Kaszel przy raku płuc - jak złagodzić? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witajcie,
    Czy jest sposób aby złagodzić kaszel (zwłaszcza nocny). Moja Mama ma raka
    płuc (IV) jest od stycznia leczona w Centrum Onkologii i miała 3 chemie.
    Ostatnia pod koniec stycznia, następna planowana na początek lutego została
    odwołana ze względu na gorączkę. Dostała antybiotyk (ale bez konkretnej
    diagnozy na co - po prostu na podejrzany stan zapalny organizmu), została
    osłuchana i zalecono tabletki na kszel (nie znam nazwy). Antybiotyk chyba nie
    działa bo gorączka się często pojawia (37 - 38). Mama zbija ją zimnymi
    okładami.
    Mama ma we wtorek wizytę (może następną chemię) w Centrum, ale bardzo się
    męczy, jest słaba przez te nieprzespane noce. Co mogę zrobić? Czy jest coś co
    może złagodzić taki kaszel? Może preparaty naturalne, domowe?

    Poradzcie proszę.
    Pozdrawiam,
    Justyna
    • Może Acodin by pomógł?
      www.i-apteka.pl/go/_info/?id=321


      --
      Forum dla osób z chorobą nowotworową i ich bliskich:
      Onkoforum-Damy rade
      Adopcje bezdomnych kroliczkow
      • najlepiej pogadać z lekarzem, mój tata nie miał w sumie kaszlu, trochę pod
        koniec, ale się do tego wszystkiego chyba podziębił, zależy jaki kaszel - na
        suchy to właśnie acodin, tiocodin, codeina - to mniej więcej to samo- leki
        znoszące odruch kaszlowy, na mokry - syrop wykrztuśny. nie wolno podawać leków
        hamujących odruch kaszlowy przy kaszlu z wydzieliną bo można doprowadzić do
        zakrztuszenia. dobrze jest poradzić się lekarza - proponuję lekarza hospicjum,
        bo oni mają największe doświadczenie, ewentualnie dobrego pulmonologa, rodzinny
        odpada bo ci naprawdę wiedzą niewiele. ja dodatkowo zrobiła tacie nalewkę z
        sosny, naprawdę mu pomagała, jeśli pojawiają się duszności, lekarze zalecają
        morfinę, ale nam udawało się bez tego obejść. pozdrawiam kaśka
    • Witaj, z pewnoscia najlepiej sie poradzic lekarza w tej sprawie, bo faktycznie
      kaszel moze byc rozny i wtedy co innego jest wskazane. Moj tata, mimo, ze ma
      problemy (glownie rano) z wydzielina plucna to generalnie jego kaszel jest
      suchy. Oprocz wskazanego przez lekarza tiokodinu, ktory bierze raz dziennie,
      pomaga sobie ssajac ziolowe tabletki na kaszel- Stop kaszel, a ostatnio
      bardziej mu pomaga Gardloks (nie jestem pewna czy dobrze pamietam nazwe). Te
      tabletki mozna ssac nawet 8 razy dziennie, sa ziolowe, lagodza podraznienie
      gardla spowodowane kaszlem i hamuja ataki kaszlu. Bez nich tata nie dalby rady
      funkcjonowac bo kaszel meczy go juz od roku. Polecam, ale i tak proponuje
      spytac sie lekarza. Pozdrawiam
    • Kaszel ten w miarę postepowania choroby bedzie sie zwiększał.
      Mój tatuś brał zwykłe syropy przeciwkaszlowe oraz wszystkie leki które miał
      przepisane od lekarza - nic nie pomagało. Po prostu trzeba sobie z tym radzić -
      zawsze odkaszlnać - to jest dla chorego bardzo trudne ale niestety.
      W przypadku mojego taty ostatnie dni przed śmiercią nie miał sił aby odkaszlnąć
      i rak go udusił.
    • hej Justa,

      moj tatko bardzo kaszlal tuz przed diagnoza i pomagal mu tiocodin - kupisz w
      aptece za ok 6zl bez recepty, lekarze raczej nic innego nie dadza...
      pozytywne jest to, ze m mial dwie chemie i kaszel mu ustapil calkowicie, a jaki
      sklad chemii ma twoja mama?
      ta goraczka troche dziwna jest ale moze ma jakis stan zapalny po prostu...

      pozdr i glowa do gory!
      • Cześć Marika,
        Moja Mama też kaszlała przed diagnozą potem w czasie chemii nie (1 miesiąc) i
        teraz znowu. Powiem jej o tych wszystkich syropach - może pomogą. Poza tym
        dzisiaj powinna dostać znowu chemię więc może lekarz coś poradzi. Co do składu
        chemii to niestety nie pamiętam (mam karty informacyjne w domu).

