Dodaj do ulubionych

Rak szyjki macicy

08.06.08, 13:34
Witam, niedawno zdiagnozowano u mojej mamy raka, od jakiegoś czasu miała krwawienie i mozne bóle brzucha i w plecach. Na wyniku histopatologicznym napisane jest: I, II rogowaciejący rak płaskonabłonkowy, w piątek onkolog w przychodni stwierdził że jest już zaawansowany, i trzeba jak najszybciej chemię zacząć. Ja wolałabym zeby mamę obejrzał jeszcze jakiś lekarz w Poznaniu i ewentualnie tutaj była leczona, bo do Gdańska daleko a moja siostra która z nią mieszka ma dwójkę małych dzieci. Czy ,możecie napisać czego mozemy się spodziewać??? Ewentualnie poprosiłabym o namiar na onkologa z Poznania.. Juz odchodzę od zmysłów:((( i strasznie się boję...
Obserwuj wątek
    • to-wlasnie-ja Re: Rak szyjki macicy 08.06.08, 18:57
      Nanga u gory wisi lista dobrych onkologow. Jest tam tez namiar na Poznan, nawet z telefonem. To nie moje , wiec sama sie nie wypowiem. Pozdrawiam .
      --
      Żaden dobry uczynek nie ujdzie bezkarnie ...
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Rak szyjki macicy 08.06.08, 20:04
      Chemia ma drugorzedne znaczenie w raku szyjki. Podstawa jest
      operacja i naswietlania, ewentualnie same naswietlania jesli
      operacja nie jest mozliwa. Mysle, ze podstawa jest teraz dokladne
      okreslenie stopnia zaawansowania i ustalenie planu leczenia. Nie
      znam lekarzy z Poznania wiec nie moge Ci nikogo polecic.
      Moja Mama miala zaawansowanego raka szyjki ponad 5 lat temu. Jest
      wyleczona.

      --
      Forum dla osób z chorobą nowotworową i ich bliskich:
      Onkoforum-Damy rade
      Adopcje bezdomnych kroliczkow
      • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 10.06.08, 14:00
        b_a_l_b_i_n_k_a napisała:

        > Chemia ma drugorzedne znaczenie w raku szyjki. Podstawa jest
        > operacja i naswietlania, ewentualnie same naswietlania jesli
        > operacja nie jest mozliwa. Mysle, ze podstawa jest teraz dokladne
        > okreslenie stopnia zaawansowania i ustalenie planu leczenia. Nie
        > znam lekarzy z Poznania wiec nie moge Ci nikogo polecic

        A szkoda niestety na wątku o onkologach nie ma ginekologa:(
        Jutro idziemy do przychodni, mam nadzieję że będzie ok. Tak włąśnie myślałam że
        większe znaczenie mają naświetlania.
        >
      • wanren123 Re: Rak szyjki macicy 28.08.13, 12:00
        Balbinka ja tez mam zzaawansowanego raka szyjki macicy mialam chemie i naswietlania minelo dopiero 2 miesiace lecze sie w szczecinie pwiedz jak mama dala sobie rade i wyszla z tego ja mam raka 2B CZY TWOJA MAMA MIALA TEZ CZY INNY STOPIENpozdrawiam
    • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 13.06.08, 09:33
      Byliśmy u lekarza- teraz cztery tygodnie czekania na radioterapię:((( czy to nie
      za długo?? i nie rozumiem dlaczego więcej badań nie robią?? \czy trzeba samemu
      naciskać? Tym bardziej ża mama ma jakiś problem z nerką- wyszło z usg że może
      nie pracować???Proszę o pomoc bo jestem taka bezradna? Można jakoś przygotować
      się do tej radioterapii??
      • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Rak szyjki macicy 13.06.08, 10:39
        Hej, hej
        Pytania o to dlaczego trzeba czekac na radioterapie i dlaczego nie
        ma robionych innych badan to jednak pytania do lekarza prowadzacego
        Mame. Nikt z nas Ci na nie nie odpowie.
        Czy masz doklane rozpoznanie Mamy? Na jakiej podstawie postawiono
        diagnoze i ustalono zaawansowanie choroby? Jakie badania miala Mama
        robione i dlaczego nie jest operowana?

        Co do radioterapii.W przypadku r. szyjki wylaczna radioterapia jest
        radykalna metoda leczenia a wiec ma za zadanie calkowite wyleczenie
        choroby. Znam dziewczyne, ktorej mama zostala wyleczona z raka
        szyjki sama radioterapia.
        Na gorze forum jest link Radioterapia-poradnik dla pacjentow-tam
        jest duzo przydatnych informacji na temat naswietlania okolic
        miednicy. I jeszcze jedno, spytaj, czy Mama bedzie miala rownolegle
        z radioterapia podawana chemie? Czy ta nieczynna nerka to
        uniemozliwia.

        --
        Forum dla osób z chorobą nowotworową i ich bliskich:
        Onkoforum-Damy rade
        Adopcje bezdomnych kroliczkow
        • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 13.06.08, 13:09
          Dzięki za odpowiedz. Właściwie nie wiadomo jeszcze czy nerka jest nieczynna-
          czeka na urografię. Czekać trzeba bo są kolejki na oddział:((. A badań poza
          pobraniem wycinka- histopatolog, i rentgena płuc nie miała żadnych. Dlatego,
          pytam czy naciskać. Być może będą robić po przyjęciu do szpitala. Stopień
          zaawansowania stwierdzili na podstawie badania ginekologicznego, conajmniej
          dziwne mi się to wydaje
    • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 14.06.08, 17:38
      a może napisalibyście jak wygląda dokładne diagnozowanie? jakie badania trzeba wykonać żeby sprawdzić czy nie ma np przerzutów? proszę o odpowiedź, w poniedziałek jeszcze idziemy do innego lekarza to może bym coś zasugerowała.
      • rysinska.k Re: Rak szyjki macicy 15.06.08, 07:50
        Jeśli chodzi o mnie to głównym badaniem był tomograf komputerowy
        jamy brzusznej i miednicy, oraz RTG płuc. Na podstawie tych badań
        lekarz stwierdza czy są przerzuty. Jeśli te badania nie byly
        wykonane to wydaje mi się, że powinnaś o nie poprosić. Ze swojego
        doświadczenie wiem, że o wielu żeczach trzeba przypominać, pytać i
        prosić lekarza.

        --
        Dlaczego ja, dlaczego to, dlaczego teraz...
        • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 15.06.08, 12:44
          rysinska.k napisała:

          > Jeśli chodzi o mnie to głównym badaniem był tomograf komputerowy
          > jamy brzusznej i miednicy, oraz RTG płuc. Na podstawie tych badań
          > lekarz stwierdza czy są przerzuty. Jeśli te badania nie byly
          > wykonane to wydaje mi się, że powinnaś o nie poprosić. Ze swojego
          > doświadczenie wiem, że o wielu żeczach trzeba przypominać, pytać i
          > prosić lekarza.

          Dzięki za odpowiedź, tak myślałam o tym tomografie. Jeszcze mama ma zleconą urografię, bo coś jest nie tak z nerką. A czy wystarczy tylko jamy brzusznej? czy raczej trzeba by całość obejrzeć??
          >
          • ulaw2 Re: Rak szyjki macicy 16.06.08, 07:45
            Ważne!
            Jeśli ma być radioterapia to dowiedz się koniecznie czy radykalna
            czy czsem nie naświetlania tzw. paliatywne.Niestety nam tego na
            początku nie powiedziano,dowiedziałam się dopiero po
            naświetlaniach.Taką decyzją nie dano mojej Mamie szansy na
            wyleczenie.Miała być radioterapia, a później 5 naświetlań i koniec.Z
            tego co piszesz to stopień zaawansowania może być duży.Problem z
            nerką może oznaczać wodonercze.Zróbcie koniecznie tomograf zanim
            podejmiecie decyzję odnośnie leczenia.
            • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 16.06.08, 20:37
              Witam Dzięki za odpowiedzi, a czy mogę wiedzieć czym się różni paliatywna od radykalnej?? Mama dziś już jest w szpitalu, po części badań. Jutro jeszcze usg i dalej zobaczymy. Postaram się w środę pójść porozmawiać z lekarzem, bo ona nie chce nic wiedzieć. Humor ma dobry i fajne towarzystwo, niepokoi mnie tylko że ma podwyższoną temperaturę od wczoraj około 38 stopni:(((
              • ulaw2 Re: Rak szyjki macicy 17.06.08, 07:12
                Różnica jest zasadnicza.Radykalna radioterapia to szansa na
                wyleczenie.Paliatywne naświetlania to jedynie powstrzymanie choroby
                na jakiś czas.Później uderza z jeszcze większą siłą.Temperatura może
                wskazywać na zastój moczu w nerce.
                Jeśli będziesz potrzebowała pomocy to pisz.Przeszłam cała tę drogę,
                niestety nam się nie udało(a może raczej nie dano nam szansy).Gdybym
                wiedziała na początku choroby Mamy to co wiem teraz, być może by
                żyła.Tak bardzo mi jej brak.........
                • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 17.06.08, 07:58
                  Wiem co czujesz, ja straciłam Tatę, teraz nie wyobrażam sobie że Mamę też mogę. Postaram się zrobić wszystko żeby było ok. Jutro ide do lekarza. A jak wygląda ta paliatywna, jest krótsza? czy mniej intensywna czy jak?pozdrawiam ciepło.
                  • ulaw2 Re: Rak szyjki macicy 18.06.08, 07:32
                    Balbinko,jestem tu każdego dnia.Niedługo mija rok od śmierci mojej
                    Mamusi, niby żyje normalnie,pracuję, opiekuję się moją siostrą ale
                    tęsknota jest ogromna.A tu są wspomnienia,mimo że ciężkie ale jakże
                    piękne wspomnienia tych ostatnich chwil spędzonych z Mamą.Moje życie
                    się przewartościowało, bliżej mi do tych chorych,cierpiących niż do
                    tych co żyją pełnią życia.Cieszę się że u Was wszystko dobrze i
                    życzę Ci i Twojej Mamusi aby pozostało tak już na zawsze.
                    • skotka Re: Rak szyjki macicy 19.03.09, 10:30
                      Proszę o pomoc miesiąc temu dowiedziałam się że moja mama ma raka
                      szyjki macicy jest po paru badaniach i powiedziano że jest
                      zlośliwy,nic niewiem jaki jest stopień.Wczoraj zawiozłam ją do
                      szpitala do Bydgoszczy na brachyterapie,i jeszcze powiedziano nam że
                      będzie operacja,ale ja się boje że jest za póżno.Prosze napiszcie mi
                      coś na ten temat....-Damy Rade
                  • bachas77 Re: Rak szyjki macicy 10.05.13, 17:23
                    Moja Mama przeszła radioterapie (codzienne naświetlanie za pomocą lamp od pon do piątku) + korki (dopochwowe) i efektem tego leczenia był spokój na 2 lata. Po 2 latach choroba się wznowiła zaczęło się nietrzymanie moczu i kału. Zrobiła się przetoka odbytowo moczowo kałowa (dziura pomiędzy pęcherzem, a odbytem) a teraz wyłonili jelito na wierzch i męczy się z moczem dalej:(.
                    Ale być może był to po prostu pech.. W każdym bądź razie ma wznowę i nie mogą z tym nic zrobić gdyż mocz jej dalej leci. A NFZ nie zrefunduje tak szybko 2 zabiegów.
    • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 30.06.08, 20:25
      Witam jeszcze raz. Mama w szpitalu- leczenie radykalne- jest po ośmiu naświetlaniach, jutro druga chemia. Na razie czuje się w miarę ok tylko czasem w weekendy ma stan podgorączkowy. W szpitalu jest ok a jak jest u nas nie? dziwne to. może macie jakieś pomysły? Pozdrawiam.
      • ulaw2 Re: Rak szyjki macicy 01.07.08, 08:28
        To raczej normalne,taka reakcja organizmu na naświetlania,
        chemię.Może wystąpić jeszcze wiele innych objawów ale to normalne
        przy takim leczeniu.
        Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki.
    • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 07.07.08, 15:36
      Witam jeszcze raz. Dziś i jutro badania kontrolne, strasznie się boję. Czy już
      będzie wiadomo czy leczenie działa? W czwartek Brachyterapia, 24 godzinne
      leżenie w łóżku, mam nadzieję że mama wytrzyma. Dziś widziałam kartę choroby-
      rozpoznanie- stadium IIIb- a jeszcze do dziś się łudziłam że to nie aż tak
      zaawansowane.Mam ogromną nadzieję i modlę się żeby wszystko poszło
      dobrze.pozdrawiam.
      • ulaw2 Re: Rak szyjki macicy 08.07.08, 08:40
        Po badaniach będzie wiadomo czy guz się zmniejsza.Bądź dobrej myśli,
        na pewno zareaguje na leczenie.Choć stopień zaawansowania taki sam
        jak był u mojej Mamy to leczenie zupełnie inne.Wierzę ze wam się
        uda.Pozdrawiam.
      • aldonaben Re: Rak szyjki macicy 09.07.08, 11:25
        Nanga jestem w podobnej sytuacji. Niestety rak szyjki macicy
        zaatakowal takze moja mame. Na jej karcie choroby tez widnieje
        liczba III:(. Moja mama ma jak narazie tylko naswietlania. 8
        sierpnia po raz trzeci bedzie miala wizyte w szpitalu. Tydzien
        spedza w szpitalu nastepnie miesiac w domu. Nie wiem czy zaliczyc to
        do radykalnej radioterapii czy moze paliatywnej. Podobno 8 sierpnia
        mamy dowiedziec sie czegos wiecej. Skutki uboczne sa niestety bardzo
        nieprzyjemne, biegunka, nudnosci a po ostatnim naswietlaniu doszla
        takze goraczka. Zdumiewa mnie jednak pewna rzecz, moja mama ma
        niesamowity apetyt. Moglaby zjesc konia z kopytami!. Czy to dobrze?
        Mam jeszcze pytanie do innych osob na tym forum, chcialabym jesli to
        mozliwe dowiedziec sie w jakim wieku sa Wasze mamy? Moja ma 61 lat.
        Nigdy nie chorowala a tutaj taka przykra niespodzianka.
        Pozdrawiam wszystkich!
        • ulaw2 Re: Rak szyjki macicy 09.07.08, 14:25
          Trudno mi zrozumieć to co napisałaś.Ile tych naswietlan było?U mojej
          Mamy były tylko paliatywne, wlasnie w takim schemacie.Tydzień
          naswietlań i do domu.Po miesiącu kontrola i nastepny tydzien
          naswietlań.I to już byl koniec leczenia.Po roku wyproszona
          paliatywna brachyterapia, która niewiele już pomogła.
          Musisz poskromić apetyt Mamy bo przy naswietlaniach jest konieczna
          dieta.Moja Mama miała 69 lat jak zachorowała.
          • aldonaben Re: Rak szyjki macicy 10.07.08, 21:47
            Ulaw, 2 miesiace temu mama spedzila 5 dni w szpitalu, gdzie
            otrzymala 5 "lamp". Nastepnie zostala zwolniona do domu na miesiac.
            Po miesiacu wrocila na kolejne 5 dni do szpitala. Kolejne 5
            naswietlen. Od zeszlego piatku jest w domu. Kolejna kontrola w
            szpitalu 8 sierpnia czyli za miesiac. Tzn tydzien w szpitalu,
            miesiac w domu. Do chwili obecnej mama miala tylko 10 naswietlen.
            Obawiam sie najgorszego, ze lekarze poprostu stwierdzili ze nie ma
            szans dla mojej mamy. Tyle tylko, ze 8 sierpnia ja bede razem z Nia
            na tej kontroli i nie pozwole sie tak latwo oddelegowac do domu.
            Gdzies powyzej napisalas, ze gdybys wiedziala wtedy to co wiesz
            teraz na temat raka szyjki macicy postapilabys inaczej. Dlatego
            wlasnie pojde Twoim przykladem i bede zwyczajnie zadac, poniewaz oni
            od tego sa aby pomagac chorym.
        • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 09.07.08, 20:28
          Witam. Prawdę mówiąc nie wiem jak wygląda naświetlanie paliatywne- tutaj pomoże Ula. Moja mama ma ciągłe naświetlania od trzech tygodni- już 16 razy. w Ciągu tygodnia jedna chemia- raz po pierwszej miała podaną krew. Jutro brachyterapia- lezenie w łóżku przez 24 godziny- tzw LDR- czyli powolne naświetlanie . Trochę się tego boi- ale myślę że wytrzyma. Co do apetytu to zależy od dnia- jak jest zmęczona i ma większe bóle to je mniej. Jak się czuje lepiej to więcej. Niestety tylko gotowane rzeczy i lekkostrawne. Bez mleka- bo to się kończy lekką biegunką. Niestety już znów schudła- około 1,5 kilograma. Gorączkę też ma ale raczej jak nie odpoczywa w dzień ponieważ w nocy mało śpi. Z dobrych, ( mam nadzieję:) wiadomości to to że mniej plami, i bierze ketonal tylko wtedy kiedy boli- czyli raz, lub dwa na dzień- przedtem brała 5. Właściwie chyba wszystko dokłądnie napisałam. A Jakie badania miała Twoja mama- że stwierdzono ten stopień zaawansowania? Pozdrawiam. I Trzymam kciuki za zdrowie Naszych Mam.
          • apapon Re: Rak szyjki macicy 09.07.08, 20:53
            moja w tym roku kończy 62 lat, a zachorowała rok temu. Miała
            operację, 10 naświetlań paliatywnych, 6 cykli chemii, podaną krew, i
            ostatnio brachyterapię też 24-godzinną. Niestety pojawiła się
            niewydolność nerek, ma już przygotowaną przetokę naramienną i w
            sierpniu ma zacząć dializy :(( Wiem, że szanse są małe na
            wyleczenie, ale jestem szczęśliwa każdym dniem z Nią.

            Moja rada, ponieważ nie jesteśmy w stanie robić nic więcej ponad to
            co robimy, to cieszmy sie każdym dniem z naszymi bliskimi, pytajmy
            się o wszystko i pamietajmy powiedzieć im że ich kochamy. Mama
            rozpłakała mi się gdy usłyszała ode mnie, ze jest dla mnie bardzo
            ważna.

            Trzymajmy się!
              • apapon Re: Rak szyjki macicy 10.07.08, 05:52
                mama ma raka w stopniu IVA zaawansowania, chodizło głównie o
                wstrzymanie krwawień, zmniejszenie bólu i przedłużenie życia :(

