Re: PYTANIA DO LEKARZA

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • W wątku zadajemy wyłacznie pytania do lekarza lub lekarzy wybierając
    odpowiedni podwątek, tak aby każdy mógł znaleźć to co go może najbardziej
    interesować. Nie prowadzimy polemiki pomiędzy sobą za wyjątkiem dodatkowych
    pytań do lekarza. Polemiki i wymianę poglądów proszę prowadzić na forum w
    innych wątkach!!!
    Nasi eksperci to:

    1. Dr Agnieszka, która jest lekarzem medycyny. Pracowała w Klinice Chirurgii
    Onkologicznej AM w Gdańsku. Obecnie pracuje w Klinice Hematologii i
    Transplantacji Szpiku w Katowicach i robi specjalizację z chorób
    wewnętrznych. Agnieszka jako studentka medycyny, a potem lek.med. udzielała
    odpowiedzi na forach o nowotworach Onkolink i krótko na Onkonet.
    Odpowiedzi najczęściej udzielać będzie w weekendy, ale może się też zdarzyć,
    że w ciągu tygodnia, ale nie więcej niż dwa razy w tygodniu. Jeżeli nie
    będzie mogła przez jakiś czas odpowiadać, to będzie starała na forum lub za
    pośrednictwem moderatora o tym fakcie informować.


    Jeśli zaglądają na forum inni lekarze gorąco Was zachęcam do zostania naszym
    ekspertem i kontakt na priv :-)



    • 25.07.06, 10:33 Odpowiedz
      Jeśli chcesz zadać pytanie napisz odpowiedź do tego wpisu!
      • 25.07.06, 21:50 Odpowiedz
        jakie są rokowania przt rozpoznaniu sarcoma uteri (ca55)?mama jest po
        usunięciu macicy,tomografia komp. nie wykazała żadnych zmian nowotworowych.mama
        ma od 16.08.zleconą radioterapię przez 6 tygodni.czego możemy się spodziewać?
        póżniej jeszcze chemia?czy są jakieś szanse na pokonanie SARCOMY?
        • 26.07.06, 12:48 Odpowiedz
          Witam serdecznie,

          Rokowanie w sarcoma uteri, zresztą tak jak w przypadku innych nowotworów,
          uzależnione jest od stopnia zaawansowania, ale także stanu ogólnego pacjenta,
          na który składa się wiele czynników takich jak: wiek, choroby towarzyszące itp.
          Stopień zaawansowania (od I do IV) powinien zostać określony wstępnie w trakcie
          diagnostyki, a następnie zweryfikowany na podstawie wyników badań
          histopatologicznych materiału operacyjnego (naciekanie ściany macicy, stan
          węzłów chłonnych, obecność przerzutów w tkance przydatków itp). Istotny jest
          także stopień złośliwości nowotworu G. Dane, które Pani podała są w związku z
          tym niewystarczające.
          Ogólnie można powiedziec, że w zależności od stopnia zaawansowania szansa na
          przeżycie 5 lat waha się od 50% dla stopnia I do 0-20% w przypadku stopnia III
          i IV.
          Radioterapia zastosowana po operacji pozwala na zmniejszenie ryzyka wznowy
          miejscowej. Co do chemioterapii, na chwilę obecną, nie jest postępowaniem
          standardowym po operacji (brakuje jednoznacznych wyników badań, które
          wskazywałyby na korzyści z jej stosowania). Chemioterapię można rozważać w
          przypadku ewentualnej wznowy nowotworu lub stwierdzenia przerzutów odległych
          (np. watroba, płuca).
          Jeżeli chodzi o kwestię ewentualnych skutków ubocznych stosowania radioterapii,
          polecam do przeczytania poradnik internetowy,który opisuje najczęstsze skutki
          uboczne oraz sposoby radzenia sobie z nimi - dostępny pod adresem:
          www.fundacjauj.pl/article.php?l=pl&ID=25
          W razie pytań, proszę pisać

          Pozdrawiam serdecznie
      • 27.07.06, 20:31 Odpowiedz
        Witam serdecznie na forum!
        Rok temu, Mama( rak szyjki macicy)przeszła radioterapię.Niestety były to
        naświetlania tzw. paliatywne poniewaz było duże miejscowe zaawansowanie
        nowotworu.Pozwoliło to jednak zatrzymać chorobę.Teraz, po roku jest wznowa w
        pochwie,mama miała przeprowadzony zabieg paliatywnej brachyterapii w trzech
        etapach (7,5 Gy).Ostatni etap odbył się tydzień temu tj.18.07, czy takie
        objawy jak: plamienia, częstomocz,bóle w dole brzucha to powikłania
        napromieniowania czy oznacza to niepowodzenie brachyterapii?.Po ostatnim
        zabiegu pytałam lekarza i stwierdził że jest regresja nacieku, więc skąd te
        objawy?
        • 01.08.06, 12:27 Odpowiedz
          Witam serdecznie,

          Objawy o ktorych Pani pisze moga byc efektem radioterapii, szczegolnie, jesli
          stwierdzono regresje nacieku. Objawy te powinny ustapic w ciagu kilku tygodni
          od napromieniania.
          Przy objawach ze strony pecherza moczowego, wazne jest aby pamietac o piciu
          duzej ilosci plynow, najlepiej niegazowanej wody mineralnej. Dodatkowo mozna
          stosowac ziolowe srodki odkazajace sluzowke - np. Urosept, wyciag z zurawiny.
          Rozkurczowo, mozna zastosowac NoSpe.
          Wazne jest takze stosowanie lekkostrawnej diety - przesylam link:
          www.onkonet.pl/menu.php?id=1303
          Pozdrawiam serdecznie

      • 03.08.06, 09:52 Odpowiedz
        Pani doktor mam jeszcze pytanie dotyczące raka szyjki macicy.Stopień
        zaawansowania w momencie rozpoznania:IIIb
        Jak pisałam już wcześniej Mama jest leczona paliatywnie tzn.rok temu
        naświetlania zewnętrzne a teraz brachyterapia.Najbardziej uciązliwym z objawów
        tej choroby w naszym przypadku są bardzo obfite wodniste upławy.Niestety mimo
        stosowanego leczenia miejscowego w postaci różnych tabletek dopochwowych upławy
        są cały czas a jeśli na parę dni zanikną to później po prostu przez dwa dni
        mamę dosłownie " zalewa".Robiłyśmy usg na którym widać powiększoną macicę i
        znajdujący się w niej płyn.Podejrzewam że tu jest przyczyna,macica wyrzuca ten
        płyn.Czym jest to spowodowane? Co można zrobić?.Bezpośrednio po brachyterapii
        upławy się jeszcze bardziej wzmogły.
        Niestety lekarze bagatelizują to i nikt nie chce mi wytłumaczyć dlaczego tak
        się dzieje.Będę wdzięczna za odpowiedź.Pozdrawiam.
        • 03.08.06, 13:40 Odpowiedz
          Witam ponownie,

          Trudno powiedzieć, co może być przyczyną gromadzenia się płynu - być może jest
          to kwestia przewlekłej infekcji dróg rodnych - czy kiedykolwiek był robiony
          posiew wymazu z pochwy? Jeżeli nie, myslę, że warto takie badanie wykonać
          (posiew plus antybiogram), dodatkowo warto byłoby zrobić badanie cytologiczne
          płynu. Materiał do obu badań powinien pobrać ginekolog.
          Proszę jeszcze napisać kiedy robione było USG oraz jak długo się utrzymują te
          objawy - czy pojawiły się przed czy dopiero po leczeniu?

          Pozdrawiam serdecznie
          • 03.08.06, 14:23 Odpowiedz
            Choroba mamy zaczęła się w październiku 2004 roku.Własnie takie wodniste upławy
            zmusiły mamę do pójścia do ginekologa.Lekarz stwierdził grzybicę i zapalenie,
            choć nie wiem na jakiej podstawie.Globulki dopochwowe niestety nie pomagały.
            Mama trafiła do szpitala kiedy w upławach zaczęła pojawiać się domieszka
            krwi,pobrana cytologia (III)jak stwierdził lekarz to potwierdzenie zapalenia
            tym razem w macicy.Niestety mama nigdy nie miała wykonanego posiewu wymazu z
            pochwy.Kolejne kilka miesięcy bezskutecznego leczenia w czasie którego już
            pojawiły się krwawienia.Decyzja lekarzy o usunięciu wszystkiego, i dopiero po
            otworzeniu podejrzenie nowotworu w kanale szyjki.Szyjka ponoć była większa niż
            macica(mama ma 70 lat).Nie zdecydowano się na operację, działo się to w
            powiatowym szpitalu.Kiedy zgłosiłyśmy się do CO po badaniu ginekologicznym ,usg
            zakwalifikowano mamę do radioterapii.O tym że to naświetlania paliatywne
            dowiedziałam się już w trakcie.
            Po tych naświetlaniach przez pól roku był spokój, ale w styczniu 2006 r mama
            zaczęła gorzej się czuć i pojawiły się znów te upławy.Wtedy zrobiłyśmy usg.
            Pytałam wielokrotnie lekarzy powód tych upławów i otrzymywałam odpowiedź że tak
            będzie.Stwierdzono że naciek szerzy się na pochwę.Przepisano tylko Megace.Teraz
            jest po brachyterapii.Jest dużo lepiej ale upławy jeszcze dokuczają.
            Mama na przekór wszystkiemu nie daje się jest w miarę dobrej formie tylko to
            jest dla niej najbardziej uciążliwe.
            • 09.08.06, 14:35 Odpowiedz
              Witam serdecznie,

