Dodaj do ulubionych

nowotwór pęcherza moczowego???

10.04.07, 15:58
Witam serdecznie wszystkich!!!
Jestem tu nowy i proszę Was o pomoc. Być może na wyrost (oby!!!) ten tytuł,
ale ... Chodzi o mojego Ojca (65 lat). Rok temu zaczął się problem ogólnie
mówiąc z układem moczowym. Objawy : niesamowity ból przy oddawaniu moczu,
krew w moczu, parcie na pęcherz. Niezwłocznie też zgłosił się do Urologa -
prywatnie oczywiście, a nawiasem mówiąc Ordynatora Oddziału Urologii Szpitala
Powiatowego. Z tego co wiem odbyło się podstawowe badanie moczu oraz prostaty
(per rectum). Lekarz stwierdził bardzo silne zapalenie prostaty, nie zlecił
badania PSA - o którym dowiedziałem się później, że jestem podstawowym w
diagnostyce nowotworów, wykluczył natomiast przyczyny (nie wiem na podstawie
czego?) po stronie układu moczowego - mam na myśli nerki, pęcherz, cewka,
itp. Poprawa stanu zdrowia następowała dosyć powoli, dopiero po około 3-4
tygodniach objawy ustąpiły. Czy tak całkiem do końca to nie wiem, bo Ojciec
jest zamknięty w sobie i trudno coś od niego wyciągnąć, ale z zewnątzr to był
dawny On.
No i jakieś 2 tygodnie temu, po prawie 13 miesiącach nastąpił nawrót. Ojciec
zgłosił się do tego samego lekarza, który tym razem "zasugerował" niezwłoczne
wykonanie USG (dlaczego dopiero teraz???). Badanie Ojciec wykonał jeszcze
przed świętami (byłem z nim). Wynik jest jaki jest, z opisu wynika, że coś
chyba jest w pęcherzu, chociaż nie ma sformułowania typu guz o wymiarach ...,
torbiel o wymiarach..., tylko jakiś obszar o niejednorodnej strukturze i
różnej hiperechogenicz... i coś tam dalej - nie chcę teraz z pamięci czegoś
przekręcić, jutro będę miał opis przy sobie, reszta organów w normie +
prostata oraz wątroba powiększone.
Ale w czym zasadniczo chcę się poradzić. Jutro Ojciec ma wizytę prywatną u
tego Ordynatora, a ja się zastanawiam, czy to właściwy lekarz. Czy Ojciec
powinien iść na tę wizytę, czy nie??? Rozmiawiałem dzisiaj osobiście z Panią
Ordynator Oddziału Urologii Szpitala Wojewódzkiego na temat możliwości
przyjęcia Ojca do tego szpitala. Sprawa jest trudna - terminy przyjęcia do
Szpitala - wrzesień, terminy w poradni przyszpitalnej - maj , termin do niej
w poradni - wrzesień. Pozostaje wizyta prywatna u Niej, jadę dzisiaj rozeznać
kiedy przyjmuje, chociaż podczas rozmowy dała mi mwyraźnie do zrozumienia, że
nie ma "wejścia" do Szpitala przez prywatną wizytę. Ale ogólne wrażenie o
Pani Ordynator - pozytywne. Ja jednak chciałbym spróbować. Z tego co mówiła,
to to, że w tym powiatowym szpitalu mają niezbędny sprzęt i kadrę do
diagnostyki. Ja jednak nie mam do tego szpitala przekonania i zaufania. Boję,
że mogą coś spaprawć, przeoczyć. Z drugiej strony Ojciec jutro (o ile
pójdzie) dostanie na 99% propozycję hospitalizacji. I co tu robić??? Umówić
Ojca na prywatną wizytę do Pani Ordynator, a być może innego lekarza
pracującego na co dzień w tym Szpitalu Wojewódzkim, czy jednak iść jutro do
Pana Ordynatora ze Szpitala Powiatowego?
Poradzcie Kochani!!!. Przepraszam za chaotyczny styl tego maila, ale chcę jak
najlepiej dla taty. Jestem pewien, że mnie rozumiecie.
Pozdrawiam wszystkich i życzę DUŻO, DUŻO DUŻO zdrowia!!!
Edytor zaawansowany
  • 10.04.07, 17:17
    Po pierwsze badanie poziomu PSA czyli tzw. antygenu nowotworowego nie jest
    badaniem pod kątem nowotworów, a konkretnie podejrzenia raka prostaty, które
