• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Rak jelita cienkiego-proszę o pomoc. Dodaj do ulubionych

  • 07.09.07, 14:33
    Edytor zaawansowany
    • 07.09.07, 14:51
      Witam
      Proszę o pomoc-2 lata temu u mojej mamy był czrniak-wyciety wraz z
      węzłami chłonnymi IV stopień w skali Clarka.
      5 tygodni temu wycieto guz na jelicie cienkim-pozostały małe guzki.
      Jest to napewno rak tylko nie wiadomo jaki.
      Jak oddawałam mamę to była chodząca teraz nie może niestety sama
      usiąść-jak ją postawię to zrobimy klika marszrut,z pokoju do pokoju.
      Moje pytanie czy te guzki beż podjęcia leczenia chemią szybko mogą
      się uaktywnić i czy w takim stanie będzie mogła być leczona chemią.
      Co może być przyczyną takiego osłabienia.
      dziękuję i pozdrawiam
      • 07.09.07, 15:53
        Agnieszko
        Dalsze leczenie bedzie zalezec od tego, czy guzki to nowy nowotwor
        czy moze, co chyba bardziej prawdopodobne (bo r. jelita cienkiego
        jest bardzo rzadki), przerzuty czerniaka.
        O leczeniu przerzutow czerniaka znajdziesz u nas bardzo duzo
        informacji. Wrzuc haslo czerniak w forumowa wyszukiwarke.


        --
        Forum dla osób z chorobą nowotworową i ich bliskich:
        Onkoforum-Damy rade
        Adopcje bezdomnych kroliczkow
      • 07.09.07, 18:38
        Dziękuję bardzo za podpowiedż -już zaczynam czytać.
        Chcę tylko nadmienić,że jestem z Płocka a tu niestety lekarze są
        bardzo słabi i nie przystępni i do tego jeszcze strajkują,
        Nie chcę już przytaczać ,kłopotów,problemów i nieprzyjemności
        związanych z płocką służbą zdrowia.Praktycznie tyle wiem ile gdzieś
        przeczytam o tej chorobie.Brak jest zupełnie jakigoś kontaktu
        słownego z naszymi lekarzami.Jednym z dowodów niekompetencji jest
        już tak długo oczekiwany wynik.
        Piszesz ,że jest to prawdopodobnie przerzut czerniaka-lekarz
        operujący stwierdził.że nie jest to czerniak bo jelita nie były
        czarne (i co Ty na to?).
    • 11.09.07, 13:49
      jutro mija 6 tygodni od operacji a wyniku jeszcze nie mam.
      Mama jest coraz bardziej słaba.
      • 28.09.07, 10:21
        I co Wy na to !?
        W środę minęło 8 tygodni od opercji i nadal wyniku brak.
        Nie mogą podobno określić rodzaju raka.
        Co mam robić-czy ktoś był w podobnej sytacji.
        Wychodzą z założenia ,że jak ktoś ma 78 lat to już czas umierać?
        • 29.09.07, 21:06
          kurcze, strasznie długo czekacie na wynik. My czekamy 2 tyg i
          powiedziano mi, żeby dzwonić w środę - wtedy powinien już być. Nie
          wiem, czy wiek ma tu znaczenie; może po prostu jakaś opieszałość?
          Moja mama po operacji też jest bardzo osłabiona, choć minęło już 2
          tygodnie. Ciężko patrzeć, jak kochane osoby tak cierpą, a my, choć
          bardzo się staramy, niewiele możemy zrobić. Trzymaj się!
          • 01.10.07, 07:39
            Dziekuję-naprawdę dziękuję za wsparcie.
            Moja mama też jest bardzo słaba,a już minęło 8 rygodni od operacji.
            Niestety bez wyniku nie mogę podjąc żadnych kroków.
            Ja pracuję zawodowo a do mamy wynajęłam opiekunkę i mimo to jak
            jestem w pracy to się denerwuję.
            Bardzo bym chciała wiedzieć na czym stoję.
            Pozdrawiam i dziękuję.
        • 29.09.07, 22:40
          Raz zdarzyło mi się czekać na wynik hist-pat 9 tygodni, innym razem
          6. Czasami patolog musi zrobić dodatkowe wybarwienia np. co niestety
          trwa.