                operacja z koleii to tylko usunięcie tego co jeszcze nie zostało
                zaatakowane i wyłuskanie przerzutów z esicy
              • ulaw2 Re: Rak szyjki macicy 10.07.08, 07:18
                Nanga zadałam identyczne pytanie lekarzom i uzyskałam odpowiedź, że
                stopień III to duże zaawansowanie i nie ma szans na całkowite
                wyleczenie, można tylko powstrzymać krwawienia i przedłużyć
                życie.Teraz wiem że takie podejście lekarzy było błędem.Wszystko
                zależy od organizmu, moja mama była silna, chciała walczyć.Tylko co
                to za walka jak już na samym jej początku skazują cię na powolne
                umieranie.Bo w efekcie tak to wyglądało.Z tych dwóch lat które
                przeżyła może ok.5 miesięcy czuła się względnie dobrze a
                reszta .....nie chce nawet wspominać.Przepraszam, nie chcę
                nikogo "dołować".Każdy organizm jest inny a co za tym idzie szanse
                na wyleczenie też.Życzę Wam z całego serca aby waszym Mamom się
                udało.
                • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 10.07.08, 15:44
                  Właśnie tego będę się trzymać. Nasza Pani doktor powiedziała że szanse są, i jak
                  tak będzie myśleć pacjent to jest połowa jej sukcesu. Wiem że być może długa
                  jeszcze droga, ale wierze że się uda. Dziś rozmowa po badaniach kontrolnych.
                  Pozdrawiam
                  • aldonaben Re: Rak szyjki macicy 10.07.08, 21:27
                    Ja juz sama nie wiem co mam myslec. Tak wogole bardzo sie ciesze ze
                    trafilam na to forum. Zwykli ludzie potrafia udzielic wiecej
                    informacji niz niejeden lekarz, co jest bardzo smutna prawda.
                    Chcialabym takze zapytac o samopoczucie Waszych mam po
                    naswietlaniach. Moja mama wrocila w zeszly piatek do domu (po 5
                    dniach naswietlen), przez caly weekend czula sie bardzo dobrze i
                    nagle w poniedzialek goraczka, biegunka, bol w jamie brzusznej, nie
                    miala sily wstac z lozka. Dla odmiany we wtorek jak nowo narodzona.
                    Dzis znowu bardzo zle sie czula. Bardzo drastyczne zmiany:-(. Raz
                    dziennie no moze dwa razy, ale bardzo rzadko, bierze Ketanol. Jest
                    jeszcze jeden dziwny objaw a mianowicie swedzaca wysypka na
                    dloniach. Lekarz stwierdzil, ze to normalna reakcja organizmu na
                    naswietlania. Nanga dokladnie tylko pozytywne nastawienie i wiara ze
                    sie uda:-). Pozdrawiam
                    • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 11.07.08, 09:53
                      Właściwie u mojej mamy nic strasznego się nie dzieje- ma dobre samopoczucie-
                      tylko kiedy za dużo spacerujemy, podnosi się temperatura i widać że jest
                      zmęczona. No i czasem jelitowe zawirowania- ale nie jakieś straszne, jak zje coś
                      mlecznego. Wczoraj rozmawiałam z Panią doktor- powiedziała że w tej chwili nie
                      ryzykowałaby wydawania opinii czy guz się zmniejsza, czy nie- to sprawdzą po
                      leczeniu około miesiąc po. Ale się cieszy że nie ma jakiś drastycznych skutków
                      ubocznych, i chemii, i naświetlań więc raczej jest ok. Pozdrawiam.
      • aldonaben Re: Rak szyjki macicy 13.08.08, 22:11
        Nanga 75 jak sie czuje Twoja mama? Mam nadzieje, ze wszystko w
        porzadku:-). Moja mama chyba juz zakonczyla leczenie. W piatek byla
        na wizycie kontrolnej (pierwszej) i pani doktor stwierdzila, ze
        wyniki sa bardzo dobre, zeby nie powiedziec SUPER. To sa jej
        dokladne slowa. Nastepna wizyta kontrolna za DWA MIESIACE?!?! Ja
        chyba oszaleje. Mama, jak juz napisalam wczesniej, miala 10
        naswietlej, bez operacji, bez chemioterapii i to wszystko? Jak
        zglosila sie do lekarza okolo 3 miesiecy temu lekarze stwierdzili,
        ze sytuacja jest beznadziejna a w tym momencie jest super??? Mama
        dzisiaj czula sie naprawde zle a lekarz stwierdzil ze to wszystko
        jest spowodowane pogoda?!?!?! Nie dostanie zadnej chemioterapii
        poniewaz jest ona zbedna. Gdzie ja mam sie z tym wszystkim zwrocic?
        A moze naszym lekarzom nalezy placic po 1000 zlotych za wizyte i
        dopiero wtedy zaczna traktowac nas jak ludzi:-(.
        Pozdrawiam wszystkich
        • ulaw2 Re: Rak szyjki macicy 15.08.08, 20:44
          Twoja sytuacja dokładnie przypomina mi moją z przed trzech lat.Tez
          usłyszałam że jest super i leczenie zakończone.To dla nich leczenie
          było zakończone i efekty super jak na leczenie paliatywne.Wtedy
          jeszcze wierzyłam, Mama była silna miała dla kogo walczyć.Ale
          przyszedł czas że zaczęłam pozbywac się złudzeń.Niestety nikt nie
          widział szans, zawsze było to tylko przedlużanie życia.Myślę ze
          wtedy podświadomie pogodziłam się z faktem że nic już nie mogę
          zrobić.A może to Bóg mnie natchnął.Spotkalam się z lekarzem z
          hospicjum i zapisałam mamę do domowego hospicjum.Dziś wiem że to
          było najlepsze co mogłam zrobić dla Mamy.Zaoszczędziłam jej wielu
          cierpień, bólu.Miałam sie do kogo zwrócić kiedy były problemy a było
          ich coraz więcej: narastające bóle,komplikacje po
          naswietlaniach.Nadal jeździłyśmy na kontrole do onkologa które nie
          miały najmniejszego sensu.Największa pomoc uzyskalismy od ludzi z
          hospicjum.
          Przepraszam jeśli cię wystraszyłam,wiem że szukasz jeszcze nadziei (
          ja też długo szukałam)ale chcę cię uczulić na coś co jest bardzo
          ważne.Bo kiedy tak bardzo walczymy o życie dla naszych ukochanych
          chorych Mam, Tatusiów zapominamy że często na ten "ostatni"
          najcennieszy dla nas czas sami przysparzamy im niepotrzebnych
          cierpień,bólu szukając nadziei u kolejnych lekarzy czy godząc sie na
          kolejne nic nie dające terapie.Myślę że przyjdzie czas że sama to
          zrozumiesz.Pozdrawiam i ściskam.Ula.
        • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 15.08.08, 23:07
          Dopiero zobaczyłam odpowiedz:)Mama czuje się w miarę dobrze, tylko jak się zmęczy dalej ma temperaturę, bóle prawie wcale- na razie wystarcza ibuprom od czasu do czasu. Wyszła ze szpitala po prawie siedmiu tygodniach, ale tak naptrawdę to nic nie wiemy- podobno będzie coś widać 4 września na kontroli- ale nie wiem czy zrobią chociaż USG;( już myślałam o prywatnyvh wizytach,. Zobaczymy co wyniknie z kontroli.pozdrawiam.
              • mariola19761 Re: Rak szyjki macicy 25.08.08, 16:34
                Witajcie ! przeczytałam cały wątek , piszecie o swoich mamach a ja
                napiszę sama o sobie .......
                Kilka dni temu wygrałam walkę a rakiem szyjki macicy. Wprawdzie
                krótką bo tylko 2 miesięczną ale były to najdłuzsze i najgorsze dwa
                miesiące w moim zyciu. Mam 33 lata od 4 lat regularnie odwiedzałam
                ginekologa, cytologię miałam robioną co roku zawsze było wszystko
                ok.

                Problemy zaczęły się rok temu wyszła mi III gr. cytologiczna, kazano
                powtórzyc badanie po 3 miesiącach, powtórzyłam ponownie wyszła III
                wtedy lekarz zastosował leczenie dostałam czopki i globulki, po
                leczeniu zrobiłam następną cytologię po której odetchnęłam z ulgą
                wreszcie było upragnione II. I tak minął rok, przyszła pora na
                kolejne badanie cytologiczne zrobiłam je ale czułam w sobie jakąs
                dziwną obawę po tygodniu zadzwonił telefon, cyt IV byłam w szoku,
                przerazona, załamana a w głowie jedno pytanie dlaczego ja??? Potem
                juz wszystko toczyło się błyskawicznie pobrano mi wycinki które
                wykazału CIN III HGSIL rak przedinwazyjny, przeszłam operację
                amputacje całkowitą szyjki. Nie chcę opisywac mojego stanu
                psychicznego, bo to nie ma sensu, kazda z Was wie co się wtedy czuje
                i ile łez się wylewa!

                Kilka dni temu otrzymałam wynik pooperacyjny Linia cięcia czysta z
                limitem chirurgicznym 1 cm (wiecie ze to bardzo dożo) i usłyszałam
                od mojego lekarza słowa "gratuluję jest pani zdrową
                kobietą "poryczałam się w gabinecie... nerwy mi pościły ....Dostałam
                w prezencie drugie życie, tak się czuję od kilku dni.
                Ledwo z tego wyszłam a juz jestem pełna obaw ,czy to moze jeszcze
                kiedys powrócic ????? moj lekarz nie jest w stanie odp. mi na to
                pytanie , mam tylko kontrolowac cytologię co pół roku i tyle ......
                Boję się !!!!!! wiem ze kazde czekanie na wynik cytologiczny to
                będzie koszmar !
                • maseja Re: Rak szyjki macicy 24.11.08, 19:33
                  chciałam się przywitac,jestem dzisiaj po raz pierwszy. u mojej mamy
                  również padła ta sama diagnoza. stadium bardzo zaawansowane bo
                  3b,leczenie radykalne rozpoczete koniec sierpnia,w sumie podane 5
                  chemii,28 radiologii i 2xbrachy. leczenie bardzo podobne jak u mamy
                  nangi. jest bardzo słaba i te niepokojące bóle. wierzę, że bedzie
                  dobrze bo musi byc dobrze. walczymy i walczyc będziemy.
                  • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 25.11.08, 10:42
                    Witam. będę trzymać kciuki żeby się udało. Cały czas mam taką nadzieję, skoro
                    lekarze zdecydowali o leczeniu radykalnym. Moja mama czuje się w miarę dobrze,
                    ostatnio skarżyła się na bóle brzucha, ale niestety diety nie stosuje, za co
                    dostała opr od lekarki. Moja mama zniosła leczenie bardzo dobrze, chociaż dużo
                    spała, i teraz też, ale po takim leczeniu trzeba im dać czas żeby doszły do
                    siebie.Trochę miała zaniżone erytrocyty w morfologii, ale myślę że dojdzie do
                    siebie. Wizyty kontrolne mamy co trzy miesiące, ostatnio zrobiono usg i nic
                    niepokojącego nie widać. Oczywiście chciałabym żeby robiono więcej badań, może
                    dokładniejsze, ale z tego co czytam to chyba standart. Bardzo serdecznie Was
                    pozdrawiam.
                    • maseja Re: Rak szyjki macicy 25.11.08, 21:04
                      Witam serdecznie. Moja mama połowe leczenia zniosła dobrze,gorzej z
                      drugą. jesteśmy półtora misiąca po leczeniu. tydzień temu była
                      pierwsza kontrola i lekarz stwierdził,że jest poprawa,byle tak
                      dalej, ale niepokoją nas bóle brzucha,krzyza i nóg. zalecona
                      kontrola w lutym, ale poprosiłam panią ordynator o powtórne badania
                      i uderzamy 11 grudnia.Będe prosic o bardziej rozszerzone badania. u
                      nas wyszło sporo komplikacji,zapalenie pochwy, zwapniały jajnik i
                      coś z nerką, ale o tym lekarze nic nie mówią. Diete mama utrzymuje.
                      Ciagle jest na środkach przeciwbólowych. mam nadzieje, ze to skutki
                      uboczne leczenia.Jest ciagle bardzo słaba. Zdaje sobie sprawę, że to
                      agresywne leczenie i trzeba dużo czasu, aby dojś do siebie. Wierzę,
                      że sie uda naszyn mamą wyjśc z tego. Pozdrawiam cieplutko
                      • ulalu Re: Rak szyjki macicy 29.01.09, 21:13
                        Witajcie kochane kobitki!
                        Myślę że mogłabym być Waszą Mamą.
                        Mam 53 lata , dwoje dzieci i troje wnucząt.Byłam tak bardzo
                        szczęśliwą osobą że zapomniałam o chorobach panujących na tym
                        świecie.Dokładnie 1,5 roku temu po cytologii(którą wykonywałam
                        raz na rok)dowiedziałam się że zaatakował mnie rak szyjki macicy.
                        Tak bardzo poraźiła mnie wiadomość,wyłączona zostałam z życia.
                        Chodziłam na badania na Wawelską jak dziecko we mgle.
                        Pierwsza operacja, była szczątkowo-oszczędzającą.Amputacja
                        szyjki mac.Czułam się całkiem dobrze.Po miesiącu dostałam
                        krwotok,wylądowałam na Wawelskiej.Tu podjęto decyzję zabiegu tzw.
                        wartchaima.Tzn.usunięcie szyjki,całej macicy,jajników, przydat.,
                        oraz węzły chłonne .Było to dla mnie ogromnym przeżyciem,cierpieniem.
                        Tylko wiara w Boga dawała mi checi do życia.Po 10 dniach wyszłam do
                        domu.PO 3 tygodniach pojechałam na Wawelską po wyniki histop.
                        Lekarze jednogłośnie z wielką radością oznajmili mi:
                        Raka nie ma.A przecież był w pierwszych wycinkach.
                        Jak to możliwe? zastanawiali się.To wiara panią uleczyła.
                        Tak było to powiedziane.
                        PAn Ordynator podziękował mi za wizyty na Wawelskiej.
                        Chodzę jak do tej pory tylko do lek. rodzinnego z drobnym
                        przeźiębieniem.Czuję się znakomicie,dane mi jest cieszyc się
                        moją kochana rodziną.Wydarzenie które nas doświadczyło,niesamowicie
                        nas zwiazało.A i ja widzę życie inaczej.Wszystko co robię,robię z
                        miłości do ludzi.Pdsumuję:jestem zdecydowanie lepszym człowiekiem.
                        A na marginesie-jestem pielęgniarką.
                        Pozdrawiam Was Moje Kochane Dziewczynki.




