Prostata australijska odc. 4
Piątego dnia po południu jadę do domu, dalej z cewnikiem w pęcherzu
i podłączony do torby z moczem, bo cystografia rentgenowska zrobiona
rano w szpitalu wykazała, że nie wszystko jeszcze się zagoiło, więc
muszę się liczyć z następnymi 7-14 dniami z cewnikiem.
Mój specjalista wpadał codziennie, pogadał, obejrzał kartę i
wybiegał. Ponieważ po drodze był weekend, to w sobotę rano był w
stroju na rower, a w niedzielę rano w dresie i butach do biegania, z
czego wnioskuję, że prowadzi zdrowy tryb życia. Kiedy specjalista
wchodzi na oddział, pielęgniarki na baczność stają. Jedyne co się
słyszy, to "tak jest, panie doktorze!" "natychmiast, panie doktorze!
i "oczywiście, panie doktorze". Co nie przeszkadzało w niczym temu
chirurgicznemu Bogu wyczerpująco meldować mnie, małej chorej
mróweczce, jaki jest postęp.
Szóstego dnia rano, w domu, telefon. Dzwoni mój specjalista, żeby mi
donieść, że histopatologia jest w porządku. Wysoce złośliwy guz
(high-grade tumour), infiltrating acinear adenocarcinoma, Gleason 7,
był 'fully contained within the organ', czyli znajdował się
całkowicie wewnątrz prostaty, i został razem z nią całkowicie
usunięty. Rozwijający się od środka prostaty rak nie doszedł do
powierzchni gruczołu. Tzw. marginesy chirurgiczne, czyli tkanka
dookoła prostaty, usuwana razem z prostatą na wszelki wypadek –
negative. Węzły chłonne miednicy usunięte w celach kontrolnych –
negative. Aha, mówi specjalista, "obie wiązki nerwowe też są
zachowane, więc tak kontrola pęcherza jak i erekcja z czasem panu
wrócą, ale o tym pogadamy, jak pan przyjdzie za miesiąc na wizytę
kontrolną. Jakby się coś działo, to proszę do mnie zadzwonić. Have a
good day! "
Wychodzi na to, źe chyba dobrze zainwestowałem te swoje 6000
kangurzych baxów, czyli PLN 12k. Co będzie dalej, przyszłość pokaże.
Ciąg dalszy nastąpi.