Dodaj do ulubionych

do jedrucha...

15.10.07, 10:02
wiem, że pracowałeś w hospicjum. Mam pytanie: mama leży w normalnym
szpitalu w stanie krytycznym, tzn nie rozmawia z nami,majaczy,
głównie śpi,nie je w zasadzie, mocz oddaje bardzo rzadko.Wiem,że
choroba postępuje z godziny na godzinę,ale czy rzeczywiście nie
można nic podać na opuchnięte stopy? Ma lekko czerwone wewnętrzne
strony dłoni,na plecach też pojawiają się pajączki.Lekarz mówi,że to
odbiałczenie i z tym nie będą już nic robić.Na pytanie o maskę
tlenową tylko wzruszyli ramionami.Czy będzie jej lepiej w hospicjum?
Czy tam bardziej przemą się jej stanem.Wiem,że nie można jej
uratować,ale może da sie jakoś pomóc.No i nie wiemy,czy coś ją
boli.Ma plastry 75,dostaje w kroplówce chyba tramal albo coś innego.
Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • jedruch 15.10.07, 20:28
    Wszystko zależy od hospicjum...
    Przyczyn takiego stanu Mamy może być co najmniej kilka, najważniejsze to:
    1) Postęp choroby, niewydolność wątroby, co owocuje śpiączką mózgową;
    2) Mniej prawdopodobna jest niewydolność nerek związana z przyjmowaniem opioidów
    - w takiej sytuacji podaje się leki moczopędne (+ nawadnianie kroplówkami).
    Do stwierdzenia, o co chodzi, wystarczą badania laboratoryjne - próby nerkowe i
    wątrobowe.
    ALE!!! Z drugiej strony ja nie widzę pacjenta, więc ciężko mi wyrokować.
    Te zaczerwienienia na dłoniach i plecach, obrzęki nóg mogą być objawem poważnej
    niewydolności krążenia - w tym stadium zaawansowania nowotworu (nieoperacyjny
    guz, naciekanie wątroby), niestety najbardziej prawdopodobna jest opcja, że Mama
    odchodzi.
    Zapewne żadne inwazyjne działania medyczne nie mają sensu.
    Jeśli Mama grymasem twarzy, niepokojem nie sygnalizuje bólu, to można go uważać
    za opanowany.
    Powinniście przy Mamie w tej chwili być. Jeśli szpital nie daje Wam komfortu w
    czuwaniu przy chorej, to wchodzi w grę hospicjum (zwykle nie ma ograniczeń w
    godzinach odwiedzin), albo nawet - co może Wam wydawać się niemożliwe - wzięcie
    Mamy do domu. Trzymajcie ją za rękę, powiedzcie, co chcielibyście powiedzieć.
    To może, ale nie musi być, ostatnich kilkanaście godzin, dni - nie widzę Mamy,
    trudno mi wyrokować. Zostawcie decyzje lekarzowi prowadzącemu, ale spróbujcie
    wydobyć więcej informacji - macie do tego prawo.
  • attenna11 15.10.07, 22:11
    Ewelko pisałam juz do Ciebie u mnie jest podobnie...mama ma bardzo
    spuchniete nogi a z łydek jakby cos kapało( woda?), ma takie
    pajączki na całym brzuchu..piersiach...nogach...wymiotuje krwią...
    Rozważąliśmy hospicjum...ale jest z nami w domu..jest cięzko- nie
    powiem-ale jest z nami- czasem zdaża sie że możemy jakby prze kilka
    sekund porozmawiac.jest niekiedy przezchwilę świadoma ipotem znowu
    sen....tez ma durogestic i tramal.
    To ciężkie doświadczenie ale poradzę Ci jedno bądzcie z mamą!!!!
    Ja wzięlam opiekę...w nocy czuwa tato (mam małe dzieci i troche
    musze byc w domu).
    To że mogę być jeszcze z mamusia jest teraz najważniejsze- w naszym
    przypadku lekarze rózniez rozkładają rece -nic nie da sie zrobić :(
    Życzę wytrwałości.
    Aneta
    --
    "Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie
    pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja
    będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać"
  • attenna11 16.10.07, 22:12
    Mama ma bardzo spuchniete nogi , z tyłu ma popękane naczynka
    krwionośne to tak bynajmniej wygląda...te nogi , cały brzuch i
    piersi takie też są . Mama ma raka żoładka jest po zakończonym
    leczeniu paliatywnym i dalej juz poza leczeniem przeciwbólowym nic
    juz nie da sie zrobic. Od dwóch dni mamie z łydek (tył) kapie woda-
    czasem nawet jest bardzo mokre prześcieradło. Jak mamie pomóc? Nogi
    ja bola i nie może nimi poruszać...nie czuje w nich ani zimna ani
    ciepła...od dzisiaj puchną równiez ręce? Jędruch , co dalej?
    --
    "Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie
    pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja
    będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać"
  • jedruch 17.10.07, 16:19
    Hospicjum domowe jest w tej sytuacji optymalnym wyjściem, od czasu do czasu
    będzie wizyta lekarza - trudno mi wyrokować, czy to chłonka w przebiegu obrzęku
    limfatycznego, czy też odleżyn, czy może czego innego.
    Prawdopodobnie zaczyna się też niewydolność krążenia.
  • attenna11 17.10.07, 22:06
    Dziekuję za informację, cieszę sie że są jeszcze tacy jak Ty, na
    których pomoc i radę można liczyc.
    Dziękuję.
    Aneta
    --
    "Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie
    pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja
    będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać"
  • attenna11 18.10.07, 23:12
    W nocy dzisiaj pojawiły sie duszności-mama miała nacieki na
    przeponę. Wzywalismy pogotowie i jakos dotrwalismy do rana. Trzeba
    było równiez zwiekszyc srodki przeciwbólowe. jutro pierwsza wizyta
    lekarza z hospicjum domowego. Jak na razie mama bardzo duzo spi i co
    mnie martwi nie chce jeść, Zobazymy co jutro powe lekarz.
    Jędruch dziękuje raz jeszcze za cenne wskazówki.

    --
    "Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie
    pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja
    będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka