak podkreślił ekspert podczas wykładu wygłoszonego w ramach X Festiwalu Nauki,
      stosowanie w medycynie akceleratorów ciężkich jonów, a zwłaszcza jonów węgla,
      to przyszłość onkologii.
      W Polsce terapię akceleratorową stosuje obecnie 80 ośrodków w całym kraju;
      przechodzi ją rocznie około 50 tys. pacjentów. Stosowane są tam jednak
      akceleratory elektronowe. "Urządzenia te kierują wiązkę elektronów przez skórę
      pacjenta do tkanki nowotworowej. Niestety, wadą tej metody jest silne
      naświetlenie, a tym samym zniszczenie obszaru zdrowej tkanki w kanale
      wejściowym wiązki i znaczne naświetlenie obszaru za nowotworem" - wyjaśnia
      Szeliński.

      Jak tłumaczy, w przypadku nowotworów ulokowanych z dala od znaczących organów -
      jak nowotwory płuc - nie stanowi to problemu. Jednak przy nowotworach głowy,
      szyi lub prostaty terapia ta może wywołać tak znaczne skutki uboczne, że
      niekiedy jest wręcz wykluczona.

      "Inaczej wygląda sytuacja w przypadku zastosowania akceleratorów ciężkich
      jonów, a zwłaszcza jonów węgla. Dzięki temu osiąga się bardzo dobre rezultaty
      terapeutyczne" - podkreślił Szeliński. Jak wyjaśnił, nowotwór jest wówczas
      naświetlany jonami o ładunku dodatnim, które są masywniejsze od elektronów. Co
      ważne, tzw. depozyt dawki jest najmniejszy przy powierzchni skóry, po czym
      rośnie - w miarę, jak wyhamowujące cząstki tracą energię.

      "Obecnie potrafimy już sterować wiązką fotonów tak precyzyjnie, że
      promieniowanie dociera wyłącznie do obszaru nowotworu, bez naruszania zdrowych
      komórek. Nowoczesna technologia pozwala nawet na skorelowanie pracy komputerów,
      sterujących polem magnetycznym, z ruchami towarzyszącymi oddychaniu" - zapewnia
      Szeliński.

      Najnowsze osiągnięcia fizyki jądrowej pozwalają niszczyć nowotwory, nie
      uszkadzając nerwów. Przy nowotworach mózgu terapia hydronowa - ciężkimi jonami -
      może być alternatywą dla metod klasycznych, w tym chirurgii. Co istotne dla
      pacjenta, pozwala ona na zredukowanie liczby naświetlań średnio z 20 (przy
      klasycznych akceleratorach elektronowych) nawet do pięciu.

      Terapię protonami i jonami węgla prowadzi już kilka ośrodków onkologicznych na
      świecie. Wiodącą pozycję zajmuje pod tym względem Japonia, gdzie onkologia
      rozwinęła się po atakach na Hiroshimę i Nagasaki. W Europie również realizowany
      jest program budowy sieci akceleratorów klinicznych nowego typu, np. działa już
      ośrodek w Darmstadt w Niemczech. Eksperymentalną terapię i badania o
      charakterze ogólnym prowadzą tam również polscy fizycy.

      Do końca 2007 roku mają powstać akceleratory jonowe w Heidelbergu (Niemcy) i w
      Pavii (Włochy), w 2009 roku ma skończyć się budowa akceleratora w Wiedniu
      (Austria), a rok później - w Lyonie (Francja); finalizowany jest projekt
      ośrodka w Sztokholmie (Szwecja).

      Według Szelińskiego, doświadczenia ośrodków pilotażowych na świecie dowodzą
      ogromnej skuteczności tego rodzaju terapii. "Polscy fizycy i lekarze są już
      gotowi do obsługi nowoczesnych ośrodków terapii nowotworów" - deklaruje
      Szeliński.

      "Mamy też gotową technologię. Średni czas budowy akceleratora i kliniki
      onkologicznej wynosi pięć lat; koszt to ok. 300 milionów złotych" - szacuje
      naukowiec. Jak podkreśla, eksploatacja takiego ośrodka jest wprawdzie bardzo
      droga, a koszt budowy niemały, ale warto rozważyć zalety tej
      inwestycji. "Decyzja o tym, czy Polacy będą mieli dostęp do
      najnowocześniejszych metod walki z nowotworami leży w gestii parlamentu. Na
      razie polscy eksperci pracują za granicą" - podsumowuje fizyk.

      Warszawskie spotkania z nauką obejmą ponad 500 imprez. Do 24 września ponad 100
      naukowców zaprezentuje warszawiakom swoje dokonania i zainteresowania badawcze.
      Wykłady, pokazy, warsztaty i prezentacje odbędą się nie tylko w laboratoriach i
      aulach wyższych uczelni lub instytutów naukowych, ale również w muzeach,
      parkach, obserwatoriach i pod gołym niebem.

      źródło pochodzenia Onet.pl
      wiadomosci.onet.pl/1404056,16,1,0,120,686,item.html
      • 27.09.06, 11:38 Odpowiedz
        Przebycie przez mężczyznę rzeżączki, bakteryjnej choroby wenerycznej, podnosi
        ryzyko raka prostaty w przyszłości - zaobserwowali naukowcy z USA.
        Artykuł zamieszczony na łamach pisma "Journal of Urology" dostarcza kolejnych
        dowodów na to, że choroby przenoszone drogą płciową mogą przyczyniać się do
        rozwoju raka prostaty.

        Już wcześniejsze obserwacje, prowadzone wśród białych mężczyzn sugerowały, że
        taki związek istnieje. Najnowsze badania naukowców z Uniwersytetu Stanu
        Michigan w Ann Arbor objęły ponad 800 Afro- Amerykanów płci męskiej, którzy są
        bardziej niż biali mężczyźni narażeni na raka prostaty. Wiek pacjentów wahał
        się od 40 do 79 lat.
        Okazało się, że mężczyźni, którzy w przeszłości chorowali na rzeżączkę, byli o
        78 proc. bardziej narażeni na raka prostaty niż panowie, którzy nie mieli
        rzeżączki ani żadnych innych chorób wenerycznych.

        Co więcej, u mężczyzn, którzy mieli największą liczbę partnerek seksualnych w
        ciągu życia - 25 lub więcej - ryzyko to było niemal trzy razy wyższe niż u
        pacjentów z małą liczbą partnerek.

        Jak spekulują autorzy pracy, być może przewlekłe stany zapalne gruczołu
        krokowego, wywołane zakażeniem dwoinką rzeżączki, stanowią dobre podłoże do
        rozwoju procesów nowotworowych.

        Jeśli przyszłe badania potwierdzą związek rzeżączki z ryzykiem raka prostaty,
        można będzie rozpocząć prace nad nowymi metodami prewencji tego nowotworu -
        uważa kierująca zespołem naukowców dr Aruna V. Sarma. ?"Jest to o tyle istotne,
        że obecnie znamy niewiele takich czynników ryzyka raka prostaty, na które
        możemy mieć wpływ" - konkluduje badaczka.

        źródło pochodzenia Onet.pl
        wiadomosci.onet.pl/1408981,16,1,0,120,686,item.html
        • 28.09.06, 10:17 Odpowiedz
          O uruchomieniu ogólnopolskiego programu profilaktyki raka szyjki macicy -
          poinformował prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego prof. Marek
          Spaczyński.
          Ma zachęcić Polki do dbania o siebie oraz zmienić zatrważające statystyki
          umieralności z powodu tego nowotworu. Główną częścią programu - pod nazwą
          Ogólnopolski Program Aktywnej Profilaktyki Raka Szyjki Macicy - są badania
          profilaktyczne, które mogą objąć ok. 9 mln kobiet. Zaproszenia na indywidualne
          bezpłatne konsultacje wysyła Narodowy Fundusz Zdrowia.

          "Bezpłatne skierowanie na badania cytologiczne dostaną wszystkie Polki w wieku
          od 25 do 59 lat, które w ciągu trzech ostatnich lat nie robiły takiego badania
          finansowanego przez NFZ" - zapewniał prof. Spaczyński.
          Pacjentka, która dostanie zaproszenie może zadzwonić do wybranego - wskazanego
          na zaproszeniu ośrodka, który wykona darmowe badanie. W przypadku wykrycia
          nieprawidłowości pacjentki będą kierowane na dalsze specjalistyczne badania lub
          leczenie.

          "Rak szyjki macicy to choroba, której można skutecznie zapobiegać. Tymczasem
          ten nowotwór każdego dnia zabija w Polsce 5 kobiet. To musi się zmienić.
          Recepta jest prosta - regularne wizyty u ginekologa, coroczne badania
          cytologiczne, które są najskuteczniejszymi metodami wykrycia choroby, a w
          przyszłości - szczepienia" - powiedział prof. Marek Spaczyński.

          Według statystyk Polska jest krajem o największej liczbie zachorowań i śmierci
          z powodu raka szyjki macicy w Unii Europejskiej. Dlatego profilaktyka raka
          szyjki macicy stała się jednym z ministerialnych priorytetów w ochronie
          zdrowia. Do 2014 roku organizatorzy akcji chcieliby aby zachorowalność na
          inwazyjnego raka szyjki macicy spadła o 50 proc. Oprócz PTG program organizują
          Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia.

          "Można skutecznie budować świadomość zagrożenia rakiem szyjki macicy, ale
          niezbędne jest współdziałanie wielu środowisk: organizacji rządowych i
          pozarządowych - organizacji kobiecych, stowarzyszeń pacjentów, środowisk
          katolickich, środowiska medycznego, mediów, a także partnerów komercyjnych i
          pracodawców." - dodał prof. Spaczyński.

          źródło pochodzenia Onet.pl
          wiadomosci.onet.pl/1409555,16,1,0,120,686,item.html
          • 30.09.06, 09:12 Odpowiedz
            Dzięki nowej metodzie badania, można będzie badać właściwości guzów mózgu nie
            używając igły do biopsji - informuje "New Scientist".
            Badania takie jak tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny pozwalają
            wprawdzie rozpoznać guz mózgu, ale aby rozpoznać rodzaj nowotworu i jego
            złośliwość, zwykle potrzebna jest jeszcze biopsja, czyli pobranie fragmentu
            tkanki. Wbijanie igły w mózg jest nie tylko nieprzyjemne dla pacjenta, ale
            także niebezpieczne - może prowadzić do komplikacji takich jak udar mózgu lub
            paraliż. Mimo zachowania wszelkich reguł sztuki medycznej, takie powikłania
            zdarzają się w około 2 procentach przypadków.

            Zespół Johna Griffithsa z brytyjskiego Cambridge Research Institute wykorzystał
            skaner MRI do analizy chemicznej guza. Niektóre substancje są zawarte w
            nowotworach w większym stężeniu niż w normalnej tkance, wahają się także w
            poszczególnych rodzajach guzów. Dokładną ich analizę umożliwia technika
            spektroskopii rezonansu magnetycznego (MRS), oparta na charakterystycznym
            rezonansie poszczególnych cząsteczek w silnym polu magnetycznym.

            Naukowcy skompletowali bazę, zawierającą charakterystyczne cechy 91
            najczęstszych rodzajów nowotworów mózgu. Opracowali też oprogramowanie, które
            potrafi rozpoznać typ i stopień zawansowania poszczególnych nowotworów z
            dokładnością sięgającą 93 procent.

            Dalsze parce powinny jeszcze podnieść dokładność diagnozy. Być może metoda ta
            znajdzie zastosowanie także w rozpoznawaniu innych nowotworów, na przykład
            chłoniaków.

            źródło pochodzenia Onet.pl
            wiadomosci.onet.pl/1411132,16,1,0,120,686,item.html
    • 03.10.06, 11:49 Odpowiedz
      Mało znany antybiotyk o nazwie siomycyna A działa przeciwnowotworowo, hamując
      ekspresję genu niezbędnego dla rozwoju raka.
      Wyniki badań naukowców z University of Illinois at Chicago College of Medicine
      opublikowano w najnowszym numerze pisma "Cancer Research".

      Główny autor badania, Andrei Gartel, mikrobiolog i immunolog, tłumaczy, że
      badany gen FoxM1 jest bardzo aktywny w komórkach większości nowotworów. Jest
      odpowiedzialny za włączanie ekspresji genów niezbędnych do podziałów komórki
      (proliferacji) i wyłączania tych genów, które je hamują. Jak wiadomo
      niekontrolowana proliferacja jest główną cechą charakterystyczną komórek
      nowotworowych.
      Na potrzeby badania naukowcy opracowali nowy system do identyfikacji małych
      cząsteczek, które hamują działanie białek włączających i wyłączających geny.
      Przy użyciu tego systemu odkryli, że antybiotyk o nazwie siomycyna A działa
      specyficznie na FoxM1 nie wpływając na żadne inne białka komórki.

      W następnych doświadczeniach wykonanych na hodowlach komórek, badacze wykazali,
      że siomycyna A indukowała samobójstwo (apoptozę) komórek nowotworowych, ale nie
      normalnych prawidłowych komórek w hodowli.

      Gartel mówi, że nowa technika oferuje naukowcom szybki sposób identyfikacji
      substancji, które wpływają na onkogeny - geny, których aktywacja powoduje
      rozwój nowotworu. Pierwszym związkiem odkrytym w ten sposób jest siomycyna A,
      substancja bardzo obiecująca ponieważ nie jest toksyczna.

      Teraz lek musi przejść dalsze badania laboratoryjne z użyciem innych rodzajów
      komórek i wstępne testy na zwierzętach zanim będzie można rozpocząć badania
      kliniczne.

      źródło pochodzenia Onet.pl
      wiadomosci.onet.pl/1411972,16,item.html
    • 05.10.06, 07:53 Odpowiedz
      Według naukowców z University of Newcastle w Wielkiej Brytanii aspiryna
      wykazuje właściwości antynowotworowe - donosi październikowy numer
      pisma "FASEB".
      Znana od bardzo dawna i powszechnie stosowana podczas przeziębienia czy grypy
      aspiryna działa przeciwzapalnie między innymi poprzez hamowanie aktywności
      enzymów o nazwie cyklooksygenazy. Brytyjscy naukowcy opisali kolejny mechanizm
      działania aspiryny podczas stanu zapalnego i choroby nowotworowej.

      W swoich badaniach dowiedli, że aspiryna działa na cząsteczkę sygnałową o
      nazwie NFkappaB, która jest zaangażowana między innymi w powstawanie nowych
      naczyń krwionośnych.
      Okazało się, że lek hamuje powstawanie naczyń krwionośnych odżywiających
      rozwijającego się guza. Proces ten nazywany angiogenezą jest niezbędny do
      wzrostu nowotworu.

      Co więcej, naukowcy zaobserwowali, że aspiryna działa na ten proces zależnie od
      stosowanej dawki leku.

      Autorzy pracy piszą, że ich odkrycie potwierdziło wcześniejsze sugestie, jako
      że przeciwzapalne działanie aspiryny wiąże się z jej wpływem na NfkappaB. Teraz
      naukowcy będą mogli dowiedzieć się, jak sygnał przekazywany przez tę cząsteczkę
      (a hamowany przez aspirynę) wpływa na proces zapalny i biologię rozwoju
      nowotworu. Celem tych badań będzie opracowanie skutecznej terapii
      przeciwnowotworowej.

      "Aspiryna zawsze była uważana za »cudowne lekarstwo«. To badanie uświadamia
      nam, że stale uczymy się, na jak wiele sposobów działa ten niesamowity lek" -
      komentuje nowe odkrycie Gerald Weissmann z pisma "FASEB".

      źródło pochodzenia Onet.pl
      wiadomosci.onet.pl/1413188,16,1,0,120,686,item.html
      • 06.10.06, 09:29 Odpowiedz
        Leczenie chemoterapią zmienia przepływ krwi i metabolizm mózgu, a zmiany są
        wykrywalne nawet 10 lat po zakończeniu terapii. Mogą one powodować u pacjentów
        uczucie niejasności myśli, trudności w skupieniu uwagi i zapominanie.
        Takie są wyniki badań przeprowadzonych przez naukowców z David Geffen School of
        Medicine na uniwerytecie w Los Angeles i opublikowane w internetowej wersji
        pisma "Breast Cancer Research and Treatment".

        Chemioterapię stosuje się w walce z rakiem, w celu uniknięcia powstawania
        przerzutów, najczęściej łącznie z leczeniem operacyjnym. Niestety, niszczone są
        zarówno komórki guza, jak i zdrowe normalne komórki organizmu.

        Pacjenci, którzy dzięki chemioterapii przeżyli chorobę nowotworową, mają po
        leczeniu bardzo osłabiony organizm. Jedną z przypadłości, na którą się skarżą,
        jest uczucie roztargnienia i trudności w zapamiętywaniu faktów.

        Naukowcy nazwali ten zespół zaburzeń "chemo brain" - mózgiem po chemioterapii.

        Odkrycie naukowców z USA może pomóc w zrozumieniu zaburzeń w procesie
        formowania myśli i powody roztargnienia męczącego wielu pacjentów po
        chemioterapii.

        "Nasze badania po raz pierwszy wykazały, że pacjenci cierpiący na tego typu
        zaburzenia poznawcze mają specyficznie zmieniony metabolizm mózgu" - mówi autor
        pracy, profesor farmakologii, Daniel Silverman.

        Co roku diagnozuje się 211 000 przypadków raka piersi, jest to najczęściej
        występujący nowotwór u kobiet. Eksperci podejrzewają, że przynajmniej 25 proc.
        pacjentek leczonych chemioterapią cierpi na objawy "mózgu po chemioterapii".

        Wyniki ostatnich badań przeprowadzonych na University of Minnesota wskazują, że
        problem ten może dotyczyć aż 82 proc. pacjentek.

        Silverman i współpracownicy przy użyciu pozytonowej emisyjnej tomografii
        komputerowej (PET) badali mózgi 21 kobiet, 5 do 10 lat po operacyjnym usunięciu
        guzów piersi. U 16 z nich stosowano dodatkowo chemoterapię (w okresie
        okołooperacyjnym), żeby uniknąć nawrotu choroby. W czasie badania uczestniczki
        poproszono o wykonanie serii ćwiczeń na pamięć krótkotrwałą.

        Dzięki technice PET naukowcy otrzymali obrazy przepływu krwi w mózgu badanych
        kobiet podczas ćwiczeń pamięciowych i odpoczynku. Porównali 16 obrazów mózgu
        kobiet po chemioterapii i 5 tych, które tylko operowano z 13 obrazami mózgu
        kobiet, które nie miały ani raka piersi, ani chemioterapii.

        Okazało się, że w mózgach kobiet po chemioterapii metabolizm w bardzo ważnym
        dla procesów poznawczych regionie kory czołowej był spowolniony.

        "Odkryliśmy, że im wolniejszy był metabolizm podczas odpoczynku mózgu
        pacjentki, tym więcej miała ona trudności w rozwiązywaniu testów pamięciowych" -
        mówi Silverman.

        Podczas rozwiązywania testów przepływ krwi w korze czołowej i drugim rejonie
        mózgu tzw. móżdżku u pacjentek po chemioterapii gwałtownie wzrastał, co
        świadczy o nagłym, skokowym zwiększeniu aktywności tych samych obszarów mózgu,
        które w czasie odpoczynku były bardzo mało aktywne.

        "W efekcie mózgi tych kobiet, żeby przywołać tę samą informację, pracowały
        zdecydowanie ciężej niż mózgi kobiet nie poddawanych nigdy chemoterapii" -
        tłumaczy autor pracy.

        Co więcej naukowcy odkryli, że kobiety, które oprócz chemioterapii były leczone
        hormonalnie, miały dodatkowo zmiany w tzw. zwojach podstawy mózgu - rejonie
        koordynującym myślenie i działanie. Średnio zaobserwowano u nich
        ośmioprocentowy spadek metabolizmu w tym rejonie podczas odpoczynku mózgu.

        Naukowcy piszą, że ich odkrycie dowodzi, że technika PET może być z powodzeniem
        stosowana do monitorowania zmian wywołanych przez chemioterapię u pacjentów z
        nowotworami. Badacze podsumowują, że do tej pory nie wiadomo, co powoduje
        efekt "chemo brain" - mózgu po chemioterapii. Podkreślają, że niezbędne są
        dalsze badania w celu odkrycia jego przyczyn oraz modyfikacji leków stosowanych
        w chemioterapii, tak żeby im zapobiegać.

        źródło pochodzenia Onet.pl
        wiadomosci.onet.pl/1413864,16,1,0,120,686,item.html
        • 08.10.06, 16:48 Odpowiedz
          Leki, które blokują enzym znany ze swego udziału w powikłaniach cukrzycy, mogą
          też hamować rozwój raka jelita grubego, najczęstszego z nowotworów - wskazują
          badania amerykańskie. Artykuł na ten temat zamieściło pismo "Cancer Research".
          Chodzi tu o tzw. reduktazę aldozy - enzym, który bierze udział w
          metabolizowaniu glukozy w sytuacji, gdy jest jej za dużo, jak u cukrzyków.

          Zgodnie z wynikami badań, reduktaza aldozy odgrywa ważną rolę w powstawaniu
          takich powikłań cukrzycy, jak retinopatia czy nefropatia cukrzycowa. Dlatego
          obecnie inhibitory tego enzymu są testowane pod kątem ich wykorzystania w
          leczeniu cukrzycy. Chorzy na tę chorobę mają zwiększone ryzyko raka
          okrężnicy.Naukowcy z oddziałów Uniwersytetu Stanu Teksas w Galveston i w
          Arlington analizowali udział reduktazy aldozy w rozwoju raka jelita grubego.
          Najpierw komórki raka okrężnicy hodowane w laboratorium poddawali działaniu
          czynników wzrostu, które wywołują reakcje zapalne i pobudzają komórki raka do
          niekontrolowanego powielania się. Coraz więcej ostatnich badań wskazuje, że
          stany zapalne odgrywają ważną rolę w rozwoju nowotworów.

          Następnie naukowcy hamowali w komórkach raka aktywność reduktazy aldozy za
          pomocą różnych związków lub manipulacji genetycznych. Dzięki temu zastopowali
          rozwój zapalenia i powstrzymali wzrost komórek raka.

          Tak dobre wyniki zachęciły naukowców do przeprowadzenia testów na myszach,
          którym pod skórę przeszczepiono ludzkie komórki raka okrężnicy. Badano szczep
          określany jako nagie myszy. Z powodu modyfikacji genetycznych są one nie tylko
          łyse, ale też mają niedorozwinięty układ odporności. W rezultacie
          przeszczepiane im komórki nowotworowe nie są skutecznie rozpoznawane i
          zwalczane przez komórki odporności, co prowadzi do szybkiego wzrostu nowotworu.

          U części myszy naukowcy blokowali aktywność genu reduktazy aldozy tak, że enzym
          ten w ogóle nie powstawał. "Okazało się, że dzięki tej metodzie byliśmy w
          stanie całkowicie zahamować rozwój raka jelita grubego u myszy" - komentuje
          biorący udział w badaniach prof. Satish K. Srivastava. Nie zaobserwowano
          żadnych skutków ubocznych tej terapii. Natomiast u myszy nieleczonych nowotwory
          rozrastały się w niekontrolowany sposób.

          Zdaniem prof. Srivastavy, w przyszłości inhibitory tego enzymu można by podawać
          pacjentom po chirurgicznym wycięciu raka okrężnicy po to, by zahamować podziały
          jakichkolwiek pozostałych po operacji komórek rakowych.

          Jeśli badania na ludziach będą równie zachęcające co na myszach, to leki
          hamujące reduktazę aldozy można będzie stosunkowo szybko wprowadzić do leczenia
          raka jelita grubego u ludzi, zaznaczają naukowcy. Jeden z nich przechodzi
          bowiem w USA końcowe testy w grupie pacjentów chorych na cukrzycę, a w Japonii
          lek ten jest już nawet zatwierdzony do długoterminowego leczenia cukrzycy.
          źródło pochodzenia Onet.pl
          wiadomosci.onet.pl/1414450,16,1,0,120,686,item.html
          • 09.10.06, 23:30 Odpowiedz
            Przełomowe odkrycie, które być może pozwoli stworzyć uniwersalny lek na
            wszystkie nowotwory, zostało dokonane niemal 100 lat temu. Świat nauki
            przegapił je i dopiero ostatnio zaczął doceniać jego wagę.
            Mało kto słyszał o Theodorze Boverim. A to może właśnie jego wnikliwe
            spostrzeżenia na temat raka uratują kiedyś życie wielu z nas. Szanse są na tyle
            duże, że nawet wśród powściągliwych zazwyczaj naukowców zapanowało ożywienie. -
            Wszystkie czasopisma fachowe cytują ostatnio Boveriego, rozprawia się o nim na
            konferencjach naukowych - mówi Peter Sorger, biolog z Massachusetts Institute
            of Technology, zajmujący się badaniami onkologicznymi.
            Uznanie osiągnięć naukowych przyszło dla Boveriego o wiele za późno. Zmarł w
            1915 roku. Rok wcześniej zauważył i napisał, że w komórkach nowotworowych widać
            pod mikroskopem zaburzenia w układzie chromosomów. Chromosomy, fragmenty DNA o
            kształcie zbliżonym do litery x, występują niemal w każdej komórce ciała. I to
            w nich mieści się owe 25 tysięcy genów, tworzących w sumie przepis na
            człowieka. Theodor Boveri doszedł do wniosku, że rak zaczyna się od jednej
            komórki, w której materiał chromosomowy ulega przypadkowemu poplątaniu, a
            efektem tego są jej niemożliwe do opanowania podziały.
            źródło pochodzenia Newsweek Polska
            newsweek.redakcja.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=16635
            Pełny tekst artykułu w najnowszym Newsweek Polska
            • 10.10.06, 21:03 Odpowiedz
              Naukowcy potrafią już tworzyć moduły sztucznego życia i budować struktury,
              które wielkością i właściwościami przypominają włókna, błony, receptory lub
              komórki żywych organizmów. Nanocząstki, takie jak fulereny, mogą spowodować
              przełom w terapii nowotworów, ponieważ potrafią transportować leki bezpośrednio
              do komórek rakowych. "Współczesna robotyka wkracza w świat mikrocząstek" –
              uważa prof. Mariusz Olszewski z Politechniki Warszawskiej.
              O mikrorobotach, użytecznych nie tylko w medycynie, naukowiec mówił podczas X
              Festiwalu Nauki w Warszawie.

              Na potwierdzenie swojej tezy profesor zaprezentował słuchaczom mikroroboty
              medyczne wielkości rzędu mikrometrów. "Buduje się również roboty latające
              wielkości owadów, które mają pomagać człowiekowi w rolnictwie: w zapylaniu
              roślin, w walce ze szkodnikami" – mówi Olszewski.

              Jak wyjaśnia, droga do stworzenia "sztucznego człowieka" prowadzi przez budowę
              poszczególnych organów. "Potrafimy zbudować sztuczny nos, sztuczne gruczoły
              wydzielania wewnętrznego, sztuczne ucho, nad którego doskonaleniem pracuje
              m.in. prof. Henryk Skarżyński z Akademii Medycznej w Warszawie" – opowiada. Na
              całym świecie trwają badania nad sztucznym okiem. Zdaniem profesora, wiele już
              osiągnięto. "Umiemy budować urządzenia umożliwiające niewidomym widzenie
              kanałowe. Dzięki nim człowiek odróżnia barwy jasne od ciemnych i może
              bezpiecznie poruszać się w otoczeniu" – tłumaczy.

              Olszewski podkreśla znaczenie badań nad neuromechanizmem, czyli wywoływaniem
              ruchu przez bodźce powstające w mózgu. Jak wyjaśnia, dzięki eksperymentom
              przeprowadzonym na zwierzętach wiadomo już, że w mózgu da się wyodrębnić
              okolice odpowiedzialne za ruch poszczególnych części ciała. Okazuje się, że
              wystarczy myśl o wykonaniu ruchu, żeby bodziec mógł dotrzeć do wybranego organu
              zwierzęcia.

              "Odkrycie to ma przełomowe znaczenie dla osób niepełnosprawnych. Już wkrótce
              pojawią się wózki inwalidzkie, którymi osoba sparaliżowana będzie mogła
              sterować poprzez myśl" – uważa profesor.

              źródło pochodzenia PAP – Nauka w Polsce, Agnieszka Uczyńska
              www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=145&news_id=13472&layout=6&forum_id=5313&page=text
              • 10.10.06, 21:07 Odpowiedz
                Medyczny Nobel może przyczynić się do postępu w leczeniu wielu chorób
                Odkrycia tegorocznych Noblistów mogą się znacznie przyczynić do leczenia wielu
                chorób dziedzicznych i schorzeń do tej pory nieuleczalnych, takich jak
                nowotwory, choroby neurodegeneracyjne i autoimmunologiczne. "Będzie można też
                chronić ludzi, zwierzęta lub rośliny przed groźnymi wirusami" - uważa doc.
                Marek Figlerowicz z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu.

                "Dzięki badaniom i odkryciom tegorocznych laureatów poznano fundamentalny
                mechanizm kontroli przepływu informacji genetycznej" - podkreśla Komisja
                Noblowska wyjaśniając zasługi tegorocznych laureatów. Nagrodę w dziedzinie
                medycyny i fizjologii otrzymali w poniedziałek 2 października dwaj Amerykanie,
                Andrew Z. Fire i Craig C. Mello za odkrycie "zjawiska interferencji RNA -
                polegające na wyłączaniu genów za pomocą dwuniciowych fragmentów RNA".
                Współpraca obu naukowców zaowocowała odkryciem mechanizmu, który pozwala
                wyłączać aktywność genów w komórkach.

                Zjawisko interferencji RNA występuje u roślin, zwierząt i ludzi.

                "To mechanizm naturalnie funkcjonujący w komórce, będący częścią systemu
                regulacji aktywności genów i ochrony komórki przed niektórymi wirusami.
                Amerykańskim badaczom udało się tym samym podejrzeć, w jaki sposób funkcjonuje
                komórka i wykorzystać to zjawisko" - mówi biochemik, prof. Jan Barciszewski z
                Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu.

                "Początkowo wykorzystywano je w badaniach podstawowych dla badania funkcji
                genów, a następnie zaczęto dostrzegać możliwości zastosowania go w medycynie.
                To tylko tyle i aż tyle" - dodaje.

                "Interferencja RNA jest terapią genową drugiej generacji, drugim skrzydłem
                biotechnologii molekularnej" - zaznacza zajmujący się biochemią roślin prof.
                prof. Jerzy Buchowicz z Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN.

                "Środowisko naukowe spodziewało się Nobla dla Fire'a i Mello; ich odkrycia
                doprowadziły do przełomu w nauce, zarówno w medycynie, jak i w badaniach nad
                roślinami" - ocenia biolog molekularny z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w
                Poznaniu, prof. Artur Jarmołowski.

                W Polsce metodę interferencji RNA wykorzystuje się w badaniach nad guzami
                mózgu. Prowadzi je kierowana przez prof. Stanisława Nowaka w Klinika
                Neurochirurgii Akademii Medycznej w Poznaniu we współpracy z poznańskim
                zespołem prof. Barciszewskiego.

                47-letni Andrew Z. Fire pracuje na Massachusetts Institute of Technology w
                Cambridge oraz na Stanford University w Kalifornii. W młodości był wybitnie
                uzdolnionym matematykiem, jednak całą swoją energię poświęcił na zgłębianie
                tajemnic genetyki.

                Prowadzone w Cambridge w Wielkiej Brytanii doświadczenia na nicieniu
                Caenorhabditis elegans zaowocowały odkryciem zjawiska interferencji RNA. Razem
                z drugim tegorocznym laureatem Nobla z medycyny Fire opisał je w 1998 roku na
                łamach tygodnika "Nature".

                Z kolei 46-letni Craig C. Mello jest zatrudniony na Harvard University w
                Bostonie i University of Massachusetts School of Medicine w Worcester.

                Obecnie w swoim laboratorium Mello kontynuuje nie tylko badania nad
                interferencją RNA, ale i swoje starsze prace nad różnicowaniem się i
                komunikacją komórek zarodka na najwcześniejszych etapach jego rozwoju. Do tej
                pory udało mu się m.in. dowieść, że położenie komórki w zarodku może decydować
                o tym, w jaki rodzaj tkanki ostatecznie z niej powstanie. Badacz zidentyfikował
                też wiele genów, które wpływają na losy komórek zarodków C. elegans.

                źródło pochodzenia PAP - Nauka w Polsce
                www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=J10&news_cat_id=91&news_id=13313&layout=0&forum_id=5154&page=text
                • 12.10.06, 13:49 Odpowiedz
                  Gen odpowiada za oporność raka płuc na chemioterapię
                  Nadmierna aktywność genu, który odpowiada za oczyszczanie komórek z toksyn,
                  może w wielu przypadkach odpowiadać za oporność raka płuc na chemioterapię -
                  wskazują badania amerykańskie, o których poinformowało pismo "PLoS Medicine".
                  Naukowcy z Medycznych Instytutów Johnsa Hopkinsa prowadzili badania na
                  komórkach raka piersi hodowanych długo w laboratorium - tzw. liniach
                  komórkowych oraz na pobranych od pacjentów komórkach niedrobnokomórkowego raka
                  płuc i zdrowych komórkach płuc.

                  Badania pozwoliły stwierdzić, że w wielu próbkach raka jak i w komórkach
                  nowotworowych hodowanych w laboratorium nazbyt aktywny jest gen, który
                  odpowiada za proces detoksykacji komórek. Chodzi tu o gen NRF2, którego
                  naturalną rolą jest chronić komórki przed zanieczyszczeniami chemicznymi ze
                  środowiska, np. z dymu papierosowego, czy spalin samochodowych. NRF2 koduje
                  białko, które uruchamia produkcję enzymów i innych cząsteczek wymiatających
                  zanieczyszczenia na zewnątrz komórek.
                  Okazało się jednak, że w komórkach raka płuc opornego na chemioterapię
                  aktywność NRF2 osiąga granice szaleństwa. W efekcie komórki te pompują na
                  zewnątrz wszystkie niebezpieczne dla siebie toksyny, również leki stosowane w
                  chemioterapii.

                  W części komórek za nadaktywność NRF2 odpowiedzialne były mutacje w genie
                  KEAP1, który ma za zadanie hamować białko zapisane w NRF2. W innych komórkach
                  brakowało nawet jednej z kopii KEAP1. Z kolei, w zdrowych komórkach płuc
                  pobranych od tych samych pacjentów naukowcy nie wykryli tego typu zmian.

                  Badaczom udało się też ustalić, że komórki raka z mutacjami w KEAP1 są bardziej
                  odporne na działanie chemioterapii niż zdrowe komórki płuc.

                  "Z naszych badań wynika, że komórki raka płuc wykorzystują aktywność genu NRF2,
                  aby obronić się przed toksycznym działaniem chemioterapii" - komentuje biorący
                  udział w badaniach dr Shyam Biswal.

                  Zdaniem badacza, blokowanie tego genu lub zapisanego w nim białka mogłoby
                  poprawić efektywność leków standardowo wykorzystywanych w chemioterapii raka
                  płuc, zwłaszcza związków platyny.

                  W najbliższej przyszłości naukowcy planują potwierdzić wyniki tych badań na
                  większej liczbie próbek raka płuc. Chcą również poszukiwać leków, które
                  hamowałyby aktywność genu NRF2 lub zapisanego w nim białka i w ten sposób
                  zwiększały wrażliwość komórek raka na leki chemioterapeutyczne.

                  źródło pochodzenia Onet.pl
                  wiadomosci.onet.pl/1416502,16,1,0,120,686,item.html
                  • 13.10.06, 10:17 Odpowiedz
                    Ból neuropatyczny potrafi trwać latami. Nie wybiera ofiar i nie poddaje się
                    klasycznemu leczeniu przeciwbólowemu. Razem z niemieckimi kolegami pracujemy
                    nad nowym podejściem terapeutycznym do tego rodzaju bólu" – mówi prof. Barbara
                    Przewłocka z Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie, polski koordynator
                    międzynarodowych badań nad przeciwbólowym działaniem endomorfin.
                    FUNKCJE BÓLU

                    Przewłocka tłumaczy, że ostry ból niejednokrotnie ratuje życie, ostrzegając
                    przed czynnikami uszkadzającymi tkanki. Czasem pojawia się pomimo braku
                    widocznych bodźców. Ból o charakterze przewlekłym powstaje w wyniku stanów
                    zapalnych, uszkodzenia układu nerwowego, wskutek wypadku lub choroby. Występuje
                    z pewnym opóźnieniem, co utrudnia dokładną lokalizację i miejsce uszkodzenia, a
                    czasem też jego przyczynę.

                    Często ból zapalny i neuropatyczny nakładają się na siebie, dając obraz trudny
                    do leczenia. Tym, co je odróżnia, jest odmienna reakcja na morfinę. W bólu
                    zapalnym jej działanie jest silniejsze, natomiast w neuropatycznym – słabsze.
                    Terapia bólu neuropatycznego stale pozostawia wiele do życzenia.

                    SKOMPLIKOWANE CIERPIENIE

                    Żeby organizm odczuwał ból, natura musiała stworzyć skomplikowany nerwowy szlak
                    nocyceptywny (nocere – z łac. szkodzić), przewodzący bodźce z obwodu do
                    ośrodkowego układu nerwowego. Jak tłumaczy Przewłocka, szlak ten zbudowany jest
                    z wolnych zakończeń nerwowych rejestrujących szkodliwe czynniki oraz nerwów
                    przenoszących informację bólową z tkanek obwodowych do rdzenia kręgowego i
                    kolejno do struktur mózgu.

                    "Cały ten układ nie dość, że jest skomplikowany, to jeszcze bardzo dynamiczny.
                    Oprócz szlaków przewodzenia bodźców bólowych działają w nim liczne mechanizmy
                    ich hamowania, ograniczające siłę bólu i czas jego trwania" – wyjaśnia
                    profesor.

                    "Czasem ból nasila się, choć szkodliwy bodziec przestał już działać, a
                    uszkodzone tkanki dawno się zagoiły. Dochodzi do bólu przewlekłego. Jednym z
                    jego rodzajów jest ból neuropatyczny, którego przyczyną są uszkodzenia w
                    układzie nerwowym, prowadzące do zmian struktury i funkcjonowania dróg
                    bólowych" - mówi Przewłocka.

                    Ból neuropatyczny może przybierać różne formy. Często opisywany jest przez
                    chorych jako piekący, kłujący, także podobny do tego, który towarzyszy
                    drażnieniu prądem elektrycznym. Jego nasilenie czasem ogranicza się do lekkiej
                    przeczulicy, czasem zaś przechodzi w skrajną allodynię, czyli stan, w którym
                    trudną do zniesienia dolegliwość wywołują czynniki tak łagodne, jak na przykład
                    dotknięcie włosem.

                    Zdaniem Przewłockiej, przyczyn takiego stanu może być wiele, np. wypadkowe lub
                    jatrogenne uszkodzenie nerwów (częste u kobiet po mastektomii), naciekanie
                    układu nerwowego przez nowotwór, półpasiec, neuropatie (np. cukrzycową).

                    SKĄD SIĘ BIERZE BÓL

                    Jak tłumaczy naukowiec, w wyniku uszkodzenia neuronu w jego otoczeniu dochodzi
                    do uwalniania substancji prozapalnych, które aktywują drogi bólowe. Dodatkowo
                    następuje rozkrzewianie uszkodzonego neuronu (jak przyciętego drzewa). W
                    błonach komórkowych "odrostów" gromadzą się kanały sodowe, odpowiedzialne za
                    przewodzenie bólu. Miejsca te stają się ogniskami samopodtrzymującej się
                    aktywacji szlaku bólowego. Podobne zmiany obserwuje się też na wyższych
                    piętrach układu nerwowego.

                    "W naszych badaniach stosujemy modele obu rodzajów bólu, zapalnego i
                    neuropatycznego, aby potencjalne działanie proponowanych substancji leczniczych
                    wykorzystać w różnych rodzajach bólu. Porównując wyniki badań uzyskane na tych
                    modelach możemy wnioskować o mechanizmach rozwoju bólu przewlekłego" – mówi
                    Przewłocka.

                    PROBLEMY DŁUGOTRWAŁEJ TERAPII

                    W przypadku bólów ostrych najskuteczniejsze są leki opioidowe, np. morfina. Jak
                    wyjaśnia profesor, lek wraz z krwią trafia do odpowiednich receptorów układu
                    nerwowego. Łącząc się z nimi wywołuje szereg procesów wewnątrz komórki
                    nerwowej, prowadzących do hamowania aktywności neuronu, a co za tym idzie - do
                    hamowania przekazu bodźca do mózgu. Morfina działa na receptory zwane
                    opioidowymi, a szczególnie na tzw. receptor typu m. Działając na te receptory w
                    mózgu, wywołuje jednak dokuczliwe, a czasem niebezpieczne dla zdrowia skutki
                    niepożądane.

                    Przewłocka zaznacza, że w tym miejscu rodzi się problem z leczeniem bólów
                    neuropatycznych. Okazuje się bowiem, że bóle neuropatyczne w większości
                    przypadków nie poddają się leczeniu opioidami. Aby je zwalczyć, potrzeba
                    znacznie większych dawek leku niż w przypadku leczenia bólu ostrego (np.
                    bezpośrednio po operacji lub wypadku). Zwiększenie dawki leku podwyższa jednak
                    ryzyko działań niepożądanych.

                    "Jak tu przez wiele lat trwania takiego bólu podawać choremu znaczne ilości
                    leku działającego poprzez receptory opioidowe?" – zastanawia się
                    neurofarmakolog. Jej zdaniem, chorym trzeba zaproponować leczenie powodujące
                    minimalne skutki niepożądane. Przewlekłe stany zapalne, takie jak np.
                    artretyczne zapalenia stawów, też trwają latami, dlatego trzeba znaleźć
                    bezpieczną możliwość dla stosowania przynoszących ulgę leków.

                    W NATURZE SIŁA

                    Według Przewłockiej, dobrym punktem wyjścia do poszukiwań metody terapeutycznej
                    jest pytanie o rolę receptorów opioidowych w naszym organizmie.

                    "Natura nie tworzyła ich miliony lat temu po to, by współcześni lekarze mieli
                    zwalczać ból morfiną" - przypuszcza profesor. Tłumaczy, że wraz z tymi
                    receptorami powstały ich naturalne ligandy, czyli występujące w naszych
                    organizmach cząsteczki zdolne do ich aktywacji. Są nimi endorfiny, zróżnicowana
                    grupa endogennych peptydów opioidowych, wykazujących działanie przeciwbólowe.

                    "Człowiek w szoku powypadkowym bólu nie czuje. Przeciwbólowe działanie
                    akupunktury też wydaje się być uwarunkowane wydzielaniem endorfin. Przykładów
                    jest więcej i dowodzą one skuteczności wewnętrznych mechanizmów
                    przeciwbólowych" – zauważa neurofarmakolog.

                    Dodaje, że do zwalczania bólów neuropatycznych dobrze byłoby zatrudnić
                    endogenne peptydy opioidowe. To endomorfiny które, w odróżnieniu od endorfin,
                    są bardzo selektywne w stosunku do receptora, na który działa morfina.

                    Wstępne badania wykazały, że w modelach zwierzęcych siła ich działania nie
                    słabnie - w odróżnieniu od morfiny, której dawkę należy podnieść, aby uzyskać
                    efekt terapeutyczny w bólu neuropatycznym.

                    ENDOMORFINY DZIAŁAJĄ LOKALNIE

                    "Działaniem lokalnym endomorfin w bólu przewlekłym zajmujemy się wraz z
                    zespołem dr Haliny Machelskiej z Klinik für Anaesthesiologie und Operative
                    Intensivmedizin, Charité-Universitätsmedizin w Berlinie" – mówi specjalistka.

                    "Okazało się, ze endomorfiny znacznie lepiej radzą sobie z bólem
                    neuropatycznym, niż morfina. Chorym podawać można niższe dawki leku, a to
                    zmniejsza ryzyko działań niepożądanych" – tłumaczy Przewłocka. Podkreśla, że
                    podawanie endomorfin nie jest jednak takie proste, ponieważ nie przechodzą one
                    z krwi do mózgu.

                    "W przypadku bólu neuropatycznego, kiedy dolegliwości bólowe dotyczą dużych
                    obszarów skóry, można wykorzystać receptory opioidowe, występujące na nerwach
                    obwodowych. Najprostszym rozwiązaniem byłyby maści, żele, spreje lub płukanki
                    zawierające endomorfiny podwane wprost na miejsce powstawania bólu" – podkreśla
                    specjalistka.

                    Działając lokalnie na nerwy obwodowe wielokrotnie zmniejsza się ryzyko
                    działania ośrodkowego, a tym samym pojawienie się działań niepożądanych,
                    charakterystycznych dla stosowanej obwodowo morfiny. Peptydowa budowa
                    endomorfin sprawia również, iż najsilniej działają one dokładnie tam, gdzie je
                    zaaplikowano. Bardzo małe jest ryzyko migracji leku, na przykład do ośrodkowego
                    układu nerwowego.

