• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

czerniak złośliwy Dodaj do ulubionych

  • 12.07.07, 12:58
    witam wszystkich

    zacznę od tego, że ok miesiąca temu wszystko sie w moim życiu przewróciło do góry nogami. wycięłam sobie coś wyglądającego na większego piega, a okazało się być czerniakim złośliwym. "rokowania" są dobre, bo według Breslowa to 0,8mm a clark III stopeń. jestem już po radykalnym wycięciu blizny i badanie tego wycinka również nie wykazało żadnych zmian. leczę się w io w krakowie, natomiast mam do was wszystkich ogromna prośbę: na pewno macie doświadczenia co do lekarzy, szpitali. mnie powiedziano, że ma być teraz pod stałą obserwacją i dlatego chciałabym, żebyście doradzili mi dobrego lekarza, który mógłby być moim lekrzem prowadzącym. nie zależy mi na tym, żeby to było w krakowie, moga to być gabinety prywatne, jest mi to na prawde wszystko obojętne. po prostu chciałabym znaleść kogoś kto poswieci mi troche więcej uwagi i czasu. mam 26 lat i chcę zrobić wszystko, żeby moje życie nie skończyło się zbyt szybko.

    z góry dziękuje za wszystkie odpowiedzi :)
    Zaawansowany formularz
    • 12.07.07, 15:38
      Witaj!!!

      6 kwietnia 2006 roku rowniez moje zycie przewrocilo sie do gory nogami.
      Moj czerniak byl dokladnie takich samych rozmiarow jak twoj (Clark, Breslow).

      Na dzien dzisiejszy dzieki Bogu jest wszystko w porzadku.
      Co 3 miesiace mam kontrole o ktorych zawsze pamietam i po kazdej kontroli coraz
      mocniej wierze ze bedzie wszystko juz dobrze.

      POzdrawiam goraco i glowa do gory!!!!
      Morelka
    • 12.07.07, 18:42
      Skoro juz sie tak zaczelo o tym przewracaniu:) to u mnie sie poprzewracalo we
      wrzesniu 2002. Podobne wyniki (Breslow 1.7, Clark III) i (wowczas) wielki
      strach. Na szczescie prawda okazuje sie powiedzenie, ze "do wszystkiego sie
      mozna przyzwyczaic", a wiec i do choroby. Strach przed przyszloscia towarzyszyc
      Ci bedzie jeszcze dosc dlugo, to normalny stan. Zapewne dotknie Cie rowniez
      lekka hipochondria, czyli kazde zaklucie w brzuchu, przelotny bol glowy, czy
      jakakolwiek inna dolegliwosc bedzie brana za "przerzuty". To tez normalne stany.
      Nowotwor to nietylko choroba fizyczna. Atakuje rowniez nasza psychike. Dlatego
      oprocz absolutnie obowiazkowych cyklicznych badan zleconych przez lekarza
      powinnas tez zajac sie swoim umyslem i dusza. Staraj sie myslec o sobie nie w
      kategoriach osoby chorej, ale raczej, ktora miala "niemila przygode". Gdybym
      byla lekarzem na recepcie zapisywalabym obowiazkowo wiecej egoizmu, sprawianie
      sobie jak najwiecej przyjemnosci, otaczanie sie pozytywnymi ludzmi i zakaz
      przebywania wsrod smutasow i panikarzy, robienie wszystkiego tego na co sie ma
      ochote i probowania nowych rzeczy, ktore zawsze kusily, ale sie nie mialo odwagi
      sprobowac. Do tego blokery sloneczne o wysokim stopniu i dlugi rekaw jesli
      jestesmy na sloncu. Powinno wystarczyc.
      Glowa do gory, rokowania masz bardzo dobre, a na tym forum nie jestes sama, jest
      tu nas dosc spora grupka po takich samych przejsciach, jak Ty i zawsze mozesz o
      wszystko zapytac.

      Serdecznie pozdrawiam

      Malgorzata
    • 12.07.07, 22:34
      bardzo madrze to Goniatra napisała , u mnie wszystko sie wywrocilo 14 lutego
      2006 ( nomen omen walentynki :)) , akurat dzisiaj jestem po badaniach , znowu
      wszystko jest OK , czyli po 1,5 roku (mialem 0,5 breslow i III Clark ) .To
      prawda , że bedziesz sie teraz denerwowala , kazdy maly bol gdziekolwiek bedzie
      Ci sie od razu kojarzyl z przerzutami ale to z czasem bedzie mijalo i bedziesz
      coraz bardziej spokojna , tak jak ja jestem , jeszcze niedawno juz kilka
      tygodni przed badaniami czulem niepokoj a dzisiaj tak naprawde poszedlem na
      badania prawie zupelnie spokojnie ( no moze juz na terenie szpitala troszke
      mnie wzielo :) ). Generalnie wg statystyk , a tylko tym sie niestety musimy
      sugerowac , przy breslow ponizej 1 mm rokowania sa dobre i szanse na
      wyzdrowienie sa powyzej 90 % . Przy moim wyniku prof. Mackiewicz i Doc. Ruka (
      jedni z najlepszych specjalistow od czerniaka w polsce )powiedzieli , ze ryzyko
      przerzutow wynosi mniej niz 1 % , Twoj wynik jest podobny i pewnie rokowania sa
      podobne , wazny jest jeszcze rodzaj czerniaka ( ja mialem lentigo ) oraz
      wystepowanie owrzodzen ,badz spokojna i nie zaniedbuj badan kontrolnych a z
      czasem strach bedzie coraz mniejszy , powodzenia i z przykroscia witam w gronie
      melek z tej grupy
    • 13.07.07, 09:08
      Jak u mnie się "przewróciło" to byłam w Twoim wieku, to było w październiku
      2005 r. (1,0 Breslow i III Clark). Goniatra ma rację.
      Jeśli chodzi o lekarza, to chyba Ci nie pomogę, bo korzystam z opieki medycznej
      w Gdańsku. Pewnie jak gontcha przeczyta Twój post, to kogoś Ci poleci. To jest
      prawdziwa skarbnica wiedzy na ten temat i nie tylko oraz wielka dusza tego
      forum.
      Przez te niespełna 2 lata od "przewrócenia" nie było łatwo, ale najważniejsze,
      że konsekwentnie do przodu! Chodź regulanie na kontrole i uważaj na słonko.
      Pozdrowionka!!!
      margo
      • 13.07.07, 09:53
        I jeszcze moja historia: wówczas 34 lata, 29 06 2006, czyli minał rok od
        "przewrotu" (Breslow 0,7 mm Clark II, lentigo). Róznie wszyscy sobie radzą, ja
        jestem cały czas na lekach antydepresyjnych... Poszło mi bardzo w "psyche"
        dlatego nie wahaj się prosic o pomoc równiez psychoonkologów. Wszyscy już
        napisali, że rokowania są dobre, więc głowa do góry, ale niczego nie wolno Ci
        zaniedbac. Co do lekarzy, wielu jest dobrych. Tomslu pisal Ci o czołowych w tej
        dziedzinie, ale wiele osób chodzi do innych, którym również wiedzy nie brakuje.
        W razie potrzeby pisz, jest tu wiele życzliwych i pomocnych osób.
        Pozdrawiam serdecznie
        M
    • 13.07.07, 10:22
      Napisze i ja :)

      Ja pol roku temu przechodzilam to co ty teraz (0,6 breslov,IIICl)). Rowniez
      zaczleam od tej grupy. Bardzo mi to pomoglo. Grupa jest skarbnica wiedzy na
      temat choroby, jest tu mnostwo zyczliwych ludzi, ktorzy doskonale wiedza co
      teraz czujesz i sluza swoja wiedza, doswiadczeniem i pomoca w odpowiedzi na
      najdziwniejsze pytania jakie przyjda Ci do glowy.
      Ja bardzo podbudowalam sie tu psychicznie.
      Z natury jestem osoba optymistyczna, choroba troszke mnie podlamala na poczatku
      ale teraz staram sie dostrzegac pozytywne strony zycia a nawet tego malego
      styczniowego epizodu ;):
      *doceniam male przyjemnosci ktore wczesniej uwazalam za czesc codziennosci
      *bardzo zblizylam sie do mojego chlopaka, to byl duuzy test naszego uczucia
      *staram sie miec wiekszy dystans do problemow (praca, finanse itd) szkoda
      zdrowia ;)
      P.s.
      Bardzo dziekuje gontha, tomslu morelce (z ktora prywatnie mailujemy w wolnej
      chwilce ;)) i wszystkim kochanymosobom za podtrzymywanie mnie na duchu w
      trudnych chwiklach ;)

      Duzo zdrowka

      ps2
      Margola czy moglabym Cie prosic o namiary i cos wiecej na temat lekarza, ktory
      sie toba opiekuje? Rowniez jestem z Gdanska a co 2-3 miesiace jezdze az na
      poludnie Polski na badania kontrolne. Mialam niezbyt przyjemne doswiadczenia na
      poczatku choroby tu na miejscu, ale moze zle trafilam?

      Pozdrowionka
      • 17.07.07, 08:05
        wróciłam właśnie z krótkiego urlopu, jak ochłonę to napiszę później na maila
        gazetowego. pozdro
      • 19.07.07, 13:12
        cynamonowapuma wysłałam do Ciebie maila na adres gazetowy.
        Orientujesz się może gdzie najszybciej w Trójmieście można wykonać rezonans
        magnetyczny głowy?
        • 25.07.07, 21:39
          Margola 22
          Bardzo przepraszam Cie ze nie odpisalam (problemy osobiste)
          Jezeli chodzi o rezonans i jakiekolwiek leczenie onkologiczne w trojmiescie, ja
          niestety nie pomoge :(.
          Ja "lecze sie" w bielsku bialej!
          Trafilam tam poniewaz po diagnozie oczekiwanie na powiekszenie wwycinka bylo
          makabrycznie dlugie w AM w gdansku. Czekalam w strasznych kolejkach a kiedy juz
          dostalam sie do lekarzy poczulam sie totalnie olana a moja choroba zbagatelizowana.
          Pojechalam na konsultacje akurat do Bielska (Beskidzkie Centrum onkologiczne),
          poniewaz tam mieszka moj tata, i on umowil mnie na wizyte z lekarzem.
          Podejscie do pacjenta niebo a ziemia. I tak juz zostalo
          Pytalam Cie o namiary na twojego lekarza gdyz mialam nadzieje ze jednak ja zle
          trafilam, a jezdzenie co 3 miesiace na 2 usg itd na drugi koniec Polski jest
          troszke uciazliwe dla mnie. Ale chyba jednak przy tym zostane.
          Bardzo mi przykro ze nie moge pomoc.
          Czy pytalas swojego onkologa o ten rezonans? Czy jestes sklonna zrobic badanie
          prywatnie?
          Wydaje mi sie ze na AM mozna robic rezonans magnetyczny glowy.

          Pozdrawiam
    • 13.07.07, 12:59
      No to witamy w klubie 'pomelkowców' (choć wolałabym już w nim nikogo nowego nie
      witać...)

      Moim poprzednicy napisali wszystko co można. Od siebie dodam: mi
      sie 'przewróciło' całe życie 21.12.2000r (mialam wtedy 28 lat). Clark III,
      Breslow 1.5, typ nodularis.

      Masz dobre rokowania i na wyrost sie nie przejmuj. Ciężko na początku
      przyzwyczaić się do myśli o chorobie - to całkiem normalne. Ale z czasem się
      uspokoisz i wyciszysz. Badania kontrolne to podstawa i nie można tego
      absolutnie zaniedbać. Jak pisał Tomslu - teraz tylko przed badaniami się
      denerwuje. Ja obecnie te badania traktuję jak zwykłą copółroczną 'rutynę' i nie
      idę już na nie z 'duszą na ramieniu'.

      Jest na forum wątek, który jest kopalnia wiedzy o czerniaku. Podbiję go zaraz
      do góry.

      Trzymaj się, będzie (i jest) dobrze.

      Pozdrawiam,
      Anka

      PS. Co do lekarza - myśle, że w Krakowie znajdzie się jakiś dobry medyk, który
      Cię poprowadzi, wyjaśni i wysłucha. Uważam, że nie ma zbytniej potrzeby jazdy
      po polskich autorytetach w tej dziedzinie, bo powiedzą Ci to samo co
      przeczytałaś na tym forum.