                      • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 29.01.09, 21:52
                        Witam po długim czasie. Z mamą chyba nie jest dobrze:(, strasznie ją bolą plecy
                        i nogi. Z badań wynika ze wszystko powinno być w porządku, a ból pozostaje, cały
                        czas jest na lekach przeciwbólowych. Teraz dostała skierowanie do neurologa, bo
                        być może to uszkodzone nerwy- przez radioterapię. Już nie wiem co robić, czy to
                        mogą być skutki uboczne leczenia? Pozdrawiam wszytkich ciepło.
                        • maseja Re: Rak szyjki macicy 04.02.09, 22:19
                          witam serdecznie. Nanga sytuacja naszych mam była wręcz identyczna
                          na początku. U mojej mamusi pojawiły się wcześniej komplikacje.
                          Mocne bóle nóg,pośladków, pleców, brzucha. Pewnej nocy mama przeżyła
                          koszmar, wymioty i bardzo silny ból brzucha. Rano gdy przyjechałam
                          do mamy zobaczyłam, że ma mocno wzdęty brzuch. i zaczęło się. Walka
                          o przyjęcie do szpitala, badania, choć na kontroli byłyśmy dwa
                          tygonie przed i niby wszystko w porzadku. Okozało się, że jest
                          niedrożność jelita. Przygotowanie do operacji, operacja ratujaca
                          życie,wyloniona stomia. Świeta i wigilia na OIOM, tragedia. Teraz
                          mama powoli dochodzi do siebie. Zaopatrzyłam sie w zioła od Ojca
                          Grande z Legnicy i powoli odczuwamy rezultaty. Nanga obserwuj mamę,
                          niedrożność jest bardzo niebezpieczna. Życze dużo sił i zdrowia...
                          • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 15.02.09, 16:09
                            Ostatnio rentgen miednicy- nic nie wykazał, i teraz czekamy na rezonans- po
                            wizycie u neurologa. Podobno ma wykazać czy są przerzuty. Ja cały czas mam
                            nadzieję że nie, ale mama czuje się coraz gorzej. Nie działają żadne środki
                            przeciwbólowe, jak już to na krótko. Brała ketonal, naproxen, teraz dostała
                            tramal, mówi że pomaga ale nie na długo. Nie wiem co robić, dziś jeszcze mówi że
                            spuchły jej kostki:((( Mama ma wyjechać za tydzień do siostry- do UK,na miesiąc,
                            nie widziala wnuków dość długo i mamy nadzieję ze to poprawi chociaż jej stan
                            psychiczny.myślicie że to dobry pomysł? Już nie wiem co robić.
    • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 23.02.09, 21:24
      Jutro rezonans, cieszę się że szybko, ale też się boję wyniku.:((
      spuchnięte stopy- to podobno wynik uszkodzeń naczyń limfatycznych.
      A w środę mama wylatuje na miesiąc, mam tylko nadzieję że będę mogła jej
      przekazać dobre wiadomości.
        • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 27.02.09, 14:19
          I nic z tego:(( mama nie da rady leżeć płasko przez 20 minut:( Dziś udało mi się
          zapisać ją na koniec marca, spróbujemy ze znieczuleniem.
          A tak na marginesie, gdyby ktoś potrzebował w miarę szybko rezonans to w
          Poznaniu w klinice medpolonia są krotkie terminy.
          Pozdrawiam.
            • skotka Re: Rak szyjki macicy 25.03.09, 11:16
              Witam maseja,czekałam aż ktoś się odezwie wiem co przeżywasz,mnie
              spotkało to samo znaczy się moją mame,ma zaawansowanego raka z
              jakimś naciekem przymacicza i coś koło odbytnicy inne wyniki ma
              dosyć dobre miała w zeszłym tygodniu jedną brachyterapie ipo tym
              miało być zakfalikowanie do operacji, stwierdzili że się nie
              kfalifikuje na stan zaawansowania.Teraz zalecili tzw.lampy ma być
              ich ok.24.Nie wiem co dalej robić jestem tak roztrzęsiona, i czy te
              lampy pomogą,i zaznaczam że chyba będziemy wozić mame co dziennie po
              80km.do Bydgoszczy.Lekarz powiedział im szybciej tym lepiej,ale czy
              da rade,i czy są jakieś szanse.Prosze was wszystkich bardzo opiszcie
              Mi coś na ten temat.Pozdrawiam was wszystkich
              • maseja Re: Rak szyjki macicy 25.03.09, 12:51
                Witaj Skotka. Przykro mi,ze trafiłaś na to forum. U mojej mamy
                podobna sytuacja, najpierw diagnoza rsm IIIB póżniej modlitwa o
                leczenie radykalne. Mama miała lampy i chemie bez operacjii. Skotka
                jedno co Ci mogę podpowiedzieć to przygotowanie mamy do lamp pod
                względem diety, moja mamusia jej przestrzegała, ale chyda zabrakło
                nam szczęścia. Pod koniec leczenia pojawiły się znowu bóle to było
                kolo wrzesnia 2008, nic z tym nie robili,zalecili walkę z bólem.
                Grudzień wystąpiła niedrożność jelit i operacja ratująca życie
                [wyłonienie stomii} znowu ból, cierpienie.Niedawno u mamy zrobiła
                się przetoka i też z tym nic nie robia. Za trzy miesiące do kontoli?
                Mama jest bardzo słaba, na dobrą sprawe leży w łózku od
                października. Tylko toaleta i kąpiel. Ale nie znaczy,że w przypadku
                Twojej mamy ma tak to wyglądać, u nas wystapiło dużo komplikacji,
                jelita są zmasakrowane radioterapią,dlatego zadbaj o diete mamy i
                dopilnuj zeby mama na lampy nie chodziła z pustym żoładkiem.
                Leczenie radykalne ma na celu wyleczyć wię musisz być dobrej myśli i
                ja wierzę, że Wam się uda. Może leczenie podobne, ale każdy organizm
                jest inny. Trzymajcie się i życzę dużo sił. W razie pytań pisz
                śmiało. Pozdrowienia
                • skotka Re: Rak szyjki macicy 25.03.09, 15:15
                  Bardzo Ci dziękuje za to co mi napisałaś,uwierz mi że się
                  popłakałam.Trzymam za was też kciuki,w myślach widze Ciebie jak się
                  opiekujesz mamą.Jestem mężatką od 7-lat,z kolei moja teściowa miała
                  operacje na raka szyjki macicy miesiąc po naszym ślubie, i do tej
                  pory było wszystko dobrze,a teraz są jakieś zmiany na wątrobie i
                  zaraz po świętach będzie operowana.Nie wiem jak ja sobie z tym
                  wszystkim poradze, do mojej mamy mam 25km.Musze się przygotować na
                  wszystko, na otuche dla tesciowej i mojej biednej mamy.Jeszcze raz
                  Ci bardzo dziękuje,musimy się trzymać razem.Pozdrawiam.
                  • maseja Re: Rak szyjki macicy 25.03.09, 16:58
                    Skotka przepraszam, ale nie zauważyłam Twojego pierwszego wpisu. To
                    mamy podobną sytacje, mieszkam 25 km od mamy i mam syna 4 lata,
                    dobrze, że perzedszkola istnieją. Jestem u mamy codziennie. Na lampy
                    też razem jeździłyśmy. Tak mi się marzy wyskoczyć z mamą na zakupy,
                    spacer. Mam nadzieję, że doczekam się tychb chwil, ale jest różnie.
                    Czasami wierzę, że bedzie lepiej, innym razem nie widzę nadzieji.
                    Moja mama jest bardzo zmęczona i zniszczona tym leczeniem, ale to
                    była jedyna szansa. Teraz staram się mamę pielęgnować, spełniać
                    każde życzenie i ograniczać do minimum dyskomfort związany ze stomią
                    i bólem. Musisz się trzymać i wspierać mamę w trudnych chwilach. Na
                    początku zaniedbałam moją rodzinke bo popadłam w taki dół, że nie
                    mogłam się wygrzebać, jestemm rozdarta na dwa domy, ale daję {tak mi
                    się wydaje} rade. Jakbys miała ochote pisz. Pozdrawiam Cię gorąco i
                    trzymam kciuki za Twoje "mamy"
                    • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 31.03.09, 21:37
                      Dziewczyny dawno nie pisałam, nie mogłam się zebrać. Tak mi strasznie przykro że
                      tyle wspaniałych kobiet musi przechodzić taką mękę:((
                      Maseja pytałaś o wyjazd- niestety mama jeszcze nie wróciła, zrobił się jej
                      zakrzep w nodze i wylądowała w szpitalu:( Strasznie się martwiłyśmy- podawali
                      jej leki, krew, sami chyba się przestraszyli i zrobili rezonans- trwało to 3
                      minuty i niestety już wiemy że mama ma przerzuty do kości. Tak wygląda
                      diagnozowanie i leczenie w wielkiej Brytanii, teraz mam żal i czuję wściekłość
                      na lekarzy u nas- można to było wcześniej wybadać, wystarczyło tylko skierowanie
                      dać na odpowiednie badanie, trochę się zainteresować, a nie traktować pacjenta
                      jak kolejny numerek. Lekarze chieliby mamę zostawić tam, ale moja siostra nie
                      będzie mogła jej odwiedzać codziennie- bo szpital by musiała zmienić, więc
                      decyzja jest że wraca, tylko jeszcze nie wiemy kiedy ją wypuszczą z tą nogą.
                      Strasznie się boję co będzie, bo jest słaba- plecy bolą ją od listopada- więc to
                      już na pewno się rozwijało. Nie wiem co będzie naprawdę, mam tylko nadzieję że
                      uda się nam bezpiecznie dolecieć do Polski.A psychycznie chyba ma dobre
                      nastawienie- w końcu odwiedziła swoje kochane wnuki. Bardzo Was proszę
                      trzymajcie kciuki. Zyczę Wam duużo zdrówka, dla Was i waszych Mam. Pozdrawiam
                      ciepło.
                      • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Rak szyjki macicy 01.04.09, 10:07
                        +Nanga, przykro mi bardzo ze to jednak przerzuty.
                        Pomyslalam, ze skoro mama jest w GB, moze, pomimo tego ze
                        zdecydowalyscie o powrocie Mamy, mozna by bylo skonsultowac przyszle
                        leczenie z tamtejszymi lekarzami, spytac, jak poprowadzono by tam
                        leczenie etc, jakie sa mozliwosci. Jesli tylko sa to ludzie otwarci
                        na dialog z pacjentem warto to wykorzystac. Wiecie, jak jest w
                        Polsce gdzie o kazda informacje trzeba sie dobijac...