              Dziękuję za szczegółowe informacje. trudno powiedzieć, czy upławy mają
              faktycznie związek tylko z chorobą zasadniczą, czy też są efektem
              współistniejącej infekcji. Tak jak pisałam wczesniej, myślę, że w obecnej
              sytuacji najlepiej byłoby wykonać właśnie wymaz z pochwy i jeżeli zostanie
              stwierdzona flora patologiczna, wtedy właczyć specyficzne leczenie - miejscowe,
              lub być może ogólne antybiotykami. Czy u Mamy była rozważana opcja ewentualnej
              ponownej operacji w przypadku dobrego efektu radioterapii? Pozdrawiam serdecznie
              • 10.08.06, 07:36 Odpowiedz
                Witam serdecznie i dziękuję na odpowiedź.
                Pod koniec sierpnia mamy wizytę kontrolną na onkologii więc zapytam lekarza o
                możliwośc zrobienia wymazu z pochwy.Natomiast odnośnie możliwej operacji to
                bardzo mnie Pani doktor zaskoczyła ponieważ takiej ewentualności nie brano pod
                uwagę już od początku leczenia onkologicznego.Owszem otwarto mamę z zamiarem
                usunięcia narządów rodnych ale nie brano wtedy pod uwagę istnienia nowotworu.I
                po otworzeniu mamę zaszyto.Było to w powiatowym szpitalu i lekarz niestety jak
                stwierdził bał sę operować.
                Kiedy trafiłyśmy wreszcie z rozpoznaniem do CO operacji wogóle nie brano pod
                uwagę tylko radioterapia która okazała się być paliatywną.Nie wiem Pani doktor
                ale całe to leczenie mamy wydaje mi się trochę nieprzemyślane, tym bardziej że
                była bardzo dobra reakcja na radioterapię.Czy po pierwszym "shorcie" naświetlań
                nie można było chociażby zmienić charakteru leczenia z paliatywnego na
                radykalny?.
                Niestety na moje sugestie otrzymywałam niezmiennie odpowiedź że stan jest
                zaawansowany i wykluczone inne leczenie.Nawet ta brachyterapia paliatywna
                została niemal wyproszona.
                Pozdrawiam serdecznie.
                • 14.08.06, 11:30 Odpowiedz
                  Witam serdecznie,

                  Przy dużym wyjściowo zaawansowaniu nowotworu faktycznie zabieg operacyjny nie
                  wchodzi w grę głównie ze względów bezpieczeństwa - usuwanie nacieczonych
                  narządów wiąże się z dużym ryzykiem powikłań krwotocznych i dużym okaleczeniem.

                  Zabieg operacyjny jest czasami proponowany jezeli radio- lub chemioterapia
                  dadza efekty umozliwiajace wykonanie zabiegu, wszystko zależy od ośrodka
                  przeprowadzającego leczenie.

                  Pozdrawiam serdecznie i czekam na wiesci z wizyty kontrolnej
      • 25.08.06, 17:36 Odpowiedz
        wypis po 1-wszej chemii:sarcoma utri post oper.non radicalem- sine IGIS
        (SPS IIIA?).RECIDIVA LOCALIS.co to oznacza? jakie są szanse na
        wyleczenie?,zatrzymanie choroby? .zastosowana chemia to:ADM+IFOSFAMID, ADM
        100mg,ifosfamid 10g.anti-uron 6g.
        proszę o wyjaśnienie dlaczego zrezygnowano z radioterapii?czy będzie ona
        wdrożona po chemiach?
        • 25.08.06, 19:35 Odpowiedz
          Witam!

          Tlumaczenie wypisu to: mięsak macicy, stan po nieradykalnym zabiegu operacyjnym
          (stopien zaawansowania IIIA). wznowa miejscowa.
          Jezeli chodzi o leczenie, to generalnie w 3 stopniu zaawansowania tego typu
          nowotworu są trzy metody do wyboru: zabieg chirurgiczny, chirurgia plus
          radioterapia, albo chirurgia plus chemioterapia. W przypadku wznowy przewaznie
          stosuje sie chemioterapie, byc moze stad taki wybor metody leczenia.
          Jezeli chodzi o rokowanie, to uzaleznione jest od to od podtypu
          histologicznego, stopnia zlosliwosci w skali G, no i oczywiscie stopnia
          rozprzestrzenienia choroby. Niestety w tym typie nowotworu rokowanie jest
          raczej powazne. Trudno ocenic w procentach szanse na wyleczenie, dobre wyniki
          osiagane sa jedynie we wczesnych stadiach zaawansowania, aczkolwiek przypadki
          wyleczen takze sie zdarzaja.
          Pozdrawiam serdecznie
      • 09.09.06, 18:05 Odpowiedz
        Witam!
        Pani doktor, jesteśmy po wizycie kontrolnej w CO. Niestety niewiele z tej
        wizyty się dowiedziałam.Po badaniu,na mamy pytanie: jak to wszystko wygląda
        lekarka stwierdziła ze tak jak po brachyterapii czyli zrozumiałam że jest
        regresja nacieku.Natomiast niepokoją mnie bardzo te upławy bo są nadal i to
        coraz większe i czasem krwiste.Kiedy o to zapytałam w CO i o zrobienie
        ewentualnego posiewu, powiedziano mi że to woda się zbiera w macicy i nie
        potrzebny jest posiew.
        Czy może się zbierać woda w macicy i skąd ona się bierze?Czasem są to ogromne
        ilości które spływają przez kilka dni.Czy można coś z tym robić bo polecono nam
        tylko irygacje z tantum rosa.Mamie tez puchną nogi w kostkach.
        Wyniki krwi są nienajgorsze:hemoglobina -12.
        I jeszcze jedno lekarka stwierdziła że zarasta pochwa, co to oznacza?
        Pozdrawiam serdecznie.
      • 04.12.06, 14:10 Odpowiedz
        Witam serdecznie
        we wrześniu 2006 w 37 tyg. ciąży wykryto u mnie polipa ma szyjce macicy,
        którego po 6 tyg. połogu usunięto. W badaniu hist. wykryto rozpoznanie:
        carcinoma lymphoepithelioma - like colli uterii. Jest to stopień 1b, ale bardzo
        mało zróżnicowany G3.Mój onkolog powiedział że jest to bardzo rzadka odmiana
        nowotwotu(kilka przypadków na świecie).18 października poddałam się operacj
        usunięcia wszystkich narządów rodnych, oprócz jajników, dodam że mam 27 lat. w
        badaniu histopatologicznym po opracji brak nacieku raka na wyciętych narządach
        ( węzły także są usunięte). Nie zostałam skierowana na radioterapie.
        Prosze o informację czy rzeczywiście nie powinnam poddać się naświetlaniom?
        Jakie są rokowania co do tego rozpoznania?
        bardzo mi zależy na szybkiej informacji
        z gory dziękuję.
      • 09.12.06, 10:59 Odpowiedz
        Ponad rok temu stwierdzono u mnie obecność wirusa HPV średniego ryzyka. Wyniki
        cytologii IV grupa. Dysplazja szyjki macicy. Wykonano kolposkopie-na monitorze,w
        mega powiększeniu widziałam takie "wysepki" na szyjce macicy, które lekarz
        nazywał satelitami. (jakby pajączki, popękane naczynka a dookoła zdarta
        skóra-mam to nagrane na płycie DVD)Opiekował się mną dr Eco z kliniki
        ginekologicznej na Chałbińskiego. Zastosował opracowaną przez Wrocławską AM
        metodę naświetlania. Sesje po 45 min trwały rok. Po zakończonej kuracji zrobiłam
        znowu badania na HPV. Nie wykryto wirusa, choć podobno takie przypadki
        całkowitego wyeliminowania zdarzają się bardzo rzadko.
        Czy teraz wystarczy, że będę robiła regularnie cytologię? Czy powinnam, też
        robic tą kolposkopie, to dzięki niej wykryto, że nie jest ze mną najlepiej i
        badania na HPV?

        I NAJWAŻNIEJSZE: 2lata temu zmarła mi mama na raka, bardzo sie boję, że też
        zachoruje. Do jakiego lekarza: onkologa czy genetyka mogłabym się udać, aby
        zrobić badania na ryzyko zachorowania i poradzić się jakie badania i jak często
        wykonywać, aby w razie czego nie było za późno? Dziękuję za chęć pomocy.
    • 25.07.06, 10:34 Odpowiedz
      Jeśli chcesz zadać pytanie odpowiedz na ten wpis
      --
      Jeśli dotyczy Cię problem choroby nowotworowej, zajrzyj do Nas:
      Onkoforum-Damy rade
      Adopcje bezdomnych kroliczkow
      • 08.08.06, 10:16 Odpowiedz
        Od pewnego czasu czytam wątki "czerniakowe". Stwierdzono u mnie lentigo maligna
        melanoma, Clark II, Breslow 0,7mm. Za miesiąc będę miała jeszcze poszerzane
        marginesy. Czytałam, że w wiekszości przypadków jest wykonywana biopsja węzła
        wartowniczego, u mnie lekarz nie widzi powodu (zbyt mały). W pismiennictwie
        medycznym autorzy rozpisuja się o tym badaniu jako badaniu rutynowym, wiec gdzie
        ta rutyna, skoro jednak nie wszystkim się je wykonuje? Gdzie próbowac i szukac
        mozliwosci zbadania tego węzła? Jakie jeszcze badania powinnam teraz wykonac?
        Pozdrawiam,M
        • 08.08.06, 18:18 Odpowiedz
          Na stronie www.puo.pl mozna znaleźć książkę ze standardami postępowania w
          nowotworach. Według Krzakowskiego wskazaniem do biopsji węzła wartownika jest
          głębokość nacieku 0,75 mm - wtedy można mówić o potępowaniu rutynowym.
          Pozdrawiam.
      • 10.08.06, 12:41 Odpowiedz
        Dzien Dobry Pani Doktor!
        Po ostatnij wizycie kontrolnej mam mieszane uczucia i dlatego prosze o
        odpowiedz! Otoz, w kwietniu br.mialam stwierdzonego czerniaka (0,8 mm - III
        stopien Clarka). Mialam zrobione badania:RTG pluc, przeswietlenie narzodow
        wewnetrznych, badanie krwi (marker)- nie wykazaly zadnych zmian.

        Wczoraj bylam na badaniach kontrolnych i lekarz zobaczyl tylko piperzyki na
        moim ciele i nic poza tym! Wiem ze istnieje cos takiego jak plan badan ktory
        okresla co i kiedy powinno sie badac! Prosze mi powiedziec co wchodzi w zakres
        co 3 miesiecznych badan!

        Pozdrawiam goraco!
        • 12.08.06, 17:14 Odpowiedz
          Witam serdecznie,

          W ciągu pierwszych 2 lat należy wykonywać badania kontrolne (badanie fizykalne
          przez lekarza - ocena skory, wezlow chlonnych oraz narzadow wewnetrznych) co 2-
          3 miesiące. Jeśli regionalne węzły chłonne nie były usuwane - badania należy
          przeprowadzać raz w miesiącu.

          Co 6 miesięcy wskazane jest wykonanie badania RTG klatki piersiowej oraz USG
          jamy brzusznej.

          Pozdrawiam serdecznie
          • 12.08.06, 17:57 Odpowiedz
            Witam,

            Ja mam wykonywac wzzystkie te badania (oceny skory,USG jamy brzusznej+ badanie
            krwi) co 3 miesiace . RTG klatki piersowej dopiero za rok...
            Pani pisze, ze w przypadku kiedy wezly chlonne nie byly usuwane (nie mialam
            usuwanych) powinno sie wykonywac je co miesiac! Czy w takim razie JA mam sie
            upierac zeby te badania wykonywano co miesiac czy zdac sie na moja lekarke
            domowa?
            Mam jeszcze jedno pytanie ktore mnie dreczy....co Pani sadzi na temat
            ewentualnej ciazy w przyszlym roku? Operacje mialam w kwietniiu br.
            Dizekuje za odpowiedz!
            • 14.08.06, 11:46 Odpowiedz
              Witam,

              Co do comiesięcznego badania węzłów chłonnych, to tak wyglądają standardy
              postępowania, ale wiadomo, że w praktyce niestety nie zawsze wszystko wygląda
              tak jak powinno być. Jedna z opcji to faktycznie wizyty u lek. rodzinnego co
              miesiąc i prośba o badanie, ale z drugiej strony może też Pani kontrolować się
              sama - wszystko zależy od pierwotnej lokalizacji nowotworu - jeśli w okolicy
              rąk lub ramion, warto sprawdzać okolice pachy, czy nie pojawiają się tam
              zgrubienia; w przypadku nóg - okolice pachwin, twarzy - okolice szyi, w
              przypadku tulowia lub pleców rowniez pachy i pachwiny.

              Co do ciąży, to zdania są podzielone, wczesniej uwazano, że ciąże należy
              planować co najmniej trzy lata po zakonczeniu leczenia, ostatnio jednak
              pojawiły się dowody na to, że ciąża nie zwiększa ryzyka nawrotu, wiec wlasciwie
              zajscie w ciąze po roku od leczenia nie powinno być przeciwskazane.

              Pozdrawiam serdecznie
      • 12.08.06, 21:50 Odpowiedz
        Witam.Dwa lata temu byłam operowana na coś co nazywa się carcinoma
        metatypicum.Rodzaj raka kancerogennego.Jednak nigdzie nie moge znaleźć
        bliższych informacji na temat rokowań.Na ośmiu lekarzy tylko jeden poznal w
        mojej ranie na twarzy ten nowotwór.Wykonano przeszczep skóry-2 razy gdyż przy
        pierwszej operacji wycięto za mały zapas.Od pewnego czasu widzę malutka rankę
        na brzegu blizny.Ranka ta nie chce się goić i łatwo krwawi.Czy to wznowa?Gdzie
        można dokonać operacji w taki sposób aby od razu podczas zabiegu stwierdzono
        mikroskopowo że usunięto raka z odpowiednim zapasem.W szpitalu na chirurgii
        plastycznej w Łodzi nie było takiej możliwości.mam na twarzy szpetną bliznę 2,5
        x 2,5 cm i z oczywistych względów nie chciałabym mieć co 2-3 lata kolejnej
        operacji.Bardzo proszę o pomoc gdyż bardzo trudno mi zdobyć wiedzę na ten
        temat!!!
      • 27.08.06, 20:12 Odpowiedz
        Mam pytanie, z góry dziekuję za szybką odpowiedź. U członka mojej rodziny
        wykryto melanoma malignum Clarc V Breslow do 5mm. Wiem tylko tyle że to
        złośliwy czerniak, w poważnym stopniu zaawansowania. Czy ktos znający się na
        tematyce nowotworów skóry może mi napisać coś więcej o tym przypadku. Jak
        bardzo poważne jest to stadium choroby? Jakie są zazyczaj sposoby leczenia i
        prawdopodobeństwo wyleczenia. Prosze o szczerą odpowiedz.
        • 29.08.06, 06:33 Odpowiedz
          Witam!
          Widze, ze nikt nie odpowiedzial na Twoj post (chyba, ze na priv). Przy tej
          diagnozie (malignum melanoma) i tym stopniu zaawansowania (V) trudno zbierac sie
          na optymizm. Pytales o szczere odpowiedzi. O czerniaku z pewnoscia juz troche
          poczytales wiec znasz prognozy itd. Gdybys chcial porozmawiac lub o cos zapytac
          to sluze oczywiscie priv (goniatara@gazeta.pl) lub gg :3141620.
          Zycze wielu sil i wytrwalosci
          Malgorzata
        • 30.08.06, 19:07 Odpowiedz
          Witam serdecznie,

          Podstawowym sposobem leczenia czerniaka, niezaleznie od stopnia zaawansowania
          jest chirurgiczne wycięcie zmiany. Niezwykle istotną sprawą jest określenie
          stanu regionalnych wezlow chlonnych (tzn jesli np. zmiana byla umiejscowiona na
          przedramieniu, ocenia sie stan wezlow pachowych itp) - dopiero stwierdzenie lub
          nie przerzutow do wezlow pozwala na dokladna ocene stadium choroby i rokowanie.
          Jezeli wezly chlonne sa powiekszone, wyciecie jest konieczne. Jezeli wezly nie
          sa powiekszone, zwykle wykonuje sie tzw ocene wezla wartownika - jest to wezel
          ktory jako pierwszy zostaje zajety w razie przerzutow. Jezeli nie ma w nim
          przerzutow uznaje sie, ze pozostale wezly tez sa czyste i nie trzeba ich
          usuwac. Jezeli jednak stwierdza sie w nim przerzuty jest to sygnal do
          koniecznosci wyciecia wezlow.
          Wiecej o czerniaku mozna przeczytac np na stronach www.onkonet.pl w
          dziale "nowotwory/czerniak". Pozdrawiam serdecznie
    • 25.07.06, 10:35 Odpowiedz
      Jesli chcesz zadać pytanie odpowiedz na ten wpis
      • 14.08.06, 21:43 Odpowiedz
        Witam serdecznie! od czterech lat walcze z nowotworem raka okreznicy z
        przerzutami na pluca i watrobe jestem po kilku chemiach zmieniali co trzy cykle
        bo byla progresja w sierpniu przerwali bo doszli do wniosku lekarz ze nie maja
        mnie czym leczyc i musze odpoczac trzy miesiace po trzech miesiacach zrobia
        tomografi zobacza boje sie ze przez ten okres stan mojego zdrowia sie tak
        pogorszy i moja psychika to nie wytrzyma i sie poddam.Czy taka trzy miesieczna
        przerwa w leczeniu faktycznie moze pomoc czy tylko zaszkodzi?
        • 18.08.06, 19:13 Odpowiedz
          Witam serdecznie,

          Jezeli decyzja o przerwie z stosowaniu chemioterapii byla spowodowana stanem
          Pani zdrowia (niskie wartosci krwi, stan ogolny) to przerwa w leczeniu moze byc
          wskazana. Natomiast jezeli jest Pani w dobrej formie, to warto na pewno
          sprobowac jakiegos innego leczenia - w obecnej dobie w Polsce prowadzonych jest
          wiele badan klinicznych, w ktorych testowane sa leki, ktore nie sa jeszcze
          zarejestrowane i nie ma do nich ogolnego dostepu. Mysle, ze warto porozmawiac
          na ten temat z lekarzem prowadzacym.

          Pozdrawiam serdecznie
          • 20.08.06, 20:23 Odpowiedz
            Dziękuję bardzo za odpowiedż oraz informację.

            Chciałabym zapytać czy wiadomo Pani może coś na temat takich leków jak
            "Tarceva","Iressa"?
            Są to ponoć jaieś nowiości stosowane w leczeniu nowootworów ( chemioterapia).

            Pozdrawiam serdecznie
            • 21.08.06, 13:40 Odpowiedz
              Danko,
              nie ejstem lekarzem, ale moja mamcia chorowala na raka płuc. Z tego co sie
              orientuje zarówno Iressa jak i Tarceva są chemioterapią tzw. drugiego rzutu
              xzyli wtedy gdy już nic innego ie zadziałało. Co do Iresy to okazuje się że tak
              naprawde nie jest ona dobrze zbadana, bo te badania które do tej pory
              przeprowadzono nie dało oczekiwanych rezultatów - rozmawiałam z polskim
              przedstawicielstem prodecenta tego leku i oni mi wprostb odradzalai terapię
              Iressa, zreszta nie miałam pojęcia jak dojsc do tego leku, bo lejkarze kiwali
              glowami. Co do leku tarceva - wiem ze w postaci tabletek - ponoć są dość dobre
              rezultaty. Mam ulotkę tego leku ale w wersji anglojęczynej. Lekraka miała
              zamówić mamie ten lek, ale niestety limit był wyczerpiany i mama miała się
              zgłosić w styczniu, ale i w styczniu nie było już leku,bo Olsztyn nie dostał
              ani jednej dawki. Próbuj o swojego lekarza, zapropnować mu tarceve...
              Pozdrawiam i żcyze dużo szczęścia. Chociaz powiem że terapia terapii nie równa
              bo bardzxo zachwalany Taxotere u mamy nie przyniósł większych rezultataów.
            • 22.08.06, 20:00 Odpowiedz
              Witam ponownie,

              Z poprzedniego Pani maila, zrozumialam ze chodzi o przerzuty do pluca a nie o
              raka pluca. Iressa i Tarceva to nowe leki testowane w badaniach klinicznych ale
              w przypadku pierwotnych nowotworow pluc. Przerzuty traktuje sie jako progresje
              nowotworu podstawowego, w leczeniu Pani powinno sie uwzglednic zatem leki
              stosowane w terapii raka okreznicy.