      --
      Mieux vaut tuer le diable
      que le diable no vous tue.
      Aequam memento rebus in arduis servare mentem !
      • 15.07.07, 11:11
        Bardzo Wam wszystkim dziękuje za słowa otuchy i Tobie Aniu za podbicie wątku o czerniaku. dużo się z niego dowiedziałam, choć czytanie tego nie było zbyt proste :)
        Z tego co widzę to raczej nie jesteście z Krakowa czy okolic, ale jednak gdyby taki ktoś sie znalazł i był pod opieką lekarza, którego może polecić to bardzo proszę o namiary.

        • 15.07.07, 15:54
          Ja się lecze od samego początku u dr. M. Bębenka z Wrocławia i jestem bardzo
          zadowolna.
          Jakbyś chciała, to namiary są w wątku o dobrych onkologach.

          Była tu kiedyś Monika z Krakowa, której Mama walczyła z czerniakiem. Może tu
          jeszcze zagląda i poleci Ci jakiegoś lekarza z Krakowa?

          Pozdrawiam,
          Anka


          --
          Mieux vaut tuer le diable
          que le diable no vous tue.
          Aequam memento rebus in arduis servare mentem !
          • 16.07.07, 16:03
            Czesc, wycielam znamie i stwierdzono u mnie czerniaka _(breslow 1,11 a Clark
            II). Bylam juz w Centrum Onkologii w Warszawie na Ursynowie. Wezly chlonne
            narazie niepowiekszone. Mam byc przyjeta na badanie w klinice, biopsja wezla
            itp. Tak naprawde nie wiem, czego moge sie spodziewac. Lekarz powiedzial, ze
            przy takim wyniku breslowa, prawdopodobienstwo przerzutow wynosi 1:5. Czyli na
            piec osob przerzuty ma jedna? Czy ktos moze mi powiedziec, na co ewentualnie
            mam sie przygotowac. Lekarze narazie nic nie mowia. Jedyne zrodlo wiedzy to
            internet. Jezeli ktos moze mi cos podpowiedziec, to bede wdzieczna. Denerwuje
            sie. Czy wezly usuwa sie przy takim wyniku?
            • 17.07.07, 14:02
              > Czy ktos moze mi powiedziec, na co ewentualnie
              > mam sie przygotowac. Lekarze narazie nic nie mowia. Jedyne zrodlo wiedzy to
              > internet. Jezeli ktos moze mi cos podpowiedziec, to bede wdzieczna. Denerwuje
              > sie. Czy wezly usuwa sie przy takim wyniku?

              Nie jestem ekspertem, ale odpowiem co wiem ze swojego doswiadczenia.
              Sama biopsja to usuniecie wezla chlonnego. Jesli okaze sie czysty to na razie
              masz spokoj tylko co kilka miesiecy musiesz sie zglaszac na badanie kontrolne.
              Jesli okaze sie ze sa przerzuty w wycietym wezle chlonnym to wycina sie wiecej
              wezlow chlonnych i chyba wtedy tez dodaje sie chemio lub radioterapie
      • 26.02.09, 17:35
        Witam,ja mam 25lat i wlasnie sie okazalo ze mam czerniaka
        zlosliwego,clarkIV,Bresow 3,5mm.Jestem przerazona.Czekam jeszcze 3tygodnie w
        niepewnosci co bedzie dalej na miejsce w szpitalu.Zupelnie ie mam pojecia co sie
        bedzie ze mna dzialo pozniej,tak tutaj Was czytam czy mogl by mi odpowiedziec
        ktos kto mial az takie kiepskie wyniki?Czy jest w ogole ktos taki jeszcze?
    • 18.07.07, 01:24
      witam
      Rok temu w lipcu mojemu mężowi wycięto z policzka czerniaka. Potem tuż przed
      Bożym Narodzeniem dwie biopsje i podejrzenie przerzutów na węzły chłonne. Na
      początku stycznia 2007 ponownie usg i biopsja i już rozległe zmiany w węzłach na
      szyi. Koszmar, tragedia mąż pisał już listy pożegnalne. W czerwcu wycięto
      najbardziej zaatakowany węzeł i poddano szczegółowym badaniom. rezultat- mąż
      jest zdrowy a te rzekome przerzuty to tylko stan zapalny. Tak więc myślę, że
      jesteśmy przykładem, ze nawet jak "fakty" nie są zbyt optymistyczne, to nie
      wolno się poddawać, bo może się okazać, że to fałszywy alarm. Przez rok świat
      zawalił nam sie na głowę. Mąż ma 28 lat mamy małe dzieciątko i też wydawało nam
      się, że nie możemy myśleć o jutrze. A jednak. Mam nadzieję, że z Tobą też tak
      będzie. Nie wpadaj w panikę.
      Leczymy sie w Krakowie na ul. Garncarskiej u dr Piotra Skotnickiego.
      Gdybyś miała jakieś pytania to chętnie odpowiem.
      Pozdrawiam
      Dakota.
      • 25.02.09, 16:39
        Witam Jestem z Krakowa Od kilku dni wiem, że mam czerniaka. Czeka mnie drugi
        zabieg z wycięciem większego marginesu.Poszukuje dobrego onkologa w Krakowie.
        Możesz napisać mi coś więcej o dr Skotnickim i w ogóle o leczeniu męża. Z góry
        dziękuję. ulka1979@interia.pl
    • 21.07.07, 11:33
      Witam Wszystkich.
      Cóż mogę napisać,też mi się przewróciło życie pewngo ciepłego,czerwcowego
      dnia,kiedy to odebrałam wynik po usunięciu "pieprzyka".Był to 04.06.2003r,dzień
      2 urodzin mojego synka,ja miałam 25 lat.
      Moje znamię było wypukłe(guzek)był problem z określeniem nacieku,więc nie
      dostałam ostatecznego wyniku o stopniu zaawansowania,dopiero konsultacja z
      prof.Mackiewiczem w Poznaniu (ja mieszkam w Szczecinie)przyniosła ostateczny
      wynik-II Clark,ale nodularis,czyli najbardziej złośliwy.Świat się
      zawalił,choroba,małe dziecko,przez jakiś czas wyłaczyłam się z życia,nie
      zajmowałam się niczym,dzieckiem zajmował się mąż i dziadkowie,ja wykonywałam
      tylko mechanicznie czynności dnia codziennego,a płakać mogłam kiedy synek nie
      widział.Odbyła się oczywiście druga operacja usunięcia blizny,gdzie podobnie
      jak u Ciebie było czysto,węzły chłonne również bez zmian.
      Wyszłam ze szpitala z pocieszeniem dobrego rokowania,życie zaczęło toczyć się
      dalej,musiałam wziąć się w garść,żyć i mieć nadzieję,że będzie dobrze,bo
      przecież muszę widzieć jak dorasta moje dziecko.
      Jestem pod stałą kontrolą lekarską,zaczynało się od wizyt co 3 m-ce,6 m-cy
      teraz w czerwcu minęło 4lata i mój lekarz stwierdził,że wystarczy raz w roku
      chyba,że pojawi się coś co będzie budziło wątpliwości.Takie pjawiały się
      również w tym 4 letnim okresie,dwie biopsje węzłów chłonnych-oczekiwanie na
      wynik,radość....,obserwacja pozostałych znamion(usunięto mi ich ok.10),jakiś
      ból,gorsze samopoczucie wiązało się z obawą,strachem przed przerzutami.
      Dziś mam prawie 30 lat,jest dobrze,pracuję,syn ma już 6 lat,nie myślę już
      codziennie o chorobie,wierzę iż będę zdrowa.Tobie też tego życzę,nie będę
      pisała nie myśl o tym,bo tak na początku się nie da,z czasem wszystko się
      uspokoi.Wierzę,że będzie dobrze i będziesz żyła długo i szczęśliwie,badz dobrej
      myśli.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Jeżeli masz jakieś zapytania to pisz na maila maga04@wp.pl w miarę możliwości
      pomogę.
      • 25.07.07, 08:10
        Całe szczęscie, że w bardzo młodym wieku miałaś dziecko! To twoje szczęście w
        nieszczęsciu i argument dla innych aby z ciążą nie zwlekać w nieskończonośc (tu
        myślę o sobie - zdrowie słabe ale kompletny brak warunków mieszkaniowych
        skutecznie niszczy moje i męża marzenia o dziecku :( )
        • 25.07.07, 11:06
          Witam Wszystkich
          Cztery lata temu zdiagnozowano u mnie czerniaka IV clark, Breslow 2,2. Jestem i mam się dobrze, ale świat dla mnie przewraca się właśnie teraz. Mój syn chodzi regularnie na badanie znamion, ostatnio wycięto mu 4 z czego jeden jak powiedział prof wyglada nienajlepiej. Jestem przerażona, nie mogę o niczym myśleć, w sobotę będą wyniki histopatologiczne.Wiem ,że to głupie , ale czuję się winna... M a niespełna 24 lata... Trzymajcie za nas kciuki. mania
          • 25.07.07, 14:38
            Kochana Maniu,

            Spokojnie, wynik hist-pat BĘDZIE POZYTYWNY !!!

            Wiesz - ostatnio Ani (tej której brat zmarł na czrniaka) mąż miał
            podejrzenie...czerniaka też. Znamię wyglądało paskudnie, szybko zabieg, cięcie
            od razu ze sporym marginesem, bo medyki podejrzewali czerniaka zaawansowanego.
            I...nadszedł dzień odebrania hist-patu. Znamię dysplastyczne, melanoma in situ -
            czyli właściwie stan 'przedmelkowy':) Kamień z serca spadł...

            Trzym się i daj znać.

            Przytulam mocno,
            Anka

            PS. Przekaż 'naszej' Ani imieninowe 'sto lat' i napisz co u niej słychać (na
            priva).

            --
            Mieux vaut tuer le diable
            que le diable no vous tue.
            Aequam memento rebus in arduis servare mentem !
            • 30.07.07, 09:03
              Maniu,
              wierzę, że wynik histopatologiczny jest dobry!
              Wiem co to za stres, mój brat 2 m-ce temu też miał wycięte znamię na klatce
              piersiowej. Lekarze z CO w Wawie podejrzewali, że to coś poważniejszego, ale
              skończyło się tylko na strachu.
              Pozdrowionka!
              • 30.07.07, 09:57
                Dziękuę dziewczyny za dobre słowo!!!
                Zmiana łagodna, za pół roku do kontroli. Jestem dzisiaj bardzo szczęśliwa.
                Buziaki dla Wszystkich,
                mania
      • 26.02.09, 17:45
        maga042 napisała

        > Jeżeli masz jakieś zapytania to pisz na maila maga04@wp.pl w miarę możliwości
        > pomogę.
        Twoja historia wzruszyla mnie calkowicie,az mnie w gardle scisnelo.Mam nadzieje
        i wierze w to ze mi sie tez uda,choc mam clark IV,brasow 3,5mm.Tez mam teraz
        25lat i roczna coreczke,najbardziej placze nad nia.Ale sluchajac takich historii
        jak Twoja az sie chce wstac i podniesc glowe nad jutrem :) Pozdrawiam goraco
        • 26.02.09, 23:59
          Witaj
          Ja mam 26 lat 13 miesięcy temu miałem wycinanego czerniaka clark5 Breslow 8 mm
          pomiędzy węzłem wartowniczym a wyciętym czerniakiem wycieli mi przerzut 1,5 cm
          węzły miałem czyste.Nie załamuj się wynikiem jest to bardzo nie przewidywalna
          choroba.
          • 27.02.09, 12:41
            Bardzo dziekuje za odpowiedz,nawet nie wiesz jak to duzo dlamnie znaczy,zeby
            wiedziec ze jest szansa.Pozdrawiam i zycze zdrowia.
          • 27.02.09, 12:47
            A powiedz mi,wezly Ci wycieli na wszelki wypadek?
            • 27.02.09, 16:58
              lili.jp napisała:

              > A powiedz mi,węzły Ci wycieli na wszelki wypadek?
              Tak po wycięciu pieprzyka który okazał czerniakiem zostałem skierowany do Co.
              Czekałem miesiąc na poszerzenie blizny ,wymacałem guz pod prawą pachą tuż obok
              węzła wartowniczego okazał się to czerniak węzeł mi wycieli okazał się czysty.
              pozdrawiam
              • 10.03.09, 11:22
                Tak juz od dluzszego czasu mysle o tym co napisales...I zastanawia mnie fakt ze wezly miales czyste a jednak przerzut byl?Czy lekarze jakos Ci to wytlumaczyli?Wiekszosc ludzi tutaj pisze o tym,ze przerzut najpierw idzie do wezlow,przez wartownika i dlatego je sie usuwa a Tobie sie pojawil zupelnie obok a wezly byly czyste.Jest jakies wytlumaczenie na to procz tego ze ta choroba jest bardziej nieprzewidywalna niz wszyscy tu myslimy?
                • 17.03.09, 23:13
                  Witaj lili.jp
                  Czekałem na poszerzenie blizny i na usunięcie węzłów (standarowa procedura w
                  przypadku większych czerniaków) coś mnie zaczeło swędzieć pod lewą pachą
                  wyczułem guz który okazał się późnie 1,5 cm przeżutem
                  5 cm od węzła wartowniczego.
                  Lekarz powiedział krótko "mam dla pana dobre wieści miał pan przerzut ale węzły
                  ma pan czyste" zapraszam za 3 miechy i tyla.
                  pozdrawiam
    • 29.07.07, 00:10
      w Krakowie: dr Kurek-chirurg onkolog, ul.Asnyka 10, tel.602754471, wt. i
      czw.godz.od 17-tej
      • 30.07.07, 20:43
        bardzo dziękuję za informację :)
    • 03.08.07, 14:55
      Prosze doradzcie mi, co mam dalej robic?. Juz Wam opowiadam w duzym skrocie.
      26 czerwca - chirurg wycina mi znamie. Wynik - czerniak II clark, breslow 1,11.
      Skierowanie do onkologa. Jade na Ursynow. Tam, tlumy ludzi i pomeczeni lekarze.
      Czekam i po wielu godzinach wchodze do gabinetu. Lekarz automatycznie, bez
      zadnych rozmow, (za mna jeszcze dluga kolejka i klebowisko ludzi) spoglada na
      wynik, na blizne i stwierdza, ze w sierpniu albo wrzesniu (niewiadomo) bede
      przyjeta do kliniki. Na pytanie co bedzie robione, odpowiedz - prawdopodobnie
      poszerzenie blizny i biopsja wezla wartowniczego, ale on nie wie dokladnie.
      Mowie o tym mojemu chirurgowi. On stwierdza, ze nie mozna czekac tak dlugo i
      docina blizne, zeby nie czekac do wrzesnia. Poza tym powiedzial, ze z Ursynowa
      odeslali mu pacjentke na dociecie blizny. A przed chwila wlasnie zadzwonil do
      mnie lekarz z kliniki z Ursynowa. W sposob nieprzyjemny oznajmil z pretensja w
      glosie, ze skoro lekarz chirurg mi docial blizne, to on nie bedzie robil mi
      biopsji wezla wartowniczego i mam wrocic do swojego chirurga. Ale chirurg nie
      jest przeciez onkologiem. Sluchajcie, nie wiem co mam robic. Lekarze miedzy
      soba rywalizuja a ja nie wiem, czy rzeczywisci tej biopsji nie mozna zrobic a
      jezeli nie mozna, to co to oznacza dla mnie? Juz sie w tym pogubilam. Przeciez
      to nie ja jestem lekarzem. Z gory dziekuje wam za wszystki slowa otuchy, ktore
      juz do tej pory otrzymalam. A.
      • 03.08.07, 15:31
        Amistella,

        Skonsultuj u innego onkologa. Przy Breslow powyżej 1 mm raczej powinno się
        zrobić biopsję węzła wartowniczego. A to powinien zrobić chirurg-onkolog!

        Pozdrawiam,
        Anka

        --
        Mieux vaut tuer le diable
        que le diable no vous tue.
        Aequam memento rebus in arduis servare mentem !
      • 04.08.07, 09:58
        Amistella,
        moim zdaniem powinnaś jak najszybciej skonsultować się z innymi onkologami. Z tego co powiedział mi jeden lekarz biopsję węzła wartowniczego można zrobic do 6 tygodni po radykalnym wycięciu blizny. Najlepiej jednak zrobić ją równocześnie.
        Ja miałam czerniaka clark III, breslow 0,8 i jeśli mam być szczera biopsję węzła konsultowałam z 5 lekarzami onkologami zajmujacymi się czerniakiem. Tylko jeden (pracujący w Niemczech) zalecił mi zrobienie biopsji, ale nie ze względu na poziom breslowa, a powiedział, że jestem młoda i trzeba zrobic wszystko co tylko się da. Nie zrobiłam jednak tej biopsji, bo uznałam, że jeśli mówią mi: "nie rób tego" najwięksi specjalisci w tym kraju to ich posłucham.
        Ja miałam jednak poniżej 1 mm, a Tobie radzę jak najszybciej skonsultuj się z innymi onkologami.
        A.
      • 06.08.07, 12:20
        Wiesz, ja moze napisze post troszke bardziej krytykujacy. Z tego co wiem to
        oznaczanie wezla wartowniczego po docieciu blizny to jak wrozenie z fusow. Po
        prostu po takim wycieciu usuwa sie duza ilosc tkanki, razem z naczyniami
        limfatycznymi i tak na prawde nie ma juz pewnosci, ktory wezel jest
        wartownikiem.

        Wedlug mnie tak czy siak musisz poszukac chirurga onkologa i jednak zrobic te
        biopsje. Mozesz pojsc do Centrum Onkologi, pokajac sie, przeprosic i moze cie
        przyjma, a jesli cie stac to chyba lepiej zrobic te biposje prywatnie.
        Ja mialem robiona w CO i przez caly czas pobytu tam, ani razu nie rozmawialem z
        lekarzem, nikt sie mna nawet nie zainteresowal. KAzali tylko nie jesc i ogolic
        sie pod pacha, pozniej zabieg, dzien lezenia i przyniesli mi jakas karteczke i
        powiedzieli ze moge juz isc do domu...
        • 06.08.07, 18:07
          Dziekuje za wsparcie. Poszukam jeszcze innego onkologa. Zobacze co
          powie. Ty braat1 mowisz, ze nie da sie znalezc wezla wartowniczego,
          bo blizna byla poszerzana, lekarz z CO tez tak twierdzi, to czy
          warto w ogole robic jeszcze jakakolwiek biopsje? Martwi mnie ta
          sprawa, no bo biopsja, jakby co, pozwala szybciej zadzialac.
          Zaufalam mojemu lekarzowi, a teraz okazuje sie, ze on sie chyba
          pomylil. Tylko skad ja to moglam wiedziec? No nic. Pozdrawiam
          wszystkich- A.
          • 06.08.07, 19:04
            > Ty braat1 mowisz, ze nie da sie znalezc wezla wartowniczego,
            > bo blizna byla poszerzana, lekarz z CO tez tak twierdzi, to czy
            > warto w ogole robic jeszcze jakakolwiek biopsje? Martwi mnie ta
            > sprawa, no bo biopsja, jakby co, pozwala szybciej zadzialac.

            Hej, wiesz amistella nie jestem ekspertem, ale z tego co wiem po
            prostu po docieciu blizny jest mniejsza pewnosc, ze poprawnie sie
            okresli polozenie tego wezla. Ja bym jednak probowal tej biopsji,
            zawsze to jeszcze jakies upewnienie sie, chyba ze lekarz
            jednoznacznie powie, ze to nie ma sensu.
            A co do Twojego zaufania do lekarza, to coz zdaza sie. Wydaje mi
            sie, ze on chcial dobrze. Pomyslal, ze trzeba jak najszybciej usunac
            blizne, zeby pozbyc sie jakichs resztek czerniaka. Tylko on
            najwyrazniej nie mial wiedzy o biopsji wezla wartownika. Tak czy
            siak trzymamy kciuki za Ciebie. Bedzie dobrze.
      • 10.08.07, 16:09
        Nie chce być brutalna w stwierdzeniach, ale goni Cie czas. Sama mam
        26 lat, a na czerniaka choruje już od 3 lat, tez sie zapowiadało
        super, II clark, a juz jestem po przerzucie na węzły chłonne. Prawda
        jest taka po pierwsze tu sie liczy szczęście, a po drugie czas,
        wszyscy piszą o węźle wartowniku tylko pamiętaj że wycinanie go ma
        sens chyba do 3 tyg po pierwszym cięciu (tylko nie pamiętam
        dokładnie i nie chce wprowadzać w błąd), a za pomocą izotopów to
        nawet po drugim cięciu ci go oznaczą o to sie nie matrw. Z drugiej
        strony przy płytkim nacieku raczej nie chcą tak szybko podejmować
        decyzji o wycinaniu węzłów, bo to sie wiąże z innymi powikłaniami.
        Ale jedno jest pewnie nie zaszkodzi Ci konsultować sie z innymi
        onkolagami i sama dopominaj sie o badania (usg i rtg), bo mój lekarz
        o tym pamiętał ale wiem, że z tym jest różnie, no i kontroluj
        regularnie węzły, bo jeżeli tylko coś sie zaczyna dziać to rosną tak
        szybko, że liczy się każdy dzień. Jakbyś miała jakieś konkretne
        pytania to chętnie odpowiem. No i najważniejsze LUDZIE GŁOWA DO GÓRY
        GRUNT TO DOBRE NASTAWIENIE, REGULARNE KONTROLE I CIESZCIE SIE ZYCIEM
        A NIE ZAMARTWIANIEM pozdrawiam wszystkich
        • 17.08.07, 15:00
          Ponownie bylam na Ursynowie i ponownie rozmawialam z lekarzem. Nie
          zrobi mi biopsji. Twierdzi, ze po drugim cieciu biopsja nie ma
          wartosci diagnostycznej i robienie jej np prywatnie tez nie ma
          sensu. Zalecil mi za trzy miesiace rtg klatki piersiowej. Mam
          namiary na innego lekarza na Szaserow, ale znowu trzeba czekac.Chyba
          rzeczywiscie nie pozostaje mi nic innego jak regularne
          przeswietlac,liczyc na szczescie i trzymac sie juz jednej placowki
          czyli Ursynowa. Pozdrawiam wszystkich serdecznie a
          szczegolnie eluchne11 i braata1. Amistella P.S. Kiedy juz bedzie
          mozna powiedziec z jaka taka dokladnoscia, ze ryzyko przerzutow nie
          wystepuje? Czy slonce na zawsze wykluczone?




          • 17.08.07, 22:21
            Amistella,

            Hmmm.. skonsultuj jeszcze u innego lekarza ta biopsję jednak.

            Jeśli idzie o badania kontrolne. Oprócz RTG klatki piersiowej należy
            także robić USG jamy brzusznej. Na początku co 3 miesiące, potem co
            6. Po 3-4 latach można badania raz w roku, ale o tym decyduje lekarz
            prowadzący.

            Co do ryzyka przerzutów, czy tez wznowy. Z czasem się zmniejsza
            zdecydowanie, ale uważnym i czujnym trzeba być zawsze.

            Słońce zaś... Korzystanie z niego w ilościach umiarkowanych i z
            odpowiednim sun-blokerem nie jest zabronione. Leżenie godzinami
            plackiem na plaży raczej w rachubę nie wchodzi jednak.

