Re: Prostata australijska - refleksja
tyrtum napisał:
> No i wyszedł z Pana prawdziwy Polak. Nie jest aż tak źle jak Pan piszesz a
nawet całkiem nieźle. Mój znajomy w Toruniu (...)
Bardzo sie cieszę, że dwoch panskich znajomych szczęśliwie wraca do zdrowia.
Tylko że to nie jest niestety u pana standard, co widać zarówno po tym, co sie
daje na tym forum przeczytać, jak po międzynarodowych statystykach
przeżywalności. Pacjent z rakiem prostaty ma u mnie ponad dwukrotnie większą
szansę przeżycia niż u pana. Daleko większy procent pacjentów u mnie niż u pana
ma wczesną diagnozę, dającą nadzieje na całkowite wyleczenie.
Zielony laser jest używany w częściowej resekcji prostaty, przy zmianach
niezłośliwych (BPH). Ja miałem nie BPH, tylko niestety gruczolakoraka
(adenocarcinoma), więc nie miałem tej laserowej opcji leczenia. Na moje
szczęście, te opcje które miałem, działały tak, jak powinny - coroczne
profilaktyczne testy, wczesna diagnoza, wysoka jakość interwencji chirurgicznej,
właściwe zaplecze szpitalne, włąściwy poziom opieki, no i przede wszystkim
wyczerpująca informacja na każdym etapie. Róznica między PL i AU jest taka, że
tutaj to jest standard, natomiast u pana loteria, którą niektórzy wygrywają, ale
wielu niestety przegrywa.