Dodaj do ulubionych

Herceptyna pomóżcie

04.10.06, 15:41
Moja mama ma raka piersi (stopien 3 inwazyjny, naciekowy, węzły czyste). Miała
robione receptory i ten HR2 MA SILNIE POZYTYWNY (3 stopien). Lekarz twierdzi,
ze nie ma potrzeby podawac herceptyny, bo w Polsce lek ten jest podawany w
czasie gdy sa przerzuty. A raczej dlatego sie go nie podaje bo jest to lek
drogi i nfz go nie refunduje, albo w bardzo nielicznych przypadkach. Czytalam
jednak wiele o tym ze lek ten powinien byc podany bo to bardzo dobra i
skuteczna rzecz w walce z rakiem piersi. Czy znacie kogos kto to bierze, jak
mozna zdobyc ten lek, ponoc zależy to od lekarza prowadzacego, jesli chce mu
sie i moze on zawalczyc o pacjenta to to robi, jesli nie... to zbywa gadaniem
ze nie ma takiej potrzeby. Doradzcie cos prosze. Moze wiecie do jakiego
lekarza sie zwrócic?
Edytor zaawansowany
  • 04.10.06, 18:24
    Tez gdzies czytalam, ze sie go powinno podawac jak przerzutow raczek nie ma,zeby
    im zapobiec. To takie gadanie. Teraz ci mowia, ze podadza jak beda przerzuty, a
    jak beda przerzuty, to powidza pewnie, ze juz za pozno i ze sie nie oplaca, bo
    przerzuty zle rokuja, a lek ten sie podaje jak jeszcze mozna kogos wyleczyc.
    Moze sie myle, ale pewnie to tak dziala.
    Nie mam szczegolowych informacji na temat tego leku, bo moja mama byla chora na
    raka jajnika, ale czytalam gdzies o tym i rzeczywiscie wyniki badan nad tym
    byly obiecujace, ale nie bylo tam napisane, ze sie to podaje dopiero jak sa
    przerzuty. Wiadomo, ze lepiej zapobiegac niz leczyc, zwlaszcza raka.
    Moze popisac po innych klinkikach? Moze w Bydgoszczy by podali?
  • 04.10.06, 23:29
    Jeśli tzw hercepy są dodatnie - to żle i bardzo dobrze jednocześnie. Żle-
    ponieważ rak jest ofensywny, a dobrze bo ocenia sie bardzo wysoką skutecznośc
    leczenia właśnie chyba herceptyną. Przepraszam, że info jest takie szczątkowe,
    ale w tej chwili już nie pamiętam wszystkiego. Z pewnością należy zrobić
    dokładne badania przed podaniem leku, by wykluczyć pomyłkę. Takie badania
    patomorfologiczne robi podobno tylko wawa. Postaram sie skontaktować z profem
    od patomorfologii, który miał dużą wiedzę na ten temat.
  • 06.10.06, 00:34
    Istotnie , wszystkie placówki badawcze, patomorfologiczne przeprowadzają owe
    badanie, ale tylko metodą immunohistochemiczną. Natomiast, żeby rozpocząć
    leczenie herceptyną należy zrobić badanie FISH (fluorescencyjna hybrydyzacja in
    situ)i to robi wawa. Ośrodki akademickie mogą wciągnąć w grupę eksperymentalną
    leczeniem herceptyną. Napisz skąd jesteś. Może bedę mógł bezpośrednio pomóc.
  • 06.10.06, 12:02
    Dziekuje Wam za informacje, staram sie czytac wszystko co znajde, co do metody
    badan to słyszałam że FISH wykonuje sie wtedy gdy po badaniu ta powszechniejsza
    metoda sa jakies watpliwości, u mojej mamy ich nie ma, stwierdzono ten najwyższy
    wskażnik herowy czyli 3+. Moja mama mieszka w pomorskim. Czap dziekuje Ci wielce
    za ofiarowanie pomocy, ciagle czekam na informacje od lekarzy, jeśli tylko coś
    sie wyklaruje odezwę sie do Ciebie na priva gazetowego. Tak dla informacji: Pod
    koniec października zaczyna sie w Poznaniu II Kongres Onkologiczny, na którym
    bedzie m. in. o herceptynie, niemniej jednak jeden z prelegentów stwierdził, ze
    nie moze nam pomoc...przykre to wszystko. Dziękuje ze piszecie, pozdrawiam.
  • 09.10.06, 23:58
    Lepiej dostasc herceptyne,, poza Polska podaja ja nawet kobietkom w 1 stopniu
    zaawansowania..bez przerzutow.. ale coz w Polsce.. nie wiem jak sytuacja
    wyglada ale mojej mamie nigdy jej nie zaproponowano..
    Moja mam 74 lata wykryto jej raka juz ponad rok temu.... miala maly guz... bez
    przerzutow... czy naciekow.. HER+++... chemia i radiacja.. tylko
    rok minal i cisza.... narazie...