    wydaje się było wtedy wykluczone, oczywiście można się spierać dlaczego wówczas
    lekarz nie wykonał USG
    Obecne badanie USG jak piszesz wskazuje na jakąś zmianę patologiczną w obrębie
    pęcherza, której nie można zlekceważyć, ale nie przesądza to jeszcze o
    istnieniu nowotworu.
    Wydaje się, że zwlekanie z dalszą daignostyką może być dla Twojego taty
    niekorzystne. W sumie masz potwierdzenie od lekarza niezależnego, że ten niby
    nieszczęsny szpital dysponuje odpowiednim sprzętem i kadrą do diagnostyki.
    Niewykluczone, że pojawienie się Twojego taty w tym szpitalu spowoduje, że
    będzie inny lekarz prowadzący niż sam ordynator. Zawsze można w między czasie
    zasięgnąc języka, jak nie w tym szpitalu to innym. Nie można po diagostyce
    zmusić pacjenta do poddania się zabiegowi operacyjnemu, gdyby taki był
    proponowany w tym samy szpitalu, ale ważne jest też aby nie tracić cennego
    czasu. Napewno nie możesz sobie pozwolic, aby tata został przyjęty do szpitala
    za parę miesięcy. Jeśli będą jakieś przeszkody proceduralne, że ogólnie trzeba
    długo czekać, to wtedy trzeba szukać innego ośrodka w Polsce, który podejmie
    się np. operacji. Teraz najważniejsza jest bardziej szczegółowa diagonstyka,
    aby ustalić z czym ma się doczynienia. Życzę powodzenia i podjęcia rozsądnej
    decyzji dla dobra taty.
    pozdrawiam Robert
  • 11.04.07, 09:21
    Dziękuję za poradę, bardzo dziękuję. Odpisuję dopiero teraz, bo mam dostęp do
    Internetu tylko w pracy (staram się oczywiście tego nie nadużywać :-)). Od
    wczoraj zmieniło się tyle, że zapisałem Ojca na wizytę prywatną do Pani
    Ordynator, ale dopiero na 19 kwietnia. Wcześniej nie dało rady. W zasadzie
    podjęliśmy też decyzję, że tata nie pójdzie dzisiaj (na 17.30) do Pana
    Ordynatora. Wczoraj, gdy byłem u Niego (mieszkamy oddzielnie) odniosłem
    wrażenie, że memtalnie w jakiś tam sposób przygotował się na pobyt w szpitalu,
    był w niezłym humorze, dosyć dobrze się czuł. A ja to wszystko przewróciłem do
    góry nogami. Teraz doprawdy nie wiem co robić?
    Wizyta u Pani Ordynator może (ale nie musi) odwlec szczegółową diagnostykę. W
    przychodni, gdzie przyjmuje prywatnie dysponują jakimś sprzętem do diagnostyki,
    ale szczegółów nie wiem. Nie wiem też doprawdy jak może się zachować? Czy
    będzie zwlekać?, czy weźmie Ojca do siebie do Szpitala?, czy odeśle go z
    powrotem do Pana Ordynatora?. Nie wiem, naprawdę nie wiem.
    Panie Robercie, zdążyłem zauważyć, że udzielił Pan wielu osobom mnóstwa cennych
    rad i porad. Mam Pan bardzo duże doświadczenie, ja praktycznie żadnego, chcę
    tylko jak najlepiej. Może więc faktycznie nie ma co rezygnować z tej wizyty, a
    później jak się już okaże z czym mamy do czynienia, zastanowić się co dalej.
    Jeszcze się nad tym zastanowię. Kurcze, najgorsze to, że decyzję muszę podjąć
    sam, nie mogę praktycznie z nikim z rodziny Jej skonsultować, tak, że jakby nie
    było spoczywa na mnie duża odpowiedzialność. Nie chciałbym czegoś zawalić.
    Chyba mnie Pan rozumie?
    Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję
    Mariusz
  • 11.04.07, 09:42
    Wydaje mi się, ze jak najprędzej powinniście się zdecydować na szpitalną
    diagnostykę. Tam wykonanją Tacie cystoskopię z badaniem histopatologicznym, co
    pozwoli ocenić guza i pokaże czy jest to coś groźnego. Jeśli będzie to nowotwór
    to wtedy będziecie mogli szukać ośrodka, który specjalizuje się w leczeniu tego
    raka. Takie jest moje zdanie. Czym prędzej do szpitala na cystoskopie, a
    czekając na wyniki histo można konsultować Tatę z innymi.
  • 11.04.07, 20:52
    Panie Mariuszu ja bym mając obecne ogólne rozeznanie nie zwlekał w żaden sposób
    z przeprowadzeniem fachowej diagnostyki pod kątem raka pęcherza moczowego lub
    jego wykluczenia i napewno w warunkach szpitalnych, a nie w jakieś prywatnej
    przychodni, bo zwyczajowo jest to jednak zbyt mało porównując diagnostykę
    szpitalną. Diagnostyka przybliża dalsze postępowanie, a jej brak to tak jakby
    stał Pan w miejscu, a gdyby to był nie daj Boże nowotwór cofał się i zmniejszał
    szanse taty na skuteczne leczenie. Gdybanie co zrobi Pani Ordynator i jak
    zachowa się później Pan Ordynator nic tu nie da. Niech Pan nie traci teraz
    czasu tylko podejmuje decyzje o jak naszybszej diagnostyce. Po diagnostyce i
    postawieniu jakieś konkretniejszej diagnozy będzie można dalej lawirować, co i
    gdzie robić dalej. Dzisiaj nie wiemy czy to nawet może być rak pęcherza
    moczowego. Rozumiem, że z braku jakiejkolwiek wiedzy trudniej podejmować
    decyzje i to w dodatku samemu, ale diagnostyka na tym etapie jest potrzebna
    wręcz niezbędna.
    pozdrawiam i wierzę, że Pan już działa dla dobra taty
    Robert
  • 13.04.07, 10:44
    Panie Robercie dziękuję za porady, są bardzo cenne. Wszystko co wiem na dzisiaj
    napisałem w mailu do Azry 19. Głupio mi, że tak Pana ciągle wypytuję, ale wiem,
    że Pan to rozumie. I również Pana chciałbym zapytać o co na tym etapie zapytać
    lekarza i co mogę już robić.
    Pozdrawiam ciepło i życzę wszystkiego dobrego (szczególnie małżonce!!!)
    Mariusz
  • 13.04.07, 11:55
    Panie Mariuszu zapytać się lekarza czy po tej cytoskopii mogą cokolwiek
    powiedzieć czy to jest nowotwór złośliwy przede wszystkim i jaka ewentualna
    ocena zaawansowania choroby oraz jakie może być dalsze postępowanie medyczne.
    Zapytać się o np. ośrodek specjalizujący sioe w leczeniu nowotworu pęcherza
    moczowego i co oni mogą zaproponować? Przypuszczam, że lekarze niewykluczają
    właśnie takiego nowotworu stąd zalecenie badań RTG płuc i tomografia w celu
    oceny czy to się w jakiś sposób rozprzestrzenia i jakie może być stadium
    zaawansowania, ale oczywiście niczego nie przesądzam. Proszę się trzymać i
    powalczyć z tatą o poprawę sytuacji, gdyby się okazało że tego wymaga choroba.
    Pozdrawiam Robert
  • 16.04.07, 08:48
    Dzień dobry! Odpisuję dopiero dzisiaj, bo jak wcześniej wspominałem mam tylko
    taką możliwość w pracy. Jestem Panie Robercie po piątkowej rozmowie z lekarzem
    (Ordynatorem), który przeprowadzał to badanie. No cóż, przedstawił mi to w
    wyjątkowo czarnych kolorach. Na 90% stwierdził, że ten guz to rak o dużych
    rozmiarach (coś około 5-6cm), że trudno powiedzieć, czy operacja będzie
    możliwa, dzisiaj ma Tata RTG, jutro TK, jutro ma też być wynik
    histopatologiczny. Dosyć szybko, no nie? I zobaczymy co dalej. Oczywiście
    lekarz da namiary na specjalistów. Ja jestem z Podbeskidzia, najbliżej mam do
    Szpitala Onkologicznego w Bielsku-Białej i do Szpitala Wojewódzkiego w B-B,
