Dodaj do ulubionych

Rak szyjki macicy - operacja czy radioterapia???

27.02.07, 10:43
Witam, jestem nowa na forum. Od kilku tygodni wiem, że moja ciocia ma raka
szyjki macicy :(. JEst to II stadium zaawansowania, dodatkowo tomografia
wykazała gruczolaka na nadnerczu. Profesor w ŚCO dał dwie propozycje leczenia:
operacja (usunięcie macicy, przydatków i części pochwy), potem radio i
chemioterapia, badź opcja druga - bez operacji, tylko radio i chemioterapia.
Nie wiemy, na co się zdecydować, brakuje nam wiedzy, informacje dostarczone
przez lekarzy nie sugerują, co może być dla cioci korzystniejsze. BArdzo
proszę osoby z podobnymi doświadczeniami, aby napisały kilka słów - w jakim
kierunku powinno pójść leczenie, gdzie szukać informacji? przeczytałam wątki
dotyczące raka szyjki macicy, ale w zasadzie nadal nie wiem, jaką decyzję mamy
podjąć
Edytor zaawansowany
  • 27.02.07, 10:56
    Słuchaj - a co lekarz mówił. Przedstawił za i przeciw każdej opcji? Do czego on
    by sie skłanial? Pytaliście o to lekarza? Bo może warto z nim szczerze
    porozmawiać, co on by wybrał, gdyby chodziło o niego (jeśli to kobieta), jego
    matkę, siostrę, żonę... Myślę, że warto spróbowac tak porozmawiać, choć wiem,
    że czasem może być ciężko....
    --
    Zuz
    Zuza pierwsze 3 miesiące
  • 27.02.07, 11:08
    lekarz sugeruje zeby zaczac od radioterapii - naswietlania wewnetrzne i
    zewnetrzne. Czy jesli sugeruje zeby nie robic operacji to znaczy ze jest tak
    zle? Ciocia ma 55 lat, jest zalamana. A ja razem z nia :(
  • 27.02.07, 12:48
    Na temat postępowania onkologicznego w przypadku raka szyjki macicy można
    poczytać na stronie Polskiej Unii Onkologii. Nie wiem tylko czy wszystko będzie
    dla Ciebie jasne, ale gdybyś miała wątpliwości to pisz zawsze ktoś cos odpisze.
    www.puo.pl/pdf/ginekologia.pdf
    pozdrawiam Robert
  • 27.02.07, 12:56
    Mam trochę "doświadczenia" z rakiem szyjki macicy.Moja mama zmaga się 3 rok z
    tą chorobą.Z tego co wiem operacje wykonuje się do II stadium,później tylko
    radio i chemioterapia.Jeśli lekarz bierze pod uwagę możliwość operacji w tym
    stadium zaawansowania choroby to musi być dobrym chirurgiem.Możliwość
    operacyjnego usunięcia zmian nowotworowych a następnie radio i chemioterapii to
    wielka szansa na całkowite wyleczenie.Nie chciałabym Ci nic sugerować ale
    gdybym mogła cofnąć czas w przypadku mojej Mamy, to na pewno wybrałabym
    operację a później leczenie uzupełniające.
  • 27.02.07, 15:14
    Ja podpiszę się pod Ulą. Gdyby w przypadku mojej mamy w ogóle brano pod uwagę
    operację, na pewno byśmy się na nią zdecydowali.
    No i myślę, że dobrze by było skonsultować się jeszcze z innym lekarzem.
  • 27.02.07, 16:13
    Myślę, ze powinni operować. Jak nie otworzą i nie zobaczą na własne oczy, to
    możliwe, ze straci sie jedyna szanse wyleczenia bądź tez szanse na dłuższy
    powrót do zdrowia. Może da się jeszcze spora czesc wyciąć, a resztę dobijać
    radioterapią. Im mniej do wybicia naświetlaniami, tym większe szanse na powrót
    do zdrowia.Poza tym żadne badanie nie da tak konkretnej odpowiedzi na pytanie co
    jest rzeczywiście w środku jak otworzenie i obejrzenie tego na wlane oczy. Jesli
    rzeczywiście nie będzie można juz operować, to zaszyją ciocię i tyle, nie
    będzie z tego tytułu żadnej szkody. A jeśli można cos wyciąć, a sie nie wytnie,
    to będzie szkoda.
  • 27.02.07, 17:18

    Moja Mama w stopniu II B miała operację a następnie radiochemioterapię. Minęły
    4 lata i póki co wszystko jest OK.
    Poniżej wklejam b. dobry artykuł na temat leczenia.

    Wstęp
    Rak szyjki macicy jest klasycznym przykładem nowotworu, który jest leczony u
    przeważającej części chorych w sposób skojarzony, tzn. łączący różne metody
    terapii, jak chirurgię, radioterapię, chemioterapię czy hipertermię.
