Dodaj do ulubionych

rak pecherza moczowego

20.03.07, 16:00
Witam,
czy ktos z Was zetknal sie z rakiem pecherza moczowego? chodzi mi o grupe I,
rak bez naciekow, ale jak czesto w przypadku raka pecherza odrasta. Moja mama
miala juz 3 operacje, co 2 miesiace sprawdzaja pecherz, jak tylko cos
narosnie od razu wypalaja. Zaczela wlasnie wlewki BCG (czy jakos tak to sie
nazywa), ponoc skutecznie opozniaja odrastanie. Czy jest szansa na
wyleczenie, czy rak nie zacznie odrastac bardziej zlosliwy, ile tak mozna
wycinac i wycinac narosty?
Pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • 20.03.07, 20:40
    Na górze forum jest link do ciekawej strony na ten temat. Wrzuć też hasło do
    wyszukiwarki to znajdziesz coś na ten temat, bo problem r. pęcherza już
    pojawiał się w naszych dyskusjach.
    Ja niestety nie wiem nic na ten temat. Trzymaj się!
  • 21.03.07, 05:59
    Moj tato ma raka pecherza. Zaczal chorowac 16 lat temu. Rokowania nie byly
    najlepsze. Tez przez wiele lat kontrolowal pecherz co 2 - 3 miesiace i jak cos
    naroslo to wypalali. Mial chemie ale znosil ja bardzo zle (silne bole
    pecherza). Potem radio. Po 10 latach (!!) wypalania (oczywiscie nie zawsze co
    2 miesiace) lekarz zrobili mu nefrostomie - tak sie to chyba nazywa (mocz
    splywa do workow przymocowanych do obu bokow _ nerek). Ze wzgledu na wiek -
    tato mial 70 lat pecherz zostawili. Od momentu operacji minelo 5 lat i tato ma
    sie dobrze.
    --
    Szczescie to jedyna wartosc, ktora sie mnozy kiedy sie ja dzieli.
  • 21.03.07, 09:10
    Dzieki dziewczyny za informacje. W necie przeczytalam juz chyba wszystko co
    mozliwe o tej chorobie. Tutaj chcialam spotkac "prawdziwych" pacjentow lub ich
    bliskich.
    Twoja wiadomosc Magda nie jest zla, oznacza, ze nie bylo przerzutow i ze przez
    wiele lat mozna wypalac brodawki. Zycze Magda Twojemu Tacie dalszego dobrego
    samopoczucia.
  • 21.03.07, 09:50
    czesc, ja mialam raka pecherza, tez w tym stadium co Twoja mama, bez naciekania
    miesniowki; od ponad trzech lat mam spokoj, teraz kontrole mam co pol roku; tez
    czytalam, ze ten rodzaj nowotworu moze nawracac- u mnie naszczescie nic takiego
    nie nastapilo; mysle, ze najwazniejsze jest uchwycenie kazdej wznowy w jak
    najwczesniejszym stadium- wtedy nie ma ryzyka przerzutow, natomiast z tego co
    wiem- istnieje ryzyko, ze kolejna wznowa bedzie miala wiekszy stopien
    zlosliwosci- moze tak byc ale nie musi, pozdrawiam
  • 21.03.07, 11:26
    Moja Teściowa ma raka pęcherza, ale w stopniu G3, naciekający na mięśniówkę.
    Została zakwalifikowana do pełnej operacji. Niestety dzień przed pójściem do
    szpitala miała udar, więc onkologia musi poczekać. Jestem trochę tym wszystkim
    przerażona. Teściowa ma 64 lata.
  • 21.03.07, 11:45
    nie wiem jak w jest w przypadku calkowtego usuniecia pecherza, ale moj zabieg
    byl przeprowadzony w znieczuleniu zewnatrzoponowym co w przypadku chorob
    neurologicznych byloby chyba bardziej wskazane niz narkoza; mysle, ze kwestia
    dwoch, trzech tygodni nie zmieni nic w stanie pecherz wiec po prostu trzeba
    poczekac az stan po wylewie sie unormuje i wtedy jak najszybciej przeprowadzic
    zabieg
  • 21.03.07, 11:58
    Ona miała już zabieg usunięcia guza przez cewkę moczową i wtedy miała tylko
    znieczulenie zewnątrzoponowe. Ale do tej operacji potrzebna jest narkoza. Po
    tomografii z kontrastem będzie wiadomo, która operacja będzie pierwsza:
    udrożnienie tętnic szyjnych czy usunięcie pęcherza z przyległościami.