    gdzie wykonują tego typu operacje - z tego co wiem dosyć dobrze. No i mam
    namiar od Bożenki do dr Rogowskiego z CO w Warszawie, poza tym Ojciec jest cały
    czas umówiony na czwartek do Pani Ordynator Urologii ze Szpitala Wojewódzkiego
    w B-B. Mam jeden, wielki chaos w głowie Panie Robercie. Ciągle się zastanawiam,
    co najpierw, co poźniej, co lepiej, co gorzej, jak bezradane dziecko we mgle...
    Umówiłem się z bratem, że jutro (jeśli będzie wynik) zadzwonię do niego -
    mieszka 400km od nas, przyjedzie i w środę wspólnie z lekarzem zastanowimy się
    co dalej. Modlę się, mam jednak nadzieję, że to nie rak, a jeśli już, to, że
    nie będzie przerzutów, bo jeśli będą to naprawdę nie wiem co będzie dalej?? Co
    lekarze mogą w takim momencie zaproponować? Bo jeśli nic ... to ja chyba ...
    Nie wiem też jak rozmawiać z Ojcem o tym (wiem, że się domyśla co jest grane),
    no i z matką. Ma słabe serce, boję się o Nią.
    Dziękuję z całego serca Panie Robercie za wsparcie, za pomoc, za wszystko!
    Jeśli nie ma Pan nic przeciwko będę informował na bieżąco o zaistniałej
    sytuacji, prosząc o rady.
    Pozdrawiam ciepło
    Mariusz
  • 16.04.07, 11:55
    Panie Mariuszu teraz najwżniejszy jest wynik badania histopatologicznego i
    trzeba na niego poczekać. Jeśli faktycznie jutro będzie i praktycznie wszystkie
    badania obrazowe RTG i TK to tempo jest jak na warunki polskie imponujące.
    Nie wiem czy Pan czytałm dostępny link na forum, to może Panu trochę pomóc w
    tych swoich stanach i lekach oraz nie wiedzy o co pytać? To śa doświadczenia,
    kogoś kto pokonał raka pęcherza moczowego.
    zbysw.w.interia.pl/Web_1/
    Podam jeszcze link jeśli Pan do niego nie dotarł, jakie zalecenia postępowania
    onkologicznego wskazuje Polska Unia Onkologii w tym zakresie. Myślę, że to też
    może być pomocne. Jak Pan czegoś nie zrozumie, to proszę pytać mam nadzieję, że
    inni zabiorą głos, bo ja nie mam żadnego doświadczenia w tym nowotworze.
    www.puo.pl/pdf/nowotwory_ukladu_mocz_plcio.pdf
    Obecnie jest jakiś problem z otworzeniem tego linku, ale może się Panu uda
    pozdrawiam Robert
  • 18.04.07, 14:31
    Kochani!!!
    Zadzwonił do mnie lekarz. Nie jest dobrze, ale nie jest też chyba aż tak
    tragicznie jak przedstawił mi to w piątek. Sam nie wiem co o tym mysleć. Wynik
    badania histopatologicznego - jest to rak, inwazyjny, złośliwość G1, nie znam
    stopnia zaawansowania typu T, nie ma przerzutów do węzłów chłonnych, ani innych
    narządów. Lekarz (chirurg-urolog) proponuje wstępnie resekcję guza - ile się
    da, a następnie naświetlania. Jutro mam razem z bratem się z nim spotkać i
    będziemy decydować co dalej. Doradźcie mi teraz co robić, nie chciałby czegoś
    zawalić. Może konsultować już z onkologiem, poradźcie kogoś? Jutro Ojciec ma
    umówioną wizytę z Panią Ordynator Urologii Szpitala Wojewódzkiego. Wiem, że w
    tym szpitalu wykonują operację całkowitego usunięcia pęcherza, bo w tym którym
    Ojciec jest teraz, to nie. Może iść na tę wizytę bez taty, tylko z wynikami.
    Sam nie wiem co robić.
    Mariusz
  • 18.04.07, 14:44
    Bardzo sie ciesze, to naprawde dobra wiadomosc! ;) w tej sytuacji oczywiscie.
    Takiego samego guza miala moja mama, G1, guz nienaciekajacy. W przypadku grupy