          Poproś lekarza prowadzącego Mamę, aby dowiedział się bezpośrednio u
          patologa, czy wynik juz jest gotowy.

          --
          Mieux vaut tuer le diable
          que le diable no vous tue.
          Aequam memento rebus in arduis servare mentem !
          • 01.10.07, 07:44
            Bardzo dziękuję-to bardzo dla mnie dużo-wiem już dzięki Tobie,że
            taki okres oczekiwania może się niestety trafić.
            Dziś dzwonię kolejny raz,a w srodę minie 9 tygodni.
            Już tak znienawidziłam Płockich lekarzy ,że naprawdę myslałam,że
            robia to soecjalnie.
            Ale mimi to uwierz mi ,że naprawdę w Plocku jest tragiczna opieka
            lekarska.
            Pozdrawiam i dziękuje
    • 29.09.07, 19:37
      widzę,że i tutaj zostaję sama-niestety
      • 01.10.07, 17:15
        spróbujcie na onkologii w Warszawie odbyć wizytę .Macie w Płocku
        onkologię?
        • 01.10.07, 19:59
          Mamy onkologię w Płocku-można to tak nazwać-daja tam chemię.,ale
          lekarz specjalista jest tylko jeden i specjalizuje się tylko w
          piersiach.Inni to pseudo onkolodzy.
          Jeśli chodzi o Warszawę to po doświadczeniach w Płocku napewno
          zawiozę tam mamę,ale niestety muszę czekać na ten niszczęsny wynik.
          Dizś znowu dzwoniłam i niestety wyniku brak.
          Tylko pierwszy raz byli dla mnie mili.
          Tłumaczono mi ,że 3 raz (nakładają barwniki)chyba tak to się mówi i
          nic im nie wychodzi.
          Doszukują się czerniaka,a ja mam nadziję po tak długim czekaniu,że
          się im to nie potwierdzi.
          Po tej ostatniej operacji na jelito cienkie mama jest bardzo słaba.
          Można powiedzieć,że sama nie chodzi-wymaga asekuracji.
          Po operacji był obrzek płuc,potem oczywiście problem z komorą serca
          i nerkami.
          Efekt jest taki,że musi brać już do konca życia leki na serce i
          nerki.
          Bierze również leki neurologiczne po udarze mózgu i w sumie jest
          tego wszystkiego 14 leków.
          Moja mama naprawdę bardzo wiele już przeszła w ciągu niecałych 3
          lat,a ma 78 lat i jak dotąd naprawdę była bardzo dzielna.
          Ale teraz jest koszmar wcale nie chce wyjść z łóżka.
          Mało je,ale to jest efekt usunięcia dużej ilości jelita.
          A najgorsze jest to ,że wycinając guż który całkowicie zasłaniał
          światło zostały tam jescze małe guzki,bo jak lekarz określił nie
          mogli wyciąć przeciez całego jelita.
          I być może mnie sie tylko wydaje ,ale po posiłakach bardzo dużo czka
          a tak było w pierwszym stadium przy tym dużym guzie.
          Potem ograniczony rodzaj potraw bo nudziło,potem to już zaczęły się
          wymioty,ogromne ilości o strukturze zielonej zmielonej trawy o
          przeokropnym zapachu.
          Leczyli ją jednocześnie na kamienie i żołądek,żadne badania nic nie
          wykazywały.
          Aż tak bardzo osłabła,że poztanowili zoperować.
          Przed operacją ponaznaczli miejsca na stomię-bo byli pewni,że to rak
          jelita grubego,ale sie pomylili.
          I dla tego mam cichą nadzieję,że teraz nie dając mi nadziei też się
          pomylą.
          I nadal czekam na efekt wyniku -teraz mam dzwonić w środę.
          dzieki -pozdrawiam
          • 04.10.07, 18:35
            Agnieszko może spróbuj podawać mamie napoje Nutridrink? można kupić je w aptece,
            zawierają dużo kalorii i witamin i w ogóle są takie odżywiające, myślę że
            mogłoby ją to troszkę wzmocnić, jeżeli Twoja mama ma cukrzycę to jest inny
            rodzaj tych płynów wzmacniających ale nie pamiętam jak się nazywają, w aptece na
            pewno by wiedzieli. Pozdrawiam i trzymam kciuki za mamę!!