                    PERSPEKTYWY TERAPEUTYCZNE

                    Jedną zalet endomorfin, jako potencjalnych czynników terapeutycznych, jest ich
                    prosta budowa. Substancje te produkuje z pominięciem metod biotechnologicznych,
                    lek mógłby więc być niedrogi. Prosta budowa endomorfin rodzi
                    • 19.10.06, 23:43 Odpowiedz
                      Dokończenie tematu

                      PERSPEKTYWY TERAPEUTYCZNE

                      Jedną zalet endomorfin, jako potencjalnych czynników terapeutycznych, jest ich
                      prosta budowa. Substancje te produkuje z pominięciem metod biotechnologicznych,
                      lek mógłby więc być niedrogi. Prosta budowa endomorfin rodzi też pewne
                      problemy. Wprowadzona do organizmu substancja w ciągu kilkunastu minut ulega
                      rozkładowi i przestaje działać.

                      "Z tym problemem już się uporaliśmy. Współpracujący z nami chemicy
                      zmodyfikowali cząsteczki w ten sposób, że ich trwałość w organizmie zwierząt
                      wydłużyła się do ok. 2 godzin. Sądzimy, że u ludzi przetrwają jeszcze dłużej.
                      Poza tym możliwe są dalsze modyfikacje" – uważa neurofarmakolog.

                      Szacuje się, że problem przewlekłego bólu dotyczy 0,5-2 proc. społeczeństwa.
                      Polsko-niemiecki zespół nie obiecuje spektakularnych efektów prowadzonych prac.
                      Badania mają charakter podstawowy i służą pogłębieniu wiedzy na temat
                      potencjalnych zastosowań endomorfin.

                      "Sądzę jednak, że w przyszłości działające w ten sposób leki mają szansę trafić
                      na apteczne półki" – nie kryje nadziei prof. Barbara Przewłocka.

                      źródło pochodzenia PAP – Nauka w Polsce
                      www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=91&news_id=13500&layout=0&forum_id=5341&page=text
                      • 19.10.06, 23:46 Odpowiedz
                        Wstrząsający raport onkologów dla Ministerstwa Zdrowia: pacjenci w Polsce
                        umierają, bo nie mają dostępu do leczenia. Jeśli szpitale nie będą mieć nowego
                        sprzętu, sytuacja jeszcze się pogorszy, bo coraz więcej osób zapada na
                        nowotwory - pisze "Rzeczpospolita".
                        Zdaniem autorów raportu, sytuacja jest dramatyczna. Brakuje sprzętu, więc
                        chorzy czekają w kilkumiesięcznych kolejkach do leczenia radioterapeutycznego.
                        Gdy już się na nie dostaną, nie mają gwarancji, że naświetlanie będzie dla nich
                        bezpieczne.

                        Z raportu przygotowanego dla Ministerstwa Zdrowia przez Centrum Onkologii w
                        Krakowie wynika, że prawie jedna piąta urządzeń do radioterapii nadaje się do
                        natychmiastowej wymiany - jest przestarzała albo wyeksploatowana. Awaria
                        takiego sprzętu może skończyć się tragicznie - przekonały się o tym pacjentki z
                        Białegostoku, dotkliwie poparzone w czasie radioterapii.

                        Osoby, które mają za sobą leczenie choroby nowotworowej, opowiadają, że
                        zdarzało się, iż po rozpoczęciu naświetlań psuł się sprzęt i trzeba było czekać
                        na jego naprawienie kilka tygodni. - Pacjenci dobrze wiedzą, że przy leczeniu
                        nowotworu nie wolno czekać, liczy się każdy dzień - mówi Elżbieta Kozik,
                        szefowa Klubu Amazonek w Warszawie, stowarzyszenia kobiet po amputacji piersi.


                        Onkolodzy biją na alarm. "Pacjenci, którzy potrzebują naświetlania, czekają na
                        dostęp do radioterapii po dwa, trzy miesiące" - pisze w raporcie prof. Marian
                        Reinfuss z Centrum Onkologii.

                        Z raportu Centrum wynika, że pod koniec ubiegłego roku w Polsce było 55 w pełni
                        sprawnych urządzeń, dwa razy mniej, niż być powinno. Tymczasem w najbliższych
                        latach w Polsce, według danych Organizacji Europejskich Instytutów Raka (OEIC),
                        radioterapia będzie niezbędna co roku dla nawet 100 tysięcy chorych. Teraz ma
                        szansę z niej skorzystać niespełna 60 tysięcy pacjentów.YY

                        źródło pochodzenia PAP - Nauka w Polsce
                        www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=134&news_id=13621&layout=6&forum_id=5461&page=text

                        • 19.10.06, 23:48 Odpowiedz
                          Witamina D może w przyszłości znaleźć zastosowanie w leczeniu raka piersi,
                          uważają naukowcy brytyjscy. Wyniki ich badań, opublikowane na łamach
                          pisma "Journal of Clinical Pathology", sugerują, że może ona spowalniać wzrost
                          nowotworu.
                          Naukowcy z Imperial College w Londynie doszli do takich wniosków po zbadaniu
                          poziomu witaminy D w surowicy krwi 279 kobiet chorych na inwazyjnego raka
                          piersi. U większości pacjentek (204 kobiety) choroba była w początkowych
                          stadiach, u reszty natomiast stwierdzono zaawansowanego raka.

                          Okazało się, że kobiety z mało zaawansowanym rakiem poziom witaminy D był
                          wyższy, niż u kobiet w zaawansowanym stadium choroby. Na razie naukowcy nie
                          znają dokładnej przyczyny tych różnic, nie mają też pewności czy niższy poziom
                          witaminy D u pacjentek z zaawansowanym rakiem piersi jest przyczyną czy też
                          skutkiem rozwoju nowotworu. Jednak biorąc pod uwagę wyniki innych badań,
                          podejrzewają, że obniżone stężenie witaminy D we krwi może przyspieszać rozwój
                          raka do bardziej zaawansowanych stadiów.

                          Doświadczenia na hodowlach komórkowych wykazały, że witamina D hamuje podziały
                          komórek raka i nasila ich obumieranie. Z kolei prawidłowy poziom witaminy D w
                          organizmie powiązano z niższym ryzykiem zachorowania na raka piersi.

                          Z badań wynika też, że witamina D wzmaga bądź hamuje aktywność różnych genów,
                          które mogą odgrywać rolę w rozwoju nowotworów. Przykładem genu, którego
                          aktywność rośnie pod wpływem witaminy D, jest p21, kontrolujący podziały
                          komórek.

                          W przyszłości naukowcy chcą lepiej zrozumieć rolę witaminy D we wzroście raka
                          piersi. Ich zdaniem może to pomóc w zwiększeniu skuteczności leczenia tego
                          nowotworu.

                          Najbogatszym źródłem witaminy D są jaja i tłuste ryby. Związek ten produkują
                          też w dużych ilościach komórki skóry wystawione na działanie promieni
                          słonecznych.

                          źródło pochodzenia Onet.pl
                          wiadomosci.onet.pl/1420092,16,1,0,120,686,item.html
                          • 20.10.06, 10:18 Odpowiedz
                            Substancje zawarte w pestkach winogron wyraźnie hamują wzrost raka jelita
                            grubego, wykazali naukowcy z USA w badaniach na hodowlach komórkowych i
                            myszach. Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "Clinical Cancer Research".
                            Skórka i pestki czerwonych winogron zawierają duże ilości proantocyjanów -
                            związków z grupy flawonoidów, które są silnymi przeciwutleniaczami i zwalczają
                            toksyczne dla komórek wolne rodniki. Dlatego produkty z winogron, w których
                            wykorzystuje się również ich skórkę czy pestki, jak np. czerwone wino, są znane
                            ze swego korzystnego wpływu na zdrowie, zwłaszcza na układ krążenia i serce.

                            O przeciwnowotworowych własnościach wyciągu z pestek winogronowych naukowcy pod
                            kierunkiem prof. Rajesha Agarwala z Uniwersytetu Stanu Kolorado w Denver po raz
                            pierwszy poinformowali w 1999 r. Ówczesne badania dotyczyły raka skóry. Później
                            udało im się potwierdzić, że ekstrakt ten spowalnia również wzrost raka
                            prostaty.
                            W najnowszych badaniach naukowcy testowali wyciąg na ludzkich komórkach raka
                            okrężnicy hodowanych w laboratorium. Rak ten jest drugim co do częstości
                            występowania nowotworem złośliwym wśród mieszkańców krajów dobrze rozwiniętych.

                            Badania ujawniły, że im większa była dawka i czas działania wyciągu, tym
                            silniej hamował on wzrost raka. W najlepszym wypadku liczba żywych komórek
                            nowotworu obniżyła się o 92 proc.

                            Naukowcy stwierdzili, że pod wpływem ekstraktu w komórkach raka rósł poziom
                            białka Cip1/p21, które kontroluje podziały komórkowe. Już po 12 godzinach
                            stężenie białka było wyższe o ponad 150 razy od stężenia wyjściowego.

                            Jak wyjaśniają autorzy pracy, jedną z cech komórek raka jest to, że tracą one
                            naturalną kontrolę nad swoim cyklem życiowym i zaczynają się w szalonym tempie
                            dzielić i powielać. Odpowiadają za to zaburzenia w poziomie białek
                            kontrolujących cykl, takich jak Cip1/p21. Aktywność Cip1/p21
                            powoduje "zamrożenie" komórek w stadium przed podziałem. Następstwem tego jest
                            często śmierć komórki nowotworowej na drodze tzw. apoptozy.

                            Na koniec naukowcy przetestowali wyciąg z winogronowych pestek na myszach,
                            którym przeszczepiono komórki ludzkiego raka okrężnicy w zaawansowanym stadium
                            rozwoju. Jednocześnie z przeszczepem część gryzoni otrzymała doustnie
                            pojedynczą dawkę badanego ekstraktu. Po 8 tygodniach okazało się, że objętość
                            guzów u tych myszy była mniejsza średnio o 44 proc., niż u zwierząt, które nie
                            otrzymały ekstraktu, tzw. kontrolnych. Choć dawka, którą zastosowano była
                            bardzo duża nie zaobserwowano żadnych toksycznych efektów działania preparatu.

                            Podobnie jak w przypadku hodowli komórkowych, wyciąg z pestek winogron
                            powodował, że w komórkach guzów rosnących u gryzoni podnosił się poziom białka
                            Cip1/p21.

                            Naukowcy planują teraz określić najniższą skuteczną u myszy dawkę ekstraktu,
                            jak również najwyższą z możliwych i zarazem nietoksyczną dawkę. Liczą, że
                            pomoże to w przyszłości wdrożyć ich odkrycie do praktyki medycznej.

                            Obecnie w sprzedaży komercyjnej są suplementy diety zawierające wyciąg z pestek
                            winogron. "Nasze wyniki nie oznaczają jednak, że ludzie powinni teraz rzucić
                            się do sklepów po te preparaty. To mogłoby być niebezpieczne, gdyż na razie nie
                            wiemy nawet jaka dawka dałaby pacjentom korzyści zdrowotne, nie powodując
                            zarazem niepożądanych skutków ubocznych" - komentuje prof. Agarwal.

                            Jak podkreśla naukowiec, na razie wartością tych badań jest wykazanie, że
                            ekstrakt z pestek winogronowych może hamować wzrost raka oraz odkrycie
                            mechanizmu jego działania. Ale zanim wyciąg ten można będzie stosować w
                            leczeniu chorych na raka czy w prewencji chorób nowotworowych, trzeba wykonać
                            znacznie więcej testów.

                            źródło pochodzenia Onet.pl
                            wiadomosci.onet.pl/1420340,16,1,0,120,686,item.html
                            • 20.10.06, 12:25 Odpowiedz
                              W Polsce rośnie liczba zachorowań na raka jelita grubego - to obecnie trzeci co
                              do częstości występowania nowotwór u kobiet, a drugi u mężczyzn. A możliwości
                              diagnozowania go są coraz lepsze - dostępne są już m.in. domowe testy na
                              obecność krwi w stolcu.
                              W Polsce rocznie zapada na tę chorobę ponad 11 tys. osób, umiera 8,5 tys. Trwa
                              obecnie ogólnopolska kampania edukacyjna "Rak jelita grubego - badam się i
                              leczę". "Przekonujemy, że to choroba jak każda inna, że wstyd nie może
                              powstrzymać nas od zadbania o własne zdrowie" - powiedział na czwartkowej
                              konferencji prasowej w Katowicach Ryszard Lisek z Polskiego Towarzystwa Opieki
                              nad Chorymi ze Stomią (stomia to stan po wycięciu chorego jelita, z
                              wyprowadzeniem jego zdrowego odcinka na zewnątrz - czyli tzw. sztuczny odbyt).

                              Każda osoba powyżej 50. roku życia powinna przynajmniej raz na 10 lat poddać
                              się badaniom diagnostycznym. Jeśli na raka jelita grubego chorował ktoś w
                              rodzinie, na badanie należy się zdecydować znacznie wcześniej.
                              Choroba początkowo nie daje żadnych objawów, dlatego tak ważne są badania
                              profilaktyczne. W bardziej zaawansowanym stadium objawami są: krwawienie z
                              odbytu lub krew w kale, zaburzenia rytmu wypróżnień, nieuzasadniona utrata masy
                              ciała, mdłości, bóle i poczucie napięcia w brzuchu, możliwa jest też anemia.

                              "Test na krew utajoną w kale można kupić w każdej aptece i zrobić w warunkach
                              domowych. Dostępne są testy kilku producentów, nie są drogie, a ich dokładność
                              jest zbliżona do tych wykonywanych w laboratorium" - powiedział ordynator
                              oddziału onkologii Szpitala im. Leszczyńskiego w Katowicach dr Wojciech
                              Poborski.

                              Jak podkreślił, ważna jest też postawa lekarzy pierwszego kontaktu -
                              przeciętnie lekarz rodzinny może w swojej praktyce zetknąć się z dwoma takimi
                              przypadkami rocznie. "Konieczne jest też rozwianie obaw pacjentów przed
                              przeprowadzaniem badań profilaktycznych - chowanie głowy w piasek, częsta w
                              Polsce postawa, to droga donikąd" - podkreślił dr Poborski.

                              Rozwojowi raka jelita grubego sprzyja dieta, charakterystyczna dla rozwiniętych
                              krajów kultury zachodniej - dużo czerwonego mięsa i wysoko przetworzonych
                              pokarmów, mało błonnika. Dlatego, by się ustrzec choroby, lekarze oprócz
                              urozmaiconej diety zalecają ograniczenie alkoholu, rezygnację z palenia
                              papierosów, aktywność fizyczną, przyjmowanie witamin C, D i E, znormalizowanie
                              wagi ciała.

                              źródło pochodzenia Onet.pl
                              wiadomosci.onet.pl/1421215,16,1,0,120,686,item.html
                              • 20.10.06, 12:28 Odpowiedz
                                Bakteria Helicobacter pylori zwiększa ryzyko rozwoju nowotworu w dolnym odcinku
                                żołądka, ale może z kolei zmniejszać ryzyko jego występowania w miejscu
                                połączenia żołądka z przełykiem - donosi "Journal of the National Cancer
                                Institute".
                                Helicobacter pylori to bakteria gnieżdżąca się w błonie śluzowej żołądka.
                                Występuje u 70-80 proc. populacji i odpowiada za większość przypadków choroby
                                wrzodowej żołądka i 90 proc. przypadków choroby wrzodowej dwunastnicy.
                                Zakażenie tą bakterią może mieć też wpływ na rozwój nowotworów żołądka.

                                Nowotwory żołądka rozwijają się najczęściej w miejscu połączenia przełyku z
                                żołądkiem oraz w jego niższych częściach.
                                Grupa naukowców kierowana przez Farin Kamangar z National Cancer Institute in
                                Bethesda w USA wraz z kolegami z Finlandii przeprowadziła badania na 234
                                pacjentach z nowotworami żołądka. Badano obecność przeciwciał skierowanych
                                przeciwko H. pylori we krwi pacjentów. Obecność przeciwciał świadczy o
                                przebytej infekcji wywołanej przez bakterie.

                                Naukowcy stwierdzili, że u pacjentów, którzy przeszli infekcję wywołaną H.
                                pylori, ryzyko występowania nowotworów dalszych odcinków żołądka jest większe
                                niż u reszty populacji, natomiast ryzyko raka części wpustowej żołądka jest
                                mniejsze.

                                "Podejmując próby zapobiegania rozwoju nowotworów należy wziąć pod uwagę wpływ
                                H. pylori na zmniejszenie ryzyka powstawania raka przełyku oraz części
                                wpustowej żołądka" - komentują wyniki kolegów Olaf Syren i William J. Blot z
                                Karolinska Institutet.

                                źródło pochodzenia Onet.pl
                                wiadomosci.onet.pl/1421216,16,1,0,120,686,item.html


                                • 20.10.06, 12:33 Odpowiedz
                                  Pracownicy z fabryk komputerów częściej niż umierają z powodu nowotworu -
                                  wykazały obszerne analizy ponad 30 tys. zgonów pracowników zatrudnionych w
                                  amerykańskich fabrykach IBM od lat 70. Wyniki opublikowało pismo "Environmental
                                  Health".
                                  Pracownicy fabryk IBM umierali na nowotwory, w tym - mózgu, nerek lub piersi
                                  oraz chłoniaka nieziarnistego - częściej niż reszta populacji - stwierdził
                                  Richard Clapp z Boston University School of Public Health (USA).

                                  Dane, którymi dysponował, nie pozwoliły mu związać tych zgonów z działaniem
                                  związków chemicznych lub substancji toksycznych, z którymi na co dzień stykają
                                  się pracownicy fabryk. Clapp badał przypadki zgonów wśród wszystkich robotników
                                  fabryki IBM, którzy przepracowali w niej co najmniej pięć lat w okresie 1969-
                                  2001. Przeanalizował przyczyny śmierci 31 tys. 941 robotników i porównał je z
                                  przyczynami zgonów wśród ogółu Amerykanów w tym samym czasie.

                                  Dane uzyskał od IBM w ramach procesu przeciwko tej firmie w Kalifornii. Badania
                                  przeprowadził na zamówienie strony skarżącej.

                                  Wyniki analiz Clappa świadczą o podwyższonej śmiertelności wskutek kilku typów
                                  nowotworów. Dotyczy to zwłaszcza robotników zatrudnionych w kilku konkretnych
                                  fabrykach - w stanach Kalifornia, Minnesota, Nowy Jork i Vermont.

                                  Wyraźnie więcej niż norma było też zgonów z powodu nowotworu mózgu i
                                  ośrodkowego układu nerwowego. W niektórych grupach pracowników stwierdzano
                                  także ponadprzeciętną liczbę przypadków raka nerek, chłoniaka nieziarnistego i
                                  nowotworu piersi.

                                  To nie pierwsze badanie związku śmiertelności i pracy przy produkcji
                                  komputerów, lecz - jak do tej pory - najobszerniejsze.

                                  źródło pochodzenia Onet.pl
                                  wiadomosci.onet.pl/1420344,16,1,0,120,686,item.html
                                  • 20.10.06, 15:32 Odpowiedz
                                    Ruszyła ogólnoeuropejska akcja, której celem jest zagwarantowanie pacjentom w
                                    państwach Unii Europejskiej dostępu do najnowszych metod leczenia nowotworów.
                                    Wprowadzenie jednolitej unijnej strategii walki z rakiem to główny cel
                                    uruchomionej w Brukseli inicjatywy o nazwie "Cancer United".

                                    W ciągu półtora roku organizatorzy chcą zgromadzić milion podpisów pod petycją
                                    domagającą się działania ze strony Parlamentu Europejskiego, Komisji
                                    Europejskiej oraz Rady Unii Europejskiej.

                                    Organizatorzy akcji wzywają te instytucje do stworzenia ogólnoeuropejskiej
                                    strategii w zakresie chorób nowotworowych oraz do wystosowania do wszystkich
                                    państw członkowskich zaleceń dotyczących wdrożenia kompleksowych planów
                                    zwalczania chorób nowotworowych, które obejmują:

                                    szczegółowe programy mające na celu usprawnienie organizacji usług, w tym
                                    zapewnienie odpowiedniego poziomu zasobów, implementację sieci opieki oraz
                                    kompleksowych rejestrów przypadków raka na poziomie danego kraju;
                                    większy nacisk na jakość, w tym informowanie pacjentów, wykorzystanie zespołów
                                    interdyscyplinarnych, specjalistyczne szkolenie oraz stały rozwój zawodowy
                                    wszystkich pracowników i gwarancja jakości dla wszystkich aspektów opieki, od
                                    diagnozy aż po kontrolę;
                                    większy nacisk na działania zapobiegawcze, w tym zwiększenie świadomości
                                    społeczeństwa w zakresie korzyści płynących ze zdrowego stylu życia oraz
                                    wdrożenie krajowych programów monitorujących;
                                    nieustanne działania mające na celu zwiększenie skuteczności leczenia, w tym
                                    programy badań klinicznych oraz ogłaszanie i wdrażanie rezultatów tych
                                    programów, wykorzystanie nowych technologii, przegląd założeń już istniejących
                                    krajowych strategii walki z rakiem oraz monitorowanie wyników zmian w praktyce.
                                    Nowotwory dotykają każdą rodzinę w Europie - co minutę trzy rodziny tracą
                                    bliską osobę z powodu raka. Co roku około 1,7 miliona osób w Europie umiera w
                                    wyniku tej choroby. Według prognoz Światowej Organizacji Zdrowia liczba nowych
                                    zachorowań w krajach Unii Europejskiej do 2015 roku wzrośnie o ok. 11%. Średnio
                                    co drugi chory na raka umiera.

                                    Zachorowalność na raka i skuteczność leczenia w naszej części Europy niestety
                                    niekorzystnie odbiega od standardów starej UE. Potwierdzają to wyniki badań
                                    Eurocare-3 oraz analiz przeprowadzonych przez Karolinska Institutet. Według
                                    tych ostatnich w Polsce na walkę z rakiem przeznacza się 34 euro na osobę
                                    rocznie. To ponad trzykrotnie mniej niż średnia unijna i sześciokrotnie mniej
                                    niż w Norwegii.

                                    Ruchem "Cancer United" kieruje prof. prof. John Smyth - prezes Federacji
                                    Europejskich Stowarzyszeń Raka, zajmujący się onkologią na uniwersytecie w
                                    Edynburgu. W zamierzeniu akcja ma objąć nie tylko kraje UE, ale też Bułgarię i
                                    Rumunię. Zakończenie akcji zaplanowano na rok 2008.

                                    W akcję zaangażowali się politycy, specjaliści onkolodzy, organizacje pacjentów
                                    oraz przemysł farmaceutyczny Ten ostatni fakt wzbudził jednak wątpliwości
                                    niektórych członków Parlamentu Europejskiego i części onkologów. Organizatorzy
                                    zapewniają, że kampania jest przezroczysta pod względem finansowania.

                                    źródło pochodzenia www.mp.pl/kurier/?aid=29734
                                    • 20.10.06, 15:38 Odpowiedz
                                      Nowe wytyczne badań kontrolnych chorych na raka jelita grubego
                                      Wstęp

                                      Już po raz kolejny American Society of Clinical Oncology (ASCO) na
                                      łamach "Journal of Clinical Oncology" wydało w 2005 roku zalecenia dotyczące
                                      nowych zasad badań kontrolnych chorych na raka jelita grubego leczonych
                                      pierwotnie operacyjnie. W kilkuletnim okresie, jaki upłynął od poprzedniego
                                      wydania zaleceń w 1999 roku, opublikowano wyniki badań z randomizacją oraz
                                      metaanaliz, które zmieniły dotychczasowe poglądy. Na podstawie trzech
                                      metaanaliz i sześciu badań klinicznych z randomizacją oceniających wartość
                                      badań kontrolnych, a także na podstawie innych badań III fazy, grupa ekspertów
                                      z ASCO uaktualniła wytyczne dotyczące badań kontrolnych chorych na raka jelita
                                      grubego.

                                      Zalecenia

                                      American Society of Clinical Oncology wyodrębniło cztery elementy badań
                                      kontrolnych: wywiad i badanie przedmiotowe, badania laboratoryjne, badania
                                      obrazowe i badania endoskopowe. Wytyczne ASCO nie dotyczą chorych w pierwszym
                                      stopniu zaawansowania ze względu na bardzo małe ryzyko wznowy. Należy
                                      podkreślić, że zalecenia te dotyczą chorych, których stan zdrowia pozwala na
                                      radykalne wycięcie wznowy miejscowej lub radykalne leczenie operacyjne zmian
                                      przerzutowych. Rekomendacje ASCO zostały podsumowane w tabeli.

                                      Tabela. Schemat badań kontrolnych chorych po radykalnym leczeniu raka jelita
                                      grubego według zaleceń ASCO (dotyczy chorych na raka w II i III stopniu
                                      zaawansowania, których stan ogólny umożliwia przeprowadzenie resekcji
                                      przerzutów lub wznowy miejscowej)

                                      Rodzaj badania Częstość wykonywania
                                      wywiad i badanie przedmiotowe w okresie 1.-3. r. obserwacji co 3-6 mies.
                                      w okresie 4.-5. r. obserwacji co 6 mies.
                                      oznaczenie stężenia CEA co 3 mies. przynajmniej przez 3 pierwsze lata
                                      obserwacji
                                      TK brzucha w okresie 1.-3. r. obserwacji co 12 mies.
                                      TK klatki piersiowej w okresie 1.-3. r. obserwacji co 12 mies.
                                      TK miednicy do rozważenia u chorych na raka odbytnicy (zwłaszcza nieleczonych
                                      napromienianiem)
                                      kolonoskopia I - przed operacją lub zaraz po
                                      II - w 3. r. obserwacji
                                      kolejne badania - co 5 lat
                                      w przypadku stwierdzenia polipów badania wykonuje się co roku
                                      rektosigmoidoskopia w okresie 1.-5. r. obserwacji co 6 mies. u chorych
                                      niepoddawanych radioterapii w obszarze miednicy
                                      nie zaleca się wykonywania morfologii krwi obwodowej
                                      badań biochemicznych krwi oceniających czynność wątroby
                                      testu na obecność krwi utajonej w kale
                                      konwencjonalnego badania radiologicznego klatki piersiowej - zamiast tego
                                      badania wykonuje się TK klatki piersiowej


                                      TK - tomografia komputerowa; CEA (carcinoembryonic antigen) - antygen rakowo-
                                      płodowy



                                      --------------------------------------------------------------------------------

                                      Wywiad i badanie przedmiotowe

                                      Ze względu na fakt, że 85% wznów pojawia się w ciągu pierwszych 3 lat po
                                      operacji, badania kontrolne powinny odbywać się w tym czasie co 3-6 miesięcy, a
                                      następnie - w 4. i 5. roku - co 6 miesięcy.

                                      Badania laboratoryjne

                                      Poza oceną stężenia antygenu rakowo-płodowego (carcinoembryonic antigen - CEA)
                                      co 3 miesiące, ASCO nie zaleca wykonywania innych badań. Należy pamiętać, że
                                      stosowanie chemioterapii opartej na 5-fluorouracylu może fałszywie zawyżać
                                      stężenie CEA. Dlatego nie należy oznaczać stężenia tego antygenu do czasu
                                      zakończenia adiuwantowej chemioterapii. Nie zaleca się wykonywania morfologii i
                                      badań biochemicznych krwi ani testów na obecność krwi utajonej w kale.
                                      Badania obrazowe

                                      Najważniejsza zmiana w porównaniu z poprzednimi rekomendacjami pojawiła się w
                                      zaleceniach dotyczących badań obrazowych. Eksperci ASCO zalecają wykonywanie u
                                      chorych z grupy dużego ryzyka co roku, przez 3 kolejne lata: tomografii
                                      komputerowej (TK) klatki piersiowej i brzucha oraz dodatkowo TK miednicy u
                                      chorych na raka odbytnicy, którzy nie byli poddawani napromienianiu.

                                      Badania endoskopowe

                                      U każdego chorego, u którego rozpoznano raka jelita grubego, należy wykonać
                                      badanie kolonoskopowe przed leczeniem operacyjnym lub bezpośrednio po nim w
                                      celu wykrycia ewentualnych synchronicznych raków lub gruczolaków. Jeżeli
                                      badanie to nie wykazuje nieprawidłowości, następna kolonoskopia jest zalecana w
                                      3. roku obserwacji, a następnie co 5 lat. W przypadku obecności polipów zaleca
                                      się wykonywanie kolonoskopii co roku w czasie utrzymywania się zmian. Natomiast
                                      u chorych na raka odbytnicy, którzy nie zostali poddani radioterapii, wskazana
                                      jest rektosigmoidoskopia co 6 miesięcy przez kolejne 5 lat. Nie ma potrzeby
                                      częstszego wykonywania badań endoskopowych.

                                      Opracowali lek. Agnieszka Faron-Pasek,
                                      lek. Katarzyna Janowska i dr hab. med. Krzysztof Bujko

                                      Istnieją dwa główne schematy postępowania po radykalnym leczeniu chorych na
                                      nowotwory złośliwe. Według pierwszego, choremu zaleca się, aby w przypadku
                                      pojawienia się dolegliwości zgłosił się na badanie; według drugiego, badania
                                      kontrolne wyznacza się w regularnych odstępach czasu. Regularne badania są
                                      celowe jedynie wówczas, gdy zwiększają szansę na długoletnie przeżycie. Warunek
                                      ten jest spełniony, kiedy wykrycie nawrotu miejscowego lub przerzutów odległych
                                      w formie przedklinicznej stwarza większe prawdopodobieństwo skutecznego
                                      leczenia. Ważnym aspektem regularnych badań kontrolnych jest ich wymiar
                                      ekonomiczny - prowadzenie ich znacząco zwiększa koszty, gdyż liczba badań
                                      przedmiotowych i dodatkowych w skali całej populacji jest bardzo duża.
                                      Tymczasem tylko w nielicznych przypadkach badania te wykrywają nowotwór w jego
                                      formie przedklinicznej. Również skuteczne leczenie prowadzące do trwałego
                                      wyleczenia udaje się wdrożyć tylko u niektórych chorych z tej grupy. Z tych
                                      powodów wskazania dotyczące badań kontrolnych powinny być oparte na mocnych
                                      danych z badań klinicznych i na analizie zależności koszt-efekt.
                                      W Polsce rak jelita grubego zajmuje drugie miejsce co do częstości występowania
                                      i przyczyn umieralności z powodu nowotworów. W 2003 roku zarejestrowano 13 000
                                      nowych zachorowań i 9000 zgonów.[1] Skala tych liczb wskazuje jak ważny jest
                                      problem badań kontrolnych, zarówno w jego aspekcie klinicznym, jak i
                                      ekonomicznym. Zmiana poglądów na temat efektywności badań kontrolnych dotyczy
                                      głównie skuteczności chirurgicznego leczenia chorych z subklinicznym nawrotem
                                      nowotworu. Okazało się, że leczenie to jest bardziej skuteczne niż dotąd
                                      uważano. W konsekwencji, w nowych wytycznych zalecane są badania obrazowe
                                      wykrywające bezobjawowy nawrót raka. Zalecenia dotyczące częstości badań
                                      kontrolnych, badań laboratoryjnych i endoskopowych nie różnią się od tych
                                      zaproponowanych w 1999 roku.

                                      Grupa ekspertów z ASCO dokonała analizy współczesnych danych dotyczących
                                      skuteczności badań kontrolnych wykonywanych u chorych na raka jelita grubego.
                                      Jedna z metaanaliz przeprowadzona przez kanadyjski zespół Figueredo i wsp.[2]
                                      opierała się na sześciu badaniach z randomizacją obejmujących 1679 chorych.

                                      W jednej grupie zastosowano intensywny program badań kontrolnych polegający
                                      najczęściej na regularnym wykonywaniu TK brzucha i oznaczaniu stężenia CEA. W
                                      drugiej grupie prowadzono mniej intensywnie badania kontrolne lub chorzy
                                      zgłaszali się do lekarza tylko w przypadku wystąpienia dolegliwości. Badacze
                                      stwierdzili, że tylko dwa badania kliniczne wykazały istotne statystycznie
                                      zwiększenie odsetka przeżyć w grupie poddanej intensywnym badaniom kontrolnym.
                                      Niemniej, metaanaliza wszystkich badań wykazała zdecydowane zwiększenie
                                      odsetków przeżyć tych chorych, którzy byli częściej i bardziej intensywnie
                                      badani; ryzyko względne (relative risk - RR) zgonu wyniosło w tej grupie 0,80
                                      (95% przedział ufności [confidence interval - CI]: 0,70-0,91; p = 0,0008).
                                      Zmniejszenie ryzyka zgonu spowodowało poprawę wskaźnika przeżyć 5-letnich o 7%
                                      (95% CI: 3-12; p = 0,002). Liczba obserwowanych wznów była taka sama w obu
                                      grupach, niezależnie od programu badań kontrolnych. Jednak b
                                      • 20.10.06, 15:40 Odpowiedz
                                        ciąg dalszy: Nowe wytyczne badań kontrolnych chorych na raka jelita grubego

                                        Jednak bezobjawowe wznowy zdecydowanie częściej wykrywano u chorych badanych
                                        intensywnie, co owocowało częstszym leczeniem operacyjnym i większym odsetkiem
                                        przeżycia odległego. Wykazano, że wykonywanie oznaczenia stężenia CEA i oceny
                                        wątroby za pomocą badań obrazowych znacząco wpływało na poprawę odsetków
                                        przeżycia. Dwie kolejne metaanalizy wykonane przez Renehana i wsp.[3] oraz
                                        Jeffery'ego i wsp.[4], przeprowadzone na podstawie tych samych badań z
                                        randomizacją, potwierdzają wyniki uzyskane przez zespół kanadyjski. Dodatkowo
                                        metaanaliza przeprowadzona przez Renehana i wsp.[3] wykazała, że intensywne
                                        badania kontrolne wiążą się ze znamiennym zwiększeniem częstości wykrywania
                                        izolowanych wznów miejscowych (RR: 1,61; 95% CI: 1,12-2,32; p = 0,011).
                                        Ponadto, w grupie chorych poddanych intensywnym badaniom kontrolnym
                                        zaobserwowano niewielką, nieistotną statystycznie poprawę w zakresie
                                        wykrywalności przerzutów w wątrobie.

                                        Opisane w 2004 roku przez Chau i wsp.[5] badanie z randomizacją obejmujące 530
                                        chorych dodatkowo ilustruje zagadnienie intensywnych badań kontrolnych. Wyniki
                                        tego badania zostały opublikowane już po wykonaniu wspomnianych metaanaliz.
                                        Oceniano wpływ wykonywania kontrolnej TK klatki piersiowej, brzucha i miednicy
                                        oraz oznaczania stężenia CEA na wskaźnik odległego przeżycia chorych. W trakcie
                                        trwającej średnio 5,6 roku obserwacji wykryto podczas rutynowo wykonywanych
                                        badań (TK i oznaczanie stężenia CEA) 90% bezobjawowych wznów, co przełożyło się
                                        na większą liczbę operacji. W grupie poddanej intensywnym badaniom kontrolnym
                                        wycięto przerzuty z płuc lub wątroby u 23,8% chorych, podczas gdy w grupie, w
                                        której nawrót rozpoznano tylko na podstawie objawów u 3,1%. Operacyjne
                                        usunięcie przerzutów znamiennie wpłynęło na poprawę odsetków przeżycia w
                                        porównaniu z grupą chorych nieoperownych (p < 0,001).

                                        Innym przykładem skuteczności leczenia chorych, u których doszło do nawrotu
                                        raka jest wieloośrodkowe retrospektywne badanie kohortowe 1247 chorych
                                        przeprowadzone w Ameryce Północnej w latach 90. XX wieku.[6] Nawrót choroby
                                        stwierdzono u 44% chorych. Do leczenia operacyjnego zakwalifikowano 41%.
                                        Radykalne usunięcie wznowy wykonano u 20%. U 28 osób wycięto przerzuty
                                        umiejscowione w wątrobie, osiągając u 32% z nich 5-letnie przeżycie bez objawów
                                        choroby. U 20 chorych wycięto przerzuty w płucach, uzyskując 5-letnie przeżycie
                                        bez objawów nowotworu u 27%. Podobne odsetki wieloletnich przeżyć przedstawili
                                        Tepper i wsp.[7], analizując skuteczność operacji w przypadku nawrotów
                                        miejscowych i przerzutów odległych raka odbytnicy ograniczonych do jednego
                                        narządu w grupie liczącej 500 chorych. Większość nawrotów umiejscowiona była (z
                                        porównywalną częstością) w: wątrobie, płucu lub w miednicy. U około 1/3 chorych
                                        dokonano wycięcia zmian nawrotowych. Odsetki 5-letnich przeżyć chorych po
                                        wycięciu przerzutów w wątrobie i płucach wyniosły odpowiednio: 31 i 33% w
                                        porównaniu z 6 i 5% u chorych nieoperowanych. Gorsze wyniki uzyskano po
                                        operacji z powodu nawrotu miejscowego - odnotowano 5-letnie przeżycie u 20%
                                        chorych.

                                        Wieloletnie przeżycia uzyskiwane u znacznego odsetka chorych po wycięciu
                                        przerzutów w wątrobie i płucach zmieniły pogląd na postępowanie z chorymi z
                                        odległymi przerzutami raka jelita grubego. Wyniki badań dowiodły, że pojedyncze
                                        przerzuty tego nowotworu w jednym narządzie nie oznaczają zawsze subklinicznego
                                        rozsiewu w innych narządach. Tak więc możliwe jest radykalne leczenie tych
                                        chorych. Intensywny program badań kontrolnych ma na celu zwiększenie szansy
                                        chorych na przeprowadzenie tego leczenia. Częstość wizyt kontrolnych może być
                                        ustalana indywidualnie dla każdego pacjenta. Uwzględniając wiek, wyniki badania
                                        histopatologicznego, liczbę usuniętych węzłów chłonnych oraz stopień
                                        zaawansowania, należy oszacować indywidualne ryzyko pojawienia się wznowy i od
                                        niego uzależnić częstość badań kontrolnych. Pomocny jest przy tym kalkulator
                                        potencjalnego ryzyka wznowy dostępny na stronie internetowej.[8]

                                        Zalecenia amerykańskie można także próbować zastosować w naszym kraju, mimo
                                        niskich nakładów na służbę zdrowia. Należałoby rozważyć możliwość zastąpienia
                                        TK wątroby badaniem ultrasonograficznym, pamiętając jednak, że USG jest mniej
                                        czuła niż TK - czułość wykrywania zmian przerzutowych w wątrobie wynosi dla TK
                                        67%, a dla USG 43%. Wykonanie poza TK lub USG oceny stężenia CEA zwiększa
                                        szansę wykrycia przerzutów. Chociaż ASCO zaleca coroczne wykonywanie TK klatki
                                        piersiowej, rezygnując tym samym z konwencjonalnego badania radiologicznego
                                        klatki piersiowej, to jednak w piśmiennictwie jest znacznie mniej danych
                                        potwierdzających słuszność tego stanowiska. Nie ma dowodów, że kontrolna TK
                                        częściej niż konwencjonalne badanie radiologiczne klatki piersiowej prowadzi do
                                        wycięcia bezobjawowych przerzutów w płucach. Należy zaznaczyć, że w żadnym z
                                        badań objętych 3 metaanalizami, na które powołują się eksperci z ASCO, nie
                                        wykonywano TK klatki piersiowej. W grupach o intensywnym schemacie badań
                                        kontrolnych standardowo zalecano konwencjonalne badanie radiologiczne klatki
                                        piersiowej przynajmniej raz w roku. Biorąc pod uwagę wysoki koszt TK klatki
                                        piersiowej, ryzyko powikłań związane z koniecznością podania dożylnego środka
                                        cieniującego oraz jego mniejszą dostępność, włączenie tego badania do zestawu
                                        obowiązkowych badań kontrolnych jest kontrowersyjne.

                                        lek. Agnieszka Faron-Pasek
                                        z Zakładu Brachyterapii Centrum Onkologii Instytutu
                                        im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie
                                        oraz lek. Katarzyna Janowska
                                        z Zakładu Teleradioterapii Centrum Onkologii Instytutu
                                        im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie
                                        i dr hab. med. Krzysztof Bujko
                                        Kierownik Zakładu Teleradioterapii Centrum Onkologii Instytutu im. Marii
                                        Skłodowskiej-Curie w Warszawie

                                        źródło pochdzenia www.mp.pl/artykuly/?aid=29345
                                        • 20.10.06, 15:43 Odpowiedz
                                          Leczenie żywieniowe oraz podaż kwasu eikozapentaenowego u chorych na nowotwory
                                          złośliwe - przegląd systematyczny

                                          Wprowadzenie

                                          Niedożywienie jest stanem często spotykanym u chorych na nowotwory złośliwe.
                                          Częstość występowania tego stanu różni się w zależności od umiejscowienia guza,
                                          stopnia zaawansowania nowotworu, sposobu leczenia oraz metod użytych do
                                          rozpoznania niedożywienia. Częstość niedożywienia wynosi od 9% u chorych na
                                          nowotwory układu moczowego do 85% u chorych na raka trzustki.

                                          Niedożywienie i zmniejszenie masy ciała u chorych na nowotwór złośliwy może być
                                          wynikiem ograniczenia przyjmowania pokarmu spowodowanego wieloma czynnikami, do
                                          których można zaliczyć:
                                          1) ogólnoustrojowe skutki choroby (np. brak apetytu, wzmożenie metabolizmu,
                                          zmiana odczuwania smaku i zapachu, nudności, wymioty i dolegliwości bólowe);
                                          2) objawy związane z miejscowym wzrostem guza (np. ból w trakcie połykania
                                          [odynophagia], utrudnione połykanie [dysphagia], niedrożność przewodu
                                          pokarmowego, wczesne uczucie sytości, upośledzone wchłanianie składników
                                          pokarmowych);
                                          3) czynniki psychogenne (np. lęk, depresja, niepokój); oraz
                                          4) działania niepożądane leczenia.

                                          U większości chorych na zaawansowany nowotwór złośliwy dochodzi do zmniejszenia
                                          masy ciała, u niektórych rozwija się wyniszczenie związane z nowotworem
                                          złośliwym (kacheksja) polegające na niezależnej od woli utracie masy ciała.
                                          Kacheksja w przebiegu choroby nowotworowej stanowi wieloczynnikowy zespół
                                          uwarunkowany rozrostem nowotworu, odpowiedzią organizmu na stan chorobowy oraz
                                          skutkami podejmowanego leczenia. W przebiegu kacheksji stwierdza się zaburzenia
                                          metabolizmu, brak apetytu, wczesne uczucie sytości, ograniczenie spożywania
                                          pokarmu, zmniejszenie beztłuszczowej masy ciała, osłabienie mięśni, obrzęki,
                                          zmęczenie, upośledzenie czynności układu odpornościowego oraz trudności z
                                          zachowaniem koncentracji i podzielności uwagi.

                                          Do następstw niedożywienia u chorych na nowotwory złośliwe zalicza się:
                                          pogorszenie jakości życia, ograniczenie skuteczności chemioterapii, zwiększenie
                                          ryzyka toksyczności związanej z chemioterapią, zmniejszenie wydolności
                                          fizycznej, upośledzenie czynności mięśni, zwiększenie ryzyka powikłań
                                          pooperacyjnych, wydłużenie okresu hospitalizacji, zwiększenie częstości
                                          konsultacji lekarskich i liczby wypisywanych recept oraz skrócenie czasu
                                          przeżycia.

                                          Z powyższych powodów u niedożywionych osób chorych na nowotwory złośliwe
                                          wskazane jest wdrożenie leczenia żywieniowego przy użyciu preparatów odżywczych
                                          podawanych doustnie (oral nutritional supplements - ONS) lub żywienie przy
                                          użyciu zgłębnika dojelitowego (enteral tube feeding - ETF). Choć w
                                          piśmiennictwie można napotkać doniesienia na temat badań przeglądowych z
                                          analizą skuteczności dojelitowego leczenia żywieniowego, to brakuje formalnego
                                          przeglądu systematycznego z metaanalizą określającą skuteczność ONS i ETF u
                                          chorych na raka w zależności od rodzaju wdrożonego leczenia (w porównaniu z
                                          grupą, w której stosuje się postępowanie rutynowe). Jeśli u chorych na nowotwór
                                          złośliwy doustna podaż pokarmu jest niewystarczająca lub utrudniona, można
                                          wdrożyć ETF. Jeżeli tolerancja żywienia za pomocą zgłębnika nosowo-żołądkowego
                                          jest zła (np. u chorych po zabiegach chirurgicznych w obrębie jamy brzusznej),
                                          można wybrać opcję żywienia poprzez zgłębnik wprowadzony poza odźwiernik - w
                                          takim przypadku można również wziąć pod uwagę zastosowanie żywienia
                                          pozajelitowego (parenteral nutrition - PN).

                                          Metodą niedawno wprowadzoną w leczeniu chorych na nowotwory złośliwe o różnym
                                          umiejscowieniu jest podaż kwasu eikozapentaenowego (eicosapentaenoic acid -
                                          EPA), który jest omega-3 wielonienasyconym kwasem tłuszczowym o długim łańcuchu
                                          (występującym u niektórych ryb obfitujących w tkankę tłuszczową). Kwas
                                          eikozapentaenowy może modulować odpowiedź zapalną, która - wpływając na
                                          przemiany metaboliczne - prowadzi do zmniejszenia masy ciała i zaniku mięśni
                                          chorych na nowotwory złośliwe. Wykazano, że podaż EPA u tych chorych osłabia
                                          proces wytwarzania cytokin prozapalnych (np. interleukina 6 [IL-6], IL-1 i
                                          czynnik martwicy nowotworu [tumor necrosis factor - TNF]) oraz spowalnia tempo
                                          progresji odpowiedzi związanej z białkami ostrej fazy, np. z białkiem C-
                                          reaktywnym (C-reactive protein - CRP). Stwierdzono również, że EPA wykazuje
                                          wielotorowe działanie przeciwnowotworowe. Uważa się, że podawanie EPA wiąże się
                                          z zatrzymaniem utraty lub zwiększeniem masy ciała oraz wydłużeniem okresu
                                          przeżycia. Nie dokonano jednak do chwili obecnej żadnego przeglądu
                                          systematycznego, który by dotyczył powyższych zagadnień.

