Dodaj do ulubionych

PYTANIA DO LEKARZA

25.07.06, 10:31
W wątku zadajemy wyłacznie pytania do lekarza lub lekarzy wybierając
odpowiedni podwątek, tak aby każdy mógł znaleźć to co go może najbardziej
interesować. Nie prowadzimy polemiki pomiędzy sobą za wyjątkiem dodatkowych
pytań do lekarza. Polemiki i wymianę poglądów proszę prowadzić na forum w
innych wątkach!!!
Nasi eksperci to:

1. Dr Agnieszka, która jest lekarzem medycyny. Pracowała w Klinice Chirurgii
Onkologicznej AM w Gdańsku. Obecnie pracuje w Klinice Hematologii i
Transplantacji Szpiku w Katowicach i robi specjalizację z chorób
wewnętrznych. Agnieszka jako studentka medycyny, a potem lek.med. udzielała
odpowiedzi na forach o nowotworach Onkolink i krótko na Onkonet.
Odpowiedzi najczęściej udzielać będzie w weekendy, ale może się też zdarzyć,
że w ciągu tygodnia, ale nie więcej niż dwa razy w tygodniu. Jeżeli nie
będzie mogła przez jakiś czas odpowiadać, to będzie starała na forum lub za
pośrednictwem moderatora o tym fakcie informować.


Jeśli zaglądają na forum inni lekarze gorąco Was zachęcam do zostania naszym
ekspertem i kontakt na priv :-)



Edytor zaawansowany
  • 25.07.06, 10:33
    Jeśli chcesz zadać pytanie napisz odpowiedź do tego wpisu!
  • 25.07.06, 21:50
    jakie są rokowania przt rozpoznaniu sarcoma uteri (ca55)?mama jest po
    usunięciu macicy,tomografia komp. nie wykazała żadnych zmian nowotworowych.mama
    ma od 16.08.zleconą radioterapię przez 6 tygodni.czego możemy się spodziewać?
    póżniej jeszcze chemia?czy są jakieś szanse na pokonanie SARCOMY?
  • 26.07.06, 12:48
    Witam serdecznie,

    Rokowanie w sarcoma uteri, zresztą tak jak w przypadku innych nowotworów,
    uzależnione jest od stopnia zaawansowania, ale także stanu ogólnego pacjenta,
    na który składa się wiele czynników takich jak: wiek, choroby towarzyszące itp.
    Stopień zaawansowania (od I do IV) powinien zostać określony wstępnie w trakcie
    diagnostyki, a następnie zweryfikowany na podstawie wyników badań
    histopatologicznych materiału operacyjnego (naciekanie ściany macicy, stan
    węzłów chłonnych, obecność przerzutów w tkance przydatków itp). Istotny jest
    także stopień złośliwości nowotworu G. Dane, które Pani podała są w związku z
    tym niewystarczające.
    Ogólnie można powiedziec, że w zależności od stopnia zaawansowania szansa na
    przeżycie 5 lat waha się od 50% dla stopnia I do 0-20% w przypadku stopnia III
    i IV.
    Radioterapia zastosowana po operacji pozwala na zmniejszenie ryzyka wznowy
    miejscowej. Co do chemioterapii, na chwilę obecną, nie jest postępowaniem
    standardowym po operacji (brakuje jednoznacznych wyników badań, które
    wskazywałyby na korzyści z jej stosowania). Chemioterapię można rozważać w
    przypadku ewentualnej wznowy nowotworu lub stwierdzenia przerzutów odległych
    (np. watroba, płuca).
    Jeżeli chodzi o kwestię ewentualnych skutków ubocznych stosowania radioterapii,
    polecam do przeczytania poradnik internetowy,który opisuje najczęstsze skutki
    uboczne oraz sposoby radzenia sobie z nimi - dostępny pod adresem:
    www.fundacjauj.pl/article.php?l=pl&ID=25
    W razie pytań, proszę pisać

    Pozdrawiam serdecznie
  • 27.07.06, 20:31
    Witam serdecznie na forum!
    Rok temu, Mama( rak szyjki macicy)przeszła radioterapię.Niestety były to
    naświetlania tzw. paliatywne poniewaz było duże miejscowe zaawansowanie
    nowotworu.Pozwoliło to jednak zatrzymać chorobę.Teraz, po roku jest wznowa w
    pochwie,mama miała przeprowadzony zabieg paliatywnej brachyterapii w trzech
    etapach (7,5 Gy).Ostatni etap odbył się tydzień temu tj.18.07, czy takie
    objawy jak: plamienia, częstomocz,bóle w dole brzucha to powikłania
    napromieniowania czy oznacza to niepowodzenie brachyterapii?.Po ostatnim
    zabiegu pytałam lekarza i stwierdził że jest regresja nacieku, więc skąd te
    objawy?
  • 01.08.06, 12:27
    Witam serdecznie,

    Objawy o ktorych Pani pisze moga byc efektem radioterapii, szczegolnie, jesli
    stwierdzono regresje nacieku. Objawy te powinny ustapic w ciagu kilku tygodni
    od napromieniania.
    Przy objawach ze strony pecherza moczowego, wazne jest aby pamietac o piciu
    duzej ilosci plynow, najlepiej niegazowanej wody mineralnej. Dodatkowo mozna
    stosowac ziolowe srodki odkazajace sluzowke - np. Urosept, wyciag z zurawiny.
    Rozkurczowo, mozna zastosowac NoSpe.
    Wazne jest takze stosowanie lekkostrawnej diety - przesylam link:
    www.onkonet.pl/menu.php?id=1303
    Pozdrawiam serdecznie

  • 01.08.06, 14:18
    Bardzo dziękuję Pani doktor za odpowiedź.
    Objawy są już mniejsze więc jestem spokojniejsza.
    Pozdrawiam.
  • 03.08.06, 09:52
    Pani doktor mam jeszcze pytanie dotyczące raka szyjki macicy.Stopień
    zaawansowania w momencie rozpoznania:IIIb
    Jak pisałam już wcześniej Mama jest leczona paliatywnie tzn.rok temu
    naświetlania zewnętrzne a teraz brachyterapia.Najbardziej uciązliwym z objawów
    tej choroby w naszym przypadku są bardzo obfite wodniste upławy.Niestety mimo
    stosowanego leczenia miejscowego w postaci różnych tabletek dopochwowych upławy
    są cały czas a jeśli na parę dni zanikną to później po prostu przez dwa dni
    mamę dosłownie " zalewa".Robiłyśmy usg na którym widać powiększoną macicę i
    znajdujący się w niej płyn.Podejrzewam że tu jest przyczyna,macica wyrzuca ten
    płyn.Czym jest to spowodowane? Co można zrobić?.Bezpośrednio po brachyterapii
    upławy się jeszcze bardziej wzmogły.
    Niestety lekarze bagatelizują to i nikt nie chce mi wytłumaczyć dlaczego tak
    się dzieje.Będę wdzięczna za odpowiedź.Pozdrawiam.
  • 03.08.06, 13:40
    Witam ponownie,

    Trudno powiedzieć, co może być przyczyną gromadzenia się płynu - być może jest
    to kwestia przewlekłej infekcji dróg rodnych - czy kiedykolwiek był robiony
    posiew wymazu z pochwy? Jeżeli nie, myslę, że warto takie badanie wykonać
    (posiew plus antybiogram), dodatkowo warto byłoby zrobić badanie cytologiczne
    płynu. Materiał do obu badań powinien pobrać ginekolog.
    Proszę jeszcze napisać kiedy robione było USG oraz jak długo się utrzymują te
    objawy - czy pojawiły się przed czy dopiero po leczeniu?

    Pozdrawiam serdecznie
  • 03.08.06, 14:23
    Choroba mamy zaczęła się w październiku 2004 roku.Własnie takie wodniste upławy
    zmusiły mamę do pójścia do ginekologa.Lekarz stwierdził grzybicę i zapalenie,
    choć nie wiem na jakiej podstawie.Globulki dopochwowe niestety nie pomagały.
    Mama trafiła do szpitala kiedy w upławach zaczęła pojawiać się domieszka
    krwi,pobrana cytologia (III)jak stwierdził lekarz to potwierdzenie zapalenia
    tym razem w macicy.Niestety mama nigdy nie miała wykonanego posiewu wymazu z
    pochwy.Kolejne kilka miesięcy bezskutecznego leczenia w czasie którego już
    pojawiły się krwawienia.Decyzja lekarzy o usunięciu wszystkiego, i dopiero po
    otworzeniu podejrzenie nowotworu w kanale szyjki.Szyjka ponoć była większa niż
    macica(mama ma 70 lat).Nie zdecydowano się na operację, działo się to w
    powiatowym szpitalu.Kiedy zgłosiłyśmy się do CO po badaniu ginekologicznym ,usg
    zakwalifikowano mamę do radioterapii.O tym że to naświetlania paliatywne
    dowiedziałam się już w trakcie.
    Po tych naświetlaniach przez pól roku był spokój, ale w styczniu 2006 r mama
    zaczęła gorzej się czuć i pojawiły się znów te upławy.Wtedy zrobiłyśmy usg.
    Pytałam wielokrotnie lekarzy powód tych upławów i otrzymywałam odpowiedź że tak
    będzie.Stwierdzono że naciek szerzy się na pochwę.Przepisano tylko Megace.Teraz
    jest po brachyterapii.Jest dużo lepiej ale upławy jeszcze dokuczają.
    Mama na przekór wszystkiemu nie daje się jest w miarę dobrej formie tylko to
    jest dla niej najbardziej uciążliwe.
  • 09.08.06, 14:35
    Witam serdecznie,

    Dziękuję za szczegółowe informacje. trudno powiedzieć, czy upławy mają
    faktycznie związek tylko z chorobą zasadniczą, czy też są efektem
    współistniejącej infekcji. Tak jak pisałam wczesniej, myślę, że w obecnej
    sytuacji najlepiej byłoby wykonać właśnie wymaz z pochwy i jeżeli zostanie
    stwierdzona flora patologiczna, wtedy właczyć specyficzne leczenie - miejscowe,
    lub być może ogólne antybiotykami. Czy u Mamy była rozważana opcja ewentualnej
    ponownej operacji w przypadku dobrego efektu radioterapii? Pozdrawiam serdecznie
  • 10.08.06, 07:36
    Witam serdecznie i dziękuję na odpowiedź.
    Pod koniec sierpnia mamy wizytę kontrolną na onkologii więc zapytam lekarza o
    możliwośc zrobienia wymazu z pochwy.Natomiast odnośnie możliwej operacji to
    bardzo mnie Pani doktor zaskoczyła ponieważ takiej ewentualności nie brano pod
    uwagę już od początku leczenia onkologicznego.Owszem otwarto mamę z zamiarem
    usunięcia narządów rodnych ale nie brano wtedy pod uwagę istnienia nowotworu.I
    po otworzeniu mamę zaszyto.Było to w powiatowym szpitalu i lekarz niestety jak
    stwierdził bał sę operować.
    Kiedy trafiłyśmy wreszcie z rozpoznaniem do CO operacji wogóle nie brano pod
    uwagę tylko radioterapia która okazała się być paliatywną.Nie wiem Pani doktor
    ale całe to leczenie mamy wydaje mi się trochę nieprzemyślane, tym bardziej że
    była bardzo dobra reakcja na radioterapię.Czy po pierwszym "shorcie" naświetlań
    nie można było chociażby zmienić charakteru leczenia z paliatywnego na
    radykalny?.
    Niestety na moje sugestie otrzymywałam niezmiennie odpowiedź że stan jest
    zaawansowany i wykluczone inne leczenie.Nawet ta brachyterapia paliatywna
    została niemal wyproszona.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • 14.08.06, 11:30
    Witam serdecznie,

    Przy dużym wyjściowo zaawansowaniu nowotworu faktycznie zabieg operacyjny nie
    wchodzi w grę głównie ze względów bezpieczeństwa - usuwanie nacieczonych
    narządów wiąże się z dużym ryzykiem powikłań krwotocznych i dużym okaleczeniem.

    Zabieg operacyjny jest czasami proponowany jezeli radio- lub chemioterapia
    dadza efekty umozliwiajace wykonanie zabiegu, wszystko zależy od ośrodka
    przeprowadzającego leczenie.

    Pozdrawiam serdecznie i czekam na wiesci z wizyty kontrolnej
  • 25.08.06, 17:36
    wypis po 1-wszej chemii:sarcoma utri post oper.non radicalem- sine IGIS
    (SPS IIIA?).RECIDIVA LOCALIS.co to oznacza? jakie są szanse na
    wyleczenie?,zatrzymanie choroby? .zastosowana chemia to:ADM+IFOSFAMID, ADM
    100mg,ifosfamid 10g.anti-uron 6g.
    proszę o wyjaśnienie dlaczego zrezygnowano z radioterapii?czy będzie ona
    wdrożona po chemiach?
  • 25.08.06, 19:35
    Witam!