                        --
                        Forum
                        dla osób z chorobą nowotworową i ich bliskich
                        Uszate serduszka czekaja
                        • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 01.04.09, 12:36
                          Tak- też myślałam że to będzie szansa dla niej, ale po pierwsze musiałaby być
                          sama w szpitalu- niestety nie zna języka i byłoby to ciężkie, dla niej, dla nas
                          też. Po drugie kosztowne- bo chyba raczej nfz nie zapłaciłby za takie leczenie,
                          ale poproszę siostrę żeby się dowiedziała jak by to wyglądało- niestety w
                          szpitalu w którym mama teraz jest nie mam onkologa, więc nie wiem czy takie
                          odpowiedzi otrzymamy. Teraz to tylko bym chciała żeby wróciła, a poruszę niebo i
                          ziemię, żeby jej pomóc. I tak sobie myślę czy przypadkiem nie zwrócić uwagi
                          lekarzom mamy żeby może jednak bardziej się przykładali do swojej pracy- tylko
                          nie wiem czy to coś pomoże. Niestety dla mnie jest tutaj ewidentna wina lekarza.:(
                          • maseja Re: Rak szyjki macicy 01.04.09, 14:04
                            Nanga bardzo mocno trzymam kciuki za Was. Bardzo mi przykro z powodu
                            przerzutów, ja obawiam sie również tego u mojej mamy. Szczerze
                            mówiąc czekałam od Ciebie na dobre wiadomości. Trzymajcie sie...
                            • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 09.04.09, 12:31
                              Dzięki. Ja też tylko przeszukując fora czekam na dobre wiadomości, niestety nie
                              ma ich za wiele. U nas też, jedyna dobra- to że udało nam się wrócić. Jeszcze
                              tyle siły miała. Wczoraj byłyśmy u lekarza- niestety powiedział że guz jest
                              bardzo duży- ta noga moze być wynikiem ucisku na żyłę. Mama dostała morfinę, i
                              zastrzyki na rozrzedzenie krwi. Teraz musimy czekać na wyniki badań z UK bo
                              lekarz nam nie przygotował, muszą dosłać.Ale niestety nie jest za ciekawie. Nie
                              wiem na co się przygotować, jeszcze ją brzuch boli w prawym boku. Nie mam już
                              sił, nawet na płacz.
                              • skotka Re: Rak szyjki macicy 09.04.09, 15:59
                                Nanga współczuje ci u mojej mamy jest podobnie na rezonansie wyszło
                                że guz ma ok.5cm.i dochodzi do miednicy małej i operacji nie chcą
                                robić,poniewasz mogą uszkodzić kończyne dolną,a nawet może grozić
                                amputacją.Jest po jednej brachyterapi,i nic to nie dało, teraz będą
                                jak narazie lampy na które będe mame woziła co dziennie po 80km,bo
                                na łóżko trzeba czekać przeszło miesiąc musimy dać rade.jak narazie
                                czuje się bardzo dobrze.Życze Wam wszystkim wszystkiego
                                dobrego,Zdrowych i Wesołych Świąt Wielkanocnych.Trzymajmy Się.
                                • magda0 Re: Rak szyjki macicy 23.04.09, 15:12
                                  Kochani mam podejrzenie CIN robilam wycinek czekam na wynik i dalej
                                  nie wiem co jesli wyjdzie CIN II czy III to co powinnam zrobic? Moze
                                  macie dobrego lekarza onkologa do polecenia w warszawie, gdzie
                                  najlepiej operuja szyjki czy lepsze wymrazanie, oj mam duzo pytan
                                  i ... pozdrawiam, magda
                                  • skotka Re: Rak szyjki macicy 23.04.09, 17:46
                                    Witaj musisz cierpliwie czekać,jeśli będzie przed inwazyjny będzie
                                    dobrze.Dobra jest klinika Onkologiczna w Bydgoszczy,ja jeżdże tam z
                                    moją mamą,ale mam tylko 80km.Chorzy tam przyjeżdżają z różnych stron
                                    polski,wczoraj jak byłam z mamą to rozmawiałam z kobietą z Piotrkowa
                                    Trybunalskiego.lekarze napewno sami zadecydują co będzie najlepsze
                                    dla Ciebie.Ja już troche przeszłam z mamą,operować już nie chcą
                                    tylko naświetlanie i chemoiterapia,i moja teściowa też leży w
                                    szpitalu miała operacje 7-lat temu i coś się pokazało na
                                    wątrobie.Ale Tobie życze dużo siły ,ja nie chce pisać ci jak się
                                    czuje.jak masz jakieś pytania to pisz śmiało Trzymaj się mocno Wiara
                                    czyni cuda-pamietaj.Pozdrawiam
                                    • magda0 Re: Rak szyjki macicy 27.04.09, 14:03
                                      pewnie czyni, jak 19 lat temu mialam torniel jajnika to pojechałam
                                      najpierw na wakacje a potem na operacje do szpitala, wiedzialam ze
                                      bedzie dobrze, wynik histopatologiczny odebralam po 8 latach.
                                      Pewnie b. nieodopwiedzialnie, ale intuicyjnie wiedzialam ze jest
                                      ok. wynik to potwierdzil okazalo sie ze byl to nowotwor
                                      niezlosliwy, a teraz minelo 19 lat od tamtej operacji, mam 3
                                      dzieci, meza , i wielki strach.... Do Bydgoszczy pewnie nie pojade
                                      pewnie w warszawie jest sporo miejsc gdzie mozna sie leczyc tylko
                                      trzeba poszukac, jeszcze raz podpytuje o polecenie, magda
                                      • skotka Re: Rak szyjki macicy 27.04.09, 15:01
                                        Witam,u mojej mamy zaczeły się badania takie jak;kolokoskopia
                                        oceniali jak jest zaawansowane,póżniej podstawowe badania,następnie
                                        rezonans komputerowy na którym widać wszystkie przerzuty na cały
                                        organizm według tych badań stwierdzą jaki jest stopień-tak mi się
                                        wydaje,bo np.po tym rez.wiem jakiej wielkości mama ma guza i jest
                                        zaawansowany.A tydzień temu zrobili przygotowanie do lamp,mianowicie
                                        tomograf komputerowy i zaznaczyli na brzuchu tzw.tatuaże miejsca
                                        gdzie bedą lampy.Trzymajmy Się;Pozdrawiam
                                        • mariola19761 Re: Rak szyjki macicy 01.05.09, 15:53
                                          Magda spokojnie CIN I czy nawet CIN III to nie wyrok , więc nie panikuj
                                          .....wszystko będzie dobrze napewno
                                          Ja w ubiegłym roku miałam cytologię IV wycinki wykazały CIN III (rak
                                          przedinwazyjny ) przeszłam całkowitą amputację szyjki i tyle ..... jestem zdrowa
                                          , kontrole cytologiczną i kolposkopową mam co 3 miesiące , wszystko jest w
                                          porządku ....
                                          Tobie tez zyczę zdrowia , będzie dobrze !!!!
    • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 05.05.09, 21:31
      Witam po długim czasie:( Niestety nie mam dobrych wiadomości, z mamą coraz
      gorzej, ma spuchnięte obie nogi, nie wychodzi z domu prawie wogóle- chyba że do
      lekarza, dziś spuchł jej teź brzuch, ma coraz gorsze wyniki morfologii, już raz
      miała podawaną krew, co dwa tygodnie badamy hemoglobinę- właśnie jutro jedziemy
      do szpitala na podanie krwi znów. Dostaje zastrzyki przeciwzakrzepowe i
      furosemid, ale to nic nie pomaga, Tak wygląda jakby ta opuchlizna
      postępowała,Wiem że nie jest wesoło- może napiszecie jak jej pomóc z tymi
      nogami, ewentualnie co jeszcze mogę zrobić, jak pomóc?? Błagam pomóżcie....
      • maseja Re: Rak szyjki macicy 06.05.09, 19:42
        Nanga bardzo mi przykro, moja mamunia odeszła 26 kwietnia, u nas nie
        było problemów z nerkami, bo ta opuchlizna to chyba nerki tak? Nie
        potrafie Ci pomóc. Wnioskuje tylko tyle, że radykalne leczenie
        wyniszczyło moją mamę i przyspieszyło jej odejście i ból. A teraz
        pozostała mi pustka i tęsknota nie do opisania. Mamunia i ja
        miałyśmy wielkie nadzieje a teraz .... Kocham Cie Moja najdroższa
        mamuniu, byłaś bardzo dzielna i zawsze będziesz w moim secu. Nanga
        życzę Ci i Twojej mamie dużo dużo sił
        • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 06.05.09, 21:42
          Bardzo mi przykro, nie wiedziałam:( Właśniee zpstawiłam mamę w szpitalu i pani
          doktor nie zostawiła mi już nadziei, to paskudztwo rośnie i uciska moczowody,
          naczynia krwionośne, nie wiem co robić.... Chyba zbliża sie koniec, nas też
          czeka pożegnanie, srasznie się boję tego co będzie...
            • edyta44-0 Re: Rak szyjki macicy 08.05.09, 07:49
              Witam.Moja mama dowiedziała się że ma raka szyjki macicy 18.03.2009
              gr.II b , 01.05.2009 ma już gr.III B jest po naswietlaniach ( 5
              razy) ale to się nie zatrzymuje zalane są moczowody jest zrobiona
              stomia, jaka jest nadzieja....?
              • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 09.05.09, 11:52
                Bardzo mi przykro:(
                Widać rak postępuje bardzo szybko, ja trzymam się wersji że nadzieja jest do
                końca. Moja mama ma wodonercze, rak blokuje jej odpływ moczu z nerek, nie wiem
                co dalej może sie zdarzyć,może byś mi napisała jak to wygląda z tą stomią, jak
                można pomóc? Pozdrawiam ciepło, trzymajcie się.
                • edyta44-0 Re: Rak szyjki macicy 09.05.09, 12:31
                  Witam.Moja mama ma obustronne wodonercze, nacieki na moczowody i
                  pęcherz-doszło do zatrucia organizmu moczem i została przewieziona
                  do szpitala na urologie gdzie wprowadzono do nerki rurkę
                  odprowadzającą mocz, objawy były takie że cała była spuchnięta i
                  wymiotowała a na koniec problemy z oddawaniem moczu.Koniecznie twoja
                  mama musi się znależć na urologii.Pozdrawiam i trzymam kciuki
                • skotka Re: Rak szyjki macicy 11.05.09, 16:45
                  Witam moja mama ma raka,stopień IVA.Jestem załamana,ale walcze jak
                  się da,jest leczona paliatywnie, guz dochodzi do miednicy i do
                  odbytnicy.Ma 25 lamp,w tej chwili jest po ośmiu lampach,i jest
                  okazem zdrowia miała mieć chemie,ale lekarz zdecydował że jeszcze
                  nie dopiero po lampach,bo za duże przesilenie organizmu,lampy i
                  chemia naraz.Wieże mocno że troche się uda.Wiara czyni
                  cuda.Pozdrawiam wszystkich mocno.
                • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 18.05.09, 22:00