            Pozdrawiam,
            Anka
            --
            Mieux vaut tuer le diable
            que le diable no vous tue.
            Aequam memento rebus in arduis servare mentem !
          • 21.08.07, 09:40
            Ryzyko przerzutów tak szybko nie maleje, a przede wszystkim w
            czerniaku on potrafi bardzo długo nie dawać znaków, a potem sie
            obudzić. A co do słońca to mi osobiście powiedzieli że mam sobie
            jakiekolwiek opalanie podarować (już nie wspomne o solarium) a
            filtrami smarować sie ma codzień. O RTG i USG musisz pamiętać co 3m-
            ce a po roku chyba co 6 m-cy i pamiętaj o tym żeby sama sobie
            regularnie kontrolować węzły! A co do Twojego wartownika to fakt
            jest że gdyby coś sie działo to i tak teraz już Ci wytną całe węzły
            bo wartownika jak Ci pisałam wycinają tylko do jakiegoś czasu. I nie
            przejmuj sie może będziesz miała więcej szczęścia niż ja. Sama już
            tak przywykłam do jeżdżenia na onkologie i mam tam już tyle
            znajomych że nawet czasem mi ich brakuje. Trzymaj sie cieplutko i
            pozdrawiam wszystkich.
            • 23.08.07, 09:18
              Mam pytanie czy ktoś z Was leczony był lub jest intenferonem? Bardzo chciałabym
              dowiedzieć się coś więcej na ten temat.
              • 25.08.07, 09:54
                Byłam leczona interferonem po wycięciu czerniaka clark IV, breslow 2,2, leczenie trwało rok czasu, przez pierwszy miesiąc brałam 5 razy w tygodniu, przez pozostały okres 3 razy w tgodniu. Jestem już ponad 4 lata zdrowa. Jezeli masz jakieś konkretne pytania chętnie odpowiem. Pozdrawiam . mania
                • 27.08.07, 08:45
                  Mam chorą siostrę clark II, breslow 0,65 mm z mikro przerzutem do wartownika.
                  Leczenie trwa już ok 6 miesięcy. Jaką miałaś dawkę leku? Ostatnio czuje się źle
                  pod kontem psychiki, ma wstręt do leku. Nie mam pojęcia jaj jej pomóc przez to
                  przejść.
                  • 27.08.07, 17:56
                    Witaj!
                    Wiem ,że trudno wspierać chorego, jeśli nie mamy własnego doświadczenia w tej chorobie, zawsze możemy usłyszeć , że właśćwie nic nie wiemy. Ale musisz przekonać siostrę ,że interferon, to jej zdrowie , jej życie. To najlepsza metoda leczenia i nie każdy ma szansę z niej skorzystać , a jezeli już ją dostała niech skrzętnie to wykorzysta. Również miałam gorsze dni, ale nie wolno się poddawać, bo to wielka szansa.Ja przez pierwszy m-c brałam 30 mln jednostek, a później do końca kuracji 18. Naprawdę da się przeżyć. Trzeba bardzo chcieć. Życzę Wam dużo wytrwałości. Pozdrów siostrę i napisz jak się czuje. mania
                    • 29.08.07, 07:49
                      Rozmawiałam z nią wczoraj i ma do Ciebie kilka pytań. Jeżeli możesz to podaj
                      email do siebie.
                      • 29.08.07, 15:47
                        mania60@gazeta.pl
                • 29.09.08, 09:59
                  Mój tata ( 71 lat) od 2 lata jest chory na czernika Clark IV.
                  Jest po wycieciu zmiany pierwotnej i 7 przerzutów na skórze. Innych
                  przerzutów na razie nie stwierdzono. Jest po chemii.
                  Teraz lekarze proponuja mu Interferon, ale zdania sa podzielone.
                  Prosze odpowiedz mi , czy Interferon działa i jakie jest
                  samopoczucie w trakcie terapii, bo msłyszałam ze jest wysoce
                  toksyczny. Prosze o pilna odpowiedź, poniewaz musze szybko podjąć
                  decyzje o Interferonie. Pozdrawiam Ankaf
                  • 29.09.08, 12:59
                    Interferon jest lekiem biologicznym. Nie jest to leczenie tak
                    toksyczne jak chemioterapia. Objawami najczęstszymi po inf są:
                    gorączka, objawy grypopodobne - po pewnym czasie stosowania
                    przechodzą. 'Osłonowo' przed wystapieniem gorączki po podaniu można
                    wziąść apap np. Ogólnie jest to lek mało szkodliwy. Zdania lekarzy
                    są podzielone, natomiast sam lek ma na celu przeciwdziałanie
                    powstawaniu nowych przerzutów i mobilizację układu odpornościowego -
                    jest lekiem immunostymulującym. Na pewno nie zaszkodzi, pomóc może -
                    warto spróbowac na pewno. Osobiście spotykam się coraz częściej ze
                    stosowaniem inf-u podczas leczenia czerniaka.
                    Samo stosowanie nie jest skomplkowane - podaje się go podskórnie
                    (tak jak insulinę) - najczęsciej 3 razy w tygodniu (na początek)-
                    dawkę i częstotliwośc ustala lekarz prowadzący.

                    --
                    Mieux vaut tuer le diable
                    que le diable no vous tue.
                    Aequam memento rebus in arduis servare mentem !
                    • 09.10.08, 00:14
                      gontcha napisała:

                      > Interferon jest lekiem biologicznym. Nie jest to leczenie tak
                      > toksyczne jak chemioterapia. Objawami najczęstszymi po inf są:
                      > gorączka, objawy grypopodobne - po pewnym czasie stosowania
                      > przechodzą. 'Osłonowo' przed wystapieniem gorączki po podaniu
                      można
                      > wziąść apap np. Ogólnie jest to lek mało szkodliwy. Zdania lekarzy
                      > są podzielone, natomiast sam lek ma na celu przeciwdziałanie
                      > powstawaniu nowych przerzutów i mobilizację układu
                      odpornościowego -
                      > jest lekiem immunostymulującym. Na pewno nie zaszkodzi, pomóc
                      może -
                      > warto spróbowac na pewno. Osobiście spotykam się coraz częściej ze
                      > stosowaniem inf-u podczas leczenia czerniaka.
                      > Samo stosowanie nie jest skomplkowane - podaje się go podskórnie
                      > (tak jak insulinę) - najczęsciej 3 razy w tygodniu (na początek)-
                      > dawkę i częstotliwośc ustala lekarz prowadzący.
                      >


                      --
                      wirka Witam, po miesiacu . Ciekawa jestem ,gdzie tak chetnie
                      stosuja Interferon. Ja z mezem jezdze do Poznania.Po ostatniej
                      operacji lekarz prowadzacy,zlecil na nasza prosbe lampy.Szesc
                      naswietlan.Czytalam, ze zaczynaja przy czerniaku wracac do
                      radioterapii. Musze go zapytac o ten Interferon,ale jak juz pisalam
                      wiem ,ze niechetnie dawaja ,bo to drogi lek.Podobno ,9
                      tys.miesiecznie.Bede wdzieczna, jezeli mi napiszesz,jak Wasz lekarz
                      do tego podszedl.Pozdrawiam. Wirka
                    • 09.10.08, 00:30

                      --
                      wirka Witam.Pisalam juz miesiac temu,ale teraz zdziwilam sie , bo
                      mezowi, w Poznaniu,lekarz nie zaproponowal po operacji nic,dopiero
                      na jego prosbe,zlecil 6 radioterapii. Czytalam,ze ostatnio wracaja
                      przy czerniaku do naswietlan. Ciekawa jestem,jakie po tych lampach
                      bedzie badanie.Chcialabym tez wiedziec, gdzie tak latwo dawaja
                      Interferon.Bo to podobno b. drogi lek.Kuracja miesieczna podobno 9
                      tys.zl. Bede wdzieczna, jezeli napiszesz mi w jakim osrodku sami ten
                      lek podawaja..Maz mial juz 3 operacje.Ma wyciete wezly i teraz znow
                      bedziemy czekac ,gdzie co sie pojawi.Zaczelo sie od ramienia i w tym
                      samym miejscu ,po pol roku urosly podskorne 3 guziolki wielkosci
                      sredniego paznokcia,ktore oczywiscie musialy byc zaraz usuniete.
                      Pozdrawiam. Wirka
              • 31.08.07, 17:30
                Długo nie pisałem na tym forum, praca po 14 godzin dziennie, kilka
                godzin snu itd. Kiedyś byłem aldon01 ale zapomniałem hasła.
                Moja żona bierze interferon od 8 miesięcy, dawka 18 mil. jednostek
                3 X w tygodniu. Nie ma problemów. Lekkie zmiany wątrobowe. Po
                pierwszym okresie z gorączką po zastrzykach jest ok. Mówi, że jej
                włosy wychodzą, ale to chyba psychiczne, ja nie widzę żadnych zmian.
                Jest troche osłabiona. Wchodzenie na 3 piętro, kilka przystanków.
                • 31.08.07, 17:42
                  Mam pytanie. Dermatolog wycięła mojej żonie znamie. Długo sie goiło
                  ok. 2 miesiące. A teraz pod blizną widać czarny punkt. Wycinać
                  jeszcze raz?
                  • 03.09.07, 20:48
                    Witaj Aldon :)

                    Dawno nie pisałeś tutaj. Co w NY słychować?

                    Co do Twojego pytania zaś - ja bym wycięła (jeśli takie jest
                    zalecenie lekarzy i jeśli czujecie, że lepiej to zrobić). A wogóle
                    to co w hist-pacie wyszło po wycięciu tych znamion?

                    Pozdrawiam ciepło Ciebie i żonę,
                    Anka

                    --
                    Mieux vaut tuer le diable
                    que le diable no vous tue.
                    Aequam memento rebus in arduis servare mentem !
                    • 07.03.08, 02:01
                      gontcha napisała:
                      Co w NY słychować?
                      Cienko, chyba straciłem pracę, szefowa zbakrutowała.
                      Te ślady ślady już prawie znikły. Wszystko jest o.k. Wyniki pet scan
                      są doskonałe. Pozdrawiamy oboje. Jest dobrze.
    • 24.08.07, 22:09
      W tym tygodniu byłam na pierwszym od wycięcia badaniu UGS jamy brzusznej. Nigdy nie sądziłam, że człowiek może się tak bać.
      Miesiąc temu znalazłam onkologa, któremu w końcu zaufałam, który zachował się jak prawdziwy lekarz. Powiedział mi, że mam zacząć noramalnie żyć, robic badania, ale normalnie żyć. No i wtedy postanowiłam - koniec nie będę się więcej bała, jak rana się zagoi to pojadę na wakacje, zapomnę o tym wszystkim, zacznę myśleć o przyszłości, może nawet o dziecku...
      I przyszedł ten dzień badania - ktoś kto tego nie przeżył chyba nie zdaje sobie sprawy jaki to strach. Jak lekarka w końcu powiedziała, że wszystko jest ok to rozpłakałam się jak dziecko.
      Uświadomiłam sobie, że nigdy nie będzie już tak jak dawniej, że nie da się o tym po prostu przestać myśleć, zapomnieć, co trzy miesiące chodzic na usg itd.
      Normalne życie młodej szczęśliwej kobiety jaką byłam przedtem chyba nie wróci.
      Ciągle się zastanawiam, dlaczego mnie to spotakało.
      • 24.08.07, 22:25
        To co nas spotyka jest bardzo trudne do zaakceptowania, szczególnie w przypadku
        złośliwych nowotworów. Pamiętaj jednak, że nic sie nie dzieje bez przyczyny,
        nawet nasze cierpienia mają swój cel. Ty powinnaś uwierzyć właśnie w ten cel,
        dzięki temu bedzie łatwiej. To może być nawet kwestia zmiany podejścia do życia,
        cieszenia się każdym dniem. A może nigdy tego celu nie poznamy. Nie wiem. Uważam
        jednak, że nie wolno tego traktowac jak karę ale na pewno coś, dzięki czemu
        stajemy się bardziej dojrzali. Ja sama mam trójkę dzieci i nie wyobrażam sobie
        myslenia w innych kategoriach aniżeli tak jak napisałam. Nowotwór to rzecz
        straszna, bez względu na wiek ale nie można się dać mu całkiem podporządkować,
        nie myśli, nie nasze uczucia. Chcesz założyć rodzinę - brawo! Na pewno zaczniesz
        każdego dnia się łapać na tym, że o, już nie myślisz stale, jest prawie tak jak
        dawniej, z tymże teraz doceniasz to słońce co świeci dla Ciebie!
      • 29.08.07, 12:20
        > W tym tygodniu byłam na pierwszym od wycięcia badaniu UGS jamy
        brzusznej. Nigdy
        > nie sądziłam, że człowiek może się tak bać.
        > Normalne życie młodej szczęśliwej kobiety jaką byłam przedtem
        chyba nie wróci.
        > Ciągle się zastanawiam, dlaczego mnie to spotakało.

        Witam
        Przeczytaj co napisala eraf15. W zupelnosci sie z nia zgadzam. Wsrod
        nas jest mnostwo fajnych, mlodych kobietek, czesto takich ktore maja
        dzieci i milion innych powodow dla ktorych musza zyc i normalnie
        funkcjonowac.
        Dla wszystkich diagnoza byla szokiem, przewroceniem zycia do gory
        nogami.
        Rowniez uwazam ze wszystko w zyciu ma jakis cel. Ja tez nigdy nie
        dopuszczalam do siebie mysli o takiej chorobie. Wspolczulam
        wszystkim chorym na raka, podziwialam ich ze sie trztymaja, ze
        walcza, ze daja rade. Myslalam ze ja chyba nie mialabym tyle sily.
        A niestety los postanowil to sprawdzic.
        Na poczatku (w styczniu br.) rowniez nie moglam sie pozbierac. Nie
        myslalam juz o sobie lecz o bliskich. Nie moglam w to uwierzyc.
        NAJBARDZIEJ pomoglo mi wsparcie tej grupy. Ludzi ktorzy przeszli to
        samo, czesto nawet wiecej.
        Ja nie pytam dlaczego mnie to dotknelo bo nikt na to nie zasluguje,
        wiec przyjelam to tak jak jest.
        Lekarz mna potrzasnal i powiedzial ze najwiecej co moge dla siebie i
        swoich bliskich zrobic to zyc normalnie! Dostrzegac rzeczy ktorych
        wczesniej nie widzialam.
        Wmowic sobie ze to byl taka choroba jak kazda inna i jest juz za
        mna. Cieszyc sie ze zostala wykryta tak wczesnie. Nie kazdy ma to
        szczescie.
        Zyjemy w takich czasach ze tego typu choroby sa coraz czestsze.
        Trzeba sie z tym liczyc, znalezc sile do walki, zwalczyc to
        cholerstwo i zyc sobie dalej jak dotychczas.
        Ja jestem szczesliwa, rowniez jezdze na badania co 3 miesiace ale
        nie mysle juz o tym co moglo sie stac.
        Normalne zycie wrocilo. Jestem mocniejsza. Zmieniam prace, wierze
        bardziej w siebie, dostrzegam pozytywne strony calej sytuacji.

        Zwroc uwage na postawe osob najbardziej udzielajacych sie na grupie.
        Czesto los doswiadczyl je bardziej niz Ciebie, ale zadna z nich nie
        pyta "dlaczego ja" nie pisze "normalne zycie juz nie wroci".
        Pomagaja innym przejsc przez to przez co same przeszly. Ciesza sie
        zyciem. Sa to normalne, mlode piekne kobiety takie same jak Ty, z z
        olbrzymia dawka optymizmu i wielkim sercem.

        Szczescia i duzo zdrowka zycze rowniez Tobie.
    • 28.08.07, 12:00
      Witajcie.Mam pytanie do Was:co takiego działo sie z waszymi pieprzykami ,ze
      postanowiliście je wyciąć?czy to była decyzja lekarza?czy te pieprzyki były
      duże,groźnie wyglądały?Po przeczytaniu waszych postów trochę sie
      przeraziłam,sama mam jasną karnację i więcej niż sto pieprzyków.Martwi mnie
      szczególnie jeden pieprzyk ,który ulokował sie na piersi ,ma jakieś 6 mm ,lekko
      chropowaty na środku i drażnię go stanikiem,choć nie wygląda on tak groźnie jak
      widziałam to na zdjęciach z czerniakiem,ale boję się że wynik nie będzie
      dobry.Może ktoś z was wie gdzie we Wrocławiu badają pieprzyki dermatoskopem?
      • 29.08.07, 11:02
        >Witajcie.Mam pytanie do Was:co takiego działo sie z waszymi
        pieprzykami ,ze postanowiliście je wyciąć?czy to była decyzja
        lekarza?czy te pieprzyki były duże,groźnie wyglądały?

        Witam
        Ja nigdy nie bylam bladolica ale rowniez mam duzo pieprzykow jak
        wszyscy w mojej rodzinie. Pieprzyk ktory okazal sie byc czerniakiem
        zaniepokoil mnie poniewaz pojawil ise nagle w ciagu 3 miesiecy i byl
        dziwnie ciemny, prawie czarny. Malutki 3 mm.
        Ogladalam zdjecia czerniakow w internecie i pomyslalam ze to jednak
        nie jest to bo moj pieprzyk byl równy, maly i taki powiedzmy ladny,
        tyle ze dziwnie ciemny.
        Znalazlam w internecie podobne zdjecie:
        dermart.webpark.pl/foto/foto_mm_sup.htm
        Dla pewnosci poszlam do dermatologa, do przychodni.
        Dermatolog obejrzala wszystkie pieprzyki dermatoskopem i zalecila go
        usunac, mowiac ze faktycznie jest male podejrzenie ale nie ma co
        martwic sie na zapas.
        Tak wiec polecam wszystkie podejrzane zmiany sprawdzac u lekarza dla
        wlasnego spokoju. Mi samej rodzina tez odradzala panike, mowili ze
        przesadzam ze to zwykly pieprzyk i ze jestem przewrazliwona (a nie
        jestem generalnie osoba przewrazliwona na swoim punkcie). Kolezanki
        z pracy rozniez mowily ze pieprzyk nie jest jakis ohydny ;) i to na
        pewno jest zwykle ciemniejsze znamie. A tu klops.
        Z kazda jakakolwiek watpliwoscia dot wlasnego zdrowia TRZEBA! sie
        wybrac do lekarza a nie pytac znajomych, na forum (co czesto sie
        zdarza)czekac az samo przejdzie lub nic nie robic "zeby nie
        wywolywac wilka z lasu".
        Znam nawet osoby ktore takie podejrzane pieprzyki sobie "ususzyly"
        zwiazujac ciano nitka! zeby wlasnie nic zlego sie z nich nie
        zrobilo!!! DRAMAT.
        Pieprzyki zbada kazdy dermatolog, nie koniecznie prywatny. Nie
        potrzeba do niego skierowania, nie trzeba isc do "swojej"
        przychodni, mozna skorzystac z jakiejkolwiek pradni dermatologicznej
        dzialajacej w ramach NFZ - bezplatnie.
        Wazne jest tylko to zeby dermatolog obejrzal pieprzyki dermatoskopem
        (taka mala jakby lupką przykladaną do skory). Pieprzyki ktore sa
        draznione nalezy usunac (dermatolog da skierowanie), nie ma celu z
        tym zwlekac. Zabieg trwa 20 min, jest robiony w znieczuleniu
        miejscowym. Blizna jest malutka, niewidoczna.
        Na pocieszenie powiem ze zadko ktore pieprzyki okazuja sie byc
        czerniakami.
        Mam kolezanke ktorej polecilam mojego dermatologa gdyz ona miala
        duzy, czarny, rozlany , nieksztaltny pieprzyk. I tez chodzila z tym
        wiele lat bo "sie bala" :/
        Zmusilam ja do wizyty, dermatolog koniecznie kazala jej to usunac i
        zbadac. Bylo to zwykle brzydkie znamie. Nie warto martwic sie na
        zapas.

        Pozdrawiam i duzo zdrowka zycze
    • 28.08.07, 13:53
      Czy ktos z Was przechodzil badanie PET CT przy czerniaku??
      • 31.08.07, 17:31
        Pet Scan i Pet CT jaka różnica?
        • 04.09.07, 00:17
          PET CT jest nowoczesniejsza odmiana PET-u jest to jego polaczenie z tomografia
          komputerowa W Polsce istnieja jedynie 3 osrodki przeprowadzajace PT CT.
          W zwiazku z pytaniem i brakiem odpowiedzi na moje, chyba wlasciwsze bedzie
          zapytanie czy przechodzil ktos badanie PET przy czerniaku??
          W srode mam badania a ze wzgledu na powiekszon wezly chlonne nie wiem czy
          "zmusic" lekarza zeby mi dal skierowanie czy lepiej sobie odpuscic..