              Pozdrawiam serdecznie
              • 26.08.06, 18:17 Odpowiedz
                Witam serdecznie! Jestem z ZIELONEJ GORY,moj lekarz prowadzacy wyczerpal
                wszystkie mozliwe chemie przez dwa lata i zakonczyl leczenie, po trzech
                miesiacach mam przyjsc do kontroli.Szukam dostepu w innym wojewodztwie lekarza,
                ktory chcialby sie mna zajac. PROSZE O POMOC.
      • 05.10.06, 11:45 Odpowiedz
        Witam!
        Mót tato po drugiej chemii ma słabe wyniki krwi. B.mało leukocytów ale
        generalnie wszystko pod kreską. jak można temu zaradzić. Za kilka dni ma mieć
        trzecią chemię. Tato ma 70 lat i oczywiście raka płuc - niedrobnokomórkowego
        (jeśli dobrze pamiętam - bo piszę z pracy a papiery zostały w domu) ale jest w
        dobraj formie. Dzięki i pozdrawiam.
        • 13.10.06, 11:24 Odpowiedz
          Witam, przepraszam, że dopiero teraz odpisuję. Jeżeli jest mało leukocytów,
          lekarz (prowadzący lub rodzinny) może przepisać zastrzyki Neupogen - jest to
          praparat który stymuluje wytwarzanie bialych ciałek krwi w szpiku.
          Pozdrawiam serdecznie
      • 07.11.06, 23:15 Odpowiedz
        Rok temu u Mamy mojego męża rozpoznano raka płuc- Ca bronchogenes pulmonis
        dextri in stadio generalisationis (Ca non microcellulare).
        W ciągu 2 miesięcy przeszła 4 cykle chemii paliatywnej-cisplatyna, vepesid,
        zofran, metoclopramid. W lipcu pojawił się płyn, 5 punkcji opłucnej, ściągano
        900-1300 ml płynu. Dwa tygodnie temu teściowa przestała chodzić. Rtg kręgosłupa
        wykazało naciek łuku i trzonu kręgu Th7 po stronie prawej i zmiany
        zwyrodnieniowe w postaci zaostrzenia krawędzi trzonów w środkowym odcinku.Wtedy
        też miała miejsce ostatnia punkcja- 900 ml ciemnobrunatnego płynu.zabieg
        przerwano z uwagi na ból pleców.Zastosowano 1 cykl radioterapii i odwieziono
        mamę do domu.
        W karcie informacyjnej czytam: dalsze leczenie w POZ w systemie wizyt domowych
        oraz w Poradni Opieki Paliatywnej.Leki: tramal retard, ketonal
        forte,ranigast,dexamethason.Po leczeniu- kontrolne badanie moczu.
        Proszę mi powiedzieć- czy zrobiono dla niej wszystko? Czy są jeszcze jakieś
        badania i formy leczenia, które mogą jej pomóc? czy naprawdę pozostaje już tylko
        uśmierzanie bólu i wizyty lekarza podstawowej opieki zdrowotnej? Mama twierdzi,
        że czuje się dobrze, że nic ją nie boli...
        Dlaczego zastosowano tylko jeden cykl radioterapii?
        Bardzo proszę o odpowiedź, nie wiem, jak Jej pomóc...
      • 20.06.07, 15:05 Odpowiedz
        Witam serdecznie
        moja mama ma drobnokomórkowego raka płuc (prawego, zmiany okołoosklrzelowe) z
        zespołem żyły głównej - przyjmuje clexan 0,4, warfarynę i sterydy - mamy
        zalecenia odstawienia sterdytów w systemie po pół dawki przez 5 dni - raz mama
        zapomniała wziąć sterdydów i miała objawy żyły głównej
        czy ich odstawienie jest bezpieczne dla mamy życia?
    • 25.07.06, 10:36 Odpowiedz
      Jeśli chcesz zadać pytanie odpowiedz na ten wpis
      • 17.08.06, 21:18 Odpowiedz
        Mam pytanie odnośnie glejaka wielopostaciowego. Guz został w całości usunięty,
        była radioterapia i kontrolny rezonans, który wykazał, że guz w loży
        pooperacyjnej nie odrasta, ale niestety w przeciwnej półkuli znajduje się
        ognisko. Co to oznacza? ognisko jest bez masy, czyli to jeszcze nie guz? Czy
        ognisko oznacza, ze guz tam na sto procent odrośnie? A jeśli tak, w jakim
        czasie. Bardzo proszę o pomoc w zrozumieniu słowa "ognisko" z opisu rezonansu,
        zanim porozmawiamy z lekarzem. Dziękuję.
        • 17.08.06, 21:57 Odpowiedz
          GBL to fatalny typ nowotworu, o czym zapewne wiesz. Zwykle bywa tak, że mimo
          operacji nowotwór ten odrasta, bardzo często też pojawia się w innym miejscu
          (drugie ognisko). Wynika to zapewne z charakteru gleju, który otacza, chroni
          komórki nerwowe. W miejscach, gdzie znajdują się skupiska neuronów, gleju jest
          stosunkowo mniej - tam też i GBL ma mniejsze możliwości rozrostu - stąd często
          tzw. wieloogniskowy typ wzrostu, brak wczesnych objawów i rzadko kiedy operacja
          jest doszczętna. Radioterapia pooperacyjna, albo radiochemioterapia z Temodalem
          wydłużają przeżycie, a już 'docinanie' wznów niespecjalnie.
          Co do obrazu kontrolnego rezonansu, to owo 'ognisko bez masy' (chodzi
          prawdopodobnie o to, że nie ma tzw. efektu masy guza - objawia się to
          przesunięciem uciśniętych struktur mózgu w stronę przeciwną od guza) wcale nie
          musi być ogniskiem glejaka - trudno wnioskować cokolwiek z tak lakonicznego
          opisu. Gdyby były podane jakieś parametry radiologiczne, w jakiej sekwencji
          badania jak wygląda to ognisko, to możnaby coś więcej nad tym dumac. Słowo
          ognisko jest tu wieloznaczne, nie do wymyślenia.
          Pozdrawiam.
          • 17.08.06, 22:13 Odpowiedz
            Bardzo dziękuję Panie doktorze za szybką odpowiedź. Nie mielismy jeszcze
            rezonansu w ręku i nasz lekarz również nie, a to tylko pobieżna informacja
            przekazana nam z opisu. Wkrótce niestety dowiemy się więcej, ale ma nadzieję,
            że to nie ognisko glejaka, drugie.
            Mama przeszła terapie skojarzoną (radio + Temodal) .. i aż trudno mi uwierzyć,
            żeby było tak nieskutecznie i ognisko pojawiło się kilka tygodniu po
            zakończeniu terapii ... zwykle mija kilka długich miesięcy zanim guz odrasta ..
            a tu ..to tylko kilka tygodni! Bardzo się boję, bo GBM rozwija się w przeciągu
            miesiąca, dwóch .. to prawdziwy morderca. Oby tylko nie było tak źle .. tyle
            jeszcze musimy zrobić z Mamą.
            • 18.08.06, 23:41 Odpowiedz
              Na szczęście, po przejrzeniu obrazu MRI okazało się, że to nie ognisko
              nowotworu ... ale ognisko naczyniopodobne, które wskazywać może na możlwość
              wystąpienia udaru.
    • 25.07.06, 10:37 Odpowiedz
      Jeśli chcesz zadać pytanie, odpowiedz na ten wpis
      • 26.07.06, 16:00 Odpowiedz
        Witam!
        Mam szereg pytań :)) Mój tato ma zdiagnozowanego raka prostaty, wcześnie
        wykryty, PSA <8,od marca bierze tabletki Flutamid,miał 2 zastrzyki Zoladexu -
        koniec kwietnia i 21.07, teraz dostał wezwanie do szpitala na brachyterapie.
        Ponieważ szpital odezwał się nieoczekiwanie i wyjadę w czasie jak tata będzie w
        szpitalu, nie będę miała kontaktu z lekarzem, żeby się dopytać o:
        - możliwe skutki naświetlań ( stany zapalne, krwiomocz itd..)
        -inne skutki zdrowotne ( wymioty, gorączka)
        Wyobrażam sobie takie możliwości,bo czytałam o skutkach brachyterapiii u
        kobiet. Jak wygląda zabieg? Czy naświetlanie jest przez cewkę moczową?Czy
        bardzo bolesne? Jakie są szansę remisji? Tato ma 78 lat.
        Bardzo proszę o odpowiedź
        Pozdrawiam
        Ania
        • 27.07.06, 19:30 Odpowiedz
          Witam serdecznie,

          Implantacja źródła promieniowania w zależności od ośrodka leczącego wykonywana
          jest w znieczuleniu miejscowym lub ogólnym i polega na wprowadzeniu w okolicę
          prostaty iewielkich rurek (tzw implantów) przez okolicę krocza pod kontroą USG
          wykonywanego przezodbytniczo. Implanty mogą być stałe lub czasowe (usuwane po
          jakimś czasie), to też zależy od ośrodka leczącego i obranej strategii
          leczenia.

          Co do ewentualnych powikłań po leczeniu, może przede wszystkim pojawić się
          okresowa bolesność w miejscach założenia implantu. Brachyterapia generalnie
          pozwala na bardzo precyzyjne napromienianie chorego miejsca i mniejsze
          narażenie tkanek otaczających niż w przypadku naświetlania z zewnątrz, ale mogą
          pojawić się takie objawy jak:
          - podrażnienie pęcherza moczowego (powodujące dyskomfort i częstsze oddawanie
          moczu, krwiomocz) - przede wszystkim trzeba starać się dużo pić, można stosować
          leki ziołowe odkażające drogi moczowe jak np. Urosept, Nefrectil
          - problemy z przewodem pokarmowym (biegunki, zaparcia, zapalenie odbytnicy,
          uczucie parcia na stolec) - ważne jest przede wszystkim przestrzeganie
          właściwej diety, unikanie pokarmów o dużej zawartości tłuszczu oraz ( w
          przypadku pojawienia się biegunki) błonnika (surowe owoce i jarzyny, fasola,
          kapusta, produkty z pełnego ziarna), jedzenie małych posiłków. Warto stosować
          preparaty probiotyczne - np. Lacidophil, Trilac. W razie biegunki, dużo pić,
          przyjmować: węgiel, Smectę lub loperamid.

          Objawy te w większości przypadków ustępują kilka tygodni po zakończeniu
          leczenia. Rzadziej (ok 11% pacjentów) zdarzają się przewlekłe problemy z
          odbytnicą oraz pęcherzem.

          Co do rokowania, to wcześnie wykryty rak prostaty, z niskim poziomem PSA rokuje
          dość dobrze - myślę, że są duże szanse na uzyskanie co najmniej kilkuletniego
          przeżycia bez cech choroby po zakończeniu leczenia. Zależy to także od stanu
          ogólnego Taty i chorób współistniejących.

          Pozdrawiam serdecznie

          • 29.07.06, 01:40 Odpowiedz
            Bardzo dziękuję za odpowiedź.Na szczęście wracam wieczorem w dniu, kiedy tato
            wychodzi po zabiegu i będę mogła się nim zająć.
            Pozdrawiam
            Ania
      • 06.08.06, 14:32 Odpowiedz
        Witam.U mojego taty zdiagnozowano raka prostaty PSA całkowite-22.Rozpoznanie
        Adenocarcinoma prostatae wg Gleason 6(3+3).Największe ohnisko raka ma 1cm
        średnicy.Proszę powiedzieć jakie są możliwości leczenia i jaki szanse.Tato ma
        dopiero 50lat.
        • 24.08.06, 16:31 Odpowiedz
          Przerzuty do kręgosłupa wywodzące się od raka prostaty : naświetlanie kolejnych
          odcinków kręgosłupa daje wyniki? W nieskończoność będą przerzuty na inne kośći?
          W trakcie leki; bonefos, casodex , plastry i tramal.Czego się można spodziewać?
          Wynik PSA spadł z 16 do 2,76
      • 03.11.06, 08:46 Odpowiedz
        b_a_l_b_i_n_k_a napisała:

        > Jeśli chcesz zadać pytanie, odpowiedz na ten wpis
        Witam! Bardzo prosze o interpretację wyników mojego teścia.64 lata.
        Teść 28.09. został poddany operacji:prostatectomia radicalis i postawiono
        diagnozę adenocarcinoma prostatae.T1c N0M0 gleason (2+3)wynik badania
        scyntygraficznego nie stwierdz ewidentnych ogniskowych zaburzeń zgromadzenia
        znacznika osteotropowego , które mogłyby sugerować proces meta. PSA całkowity
        11,09. wynik badania histopatologicznego bioptaty stercza płat prawy 1-5 i lewy
        1-5 rozpoznanie w wycinkach z prawego płata ognisko podtorebkowe ( 30%
        materiału) z naciekiem w torebkę dookoła włókien nerwowych: adenocarcinoma
        prostatae GI 2+3. pozostałe wycinki bez zmian nowotworowych.
        wynik histopatologiczny z 28.09 po operacji stercz: Adenocarrcinoma
        prostatae G1 2+3 nowotwór zlokalizowany przede wszystkim w płacie prawym
        podtorebkowo. w jednym z przekrojów nacieka ogniskowo brzeg cięcia chiru.
        ujscie cewki sterczowe, pecherzyki nasienne bez zmian now. węzły chłonne i inne
        tkanki sine neoplasmate. ( 0/12) teśc dostał skierowanie do Poznania na
        naświetlania z tego co wiem ok. 61 naswietlań. moje pytani a : jak bardzo
        zaawansowana jest choroba, dlaczego naświetlania, i dlaczego aż 61. bede
        wdzieczna za jakakolwiek odpowiedz, bardzo się martwimy teśc nic nie rozumie z
        tego co się dzieje a my nie mamy pojęcia co te opiosy znaczą. jeszcze raz
        dziękuję.
    • 25.07.06, 10:38 Odpowiedz
      Jeśli chcesz zadać pytanie odpowiedz na ten wpis
      • 22.09.06, 23:13 Odpowiedz
        Jakie są szanse na przedłużenie życia u pacjenta,któru ma juz przerzuty do watrąby ale stan ogólny jest bardzo dobry? Jakie znaczenie w przebiegu tej choroby ma wskaźnik LD-H?
      • 03.11.06, 20:27 Odpowiedz
        Mąż 3 lata temu miał operację usunięcia nowotworu III st.z jelita grubego.
        Teraz miał kontrolne badania kolonoskopi i okazało się ,że ma polipy m.in w
        esicy.
        Dzisiaj otrzymaliśmy wyniki badania histopatologicznego.
        Nie wiemy co znaczą,co to jest.
        1.Adenoma tubulare cum dysplasia levi gradu.Hyperaemia.
        2.Enteritis chronica cum lymphadeoplasia.
        Bardzo proszę o pomoc,czy to jest związane z tym nowotworem,czy to przerzut?
        Jestem jednym wielkim pytaniem.
        Dziekuje.
      • 10.11.06, 09:07 Odpowiedz
        Dostałem wyniki badań H-P a tam opis/Rozzpoznanie mikroskopowe. 1/Adenoma
        tubulare LG et HG atgue adenocarcinoma in polypo/trudno ocenić stosunek
        utkania gruczolakoraka do miejsca odcięcia szypuły/2/-3/Adenoma tubulo-villosum
        LG.Excisio completa 3/Adenomata tubulariaLG.Będąc u gastrologa który wycinał mi
        polipy pokazałem ten wynik.Lekarz kazał mi zrobić po trzech miesiącach ponownie
        kolonoskopie.Trochę się niepokoje.Co ja mam robić? czekać.
      • 15.11.06, 21:39 Odpowiedz
        Witam.Mam pytanie dotyczące mojego męża.Strasznie się martwię ostatnio o
        niego.Ma 40 lat od około 8 lat ma problemy ze stolcem tzn. ma częste biegunki
        właściwie to już co dziennie,jeżeli kał jest normalnej konsystencji to
        jest "ołówkowaty"ma częste bóle brzucha.Poraz pierwszy 8 lat temu zauważył krew
        w kale a od około 6 miesięcy zdarzyło mu się dosłownie krwawić przy oddawaniu
        stolca,krew jest raczej jasna(tak mocne krwawienie zdarzyło się już po raz
        trzeci.Niestety udało mi się tylko męża nakłonić na usg jamy brzusznej i to
        wszystko na co można go nakłonić.Lekarz po przeprowadzonym wywiadzie i badaniu
        usg nakazał mu natychmiastowy kontakt ze swoim lekarzem celem leczenia.Lekarz
        do usg nie miał większych zastrzeżeń jak mi mówił mąż ale nie podobała mu się
        wątroba(Wątroba o echu jednorodnym w linii środkowo-obojczykowej 110,0mm.Żyła
        wrotna szerokości 11,5mm.PŻW szerokości4,5mm.Aorta brzuszna szer.17,0mm.Drogi
        żółciowe wewnątrz i zewnątrzwątrobowe).Proszę o informacje na temat tych
        objawów w szczególności martwi mnie ta duża ilość krwi w kale jakby coś
        pękło.Serdecznie pozdrawiam i z góry dziękuję za szczegółową odpowiedż.
    • 25.07.06, 10:39 Odpowiedz
      Jesli chcesz zadac pytanie odpowiedz na ten wpis
      • 04.08.06, 15:17 Odpowiedz
        Witam
        Na usg widoczny jest 7 cm guz w jajniku-brzeg torebki gladki, nie widać nic
        nieregularnego. zalecono mi wykonanie markera Ca-125 i wynik jest dobry-12,15.
        na razie zalecono mi brać leki Diclofenac i Distreptazę. niby jest szansa na
        zmniejszenie tego guza.
        ale czy rzeczywiście?
        czy może oprucz standardowego usg powinnam zrobić inne badania?
        czy może nacisklać na usunięcie go operacyjne?
        dodam jeszcze, że jestem ze strony obydwu rodziców obciążona genetycznie
        nowotworami- jajnika, piersi, pluca.
        dziękuje za dpowiedź.

        --
        Maja
        • 09.08.06, 14:43 Odpowiedz
          Witam serdecznie,

          Truno wypowiedzieć się jednoznacznie co do odpowiedniej metody postępowania w
          pani przypadku. Przede wszystkim istotne jest kiedy guz został stwierdzony, czy
          jest obserwowana progresja wielkości, w jakim jest pani wieku, czy bierze Pani
          leki hormonalne lub inne z przyczyn innych chorób?
          Co do obciążenia rodzinnego, to w przypadku kiedy w rodzinie stwierdzane były
          przypadki raka jajnika i raka piersi, warto byloby udac sie do Poradni
          genetycznej celem badania mutacji genu BRCA - u nosicieli mutacji istnieje
          wysokie ryzyko zachorowania na nowotwory piersi i jajnika.

          Pozdrawiam serdecznie
      • 11.08.06, 16:34 Odpowiedz
        Mam 49 lat. W 12.2004 stwierdzono zmiane na USG (torbiel czekoladowa,
        endometrialna )na jajniku 4.5 cm i liczne miesniaki do 3 cm na macicy.
        ca125=3.6. calosc bez zadnych dolegliwosci. Zmiana zauwazona na usg po
        miesiaczce ktora sie zatrzymala 1 raz. Bylam leczona ogrametrilem (codziennie)
        do 12.2005. Badania usg wykonywane co 3 miesiace wykazaly zmniejszenie torbieli
        do 4 cm. w ostatnim obnizenie echogenicznosci torbieli do RI=0,4. wczesniej
        RI=0,68. W niektorych badanich torbiel opisywana jako zaslaniajaca jajnik nic
        nie jest napisane o odgraniczeniu. jestem bez lekow, torbiel bez zmian, nic
        mnie nie boli. ostatni wynik (07.2006) ca125=4,6. Czy operaca jest konieczna ?
        Czy mozna czekac? jak długo ? po odstawieniu orgametrilu miesiaczki wrocily.
        (co 28 dni i co 35 dni).
        Czekam na odpowiedz. Pozdrawiam.
        • 12.08.06, 17:42 Odpowiedz
          Witam serdecznie,

          Nie ma jednoznacznej odpowiedzi czy powinna się Pani poddać zabiegowi czy
          raczej torbiel obserwować.

          Generalnie przy rozważaniu decyzji o operacji rozpatruje się takie czynniki
          jak: wiek (im kobieta starsza tym rak jajnika występuje częściej), okres przed
          lub po menopauzie (po menopauzie istnieją raczej wskazania do usunięcia guza),
          wielkość guza (obserwacja pzalecana rzy wielkości do 5 cm), obraz
          ultrasonograficzny (obserwacja zalecana przy jednokomorowej torbieli o gładkich
          ścianach), występowanie lub brak objawów (bóle, ucisk w podbrzuszu - wskazanie
          do zabiegu), poziom markera CA-125 (w 90% raka jajnika jest on podwyższony).

          Myślę, że powinna Pani sprawę ewentualnego zabiegu przedyskutowac przede
          wszystkim z ginekologiem, ktory Pania prowadzi. W Pani przypadku za zabiegiem
          przemawiają przede wszystkim wiek oraz długi okres obserwacji torbieli, poza
          tym liczne mięśniaki macicy.

          Pozdrawiam serdecznie
          • 13.08.06, 08:58 Odpowiedz
            Witam i bardzo serdecznie dziekuje za odpowiedz. Ginekolog zaleca mi czekac do
            menopauzy bo jesli nic sie nie zmieni to operacji mozna uniknac
            bo "wynaczyniona"krew pozostanie a zmiany hormonalne zostana zatrzymane i to
            wszystko rozwiaze problem. ja chce uniknac operacji ale obawiam sie czy
            czekanie nie jest bledem. jednoczesnie przeczytalam na forum ze operacja guza
            pierwotnego mozeprzyspeszyc proces nowotworowy. Moj ginekolog jest zdania ze po
            menopauzie operacja nie bedzie potrzebna bo nowotwor juz sie z tej zamniany nie
            zrobi, a dowiedziala sie ze moze byc wrecz odwrotnie. Co mam zrobic ? Wiem ze
            decyzja nalezy do mnie ale tak malo wiem o tych sprawach.

            Bardzo prosze o pomoc i rade. Pozdrawiam i dziekuje za odpowiedz
            • 18.08.06, 19:08 Odpowiedz
              Witam ponownie,

              Tak jak juz pisalam wczesniej, trudno jest cos jednoznacznie Pani doradzic.
              Kazdy na pewno wolalby uniknac zabiegu, ktory jest duzym obciazeniem
              psychicznym i fizycznym. Z drugiej strony jednak tylko badanie
              histopatologiczne wycietej torbieli moze jednoznacznie okreslic jaki ona ma
              charakter.

              Co do obiegowej opinii, ze "operacja moze przyspieszac rozwoj nowotworu" to
              jest to myslenie jak najbardziej bledne. Owszem, sa dowody na to, ze jezeli
              usunie sie np. fragment guza nowotworowego pozostawiajac czesc w organizmie, to
              komorki zaczynaja sie szybciej dzielic, bo jak gdyby odczuwaja "strate" ale w
              przypadku doszczetnego usuniecia nowotworu o takiej reakcji przeciez nie moze
              byc mowy. W wiekszosi przypadkow wlasnie zabieg operacyjny jest jedyna metoda
              umozliwiajaca uzyskanie wyleczenia. Nie jest tez mozliwe spowodowanie, ze
              wyciecie lagodnej torbieli wywola nowotwor.

              Wiem, ze decyzja nie jest latwa. Moze warto skonsultowac sie z jeszcze jakims
              ginekologiem? Nie wiem skad Pani jest, ale osobiscie uwazam za autorytet prof
              Emericha (Gdansk - zreszta wielokrotnie wymieniany na forum), ktory ma duze
              doswiadczenie w tego rodzaju sytuacjach.

              Pozdrawiam serdecznie


      • 22.08.06, 13:28 Odpowiedz
        Jak to jest ,ze wzrost markera w czasie remisji choroby swiadczy o nawrocie
        choroby z od 2-6 miesiecznym wyprzedzeniem,wtedy rozumiem nie ma jeszcze
        guza,natomiast wiekszosc przypadkow nawrotu,to juz sa zajete narzady.Wiec jezeli
        marker rosnie ,to nie ma na co czekac,poniewaz zawsze jest to duze ryzko
        nawrotu?Ile czasu moze trwac najdłuzej remisja choroby?Chodzi mi o 3c-stadium
        zawansowania.
        • 07.11.06, 10:40 Odpowiedz
          Witam! W sierpniu 2005 r. miałam radykalną operację ginekologiczną z powodu
          raka jajnika. Wówczas miałam niespełna 41 lat. Mam pełną świadomość, że jednym
          cięciem zostałam wprowadzona w stan klimakterium. Potem leczenie chemioterapią
          (jak narazie z pozytywnym skutkiem) i przestrogi lekarza onkologa - żadnej
          chormonalnej terapii zastępczej, pomimo wieku. Jak dotąd nie zauważam u siebie
          objawów typowych dla klimakterium... ALE... - lekarz ginekolog, do którego
          chodzę na kontrole, zalecił mi przyjmowanie preparatu EVISTA i Gynodian Depot.
          Jego zdaniem powinnam zapobiegać osteoporozie itp. Nie wiem co mam robić???
          Czytałam trochę na temat tych medykamentów i mam mieszane odczucia, czy
          powinnam je stosować? Bardzo proszę o odpowiedź: - jaki jest wpływ tych leków
          na nowotwór? - czy w moim wieku (42 lata) skutki tak wczesnej menopauzy mogą
          być niebezpieczne? jak mam się zachować w stosunku do mojego lekarza
          ginekologa, jeśli należy odmówić przyjmowania tych preparatów?
          Z góry dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.
          Pozdrawiam
          Marzena
      • 30.05.07, 13:32 Odpowiedz
        Witam!
        Prośba wielka o pomoc. Proszę wyjaśnić mi, co sądzi pani na temat preparatu
        DETOX + formy vision.
        Co sądzą lekarze na ten temat.

        Moja mama ma podejrzenie raka jajnika, miała wodę w brzuchu i wyniki
        histopatologiczne wykazują obecność komórek nowotworowych w płynie,który został
        jej dwukrotnie ściagany z brzucha, a w jajniku ma guz - torbiel wielokomorową o
        srednicy ok 10 cm (mama jest po ubiegłorocznej operacji usunięcia macicy, bo
        miała mięśniaka). W szpitalu skierowano ją na konsultacje do centrum
        onkologicznego. Jutro jedziemy i tu sie pojawia problem.
        Dwa dni temu moja ciocia przywiozła mamie ten specyfik, na oczyszczenie
        organizmu i po konsultacji z lekarzem anastezjologiem, który rozprowadza ten
        specyfik, mama zadecydowała, żeby nie mówić lekarzowi onkologowi,o tym że go
        bierze, bo ten "lekarz" nie każe.

        Proszę o pomoc!!!! Mam sama o tym lekarzowi powiedzieć?? Bo takie stwierdzenie
        żeby nie mówić to mi się wydaje podejrzane i chore. Przeciez to może tylko
        zaszkodzić, a do mamy takie argumenty nie docierają, bo jej się wydaje że juz
        prawie umiera.

        Pozdrawiam i dziekuje za szybką odpowiedź.
    • 25.07.06, 12:29 Odpowiedz

      --
      mieux vaut tuer le diable
      que le diable no vous tue
      • 25.07.06, 22:17 Odpowiedz
        Czy wykonanie mammografi w młodym wieku (20 kilka lat) może byc powodem
        wystąpienia po paru latach raka piersi?
        A branie pigułek antykoncepcyjnych? Czy coś na ten temat wiadomo?
        • 26.07.06, 07:06 Odpowiedz
          mammografia nie wywołuje raka piersi, natomiast kilkuletni wywiad przyjmowania
          pigułek antykoncepcyjnych (powyzej 7 lat) zwieksza to ryzyko do 1.5 raza w
          porównaniu z normalnym ryzykiem populacyjnym.
          jezeli chodzi o "nabawienie się" raka piersi i późniejsze zachorowanie na raka
          jajnika, to rzeczywiście jest tak, że są zidentyfikowane konkretne mutacje genów
          i zespoły rodzinnych zachorowań w których w rodzinie, czy u jednej pacjentki
          moze wystąpic kilka nowotworów. nie ma to oczywiście charakteru "zakaźnego"
          tylko jest związane z nieprawidłowościami na poziomie genów.
          nie wiem od ilu lat wykonuje się mastektomie, choć wydaje mi się, że od
          kilkudziesięciu. może ktoś wie więcej?
      • 25.07.06, 22:24 Odpowiedz
        A czy nabawienie się raka piersi może w przyszłości grozić rakiem jajnika?
        Słyszałam, ze obie choroby mają ze sobą bardzo ścisły związek. Słyszałam też od
        kobiety, która miała amputację obu piersi, że dała sobie też wyciać jajniki "na
        wszelki wypadek", mimo, iż były zdrowe....

        I jeszcze coś - czy to prawda, że po zakończeniu leczenia raka piersi kobiecie
        nie wolno przez 5 lat zajśc w ciążę? Słyszałam, ze dlatego, iż rak jest na
        ogół "hormono-czuły", a w ciąży poziom hormonów się zwiększa. Czy ta informacja
        jest prawdą?

        I trochę z innej beczki - ale jestem po prostu ciekawa - od ilu mniej więcej
        lat wykonuje się mastektomie? A jak leczono raka piersi wcześniej, przed metodą
        amputacji piersi?
        • 26.07.06, 20:56 Odpowiedz
          Witam serdecznie,

          Jeżeli chodzi o współwystępowanie raka piersi i jajnika, to w niektórych
          przypadkach, jak już zresztą wspomniano na forum, u kobiety może występować
          genetycznie zwiększone ryzyko zachorowania zarówno na raka piersi i
          równocześnie raka jajnika. Dzieje się tak w przypadku obecności mutacji genów
          BRCA1 i BRCA2. U takich osób ryzyko rozwoju raka piersi jest bardzo wysokie,
          wynosi bowiem od 50-80% oraz 40% ryzyko zachorowania na raka jajnika.
          Badanie na obecność mutacji warto wykonać w przypadku zachorowania na raka
          piersi przed menopauzą, w przypadku obustronnego raka piersi, występowania raka
          piersi lub/i jajnika u kogoś z bliskich krewnych (matka, babcia, siostra).

          Co do antykoncepcji hormonalnej, to ogółem minimalnie podnosi ryzyko rozwoju
          raka piersi, ale.. w przypadku nosicielek mutacji genów BRCA sprawa wygląda
          trochę inaczej - wykazano, że antykoncepcja hormonalna w wieku poniżej 25 lat,
          trwająca powyżej 5 lat zwiększa ryzyko rozwoju raka piersi do 35%. Z drugiej
          strony stosowanie antykoncepcji u kobiet z mutacją po 30 roku życia, to ryzyko
          obniża. Wykazano także że jednocześnie stososwanie antykoncepcji hormonalnej
          obniża ryzyko zachorowania na raka jajnika, niezależnie od wieku.

          Co do zajścia w ciążę - generalnie po upłynięciu okresu 5 lat po zakończeniu
          leczenia, bez oznak wznowy choroby, w onkologii uznaje się daną osobę za
          wyleczoną. Decyzja co do możliwości zajścia w ciążę jest jednak bardziej
          złożona i indywidualna, zależna od wieku pacjentki, od rodzaju nowotworu,
          obecności receptorów hormonalnych i przebiegu leczenia.

          A co do mastektomii, to metody chirurgicznego leczenia raka piersi sięgają
          starożytności. Pod koniec XIX wieku standardem stała się mastektomia wykonywana
          techniką zbliżoną do dzisiejszej, tyle ze w dodatkowym usunięciem mięśnia
          piersiowego (tzw. Halsteda), którą zresztą wykonuje się w wybranych przypadkach
          do dzisiejszego dnia. Pod koniec XX wieku zaczęto stosować technikę, która jest
          obecnie metodą z wyboru - czyli mastektomię sposobem Pateya.


          Pozdrawiam serdecznie
      • 15.08.06, 22:21 Odpowiedz
        Jeśli w efekcie chemioterapii guz piersi zniknął, a węzły chłonne nei są juz
        powiększone, to dlaczego lekarze mimo to chcą (musza?) wycinać całą pierś i
        cześć wezłów? Czy istnieje szansa, że wraz ze zniknięciem guza wszystkei
        komórki nowotworowe uległy w organiźmie zniszczeniu?
        • 15.08.06, 23:25 Odpowiedz
          Najpierw odpowiedź na ostatnie pytanie: mała, ale jest.
          Każdy cykl chemioterapii niszczy pewien rząd komórek nowotworowych (powiedzmy,
          że stały - jeśli na początku leczenia było 100.000.000 komórek, to po I cyklu
          pozostaje 10.000.000, po II 1.000.000 itd. oczywiście trzeba brać pod uwagę
          jeszcze repopulację, czyli odrastanie raka pomiędzy cyklami). Guz
          najprawdopodobniej zmniejszył się do rozmiarów niewykrywalnych w badaniu
          fizykalnym, albo został 'przerzedzony' - być może zupełnie zniknął. ALE tego nie
          da sie powiedzieć na 100%.
          Musisz też wiedzieć, że im większy wyjściowo guz, im rozleglejszy proces (zmiany
          w węzłach), tym większe ryzyko powstania zmian odległych - w kolejnych węzłach
          chłonnych, czy innych narządach. Z pojedynczych komórek może nastąpić wznowa
          procesu nowotworowego.

          Teraz pytanie pierwsze. Takie postępowanie bierze się z kilkudziesięcioletnich
          doświadczeń onkologów. Lekarz powinien Ci wyjaśnić, dlaczego podejmuje się taką,
          czy inną metodę. W każdym razie z tego co piszesz, to jeżeli nie było na
          początku operacji, guz musiał być duży - stąd na dzień dobry chemioterapia,
          mająca na celu umożliwienie wykonania operacji. Zbyt duże jest ryzyko miejscowej
          wznowy, żeby w tym stadium zaawansowania nie wykonać mastektomii, albo
          przynajmniej operacji usunięcia samego guza (o ile prze chemią był w jakiś
          sposób oznaczony) + węzłów chłonnych pachy.
          Pozdrawiam.
      • 31.08.06, 20:43 Odpowiedz
        Czy można przeprowadzać operację wycięcia piersi i węzłów chłonnych w okresie
        trwania chemioterapii? Dostaję chemię co 3 tygodnie. Chirurg chce mnie ciąć
        pomiędzy piątą a szósta chemią, a dokładnie w 4 dni po piątej chemii.
        Słyszałam, ze po chemii rany się trudniej goją. Czy to prawda? Na ile trudniej -
        czy ryzyko "paprania sie ran" jest rzeczywiście duże?
        Jeśli tak, to ile powinno się po chemii odczekać?
        Czy mam prawo nalegać aby kroili mnei dopiero po skończeniu całej chemii, tj.
        po szóstej kroplówce?
        A z kolei czy odwlekanie operacji o kilka tygodni (będąc cały czas na chemii)
        nie zagraża zbytnio mojemu zdrowiu?
      • 04.12.06, 01:20 Odpowiedz
        jestem 4 lata po mastektomii biore arimidex i chcialabym wiedziec czy produkty
        sojowe sa dla mnie wskazane czy nie?
        chodzi mi o to ze soja zawiera estrogeny roslinne a arimidex blokuje
        wytwarzanie estrogenow.
    • 25.07.06, 12:34 Odpowiedz
      --
      mieux vaut tuer le diable
      que le diable no vous tue
      • 10.10.06, 22:39 Odpowiedz
        witam, mój tata ma podejrzenie raka jelita z przerzutami do wątroby. diagnoza
        została postawiona na podst. usg (na wątrobie widać jedną biała plamę okrągłą)
        i wyniku dodatnim na krew utajona w kale, ojciec w ciągu ostatnich 3 miesięcy
        bardzo schudł. Czy na tej podstawie można wniskować że to nowotwór?????????
        • 13.10.06, 11:23 Odpowiedz
          Witam serdecznie,

          Obecność krwi utajonej w kale może być związana z różnymi schorzeniami,
          aczkolwiek, zawsze należy wykluczyć przyczynę nowotworową, szczególnie, jeśli
          obserwuje się gwałtowną utratę masy ciała i podejrzane zmiany na wątrobie,
          które oczywisćei też nie muszą oznaczać przerzutów. Aby to wyjaśnić, należy
          wykonać badanie TK jamy brzusznej oraz kolonoskopię. Pozdrawiam serdecznie
        • 25.05.07, 12:58 Odpowiedz
          Witam mam pytanie o wyjasnienie mi jakie są rokowania przy nowotworze
          pecherzyka żółciowego z przerzutami na węzły chłonne odszewnowe, watrobę,
          jelito grube i przypuszczamy że na kości bo pojawia sie okrutny ból kości i
          mięsni, chory nie był poddawany radioterapii ani chemioterapii, nowotwór jest 2
          stopnia złosliwości tyle sie dowiedziałam, jaką diete można stosować i czy jest
          jeszcze jakajkolwiek cień nadziei że cos mozna zrobić, pozdrawiam i dziękuje z
          góry za wyczerpujacą odpowiedź
    • 25.07.06, 12:35 Odpowiedz

      --
      mieux vaut tuer le diable
      que le diable no vous tue
      • 31.07.06, 20:58 Odpowiedz
        Witam,

        moja mama ma rozsiany prces nowotowory w klatce piersiowej... Ma tez przerzuty
        do kosci i bierze mnostwo lekarstw, aby ten nowotwor w kosciach zatrzymac - czy
        rzeczywscie jest to mozliwe, aby przerzut w kosciach nie postepowal?

        Dodam, ze mama czuje sie bardzo dobrze (mimo, ze rokowania sa zle) i jedynym
        probelem jest to ze nie moze chodzic.... ma zlamana kosc miedniczna ( nie mozna
        z tym nic zrobic) i jedyne co lekarze oferuja to radioterapie na ta noge -
        jedno tylko naswitlenie, ktore ma bol zniszcyc...
        • 31.07.06, 23:11 Odpowiedz
          Leki mające zahamować rozwój nowotworu w kościach to preparaty z grupy
          bisfosfonianów (podobne do tych stosowanych w osteoporozie). Można podawać je
          doustnie (słabo się wchłaniają, więc należy zachować ścisły reżim ich zażywania
          - najlepiej 4 tabletki [Bonefosu lub Sindronatu] jednorazowo, na dwie godziny
          przed posiłkiem), lub w postaci dożylnego wlewu raz na trzy-cztery tygodnie
          (Aredia, Pamifos).
          Te leki mają ograniczoną skuteczność (zwykle z czasem maleje), ale mogą też
          spowodować zmniejszenie bólu. Bisfosfoniany wbudowują się silnie w strukturę
          kości i są trudno rozpuszczalne, więc tkanka nowotworowa teoretycznie nie ma
          specjalnie jak sie rozprężać - ale aby ten efekt uzyskać, potrzebne jest
          przynajmniej kilka-kilkanaście tygodni zażywania leku, który z przewodu
          pokarmowego wchłania sie niespecjalnie...

          Przy rozsianym procesie nowotworowym nerki do kości w zasadzie inne leczenie w
          grę specjalnie nie wchodzi, niestety. Zaproponowana radioterapia paliatywna u
          wielu chorych przynosi znaczne, jeśli nie całkowite ustąpienie bólu.
          Jednorazowo podaje się w naszym ośrodku 8 Gy dawki promieniowania na pół
          miednicy z dwóch pól [przednie i tylne]. Przed radioterapią zwykle podajemy
          dożylnie steryd i lek przeciwwymiotny, ponieważ w polu napromieniania znajduje
          się nieco jelita - zaoszczedza się w ten sposób choremu nudności. W pierwszych
          kilku dniach ból może się nasilać, ale później powinien ustąpić.
          • 01.08.06, 15:43 Odpowiedz
            Andrzej,

            dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz.

