nowotwór pęcherza moczowego??? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam serdecznie wszystkich!!!
    Jestem tu nowy i proszę Was o pomoc. Być może na wyrost (oby!!!) ten tytuł,
    ale ... Chodzi o mojego Ojca (65 lat). Rok temu zaczął się problem ogólnie
    mówiąc z układem moczowym. Objawy : niesamowity ból przy oddawaniu moczu,
    krew w moczu, parcie na pęcherz. Niezwłocznie też zgłosił się do Urologa -
    prywatnie oczywiście, a nawiasem mówiąc Ordynatora Oddziału Urologii Szpitala
    Powiatowego. Z tego co wiem odbyło się podstawowe badanie moczu oraz prostaty
    (per rectum). Lekarz stwierdził bardzo silne zapalenie prostaty, nie zlecił
    badania PSA - o którym dowiedziałem się później, że jestem podstawowym w
    diagnostyce nowotworów, wykluczył natomiast przyczyny (nie wiem na podstawie
    czego?) po stronie układu moczowego - mam na myśli nerki, pęcherz, cewka,
    itp. Poprawa stanu zdrowia następowała dosyć powoli, dopiero po około 3-4
    tygodniach objawy ustąpiły. Czy tak całkiem do końca to nie wiem, bo Ojciec
    jest zamknięty w sobie i trudno coś od niego wyciągnąć, ale z zewnątzr to był
    dawny On.
    No i jakieś 2 tygodnie temu, po prawie 13 miesiącach nastąpił nawrót. Ojciec
    zgłosił się do tego samego lekarza, który tym razem "zasugerował" niezwłoczne
    wykonanie USG (dlaczego dopiero teraz???). Badanie Ojciec wykonał jeszcze
    przed świętami (byłem z nim). Wynik jest jaki jest, z opisu wynika, że coś
    chyba jest w pęcherzu, chociaż nie ma sformułowania typu guz o wymiarach ...,
    torbiel o wymiarach..., tylko jakiś obszar o niejednorodnej strukturze i
    różnej hiperechogenicz... i coś tam dalej - nie chcę teraz z pamięci czegoś
    przekręcić, jutro będę miał opis przy sobie, reszta organów w normie +
    prostata oraz wątroba powiększone.
    Ale w czym zasadniczo chcę się poradzić. Jutro Ojciec ma wizytę prywatną u
    tego Ordynatora, a ja się zastanawiam, czy to właściwy lekarz. Czy Ojciec
    powinien iść na tę wizytę, czy nie??? Rozmiawiałem dzisiaj osobiście z Panią
    Ordynator Oddziału Urologii Szpitala Wojewódzkiego na temat możliwości
    przyjęcia Ojca do tego szpitala. Sprawa jest trudna - terminy przyjęcia do
    Szpitala - wrzesień, terminy w poradni przyszpitalnej - maj , termin do niej
    w poradni - wrzesień. Pozostaje wizyta prywatna u Niej, jadę dzisiaj rozeznać
    kiedy przyjmuje, chociaż podczas rozmowy dała mi mwyraźnie do zrozumienia, że
    nie ma "wejścia" do Szpitala przez prywatną wizytę. Ale ogólne wrażenie o
    Pani Ordynator - pozytywne. Ja jednak chciałbym spróbować. Z tego co mówiła,
    to to, że w tym powiatowym szpitalu mają niezbędny sprzęt i kadrę do
    diagnostyki. Ja jednak nie mam do tego szpitala przekonania i zaufania. Boję,
    że mogą coś spaprawć, przeoczyć. Z drugiej strony Ojciec jutro (o ile
    pójdzie) dostanie na 99% propozycję hospitalizacji. I co tu robić??? Umówić
    Ojca na prywatną wizytę do Pani Ordynator, a być może innego lekarza
    pracującego na co dzień w tym Szpitalu Wojewódzkim, czy jednak iść jutro do
    Pana Ordynatora ze Szpitala Powiatowego?
    Poradzcie Kochani!!!. Przepraszam za chaotyczny styl tego maila, ale chcę jak
    najlepiej dla taty. Jestem pewien, że mnie rozumiecie.
    Pozdrawiam wszystkich i życzę DUŻO, DUŻO DUŻO zdrowia!!!