    --
    Nothing ever is, everything is becoming
  • 16.10.06, 23:13
    Hmmm, ja mam HER2 3+ ......
    Jutro dzwonię do lekarza zapytać o herceptynę. Ciekawe, co powie :-)
  • 17.10.06, 09:59
    Hej Winner, i jak dzwoniłaś, daj prosze znac co usłyszałaś? Pozdrawiam
  • 19.10.06, 14:08
    Boca78 - od 3 dni probuje sie dodzwonic do lekarza, ale ma wylaczona komorke -
    przypuszczam wiec, ze moze jest gdzies na wyjezdzie, bo wczesniej na ogol sie
    do niego dodzwanialam. A moze jest na tym Kongresie Onkologicznym, o którym
    pisałaś - lecze się właśneiw Poznaniu

    Jutro mam piata chemie (juz sie kurcze ze strachu), wiec moze uda mi sie go
    dopasc w szpitalu, albo chociaz potwierdzic, czy wyjechal i kiedy bedzie
    dostepny. On już i tak wie, że jak sie na coś uprę to łatwo nie daję za
    wygraną - wywalczyłam sobie jednoczesną rekonstrukcję piersi - i mimo, że
    lekarz widział na poczatku jakieś przeciwwskazania, teraz jest zadowolony :-)

    Dam znac jak cos bede wiedziec.
    A jak u Twojej mamy - coś działacie w sprawke herceptyny?
  • 20.10.06, 10:04
    Witaj Winner, Kongres onkologiczny zaczyna sie 25.10, wiec odpada. Trzymam
    kciuki. U Mojej mamy tez jeszcze nic nie wiadomo, tez dostała dwa dni temu 5
    chemie. Obie piersi miala operowane tak jak Ty, czyli z jednoczesna
    rekonstrukcja, dodam ze jedna miala robiona w Poznaniu na Garbarach, no i raczej
    jej skopali robote, pozniej miala poprawiana w Gryficach, tam tez robili druga
    piers. U mamy po pierwszej operacji w Poznaniu byly komplikacje z barkiem,
    przesunieto z tego powodu operacje drugiej piersi. Biopsje dwie na dwa miesiace
    przed operacja były dobre, a po wycieciu okazalo sie ze to najgorsze cholerstwo
    czyli 3G, wezly były czyste naszczescie...Póżniej gdyby nie nasza dociekliwiosc
    to nie zrobiono by mamie receptorów, zrobili dopiero jak sie upomniala. Cały
    czas czekamy, trzeba walczyc, trzymam kciuki i pozdrawiam.
  • 20.10.06, 19:27
    Czesc Boca78

    I jak mama sobie daje rade po amputacji obu piersi? Ja mialam "na szczescie"
    tylko lewa, więc prawą ręką mogę wszystko robic, a lewą oszczędzam. Nie
    wyobrazam sobei oszczędzać obu rąk ......