            • 05.10.07, 14:11
              Mercia24-super-naprawdę dziękuję-zaraz po pracy biegnę do apteki i
              dopytam o ten lek.Naprawdę jestem bardzo wdzięczna za podpowiedż.
              dziękuję i pozdrawiam
              c
              • 05.10.07, 18:29
                Agnieszko jak mama? czy masz już wyniki? pozdrawiam i pamiętaj, że nadzieja
                zawsze umiera ostatnia, trzymam kciuki, napisz czy po napojach mama silniejsza
                troszkę.
                Pati
                • 05.10.07, 20:50
                  Merciu -wyniku niestety jeszcze nie mam.Wiem juz ,że odpowiednikiem
                  nutridrink jest diasip,ale niesety dziś zdążyłam wpaść do dwóch
                  aptek i tego nie było.Jutro pobiegnę do aptaki dla diabetyków.
                  Z mamą moją bardzo słabo codziennie inne dolegliwośći,ostatnie 3
                  noce miała straszną biegunkę.Disiejsza noc była spokojna,ale za to w
                  dzień stało się coś dziwnego.Miałam ją kąpać razem z siostrą,ale
                  dostała takich drgawek z zimna -twało to chyba 15 minut,ale nie
                  widziałam takich drgawek nigdy i u nikogo co prawda raz już takie
                  coś miała ze dwa tygodznie temu-powiedziałam o tym doktorowi to dał
                  jej antybiotyk na przeziębienie.Dziś było to samo,ale ona nie jest
                  przeziębiona.Nie wiem muszę poczytać w internecie może to jest od
                  tych chorych nerek?nie wiem?
                  dziękuję Ci Merciu
                  • 06.10.07, 17:17
                    Agnieszko wydaje mi się, że te drgawki miała z zimna i stresu, Twoja mama jest
                    bardzo słabiutka, mało je i pewnie przez biegunkę jest mocno odwodniona i
                    organizm sobie po prostu nie radzi ze wszystkim. Może przed kąpielą nagrzej
                    jakąś dmuchawką w łazience żeby mama nie zdążyła zmarznąć, tak jak się robi dla
                    małych dzieci :) a co do tej biegunki to ja zawsze każdemu polecam Gastrolit, to
                    są takie saszetki z proszkiem do wymieszania z wodą, regulują gospodarkę
                    jonowo-elektrolitową, jest paskudne bo takie jakby słonawe ale pamiętam że jak
                    niedawno byłam zatruta i się odwodniłam to lekarz mi to polecił i dużo lepiej
                    się po tym czułam.
                    Pozdrawiam cieplutko
                    Pati
                    • 07.10.07, 11:43
                      Matuchno kochana co się tam w tym Płocku dzieje,to sie w głowie nie mieści.Jak
                      można pomylić umiejscowienie raka przed zabiegiem.To Oni nie wiedzieli gdzie ten
                      rak? Nie było wcale endoskopii i pobierania wycinków?Ja mam raka j.grubego to
                      coś wiem o tym.Dziewczyno ,jedź prywatnie na wizytę do onkologa do W-awy bo Ci
                      matkę wykończą.

                      --
                      Olaf
                      • 08.10.07, 07:46
                        Endoskopii nie zrobili bo trzeba było na nią czekać tydzień-strajki
                        w tamtym czasie.Co do wykończenia to racja całkowita.Jak narazie nie
                        mogę nigdzie ruszyć ponieważ nie mam jeszcze wyniku-niestety
                        pozdrawiam
                    • 08.10.07, 07:53
                      Dzięki za kolejne dobre rady.Było cieplutko-wczoraj wykąpałam.
                      Ten napój z witaminami kupiłam narazie 1 sztukę i całe szczęście-
                      mama nie może tego pić.Po obiedzie zrobiła przez słomkę tylko dwa
                      łyki i poszła spać.Obudziły dusznośći,kaszel,szło jej do gardła.
                      Nie wiem -być może to jakaś reakcja uczuleniowa.CHCIAŁA sylimarol i
                      popijała,popijała i po może 30 minutach odpuściło.