  • 21.03.07, 12:34
    Powodzenia w takim razie! Z zastepczym pecherzem mozna ponoc zyc, pilnujcie,
    zeby operacja odbyla sie jak najszybciej, jak tylko tesciowa troche do siebie
    dojdzie po udarze. Pozdrawiam.
  • 21.03.07, 12:32
    mam nadzieje, ze u mojej mamy te wlewki tez pomoga i bedzie miala na jakis czas
    spokoj. Na pewno nie zaniedba tej sprawy i bedzie sie regularnie kontrolowac.
    Ciekawa jestem systematyczne i czeste kontrole, czyli wykrywanie narostow we
    wczesnym stadium moze uchronic przed zezlosliwieniem guzkow? Czy moze byc tak,
    ze za 2 miesiace nowy maly guzek, mimo tego ze wczesnie wykryty i tak bedzie
    np. bardziej zlosliwy?
  • 21.03.07, 14:23
    wszystko byc moze ale nie nalezy z gory nastawiac sie na najgorsze; teoretycznie
    jest taka mozliwosc, ze kolejny guzek bedzie bardzej zlosliwy( tak kiedys
    powiedzial mi lekarz) ale kontrole co 2 miesiace daja mozliwosc szybkiej
    interwencji wiec ryzyko przerzutow jest moim zdaniem niewielkie; jak pewnie
    wiesz palenie papierosow ma scisly zwiazek z rakiem pecherza- mam nadzieje, ze
    mama nie pali; pozdr.
  • 21.03.07, 14:45
    Moja Teściowa niestety spełnia wszystkie warunki i do raka pęcherza i do udaru:
    pali, jest otyła, ma nadciśnienie... Po tym udarze chyba zapomniała, ze pali bo
    wcale o tym nie mówi
  • 22.03.07, 19:51
    no i dobrze, ze zapomniala, moze tez zapomni, ze nie lubi swojej synowej ;)
    co do mojej mamy, to niestety palila przez dlugie lata, przestala jakies dwa
    lata temu, ale nie radykalnie, z tego co wiem po kryjomu popalala sobie. Tysiac
    razy jej mowilam, ze palenie ma znaczacy wplyw na rozwj raka pecherza, moze
    teraz sie przestraszyla i juz nie bedzie tego robic. Jest jeszcze jeden
    czynnik - byla nauczycielka plastyki, a ponoc kontakt z farbami ma wplyw na
    pojawienie sie raka pecherza, wlasnie przeszla na emeryture, wiec ten czynnik
    na szczescie zostal juz wyeliminowany.
  • 22.03.07, 19:52
    Magda, czy Twojemu Tacie wycieli pecherz, bo odrosty na nim zrobily sie
    bardziej zlosliwe po jakims czasie, czy dlatego, ze po prostu ciagle cos
    narastalo i bylo juz tego za duzo i za czasto?
  • 24.03.07, 06:29
    Mojemu tatcie nie wycieli pecherza. Lekarz stwierdzil, ze go zostawia bo to
    ciezka operacja a tato swoje lata ma. Wytna gdyby zaczelo sie cos dziac. Na
    razie jest oki ( przez 5 lat). "Odlaczyli" peczerz bo bylo za duzo i przede
    wszystkim za czesto. I jak widac nie zrobilo sie chyba bardziej zlosliwe bo
    pecherz siedzi cicho i nie daje znac o sobie - na szczescie.
    --
    Szczescie to jedyna wartosc, ktora sie mnozy kiedy sie ja dzieli.
  • 17.04.07, 12:15
    Cześć
    Mam na imię Mariusz. Od niedawna jestem na tym forum. Mój Ojciec ma
    prawdopodobnie (na 90%) raka pęcherza moczowego i to w stopniu z tego co mówił
    lekarz przeprowadzający cystostkopię zaawansowanym. Wynik histopatolgiczny miał
    być dzisiaj, ale będzie prawdopodobnie dopiero pod koniec tygodnia (coś kręcą).