    Tak z ciekawości - jaki lekarz na Garbarach operował mamę? Mnie dr
    Gromadziński. Jestem zadowolona z efektu estetycznego, chociaż rekonstrukcja
    nie jest jeszcze zakończona, bo podpompowują dopiero ekspander i właściwą
    protezę silikonową wszyją później. Mama tez ma ekspander czy miała od razu
    protezę?

    Dopadłam dziś lekarza prowadzacego. Nie wiem gdzie był jak nie odbierał
    telefonu, ale widziałam dzis w CO afisze, że w dniach 16-19 był jakiś Kurs
    Radioterapii czy coś takeigo, wiec to pewnei było to.
    W sprawie herceptyny usłyszałam: "W całej Europie herceptynę podaje się tylko
    przy raku rozsianym, z przerzutami (a więc nie u mnie), a pani i tak ma
    szczescie bo nie ma obciazenia genetycznego i rak jest hormonozalezny, a wiec
    mozna pania zabezpieczyc. A na ogol jak ktos ma HER2 dodatni to ma raka
    niezaleznego od hormonow, i wtedy nijak takiej osoby zabezpieczyc nie mozna".

    Spytalam o skutki uboczne herceptyny. Odpowiedz lekarza"jest to chemia, więc
    jak każda chemia, skutki uboczne ma - może osłabiać miesień sercowy".

    POnadto:
    1. na forum amazonki.net jedna dziewczyna pisala, ze jej mamie bardzo sie
    pogorszylo gdy brała herceptynę
    2. dzis w szpitalu gadałam z babeczką, która też brała herceptynę i zaczeło jej
    sie pogarszac, ma przerzuty na kości
    3. a jej znajoma brała herceptynę i zaczeło jej serducho siadać i odstawiono lek

    Tak więc niekoniecznie jest to lek na całe zło i w świetle tych faktów
    postanowiłam, ze nie będe walczyc o to lekarstwo, bo nie jestem do niego
    przekonana.
    Nie chcę sobei skopań zdrowia dodatkową chemią, bo i tak wierze, ze nawrotu
    choroby u mne nie będzie - czy z herceptyną czy bez :)
  • 22.10.06, 00:39
    Dziewczyny,ja walczylam o herceptyne dla Mamy.Czytalam o niej gdzie tylko sie
    dalo.Lekarze robili oczy i pytali:"A skad pani wie o herceptynie???"
    Dawniej herceptyne podawano przy her2 3+ z przerzutami. Od lipca tego roku juz
    nie ...herceptyna jest REFUNDOWANA(!!) przez NFZ i lekarz ma obowiazek ja podac.
    Inna sprawa to problemy finansowe szpitali
    Herceptyna jest drogim lekiem, a NFZ zwraca pieniadze za pelna kuracje,czyli
    szpital musi zaplacic za pierwsze wlewy z wlasnych srodkow.
    Przy Her2+++ nie zawsze dziala tradycyjna chemioterapia,natomiast herceptyna
    trafia wylacznie w komorki nowotworowe.
    Walczcie o nia...
    powodzenia
    agniecha
  • 23.10.06, 09:42
    i jak udala sie ta walka, mama dostała lek? Jesli tak to napisz prosze jak
    przebiegalo leczenie i czy hormonalne receptory mamy byly dodatnie? dziekuje i
    pozdrawiam :-)
  • 23.10.06, 09:40
    Witaj Winner. Własnie wróciłam z domu, mama czuje sie kiepsko bo na chemie i
    przeziebienie nałozyły sie teraz objawy wczesniejszej menopauzy wywołanej chemia
    i umeczona jest strasznie, jeszcze nie wiem czy moze brac teraz dodatkowo jakies
    leki na to (wiecie cos na ten temat?). Co do operacji to moja mame takze
    operowal dr Gromadzinski, nie bede tego komentowac, bo akurat w przypadku mojej
    mamy to raczej byla radosna tworczosc, bardzo cierpiala, ekspander był bardzo
    ciezki, a oni ciagle dopelniali, wciaz skarzyla sie na bole calego ramienia i
    nikt nic nie pomogl, ciagle slyszala ze tak ma byc,ze to od wyciecia wezlow, co
    potem okzalo sie bzdura, pozniej juz w innym szpitalu wymienili jej proteze na
    inna i w drugiej piersi tez ma taka i jest ok. Ale ponad połroczny koszmar z
    barkiem jaki miala po tym wszystkim jest nie do opisania. Gdyby na Garbarach
    przy pierwszej operacji ktos raczyl sprawdzic receptory i zrobionoby szybciej
    mamie operacje drugiej strony, moze by nie bylo takiej sytuacji jak dzis. Coż
    moja mama ma hormonalne receptory ujemne wiec leczenie hormaonami po chemi
    odpada, dlatego bedziemy walczyc o herceptyne, poza tym to jest lek wspomagajacy
    i ma mniejsze skutki uboczne niz normalna chemia, owszem obciazac moze serce, na
    szczescie teoretycznie u mamy nie ma pezciwskazan bo serce ma mocne. Wciaz
    czekamy...Proponuje abys jednak skonsultowala sie z jeszcze innym onkologiem,
    niekoniecznie z Poznania. Zasada ograniczonego zaufania chyba jest dobra rzecza.
    Proponuje tez zerknac na tematy jakie beda na IIkongresie onkologicznym, bo beda
    wlasnie mowic o herceotynie, takze o tym ze podaje sie ja wczesniej na swiecie
    niz w Polsce czyli przed przerzutami i powinno sie zaczac podawac ja w taki
    sposob takze u nas, juz sie to pomalu robi, ale niestety bardzo opornie.
  • 23.10.06, 13:28
    Smutno, Boca, co napisałaś o przykrych doświadczeniach z dr Gromadzinskim. Jak
    pisałam - póki co ja jestem zadowolonoa. Może to tak jest, że na ileś tak set
    operacjii jakaś nie wyjdzie tak jak powinna - chirurg też jest tylko
    cżłowiekiem. Szkoda tylko, że ignorowano wasze póxniejsze uwagi, bóle. Niestety
    potwierdzam, że w szpitalu na Grabarach traktują pacjentów jak masówke -
    szybko, szybko i następny :(
    Ja tam trafiłam przez przypadek - błyskawiczna diagnoza (badania i wyniki w ten
    sam dzień!) i na drugi dzień pierwsza chemia. Tak więc nie bardzo się nawet
    ornientowałam, czy są w POznaniuu inne szpitale onkologiczne.