    Tlumaczenie wypisu to: mięsak macicy, stan po nieradykalnym zabiegu operacyjnym
    (stopien zaawansowania IIIA). wznowa miejscowa.
    Jezeli chodzi o leczenie, to generalnie w 3 stopniu zaawansowania tego typu
    nowotworu są trzy metody do wyboru: zabieg chirurgiczny, chirurgia plus
    radioterapia, albo chirurgia plus chemioterapia. W przypadku wznowy przewaznie
    stosuje sie chemioterapie, byc moze stad taki wybor metody leczenia.
    Jezeli chodzi o rokowanie, to uzaleznione jest od to od podtypu
    histologicznego, stopnia zlosliwosci w skali G, no i oczywiscie stopnia
    rozprzestrzenienia choroby. Niestety w tym typie nowotworu rokowanie jest
    raczej powazne. Trudno ocenic w procentach szanse na wyleczenie, dobre wyniki
    osiagane sa jedynie we wczesnych stadiach zaawansowania, aczkolwiek przypadki
    wyleczen takze sie zdarzaja.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 25.08.06, 19:57
    dziękuję za szybką odpowiedż,nie jest ona optymistyczna ale cuda się zdarzają!!!
    WIERZĘ
  • 09.09.06, 18:05
    Witam!
    Pani doktor, jesteśmy po wizycie kontrolnej w CO. Niestety niewiele z tej
    wizyty się dowiedziałam.Po badaniu,na mamy pytanie: jak to wszystko wygląda
    lekarka stwierdziła ze tak jak po brachyterapii czyli zrozumiałam że jest
    regresja nacieku.Natomiast niepokoją mnie bardzo te upławy bo są nadal i to
    coraz większe i czasem krwiste.Kiedy o to zapytałam w CO i o zrobienie
    ewentualnego posiewu, powiedziano mi że to woda się zbiera w macicy i nie
    potrzebny jest posiew.
    Czy może się zbierać woda w macicy i skąd ona się bierze?Czasem są to ogromne
    ilości które spływają przez kilka dni.Czy można coś z tym robić bo polecono nam
    tylko irygacje z tantum rosa.Mamie tez puchną nogi w kostkach.
    Wyniki krwi są nienajgorsze:hemoglobina -12.
    I jeszcze jedno lekarka stwierdziła że zarasta pochwa, co to oznacza?
    Pozdrawiam serdecznie.
  • 04.12.06, 14:10
    Witam serdecznie
    we wrześniu 2006 w 37 tyg. ciąży wykryto u mnie polipa ma szyjce macicy,
    którego po 6 tyg. połogu usunięto. W badaniu hist. wykryto rozpoznanie:
    carcinoma lymphoepithelioma - like colli uterii. Jest to stopień 1b, ale bardzo
    mało zróżnicowany G3.Mój onkolog powiedział że jest to bardzo rzadka odmiana
    nowotwotu(kilka przypadków na świecie).18 października poddałam się operacj
    usunięcia wszystkich narządów rodnych, oprócz jajników, dodam że mam 27 lat. w
    badaniu histopatologicznym po opracji brak nacieku raka na wyciętych narządach
    ( węzły także są usunięte). Nie zostałam skierowana na radioterapie.
    Prosze o informację czy rzeczywiście nie powinnam poddać się naświetlaniom?
    Jakie są rokowania co do tego rozpoznania?
    bardzo mi zależy na szybkiej informacji
    z gory dziękuję.
  • 09.12.06, 10:59
    Ponad rok temu stwierdzono u mnie obecność wirusa HPV średniego ryzyka. Wyniki
    cytologii IV grupa. Dysplazja szyjki macicy. Wykonano kolposkopie-na monitorze,w
    mega powiększeniu widziałam takie "wysepki" na szyjce macicy, które lekarz
    nazywał satelitami. (jakby pajączki, popękane naczynka a dookoła zdarta
    skóra-mam to nagrane na płycie DVD)Opiekował się mną dr Eco z kliniki
    ginekologicznej na Chałbińskiego. Zastosował opracowaną przez Wrocławską AM
    metodę naświetlania. Sesje po 45 min trwały rok. Po zakończonej kuracji zrobiłam
    znowu badania na HPV. Nie wykryto wirusa, choć podobno takie przypadki
    całkowitego wyeliminowania zdarzają się bardzo rzadko.
    Czy teraz wystarczy, że będę robiła regularnie cytologię? Czy powinnam, też
    robic tą kolposkopie, to dzięki niej wykryto, że nie jest ze mną najlepiej i
    badania na HPV?

    I NAJWAŻNIEJSZE: 2lata temu zmarła mi mama na raka, bardzo sie boję, że też
    zachoruje. Do jakiego lekarza: onkologa czy genetyka mogłabym się udać, aby
    zrobić badania na ryzyko zachorowania i poradzić się jakie badania i jak często
    wykonywać, aby w razie czego nie było za późno? Dziękuję za chęć pomocy.
  • 08.08.06, 10:16
    Od pewnego czasu czytam wątki "czerniakowe". Stwierdzono u mnie lentigo maligna
    melanoma, Clark II, Breslow 0,7mm. Za miesiąc będę miała jeszcze poszerzane
    marginesy. Czytałam, że w wiekszości przypadków jest wykonywana biopsja węzła
    wartowniczego, u mnie lekarz nie widzi powodu (zbyt mały). W pismiennictwie
    medycznym autorzy rozpisuja się o tym badaniu jako badaniu rutynowym, wiec gdzie
    ta rutyna, skoro jednak nie wszystkim się je wykonuje? Gdzie próbowac i szukac
    mozliwosci zbadania tego węzła? Jakie jeszcze badania powinnam teraz wykonac?
    Pozdrawiam,M
  • 08.08.06, 18:18
    Na stronie www.puo.pl mozna znaleźć książkę ze standardami postępowania w
    nowotworach. Według Krzakowskiego wskazaniem do biopsji węzła wartownika jest
    głębokość nacieku 0,75 mm - wtedy można mówić o potępowaniu rutynowym.
    Pozdrawiam.
  • 10.08.06, 12:41
    Dzien Dobry Pani Doktor!
    Po ostatnij wizycie kontrolnej mam mieszane uczucia i dlatego prosze o
    odpowiedz! Otoz, w kwietniu br.mialam stwierdzonego czerniaka (0,8 mm - III
    stopien Clarka). Mialam zrobione badania:RTG pluc, przeswietlenie narzodow
    wewnetrznych, badanie krwi (marker)- nie wykazaly zadnych zmian.

    Wczoraj bylam na badaniach kontrolnych i lekarz zobaczyl tylko piperzyki na
    moim ciele i nic poza tym! Wiem ze istnieje cos takiego jak plan badan ktory
    okresla co i kiedy powinno sie badac! Prosze mi powiedziec co wchodzi w zakres
    co 3 miesiecznych badan!

    Pozdrawiam goraco!
  • 12.08.06, 17:14
    Witam serdecznie,

    W ciągu pierwszych 2 lat należy wykonywać badania kontrolne (badanie fizykalne
    przez lekarza - ocena skory, wezlow chlonnych oraz narzadow wewnetrznych) co 2-
    3 miesiące. Jeśli regionalne węzły chłonne nie były usuwane - badania należy
    przeprowadzać raz w miesiącu.

    Co 6 miesięcy wskazane jest wykonanie badania RTG klatki piersiowej oraz USG
    jamy brzusznej.

    Pozdrawiam serdecznie
  • 12.08.06, 17:57
    Witam,

    Ja mam wykonywac wzzystkie te badania (oceny skory,USG jamy brzusznej+ badanie
    krwi) co 3 miesiace . RTG klatki piersowej dopiero za rok...
    Pani pisze, ze w przypadku kiedy wezly chlonne nie byly usuwane (nie mialam
    usuwanych) powinno sie wykonywac je co miesiac! Czy w takim razie JA mam sie
    upierac zeby te badania wykonywano co miesiac czy zdac sie na moja lekarke
    domowa?
    Mam jeszcze jedno pytanie ktore mnie dreczy....co Pani sadzi na temat
    ewentualnej ciazy w przyszlym roku? Operacje mialam w kwietniiu br.
    Dizekuje za odpowiedz!
  • 14.08.06, 11:46
    Witam,

    Co do comiesięcznego badania węzłów chłonnych, to tak wyglądają standardy
    postępowania, ale wiadomo, że w praktyce niestety nie zawsze wszystko wygląda
    tak jak powinno być. Jedna z opcji to faktycznie wizyty u lek. rodzinnego co
    miesiąc i prośba o badanie, ale z drugiej strony może też Pani kontrolować się
    sama - wszystko zależy od pierwotnej lokalizacji nowotworu - jeśli w okolicy
    rąk lub ramion, warto sprawdzać okolice pachy, czy nie pojawiają się tam
    zgrubienia; w przypadku nóg - okolice pachwin, twarzy - okolice szyi, w
    przypadku tulowia lub pleców rowniez pachy i pachwiny.

    Co do ciąży, to zdania są podzielone, wczesniej uwazano, że ciąże należy
    planować co najmniej trzy lata po zakonczeniu leczenia, ostatnio jednak
    pojawiły się dowody na to, że ciąża nie zwiększa ryzyka nawrotu, wiec wlasciwie
    zajscie w ciąze po roku od leczenia nie powinno być przeciwskazane.

    Pozdrawiam serdecznie
  • 12.08.06, 21:50
    Witam.Dwa lata temu byłam operowana na coś co nazywa się carcinoma
    metatypicum.Rodzaj raka kancerogennego.Jednak nigdzie nie moge znaleźć
    bliższych informacji na temat rokowań.Na ośmiu lekarzy tylko jeden poznal w
    mojej ranie na twarzy ten nowotwór.Wykonano przeszczep skóry-2 razy gdyż przy
    pierwszej operacji wycięto za mały zapas.Od pewnego czasu widzę malutka rankę
    na brzegu blizny.Ranka ta nie chce się goić i łatwo krwawi.Czy to wznowa?Gdzie
    można dokonać operacji w taki sposób aby od razu podczas zabiegu stwierdzono
    mikroskopowo że usunięto raka z odpowiednim zapasem.W szpitalu na chirurgii
    plastycznej w Łodzi nie było takiej możliwości.mam na twarzy szpetną bliznę 2,5
    x 2,5 cm i z oczywistych względów nie chciałabym mieć co 2-3 lata kolejnej
    operacji.Bardzo proszę o pomoc gdyż bardzo trudno mi zdobyć wiedzę na ten
    temat!!!
  • 27.08.06, 20:12
    Mam pytanie, z góry dziekuję za szybką odpowiedź. U członka mojej rodziny
    wykryto melanoma malignum Clarc V Breslow do 5mm. Wiem tylko tyle że to
    złośliwy czerniak, w poważnym stopniu zaawansowania. Czy ktos znający się na
    tematyce nowotworów skóry może mi napisać coś więcej o tym przypadku. Jak
    bardzo poważne jest to stadium choroby? Jakie są zazyczaj sposoby leczenia i
    prawdopodobeństwo wyleczenia. Prosze o szczerą odpowiedz.
  • 29.08.06, 06:33
    Witam!
    Widze, ze nikt nie odpowiedzial na Twoj post (chyba, ze na priv). Przy tej
    diagnozie (malignum melanoma) i tym stopniu zaawansowania (V) trudno zbierac sie
    na optymizm. Pytales o szczere odpowiedzi. O czerniaku z pewnoscia juz troche
    poczytales wiec znasz prognozy itd. Gdybys chcial porozmawiac lub o cos zapytac
    to sluze oczywiscie priv (goniatara@gazeta.pl) lub gg :3141620.
    Zycze wielu sil i wytrwalosci
    Malgorzata
  • 30.08.06, 19:07
    Witam serdecznie,

    Podstawowym sposobem leczenia czerniaka, niezaleznie od stopnia zaawansowania
    jest chirurgiczne wycięcie zmiany. Niezwykle istotną sprawą jest określenie
    stanu regionalnych wezlow chlonnych (tzn jesli np. zmiana byla umiejscowiona na
    przedramieniu, ocenia sie stan wezlow pachowych itp) - dopiero stwierdzenie lub
    nie przerzutow do wezlow pozwala na dokladna ocene stadium choroby i rokowanie.
    Jezeli wezly chlonne sa powiekszone, wyciecie jest konieczne. Jezeli wezly nie
    sa powiekszone, zwykle wykonuje sie tzw ocene wezla wartownika - jest to wezel
    ktory jako pierwszy zostaje zajety w razie przerzutow. Jezeli nie ma w nim
    przerzutow uznaje sie, ze pozostale wezly tez sa czyste i nie trzeba ich
    usuwac. Jezeli jednak stwierdza sie w nim przerzuty jest to sygnal do
    koniecznosci wyciecia wezlow.
    Wiecej o czerniaku mozna przeczytac np na stronach www.onkonet.pl w
    dziale "nowotwory/czerniak". Pozdrawiam serdecznie
  • 25.07.06, 10:35
    Jesli chcesz zadać pytanie odpowiedz na ten wpis
  • 14.08.06, 21:43
    Witam serdecznie! od czterech lat walcze z nowotworem raka okreznicy z
    przerzutami na pluca i watrobe jestem po kilku chemiach zmieniali co trzy cykle
    bo byla progresja w sierpniu przerwali bo doszli do wniosku lekarz ze nie maja
    mnie czym leczyc i musze odpoczac trzy miesiace po trzech miesiacach zrobia
    tomografi zobacza boje sie ze przez ten okres stan mojego zdrowia sie tak
    pogorszy i moja psychika to nie wytrzyma i sie poddam.Czy taka trzy miesieczna
    przerwa w leczeniu faktycznie moze pomoc czy tylko zaszkodzi?
  • 18.08.06, 19:13
    Witam serdecznie,

    Jezeli decyzja o przerwie z stosowaniu chemioterapii byla spowodowana stanem
    Pani zdrowia (niskie wartosci krwi, stan ogolny) to przerwa w leczeniu moze byc
    wskazana. Natomiast jezeli jest Pani w dobrej formie, to warto na pewno
    sprobowac jakiegos innego leczenia - w obecnej dobie w Polsce prowadzonych jest
    wiele badan klinicznych, w ktorych testowane sa leki, ktore nie sa jeszcze
    zarejestrowane i nie ma do nich ogolnego dostepu. Mysle, ze warto porozmawiac
    na ten temat z lekarzem prowadzacym.