    G1 wycina sie guza, nie caly pecherz. Moja mama bierze teraz wlewki BCG, ktore
    zapobiegaja wznowie guzow. Niestety rak pecherza moczowego wraca, guzki
    odrastaja, wiec Twoj Tata tez musi byc juz pod stala opieka urologa (na
    poczatku kontrole co 2 miesiace). Nie mozna dopuscic do rozrostu brodawczakow
    (guzow). Poza wlewkami czy naswietleniami nic wiecej sie nie stosuje w takim
    przypadku. Polecam Ci przeczytanie w necie informacji na temat raka pecherza
    moczowego, jesli znasz angielski takze na stronach anglojezycznych (po
    angielsku to bladder cancer).
    Pozdrawiam i trzymaj sie! nie jest zle!
  • 18.04.07, 15:30
    Panie Mariuszu dobrą wiadomością jest stopień złosliwości czyli najniższy, to w
    jakiś sposób poprawia rokowanie. Powinien Pan pójśc z wynikami badań do tej
    p.Ordynator i pogadać, co można w tej sytuacji. Najważniejsze, aby znał Pan
    najwięcej szczegółów z oceny lokalizacji guza. Gdyby udało się Panu jeszcze
    gdzieś dotrzeć na konsulatcaję do specjalisty to też nie zaszkodzi.
    pozdrawiam Robert
  • 18.04.07, 15:58
    Dziękuję Panie Robercie :-)
    Tak też chyba zrobię, umówiłem również tatę na 30-04-07 na konslutację do dr
    Rogowskiego z CO w Warszawie. Ma do Warszawy 350km, ale to nie ma znaczenia. Z
    tego co pisze Bożenka jest to najlepszy specjalista w tej dziedzinie w kraju.
    Pozdrawiam ciepło
    Mariusz
  • 11.04.07, 08:28
    Moja Teściowa ma już stwierdzony rak pęcherza z naciekami na mięśniówkę.
    Pęcherz do usunięcia. Termin operacji niestety się przesunął ze względu na
    udar, którego doznała na dzień przed szkoleniem z obsługi sztucznego pęcherza.
    Leczy się w Warszawskim Centrum Onkologii u dr Rogowskiego. Z tego co się
    orientowałam jest to najlepszy specjalista w tej dziedzinie. A co najważniejsze
    jest ciepłym i delikatnym człowiekiem. Przyjmuje również prywatnie w 2
    przychodniach w Warszawie. Szczerze go polecam. Jeśli nie macie zbyt daleko do
    Warszawy może warto przynajmniej skonsultować to u niego.
    Moja Teściowa ma 64 lata.
  • 11.04.07, 09:59
    Cześć
    Dziękuję za cenne informacje. No cóż, do Warszawy mamy prawie 400km. A powiedz,
    czy Teściowa również w CO została zdiagnozowana? Myślę, że w mojej sytuacji,
    aby nie przeciągać najrozsądniej będzie chyba jednak jak Ojciec uda się do tego
    Szpitala Powiatowego przynajmniej na diagnostykę. A dalej, zobaczymy. Mogłabyś
    mi podać bardziej szczegółowe namiary (adres, tel., godz. przyjęć), do tych
    prywatnych przychodni w Warszawie, gdzie przyjmuje dr Rogowski? Będę bardzo
    wdzięczny:-)
    Życzę wszystkiego dobrego!
    Mariusz
  • 11.04.07, 10:21
    Dziękuję
  • 11.04.07, 12:19
    Guza znalazła ginekolog podczas usg tv. Potem diagnostyka była w warszawskim
    co. Miała zrobioną cystoskopię, podczas której usunięto większość guza.
    Niestety w badaniu histo wyszło że to nowotwór zaawansowany, naciekający na
    mięśniówkę. Zapadła decyzja o całkowitym usunięciu pęcherza wraz z
    przyległościami, która niestety odwlekła się ze względu na udar. Teraz ma już
    wszystkie potrzebne badania więc mam nadzieję, że teraz szybko zapadnie decyzja
    o operacji.
    Na górze tej strony masz link do znakomitej strony o raku pęcherza.
    Pozdrawiam i życzę, aby wyniki były jak najlepsze.
  • 11.04.07, 12:31
    Azra,