    Może to dziwnie zabrzmi, ale ja ...... boję sie herceptyny. Zresztą nei tylko
    herceptyny, boję się chemioterapii (na szczęście został mi jeszcze tylko jeden
    wlew), jak równiez wszelkich lekarstw. DLa mnei to chemia. A chemia to sztuczne
    świństwo. WIem, wiem, to świństwo możliwe, że własnei ratuje mi życie, ale mimo
    wszystko mam obiekcje ......
  • 23.10.06, 14:20
    Masz racje, to chyba troche tak jest ze trzeba miec przekonanie w pewnym sensie
    do wybranej metody leczenia, jeśli czujesz ze cos moze Ci bardziej zaszkodzic
    niz pomoc, to moze masz dobra intuicje. W koncu podobno leczenie raka w znacznej
    mierze zalezy od pacjenta. Widzisz historia mojej mamy jest bardzo
    skomplikowana, ona była pod stała opieką onkologów, którym jakoś wymknęło sie
    wszystko spod kontroli. Ja do tego podchodze tak: Mam swiadomosc ze her 3+ to z
    jednej strony zle bo choroba jest bardzo inwazyjna, ale z drugiej jest szansa na
    podanie leku skierowanego wlasnie na leczenie celowane, wierze ze to pomoze. A
    jak samopoczucie po chemii? Dostajesz AC? Zycze wytrwałosci i lagodnego
    znoszenia chemii.
  • 24.10.06, 14:09
    AC to czerwona? Tak, dostaję czerwoną - znoszę róznie - II i III wlewy-
    fatalnie. Pozostałe w miarę dobrze. W piątek mialam piątą chemię - nie było źle.