        Dziękuję za wszystkie rady.
        Pozdrawiam,
        Justyna
    • Hej Justa,
      troche mnie zmartwilas tym, ze twojej mamie kaszel powrocil, mam nadzieje, ze
      tacie utrzyma sie taki dobry stan w leczeniu jak najdluzej, na razie mial jedna
      chemie - cisplatyne i jakis drugi skladnik ale przewaza w 70%cisplatyna, ktora
      podobno przynosi efekty w leczeniu niedrobnokomorkowego raka pluc...
      na razie jest Ok, mial tylko straszna czkawke po 1 serii trzy tyg temu, w ten
      czw znow idzie do szpitala na badania i kolejna chemie wiec mam nadzieje, ze
      bedzie tez OK, byl moment, ze mial chrypke i tak jakby oslabienie glosu ale
      teraz mu wszytsko ustapilo i czuje sie dobrze, ma tylko nadcisnienie ale ma
      apetyt i nie stracil ani kg i to jest bardzo pozytywne...
      Trzymam kciuki za twoja mame i mam nadzieje, ze cos poradza na ten kaszel i
      goraczke, zweby sie nie meczyla noi zeby mogli ja dalwej leczyc...
      a przede wszytskim trzymam kciuki za to by psychicznie mimo tych niemilych
      objawow towarzyszacych leczeniu byla dobrej mysli i nie poddala sie ani ona ani
      Ty, pozdrawiam cieplo:)
      • Hej,
        Niestety muszę do Was dołączyć. Mój tata miał zdiagnozowanego kilka dni temu
        raka płuc IIIA. Stan ogólny - super - badanie zrobione poniekąd przypadkowo...
        Tata rzucił palenei 2.5 roku temu i zaczłą teraz odkasływać smułka. To norma 2
        lata po rzuceniu palenia. Raz (dosłownie jeden jedyny raz) smółka podbarwiona
        była krwią. Ja panikara - mam 7 miesięczną córcię, która w czasie jak ja jestem
        w pracy opeikująsię właśnie rodzice - wysłąłam biegiem tatę na RTG (bałam się,
        z eto gruźlica... A tu - rak. Wczoraj lekarz wykluczył operacxję - tata ma
        schorzenie neurologiczne i neistety nei wybudzilby się po operazji. Ale .. nie
        kaszle (poza tym incydentem ze smółką). Tyle , ze to pewnie kwestia czasu.

        Teraz czekamy na jeszcze kilka badań i dobór chemii i pewnie radioterapii.
        Boję się, że to mnie przerośnie.....

        Powiedzcie - czy po chemi jest się długo w szpitalu, czy też wychodzi od
        razu... Jak to jest? Tata generalnie każdy pobyt w szpitalu znosi koszmarnie.
        --
        Zuz
        Zuza pierwsze 3 miesiące
      • Sprawdzę Marika skład chemii Mamy (nie pamiętam).Mama też miała przez chwilę
        chrypkę i bardzo zmieniony głos. Ale minęło.
        Nie pisałam o tym ale oprócz tych wszystkich dolegliwości Mama bardzo się w
        nocy poci (potrafi zmienić ubranie i pościel kilka razy). Jeżeli do tego dodamy
        ten nocny kaszel to można się domyślić jak jest wykończona. Lekarz oczywiście o
        tym wie.
        Mama nie poddaje się, walczy, często się uśmiecha i ma dużo planów na wakacje
        na działce. Po początkowym załamaniu (i moim i Mamy) po prostu patrzymy w
        przyszłość :)

        Do swaihwe - napisz gdzie Tata będzie leczony> Może w Centrum Onkologii w Waw?
        Co do długości przebywania w szpitalu - to u nas od 1 do 3 dni. Pewnie zależy
        od ilości badań, ilości chemii. Niestety nie wiele więcej wiem.
        Nie dziwię się, że znosi koszmarnie pobyt w szpitalu. Bo to nie jest zbyt
        przyjazne miejsce. Ważne, że leczą. Mama też miała kilka niemiłych zdarzeń w
        szpitalu ale myślę, że oprócz tego, że jest skupiona tam na leczeniu, znalazła
        sobie odskocznię w postaci innych pacjentek. Z tego co widziałam to meskie sale
        też się integrują (Mama mówiła, że nawet do późnej nocy :))).
        Dużo siły życzę, nie myśl, że coś może Was przerosnąć. Skupcie się na leczeniu
        Taty, na byciu przy nim. My wprawdzie jesteśmy na początku leczenia (3 miesiąc)
        i nie ukrywam, że miałam chwile załamania, ale to mija. Może ja też nakładam
        pancerz ochronny i to pozwala przetrwać?
        Pozdrawiam,
        Justyna

