rak pecherza moczowego Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam,
    czy ktos z Was zetknal sie z rakiem pecherza moczowego? chodzi mi o grupe I,
    rak bez naciekow, ale jak czesto w przypadku raka pecherza odrasta. Moja mama
    miala juz 3 operacje, co 2 miesiace sprawdzaja pecherz, jak tylko cos
    narosnie od razu wypalaja. Zaczela wlasnie wlewki BCG (czy jakos tak to sie
    nazywa), ponoc skutecznie opozniaja odrastanie. Czy jest szansa na
    wyleczenie, czy rak nie zacznie odrastac bardziej zlosliwy, ile tak mozna
    wycinac i wycinac narosty?
    Pozdrawiam.
    • Na górze forum jest link do ciekawej strony na ten temat. Wrzuć też hasło do
      wyszukiwarki to znajdziesz coś na ten temat, bo problem r. pęcherza już
      pojawiał się w naszych dyskusjach.
      Ja niestety nie wiem nic na ten temat. Trzymaj się!
    • Moj tato ma raka pecherza. Zaczal chorowac 16 lat temu. Rokowania nie byly
      najlepsze. Tez przez wiele lat kontrolowal pecherz co 2 - 3 miesiace i jak cos
      naroslo to wypalali. Mial chemie ale znosil ja bardzo zle (silne bole
      pecherza). Potem radio. Po 10 latach (!!) wypalania (oczywiscie nie zawsze co
      2 miesiace) lekarz zrobili mu nefrostomie - tak sie to chyba nazywa (mocz
      splywa do workow przymocowanych do obu bokow _ nerek). Ze wzgledu na wiek -
      tato mial 70 lat pecherz zostawili. Od momentu operacji minelo 5 lat i tato ma
      sie dobrze.
      --
      Szczescie to jedyna wartosc, ktora sie mnozy kiedy sie ja dzieli.
      • Dzieki dziewczyny za informacje. W necie przeczytalam juz chyba wszystko co
        mozliwe o tej chorobie. Tutaj chcialam spotkac "prawdziwych" pacjentow lub ich
        bliskich.
        Twoja wiadomosc Magda nie jest zla, oznacza, ze nie bylo przerzutow i ze przez
        wiele lat mozna wypalac brodawki. Zycze Magda Twojemu Tacie dalszego dobrego
        samopoczucia.
        • czesc, ja mialam raka pecherza, tez w tym stadium co Twoja mama, bez naciekania
          miesniowki; od ponad trzech lat mam spokoj, teraz kontrole mam co pol roku; tez
          czytalam, ze ten rodzaj nowotworu moze nawracac- u mnie naszczescie nic takiego
          nie nastapilo; mysle, ze najwazniejsze jest uchwycenie kazdej wznowy w jak
          najwczesniejszym stadium- wtedy nie ma ryzyka przerzutow, natomiast z tego co
          wiem- istnieje ryzyko, ze kolejna wznowa bedzie miala wiekszy stopien
          zlosliwosci- moze tak byc ale nie musi, pozdrawiam
          • Moja Teściowa ma raka pęcherza, ale w stopniu G3, naciekający na mięśniówkę.
            Została zakwalifikowana do pełnej operacji. Niestety dzień przed pójściem do
            szpitala miała udar, więc onkologia musi poczekać. Jestem trochę tym wszystkim
            przerażona. Teściowa ma 64 lata.
            • nie wiem jak w jest w przypadku calkowtego usuniecia pecherza, ale moj zabieg
              byl przeprowadzony w znieczuleniu zewnatrzoponowym co w przypadku chorob
              neurologicznych byloby chyba bardziej wskazane niz narkoza; mysle, ze kwestia
              dwoch, trzech tygodni nie zmieni nic w stanie pecherz wiec po prostu trzeba
              poczekac az stan po wylewie sie unormuje i wtedy jak najszybciej przeprowadzic
              zabieg
              • Ona miała już zabieg usunięcia guza przez cewkę moczową i wtedy miała tylko
                znieczulenie zewnątrzoponowe. Ale do tej operacji potrzebna jest narkoza. Po
                tomografii z kontrastem będzie wiadomo, która operacja będzie pierwsza:
                udrożnienie tętnic szyjnych czy usunięcie pęcherza z przyległościami.