    Mam nadzieje, ze decyzja o operacji Twojej Tesciowej zapadnie szybko i będzie
    wszystko ok.

    A co u Ciebie słychać?

    Pozdrawiam,
    Anka

    --
    mieux vaut tuer le diable
    que le diable no vous tue
  • 11.04.07, 12:58
    Witaj Anka:)
    Decyzja znowu się odwlekła, bo okazało się, ze to co napisali w szpitalu
    neurologicznym nie jest jednoznacznym brakiem przeciwskazań do operacji.
    Potrzebna jeszcze konsultacja neurologiczna:(
    U mnie badania wszystkie oki, ale nawet nie miałam czasu by się tym cieszyć.
    A jak Ty się miewasz, mam nadzieję że ozdrowienie otuliło Cię jak ciepła
    kołderka w zimowy wieczór:)
    pozdrawiam
    Bożena
  • 11.04.07, 13:17
    Bożena,

    Że też nie mogą napisać jasno i wyraźnie, że mozna:( Oby konsultacja poszła
    pomyślnie i sprawa Tesciowej ruszyła do przodu.

    Ciesze się, że Twoje wyniki są oki - melka poszła w maliny :)

    Ja zdrowieje :)) - powoli, sukcesywnie - do przodu!
    Czekam teraz na przekazanie leku (od firmy Roche) - powinien być w tym
    tygodniu - wtedy następne podanie 17-go we wtorek jest przewidziane. Na razie
    nie moge zakupić sama leku - jest za mało kasy, ale cały czas 1% spływa, więc w
    maju ...