        • Na razie jesteśmy na Szaserów, ale.. jakoŚ tu wszytko wolno się toczy, tak
          jakby czas nie odgrywał tu żadnej roli. Zastanawiamy się nad Centrum Onkologii,
          tylko, że słyszałam, że tam właśnie jest mega znieczulica u lekarzy, a to może
          niestety, w przypadku mojego taty, bradzo źle działać. Mój tata jest z tych, co
          nie potrafią schować honoru do kieszeni i nawet w sytuacjach ekstremalnych
          potrafi tupnąć nogą, krzyknąć i wyjść.... Nawet jeśli chodzi o zdrowie:-(

          Justa- a operacja u Twojej mamy wchodzi w grę?

          Jeśli chodzi o te plany - wakacje - to.. mój tata ma tylko jedno marzenie -
          pojechać ze swoją jedyną wnuczka w lecie na działkę i pokazać ja znajomym. A
          jak on o tym mówi to .. same łzy mi płyną po policzkach.Nie wiem, może w ogóle,
          a może jeszcze, nie potrafię robić planów. Niestety - jedyne o czym myślę jeśli
          chodzi o przyszłość - to o tym najgorszym:-( Mam nadzieję, że mi to minie, że
          po prosty przyzwyczaję się do nowej sytuacji....

          --
          Zuz
          Zuza pierwsze 3 miesiące
        • mój tata bardzo się pocił, ale był to objaw infekcji płuc, może warto
          przedyskutować z lekarzem podanie antybiotyku - tacie po tym przeszło. poza tym
          każdy problem z płucami może powodować zlewne poty, podejrzewam, że chemia też
          nie jest tu bez winy. tata właśnie zaczął się tak pocić po cisplatynie, kaszel
          też tatę męczył po chemii - brał przez kilka nocy tiocodin, ale ponieważ ogólnie
          bardzo źle zniósł tą chemię - nastąpiła gwałtowna progresja zmian w płucach i
          dostał zapaści - wziął tylko jedną wlewkę i przerwali. dobrze znosił
          karboplatynę która jest mniej toksyczna a efekty te same - tata reagował na nią
          świetnie a zmiany w płucach zniknęły całkowicie, tyle że to dostał w bydgoszczy,
          lublina nie stać na karbo, i dobrze znosił gemzar, ale o wynikach niestety nie
          zdążyliśmy się przekonać, nocny kaszel jest męczący, ale tacie pomagał tiocodin,
          później kaszel minął.
    • justa74 napisała:

      > Witajcie,
      > Czy jest sposób aby złagodzić kaszel (zwłaszcza nocny). Moja Mama ma raka
      > płuc (IV) jest od stycznia leczona w Centrum Onkologii i miała 3 chemie.
      > Ostatnia pod koniec stycznia, następna planowana na początek lutego została
      > odwołana ze względu na gorączkę. Dostała antybiotyk (ale bez konkretnej
      > diagnozy na co - po prostu na podejrzany stan zapalny organizmu), została
      > osłuchana i zalecono tabletki na kszel (nie znam nazwy). Antybiotyk chyba nie
      > działa bo gorączka się często pojawia (37 - 38). Mama zbija ją zimnymi
      > okładami.
      > Mama ma we wtorek wizytę (może następną chemię) w Centrum, ale bardzo się
      > męczy, jest słaba przez te nieprzespane noce. Co mogę zrobić? Czy jest coś co
      > może złagodzić taki kaszel? Może preparaty naturalne, domowe?
      >
      > Poradzcie proszę.
      > Pozdrawiam,
      > Justyna
      Najlepsza rada to lekarz. Ale dobrze jest też podawać tlen. Trochę przy tym
      rodzaju choroby pomaga. Jeżeli w wydzielinie jest krew to trzeba podawać tylko
      przy nasilaniu się kaszlu. Leszek

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.