                • Powodzenia w takim razie! Z zastepczym pecherzem mozna ponoc zyc, pilnujcie,
                  zeby operacja odbyla sie jak najszybciej, jak tylko tesciowa troche do siebie
                  dojdzie po udarze. Pozdrawiam.
          • mam nadzieje, ze u mojej mamy te wlewki tez pomoga i bedzie miala na jakis czas
            spokoj. Na pewno nie zaniedba tej sprawy i bedzie sie regularnie kontrolowac.
            Ciekawa jestem systematyczne i czeste kontrole, czyli wykrywanie narostow we
            wczesnym stadium moze uchronic przed zezlosliwieniem guzkow? Czy moze byc tak,
            ze za 2 miesiace nowy maly guzek, mimo tego ze wczesnie wykryty i tak bedzie
            np. bardziej zlosliwy?
            • wszystko byc moze ale nie nalezy z gory nastawiac sie na najgorsze; teoretycznie
              jest taka mozliwosc, ze kolejny guzek bedzie bardzej zlosliwy( tak kiedys
              powiedzial mi lekarz) ale kontrole co 2 miesiace daja mozliwosc szybkiej
              interwencji wiec ryzyko przerzutow jest moim zdaniem niewielkie; jak pewnie
              wiesz palenie papierosow ma scisly zwiazek z rakiem pecherza- mam nadzieje, ze
              mama nie pali; pozdr.
              • Moja Teściowa niestety spełnia wszystkie warunki i do raka pęcherza i do udaru:
                pali, jest otyła, ma nadciśnienie... Po tym udarze chyba zapomniała, ze pali bo
                wcale o tym nie mówi
                • no i dobrze, ze zapomniala, moze tez zapomni, ze nie lubi swojej synowej ;)
                  co do mojej mamy, to niestety palila przez dlugie lata, przestala jakies dwa
                  lata temu, ale nie radykalnie, z tego co wiem po kryjomu popalala sobie. Tysiac
                  razy jej mowilam, ze palenie ma znaczacy wplyw na rozwj raka pecherza, moze
                  teraz sie przestraszyla i juz nie bedzie tego robic. Jest jeszcze jeden
                  czynnik - byla nauczycielka plastyki, a ponoc kontakt z farbami ma wplyw na
                  pojawienie sie raka pecherza, wlasnie przeszla na emeryture, wiec ten czynnik
                  na szczescie zostal juz wyeliminowany.
      • Magda, czy Twojemu Tacie wycieli pecherz, bo odrosty na nim zrobily sie
        bardziej zlosliwe po jakims czasie, czy dlatego, ze po prostu ciagle cos
        narastalo i bylo juz tego za duzo i za czasto?
        • Mojemu tatcie nie wycieli pecherza. Lekarz stwierdzil, ze go zostawia bo to
          ciezka operacja a tato swoje lata ma. Wytna gdyby zaczelo sie cos dziac. Na
          razie jest oki ( przez 5 lat). "Odlaczyli" peczerz bo bylo za duzo i przede
          wszystkim za czesto. I jak widac nie zrobilo sie chyba bardziej zlosliwe bo
          pecherz siedzi cicho i nie daje znac o sobie - na szczescie.
          --
          Szczescie to jedyna wartosc, ktora sie mnozy kiedy sie ja dzieli.
          • Cześć
            Mam na imię Mariusz. Od niedawna jestem na tym forum. Mój Ojciec ma
            prawdopodobnie (na 90%) raka pęcherza moczowego i to w stopniu z tego co mówił
            lekarz przeprowadzający cystostkopię zaawansowanym. Wynik histopatolgiczny miał
            być dzisiaj, ale będzie prawdopodobnie dopiero pod koniec tygodnia (coś kręcą).