                  Na temat wodonercza już wiem- na razie dali mamie spokój- mamy badać kreatyninę
                  we krwi- i zgłosić się do poradni urologicznej. Zrobiliśmy rezonans- wyszły
                  bardzo duże przerzuty w kręgosłupie i złamania patologiczne, lekarze onkolodzy
                  już nie będą jej leczyć, nawet paliatywnie:( Nie wiem co robić, ostanio dużo
                  śpi, ma zaparcie- i się mi nie przyznała, chciałam zrobić wlewkę, ale ona nie
                  chce, piła syrop lactulosum i coś się ruszyło, ale nie do końca, nie wiem czy
                  jej nie zaszkodzę teraz tą wlewką?? Pomóżcie
                  poza tym chyba poszukam jednak innego onkologa żeby obejrzał ten wynik. Ostatnio
                  dużo śpi, nie chce jeść, dziś np zjadła tylko pół banana. Co mam robić?? Lekarz
                  z hospicjum przyjedzie dopiero we czwartek, i wtedy będą pewnie wyniki krwi.
                  • ulaw2 Re: Rak szyjki macicy 22.05.09, 10:23
                    Kochana, przed Tobą najtrudniejsze dni.
                    Przykro mi to pisać ale przychodzi taki moment ze lekarze niestety
                    nic juz nie mogą zrobić.Mama powoli zaczyna odchodzić.Tak samo
                    wyglądało to u mojej. Musisz się z tym pogodzić choć będzie ciężko.
                    Jak możesz jej pomóc? Zadbaj o dobre leczenie przeciwbólowe,czy Mama
                    coś bierze?. Może jest niski poziom hemoglobiny, trzeba będzie podać
                    krew.
                    Co do tych zaparć to niestety trudna sprawa, moja Mama też je miała
                    z powodu morfiny.Do czasu, później zaczęły się biegunki.
                    Z jedzeniem był ten sam problem.Kiedy już nic nie chciała jeść
                    gotowałam takie kaszki dla dzieci na wodzie.
                    Wiesz moja Mama przyjmowała też w tabletkach a później w zastrzykach
                    steryd Dexsamethason, przepisał lekarz, czuła się po nim lepiej,
                    dodawał jej sił, mogła coś zjeść.Spytaj lekarza z hospicjum.
                    Trzymaj się mocno kochana, teraz jesteś jej najbardziej potrzebna.
                    Jeśli masz jakieś pytania to pisz.
                    Pozdrawiam. Ula.
                    • edyta44-0 Re: Rak szyjki macicy 23.05.09, 20:06
                      Witam.Moja mama przez ostatnie 2 tyg. czuła się dobrze ( jest po
                      naświetlaniach 5 razy ), wróciło wszystko do dawnego rytmu-
                      gotowanie,nawet drobne zakupy, ale zaczynaja powoli wracać
                      dolegliwości ,bóle w prawym boku i co najgorsze parcie na odbyt!!!
                      jedynie to co jest zadowalające to fakt że mama ma apetyt i
                      przestrzega diety. Strasznie się boję że ból wróci jeszcze
                      silniejszy niż przed radioterapją a czytałam wlasnie że tak jest, a
                      wizyta kontrolna dopiero 16,06,2009 najgorsze jest to że leczenie
                      jest chyba paliatywne mimo że jest gr. III A ,sama nie wiem co
                      robić :-( Pozdrawiam
                        • kwiatek2210 Re: Rak szyjki macicy 25.05.09, 20:37
                          witajcie, tez jestem tu nowa, choc problem jak w tytule. moja matula
                          od ponad miesiaca jest zdiagnozowana z rakiem szyjki
                          plaskonablonkowy nierogowaciejacy IIIb ad IV vertens. poki co
                          jeszcze jakos bardzo ja nie boli, a moze udaje, ze ja nie boli... po
                          miesiacu czekania przyjeto ja do kliniki w Gliwicach, gdzie czeka na
                          decyzje o leczeniu - lampy i ile. sama mysi, ze pewnie juz jej nie
                          beda leczyc mimo wszelkich pocieszan i potrzasan nia, zeby byla
                          twarda, ze bedzie dobrze, niech sie trzyma. czasem mam wrazenie, ze
                          to kupa frazesow o optymistycznym myslaniu, a w sumie moze tot teraz
                          jedyna bron przeciw depresji i lekom. wlasnie dzis wykryto na USG,
                          ze ma cos w lewej pachwinie, cos co tam byc nie powinno, wielkosci
                          1cm11 i ze pewnie, jesli badanie ginekologiczne nic nie wykarze,
                          bedzie biopsja. a ja mam nadzieje, ze te lampy powstrzymaja potwora,
                          choc na troche, choc na jakies wspolne szalone wakacje, na jakies
                          kilka chwil, kiedy spelnimy razem nasze najwazniejsze
                          marzenia...coz, Niebieski Szefie wspomnija na nas tu maluczkich -
                          orzeciez to lwasnie mamy zasluguja na dluga i pogodna starosc...
                          • ala1979 Re: Rak szyjki macicy 03.06.09, 23:21
                            witam
                            u mojej mamy stwierdzono raka szyjki macicy "narazie na dzien dzisiejszy to jest
                            3b" tak mówiła pani doktor 2 tygodnie temu.Mama miała zrobic jeszcze badania nie
                            wiem jak sie nazywało to pierwsze badanie ale wyszło ze jelito grube i odbyt ma
                            czysty a po tk wyszło ze ma guza wielkosc 68 mm i nacieka na pochwe i na węzły
                            chłonne na 13-14 mm nerki, pecherz maczowy ma czysty bez zadnych zmian tez nie
                            pisze nic o miednicy tylko ze ma jakis torbiel wodny wielkosci 14 mm na
                            wątrobie. Bardzo sie boimy bo z tego co tu piszecie wszystkie to to stadium
                            chorby jest praktycznie bez szans.Jutro jedzie do poradni onkologicznej z
                            wszystkimi wynikami i dalej to juz pani doktor bedzie decydowała.Ostatnio
                            powiedziała ze najprawdopodobniej bedzie miała naswietlania przez 7 tygodni i
                            raz w tygodniu chemie.Bardzo sie boje nie moge myslec co to bedzie jutro czy
                            moze cos lepszego czy wyrok.:(((
                            • ala1979 Re: Rak szyjki macicy 04.06.09, 11:44
                              to znowu ja:((((
                              nie mam niestety dobrych wiadomosci!!!
                              dzis mama była u lekarki ze wszystkimi wynikami i to juz jest koniec ma 4
                              stopien raka szyjki macicy kazała jej jeszcze zrobic jakies badania ale
                              powiedziała ze jest tragicznie, ona biedna nic nie wie co sie z nia dzieje mysli
                              ze jeszcze to jakos bedzie ma cały czas nadzieje a my z siostra widzimy ze z
                              kazdym dniem jest coraz gorzej jest coraz słabsza bardzo juz ja boli. Nie wiem
                              co robic!!!!!
                              • kwiatek2210 Re: Rak szyjki macicy 05.06.09, 12:10
                                alu, trzymaj sie, tka pooristu lekarze rak nie opuszcza, na pewno
                                zaleca lampy dla zatrzymania potwora, moze nie bedzie ich az przez
                                7 tygodjni, ale krotka seria jak u mojej mamy. jest po pieciu
                                lampach i dzis ma sie dowiedziec czy podadza jej chemia. pani ktora
                                lezyla obok mamy z bardzo zaawansowanym rakiem pochwy, stadium IV,
                                ktore miala silne bole i znikala w oczach po lampach, podniosla sie
                                po chemii, wrocil jej apetyt, blade ale zawsze rumience i pojechala
                                szczesliwa do domu. moze udalo sie go zatrzymac? liczymy, ze u mojej
                                i twojej matuli bedzie tak samo. gdzie leczy sie mama?moze zapytasz
                                lekarke o leczenie paliatywne? nie poddawaj sie, nie pozwol mmaie
                                sie poddac i slabnac - niech sie dobrze odzywia, mimo ze nie ma
                                ochoty, to przede wszystkim, niech na dlugo nie zostaje sama z mysl
                                o raku, to tez jest niebezpieczne. sciskam cie monciutko, uda sie
                                wam, jak nie na nastepne 20 lat, to na piekny rok, moze 3 lata
                                cieszenia sie zyciem i soba wspolnie. walcz, wierze w ciebie!!!!!
                                • ala1979 Re: Rak szyjki macicy 05.06.09, 19:54
                                  Ja wiem że trzeba się jakoś trzymac ale tak ciężko tak strasznie cięzko.Na razie
                                  robi jeszcze wszystkie badania bo sie okazuje że jak już idzie z wynikami to
                                  zawsze czegos brakuje to już ciągnie sie tak trzy tygodnie.Jutro jedziemy do
                                  lekarki która pracuje w klinice w gliwicach i boje sie strasznie ze lekarka jej
                                  powie ze nie ma to wszystko sensu jak mama ma nadzieje że ona ją skieruje od
                                  razu do gliwic bo póki co leczy sie (jezeli to można nazwac leczeniem) w poradni
                                  onkologicznej w Bielsku-Białej.Ale juz przygotowywuje się do tego że umrze a ona
                                  ma dopiero 51 lat jeszcze mogła by z nami troche pozyc a najbardziej sie boje
                                  tego cierpienia i bólu który juz przezywa i który jej jeszcze przyjdzie
                                  zniesc.Nie wiem co robic czuje sie taka bezradna najchetniej to bym wyrwała jej
                                  tego guza jestem taka zła, wsciekła!!!! narazie nie moga jej zrobic lamp
                                  poniewaz nie ma zrobionego jeszcze jednego waznego badania i boja sie ze bod
                                  lamp moze jej powypalac dziury w jelicie grubym i moze od tego umrzec.Najgorsze
                                  jest to czekanie co dalej??????
                                  • edzia400 Re: Rak szyjki macicy 06.06.09, 12:42
                                    niedawno odeszła moja mama miała raka jajnika jest mi bardzo cieżko i jak jedna
                                    z was niepamietam która napisała ze bliżej jej do osób które choruja niż do tych
                                    zdrowych u mnie jest ten sam problem. Moja bliska koleżanka (ma 34 lata) również
                                    przyjazniła sie z moja mama choruje na raka szyjki macicy ostatnio ma straszne
                                    stany depresyjne kiedy tylko zadzwoni telefon biegne do niej żeby ja wesprzeć
                                    Ona nie chce ze mna rozmawiać o chorobie wiec ja to szanuje tyle co sie
                                    dowiedziałam ostatnio że ma stopień IIIb wiem ze miała lampy dopochwowe ile nie
                                    wiem przeczytałam wszystkie wasze posty kurcze i nie wiem czy czegoś nie
                                    ominełam ale nie ma wzmianki o przezutach w miejsca gdzie ona je ma wykryto
                                    jej jakies zmiany na watrobie niby to od naswietlań tak powiedział lekarz ale
                                    na ostatniej wizycie powiedział ze ma coś na jajnikach wiec przepisał zastrzyki
                                    gentomecynę i kurcze ten drugi zapomniałam ale wiem ze na litere b jest