    Pozdrawiam serdecznie
  • 20.08.06, 20:23
    Dziękuję bardzo za odpowiedż oraz informację.

    Chciałabym zapytać czy wiadomo Pani może coś na temat takich leków jak
    "Tarceva","Iressa"?
    Są to ponoć jaieś nowiości stosowane w leczeniu nowootworów ( chemioterapia).

    Pozdrawiam serdecznie
  • 21.08.06, 13:40
    Danko,
    nie ejstem lekarzem, ale moja mamcia chorowala na raka płuc. Z tego co sie
    orientuje zarówno Iressa jak i Tarceva są chemioterapią tzw. drugiego rzutu
    xzyli wtedy gdy już nic innego ie zadziałało. Co do Iresy to okazuje się że tak
    naprawde nie jest ona dobrze zbadana, bo te badania które do tej pory
    przeprowadzono nie dało oczekiwanych rezultatów - rozmawiałam z polskim
    przedstawicielstem prodecenta tego leku i oni mi wprostb odradzalai terapię
    Iressa, zreszta nie miałam pojęcia jak dojsc do tego leku, bo lejkarze kiwali
    glowami. Co do leku tarceva - wiem ze w postaci tabletek - ponoć są dość dobre
    rezultaty. Mam ulotkę tego leku ale w wersji anglojęczynej. Lekraka miała
    zamówić mamie ten lek, ale niestety limit był wyczerpiany i mama miała się
    zgłosić w styczniu, ale i w styczniu nie było już leku,bo Olsztyn nie dostał
    ani jednej dawki. Próbuj o swojego lekarza, zapropnować mu tarceve...
    Pozdrawiam i żcyze dużo szczęścia. Chociaz powiem że terapia terapii nie równa
    bo bardzxo zachwalany Taxotere u mamy nie przyniósł większych rezultataów.
  • 22.08.06, 20:00
    Witam ponownie,

    Z poprzedniego Pani maila, zrozumialam ze chodzi o przerzuty do pluca a nie o
    raka pluca. Iressa i Tarceva to nowe leki testowane w badaniach klinicznych ale
    w przypadku pierwotnych nowotworow pluc. Przerzuty traktuje sie jako progresje
    nowotworu podstawowego, w leczeniu Pani powinno sie uwzglednic zatem leki
    stosowane w terapii raka okreznicy.

    Pozdrawiam serdecznie
  • 26.08.06, 18:17
    Witam serdecznie! Jestem z ZIELONEJ GORY,moj lekarz prowadzacy wyczerpal
    wszystkie mozliwe chemie przez dwa lata i zakonczyl leczenie, po trzech
    miesiacach mam przyjsc do kontroli.Szukam dostepu w innym wojewodztwie lekarza,
    ktory chcialby sie mna zajac. PROSZE O POMOC.
  • 05.10.06, 11:45
    Witam!
    Mót tato po drugiej chemii ma słabe wyniki krwi. B.mało leukocytów ale
    generalnie wszystko pod kreską. jak można temu zaradzić. Za kilka dni ma mieć
    trzecią chemię. Tato ma 70 lat i oczywiście raka płuc - niedrobnokomórkowego
    (jeśli dobrze pamiętam - bo piszę z pracy a papiery zostały w domu) ale jest w
    dobraj formie. Dzięki i pozdrawiam.
  • 13.10.06, 11:24
    Witam, przepraszam, że dopiero teraz odpisuję. Jeżeli jest mało leukocytów,
    lekarz (prowadzący lub rodzinny) może przepisać zastrzyki Neupogen - jest to
    praparat który stymuluje wytwarzanie bialych ciałek krwi w szpiku.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 07.11.06, 23:15
    Rok temu u Mamy mojego męża rozpoznano raka płuc- Ca bronchogenes pulmonis
    dextri in stadio generalisationis (Ca non microcellulare).
    W ciągu 2 miesięcy przeszła 4 cykle chemii paliatywnej-cisplatyna, vepesid,
    zofran, metoclopramid. W lipcu pojawił się płyn, 5 punkcji opłucnej, ściągano
    900-1300 ml płynu. Dwa tygodnie temu teściowa przestała chodzić. Rtg kręgosłupa
    wykazało naciek łuku i trzonu kręgu Th7 po stronie prawej i zmiany
    zwyrodnieniowe w postaci zaostrzenia krawędzi trzonów w środkowym odcinku.Wtedy
    też miała miejsce ostatnia punkcja- 900 ml ciemnobrunatnego płynu.zabieg
    przerwano z uwagi na ból pleców.Zastosowano 1 cykl radioterapii i odwieziono
    mamę do domu.
    W karcie informacyjnej czytam: dalsze leczenie w POZ w systemie wizyt domowych
    oraz w Poradni Opieki Paliatywnej.Leki: tramal retard, ketonal
    forte,ranigast,dexamethason.Po leczeniu- kontrolne badanie moczu.
    Proszę mi powiedzieć- czy zrobiono dla niej wszystko? Czy są jeszcze jakieś
    badania i formy leczenia, które mogą jej pomóc? czy naprawdę pozostaje już tylko
    uśmierzanie bólu i wizyty lekarza podstawowej opieki zdrowotnej? Mama twierdzi,
    że czuje się dobrze, że nic ją nie boli...
    Dlaczego zastosowano tylko jeden cykl radioterapii?
    Bardzo proszę o odpowiedź, nie wiem, jak Jej pomóc...
  • 20.06.07, 15:05
    Witam serdecznie
    moja mama ma drobnokomórkowego raka płuc (prawego, zmiany okołoosklrzelowe) z
    zespołem żyły głównej - przyjmuje clexan 0,4, warfarynę i sterydy - mamy
    zalecenia odstawienia sterdytów w systemie po pół dawki przez 5 dni - raz mama
    zapomniała wziąć sterdydów i miała objawy żyły głównej
    czy ich odstawienie jest bezpieczne dla mamy życia?
  • 25.07.06, 10:36
    Jeśli chcesz zadać pytanie odpowiedz na ten wpis
  • 17.08.06, 21:18
    Mam pytanie odnośnie glejaka wielopostaciowego. Guz został w całości usunięty,
    była radioterapia i kontrolny rezonans, który wykazał, że guz w loży
    pooperacyjnej nie odrasta, ale niestety w przeciwnej półkuli znajduje się
    ognisko. Co to oznacza? ognisko jest bez masy, czyli to jeszcze nie guz? Czy
    ognisko oznacza, ze guz tam na sto procent odrośnie? A jeśli tak, w jakim
    czasie. Bardzo proszę o pomoc w zrozumieniu słowa "ognisko" z opisu rezonansu,
    zanim porozmawiamy z lekarzem. Dziękuję.
  • 17.08.06, 21:57
    GBL to fatalny typ nowotworu, o czym zapewne wiesz. Zwykle bywa tak, że mimo
    operacji nowotwór ten odrasta, bardzo często też pojawia się w innym miejscu
    (drugie ognisko). Wynika to zapewne z charakteru gleju, który otacza, chroni
    komórki nerwowe. W miejscach, gdzie znajdują się skupiska neuronów, gleju jest
    stosunkowo mniej - tam też i GBL ma mniejsze możliwości rozrostu - stąd często
    tzw. wieloogniskowy typ wzrostu, brak wczesnych objawów i rzadko kiedy operacja
    jest doszczętna. Radioterapia pooperacyjna, albo radiochemioterapia z Temodalem
    wydłużają przeżycie, a już 'docinanie' wznów niespecjalnie.
    Co do obrazu kontrolnego rezonansu, to owo 'ognisko bez masy' (chodzi
    prawdopodobnie o to, że nie ma tzw. efektu masy guza - objawia się to
    przesunięciem uciśniętych struktur mózgu w stronę przeciwną od guza) wcale nie
    musi być ogniskiem glejaka - trudno wnioskować cokolwiek z tak lakonicznego
    opisu. Gdyby były podane jakieś parametry radiologiczne, w jakiej sekwencji
    badania jak wygląda to ognisko, to możnaby coś więcej nad tym dumac. Słowo
    ognisko jest tu wieloznaczne, nie do wymyślenia.
    Pozdrawiam.
  • 17.08.06, 22:13
    Bardzo dziękuję Panie doktorze za szybką odpowiedź. Nie mielismy jeszcze
    rezonansu w ręku i nasz lekarz również nie, a to tylko pobieżna informacja
    przekazana nam z opisu. Wkrótce niestety dowiemy się więcej, ale ma nadzieję,
    że to nie ognisko glejaka, drugie.
    Mama przeszła terapie skojarzoną (radio + Temodal) .. i aż trudno mi uwierzyć,
    żeby było tak nieskutecznie i ognisko pojawiło się kilka tygodniu po
    zakończeniu terapii ... zwykle mija kilka długich miesięcy zanim guz odrasta ..
    a tu ..to tylko kilka tygodni! Bardzo się boję, bo GBM rozwija się w przeciągu
    miesiąca, dwóch .. to prawdziwy morderca. Oby tylko nie było tak źle .. tyle
    jeszcze musimy zrobić z Mamą.
  • 18.08.06, 23:41
    Na szczęście, po przejrzeniu obrazu MRI okazało się, że to nie ognisko
    nowotworu ... ale ognisko naczyniopodobne, które wskazywać może na możlwość
    wystąpienia udaru.
  • 25.07.06, 10:37
    Jeśli chcesz zadać pytanie, odpowiedz na ten wpis
  • 26.07.06, 16:00
    Witam!
    Mam szereg pytań :)) Mój tato ma zdiagnozowanego raka prostaty, wcześnie
    wykryty, PSA <8,od marca bierze tabletki Flutamid,miał 2 zastrzyki Zoladexu -
    koniec kwietnia i 21.07, teraz dostał wezwanie do szpitala na brachyterapie.
    Ponieważ szpital odezwał się nieoczekiwanie i wyjadę w czasie jak tata będzie w
    szpitalu, nie będę miała kontaktu z lekarzem, żeby się dopytać o:
    - możliwe skutki naświetlań ( stany zapalne, krwiomocz itd..)
    -inne skutki zdrowotne ( wymioty, gorączka)
    Wyobrażam sobie takie możliwości,bo czytałam o skutkach brachyterapiii u
    kobiet. Jak wygląda zabieg? Czy naświetlanie jest przez cewkę moczową?Czy
    bardzo bolesne? Jakie są szansę remisji? Tato ma 78 lat.
    Bardzo proszę o odpowiedź
    Pozdrawiam
    Ania
  • 27.07.06, 19:30
    Witam serdecznie,

    Implantacja źródła promieniowania w zależności od ośrodka leczącego wykonywana
    jest w znieczuleniu miejscowym lub ogólnym i polega na wprowadzeniu w okolicę
    prostaty iewielkich rurek (tzw implantów) przez okolicę krocza pod kontroą USG
    wykonywanego przezodbytniczo. Implanty mogą być stałe lub czasowe (usuwane po
    jakimś czasie), to też zależy od ośrodka leczącego i obranej strategii
    leczenia.

    Co do ewentualnych powikłań po leczeniu, może przede wszystkim pojawić się
    okresowa bolesność w miejscach założenia implantu. Brachyterapia generalnie
    pozwala na bardzo precyzyjne napromienianie chorego miejsca i mniejsze
    narażenie tkanek otaczających niż w przypadku naświetlania z zewnątrz, ale mogą
    pojawić się takie objawy jak:
    - podrażnienie pęcherza moczowego (powodujące dyskomfort i częstsze oddawanie
    moczu, krwiomocz) - przede wszystkim trzeba starać się dużo pić, można stosować
    leki ziołowe odkażające drogi moczowe jak np. Urosept, Nefrectil
    - problemy z przewodem pokarmowym (biegunki, zaparcia, zapalenie odbytnicy,
    uczucie parcia na stolec) - ważne jest przede wszystkim przestrzeganie
    właściwej diety, unikanie pokarmów o dużej zawartości tłuszczu oraz ( w
    przypadku pojawienia się biegunki) błonnika (surowe owoce i jarzyny, fasola,
    kapusta, produkty z pełnego ziarna), jedzenie małych posiłków. Warto stosować
    preparaty probiotyczne - np. Lacidophil, Trilac. W razie biegunki, dużo pić,
    przyjmować: węgiel, Smectę lub loperamid.

    Objawy te w większości przypadków ustępują kilka tygodni po zakończeniu
    leczenia. Rzadziej (ok 11% pacjentów) zdarzają się przewlekłe problemy z
    odbytnicą oraz pęcherzem.

    Co do rokowania, to wcześnie wykryty rak prostaty, z niskim poziomem PSA rokuje
    dość dobrze - myślę, że są duże szanse na uzyskanie co najmniej kilkuletniego
    przeżycia bez cech choroby po zakończeniu leczenia. Zależy to także od stanu
    ogólnego Taty i chorób współistniejących.

    Pozdrawiam serdecznie

  • 29.07.06, 01:40
    Bardzo dziękuję za odpowiedź.Na szczęście wracam wieczorem w dniu, kiedy tato
    wychodzi po zabiegu i będę mogła się nim zająć.
    Pozdrawiam
    Ania
  • 06.08.06, 14:32
    Witam.U mojego taty zdiagnozowano raka prostaty PSA całkowite-22.Rozpoznanie
    Adenocarcinoma prostatae wg Gleason 6(3+3).Największe ohnisko raka ma 1cm
    średnicy.Proszę powiedzieć jakie są możliwości leczenia i jaki szanse.Tato ma
    dopiero 50lat.
  • 24.08.06, 16:31
    Przerzuty do kręgosłupa wywodzące się od raka prostaty : naświetlanie kolejnych
    odcinków kręgosłupa daje wyniki? W nieskończoność będą przerzuty na inne kośći?
    W trakcie leki; bonefos, casodex , plastry i tramal.Czego się można spodziewać?
    Wynik PSA spadł z 16 do 2,76
  • 03.11.06, 08:46
    b_a_l_b_i_n_k_a napisała:

    > Jeśli chcesz zadać pytanie, odpowiedz na ten wpis
    Witam! Bardzo prosze o interpretację wyników mojego teścia.64 lata.
    Teść 28.09. został poddany operacji:prostatectomia radicalis i postawiono
    diagnozę adenocarcinoma prostatae.T1c N0M0 gleason (2+3)wynik badania
    scyntygraficznego nie stwierdz ewidentnych ogniskowych zaburzeń zgromadzenia
    znacznika osteotropowego , które mogłyby sugerować proces meta. PSA całkowity
    11,09. wynik badania histopatologicznego bioptaty stercza płat prawy 1-5 i lewy
    1-5 rozpoznanie w wycinkach z prawego płata ognisko podtorebkowe ( 30%
    materiału) z naciekiem w torebkę dookoła włókien nerwowych: adenocarcinoma
    prostatae GI 2+3. pozostałe wycinki bez zmian nowotworowych.
    wynik histopatologiczny z 28.09 po operacji stercz: Adenocarrcinoma
    prostatae G1 2+3 nowotwór zlokalizowany przede wszystkim w płacie prawym
    podtorebkowo. w jednym z przekrojów nacieka ogniskowo brzeg cięcia chiru.
    ujscie cewki sterczowe, pecherzyki nasienne bez zmian now. węzły chłonne i inne
    tkanki sine neoplasmate. ( 0/12) teśc dostał skierowanie do Poznania na
    naświetlania z tego co wiem ok. 61 naswietlań. moje pytani a : jak bardzo
    zaawansowana jest choroba, dlaczego naświetlania, i dlaczego aż 61. bede
    wdzieczna za jakakolwiek odpowiedz, bardzo się martwimy teśc nic nie rozumie z
    tego co się dzieje a my nie mamy pojęcia co te opiosy znaczą. jeszcze raz
    dziękuję.
  • 25.07.06, 10:38
    Jeśli chcesz zadać pytanie odpowiedz na ten wpis
  • 22.09.06, 23:13
    Jakie są szanse na przedłużenie życia u pacjenta,któru ma juz przerzuty do watrąby ale stan ogólny jest bardzo dobry? Jakie znaczenie w przebiegu tej choroby ma wskaźnik LD-H?
  • 03.11.06, 20:27
    Mąż 3 lata temu miał operację usunięcia nowotworu III st.z jelita grubego.
    Teraz miał kontrolne badania kolonoskopi i okazało się ,że ma polipy m.in w
    esicy.
    Dzisiaj otrzymaliśmy wyniki badania histopatologicznego.
    Nie wiemy co znaczą,co to jest.
    1.Adenoma tubulare cum dysplasia levi gradu.Hyperaemia.
    2.Enteritis chronica cum lymphadeoplasia.
    Bardzo proszę o pomoc,czy to jest związane z tym nowotworem,czy to przerzut?
    Jestem jednym wielkim pytaniem.
    Dziekuje.
  • 07.11.06, 22:18
    Dziękuję.Co za ulga.
  • 10.11.06, 09:07
    Dostałem wyniki badań H-P a tam opis/Rozzpoznanie mikroskopowe. 1/Adenoma
    tubulare LG et HG atgue adenocarcinoma in polypo/trudno ocenić stosunek
    utkania gruczolakoraka do miejsca odcięcia szypuły/2/-3/Adenoma tubulo-villosum
    LG.Excisio completa 3/Adenomata tubulariaLG.Będąc u gastrologa który wycinał mi
    polipy pokazałem ten wynik.Lekarz kazał mi zrobić po trzech miesiącach ponownie
    kolonoskopie.Trochę się niepokoje.Co ja mam robić? czekać.
  • 15.11.06, 21:39
    Witam.Mam pytanie dotyczące mojego męża.Strasznie się martwię ostatnio o
    niego.Ma 40 lat od około 8 lat ma problemy ze stolcem tzn. ma częste biegunki
    właściwie to już co dziennie,jeżeli kał jest normalnej konsystencji to
    jest "ołówkowaty"ma częste bóle brzucha.Poraz pierwszy 8 lat temu zauważył krew
    w kale a od około 6 miesięcy zdarzyło mu się dosłownie krwawić przy oddawaniu
    stolca,krew jest raczej jasna(tak mocne krwawienie zdarzyło się już po raz
    trzeci.Niestety udało mi się tylko męża nakłonić na usg jamy brzusznej i to
    wszystko na co można go nakłonić.Lekarz po przeprowadzonym wywiadzie i badaniu
    usg nakazał mu natychmiastowy kontakt ze swoim lekarzem celem leczenia.Lekarz
    do usg nie miał większych zastrzeżeń jak mi mówił mąż ale nie podobała mu się
    wątroba(Wątroba o echu jednorodnym w linii środkowo-obojczykowej 110,0mm.Żyła
    wrotna szerokości 11,5mm.PŻW szerokości4,5mm.Aorta brzuszna szer.17,0mm.Drogi
    żółciowe wewnątrz i zewnątrzwątrobowe).Proszę o informacje na temat tych
    objawów w szczególności martwi mnie ta duża ilość krwi w kale jakby coś
    pękło.Serdecznie pozdrawiam i z góry dziękuję za szczegółową odpowiedż.
  • 25.07.06, 10:39
    Jesli chcesz zadac pytanie odpowiedz na ten wpis
  • 04.08.06, 15:17
    Witam
    Na usg widoczny jest 7 cm guz w jajniku-brzeg torebki gladki, nie widać nic
    nieregularnego. zalecono mi wykonanie markera Ca-125 i wynik jest dobry-12,15.
    na razie zalecono mi brać leki Diclofenac i Distreptazę. niby jest szansa na
    zmniejszenie tego guza.
    ale czy rzeczywiście?
    czy może oprucz standardowego usg powinnam zrobić inne badania?
    czy może nacisklać na usunięcie go operacyjne?
    dodam jeszcze, że jestem ze strony obydwu rodziców obciążona genetycznie
    nowotworami- jajnika, piersi, pluca.
    dziękuje za dpowiedź.

    --
    Maja
  • 09.08.06, 14:43
    Witam serdecznie,

    Truno wypowiedzieć się jednoznacznie co do odpowiedniej metody postępowania w
    pani przypadku. Przede wszystkim istotne jest kiedy guz został stwierdzony, czy
    jest obserwowana progresja wielkości, w jakim jest pani wieku, czy bierze Pani
    leki hormonalne lub inne z przyczyn innych chorób?
    Co do obciążenia rodzinnego, to w przypadku kiedy w rodzinie stwierdzane były
    przypadki raka jajnika i raka piersi, warto byloby udac sie do Poradni
    genetycznej celem badania mutacji genu BRCA - u nosicieli mutacji istnieje
    wysokie ryzyko zachorowania na nowotwory piersi i jajnika.

    Pozdrawiam serdecznie
  • 11.08.06, 16:34
    Mam 49 lat. W 12.2004 stwierdzono zmiane na USG (torbiel czekoladowa,
    endometrialna )na jajniku 4.5 cm i liczne miesniaki do 3 cm na macicy.
    ca125=3.6. calosc bez zadnych dolegliwosci. Zmiana zauwazona na usg po
    miesiaczce ktora sie zatrzymala 1 raz. Bylam leczona ogrametrilem (codziennie)
    do 12.2005. Badania usg wykonywane co 3 miesiace wykazaly zmniejszenie torbieli
    do 4 cm. w ostatnim obnizenie echogenicznosci torbieli do RI=0,4. wczesniej
    RI=0,68. W niektorych badanich torbiel opisywana jako zaslaniajaca jajnik nic
    nie jest napisane o odgraniczeniu. jestem bez lekow, torbiel bez zmian, nic
    mnie nie boli. ostatni wynik (07.2006) ca125=4,6. Czy operaca jest konieczna ?
    Czy mozna czekac? jak długo ? po odstawieniu orgametrilu miesiaczki wrocily.
    (co 28 dni i co 35 dni).
    Czekam na odpowiedz. Pozdrawiam.
  • 12.08.06, 17:42
    Witam serdecznie,

    Nie ma jednoznacznej odpowiedzi czy powinna się Pani poddać zabiegowi czy
    raczej torbiel obserwować.

    Generalnie przy rozważaniu decyzji o operacji rozpatruje się takie czynniki
    jak: wiek (im kobieta starsza tym rak jajnika występuje częściej), okres przed
    lub po menopauzie (po menopauzie istnieją raczej wskazania do usunięcia guza),
    wielkość guza (obserwacja pzalecana rzy wielkości do 5 cm), obraz
    ultrasonograficzny (obserwacja zalecana przy jednokomorowej torbieli o gładkich
    ścianach), występowanie lub brak objawów (bóle, ucisk w podbrzuszu - wskazanie
    do zabiegu), poziom markera CA-125 (w 90% raka jajnika jest on podwyższony).

    Myślę, że powinna Pani sprawę ewentualnego zabiegu przedyskutowac przede
    wszystkim z ginekologiem, ktory Pania prowadzi. W Pani przypadku za zabiegiem
    przemawiają przede wszystkim wiek oraz długi okres obserwacji torbieli, poza
    tym liczne mięśniaki macicy.

    Pozdrawiam serdecznie
  • 13.08.06, 08:58
    Witam i bardzo serdecznie dziekuje za odpowiedz. Ginekolog zaleca mi czekac do
    menopauzy bo jesli nic sie nie zmieni to operacji mozna uniknac
    bo "wynaczyniona"krew pozostanie a zmiany hormonalne zostana zatrzymane i to
    wszystko rozwiaze problem. ja chce uniknac operacji ale obawiam sie czy
    czekanie nie jest bledem. jednoczesnie przeczytalam na forum ze operacja guza
    pierwotnego mozeprzyspeszyc proces nowotworowy. Moj ginekolog jest zdania ze po
    menopauzie operacja nie bedzie potrzebna bo nowotwor juz sie z tej zamniany nie
    zrobi, a dowiedziala sie ze moze byc wrecz odwrotnie. Co mam zrobic ? Wiem ze
    decyzja nalezy do mnie ale tak malo wiem o tych sprawach.

    Bardzo prosze o pomoc i rade. Pozdrawiam i dziekuje za odpowiedz
  • 18.08.06, 19:08
    Witam ponownie,

    Tak jak juz pisalam wczesniej, trudno jest cos jednoznacznie Pani doradzic.
    Kazdy na pewno wolalby uniknac zabiegu, ktory jest duzym obciazeniem
    psychicznym i fizycznym. Z drugiej strony jednak tylko badanie
    histopatologiczne wycietej torbieli moze jednoznacznie okreslic jaki ona ma
    charakter.

    Co do obiegowej opinii, ze "operacja moze przyspieszac rozwoj nowotworu" to
    jest to myslenie jak najbardziej bledne. Owszem, sa dowody na to, ze jezeli
    usunie sie np. fragment guza nowotworowego pozostawiajac czesc w organizmie, to
    komorki zaczynaja sie szybciej dzielic, bo jak gdyby odczuwaja "strate" ale w
    przypadku doszczetnego usuniecia nowotworu o takiej reakcji przeciez nie moze
    byc mowy. W wiekszosi przypadkow wlasnie zabieg operacyjny jest jedyna metoda
    umozliwiajaca uzyskanie wyleczenia. Nie jest tez mozliwe spowodowanie, ze
    wyciecie lagodnej torbieli wywola nowotwor.

    Wiem, ze decyzja nie jest latwa. Moze warto skonsultowac sie z jeszcze jakims
    ginekologiem? Nie wiem skad Pani jest, ale osobiscie uwazam za autorytet prof
    Emericha (Gdansk - zreszta wielokrotnie wymieniany na forum), ktory ma duze
    doswiadczenie w tego rodzaju sytuacjach.

    Pozdrawiam serdecznie


  • 22.08.06, 11:10
    Witam i sedecznie dziekuje za odpowiedz.
  • 22.08.06, 13:28
    Jak to jest ,ze wzrost markera w czasie remisji choroby swiadczy o nawrocie
    choroby z od 2-6 miesiecznym wyprzedzeniem,wtedy rozumiem nie ma jeszcze
    guza,natomiast wiekszosc przypadkow nawrotu,to juz sa zajete narzady.Wiec jezeli
    marker rosnie ,to nie ma na co czekac,poniewaz zawsze jest to duze ryzko
    nawrotu?Ile czasu moze trwac najdłuzej remisja choroby?Chodzi mi o 3c-stadium
    zawansowania.
  • 07.11.06, 10:40
    Witam! W sierpniu 2005 r. miałam radykalną operację ginekologiczną z powodu
    raka jajnika. Wówczas miałam niespełna 41 lat. Mam pełną świadomość, że jednym
    cięciem zostałam wprowadzona w stan klimakterium. Potem leczenie chemioterapią
    (jak narazie z pozytywnym skutkiem) i przestrogi lekarza onkologa - żadnej
    chormonalnej terapii zastępczej, pomimo wieku. Jak dotąd nie zauważam u siebie
    objawów typowych dla klimakterium... ALE... - lekarz ginekolog, do którego
    chodzę na kontrole, zalecił mi przyjmowanie preparatu EVISTA i Gynodian Depot.
    Jego zdaniem powinnam zapobiegać osteoporozie itp. Nie wiem co mam robić???
    Czytałam trochę na temat tych medykamentów i mam mieszane odczucia, czy
    powinnam je stosować? Bardzo proszę o odpowiedź: - jaki jest wpływ tych leków
    na nowotwór? - czy w moim wieku (42 lata) skutki tak wczesnej menopauzy mogą
    być niebezpieczne? jak mam się zachować w stosunku do mojego lekarza
    ginekologa, jeśli należy odmówić przyjmowania tych preparatów?
    Z góry dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.
    Pozdrawiam
    Marzena
  • 30.05.07, 13:32
    Witam!
    Prośba wielka o pomoc. Proszę wyjaśnić mi, co sądzi pani na temat preparatu
    DETOX + formy vision.
    Co sądzą lekarze na ten temat.