    Radioterapia raka szyjki macicy jest również leczeniem skojarzonym, ponieważ
    polega na połączeniu brachyterapii, czyli leczenia wewnątrzjamowego z
    teleradioterapią, czyli napromienianiem od zewnątrz. W pracy przedstawiono
    główne zasady leczenia chirurgicznego z napromienianiem oraz
    radiochemioterapii. Radykalne leczenie chorych na raka szyjki macicy może być
    przeprowadzone za pomocą metod operacyjnych albo napromienianiem lub przez
    skojarzenie obu tych sposobów postępowania. Wybór metody leczenia zależy
    głównie od stopnia zaawansowania klinicznego określanego wg powszechnie
    przyjętej klasyfikacji Międzynarodowej Federacji Ginekologów i Położników
    (FIGO) [1]. Radioterapia jako metoda leczenia radykalnego jest stosowana we
    wszystkich stopniach zaawansowania (poza najbardziej zaawansowanym stopniem
    IVB, kiedy istnieją odległe przerzuty i nawet miejscowe wyleczenie nie wpływa
    na przeżycia), natomiast radykalne leczenie chirurgiczne dotyczy chorych w
    stopniu 0, I oraz częściowo w stopniu IIA, a wyjątkowo w bardziej
    zaawansowanych stopniach. Wyniki leczenia chirurgicznego i napromienianiem we
    wczesnych stopniach zaawansowania raka szyjki macicy są podobne, a wybór
    sposobu leczenia zależy od doświadczenia ośrodka, tradycji i możliwości
    aparaturowych. Zaletą leczenia chirurgicznego jest możliwość pozostawienia
    jajników i zachowania ich funkcji hormonalnej u młodych kobiet oraz uniknięcie
    zwłóknień w obszarze pochwy, pęcherza, odbytnicy i tkanki łącznej miednicy
    mniejszej, które mogą wystąpić po radioterapii (ale również po leczeniu
    chirurgicznym). Odsetek powikłań urologicznych i dysfunkcji seksualnych jest
    podobny, a dla wielu chorych leczenie napromienianiem jest znacznie mniejszym
    stresem niż operacja. W zaawansowanych stopniach raka szyjki macicy, które w
    Polsce rozpoznaje się u ponad 50% kobiet, jedyną radykalną metodą leczenia jest
    radioterapia i w tych przypadkach podjęcie leczenia chirurgicznego dramatycznie
    pogarsza szansę wyleczenia, a nawet może być uważane za błąd w sztuce.
    Wskazaniem do pierwotnego chirurgicznego leczenia we wczesnych stopniach są
    współistniejące (lub w anamnezie) przewlekłe stany zapalne przydatków, guzy
    przydatków i mięśniaki macicy. W przypadkach zaawansowanych przy współistnieniu
    powyższych stanów należy wykonać wycięcie przydatków i usunięcie mięśniaków,
    jeżeli jest to technicznie możliwe. Błędem jest nieradykalne wycięcie macicy z
    pozostawieniem nacieku nowotworowego w przymaciczach, a tym bardziej
    nadszyjkowe usunięcie macicy. Takie postępowanie uniemożliwia skuteczne
    zastosowanie leczenia wewnątrzjamowego. Do radioterapii kwalifikują się chore
    we wszystkich stopniach zaawansowania klinicznego wg klasyfikacji FIGO,
    praktycznie niezależnie od wieku i często w średnim stanie ogólnym, z
    przeciwwskazaniami internistycznymi do leczenia operacyjnego. Natomiast
    przeciwwskazaniem do rozpoczęcia leczenia napromienianiem jest obecność stanów
    zapalnych przydatków, guzów przydatków i mięśniaków macicy oraz w rzadkich
    przypadkach współistnienie zaawansowanej ciąży z rakiem szyjki macicy. Ważnym
    elementem prognostycznym jest niedokrwistość. Chore z prawidłowym poziomem
    hemoglobiny mają lepsze rokowanie niż te, które wymagają transfuzji [2]. W
    ostatnich latach do arsenału leczenia wspomagającego wprowadzono erytropoetyny,
    glikoproteinowe hormony stymulujące różne etapy erytropoezy, prowadzące do
    zwiększenia produkcji erytrocytów przez szpik kostny. Erytropoetyna (EPO)
    powstaje przede wszystkim w korze nerek. Głównym wskazaniem do podawania EPO w
    onkologii jest anemia spowodowana chemioterapią pochodnymi platyny, jak w
    przypadku radiochemioterapii raka szyjki macicy. Istnieje jednak wiele
    wątpliwości, czy ten rodzaj leczenia ma wpływ na długość życia chorych na
    nowotwory [3, 4]. Korzystne wyniki radioterapii skłoniły klinicystów do
    kojarzenia tej metody z leczeniem operacyjnym w przekonaniu, że połączenie obu
    radykalnych metod poprawi odległe efekty leczenia. W toku wieloletnich
    doświadczeń opracowano zasady i protokoły takiego postępowania, w którym
    dominującym schematem jest operacja z następową, uzupełniającą radioterapią,
    rzadziej w pierwszym etapie brachyterapia, po której w czasie 4–6 tyg.
    przeprowadza się leczenie chirurgiczne. Publikacje z ostatnich lat wykazują, że
    chemioterapia oparta na cisplatynie w skojarzeniu z jednoczesnym leczeniem
    napromienianiem (radiochemioterapia) może poprawić odległe bezobjawowe
    przeżycia [5]. Z danych Annual Report on the Results of Treatment in
    Gynaecological Cancer z 2001 r. [6] dotyczących metod leczenia raka szyjki
    macicy wynika, że na 100 kobiet 15 jest leczonych tylko operacyjnie, 60 – tylko
    napromienianiem i 25 – obiema metodami, a więc ok. 85% chorych ogółem na raka
    szyjki macicy jest leczona napromienianiem, a u ponad 60% chorych po operacji
    jest stosowana uzupełniająca radioterapia. W Polsce na podstawie danych
    epidemiologicznych [7] można ocenić, że leczenia napromienianiem wymaga ponad
    3000 chorych na raka szyjki macicy rocznie. Skład kliniczny chorych jest bardzo
    niekorzystny i przeważają przypadki w zaawansowanych, nieoperacyjnych stadiach
    choroby. Sytuacja ta uległa tylko niewielkiej poprawie w czasie ostatnich lat.
    Według szacunkowych danych w chwili podjęcia leczenia nadal ponad połowa
    chorych jest w stopniach IIB do IV wg klasyfikacji FIGO.
    Leczenie napromienianiem w skojarzeniu z chirurgią
    Przesłanką wyboru takiego modelu leczenia był fakt, że u ok. 15% chorych po
    radykalnych zabiegach chirurgicznych występowała wznowa nowotworu,
    zlokalizowana głównie w terenie miednicy mniejszej. Uzupełniająca radioterapia
    powinna wysterylizować mikroogniska raka w nieusuniętych regionalnych węzłach
    chłonnych, tkankach pozostawionych przymacicz lub obecnych w marginesie
    operacyjnym pochwy. Analiza wyników skojarzonego leczenia chirurgicznego z
    napromienianiem wykazała znacznie mniejszy odsetek wznów lokoregionalnych w
    miednicy mniejszej, ale nie wykazała poprawy w odsetkach 5-letnich przeżyć.
    Główną przyczyną niepowodzenia były przerzuty raka poza obszarem miednicy
    mniejszej. Ten sposób postępowania zwiększa jednak ryzyko powikłań wynikających
    z synergistycznego wpływu dwóch obciążających metod leczenia. Obecnie
    prowadzone badania kliniczne mają na celu identyfikację niekorzystnych
    czynników rokowniczych u operowanych chorych, u których następowa radioterapia
    może wpłynąć na poprawę odległych wyników leczenia. Z dotychczasowych
    obserwacji wynika, że mogą to być podgrupy chorych z takimi czynnikami ryzyka,
    jak wielkość guza pierwotnego, naciek raka w linii cięcia operacyjnego, zajęcie
    przestrzeni naczyniowych szyjki, głębokość naciekania, stopień zróżnicowania
    (grading), obecność komórek raka w przymaciczach, postać histologiczna (rak
    gruczołowy, anaplastyczny), naciekanie mięśnia macicy, młodszy wiek chorych,
    liczba i lokalizacja zajętych węzłów chłonnych. Również niektóre aspekty
    morfologiczne (przejście poza torebkę, wielkość) czy też pewne cechy
    biologiczne nowotworu, jak indeks DNA, ploidalność czy markery proliferacji,
    mogą wpływać na przeżycie chorych. Rozstrzygnięcie tych kwestii może nastąpić
    tylko na drodze prospektywnych randomizowanych badań odpowiednio liczebnych
    grup chorych. W praktyce klinicznej prawie wszystkie chore po radykalnej
    histerektomii są kwalifikowane do uzupełniającej radioterapii. Wiąże się z tym
    określenie overtreatment – przeleczenie, które znaczy,
  • 27.02.07, 18:20
    Tak naprawdę wiele zależy od ośrodka, jego doświadczenia itp.
    Ja w stadiach I i II mam pół na pół - chore po i przed operacją.
    W Krakowie standardem jest radiochemioterapia.
  • 28.02.07, 19:41
    na podstawie tego co przeczytałam na forum, zdecydowałyśmy skonsultować ciocię
    jeszcze w innym ośrodku, jutro jedziemy do Łodzi. Zastanawiam się też nad
    krakowskim CO, tym bardziej iż mieszkam w KRakowie i mogłabym się ciocią
    opiekować w czasie pobytu w szpitalu. Bardzo się boję tej jutrzejszej
    konsultacji, to takie czekanie nie wiem na co... taka nadzieja że inny lekarz
    powie, iż nie jest tak źle. Sama nie potrafię nazwać własnych emocji - rozpacz,
    bezsilność... a chyba siła jest nam teraz potrzebna. Ciocia od kilku miesięcy ma
    gorączkę, teraz myślę iż był to sygnał, że coś złego się dzieje w organizmie.
    Czy nowotwory mogą powodować podwyższoną temperaturę? co jest tego przyczyną?
    Przepraszam za chaos w mojej wypowiedzi, ale sama już nie wiem o co pytać.
    Dziekuję za wszystkie odpowiedzi!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.