          Pozdrawiam
          • 08.11.07, 12:56
            słyszałam o tym PECie ale żeby zmusić lekarza żeby dał Ci skierowanie musisz
            przyjść do niego z karabinem :) Mi powiedział ( jak również na wiele innych
            wątków ) że nie jest to potrzebne, ale jeśli Twój lekarz jest bardziej ludzki to
            może dostaniesz. Niestety nie jest to wszystko takie proste bo na drodze stoją
            jeszcze"strażnicy" NFZ
    • 08.11.07, 20:48
      Witam wszystkich,
      Mam 47 lat. Moja historia zaczęła się wiosną 2007 r., gdy nagle (dosłownie z dnia na dzień) wyskoczyło mi na przedramieniu 1/2 "ziarna grochu" w jednolitym kolorze czerwonym. Obserwowałam znamię, pozostawało bez zmian i po ok. 3 tygodniach poszłam prywatnie do dermatologa (w przychodni czas oczekiwania wynosił 2 miesiące). Miła pani dermatolog, po obejrzeniu znamienia dermatoskopem: wykluczyła czerniaka, zaleciła smarowanie maścią. Na kolejnej wizycie i obejrzeniu dermatoskopem także wykluczyła czerniaka, zmieniła maść i stwierdziła, że należy znamię wyciąć, ale WYŁĄCZNIE ZE WZGLĘDÓW WIZUALNYCH. Podkreślam, że nie powiedziała mi żadnego słowa ani nie zmieniła intonacji głosu, które wzbudziłyby mój niepokój. Zbliżało się lato, czekałam na wyjazd - nie zdecydowałam się na usunięcie, gdyż obawiałam się ewentualnych trudności z gojeniem się rany, co w moim przypadku było uzasadnione. NIGDY znamię nie było wystawione na działanie promieni słonecznych, ZAWSZE zaklejałam je szczelnie plastrem, tak na „wszelki wypadek”.
      W dniu 29 września 2007 r., czyli po upływie ok. 6. miesięcy od pojawienia się znamienia, zdecydowałam się je usunąć (absolutny przypadek, że podjęłam taką decyzję). Poszłam po skierowanie do tej samej pani dermatolog, która po ponownym zbadaniu dermatoskopem – wykluczyła czerniaka i wydała stosowne skierowanie. Jeszcze tego samego dnia (też w prywatnej lecznicy – aby było natychmiast) usunęłam znamię, które cały czas było jednolicie czerwone.
      I po 10 dniach wynik histopatologiczny: czerniak - III stopień wg Clarka, 1mm wg Breslowa. Jestem po wycięciu, w dniu 23 października 2007 r. w Centrum Onkologii, 2. węzłów wartowniczych (u mnie był spływ chłonki z rejonu czerniaka do 2. węzłów chłonnych) i docięciu miejsca czerniaka. Czekam na wynik biopsji wyciętych węzłów – może będzie jeszcze w tym tygodniu, choć jutro już piątek... Wiem, że podstawą dalszego rokowania będzie właśnie wynik tej biopsji.
      Dlaczego napisałam ten list? Boję się.
      Elka
      • 09.11.07, 08:23
        Elu, wiem co czujesz... Gdybym sama nie "zdiagnozowała" swojego
        znamienia i nie drążyła tematu, to pewnie by mnie tu nie było.
        Moje węzły okazały się czyste (ten sam stopień zaawansowania), więc
        w Twoim przypadku na pewno też tak będzie. Bądź dobrej myśli i
        koniecznie daj znać jak będzie wynik.
        Pozdrawiam,
        margo
      • 10.11.07, 23:50
        Mnie podobnie potraktowala pani dermatolog w pywatnej klinice.
        Przyjrzala sie takiej ciemnej plamie/znamieniu (nie wiem jak to
        nazwac) powiedziala, ze nie ma sie czym martwic, to nie czerniak, i
        nalezy to jak najszybciej usunac i naciskala zeby jak najszybciej.
        Dala mi nawet namiary na chirurga. Mysle, ze wiedzial ze to
        czerniak...
    • 09.11.07, 08:48
      Mój przewrót życiowy zaczął się 19.12.2006 zabiegiem w CO Warszawa.
      Już dermatolog uprzedzała, że to znamię może się okazać czerniakiem.
      Wycięli od razu z większym marginesem. 12.01.2007 wyniki histo:
      melanoma maligna letingo clark II Breslow 0,7, marginesy czyste.
      Powiedzieli, że ten wynik kończy leczenie radykalne. Co 3 miesiące
      kontrole: USG jamy brzusznej i rentgen klatki. W międzyczasie
      usunięcie 6 znamion (jedno in situ), teraz jestem po kolejnym
      zabiegu czekam na histo. Jak mi się z tym żyje? Dziwnie, jak z
      wyrokiem w zawieszeniu... Ale staram się, żeby było w miarę
      normalnie. Oswajam wizyty kontrolne, a po kolejnych wycinankach
      staram się nie myśleć o wynikach.
      Onkolog stwierdził, że przy tych tendencjach muszę poprostu uważać
      na siebie, ale nie przesadzać w ograniczeniach. "Żyj normalnie. Im
      więcej optymizmu, tym mniejsze szanse dla czerniaka". Chyba coś w
      tym jest.
      Pozdrawiam klubowiczów:)
    • 13.11.07, 14:55
      Witam wszystkich, jestem tutaj pierwszy raz i jak narazie nic nie
      wiem o swojej "chorobie". Zgłosiłam się dzisiaj do dermatologa bo
      niepokoi mnie jeden piepszyk, który mam od zawsze od w ciągu
      ostatnich kilku miesięcy (może od roku) miałam kilkukrotnie napady
      swędzenia. Za pierwszym razem rozdrapałam, podrapałam się odruchowo
      nie pamiętając że tam jest jakiś pieprzyk (nad kolanem). Potem
      jeszcze kilka razy mnie tak bardzo zaswędział, ostatnio w miniony
      weekend i to skłoniło mnie do złożenia wizyty. Pani doktor obejrzała
      i powiedziałam abym pilnie zgłosiła się do onkologa (od kiedy go
      rozdrapałam jest mała wypukłość). Wpadłam na forum i czytam ale
      widzę, że tutaj są osoby na dalszym etapie walki z tym paskudztwem,
      dlatego chciałam zapytać o te pierwsze kroki. Do onkologa idę bez
      skierowania, to już wiem, tylko mam dylemat - pchać się do Centrum
      onkologii na Ursynów (słyszalam, że tam się siedzi w poczekani pół
      dnia i wchodzi do gabinetu po 15 osób) czy może isć gdzieś indziej,
      jeżeli tak to gdzie (Warszawa).
      I druga kwestia to pytanie - czy takie piepszyki częto przeradzają
      się z złośliwca, czy moze jest to typowe dla innego rodzaju
      nowotworu, czy mam się bardzo bać czy umiarkowanie?
      Dziękuję za uwagę i życze wszsytkim pomyślnych wyników, skutecznej
      terapii i szybkiego odzyskania pełni sił.
      • 13.11.07, 15:20
        z tym czekaniem na Ursynowie to przesada. Zgadza się, ja też za
        pierwszym i drugim razem długo czekałam na lekarza, ale później
        zmądrzałam i po prostu później przychodziłam. Rejestracja jest
        czynna od 7.30. Jest oddzielna kolejka dla pacjentów, którzy są po
        raz pierwszy i do niej można się wcześniej pofatygować, bo choć jest
        kilka pielęgniarek, każda prowadzi "wywiad" medyczny, pyta o wiele
        rzeczy, więc to trochę trwa. Lekarze przyjmują od 9.00, ale bywa,że
        przychodzą później (lekarz mojej mamy spóźnił ok. 50 min, ale potem
        okazało się,że przyszedł prosto z obchodu na oddziale i po prostu
        nie mógł pojawić się wcześniej). Kolejki są długie i przerażajace,
        ale wszystko idzie płynnie i sprawnie i mój maksymalny czas stanie
        wynosił 15 min. Moja mama chodziła do lekarza od nowotworów górnego
        odcinka pokarmowego. Za to moja koleżanka była tam na konsultacji i
        wycięciu pieprzyków na wszelki wypadek. Jak się czegoś więcej
        dowiem, dam znać. Wiem, że w fundacji PFESO na Nowogrodzkiej też są
        dobre konsultacje i usuwanie pieprzyków, al wizyta kosztuje 200-250
        zł. Pozdrawiam, Nie martw się na zapas.
      • 14.11.07, 12:08
        idyllla napisała:

        >

        Hej, Jesli nie masz problemow z kasa to ja bym to cos usunal
        prywatnie. Poprostu szybciej bedizesz miala to z glowy i bedziesz
        wiedziala na czym stoisz.
        W Centrum Onkologii jak idziesz pierwszy raz to trzeba stac w dwoch
        kolejkach i dlatego troche to trwa. Ale ja jak bylem pierszy raz to
        wyszedlem od lekarza chwile po 12, a przyszedlem okolo 8 i
        pielegniarka mi powiedziala, ze w ten dzien byla wyjatkowo dluga
        kolejka. Podczas nastepnych wizyt czekalem okolo 2h. Przychodzilem o
        8, rejestrowalem sie, o 9 przychodzil lekarz i najczesciej przed 10
        mnie przyjmowal.
        Na usuniecie znamienia czeka sie okolo 2 tygodni, a pozniej jeszcze
        2 tygodnie na wyniki. Prywatnie to zalezy gdzie sie udasz, ale
        zalatwisz wyciecie w ciagu kilku dni, na wyniki czeka sie tak samo
        dlugo jak w CO. Jesli bys chciala robic prywatnie to poszukaj
        doktora Ruki, bardzo mily czlowiek, jest chyba ordynatorem w CO,
        gdzies na forum byl numer telefonu do przychodni gdzie przyjmuje
        prywatnie, koszta takiego zabiegu to cos okolo 300 PLN, chyba ze
        podrozal.

        I nie ma sie co martwic na zapas. Na razie jestes zdrowa, a ztego co
        wiem tylko maly procent takich usuwanych znamion okazuje sie
        czerniakiem.
      • 15.11.07, 08:59
        Witaj Idylllo:) Do CO na Ursynowie potrzebujesz skierowania przy
        pierwszej rejestracji. Takie mają wymogi (chyba chodzi o to żeby
        wiedzieć od razu do którego lekarza kierować pacjenta). Fakt pobyt
        tam zajmuje kilka godzin. Z moich obserwacji wynika, że najgorzej
        jest w poniedziałek, a najspokojniej w piątek. Do pierwszej
        rejestracji najlepiej się zgłosić ok. 8 rano. Pod gabinetem czeka
        się ok. 2 godz. Na termin zabiegu czekałam tydzień, ale wyniki
        miałam dopiero po 3 tyg. (święta i nowy rok).
        Ja teraz swoje wycinanki robię prywatnie, łącznie z histopatologią.
        Tak jak i konieczne badania kontrolne. Do CO idę tylko z wynikami.
        Pozdrawiam i obyś do nas nie dołączyła.
        • 15.11.07, 12:50
          Hej Bozenko,

          Co słychać u Twojej Teściowej? U Ciebie widzę, że jest wszyściutko
          oki.

          Ściskam mocno,
          Anka

          --
          Mieux vaut tuer le diable
          que le diable no vous tue.
          Aequam memento rebus in arduis servare mentem !
          • 15.11.07, 15:42
            U mnie faktycznie w porządku:) Zaczynam mieć coraz więcej sznytów na
            ciele, ale co tam:)
            Z Teściową jest różnie. Radzi sobie świetnie ze stomią i... z niczym
            poza tym. Problemy z piciem doprowadziły do tego, że mocznika ma 4
            razy więcej niż górna norma, a kreatyniny 2 razy. Dziś konsultacja z
            onkologiem. Nie potrafię sobie odpowiedzieć o co jej chodzi.
            Nakładają się na to problemy po udarowe... wesoło nie jest:(

            Anka ślędzę stale Twój wątek i mocno trzymam kciuki. Pozdrawiam
            gorąco w ten zimny dzień
            Bożena
      • 15.11.07, 12:53
        Idyllo,

        Oby Twoja zmiana okazała się być nie-czerniakiem i obyś do naszego
        klubu 'melkowców' nie dołączyła.
        Priorytetm jest usunięcie i przebadanie tego. Potem daj znać jak
        wyszedł wynik.

        Trzymam kciuki.
        Anka

        --
        Mieux vaut tuer le diable
        que le diable no vous tue.
        Aequam memento rebus in arduis servare mentem !
    • 14.11.07, 15:32
      Witam ponownie wszystkich,
      Mam wyniki po usunięciu węzłów wartowniczych i docięciu obszaru po
      wycięciu czerniaka: nie ma komórek nowotworowych. W chwili czytania
      wyników przez lekarza w Centrum Onkologii w Warszawie(innej
      możliwości otrzymania wyników nie ma) miałam ochotę go uścisnąć.
      Wiem, że to jest dopiero początek długiej drogi. Ale jak teraz to
      wszystko sobie poukładać?
      Niezwykle pomocnym jest dla mnie właśnie to forum - to tutaj
      dowiedziałam się, że żyją ludzie, którym kiedyś wycięto czerniaki z
      różnymi wynikami histopatologicznymi. Słowo "kiedyś" ma w tym
      przypadku zupełnie inne znaczenie. Jest ogromną nadzieją i podporą
      zwichrowanej w jednej chwili psychiki. Z Waszych wypowiedzi
      wnioskuję, że większość stanowią młodzi, którzy mogliby być moimi
      dziećmi. Myślę, że wypowiedź 26-letniej ak3509: "chcę zrobić
      wszystko, żeby moje życie nie skończyło się zbyt szybko" ma wymiar
      uniwersalny - przecież każdy z nas chce bardzo żyć i to bez względu
      na swój wiek...
      Pozdrawiam serdecznie :) Ela
      • 15.11.07, 12:57
        Ela,

        To bardzo dobre wieści !!! Cieszę się, że masz czyste węzły i
        marginesy. Wszystko powinno byc ok. Teraz tylko regularne kontrole i
        ostrożnośc (ale bez zbytniej przesady).
        Z czasem wszystko sobie poukładasz, a kolejne kontrole będą coraz
        mniej stresujące. Żyj normalnie, jakbyś miała to już poza sobą.