    • Po pierwsze badanie poziomu PSA czyli tzw. antygenu nowotworowego nie jest
      badaniem pod kątem nowotworów, a konkretnie podejrzenia raka prostaty, które
      wydaje się było wtedy wykluczone, oczywiście można się spierać dlaczego wówczas
      lekarz nie wykonał USG
      Obecne badanie USG jak piszesz wskazuje na jakąś zmianę patologiczną w obrębie
      pęcherza, której nie można zlekceważyć, ale nie przesądza to jeszcze o
      istnieniu nowotworu.
      Wydaje się, że zwlekanie z dalszą daignostyką może być dla Twojego taty
      niekorzystne. W sumie masz potwierdzenie od lekarza niezależnego, że ten niby
      nieszczęsny szpital dysponuje odpowiednim sprzętem i kadrą do diagnostyki.
      Niewykluczone, że pojawienie się Twojego taty w tym szpitalu spowoduje, że
      będzie inny lekarz prowadzący niż sam ordynator. Zawsze można w między czasie
      zasięgnąc języka, jak nie w tym szpitalu to innym. Nie można po diagostyce
      zmusić pacjenta do poddania się zabiegowi operacyjnemu, gdyby taki był
      proponowany w tym samy szpitalu, ale ważne jest też aby nie tracić cennego
      czasu. Napewno nie możesz sobie pozwolic, aby tata został przyjęty do szpitala
      za parę miesięcy. Jeśli będą jakieś przeszkody proceduralne, że ogólnie trzeba
      długo czekać, to wtedy trzeba szukać innego ośrodka w Polsce, który podejmie
      się np. operacji. Teraz najważniejsza jest bardziej szczegółowa diagonstyka,
      aby ustalić z czym ma się doczynienia. Życzę powodzenia i podjęcia rozsądnej
      decyzji dla dobra taty.
      pozdrawiam Robert
      • Dziękuję za poradę, bardzo dziękuję. Odpisuję dopiero teraz, bo mam dostęp do
        Internetu tylko w pracy (staram się oczywiście tego nie nadużywać :-)). Od
        wczoraj zmieniło się tyle, że zapisałem Ojca na wizytę prywatną do Pani
        Ordynator, ale dopiero na 19 kwietnia. Wcześniej nie dało rady. W zasadzie
        podjęliśmy też decyzję, że tata nie pójdzie dzisiaj (na 17.30) do Pana
        Ordynatora. Wczoraj, gdy byłem u Niego (mieszkamy oddzielnie) odniosłem
        wrażenie, że memtalnie w jakiś tam sposób przygotował się na pobyt w szpitalu,
        był w niezłym humorze, dosyć dobrze się czuł. A ja to wszystko przewróciłem do
        góry nogami. Teraz doprawdy nie wiem co robić?
        Wizyta u Pani Ordynator może (ale nie musi) odwlec szczegółową diagnostykę. W
        przychodni, gdzie przyjmuje prywatnie dysponują jakimś sprzętem do diagnostyki,
        ale szczegółów nie wiem. Nie wiem też doprawdy jak może się zachować? Czy
        będzie zwlekać?, czy weźmie Ojca do siebie do Szpitala?, czy odeśle go z
        powrotem do Pana Ordynatora?. Nie wiem, naprawdę nie wiem.
        Panie Robercie, zdążyłem zauważyć, że udzielił Pan wielu osobom mnóstwa cennych
        rad i porad. Mam Pan bardzo duże doświadczenie, ja praktycznie żadnego, chcę
        tylko jak najlepiej. Może więc faktycznie nie ma co rezygnować z tej wizyty, a
        później jak się już okaże z czym mamy do czynienia, zastanowić się co dalej.
        Jeszcze się nad tym zastanowię. Kurcze, najgorsze to, że decyzję muszę podjąć
        sam, nie mogę praktycznie z nikim z rodziny Jej skonsultować, tak, że jakby nie
        było spoczywa na mnie duża odpowiedzialność. Nie chciałbym czegoś zawalić.
        Chyba mnie Pan rozumie?
        Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję
        Mariusz
        • Wydaje mi się, ze jak najprędzej powinniście się zdecydować na szpitalną
          diagnostykę. Tam wykonanją Tacie cystoskopię z badaniem histopatologicznym, co
          pozwoli ocenić guza i pokaże czy jest to coś groźnego. Jeśli będzie to nowotwór
          to wtedy będziecie mogli szukać ośrodka, który specjalizuje się w leczeniu tego
          raka. Takie jest moje zdanie. Czym prędzej do szpitala na cystoskopie, a
          czekając na wyniki histo można konsultować Tatę z innymi.
        • Panie Mariuszu ja bym mając obecne ogólne rozeznanie nie zwlekał w żaden sposób
          z przeprowadzeniem fachowej diagnostyki pod kątem raka pęcherza moczowego lub
          jego wykluczenia i napewno w warunkach szpitalnych, a nie w jakieś prywatnej
          przychodni, bo zwyczajowo jest to jednak zbyt mało porównując diagnostykę
          szpitalną. Diagnostyka przybliża dalsze postępowanie, a jej brak to tak jakby
          stał Pan w miejscu, a gdyby to był nie daj Boże nowotwór cofał się i zmniejszał
          szanse taty na skuteczne leczenie. Gdybanie co zrobi Pani Ordynator i jak
          zachowa się później Pan Ordynator nic tu nie da. Niech Pan nie traci teraz
          czasu tylko podejmuje decyzje o jak naszybszej diagnostyce. Po diagnostyce i
          postawieniu jakieś konkretniejszej diagnozy będzie można dalej lawirować, co i
          gdzie robić dalej. Dzisiaj nie wiemy czy to nawet może być rak pęcherza
          moczowego. Rozumiem, że z braku jakiejkolwiek wiedzy trudniej podejmować
          decyzje i to w dodatku samemu, ale diagnostyka na tym etapie jest potrzebna
          wręcz niezbędna.
          pozdrawiam i wierzę, że Pan już działa dla dobra taty
          Robert
          • Panie Robercie dziękuję za porady, są bardzo cenne. Wszystko co wiem na dzisiaj
            napisałem w mailu do Azry 19. Głupio mi, że tak Pana ciągle wypytuję, ale wiem,
            że Pan to rozumie. I również Pana chciałbym zapytać o co na tym etapie zapytać
            lekarza i co mogę już robić.
            Pozdrawiam ciepło i życzę wszystkiego dobrego (szczególnie małżonce!!!)
            Mariusz
            • Panie Mariuszu zapytać się lekarza czy po tej cytoskopii mogą cokolwiek
              powiedzieć czy to jest nowotwór złośliwy przede wszystkim i jaka ewentualna
              ocena zaawansowania choroby oraz jakie może być dalsze postępowanie medyczne.
              Zapytać się o np. ośrodek specjalizujący sioe w leczeniu nowotworu pęcherza
              moczowego i co oni mogą zaproponować? Przypuszczam, że lekarze niewykluczają
              właśnie takiego nowotworu stąd zalecenie badań RTG płuc i tomografia w celu
              oceny czy to się w jakiś sposób rozprzestrzenia i jakie może być stadium
              zaawansowania, ale oczywiście niczego nie przesądzam. Proszę się trzymać i
              powalczyć z tatą o poprawę sytuacji, gdyby się okazało że tego wymaga choroba.
              Pozdrawiam Robert
              • Dzień dobry! Odpisuję dopiero dzisiaj, bo jak wcześniej wspominałem mam tylko
                taką możliwość w pracy. Jestem Panie Robercie po piątkowej rozmowie z lekarzem
                (Ordynatorem), który przeprowadzał to badanie. No cóż, przedstawił mi to w
                wyjątkowo czarnych kolorach. Na 90% stwierdził, że ten guz to rak o dużych
                rozmiarach (coś około 5-6cm), że trudno powiedzieć, czy operacja będzie
                możliwa, dzisiaj ma Tata RTG, jutro TK, jutro ma też być wynik
                histopatologiczny. Dosyć szybko, no nie? I zobaczymy co dalej. Oczywiście
                lekarz da namiary na specjalistów. Ja jestem z Podbeskidzia, najbliżej mam do
                Szpitala Onkologicznego w Bielsku-Białej i do Szpitala Wojewódzkiego w B-B,
                gdzie wykonują tego typu operacje - z tego co wiem dosyć dobrze. No i mam
                namiar od Bożenki do dr Rogowskiego z CO w Warszawie, poza tym Ojciec jest cały
                czas umówiony na czwartek do Pani Ordynator Urologii ze Szpitala Wojewódzkiego
                w B-B. Mam jeden, wielki chaos w głowie Panie Robercie. Ciągle się zastanawiam,
                co najpierw, co poźniej, co lepiej, co gorzej, jak bezradane dziecko we mgle...
                Umówiłem się z bratem, że jutro (jeśli będzie wynik) zadzwonię do niego -
                mieszka 400km od nas, przyjedzie i w środę wspólnie z lekarzem zastanowimy się
                co dalej. Modlę się, mam jednak nadzieję, że to nie rak, a jeśli już, to, że
                nie będzie przerzutów, bo jeśli będą to naprawdę nie wiem co będzie dalej?? Co
                lekarze mogą w takim momencie zaproponować? Bo jeśli nic ... to ja chyba ...
                Nie wiem też jak rozmawiać z Ojcem o tym (wiem, że się domyśla co jest grane),
                no i z matką. Ma słabe serce, boję się o Nią.
                Dziękuję z całego serca Panie Robercie za wsparcie, za pomoc, za wszystko!
                Jeśli nie ma Pan nic przeciwko będę informował na bieżąco o zaistniałej
                sytuacji, prosząc o rady.
                Pozdrawiam ciepło
                Mariusz
                • Panie Mariuszu teraz najwżniejszy jest wynik badania histopatologicznego i
                  trzeba na niego poczekać. Jeśli faktycznie jutro będzie i praktycznie wszystkie
                  badania obrazowe RTG i TK to tempo jest jak na warunki polskie imponujące.
                  Nie wiem czy Pan czytałm dostępny link na forum, to może Panu trochę pomóc w
                  tych swoich stanach i lekach oraz nie wiedzy o co pytać? To śa doświadczenia,
                  kogoś kto pokonał raka pęcherza moczowego.
                  zbysw.w.interia.pl/Web_1/
                  Podam jeszcze link jeśli Pan do niego nie dotarł, jakie zalecenia postępowania
                  onkologicznego wskazuje Polska Unia Onkologii w tym zakresie. Myślę, że to też
                  może być pomocne. Jak Pan czegoś nie zrozumie, to proszę pytać mam nadzieję, że
                  inni zabiorą głos, bo ja nie mam żadnego doświadczenia w tym nowotworze.
                  www.puo.pl/pdf/nowotwory_ukladu_mocz_plcio.pdf
                  Obecnie jest jakiś problem z otworzeniem tego linku, ale może się Panu uda
                  pozdrawiam Robert
                  • Kochani!!!
                    Zadzwonił do mnie lekarz. Nie jest dobrze, ale nie jest też chyba aż tak
                    tragicznie jak przedstawił mi to w piątek. Sam nie wiem co o tym mysleć. Wynik
                    badania histopatologicznego - jest to rak, inwazyjny, złośliwość G1, nie znam
                    stopnia zaawansowania typu T, nie ma przerzutów do węzłów chłonnych, ani innych
                    narządów. Lekarz (chirurg-urolog) proponuje wstępnie resekcję guza - ile się
                    da, a następnie naświetlania. Jutro mam razem z bratem się z nim spotkać i
                    będziemy decydować co dalej. Doradźcie mi teraz co robić, nie chciałby czegoś
                    zawalić. Może konsultować już z onkologiem, poradźcie kogoś? Jutro Ojciec ma
                    umówioną wizytę z Panią Ordynator Urologii Szpitala Wojewódzkiego. Wiem, że w
                    tym szpitalu wykonują operację całkowitego usunięcia pęcherza, bo w tym którym
                    Ojciec jest teraz, to nie. Może iść na tę wizytę bez taty, tylko z wynikami.
                    Sam nie wiem co robić.
                    Mariusz
                    • Bardzo sie ciesze, to naprawde dobra wiadomosc! ;) w tej sytuacji oczywiscie.
                      Takiego samego guza miala moja mama, G1, guz nienaciekajacy. W przypadku grupy
                      G1 wycina sie guza, nie caly pecherz. Moja mama bierze teraz wlewki BCG, ktore
                      zapobiegaja wznowie guzow. Niestety rak pecherza moczowego wraca, guzki
                      odrastaja, wiec Twoj Tata tez musi byc juz pod stala opieka urologa (na
                      poczatku kontrole co 2 miesiace). Nie mozna dopuscic do rozrostu brodawczakow
                      (guzow). Poza wlewkami czy naswietleniami nic wiecej sie nie stosuje w takim
                      przypadku. Polecam Ci przeczytanie w necie informacji na temat raka pecherza
                      moczowego, jesli znasz angielski takze na stronach anglojezycznych (po
                      angielsku to bladder cancer).
                      Pozdrawiam i trzymaj sie! nie jest zle!
                    • Panie Mariuszu dobrą wiadomością jest stopień złosliwości czyli najniższy, to w
                      jakiś sposób poprawia rokowanie. Powinien Pan pójśc z wynikami badań do tej
                      p.Ordynator i pogadać, co można w tej sytuacji. Najważniejsze, aby znał Pan
                      najwięcej szczegółów z oceny lokalizacji guza. Gdyby udało się Panu jeszcze
                      gdzieś dotrzeć na konsulatcaję do specjalisty to też nie zaszkodzi.
                      pozdrawiam Robert
                      • Dziękuję Panie Robercie :-)
                        Tak też chyba zrobię, umówiłem również tatę na 30-04-07 na konslutację do dr
                        Rogowskiego z CO w Warszawie. Ma do Warszawy 350km, ale to nie ma znaczenia. Z
                        tego co pisze Bożenka jest to najlepszy specjalista w tej dziedzinie w kraju.
                        Pozdrawiam ciepło
                        Mariusz
    • Moja Teściowa ma już stwierdzony rak pęcherza z naciekami na mięśniówkę.
      Pęcherz do usunięcia. Termin operacji niestety się przesunął ze względu na
      udar, którego doznała na dzień przed szkoleniem z obsługi sztucznego pęcherza.
      Leczy się w Warszawskim Centrum Onkologii u dr Rogowskiego. Z tego co się
      orientowałam jest to najlepszy specjalista w tej dziedzinie. A co najważniejsze
      jest ciepłym i delikatnym człowiekiem. Przyjmuje również prywatnie w 2
      przychodniach w Warszawie. Szczerze go polecam. Jeśli nie macie zbyt daleko do
      Warszawy może warto przynajmniej skonsultować to u niego.
      Moja Teściowa ma 64 lata.
      • Cześć
        Dziękuję za cenne informacje. No cóż, do Warszawy mamy prawie 400km. A powiedz,
        czy Teściowa również w CO została zdiagnozowana? Myślę, że w mojej sytuacji,
        aby nie przeciągać najrozsądniej będzie chyba jednak jak Ojciec uda się do tego
        Szpitala Powiatowego przynajmniej na diagnostykę. A dalej, zobaczymy. Mogłabyś
        mi podać bardziej szczegółowe namiary (adres, tel., godz. przyjęć), do tych
        prywatnych przychodni w Warszawie, gdzie przyjmuje dr Rogowski? Będę bardzo
        wdzięczny:-)
        Życzę wszystkiego dobrego!
        Mariusz
        • www.pfeso.edu.pl/
          www.uroves.pl/
          to namiary na przychodnie
        • Guza znalazła ginekolog podczas usg tv. Potem diagnostyka była w warszawskim
          co. Miała zrobioną cystoskopię, podczas której usunięto większość guza.
          Niestety w badaniu histo wyszło że to nowotwór zaawansowany, naciekający na
          mięśniówkę. Zapadła decyzja o całkowitym usunięciu pęcherza wraz z
          przyległościami, która niestety odwlekła się ze względu na udar. Teraz ma już
          wszystkie potrzebne badania więc mam nadzieję, że teraz szybko zapadnie decyzja
          o operacji.
          Na górze tej strony masz link do znakomitej strony o raku pęcherza.
          Pozdrawiam i życzę, aby wyniki były jak najlepsze.
          • Azra,

            Mam nadzieje, ze decyzja o operacji Twojej Tesciowej zapadnie szybko i będzie
            wszystko ok.