    Moja mama ma podejrzenie raka jajnika, miała wodę w brzuchu i wyniki
    histopatologiczne wykazują obecność komórek nowotworowych w płynie,który został
    jej dwukrotnie ściagany z brzucha, a w jajniku ma guz - torbiel wielokomorową o
    srednicy ok 10 cm (mama jest po ubiegłorocznej operacji usunięcia macicy, bo
    miała mięśniaka). W szpitalu skierowano ją na konsultacje do centrum
    onkologicznego. Jutro jedziemy i tu sie pojawia problem.
    Dwa dni temu moja ciocia przywiozła mamie ten specyfik, na oczyszczenie
    organizmu i po konsultacji z lekarzem anastezjologiem, który rozprowadza ten
    specyfik, mama zadecydowała, żeby nie mówić lekarzowi onkologowi,o tym że go
    bierze, bo ten "lekarz" nie każe.

    Proszę o pomoc!!!! Mam sama o tym lekarzowi powiedzieć?? Bo takie stwierdzenie
    żeby nie mówić to mi się wydaje podejrzane i chore. Przeciez to może tylko
    zaszkodzić, a do mamy takie argumenty nie docierają, bo jej się wydaje że juz
    prawie umiera.

    Pozdrawiam i dziekuje za szybką odpowiedź.
  • 25.07.06, 12:29

    --
    mieux vaut tuer le diable
    que le diable no vous tue
  • 25.07.06, 22:17
    Czy wykonanie mammografi w młodym wieku (20 kilka lat) może byc powodem
    wystąpienia po paru latach raka piersi?
    A branie pigułek antykoncepcyjnych? Czy coś na ten temat wiadomo?
  • 26.07.06, 07:06
    mammografia nie wywołuje raka piersi, natomiast kilkuletni wywiad przyjmowania
    pigułek antykoncepcyjnych (powyzej 7 lat) zwieksza to ryzyko do 1.5 raza w
    porównaniu z normalnym ryzykiem populacyjnym.
    jezeli chodzi o "nabawienie się" raka piersi i późniejsze zachorowanie na raka
    jajnika, to rzeczywiście jest tak, że są zidentyfikowane konkretne mutacje genów
    i zespoły rodzinnych zachorowań w których w rodzinie, czy u jednej pacjentki
    moze wystąpic kilka nowotworów. nie ma to oczywiście charakteru "zakaźnego"
    tylko jest związane z nieprawidłowościami na poziomie genów.
    nie wiem od ilu lat wykonuje się mastektomie, choć wydaje mi się, że od
    kilkudziesięciu. może ktoś wie więcej?
  • 25.07.06, 22:24
    A czy nabawienie się raka piersi może w przyszłości grozić rakiem jajnika?
    Słyszałam, ze obie choroby mają ze sobą bardzo ścisły związek. Słyszałam też od
    kobiety, która miała amputację obu piersi, że dała sobie też wyciać jajniki "na
    wszelki wypadek", mimo, iż były zdrowe....

    I jeszcze coś - czy to prawda, że po zakończeniu leczenia raka piersi kobiecie
    nie wolno przez 5 lat zajśc w ciążę? Słyszałam, ze dlatego, iż rak jest na
    ogół "hormono-czuły", a w ciąży poziom hormonów się zwiększa. Czy ta informacja
    jest prawdą?

    I trochę z innej beczki - ale jestem po prostu ciekawa - od ilu mniej więcej
    lat wykonuje się mastektomie? A jak leczono raka piersi wcześniej, przed metodą
    amputacji piersi?
  • 26.07.06, 20:56
    Witam serdecznie,

    Jeżeli chodzi o współwystępowanie raka piersi i jajnika, to w niektórych
    przypadkach, jak już zresztą wspomniano na forum, u kobiety może występować
    genetycznie zwiększone ryzyko zachorowania zarówno na raka piersi i
    równocześnie raka jajnika. Dzieje się tak w przypadku obecności mutacji genów
    BRCA1 i BRCA2. U takich osób ryzyko rozwoju raka piersi jest bardzo wysokie,
    wynosi bowiem od 50-80% oraz 40% ryzyko zachorowania na raka jajnika.
    Badanie na obecność mutacji warto wykonać w przypadku zachorowania na raka
    piersi przed menopauzą, w przypadku obustronnego raka piersi, występowania raka
    piersi lub/i jajnika u kogoś z bliskich krewnych (matka, babcia, siostra).

    Co do antykoncepcji hormonalnej, to ogółem minimalnie podnosi ryzyko rozwoju
    raka piersi, ale.. w przypadku nosicielek mutacji genów BRCA sprawa wygląda
    trochę inaczej - wykazano, że antykoncepcja hormonalna w wieku poniżej 25 lat,
    trwająca powyżej 5 lat zwiększa ryzyko rozwoju raka piersi do 35%. Z drugiej
    strony stosowanie antykoncepcji u kobiet z mutacją po 30 roku życia, to ryzyko
    obniża. Wykazano także że jednocześnie stososwanie antykoncepcji hormonalnej
    obniża ryzyko zachorowania na raka jajnika, niezależnie od wieku.

    Co do zajścia w ciążę - generalnie po upłynięciu okresu 5 lat po zakończeniu
    leczenia, bez oznak wznowy choroby, w onkologii uznaje się daną osobę za
    wyleczoną. Decyzja co do możliwości zajścia w ciążę jest jednak bardziej
    złożona i indywidualna, zależna od wieku pacjentki, od rodzaju nowotworu,
    obecności receptorów hormonalnych i przebiegu leczenia.

    A co do mastektomii, to metody chirurgicznego leczenia raka piersi sięgają
    starożytności. Pod koniec XIX wieku standardem stała się mastektomia wykonywana
    techniką zbliżoną do dzisiejszej, tyle ze w dodatkowym usunięciem mięśnia
    piersiowego (tzw. Halsteda), którą zresztą wykonuje się w wybranych przypadkach
    do dzisiejszego dnia. Pod koniec XX wieku zaczęto stosować technikę, która jest
    obecnie metodą z wyboru - czyli mastektomię sposobem Pateya.


    Pozdrawiam serdecznie
  • 27.07.06, 10:06
    Dziekuję za odpowiedź
  • 15.08.06, 22:21
    Jeśli w efekcie chemioterapii guz piersi zniknął, a węzły chłonne nei są juz
    powiększone, to dlaczego lekarze mimo to chcą (musza?) wycinać całą pierś i
    cześć wezłów? Czy istnieje szansa, że wraz ze zniknięciem guza wszystkei
    komórki nowotworowe uległy w organiźmie zniszczeniu?
  • 15.08.06, 23:25
    Najpierw odpowiedź na ostatnie pytanie: mała, ale jest.
    Każdy cykl chemioterapii niszczy pewien rząd komórek nowotworowych (powiedzmy,
    że stały - jeśli na początku leczenia było 100.000.000 komórek, to po I cyklu
    pozostaje 10.000.000, po II 1.000.000 itd. oczywiście trzeba brać pod uwagę
    jeszcze repopulację, czyli odrastanie raka pomiędzy cyklami). Guz
    najprawdopodobniej zmniejszył się do rozmiarów niewykrywalnych w badaniu
    fizykalnym, albo został 'przerzedzony' - być może zupełnie zniknął. ALE tego nie
    da sie powiedzieć na 100%.
    Musisz też wiedzieć, że im większy wyjściowo guz, im rozleglejszy proces (zmiany
    w węzłach), tym większe ryzyko powstania zmian odległych - w kolejnych węzłach
    chłonnych, czy innych narządach. Z pojedynczych komórek może nastąpić wznowa
    procesu nowotworowego.

    Teraz pytanie pierwsze. Takie postępowanie bierze się z kilkudziesięcioletnich
    doświadczeń onkologów. Lekarz powinien Ci wyjaśnić, dlaczego podejmuje się taką,
    czy inną metodę. W każdym razie z tego co piszesz, to jeżeli nie było na
    początku operacji, guz musiał być duży - stąd na dzień dobry chemioterapia,
    mająca na celu umożliwienie wykonania operacji. Zbyt duże jest ryzyko miejscowej
    wznowy, żeby w tym stadium zaawansowania nie wykonać mastektomii, albo
    przynajmniej operacji usunięcia samego guza (o ile prze chemią był w jakiś
    sposób oznaczony) + węzłów chłonnych pachy.
    Pozdrawiam.
  • 31.08.06, 20:43
    Czy można przeprowadzać operację wycięcia piersi i węzłów chłonnych w okresie
    trwania chemioterapii? Dostaję chemię co 3 tygodnie. Chirurg chce mnie ciąć
    pomiędzy piątą a szósta chemią, a dokładnie w 4 dni po piątej chemii.
    Słyszałam, ze po chemii rany się trudniej goją. Czy to prawda? Na ile trudniej -
    czy ryzyko "paprania sie ran" jest rzeczywiście duże?
    Jeśli tak, to ile powinno się po chemii odczekać?
    Czy mam prawo nalegać aby kroili mnei dopiero po skończeniu całej chemii, tj.
    po szóstej kroplówce?
    A z kolei czy odwlekanie operacji o kilka tygodni (będąc cały czas na chemii)
    nie zagraża zbytnio mojemu zdrowiu?
  • 04.12.06, 01:20
    jestem 4 lata po mastektomii biore arimidex i chcialabym wiedziec czy produkty
    sojowe sa dla mnie wskazane czy nie?
    chodzi mi o to ze soja zawiera estrogeny roslinne a arimidex blokuje
    wytwarzanie estrogenow.
  • 25.07.06, 12:34
    --
    mieux vaut tuer le diable
    que le diable no vous tue
  • 10.10.06, 22:39
    witam, mój tata ma podejrzenie raka jelita z przerzutami do wątroby. diagnoza
    została postawiona na podst. usg (na wątrobie widać jedną biała plamę okrągłą)
    i wyniku dodatnim na krew utajona w kale, ojciec w ciągu ostatnich 3 miesięcy
    bardzo schudł. Czy na tej podstawie można wniskować że to nowotwór?????????
  • 13.10.06, 11:23
    Witam serdecznie,

    Obecność krwi utajonej w kale może być związana z różnymi schorzeniami,
    aczkolwiek, zawsze należy wykluczyć przyczynę nowotworową, szczególnie, jeśli
    obserwuje się gwałtowną utratę masy ciała i podejrzane zmiany na wątrobie,
    które oczywisćei też nie muszą oznaczać przerzutów. Aby to wyjaśnić, należy
    wykonać badanie TK jamy brzusznej oraz kolonoskopię. Pozdrawiam serdecznie
  • 25.05.07, 12:58
    Witam mam pytanie o wyjasnienie mi jakie są rokowania przy nowotworze
    pecherzyka żółciowego z przerzutami na węzły chłonne odszewnowe, watrobę,
    jelito grube i przypuszczamy że na kości bo pojawia sie okrutny ból kości i
    mięsni, chory nie był poddawany radioterapii ani chemioterapii, nowotwór jest 2
    stopnia złosliwości tyle sie dowiedziałam, jaką diete można stosować i czy jest
    jeszcze jakajkolwiek cień nadziei że cos mozna zrobić, pozdrawiam i dziękuje z
    góry za wyczerpujacą odpowiedź
  • 25.07.06, 12:35

    --
    mieux vaut tuer le diable
    que le diable no vous tue
  • 31.07.06, 20:58
    Witam,

    moja mama ma rozsiany prces nowotowory w klatce piersiowej... Ma tez przerzuty
    do kosci i bierze mnostwo lekarstw, aby ten nowotwor w kosciach zatrzymac - czy
    rzeczywscie jest to mozliwe, aby przerzut w kosciach nie postepowal?

    Dodam, ze mama czuje sie bardzo dobrze (mimo, ze rokowania sa zle) i jedynym
    probelem jest to ze nie moze chodzic.... ma zlamana kosc miedniczna ( nie mozna
    z tym nic zrobic) i jedyne co lekarze oferuja to radioterapie na ta noge -
    jedno tylko naswitlenie, ktore ma bol zniszcyc...
  • 31.07.06, 23:11
    Leki mające zahamować rozwój nowotworu w kościach to preparaty z grupy
    bisfosfonianów (podobne do tych stosowanych w osteoporozie). Można podawać je
    doustnie (słabo się wchłaniają, więc należy zachować ścisły reżim ich zażywania
    - najlepiej 4 tabletki [Bonefosu lub Sindronatu] jednorazowo, na dwie godziny
    przed posiłkiem), lub w postaci dożylnego wlewu raz na trzy-cztery tygodnie
    (Aredia, Pamifos).
    Te leki mają ograniczoną skuteczność (zwykle z czasem maleje), ale mogą też
    spowodować zmniejszenie bólu. Bisfosfoniany wbudowują się silnie w strukturę
    kości i są trudno rozpuszczalne, więc tkanka nowotworowa teoretycznie nie ma
    specjalnie jak sie rozprężać - ale aby ten efekt uzyskać, potrzebne jest
    przynajmniej kilka-kilkanaście tygodni zażywania leku, który z przewodu
    pokarmowego wchłania sie niespecjalnie...

    Przy rozsianym procesie nowotworowym nerki do kości w zasadzie inne leczenie w
    grę specjalnie nie wchodzi, niestety. Zaproponowana radioterapia paliatywna u
    wielu chorych przynosi znaczne, jeśli nie całkowite ustąpienie bólu.
    Jednorazowo podaje się w naszym ośrodku 8 Gy dawki promieniowania na pół
    miednicy z dwóch pól [przednie i tylne]. Przed radioterapią zwykle podajemy
    dożylnie steryd i lek przeciwwymiotny, ponieważ w polu napromieniania znajduje
    się nieco jelita - zaoszczedza się w ten sposób choremu nudności. W pierwszych
    kilku dniach ból może się nasilać, ale później powinien ustąpić.
  • 01.08.06, 15:43
    Andrzej,

    dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz.

    Jeszcze jedno mnie nurtuje. Mama ma zlamana kosc miedniczna (nie do operacji) i
    dlatego tez mama nie chodzi bo bo jest potezny.
    Zakladajaz, ze radioterapia paliatywna zaskutkuje u mamie przejdzie bol, czy
    wskazane jest chodzenie przy zlamanej kosci???

    dziekuje
  • 01.08.06, 23:55
    Jeśli mama chce chodzić i ma na tyle sił, to koniecznie z jakimś 'wspomagaczem'
    - typu kula łokciowa albo balkonik. Jeśli nie da się zrobić zespolenia
    ortopedycznie, to ograniczenie aktywności jest - niestety - najbardziej
    rozsądnym rozwiązaniem.
  • 25.07.06, 12:37

    --
    mieux vaut tuer le diable
    que le diable no vous tue
  • 12.09.06, 20:13
    Mniej więcej od stycznia tego roku mam problemy ze zdrowiem - stany
    podgorączkowe, nocne poty, bole nóg (głównie w nocy), utrata wagi, osłabienie.
    Lekarz rodzinny podejrzewając nadczynność tarczycy zlecił zrobienie poziomu
    hormonów i USG tarczycy. Wyniki obu badań były prawidłowe ale stwierdzono, że na
    szyi są powiększone węzły chłonne, niektóre połączone w pakiety (największy
    około 40 mm w osi długiej). Dostałam skierowanie do poradni hematologicznej.
    Hematolog zlecił badanie RTG klatki piersiowej i USG jamy brzusznej. Pomimo
    tego, że oba wyniki były prawidłowe zdecydował, że należy wykonać jeszcze
    biopsję. Chirurg stwierdził, że powiększone są również węzły nadobojczykowe.
    Węzeł (podżuchwowy) pobrano (w całości) do badania w maju. Wynik był opisany
    dokładnie jednym słowem - Lymphadenopathia - bez żadnego komentarza. Hematolog
    stwierdził, że w takim razie to nie jego działka i odesłał do rodzinnego, który
    nie wie co ze mną zrobić.
    Objawy w dalszym ciągu się utrzymują (oprócz tego, że ostatnio mniej się pocę w
    nocy), od maja schudłam jeszcze dwa kilo (w sumie około ośmiu od początku roku),
    obecnie waże 47 kg co przy moim 170 cm wzrostu jest zbyt niską wagą:( Staram się
    naprawdę dobrze odżywiać, niestety brak pozytywnych rezultatów w postaci
    upragnionych kilogramów.
    Węzły są w dalszym ciągu powiększone, zarówno te na szyi jak i nadobojczykowe
    (jednostronnie).
    Pani doktor czy istnieje możliwość, że wynik badania histopatologicznego
    pobranego węzła jest niemiarodajny?
    Naprawdę nie wiem co robić. Z góry dziękuje za odpowiedź.
  • 02.10.06, 12:01
    Witam serdecznie,

    Niestety nie moglam wczesniej odpisac. A jak wygląda w tej chwili morfologia
    (rozmaz?) Gdzie Pani sie leczy? W jakim jest Pani wieku? Ocena
    histopatologiczna wezlow jest bardzo trudna i jesli sa watpliwosci warto byloby
    aby preparat wezla ocenil jeszcze jeden niezalezny patolog. Pozdrawiam
  • 05.10.06, 22:15
    Witam
    Bardzo dziękuje za odpowiedź.
    Zajmował się mną hematolog z poradni przy Kinice Hematoonkologii i
    Transplantacji Szpiku Kostnego w Lublinie(SPSK nr 4). Biopsja i ocena
    histopatologiczna węzła zostały wykonane w SPSK nr 1 w ponieważ jest jakoś tak
    dziwnie, że Klinika Hematoonkologii mieści sie na jej terenie (a nie SPSK 4) i
    mają podpisane umowę, która umozliwia kierowanie pacjentów do nich na badania.
    Tylko,że pobrane próbki tkanek normalnie są wysyłane do badania na
    "Jaczewskiego" czyli do SPSK nr 4. W moim przypadku z niewiadomych przyczyn tak
    się nie stało, węzeł "nie wyszedł" ze szpitala tylko został przebadany na miejscu.
    Mam 26 lat.
    Podaje wyniki ostatniej morfologii:

    erytrocyty 4,0 mln/ul
    leukocyty 9,2 tys/ul
    hemoglobina 13,1
    hematokryt 37%
    MCV 90,9 fL
    MCH 31,1 pg
    MCHC 34,3 g/dl
    płytki krwi 223 tys/ul
    Limfocyty 10,1%
    inne (Eo, Bazo, Mono)1,2%
    neutrofile 88,7%
    limfocyty 0,9 tys/ul
    inne (Eo, Bazo, Mono) 0,1 tys/ul
    neutrofile 8,2 tys/ul
    RDW-CV 13,9%
    PDW 13,1%
    MPV 11
    P-LCR 34,1%

    Pozdrawiam serdecznie.
  • 13.10.06, 11:21
    Witam serdecznie, faktycznie wyniki badania nie wskazują aby przyczynę
    stanowiło jakieś schorzenie hematologiczne. Jest może troszkę zwiększony
    odsetek granulocytów, czy w ostatnim czasie miała Pani jakaś infekcję?

    Co do powiększonych węzłów chłonnych, to ja bym pokusiła się, tak jak pisałam
    wcześniej o to aby węzeł został zbadany przez niezależnego patologa, poza tym
    warto zrobić badania w kierunku chorób zakaźnych, które mogą dawać powiększenie
    węzłów chłonnych (na początek przeciwciala przeciwko toxoplazmozie,
    cytomegalii, boreliozie - IgM, IGG, poza tym antygen HBS, oraz przeciwciała
    antyHCV). Pozdrawiam serdecznie, proszę dać znać jak tam
  • 10.12.06, 20:49
    Zadałam już jedno pytanie pod nagłówkiem "rak szyjki macicy", na razie bez
    odpowiedzi :( Tymczasem mam kolejne, nawiązujące po części do poprzedniego.
    Dziś dowiedziałam się, że mój dziadek ze strony ojca zmarł na białaczkę, mama 2
    lata temu na chłoniaka. Chciałabym zrobić badania genetyczne oraz wszystkie inne
    potrzebne, aby sprawdzić jak duże mam ryzyko zachorowań na te choroby i jakie
    badania regularnie przeprowadzać, aby w razie czego wykryć je na czas.

    Bardzo, bardzo proszę o odpowiedź do jakich lekarzy powinnam iść, jakie badania
    wykonać-mój bliski kolega właśnie leży 2 tydzień na oddziale onkologicznym i
    walczy z białaczką-jego babcia zmarła na tą chorobę-bardzo się boję.



  • 25.07.06, 12:38

    --
    mieux vaut tuer le diable
    que le diable no vous tue
  • 27.07.06, 08:33
    Witam.
    W 2003r. udałam się do oknologa gdyż wyczułam na szyji trzy bolące ruchome
    kuleczki. Najpierw udałam się oczywiscie do laryngologa który stwierdził ze to
    jakieś zwapienie, ze musiałam mieć jakiś stan zapalny. Jednak nie dawało mi to
    spokoju (babcia, wujek umarli na nowotwór, obecnie ciocia ma nowotwór piersi).
    Na wizycie lekarz obejrzał mnie dokładnie, przeprowadził wywiad i stwierdził ze
    wszystk ok, ze ma obserwować czy nie rośnie.
    Od ostatniej wizycie nic się nie zmieniło, węzły dalej są powiększone - ale nie
    rosną, często mnie bolą, cała szyja - zwłaszcza przy przeciągach i zimą. Nie
    miałam zadnej utraty wagi, nie pocę się, nie mam bóli poalkoholowych. Jedynie
    pobolewają mnie te węzły.W zwiazku z tym mam pytanie czy powinnam wybrac się do
    jeszcze jednego lekarza teraz na konsultacje. Przyznam szczerze ze spędza mi to
    sen z powiek. Mam małe dziecko i muszę być zdrowa. Z drugiej strony boję się
    iść:) Czy mogą być jakiekolwiek podejrzenia z ww opisanych dolegliwości ze
    dzieje się coś złego?
    --
    Oliwia - mój największy skarb.
  • 27.07.06, 14:17
    Witam serdecznie,

    Węzły chłonne szyjne często bywają powiększone, głównie z powodów infekcyjnych.
    Zdarza się, że w sezonie zimowym, kiedy stymulacja czynnikami infekcyjnymi jest
    większa, stają się powiększone i bolesne. Niepokój onkologiczny może budzić
    powiększenie przede wszystkim węzłów w okolicy obojczyka (nadobojczykowe,
    podobojczykowe), także węzły które są niebolesne, twarde oraz zrośnięte w
    pakietach. Także objawy takie jak: stany podgorączkowe, gorączkowe, osłabienia,
    łatwe siniaczenie, spadek masy ciała.

    U Pani myślę, że warto wykluczyć przede wszystkim przewlekłe stany zapalne dot.
    jamy ustnej i gardła (wizyta u stomatologa -panoramiczne jamy ustnej oraz
    zdjęcie zatok). Poza tym na pewno warto wykonać badanie morfologii krwi
    obwodowej wraz z rozmazem (najlepiej ręcznym) oraz RTG klatki piersiowej.
    Proszę w każdym razie się nie martiwć na zapas - zbadać się warto, ale
    prawdopodobnie się okaże, że to po prostu taka Pani uroda.

    Pozdrawiam serdecznie
  • 27.07.06, 22:28
    Dziękuję za odpowiedź.
    Proszę wybaczyć banalne pytanie ale które to są węzły nadobojczykowe i
    podobojczykowe?
    Jeśli chodzi o moje powiększone węzły to znajdują się po lewej stronie szyji
    jeden mniej więcej po środku, natomiast dwa dość nisko. I teraz nie wiem czy te
    dwa niski mam uważać jako nadobojczykowe?
    Dziękuję.
    --
    Oliwia - mój największy skarb.
  • 01.08.06, 12:21
    Odnosnie lokalizacji wezlow chlonnych, przesylam link:
    www.droid.cuhk.edu.hk/web/specials/lymph_nodes/lymph_nodes.htm
    Tlumaczenie polskie:
    1.wezly podbrodkowe
    2. wezly podzuchwowe
    3. wezly chlonne okolosliniankowe
    4. wezly chlonne szyjne gorne
    5. wezly chlonne szyjne srodkowe
    6. wezly chlonne szyjne dolne
    7. wezly chlonne nadobojczykowe

    Na obrazku nie ma wezlow podobojczykowych - znajduja sie one w rzucie wezlow
    nadobojczykowych, tyle ze pod obojczykiem.

    Mam nadzieję, że to wyjasni Pani watpliwosci. Pozdrawiam serdecznie i zycze
    zdrowia
  • 31.07.06, 12:51
    Dr Magdalena (magdusiek2)- lekarz medycyny, robi specjalizację z onkologii
    klinicznej.