                                          U chorych na nowotwory złośliwe EPA podaje się w postaci kapsułek, można
                                          również stosować ONS lub ETF wzbogacone w ten składnik. Baracos opublikował
                                          badanie przeglądowe, w którym zebrał wnioski z doniesień dotyczących podaży
                                          EPA, jednak nie miało ono charakteru przeglądu systematycznego, nie dokonano w
                                          nim bowiem oddzielnej analizy badań prowadzonych z podażą kapsułek EPA i badań
                                          z podażą diet wzbogaconych w EPA, nie przeprowadzono również metaanalizy.

                                          Aby całościowo przeanalizować skuteczność leczenia żywieniowego chorych na
                                          nowotwory złośliwe postanowiono dokonać przeglądu systematycznego dostępnego
                                          piśmiennictwa. W przeglądzie określano wpływ poszczególnych metod leczenia
                                          żywieniowego (porównując: żywienie dojelitowe doustne lub za pomocą zgłębnika
                                          vs. postępowanie rutynowe; podaż EPA w kapsułkach lub w postaci wzbogaconych
                                          ONS lub ETF vs. postępowanie rutynowe; ETF vs. PN) na poprawę wyników leczenia
                                          chorych na nowotwory złośliwe poddawanych radio- bądź chemioterapii (oraz
                                          ewentualnie przeszczepowi szpiku kostnego), zabiegowi operacyjnemu lub leczeniu
                                          paliatywnemu.

                                          Metody

                                          Przegląd zaplanowano i przeprowadzono zgodnie z wytycznymi Cochrane
                                          Collaboration, UK National Health Service Centre for Reviews and Dissemination
                                          oraz Quorum.
                                          Potencjalnie istotne badania wyodrębniono, przeszukując elektroniczne bazy
                                          danych: Medline, Cochrane, Turning Research Into Practice, Clinical Evidence,
                                          National Electronic Library for Health oraz National Service Frameworks. Przy
                                          wyszukiwaniu zastosowano następujące słowa kluczowe: fish oil*, epa,
                                          eicosapentaen*, icosapentaen*, omega-3, omega3, n-3 fatty acid*, n 3 fatty
                                          acid, neoplasm, cancer*, carcinoma, lymphoma, leukaemia, tumour*, tumor*,
                                          malignan*, nutrition*, nutrie*, enteral*, supplement*, sip, feed, formula*,
                                          liquid, tube, nasogastric, nasojejunal, gastrostomy, jejunostomy oraz clinical
                                          trial. Przeanalizowano piśmiennictwo wyodrębnionych badań oraz nawiązano
                                          kontakt z ekspertami w danej dziedzinie w celu wyszukania innych doniesień.

                                          Zakwalifikowano badania obejmujące dorosłych chorych, dotyczące oceny stanu
                                          odżywienia (chorzy odżywieni prawidłowo lub niedożywieni), bez względu na
                                          rodzaj i stopień zaawansowania nowotworu złośliwego lub zastosowane metody
                                          leczenia, oraz to, czy leczenie wdrażano w szpitalu, w ambulatorium, czy też w
                                          warunkach domowych. Wykluczono doświadczenia przeprowadzane na zwierzętach.
                                          Zakwalifikowano badania, w ramach których oceniano następujące punkty końcowe:
                                          podaż diety; wyniki badań antropometrycznych; śmiertelność; czas trwania
                                          hospitalizacji; powikłania; jakość życia lub wydolność fizyczna; wyniki badań
                                          laboratoryjnych (liczba leukocytów, stężenie transferyny i albuminy w osoczu,
                                          liczba leukocytów CD3(+) oraz stężenie cytokin prozapalnych).
                                          Do przeglądu kwalifikowano jedynie pełne doniesienia (wykluczono streszczenia).
                                          W trakcie doboru priorytetowo traktowano badania z randomizacją (randomised
                                          controlled trial - RCT), choć dopuszczano również kliniczne badania z grupą
                                          kontrolną bez randomizacji (controlled clinical trial - CCT) oraz badania
                                          kliniczne przed-po (clinical trial - CT). Wykluczano natomiast badania
                                          obserwacyjne (np. badania kohortowe, opisy przypadków).

                                          Jeden z bad
                                          • 20.10.06, 15:45 Odpowiedz
                                            ciąg dalszy Leczenie żywieniowe oraz podaż kwasu eikozapentaenowego u chorych
                                            na nowotwory złośliwe - przegląd systematyczny

                                            Jeden z badaczy dokonywał - za pomocą dwóch metod - oceny jakości
                                            poszczególnych badań. Wyniki tej oceny weryfikował następnie drugi oceniający.
                                            Pierwszą metodą oceny była sześciostopniowa skala Quality of Evidence Quality
                                            Assessment (Agency for Health Care and Policy Research). Drugą była metoda,
                                            którą opisali Jadad i wsp.

                                            W przypadku każdej z metod leczenia (operacyjne, chemio- lub radioterapia,
                                            paliatywne) przeprowadzono analizę porównawczą:
                                            1) leczenie żywieniowe (ONS lub ETF) vs. postępowanie rutynowe (brak leczenia
                                            żywieniowego);
                                            2) podaż EPA (kapsułki EPA, ONS lub ETF wzbogacone w ten składnik) vs.
                                            postępowanie rutynowe;
                                            3) ETF vs. PN.
                                            Zaplanowano przeprowadzenie odrębnych analiz w zależności od rodzaju nowotworu
                                            złośliwego, miejsca pobytu chorych w trakcie badania oraz stanu odżywienia
                                            (chorzy niedożywieni vs. chorzy prawidłowo odżywieni).

                                            Wyniki

                                            Ustalona strategia wyszukiwania pozwoliła na wyodrębnienie 6845 badań. Spośród
                                            tej liczby 122 badania uznano wstępnie za potencjalnie istotne. Przyjęte
                                            wcześniej kryteria dopuszczenia spełniły 62 publikacje. Pozostałe 60 doniesień
                                            odrzucono z różnych powodów. Niektóre z nich nie dotyczyły badań oryginalnych;
                                            w niektórych zastosowano niewłaściwą interwencję żywieniową lub w ogóle jej nie
                                            stosowano. Wykluczono również badania opublikowane tylko w postaci streszczeń
                                            oraz te doniesienia, które nie były przetłumaczone na język angielski.

                                            Opis publikacji uwzględnionych w przeglądzie

                                            Do przeglądu zakwalifikowano 17 badań przeprowadzonych z udziałem chorych
                                            poddawanych chemio- lub radioterapii, w tym: 8 RCT i 6 CCT porównujących
                                            leczenie żywieniowe z postępowaniem rutynowym, 2 RCT porównujące podaż EPA (w
                                            postaci kapsułek) z postępowaniem rutynowym oraz 1 RCT porównujące ETF z PN. W
                                            większości badań (12) chorych żywiono za pomocą ONS, w 5 badaniach stosowano
                                            ETF. Badania te objęły chorych na nowotwory złośliwe o rozmaitych lokalizacjach
                                            (głowa i szyja, brzuch i miednica, płuco, sutek, przewód pokarmowy, białaczka).
                                            Trzy badania przeprowadzono w grupie chorych poddanych przeszczepieniu szpiku
                                            kostnego.

                                            Do przeglądu włączono 27 badań obejmujących chorych po leczeniu operacyjnym, w
                                            tym: 9 RCT oraz 1 badanie z grupą kontrolną bez randomizacji, w których
                                            porównywano leczenie żywieniowe z postępowaniem rutynowym; 3 RCT porównujące
                                            stosowanie EPA (w postaci kapsułek lub diety wzbogaconej w ten składnik) z
                                            postępowaniem rutynowym oraz 15 RCT porównujących ETF z PN. W 1 badaniu
                                            porównywano leczenie żywieniowe z postępowaniem rutynowym, jak również ETF z
                                            PN. W większości doniesień (23) analizowano skuteczność ETF, jedynie 4 badania
                                            dotyczyły ONS lub jednoczesnego stosowania obu metod. Większość badań (24)
                                            obejmowała chorych na raka przewodu pokarmowego, pozostałe przeprowadzono wśród
                                            chorych na raka głowy i szyi oraz wątroby.

                                            Do przeglądu zakwalifikowano 11 badań przeprowadzonych w grupie chorych
                                            leczonych paliatywnie, w tym: 10 badań (RCT lub CCT) porównujących stosowanie
                                            EPA (w postaci kapsułek lub diety wzbogaconej w ten składnik) z postępowaniem
                                            rutynowym oraz 1 CCT porównujące ETF z postępowaniem rutynowym. W żadnym
                                            badaniu obejmującym chorych leczonych paliatywnie nie porównywano ETF z PN.
                                            Omawiane badania objęły chorych na nowotwory złośliwe o różnorodnej
                                            lokalizacji, z przewagą nowotworów złośliwych przewodu pokarmowego.
                                            Siedem publikacji, które spełniały kryteria dopuszczenia do przeglądu, nie było
                                            bezpośrednio związanych tematycznie z badanym zagadnieniem, dlatego nie zostały
                                            one objęte analizą.

                                            Zakwalifikowane do przeglądu badania obejmowały chorych na nowotwory złośliwe o
                                            bardzo zróżnicowanej lokalizacji i różnych stopniach zaawansowania. Generalnie
                                            w badaniach zgromadzono bardzo niewiele danych na temat stopnia zaawansowania i
                                            sposobu potwierdzania rozpoznania nowotworu złośliwego. Brak dostatecznej
                                            ilości danych uniemożliwił przeprowadzenie odrębnych analiz w zależności od
                                            rodzaju nowotworu złośliwego, miejsca pobytu chorych w trakcie badania oraz
                                            stanu odżywienia (chorzy niedożywieni vs. chorzy prawidłowo odżywieni).
                                            Większość analizowanych badań (47) stanowiły RCT o najwyższym (I) stopniu
                                            jakości, jednak metodologia poszczególnych RCT została generalnie słabo opisana
                                            i zaplanowana. Jedynie 7 doniesień uzyskało najwyższą ocenę (5) według skali
                                            Jadada. Większość RCT (n = 27) uzyskała 2 punkty.

                                            Przeglądem objęto również 9 badań klinicznych z grupą kontrolną, które uzyskały
                                            2 punkty zgodnie ze skalą Quality of Evidence, oraz 6 badań klinicznych, które
                                            uzyskały 4 punkty według tej skali.

                                            Chorzy poddawani radio- lub chemioterapii oraz chorzy po przeszczepieniu szpiku
                                            kostnego

                                            Leczenie żywieniowe vs. postępowanie rutynowe

                                            Aby porównać wyniki leczenia żywieniowego z wynikami leczenia chorych, u
                                            których stosowano standardową dietę w zakresie całkowitej wartości
                                            energetycznej przyjmowanych pokarmów, dokonano łącznej analizy danych
                                            pochodzących z 3 RCT, które objęły chorych napromienianych z powodu nowotworów
                                            złośliwych o różnej lokalizacji, u których stosowano ONS przez okres 6-70 dni.
                                            Przeprowadzona metaanaliza wykazała, że wartość energetyczna przyjmowanych
                                            pokarmów była znacząco większa u chorych, którym podawano ONS w porównaniu z
                                            grupą chorych otrzymujących standardową dietę. W innym RCT, obejmującym
                                            poddawanych radioterapii chorych na nowotwory złośliwe jamy brzusznej i
                                            miednicy mniejszej, nie stwierdzono znamiennej różnicy w wynikach między grupą
                                            żywionych za pomocą ONS a grupą otrzymujących standardową dietę. Badanie to nie
                                            zostało uwzględnione w metaanalizie ze względu na brak spójności w zakresie
                                            sposobu przedstawiania wyników.

                                            Dwa badania kliniczne z grupą kontrolną bez randomizacji również potwierdziły
                                            poprawę podaży kalorii u chorych na nowotwór złośliwy poddawanych leczeniu
                                            (radio- lub chemioterapii), u których zastosowano ONS lub ETF.

                                            Leczenie żywieniowe może również prowadzić do zwiększenia podaży białek, jednak
                                            badania poświęcone temu zagadnieniu nie spełniały kryteriów włączenia do
                                            metaanalizy. Jedno z RCT, w którym analizowano wyniki stosowania ONS przez
                                            okres 70 dni u objętych radioterapią chorych na nowotwory złośliwe głowy i
                                            szyi, wykazało znacząco większą podaż białek w grupie leczonych żywieniowo w
                                            porównaniu z grupą, w której stosowano standardową dietę. Wyniki innego RCT -
                                            przeprowadzonego w grupie chorych po radioterapii - były trudne do
                                            interpretacji z powodu znaczących różnic w zakresie podaży białek przed
                                            badaniem. Jednak w innym badaniu klinicznym z grupą kontrolną, w grupie chorych
                                            na nowotwór złośliwy (w I lub II stopniu zaawansowania choroby) poddawanych
                                            radioterapii, u których stosowano ONS przez 4 tygodnie, autorzy wskazywali
                                            znaczące zwiększenie podaży białek w porównaniu z grupą kontrolną przy
                                            jednoczesnym zachowanym poziomie podaży białek w pokarmach.

                                            W jednym z RCT uzyskano znaczące zwiększenie masy ciała u poddawanych
                                            radioterapii chorych otrzymujących ONS w porównaniu z grupą, w której stosowano
                                            dietę standardową. Podobne wyniki zaobserwowane w innym RCT nie zostały poddane
                                            analizie statystycznej. W innych RCT nie potwierdzono znaczącego wpływu ONS na
                                            chorych po radio- lub chemioterapii z powodu nowotworów złośliwych o różnej
                                            lokalizacji.

                                            O znaczących korzyściach (w postaci ograniczenia utraty masy ciała) związanych
                                            z podażą ONS - w porównaniu ze stosowaniem jedynie diety standardowej -
                                            przekonują prowadzący CCT obejmujące chorych na raka płuca poddawanych
                                            napromienianiu. Korzyści te odnotowano również po wdrożeniu ONS lub ETF u
                                            chorych na nowotwór złośliwy w fazie rozsiewu, po chemio- lub radioterapii, zaś
                                            po zastosowaniu ETF także u chorych na raka przełyku objętych radio- lub
                                            chemioterapią
                                            • 20.10.06, 15:46 Odpowiedz
                                              ciąg dalszy Leczenie żywieniowe oraz podaż kwasu eikozapentaenowego u chorych
                                              na nowotwory złośliwe - przegląd systematyczny

                                              O znaczących korzyściach (w postaci ograniczenia utraty masy ciała) związanych
                                              z podażą ONS - w porównaniu ze stosowaniem jedynie diety standardowej -
                                              przekonują prowadzący CCT obejmujące chorych na raka płuca poddawanych
                                              napromienianiu. Korzyści te odnotowano również po wdrożeniu ONS lub ETF u
                                              chorych na nowotwór złośliwy w fazie rozsiewu, po chemio- lub radioterapii, zaś
                                              po zastosowaniu ETF także u chorych na raka przełyku objętych radio- lub
                                              chemioterapią oraz u chorych na białaczkę poddawanych chemioterapii. Analiza w
                                              podgrupach, obejmująca jedynie chorych na nowotwory złośliwe głowy i szyi, nie
                                              wykazała istotnych statystycznie korzyści związanych ze stosowaniem ONS w
                                              porównaniu z żywieniem standardowym.

                                              Autorzy jednego z RCT - poświęconego stosowaniu ONS u chorych poddawanych
                                              napromienianiu - donoszą, że u osób otrzymujących standardową dietę stwierdzono
                                              znaczące zmniejszenie liczby leukocytów w porównaniu ze stanem sprzed badania,
                                              natomiast liczba leukocytów u chorych przyjmujących ONS nie uległa zmianie. Z
                                              kolei CCT nie potwierdziło istotnej różnicy w zakresie liczby leukocytów u
                                              chorych na raka przełyku poddanych radioterapii i żywionych przez zgłębnik
                                              nosowo-żołądkowy w porównaniu z grupą żywionych standardowo.

                                              W RCT obejmującym poddawanych radioterapii chorych na raka przełyku, żywionych
                                              poprzez jejunostomię, nie zaobserwowano znaczącego wpływu leczenia żywieniowego
                                              na stężenie transferyny w osoczu. Również w innym RCT, którego autorzy
                                              analizowali wpływ ONS na chorych na raka sutka, poddawanych chemioterapii, nie
                                              wykazano różnic w stężeniu transferyny u chorych leczonych żywieniowo w
                                              porównaniu z grupą kontrolną. Powyższe badania nie zostały jednak
                                              zakwalifikowane do metaanalizy.

                                              Aby określić wpływ leczenia żywieniowego na stężenie albuminy w osoczu,
                                              zestawiono dane z dwóch RCT (jedno z nich przeprowadzono u poddawanych
                                              radioterapii chorych na nowotwory złośliwe miednicy; drugie objęło chore na
                                              raka sutka poddane chemioterapii) i jednego CCT (w grupie osób żywionych przez
                                              zgłębnik nosowo-żołądkowy chorych na raka przełyku i poddawanych
                                              napromienianiu). Metaanaliza nie wykazała znaczącego wpływu leczenia
                                              żywieniowego na wyniki leczenia. Autorzy innego RCT (które nie zostało
                                              zakwalifikowane do metaanalizy z powodu graficznego przedstawienia wyników),
                                              przeprowadzonego wśród chorych na nowotwory złośliwe głowy i szyi, donoszą o
                                              zmniejszeniu stężenia albuminy w grupie kontrolnej, natomiast w grupie ONS nie
                                              odnotowano znaczących zmian w tym zakresie. Nie było statystycznych różnic
                                              między obydwiema grupami.

                                              Metaanaliza danych z czterech RCT (obejmujących poddawanych chemio- lub
                                              radioterapii chorych na nowotwory złośliwe o różnym umiejscowieniu, u których
                                              zastosowano ONS) oraz jednego CCT (przeprowadzonego w grupie poddawanych
                                              radioterapii chorych na raka przełyku, u których wdrożono trwające 32 dni
                                              żywienie przez zgłębnik nosowo-żołądkowy) nie wykazała znaczącego wpływu
                                              leczenia żywieniowego na śmiertelność w porównaniu z postępowaniem rutynowym.

                                              Dwa RCT (przeprowadzone w grupie objętych napromienianiem chorych na nowotwór
                                              złośliwy o różnym umiejscowieniu, z wdrożonym ONS trwającym 21-70 dni) nie
                                              potwierdziły znaczącego wpływu leczenia żywieniowego na liczbę chorych, u
                                              których stwierdzono całkowitą remisję choroby.

                                              W jednym z przeprowadzonych CCT, obejmującym żywionych przez 21 dni za pomocą
                                              ETF chorych na białaczkę, odnotowano zbliżony odsetek powikłań infekcyjnych w
                                              grupie osób leczonych żywieniowo i w grupie żywionych standardowo. Wyniki
                                              innych badań były trudne do interpretacji z powodu braku danych z grup
                                              kontrolnych.

                                              Podaż kwasu eikozapentaenowego vs. brak podaży (postępowanie rutynowe)

                                              W badaniach obejmujących chorych z suplementacją EPA poddawanych radio- lub
                                              chemioterapii nie notowano danych dotyczących parametrów żywieniowych i
                                              pomiarów antropometrycznych. W dwóch badaniach, obejmujących chorych po
                                              przeszczepieniu szpiku kostnego, którym podawano EPA lub ester etylowy EPA,
                                              wykazano znamienne zmniejszenie stężenia TNF-alfa, interferonu-gamma,
                                              leukotrienu B4, IL-10, tromboksanu A2 i prostaglandyny I2 w porównaniu z grupą
                                              chorych otrzymujących standardową dietę. Nie odnotowano znamiennych różnic w
                                              stężeniu CRP pomiędzy grupą chorych po przeszczepieniu szpiku kostnego
                                              przyjmujących przez około 200 dni kapsułki EPA a grupą kontrolną (leczonych
                                              rutynowo).

                                              W jednym RCT, przeprowadzonym wśród chorych po przeszczepieniu szpiku kostnego,
                                              którzy otrzymywali EPA przez około 200 dni, stwierdzono znamiennie mniejszą
                                              śmiertelność (0%) w porównaniu z chorymi, u których zastosowano postępowanie
                                              rutynowe (brak suplementacji) (50%).

                                              Dwa RCT, w których przez około 200 dni podawano chorym po przeszczepieniu
                                              szpiku kostnego EPA lub ester etylowy EPA wskazały znamienne zmniejszenie
                                              częstości powikłań w porównaniu z grupą chorych, u których zastosowano
                                              postępowanie rutynowe. Stwierdzono zmniejszenie częstości (50% w grupie z
                                              suplementacją EPA vs. 63% w grupie bez suplementacji) i nasilenia objawów
                                              choroby "przeszczep przeciw gospodarzowi" (graft vs. host disease).

                                              Żywienie za pomocą zgłębnika dojelitowego vs. żywienie pozajelitowe

                                              W grupie chorych po przeszczepieniu szpiku kostnego z wdrożonym częściowym PN
                                              lub żywionych za pomocą zgłębnika nosowo-żołądkowego nie odnotowano znaczących
                                              różnic w zakresie: masy ciała, częstości powikłań zakaźnych, stężenia
                                              transferyny i albumin w osoczu oraz liczby leukocytów.

                                              Chorzy leczeni operacyjnie

                                              Leczenie żywieniowe vs. postępowanie rutynowe

                                              Zgodnie z wynikami niektórych RCT leczenie żywieniowe może zwiększać podaż
                                              kalorii u chorych poddawanych leczeniu operacyjnemu z powodu nowotworu
                                              złośliwego. Chorzy na raka przełyku otrzymywali w okresie pooperacyjnym ETF (z
                                              wykorzystaniem zgłębników nosowo-czczych) o wartości energetycznej 2232 kcal/d,
                                              natomiast chorzy leczeni standardowo 0 kcal/d ze względu na ścisłą dietę. U
                                              chorych na raka głowy i szyi lub przełyku, żywionych w warunkach domowych za
                                              pomocą ETF (w 80% przy wykorzystaniu zgłębników nosowo-żołądkowych), odnotowano
                                              podaż 2100 kcal/d. W innym RCT przeprowadzonym u operowanych z powodu raka
                                              przełyku chorych, żywionych za pomocą zgłębnika nosowo-jelitowego, dzienna
                                              podaż białek wyniosła 83 g (vs. 0 g/d w przypadku chorych leczonych standardowo
                                              ze względu na ścisłą dietę).

                                              Zgodnie z tymi RCT stosowanie ETF w okresie przed- i pooperacyjnym nie wpłynęło
                                              na masę ciała chorych ani na wyniki pomiarów antropometrycznych.

                                              Inne RCT, które objęło chorych na raka przełyku, żywionych w okresie
                                              pooperacyjnym przez 7 dni za pomocą zgłębnika nosowo-czczego, wykazało, że w
                                              przypadku chorych otrzymujących preparaty odżywcze znacząco zwiększyła się
                                              liczba leukocytów, natomiast w grupie chorych, u których wdrożono postępowanie
                                              rutynowe, liczba ta nie uległa istotnej zmianie.

                                              Doustne i dojelitowe stosowanie preparatów żywieniowych nie wpłynęło znacząco
                                              na wartości innych parametrów laboratoryjnych u chorych po zabiegach
                                              operacyjnych. Dotyczyło to stężenia transferyny i albuminy w osoczu, stężenia
                                              CRP i IL-6 oraz liczby komórek CD3(+).

                                              W czterech RCT, w których oceniano stan chorych na nowotwór złośliwy - zarówno
                                              przed operacją, jak i po niej - podano odsetki zgonów w poszczególnych grupach.
                                              Prowadzenie w okresie przedoperacyjnym leczenia żywieniowego (ETF lub ONS) nie
                                              wpłynęło znacząco na śmiertelność chorych. Wyłączenie z metaanalizy danych
                                              dotyczących okresu przedoperacyjnego nie wpłynęło na wyniki końcowe. Aby
                                              określić wpływ leczenia żywieniowego na długość okresu hospitalizacji, dokonano
                                              metaanalizy danych pochodzących z dwóch RCT obejmujących chorych na nowotwory
                                              złośliwe przewodu pokarmowego, u których w cią
                                              • 20.10.06, 15:48 Odpowiedz
                                                ciąg dalszy Leczenie żywieniowe oraz podaż kwasu eikozapentaenowego u chorych
                                                na nowotwory złośliwe - przegląd systematyczny

                                                W czterech RCT, w których oceniano stan chorych na nowotwór złośliwy - zarówno
                                                przed operacją, jak i po niej - podano odsetki zgonów w poszczególnych grupach.
                                                Prowadzenie w okresie przedoperacyjnym leczenia żywieniowego (ETF lub ONS) nie
                                                wpłynęło znacząco na śmiertelność chorych. Wyłączenie z metaanalizy danych
                                                dotyczących okresu przedoperacyjnego nie wpłynęło na wyniki końcowe. Aby
                                                określić wpływ leczenia żywieniowego na długość okresu hospitalizacji, dokonano
                                                metaanalizy danych pochodzących z dwóch RCT obejmujących chorych na nowotwory
                                                złośliwe przewodu pokarmowego, u których w ciągu 7 dni po operacji stosowano
                                                ETF (za pomocą zgłębnika nosowo-czczego lub jejunostomii). Nie było znaczącej
                                                różnicy w zakresie wyników w porównaniu z grupą kontrolną. Włączenie do
                                                metaanalizy danych z dwóch RCT dotyczących chorych na raka głowy i szyi oraz
                                                jelita grubego w okresie przedoperacyjnym nie wpłynęło na ogólny wynik.

                                                Trzy RCT, w których analizowano wpływ leczenia żywieniowego na występowanie w
                                                okresie okołooperacyjnym powikłań infekcyjnych u chorych na nowotwory złośliwe,
                                                zostały włączone do metaanalizy. Dwa z nich dotyczyły chorych na nowotwory
                                                przewodu pokarmowego w okresie pooperacyjnym, jedno natomiast - chorych na raka
                                                jelita grubego w okresie przedoperacyjnym. Nie odnotowano znaczącej różnicy w
                                                zakresie częstości powikłań zakaźnych pomiędzy grupą chorych leczonych
                                                żywieniowo a grupą objętych postępowaniem rutynowym. Uwzględnienie dla potrzeb
                                                metaanalizy jedynie badań dotyczących chorych żywionych za pomocą ETF przez 7-
                                                10 dni po operacji również nie wykazało istotnych statystycznie różnic.

                                                Dane dotyczące jakości życia chorych leczonych żywieniowo okazały się
                                                niewystarczające do przeprowadzenia metaanalizy. Jedno z RCT, w którym - za
                                                pomocą kwestionariuszy standardowych oraz dobieranych w zależności od rodzaju
                                                choroby - analizowano wyniki uzyskane u chorych na nowotwory złośliwe głowy i
                                                szyi, żywionych przez zgłębnik nosowo-żołądkowy w okresie 7-10 dni przed
                                                operacją, wykazało znamienną poprawę w zakresie stanu fizycznego, samopoczucia
                                                psychicznego oraz zmniejszenie duszności. W innym RCT, w którym analizowano
                                                wyniki uzyskane w grupie chorych na nowotwory złośliwe głowy i szyi, żywionych
                                                w okresie 9 dni przed zabiegiem przez zgłębnik nosowo-żołądkowy w warunkach
                                                domowych, autorzy stwierdzili zwiększenie siły chwytu obu rąk. Jedno z badań
                                                klinicznych, obejmujące poddawanych zabiegowi operacyjnemu lub radioterapii
                                                chorych na nowotwory złośliwe głowy i szyi lub raka przełyku, u których przez
                                                28 dni stosowano ETF, wykazało znamienną poprawę stanu ogólnego.

                                                Chorzy z suplementacją EPA (w postaci kapsułek lub pokarmów wzbogaconych o ten
                                                składnik) vs. chorzy bez suplementacji EPA (postępowanie rutynowe, dieta
                                                standardowa lub PN)

                                                Metaanaliza danych z dwóch RCT, w których u chorych na raka przewodu
                                                pokarmowego przez 7 dni po operacji stosowano ETF wzbogacone w rybie tłuszcze,
                                                nie wykazała znaczących różnic w zakresie całkowitej podaży energetycznej ani
                                                białkowej w porównaniu z grupą chorych, u których wdrożono standardowe ETF.

                                                W RCT analizującym wyniki uzyskane wśród chorych, którym w okresie przed- i
                                                pooperacyjnym podawano EPA, odnotowano znamienne zmniejszenie stężenia CRP (w
                                                3. dniu po zabiegu operacyjnym) oraz IL-6 (po 2 h od operacji) w porównaniu z
                                                chorymi żywionymi pozajelitowo.

                                                Śmiertelność chorych na nowotwory przewodu pokarmowego, żywionych w ciągu 7 dni
                                                po leczeniu operacyjnym za pomocą ETF wzbogaconego w rybie oleje, była podobna
                                                do śmiertelności w grupie chorych, u których stosowano standardowe ETF. W RCT
                                                przeprowadzonym z udziałem chorych na nowotwory przewodu pokarmowego, których w
                                                okresie pooperacyjnym żywiono pokarmami wzbogaconymi w rybie tłuszcze, wykazano
                                                znamienne zmniejszenie (o 40%) liczby dni, w których występowały zaburzenia ze
                                                strony przewodu pokarmowego oraz znamienne zmniejszenie (o 50%) całkowitej
                                                liczby dolegliwości związanych z przewodem pokarmowym w porównaniu z grupą
                                                kontrolną.

                                                W metaanalizie danych pochodzących z dwóch RCT, obejmujących chorych na
                                                nowotwory przewodu pokarmowego, u których w okresie 7 dni po leczeniu
                                                operacyjnym stosowano ETF wzbogacone w rybie tłuszcze, nie stwierdzono
                                                znaczących różnic w zakresie częstości powikłań zakaźnych w porównaniu z grupą
                                                standardowego ETF.

                                                Żywienie za pomocą zgłębnika dojelitowego vs. żywienie pozajelitowe

                                                W siedmiu RCT, porównujących grupy chorych żywionych równokalorycznymi dietami
                                                podawanymi za pomocą zgłębnika do- lub pozajelitowo, nie odnotowano
                                                statystycznie istotnych różnic w zakresie całkowitej wartości energetycznej
                                                przyjmowanych pokarmów. Większość badań dotyczy leczenia żywieniowego w okresie
                                                pooperacyjnym chorych na nowotwory przewodu pokarmowego; w jednym badaniu
                                                analizowano prowadzenie leczenia żywieniowego w okresie przedoperacyjnym. U
                                                objętych analizą chorych stosowano różne drogi podawania pokarmu (przez
                                                zgłębnik nosowo-żołądkowy, zgłębnik nosowo-jelitowy, przez jejuno- lub
                                                gastrostomię).

                                                W trzech RCT analizujących całkowitą podaż białka lub azotu nie stwierdzono
                                                znamiennych różnic między chorymi żywionymi (przez zgłębnik lub pozajelitowo)
                                                dietami o takiej samej zawartości azotu. W badaniach tych leczenie żywieniowe
                                                prowadzono u chorych na nowotwory przewodu pokarmowego po zabiegu operacyjnym.
                                                Jedno z nich przeprowadzono wśród chorych żywionych przez jejunostomię, w
                                                pozostałych doniesieniach nie podano informacji na temat sposobu podawania
                                                pokarmu.

                                                W dwóch RCT nie stwierdzono znaczących różnic pod względem masy ciała pomiędzy
                                                chorymi żywionymi przez zgłębnik dojelitowy a grupą PN.

                                                Analizy stężenia transferyny w osoczu dokonano w 5 RCT; w żadnym z nich nie
                                                stwierdzono znamiennych różnic pomiędzy chorymi, u których stosowano ETF, a
                                                grupą PN. Badania te obejmowały leczenie żywieniowe w okresie pooperacyjnym u
                                                chorych na nowotwory przewodu pokarmowego, raka wątroby oraz poddawanych
                                                radioterapii chorych na raka przełyku. Jedynie dwa spośród tych badań
                                                dopuszczono do metaanalizy. Nie wykazano znamiennej różnicy stężenia
                                                transferyny w osoczu pomiędzy grupą ETF a grupą PN; w analizowanych przypadkach
                                                pokarmy podawano przez zgłębnik nosowo-żołądkowy, nosowo-jelitowy oraz poprzez
                                                jejunostomię.

                                                Autorzy większości badań, w tym również RCT, nie odnotowali znamiennej różnicy
                                                w zakresie stężenia albuminy w osoczu wśród: leczonych żywieniowo w okresie
                                                pooperacyjnym chorych na raka przewodu pokarmowego, chorych na raka przełyku
                                                żywionych w okresie przedoperacyjnym oraz chorych na raka przełyku poddawanych
                                                radioterapii. W jednym z RCT, z analizą leczenia żywieniowego u chorych na raka
                                                żołądka w okresie pooperacyjnym, stwierdzono znamienne zwiększenie stężenia
                                                albuminy w osoczu przy podaży ETF (39 g/l) w porównaniu z chorymi żywionymi
                                                jednocześnie za pomocą zgłębnika oraz drogą pozajelitową (32 g/l).

                                                Metaanaliza danych pochodzących z dwóch RCT, oceniających leczenie żywieniowe w
                                                okresie pooperacyjnym u chorych na nowotwory przewodu pokarmowego, nie wykazała
                                                znaczących różnic w liczbie limfocytów CD3(+) pomiędzy grupą osób leczonych z
                                                ETF a grupą PN. Metaanaliza danych z dwóch RCT, przeprowadzonych w grupie
                                                chorych na nowotwory przewodu pokarmowego, leczonych żywieniowo w okresie
                                                pooperacyjnym, nie zaowocowała stwierdzeniem znaczących różnic w zakresie
                                                stężenia CRP pomiędzy grupą ETF a grupą PN. Podobne wyniki uzyskano w innym
                                                RCT. Jednak w dwóch kolejnych RCT stwierdzono znacząco mniejsze stężenie CRP w
                                                grupie ETF w porównaniu z grupą PN. Ze względu na niespójność danych lub
                                                przedstawienie ich jedynie w postaci graficznej badania te nie zostały
                                                zakwalifikowane do metaanalizy.

                                                Tylko w jednym RCT poddawano ocenie liczbę leukocyt
                                                • 20.10.06, 15:49 Odpowiedz
                                                  ciąg dalszy Leczenie żywieniowe oraz podaż kwasu eikozapentaenowego u chorych
                                                  na nowotwory złośliwe - przegląd systematyczny

                                                  Tylko w jednym RCT poddawano ocenie liczbę leukocytów u chorych na nowotwory
                                                  przewodu pokarmowego leczonych żywieniowo w okresie pooperacyjnym. W badaniu
                                                  tym odnotowano znamiennie większą ogólną liczbę leukocytów u chorych żywionych
                                                  pozajelitowo w porównaniu z grupą żywionych przez zgłębnik (nosowo-dwunastniczy
                                                  lub nosowo-czczy). Nie wykazano natomiast znaczących różnic w zakresie stężeń
                                                  TNF-alfa, IL-1 ani IL-6. W innych badaniach również nie stwierdzono różnic w
                                                  zakresie stężeń IL-6.

                                                  Metaanaliza danych zebranych w trakcie siedmiu RCT, w których poddano ocenie
                                                  leczenie żywieniowe prowadzone w okresie pooperacyjnym u chorych na nowotwory
                                                  przewodu pokarmowego, nie wykazała znamiennej różnicy w zakresie śmiertelności
                                                  pomiędzy grupą ETF a grupą PN. Włączenie do metaanalizy RCT, obejmującego
                                                  chorych leczonych żywieniowo przez 3-4 tygodni przed operacją, nie wpłynęło na
                                                  jej wyniki.

                                                  Metaanaliza danych z ośmiu RCT - przeprowadzonych w grupie leczonych żywieniowo
                                                  w okresie pooperacyjnym chorych na nowotwory przewodu pokarmowego - wykazała,
                                                  że okres hospitalizacji osób żywionych przez zgłębnik (nosowo-dwunastniczy,
                                                  nosowo-żołądkowy, nosowo-czczy lub przez jejunostomię) był znamiennie krótszy
                                                  (o 1,72 dnia) w porównaniu z grupą PN. Podobne wnioski, niepoparte jednak
                                                  danymi, wyciągnięto na podstawie innego RCT. W kolejnym badaniu nie stwierdzono
                                                  skrócenia okresu hospitalizacji chorych na raka górnego odcinka przewodu
                                                  pokarmowego żywionych w okresie pooperacyjnym za pomocą zgłębnika nosowo-
                                                  czczego; badanie to nie zostało jednak włączone do metaanalizy ze względu na
                                                  niespójność przedstawionych danych.

                                                  W metaanalizie danych z czterech RCT, obejmujących chorych na nowotwory
                                                  przewodu pokarmowego leczonych żywieniowo w okresie poope- racyjnym, wykazano
                                                  znaczące zmniejszenie częstości powikłań u chorych żywionych przez zgłębnik
                                                  (nosowo-czczy, nosowo-żołądkowy lub przez jejunostomię) w porównaniu z grupą
                                                  PN. Szczególnie zmniejszyła się częstość powikłań infekcyjnych. Metaanaliza
                                                  danych z jedenastu RCT, dotyczących leczenia żywieniowego w okresie
                                                  pooperacyjnym u chorych na nowotwory przewodu pokarmowego oraz chorych na raka
                                                  wątroby, pozwoliła wnioskować o znamiennym zmniejszeniu częstości powikłań
                                                  infekcyjnych w grupie ETF w porównaniu z grupą PN. Objęcie metaanalizą RCT,
                                                  przeprowadzonego w grupie chorych na raka przełyku żywionych w okresie
                                                  przedoperacyjnym za pomocą zgłębnika wprowadzonego do gastrostomii, nie
                                                  spowodowało zmiany jej wyników.

                                                  Metaanaliza danych z dwóch RCT, przeprowadzonych w grupie chorych na nowotwory
                                                  przewodu pokarmowego, wykazała znacząco mniejszą częstość występowania sepsy u
                                                  chorych żywionych w okresie pooperacyjnym przez zgłębnik nosowo-czczy lub
                                                  jejunostomię w porównaniu z grupą PN. Podobny wynik uzyskano w innym RCT
                                                  dotyczącym leczenia żywieniowego (poprzez jejunostomię) w okresie pooperacyjnym
                                                  u chorych na raka trzustki. Z kolei w badaniu przeprowadzonym wśród chorych na
                                                  raka żołądka lub raka trzustki, żywionych w okresie pooperacyjnym przez
                                                  zgłębnik nosowo-żołądkowy bądź jejunostomię, uzyskano wyniki odwrotne. Różnice
                                                  te nie były jednak istotne statystycznie, a powyższych badań nie włączono do
                                                  metaanalizy.

                                                  Chorzy leczeni paliatywnie

                                                  Leczenie żywieniowe vs. postępowanie rutynowe

                                                  W badaniu klinicznym z grupą kontrolną nie stwierdzono znaczącego wpływu ETF na
                                                  masę ciała chorych leczonych paliatywnie. Jednak to samo badanie wykazało
                                                  znamienne zwiększenie bezwzględnej liczby leukocytów CD3(+) u chorych z grupy
                                                  ETF w porównaniu z grupą żywionych rutynowo. Inne wyniki (np. stężenie albuminy
                                                  w osoczu) były trudne do interpretacji ze względu na brak danych z grupy
                                                  kontrolnej.

                                                  Podaż EPA vs. postępowanie rutynowe

                                                  Autorzy jednego z RCT zaobserwowali znaczące zwiększenie całkowitej podaży
                                                  kalorii w grupie leczonych paliatywnie chorych na raka trzustki otrzymujących
                                                  przez 8 tygodni ONS wzbogacone w EPA, podczas gdy u chorych żywionych
                                                  standardowo całkowita podaż kalorii nie uległa zmianie. Wyniki te uzyskano mimo
                                                  niezdowalającego stosowania się chorych do zaleceń lekarskich (przyjęcie przez
                                                  chorych jedynie 70% zaplanowanej ilości EPA oraz niższe od spodziewanych
                                                  stężenie EPA w osoczu). Inne RCT, przeprowadzone w grupie leczonych paliatywnie
                                                  chorych na zaawansowane nowotwory złośliwe o różnym umiejscowieniu, nie
                                                  potwierdziło znaczącego wpływu 14-dniowego przyjmowania kapsułek oleju rybiego
                                                  na całkowitą podaż energetyczną ani na apetyt, w porównaniu z osobami
                                                  przyjmującymi placebo. Jednak również w tym badaniu stwierdzono słabe
                                                  stosowanie się chorych do zaleceń lekarskich - spożycie EPA u większości
                                                  chorych było o połowę mniejsze od przewidywanego (1,8 g zamiast 3,2 g EPA
                                                  dziennie). Ponadto czas trwania żywienia był krótki (14 dni). W niektórych
                                                  innych badaniach wykazano, że podaż oleju rybiego lub EPA u chorych leczonych
                                                  paliatywnie wiązała się ze zwiększeniem podaży energetycznej lub poprawą
                                                  apetytu.

                                                  Autorzy jednego z RCT odnotowali znamienne zwiększenie (w porównaniu ze stanem
                                                  wyjściowym) podaży białka w grupie leczonych paliatywnie chorych na raka
                                                  trzustki, u których przez 8 tygodni stosowano ONS zawierające EPA; natomiast
                                                  podaż białka u chorych otrzymujących dietę standardową nie uległa w tym czasie
                                                  zmianie.

                                                  Przeprowadzone wśród leczonych paliatywnie chorych na raka trzustki RCT
                                                  wykazało, że zwiększenie beztłuszczowej masy ciała (mierzonej metodą impedancji
                                                  bioelektrycznej) było znacząco większe w grupie otrzymujących ONS wzbogacone w
                                                  EPA w porównaniu z grupą żywionych standardową mieszanką, mimo iż w obu grupach
                                                  odnotowano znaczące zwiększenie wartości tego parametru. Autorzy tego badania
                                                  donoszą również o znamiennej, pozytywnej korelacji pomiędzy przyjmowaniem ONS
                                                  wzbogaconych w EPA a zwiększeniem beztłuszczowej masy ciała. Inne RCT,
                                                  obejmujące chorych na zaawansowane nowotwory złośliwe o różnym umiejscowieniu,
                                                  nie potwierdziło wpływu 14-dniowego przyjmowania kapsułek z olejem rybim na
                                                  beztłuszczową masę ciała, mierzoną metodą impedancji bioelektrycznej. Jednak w
                                                  niektórych badaniach klinicznych, dotyczących leczonych paliatywnie chorych na
                                                  raka trzustki, którym przez 3-7 tygodni podawano ONS wzbogacone w EPA,
                                                  odnotowano znaczące zwiększenie beztłuszczowej masy ciała (o 0,75-2,00 kg),
                                                  mierzonej metodą impedancji bioelektrycznej, przy braku znaczącej zmiany
                                                  bezwzględnej masy tłuszczu.

                                                  W kolejnym RCT, którym objęto tracących na wadze chorych na raka trzustki
                                                  leczonych paliatywnie, stwierdzono, że zarówno w grupie chorych żywionych przez
                                                  8 tygodni ONS wzbogaconymi w EPA, jak i w grupie osób żywionych mieszanką
                                                  standardową, utrata masy ciała w stosunku do stanu sprzed badania była podobna.
                                                  Negatywny wpływ na wyniki tego badania miało słabe dostosowywanie się chorych
                                                  do zaleceń lekarskich. Jednak autorzy odnotowali znamiennie pozytywne
                                                  sprzężenie między przyjmowaniem ONS wzbogaconych w EPA a zwiększeniem masy
                                                  ciała. Podobnie w innym RCT, przeprowadzonym w grupie tracących na wadze,
                                                  poddawanych leczeniu paliatywnemu chorych na zaawansowany nowotwór złośliwy o
                                                  różnym umiejscowieniu, nie wykazano znaczącego wpływu 14-dniowego podawania
                                                  kapsułek z olejem rybim na masę ciała. Jednakże RCT obejmujące leczonych
                                                  paliatywnie chorych na zaawansowany nowotwór złośliwy, którym przez 14 dni
                                                  podawano kapsułki z olejem rybim, potwierdziło bezpośrednią zależność między
                                                  zmianą masy ciała a stężeniem EPA w osoczu.