            A co u Ciebie słychać?

            Pozdrawiam,
            Anka

            --
            mieux vaut tuer le diable
            que le diable no vous tue
            • Witaj Anka:)
              Decyzja znowu się odwlekła, bo okazało się, ze to co napisali w szpitalu
              neurologicznym nie jest jednoznacznym brakiem przeciwskazań do operacji.
              Potrzebna jeszcze konsultacja neurologiczna:(
              U mnie badania wszystkie oki, ale nawet nie miałam czasu by się tym cieszyć.
              A jak Ty się miewasz, mam nadzieję że ozdrowienie otuliło Cię jak ciepła
              kołderka w zimowy wieczór:)
              pozdrawiam
              Bożena
              • Bożena,

                Że też nie mogą napisać jasno i wyraźnie, że mozna:( Oby konsultacja poszła
                pomyślnie i sprawa Tesciowej ruszyła do przodu.

                Ciesze się, że Twoje wyniki są oki - melka poszła w maliny :)

                Ja zdrowieje :)) - powoli, sukcesywnie - do przodu!
                Czekam teraz na przekazanie leku (od firmy Roche) - powinien być w tym
                tygodniu - wtedy następne podanie 17-go we wtorek jest przewidziane. Na razie
                nie moge zakupić sama leku - jest za mało kasy, ale cały czas 1% spływa, więc w
                maju ...

                Czekam na wieści i pozdrawiam,
                Anka

                --
                mieux vaut tuer le diable
                que le diable no vous tue
          • Rozumiem, że cystoskopia to jest badanie podczas którego wziernikuje się
            pęcherz i pobiera materiał do badania histopatologicznego, a nie operacja
            usunięcia guza? Czy tak? Pisząc o konsultowaniu taty z innymi w czasie
            oczekiwania na wyniki hitopatologiczne masz może na myśli ustawienie wizyty
            prywatnej np. u dr Rogowskiego? Moje pytanie w zasadzie zmierza do tego jak
            możliwie najszybciej trafić po diagnozie do CO, do tego lekarza, którędy jest
            najkrótsza furtka i jak to najlepiej "rozegrać". Być może wybiegam myślami za
            bardzo do przodu i "kraczę", ale rozumiesz mnie, że chcę tylko jak najlepiej ...
            Wierzę, że Twoją teściową szybko poddadzą operacji i będzie dobrze!
            Pozdrawiam cieplutko :-).
            Mariusz
            • Teściowa ma dziś wizytę u neurologa, mam nadzieję że to posunie sprawę szybko
              na przód. Trochę się boję jej szkolenia z użytkowania sztucznego pęcherza ze
              względu na afazję, ale nie ma co się stresować na zapas;)
              Jeśli chodzi o Twoje Mario pytania. W trakcie cytoskopii można wyłuskać guza i
              lekarze starają się to zrobić (przynajmniej w co). Daje to szansę przy
              mniejszych guzach na wdrożenie leczenia bez konieczności dodatkowej operacji.
              Chyba najlepiej do dr Rogowskiego udać się już z wynikami badań histo. Będzie
              miał jasną sytuację i będzie mógł wdrożyć dalsze postępowanie.
              Moja Teściowa trafiła do Rogowskiego najpierw prywatnie umuwiona do niego przez
              moją ginekolog, którą zaniepokoiło usg. On wyznaczył termin zgłoszenia się do
              co. Czekała trochę na miejsce w szpitalu, ponieważ jest taka zasada, ze tydzień
              operują tylko mężczyzn, a tydzień kobiety. W trakcie cystoskopii usunięto
              prawdopodobnie większość guza. Po tym zabiegu doszła bardzo szybko do siebie
              (nie ma pełnej narkozy). Potem były 2 tyg. oczekiwania na wynik histo. I wtedy
              okazało się, że to guz złośliwy i trzeba usunąć cały pęcherz (w trakcie takiej
              operacji usuwają u kobiet macicę, jajniki i przydatki a u mężczyzn prostatę).
              Nie wiemy jeszcze jakie będzie dalsze leczenie.