    --
  • 31.07.06, 17:53
    Witam Bardzo proszę o odpowiedż1 Pani doktor jestem po
    operacjimoszczędzającej , chemioterapii i radioterapii. Minęło 2 lata. Ale od
    miesiaca zauważyłam siniaki w kilku miejscach. Nie bardzo pamietam
    wszystkie ,że sie udzerzyła. Jestem spanikowanai! Zaznaczę ,że mam leupenie
    Teraz doszłam do 3000 białych) Co mi Pani poradzi,. Jakie zrobić wyniki.
    Dziekuję.
  • 01.08.06, 07:24
    sądząc po opisie mogę sie domyślać, że powodem leczenia był rak piersi. jeżeli
    dobrze rozumiem, leczenie zakończono i pozostaje pani w obserwacji. czy
    lekopenia jest jedyną nieprawidłowością w morfologii? proszę się nie martwić na
    zapas. proponuję pójść do lekarza pierwszego kontaktu i poprosić o skierowanie
    na morfologię z rozmazem, koagulogram (układ krzepnięcia) i badania biochemiczne
    (ze szcególnym uwzględnienie t.z.w. prób wątrobowych) i z tymi wynikami, oby
    były dla Pani korzystne- do prowadzącego onkologa. życzę wszystkiego dobrego (w
    szczególności dobrych wyników ;-)
  • 01.08.06, 16:31
    Dziekuję bardzo serdecznie za odpowiedź. Pani doktor, mam ostatnie
    wyniki ,które sama dla siebie robiłam nigdzie ich nie konsultowałam.
    Leukocyty-3.100
    Erytrocyty-4,39 mln/ul
    hemoglobinia-12,4 g/dl
    hematokryt 36,8 %
    MCV-83,8 fl
    MCH- 28,2 pg
    MCHC - 33,7 g/dl
    płytki krwi- 136 tys/ul
    limfocyty 35,9 %
    inne(Eo,Bazo,Mono) 10,8 %
    neutrofile 53,3 %
    Limfocyty 1,3 tys/ul
    inne (Eo,Bazo,Mono) 0,3 ty6s./ul
    neutrofile 1,9 tys/ul
    Rozmaz manualnie:
    granulocyty pałaczkowate-3 %
    granulocyty segmentowe 54%
    limfocyty 37 %
    monocyty - 1 %
    Żelazo-61 ug/dl
    LDH 296
    OB 12
    AspaT 25
    Alat 33
    Byłabym bardzo wdzięczna za interrpretacje wynków. Panikuję i robie sama co
    miesiąc wyniki.W najblizszym czasie wykonam , które Pani mi sugerowała w poście
    wyżej. Pozdrawiam serdeczbnie.Barbara
  • 01.08.06, 17:40
    ;-) pracowicie wpisała Pani wszystkie wyniki. Na wydruku z pewnością są wpisane
    normy (zazwyczaj "widełki" ujęte w nawiasie)- warto się im przyjrzeć, ponieważ
    każde laboratorium ma własne normy i wyniki graniczne łatwiej interpretować
    znając wartości obowiązujące w Pani ośrodku. Wydaje się, że są nieznacznie
    obniżone parametry morfologii dotyczące wszystkich układów (aczkolwiek
    podkreślam- zalezy to od obowiązujących norm)
    Myślę, że najrozsądniejsze co może Pani zrobić to wziąć te wyniki i pójść do
    swojego onkologa, który kontroluje/kontrolował Panią po leczeniu. Może okaże
    się, że te wartości pozostają stabilne w porównaniu z poprzednimi wynikami? A
    jeżeli okaże się, że badania "pogorszyły" się być może skieruje Panią na
    diagnostykę. Prosze nie panikować, tylko dac sie zbadać zaprzyjaźnionemu
    doktorowi ;-)
  • 02.08.06, 12:12
    Witam
    mam 33 lata. Od pewnego czasu (ok. 2 lat) boli mnie kręgosłup. Przeczytałem
    gdzieś na Waszym forum, o "opasającym bólu od żołąka do kręgosłupa" i to
    właśnie cos takiego. Na całym ciele (kilkanaście sztuk) robią mi sie jakieś
    guzki, określone przez dermatologa jako włókniaki. mam powiększone węzły
    chłonne szyi (stale tak samo) i pobolewają mnie pachy. Mam kłopoty z żoładkiem,
    zaburzenia w defekacji i bolesne wypróżnienia. Miałem gastroskopię i oprócz
    brodawek i wżerów nic tam nie ma. Mam podwyższone o 100 5 wszelkie próby
    wątrobowe. pobbolewają mnie jądra. Na domiar, cały czas czuję się jakbym był
    przeziębiony. Pocę się, mam poranne dreszcze bardzo uciążliwe. Odwiedzam
    lekarzy specjalistów w ramach ich praktyk w klinikach prywatnych (abonament z
    pracy) ale jednogłośnie twierdzą, ze jestem hipochondrykiem a nawet
    kancerofobem. A ja tylko się martwię i wydaje mi się, ze zdrowy człowiek nie
    powinien tak się czuć. Co mogę zrobić, żeby komleksowo się zdiagnozować i mieć
    pewność co to jest. mieszkam w Gdańsku. Do kogo się zwrócić.
    PS. To forum to świetny pomysł w poważnej materii. Gratuluję. moja mama i
    dziadek zmarli na raka. Szkoda, ze wtedy was nie spotkałem.
  • 03.08.06, 14:25
    Witam serdecznie,

    Własciwie najbardziej niepokojące w calej pana sytuacji jesr podwyzszenie
    enzymow watrobowych- nie napisal Pan w sumie konkretnych wartosci, ale nawet
    niewielkie podwyzszenie moze czasami wskazywac na obecnosc wirusowego zakazenia
    watroby. Wirusowe zakazenie watroby (typu B lub C) cechuje sie zazwyczaj
    utajonym przebiegiem, w niewielu przypadkach w chwili zakazenia rozwija sie
    pelny obraz choroby z zoltaczka, w wiekszosci moga sie pojawic objawy
    grypopodobne - min powiekszenie wezlow chlonnych, bole kostno-stawowe, bole
    zwiazane z przewodem pokarmowym. Mysle, ze jezeli do tej pory nie mial pan
    jeszcze badan w tym kierunku nalezy wykonac: poziom przeciwcial antyHCV,
    antygen HBS oraz przeciwciala anty HBS. Dodatkowo radzilabym takze zrobic
    morfologie krwi wraz z rozmazem (najlepiej recznym), ewentualnie RTG klatki
    piersiowej oraz USG jamy brzusznej.
    W dalszej kolejnosci polecalabym zrobienie badan w kierunku wirusa CMV
    (przeciwciala w klasie IgG i IgM) oraz toksoplazmozie (podobnie IgG i IgM).

    Pozdrawiam serdecznie
  • 08.08.06, 09:14
    Moja mama zmarła 1,5 tygodnia temu właśnie na nowotwór piersi.
    Rozpoznanie:
    1. rozpoznanie histopatologiczne
    CARCINOMA INVASIVUM MAMMAE
    ER i PGR - UJEMNE
    HER2 (3+) -badanie robione 2 razy... taki sam wynik
    2. rozpoznanie anatomopatologiczne:
    CELLULAE CARCINoMATOSAe

    Moje pytanie:
    Jezlei w rodzinie nie było żadnych przypadków nowotworów piersi na przestrzeni
    2-3 pokoleń, jakie jest prawdopodobieństwo, że jestem "naznaczona"
    genetycznie ?.

    Ja, trzy tygodnie temu (przed śmiercią mamy)robiłam badanie USG sutka, oraz
    narządów rodnych.Badania bez zastrzeżeń. Czy powinnam wykonać jeszcze
    mammografię ?
  • 12.08.06, 17:54
    Witam serdecznie,

    Wystapienie jednego zachorowania na raka piersi wsrod krewnych I stopnia, pod
    warunkiem, ze Mama zachorowala po 40 roku zycia, wynosi okolo 1,8% (tzn ze 1,8
    kobiet na 100 zachoruje na raka piersi w ciagu zycia).

    Warto też udać się do Poradni Genetycznej celem sprawdzenia czy nie jest Pani
    nosicielka mutacji genu BRCA, ktora zwieksza istotnie ryzyko zachorowania na
    raka piersi (i rowniez jajnika) i moze byc dziedziczona.

    Co do badan przesiewowych to wyglada to tak:
    - Samokontrola – comiesięcznie od 20 roku życia
    - Palpacyjne badanie lekarskie, co pół roku w wieku 20-25 lat
    - USG – od 25 roku życia, co 12 miesięcy
    - Mammografia – od 35 roku życia, co 12 miesięcy

    Pozdrawiam serdecznie
  • 15.09.06, 08:25
    Witam,
    mam pytanie odnośnie badn genetycznych. Mianowicie moja Mmamusia miała raka
    piersi. Po ośmiu miesiącach walki przegrała z chorobą. Ale jeszcze jak żyła, to
    razem z Nią i moją siostrą udałyśmy się do Poradni Genetycznej i... tam
    usłyszeliśmy, że badanie to owszem zrobią ale tylko Mamie. A jak okaże się, że
    ma ona geny mutujące, to oni sami nas znajdą. W tej chwili nie mają podstaw
    żeby nam takie badania wykonać. Do dzisiaj "nikt nas nie poszukał". Czyli
    tłumaczę sobie, że Mama nasza nie miała genu mutującego, ale czy to zmniejza
    nasze ryzyko zachorowania na raka? Dodam, że mojego taty siostra zmarła również
    na raka piersi. Mamy najbliższa kuzynka również zmarła na nowotwór. To wszystko
    było w ankiecie. Bardzo mnie nurtuje mnie ten nie dokończony przez nas temat.
    Tym bardziej, że dokładnie w rok po postawieniu diagnozy mojej Mamie, u mojej
    siostry znaleziono guzka w piersi, który miała operacyjnie usuwany. Bogu dzięki
    nie był złosliwy. Czy badań tych rzeczywiście nie można było wykonać? Zrobiła
    bym te badania odpłatnie, ale słyszałam, że są bardzo drogie.Z góry dziękuję za
    odpowiedź. Małgosia.
  • 09.08.06, 01:13
    Skierowalam tutaj swoje pytanie do specjalisty, niestety zostalo wykasowane.
    Ponawiam swoje pytanie w takim badz razie. Jestem daleko poza domem, i
    chcialabym zeby ktos mi cos powiedzial na temat mojego stanu zdrowie, niestety
    narazie nie trafie do lekarza z powodu braku ubezpieczenia poza granicami
    kraju.
    Od pewnego czasu czuje cos dziwnego w gardle, jakby cos mi przeszkadzalo,
    ostatnio deszlo do tego zatkane ucho, mam rowniez wrazenie jakbym miala
    spuchnieta szyje po stronie tego czegos... Czy to moze byc rak, czy moze to byc
    rozniez cos innego? Czy moze byc to spowodowane zepsutyym zebem po wlasnie tej
    samej stronie, bardzo sie boje, obawiam sie ze zaczynam panikowac. Bardzo
    chcialabym sie udac do lekarza tutaj ale nie mam jak... Brak samochodu, brak
    orjentacji w terenie. Prosze o odpowiedz.
    Bardzo przwepraszam admina forum za ponawianie postu, batrdzo mi zalezy na
    opinii lekarza.
    PS Czasami mam wrazenie ze mi to przechodzi, ide zapominam o tym, dopiero jak
    sobie przypomne znowu objawy nasdilaja sie... Nie wiem co mam myslec, boje sie.
    Odrazu po powrocie do Polski udam sie do lekarza ale to dopiero w polowie
    wrzesnia...
    Pozdrawiam, prosze o jakas odp.
  • 10.08.06, 23:11
    Bardzo proszę podpowiedzcie mi, który ośrodek w POlsce specjalizuje się w
    leczeniu drobnokomórkowego raka płuc. Rok temu wykryto go u mojej mamy, jest po
    leczeniu chemią i radioterapią z dobrym skutkiem. Podczas czerwcowej kontroli
    lekarze mieli jedynie zastrzeżenia do morfologii - ale jak twierdzili po takich
    przejściach i tak jest ona całkiem przyzwoita. Sama mama skarży się jedynie na
    uszkodzony słuch (mimo leczenia nie ma tu poprawy) na problemy ze spaniem i
    wchodzeniem na 3 piętro. Tak poza tym funkcjonuje praktycznie tak, jak przed
    chorobą. Pracuje sobie na działce, wszystko w domu (łącznie z myciem okien)
    robi sama i nie chce nawet, żeby jej pomagać. Nie mniej mam świadomość dużego
    zagrożenia, jakie niesie ten nowotwór, więc chciałabym by mamę skonsultowali
    jeszcze inni onkolodzy. Mama leczy się w Szczecinie (Zdunowo i CO na GOlęcinie)
    Z góry dziękuję za sugestie. Agnieszka
  • 10.08.06, 23:46
    Nie wiem czy jest jakiś ośrodek, który specjalizuje się w leczeniu tego typu
    raka płuc? Jest tyle wykrywanych przypadków, że w każdym postępowanie jest
    podobne. Najpierw chemio-radioterapia, potem ewentualnie napromienianie
    mózgowia. No i stresujące wszystkich - i chorych, i rodziny, i lekarzy -
    obserwacje. Jeśli dochodzi do wznowy, to zwykle rak jest oporny na następne
    chemie, jeśli nie - to chwała Bogu. Tak z grubsza na ten temat. Może ktoś
    jeszcze coś dopowie.
    Pozdrawiam.
  • 11.08.06, 18:17
    Dziękuję za odpowiedź. POstępowanie u mamy było dokładnie takie, jak mówisz -
    chemia, naświetlania klatki piersiowej i bezpośrednio potem - profilkatyczne
    naświetlanie głowy. Teraz czekamy na kolejne wizyty i modlimy się, by nie było
    wznowy. Pozdrawiam, Agnieszka
  • 16.08.06, 08:38
    ja mam jeszcze jedno pytanie w związku z moją mamą. Mama skończyła leczenie
    (drobnokomórkowy rak płuc ograniczony do jednego miejsca) w połowie lutego. W
    marcu była na pierwszej kontroli, kolejna była w czerwcu. Onkolog, który
    prowadził radioterapię, wyznaczył termin kolejnej wizyty na październik, drugi
    onkolog (ten co diagnozował i podawał chemię) dopiero na grudzień. Czy to nie
    są za duże odstępy pomiędzy wizytami? Przecież po pół roku mogą być wznowa lub
    przerzuty nie do opanowania. Z drugiej strony mam świadomość, że nie można zbyt
    często wykonywać tomografii, czy zwykłych prześwietleń, bo to też nie jest
    całkiem obojętne dla zdrowia... Pozdrowienia, AGnieszka
  • 18.08.06, 18:08
    Mama ostatnio miała robioną pod sam koniec kwietnia tomografię głowy. W czerwcu
    była na kontroli u onkologa i miała robione RTG klatki piersiowej (poprzednie w
    kwietniu przy przyjęciu do szpitala)). Dzisiaj poskarżyła mi się, że czuje
    jakiś nietypowy ból głowy i chciałaby dla pewności zbadać, czy nie ma
    przerzutów do głowy (mama ma zdiagnozowanego drobnokomórkowego raka płuc). Czy
    kolejna tomografia w stosunkowo krótkim odstępie czasu nie będzie dla mamy
    szkodliwa?
  • 19.08.06, 11:36
    moj tato (palacz) zaczal pluc krwia. odwiezlismy go do szpitala. juz
    drugi tydzien tam lezy. najpierw nie mowili nic. kilka dni temu powiedzieli,
    ze zmiany sa i ze wytna plat pluca, poki tato jest w dobrej kondycji. (nie ma
    powiekszonych wezlow chlonnych, w zasadzie oprocz utrudnionego oddychania okaz
    zdrowia) tymczasem dzisiaj lekarz powiedzial mu wprost: pluca ma pan w takim
    stanie, ze operacji moze pan nie przezyc. czy jest jakis
    osrodek dla ktorego stan pluc bedzie mniejszym problemem ? ktory osrodek jest
    w kraju najlepszy ? czy trudno sie tam dostac ? czy szukac osrodka, czy modlic
    sie ?
  • 22.08.06, 19:56
    Witam serdecznie,