                                                  Autorzy niektórych badań klinicznych donoszą o zwiększeniu, normalizacji lub
                                                  zahamowaniu utraty masy ciała u chorych, którym podawano kapsułki z olejem
                                                  rybim lub ester etylowy EPA. Wyniki te są jednak mało spójne i nie dotyczą
                                                  wszystkich badanych chorych. Niemniej jednak w przypadku wykazujących ut
                                                  • 20.10.06, 15:51 Odpowiedz
                                                    ciąg dalszy Leczenie żywieniowe oraz podaż kwasu eikozapentaenowego u chorych
                                                    na nowotwory złośliwe - przegląd systematyczny

                                                    Autorzy niektórych badań klinicznych donoszą o zwiększeniu, normalizacji lub
                                                    zahamowaniu utraty masy ciała u chorych, którym podawano kapsułki z olejem
                                                    rybim lub ester etylowy EPA. Wyniki te są jednak mało spójne i nie dotyczą
                                                    wszystkich badanych chorych. Niemniej jednak w przypadku wykazujących utratę
                                                    masy ciała chorych, którzy otrzymywali kapsułki EPA przez co najmniej 30 dni,
                                                    zaobserwowano korelację między zmianą masy ciała a długością okresu stosowania
                                                    EPA. Wyniki innych badań były trudniejsze do interpretacji z powodu braku
                                                    danych z grupy kontrolnej.

                                                    W jednym z RCT nie wykazano znaczącego wpływu stosowania przez okres 40 dni
                                                    kapsułek z olejem rybim na bezwzględną oraz względną (rozumianą jako odsetek
                                                    wszystkich limfocytów) liczbę limfocytów CD3(+) u leczonych paliatywnie chorych
                                                    z przerzutami litego nowotworu złośliwego. Dwa inne badania, w których oceniano
                                                    stężenie CRP, były trudne do interpretacji z powodu braku danych z grupy
                                                    kontrolnej.

                                                    Dwa RCT, w których stwierdzono wydłużenie okresu przeżycia chorych, nie zostały
                                                    zakwalifikowane do metaanalizy. W jednym z RCT odnotowano wydłużenie mediany
                                                    przeżycia (142 dni) u leczonych paliatywnie chorych na raka trzustki
                                                    otrzymujących przez 8 tygodni doustne preparaty odżywcze wzbogacone w EPA w
                                                    porównaniu z grupą kontrolną, w której stosowano dietę standardową (128 dni).
                                                    Kolejne RCT potwierdziło znaczące wydłużenie - w porównaniu z grupą chorych
                                                    otrzymujących placebo - czasu przeżycia w grupie leczonych paliatywnie chorych
                                                    na zaawansowanego raka trzustki, którzy przez 40 dni przyjmowali kapsułki z
                                                    olejem rybim zawierające EPA. Autorzy badania porównującego wyniki leczenia
                                                    chorych prawidłowo odżywionych i niedożywionych donoszą o dłuższym czasie
                                                    przeżycia tych pierwszych.

                                                    W jednym z RCT nie stwierdzono znaczących różnic jakości życia pomiędzy
                                                    leczonymi paliatywnie chorymi na raka trzustki otrzymującymi przez 8 tygodni
                                                    doustne preparaty odżywcze wzbogacone w EPA a grupą kontrolną, w której
                                                    stosowano mieszankę standardową. W innym badaniu stwierdzono jednak, że jakość
                                                    życia korelowała dodatnio z podażą EPA. W RCT obejmującym chorych na raka
                                                    trzustki odnotowano znaczące zwiększenie poziomu aktywności fizycznej w
                                                    porównaniu do stanu wyjściowego zarówno w grupie osób otrzymujących przez 8
                                                    tygodni ONS wzbogacone w EPA, jak i w grupie chorych żywionych standardowo;
                                                    różnica wyników uzyskanych w obu grupach nie była jednak istotna statystycznie.
                                                    Jedno z RCT, którym objęto chorych na zaawansowane nowotwory złośliwe o różnym
                                                    umiejscowieniu, wykazało jedynie nieznaczny wpływ stosowania ONS wzbogaconych w
                                                    EPA na ogólny stan zdrowia.

                                                    W jednym z RCT uzyskano poprawę wydolności fizycznej według skali Karnofsky'ego
                                                    u leczonych paliatywnie chorych na lite nowotwory złośliwe z rozpoznanymi
                                                    przerzutami, którzy przyjmowali przez 40 dni kapsułki z olejem rybim. Z kolei w
                                                    innym RCT, przeprowadzonym u leczonych paliatywnie chorych na zaawansowane
                                                    nowotwory złośliwe, nie wykazano zmian wydolności fizycznej według skali
                                                    Karnofsky'ego w grupie chorych otrzymujących przez 14 dni kapsułki z olejem
                                                    rybim. Stwierdzono natomiast pogorszenie wydolności fizycznej w grupie
                                                    kontrolnej. Znaczące polepszenie stanu ogólnego (wg skali Karnofsky'ego)
                                                    zaobserwowano w badaniu klinicznym obejmującym leczonych paliatywnie chorych na
                                                    raka trzustki, u których przez 7 tygodni stosowano ONS wzbogacone w EPA. W
                                                    innych badaniach potwierdzono natomiast jedynie nieznaczny wpływ podaży EPA na
                                                    stopień odczuwanego zmęczenia i samopoczucie chorych oraz na stan czynnościowy
                                                    oceniany z użyciem skali Edmonton i skali wydolności fizycznej WHO.

                                                    Omówienie

                                                    Panuje pogląd, że leczenie żywieniowe w postaci ETF lub ONS u chorych na
                                                    nowotwory złośliwe poddawanych zabiegom operacyjnym, chemio- i radioterapii
                                                    powoduje zwiększenie całkowitej podaży składników pokarmowych. Metaanaliza
                                                    danych pochodzących z trzech RCT wykazała znaczące zwiększenie całkowitej
                                                    podaży energetycznej u poddawanych radioterapii chorych otrzymujących ONS w
                                                    porównaniu z grupą kontrolną, w której stosowano żywienie standardowe.
                                                    Zwiększeniu podaży energetycznej związanej z przyjmowaniem ONS lub ETF
                                                    towarzyszy zwiększenie podaży mikroskładników odżywczych zawartych w odżywkach.
                                                    Autorzy jednego z badań donoszą o zwiększeniu podaży niektórych składników
                                                    odżywczych (w tym witaminy C i kwasu foliowego) w grupie ONS. Zgodnie z
                                                    wynikami niektórych badań dotyczących różnych chorób stosowanie preparatów
                                                    żywieniowych generalnie nie wiąże się z ograniczeniem podaży pokarmów.

                                                    Ograniczenie przyjmowania pokarmu stanowi główną przyczynę niedożywienia,
                                                    dlatego zwiększenie podaży substancji pokarmowych u chorych na nowotwory
                                                    złośliwe za pomocą ONS lub ETF może zmniejszać niedożywienie lub zapobiegać
                                                    jego wystąpieniu. Zgodnie z wynikami przeprowadzonych badań stosowanie ONS i
                                                    ETF zwiększa podaż substancji odżywczych, dlatego u chorych leczonych
                                                    żywieniowo można się również spodziewać zwiększenia masy ciała. Choć niektóre
                                                    badania obejmujące chorych poddawanych chemio-, radioterapii, operacjom lub
                                                    leczeniu paliatywnemu, u których zastosowano ONS lub ETF, zawierają pewne dane
                                                    na temat zmian masy ciała chorych, to uzyskane wyniki były zróżnicowane, nie
                                                    stwierdzono również jednolitego wpływu leczenia żywieniowego na masę ciała.
                                                    Duże zróżnicowanie chorych objętych badaniami, odmienności dotyczące czasu
                                                    trwania leczenia żywieniowego, ilości stosowanych mieszanek, ich walorów
                                                    smakowych, zróżnicowane stosowanie się chorych do zaleceń lekarskich oraz
                                                    obecność innych czynników zakłócających utrudniają interpretację danych. W
                                                    przypadku wielu analizowanych czynników (śmiertelność, częstość powikłań,
                                                    odpowiedź na leczenie) wyniki w obrębie grup poddawanych interwencji i grup
                                                    kontrolnych nie różniły się między sobą.

                                                    Przeprowadzone dla potrzeb niniejszego przeglądu odrębne metaanalizy, w których
                                                    oceniano wyniki uzyskane u chorych poddawanych operacji albo chemio- lub
                                                    radioterapii, wykazały brak znaczącego wpływu stosowania ETF czy ONS na
                                                    śmiertelność, długość czasu hospitalizacji i częstość powikłań infekcyjnych.
                                                    Wyniki te można częściowo wyjaśnić wadami projektów badań, w tym np. małą
                                                    liczbą chorych, zróżnicowanym okresem trwania leczenia żywieniowego, oraz
                                                    niezadowalającym stosowaniem się chorych do zaleceń lekarskich. Ponadto do
                                                    wielu badań, w których analizowano wpływ stosowania ONS i ETF, kwalifikowano
                                                    chorych na nowotwory złośliwe o różnym umiejscowieniu, różnych stopniach
                                                    zaawansowania i różniących się pod względem wdrożonego leczenia, więc grupy
                                                    chorych cechowały się znaczą niejednorodnością, co uniemożliwia lub utrudnia
                                                    analizę. Natomiast pewne badania obejmujące bardziej jednorodne grupy chorych
                                                    operowanych z powodu nowotworu złośliwego (najczęściej nowotworu przewodu
                                                    pokarmowego) potwierdzają korzyści kliniczne związane ze stosowaniem ETF w
                                                    porównaniu z PN. W badaniach tych żywienie prowadzono zwykle za pomocą
                                                    zgłębnika wprowadzonego do jelita czczego i zazwyczaj do 3.-4. doby po operacji
                                                    uzyskiwano planowaną podaż pokarmu (odpowiednik 20-25 kcal/kg/d).
                                                    Przeprowadzone w oparciu o te badania metaanalizy potwierdziły znaczące
                                                    skrócenie okresu hospitalizacji (o 1,72 dnia) chorych żywionych w okresie
                                                    pooperacyjnym przez zgłębnik dojelitowy w porównaniu z grupą chorych, u których
                                                    wdrożono PN. Ponadto, mimo że nie odnotowano znamiennych różnic pod względem
                                                    śmiertelności, to częstość powikłań oraz liczba przypadków sepsy była znacząco
                                                    mniejsza u chorych żywionych za pomocą ETF niż w grupie PN.

                                                    Zróżnicowane wyniki leczenia wynikają być może ze zmiennej odpowiedzi zapalnej
                                                    i odpornościowej, jednak dane na temat tych procesów okazały się niepełne; nie
                                                    wykazano znaczących różnic w za
                                                  • 20.10.06, 15:52 Odpowiedz
                                                    ciąg dalszy Leczenie żywieniowe oraz podaż kwasu eikozapentaenowego u chorych
                                                    na nowotwory złośliwe - przegląd systematyczny

                                                    Zróżnicowane wyniki leczenia wynikają być może ze zmiennej odpowiedzi zapalnej
                                                    i odpornościowej, jednak dane na temat tych procesów okazały się niepełne; nie
                                                    wykazano znaczących różnic w zakresie stężenia markerów (np. transferyny czy
                                                    białek ostrej fazy w osoczu oraz liczby limfocytów CD3(+)). Nie stwierdzono
                                                    również znamiennych różnic w zakresie podaży pokarmu i masy ciała pomiędzy
                                                    chorymi żywionymi do- i pozajelitowo. Rozwijająca się niekiedy u chorych
                                                    żywionych pozajelitowo sepsa, związana z obecnością cewnika naczyniowego, może
                                                    się przyczyniać do zwiększenia częstości powikłań septycznych i innych u
                                                    chorych z tej grupy.

                                                    Również inne czynniki mogą utrudniać interpretację wyników badań; np. w celu
                                                    zapewnienia izoenergetycznej podaży pokarmu u części chorych z ETF stosowano we
                                                    wczesnym okresie pooperacyjnym także PN. W innych przypadkach ocena
                                                    indywidualnego wpływu poszczególnych składników pokarmowych (węglowodanów,
                                                    tłuszczów i białek) na końcowe wyniki leczenia nie była możliwa. Oceniane
                                                    badania generalnie nie uwzględniały stanu odżywienia chorych i - mimo że w
                                                    niektórych spośród nich niedożywienie chorych (oraz zmniejszenie masy ciała)
                                                    stwierdzano często - nie przeprowadzono analizy danych w podgrupach. Niektóre
                                                    doniesienia nie zawierały informacji na temat wyjściowego stanu odżywienia. Z
                                                    praktycznego punktu widzenia wyniki uzyskane na podstawie przeprowadzonych
                                                    metaanaliz stanowią racjonalny argument przemawiający za stosowaniem - jeżeli
                                                    tylko jest to możliwe - ETF preferencyjnie w stosunku do PN.

                                                    Niektóre badania dotyczyły podawania kapsułek z olejem rybim (lub pokarmów
                                                    wzbogaconych w ten składnik) chorym na nowotwory złośliwe poddawanych
                                                    przeszczepieniu szpiku kostnego, operacji lub leczeniu paliatywnemu. U chorych
                                                    objętych tymi badaniami dzienna podaż EPA wynosiła 1,8-4,0 g, czyli znacznie
                                                    więcej niż dzienna podaż EPA w standardowej diecie. W niektórych grupach
                                                    otrzymujących kapsułki EPA (np. chorzy po przeszczepieniu szpiku kostnego)
                                                    stwierdzono znamienne zmniejszenie śmiertelności oraz częstości powikłań,
                                                    wykazano też poprawę parametrów stanu zapalnego; omawiane badanie zostało
                                                    jednak zakończone przed planowanym terminem ze względu na znamienne różnice w
                                                    zakresie śmiertelności między analizowanymi grupami. W innych grupach (np.
                                                    chorych operowanych) nie odnotowano korzyści klinicznych związanych ze
                                                    stosowaniem ETF wzbogaconego w EPA. Co więcej, w wielu badaniach stwierdzono
                                                    niespójny wpływ leczenia żywieniowego na podaż pokarmu, masę ciała chorych oraz
                                                    wyniki leczenia (np. śmiertelność, częstość powikłań).

                                                    W przypadku badań obejmujących leczonych paliatywnie chorych na zaawansowane
                                                    nowotwory złośliwe, którym podawano pokarmy wzbogacone w EPA, istnieje
                                                    możliwość, że znaczne zaawansowanie procesu nowotworowego maskuje korzystny
                                                    wpływ oleju rybiego. Dlatego wykonanie badań w grupie chorych na nowotwory
                                                    złośliwe o mniejszym stopniu zaawansowania poddawanych różnym metodom
                                                    leczniczym byłoby cenne, ponieważ umożliwiłoby porównanie wyników leczenia
                                                    żywieniowego u chorych z różnym stopniem zaawansowania procesu nowotworowego.
                                                    Innym wyjaśnieniem braku korzystnego wpływu ONS wzbogaconych w EPA jest zmienne
                                                    i generalnie słabe dostosowanie się chorych do zaleceń lekarskich. Taka
                                                    sytuacja zaistniała w jednym z badań, dlatego badacze (Fearon i wsp.)
                                                    przeprowadzili analizę wyników w zależności od przyjętej dawki EPA. Wykonana
                                                    analiza wykazała zależność między ilością spożytego pokarmu płynnego
                                                    wzbogaconego w EPA a przyrostem całkowitej masy ciała, beztłuszczowej masy
                                                    ciała oraz poprawą jakości życia. W przypadku grupy kontrolnej, w której
                                                    stosowano żywienie standardowe, nie odnotowano takiej zależności. Jednak wyniki
                                                    tego badania powstały w oparciu o analizę wykonaną post hoc, dlatego w celu ich
                                                    potwierdzenia konieczne jest dokonanie oceny prospektywnej. Dane na temat
                                                    dostosowania się chorych do zaleceń lekarskich oraz podaży kapsułek EPA (lub
                                                    pokarmów wzbogaconych w EPA) nie zostały w innych badaniach przedstawione w
                                                    sposób zadowalający. Niedostatecznie oceniono również zależność wyników
                                                    stosowania EPA od stanu odżywienia chorych na nowotwory złośliwe. Dlatego
                                                    istotne z punktu widzenia analizy porównawczej byłoby przeprowadzenie dalszych
                                                    badań w grupie chorych na nowotwory złośliwe o niższym stopniu zaawansowania
                                                    poddawanych różnym metodom leczniczym. Zmienny okres prowadzenia leczenia
                                                    żywieniowego, szczególnie krótki u chorych operowanych, stanowi kolejny czynnik
                                                    mogący wpływać na małą skuteczność ONS wzbogaconego w EPA. Według niektórych
                                                    autorów wystąpienie efektu metabolicznego zależy od czasu stosowania EPA. Burns
                                                    i wsp. wykazali zależność niektórych ocenianych parametrów (np. masy ciała) od
                                                    czasu trwania podaży EPA.

                                                    Wnioski

                                                    Dojelitowe leczenie żywieniowe (doustne lub przy użyciu zgłębnika) może - w
                                                    porównaniu z żywieniem standardowym - zmniejszać stan niedożywienia u chorych
                                                    na nowotwory złośliwe, choć jego wpływ na poprawę wyników leczenia
                                                    (zmniejszenie śmiertelności) jest słabo udokumentowany. Ocena skuteczności
                                                    klinicznej stosowania ONS i ETF w zależności od rodzaju nowotworu złośliwego
                                                    oraz wybranego sposobu leczenia wymaga przeprowadzenia dalszych badań.
                                                    Metaanalizy - obejmujące wyniki leczenia chorych na nowotwory złośliwe
                                                    poddawanych zabiegom chirurgicznym w zakresie przewodu pokarmowego - wykazują
                                                    skrócenie czasu hospitalizacji oraz zmniejszenie częstości powikłań w grupie
                                                    leczonych żywieniowo za pomocą ETF w porównaniu z chorymi żywionymi
                                                    pozajelitowo. Pomimo pewnych korzyści klinicznych związanych ze stosowaniem EPA
                                                    (przyjmowanego w postaci kapsułek lub jako dodatku do spożywanej diety)
                                                    konieczne jest przeprowadzenie dalszych badań w celu potwierdzenia tych
                                                    wyników.

                                                    Opracował lek. Jacek Kurcz
                                                    Konsultował prof. dr hab. med. Bruno Szczygieł
                                                    p.o. Kierownika Zakładu Żywienia Człowieka Wydziału Nauki o Zdrowiu AM w
                                                    Warszawie

                                                    źródło pochodzenia www.mp.pl/artykuly/?aid=28901
                                • 23.10.06, 20:14 Odpowiedz
                                  Polacy pracują nad praktycznym wykorzystaniem zjawiska interferencji
                                  RNA. "Technologia RNA może być niezwykle skuteczna w walce z nowotworami" -
                                  twierdzi dr Monika Lamparska-Przybysz z laboratorium Celon Pharma. Firma, jako
                                  jedyna w naszym kraju, rozpoczęła prace nad wdrożeniem technologii opartej na
                                  odkryciu, za które amerykańscy naukowcy otrzymali tegoroczną Nagrodę Nobla.
                                  NATURALNA OCHRONA KOMORKI

                                  Zjawisko interferencji RNA występuje u roślin, zwierząt i ludzi. Jest to
                                  mechanizm naturalnie funkcjonujący w komórce, będący częścią systemu regulacji
                                  aktywności genów oraz ochrony komórki przed niektórymi wirusami. Interferencja
                                  RNA jest terapią genową drugiej generacji, drugim skrzydłem biotechnologii
                                  molekularnej.

                                  Za odkrycie "zjawiska interferencji RNA, które polega na wyłączaniu genów za
                                  pomocą krótkich, dwuniciowych fragmentów RNA", tegoroczną Nagrodę Nobla w
                                  dziedzinie medycyny i fizjologii otrzymali dwaj Amerykanie, Andrew Z. Fire i
                                  Craig C. Mello. Amerykańskim badaczom udało się podejrzeć w jaki sposób
                                  funkcjonuje komórka i wykorzystać to zjawisko. Początkowo wykorzystywano je w
                                  badaniach podstawowych dla badania funkcji genów, a następnie zaczęto
                                  dostrzegać możliwości zastosowania go w medycynie.

                                  SZANSA DLA NIEULECZALNIE CHORYCH

                                  "W naszych badaniach probujemy wykorzystać naturalny mechanizm, który zachodzi
                                  w każdym żywym organizmie i +wykorzystać go jako potencjalne narzędzie w walce
                                  z chorobami+" - mowi kierownik działu biologii molekularnej Celon Pharma dr
                                  Lamparska-Przybysz.

                                  "Próbujemy wyciszać aktywność niektórych genów, które mogą być zaangażowane w
                                  szkodliwe dla komórek procesy, m.in. procesy nowotworowe. Znosząc efekt
                                  działania tych genów, działamy terapeutycznie. Jesteśmy w stanie bądź zahamować
                                  rozwój nowotworu, bądź spowodować, że jest on eliminowany z organizmu" –
                                  wyjaśnia. Jej zdaniem, daje to szanse na leczenie tych typów nowotworów, które
                                  do te pory są nieuleczalne.

                                  Według dr Lamparskiej-Przybysz, dzięki technolorii RNA można potencjalnie
                                  oddziaływać na dowolny gen, który nas interesuje i który uważamy za
                                  niekorzystny w danym typie nowotworów. Jak tlumaczy badaczka, leki, które
                                  obecnie się stosuje w chemioterapii działają na wszystkie komórki. Nowy lek
                                  będzie działał selektywnie na miejsca chorobowo zmienione, oszczędzając zdrowe
                                  tkanki.

                                  NA LEK TRZEBA JESZCZE POCZEKAĆ

                                  Doktor dodaje, że prace są obecnie na etapie badań przedklinicznych. "Mamy już
                                  kilka potencjalnych genów, które chcielibyśmy wyciszyć, jako narzędzie
                                  terapeutyczne. W przyszłym roku rozpoczniemy pierwsze badania na zwierzętach".
                                  Według niej pierwsze te leki nowej generacji mogłyby się pojawić za 5-10 lat.

                                  Celon Pharma jest jedną z kilkunastu firm, które 19 i 20 października wzięły
                                  udział w targach Biotechnologii i Biobiznesu „Bio-Forum” w Łodzi. Założeniem
                                  imprezy jest prezentacja projektów naukowo-badawczych realizowanych w
                                  placówkach naukowych, głównie z zakresu biotechnologii i ochrony zdrowia.
                                  Ponadto zapoznać się można na nich z ofertami dotyczącymi najnowszej aparatury
                                  i metod badawczych.JAW

                                  źródło pochodzenia PAP- Nauka w Polsce
                                  www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=91&news_id=13728&layout=0&forum_id=5567&page=text
                                  • 24.10.06, 17:02 Odpowiedz
                                    Wczesne wykrycie raka płuc gwarantuje dłuższe życie

                                    Ogólnopolską Kampanię Edukacyjną "Rak płuca. Wczesne wykrycie = dłuższe życie"
                                    zainaugurowano we wtorek 24 października w Warszawie. Eksperci przekonują, że
                                    chorobę tę można dziś leczyć, o ile nie zlekceważymy niepokojących objawów.

                                    Rak płuca jest najbardziej zabójczy wśród nowotworów złośliwych. "Co tydzień
                                    umiera na niego 400 Polaków. To jakby rozbiły się dwa samoloty" - podkreśla
                                    konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii klatki piersiowej prof. Tadeusz
                                    Orłowski.
                                    W skali roku nowotwór ten zabija prawie 20 tys. Polaków. "To więcej zgonów niż
                                    z powodu wszystkich innych nowotworów" - zaznacza Orłowski.

                                    Tak wysoka śmiertelność wynika w dużej mierze z tego, że raka wykrywa się zbyt
                                    późno, gdy nie można już zastosować leczenia chirurgicznego, dającego
                                    największe szanse na zahamowanie lub znaczne opóźnienie rozwoju choroby. "Raka
                                    wykrywa się zbyt późno u ponad 80 proc. chorych" - alarmuje prof. Orłowski i
                                    ostrzega, że choroba rozwija się w sposób nieprzewidywalny. Już w ciągu roku
                                    może spowodować w organizmie zmiany niemożliwe do wyleczenia.

                                    "Szanse przeżycia są za to spore w pierwszym stadium zaawansowania choroby" -
                                    mówi prof. Jan Skokowski, prezes Stowarzyszenia Ludzi Wyleczonych z Raka Płuca,
                                    inicjatora kampanii. Dlatego tak ważne jest, aby osoby z grupy ryzyka jak
                                    najwcześniej zgłosiły się do lekarza pierwszego kontaktu, który zleca
                                    podstawowe badania diagnostyczne - zdjęcie RTG klatki piersiowej oraz
                                    tomografię komputerową. Na tej podstawie może skierować na konsultacje u
                                    specjalistów. Ci zlecają kolejne badania, aby potwierdzić lub wykluczyć raka
                                    płuc.

                                    W grupie ryzyka choroby są przede wszystkim palacze - czynni i bierni. Stanowią
                                    oni 95 proc. chorych z rakiem płuca. Dlatego przeciwdziałanie chorobie to
                                    przede wszystkim zapobieganie i walka z nałogiem" - podkreśla prof. Orłowski.

                                    Na rozwój raka płuc bardziej niż przeciętnie narażeni są także ludzie po 40.
                                    roku życia, jedzący mało owoców i warzyw oraz mający w rodzinie chorych na
                                    nowotwór płuc. Im właśnie specjaliści zalecają szczególnie częste badania
                                    diagnostyczne.

                                    "Niepokoić powinien także uciążliwy lub zmieniający charakter kaszel, częste
                                    infekcje dróg oddechowych, duszności bez przyczyny, zmęczenie i brak energii,
                                    ból klatki piersiowej lub okolicy barku, niewyjaśniona utrata wagi' - wylicza
                                    prof. Skokowski.

                                    Organizatorzy kampanii opracowali ulotki informacyjne z listą pytań na temat
                                    objawów raka płuc, które w czasie wizyty powinien zadać pacjentowi lekarz
                                    pierwszego kontaktu. Ulotki trafią do lekarzy w całej Polsce.

                                    źródło pochodzenia PAP - Nauka w Polsce, Anna Zdolińska
                                    www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=168&news_id=13778&layout=0&forum_id=5617&page=text

                                    • 26.10.06, 07:31 Odpowiedz
                                      Tracąc tkankę tłuszczową można powstrzymać nowotwór.
                                      Spalanie tkanki tłuszczowej może hamować wzrost raka skóry - zaobserwowali
                                      naukowcy z USA.
                                      Ich praca, zamieszczona na łamach pisma "Proceedings of the National Academy of
                                      Sciences", pomoże w lepszym zrozumieniu związku pomiędzy dietą, otyłością a
                                      ryzykiem zachorowania na nowotwór złośliwy.

                                      Z licznych dotychczasowych badań na zwierzętach i ludziach wynikało, że
                                      kaloryczna, tłusta dieta, jak również otyłość, mogą zwiększać predyspozycje do
                                      rozwoju raka różnych narządów. Jednak dokładny mechanizm odpowiedzialny za to
                                      nie został dobrze poznany.
                                      Najnowsze badania naukowców z Uniwersytetu Stanu New Jersey w Rutgers
                                      przybliżają nas do zrozumienia tej zależności. Wynika z nich bowiem, że komórki
                                      tkanki tłuszczowej produkują związki, które pomagają przeżyć komórkom nowotworu.

                                      Doświadczenia prowadzono na myszach, które naświetlano promieniami UV B.
                                      Kontakt z tym promieniowaniem jest uważany za główną przyczynę różnych typów
                                      raka skóry (zarówno czerniaka, jak i innych).

                                      W rezultacie, u gryzoni rosły guzy skóry inne niż czerniak, albo też w
                                      komórkach skóry pojawiały się uszkodzenia DNA, mogące doprowadzić do wzrostu
                                      tych nowotworów. Jak zaobserwowali badacze, gryzonie, które posiadały więcej
                                      tkanki tłuszczowej miały większą liczbę guzów.

                                      Następnie, w klatkach niektórych myszy umieszczono kołowrotki, na których
                                      zwierzęta bardzo lubią biegać.

                                      Po 2 tygodniach myszy, które miały dostęp do kołowrotków i korzystały z nich
                                      (biegając średnio 3,2 km do 4,8 km dziennie) spaliły sporo tkanki tłuszczowej.

                                      Okazało się, że dzięki temu nasiliło się obumieranie komórek skóry z DNA
                                      uszkodzonym przez UVB. Komórki z uszkodzeniami w DNA giną w procesie
                                      samobójczej, programowanej śmierci - tzw. apoptozy.

                                      U gryzoni, które miały już raka skóry wywołanego promieniami UVB, apoptoza
                                      komórek nowotworowych również zachodziła częściej.

                                      Co ciekawe, gdy przed naświetlaniem UV myszom usunięto tkankę tłuszczową
                                      chirurgiczne, komórki z uszkodzonym DNA również częściej obumierały.

                                      Zdaniem autorów najnowszej pracy, odkrycie to wskazuje, że komórki tkanki
                                      tłuszczowej mogą wydzielać jakieś substancje hamujące apoptozę komórek z
                                      uszkodzonym DNA, które grożą rozwojem nowotworu. Wynika z tego również, że
                                      otyłość i związany z nią nadmiar tkanki tłuszczowej mogą zwiększać
                                      predyspozycje do raka skóry.

                                      W swoich wcześniejszych doświadczeniach naukowcy z Uniwersytetu Stanu New
                                      Jersey wykazali, że podawanie myszom kofeiny również hamuje wzrost raka skóry
                                      pod wpływem UVB. Jak wyjaśniają, kofeina nasilała aktywność ruchową gryzoni i
                                      na tej drodze mogła sprzyjać spalaniu tkanki tłuszczowej oraz hamować wzrost
                                      raka.
                                      źródło pochodzenia Onet.pl
                                      wiadomosci.onet.pl/1422963,16,1,0,120,686,item.html
                                      • 30.10.06, 17:12 Odpowiedz
                                        Komórki macierzyste z tkanki tłuszczowej mogą być pewnego dnia wykorzystane do
                                        odbudowy piersi u kobiet poddawanych mastektomii z powodu raka sutka - uważają
                                        naukowcy amerykańscy. Informację na ten temat podaje serwis
                                        internetowy "EurekAlert".
                                        Obecnie rekonstrukcja piersi u kobiet po mastektomii polega bądź na
                                        wszczepieniu implantu (silikonowego lub plastikowego wypełnionego roztworem
                                        soli fizjologicznej), bądź na przeszczepie tkanek z innego miejsca organizmu i
                                        odpowiednim uformowaniu ich.

                                        Naukowcy z Uniwersytetu w Pittsburgu uważają, że lepsze od tych inwazyjnych
                                        metod byłoby wykorzystanie potencjału dorosłych komórek macierzystych
                                        izolowanych z tkanki tłuszczowej.
                                        Wykorzystanie komórek macierzystych do leczenia różnych schorzeń budzi wielkie
                                        nadzieje lekarzy i naukowców. Komórki te bowiem zachowują ogromny potencjał
                                        rozwojowy i pod wpływem odpowiednich sygnałów chemicznych mogą się
                                        przekształcać w komórki różnych tkanek. Najbardziej wszechstronne możliwości
                                        posiadają zarodkowe komórki macierzyste, ale coraz więcej badań dowodzi, że w
                                        wielu przypadkach można by je zastąpić komórkami macierzystymi obecnymi w
                                        różnych tkankach dorosłego organizmu.

                                        W 2001 roku naukowcy z Uniwersytetu w Pittsburgu razem z kolegami z
                                        Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles poinformowali jako pierwsi, że
                                        dorosłe komórki macierzyste można pozyskiwać z tkanki tłuszczowej pacjentów.
                                        Prowadzone od tamtego czasu badania wskazują, że komórki te mogą się rozwijać
                                        nie tylko w komórki tłuszczowe, ale też w komórki tkanki kostnej, chrząstki,
                                        mięśni, naczyń krwionośnych czy w komórki nerwowe i że mogą być w przyszłości
                                        wykorzystane do naprawy serca po zawale, mózgu po udarze, czy leczenia urazów
                                        kości. Na razie nie testuje się ich jednak w badaniach klinicznych na
                                        pacjentach.

                                        Badacze z Pittsburga sprawdzają obecnie możliwość wykorzystania tych komórek do
                                        rekonstrukcji piersi. Doświadczenia są prowadzone na samicach szczurów.

                                        Do rekonstrukcji sutków wykorzystuje się komórki macierzyste z tkanki
                                        tłuszczowej pochodzącej od pacjentek z rakiem piersi. Są one najpierw osadzane
                                        na mikroskopijnych kuleczkach, których skład przypomina naturalne środowisko
                                        komórek wewnątrz organizmu i ma pobudzać procesy regeneracji tkanek.

                                        Komórki macierzyste łatwo przylegają do tych kuleczek i przekształcają się w
                                        dojrzałe komórki tkanki tłuszczowej. Takie struktury wszczepia się samicom pod
                                        skórę, co - jak wykazały wstępne badania - prowadzi do uformowania się wzgórka
                                        tkanki tłuszczowej.

                                        Zdaniem autorów badań, ta metoda rekonstrukcji piersi mogłaby być znacznie
                                        bardziej bezpieczna od obecnie stosowanych. Komórki do przeszczepu pozyskiwano
                                        by od samej pacjentki, np. z tkanki tłuszczowej na brzuchu, co minimalizuje
                                        ryzyko ich odrzucenia przez organizm. Jak przypominają naukowcy, z około pół
                                        kilograma tkanki tłuszczowej można uzyskać 200 mln komórek macierzystych, a z
                                        nich już po 2 tygodniach wyhodować 10 razy więcej komórek tłuszczowych.

                                        Jednak zanim metoda ta znajdzie zastosowanie w chirurgii rekonstrukcyjnej,
                                        naukowców czeka jeszcze wiele pracy. Między innymi trzeba jeszcze sprawdzić,
                                        czy komórki macierzyste przeszczepione w miejsce po usuniętej piersi nie będą
                                        pobudzały do wzrostu raka.
                                        źródło pochodzenia Onet.pl
                                        wiadomosci.onet.pl/1425414,16,1,0,120,686,item.html
                                        • 31.10.06, 21:19 Odpowiedz
                                          Emgoro- doskonaly pomysl! popieram i dziekuje z calego serca, to wazna lektura
                                          pozdrawiam Ciebie i Gosie
                                        • 02.11.06, 13:14 Odpowiedz
                                          Można zmniejszyć ilość rakotwórczego akrylamidu we frytkach. Wystarczy przed
                                          smażeniem na oleju podgrzewać je w kuchence mikrofalowej - informuje
                                          pismo "Journal of the Science of Food and Agriculture".
                                          Odkrycie akrylamidu - związku, który najprawdopodobniej działa na ludzi
                                          rakotwórczo - wywołała falę badań różnych metod gotowania. Akrylamid tworzy się
                                          podczas smażenia oraz pieczenia w piekarniku, na ruszcie i grilu, gdzie
                                          jednocześnie panuje wysoka temperatura i mała wilgotność.

                                          Naukowcy z tureckiego Uniwersytetu w Mersin, kierowani przez Koray Palazoglu,
                                          doszli do wniosku, że ilość akrylamidu we frytkach można ograniczyć, skracając
                                          czas ich smażenia na oleju. W tym celu proponują wstępne przygotowanie surowych
                                          frytek w kuchence mikrofalowej.
                                          Badacze ci wykazali, że zastosowanie mikrofal przed smażeniem wyraźnie
                                          zmniejszyło ilość akrylamidu na powierzchni frytek.

                                          Gdy ziemniaki smażono na oleju w temperaturze odpowiednio 150, 170 i 190 st.
                                          C. - po wcześniejszym mikrofalowaniu - zawartość akrylamidu we frytce
                                          zmniejszyła się odpowiednio o 36 proc, 41 proc. i 60 proc. - informują naukowcy.

                                          źródło pochodzenia Onet.pl
                                          wiadomosci.onet.pl/1427132,16,1,0,120,686,item.html
                                          • 02.11.06, 13:17 Odpowiedz
                                            Polacy odkryli mutację genu, która zwiększa ryzyko raka prostaty

                                            Duży w ubytek w genie Chek2 aż dwukrotnie zwiększa ryzyko zachorowania na raka
                                            prostaty - dowodzą polskie badania opublikowane w najnowszym numerze
                                            pisma "Journal of Medical Genetics".
                                            Jak wyjaśnia PAP prowadzący badania, doktor Cezary Cybulski, w Polsce problem
                                            ten dotyczy około 200 tys. osób.

                                            Główną rolą genu Chek2 jest kierowanie naprawą uszkodzonych nici DNA przed
                                            każdym podziałem komórki. Mutacja w jego obrębie powoduje, że komórka dzieli
                                            się pomimo błędów w materiale genetycznym, co prowadzi do niekontrolowanego
                                            przyrostu komórek i prawie dwukrotnie zwiększa ryzyko powstania nowotworów.
                                            W ciągu 6 lat doktor Cezary Cybulski, wraz z grupą naukowców z Międzynarodowego
                                            Ośrodka Nowotworów Dziedzicznych, Zakładu Genetyki i Patomorfologii Pomorskiej
                                            Akademii Medycznej w Szczecinie, przebadał prawie 2 tysiące polskich mężczyzn,
                                            u których zdiagnozowano raka prostaty.

                                            Celem eksperymentu było sprawdzenie, czy mają oni mutację w genie Chek2.

                                            Dla porównania przebadano 5500 zdrowych, losowo wybranych osób. U 24 zdrowych
                                            (czyli 0,4 proc.) i u 15 mężczyzn ze zdiagnozowaną chorobą (0,8 proc) zauważono
                                            ubytek w tym samym fragmencie genu Chek2 (dokładnie w 9 i 10 egzonie).

                                            Taką samą mutację miało również 4 spośród 249 mężczyzn z obciążonym wywiadem
                                            rodzinnym.

                                            W oparciu o uzyskane wyniki autorzy obliczyli, że omawiany ubytek prawie
                                            dwukrotnie zwiększa ryzyko rozwoju raka prostaty u mężczyzn w ogóle, natomiast
                                            u tych, w których rodzinie już wcześniej występowały przypadki choroby, aż
                                            czterokrotnie.

                                            Autorzy uważają, że mutacja genu Chek2 może być szeroko rozpowszechniona także
                                            wśród mężczyzn z innych regionów Europy Wschodniej takich, jak: Białoruś,
                                            Ukraina, kraje nadbałtyckie czy Bałkany. Widzą również potrzebę przeprowadzenia
                                            dalszych badań, które wykażą, w jakim stopniu odpowiada ona za rozwój nowotworu
                                            prostaty u przedstawicieli innych populacji, z innych rejonów świata.

                                            Naukowiec wyraża nadzieję, że świadomość, iż jesteśmy nosicielami mutacji
                                            predysponującej do nowotworu, spowoduje, że częściej i chętniej będziemy
                                            poddawać się badaniom kontrolnym. Zwiększy to szanse wczesnego wykrycia choroby
                                            i jej skutecznego zwalczenia.

                                            źródło pochodzenia Onet.pl
                                            wiadomosci.onet.pl/1427131,16,1,0,120,686,item.html

                                            • 03.11.06, 06:32 Odpowiedz
                                              Tradycyjne leki przeciwnowotworowe to silne trucizny - są stosowane jako leki
                                              tylko dlatego, że w małych dawkach bardziej szkodzą nowotworowi niż choremu.
                                              Inaczej jest z terapią celowaną - w jej przypadku lek dociera do chorych
                                              komórek i nie niszczy zdrowych - tłumaczył podczas wtorkowej konferencji
                                              prasowej dr Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii.

                                              "Terapia celowana ma się do tradycyjnej chemio- czy radioterapii jak pocisk
                                              samosterujący do nalotów dywanowych" - podkreślił
                                              Leki do terapii celowanej to między innymi przeciwciała monoklonalne, które
                                              rozpoznają markery na powierzchni komórek, leki blokujące procesy zachodzące
                                              między błoną komórkową a jądrem komórki czy inhibitory angiogenezy, dzięki
                                              którym do guza nie wrastają naczynia krwionośne. Terapia genowa z użyciem genu
                                              p53 ma skłonić chore komórki do apoptozy czyli swoistego "samobójstwa".

                                              Trwają prace nad ponad 200 tego rodzaju preparatami. Ta różnorodność -
                                              wyjaśniał prof. Włodzimierz Olszewski, konsultant krajowy w dziedzinie
                                              patomorfologii, wynika z faktu, że każdy z preparat niszczy tylko określony typ
                                              nowotworu - np. raka piersi, którego komórki mają receptor typu 2. Tymczasem
                                              taki receptor występuje tylko u 20 procent osób chorujacych na raka piersi
                                              kobiet.

                                              Odpowiednie dobranie leków jest możliwe dzięki wyrafinowanym metodom
                                              diagnostycznym. Poznając właściwości biologiczne nowotworu można podać
                                              pacjentowi skuteczny lek lub zrezygnować z jego podawania, gdy z góry wiadomo,
                                              że byłoby to marnotrawieniem środków, które mogą uratować inną osobę.

                                              Niewątpliwa wadą terapii celowanej jest wysoki koszt - leczenie jednego
                                              pacjenta przez rok może kosztować od 60 do 180 tysięcy złotych rocznie -
                                              przyznano podczas konferencji.

                                              Jak wyjaśniał prof. Wiesław Jędrzejczak, krajowy konsultant w dziedzinie
                                              hematologii, o ile w przypadku antybiotyków można leczyć większość infekcji za
                                              pomocą dostępnych środków, a tylko niektóre rzadkie szczepy wymagają
                                              wyszukanych i kosztownych preparatów, w onkologii jest odwrotnie - istnieją
                                              skuteczne leki na niektóre rzadkie nowotwory, zaś brakuje takich, które
                                              działałyby na wiele najpospolitszych.

                                              W większości wypadków terapia celowana tylko przedłuża życie pacjenta a nie
                                              prowadzi do całkowitego wyleczenia. Jednak pozwala prowadzić w miarę normalne
                                              życie. "Wiele osób, które mijamy na ulicy to chorzy na nowotwory. Znam
                                              profesora, który chemioterapii poddaje się w przerwach pomiędzy wykładami" -
                                              mówił prof. Olszewski.

                                              Wysokie koszty nowych leków są przyczyną ich ograniczonej dostępności. Po raz
                                              kolejny przedstawiciele Polskiej Unii Onkologii opowiedzieli się za przyznaniem
                                              decydującego głosu co do sposobu wydawania pieniędzy na lecznictwo
                                              specjalistom - konsultantom krajowym.

                                              źródło pochodzenia Onet.pl
                                              wiadomosci.onet.pl/1427289,16,1,0,120,686,item.html
                                            • 04.11.06, 12:16 Odpowiedz
                                              Test genetyczny, ułatwiający ratowanie życia osobom chorym na raka prostaty,
                                              opracowali szczecińscy naukowcy. Stało się to możliwe dzięki odkryciu przez
                                              nich genu, którego uszkodzenie jest podłożem tego raka. Dr Cezary Cybulski i
                                              naukowcy z Zakładu Genetyki i Patomorfologii Pomorskiej Akademii Medycznej w
                                              Szczecinie odkryli w genie odpowiadającym za naprawę DNA (Chek2) duży ubytek,
                                              który sprzyja rozwojowi raka prostaty i prowadzi do utrwalenia niekorzystnych
                                              zmian w całej populacji komórek.

                                              Swoje odkrycie polscy naukowcy opisali na łamach prestiżowego pisma "Journal of
                                              Medical Genetics". Podkreślili przy tym, że wykryta delecja (mutacja polegająca
                                              na wypadnięciu pewnej liczby par zasad z łańcucha DNA) - obecna u około 200
                                              tysięcy polskich mężczyzn - dwukrotnie zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwór
                                              prostaty (natomiast aż czterokrotnie, gdy w rodzinie odnotowano już przypadek
                                              tej choroby) oraz odpowiada za wielonarządową predyspozycję do nowotworów.
                                              GEN, KTÓRY SPRAWDZA, CZY WSZYSTKO DZIAŁA

                                              Gen Chek2 odkryto kilka lat temu. Wkrótce okazało się, że odpowiada on za
                                              naprawę uszkodzonego DNA przed każdym podziałem komórki. Polscy badacze mają
                                              bardzo istotny wkład w badanie tego genu, ponieważ wykazali, że mutacje Chek2
                                              predysponują do zachorowania na nowotwory wielu narządów.

                                              "Białko, które ten gen koduje, nie jest co prawda bezpośrednio odpowiedzialne
                                              za wyszukiwanie uszkodzeń w nici DNA, ale bierze udział w przenoszeniu sygnałów
                                              w układzie naprawy materiału genetycznego. Gdy w komórce dojdzie do uszkodzenia
                                              DNA, pewne białka wykrywają to i zapoczątkowują kaskadę licznych protein, w tym
                                              produktu genu Chek2. Ten z kolei aktywuje regulatorowe białko p53 prowadzące do
                                              indukcji apoptozy (zaprogramowanej śmierci komórki) w zmutowanej komórce.
                                              Pobudza także inne geny, odpowiedzialne za zatrzymanie cyklu komórkowego. W
                                              efekcie nieprawidłowa komórka zostaje wyeliminowana” - wyjaśnia Cybulski.

                                              "Jeżeli jednak w genie Chek2 dojdzie do mutacji, zaburzony zostaje szlak
                                              sygnałowy umożliwiający naprawę DNA. Wadliwa komórka będzie dzielić się dalej,
                                              utrwalając niekorzystną zmianę” - dodaje.