    Chiałbym go jakoś wesprzeć, pocieszyć, a Twój post jakby nie było napawa dużym
    optymizmem. Wiem, że w każdym przypadku jest inaczej, ale Ty piszesz o 16
    latach życia od momentu diagnozy! To bardzo dużo! Boję się tylko, czy u mojego
    taty nie doszło już do przerzutów. Modlę się jednak, by tak nie było. Magdziu,
    czy mogłabyś mi po krótce opisać przebieg choroby u Twojego Taty, stopień
    zaawanasowania w momencie diagnozy, rokowanie i metody leczenia i w ogóle co
    jest istotne, na co zwrócić uwagę. Podaje priv. Mario430@poczta.fm
    Życzę wszystkiego dobrego, przede wszystkim zdrowia dla Taty! i czekam z
    niecierpliwością na informacje.
    Mariusz
  • 17.04.07, 15:07
    Witaj Mariuszu,
    wiem, ze przechodzisz teraz bardzo ciezkie chwile, to czekanie na wynik badania
    histopatologicznego jest zabijajace, ale musisz byc silny, bo wlasnie teraz i
    pozniej w zmaganiu sie z choroba Twoj Tata bedzie Cie potrzebowal najbardziej.
    To wlasnie od tego wyniku zalezy jak sie wszystko dalej potoczy. Niestety
    Mariuszu przed podaniem wyniku nie mozna niczego przewidywac. Twoj Tata bedzie
    mial tez przeswietlone pluca i zbadane wezly chlonne, co pokaze czy sa
    przerzuty.
    Tzymaj sie mocno i daj znac jak tylko bedziesz wiedzial o wyniku, wowczas
    napiszemy Ci wiecej i na pewno bedziemy Cie wspierac!!
  • 18.04.07, 08:48
    Cześć
    Dziękuję bardzo za pomoc. Wczoraj tato miał TK z kontrastem, dzisiaj urografię
    (chyba nie przekręciłem). Ale wyniki to już teraz nie wiem kiedy będą. Może
    dzisiaj? To czekanie mnie wykańcza, ale ciągle żywię nadzieję, że nie będzie
    źle. Wierzę, bo co mi pozostaje.
    Na pewno się odezwę.
    Pozdrawiam cieplutko i dużo, dużo, dużo zdrówka życzę!!!
    Mariusz
  • 18.04.07, 09:31
    Witaj. Niestety przed Tobą teraz najgorszy fragment całego procesu: oczekiwanie
    na wyniki. Jedyne co Ci w tej chwili pozostaje to uzbroić się w cierpliwość.
    Wiem jakie to trudne. Mam nadzieję, że okaże się że jest dobrze. Czego
    serdecznie życzę Twojemu Tacie.
    Moja teściowa jutro jedzie do CO na ostatnie badania przed operacją. Mam
    nadzieję, ze uda się ustalić termin szkolenia na przyszły tydzień. A potem jak
    najszybciej operacja. Niestety nie wiem czy będą przeprowadzać operacje w
    weekend majowy, ale mam nadzieję, że tak.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia i cierpliwości (o nią tak treudno)
    Bożena
  • 18.04.07, 11:00
    Jeszcze jakoś się trzymam, ale cały w środku dygotam. Mimo, że jestem (tak mi
    się wydaje) przygotowany na najgorsze to nie wiem jak zareaguję.
    Dzięki za wsparcie, naprawdę wiele ono dla mnie znaczy.
    Ja też jestem z Tobą i trzymam cały czas kciuki, żeby się udało.

    Żeby tego mało, to wczoraj się dowiedziałem, że bratowa (25l.) mojej
    dziewczyny, a zarazem moja kumpela, która jest w 5m ciąży ma 5-nie przekroczony
    marker nowotworowy jajnika. Dzisiaj rano się z Nią widziałem, cała zapłakana
    jechała do szpitala. Tak się też martwię o Nią.
    Pozdrawiam Cię Bożenko!

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.