                                    strasznie bolesny i oleisty maja one na celu wysuszyc to cos na jajniku ale
                                    po nim dostała uczulenia zapalenie slinianek. tk nie bardzo chca jej robić bo ma
                                    uczulenie na kontrast ( opuchlizna całego ciała plamy klopoty z oddychaniem)
                                    lekarz stwierdził ze jesli te zastrzyki nie wysusza guza bedzie musiała miec
                                    operacje to wszystko mnie dziwi przecież jak opisujecie tutaj walke z waszymi
                                    mamami to wyglada to całkiem inaczej niz u niej. o żadnej chemi nie ma wzmianki
                                    nic ja sama nie wiem co o tym mysleć. Wiem że nic ja nie boli ma siłe werwe tak
                                    jakby była osoba całkowicie zdrową, nie przyjmuje żadnych leków przeciwbólowych.
                                    Może kiedy bede u niej uda mi sie zerknąc w wyniki i karte od lekarza chodz
                                    wiem że ona chce uciec od choroby i zachowywać sie jakby jej nie było nie chce
                                    poprostu o niej rozmawiać. Mojej mamy leczenie przebiegało całkiem inaczej wieć
                                    nie mam sie na czym wzorować pomożcie i powiedzcie co o tym myslicie
                                    --
                                    Dla mnie to nic. Nowe milenium, nowy wiek czy nowy rok. Dla mnie to jeszcze
                                    kolejny dzień, kolejna noc. Słońce, księżyc, gwiazdy pozostaną te same. ~Dalajlama
                                    • kwiatek2210 Re: Rak szyjki macicy 08.06.09, 07:15
                                      wiem, ze latwo sie mowi, ciezej wprowadzic w czyn, ale raka nie da
                                      ise pokonac obojetnoscia. najwazniejsze w chorobie mojej mamy bylo
                                      zaakceptowac walke z rakiem, nigdy nie bala sie nazywac swej
                                      choroby, nikt w domu nie stara sie uzywac suplementow dla nazwy rak.
                                      czasem tlyko mama powtarza, ze pokona tego gada i walczy. moze uda
                                      ci sie namowic kolezanke na rozmowe z terapeuta, moze latwiej jej
                                      bedzie porozmawiac z kims "neutralnym" niz bliskim - poczucie, ze
                                      sie obarcza problemem innych jest trudne do zniesienia, jeszcze
                                      gorsze jest pewnie wrazenie, ze ludzie przygladaja nam sie z
                                      litoscia, bo jestesmy chorzy. pewnie dlatego ucieka od rozmowy, moze
                                      boi sie przyznac, ze rak jest smiertelny i ciezko jej z tym walczyc.
                                      ja wiem jedno - jak najwiecej informacji o wrogu wzmaga nasz opor,
                                      bo wiemy co jesc, jak myslec, jak opierac sie na innych, o co pytac
                                      lekarza by domagac sie swych praw. lekarze sa obojetni wobec
                                      obojetnosci pacjentow - moje wrazenie. sprobuj ja wybadac, a moze
                                      niech przyjedzie nas odwiedzic? moze jesli poczyta o przypadkach
                                      innych osob bardziej sie otworzy? tutaj oprocz smutnych historii sa
                                      rowniez te, ktore koncza sie pozytywnie. i jeszcze jedno - rak
                                      szyjki macicy to niestety oznacza czesto dla kobiet niewiernosc ich
                                      mezczyzn - 20 lat w zwiazku z jednym partnerem i nagle obecnosc
                                      wirusa i rak i poczucie, ze za glupote facetow kobieta umiera w
                                      cierpieniu. to tez jest nielatwe do zniesienia w przypadku raka
                                      szyjki. generlanie strasznie tego duzo nie tylko dla ciala ale i
                                      duszy. pogadaj z nia. zycze powodzenia i odwagi twej przyjaciolce!
                                      • ala1979 Re: Rak szyjki macicy 08.06.09, 18:02
                                        Kwiatek jak ja ci zazdroszcze tego optymizmu.Chciałabym wierzyc że wszystko
                                        bedzie dobrze i czasami wierze ale później przychodzi chwila zadumy i głupia
                                        myśl na ile osób my stype zrobimy.Mój mąż się ze mną kłóci że nie mogę tak
                                        myślec przecież to tak jakbym ją już skazała na śmierc a ja staram sie wierzyc
                                        że będzie z nami jeszcze pare lat.Lekarze to znieczulica okazało się że mamę
                                        powinni byli przyjąc natychmiast do szpitala onkologicznego Bielsku-Białej i tam
                                        jej zrobic wszystkie potrzebne badania i zacząc szybko jakos reagowac tak
                                        powiedziała mamie pani doktor która pracuje w klinice w Bytomiu i mama jedzie
                                        już 16 czerwca zrobic reszte potrzebnych badan i mamy nadzieje ze do Gliwic bo
                                        jeżeli nie to to będzie znaczyc koniec.Lekarka w bielsku powiedziała mamie że
                                        nie nadaje sie już do operacji a pani doktor z bytomia stwierdziła że teraz nie
                                        wie czy pierwsze zastosują chemie i operacje czy na odwrót.To teraz nie wiem kto
                                        ma racje.Boję się bardzo że mamusia bedzie tam sama bo dośc daleko mieszkamy i
                                        że bedzie cierpiec, ale z drugiej strony myślę że lepiej jak tam jedzie i ŻE COŚ
                                        NARESZCIE SIĘ RUSZY niż bielsko i kolejne badania i kolejne przeswietlenia i
                                        dalej nic nie robią
                                        BOŻE POMÓŻ NAM I WSZYSTKIM KTÓRZY ZMAGAJĄ SIĘ Z TYM CIERPIENIEM.
                                        • ala1979 Re: Rak szyjki macicy 08.06.09, 19:50
                                          dziewczyny teraz przed chwilą przeczytałam o jakis wlewkach z czarnej kawy i że
                                          niby pomagają przy raku szyjki macicy zaawansowanym nie operacyjnym.Ze jakiejs
                                          tam babce robili i miała dwie masy guzowe które zaczeły sie zmniejszac.
                                          Ja wiem że to głupie ale co wy o tym myślicie?
                                          • ala1979 Re: Rak szyjki macicy 08.06.09, 20:50
                                            to znowu ja
                                            zwariuje nie mogę przestac o tym myślec że moja mama jest tak bardzo chora
                                            dlaczego ona
                                            ma 51 lat i co teraz jeszcze mogła by sobie pożyc z 20 latek a tu co najgorsze
                                            to jest to że dzis usłyszałam od mamy jak ją jej kuzynka obgadała że jak się nie
                                            chodzi po lekarzach to tak się dzieje,że jakby chodziła tak jak ona chodzi to by
                                            jej nic nie było, myślałam że mi serce pęknie.Ona tak już cierpi boimy z siostrą
                                            co będzie za jakiś czas.
                                            Powiedzcie mi czy przy 4 jest jeszcze możliwe jakies życie.To jest najgorszy
                                            czas w moim życiu ile bym dała żeby go cofnąc boję się że jak już pójdzie do
                                            tego bytomia to że już do nas nie wróci.
                                            • kwiatek2210 Re: Rak szyjki macicy 09.06.09, 07:01
                                              alu kochana, nie ma mi czego zazdroscic, nie jestem optmyistyczna
                                              tak bardzo jakbym chciala, do tego mieszkam ponad 1000km od moich
                                              rodzicow, a telefonicznie trudno miec dobry oglad na sytuacje. ale
                                              duzo rozmawiam z mama, nie ukrywamy, ze rak to cos strasznego, ze
                                              leczenie jest ciezkie (moja mama miala wlasnie dwie chemie i od 3
                                              dni jedyne co jej organizm przyjal to herbata z cukrem i cytryna,
                                              nawet mycie zebow powoduje torsje i wymioty), ze bedzie na pewno
                                              trudno, czesem dopada mnie naprawde dol i mam wrazenie, ze
                                              najgorszego nie przezyje - zyleta i koniec, ale to na moj wlasny
                                              uzytek. bo trzeba wspierac mamy, nie mozna sie rozczulac nad soba,
                                              trzeba nad mama sie trzasc! co do 4 stadium to zalezy od lekarzy -
                                              moja matula wlasnie wrocila z gliwic, nastepna wizyta na 26 czerwca,
                                              kolejna chemia, wiec do tego czasu trzeba bedzie jakos dopilnowac
                                              wagi, zeby miala dobra morfologie i samopoczucie. bardzo wazna jest
                                              dieta - musisz dbac o mamy wage, bo w szpitalu pozniej jest docs
                                              ciezko, musi byc zapas energii na smutne godziny lezenia w lozku z
                                              ciezkimi myslami. postarja se ja czyms zajac, moze szczerze
                                              pogadajcie, moja mama juz zaplanowala swoja stype (powiedzialam jej,
                                              ze lepij by sie tym zajela za jakies 20 lat, bo ja do tego czasu
                                              wszystko zapomne, wiec szkoda czasu tracic, ale jesli chce o tym
                                              pogadac no to ok. zazyczyla sobie rekawiczki na przyklad, hmmm). to
                                              wazne, byc szczerym i sie nie bac, strach tez zabija. alu, ja cie
                                              bardzo wspieram, tym samym wspieram siebie. przed nami wyboista
                                              droga, ale ona tak nagle ksonczyc sie nie moze, zaufaj mi. no to
                                              wsawaj, idziemy reka w reke, do przodu ....jest zawsze troche slonca
                                              gdzies na horyzoncie
                                            • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Rak szyjki macicy 09.06.09, 14:54
                                              Ala, pomijajac ze kuzynka ma wyjatkowy brak empatii to na dodatek
                                              mija sie z prawda. Moja Mama robila co roku wszystkie badania i
                                              cytologie i dorobila sie zaawansowanego raka szyjki.
                                              Nie wystarczy chodzic do lekarza. To jeszcze musi byc dobry lekarz.