        Pozdawiam ciepło,
        Anka

        --
        Mieux vaut tuer le diable
        que le diable no vous tue.
        Aequam memento rebus in arduis servare mentem !
    • 23.11.07, 22:22
      Witam wszystkich.Dziś byłam u lekarza ze swoimi znamionami, a mam
      ich kilka.Nigdybym sie nie spodziewała,ze znamie które najbardziej
      wyglądało podejrzanie pani doktor zbagatelizowala,twierząc ze to
      napewno nie jest czerniak, ale za to znamie ,ktore wydawało mi sie
      zupełnie niegrozne pani doktor kazala natychmiast wyciąć mowiac i
      tłumaczac ze wygląda bardzo groznie i ze zaobserwowala jakis efekt
      boloński, ale nie wiem co to znaczy.Pani doktor tłumaczyła, ze
      pacjenci czesto myla sie myslac ,ze jak jest cos duzego i czarnego
      to jest grożne nie biorac pod uwage ze czerniakiem moze byc cos
      zupelnie malutkiego jasnego wyglądającego zupełnie
      niegroznie.Zrobila videodermatoskopie- komputerowa analize znamienia
      i wskali od 0 do 5 dała 4,8, mowiac ze 5,2 to juz czerniak.Wydaje mi
      sie ze tylko głównie badanie histopatologiczne daje odpowiedz czy to
      czerniak czy nie w 100%.W przyszłym tygodniu ide na wyciecie tego
      paskustswa i pozniej ocena histopatologiczna, Bardzo sie boje ,bo
      jak zobaczylam to znamie w komputerze to wedlug punktacji A, B, B,
      C, D,E WSZYSTKO SIE ZGADZALO TAK JAK W CZERNIAKU.bRZEGI, 2 KOLORY ,
      ASYMETRIA, WZROST,NAWET PRZYPOMNIALO MI SIE ZE W WAKACJE TAKJAKBY
      CIEKŁO SĄCZYŁO SIE Z TEGO ZNAMIENIA, wiem ze kiedys to byl zwykły
      piepszyk ale przesadzilam z opalaniem w dziecinstwie.Jesli mam
      czerniaka to zwłasnej głupoty.Bardzo sie boje, 2 lata temu bylam u
      dermatologa ale nie stwierdzil nic podejrzanego ale to znamie tak
      bardzo sie zmienilo w ciagu zaledwie paru miesiecy.Jestem dobrej
      mysli- mam nadzieje ze to jednak nie czerniak.
      • 26.11.07, 10:29
        Witaj Elu - bardzo dobrze, że natychmiast idziesz na wycięcie
        podejrzanej zmiany skórnej. Dobrze byłoby, aby wycinał znamię
        chirurg-onkolog. Faktycznie odpowiedź czym naprawdę jest to znamię
        da wynik histopatologiczny, na który czeka się ok. 2. tygodni. Wiem
        z własnego doświadczenia, że oczekiwanie na takie wyniki jest "całą
        wiecznością", a strach temu towarzyszący jest wszechogarniający i
        (niestety) całodobowy. Ważne jest, aby móc zasypiać wieczorem i
        normalnie funkcjonować w dzień. Myślę, że powinnaś złagodzić ten
        silny strach/stres jakimiś środkami uspokajającymi: bez recepty są
        słabsze ziołowe, jeśli nie pomagają zwróć się do lekarza (nawet
        rodzinnego), który znając przyczynę napewno coś przepisze. Jestem
        razem z Tobą DOBREJ MYŚLI i przesyłam pozdrowienia - Ela(z podobnym
        loginem)
      • 10.03.09, 10:54
        Witaj,powiem Tobie ze w moim przypadku bylo podobnie.Bylam u dermatologa i
        powiedzial ze to samo odleci i ze mam do niego przychodzic co 3miesiace na
        kontrole.Ja mam sporo pieprzykow.Nie moglam czekac bo bardzo chcialam sie
        opalac>Poszlam wiec do onkologa i powiedzial ze nie ma problemu wytniemy pani co
        bedzie chciala.Po pierwszym cieciu usunal dwa odrazu.Na nastepne wycinania bylam
        umowiona za jakis czas.Kiedy weszlam do szpitala w POznaniu,odrazu lekarz
        oznajmil mi ze to czerniak zlosliwy IVclark,3,5br.Nie mialam pojecia co do mnie
        mowi,wiec spokojnie pojechalam do domu z wezwaniem do szpitala na miesiac
        pozniej.Poczytalam troche w internecie i bylam przerazona.Nadal czekam na
        szpital(17marca-dzien przed moimi urodzinami zreszta)NIe wiem czego mam sie
        spodziewac,ale juz wiem ze bede walczyc i ze sie nie poddam.Mam roczna coreczke
        i dla niej chociazby musze byc silna.Mam dni w ktorych nie daje rady,bo sie boje
        ale sa tez takie w ktorych wiem ze wszystko bedzie dobrze.Pozdrawiam serdecznie
        i niedlugo bede pisac jakie beda wyniki po zbadaniu wartownika:)
    • 05.12.07, 15:07
      Witam wszystkich,
      Nie wiem jakie badania należy wykonać przy pierwszym badaniu
      kontrolnym, tj. po upływie 3. miesięcy od biopsji węzłów
      wartowniczych i docięciu obszaru czerniaka. Lekarz z Centrum
      Onkologii w W-wie powiedział, że trzeba będzie wykonać USG jamy
      brzusznej. Nie mówił o żadnych innych badaniach - co mnie bardzo
      zastanowiło, ale już po wyjściu z gabinetu lekarskiego. Przecież
      ewentualne przerzuty czerniaka mogą być do płuc, głowy, kości. To co
      z resztą badań??? Dlaczego nie zrobić TK z kontrastem lub RM głowy,
      RTG płuc i zbadać kości (nie wiem jakie to badanie)??? Nic z tego
      nie rozumiem...Przecież logiczne jest, że ewentualne przerzuty
      należy zdiagnozować jak najwcześniej, a może w przypadku czerniaka
      jest inaczej? O co tu chodzi-może lekarze muszą kierować się
      ekonomiką zdrowia (po prostu nie ma pieniędzy na resztę badań),a nie
      fizjologią !!!! Dlaczego nie mówią: "Trzeba zrobić komplet badań,
      ale NFZ daje możliwość wykonania tylko jednego badania". To gra w
      otwarte karty. Bardzo proszę o informację: jakie badania tak
      naprawdę warto/trzeba zrobić na pierwsze badanie kontrolne po
      wycięciu czerniaka, bez oglądania się na rodzimą służbę zdrowia?
      Pozdrawiam serdecznie :) Ela
      • 05.12.07, 22:24
        Co do badan, to mi lekarz tez kazal zrobic USG jamy brzusznej i co
        pol roku RTG pluc i tyle. Z tego co slyszalem wlasnie do pluc jest
        wiekszosc przerzutow i jezeli gdzies beda to wlasnie tam. Dlatego
        wystarczy USG jamy brzusznej i RTG pluc. Tyle slyszalem. A ile w tym
        prawdy, nie wiem...
        • 06.12.07, 22:15
          Witam wszystkich na tym forum.
          Wybieram się do CO w Warszawie, mam na ręce dwie brzydkie czarne
          plamy. Byłam u dermatologa i powiedziała mi krutko albo jedzie pani
          to na Ursynów wyciąć albo czeka Pani na badanie obejrzenie tego pod
          tzw. lupą to jest jakiś przyżąd do badania znamion.
          Mam wizytę na oglądanie tych znamion 14.12 i zastanawiam się czy
          czekać na ta wizyte czy jechać bez tego na Ursynów do CO i niech oni
          zadecydują co z tym zrobić. Jest to brzydka jedna czarna plama
          wczesniej była ciemno fioletowa, teraz jest czarna. Blisko niej już
          druga się zrobiła mała ale widać że to świństwo rośnie, bo było
          mniejsze. I zastanawiam się czy to może być czerniak?
          A jeśli ktoś miał wycinane znamiona na Ursynowie w CO to może by
          polecił mi jakiegoś ok chirurga bo ja tam nikogo nie znam.
          Wszystkich ciepło pozdrawiam Ala.
          --
          gg 9599317
          • 07.12.07, 09:34
            Witam Alicjo,
            Jeśli mogę coś radzić-pojedź do CO w Warszawie. Nie czekaj tygodnia
            na badanie lupą/dermatoskopem przez dermatologa-nie onkologa. Wiem
            po swoim przypadku, że dermatolog z doktoratem może czerniaka przy
            badaniu dermatoskopem nie rozpoznać podczas kilku wizyt (napisałam o
            tym na tym forum). Całkowity przypadek sprawił, że wycięłam znamię.
            Moja pani dermatolog powiedziała mi, że widziała 150 czerniaków, a
            mój jest 151... I co mi z tego? W CO skieruj się do wejścia "D" i
            gabinetu nr 27 (rejestracja pacjentów pierwszorazowych). Nie
            zapomnij o dowodzie osobistym i dokumencie poświadczającym
            ubezpiecznie. Potem wywołają Ciebie przez głośnik do gabinetu (29
            lub 30)lekarza onkologa- pracownika Kliniki Nowotworów Tkanek
            Miękkich i Kości CO. Jak widzisz to lekarze o wąskiej specjalizacji,
            których doświadczenie "czerniakowe" jest liczone w tysiącach
            przypadków i ryzyko pomyłki jest małe. Co jest ważne-każdy pacjent,
            który zgłosi się do CO będzie tego dnia przyjęty (choć kolejki są
            duże), nikt nie odejdzie "z kwitkiem". Zacznij więc od fachowej
            konsultacji WYŁĄCZNIE w CO, a lekarz powie co dalej. Pozdrawiam
            serdecznie :) Ela
            • 07.12.07, 18:52
              Witam, zaczełam mysleć co mi da kolejna wizyta u dermatologa jak i
              tak pewnie o tej zmianie musi zadecydować onkolog.
              Postanowiłam dziś jechać do CO na Ursynów.
              Boże jak zobaczyłam te tłumy ludzi żebrzących o życie to byłam
              przerażona. Ale co tam pomyślałam ja tylko na obejrzenie znamiona.
              Wyczekałam swoje pod gabinetem 29 wysłuchałam sie ludzi, i ich
              historii o chorobach włosy mi dęba staneły. Była nawet babka młoda
              której oko amputowali z powodu czerniaka brrrrrr to straszne:(
              Zostałam wywołana, weszłam okazało się że natrafiłam na młodego i
              całkiem miłego lekarza, obejrzał mnie i stwierdził to na ręce jest
              do wycięcia. Mam stawić się 4 stycznia na wycięcie. Powiedział że
              nie wie co to jest ale hispat powie na 100% z czym mamy doczynienia.
              Uspokoił mnie że może się okazać taki czrny naczyniak pod skórą, ale
              on narazie już nie chce gdybać.
              Także dobrze że pojechałam, i wiem co wiem.
              A teraz mam pytanie czy usunięcie znamiona to boli? Bo jestem
              straszny cykor. Pozdrawiam Alicja
              --
              gg 9599317
              • 09.12.07, 19:48
                > A teraz mam pytanie czy usunięcie znamiona to boli? Bo jestem
                > straszny cykor. Pozdrawiam Alicja

                Nie masz sie co bac. Jak wszystko pojdzie dobrze to o 10 juz bedzie
                po wszystkim. Sam zabieg nic nie boli bo robia go w znieczuleniu
                miescowym. Zabieg trwa jakies 5 minut. po dwoch tygodniach idziesz
                po wyniki i zdjecie szwow,
    • 01.03.08, 13:53
      Witam wszystkich,
      Ponownie piszę w tym wątku, gdyż od niego zaczęłam. Zbliżał się
      termin moich pierwszych badań kontrolnych po biopsji węzłów
      wartowniczych i docięciu obszaru po usunięciu czerniaka. Zrobiłam
      USG jamy brzusznej i węzłów chłonnych pachy - wynik prawidłowy.
      Poszłam na RTG klatki piersiowej do dużej przychodni, gdzie na wynik
      trzeba poczekać minimum 2 godziny. Po upływie wymaganego czasu
      wróciłam do przychodni, gdzie czekałam wraz z innymi po odbiór RTG.
      Mniej więcej co 20 minut pani recepcjonistka wychodziła z gabinetu
      radiologa z naręczem kolejnych kopert z wynikami. Mojego wyniku nie
      było. Korytarz poczekalni opustoszał, wszyscy, którzy roblili
      zdjęcie w tym samym co ja czasie odebrali swoje wyniki. Mojego nie
      było. Minęło kolejne pół godziny. Pozostałam sama. A właściwie z
      recepcjonistką, która z dziwną miną przepraszała za opóźnienie.
      Wiedziałam, że coś jest nie tak. Właściwie wiedziałam już wszystko-
      moje zdjęcie wykazało przerzuty i dlatego wymaga czasochłonnego
      opisu. Boże, ja czekając dalej przestałam prawie oddychać. Nie
      miałam siły nawet wstać, gdy wreszcie recepcjonistka podała mi
      kopertę. Gdy wyciągałam kartkę z opisem ręce tak mi się trzęsły, że
      niemożliwe było odczytanie czegokolwiek...Po chwili przeczytałam
      opis - wszystko dobrze!
      Gdyby ktoś opowiedział mi taki przypadek to powiedziałabym, że
      zmyśla. A jednak się wydarzył. To był zbieg okoliczności, który
      kosztował mnie bardzo dużo i błyskawicznie rozsypał moją nadzieję na
      normalne życie.
      • 01.03.08, 19:08
        Do Elka-1.
        bardzo się cieszę,przeczytałam twój post,jak bardzo dajesz mi duzo
        radości pisząc ,że wygrywasz z potworą ,która zabrała mi 3 miesiące
        temu mamę.
        Życzę Ci żebyś nie musiała juz nigdy robić tych badań,żeby choroba
        odeszła na zawsze.
        Tego samego zycze wszystkim którzy walczą z czerniakiem.
        pozdrawiam gorąco
        • 03.03.08, 11:22
          Nie dziękuję żeby nie zapeszyć...
          Marzę, aby doczekać kolejnych badań co 3 miesiące, potem co pół
          roku...
          I jeszcze żeby tak "wyłączyć" pisanie scenariuszy pomiędzy wizytami
          u onkologa. Tylko jak to zrobić, czy to się w ogóle komuś udało?
          • 04.03.08, 11:22
            WITAM WSZYSTKICH.
            Piszę tu pierwszy raz,chociaż czytam Wasze wypowiedzi od miesiąca,
            bo wtedy to po raz pierwszy uslyszalam od lekarza "to mi wygląda na
            czerniaka" A zaczeło się to tak;
            Pojechalam z moją dwunastoletnią corką do dermatologa,aby obejżał
            jej znamie,ktore w ostatnim czasie bardzo się zmieniło,lekarz bardzo
            przejoł sie tą zmianą i zalatwil mi wizytę u onkologa tego samego
            dnia.Onkolog powiedzial,że trzeba tą zmianę jak najszybciej usunąć i
            zbadac.Ponad dwa tyg temu znamie zostalo usunięte z marginesem.W
            piątek dzwoniłam do lekarza aby dowiedzieć się o wynik(pochodzę z
            malego miasteczka i mamy spory kawalek do onkologa)i
            uslyszalam "zmiana łagodna,usunięta w calości,proszę się nie martwic
            i przyjechać a ja wytlumacze jak dalej postepować"ULGA, ale boję
            się,bo corka ma powiekszony wezeł chlonny na szyji(znamie też bylo
            na szyji),nie wiem co o tym mysleć,czy to zbieg okoliczności?Ciągle
            pytam czy ją coś boli,oglądam,obmacuje...W piątek jadę do lekarza.
            Zycze wszystkim dużo zdrowia.
            • 05.03.08, 00:01
              Witaj,