              • Na szczęście neurolog nie miała przeciwskazań do operacji. Teraz badania pod
                kątem narkozy w co i termin operacji. A... jeszcze w międzyczasie szkolenie. Na
                szczęście wszystko na dobrej drodze. Wiadomo też, ze po operacji onkologicznej
                następne będzie udrażnianie tętnic szyjnych. Także jeszcze trochę przed nią:(
                • Nie odzywałem się wczoraj, bo naprawdę nie miałem kiedy. Urwanie głowy! Cieszę
                  się, że u Ciebie wszystko jest na właściwej drodze.
                  A u mnie. No cóż. Nie jest dobrze. Ojciec jest po cystoskopi. W pęcherzu był
                  guz. Z tego co mówił, był w jakieś otoczce, pierścieniu, czy torebce. Pobrano
                  wycinki do badania. Nie znam szczegółów, jadę za 2h do lekarza, żeby
                  porozmawiać. Poradź mi o co konkretnie na tym etapie go pytać i co ewentualnie
                  można już robić. Jestem przygotowany na najgorsze (tak mi się przynajmniej
                  wydaje), ale czy jest możliwe, że może to być niezłośliwy guz, czy na 100%
                  złośliwy? Ojciec ma jeszcze zaplanowane (widziałem na karcie) RTG płuc i TK. To
                  narazie tyle, pozdrawiam cieplutko
                  Mariusz
                  • W tej chwili obawiam się, że nie dowiesz się zbyt wiele. Na pewno lekarz będzie
                    mógł już ocenić wielkość guza, a doświadczony onkolog powinien móc ocenić
                    prawdopodobieństwo, że jest to guz złośliwy. Pewną odpowiedź otrzymasz jednak
                    dopiero po histopatologi. Wtedy będzie już wiadomo jaki jest typ guza,
                    ewentualnie jego złośliwość (mam nadzieję, że nie będzie tego kryterium).
                    Będzie to również moment kiedy będziecie musieli podjąć decyzję co dalszego
                    leczenia (jakie i gdzie). Jeśli guz (oby) nie nacieka na mięśniówkę to
                    prawdopodobnie dalsze leczenie to albo chemia albo wlewki BCG. Choć mam szczerą
                    nadzieję, że nie będzie to potrzebne.
                    A na dzień dzisiejszy? Cieszcie się własnym towarzystwem i wspierajcie się na
                    maksa.
                    Zdrówka i pogody ducha. Bożena
                    • Cześć. W piątek nie zdążyłem już odpisać i podziękować, jechałem do Szpitala.
                      Wszystko, czego się dowiedziałem napisałem w mailu do Pana Roberta. Nie
                      wygląda, to Bożenko (chyba mogę się tak do Ciebie zwracać :-)) dobrze, ale mimo
                      wszystko jestem dobrej myśli. Jakiś taki wewnętrzny głos podpowiada mi, że
                      będzie ok. Byłem wczoraj u taty i czuł się bardzo dobrze. Na pewno lepiej niż w
                      piątek. Powiem Ci, że w piątek po rozmowie z lekarzem byłem totalnie załamany,
                      przedstawił mi to tak w negatywnym świetle, że nic tylko położyć się i czekać
                      na ... do tego samopoczucie taty... Byłem totalnie przybity. Ale wczoraj było
                      już znacznie lepiej, Tata uśmiechał się, żartował, fizycznie też czuł się
                      znacznie lepiej. Do tego przyjechał brat (tak naprawdę to tylko ja i on wiemy
                      co jest grane) i jakoś tak weselej się zrobiło. Czekam na jutrzejszy wynik, to
                      będzie najtrudniejszy jak do tej pory dzień w moim życiu, ale jestem mimo
                      wszystko dobrej myśli.
                      Pozdrawiam cieplutko i trzymam kciuki za teściową!!!
                      Mariusz
                • Hej Bożena,

                  No to dobra wiadomość, że nie ma przeciwskazań do zabiegu. Oby termin był jak
                  najszybciej. Będzie dobrze, zobaczysz.

                  Trzymam kciuki,
                  Anka

                  --
                  mieux vaut tuer le diable
                  que le diable no vous tue
    • moj tata mial krwiomocz, lekarz leczyl go na prostate, po roku leczeni adął
      skeirowanie n ausg nerek-były zdrowe.
      poprawy nie bylo-dął łskawie n ausg pęcherza i..... GUZ!
      złosliwy. teraz ma wyciety pecherz i przerzut na wątrobę-bierze chemie.guz na
      watrobi esie zmiejszyl jest szans aze zginei zupelnie.