    tomografie generalnie bezpiecznie mozna powtarzac raz na pol roku, ale jesli sa
    wskazania to mozna oczywiscie czesciej (mozna rozwazyc ewentualnie rezonans).
    Dobrze by tez bylo, zeby Mame zbadal neurolog.
    Pozdrawiam
  • 21.08.06, 12:20
    Badania mojej mamy -GGTP przeszło 600, marker CEa 74,9 przy normie 0-3 , guz
    przełyku i zwężone światło przełyku , trudności z przełykaniem-ból. RTG nie
    wykluczyło zmian rozrostowych w przełyku. Czy to może być jakieś zapalenie
    czy rak? Proszę o szczera i szybką odpowiedz.Do specjalisty idziemy za dwa
    tyg.jednak bardzo chciałabym wiedzieć co to jest-czekanie wykańcza mnie
    nerwowo. dziekuję.
  • 21.08.06, 21:02
    Na podstawie tych danych trudno cos powiedzieć jednoznacznie, ale niestety
    hipoteza raka przełyku jest bardzo prawdopodobna. Ostateczna weryfikacją
    ewentualnej choroby nowotworowej będzie zapewne badanie histopatogiczne wycinka
    pobranego z guza. Jeżeli obraz Rtg jest niejasny trzeba zrobić gastroskopię
    (obejrzeć przełyk, żołądek) i pobrać wycinki ze zmian. Czy mama schudła? Czy
    poza bólem są jakieś inne dolegliwości?
  • 21.08.06, 21:56
    Guz był badany histopatologicznie ale tylko z powierzchni -dalej nie było
    dojścia. Badanie to nic nie wykazało , lekarz stwierdził, że to mało bo dalej
    nie ma dojścia. Gastroskopia nie wchodzi w grę bo nie ma tez dojścia. Światło
    przełyku zwężone jest do 1 cm. mama od kwietnia schudła około 15 kg.Poza bólem
    przy przełykaniu(tylko mocno rozdrobnione pokarmy , płyny)nawet śliny, która
    czasem się cofa praktycznie nic mamę nie boli. Jest załamana i nerwowa. Bolą ją
    jeszcze kości-najbardziej ramiona i nogi-stawy.
  • 22.08.06, 00:20
    Prawdopodobnie tak. Zapalenie jest niestety mało prawdopodobne. Wyniki
    biochemiczne (podwyższony CEA, GGTP) wskazują, że coś się dzieje w wątrobie (w
    całkształcie obrazu najbardziej prawdopodobne są przerzuty, ale niekoniecznie).
    To nie musi być rak przełyku, ale jakikolwiek guz lity ('solid tumor') z
    przerzutami do wątroby.
    Miałem jakiś miesiąc temu chorą z podobnymi objawami, ale koniec końców okazało
    się, że to rak płuca z przerzutami w węzłach śródpiersia.
    Trzeba zrobić porządniejszą diagnostykę - KT, USG brzucha no i jakoś spróbować
    zweryfikować tą zmianę.
    Obym się mylił.
  • 22.08.06, 21:33
    Dzieki za wyjaśnienie. Dzisiaj byłyśmy na KT, jutro lekarz ma odebrać wyniki i
    idziemy na wizytę. Zobaczymy co dalej. Cały czas mam jakieś czarne myśli .Z
    drugiej strony wolę myślec źle a potem może się mile rozczaruję. W głebi ducha
    jestem jednak optymistką. Z tego , co piszesz wnioskuję, że jesteś lekarzem.
    Mam jeszcze jedno pytanie. Lekarz prowadzący powiedział, że reszta i tak będzie
    należala do decyzji chirurga. Z tego, co wyczytałam to raczej nie zawsze takie
    guzy są operowalne.Powiedział również , że w ostateczności (paliatywnie????)
    może tu być założony stent. Jak to wygląda dalej co może mamę czekać. bede
    wdzieczna za odpowiedź . Jutro do lekarza i.....Trzymajcie kciuki bo bardzo się
    boję :(.
  • 22.08.06, 22:59
    Cokolwiek więcej można będzie powiedzieć po KT.
  • 23.08.06, 21:03
    Witam, byłysmy dzisiaj u lekarza, miał wyniki KT. Na pytanie o raka
    powiedział "nalezy się cieszyć, że nigdzie nie nacieka, i węzły są czyste"o
    wątrobie nie wspomniał. Konsultował sprawę z chirurgirm -onkologiem, mówił o Kt
    ale nic z tej terminologii medycznej nie zrozumiałam. KT nie dał powiedział ,
    że jutro odbędzie jeszcze konsultację i zadzwoni gdzie dalej. Mówił, że
    operacja bedzie trudna bo guz jest na 6 cm i na wpuście żoładka. O wątrobie nic
    nie powiedział. Co dalej?
  • 02.09.06, 22:28
    Mama jest w szpitalu....miala mieć usuwany przełyk i zoladek...po otwarciu
    załozono jedynie gastrostomie...nie dało się nic usunąć. Czekamy na wyniki
    histopatologii (mają byc w czwartek).Karmia mamę przez rurkę do zoładka....cały
    czas wymiotuje fusami...Lekarz powiedział ze raczej tutaj chemia nie wchodzi w
    grę....Mama nie wie ...może się domyśla,wiem , że kiedy bedą wyniki musimy jej
    powiedzieć...Czy to rzecywiście koniec???????Kiedy na nia patrze , gdybym nie
    wiedziała ze jest chora nic bym nie zauważyła....Wiec jak to może być koniec???/
  • 15.09.06, 22:15
    no tak niewiedza szwankuje, mama ma założoną jejunostomię, na początku jelito
    sie wokół niej okręciło i konieczna była druga operacja. pobrano wycinek z
    węzła chłonnego i okazał się czysty. W lipcu miała robioną gastroskopię i nie
    można było jej wykonać bo było zbyt wąskie światło przełyku , wczoraj ją
    zrobiono (inny szpital) i dotarła do żołądka-przy tym pobrano wycinki na
    badanie hist-pat. Proszę powiedzieć jak to możliwe , że teraz takie badanie
    było możliwe do wykonania a wcześniej nie?.Czy ten guz mógł się samoistnie
    cofnąć, zmiejszyć? Czy tylko na podstawie TK i markera CEA (74,9) można
    stwierdzić , że to nowotwór złośliwy? Będę wdzieczna za odp. Pozdrawiam.
  • 24.08.06, 10:52
    Czy ktoś może mi powiedzieć, co oznacza taki wynik WBC 0,2 x10^ 3/uL
  • 25.08.06, 19:15
    Norma wartości leukocytozy we krwi wynosi od 4-10 x10^3 /ul, zatem taki wynik
    cechuje stan glebokiego niedoboru leukocytow, trudno cos wiecej powiedziec nie
    majac wiecej danych. Pozdrawiam
  • 28.08.06, 17:50
    Rak slinianki żłosliwy, czy po usunięciu odnawia się , jakie są rokowania
    czy spotkała sie pani z takimi przypadkami. W necie jest b mało inf. na ten
    temat.W biopsji wyszło ,że zlośliwy.prosze o odp.
  • 30.08.06, 14:17
    Witam serdecznie,

    Wszystko zalezy tak naprawde od podtypu nowotworu, co mozna stwierdzic dopiero
    w badaniu histopatologicznym wycietego guza. Generalnie nowotwory slinianek
    leczy sie przede wszystkim operacyjnie, w niektorych przypadkach jezeli
    zaawansowanie guza nie pozwala na przeprowadzenie zabiegu, lub w przypadku
    dodatnich marginesow wyciecia stosuje sie radioterapię. Niektore nowotwory
    slinianek maja faktycznie tendencje do nawracania.

    Pozdrawiam serdecznie
  • 28.08.06, 23:17
    Witam.
    Bardzo proszę o podpowiedź, czego możemy jeszcze próbować, aby zniwelować
    duszności, kłopoty z oddychaniem, "zatykanie" (bolesne w klatce)? Tatuś ma 59
    lat, od niecałego roku jest leczony. Były naświetlania, potem stale chemia,
    którą przyzwoicie znosił. Do tej pory, ponieważ - pomimo ogólnych bardzo
    dobrych wyników - nagle okazało się, ze ma potężną anemię. Podano mu trochę
    krwi, ale od razu powiedziano, że powinien dostać więcej - ale nie ma...
    Aha, i uporczywa czkawka - od ok. 2 tygodni prawie nie ustaje. Aż się boję
    powiedzieć, że właśnie dziś prawie jej nie było, ale to faktycznie pierwszy
    taki dzień... Normalnie czka w dzień i w nocy, słabiej, mocniej... aż go gardło
    boli od tego. Je, ale jednocześnie strasznie chudnie znowu...
    Czy to możliwe, że - robiąc podstawowe badania w centrum onkologii co 2-3
    tygodnie przed każdą chemią - lekarz nie zauważył anemii?????? Aż Tatuś zaczął
    słaniać się na nogach na kolejnej wizycie, dopiero wówczas został skierowany do
    szpitala, aby przyjrzeć się tym wszystkim objawom... Niewiele zdziałali poza tą
    dawką krwi... Powiedzieli, że powinien ją dostawać co jakiś czas teraz... Ale
    jak to - my mamy o tym przypominać lekarzowi czy lekarz ma to zlecać...? Bo to
    padło tak..., do nie wiadomo kogo raczej...
    Pomijam, że pani doktor na sali pełnej ludzi wprost powiedziała podniesionym
    tonem "nie ma krwi - nie będzie przetaczania!"... A to usłyszeliśmy po tym, jak
    cichym, zbolałym głosem powiedzieliśmy, że, niestety, nikt z najbliższej
    rodziny nie może być - ze względów medycznych - dawcą krwi. Ale że postaramy
    się kogoś znaleźć. Nie pomogło. Nie ma to nie. Ale to dygresja tylko... PRoszę
    o informację w spr. pytań na początku...
    Dziękuję.
  • 30.08.06, 14:29
    Witam serdecznie,

    jeżeli poziom czerwonych krwinek i hemoglobiny jest niski, duszność jest
    niestety jednym z objawów, z którymi cięzko się walczy, ponieważ wynika z
    ogólnego niedotlenienia organizmu. Jeżeli istnieją wskazania do przetoczenia (
    w zalezności od osrodka, zwykle Hgb ponizej 7 g/dl z towarzyszącymi objawami)
    krew powinna być podana - zwykle jest taka mozliwość w szpitalu rejonowym -
    jeżeli nie w jednym (skoro maja Państwo takie zle doswiadczenia) to trzeba
    sprobowac w innym (skierowanie do szpitala powinien wsyatwic lek rodzinny).
    prosze sie takze zorientowac (lek onkolog prowadzacy) czy u taty bylaby
    mozliwosc zastosowania erytropoetyny (hormon, ktory stymuluje produkcje
    czerwonych krwinek) - niestety tylko w leczeniu szpitalnym, bo ambulatoryjnie
    nie jest refundowana. Poza tym na pewno tata powinien przyjmowac preparaty
    zelaza np. Hemofer F 2x1 tbl.
    W zwiazku z utrata wagi ciala mozna stosowac lek Megace (recepta od
    rodzinnego), poza tym gotowe preparaty typu Nutridrink ( w aptece bez recepty -
    co najmniej 2 kartoniki dziennie), do pokarmow mozna dodawac Protifar
    (uzupelnia bialko).
    co do czkawki, to trudno powiedziec na jakim jest tle, byc moze w zwiazku z
    uszkodzeniem sluzowki po chemioterapii mozna stosowac takie leki jak:
    metoclopramidum (3x1 tbl dziennie), NoSpa (2x2 tbl), ewentualnie haloperidol w
    kroplach - wszystkie leki moze przepisac lek rodzinny.
    A jak w tej chwili wyglada sprawa z jego choroba (rozumiem ze to rak jelita
    grubego?)
    Pozdrawiam serdecznie
  • 02.09.06, 09:42
    Witam!
    Mój mąż trafił do szpitala, gdzie zdiagnozowano u niego zator płucny i liczne
    skrzepy w nogach i jamie brzusznej. Spośród przyczyn wyeliminowano długotrwałe
    unieruchomienie, żylaki, zawał serca, choroby i wady serca, urazy i złamania,
    otyłość. Jak duże jest prawdopodobieństwo, że przyczyną może być nowotwór? Mąż
    nie ma żadnych innych objawów choroby.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.