              Jeśli wynik hist-pat wyszedł dobrze, to nie masz czym się martwić.
              Węzły chłonne szyji są bardzo 'czułe' - infekcja, katar, chory ząb
              mogą spowodować ich powiększenie - zabieg też.
              Spokojnie - jest ok :)
              Pozdrawiam,
              Anka

              --
              Mieux vaut tuer le diable
              que le diable no vous tue.
              Aequam memento rebus in arduis servare mentem !
              • 05.03.08, 11:06
                Dziekuję Aniu za ciepłe słowa i za to ,ze znalazlaś chwile czasu aby
                odpisać.Po Twojej wypowiedzi jestem trochę spokojniejsza, wiem ,ze
                masz ogromną wiedze na ten temat.Mam jeszcze jedno małe pytanie,czy
                u dzieci w takim wieku jak moja corcia zdazają się czerniaki??
                Pozdrawiam,
                ASIA
                • 05.03.08, 14:20
                  Hej Asia,

                  Czerniak może się zdarzyć u dzieci. Jeśli lekarz przekazał Ci, że to
                  była zmiana łagodna to nie masz się czym martwić. Typów zmian
                  skórnych jest całe mnóstwo. Na szczęście mały odsetek okazuje się
                  być czerniakami. Choć zawsze, w razie jakichkolwiek podejrzeń,
                  lepiej jest zmianę usunąć.
                  Napisz dokładnie wynik hist-pat jak go odbierzesz od lekarza.
                  Pozdrawiam,
                  Anka

                  --
                  Mieux vaut tuer le diable
                  que le diable no vous tue.
                  Aequam memento rebus in arduis servare mentem !
    • 07.03.08, 17:47
      Witaj Aniu
      Wlaśnie wrócilam z Olsztyna od lekarza.Mam wynik hist. Naevus Spitz.
      Excisio completa. Lekarz powiedzial, że to nic poważnego. Wezeł
      chlonny jest powiększony prawdopodobnie po zabiegu(kazał go
      obserwowac), prosil też zebym skontaktowala sie za tydzień z
      lekarzem prowadzacym,aby obejżał inne znamiona corki ,bo on dzisiaj
      byl w zastepstwie.Pielęgniarka,ktora byla przy zabiegu powiedziala,
      że znamie wizualnie wyglądalo b. podejżanie ,a okazalo sie
      niegroznym
      pieprzykiem.
      Nie wiem czy córka powinna unikać słonca? Czy uważniej obserwowac
      teraz inne znamiona?
      POZDRAWIAM CIEPLUTKO
      ASIA
      • 12.03.08, 22:24
        Hej,

        No to spokój. Znamię Spitz'a jest zmianą łagodną. Zostało usunięte w
        całości. Obserwuj znamiona, na ostrym słońcu niech córka uzywa
        kremów z filtrem - ale to zwykła profilaktyka, która każdy powinien
        stosować.
        A! Czasami ten rodzaj zmiany jest nazywany tzw. 'czerniakiem
        młodzieńczym' - nazwa o tyle myląca, że z czerniakiem nie ma
        zupelnie nic wspólnego, więc jakbyś to gdzieś usłyszała to się
        absolutnie nie przejmuj.
        Pozdrawiam,
        Anka

        --
        Mieux vaut tuer le diable
        que le diable no vous tue.
        Aequam memento rebus in arduis servare mentem !
    • 27.03.08, 02:23
      Witaj nie wiem jak to sie stalo ale moja mama ma przezuty mimo jakis
      szczepionek wezla wartowniczego komorki rakowe powrocily nie
      wiadomoskad. podobno tylko 1% ludzi ma pozniej przezuty z jakiegos
      powodu jest wnich moja mama, nie wiem co terazrobic, szukam ludzi
      ktorzy sawtym 1% czyznaszkogos takiego?
      • 28.03.08, 10:27
        ja znam.
        rozumiem Cię w 100%.
    • 28.03.08, 22:04
      Witam. Mam pytanie czy ktos z czerniakiem zlośliwym mial przezuty??
      czy moze slyszeliscie o wspomaganiu leczenia zywieniem
      optymalnym...czy ktos moze ma w tym temacie doświadczenie? dziekuje
      za odpowiedzi tu lub na moim poście.
      • 29.03.08, 12:18
        szakal125 napisał:

        > Witam. Mam pytanie czy ktos z czerniakiem zlośliwym mial
        przezuty??
        > czy moze slyszeliscie o wspomaganiu leczenia zywieniem
        > optymalnym...czy ktos moze ma w tym temacie doświadczenie?
        dziekuje
        > za odpowiedzi tu lub na moim poście.
        Szakal- nie ma czerniaka łagodnego- każdy jest złośliwy.
        jego złośliwość wynika z kilku rzeczy- wywodzi się z komórek
        nabłonkowych- zatem bardzo szybko rosnie i bardzo szybko daje
        przerzuty do węzłów a stamtąd dalej do innych narządów.
        nie za bardzo jest wrazliwy na naświetlania, chemia na niego nie
        działa, sa badania genetyczne- wspominany przeze mnie Poznań z
        Profesorem Mackiewiczem- ale aby na takie leczenie się dostać
        trzeba spełnić kryteria pozwaljące na włączenie do programu.
        podstawowe leczenie- to radykalna i błyskawiczna reakcja
        chirurgiczna- potem często się jeszcze takie miejsce doświetla.
        są jeszcze informacje na temat Vilcacory - ale ja w to nie wierzę,
        plus leczenie eksperymentalne Temodalem- ponoć łagodzi przebieg
        choroby nowotworowej.
        jeszcze metoda Simontona- forma psychoterapii.
        Dieta optymalna- czyli pewnie myślisz o diecie Kwasniewskiego...
        Szakal- w moim odczuciu to szarlataneria.
        • 31.03.08, 09:34
          chemia na niego nie
          > działa, sa badania genetyczne- wspominany przeze mnie Poznań z
          > Profesorem Mackiewiczem- ale aby na takie leczenie się dostać
          > trzeba spełnić kryteria pozwaljące na włączenie do programu.
          .... a masz jakis namiar na tego profesora? i mam pytanie czemu moja
          mama ma chemie a i tak na niego ta chemia nie zadziala? poza tym
          noga spochla a jest wczasie chemi w szpitalu ale z noga nic nie
          robia patrza mowia ze cos trzeba zrobic i nic sie nie dzije zadych
          okladow nic ...czy ktos z was wie jak obrzeki likfidowac??
          jesli chodzi o leczenie to mama 2 lata temu mialawyciecie radykalne
          czerniaka z uda i naswietlania pierwiastkami oraz wezly wartownicze
          i podobno po czyms takim tylko 1% ma przezuty no i w tym moja mama??
          straszna choroba,cieprienie tylko leki przeciw bolowe nic nie daja
          nic...straszne:(
          • 31.03.08, 12:03
            oj szakal.
            www.wco.pl/rzeczpospolita/04.pdf
            bez-recepty.pgf.com.pl/index.php?co=artyk&id_artyk=227
            www.wco.pl/centrum.php?go=pytania&news=6
            chemię podają- jak to się onkolog, któremu bardzo ufam, i który
            leczy mojego tatę- "możemy spróbować poleczyć chemią"- to chyba
            chodzi o to, aby nie zaniechać.....
            ciężko. bardzo. sama jestem lekarzem. przez to trudniej mi o
            nadzieję, ale ją mam.
            często po usunięciu węzłów chłonnych kończyna puchnie,
            widzisz, mój Tato też zachorował na postać czerniaka spotykaną tylko
            w 1% wszystkich czerniaków, a procent wyzdrowień u osób, które to
            dotknęło też jest jeden.
            chciałoby się samemu zabrać jego ból, zabrać mu tą świadomość
            nieuchronności, ten wyrok.
            doskonale wiem co czujesz.
            zorientuj się czy masz w okolicy jakieś hospicjum- tam pracują
            świetni ludzie, którzy bardzo potrafią pomóc , nie tylko pacjentom,
            ale i ich rodzinom.
            pamiętaj,ze choroba Twojej mamy dotyka Was wszystkich- Ty też
            potrzebujesz wsparcia, pomocy, zrozumienia.
            ktoś w otoczeniu musi być silny. tak,żeby emocje, które powstaną
            można było opanować, żeby przez to przejść.
            gdzie mieszkasz?
            Pozdrawiam
            • 31.03.08, 21:06
              witaj. mieskzam w olsztynie. jesli chodzi o hospicjum to mamy z nimi
              staly kontakt i bardzo nam pomagaja z zalatwieniem chodzika materaca
              na odlezyny a teraz pomoganam zdobyc wozek.
              napisalas "> często po usunięciu węzłów chłonnych kończyna puchnie, "
              sek w tym ze mama nie miala usunietych wezlow bo miala zalozony
              wezel wartowniczy ale on nie pomogl i sa przezuty w brzuchu takie
              wiesz drobne oraz w nodze dodatkowo na wezle chlonnym pod reka
              wyszedl goz wielkosci zacisnietej piesci od reki(kobiecej reki),
              cialo chudnie noga rosie, teraz juz obie rosna o chodzeniu niema
              mozy ledwo porusza...lekarze mowia ze jak chemia zadziala to zejdzie
              opuchlizna a ty mowisz ze to wcale nie dzila...wiec jak ja mam miec
              nadzieje...;(
            • 31.03.08, 21:18
              a czy ta szczepionka o ktroejczytalem nastronach przez ciebie
              zamieszczonych stosowana jest tez dla osob ktore majaprzezuty?a co z
              leczeniem genami do kogo sie w tejsprawie zwrocic?
              • 31.03.08, 21:25
                Szakal...Prof Mackiewicz,Poznan
    • 31.03.08, 21:23
      Witam!
      Dolaczam do grona....
      Spotakalo mnie to samo co i Was...dowiedzialam sie pare dni temu..:-(
      Mialam usuwane male znamie i wynik przyszedl jaki
      przyszedl...melanoma malignum:-(
      • 01.04.08, 10:52
        Witaj! Na tym forum opisane są historie osób, które poradziły sobie
        z czerniakiem. To dla Nas chorych baaardzo dobra wiadomość. I tego
        musimy się trzymać jak mało kto.... Ściskam mocno i pozdrawiam
        bardzo, bardzo serdecznie - Ela

        P.s. Jeżeli możesz to napisz jaki był dokładny wynik badania.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.