    Wiesz, dla mnei mój rak to trochę jak "wypadek przy pracy" - przeziębienie,
    które było i minęlo - nie czuję sie chora. Gdybym nie buszowała tak po necie,
    to pewnie bym nic nie wiedziała ani o HER ani o herceptynie, ani o tamoxifenie
    itp. I może byłabym szczęśliwsza :) A jak się za duzo wie, to sie cżłowiek
    trochę martwi - ale może na zapas, może niepotrzebnie ....

    Tak jeszcze w kwestii tej masówki w CO na Garbarach. Gromadzinski przyjmuje we
    wtorki i czwartki od godz. 13 do 15. Jak byłam któregos dnia na wizycie
    kontrolnej, to miałam numerek 27 - a podejrzewam, że nie byłam ostania. Więc
    jeśli on ma np. 30 pacjentek do przyjęcia w ciagu 2 godzin, to nawet trudno się
    dziwić, ze wszystko jest tak szybko, szybko. Jeśli by odmówiono 20 pacjentkom
    to pewnie by podniosły krzyk - ja bym podniosła gdyby mi kazano czekać na
    wizytę np. 3 miesiące.
    Gromadziński jest jedynym chirurgiem-plastykiem w tym szpitalu, a ponoc pracuje
    jeszcze w dwóch innych. Nie to, żebym go broniła, bo nic nie upoważnia do
    lekceważenia pacjenta, ale staram sie zrozumieć całą sytuację i to, że on
    pewnie mimo wszystko stara się jak najlepiej wykonywac swoją pracę, ale
    sytuacja w szpitalu jest jaka jest .......
  • 25.10.06, 14:45
    witaj Winner :-) Nie będe sie rozpisywać na temat szpitali, bo szkoda mi nerwów.
    Powiem tylko tyle, ze jesli pacjent narzeka na ból kilka razy, przy tym ma
    przesuniete łopatki i zebra, to nie zostawia sie go samemu, ani nie odsyła po
    calej Polsce na wizytu u kolejnych speców, którzy przesuna go dalej byle sie
    pozbyc problemów. Znajomy moich rodziców był leczony przez ponad dwa miesiace na
    zakrzepice zył, bo nikomu nie chcialo sie zrobic badan. Po długim naleganiu ze
    strony rodziny badania wykazały raka trzustki z przerzutami... Dla jednych to
    tylko kolejny błąd w sztuce dla innych walka o zycie. Zreszta każdy na tym forum
    mógłby dodac od siebie cos w temacie. Ale my tu przeciez nie o tym,
    Ciesze sie ze dobrze znosisz chemie. AC to ta czerwona. Swoja droga moja mama
    jak tylko zobaczy coś w tym kolorze to zamyka oczy i ja muli. Teraz czekamy na
    decyzje o jeszcze innej chemii, mam tylko nadzieję, ze nie będzie silniejszych
    na nia reakcji niz dotychczas. Zycze dobrego samopoczucia i Pozdrawiam :-))
  • 25.10.06, 21:16
    podobnie było u mojego męża ,bóle brzucha leczono go na żołądek,po kilku
    miesiącach w końcu szpital ,bóle i po jakimś czasie wodobrzusze ,leczenie
    wątroby i żołądka,lekarz pyta "panie czegoś się pan nałykał" w końcu
    kolanoskopia której nie dało się zrobić z powodu przebicia jelita przez
    studenta, po miesiącu badań(jakie to były badania?) i łykaniu 40 tabletek
    dziennie i wykańczalni operacja ,diagnoza rak jelita grubego.Okazuje się ,że to
    był kolejny błąd w sztuce ,dziś jestem mądrzejsza bo czytam forum i wiedziałabym
    jak postąpić ze szpitalami i lekarzami ,tylko ,że już nie mogę pomóc,dlatego
    mówię ci walcz o co trzeba a jeśli się nie da szukaj ,zabieraj od tych
    pseudo"speców".Ja dziś mam niesamowite wyrzuty ,że nic nie zrobiłam tylko
    zaufałam jednej klinice i tym "specom"A tak na marginesie mój mąż miał tylko 42
    lata i 2 miesiące życia,a tak bardzo chciał żyć.Pozdrawiam
  • 27.10.06, 15:38
    Przykro mi bardzo Barbaro, ze tak się stało jak się stało.
    Moją mamę ostatnio bardzo boli głowa i kark. Internista przepisał tabletki i
    dał skeirowanie do neurologa i ortopedy. Neurolog przepisał kolejen tabletki,a
    ortopeda - kolejna. Jakoś żaden z nich nie postarał się nawet znaleźć
    przyczyny, a leczenie polega tylko na wypisaniu recepty i przystawieniu
    pieczatki ....... A oni się potem dziwią, że mało zarabiają ..... ALe to juz
    kompletnie inny temat.
  • 10.11.06, 15:32
    Boca78 - rozmawiałam dziś znowu z lekarzem na temat herceptyny. Obiecał, że
    złoży wniosek z prośbą o przydzielenie mi jej. Zobaczymy, co będzie ......
    A co tam u Was?
  • 10.11.06, 23:02
    witaj Winner, to brdzo dobra wiadomość, trzymam kciuki. A jak tam Twoje
    nastawienie do leku, zmienilo sie? dostalas juz 6 chemie? moja mama dwa dni temu
    i czuje sie kiepsko, ciagle wymiotuje, martwie sie o nia. Do tego znow odzywaja
    sie stare dolegliosci i to wszystko sie naklada. Co do herceptyny to wciaz
    czekamy na wiadomosci, wniosek jeszcze nie zlozony...trzymaj sie cieplo.
  • 14.11.06, 13:31
    Hej Boca!
    Szosta chemia miala byc w piatek (10-tego), ale wyniki krwi byly za slabe i
    dali tylko jakis zastrzyk i kazali przyjsc w poniedzialek. Pytalam sie czy
    musze cos szczegolnego w tym czasie jesc lub pic, ale lekarz powiedzial, ze
    nie. Przezornie nażarłam sie buracków i marchewki w niedzielę wieczorem :-)
    ale wczoraj wyniki nadal były słabe i kazali mi przyjść w środę (czyli jutro).
    Wczoraj "golnęłam" sobei kieliszek czerwonego wina, dziś też mam zamiar (ponoć
    pomaga na krew) i zobaczymy co będzie jutro.
    Mam nadzieję, ze nie będą dalej przesuwać, bo mi to plany krzyżuje (cały czas
    pracuję i prowadzę normalne pozasłuzbowe życie).