                                              ZA MAŁO ZASAD W NICI DNA

                                              W oparciu o wyniki trwających kilka lat badań naukowcy stwierdzili, że omawiana
                                              delecja - występująca u ogromnej większości mężczyzn ze zdiagnozowanym rakiem
                                              prostaty - dwukrotnie zwiększa ryzyko zachorowania na tę chorobę. Ma ona
                                              podobny wpływ na rozwój raka piersi u kobiet, a także - prawdopodobnie - na
                                              rozwój nowotworów nerki i tarczycy.

                                              "Wcześniej wykazaliśmy, że w Polsce u około 5 proc. osób występuje jedna z
                                              trzech mutacji genu Chek2 (1100delC, IVS2+1G>A, I157T). U nosicieli
                                              którejkolwiek z nich występuje zwiększone ryzyko zachorowania na nowotwory
                                              prostaty, piersi, nerki, jelita grubego oraz tarczycy (publikacja w American
                                              Journal of Human Genetics 2004)" - mówi Cybulski.

                                              Duża delecja jest ostatnią wykrytą mutacją genu Chek2, polegającą na
                                              wypadnięciu ok. 5 tysięcy par zasad z nici DNA. "To zmiana o tyle istotna, że
                                              dotyczy egzonów 9 i 10, a więc rejonów niosących informację o strukturze
                                              kodowanego białka. Ustaliliśmy też, że delecja ta dwukrotnie zwiększa ryzyko
                                              zachorowania na raka prostaty i piersi, a jej związek z predyspozycją do innych
                                              nowotworów jest przedmiotem intensywnych badań" - dodaje naukowiec.

                                              Prawdopodobnie taka sama duża delecja, równie często, występuje w innych
                                              regionach Europy Wschodniej: Czechach, Słowacji, Białorusi, Ukrainie, krajach
                                              nadbałtyckich i Bałkanach. Według naukowców, jest to spowodowane tym, że nacje
                                              te pochodzą od wspólnego przodka, u którego dawno temu po raz pierwszy doszło
                                              do uszkodzenia genu Chek2. Przekazywane z pokolenia na pokolenie
                                              rozpowszechniło się na terenach, z których ów przodek pochodził.

                                              Częstość występowania omawianej mutacji w innych populacjach na świecie nie
                                              została jeszcze dokładnie określona.

                                              CENNE TESTY GENETYCZNE

                                              Człowiek, u którego za pomocą testu genetycznego zostanie wykryta mutacja w
                                              jakimś krytycznym genie, jest bardziej niż inni narażony na zwiększone ryzyko
                                              zachorowania na dany nowotwór.

                                              "Nie możemy jednak powiedzieć, że zachoruje on na 100 procent, ponieważ jedna
                                              mutacja nie wystarczy do powstania nowotworu; musi dojść do nagromadzenia
                                              szeregu niekorzystnych zmian. Odkryta przez nas delecja także jest jedynie
                                              podłożem, pierwszym etapem procesu powstawania schorzenia” - tłumaczy Cybulski.

                                              Na podstawie swoich odkryć dr Cezary Cybulski i prof. Jan Lubiński opracowali
                                              test genetyczny, służący do wykrywania wielonarządowej predyspozycji do
                                              nowotworów złośliwych. Test ten obejmuje badanie 4 mutacji genu Chek2 (w tym
                                              ostatnio wykrytej dużej delecji), które łącznie występują aż u sześciu procent
                                              Polaków, czyli u ponad dwóch milionów osób.

                                              Dzięki temu testowi możliwe jest określenie zwiększonego ryzyka zachorowania na
                                              kilka rodzajów raka: piersi, prostaty, nerki, tarczycy i jelita grubego. Test
                                              taki wykrywa, czy i na ile uszkodzony jest gen Chek2 u danego człowieka.
                                              Stwarza to szansę profilaktyki, odpowiedniej diagnozy, wcześniejszego wykrycia
                                              i skuteczniejszego leczenia chorób nowotworowych.

                                              WIEDZA RATUJĄCA ŻYCIE

                                              Guzy wcześnie wykryte, niedużych rozmiarów, nie dające przerzutów, często są
                                              całkowicie wyleczalne. Natomiast kiedy choroba jest już w stadium
                                              zaawansowanym, nawet najnowocześniejsze metody terapii okazują się
                                              nieskuteczne, a odsetek wyleczonych nie przekracza 10-30 procent.

                                              "Świadomość tego, że jesteśmy nosicielami mutacji predysponującej do nowotworu
                                              spowoduje, że częściej i chętniej będziemy poddawać się badaniom kontrolnym.
                                              Zwiększy to szanse wczesnego wykrycia choroby i jej skutecznego zwalczenia.
                                              Pozwoli też na dopasowanie optymalnych metod diagnostycznych dostosowanych do
                                              rodzaju nowotworu" - wyjaśnia naukowiec.

                                              "Wykryta mutacja mówi nie tylko o zwiększonym prawdopodobieństwie zachorowania
                                              na nowotwór, ale także pozwala dokładnie określić jego rodzaj” - dodaje. Dzięki
                                              temu możliwe jest dobranie najodpowiedniejszej metody diagnostycznej, jak np.
                                              rezonansu magnetycznego zamiast standardowego badania USG.

                                              Kobiety szczególnie zagrożone rakiem piersi (takie, u których występuje mutacja
                                              genu BRCA1 zwiększająca do 80 proc. ryzyko zachorowania na raka piersi lub
                                              jajnika) powinny być poddawane specyficznej profilaktyce oraz badaniom
                                              okresowym - co roku muszą one poddawać się USG oraz mammografii, a najlepiej
                                              badaniu rezonansem magnetycznym.

                                              U osób predysponowanych do zachorowania na raka jelita grubego, zaleca się
                                              wykonywanie kolonoskopii co dwa lata. Badanie to pozwala na wykrycie i
                                              usunięcie polipów jelita grubego, z których powstaje większość nowotworów
                                              złośliwych tego organu.

                                              "Właśnie dlatego, według mnie, wykonywanie testów genetycznych ma ogromny
                                              sens" - podsumowuje lekarz.

                                              "W dalekiej przyszłości testy takie będą wykrywały prawdopodobieństwo
                                              zachorowania nie tylko na nowotwory, ale także na wiele innych chorób.
                                              Dysponując zestawem różnych markerów można by wcześnie wykryć przypadki
                                              zachorowań i ocalić życie wielu osobom” - dodaje.

                                              źródło pochodzenia PAP - Nauka w Polsce
                                              www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=J10&news_cat_id=91&news_id=14046&layout=0&forum_id=5786&page=text
                                              • 06.11.06, 09:48 Odpowiedz
                                                Uboczne efekty radioterapii groźniejsze dla palaczy
                                                Palenie tytoniu zwiększa ryzyko wystąpienia nieprzyjemnych skutków ubocznych,
                                                będących następstwem radioterapii zastosowanej do leczenia raka prostaty -
                                                ogłosili naukowcy podczas 48. spotkania American Society for Therapeutic
                                                Radiology and Oncology.
                                                O tym, że palenie obniża skuteczność leczenia wielu rodzajów nowotworów
                                                wiedziano już do dawna. Jednak teraz naukowcom z Fox Chase Cancer Center udało
                                                się wykazać jego niekorzystny wpływ na leczonych promieniowaniem jonizującym
                                                pacjentów z rakiem prostaty.

                                                Podjęli się oni sprawdzenia, czy palenie w powiązaniu z radioterapią zwiększa
                                                częstość występowania dolegliwości żołądkowo- jelitowych lub moczowo-płciowych.
                                                Przebadali 1194 pacjentów z nowotworem prostaty, którzy w latach 1991-2001
                                                leczeni byli Fox Chase Cancer Center za pomocą radioterapii konformalnej (3D-
                                                CRT). Z każdym z uczestników przeprowadzali dokładny wywiad, w którym określali
                                                czy jest on palaczem czynnym, eks-palaczem, czy osobą nigdy niepalącą.
                                                "Okazało się, że to aktywni palacze najczęściej skarżyli się na problemy
                                                żołądkowo-jelitowe takie, jak biegunka" - mówi kierujący badaniami dr Niraj
                                                Pahlajani.

                                                I kontynuuje: "Na szczęście nie stwierdziliśmy, aby niekorzystne działanie
                                                papierosów na układ pokarmowy i moczowopłciowy było długoterminowe. Jednak
                                                wyniki dobitnie pokazują, jak ważne jest zaprzestanie palenia papierosów przed
                                                rozpoczęciem radioterapii."

                                                źródło pochodzenia Onet.pl
                                                wiadomosci.onet.pl/1428188,16,1,0,120,686,item.html
                                                • 07.11.06, 07:44 Odpowiedz
                                                  Wiązka antyprotonów jest czterokrotnie bardziej wydajna w zabijaniu komórek
                                                  rakowych niż dotąd stosowana w radioterapii wiązka protonów -
                                                  informuje "Chemistry World".
                                                  Badania nad antymaterią i jej zastosowaniem w medycynie prowadzone były przez
                                                  międzynarodowy zespół badawczy kierowany przez profesora Michaela Holzscheitera.

                                                  Badano antyprotony - cząstki elementarne o charakterze antycząstek w stosunku
                                                  do protonów (różniące się między innymi ładunkiem elektrycznym).
                                                  Profesor Holzscheiter z laboratorium CERN (Szwajcaria, Genewa) od 2003 roku
                                                  prowadził badania w ramach programu ACE (Antiproton Cell Experiment), którego
                                                  celem było określenie wpływu antyprotonów na żywe komórki.

                                                  Wynikiem tych badań jest między innymi odkrycie faktu, iż antymateria w postaci
                                                  antyprotonów zwalcza czterokrotnie wydajniej komórki rakowe, niż dotąd
                                                  stosowana radioterapia protonowa.

                                                  Badania polegały na naświetlaniu skupioną wiązką antyprotonów tkanki zwierzęcej
                                                  zawierającej komórki zmienione nowotworowo. Naświetlana tkanka została
                                                  wcześniej zanurzona w żelatynie, której obecność miała symulować naturalne
                                                  warunki panujące w żywym organizmie. Przeprowadzano testy laboratoryjne dla
                                                  różnej głębokości zanurzenia chorej tkanki, co symuluje warunki panujące
                                                  podczas leczniczej radioterapii.

                                                  Jak twierdzą naukowcy otrzymane wyniki analiz są nadzwyczaj obiecujące, a duża
                                                  skuteczność nowej metody zachęca do dalszych badań, w tym eksperymentów
                                                  mających na celu dokładne porównanie skuteczności leczenia nowej metody, z
                                                  innymi standardowymi technikami stosowanymi w radioterapii.

                                                  Profesor Michael Holzscheiter przestrzega jednak, iż metoda ta, choć skuteczna
                                                  w zabijaniu komórek nowotworowych w warunkach laboratoryjnych, może nigdy nie
                                                  zostać wykorzystana do leczenia ludzi cierpiących na nowotwory.

                                                  Główną przeszkodą (pomijając brak wiedzy na temat wpływu antycząstek na ludzkie
                                                  zdrowie) może być fakt, iż aparat generujący antyprotony kosztuje około 500
                                                  milionów dolarów!

                                                  źródło pochodzenia Onet.pl
                                                  wiadomosci.onet.pl/1429304,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • 07.11.06, 14:59 Odpowiedz
                                                    Zastosowanie pooperacyjnej radioterapii u chorych na raka płuc osób, u których
                                                    doszło do zajęcia węzłów chłonnych środpiersia, aż dwukrotnie wydłuża czas
                                                    przeżycia - ogłosili naukowcy.
                                                    Omawiane badanie było częścią większego projektu - ANITA 1, który miał na celu
                                                    określenie skuteczności pooperacyjnej chemioterapii u pacjentów z tego typu
                                                    chorobą.

                                                    Eksperymentem objęto 840 chorych na niedrobnokomórkowy nowotwór płuc. U 232
                                                    spośród nich, jako uzupełnienie tradycyjnej metody leczenia po operacji
                                                    usunięcia guza, zastosowano naświetlania promieniowaniem jonizującym.
                                                    Okazało się, że u osób tych zacznie wydłużył się czas przeżycia po operacji.

                                                    Naukowcy odkryli, że leczenie taką metodą może przynosić wiele korzyści.
                                                    Pacjenci, którzy poddali się zarówno chemio-, jak i radioterapii, żyli średnio
                                                    dwa lata dłużej niż chorzy przyjmujący samą chemioterapię.

                                                    "Jako pierwsi podjęliśmy się oceny skuteczności pooperacyjnych naświetlań u
                                                    osób z rakiem płuc" - mówi dr Jean-Yves Douillard, kierujący badaniami onkolog
                                                    z Centre Rene Gauducheau w St. Herblain we Francji.

                                                    "Otrzymane wyniki pokazują, że warto rozważyć wprowadzenie do powszechnego
                                                    użytku takiej mieszanej terapii u pacjentów z niedrobnokomórkowym nowotworem
                                                    płuc, u których zaatakowane zostały węzły chłonnymi śródpiersia. Należy
                                                    oczywiście przeprowadzić dodatkowe badania, które potwierdzą naszą opinię,
                                                    jednak uważamy, że odkrycie to przyczyni się do polepszenia rokowań wielu
                                                    chorych" - konkluduje.

                                                    źródło pochodzenia Onet.pl
                                                    wiadomosci.onet.pl/1429306,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • 12.11.06, 12:57 Odpowiedz
                                                    Szczepionka z komórek macierzystych w walce z rakiem
                                                    Szczepionka wykorzystująca zarodkowe komórki macierzyste chroni myszy przed
                                                    zachorowaniem na raka płuc - wykazali naukowcy z USA. Informację na ten temat
                                                    podaje serwis internetowy EurekAlert.
                                                    Jak podkreśla kierujący badaniami prof. John Eaton z Uniwersytetu w Louisville
                                                    (stan Kentucky), pacjenci nie powinni spodziewać się, że mogą teraz spokojnie
                                                    kontynuować palenie lub zacząć palić, bo zanim powstanie taka szczepionka,
                                                    upłynie jeszcze wiele czasu. Na razie prace nad nią są ciągle w początkowej
                                                    fazie, a poza tym, choć wiele razy już udało się powstrzymać rozwój raka u
                                                    myszy, nie miało to przełożenia na praktykę medyczną.

                                                    "Na razie jedno co mogę powiedzieć, to, że wyniki naszych badań są obiecujące i
                                                    jeśli w przyszłości wszystko pójdzie dobrze, stworzoną przez nas szczepionkę
                                                    można będzie stosować u osób szczególnie narażonych na raka płuc, takich jak
                                                    palacze" - komentuje badacz. Jego zdaniem, ten rodzaj prewencji może też
                                                    sprawdzić się u osób obciążonych rodzinnym ryzykiem różnych nowotworów, np. z
                                                    genetycznymi predyspozycjami do raka piersi czy raka jelita grubego.
                                                    Naukowcy z zespołu prof. Eatona testowali na myszach dwie szczepionki. Na jedną
                                                    składały się zarodkowe komórki macierzyste, wyizolowane z mysich embrionów na
                                                    wczesnym etapie ich rozwoju (w tzw. stadium blastocysty). W drugiej szczepionce
                                                    oprócz tych komórek znalazły się też hodowane wcześniej w laboratorium komórki
                                                    tkanki łącznej, tzw. fibroblasty, produkujące specyficzny czynnik wzrostu GM-
                                                    CSF, wzmacniający reakcję układu odporności na komórki nowotworowe. W
                                                    naturalnych warunkach związek ten wydzielają komórki odporności oraz komórki
                                                    wyściełające wnętrze naczyń krwionośnych, tzw. komórki śródbłonka.

                                                    Jak wyjaśnia prof. Eaton, fibroblasty użyte w doświadczeniu są często stosowane
                                                    w hodowlach jako warstwa odżywiająca zarodkowe komórki macierzyste i
                                                    utrzymująca je w stanie "wiecznej młodości".

                                                    Myszom, którym podano jeden z dwóch wariantów szczepionki, przeszczepiano
                                                    następnie komórki raka płuc bądź eksponowano je na toksyny wywołujące ten
                                                    nowotwór (m.in. 3-metylocholantren).

                                                    Okazało się, że szczepionka złożona z samych komórek zarodkowych zapobiegała
                                                    rakowi płuc u 80 proc. myszy, którym przeszczepiano komórki tego nowotworu i u
                                                    60 proc. gryzoni, które miały kontakt z rakotwórczymi związkami. Preparat
                                                    złożony z komórek macierzystych i fibroblastów dawał lepsze wyniki i zapobiegał
                                                    rakowi płuc u 100 proc. myszy z pierwszej grupy i 90 proc. myszy z grupy
                                                    drugiej. Wszystkie nieszczepione gryzonie zachorowały na raka.

                                                    Badacze podkreślają, że nawet jeśli u myszy szczepionych dochodziło do wzrostu
                                                    guzów płuc, były one o 80-90 proc. mniejsze niż u myszy nieszczepionych.

                                                    Zdaniem prof. Eatona, najbardziej obiecujące są w tym wypadku wyniki
                                                    doświadczeń ze związkami rakotwórczymi, najbardziej zbliżonymi do rzeczywistego
                                                    modelu rozwoju raka płuc.

                                                    Naukowcy nie zaobserwowali, by szczepienie komórkami macierzystymi powodowało
                                                    jakieś groźne skutki uboczne, np. choroby autoimmunologiczne czy spadek liczby
                                                    macierzystych komórek krwi w szpiku kostnym dorosłych zwierząt.

                                                    źródło pochodzenia Onet.pl
                                                    wiadomosci.onet.pl/1432206,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • 13.11.06, 01:01 Odpowiedz
                                                    Osoby jedzące duże ilości cukru są zagrożone rakiem trzustki;
                                                    najniebezpieczniejsze - wg szwedzkich badań - jest częste picie wysoko
                                                    słodzonych soków i napojów.
                                                    Badania nad wpływem cukru na powstawanie nowotworów prowadzono w Instytucie
                                                    Karolińskim w Sztokholmie od wielu lat i objęły one 80 tys. osób. Wyniki
                                                    zostały opublikowane w listopadowym numerze naukowego pisma "The American
                                                    Journal of Clinical Nutrition". Ponieważ są to pierwsze badania tego typu,
                                                    konieczne jest jeszcze powtórzenie ich w różnej formie tak, aby uzyskane
                                                    rezultaty mogły być uznane za naukowo pewne.

                                                    Obecnie w oparciu o szwedzkie wyniki stwierdzono np., że osoby pijące co
                                                    dziennie dwa lub więcej razy soki i napoje wysokosłodzone podlegają dwukrotnie
                                                    większemu od innych ryzyku zachorowania na raka trzustki. A osoby, które piją w
                                                    ciągu dnia pięć osłodzonych herbat lub kaw, zwiększają ryzyko zachorowania aż o
                                                    70 proc.
                                                    Wg naukowców z Instytutu Karolińskiego, przyczyną może być fakt, że pod wpływem
                                                    dużej ilości cukru trzustka zmuszona jest do zwiększonej produkcji insuliny.
                                                    Jest to jednak na razie tylko hipoteza; wymaga ona dalszych badań.

                                                    Rak trzustki nie jest chorobą występującą często. Równocześnie jest jednym z
                                                    najtrudniejszych do leczenia nowotworów. Najczęściej z powodu zbyt późnego
                                                    rozpoznania choroby. W krajach wysokorozwiniętych tylko 3-4 proc. chorych żyje
                                                    nadal w pięć lat po diagnozie.

                                                    źródło pochodzenia Onet.pl
                                                    wiadomosci.onet.pl/1432223,16,1,0,120,686,item.html
    • 14.11.06, 18:38 Odpowiedz
      "Emocje towarzyszące chorym na raka nie powinny być ukrywane. Kiedy ludzie
      cierpią, pozwólmy im to wyrazić" - mówi psychoonkolog z Centrum Onkologii w
      Warszawie, Mariola Kosowicz. Jej zdaniem, jedną z form takiego wyrazu jest
      właśnie sztuka. Do osób pragnących wyrazić swoje emocje związane z chorobą
      nowotworową adresowany jest konkurs artystyczny ogłoszony na warszawskiej
      Akademii Sztuk Pięknych.

      Konkurs "Rak - to wielka sztuka żyć od nowa" zainicjowany został przez trzy
      stowarzyszenia zajmujące się pacjentami z chorobami nowotworowymi: Federacja
      Stowarzyszeń Amazonki, Towarzystwo Opieki nad Chorymi ze Stomią Pol-Ilko,
      Stowarzyszenie Wspierających Chorych na Chłoniaki - Sowie Oczy.

      Ma on na celu zaprezentowanie emocji pozytywnych i negatywnych, które odczuwają
      nie tylko sami chorzy na raka, ale też ich rodziny lub znajomi. Do konkursu
      może przystąpić każdy, nie jest on adresowany do profesjonalnych artystów.
      Autorzy fotografii, obrazów, rzeźb i innych dzieł plastycznych mogą zgłaszać
      swoje prace do końca stycznia 2007 r.

      EDUKACJI NIGDY DOŚĆ

      Według Krystyny Wechmann, prezes Federacji Stowarzyszeń Amazonki, zrzeszających
      kobiety po amputacji piersi, walce z chorobą nowotworową towarzyszą bardzo
      silne emocje. Często są to uczucia niezrozumiałe nie tylko dla otoczenia chorej
      osoby, ale także dla niej samej.

      "Ja sama, kiedy 15 lat temu usłyszałam moją diagnozę, byłam przede wszystkim
      zła. Nie byłam zła na diagnozę, ale na to, że tak mało wiedziałam o raku piersi
      i nie miałam szansy wykryć mojej choroby wcześniej, mimo że rozwijała się we
      mnie już od kilku lat. Nie wiedziałam, co to jest mammografia, nie potrafiłam
      nawet wymówić słowa mastektomia" - wspominała Wechmann.

      "Pamiętam dzień, kiedy odebrałam protezę piersi. To była gumowa bryła, pełna
      oleistej cieczy. Kiedy przyniosłam ją do domu nie mogłam się powstrzymać i
      trzasnęłam tą bryłą o ścianę" - opowiadała.

      SZTUKA PRZYNOSI UKOJENIE

      "Nie starajmy się klepać przyjaciela czy krewnego po ramieniu i mówić:
      +Przestań już, wszystko będzie dobrze+" - tłumaczy Mariola Kosowicz.
      Psychoonkolog zapewnia, że za pomocą sztuki chory nie tylko przekazuje swoje
      obawy i nadzieje innym, ale też może sam je sobie uświadomić.

      Opinię tę podziela rektor ASP, prof. Ksawery Piwocki. "Sztuka daje twórcy
      możliwość wypowiedzenia się, zobrazowania problemu. Można w ten sposób pozbyć
      się negatywnych emocji lub je zidentyfikować. To pomaga później w walce ze
      źródłem tych emocji" - powiedział.

      Jak wyjaśnia prezes Polskiej Unii Onkologii, dr Janusz Meder, sztuka odgrywa
      bardzo ważną rolę w terapii. Z jego doświadczeń wynika, że pomaga ona łagodzić
      lęki i odzyskiwać równowagę psychiczną, co ma ogromny wpływ na postęp leczenia.

      "Ja robiłem w szpitalu eksperymenty, np. malowaliśmy ściany na przyjazne
      kolory - żółty i zielony. Pacjenci to bardzo chwalili, mówili, że czują się
      lepiej. Na oddziale puszczaliśmy też muzykę, z taśm, które nagrywałem w domu" -
      wspomina.

      Jego zdaniem, muzyka pomaga też pacjentom poddawanym radioterapii, którzy na
      czas zabiegu muszą pozostawać sami, zamknięci w bunkrze terapeutycznym.

      ***

      Konkurs artystyczny będzie trwał do końca stycznia 2007 r. Do tego czasu można
      nadsyłać prace. Każdy może wziąć udział w rywalizacji, bez względu na wiek.
      Najlepsze dzieła wybierze jury składające się z lekarzy, artystów i pacjentów.
      Podczas trwania konkursu prace będą sukcesywnie prezentowane w internecie ,
      gdzie każdy będzie mógł zagłosować na swojego faworyta. Po ogłoszeniu wyników,
      wszystkie prace zostaną zaprezentowane na wystawie na warszawskiej ASP. Chętni
      będą mogli kupić wybrane dzieła.

      źródło pochodzenia PAP - Nauka w Polsce,
      www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=137&news_id=14405&layout=6&forum_id=5989&page=text
    • 15.11.06, 15:28 Odpowiedz
      pisałam juz o tym w wątku o herceptynie, ale moze nie kazdy, kto byłby tym
      zainteresowany tam zagląda. Tycerb to ponoć nowy lek o właściwościach podobnych
      do herceptyny podawany w tabletkach, nie ma go go chyba jeszcze na polskim rynku
      a link do info wklejam ponizej (angielski)

      64.233.183.104/search?q=cache:BMW_VvaPT3oJ:www.pharmafocus.com/cda/focusH/1,2109,21-0-0-MAY_2006-focus_news_detail-0-437843,00.html+tycerb&hl=pl&gl=pl&ct=clnk&cd=2&client=firefox-a
    • 15.11.06, 16:16 Odpowiedz
      Choroby dziąseł podnoszą ryzyko zachorowania na raka trzustki, nawet u osób,
      które nigdy nie paliły - zaobserwowali naukowcy amerykańscy.
      Stany zapalne dziąseł są wywoływane przez bakterie żyjące w jamie ustnej. Ta z
      pozoru niegroźna dolegliwość może, zwłaszcza gdy jest przewlekła, prowadzić do
      rozwoju znacznie poważniejszego schorzenia, tj. paradontozy. Jest to choroba
      nie tylko dziąseł, ale również innych tkanek otaczających i podpierających
      zęby, jak np. ozębna czy cement korzeniowy. Stopniowo prowadzi ona do odsuwania
      się dziąseł od zębów, do ubytków kości z której wyrastają zęby i w końcu - do
      ich wypadania.

      Coraz więcej badań dowodzi, że paradontoza szkodzi naszemu zdrowiu również w
      inny sposób, np. zwiększa ryzyko chorób serca i może prowadzić do komplikacji
      ciąży. Teraz naukowcy z Harvard School of Public Health w Bostonie powiązali ją
      z kolejnym problemem zdrowotnym - rakiem trzustki. Badacze przeanalizowali dane
      medyczne zbierane przez 16 lat w grupie blisko 52 tys. lekarzy płci męskiej. Te
      długoterminowe badania zaplanowano po to by sprawdzić wpływ stylu życia na
      ryzyko różnych nowotworów i innych przewlekłych schorzeń.

      W okresie badań na raka trzustki zachorowało 216 osób. Jest to jeden z
      najgroźniejszych i zabójczych nowotworów. Głównie dlatego, że wykrywa się go
      późno, dopiero gdy daje przerzuty do innych narządów. Tylko 5 proc. chorych na
      raka trzustki przeżywa 5 lat od momentu wykrycia choroby.

      Po uwzględnieniu różnych czynników wpływających na ryzyko raka trzustki, takich
      jak palenie, cukrzyca, otyłość, nieprawidłowa dieta, brak aktywności fizycznej,
      naukowcy stwierdzili, że mężczyźni cierpiący na choroby dziąseł byli o 63 proc.
      bardziej narażeni na ten nowotwór, niż mężczyźni ze zdrowymi dziąsłami. Ryzyko
      to było nawet wyższe w przypadku osób, które miały problemy z dziąsłami, a
      nigdy nie paliły papierosów.

      Mężczyźni, którzy cierpieli na stany zapalne dziąseł i niedawno utracili ząb
      byli aż o 2,7 raza bardziej narażeni na raka trzustki, niż mężczyźni z drugiej
      grupy.

      "Te badania po raz pierwszy jasno dowodzą, że istnieje związek między chorobami
      dziąseł a wyższym ryzykiem raka trzustki" - komentują naukowcy.

      Autorzy badań nie wiedzą jeszcze jaki mechanizm za to odpowiada. Przypominają
      natomiast, że osoby z przewlekłymi stanami zapalnymi dziąseł mają większe
      ilości szkodliwych bakterii w jamie ustnej i układzie pokarmowym. Ponadto w ich
      organizmie powstają większe ilości rakotwórczych związków z grupy nitrozamin.
      Są one wytwarzane w żołądku m.in. z azotynów dodawanych do żywności jako
      konserwanty.

      Naukowcy zaprezentowali wyniki swoich badań na spotkaniu Amerykańskiego
      Stowarzyszenia do Badań nad Rakiem (pt.: Frontiers in Cancer Prevention
      Research), które odbywa się w Bostonie.

      źródło pochodzenia Onet.pl
      wiadomosci.onet.pl/1433694,16,1,0,120,686,item.html
      • 17.11.06, 08:29 Odpowiedz
        Ryzyko nawrotów raka okrężnicy duże u osób otyłych
        Nawet po udanym leczeniu raka okrężnicy pacjenci bardzo otyli byli w większym
        stopniu narażeni na nawroty choroby i szybki zgon, niż pacjenci o prawidłowej
        wadze - wykazały badania opisane na łamach "Journal of the National Cancer
        Institute".
        Naukowcy z University of Chicago i University of Pittsburgh analizowali dane
        zebrane w grupie 4288 pacjentów z powodu raka jelita grubego. U chorych
        stwierdzono II bądź III stadium nowotworu. Dla każdego badanego obliczono
        wskaźnik masy ciała (BMI), który służy do oceny niedowagi, nadwagi i otyłości.
        Aby go wyliczyć, potrzebne są informacje na temat masy ciała i wzrostu.

        Ponad połowa pacjentów (54 proc.) miała nadwagę, a 5,5 proc. cierpiało na
        otyłość (BMI ponad 35). Niedowagę stwierdzono u 3 proc. badanych (BMI mniejsze
        niż 18,5). Naukowcy skupili się na ocenie związku między wskaźnikiem masy ciała
        a szansami pacjenta na długoterminowe przeżycie.

        Okazało się, że najbardziej narażeni na zgon byli pacjenci z obu końców skali
        BMI. Osoby bardzo otyłe miały o jedną trzecią większe prawdopodobieństwo zgonu
        z powodu nawrotu raka okrężnicy, w porównaniu z osobami ważącymi prawidłowo. Z
        kolei pacjenci z niedowagą byli dwukrotnie bardziej narażeni na zgon, ale
        głównie z powodu innych nowotworów, np. układu oddechowego oraz innych przyczyn.

        Na razie autorzy pracy nie potrafią wyjaśnić, jaki mechanizm odpowiada za
        związek otyłości z ryzykiem nawrotów raka okrężnicy. Na podstawie obserwacji
        innych badaczy można spekulować, że ważną rolę odgrywają tu zaburzenia w
        poziomie hormonów regulujących metabolizm, takich jak insulina i
        insulinopodobny czynnik wzrostu. Być może też inne problemy zdrowotne
        towarzyszące otyłości obniżają skuteczność leczenia raka.

        "Wyniki tych badań wskazują, że lekarze mogą w prosty sposób ocenić, który
        pacjent jest bardziej narażony na nawroty raka okrężnicy i dlatego wymaga
        częstszej kontroli stanu zdrowia" - podkreśla prowadzący badania dr James
        Dignam z University of Chicago.

        W przyszłości jego zespół zamierza wyjaśnić, dlaczego zbędne kilogramy mają tak
        zgubny wpływ na pacjentów leczonych z powodu raka okrężnicy. Badacze chcą też
        sprawdzić, czy modyfikacja diety i aktywność fizyczna mogą zwiększyć szanse
        tych chorych na przeżycie.
        źródło pochodzenia Onet.pl
        wiadomosci.onet.pl/1434953,16,1,0,120,686,item.html
        • 17.11.06, 08:32 Odpowiedz
          Szczepionka do walki z rakiem jelita grubego
          Brytyjska szczepionka pobudza układ odpornościowy pacjentów do walki z rakiem
          okrężnicy i odbytu - wskazują najnowsze badania brytyjskie. Artykuł na ten
          temat zamieszcza pismo "Clinical Cancer Research".
          Szczepionka opracowana przez naukowców z Uniwersytetu Nottingham zawiera
          przeciwciało o mało mówiącej nazwie 105AD7. Ma ono strukturę podobną do białka
          CD55, które jest produkowane w nadmiarze w komórkach wielu nowotworów i chroni
          je przed atakiem komórek odporności. Zwiększoną syntezę CD55 obserwuje się aż w
          80 proc. przypadków raka okrężnicy.

          Przeciwciało ma pobudzać układ odpornościowy pacjenta do produkcji białych
          krwinek (limfocytów T i tzw. naturalnych zabójców - NK), które będą rozpoznawać
          komórki raka i niszczyć je. Badacze przetestowali szczepionkę na 28 pacjentach,
          u których guz pierwotny rozwinął się w okrężnicy i na 39 pacjentach z guzem
          pierwotnym w odbycie. Nowotwory były w różnych stadiach rozwoju.

          Szczepionkę zawierającą 100 mikrogramów przeciwciała podano tylko części
          pacjentów. Chorzy nieleczeni stanowili grupę kontrolną.

          Szczepienie wykonano przed chirurgicznym wycięciem guza, a później w 3, 6, 12
          tygodni po operacji. Następnie powtarzano je w 3-miesięcznych odstępach aż do
          upływu 2 lat.

          Testy krwi potwierdziły, że u większości, bo aż u 70 proc. pacjentów, dzięki
          szczepieniu wzrosła liczba komórek odpornościowych skutecznych w walce z
          nowotworami. Preparat pobudził też produkcję dwóch związków pomocnych w
          zwalczaniu raka, tj. TNF-alfa (czynnik martwicy nowotworów alfa) i GM-CSF
          (czynnik stymulujący tworzenie kolonii granulocytów i makrofagów).
          Najsilniejszy efekt odnotowano po pierwszym szczepieniu oraz kilka miesięcy
          później po kolejnym podaniu szczepionki.

          Wyniki tych testów są bardzo obiecujące, autorzy pracy podkreślają jednak, że
          najnowsze badania nie były zaplanowane tak, by ocenić wpływ szczepionki na
          przeżycie pacjentów.
          źródło pochodzenia Onet.pl
          wiadomosci.onet.pl/1434952,16,1,0,120,686,item.html
    • 17.11.06, 08:52 Odpowiedz
      CZERWONE MIESO PODNOSI RYZYKO RAKA PIERSI ZALEŻNEGO OD HORMONÓW

      Kobiety przed menopauzą, które jedzą dużo czerwonego mięsa mogą mieć
      podwyższone ryzyko zachorowania na raka piersi zależnego od hormonów - wskazują
      najnowsze badania amerykańskie.
      Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "Archives of Internal Medicine".

      Do takich wniosków doszli badacze z Brigham and Women's Hospital oraz z Harvard
      Medical School w Bostonie, którzy przeanalizowali dane zebrane w grupie ponad
      90 659 amerykańskich pielęgniarek. Za pomocą ankiet naukowcy dowiedzieli się
      jak często kobiety spożywają 130 różnych pokarmów i napojów.
      W analizie uwzględniono tylko te pacjentki, które nie miały zdiagnozowanego
      raka i nie przeszły jeszcze menopauzy, czyli były w stosunkowo młodym wieku. Co
      dwa lata poddawano je badaniom kontrolnym na obecność raka piersi.

      Okazało się, że kobiety, które jadły największe ilości czerwonego mięsa - tj.
      więcej niż 1,5 porcji mięsa na dzień, były niemal dwukrotnie bardziej narażone
      na hormonozależnego raka piersi, niż kobiety spożywające najwyżej 3 porcje
      mięsa na tydzień.

      Hormonozależny rak piersi, to taki typ raka, którego wzrost jest pobudzany
      przez żeńskie hormony płciowe - estrogeny i progestageny. Jego komórki mogą
      odbierać sygnały od hormonów ponieważ posiadają dla nich odpowiednie receptory.

      Badacze nie zaobserwowali, by jedzenie czerwonego mięsa wpływało na ryzyko raka
      piersi niezależnego od hormonów, jak również na ogólne ryzyko raka piersi.

      Jak tłumaczą naukowcy, u podłoża zaobserwowanego związku może leżeć kilka
      biologicznych czynników. Po pierwsze, wcześniejsze badania wykazały, że w
      czerwonym, gotowanym lub inaczej przetworzonym mięsie obecne są rakotwórcze
      związki, które zwiększają ryzyko raka sutka u zwierząt laboratoryjnych.

      Poza tym, w USA, w przeciwieństwie do krajów UE, hodowcy ciągle mogą podawać
      bydłu hormony przyspieszające wzrost. Pozostałości tych hormonów w mięsie mogą
      również wpływać na wzrost hormonozależnego raka piersi. Do innych czynników
      ryzyka naukowcy zaliczają też obecny w mięsie tłuszcz zwierzęcy oraz formę
      występującego w nim żelaza.

      Zdaniem autorów pracy, najnowsze wyniki mogą odegrać ważną rolę w prewencji
      hormonozależnego raka piersi. Dieta jest bowiem czymś, co łatwo modyfikować,
      podkreślają.

      Źródło: PAP

      • 19.11.06, 15:23 Odpowiedz
        Sposób na przeżycie kobiet z rakiem jajnika
        Najkorzystniejszy wpływ na przeżycie pacjentek leczonych na raka jajnika ma -
        podawana bezpośrednio do jamy brzusznej (dootrzewnowo) - kombinacja pochodnych
        platyny i taksanów, wskazują analizy badaczy z Grecji, Wielkiej Brytanii i USA.
        Artykuł na ten temat zamieściło pismo "Journal of the National Cancer
        Institute".

        Podstawową metodą leczenia raka jajnika jest operacja chirurgiczna. Jednak w
        stadiach zaawansowanych, gdy dojdzie już do przerzutów niezbędne jest
        zastosowanie chemioterapii.
        Jak podkreśla kierujący badaniami dr John P. A. Ioannidis z Wydziału Medycyny
        Uniwersytetu Ioanninie (Grecja), w ciągu ostatnich 4 dekad odnotowano wyraźny
        postęp w chemioterapii raka jajnika. Odzwierciedleniem tego jest wydłużanie się
        czasu przeżycia kobiet z tym nowotworem na przestrzeni lat.

        Aby sprawdzić, w jakim stopniu różne metody chemioterapii przedłużają życie
        pacjentek, naukowcy pod kierunkiem dr Ioannidisa przeanalizowali wyniki
        leczenia 15609 kobiet z rakiem jajnika. Dane pochodziły z 60 różnych prac
        opublikowanych między 1971-2006 i dotyczyły różnych metod chemioterapii oraz
        ich wpływu na czas przeżycia pacjentek.

        Analiza ujawniła, że najkorzystniej na długość życia kobiet z rakiem jajnika
        wpływała kombinacja pochodnych platyny z taksanami (należy tu np. Taxol).
        Podawana dootrzewnowo kombinacja ta obniżała ryzyko zgonu o 55 proc. w
        porównaniu z terapiami, nie wykorzystującymi żadnego z dwóch leków. W przypadku
        innej metody podawania leków spadek ryzyka zgonu wynosił 42 proc. Natomiast
        chemioterapia wykorzystująca wyłącznie pochodne platyny obniżała ryzyko średnio
        o 40 proc., gdy leki podawano dootrzewnowo i średnio o 30 proc. w przypadku
        innej metody aplikacji leku.

        Jak przypominają autorzy pracy, duży postęp w leczeniu raka jajnika przyniosło
        wprowadzenie w latach 80. pochodnych platyny. Jednak największym jak dotąd
        przełomem w tej dziedzinie jest połączenie pochodnych platyny z taksanami,
        podkreślają.

        Rak jajnika jest najbardziej agresywnym kobiecym nowotworem. Z powodu tego
        nowotworu umiera więcej kobiet niż na raka piersi i raka macicy łącznie. W
        dużym stopniu przyczynia się do tego fakt, że rak jajnika ma mało
        charakterystyczne objawy i często jest wykrywany w zbyt zaawansowanym stadium,
        gdy daje już przerzuty.
        źródło pochodzenia Onet.pl
        wiadomosci.onet.pl/1435610,16,1,0,120,686,item.html
        • 20.11.06, 09:37 Odpowiedz
          Zmodyfikowany barwnik - boradiazaindacen, który pod wpływem światła funkcjonuje
          jako generator rodników tlenowych, może zostać wykorzystany w nowoczesnej
          fotodynamicznej terapii antynowotworowej (PDT), informuje "Chemical
          Communications".
          "Fotodynamiczna terapia antynowotworowa PDT (ang. photodynamic therapy) jest
          bezinwazyjną techniką zwalczania złośliwych nowotworów oraz związanego z
          wiekiem zwyrodnienia plamki żółtej oka. Metoda ta jest szczególnie przydatna
          przy terapii nowotworów lekoopornych" - mówi profesor Engin U. Akkaya z
          tureckiego Technicznego Uniwersytetu Środkowowschodniego.

          PDT wykorzystuje światło w zakresie 650-800 nm (czerwony kolor), które nie
          absorbowane przez tkanki wnika głęboko w ich strukturę. Światło pochłaniane
          jest przez specjalne związki chemiczne np. barwniki ulegające w ten sposób
          aktywacji, dzięki czemu produkują dużą ilość reaktywnych form tlenu, rodników
          tlenowych w postaci tlenu singletowego. Rodniki te atakują komórki nowotworowe,
          niszcząc je i uśmiercając.
          Naukowcy współpracujący z prof. Akkayą z Instytutu Onkologii Hacettepe
          University w Ankarze (Turcja) odkryli nowe właściwości barwnika
          fluorescencyjnego boradiazaindacenu, który dzięki swym cechom fizykochemicznym
          może być skutecznie wykorzystywany w walce z chorobami nowotworowymi.

          Główną zaletą boradiazaindacenu jest fakt, iż związek ten jest rozpuszczalny w
          wodzie, co czyni go niemal idealną substancją dla fotodynamicznej terapii
          antynowotworowej.

          Zespół profesora Akkaya dodatkowo zmodyfikował chemicznie cząsteczki
          fluorescencyjnego barwnika, czyniąc go jeszcze łatwiej rozpuszczalnym w wodzie
          oraz zwiększając jego właściwości absorpcyjne światła czerwonego.

          Gdy zmodyfikowany barwnik przetestowano na komórkach nowotworowych, okazało
          się, iż wykazuje on bardzo silne właściwości cytotoksyczne - skutecznie niszczy
          komórki nowotworowe i to już przy bardzo niskich stężeniach.

          Według profesora Engina U. Akkaya boradiazaindacen o ulepszonych właściwościach
          fizykochemicznych i silnych cechach cytotokscycznych może stać się ważnym
          uzupełnieniem grupy znanych już barwników stosowanych w tego typu terapii
          antynowotworowej.
          źródło pochodzenia Onet.pl
          wiadomosci.onet.pl/1435607,16,1,0,120,686,item.html
          • 20.11.06, 17:15 Odpowiedz
            Skuteczniejsza profilaktyka raka piersi i jajnika - dzięki Polakom

            Kolejne kombinacje genetyczne odpowiedzialne za nowotwory piersi i jajnika
            odkryli polscy naukowcy z Zakładu Genetyki i Patomorfologii Pomorskiej Akademii
            Medycznej w Szczecinie. Czynnikiem, który aż dwukrotnie zwiększa ryzyko raka u
            kobiet jest polimorfizm w genie kodującym enzym o nazwie MTHFR. Jeżeli mutacji
            w krytycznym genie BRCA1 nie towarzyszy polimorficzna zmiana w obrębie genu
            MTHFR można odstąpić od agresywnej profilaktyki - zabiegów usunięcia piersi,
            jajników lub jajowodów.
            NATURALNA OBRONA PRZED NOWOTWOREM

            Gen BCRA1 koduje białko zapobiegające rozwijaniu się w organizmie guzów
            nowotworowych. Dokładny mechanizm jego działania nie jest do końca wyjaśniony,
            wiadomo jednak, że kobiety posiadające uszkodzoną kopię tego genu mają znacznie
            zwiększone prawdopodobieństwo zachorowania na raka piersi i jajnika.
            Wcześniejsze badania pokazują, że aż 80 proc. nosicielek mutacji w jego obrębie
            zachoruje na tego typu nowotwory.

            MTHFR, czyli reduktaza metylenotetrahydrofolianowa jest enzymem obecnym we
            wszystkich tkankach ludzkiego organizmu. Poprzez katalizowanie przemian różnych
            związków chemicznych bierze udział w syntezie nukleotydów i powstawaniu DNA, a
            także reguluje aktywność różnych innych genów – włącza je lub wyłącza. W
            zdrowej komórce istnieją bowiem geny zwane onkogenami, które powinny pozostawać
            nieaktywne. W innym wypadku powodują bardzo szybkie i niekontrolowane
            namnażanie komórek, co prowadzi do powstania nowotworu. Nieprawidłowo zbudowana
            lub uszkodzona reduktaza nie funkcjonuje poprawnie lub nie działa w ogóle. W
            efekcie geny, które powinny zostać wyłączone pozostają aktywne, co prowadzi do
            nowotworzenia.

            GROŹNE MUTACJE

            Gen reduktazy MTHFR jest bardzo charakterystyczny. Może on występować w różnych
            odmianach, to znaczy posiada wiele odmian polimorficznych. Polimorfizm genowy
            oznacza istnienie w populacji różnych wariantów danego genu, co powoduje, że
            pomiędzy poszczególnymi osobnikami istnieją różnice w budowie i działaniu
            kodowanego białka. Zarówno polimorfizm, jak i mutacja, polegają na zmianie
            jednego lub kilku nukleotydów w genie. Mutacje wiążą się jednak z bardzo dużym
            ryzykiem rozwoju choroby, natomiast zmiany polimorficzne często pozostają
            neutralne i rzadko powodują objawy kliniczne.