                      Chore jelito cienkie tego nie przyjmuje-niestety.
                      Dziś dzwonie kolejny raz o wynik mamy.
                      Ciekawa jestem czy będzie-w środę minie 10 tygodni.
                      Pozdrawiam i dziękuję za rady
    • 11.10.07, 07:27
      10 tygodni czekania na wynik i prysły moje nedzieje-czerniak!!!to
      czerniak na jelicie cienkim.
      Mało tego czekania na wynik-poszłam zarejestrować mame do onkologa.
      termin 7 listopad-ciężko mi jest o tym pisać.
      nie ma juz rady
      • 11.10.07, 13:23
        Agnieszko.
        Przykro mi z powodu twojej mamy. Ja na wynik histopat. czekam już 4
        tygodnie, aż pielęgniarka jest zaskoczona i kazała mi zadzwonić do
        lekarza pobierającego próbkę. A ten lekarz (bardzo miły, sympatyczny
        człowiek) powiedział,że czasem tak jest. To czekanie jest okropne,
        bo bezczynność zniewala człowieka. Twoja wizyta u onkologa dopiero
        za miesiąc - to strasznie dużo czasu. Może spróbuj prywatnie ze
        wszystkimi wynikami. W Warszawie w przychodni PFESO mogą Was
        skonsultować, nie musisz być z mamą, ale wizyta kosztuje 200,00 zł
        (lub nawet 250 bo ostatnio przy rejestracji telefonicznej do
        profesora tak mi powiedziano).Pozdrawiam Cię gorąco i trzymam kciuki.
        • 11.10.07, 13:53
          Ewelko-dzieki za miłe słowa.
          Wydaje mi sie,że niestety z takm wynikiem i w takim stanie w jakim
          jest moja mama to zostało mi jedynie cieszyć się każdą pozostałą
          chwilą z mamą.Tym bardziej,że ostatnio usłyszłam od niej tak piekne
          słowa,które rozwaliły moje uczucia na amen.
          Wiesz-moja mama to jest przedwojenny rocznik ich zycie nie
          rozpieszczało i przez to nie są wylewni w opowiadaniu się o swoich
          uczuciach.A ja dostałam od mamy tak piękne słowa miłości i tylko za
          buziaka na dobranoc.
          Ten wynik -użalałam się ,że tak długo czekam na niego,ale to
          czekanie dawało mi nadzieję,a teraz wiem,że jeśli to czerniak to
          pozostaje tylko cud.Modlę sie tylko żeby nie urosły te małe guzki na
          jelicie cienkim bo one nie pozwolą mamie nic zjeść .
          Teraz odstawiam diety cukrzycowe bo cukrzyca nic już mamie nie
          zrobi,będę jej dawało do jedzenia wszystko to na co będzie miała
          ochotę.To mama w moim domu od dziś bedzie ustalała jadłospis.
          pozdrawiam
          • 11.10.07, 14:31
            moja mama też jest bardzo zamkniętą osobą. Ja jestem inna-lubię się
            wygadać, wypłakać, pozłościć - to chyba jedyna w miarę pozytywna
            cecha, którą oddziedziczyłam po ojcu. Myślę, że również przez swój
            charakter mama jest chora, bo tłumienie uczuć, pretensji i godzenie
            się na wszystko w jakiś sposób "osłabiają" człowieka.Moja mama ma
            dopiero 53 lata.Przez ostatnie 3 miesiące, tzn od kiedy wiemy, że ma
            raka, sporo się od niej i o niej dowiedziałam.Bo ona w zasadzie
            niegdy się nie skarżyła.Nadal nie jest zbyt rozmowna,ale choroba
            spowodowała,że trochę się otworzyła.W mojej rodzinie słowo KOCHAM
            raczej nie padało nigdy.Każdy wiedział,że się kochamy,ale my tego
            nie mówiliśmy,po prostu to czuliśmy.Teraz mówię to mamie codziennie,
            a ona prawie zawsze odpowiada,głównie pada zdanie "JA TEŻ".Chyba
            trochę wstydzi się tych słów.Jednego jestem pewna: jeszcze nigdy nie
            widziałam, żeby mamusi tak n aczymś zależało,żeby tak o coś
            walczyła.Chce iść do lekarza,choć czasem jest słaba.Pamięta o
            wszytskich lekach, o diecie.Chce dbać o siebie.I nie przejmuje się
            już tym,że mój ojciec się nie interesuje sią nieą teraz,bo wie,że
            musi myśleć tylko o sobie.Może wreszcie poczułą, że jest bardzo
            ważna.Wcześniej chyba o tym zapomniała.