            Chiałbym go jakoś wesprzeć, pocieszyć, a Twój post jakby nie było napawa dużym
            optymizmem. Wiem, że w każdym przypadku jest inaczej, ale Ty piszesz o 16
            latach życia od momentu diagnozy! To bardzo dużo! Boję się tylko, czy u mojego
            taty nie doszło już do przerzutów. Modlę się jednak, by tak nie było. Magdziu,
            czy mogłabyś mi po krótce opisać przebieg choroby u Twojego Taty, stopień
            zaawanasowania w momencie diagnozy, rokowanie i metody leczenia i w ogóle co
            jest istotne, na co zwrócić uwagę. Podaje priv. Mario430@poczta.fm
            Życzę wszystkiego dobrego, przede wszystkim zdrowia dla Taty! i czekam z
            niecierpliwością na informacje.
            Mariusz
            • Witaj Mariuszu,
              wiem, ze przechodzisz teraz bardzo ciezkie chwile, to czekanie na wynik badania
              histopatologicznego jest zabijajace, ale musisz byc silny, bo wlasnie teraz i
              pozniej w zmaganiu sie z choroba Twoj Tata bedzie Cie potrzebowal najbardziej.
              To wlasnie od tego wyniku zalezy jak sie wszystko dalej potoczy. Niestety
              Mariuszu przed podaniem wyniku nie mozna niczego przewidywac. Twoj Tata bedzie
              mial tez przeswietlone pluca i zbadane wezly chlonne, co pokaze czy sa
              przerzuty.
              Tzymaj sie mocno i daj znac jak tylko bedziesz wiedzial o wyniku, wowczas
              napiszemy Ci wiecej i na pewno bedziemy Cie wspierac!!
              • Cześć
                Dziękuję bardzo za pomoc. Wczoraj tato miał TK z kontrastem, dzisiaj urografię
                (chyba nie przekręciłem). Ale wyniki to już teraz nie wiem kiedy będą. Może
                dzisiaj? To czekanie mnie wykańcza, ale ciągle żywię nadzieję, że nie będzie
                źle. Wierzę, bo co mi pozostaje.
                Na pewno się odezwę.
                Pozdrawiam cieplutko i dużo, dużo, dużo zdrówka życzę!!!
                Mariusz
                • Witaj. Niestety przed Tobą teraz najgorszy fragment całego procesu: oczekiwanie
                  na wyniki. Jedyne co Ci w tej chwili pozostaje to uzbroić się w cierpliwość.
                  Wiem jakie to trudne. Mam nadzieję, że okaże się że jest dobrze. Czego
                  serdecznie życzę Twojemu Tacie.
                  Moja teściowa jutro jedzie do CO na ostatnie badania przed operacją. Mam
                  nadzieję, ze uda się ustalić termin szkolenia na przyszły tydzień. A potem jak
                  najszybciej operacja. Niestety nie wiem czy będą przeprowadzać operacje w
                  weekend majowy, ale mam nadzieję, że tak.
                  Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia i cierpliwości (o nią tak treudno)
                  Bożena
                  • Jeszcze jakoś się trzymam, ale cały w środku dygotam. Mimo, że jestem (tak mi
                    się wydaje) przygotowany na najgorsze to nie wiem jak zareaguję.
                    Dzięki za wsparcie, naprawdę wiele ono dla mnie znaczy.
                    Ja też jestem z Tobą i trzymam cały czas kciuki, żeby się udało.

                    Żeby tego mało, to wczoraj się dowiedziałem, że bratowa (25l.) mojej
                    dziewczyny, a zarazem moja kumpela, która jest w 5m ciąży ma 5-nie przekroczony
                    marker nowotworowy jajnika. Dzisiaj rano się z Nią widziałem, cała zapłakana
                    jechała do szpitala. Tak się też martwię o Nią.
                    Pozdrawiam Cię Bożenko!

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.