• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

przerzuty do węzłów chłonnych...

  • 04.06.07, 21:12
    chistorię choroby mojej mamy opisywałam juz kiedyś...obecnie jesteśmy w
    czasie czekania na badania kontrolne po radioterapii (mama miała 10
    naświetlań ostatnie w marcu, w kwietniu miała zapaśc...dwa tyg na
    wewnętrznym , dostała krew, potem paliatywny-wprowadzono leczenie bólu -
    durogestic). Ogólnie mama czuje sie dobrze-ma problemy z jedzeniem, trwa to
    jedzenie bardzo długo i pojawia sie ślina którą jedynie można usunąc
    odpluwając(bardzo spieniona podbarwina krwią). 8 czerwca mamy TK (na zleceniu
    oprócz pilne! napisano , że dotyczy węzłow chłonnych-jeden z wężłow -obok
    żoładka miala usunięty bo był podejrzany-ale nic nie znależiono..., miała
    rowniez te węzły naśłwitelane... na radio , razem z żóładkiem...)
    Moje pytanie dotyczy przerzutów...w miejscu gdzie kończy/zaczyna się szyja?
    polaczenie jej z tułowiem mama ma węzły bardzo powiększone...jak połowki
    kiwi -tak to widac gołym okiem, oprócz tego na kręgosłupie jest wiele kulek-
    których wczesniej nie było...czy tem tez może coś być?
    Proszę powiedzcie czym sie objawiaja przerzyty do wezłow chłonych? Jakie są
    rokowania? Moja mama jest leczona palitywnie ale dla mnie każdy dzien ma
    wielkie znaxczenie...
    Wiem , że powinniśmy poczekac na wyniki ale....bardzo sie boje , że dowiem
    się , że już nic w tej kwestii nie można zrobić...
    A.
    Edytor zaawansowany
    • 08.06.07, 21:48
      ...witaj...ja mam również ten sam problem nie dotyczy mnie samej lecz mojego
      taty.Zaczeło sie od wielkiego jak jajko guza w okolicy szyii , były
      naświetlania i radioterapia ,guz zminejszył sie ale nie dał za wygraną ,tata
      był leczony w Klinice w Gliwicach tam też przeszedł operacje tego guza .. guz
      został usuniety ale niestety miał tak wiele odnóg , ktore zaatakowały węzły
      chłonne że nic więcej nie mozna było zrobić .Został wypisany do domu i
      skierowany pod opieke lekarza hospicyjnego ze żłymi rokowaniami .Z dnia na
      dzień było gorzej ,nowotwór stopniowo ale systematycznie niszczył wszystko
      poczynając od węzłów chlonnych z przezutami na płuca mózg itd . Trwa to juz
      trzy lata obecnie mój tata to wrak czlowieka ,który leży w łóżku robiąc pod
      siebie , nie je , nie pije ponieważ krtań ma zbyt mały otwór żeby przeszło
      cokolwiek do jedzenia lub picia .Żyje kroplówkami ,choć nie zawsze można ja
      podłaczyć ponieważ pękają zyły i nie ma gdzie sie wkuć...Więc nie pozostaje nam
      nic innego jak tylko czekać ....Mam nadzieje że u twojej mamy wyniki będą
      dobre i życze wam tego z całego serca..i powrotu do zdrowia Aga
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.