      Sadzilam,ze lekarz wie co robi ! Gdybym wiedizala....zrobilabym wszykto
      prywatni ei mzo ezaoszczedzila bolu i stresu itp.
      No,ale terz juz po ptakach. Robimy co mozemy. Troche moz ez apozno
      Warto skonsultowac z innym lekarzem!!!!
      przekonalm sie o tym juz wielokrotnie!!
      powodzenia
      • To identycznie jak w przypadku mojego Ojca. Dokładnie leczył go na prostatę.
        Tylko, że w przypadku mojego Ojca była poprawa (po kilku tygodniach), krwiomocz
        zanikł, ale objawy do końca nie - Ojciec przyznał się teraz, że niby było ok,
        ale nie tak jak wcześniej. Wnioskuję z tego, że nałożyły się dwie rzeczy : i
        prostata i pęcherz. Ale co szkodziło lekarzowi-nawiasem mówiąc Ordynatorowi
        urologii dać nawet nie skierowanie, ale polecić, zasugerować zrobienie USG jamy
        brzusznej, tak jak zrobił to teraz po roku. I o to mam największy żal do niego.
        Przecież nic go to nie kosztowało!. Widocznie był przekonany, nie wiem zgubiła
        go rutyna, przeświadczenie o własnej nieomylności, czy coś w tym stylu.
        Przecież Ojciec i tak chodził do niego prywatnie, USG też teraz wykonał
        prywatnie. Więc za nic nie płacił!!!
        Ale teraz nic nie zmieniny. Na USG jamy brzusznej widać tylko zmniany pęcherzu,
        reszta organów w normie, będzie jeszcze RTG i TK, wynik histopatologiczny i
        zobaczymy. Oby nie było przerzutów. Tak bardzo się o to modlę.
        Powiedz mi, czy Twój Ojcie był operowany, gdy było już wiadomo o przerzucie na
        wątrobę, czy przerzut pojawił się po operacji. No i gdzie odbyła się operacja,
        kto go obecnie leczy.
        Pozdrawiam i trzymam kciuki za Twojego TATĘ!!!
        Mariusz
        • witaj!

          po USG pecherza okazalo sie ,ze jest guz. wziełi wycinek guz ai okazuje sie ,ze
          najgrozneisjzy z mozliwych.
          Zarządzilam tomograf.lekarz pwoiedizla,z ewysatrczy tylko miednicy ,ale ja
          zrobilam i jamy brzusznej i juz byl guz duzy guz na wątrobie.
          Nie powiedzielismy o tym tatcie,bo i tak miał stresa okropnego na wiadomosc,ze:
          TRZEBA USUNĄC PECHERZ!!!! wszyscy to przezylismy strasznie!Tata bal sie
          operacji no i tego,ze bedzi emial przymocowany do ciała ,do brzuch aworeczek na
          mocz. Byl załamany wiec lekar zporadzil,zeby o watrobi enei mowic.
          Operacja usuniecia pęcherza udałam sie. Z wynikiem tK wątroby bylam u dr
          Wroblewskiego w Warszawie. pwoiedzla,z eguz jest nieoperacyjny.pozostaje chemia!
          I tak walsnei robimy. Tata bierze chemie i czuje sie dobrze!
          Guz na watrobi esie mneijszyl!!!
          i Do woreczka n abrzuchu sieprzyzwyczail!
          Wiesz...nikt o tym nire wie i nikt nei widzi,bo to jest pod ubraniami.
          Ale po co tyle strachu i nieszczescia?? jak mzona bylo od razu zrobic USG
          wszysktigo.
          Wiesz...mam czasmi wyrzuty ze tym wczesneij sie nei zjaęłam,ale skad moglam
          wiedzie c,ze lekarz zle leczy???
          Chce wyciągna historie choroy z przychodni gdzie chodzil i zoabczyc co ten
          cymbal tam pisal.
          pozdrawiam
          i dbaj o tatę
          Gabi

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.