            Jeszcze jedno mnie nurtuje. Mama ma zlamana kosc miedniczna (nie do operacji) i
            dlatego tez mama nie chodzi bo bo jest potezny.
            Zakladajaz, ze radioterapia paliatywna zaskutkuje u mamie przejdzie bol, czy
            wskazane jest chodzenie przy zlamanej kosci???

            dziekuje
            • 01.08.06, 23:55 Odpowiedz
              Jeśli mama chce chodzić i ma na tyle sił, to koniecznie z jakimś 'wspomagaczem'
              - typu kula łokciowa albo balkonik. Jeśli nie da się zrobić zespolenia
              ortopedycznie, to ograniczenie aktywności jest - niestety - najbardziej
              rozsądnym rozwiązaniem.
    • 25.07.06, 12:37 Odpowiedz

      --
      mieux vaut tuer le diable
      que le diable no vous tue
      • 12.09.06, 20:13 Odpowiedz
        Mniej więcej od stycznia tego roku mam problemy ze zdrowiem - stany
        podgorączkowe, nocne poty, bole nóg (głównie w nocy), utrata wagi, osłabienie.
        Lekarz rodzinny podejrzewając nadczynność tarczycy zlecił zrobienie poziomu
        hormonów i USG tarczycy. Wyniki obu badań były prawidłowe ale stwierdzono, że na
        szyi są powiększone węzły chłonne, niektóre połączone w pakiety (największy
        około 40 mm w osi długiej). Dostałam skierowanie do poradni hematologicznej.
        Hematolog zlecił badanie RTG klatki piersiowej i USG jamy brzusznej. Pomimo
        tego, że oba wyniki były prawidłowe zdecydował, że należy wykonać jeszcze
        biopsję. Chirurg stwierdził, że powiększone są również węzły nadobojczykowe.
        Węzeł (podżuchwowy) pobrano (w całości) do badania w maju. Wynik był opisany
        dokładnie jednym słowem - Lymphadenopathia - bez żadnego komentarza. Hematolog
        stwierdził, że w takim razie to nie jego działka i odesłał do rodzinnego, który
        nie wie co ze mną zrobić.
        Objawy w dalszym ciągu się utrzymują (oprócz tego, że ostatnio mniej się pocę w
        nocy), od maja schudłam jeszcze dwa kilo (w sumie około ośmiu od początku roku),
        obecnie waże 47 kg co przy moim 170 cm wzrostu jest zbyt niską wagą:( Staram się
        naprawdę dobrze odżywiać, niestety brak pozytywnych rezultatów w postaci
        upragnionych kilogramów.
        Węzły są w dalszym ciągu powiększone, zarówno te na szyi jak i nadobojczykowe
        (jednostronnie).
        Pani doktor czy istnieje możliwość, że wynik badania histopatologicznego
        pobranego węzła jest niemiarodajny?
        Naprawdę nie wiem co robić. Z góry dziękuje za odpowiedź.
        • 02.10.06, 12:01 Odpowiedz
          Witam serdecznie,

          Niestety nie moglam wczesniej odpisac. A jak wygląda w tej chwili morfologia
          (rozmaz?) Gdzie Pani sie leczy? W jakim jest Pani wieku? Ocena
          histopatologiczna wezlow jest bardzo trudna i jesli sa watpliwosci warto byloby
          aby preparat wezla ocenil jeszcze jeden niezalezny patolog. Pozdrawiam
          • 05.10.06, 22:15 Odpowiedz
            Witam
            Bardzo dziękuje za odpowiedź.
            Zajmował się mną hematolog z poradni przy Kinice Hematoonkologii i
            Transplantacji Szpiku Kostnego w Lublinie(SPSK nr 4). Biopsja i ocena
            histopatologiczna węzła zostały wykonane w SPSK nr 1 w ponieważ jest jakoś tak
            dziwnie, że Klinika Hematoonkologii mieści sie na jej terenie (a nie SPSK 4) i
            mają podpisane umowę, która umozliwia kierowanie pacjentów do nich na badania.
            Tylko,że pobrane próbki tkanek normalnie są wysyłane do badania na
            "Jaczewskiego" czyli do SPSK nr 4. W moim przypadku z niewiadomych przyczyn tak
            się nie stało, węzeł "nie wyszedł" ze szpitala tylko został przebadany na miejscu.
            Mam 26 lat.
            Podaje wyniki ostatniej morfologii:

            erytrocyty 4,0 mln/ul
            leukocyty 9,2 tys/ul
            hemoglobina 13,1
            hematokryt 37%
            MCV 90,9 fL
            MCH 31,1 pg
            MCHC 34,3 g/dl
            płytki krwi 223 tys/ul
            Limfocyty 10,1%
            inne (Eo, Bazo, Mono)1,2%
            neutrofile 88,7%
            limfocyty 0,9 tys/ul
            inne (Eo, Bazo, Mono) 0,1 tys/ul
            neutrofile 8,2 tys/ul
            RDW-CV 13,9%
            PDW 13,1%
            MPV 11
            P-LCR 34,1%

            Pozdrawiam serdecznie.
            • 13.10.06, 11:21 Odpowiedz
              Witam serdecznie, faktycznie wyniki badania nie wskazują aby przyczynę
              stanowiło jakieś schorzenie hematologiczne. Jest może troszkę zwiększony
              odsetek granulocytów, czy w ostatnim czasie miała Pani jakaś infekcję?

              Co do powiększonych węzłów chłonnych, to ja bym pokusiła się, tak jak pisałam
              wcześniej o to aby węzeł został zbadany przez niezależnego patologa, poza tym
              warto zrobić badania w kierunku chorób zakaźnych, które mogą dawać powiększenie
              węzłów chłonnych (na początek przeciwciala przeciwko toxoplazmozie,
              cytomegalii, boreliozie - IgM, IGG, poza tym antygen HBS, oraz przeciwciała
              antyHCV). Pozdrawiam serdecznie, proszę dać znać jak tam
      • 10.12.06, 20:49 Odpowiedz
        Zadałam już jedno pytanie pod nagłówkiem "rak szyjki macicy", na razie bez
        odpowiedzi :( Tymczasem mam kolejne, nawiązujące po części do poprzedniego.
        Dziś dowiedziałam się, że mój dziadek ze strony ojca zmarł na białaczkę, mama 2
        lata temu na chłoniaka. Chciałabym zrobić badania genetyczne oraz wszystkie inne
        potrzebne, aby sprawdzić jak duże mam ryzyko zachorowań na te choroby i jakie
        badania regularnie przeprowadzać, aby w razie czego wykryć je na czas.

        Bardzo, bardzo proszę o odpowiedź do jakich lekarzy powinnam iść, jakie badania
        wykonać-mój bliski kolega właśnie leży 2 tydzień na oddziale onkologicznym i
        walczy z białaczką-jego babcia zmarła na tą chorobę-bardzo się boję.



    • 25.07.06, 12:38 Odpowiedz

      --
      mieux vaut tuer le diable
      que le diable no vous tue
    • 27.07.06, 08:33 Odpowiedz
      Witam.
      W 2003r. udałam się do oknologa gdyż wyczułam na szyji trzy bolące ruchome
      kuleczki. Najpierw udałam się oczywiscie do laryngologa który stwierdził ze to
      jakieś zwapienie, ze musiałam mieć jakiś stan zapalny. Jednak nie dawało mi to
      spokoju (babcia, wujek umarli na nowotwór, obecnie ciocia ma nowotwór piersi).
      Na wizycie lekarz obejrzał mnie dokładnie, przeprowadził wywiad i stwierdził ze
      wszystk ok, ze ma obserwować czy nie rośnie.
      Od ostatniej wizycie nic się nie zmieniło, węzły dalej są powiększone - ale nie
      rosną, często mnie bolą, cała szyja - zwłaszcza przy przeciągach i zimą. Nie
      miałam zadnej utraty wagi, nie pocę się, nie mam bóli poalkoholowych. Jedynie
      pobolewają mnie te węzły.W zwiazku z tym mam pytanie czy powinnam wybrac się do
      jeszcze jednego lekarza teraz na konsultacje. Przyznam szczerze ze spędza mi to
      sen z powiek. Mam małe dziecko i muszę być zdrowa. Z drugiej strony boję się
      iść:) Czy mogą być jakiekolwiek podejrzenia z ww opisanych dolegliwości ze
      dzieje się coś złego?
      --
      Oliwia - mój największy skarb.
      • 27.07.06, 14:17 Odpowiedz
        Witam serdecznie,

        Węzły chłonne szyjne często bywają powiększone, głównie z powodów infekcyjnych.
        Zdarza się, że w sezonie zimowym, kiedy stymulacja czynnikami infekcyjnymi jest
        większa, stają się powiększone i bolesne. Niepokój onkologiczny może budzić
        powiększenie przede wszystkim węzłów w okolicy obojczyka (nadobojczykowe,
        podobojczykowe), także węzły które są niebolesne, twarde oraz zrośnięte w
        pakietach. Także objawy takie jak: stany podgorączkowe, gorączkowe, osłabienia,
        łatwe siniaczenie, spadek masy ciała.

        U Pani myślę, że warto wykluczyć przede wszystkim przewlekłe stany zapalne dot.
        jamy ustnej i gardła (wizyta u stomatologa -panoramiczne jamy ustnej oraz
        zdjęcie zatok). Poza tym na pewno warto wykonać badanie morfologii krwi
        obwodowej wraz z rozmazem (najlepiej ręcznym) oraz RTG klatki piersiowej.
        Proszę w każdym razie się nie martiwć na zapas - zbadać się warto, ale
        prawdopodobnie się okaże, że to po prostu taka Pani uroda.

        Pozdrawiam serdecznie
        • 27.07.06, 22:28 Odpowiedz
          Dziękuję za odpowiedź.
          Proszę wybaczyć banalne pytanie ale które to są węzły nadobojczykowe i
          podobojczykowe?
          Jeśli chodzi o moje powiększone węzły to znajdują się po lewej stronie szyji
          jeden mniej więcej po środku, natomiast dwa dość nisko. I teraz nie wiem czy te
          dwa niski mam uważać jako nadobojczykowe?
          Dziękuję.
          --
          Oliwia - mój największy skarb.
przejdź do: 1-100 101-166
(101-166)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.