Prosze wasz o rade, co robic
Prosze doradzcie mi, co mam dalej robic?. Juz Wam opowiadam w duzym skrocie.
26 czerwca - chirurg wycina mi znamie. Wynik - czerniak II clark, breslow 1,11.
Skierowanie do onkologa. Jade na Ursynow. Tam, tlumy ludzi i pomeczeni lekarze.
Czekam i po wielu godzinach wchodze do gabinetu. Lekarz automatycznie, bez
zadnych rozmow, (za mna jeszcze dluga kolejka i klebowisko ludzi) spoglada na
wynik, na blizne i stwierdza, ze w sierpniu albo wrzesniu (niewiadomo) bede
przyjeta do kliniki. Na pytanie co bedzie robione, odpowiedz - prawdopodobnie
poszerzenie blizny i biopsja wezla wartowniczego, ale on nie wie dokladnie.
Mowie o tym mojemu chirurgowi. On stwierdza, ze nie mozna czekac tak dlugo i
docina blizne, zeby nie czekac do wrzesnia. Poza tym powiedzial, ze z Ursynowa
odeslali mu pacjentke na dociecie blizny. A przed chwila wlasnie zadzwonil do
mnie lekarz z kliniki z Ursynowa. W sposob nieprzyjemny oznajmil z pretensja w
glosie, ze skoro lekarz chirurg mi docial blizne, to on nie bedzie robil mi
biopsji wezla wartowniczego i mam wrocic do swojego chirurga. Ale chirurg nie
jest przeciez onkologiem. Sluchajcie, nie wiem co mam robic. Lekarze miedzy
soba rywalizuja a ja nie wiem, czy rzeczywisci tej biopsji nie mozna zrobic a
jezeli nie mozna, to co to oznacza dla mnie? Juz sie w tym pogubilam. Przeciez
to nie ja jestem lekarzem. Z gory dziekuje wam za wszystki slowa otuchy, ktore
juz do tej pory otrzymalam. A.