    Co do herceptyny to nadal mam mieszane uczucia więc bić sie o nią nie będe. Mój
    wniosek tez nie jest jeszcze złożony, bo lekarz powiedział, ze to dopiero po
    zakończeniu chemii. Poza tym on (lekarz od chemii) ma kiepską pamięć, czy też
    raczej zbyt duzo pacjentów i zdziwiłabym się gdyby pamiętał o moim wniosku
    jeśli mu za jakiś czas nie przypomnę .....

    Ostatnio czytam bardzo ciekawą ksiażkę o obniżaniu poziomu estrogenów poprzez
    dietę, no ale to dla tych co mają raka hormonozależnego .......

    Przykro, że Twoja mama kiepso znosi chemię. To też była juz ostatnia?
  • 14.11.06, 15:06
    czesc Winner,
    przykro mi, ze te wyniki tak skacza, jedz brokuły i kapuste kiszona :-) bedzie
    lepiej. mama dostala planowo 6 jednostke, przez kilka dni bylo fatalnie bo nic
    nie mogla jesc, wszystko wymiotowala. teraz sie troche uspokoilo, poszła tez po
    dluzszym czasie na rehabilitacje swego nieszczesnego barku, bo w czasie chemii
    nie dawala rady cwiczyc, no i wszystko jej sie tam pozrastalo wiec od nowa
    polska ludowa. bedzie teraz pewnie robic jakies badania zwyczajowe po chemii,
    martwi mnie ze nigdy nie miala robionych markerow, bo mamy lekarz stwierdzil, ze
    to "stara metoda", ja nalegam zeby jej zrobiono. dzwonilam tez na dyzur do
    polskiej unii onkologii i tam mi powiedziano ze markery to standard... juz
    czasem nie moge tego ogarnac co lekarz i miejsce to inna śpiewka. dzielna jestes
    z ta praca, duzo sil Ci zycze :-))
  • 14.11.06, 21:12
    W bydgoskim CO skontaktuj się z dr Tujakowski. Jeśli nie uda się zarejestrować
    w centrum - prywatny gabinet ul. Gdanska5, rejestracja telefoniczna. W tej
    chwili zbierają wnioski pacjentów zainteresowanych terapią herceptyną. Warunek
    trzy +. Powodzenia
  • 15.11.06, 10:21
    dzikeuje bardzo za informacje, czekamy jeszcze na info z innego osrodka, pod
    koniec przyszłego tygodnia mama ma tam wizyte, jak tam sie nie uda, to będziemy
    próbowac w bydgoszczy.
  • 15.11.06, 15:20
    Znalazłam dziś informacje o nowym leku w tabletkach o nazwie tycerb, który ma
    ponoć działanie podobne (lepsze?) od herceptyny. Dane znalazłam tylko po
    angielsku (wklejam nizej, czy ktoś z Was słyszał o tym leku? chyba jeszcze nie
    jest dostepny w Polsce, ale moze niedługo....

    64.233.183.104/search?q=cache:BMW_VvaPT3oJ:www.pharmafocus.com/cda/focusH/1,2109,21-0-0-MAY_2006-focus_news_detail-0-437843,00.html+tycerb&hl=pl&gl=pl&ct=clnk&cd=2&client=firefox-a
  • 15.11.06, 15:38
    Lapatinib (Tycerb) - bardzo obiecujący eksperyment

    Z kolei badacze z Duke Comprehensive Cancer Center przedstawili dane
    pokazujące, że eksperymentalny lek - lapatinib hamuje wzrost guza u niemal
    połowy kobiet, które go zażywały.

    Zdaniem kierującej zespołem dr Kimberly Blackwell osiągnięte rezultaty są
    bardzo optymistyczne. Tym bardziej, że lapatinib jest jednym z pierwszych leków
    stworzonych dla kobiet, które nie reagują na standardowe terapie raka piersi.
    Lapatinib wypróbowano na grupie pacjentek, z których zdecydowana większość
    przeszła już przez trzy do sześciu tradycyjnych terapii raka piersi. Okazało
    się, że po ośmiu tygodniach zażywania leku choroba ustabilizowała się, a guz
    zmalał u 46 proc. badanych. Po czterech miesiącach te korzystne wyniki
    utrzymały się u 24 proc. chorych.


    --
    mieux vaut tuer le diable
    que le diable no vous tue
  • 17.11.06, 09:01
    Ja tez czytałam już o Tycerbie. Pytałam lekarza - ten lek jest jeszcze w
    trakcie badań klinicznych.

    W sprawie mojej chemii - dostałam w srodę. Czuję się dobrze, wczoraj juz byłam
    w pracy (dzis oczywiście też jestem).
  • 17.11.06, 11:13
    ja dowiedzialam sie u zródeł, czyli u producenta, lek ten jest zarejestrowany w
    Anglii i tylko tam jest narazie podawany pacjentom. zycze dobrego samopoczucia :-))
  • 17.11.06, 16:32
    Tak czy owak na ile jest skuteczny i jakie ma skutki uboczne dowiemy sie
    dopiero pewnie za pare lat ..... :(
  • 20.11.06, 11:40
    hmmm, nie będę wchodziła w szczegóły, ale np. mojej mamie na początku herc.
    trochę pomogła a potem organizm się na nią uodpornił.
    Wniosek? Każdy organizm jest inny?

    pozdrawiam wojowników!

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.