    Czekam na wieści i pozdrawiam,
    Anka

    --
    mieux vaut tuer le diable
    que le diable no vous tue
  • 11.04.07, 15:15
    Rozumiem, że cystoskopia to jest badanie podczas którego wziernikuje się
    pęcherz i pobiera materiał do badania histopatologicznego, a nie operacja
    usunięcia guza? Czy tak? Pisząc o konsultowaniu taty z innymi w czasie
    oczekiwania na wyniki hitopatologiczne masz może na myśli ustawienie wizyty
    prywatnej np. u dr Rogowskiego? Moje pytanie w zasadzie zmierza do tego jak
    możliwie najszybciej trafić po diagnozie do CO, do tego lekarza, którędy jest
    najkrótsza furtka i jak to najlepiej "rozegrać". Być może wybiegam myślami za
    bardzo do przodu i "kraczę", ale rozumiesz mnie, że chcę tylko jak najlepiej ...
    Wierzę, że Twoją teściową szybko poddadzą operacji i będzie dobrze!
    Pozdrawiam cieplutko :-).
    Mariusz
  • 12.04.07, 09:08
    Teściowa ma dziś wizytę u neurologa, mam nadzieję że to posunie sprawę szybko
    na przód. Trochę się boję jej szkolenia z użytkowania sztucznego pęcherza ze
    względu na afazję, ale nie ma co się stresować na zapas;)
    Jeśli chodzi o Twoje Mario pytania. W trakcie cytoskopii można wyłuskać guza i
    lekarze starają się to zrobić (przynajmniej w co). Daje to szansę przy
    mniejszych guzach na wdrożenie leczenia bez konieczności dodatkowej operacji.
    Chyba najlepiej do dr Rogowskiego udać się już z wynikami badań histo. Będzie
    miał jasną sytuację i będzie mógł wdrożyć dalsze postępowanie.
    Moja Teściowa trafiła do Rogowskiego najpierw prywatnie umuwiona do niego przez
    moją ginekolog, którą zaniepokoiło usg. On wyznaczył termin zgłoszenia się do
    co. Czekała trochę na miejsce w szpitalu, ponieważ jest taka zasada, ze tydzień
    operują tylko mężczyzn, a tydzień kobiety. W trakcie cystoskopii usunięto
    prawdopodobnie większość guza. Po tym zabiegu doszła bardzo szybko do siebie
    (nie ma pełnej narkozy). Potem były 2 tyg. oczekiwania na wynik histo. I wtedy
    okazało się, że to guz złośliwy i trzeba usunąć cały pęcherz (w trakcie takiej
    operacji usuwają u kobiet macicę, jajniki i przydatki a u mężczyzn prostatę).
    Nie wiemy jeszcze jakie będzie dalsze leczenie.
  • 13.04.07, 09:41
    Na szczęście neurolog nie miała przeciwskazań do operacji. Teraz badania pod
    kątem narkozy w co i termin operacji. A... jeszcze w międzyczasie szkolenie. Na
    szczęście wszystko na dobrej drodze. Wiadomo też, ze po operacji onkologicznej
    następne będzie udrażnianie tętnic szyjnych. Także jeszcze trochę przed nią:(
  • 13.04.07, 10:36
    Nie odzywałem się wczoraj, bo naprawdę nie miałem kiedy. Urwanie głowy! Cieszę
    się, że u Ciebie wszystko jest na właściwej drodze.
    A u mnie. No cóż. Nie jest dobrze. Ojciec jest po cystoskopi. W pęcherzu był
    guz. Z tego co mówił, był w jakieś otoczce, pierścieniu, czy torebce. Pobrano
    wycinki do badania. Nie znam szczegółów, jadę za 2h do lekarza, żeby
    porozmawiać. Poradź mi o co konkretnie na tym etapie go pytać i co ewentualnie
    można już robić. Jestem przygotowany na najgorsze (tak mi się przynajmniej
    wydaje), ale czy jest możliwe, że może to być niezłośliwy guz, czy na 100%
    złośliwy? Ojciec ma jeszcze zaplanowane (widziałem na karcie) RTG płuc i TK. To
    narazie tyle, pozdrawiam cieplutko
    Mariusz
  • 13.04.07, 11:26
    W tej chwili obawiam się, że nie dowiesz się zbyt wiele. Na pewno lekarz będzie
    mógł już ocenić wielkość guza, a doświadczony onkolog powinien móc ocenić
    prawdopodobieństwo, że jest to guz złośliwy. Pewną odpowiedź otrzymasz jednak
    dopiero po histopatologi. Wtedy będzie już wiadomo jaki jest typ guza,
    ewentualnie jego złośliwość (mam nadzieję, że nie będzie tego kryterium).
    Będzie to również moment kiedy będziecie musieli podjąć decyzję co dalszego
    leczenia (jakie i gdzie). Jeśli guz (oby) nie nacieka na mięśniówkę to
    prawdopodobnie dalsze leczenie to albo chemia albo wlewki BCG. Choć mam szczerą
    nadzieję, że nie będzie to potrzebne.
    A na dzień dzisiejszy? Cieszcie się własnym towarzystwem i wspierajcie się na
    maksa.
    Zdrówka i pogody ducha. Bożena
  • 16.04.07, 09:09
    Cześć. W piątek nie zdążyłem już odpisać i podziękować, jechałem do Szpitala.
    Wszystko, czego się dowiedziałem napisałem w mailu do Pana Roberta. Nie
    wygląda, to Bożenko (chyba mogę się tak do Ciebie zwracać :-)) dobrze, ale mimo
    wszystko jestem dobrej myśli. Jakiś taki wewnętrzny głos podpowiada mi, że
    będzie ok. Byłem wczoraj u taty i czuł się bardzo dobrze. Na pewno lepiej niż w
    piątek. Powiem Ci, że w piątek po rozmowie z lekarzem byłem totalnie załamany,
    przedstawił mi to tak w negatywnym świetle, że nic tylko położyć się i czekać
    na ... do tego samopoczucie taty... Byłem totalnie przybity. Ale wczoraj było
    już znacznie lepiej, Tata uśmiechał się, żartował, fizycznie też czuł się
    znacznie lepiej. Do tego przyjechał brat (tak naprawdę to tylko ja i on wiemy
    co jest grane) i jakoś tak weselej się zrobiło. Czekam na jutrzejszy wynik, to
    będzie najtrudniejszy jak do tej pory dzień w moim życiu, ale jestem mimo
    wszystko dobrej myśli.
    Pozdrawiam cieplutko i trzymam kciuki za teściową!!!
    Mariusz
  • 13.04.07, 12:22
    Hej Bożena,

    No to dobra wiadomość, że nie ma przeciwskazań do zabiegu. Oby termin był jak
    najszybciej. Będzie dobrze, zobaczysz.

    Trzymam kciuki,
    Anka

    --
    mieux vaut tuer le diable
    que le diable no vous tue
  • 13.04.07, 12:24
    witaj Anka,
    też się cieszę i mam nadzieję, że teraz to już wszystko będzie jak po maśle;)
    pozdrawiam ze słonecznej warszawki
    Bożena
  • 13.04.07, 12:26
    Musi być - wystarczy schodów...

