Oj Kangur...jakiego Ty masz farta z tym chorowaniem na
Antypodach... "Zaraz sekretarka zadzwoni"...nie mówiąc o
wcześniejszych akcjach z osobistym lekarzem i służbie zdrowia w
ogóle.A my tu w smętnych kolejkach, wdzięczni za każdy bardziej
ludzki gest.Nie, nie chce mi się o tym pisać.Moje napięcie
przed...trwa od kwietnia, od momentu wyjścia z gabinetu z "uroczą"
diagnozą.Jestem w permanentnym demontażu,w trakcie chemii, przed
radio. Najchętniej wystrzeliłabym się w kosmos z tym moim rakiem
piersi, bo nie wiem jak długo rodzina zdzierży:) A z tą temperaturą
i kwiatami...to niemożliwe!!! :)))
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.