            W populacji ludzkiej wykryto kilka polimorfizmów MTHFR. Większość ma charakter
            obojętny dla zdrowia, jednak okazało się, że dwie z nich – C677T i A1298C –
            znacznie obniżają aktywność kodowanego enzymu, co może prowadzić do powstania
            nowotworu.

            Przypuszcza się, że omawiany polimorfizm może powodować również nowotwory
            innych narządów. Będzie to przedmiotem dalszych prac szczecińskich badaczy.

            POŁĄCZENIE CZYNNIKÓW RYZYKA

            "Występowanie różnych odmian genu MTHFR powoduje, że niektóre kobiety (będące
            jednocześnie nosicielkami zmutowanego genu BRCA1) są bardziej niż inne podatne
            na nowotwory piersi i jajnika" - mówi współautorka badania, dr Anna Jakubowska.

            Szczecińscy naukowcy odkryli to podczas eksperymentu, którego celem było
            zbadanie wpływu dwóch funkcjonalnych polimorfizmów (wariantów) genu MTHFR -
            C677T i A1298C - na ryzyko raka piersi i jajnika u polskich nosicielek mutacji
            w genie BRCA1. W przedsięwzięciu wzięło udział 319 pacjentek ze zdiagnozowanym
            nowotworem piersi, 146 z rakiem jajnika i 290 pań zdrowych, stanowiących grupę
            kontrolną.

            Okazało się, że jedna z form reduktazy (C677T) zwiększała ryzyko wystąpienia
            raka piersi i jajnika. Z kolei druga (A1298C) obniżała ryzyko zachorowania na
            raka sutka. To dowodzi, że funkcjonalny polimorfizm genu MTHFR wpływa na
            częstość zachorowań na te nowotwory u predysponowanych genetycznie kobiet –
            nosicielek mutacji BCRA1 - i może być jednym z czynników predysponujących do
            rozwoju raka. Naukowcy szacują, że polimorfizm MTHFR około dwukrotnie zwiększa
            ryzyko choroby. "Sama mutacja w BRCA1 to około 80 proc. ryzyko zachorowania na
            raka do 75 roku życia. Dodatkowa zmiana w MTHFR zwiększa je dwukrotnie, co w
            praktyce oznacza, że kobiety z obiema zmianami zachorują w młodszym wieku"–
            wyjaśnia Anna Jakubowska.

            MNIEJ PROFILAKTYCZNEGO OKALECZANIA

            Na reduktazę MTHFR szczecińscy naukowcy zwrócili uwagę, gdyż jest ona istotnym
            elementem cyklu komórkowego i systemu syntezy DNA, co każe przypuszczać, że
            może być zaangażowana w procesy nowotworowe. Jest ona przedmiotem badań wielu
            grup badaczy na całym świecie


            Odkrycie to ma istotne znaczenie dla chorych kobiet. Według literatury naukowej
            aż 60-80 proc. nosicielek mutacji w genie BRCA1 na pewno zachoruje na raka
            piersi lub jajnika. Pozostałe będą zdrowe mimo genetycznego obciążenia.

            "Dotychczas wszystkim nosicielkom mutacji w BRCA1 oferowano taką samą,
            agresywną profilaktykę, polegającą na profilaktycznych zabiegach operacyjnych
            np. usunięciu piersi, jajników lub jajowodów, jeszcze zanim doszło do rozwoju
            nowotworu" – wyjaśnia Jakubowska.

            "Nasze odkrycie ma szansę znacznie precyzyjniej określić, u których pacjentek z
            mutacją BRCA1 można odstąpić od operacji profilaktycznych" - dodaje.

            Jak tłumaczy Jakubowska, jeżeli test genetyczny wykaże, że pacjentka jest
            zarówno nosicielką mutacji w BRCA1, jak i niekorzystnego polimorfizmu, zalecona
            zostanie profilaktyczna operacja usunięcia zagrożonych narządów. Natomiast
            kobiety ze zmianami neutralnymi lub obniżającym ryzyko zachorowania na raka
            piersi czy jajnika, będą mogły skorzystać z innych form profilaktyki.

            Test genetyczny wykrywający nosicielstwo mutacji w genie BCRA1, naukowcy z
            Zakładzie Genetyki i Patomorfologii Pomorskiej Akademii Medycznej opracowali
            już wcześniej.

            źródło pochodzenia PAP - Nauka w Polsce
            www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=J10&news_cat_id=249&news_id=14599&layout=6&forum_id=6087&page=text

            • 21.11.06, 21:02 Odpowiedz
              Zmiany przednowotworowe w jelicie grubym występują u mężczyzn prawie dwa razy
              częściej niż u kobiet.
              Wykazały to polskie badania, prowadzone w ramach programu badań
              profilaktycznych - poinformowano na konferencji prasowej w Centrum Onkologii-
              Instytutu (COI) im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

              Polscy naukowcy jako pierwsi na świecie realizują program, polegający na
              kolonoskopowym badaniu przesiewowym tysięcy Polaków oraz na usystematyzowaniu i
              opracowaniu wyników - poinformował prof. Marek Nowacki, dyrektor centrum.
              Kolonoskopia jest metodą badania dolnego odcinka przewodu pokarmowego.
              Umożliwia diagnozowanie różnych chorób jelita grubego, np. nowotworu
              złośliwego. W trakcie kolonoskopii można też pobierać wycinki błony śluzowej
              jelita grubego do badań i usuwać pojedyncze polipy.

              Do tej pory uważano, że na raka jelita grubego choruje tyle samo kobiet, co
              mężczyzn. Tymczasem Polacy udowodnili, że zmiany przednowotworowe w jelicie
              grubym są u mężczyzn prawie dwa razy częstsze niż u kobiet - poinformował
              kierujący projektem prof. Jarosław Reguła z Kliniki Gastroenterologii i
              Hepatologii COI.

              Oznacza to, że panowie powinni się badać wcześniej i częściej niż kobiety -
              podkreślali naukowcy.

              Badania przesiewowe pozwoliły wykryć raka jelita grubego u jednej osoby na
              każde 130 przebadanych. Wyniki badania każą podejrzewać, że u wielu osób bez
              objawów chorobowych rozwijają się groźne nieprawidłowości. Może je wykryć tylko
              kolonoskopia.

              Badania objęły ludzi po 50 roku życia, nie mających objawów choroby, spoza
              grupy ryzyka. Według planów do końca 2006 r. liczba zbadanych przekroczy sto
              tysięcy.

              Zakrojony na dziesięć lat program, finansowany z budżetu państwa, ruszył w 2000
              r. Obecnie uczestniczy w nim 85 ośrodków medycznych. Działania koordynuje
              Klinika Gastroenterologii w CO w Warszawie.

              Wyniki dotychczasowych prac prof. Reguła i jego współpracownicy opublikowali w
              prestiżowym piśmie medycznym "New England Journal of Medicine" z początku
              listopada. Zdaniem naukowców, dane te mogą prowadzić do istotnych zmian w
              systemie profilaktyki raka jelita grubego na całym świecie.

              Jak tłumaczyli na spotkaniu lekarze, rak jelita grubego powstaje z tzw. polipów
              gruczolaków przez 7-12 lat. "Lata mijają, nim polip zezłośliwieje. Natura dała
              nam taką szansę, trzeba z niej skorzystać" - powiedział prof. Eugeniusz Butruk.

              "Wyraźne objawy raka jelita grubego pojawiają się dość późno. Niepokoić powinno
              krwawienie z odbytu, zmiana rytmu wypróżnień, anemia i chudnięcie" - wyliczał
              prof. Butruk.

              Do czynników ryzyka raka jelita grubego należy wiek - powyżej 50- tki oraz
              przypadki tej choroby w rodzinie. Jeśli chodzi o profilaktykę, to co 10 lat
              kolonoskopię powinny powtarzać osoby, u których zmian rakowych nie wykryto,
              oraz co 5 lat (od 40 roku życia) ludzie z grupy ryzyka - sugerował prof. Butruk.

              Wśród populacji Europejczyków rak jelita grubego jest najczęstszym nowotworem -
              co roku atakuje 324 tys. osób. W Polsce ustępuje jedynie rakowi płuc. Na każde
              sto tysięcy Polaków co roku zapada na niego 30-35 tys. Mamy najgorszą w Europie
              przeżywalność. Pięć lat z tą chorobą przeżywa tylko jedna czwarta chorych -
              poinformował prof. Reguła.

              Na spotkaniu lekarze zachęcali do badań przesiewowych, kiedy nie ma jeszcze
              objawów mogących świadczyć o raku, ponieważ leczenie wcześnie wykrytego raka
              jelita grubego ma 95-procentową skuteczność. Informacje, jak to zrobić, można
              znaleźć na stronie www.coi.waw.pl oraz pod numerami telefonów: (22) 546-30-10 i
              546- 30-80.

              źródło pochodzenia Onet.pl
              wiadomosci.onet.pl/1437749,16,1,0,120,686,item.html
              • 22.11.06, 13:12 Odpowiedz
                Kobiety żyjące w cieplejszych i bardziej nasłonecznionych regionach świata
                znacznie rzadziej chorują na raka jajnika, niż mieszkanki terenów o zimniejszym
                klimacie - zaobserwowali badacze amerykańscy.
                Artykuł na ten temat znajdzie się w grudniowym wydaniu pisma "American Journal
                of Preventive Medicine".

                Wynika z tego, zdaniem autorów najnowszej pracy, że ekspozycja na słońce i
                związana z tym produkcja witaminy D w organizmie odgrywają ważną rolę w
                prewencji raka jajnika.
                Jak komentuje prowadzący najnowsze badania dr Cedric F. Garland z Uniwersytetu
                Kalifornijskiego w San Diego, w przypadku tego nowotworu szczególnie ważne jest
                ustalenie czynników, które mu zapobiegają. Rak jajnika jest bowiem
                najgroźniejszym z kobiecych nowotworów złośliwych. Pochłania nawet więcej ofiar
                niż rak piersi i raki macicy razem wzięte. Główną przyczyną tego jest fakt, że
                nie daje on typowych objawów i jest wykrywany przeważnie w późnym stadium
                rozwoju, gdy szanse na wyleczenie są małe.

                Zespół dr. Garlanda analizował dane dotyczące zachorowań na raka jajnika w 175
                krajach i odnosił je do informacji na temat szerokości geograficznej, natężenia
                promieniowania UV i poziomu ozonu atmosferze (który wpływa na ilość UV
                docierającego na ziemię).

                Okazało się, że liczba przypadków raka jajnika była wyższa na obszarach
                leżących w większych szerokościach geograficznych na obydwu półkulach. Niższy
                odsetek zachorowań na ten nowotwór był związany również z większą ekspozycją na
                promienie UV i niższym poziomem ozonu atmosferycznego.

                Innym badaczom udało się wcześniej wykazać, że osoby żyjące w większych
                szerokościach geograficznych, gdzie ekspozycja na promienie słoneczne jest
                mniejsza w ciągu roku, częściej chorują na raka piersi i raka jelita grubego.

                Naukowcy podejrzewają, że za związek ten odpowiada witamina D, która powstaje w
                naszej skórze pod wpływem światła słonecznego. Osoby mające większy kontakt ze
                słońcem mają jej w organizmie więcej niż osoby żyjące w krajach mniej
                nasłonecznionych. Coraz więcej badań sugeruje też, że wysoki poziom witaminy D
                we krwi, a także zażywanie jej suplementów, obniża ryzyko raka. Całkiem
                niedawno opublikowano takie badania na temat raka trzustki. Z doświadczeń
                laboratoryjnych wynika również, że witamina ta hamuje podziały komórek
                nowotworowych.

                Dlatego dr Garland uważa, że umiarkowana ekspozycja na słońce i zażywanie
                preparatów z witaminą D może w pewnym stopniu chronić przed różnymi rodzajami
                raka.

                "Nikt nie zaleca kobietom wylegiwania się na słońcu całymi dniami ani
                przeprowadzania się do ciepłych krajów, by uniknąć raka jajnika" - komentuje dr
                Garland. Warto jednak wiedzieć, że osoba o ciemniejszej karnacji zapewni sobie
                wystarczające ilości witaminy D spędzając na słońcu 15 minut dziennie i
                eksponując 50 proc. powierzchni ciała. Osobom o jasnej karnacji wystarczy
                krótsza ekspozycja, natomiast osobom o ciemnej skórze potrzeba na to więcej
                czasu.

                Wiele osób ma za mały kontakt ze słońcem, dlatego dobrze jest regularnie
                stosować preparaty z witaminą D. Dzienne zapotrzebowanie na nią osób dorosłych
                wynosi 5 mikrogramów. W zbyt dużych dawkach witamina D może mieć jednak
                działanie toksyczne - prowadzi do wzrostu poziomu wapnia we krwi i może
                wywoływać nudności, utratę masy ciała, zmęczenie, zaburzenia pracy nerek.

                Jak podkreśla dr Garland, najnowsze badania jego zespołu wskazują jedynie na
                zależność między szerokością geograficzną, a częstością występowania raka
                jajnika, nie dowodzą natomiast bezpośredniego związku między tym nowotworem, a
                poziomem witaminy D w organizmie.

                Zdaniem badacza, między kobietami z krajów leżących na dużych i mniejszych
                szerokości geograficznych istnieje cała grupa różnic, które mogą kształtować tę
                zależność. To np. czynniki genetyczne, dotyczące stylu życia i życia
                seksualnego oraz poziom rozwoju kraju (kraje bardziej oddalone od równika są z
                reguły lepiej rozwinięte).

                źródło pochodzenia Onet.pl
                wiadomosci.onet.pl/1437214,16,1,0,120,686,item.html
                • 23.11.06, 12:23 Odpowiedz
                  Amerykańskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej zaktualizowało zalecenia
                  dotyczące zastosowania markerów nowotworowych w rakach przewodu pokarmowego.

                  Na łamach Journal of Clinical Oncology opublikowano nowe zalecenia
                  Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej dotyczące zastosowania markerów
                  nowotworowych w rakach przewodu pokarmowego. Antygen rakowo-zarodkowy (CEA)
                  pozostaje jedynym markerem rekomendowanym do stosowania w codziennej praktyce
                  klinicznej u pacjentów z rakiem jelita grubego. W przypadku uogólnionego raka
                  trzustki przydatne może być oznaczanie stężenia CA 19-9.

                  Szczegółowe zalecenia dotyczące oznaczania stężenia CEA w surowicy u pacjentów
                  z rakiem jelita grubego są następujące:
                  1) CEA nie jest rekomendowany jako marker w badaniach przesiewowych.
                  2) CEA może być oznaczany przed zabiegiem operacyjnym, jednakże nie ma
                  wystarczającej liczby danych potwierdzających przydatność przedoperacyjnego
                  stężenia CEA do planowania leczenia uzupełniającego.
                  3) Ozaczanie stężenia CEA po zabiegu operacyjnym powinno być wykonywane u
                  pacjentów z chorobą w II i III stopniu zaawansowania klinicznego, jeżeli dany
                  pacjent jest kandydatem do chrurgicznego lub systemowego leczenia nawrotu
                  choroby. Oznaczenia powinny być wykonywane co 3 miesiące przez co najmniej 3
                  lata od leczenia pierwotnego. Stężenie CEA powyżej normy, które utrzymuje się w
                  powtórzonym badaniu, jest wskazaniem do dalszej diagnostyki w kierunku nawrotu
                  choroby, jednakże samo w sobie nie jest wystarczającym wskazaniem do
                  podejmowania leczenia systemowego. Chemioterapia może powodować zwiększenie
                  stęzenia CEA, zatem jego oznaczanie nie jest zalecane przed ukończeniem
                  planowanego leczzenia uzupełniającego.
                  4) CEA jest markerem z wyboru w monitorowniu skuteczności leczenia systemowego
                  u pacjentów z uogólnionym rakiem jelita grubego. Pierwsze oznaczenie powinno
                  być wykonane w chwili rozpoczęcia leczenia, a kolejne – co 1-3 miesiące.
                  Utrzymujący się wzrost stężenia CEA w poprównaiu ze stężeniem wyjściowym jest
                  wskaźnikiem nieskuteczności leczenia, nawet w przypadku braku dowodów na
                  progresję choroby w badaniach obrazowych. Należy zachować ostrożność w
                  interpretowaniu zwiększenia stężenia CEA w czasie pierwszych 4-6 tygodni
                  leczenia, zwłaszcza w przypadku zastosowania oksaliplatyny, z powodu
                  występowania wyników fałszywie dodatnich (wzrost stężenia pod wpływem
                  chemioterapii, przy braku progresji choroby).

                  Nie jest rekomendowane stosowanie w rutynowej praktyce klinicznej u pacjentów z
                  rakiem jelita grubego następujących markerów nowotworowych:
                  1) CA 19-9,
                  2) Ploidia DNA i analiza proliferacji (% komórek w fazie S cyklu komórkowego)
                  określane metodą cytometrii przepływowej,
                  3) Ekspresja białka p53 lub obecość mutacji w genie TP53,
                  4) Onkogen RAS,
                  5) Syntaza tynidynowa, dehydrogenaza dihydropirymidynowa i fosforylaza
                  tymidynowa,
                  6) Niestabilność mikrosatelitów,
                  7) Utrata heterozygotyczności (LOH) w obrębie długiego ramienia chromosomu 18
                  (18q) lub białko DCC oznaczane immunohistochemicznie.

                  Zalecenia dotyczące oznaczania stężenia CA 19-9 w surowicy u pacjentów z rakiem
                  trzustki są następujące:
                  1) CA 19-9 nie jest rekomendowany jako marker w badaniach przesiewowych.
                  2) CA 19-9 jako samodzielny test nie jest rekomendowany do określania
                  możliwości przeprowadzenia leczenia operacyjnego lub do przewidywania jego
                  wyników.
                  3) Zwiększenie stężenia CA 19-9 samo w sobie nie jest wystarczającym dowodem
                  nawrotu choroby, jeżeli nawrót nie znajduje potwierdzenia w wynikach badań
                  obrazowych i/lub biopsji.
                  4) CA 19-9 może być użyteczny u pacjentów z chorobą lokalnie zaawansowaną lub
                  uogólnioną. Pierwsze oznaczenie powinno być wykonane w chwili rozpoczęcia
                  leczenia systemowego, a kolejne – co 1-3 miesiące. Jeżeli stężenie CA 19-9
                  zwiększa się podczas leczenia, to istnieje podejrzenie progresji choroby, które
                  jednakże wymaga potwierdzenia innymi metodami diagnostycznymi.

                  Źródło: Locker GY, Hamilton S, Harris J, Jessup JM, Kemeny N, Macdonald JS,
                  Somerfield MR, Hayes DF, Bast Jr RC. ASCO 2006 Update of Recommendations for
                  the Use of Tumor Markers in Gastrointestinal Cancer. J Clin Oncol 24: 5313-
                  5327.

                  www.eonkologia.pl/news.php?id=49
                  • 23.11.06, 12:29 Odpowiedz
                    Amerykańskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej uaktualniło zalecenia dotyczące
                    obserwacji pacjentek po radykalnym leczeniu raka piersi.

                    Na łamach listopadowego numeru Journal of Clinical Oncology opublikowano
                    uaktualnione zalecenia Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ASCO)
                    dotyczące obserwacji pacjentek po zakończeniu radykalnego leczenia raka piersi.
                    Badanie podmiotowe, przedmiotowe oraz mammografia pozostają podstawowymi
                    metodami diagnostycznymi, które są rekomendowane dla tej grupy pacjentek.

                    Na podstawie analizy informacji dostępnych w literaturze naukowej do marca 2006
                    stwierdzono, że:
                    1) Każda z pacjentek powinna być poddawana badaniu podmiotowemu i
                    przedmiotowemu co 3-6 miesięcy w ciągu pierwszych 3 lat od leczenia
                    pierwotnego, co 6-12 miesięcy po 4 i 5 latach od leczenia pierwotnego, a
                    następnie co 12 miesięcy.
                    2) Lekarz powinien udzielić pacjentce informacji na temat objawów nasuwających
                    podejrzenie wznowy choroby (nowy guz, ból kości, ból w klatce piersiowej, ból
                    brzucha, duszność, uporczywe bóle głowy) i wypytywać o te objawy podczas
                    badania.
                    3) Każda pacjentka powinna raz w miesiącu wykonywać samobadanie piersi.
                    4) Pierwsza mammografia po leczeniu radykalnym powinna być wykonana 12 miesięcy
                    po badaniu, ktore doprowadziło do wykrycia choroby, ale – w przypadku kobiet
                    poddanych oszczędzającemu leczeniu chirurgicznemu – nie wcześniej niż 6
                    miesięcy po zakończeniu radioterapii.
                    5) Regularne badanie ginekologiczne powinno być wykonywane u wszystkich
                    pacjentek. Kobiety przyjmujące tamoksyfen powinny być zachęcane do
                    każdorazowego zgłaszania krwawienia z pochwy.
                    6) Wskazania do objęcia pacjentki poradnictwem genetycznym obejmują:
                    a. Rak jajnika u pacjentki lub którejkolwiek z krewnych pierwszego i drugiego
                    stopnia pokrewieństwa.
                    b. Wystąpienie raka piersi przed 50. rokiem życia u krewnej pierwszego stopnia.
                    c. Rak piersi rozpoznany w dowolnym wieku u 2 lub większej liczby krewnych
                    pierwszego lub drugiego stopnia.
                    d. Obustronny rak piersi u pacjentki lub jej krewnej.
                    e. Wystąpienie wśród krewnych pacjentki raka piersi u mężczyzny.
                    f. Ponadto poradnictwem genetycznym powinny by objęte wszystkie Żydówki
                    aszkenazyjskie.

                    Na podstawie tych samych danych z literatury naukowej ustalono, że nie ma
                    podstaw do rekomendowania w rutynowym postępowaniu następujących metod
                    diagnostycznych:
                    1) Morfologia krwi obwodowej i badania biochemiczne oceniające czynność wątroby.
                    2) Badanie rtg klatki piersiowej, scyntygrafia kości, usg jamy brzusznej,
                    tomografia komputerowa, pozytronowa tomografia emisyjna (PET), obrazowanie
                    piersi metodą rezonansu magnetycznego.
                    3) Oznaczanie stężenia markerów nowotworowych (CA 15-2, CA 27.29, CEA).

                    Źródło: Khatcheressian JL, Wolff AC, Smith TJ, Grunfeld E, Muss HB, Vogel VG,
                    Halberg F, Somerfield MR, Davidson NE. American Society of Clinical Oncology
                    2006 Uptade of the Breast Cancer Follow-Up and Management Guidelines in the
                    Adjuvant Setting. J Clin Oncol 2006; 24: 5091-5097.

                    www.eonkologia.pl/news.php?id=48
                    • 23.11.06, 18:38 Odpowiedz
                      Antykoncepcja może zmniejszać ryzyko raka trzonu macicy
                      Różne metody antykoncepcji, w tym doustne środki hormonalne oraz wkładki
                      wewnątrzmaciczne, mogą zapewnić długotrwała ochronę przed rakiem trzonu macicy -
                      potwierdzają najnowsze badania, o których informuje pismo "International
                      Journal of Cancer".
                      Do takich wniosków doszli naukowcy z zespołu dr Xiao Ou Shu z Vanderbilt
                      University w Nashville (stan Tennessee). Przebadali oni 1204 Chinek z niedawno
                      zdiagnozowanym rakiem błony śluzowej macicy (tzw. endometrium). Dla porównania,
                      do badań zaprosili też 1212 zdrowych kobiet, dobranych do pacjentek chorych na
                      raka pod względem wieku i innych cech.

                      W obu grupach zebrano dane na temat stosowania różnych metod antykoncepcji, tj.
                      doustnych hormonalnych środków antykoncepcyjnych oraz wkładek wewnątrzmacicznych
                      Wkładki (inaczej zwane spiralami lub w skrócie IUD) to urządzenia zaliczane do
                      mechanicznych metod antykoncepcji. Ich działanie polega na wywoływaniu takich
                      zmian w błonie śluzowej macicy, które uniemożliwiają zagnieżdżenie się w niej
                      zarodka (właśnie dlatego przez wiele osób metoda ta uważana jest nie za
                      antykoncepcję, a za metodę wczesnoporonną).

                      Okazało się, że ryzyko raka endometrium spadało w miarę stosowania
                      antykoncepcji hormonalnej. Po 6 latach było niższe o 50 proc. w porównaniu z
                      kobietami, które nie zażywały pigułek. Ten ochronny efekt utrzymywał się ciągle
                      po 25 latach od odstawienia hormonów, a nawet dłużej.

                      Używanie wkładek wczesnoporonnych obniżało prawdopodobieństwo zachorowania na
                      raka endometrium o 47 proc., ale długość korzystania z tej metody nie wpływała
                      na dalsze zmiany ryzyka. W analizie naukowcy uwzględnili inne znane czynniki
                      podnoszące lub obniżające ryzyko raka endometrium.

                      Jak spekulują autorzy pracy, hormonalne pigułki antykoncepcyjne mogą obniżać
                      ryzyko raka endometrium ze względu na zawartość progestagenów, które hamują
                      rozrost błony śluzowej macicy. Z kolei ochronny efekt wkładek może wynikać z
                      faktu, że pobudzają one reakcje zapalne, w czasie których dochodzi do
                      eliminacji komórek nieprawidłowych i zmienionych nowotworowo.

                      źródło pochodzenia Onet.pl
                      wiadomosci.onet.pl/1438852,16,1,0,120,686,item.html
                      • 25.11.06, 22:12 Odpowiedz
                        Do niedawna w przypadku nowotworu przewodu pokarmowego zwanego GIST pacjent
                        miał szansę na przeżycie kilku miesięcy, teraz żyje wiele lat, a nowe leki i
                        metody dawkowania mogą przynieść dalszą poprawę - powiedział prof. Włodzimierz
                        Ruka.
                        Profesor Ruka z warszawskiego Centrum Onkologii podczas konferencji prasowej
                        poświęconej leczeniu GIST i towarzyszącej "okrągłemu stołowi" ekspertów.

                        GIST to szczególny i dość rzadki rodzaj mięsaków - rozwija się z tkanki
                        podścieliskowej przewodu pokarmowego. Jego komórki mają zbyt wiele receptorów
                        dla czynnika wzrostu, związanych z enzymem - kinazą tyrozynową. Dzięki
                        wprowadzeniu do leczenia imatinibu - blokera kinazy tyrozynowej, opracowanego z
                        myślą o leczeniu białaczki - średni czas przeżycia sięga pięciu lat i może
                        wzrosnąć. "To najbardziej spektakularny postęp w dziejach onkologii" -
                        zaznaczył prof. Peter Reichardt z berlińskiego szpitala Charite, wybitny
                        specjalista od GIST

                        Niestety, choć imatinib niszczy 99 procent komórek nowotworowych, z niejasnych
                        powodów nie daje trwałego wyleczenia. Wielkość guzów może się nie zmniejszać,
                        natomiast zmienia się ich struktura - zamiast tkanki nowotworowej wypełnia je
                        nieszkodliwa tkanka łączna. Dlatego do oceny postępu choroby niezbędna są
                        badania, takie jak tomografia komputerowa.

                        Pacjent musi dostawać lek przez cały czas - odstawienie imatinibu prowadzi do
                        dalszego postępu choroby. Z czasem u niektórych pacjentów lek działa coraz
                        słabiej lub przestaje działać, a komórki stają się na niego odporne albo rośnie
                        tempo wydalania leku. Zwłaszcza w tym ostatnim przypadku może pomóc zwiększona
                        z 400 do 800 miligramów dawka. Są też tacy, u których imatinib nie działa od
                        początku - można ich rozpoznać zawczasu, dzięki stosunkowo niedrogim badaniom
                        genetycznym mutacji genu c-kit, nad którymi pracuje prof. Maria Dębiec-Rychter
                        z belgijskiego uniwersytetu w Leuven.

                        Nie jest wykluczone, że pojawią się nowe leki o mechanizmie działania podobnym
                        do imatinibu lub jego działanie zostanie wzmocnione jakimś chemioterapeutykiem -
                        choć wcześniej chemioterapia była bezsilna wobec GIST.

                        Żywym przykładem skuteczności nowoczesnych metod leczenia GIST był obecny na
                        konferencji prezes Stowarzyszenia Pomocy Chorym na GIST, Stanisław Kulisz,
                        który choruje od 5 lat.

                        źródło pochodzenia Onet.pl
                        wiadomosci.onet.pl/1439614,16,1,0,120,686,item.html
                        • 27.11.06, 00:57 Odpowiedz
                          Szczepienie przeciw HPV w profilaktyce raka szyjki macicy
                          Rutynowe szczepienie dziewcząt i młodych kobiet przeciwko wirusowi HPV, który
                          wywołuje raka szyjki macicy, zalecają polskie i międzynarodowe towarzystwa
                          medyczne.
                          Szczepienie to nie zwalnia jednak kobiet z obowiązku wykonywania cytologii -
                          podkreślali eksperci na piątkowej konferencji prasowej w Warszawie.

                          Przyczyną raka szyjki macicy są głównie określone typy wirusa brodawczaka
                          ludzkiego (HPV), atakujące błony śluzowe narządów płciowych. To wirus bardzo
                          rozpowszechniony. Przenosi się m.in. w czasie kontaktów seksualnych. Szacuje
                          się, że w pewnym momencie życia zakaża się nim ponad połowa dorosłych.
                          We wrześniu w Europie zarejestrowano szczepionkę przeciwko temu wirusowi.
                          Podczas piątkowej konferencji prasowej ginekolodzy, wakcynolodzy i onkolodzy
                          poinformowali, że rekomenduje się włączenie jej do kalendarza obowiązujących w
                          Polsce szczepień ochronnych.

                          Polskie towarzystwa medyczne zalecają rutynowe szczepienia dziewcząt i kobiet
                          mających od 11 do 26 lat. Chodzi przede wszystkim o osoby jeszcze nie zakażone,
                          które nie podjęły współżycia. Można szczepić nawet dziewięciolatki oraz
                          chłopców w wieku 9-15 lat, ponieważ mężczyźni przenoszą wirusa.

                          Szczepionka jest w stu proc. skuteczna wobec dwóch rakotwórczych typów wirusa
                          HPV, które odpowiadają za około 80 proc. zachorowań na raka szyjki macicy -
                          zapewniał wiceprezes Towarzystwa Profilaktyki Zakażeń HPV, prof. Marek Sikorski.

                          Szczepienie pozwala również zapobiec zakażeniu dwoma innymi typami wirusa HPV,
                          które powodują powstanie m.in. trudnych w leczeniu brodawek płciowych. Z kolei
                          u kobiet po leczeniu raka szyjki macicy szczepienie może zapobiegać nawrotom
                          choroby.

                          Szczepienie obejmuje trzy dawki. Całość kosztuje około 1500 zł. Prezes
                          Towarzystwa Profilaktyki Zakażeń HPV, prof. Sławomir Majewski powiedział, że w
                          najbliższym czasie trudno będzie o refundację szczepionki. Jako jedno z
                          potencjalnych źródeł finansowania szczepień ekspert wskazał realizowany w
                          Polsce program zwalczania różnych typów nowotworów.

                          Od chwili zakażenia wirusem, do rozwoju raka inwazyjnego, mija 5- 10 lat. To
                          czas na tyle długi, by wykryć chorobę w stadium, w którym jest ona jeszcze w
                          pełni uleczalna. Mimo tego w Polsce co roku na raka szyjki macicy zapada około
                          czterech tysięcy kobiet. Dwa tysiące corocznie umiera, bo za późno
                          zdiagnozowano u nich chorobę.

                          Dlatego eksperci podkreślają wagę profilaktyki. Oprócz szczepień jest nią
                          badanie cytologiczne, pozwalające na wczesne wykrycie groźnych zmian. "Ono
                          ratuje życie. Tymczasem wiele Polek umiera, bo się na badanie nie zgłasza" -
                          alarmował prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej, prof. Jan
                          Zieliński.

                          Zagrożenie rakiem szyjki macicy dotyczy głównie niezamożnych i słabo
                          wykształconych pań z małych miast i wsi. One najrzadziej zgłaszają się na
                          badanie cytologiczne - nawet w odpowiedzi na imienne zaproszenie z ośrodka
                          zdrowia, gdy mogą je wykonać za darmo.

                          Możliwość zaszczepienia się przeciwko wirusowi HPV nie zmieni zasad prowadzenia
                          badań cytologicznych - poinformował wiceprezes Polskiego Towarzystwa
                          Ginekologicznego, dr hab. Tomasz Niemiec. Obecnie kobiety mogą je wykonać
                          bezpłatnie co trzy lata.

                          "Upowszechnienie szczepień powinno być uzupełnieniem tego programu" - dodał
                          Niemiec.

                          Kolejną metodą profilaktyki może być odwlekanie momentu rozpoczęcia współżycia
                          oraz monogamia - sugerował prof. Sikorski. Wczesne rozpoczęcie współżycia i
                          duża liczba partnerów seksualnych należą do czynników ryzyka rozwoju raka
                          szyjki macicy - tłumaczył.

                          Na konferencji poinformowano też, że na świecie trwają badania kliniczne oraz
                          prace związane z rejestracją innej szczepionki na dwa typy rakotwórczego wirusa
                          HPV. Nie wiadomo jeszcze, kiedy będzie ona dostępna.

                          źródło pochodzenia Onet.pl
                          wiadomosci.onet.pl/1439709,16,1,0,120,686,item.html
                          • 04.12.06, 07:17 Odpowiedz
                            Białko bakterii beztlenowej pomaga wybiórczo niszczyć komórki nowotworowe w
                            organizmie, oszczędzając przy tym zdrowe tkanki - wynika z najnowszych badań
                            amerykańskich opisanych na łamach tygodnika "Science".
                            Obecnie znanych jest wiele leków, które niszczą komórki nowotworowe i są
                            stosowane w chemioterapii pacjentów chorych na raka. Problem w tym, że ich
                            działanie jest mało specyficzne, to znaczy że przy okazji uśmiercają wiele
                            zdrowych komórek, zwłaszcza szybko dzielących się, takich jak komórki szpiku
                            czy mieszków włosowych. Powoduje to wiele nieprzyjemnych skutków ubocznych u
                            pacjentów, a czasem wręcz przeszkadza w zastosowaniu terapii.

                            Dlatego naukowcy od lat poszukują leków, które działałyby wyłącznie lub głównie
                            na komórki nowotworowe, bądź metod, które pozwoliłyby dostarczać
                            chemioterapeutyki bezpośrednio do komórek guza. W jednym i drugim przypadku
                            można by uchronić zdrowe tkanki przed uszkodzeniami. Teraz badacze z Instytutu
                            Medycznego Howarda Hughesa w Baltimore opracowali nową metodę wybiórczego
                            niszczenia nowotworów. Wykorzystali przy tym liposomy - błoniaste pęcherzyki,
                            oraz bakterie z rodzaju laseczek beztlenowych - Clostridium novyi-NT
                            (spokrewnione m.in. z laseczkami wąglika).

                            Te beztlenowe bakterie są znane z tego, że niszczą czerwone krwinki,
                            uszkadzając ich błony komórkowe, zbudowane z lipidów. Jednocześnie są zdolne do
                            zakażania niedotlenionych, położonych głęboko wewnątrz guza komórek
                            nowotworowych.

                            Liposomy są z kolei wykorzystywane jako nośniki różnych związków do wnętrza
                            komórek, gdyż ich ścianki są zbudowane podobnie do błon komórkowych, co
                            znacznie ułatwia transport.

                            Naukowcy wstrzykiwali myszom z dużymi guzami najpierw formy przetrwalnikowe
                            (tzw. spory) Clostridium novyi-NT, a następnie liposomy z lekiem stosowanym w
                            chemioterapii - doksorubicyną. Zakładali, że liposomy będą łatwiej uwalniać lek
                            w obrębie guzów, ze względu na obecność niszczącej ich ścianki Clostridium
                            novyi-NT.

                            Okazało się, że w ten sposób udało im się wyeliminować większość nowotworów u
                            gryzoni.

                            Autorzy pracy zidentyfikowali ponadto białko bakteryjne odpowiedzialne za
                            uszkadzanie błon lipidowych komórek - tzw. liposomazę. Ich zdaniem enzym ten
                            będzie można w przyszłości wykorzystać w leczeniu nowotworów.

                            źródło pochodzenia Onet.pl
                            wiadomosci.onet.pl/1440568,16,1,0,120,686,item.html
                            • 04.12.06, 07:22 Odpowiedz
                              Chemioterapia powoduje przejściowe zmniejszenie struktur mózgu odpowiedzialnych
                              za pamięć i inne zdolności umysłowe - wynika z japońskich badań opublikowanych
                              na łamach pisma "Cancer".
                              Chemioterapia, czyli podawanie leków, które mają niszczyć komórki raka,
                              znacznie przedłuża życie pacjentów z nowotworami oraz zwiększa ich szanse na
                              wyleczenie. Niestety, chemioterapeutyki szkodzą też wielu zdrowym komórkom
                              organizmu i mają niepożądane działanie - zarówno krótko- jak i długotrwałe. Do
                              bezpośrednich skutków ubocznych chemioterapii zalicza się m.in. dolegliwości ze
                              strony układu pokarmowego (mdłości i wymioty), obniżenie odporności oraz
                              bolesne zapalenie śluzówek.

                              Lekarze już od dawna wiedzą, że chorzy poddawani chemioterapii skarżą się też
                              po pewnym czasie na kłopoty z pamięcią, z rozwiązywaniem zadań i osłabienie
                              innych zdolności umysłowych. Do niedawna uważano jednak, że chemioterapia nie
                              wpływa na mózg, gdyż jest on dobrze chroniony przed kontaktem z lekami dzięki
                              szczelnej barierze krew-mózg.
                              Dopiero badania kliniczne, prowadzone w ostatnim czasie, potwierdziły spadek
                              funkcji poznawczych u osób przechodzących chemioterapię. Badania na zwierzętach
                              z kolei ujawniły obecność zmian w mózgu i komórkach nerwowych wywołanych
                              chemioterapeutykami.

                              Do zbadania wpływu chemioterapii na ludzki mózg, naukowcy japońscy pracujący
                              pod kierunkiem dr Masatoshi Inagaki z Instytutu Badawczego przy Narodowym
                              Centrum Badań nad Rakiem w Tokio wykorzystali rezonans magnetyczny. Badali nim
                              mózgi pacjentek leczonych z powodu raka piersi.

                              Okazało się, że po roku u pacjentek z rakiem piersi poddawanych chemioterapii
                              różne obszary mózgu związane z zapamiętywaniem, myśleniem analitycznym oraz
                              innymi zdolnościami poznawczymi, były znacznie mniejsze niż u chorych nie
                              leczonych chemioterapeutykami. Zmniejszoną objętość miały m.in. obszary kory
                              przedczołowej, okolice hipokampa i zakrętu obręczy oraz okolice przedklinka (w
                              płacie ciemieniowym).

                              Ważne jest jednak to, że strukturalne zmiany w mózgu okazały się nietrwałe i po
                              trzech latach od zakończenia chemioterapii nie było już po nich śladu.

                              Zdaniem autorów najnowszej pracy, badania te wskazują, że przejściowe zmiany
                              strukturalne w mózgu pacjentek były wywołane przez chemioterapię, a nie przez
                              samą chorobę nowotworową.

                              źródło pochodzenia Onet.pl
                              wiadomosci.onet.pl/1441138,16,1,0,120,686,item.html
                              • 04.12.06, 07:24 Odpowiedz
                                Amerykańscy radiolodzy dowodzą, że syntetyczne środki kontrastujące,
                                wykorzystywane do badań obrazujących, takich jak tomografia komputerowa, mogą
                                zostać z powodzeniem zastąpione przez produkty mleczarskie.
                                Zaskakujące wyniki badań przedstawili podczas dorocznego zjazdu Radiological
                                Society of North America.

                                "Udowodniliśmy, że mleko pozwala wzmocnić obrazu z tomografu tak samo, jak
                                powszechnie stosowany kontrast" - mówi dr Lisa R. Shah- Patel, radiolog z
                                nowojorskiego szpitala St. Luke's-Roosevelt.

                                Badanie za pomocą tomografii komputerowej (CT) zawsze wymaga podania doustnego
                                lub dożylnego środka cieniującego, tzw. kontrastu. Umożliwia on uzyskanie
                                lepszego obrazu, np. wyraźne rozróżnienie światła jelita od tkanek miękkich.
                                Podczas tomografii struktur układu żołądkowo-jelitowego często podaje się na
                                raz kontrast doustny i dożylny. Jednak może to prowadzić do powstania przykrych
                                dolegliwości brzusznych.

                                Teraz okazało się, że podanie pacjentowi mleka ma taki sam efekt, jak podanie
                                syntetycznego kontrastu - powoduje, że na monitorze komputera CT jego jama
                                brzuszna jest ciemna, a ściany jelit pozostają jasne. Dzięki temu lekarz może
                                szybko i dokładnie dostrzec potencjalne zmiany chorobowe.

                                Podczas eksperymentu naukowcy przebadali za pomocą CT 179 dorosłych pacjentów,
                                którym podano zarówno doustny, jak i dożylny środek kontrastujący. 62 z nich
                                przyjęło kontrast o nazwie VoLumen, a 117 mleko. Okazało się, że 42 proc. osób,
                                które spożyły syntetyczny kontrast, odczuwało dolegliwości w postaci wzdęcia,
                                biegunki czy mdłości. Natomiast spośród uczestników pijących mleko zaledwie 23
                                proc. skarżyło się na podobne dolegliwości.

                                Jednocześnie zauważono, że mleko jest tak samo skutecznym środkiem cieniującym,
                                jak kontrast syntetyczny. Parametry uzyskanych obrazów były bardzo podobne.
                                Jedyną różnicą okazała się cena preparatów - dawka VoLumenu dla jednego
                                pacjenta kosztuje 18 dolarów, podczas gdy porcja mleka 1,39 USD.

                                "Wiele faktów przemawia za tym, żeby zastąpić powszechnie wykorzystywane środki
                                kontrastujące zwykłym mlekiem. Pacjenci, a zwłaszcza dzieci, piją je chętniej
                                niż nieznane im substancje. Również koszty są znacznie niższe" - mówi dr Shah-
                                Patel.

                                źródło pochodzenia Onet.pl
                                wiadomosci.onet.pl/1441788,16,1,0,120,686,item.html
                                • 04.12.06, 07:32 Odpowiedz
                                  Enzym regulujący starzenie hamuje wzrost raka prostaty
                                  Enzym regulujący procesy starzenia hamuje wzrost raka prostaty - zaobserwowali
                                  badacze z USA. Artykuł na ten temat zamieszcza najnowsze wydanie
                                  pisma "Molecular and Cellular Biology".
                                  Autorzy pracy liczą, że wyniki ich badań pomogą w lepszym zrozumieniu
                                  mechanizmów rozwoju raka gruczołu krokowego i umożliwią opracowanie nowych
                                  metod jego terapii.

                                  Naukowcy z Uniwersytetu Tomasa Jeffersona w Filadelfii prowadzili badania na
                                  guzach prostaty, których komórki posiadały mutacje w genie kodującym receptor
                                  dla hormonów płciowych - androgenów, jak np. testosteron. Jak wiadomo,
                                  androgeny pobudzają podziały komórek raka gruczołu krokowego i jego wzrost
                                  działając właśnie na te receptory. Dlatego jedną z podstawowych metod leczenia
                                  guzów prostaty jest blokowanie produkcji androgenów w jądrach.

                                  Jednak gdy dojdzie do mutacji w genie receptora dla androgenów, terapia taka
                                  przestaje być skuteczna. Dzieje się tak, ponieważ zmutowane receptory są
                                  nadmiernie aktywne i pobudzają wzrost guza bez względu na stężenie hormonów
                                  męskich.

                                  Teraz badacze pod kierunkiem dra Richarda Pestella wykazali, że aktywność
                                  takich zmutowanych receptorów, a co za tym idzie wzrost guzów prostaty, jest
                                  blokowana przez białko zapisane w genie SIRT1.

                                  Należy ono do enzymów z rodziny sirtuin i odgrywa ważną rolę w procesach
                                  przemiany materii komórek oraz w procesach starzenia. Wcześniejsze badania na
                                  różnych zwierzętach laboratoryjnych wykazały m.in., że dieta o obniżonej
                                  kaloryczności przedłuża życie działając właśnie na SIRT1.

                                  Zdaniem autorów pracy, najnowsze odkrycie wskazuje, że leki wpływające na
                                  aktywność białka SIRT1 mogą pomóc w leczeniu pacjentów z rakiem prostaty.

                                  źródło pochodzenia Onet.pl
                                  wiadomosci.onet.pl/1443204,16,1,0,120,686,item.html

    • 04.12.06, 07:37 Odpowiedz
      Progesteron odgrywa ważną rolę w rozwoju dziedzicznego raka piersi, związanego
      z mutacjami w genie BRCA1 - zaobserwowali badacze z USA.
      Z badań opisanych na łamach tygodnika "Science" wynika też, że zablokowanie
      receptorów, za pomocą których progesteron działa na komórki, może obniżać
      ryzyko raka piersi u kobiet noszących te groźne mutacje.

      Mutacje w genie BRCA1 są znanym czynnikiem predysponującym kobiety do raka
      piersi i raka jajnika. U kobiet, które dziedziczą zmiany w tym genie, ryzyko
      guza piersi wynosi nawet 80 proc.
      Normalnie białko zapisane w BRCA1 bierze udział w procesach naprawy DNA oraz
      kontroli wzrostu komórek i na tej drodze powstrzymuje rozwój nowotworów.
      Dotyczy to zwłaszcza tkanek, których czynność jest regulowana przez hormony
      płciowe - estrogeny i progestageny (progesteron).

      Aby sprawdzić, dlaczego tak się dzieje, naukowcy pod kierunkiem Aleksandry
      Jovanovic Poole z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine przeprowadzili badania
      na zmienionych genetycznie myszach, którym wyłączono dwa geny - BRCA1 oraz p53.
      Jak wyjaśniają badacze, stan taki najlepiej imituje zmiany genetyczne u kobiet
      obciążonych dziedzicznym ryzykiem raka piersi - większość z nich ma również
      mutację w p53. Białko zapisane w tym genie jest głównym strażnikiem chroniącym
      komórki przed zmianami nowotworowymi.

      Okazało się, że komórki pobrane z gruczołu sutkowego zmutowanych gryzoni były
      wyjątkowo bogate w receptory dla progesteronu i dzieliły się zbyt intensywnie.
      Natomiast liczba receptorów estrogenowych była prawidłowa.

      Podawanie myszom związku blokującego receptory dla progesteronu (tzw.
      mifepristonu, obecnego m.in. w pigułce wczesnoporonnej - RU 486) zapobiegało
      lub znacznie opóźniało rozwój guzów sutka.

      Zdaniem autorów pracy, wyniki tych badań wskazują, że nowa metoda prewencji
      raka piersi u kobiet z mutacjami w BRCA1 mogłaby polegać na blokowaniu wpływu
      progesteronu na komórki sutka.

      źródło pochodzenia Onet.pl
      wiadomosci.onet.pl/1443931,16,1,0,120,686,item.html
      • 04.12.06, 07:39 Odpowiedz
        "Impact study" - naukowcy o raku prostaty

        Około 150 naukowców z ponad 20 krajów bierze udział w trwającej od wtorku w
        Szczecinie trzydniowej międzynarodowej konferencji nt. genetycznego ryzyka raka
        prostaty "Impact study". Przyjechali naukowcy, genetycy i urolodzy, m.in. z
        USA, Australii, Niemiec, Finlandii i Wlk. Brytanii. Organizatorami spotkania są
        Instytut Badań nad Rakiem z W.Brytanii oraz Pomorska Akademia Medyczna (PAM) w
        Szczecinie.

        "Impact study" to projekt badawczy, którego celem jest wykrycie grupy
        podwyższonego ryzyka zachorowania na raka prostaty wśród mężczyzn w
        zaangażowanych w projekt państwach.

        Jak wyjaśnia genetyk, szef działającego przy PAM Międzynarodowego Centrum
        Nowotworów Dziedzicznych prof. Jan Lubiński, "Impact study" jest pierwszym tego
        typu międzynarodowym projektem. "Wyniki badań mają pomóc m.in. w monitorowaniu
        pacjentów z grupy ryzyka, a tym samym w zapobieżeniu chorobie lub już w samym
        jej leczeniu. W przypadku uszkodzonego genu odpowiedzialnego za chorobę nie
        wszystkie metody leczenia są skuteczne" – podkreśla profesor.
        Lubiński dodał, że projekt będzie finansowany z wielu źródeł, w tym ze środków
        UE.

        Rak prostaty jest u mężczyzn drugim w kolejności najczęściej diagnozowanym, po
        raku skóry. Wykrywa się go co roku u około 200 tys. mieszkańców UE. W Polsce na
        chorobę zapada 4-5 tys. mężczyzn rocznie. Większość przypadków kończy się
        zgonami.

        Profesor dodał, że nauce znane są już niektóre geny, warunkujące powstawanie
        nowotworów, w tym nowotworów prostaty. "Odkrywanie kolejnych zwiększa
        możliwości wykrycia skłonności do zachorowań u większej populacji, a tym samym
        może znacznie obniżyć koszty zapobiegania zachorowaniom. Nie wykluczam, że w
        nieodległej przyszłości proste badanie krwi będzie określało predyspozycje
        zachorowań człowieka na wszystkie nowotwory" - podkreśla prof. Lubiński.

        Zdaniem badacza, w przypadku nowotworów dziedzicznych najważniejsza jest
        profilaktyka, która może znacznie obniżyć ryzyko zachorowania.

        Prof. Lubińskiemu i jego kolegom ze szczecińskiemu Centrum Nowotworów już
        wcześniej udało się zebrać dane o zachorowaniach na różne rodzaje raka w
        rodzinach pacjentów z całego regionu zachodniopomorskiego.

        Ostatnio szczecińscy naukowcy opracowali test genetyczny, ułatwiający ratowanie
        życia osobom chorym na raka prostaty. Stało się to możliwe dzięki odkryciu
        przez nich genu, którego uszkodzenie jest podłożem tego raka. Genetycy z PAM
        odkryli w genie odpowiadającym za naprawę DNA (Chek2) duży ubytek, który
        sprzyja rozwojowi raka prostaty i prowadzi do utrwalenia niekorzystnych zmian w
        całej populacji komórek.

        Wykryta delecja (czyli utrata dużego odcinka DNA - PAP) - obecna u około 200
        tysięcy polskich mężczyzn - dwukrotnie zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwór
        prostaty (natomiast aż czterokrotnie, gdy w rodzinie odnotowano już przypadek
        tej choroby) oraz odpowiada za wielonarządową predyspozycję do nowotworów. EPR

        źródło pochodzenia PAP - Nauka w Polsce
        www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=134&news_id=14894&layout=6&forum_id=6240&page=text

        • 04.12.06, 07:41 Odpowiedz
          Stosowanie estradiolu przez co najmniej 5 lat zwiększa ryzyko zachorowania na
          raka piersi.

          Badacze fińscy opublikowali wyniki dotyczące ryzyka zachorowania na raka piersi
          u kobiet przyjmujących estrogeny w ramach hormonalnej terapii zastępczej.
          Okazało się, że stosowanie estradiolu drogą doustną lub transdermalną przez
          okres co najmniej 5 lat zwiększa ryzyko zachorowania.

          Badanie objęło 84.729 kobiet przyjmujących estradiol drogą transdermalną lub
          doustną, 7.941 kobiet przyjmujących estriol doustnie, oraz 18.314 kobiet
          stosujących estrogeny dopochwowe. Każda z kobiet przyjmowała lek przez co
          najmniej 6 miesięcy. Kobiety rozpoczynały leczenie w latach 1994-2001.

          Do końca 2002 roku rak piersi rozpoznano u 2.171 kobiet biorących udział w
          badaniu. Standaryzowany współczynnik częstości raka piersi u kobiet
          przyjmujących estradiol przez okres krótszy od 5 lat wynosił
          0,93 [95% przedział ufności (95% CI), 0,80-1,04]. Natomiast w przypadku
          przyjmowania estradiolu przez 5 lat lub dłużej współczynnik ten wynosił 1,44
          (95% CI, 1,29-1,59). Nie było różnic w ryzyku zachorowania pomiędzy kobietami
          przyjmującymi lek drogą transdermalną i doustną, jednakże w przypadku
          preparatów doustnych większe ryzyko towarzyszyło dawkom większym od 1,9 mg/d
          (podobna zależność ryzyka od dawki nie występowała w przypadku preparatów
          transdermalnych). Stwierdzono, że standaryzowany współczynnik częstości był
          większy dla raka zrazikowego (1,58) w porównaniu z rakiem przewodowym (1,36).
          Stosowanie estradiolu przez co najmniej
          5 lat zwiększało ryzyko zachorowania na raka ograniczonego do gruczołu
          piersiowego (1,45; 95% CI, 1,26-1,66) oraz miejscowo zaawansowanego z
          przerzutami do regionalnych węzłów chłonnych (1,35; 95% CI, 1,09-1,65). W tej
          grupie kobiet zwiększało się również ryzyko zachorowania na raka in situ (2,43;
          95% CI, 1,66-3,42).

          Autorzy konkludują, że stosowanie estradiolu drogą transdermalną lub doustną
          przez okres co najmniej 5 lat powoduje wystąpienie 2-3 dodatkowych raków piersi
          na 1000 kobiet na 10 lat. Estradiol stosowany doustnie przez okres krótszy od
          pięciu lat, estriol doustny oraz estrogeny dopochwowe nie zwiększają ryzyka
          zachorowania na raka piersi.

          Źródło: Lyytinen H, Pukkala E, Ylikorkala O. Breast cancer risk in
          postmenopausal women using estrogen-only therapy. Obstet Gynecol. 2006; 108:
          1354-60.

          źródło pochodzenia eOnkologia.pl
          www.eonkologia.pl/news.php?id=53
          • 06.12.06, 13:06 Odpowiedz
            Przez ostatnie lata brakowało skutecznego programu przeciwnowotworowego i
            polityki państwa w tej dziedzinie; ma to zmienić wdrażany Narodowy Program
            Zwalczania Chorób Nowotworowych - zapowiada prof. Jan Steffen, przewodniczący
            Rady Naukowej Centrum Onkologii . W ciągu najbliższych 10 lat na walkę z rakiem
            zostaną przeznaczone 3 mld. zł. Program obejmuje profilaktykę, wczesne
            wykrywanie, leczenie i pomoc przewlekle chorym.

            Jak przypomina dr Joanna Didkowska, Europejski Kodeks Walki z Rakiem zawiera 11
            prostych zaleceń: nie pal, unikaj otyłości, zażywaj ruchu, jedz 5 razy dziennie
            warzywa i owoce, unikaj alkoholu, nadmiaru promieniowania słonecznego oraz
            innych czynników rakotwórczych, bierz udział w badaniach przesiewowych (w
            kierunku raka szyjki macicy, raka piersi i raka jelita grubego), zaszczep się
            przeciwko chorobom sprzyjającym nowotworom - wirusowemu zapaleniu wątroby i - w
            przypadku kobiet - wirusowi ludzkiego brodawczaka.

            CZTERY FILARY POLSKIEGO PROGRAMU

            W krajach "starej Unii Europejskiej" odsetek zachorowań na nowotwory i zgonów z
            tego powodu jest dużo niższy niż w Polsce. To zasługa podejmowanych od
            dziesięcioleci działań - mówi prof. Steffen. Na przykład w Finlandii program
            przeciwnowotworowy rozpoczął się na początku lat 60.

            Czterema filarami programu zwalczania nowotworów w Polsce są: zapobieganie
            nowotworom dzięki eliminacji czynników ryzyka, wtórna prewencja czyli wczesne
            wykrywanie nowotworów, leczenie oraz pomoc przewlekle chorym (coraz więcej osób
            żyje z nowotworem całymi latami). Program ma trwać 10 lat - rozpoczął się na
            początku roku 2006 i potrwa do roku 2015. Koszty wyniosą 3 mld zł, przy czym,
            niezależnie od sytuacji budżetu, nie mniej niż 250 mln rocznie.

            Główny cel to zmniejszenie liczby zachorowań i zgonów; potrzebna jest lepsza
            profilaktyka, współdziałanie lekarzy, kontrola jakości badań, dotarcie do
            zaniedbanych grup, utworzenie regionalnych centrów nowotworowych.

            EDUKACJA I TECHNIKA

            Inwestycje mają poprawić bazę diagnostyczną i zaspokoić braki w dziedzinie
            radioterapii. Programy edukacyjne będą nastawione na kształcenie studentów
            medycyny oraz średniego personelu medycznego. Badania epidemiologiczne
            umożliwią monitorowanie skuteczności podejmowanych działań.

            Podstawowe znaczenie ma profilaktyka. W Polsce dzięki akcjom zwalczania
            palenia, prowadzonym przez prof. Witolda Zatońskiego, kierownika Zakładu
            Epidemiologii i Prewencji Nowotworów Centrum Onkologii, na początku lat 90.
            zahamowano epidemię raka płuca. Ale nie chodzi tylko o papierosy - problemem
            jest niewłaściwe odżywianie, otyłość i brak wysiłku fizycznego. Profilaktyka
            musi docierać do właściwych grup, tymczasem zdarza się, że na badania
            przesiewowe zgłaszają się wciąż te same kobiety, a inne nie korzystają z nich
            nigdy w życiu.

            Jak mówiła na podstawie zakończonych w listopadzie badań dr Jolanta Lisowska,
            świadomość społeczna wydaje się duża, ale nie przekłada się to na odpowiednie
            zachowania. Niezależnie od wieku i wykształcenia profilaktyka kojarzy się nie
            tyle ze zdrowym stylem życia, co z badaniami lekarskimi.

            WALKA Z RAKIEM WYMAGA KAMPANII INFORMACYJNEJ

            Główny inspektor sanitarny kraju Andrzej Wojtyła deklaruje wsparcie programu
            przez 344 stacje inspekcji sanitarnej na terenie całego kraju. W każdej stacji
            jest komórka profilaktyki, prowadząca programy promujące aktywny styl życia i
            zdrowe odżywianie w szkołach.

            Gdy chodzi o dotarcie do społeczeństwa, szczególna rola przypada mediom. "Sami
            specjaliści nie wygrają z rakiem" - zaznacza prof. Zatoński. Rozwarstwienie
            społeczne i nierówny dostęp do edukacji sprawia, że w przypadku słabo
            wykształconych kobiet śmiertelność z powodu raka szyjki macicy jest 12-krotnie
            większa niż u kobiet z wyższym wykształceniem. Jeśli porównać śmiertelność w
            Polsce i Unii Europejskiej, rocznie niepotrzebnie umiera w naszym kraju około
            1500 kobiet.

            źródło pochodzenia PAP - Nauka w Polsce
            www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=134&news_id=15104&layout=6&forum_id=6355&page=text

            • 06.12.06, 13:08 Odpowiedz
              Wdrażanie Narodowego Programu Zwalczania Nowotworów

              Przez ostatnie lata brakowało skutecznego programu przeciwnowotworowego, ma to
              zmienić wdrażany Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych - mówił prof.
              Jan Steffen, przewodniczący Rady Naukowej Centrum Onkologii.
              W krajach "starej Unii Europejskiej" odsetek zachorowań na nowotwory i zgonów z
              tego powodu jest dużo niższy niż w Polsce. To zasługa podejmowanych od
              dziesięcioleci działań - mówił prof. Steffen. Na przykład w Finlandii program
              przeciwnowotworowy rozpoczął się na początku lat 60.

              Czterema filarami programu zwalczania nowotworów w Polsce są: zapobieganie
              nowotworom dzięki eliminacji czynników ryzyka, wtórna prewencja czyli wczesne
              wykrywanie nowotworów, leczenie oraz pomoc przewlekle chorym (coraz więcej osób
              żyje z nowotworem całymi latami). Program ma trwać 10 lat - rozpoczął się na
              początku roku 2006 i potrwa do roku 2015. Koszty wyniosą 3 mld zł, przy czym,
              niezależnie od sytuacji budżetu, nie mniej niż 250 mln rocznie.

              Główny cel to zmniejszenie liczby zachorowań i zgonów; potrzebna jest lepsza
              profilaktyka, współdziałanie lekarzy, kontrola jakości badań, dotarcie do
              zaniedbanych grup, utworzenie regionalnych centrów nowotworowych.

              Inwestycje mają poprawić bazę diagnostyczną i zaspokoić braki w dziedzinie
              radioterapii. Programy edukacyjne będą nastawione na kształcenie studentów
              medycyny oraz średniego personelu medycznego. Badania epidemiologiczne
              umożliwią monitorowanie skuteczności podejmowanych działań.

              Podstawowe znaczenie ma profilaktyka. W Polsce dzięki akcjom zwalczania
              palenia, prowadzonym przez prof. Witolda Zatońskiego, kierownika Zakładu
              Epidemiologii i Prewencji Nowotworów Centrum Onkologii, na początku lat 90.
              zahamowano epidemię raka płuca. Ale nie chodzi tylko o papierosy - problemem
              jest niewłaściwe odżywianie, otyłość i brak wysiłku fizycznego. Profilaktyka
              musi docierać do właściwych grup, tymczasem zdarza się, że na badania
              przesiewowe zgłaszają się wciąż te same kobiety, a inne nie korzystają z nich
              nigdy w życiu.

              Jak mówiła na podstawie zakończonych dwa tygodnie temu badań dr Jolanta
              Lisowska, świadomość społeczna wydaje się duża, ale nie przekłada się to na
              odpowiednie zachowania. Niezależnie od wieku i wykształcenia profilaktyka
              kojarzy się nie tyle ze zdrowym stylem życia, co z badaniami lekarskimi.

              Obecny na konferencji główny inspektor sanitarny kraju, Andrzej Wojtyła,
              zadeklarował wsparcie programu przez 344 stacje inspekcji sanitarnej na terenie
              całego kraju. W każdej stacji jest komórka profilaktyki, prowadząca programy
              promujące aktywny styl życia i zdrowe odżywianie w szkołach.

              Gdy chodzi o dotarcie do społeczeństwa, szczególna rola przypada mediom. "Sami
              specjaliści nie wygrają z rakiem" - zaznaczył prof. Zatoński. Rozwarstwienie
              społeczne i nierówny dostęp do edukacji sprawia, że w przypadku słabo
              wykształconych kobiet śmiertelność z powodu raka szyjki macicy jest 12-krotnie
              większa niż u kobiet z wyższym wykształceniem. Jeśli porównać śmiertelność w
              Polsce i Unii Europejskiej, rocznie niepotrzebnie umiera w naszym kraju około
              1500 kobiet.

              Europejski Kodeks Walki z Rakiem, o którym mówiła dr Joanna Didkowska, zawiera
              11 prostych zaleceń: nie pal, unikaj otyłości, zażywaj ruchu, jedz 5 razy
              dziennie warzywa i owoce, unikaj alkoholu, nadmiaru promieniowania słonecznego
              oraz innych czynników rakotwórczych, bierz udział w badaniach przesiewowych (w
              kierunku raka szyjki macicy, raka piersi i raka jelita grubego), zaszczep się
              przeciwko chorobom sprzyjającym nowotworom - wirusowemu zapaleniu wątroby i - w
              przypadku kobiet - wirusowi ludzkiego brodawczaka.

              źródło pochodzenia Onet.pl
              wiadomosci.onet.pl/1444917,16,1,0,120,686,item.html
              • 06.12.06, 13:11 Odpowiedz
                Miłośnicy cebuli i czosnku mogą mieć niższe ryzyko zachorowania na niektóre
                nowotwory - wskazują badania przeprowadzone we Włoszech i Szwajcarii. Artykuł
                na ten temat ukazał się na łamach pisma "American Journal of Clinical
                Nutrition".
                Do takich wniosków doszli naukowcy pod kierunkiem dr Carlotty Galeone z
                Instytutu Badań Farmakologicznych im. Mario Negri w Mediolanie, którzy
                przeanalizowali wyniki ośmiu projektów naukowych z Włoch i Szwajcarii.

                Objęły one starsze osoby, cierpiące na różne nowotwory oraz odpowiednio dobrane
                osoby zdrowe. Zebrano szczegółowe dane na temat diety, nawyków żywieniowych
                pacjentów, aktywności fizycznej i innych aspektów stylu życia.
                Okazało się, że osoby, które spożywały największe ilości cebuli i czosnku,
                miały obniżone ryzyko kilku nowotworów. Na przykład, zjadanie minimum siedmiu
                porcji cebuli w tygodniu zmniejszało prawdopodobieństwo raka jelita grubego o
                ponad połowę, w porównaniu do osób, które jej unikały. Miłośnicy czosnku z
                kolei byli o jedną czwartą mniej narażeni raka okrężnicy, niż pacjenci, których
                dieta nie uwzględniała tej przyprawy.

                Jeden i drugi składnik diety obniżały także ryzyko raka jamy ustnej, gardła,
                nerek i jajników.

                Wyniki te pozostają w zgodzie z wcześniejszymi badaniami na zwierzętach i
                hodowlach komórek raka, które wykazały, że pewne składniki zawarte w cebuli i
                czosnku mogą hamować wzrost nowotworów.

                Potencjalne działanie przeciwnowotworowe mogą mieć np. obecne w nich flawonoidy
                czy związki siarki, wymieniają naukowcy. Na razie jednak nie znają dokładnego
                mechanizmu przeciwrakowej aktywności tych warzyw.

                źródło pochodzenia Onet.pl
                wiadomosci.onet.pl/1445295,16,1,0,120,686,item.html
                • 06.12.06, 18:33 Odpowiedz
                  Topotekan podawany doustnie przedłuża życie i poprawia jego jakość u pacjentów
                  z nawrotowym drobnokomórkowym rakiem płuca.

                  Na łamach Journal of Clinical Oncology opublikowano wyniki randomizowanego
                  badania klinicznego fazy III porównującego skuteczność doustnego topotekanu i
                  najlepszego leczenia podtrzymującego u pacjentów z nawrotowym droobnokomórkowym
                  rakiem płuca (DRP). Okazało się, że topotekan podawanay doustnie nie tylko
                  poprawia jakość życia tej grupy pacjentów, ale także znacząco je przedłuża.

                  Do udziału w badaniu zakwalifikowano 141 pacjentów z nawrotowym rakiem
                  drobnokomórkowym płuca, którzy nie kwalifikowali się do standardowego leczenia
                  cytostatykami dożylnymi. Pacjenci byli losowo przydzielani do grupy otrzmującej
                  najlepsze leczenie podtrzymujące (BSC) lub doustny topotekan plus BSC.
                  Topotekan podawano w dawce 2,3 mg/m2/d w dniach 1-5, w cyklach co 21 dni.

                  Stwierdzono, że całkowity czas przeżycia był statystycznie znamiennie dłuższy w
                  grupie pacjentów otrzymujących topotekan (p = 0,0104 w teście log-rank).
                  Mediana całkowitego czasu przeżycia wyniosła 13,9 tygodnia w grupie
                  otrzymującej BSC [95% przedział ufności (95% CI) 11,1-18,6] oraz 25,9 tygodnia
                  w grupie otrzymującej topotekan + BSC (95% CI 18,3-31,6). Co ciekawe,
                  statystycznie znamienna różnica na korzyść topotekanu w zakresie całkowitego
                  czasu przeżycia utrzymywała się w grupie pacjentów z krótką (≤60 dni) przerwą
                  pomiędzy poprzednim leczeniem i zastosowaniem topotekanu. Odsetek częściowych
                  odpowiedzi klinicznych po leczeniu topotekanem wynosił 7%, natomiast
                  stabilizację choroby osiągnięto u 44% pacjentów. Pacjenci leczeni topotekanem
                  wykazywali wolniejsze pogarszanie się jakości życia oraz lepszą kontrolę
                  objawów choroby.

                  Główne działania niepożądane topotekanu dotyczyły układu krwiotwórczego:
                  neutropenia 4 stopnia wystąpiła u 33% pacjentów, małopłytkowość 4 stopnia – u
                  7%, niedokrwistość ¾ stopnia – u 25%.
                  W grupie pacjentów otrzymujących topotekan wystąpiły 4 zgony (6%)
                  z powodu toksycznego działania leku.

                  Wyniki omawianej pracy wskazują, że topotekan podawany doustnie jest
                  wartościowym sposobem postępowania u pacjentów z nawrotowym drobnokomórkowym
                  rakiem płuca.

                  Źródło: eOnkologia.pl portal onkologiczny
                  www.eonkologia.pl/news.php?id=55
                  • 06.12.06, 18:37 Odpowiedz
                    Stosowanie estradiolu przez co najmniej 5 lat zwiększa ryzyko zachorowania na
                    raka piersi.

                    Badacze fińscy opublikowali wyniki dotyczące ryzyka zachorowania na raka piersi
                    u kobiet przyjmujących estrogeny w ramach hormonalnej terapii zastępczej.
                    Okazało się, że stosowanie estradiolu drogą doustną lub transdermalną przez
                    okres co najmniej 5 lat zwiększa ryzyko zachorowania.

                    Badanie objęło 84.729 kobiet przyjmujących estradiol drogą transdermalną lub
                    doustną, 7.941 kobiet przyjmujących estriol doustnie, oraz 18.314 kobiet
                    stosujących estrogeny dopochwowe. Każda z kobiet przyjmowała lek przez co
                    najmniej 6 miesięcy. Kobiety rozpoczynały leczenie w latach 1994-2001.

                    Do końca 2002 roku rak piersi rozpoznano u 2.171 kobiet biorących udział w
                    badaniu. Standaryzowany współczynnik częstości raka piersi u kobiet
                    przyjmujących estradiol przez okres krótszy od 5 lat wynosił
                    0,93 [95% przedział ufności (95% CI), 0,80-1,04]. Natomiast w przypadku
                    przyjmowania estradiolu przez 5 lat lub dłużej współczynnik ten wynosił 1,44
                    (95% CI, 1,29-1,59). Nie było różnic w ryzyku zachorowania pomiędzy kobietami
                    przyjmującymi lek drogą transdermalną i doustną, jednakże w przypadku
                    preparatów doustnych większe ryzyko towarzyszyło dawkom większym od 1,9 mg/d
                    (podobna zależność ryzyka od dawki nie występowała w przypadku preparatów
                    transdermalnych). Stwierdzono, że standaryzowany współczynnik częstości był
                    większy dla raka zrazikowego (1,58) w porównaniu z rakiem przewodowym (1,36).
                    Stosowanie estradiolu przez co najmniej
                    5 lat zwiększało ryzyko zachorowania na raka ograniczonego do gruczołu
                    piersiowego (1,45; 95% CI, 1,26-1,66) oraz miejscowo zaawansowanego z
                    przerzutami do regionalnych węzłów chłonnych (1,35; 95% CI, 1,09-1,65). W tej
                    grupie kobiet zwiększało się również ryzyko zachorowania na raka in situ (2,43;
                    95% CI, 1,66-3,42).

                    Autorzy konkludują, że stosowanie estradiolu drogą transdermalną lub doustną
                    przez okres co najmniej 5 lat powoduje wystąpienie 2-3 dodatkowych raków piersi
                    na 1000 kobiet na 10 lat. Estradiol stosowany doustnie przez okres krótszy od
                    pięciu lat, estriol doustny oraz estrogeny dopochwowe nie zwiększają ryzyka
                    zachorowania na raka piersi.

                    Źródło: eOnkologia.pl portal onkologiczny
                    www.eonkologia.pl/news.php?id=53
                    • 06.12.06, 18:39 Odpowiedz
                      Sekwencyjna zamiana tamoksyfenu na anstrozol wydłuża przeżycie całkowite u
                      pacjentek z hormonozależnym wczesnym rakiem piersi.

                      Na łamach Lancet Oncology opublikowano wyniki metaanalizy trzech badań
                      klinicznych oceniających skuteczność anastrozolu stosowanego po 2-3 latach
                      przyjmowania tamoksyfenu przez pacjentki z wczesnym, hormonozależnym rakiem
                      piersi. Omawiana metaanaliza wykazała, że wydłużenie czasu wolnego od
                      niekorzystnego zdarzenia klinicznego przekłada się na wydłużenie całkowitego
                      czasu przeżycia w tej grupie pacjentek.

                      Analizie poddano wyniki następujących badań klinicznych:
                      1) ABCSG 8;
                      2) ARNO 95;
                      3) ITA.
                      W wymienionych badaniach pacjentki przydzielano losowo do leczenia tamoksyfenem
                      przez 2-3 lata i następnie anastrozolem (1 mg/d) przez kolejne 3 lub 2 lata
                      (n=2009), lub do leczenia wyłącznie tamoksyfenem (20 lub 30 mg/d) przez okres 5
                      lat (n=1997).

                      Stwierdzono, że pacjentki które przyjmowały anastrozol po tamoksyfenie rzadziej
                      miały nawrót choroby (n=92) w porównaniu
                      z kobietami leczonymi wyłącznie tamoksyfenem (n=66). Liczba zgonów była
                      mniejsza w przypadku stosowania anastrozolu (n=66 wobec
                      90 przypadków po leczeniu wyłącznie tamoksyfenem). Ryzyko względne (HR) dla
                      poszczególnych punktów końcowych kształtowało się następująco (na korzyść
                      leczenia sekwencyjnego):
                      1) przeżycie wolne od choroby – HR = 0,59; 95% przedział ufności (95% CI), 0,48-
                      0,74; p<0,0001,
                      2) przeżycie wolne od niekorzystnego zdarzenia klinicznego –
                      HR = 0,55; 95% CI, 0,42-0,71; p<0,0001;
                      3) przeżycie bez przerzutów odległych – HR = 0,61; 95% CI, 0,45-0,83; p = 0,002,
                      4) całkowity czas przeżycia – HR = 0,71; 95% CI, 0,52-0,98; p = 0,04.

                      Autorzy stwierdzają we wnioskach z przeprowadzonej metaanalizy, że korzyści w
                      zakresie czasu wolnego od niekorzystnego zdarzenia klinicznego u pacjentek
                      leczonych sekwencją tamoksyfen-anastrozol przekładają się na wydłużenie
                      całkowitego czasu przeżycia. Wyniki omawianej metaanalizy wskazują na
                      konieczność rozważenia zamiany tamoksyfenu po 2-3 latach jego stosowania na
                      anastrozol u pacjentek
                      z wczesnym, hormonozależnym rakiem piersi.

                      Źródło: eOnkologia.pl portal onkologiczny
                      www.eonkologia.pl/news.php?id=54
                      • 07.12.06, 07:40 Odpowiedz
                        Test pomoże przewidywać przyszłość pacjentek z rakiem

                        Poziom białka p27 w komórkach raka piersi może dostarczyć ważnych informacji na
                        temat szans pacjentki na dalsze przeżycie - wynika z najnowszych badań
                        amerykańskich.
                        Artykuł na ten temat zamieszcza najnowsze wydanie pisma "Journal of the
                        National Cancer Institute".

                        Naukowcy pod kierunkiem Peggy Porter z Centrum Badań nad Rakiem Freda
                        Hutchinsona już 10 lat temu zidentyfikował białko p27, które zapobiega
                        podziałom komórek.
                        Od tego czasu badania na pacjentach prowadzone w różnych ośrodkach naukowych
                        sugerowały, że nieprawidłowo niski poziom p27 w komórkach nowotworowych źle
                        rokuje chorym na raka piersi (ale również na inne nowotwory).

                        Danych tych nie można było jednak porównywać, gdyż pacjentki były poddawane
                        różnym metodom terapii i trudno było wykluczyć, że terapia nie wpływa na szanse
                        ich przeżycia.

                        Aby wyeliminować to utrudnienie naukowcy z zespołu Porter we współpracy z
                        badaczami z 9 innych ośrodków naukowych objęli badaniami ponad 3 tys.
                        pacjentek, które przeszły chemioterapię z użyciem dwóch leków - doksorubicyny i
                        cyklofosfamidu. Leki były podawane jednocześnie, bądź jeden po drugim.

                        Analizy komórek pobranych z guzów wykazały, że pacjentki z niskim poziomem tego
                        białka mają mniejsze szanse na przeżycie 5 lat od diagnozy, niż chore, których
                        guzy produkują większe ilości p27. Zależność ta dotyczyła tylko guzów piersi
                        pobudzanych do wzrostu przez hormony płciowe - estrogeny i progesteron.

                        Zdaniem autorów pracy, wyniki te wskazują, że pomiar stężenia p27 w komórkach
                        raka piersi może być ważnym źródłem informacji o szansach pacjentki na
                        przeżycie.

                        Jednak zanim taki test znajdzie zastosowanie w praktyce medycznej, naukowcy
                        muszą jeszcze przeprowadzić wiele badań oraz uściślić, którym chorym przyniesie
                        on najwięcej korzyści.

                        źródło pochodzenia Onet.pl
                        wiadomosci.onet.pl/1445931,16,1,0,120,686,item.html
                        • 07.12.06, 17:30 Odpowiedz
                          Skonstruowane przez naukowców z Politechniki Wrocławskiej urządzenie może
                          zrewolucjonizować diagnostykę nowotworów piersi kobiet.W Pracowni Techniki
                          Ultradźwiękowej Instytutu Telekomunikacji, Teleinformatyki i Akustyki
                          wrocławskiej uczelni skonstruowano wersję laboratoryjną tzw. ultradźwiękowego
                          tomografu transmisyjnego. Nowa aparatura ma dawać dokładniejsze wyniki.
                          Lekarze powiedzieli "Rzeczpospolitej", że ich urządzenie może zaoferować
                          dwukrotnie większą dokładność niż klasyczne USG. Pozwoli to radykalnie
                          zwiększyć prawdopodobieństwo wykrycia raka. Ponadto wykorzystywane są
                          bezpieczne dla pacjentek ultradźwięki.

                          Kobieta kładzie się na brzuchu, zanurza pierś w wodzie, a resztę wykonuje
                          ultradźwiękowy tomograf transmisyjny. Komputer na podstawie wyników generuje
                          obraz przestrzenny, dokładnie tak jak w przypadku tomografu komputerowego czy
                          rezonansu magnetycznego.

                          Aparatura testowana na Politechnice Wrocławskiej to egzemplarz laboratoryjny.
                          Jak pisze "Rzeczpospolita", potrzeba jednak kilku milionów złotych, by za dwa-
                          trzy lata mogła ruszyć produkcja gotowych urządzeń tego typu. Statystyki
                          poganiają. Wskazują, że co szesnasta Polka może zapaść na raka piersi.

                          żródło: PAP - Nauka w Polsce
                          www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=168&news_id=15182&layout=0&forum_id=6393&page=text
                          • 07.12.06, 17:32 Odpowiedz
                            Docetaksel podawany w skojarzeniu z cyklofosfamidem wydłuża czas wolny od
                            choroby u pacjentek z operacyjnym rakiem piersi.

                            Na łamach Journal of Clinical Oncology opublikowano wyniki randomizowanego
                            badania klinicznego fazy III, które porównywało skuteczność dwóch programów
                            chemioterapii w leczeniu uzupełniającym operacyjnego raka piersi. Okazało się,
                            że zastosowanie docetakselu w skojarzeniu z cyklofosfamidem znacząco wydłuża
                            czas wolny od choroby w porównaniu ze standardowym programem chemioterapii
                            składającym się z doksorubicyny i cyklofosfamidu.

                            Do udziału w badaniu zakwalifikowano 1.016 pacjentek z inwazyjnym, operacyjnym
                            rakiem piersi w stopniu zaawansowania I-III. U wszystkich pacjentek
                            przeprowadzono radykalne leczenie chirurgiczne. Następnie pacjentki były
                            przydzielane losowo do jednego z dwóch programów chemioterapii uzupełniającej:
                            1) adriamycyna 60 mg/m2 + cyklofosfamid 600 mg/m2 (program AC) – 4 cykle co 21
                            dni (n = 510), lub
                            2) docetaksel 75 mg/m2 + cyklofosfamid 600 mg/m2 (program TC) –
                            4 cykle co 21 dni (n = 506).
                            Obie grupy były dobrze zrównoważone pod względem głównych czynników
                            prognostycznych. U pacjentek, które tego wymagały, po zakończeniu chemioterapii
                            stosowano radioterapię i/lub tamoksyfen.

                            Mediana czasu obserwacji wyniosła 5,5 roku. Po 5 latach odsetek pacjentek
                            wolnych od nawrotu choroby był statystycznie znamiennie większy w grupie
                            leczonej programem TC w porównaniu z grupą AC [odpowiednio 86% i 80%;
                            współczynnik ryzyka (HR) = 0,67;
                            95% przedział ufności (95% CI) 0,50-0,94; p = 0,015]. Całkowity czas przeżycia
                            nie różnił się istotnie w zależności od zastosowanego leczenia. W grupie
                            otrzymującej chemioterapię według programu TC,
                            90% pacjentek przeżyło 5 lat. W grupie AC odsetek ten wynosił 87% (HR = 0,76;
                            95% CI 0,52-1,10; p = 0,13). W ramieniu TC stwierdzono więcej przypadków bólów
                            mięśniowych i stawowych, obrzęków
                            i gorączki neutropenicznej, natomiast w ramieniu AC – więcej przypadków
                            nudności i wymiotów. Ponadto podczas leczenia chemioterapią według programu AC
                            wystąpił 1 przypadek niewydolności mięśnia sercowego.

                            Autorzy omawianej pracy stwierdzają we wnioskach, że chemioterapia według
                            programu TC wydłuża czas wolny od choroby oraz wykazuje odmienny profil
                            toksyczności w porównaniu z programem AC.

                            żródło: eOnkologia.pl portal onkologiczny
                            www.eonkologia.pl/news.php?id=56
                            • 07.12.06, 22:41 Odpowiedz
                              Wykonywanie limfadenektomii może być uzasadnione u pacjentek leczonych
                              chirurgicznie z powodu zaawansowanego raka jajnika.

                              Badacze amerykańscy przeprowadzili retrospektywną analizę losów pacjentek
                              poddawanych limfadenektomii w czasie zabiegu opercyjnego przeprowadzanego z
                              powodu zaawansowanego raka jajnika. Otrzymane wyniki wskazują na zasadność
                              przeprowadzania limfadenektomii w tej grupie pacjentek.

                              Do analizy włączono dane kliniczne 219 pacjentek leczonych operacyjnie z powodu
                              zaawansowanego raka jajnika (stopień IIIC/IV)
                              w latach 1994 – 1998. Zabieg obejmujący usunięcie węzłów chłonnych był
                              przeprowadzony u 93 pacjentek (41%). Spośród tej grupy, u 61 pacjentek (65,5%)
                              wykonano kompletną limfadenektomię (obejmującą węzły miedniczne i
                              paraaortalne), a u kolejnych 32 pacjentek (34,5%) – limfadenektomię w
                              ograniczonym zakresie. Limfadenektomia była niezależnym czynnikiem
                              prognostycznym u pacjentek z chorobą rezydualną >1 cm. Pacjentki poddane
                              kompletnej limfadenektomii osiągnęły 5. letnie przeżycie w 50% przypadków,
                              podczas gdy w grupie poddanej usunięciu jedynie wybranych węzłów chłonnych 5
                              lat przeżyło jedynie 33%, a w grupie poddanej zabiegowi nie obejmującego
                              usunięcia węzłów – jedynie 29% pacjentek. Opisane różnice były znamienne
                              statystycznie (p = 0,01). W grupie pacjentek poddanych limfadenektomii
                              przeżycie 5. letnie było lepsze w przypadku braku przerzutów w węzłach (54%) i
                              gorsze w przypadku obecności przerzutów (31,5%, p = 0,003). Zidentyfikowano
                              następujące niezależne czynniki warunkujące włączenie węzłów chłonnych w zakres
                              zabiegu chirurgicznego: chirurg (p < 0,001), mała objętość choroby rezydualnej
                              (p = 0,004), grupa 1-2 w skali ASA (p = 0,004) oraz nieobecność makroskopowego
                              rozsianego zajęcia otrzewnej przez chorobę nowotworową. Decyzja o
                              przeprowadzeniu kompletnej limfadenektomii była podejmowna pod wpływem
                              następujących niezależnych czynników: chirurg (p < 0,001), mała objętość
                              choroby rezydualnej (p < 0,001) oraz wiek pacjentki poniżej 65 lat (p < 0,001).

                              Autorzy omawianej pracy stwierdzają we wnioskach, że wykonywanie
                              limfadenektomii u pacjentek z zaawansowanym rakiem jajnika wydaje się być
                              uzasadnione.

                              Źródło: eOnkologia.pl portal onkologiczny
                              www.eonkologia.pl/news.php?id=57
                              • 10.12.06, 14:12 Odpowiedz
                                Leki na zaburzenia erekcji, takie jak Viagra i inne spokrewnione z nią związki,
                                pomagają komórkom odpornościowym w walce z nowotworami obecnymi w organizmie i
                                dzięki temu spowalniają ich wzrost - zaobserwowali naukowcy z USA.
                                Artykuł na ten temat publikuje pismo "Journal of Experimental Medicine".

                                Do takich wniosków doszli naukowcy z Johns Hopkins Kimmel Cancer Center, którzy
                                prowadzili badania na myszach z przeszczepionym rakiem jelita grubego lub sutka.
                                Okazało się, że u gryzoni, którym podawano sildenafil (aktywny składnik Viagry)
                                guzy zmniejszyły się odpowiednio dwu- i trzykrotnie w porównaniu z myszami
                                nieleczonymi.

                                Co ważne, u zwierząt, które z powodu modyfikacji genetycznej nie miały czynnego
                                układu odporności, sildenafil nie zmieniał rozmiarów nowotworów.

                                Zdaniem autorów pracy, dowodzi to, że przeciwnowotworowe działanie leku wynika
                                z jego wpływu na komórki odporności.

                                Okazuje się, że aby uniknąć agresji ze strony układu immunologicznego, komórki
                                nowotworowe stosują sprytną taktykę. Tworzą wokół siebie rodzaj "zasłony
                                dymnej" złożonej z pewnej grupy komórek odpornościowych hamujących reakcję
                                immunologiczną i określanych w skrócie jako MDCS. Dzięki temu komórki
                                odpornościowe, wyspecjalizowane w niszczeniu nowotworów, nie atakują ich.

                                Sildenafil, blokując aktywność enzymu 5-fosfodiesterazy, osłabia
                                immunosupresyjne zdolności komórek MDCS. W rezultacie do guzów mogą napływać
                                całe chmary komórek odpornościowych, zdolnych rozpoznawać i atakować komórki
                                nowotworowe, tłumaczą badacze.

                                Korzystny wpływ sildenafilu na naturalną odporność przeciwnowotworową naukowcy
                                potwierdzili również w badaniach na komórkach odporności pobieranych od 14
                                pacjentów z nowotworami głowy i szyi lub ze szpiczakiem mnogim.

                                "Leki na zaburzenia erekcji wprawdzie nie wyleczą z choroby nowotworowej, ale
                                mogą zwiększyć skuteczność innych metod terapeutycznych, np. chemioterapii czy
                                immunoterapii" - komentuje prowadzący badania dr Ian Borello. Jego zespół
                                planuje już niedługo przeprowadzić podobne testy na ludziach.

                                źródło pochodzenia Onet.pl
                                wiadomosci.onet.pl/1447527,16,1,0,120,686,item.html
                                • 10.12.06, 14:15 Odpowiedz
                                  Ultrasonografia pozwala na dokładniejszą – w porównaniu z mammografią – ocenę
                                  wielkości guza w przypadku piersi o większej gęstości.

                                  Wielkość guza pierwotnego w przypadku raka piersi jest jednym z kluczowych
                                  czynników warunkujących podejmowanie decyzji terapeutycznych. Badacze z
                                  niemieckich ośrodków onkologicznych opublikowali wyniki prospektywnego badania
                                  klinicznego oceniającego przydatność ultrasonografii w ocenie wielkości guza
                                  pierwotnego w zależności od gęstości piersi. Okazało się, że ocena wielkości
                                  guzów zlokalizowanych w piersiach o większej gęstości jest bardziej dokładana w
                                  przypadku stosowania badania USG.

                                  Do udziału w badaniu zakwalifikowano 434 pacjentki z rozpoznanym rakiem piersi.
                                  Wielkość guza oceniano za pomocą mammografii, ultrasonografii oraz badania
                                  klinicznego. Gęstość piersi oceniano zgodnie z klasyfikacją Amerykańskiego
                                  Kolegium Radiologów (ACR).
                                  Gęstość piersi nie miała istotnego wpływu na ocenę wielkości guza przy pomocy
                                  badania USG – odchylenie w zakresie kategorii 1-4 wg ACR wynosiło 0,55-0,68 cm
                                  (p = 0,331). Podobne odchlenie w badaniu mammograficznym wynosiło 0,42-0,90 cm
                                  i było znamienne statystycznie (p < 0,001). Wyniki oceny wielkości guza w
                                  badaniu palpacyjnym były niezależne od gęstości piersi. Wiek pacjentki
                                  i wielkość guza były jedynymi czynnikami związanymi z gęstością piersi (analiza
                                  metodą wielu zmiennych). Potwierdziło się ogólne przekonanie, że gęstość piersi
                                  maleje wraz z wiekiem kobiet. Ponadto guzy duże
                                  (>2 cm) częściej występowały u pacjentek mających piersi o mniejszej gęstości.
                                  Autorzy omawianej pracy stwierdzają we wnioskach, że ultrasonografia jest
                                  bardziej dokładna w porównaniu z mammografią w ocenie wielkości guza
                                  pierwotnego w piersiach o większej gęstości. Stwierdzone różnice w ocenie
                                  wielkości guza powinny być brane pod uwagę w podejmowaniu decyzji klinicznych.

                                  Źródło: eOnkologia.pl portal onkologiczny
                                  www.eonkologia.pl/news.php?id=58
                                  • 10.12.06, 14:17 Odpowiedz
                                    Radioterapia ma znaczący wpływ na losy pacjentek z nawrotem raka szyjki macicy
                                    w postaci izolowanych przerzutów do paraaortalnych węzłów chłonnych.

                                    Badacze japońscy opublikowali wyniki retrospektywnej analizy wyników
                                    radioterapii u pacjentek z nawrotem raka szyjki macicy w postaci wyłącznie
                                    przerzutów do paraaortalnych węzłów chłonnych. Okazało się, że radioterapia ma
                                    znaczący pozytywny wpływ na całkowity czas przeżycia w tej grupie pacjentek.