    Z równie słonecznego Wrocka pozdrówka :)

    --
    mieux vaut tuer le diable
    que le diable no vous tue
  • 17.04.07, 14:47
    moj tata mial krwiomocz, lekarz leczyl go na prostate, po roku leczeni adął
    skeirowanie n ausg nerek-były zdrowe.
    poprawy nie bylo-dął łskawie n ausg pęcherza i..... GUZ!
    złosliwy. teraz ma wyciety pecherz i przerzut na wątrobę-bierze chemie.guz na
    watrobi esie zmiejszyl jest szans aze zginei zupelnie.
    Sadzilam,ze lekarz wie co robi ! Gdybym wiedizala....zrobilabym wszykto
    prywatni ei mzo ezaoszczedzila bolu i stresu itp.
    No,ale terz juz po ptakach. Robimy co mozemy. Troche moz ez apozno
    Warto skonsultowac z innym lekarzem!!!!
    przekonalm sie o tym juz wielokrotnie!!
    powodzenia
  • 17.04.07, 15:48
    To identycznie jak w przypadku mojego Ojca. Dokładnie leczył go na prostatę.
    Tylko, że w przypadku mojego Ojca była poprawa (po kilku tygodniach), krwiomocz
    zanikł, ale objawy do końca nie - Ojciec przyznał się teraz, że niby było ok,
    ale nie tak jak wcześniej. Wnioskuję z tego, że nałożyły się dwie rzeczy : i
    prostata i pęcherz. Ale co szkodziło lekarzowi-nawiasem mówiąc Ordynatorowi
    urologii dać nawet nie skierowanie, ale polecić, zasugerować zrobienie USG jamy
    brzusznej, tak jak zrobił to teraz po roku. I o to mam największy żal do niego.
    Przecież nic go to nie kosztowało!. Widocznie był przekonany, nie wiem zgubiła
    go rutyna, przeświadczenie o własnej nieomylności, czy coś w tym stylu.
    Przecież Ojciec i tak chodził do niego prywatnie, USG też teraz wykonał
    prywatnie. Więc za nic nie płacił!!!
    Ale teraz nic nie zmieniny. Na USG jamy brzusznej widać tylko zmniany pęcherzu,
    reszta organów w normie, będzie jeszcze RTG i TK, wynik histopatologiczny i
    zobaczymy. Oby nie było przerzutów. Tak bardzo się o to modlę.
    Powiedz mi, czy Twój Ojcie był operowany, gdy było już wiadomo o przerzucie na
    wątrobę, czy przerzut pojawił się po operacji. No i gdzie odbyła się operacja,
    kto go obecnie leczy.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za Twojego TATĘ!!!
    Mariusz
  • 19.04.07, 12:34
    witaj!

    po USG pecherza okazalo sie ,ze jest guz. wziełi wycinek guz ai okazuje sie ,ze
    najgrozneisjzy z mozliwych.
    Zarządzilam tomograf.lekarz pwoiedizla,z ewysatrczy tylko miednicy ,ale ja
    zrobilam i jamy brzusznej i juz byl guz duzy guz na wątrobie.
    Nie powiedzielismy o tym tatcie,bo i tak miał stresa okropnego na wiadomosc,ze:
    TRZEBA USUNĄC PECHERZ!!!! wszyscy to przezylismy strasznie!Tata bal sie
    operacji no i tego,ze bedzi emial przymocowany do ciała ,do brzuch aworeczek na
    mocz. Byl załamany wiec lekar zporadzil,zeby o watrobi enei mowic.
    Operacja usuniecia pęcherza udałam sie. Z wynikiem tK wątroby bylam u dr
    Wroblewskiego w Warszawie. pwoiedzla,z eguz jest nieoperacyjny.pozostaje chemia!
    I tak walsnei robimy. Tata bierze chemie i czuje sie dobrze!
    Guz na watrobi esie mneijszyl!!!
    i Do woreczka n abrzuchu sieprzyzwyczail!
    Wiesz...nikt o tym nire wie i nikt nei widzi,bo to jest pod ubraniami.
    Ale po co tyle strachu i nieszczescia?? jak mzona bylo od razu zrobic USG
    wszysktigo.
    Wiesz...mam czasmi wyrzuty ze tym wczesneij sie nei zjaęłam,ale skad moglam
    wiedzie c,ze lekarz zle leczy???
    Chce wyciągna historie choroy z przychodni gdzie chodzil i zoabczyc co ten
    cymbal tam pisal.
    pozdrawiam
    i dbaj o tatę
    Gabi

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.