            Zapewne stan Twojej mamy jest bardzo poważny. Do tego jej wiek też
            nie jest dobrym czynnikiem.Staraj się więc spędzać jak najwięcej
            czasu z mamą, rozmawiać z nią.Nic więcej nie umiem Ci
            doradzić.Pozdrawiam Was gorąco.
            • 11.10.07, 20:17
              Ewelko jak czytam twoje posty-to jest tak ,że myślę ,że to ja piszę.
              Albo mamy tak bardzo podobne sytuacje,albo mamy tak bardzo podobne
              charaktery.Jak się już tak rozpisujemy o naszych mamach o przecież
              to tylko one nam chodzi to napieszę,że moja mama była 16 najmłodszym
              dzieckiem w rodzinie.Miała bardzo trudne życie a mimo to była bardzo
              silną kobietą.Własnie kilka chwil temu rozpłakała się i
              powiedziła ,że chciała by już nieżyć.J od wczoraj mam już takie oczy
              od płaczu ,że mi ich już nie widać.Ewelko-naprawdę jest mi bardzo
              miło,że mogłam Ciebie poznać choć nie osobiście-jesteś dużym
              wsparciem i myślę ,że dzięki Tobie Twoja mama się nie załamie-Ty i
              Twoja mama macie duże szanse i nie poddawaj się ona jest jeszcze
              bardzo młoda,cała radość życia jest dopiero przed nią.
              pozdrawiam i dziękuję za twe bardzo ciepłe słowa
    • 14.10.07, 11:12
      Moja mam jest już naprawdę bardzo słaba.
      Ni chce jeść i przez to borykam się ze spadkami cukru.
      Jesten przerażona i bezradna,praktycznie bez zadnego wsparcia
      medycznego,tyle wiem ile się sama domyślę lub dowiem tu na forum.
      Boję się każdej nastepnej godziny,boję sie każdego głosniejszego
      ziewnięcia mamy.W nocy wstaję na równe nogi przy każdym szmerze.
      Naprawdę bardzo się boję bo niewiem jak sobie z tą zła chwilą
      poradzę.
    • 15.10.07, 20:49
      Od kilku dni powróciły biegunki,mama jest coraz słabsza ,a ja rónież
      bez sił bo wszystko przypada na noc.
      Diś postanowiłam coś zrobić jakoś pomóc mamie i sobie.
      Postanowiłam zgłosić się do hospicjum,żeby fachowy lekarz i
      pielęgniarki odwiedzali mamę w domu.Okzuje się ,że między innymi
      muszę mieć zaśiwdczenie od lekarza onkologa o zakończonym leczeniu.
      A wizyte jak wcześniej pisałam mam wyznaczoną na 7 listopada,ale
      wypłakałam u znajomych którzy mieli kontakty i wizytę u onkologa ma
      na jutro.Ale mama tak bardzo była dziś słaba,że postanowiłam wezwać
      do domu choć lekarza rodzinnego.]
      Opowiedziałam wszystko w ogromnym tępie bo bardzo sie spieszył i
      wiecie jaka diagnoza ----grypa jelitowa----- no poprostu śmiechu
      warte,człowiek jest bezradny,dwa tygodnie temu jak mówiłam mu ,że
      mama ma dreszcze i chwilowe skoki wysokiej temperatury to też była
      grypa jelitowa-według jego diagnozy.
      Mam nadzieję,że jak pojdę jutro do onkologa to coś mi doraznie
      pomoże ,bo na wizytę lekarza z hospicjum podobno będę czekać około
      tygodnia.A noce z biegunką są naprawdę bardzo ciężkie tym
      bardziej,że rano trzeba iść do pracy.
      Mam nadzieję uzyskać z hospicjum jakieś kroplówki wzmacniające,sama
      nie wiem na co mogę liczyć i co tu może być pomocne.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.