                                    Paraaortalne węzły chłonne są drugim (po miednicy) co do częstości regionem
                                    anatomicznym, w którym lokalizują się zmiany nowotworowe w przypadku nawrotu
                                    raka szyjki macicy. Celem omawianej pracy była ocena skuteczności radioterapii
                                    w opisanej sytuacji klinicznej.

                                    W latach 1994-2003 w 13 japońskich szpitalach leczono z intencją wyleczenia
                                    ponad 5.000 kobiet z rakiem szyjki macicy. W tej grupie zidentyfikowano 84
                                    kobiety, u których doszło do nawrotu choroby w postaci izolowanych przerzutów
                                    do paraaortalnych węzłów chłonnych. Pacjentki te były leczone radioterapią ze
                                    żródeł zewnętrznych. Dawki frakcyjne wynosiły u poszczególnych pacjentek 1,7-
                                    2,0 Gy i były stosowane przez 5 dni w tygodniu. Dawka całkowita wynosiła od 25
                                    do 60 Gy (średnio 50,8 Gy).

                                    Odesetek 3. i 5. letnich przeżyć dla wszystkich pacjentek z przerzutami
                                    wyłącznie do paraaortalnych węzłów chłonnych wynosił odpowiednio 49,5% oraz
                                    31,3%. Odsetek przeżyć 3. letnich w grupie pacjentek
                                    z dolegliwościami spowodowanymi przerzutami wynosił 27,6% i był znacząco niższy
                                    w porównaniu z grupą bez objawów, w której wynosił 56,1% (p = 0,018). Nie
                                    stwierdzono istotnej różnicy w zakresie przeżycia 3. letniego w zależności od
                                    dawki radioterapii (powyżej lub poniżej 50 Gy), choś wystąpił trend na korzyść
                                    większych dawek – odsetki wynosiły odpowiednio 58,0% i 42,8% (p = 0,07). W
                                    trakcie leczenia nie wystąpiły objawy niepożądane o nasileniu większym niż
                                    2. stopień.

                                    Autorzy stwierdzają we wnioskach, że radioterapia ma znaczący wpływ na
                                    przeżycie pacjentek z izolowanym nawrotem raka szyjki macicy
                                    w obrębie paraaortalnych węzłów chłonnych – z zastrzeżeniem, że prezentowane
                                    wyniki uzyskano na podstawie analizy retrospektywnej.

                                    Źródło:eOnkologia.pl portal onkologiczny
                                    www.eonkologia.pl/news.php?id=59
                                    • 12.12.06, 12:58 Odpowiedz
                                      Amerykańscy naukowcy zidentyfikowali pierwszy gen odpowiedzialny za rozwój
                                      rodzinnego, czyli powodowanego dziedziczeniem mutacji genetycznej, raka
                                      trzustki. Swoje badania opisali w grudniowym wydaniu czasopisma "Public Library
                                      of Science".
                                      Rak trzustki to dość rzadka, ale śmiertelna choroba. Większość cierpiących na
                                      niego pacjentów umiera w ciągu pierwszego roku od zdiagnozowania. W USA jest to
                                      czwarta przyczyna zgonów powodowanych nowotworami. Około dziesięciu procent
                                      wszystkich przypadków raka trzustki ma charakter rodzinny.

                                      Jednak aż do tej pory odpowiedzialny za niego gen pozostawał nieznany. Dopiero
                                      grupa badaczy pod kierunkiem Teri Brentnall z University of Washington i Davida
                                      Whitcomba z University of Pittsburgh zidentyfikowała go i nazwała palladynem
                                      (od nazwiska XI- wiecznego włoskiego architekta - Palladia), ze względu na
                                      udział, jaki pełni w wyznaczaniu architektury komórki. Palladyn koduje bowiem
                                      składniki cytoszkieletu - wewnętrznego szkieletu komórki, który nadaje jej
                                      kształt i umożliwia poruszanie.
                                      Przez wiele lat amerykańscy naukowcy badali genomy 18 członków pewnej
                                      czteropokoleniowej rodziny (na potrzeby eksperymentu nazwanej rodziną X).
                                      Większość z nich chorowała na rodzinnego raka trzustki lub wykazywała
                                      przednowotworowe zmiany w tym organie. Badacze odkryli, że u wszystkich chorych
                                      na chromosomie 4 występuje jednakowy, 243-genowy fragment DNA. Nie wykryto go
                                      natomiast u osób zdrowych.

                                      Po porównaniu różnic w poziomie ekspresji tych 243 genów pomiędzy zdrową a
                                      nowotworowo zmienioną tkanką trzustki okazało się, że zarówno u członków
                                      rodziny X, jak i u osób, u których nowotwór rozwinął się spontanicznie,
                                      występuje wzmożona aktywność jednego genu - palladynu.

                                      Po zsekwencjonowaniu go wykryto odpowiedzialną za rozwój nowotworu mutację.
                                      Występowała ona u wszystkich członków rodziny X z rakiem trzustki lub zmianami
                                      przedrakowymi, ale nie u zdrowych osób.

                                      Aby potwierdzić swoje przypuszczenia, badacze wprowadzili zmutowany palladyn do
                                      ludzkich, hodowanych w warunkach laboratoryjnych komórek. Spowodowało to
                                      zwiększenie poziomu ich ekspresji oraz uszkodzenie cytoszkieletu.

                                      Naukowcy uważają, że omówione badania przyczynią się do opracowania i rozwoju
                                      nowych metod diagnostycznych i terapeutycznych, wspomagających walkę z tą
                                      śmiertelną chorobą.

                                      źródło pochodzenia Onet.pl
                                      wiadomosci.onet.pl/1448439,16,1,0,120,686,item.html
                                      • 13.12.06, 18:45 Odpowiedz
                                        Zwiększone ryzyko zachorowania na raka drugiej piersi utrzymuje się przez co
                                        najmniej 20 lat od leczenia oszczędzającego choroby zlokalizowanej w przeciwnym
                                        sutku.

                                        Wyniki retrospektywnej analizy losów pacjentek leczonych oszczędzająco z powodu
                                        raka piersi wskazują na utrzymywanie się przez co najmniej 20 lat zwiększonego
                                        ryzyka rozwoju raka drugiej piersi w tej grupie kobiet.

                                        Analizie poddano dokumentację medyczną dotyczącą 1.801 kobiet
                                        z jednostronnym rakiem piersi w stopniu zaawansowania 0-II, leczonych
                                        oszczędzająco w latach 1977-2000. Stwierdzono, że po 20 latach od momentu
                                        leczenia pierwszego raka piersi u 15,4% kobiet rozwija się rak piersi
                                        przeciwnej. Ryzyko rozwoju raka drugiej piersi w omawianej grupie pacjentek
                                        wynosi 0,75% na rok. Mediana czasu do rozpoznania raka drugiej piersi wynosi
                                        8,2 lat (zakres 0,5-26,5 lat). Nie stwierdzono różnic w częstości nowotworów w
                                        drugiej piersi w zależności od charakteru pierwczej choroby – rak inwazyjny lub
                                        DCIS (p = 0,84). Znaczna większość (83%) raków rozpoznawanych w drugiej piersi
                                        to raki inwazyjne, przy czym ryzyko rozwoju raka inwazyjnego w piersi
                                        przeciwnej do pierwotnie zajętej jest niezależne od charakteru pierwszej
                                        choroby – rak inwazyjny lub DCIS (p = 0,20). Metoda wykrycia raka pierwotnego –
                                        mammografia lub badanie fizykalne – nie jest czynnikiem predykcyjnym
                                        wystąpienia raka drugiej piersi (p = 0,20). Poza tym nie ma związku między
                                        lokalizacją pierwotnego i kolejnego raka w przeciwnych gruczołach piersiowych
                                        (p = 0,82).

                                        Autorzy omawianej pracy wnioskują, że zwiększone ryzyko wystąpienia raka
                                        drugiej piersi utrzymuje się co najmniej przez 20 lat od leczenia raka
                                        zlokalizowanego w przeciwnym sutku. Mammografia i badanie fizykalne pozostają
                                        podstawowymi metodami wykrywania raka drugiej piersi w omawianej grupie kobiet.

                                        Źródło: Hill-Kayser CE, Harris EE, Hwang WT, Solin LJ. Twenty-year incidence
                                        and patterns of contralateral breast cancer after breast conservation treatment
                                        with radiation. Int J Radiat Oncol Biol Phys. 2006; 66: 1313-9. [Publikacja w
                                        formie elektronicznej - 25.10.2006].


                                        International Journal of Radiation Oncology, Biology, Physics

                                        eOnkologia.pl portal onkologiczny
                                        www.eonkologia.pl/news.php?id=61
                                        • 13.12.06, 18:47 Odpowiedz
                                          Resekcja przerzutów raka piersi do wątroby może być rozważana jako wartościowy
                                          sposób postępowania.

                                          Zespół badaczy z francuskich ośrodków onkologicznych opublikował wyniki
                                          retrospektywnej analizy wyników operacyjnego leczenia przerzutów do wątroby u
                                          pacjentek z rakiem piersi. Okazało się, że resekcja przerzutów w tej grupie
                                          pacjentek jest często usprawiedliwiona i daje stosunkowo dobre wyniki.

                                          Analizie poddano dane kliniczne dotyczące 85 pacjentek leczonych
                                          w latach 1984-2004. Przerzuty zlokalizowane poza wątrobą występowały u 27
                                          pacjentek (32%). U 32 pacjentek (38%) występował 1 przerzut
                                          w wątrobie, a u kolejnych 26 pacjentek (31%) stwierdzono obecność więcej niż 3
                                          przerzutów. Hepatektomia o większym zakresie (co najmniej 3 usunięte segmenty)
                                          była wykonana u 54 pacjentek, natomiast hepatektomia mniejsza (poniżej 3
                                          segnentów) – u 31 pacjentek.

                                          Wszystkie pacjentki przeżyły 60 dni od zabiegu operacyjnego. Mediana czasu
                                          hospitalizacji wyniosła 9 dni. U 26% pacjentek wystąpiły powikłania
                                          pooperacyjne. Nieradykalność mikroskopową zabiegu (cecha R1) stwierdzono u 18%
                                          pacjentek, a nieradykalność makroskopową (cecha R2) – u kolejnych 17%
                                          pacjentek. U 28 pacjentek (33%) doszło do nawrotu choroby ograniczonego do
                                          wątroby – 12 kobiet z tej grupy leczono z zastosowaniem ponownej hepatektomii.

                                          Mediana czasu obserwacji wynosiła 38 miesięcy. Po tym okresie czasu żyły 32
                                          pacjentki, co daje medianę całkowitego czasu przeżycia wynoszącą 32 miesiące i
                                          odsetek przeżyć 5. letnich wynoszący 37%. Mediana czasu przeżycia wolnego od
                                          choroby wyniosła 20 miesięcy,
                                          a odsetek 5. letnich przeżyć wolnych od choroby – 21%. Zidentyfikowano
                                          następujące niekorzystne czynniki prognostyczne: brak odpowiedzi na
                                          chemioterapię przedoperacyjną (p = 0,008), makroskopowa nieradykalność zabiegu –
                                          cecha R2 (p = 0,0001) oraz brak konieczności wykonywania ponownej hepatektomii
                                          (p = 0,01).

                                          Autorzy omawianej pracy stwierdzają we wnioskach, że hepatektomia jest
                                          zabiegiem bezpiecznym u pacjentek z przerzutami raka piersi do wątroby.
                                          Omawiany sposób leczenia ma korzystny wpływ na przeżycie pacjentek nie
                                          obciążonych niekorzystnymi czynnikami prognastycznymi. Co więcej, dłuższe
                                          przeżycie może być osiągnięte nawet u pacjentek
                                          z resekcyjnymi lub kontrolowanymi przez leczenie systemowe przerzutami
                                          pozawątrobowymi. Leczenie chirurgiczne powinno być częściej niż dotychczas
                                          rozważane u pacjentek z przerzutami raka piersi do wątroby.

                                          Źródło: Adam R, Aloia T, Krissat J, Bralet MP, Paule B, Giacchetti S, Delvart
                                          V, Azoulay D, Bismuth H, Castaing D. Is Liver Resection Justified for Patients
                                          With Hepatic Metastases From Breast Cancer? Ann Surg. 2006; 244: 897-908.

                                          Annals of Surgery

                                          eOnkologia.pl
                                          www.eonkologia.pl/news.php?id=62
                                          • 15.12.06, 07:46 Odpowiedz
                                            Specjaliści alarmują: otyłość zwiększa ryzyko nowotworów

                                            Otyłość znacznie zwiększa ryzyko raka, m.in. prostaty i jajnika; w wyniku
                                            nowotworów z nią związanych umiera co roku 6,5 tys. Polaków - alarmują naukowcy
                                            i lekarze. Jak informują, nadwaga i otyłość występuje u 15 milionów naszych
                                            rodaków. Konferencja naukowa poświęcona problemowi otyłości i nadwagi odbyła
                                            się w czwartek 14 grudnia w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej (SWPS) w
                                            Warszawie.

                                            "Otyłość zwiększa ryzyko wielu nowotworów złośliwych, m.in. prostaty, jajnika,
                                            trzonu macicy, okrężnicy, gruczołu sutkowego, trzustki i przełyku" - ostrzego
                                            wicedyrektor Instytutu Nauk o Zdrowiu SWPS dr Szymon Brużewicz.

                                            Jak dodaje, przyczyny zależnego od otyłości wzrostu ryzyka nowotworów wciąż
                                            pozostają nie do końca poznane. "Wydaje się jednak, że na pierwszy plan
                                            wysuwają się zaburzenia hormonalne, spowodowane przemianami nagromadzonej w
                                            nadmiarze tkanki tłuszczowej" - wyjaśnia.

                                            CO TRZECIA POLKA MA NADWAGĘ

                                            Jak informowano na konferencji, według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia
                                            (WHO) na świecie żyje ponad 300 milionów osób otyłych. Jest ich więcej niż
                                            ludzi cierpiących z powodu niedożywienia. W Europie liczba otyłych sięgnęła 165
                                            mln, z czego 15 mln to dzieci. Dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia w
                                            Warszawie prof. Mirosław Jarosz alarmuje, że liczba osób otyłych wzrasta w
                                            Europie w tempie epidemiologicznym; obecnie otyłych Europejczyków jest dziesięć
                                            razy więcej niż w roku 1970.

                                            Według Jarosza, w przypadku dorosłych Polaków problem nadwagi dotyczy 41 proc.
                                            mężczyzn i 30 proc. kobiet, a problem otyłości - 16 proc. mężczyzn i 20 proc.
                                            kobiet. Wśród polskich dzieci otyłych jest 5 proc., a nadwagę ma 8 proc. Jarosz
                                            zwraca uwagę, że nadwaga i otyłość bardzo często powodują wystąpienie chorób
                                            układu sercowo-naczyniowego, które są najczęstszym powodem zgonów Polaków.

                                            DUŻO JEDZENIA, MAŁO SPORTU

                                            Do głównych przyczyn nadwagi i otyłości - obok uwarunkowań genetycznych,efektów
                                            ubocznych przyjmowania pewnych leków (np. kortykosteroidów i pochodnych
                                            estrogenu) lub niektórych chorób - należą zbyt mała aktywność fizyczna i
                                            przejadanie się. W codziennej diecie Polaka zbyt wiele miejsca zajmują tłuszcze
                                            zwierzęce i węglowodany, a za mało warzywa i owoce - ostrzegają naukowcy.

                                            Jarosz zwraca uwagę, że nadwaga i otyłość bardzo często powodują wystąpienie
                                            chorób układu sercowo-naczyniowego, które są główną przyczyną zgonów
                                            Polaków. "Niedługo może być tak, że proces przedłużania się życia człowieka
                                            zostanie zahamowany, a przeciętna długość życia człowieka zacznie się skracać" -
                                            zaznacza profesor.

                                            Na konferencji przedstawiono wyniki badań specjalistów w zakresie medycyny
                                            sportowej z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Obliczyli oni, że 73 proc. Polaków
                                            prowadzi siedzący tryb życia - dla porównania w Rosji jest to 27 proc., a na
                                            Węgrzech 43 proc. Ustalili też, że tylko 7 proc. polskich kobiet i 5,5 proc.
                                            mężczyzn uprawia regularnie jakiś sport, zaś sporadycznie - czyli rzadziej niż
                                            raz w tygodniu - tylko 10 proc.

                                            OTYŁOŚĆ A PROBLEMY EMOCJONALNE

                                            Lekarz pediatra-endokrynolog dr Maria Sielicka-Gracka, współpracująca z Kliniką
                                            Pediatrii i Endokrynologii warszawskiej Akademii Medycznej, wyjaśnia, jaka jest
                                            różnica między nadwagą, a otyłością. Nadwaga to nadmiar masy ciała (w tym np.
                                            mięśni) w stosunku do wysokości człowieka, natomiast otyłość to nadmiar tkanki
                                            tłuszczowej w organizmie - tłumaczy.

                                            Sielicka-Gracka wymienia okresy życia człowieka, w których tkanka tłuszczowa
                                            rozwija się najszybciej. Są to okres płodowy - od 14. tygodnia życia, okres
                                            niemowlęcy - do 2. roku życia oraz okres dojrzewania. Dodała, że są dwa rodzaje
                                            otyłości: otyłość pierwotna - będąca skutkiem dostarczania organizmowi zbyt
                                            dużej ilości energii w stosunku do jego zapotrzebowania, w wyniku przejadania
                                            się; oraz otyłość wtórna - która towarzyszy chorobom.

                                            Dietetyk Dorota Osóbka, prowadząca poradnię żywieniową, dodała, że otyłość jest
                                            nierzadko związana z problemami emocjonalnymi - może być ich przyczyną i
                                            efektem. Jak wyjaśnia, otyłość powoduje u człowieka niską samoocenę, poczucie
                                            nieatrakcyjności, odrzucenia przez społeczeństwo, depresję i kłopoty w życiu
                                            seksualnym. Jako efekt problemów emocjonalnych pojawia się wtedy, kiedy np.
                                            ludzie jedzą zbyt wiele, by załagodzić stres, zaspokoić potrzebę miłości lub
                                            potrzebę sukcesu.

                                            źródło PAP - Nauka w Polsce
                                            www.naukawpolsce.pap.pl/nauka/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=134&news_id=15437&layout=6&forum_id=6517&page=text
                                            • 18.12.06, 09:03 Odpowiedz
                                              Bevacizumab, nowy lek na najczęstszą postać raka płuc, odcina dopływ krwi do
                                              guza i polepsza wskaźnik przeżycia pacjentów o niebagatelne 20 procent -
                                              informuje "New England Journal of Medicine."
                                              Jak wykazała trzecia faza badań klinicznych z udziałem 878 pacjentów,
                                              bevacizumab nie tylko pozwala żyć dłużej, ale i jego efekty uboczne są znacznie
                                              mniej dokuczliwe - nie powoduje utraty włosów, nudności czy wymiotów.

                                              Jeszcze przed publikacją tych wyników, dwa miesiące temu Food and Drug
                                              Administration uznała preparat (o handlowej nazwie Avastin) za lek pierwszego
                                              rzutu w leczeniu pacjentów z nieoperacyjnym, zaawansowanym, nawracającym lub
                                              dającym przerzuty niedrobnokomórkowym rakiem płuca.

                                              Pacjenci, którym bevacizumab podawano wraz konwencjonalnymi chemioterapeutykami
                                              (paclitaxelem i karboplatyną), mieli 35- procentową szansę pomyślnej reakcji na
                                              lek, podczas gdy sama chemioterapia dawała im najwyżej 15 procent nadziei.

                                              Bevacizumab jest pierwszym lekiem tego rodzaju stosowanym w leczeniu raka
                                              płuca. Trwają jednak badania nad innymi podobnymi preparatami i nie jest
                                              wykluczone, że ich wyniki okażą się jeszcze lepsze. Hamowanie powstawanie
                                              nowych naczyń krwionośnych sprawia, że nowotwór "dusi się" z braku tlenu. Lek
                                              wywiera działanie na naczynia za pośrednictwem specjalnego białka, które
                                              polepsza także stan naczyń, co ułatwia przedostawanie się chemioterapeutyków do
                                              guza.

                                              źródło pochodzenia Onet.pl
                                              wiadomosci.onet.pl/1450999,16,1,0,120,686,item.html
                                              • 18.12.06, 23:37 Odpowiedz
                                                Chirurgiczna cytoredukcja guza może poprawiać rokowanie u pacjentek z nawrotem
                                                raka jajnika po chemioterapii opartej na pochodnych platyny.

                                                Badacze japońscy przedstawili wyniki retrospektywnej analizy losów pacjentek
                                                leczonych z zastosowaniem cytoredukcji chirurgicznej w przebiegu nawrotu raka
                                                janika po chemioterapii opartej na pochodnych platyny. Opublikowane rezultaty
                                                wskazują na możliwość poprawy rokowania w tej grupie pacjentek poprzez
                                                zastosowanie w procesie leczenia chirurgicznej redukcji masy guza.

                                                Analiza objęła dane kliniczne dotyczące 46. pacjentek leczonych
                                                w latach 1988-2003 w Klinice Ginekologii i Położnictwa Wydziału Medycznego
                                                Uniwersytetu w Kyoto. Chirurgiczna cyturedukcja guza była wykonana u 23
                                                pacjentek. Chemioterapia była zastosowana u wszystkich 46 pacjentek.

                                                Pacjentki, u których wykonano chirurgiczną cytoredukcję, miały medianę
                                                całkowitego czasu przeżycia wynoszącą 41,7 miesiąca (liczone od czasu
                                                stwierdzenia nawrotu choroby po chemioterapii pierwszego rzutu opartej na
                                                pochodnych platyny). Odpowiednia wartość w grupie odniesienia (pacjentki
                                                leczone tylko przy pomocy chemioterapii) wyniosła 18,8 miesiąca. Stwierdzona
                                                różnica była znamienna statystycznie (p < 0,01). Ponadto jakość życia, mierzona
                                                czasem pozostawania w domu bez konieczności hospitalizacji oraz zachowaniem
                                                zdolności do odżywiania doustnego, była lepsza w grupie pacjentek poddanych
                                                leczeniu chirurgicznemu. Wielkość guza rezydualnego po cytoredukcji (< 2 cm vs
                                                > 2 cm) była istotnym czynnikiem determinującym rokowanie. W tym przypadku
                                                mediana całkowitego czasu przeżycia wynosiła odpowiednio 50 miesięcy i 35,2
                                                miesiąca
                                                (p < 0,05). Przeciwnie, liczba miejsc, w których doszło do nawrotu choroby oraz
                                                czas do progresji po leczeniu pierwotnym nie miały istotnego wpływu na
                                                rokowanie.

                                                Autorzy omawianej pracy wnioskują, że chirurgiczna cytoredukcja może poprawiać
                                                rokowanie u pacjentek z nawrotem raka jajnika po pierwotnym leczeniu z
                                                zastosowaniem chemioterapii opartej na pochodnych platyny. Wydłużenie
                                                całkowietgo czasu przeżycia jest prawdopodobnie większe u pacjentek z małą
                                                objętością choroby rezydualnej po cytoredukcji.

                                                Żródło: Matsumoto A, Higuchi T, Yura S, Mandai M, Kariya M, Takakura K, Fujii
                                                S. Role of salvage cytoreductive surgery in the treatment of patients with
                                                recurrent ovarian cancer after platinum-based chemotherapy. J Obstet Gynaecol
                                                Res. 2006 Dec;32(6):580-7.

                                                Journal of Obstetrics and Gynaecology Research

                                                eOnkologia.pl portal onkologiczny
                                                www.eonkologia.pl/news.php?id=63
                                                • 21.12.06, 15:53 Odpowiedz
                                                  Pierwszy w Polsce program edukacyjny na temat raka szyjki macicy adresowany do
                                                  młodzieży rusza w województwie śląskim. Zachorowanie na ten typ nowotworu jest
                                                  związane ze stylem życia w młodym wieku.
                                                  Do śląskich gimnazjów i szkół średnich trafi na początek 3,5 tys. broszur
                                                  pt. "Twoje życie w Twoich rękach", opisujących zmiany zachodzące w organizmach
                                                  dziewcząt i chłopców w okresie dojrzewania, radzącej, jak dbać o swoje zdrowie
                                                  i wyjaśniający, co to jest rak szyjki macicy i co można zrobić, by uniknąć
                                                  choroby lub wykryć ją we wczesnym stadium, kiedy nie jest niebezpieczna dla
                                                  życia.

                                                  Podczas konferencji prasowej w Katowicach przedstawiciele organizatora akcji -
                                                  Śląskiej Ligi Walki z Rakiem, a także zarządu województwa śląskiego oraz
                                                  wojewódzcy konsultanci ds. seksuologii i ginekologii onkologicznej
                                                  poinformowali, że mogą zaprezentować film o zagrożeniu i podzielić się swoją
                                                  wiedzą na ten temat. Apelowali do samorządowców i dyrektorów szkół, by
                                                  organizowali takie spotkania z ich udziałem.

                                                  Rak szyjki macicy powstaje w wyniku zakażenia wirusem brodawczaka ludzkiego
                                                  HPV, przenoszonego w czasie stosunków seksualnych. Istnieje ponad 100 typów
                                                  wirusa HPV, kilkanaście z nich jest bezpośrednią przyczyną raka szyjki macicy.
                                                  Zakażenie jednym z nich u kobiety prowadzi do raka szyjki macicy, u mężczyzn
                                                  może doprowadzić do raka prącia.

                                                  Zakażenie jest najbardziej rozpowszechnione wśród ludzi młodych - w wieku od 16
                                                  do 28 lat. Szczególnie narażone są osoby, które w bardzo młodym wieku podejmują
                                                  współżycie i które często zmieniają partnerów seksualnych. Dostępna już jest
                                                  szczepionka przeciwko brodawczakowi, którą należy przyjąć w młodym wieku, ale
                                                  kosztuje ok. 1500 zł.

                                                  Aby wykryć raka szyjki macicy we wczesnym stadium, każda kobieta powinna co 2-3
                                                  lata zgłaszać się na badania cytologiczne. Pierwsze należy przeprowadzić nie
                                                  później, niż 6 miesięcy od pierwszego kontaktu seksualnego.

                                                  źródło pochodzenia Onet.pl
                                                  wiadomosci.onet.pl/1452884,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • 22.12.06, 07:16 Odpowiedz
                                                    Chemioterapia oparta na epirubicynie jest skuteczna u pacjentek z zapalnym
                                                    rakiem piersi.

                                                    Grupa badaczy z Francji opublikowała wyniki prospektywnego badania klinicznego
                                                    GETIS 02, którego celem była ocena skuteczności chemioterapii opartej na
                                                    epirubicynie w leczeniu pacjentek z rakiem zapalnym piersi. Zastosowany program
                                                    chemioterapii był skuteczny i stosunkowo dobrze tolerowany.

                                                    Do udzału w badaniu zakwalifikowano 120 pacjentek z rakiem zapalnym
                                                    ograniczonym do jednej piersi i bez przerzutów odległych. Zastosowana
                                                    chemioterapia była podzielona na dwa etapy. Początkowo pacjentki otrzymywały
                                                    leczenie według programu wysokodawkowego FEC
                                                    (FEC-HD - 5-fluorouracyl 750 mg/m2 w dniach 1-4, epirubicyna
                                                    35 mg/m2 w dniach 2-4 oraz cyklofosfamid 400 mg/m2 w dniach 2-4) – 4 cykle co
                                                    21 dni. U części pacjentek stosowano lenograstim. Leczenie miejscowe obejmowało
                                                    mastektomię i/lub radioterapię.
                                                    W drugim etapie leczenia systemowego pacjentki otrzymywały chemioterapię
                                                    podtrzymującą według programu FEC 75 (5-fluorouracyl 500 mg/m2, epirubicyna 75
                                                    mg/m2 oraz cyklofosfamid 500 mg/m2
                                                    w dniu 1) – 4 cykle co 21 dni. Nie stosowano leczenia hormonalnego.

                                                    Spośród 102 pacjentek, u których przeprowadzono leczenie chirurgiczne,
                                                    całkowita odpowiedź patologiczna została osiągnięta u 23,5% w przypadku
                                                    nowotworu ograniczonego do piersi, oraz u 31,4% w przypadku przerzutów do
                                                    pachowych węzłów chłonnych. Ogólny odsetek całkowitych odpowiedzi
                                                    patologicznych w populacji pacjentek biorących udział w badaniu wynosił 14,7%.
                                                    Chemioterapię podtrzymującą według programu FEC 75 otrzymało 109 pacjentek.

                                                    Mediana czasu obserwacji wynosiła 10 lat. Po tym okresie odsetek przeżyć
                                                    wolnych od nawrotu choroby wynosił 35,7%, a całkowity odsetek przeżyć – 41,2%.
                                                    Mediana czasu przeżycia wolnego od nawrotu choroby wynosiła 39 miesięcy [95%
                                                    przedział ufności
                                                    (95% CI), 25-53 miesiące], a mediana całkowitego czasu przeżycia –
                                                    61 miesięcy (95% CI, 43-79 miesięcy). U pięciu pacjentek stwierdzono czasowe
                                                    zmniejszenie frakcji wyrzutowej lewej komory serca, bez objawów zastoinowej
                                                    niewydolności krążenia. W grupie pacjentek otrzymujących lenograstim jeden
                                                    przypadek ostrej białaczki mieloblastycznej M2 oraz jeden przypadek zespołu
                                                    mielodysplastycznego.

                                                    Autorzy omawianej pracy wnioskują, że chemioterapia indukcyjna według programu
                                                    FEC-HD z następową chemioterapią podtrzymującą FEC 75 jest bezpiecznym i
                                                    efektywnym sposobem leczenia pacjentek z zapalnym rakiem piersi bez przerzutów
                                                    odległych.

                                                    Źródło: Veyret C, Levy C, Chollet P, Merrouche Y, Roche H, Kerbrat P, Fumoleau
                                                    P, Fargeot P, Clavere P, Chevallier B. Inflammatory breast cancer outcome with
                                                    epirubicin-based induction and maintenance chemotherapy: ten-Year Results from
                                                    the French Adjuvant Study Group GETIS 02 Trial. Cancer 2006; 107: 2535-44.
                                                    Cancer

                                                    źródło eOnkologia.pl portal onkologiczny
                                                    www.eonkologia.pl/news.php?id=64
                                                  • 23.12.06, 12:39 Odpowiedz

                                                    Powodzenie Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych będzie zależało
                                                    nie tylko od lekarzy, ale i edukacji całego społeczeństwa - mówili uczestniczy
                                                    konferencji poświęconej realizacji Programu.
                                                    W pierwszej kolejności realizowane będą elementy Programu dotyczące
                                                    profilaktyki raka piersi, jelita grubego i macicy. Zwłaszcza wyniki leczenia
                                                    raka szyjki macicy trzeba będzie poprawić - mówił wiceminister zdrowia Jarosław
                                                    Pinkas. Jedną z najważniejszych przyczyn jest niechęć kobiet do zgłaszania się
                                                    na badania profilaktyczne (tam, gdzie są one dostępne) - choć nie wymaga to
                                                    skierowania.

                                                    Radykalnym posunięciem byłoby szczepienie 10-12-letnich dziewczynek szczepionką
                                                    przeciwko wirusowi ludzkiego brodawczaka, który jest przyczyną większości
                                                    przypadków raka szyjki macicy. Niestety, o ile szczepionki przeciw odrze czy
                                                    śwince kosztują około złotówki, to szczepionka przeciw rakowi szyjki macicy -
                                                    około 1500 złotych. Szczepienie milionów kobiet byłoby zbyt dużym obciążeniem
                                                    dla budżetu. W ramach profilaktyki nowotworów konieczne jest lepsze szkolenie
                                                    lekarzy - nad czym zresztą pracuje Polska Unia Onkologii - ale co najmniej
                                                    równie ważna jest wiedza społeczeństwa.

                                                    Przykładem oddolnej inicjatywy mogą być wykłady dla żołnierzy organizowane
                                                    przez Fundację Urszuli Jaworskiej. Zdobytą wiedzę o profilaktyce nowotworów
                                                    żołnierze mogą dalej rozpowszechniać wśród rodziny i znajomych. Niestety, takie
                                                    programy raczej nie mają szansy na dofinansowanie z budżetu.

                                                    Jak mówił prezes Polskiej Unii Onkologii dr Janusz Meder, wielką rolę do
                                                    wypełnienia mają media, zwłaszcza telewizja. Niestety, państwowa telewizja
                                                    odmawia takiej edukacji w ramach swojej misji, a telewizje prywatne nie są
                                                    skłonne do realizowania edukacyjnych programów za darmo.

                                                    źródło Onet.pl
                                                    wiadomosci.onet.pl/1453450,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • 23.12.06, 12:41 Odpowiedz
                                                    Po przeszczepie nerki pacjenci mogą być trzykrotnie bardziej narażeni na ryzyko
                                                    raka - wynika z najnowszych badań australijskich. Artykuł na ten temat
                                                    zamieszcza pismo "Journal of the American Medical Association".
                                                    Wiadomo, że leki immunosupresyjne podawane pacjentom przechodzącym przeszczep
                                                    narządu czy tkanki znacznie osłabiają odporność pacjenta, zwiększając jego
                                                    podatność na infekcje i różne nowotwory. Z dotychczasowych badań wynikało, że u
                                                    pacjentów poddawanych immunosupresji rośnie ryzyko raka skóry (ale nie
                                                    czerniaka), chłoniaka nieziarniczego oraz mięsaka Kaposiego. Brak jednak
                                                    wiarygodnych danych na temat ryzyka innych nowotworów.

                                                    Najnowsze badania przeprowadzili naukowcy z Uniwersytetu Nowej Południowej
                                                    Walii w Sydney. Sprawdzili oni częstość występowania nowotworów w grupie 28
                                                    tys. 855 pacjentów, którzy przeszli przeszczep nerki. Okazało się, że po
                                                    przeszczepie nerki ryzyko różnych nowotworów złośliwych dotyczących 25 miejsc
                                                    (tkanek i narządów) w organizmie znacznie rosło. Dla nowotworów z 18
                                                    lokalizacji ryzyko to było ponad trzykrotnie większe. Przed przeszczepem
                                                    pacjenci z poważną chorobą nerek byli tylko nieco bardziej ponad przeciętną
                                                    narażeni na ryzyko raka.

                                                    "Z naszych badań wynika, że immunosupresja stosowana u pacjentów poddawanych
                                                    przeszczepom znacznie podnosi ryzyko nowotworów złośliwych różnych częściach
                                                    ciała" - komentują autorzy pracy. Jak zaznaczają, o wielu z nich wiadomo, że
                                                    mają potwierdzoną lub domniemaną przyczynę wirusową.

                                                    źródło Onet.pl
                                                    wiadomosci.onet.pl/1453454,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • 27.12.06, 09:00 Odpowiedz
                                                    Duńscy naukowcy twierdzą, że oliwa z oliwek może zapobiegać rozwojowi
                                                    nowotworów. Wskazują na to badania przeprowadzone w kilku krajach Europy.
                                                    Oliwa z oliwek chroni komórki ciała przed licznymi uszkodzeniami. Zdaniem
                                                    naukowców z Kopenhagi dobroczynny wpływ mają tu tłuszcze nienasycone, które
                                                    blokują działanie tak zwanych wolnych rodników niszczących DNA, co z kolei może
                                                    prowadzić do powstawania raka.

                                                    Badania przeprowadzono na prawie dwustu Europejczykach z pięciu krajów, którym
                                                    codziennie do diety dodawano po 25 mililitrów oliwy z oliwek. Zmniejszyło to
                                                    poziom szkodliwych substancji średnio o 13 procent.
                                                    Na łamach pisma Amerykańskiego Towarzystwa Biologii Eksperymentalnej Duńczycy
                                                    podkreślają, że Europejczycy z południa - gdzie oliwa jest bardzo popularna -
                                                    już na początku eksperymentu mieli lepsze wyniki niż mieszkańcy północy.

                                                    Niezależni badacze ostrożnie traktują wyniki tych testów i przypominają, że
                                                    przed nowotworami chroni też zmniejszenie spożycia czerwonego mięsa oraz
                                                    jedzenie warzyw i owoców.

                                                    źródło Onet.pl
                                                    wiadomosci.onet.pl/1455216,16,1,0,120,686,item.html
                                                  • 27.12.06, 09:02 Odpowiedz
                                                    Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych opracowali nową metodę hamowania wzrostu guzów
                                                    nowotworowych. Dzięki specjalnej substancji można zaburzyć prawidłowe ukrwienie
                                                    guza i pozbawić go tlenu.
                                                    Dwie prace dotyczące tej metody opublikowano na łamach najnowszego numeru
                                                    pisma "Nature".

                                                    Żeby nowotwór mógł rosnąć i rozwijać się w organizmie, potrzebuje własnej,
                                                    stale rosnącej sieci naczyń krwionośnych, dzięki którym budujące go komórki są
                                                    zaopatrywane w tlen i substancje odżywcze.

                                                    Obecnie testuje się w klinice leki przeciwnowotworowe, zaburzające proces
                                                    powstawania naczyń krwionośnych poprzez oddziaływanie z tzw. naczyniowo-
                                                    śródbłonkowym czynnikiem wzrostu (VEGF), ale specyfiki te nie są skuteczne w
                                                    przypadku wszystkich nowotworów.

                                                    Badacze wykazali, że związek hamujący białko o nazwie DII4 powoduje obkurczanie
                                                    guzów, nawet tych, które są odporne na leczenie lekami ograniczającymi
                                                    powstawanie nowych naczyń krwionośnych (angiogenezę).

                                                    Nowy lek powoduje wprawdzie wzmożenie angiogenezy, ale nowopowstałe naczynia
                                                    krwionośne nie działają prawidłowo i guz ginie z powodu braku tlenu.

                                                    Autorzy prac, Gavin Thurston i Minhong Yan mają nadzieję, że blokery białka
                                                    DII4 będą efektywne przeciwko guzom odpornym na działanie leków
                                                    oddziaływujących z VEGF, możliwe jest również, że w przyszłości wspomogą je w
                                                    terapii skojarzonej.

                                                    źródło Onet.pl
                                                    wiadomosci.onet.pl/1454094,16,1,0,120,686,item.html
    • 27.12.06, 16:29 Odpowiedz
      Codziennie na raka szyjki macicy umiera 5 Polek. To drugi co do częstości
      występowania rak atakujący kobiety do 45 roku życia. W Polsce każdego roku rak
      szyjki macicy rozpoznawany jest u prawie 4000 kobiet. Niestety u co drugiej z
      nich za późno. Do tej pory kobiety mogły uniknąć tego losu poprzez regularne
      wykonywanie badań cytologicznych. Teraz, oprócz badań, mają wyjątkową możliwość
      zaszczepienia się przeciwko wirusowi wywołującemu raka szyjki macicy.
      Wirus HPV – mało znany, bardzo powszechny

      Główną przyczyną zachorowania na raka szyjki macicy jest zakażenie wirusem
      brodawczaka ludzkiego (HPV). HPV nie jest tak znanym wirusem jak HIV – jest
      jednak bardzo zakaźny. W 2003 roku w USA odnotowano 20 tysięcy przypadków
      zakażeń wirusem HIV i aż pięć i pół miliona zakażeń wirusem HPV. Szacuje się,
      że połowa ludzi na różnym etapie życia ulega zakażeniu tym wirusem. Najczęściej
      narażeni na kontakt z nim są młodzi, aktywni seksualnie ludzie w wieku od 18 do
      28 lat.

      Cichy zabójca

      Spośród ponad stu typów wirusa HPV kilka jest naprawdę niebezpiecznych. To
      wirusy tak zwanego wysokiego ryzyka onkogennego (np. 16 i 18), które w
      początkowej fazie zakażenia nie wywołują niepokojących objawów jednak z czasem
      mogą prowadzić do rozwoju raka szyjki macicy. Niestety w stadium zmian
      przedrakowych, a nawet w fazie wczesnego raka, kobieta może nie odczuwać bólu
      czy innych przykrych dolegliwości. Dlatego jedynym sposobem wykrycia zmian
      przedrakowych w obrębie szyjki macicy i nowotworu we wczesnym stadium jest
      regularne poddawanie się badaniom cytologicznym.

      Wstydliwy problem
      Zakażenie wirusem HPV typu 6 i 11 stanowi zagrożenie nie tylko dla kobiet ale
      również dla mężczyzn. To właśnie te wirusy są odpowiedzialne za pojawianie się
      brodawek płciowych tzw. kłykcin kończystych, na zewnętrznych narządach
      płciowych lub w okolicy odbytu kilka tygodni lub miesięcy po kontakcie
      seksualnym z osobą zakażoną. Brodawki płciowe są w Polsce najczęstszą przyczyną
      zgłoszeń do poradni chorób przenoszonych drogą płciową. Leczenie bywa bolesne i
      długie. Ze względu na nawroty, często musi być powtarzane. Zakażenia wirusem
      HPV często ustępują samoistnie. Jeśli jednak nie dają żadnych objawów, to pod
      postacią utajoną wirus może być dalej przenoszony drogą płciową.

      Szczepienie – skuteczna ochrona przed rakiem szyjki macicy i innymi zmianami
      wywoływanymi przez HPV

      Ustalenie, że głównym sprawcą raka szyjki macicy jest wirus HPV, jest jednym z
      największych odkryć medycyny ostatnich lat. Pozwoliło to na wynalezienie
      szczepionki, dzięki której w przyszłości ten rak przestanie być zmorą kobiet.
      Pierwsza i jedyna szczepionka wskazana w zapobieganiu rakowi szyjki macicy jest
      już dostępna w Polsce. Szczepionka chroni przed czterema typami wirusa HPV:
      dwoma typami o wysokim stopniu ryzyka rozwoju raka (typ 16 i 18) oraz dwoma
      typami o niskim stopniu ryzyka (typ 6 i 11) wywołującymi tzw. brodawki płciowe.
      Jest skuteczna i dobrze tolerowana – co zostało potwierdzone w kilku badaniach
      klinicznych prowadzonych między innymi w Polsce. W celu osiągnięcia pełnej
      ochrony przed typami wirusów przeciwko którym skierowana jest szczepionka,
      konieczne jest podanie trzech jej dawek. Drugą dawkę szczepionki należy podać
      dwa miesiące po pierwszej, a trzecią po kolejnych czterech miesiącach. W sumie
      więc cykl szczepień trwa pół roku. Adresy puntków szczepień znajdują się na
      stronie www.hpv.pl

      źródło Onet.pl
      zdrowie.onet.pl/1380829,aspons.html
      • 29.12.06, 01:09 Odpowiedz
        Neuronalne komórki macierzyste (NSC) mogą wytwarzać specyficzne substancje
        przeciwnowotworowe, które skutecznie i wybiórczo zwalczają komórki rakowe -
        piszą naukowcy w grudniowym wydaniu pisma "PLoS ONE".
        Od kilku lat prowadzone są intensywne badania nad wykorzystaniem takich komórek
        do odtwarzania nerwów, uszkodzonych przez choroby neurodegeneracyjne (np.
        chorobę Alzheimera, Parkinsona czy stwardnienie rozsiane) oraz w terapii
        pozawałowej, leczeniu cukrzycy, osteoporozy, reumatoidalnego zapalenia stawów
        lub regeneracji ran.

        Teraz okazało się, że NSC mogą być skutecznym lekarstwem także na raka. Mają
        bowiem zdolność do wytwarzania i dostarczania przeciwrakowych substancji do
        obszarów objętych nowotworem.

        Neuronalne komórki macierzyste wykazują tendencję do patotropizmu (czyli
        przemieszczania się w kierunku obszarów objętych chorobą) w odpowiedzi na
        sygnały chemiczne pochodzące od komórek nowotworowych.

        "Cecha ta czyni z nich skuteczną broń nie tylko przeciwko chorobom
        neurodegeneracyjnym, ale także niektórym nowotworom" - mówi autorka badań, dr
        Karen Aboody z City of Hope National Medical Center w Kalifornii.

        Naukowcy pod jej kierunkiem przeprowadzili badania na myszach dotkniętych
        nowotworem z rodzaju neuroblastoma (tzw. nerwiak płodowy). Okazało się, że
        wprowadzone do organizmów myszy komórki NSC przemieszczały się w kierunku
        ogniska nowotworu, gdzie rozpoczynały produkcję enzymów aktywujących
        specyficzne substancje, o działaniu zbliżonym do leków chemioterapeutycznych.

        "Co ważne, przeciwrakowe molekuły atakowały wyłącznie komórki nowotworowe, nie
        uszkadzając zdrowych tkanek. Zastosowanie takiej metody w leczeniu ludzi może
        więc zwiększyć skuteczność terapii i poprawić jakość życia pacjentów.
        Wyeliminowane zostają bowiem prawie wszystkie efekty uboczne kuracji, takie jak
        mdłości i biegunka" - podkreśla Aboody.

        W wyniku eksperymentu wszystkie myszy wróciły do zdrowia po ok. sześciu
        miesiącach. Bez niej połowa zwierząt umierała przez upływem 2 miesięcy.

        Neuroblastoma stanowi 6-10 proc. wszystkich nowotworów dziecięcych. Dotyka
        głównie dzieci poniżej drugiego roku życia. Ogólna przeżywalność wynosi 55 proc.

        źródło Onet.pl
        wiadomosci.onet.pl/1456139,16,1,0,120,686,item.html
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-400 401-495
(201-300)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.