                                              Strasznie wam wspolczuje dziewczyny i z calego serca zycze wielu sil.

                                              --
                                              Forum
                                              dla osób z chorobą nowotworową i ich bliskich
                                              Uszate serduszka czekaja
                                              • edzia400 Re: Rak szyjki macicy 09.06.09, 18:52
                                                Ala to prawda co pisze balbinka moja mama jezdziłĹa regularnie na
                                                badania i miała usg bo pojawił sie problem z macica dopiero przy
                                                operacji sie okazało co jest grane (rak jajnika z przezutami) a
                                                leczyla sie dobre 3 lata mojej mamie lekarz dawał 4 miesiace życia
                                                ale ze wzgledu na młody wiek moja mama miała wtedy 51 lat zalecił
                                                wizyte w centrum onkologi w gliwicach tam wyslano nas w pobliżu
                                                miejsce zamieszkania czyli w Rybniku mame prowadził ordynator ze
                                                swietna lekarka miała wsparcie z naszej strony i również wsparcie
                                                lekarza ktory wszystkiego jej nie mówił troche nawet oszukiwał żeby
                                                mama wychodziła w miare dobrym stanie psychicznym psycholog był przy
                                                kazdym wlewie i przez to mogłam sie cieszyc mama przez 4 lata a
                                                nie dawano jej nawet 5 % wiec sama zobacz ile robi samozaparcie i
                                                pozytywne myslenie powiem cos jeszcze gdybym trafiła tu na forum
                                                szybciej możliwe że moja mama by jeszcze żyła bo połowy tego co
                                                mogłabym zrobic nie wiedziałam nie winie sie za to bo wiem ze w
                                                ostatnich dniach mama bardzo cierpiała i nie wiem czy dała by
                                                efekty moja wiedza nie chciałabym żeby ten ból i to co ona
                                                przeżywała bylo dalsza wegetacja chodz moje marzenie jedyne jakie
                                                byo było by mama wyzdrowiała.wiedziałam że może być zle wiedziałam
                                                że może być lepiej nie pokazywałam przy niej strachu ani smutku
                                                byłam ciagle ta sama osobą jaka mama mnie zna po nocach płakałam do
                                                poduszki żeby nie słyszała kiedy dobrze sie czuła zabierałam ja w
                                                góry do kampingu do miejsca gdzie mozna wypoczac tam nabierała sił
                                                do dalszej walki. Mama zmarła 8 marca w wielki dla niej dzień
                                                urodziła sie również w wielki dzien w nowy rok i jak te dwie daty
                                                sa ważne bo z jedną swietujemy coś co sie zaczyna drugą swiętujemy
                                                osoby które sa całym światem dla innych ktore dają życie święto
                                                Kobiet i tak wielka osoba jak te daty była moja mama pomagała tym
                                                którzy nie mieli odejmujac sobie nawet ksiadz w czasie pogrzebu sie
                                                zdziwił że tyle osob uczestniczyło w jej ostatniej drodze bo tyle
                                                osób ją kochało dała przykład innym jak postepować i podczas
                                                choroby mówiła o niej przez to chyba z 30 kobiet teraz może cieszyć
                                                sie życiem zdrowym życiem mimo że tez regularnie sie badały wieć
                                                mozesz tej kuzynce powiedziec ze czasem lepiej dwa razy pomyslec co
                                                sie powie niż mówić bzdury. Teraz dla mamy musisz byc osoba która
                                                jest silna pokazać jej musisz że dasz rade wtedy i ona da rade nie
                                                wiem co bedzie na koncu ale liczy sie teraz juz . życze twojej mamie
                                                duzo zdrówka tobie duzo siły i żebyście obie daly rade
                                                --
                                                Dla mnie to nic. Nowe milenium, nowy wiek czy nowy rok. Dla mnie to
                                                jeszcze kolejny dzień, kolejna noc. Słońce, księżyc, gwiazdy
                                                pozostaną te same. ~Dalajlama
                                                • ala1979 Re: Rak szyjki macicy 09.06.09, 23:28
                                                  dzięki dziewczynki za to że jestescie takie kochane z mamą za bardzo o tym nie
                                                  gadamy wie że jest źle bardzo źle ale staramy się zachowywac normalnie tak jakby
                                                  się nic nie stało póki co to do wtorku bo wtedy jedzie już do bytomia,z siostrą
                                                  rozmawiamy na ten temat ale ja dużo czytam a ona stara się jak najmniej o tej
                                                  chorobie wiedziec.Mieszkam od mamy 2 km i jestem u niej codziennie po pare
                                                  godzin,jak z nią jestem to nie myślę o tym że jest chora ale jak tylko
                                                  przyjeżdzam do domu to od razu te głupie myśli o śmierci i wogóle.Boję się też
                                                  bardzo tego że nic z jej chorobą nie będą robic, że poprostu postawią na niej
                                                  krzyżyk.Ale dziewczyny jedno wam powiem nasza służba zdrowia jest spoko dopóki
                                                  się nie choruje a jak zachorujesz to chodzenie proszenie się tragedia, człowiek
                                                  czuje się taki obdarty z godności.Przeraża mnie to,mama jak zaczęła jeździc
                                                  doporadni to pani doktor powiedziała jej że ma zrobic kolonoskopie i od razu nam
                                                  powiedziała że jak mamy jakiegos znajomego lekarza to zeby sobie to załatwiac bo
                                                  na to badanie w bielsku czeka się pół roku,aha i jak mama bedzie miała przeżuty
                                                  w tym jelicie to nie będą jej za bardzo naświetlac bo może jej dziury powypalac
                                                  i może na naswietlaniach umrzec.Nie rozumiem tego i boję sie bardzo ale póki co
                                                  wierze że moja mama i twoja kwiatku pożyją z nami jeszcze pare lat.
                                                  • kwiatek2210 Re: Rak szyjki macicy 10.06.09, 06:52
                                                    dzieki alu, wlasnie o to chodzi, bysmy sie wzajemnie wspieraly i
                                                    wierzyly, ze sie uda wygrac naszym cudownym mammo z potworem. ja
                                                    akurat mam torche odla - jade do odmciu w przyszlym tygodniu i juz
                                                    zakasuje rekawy, zeby jakos zebrac mame do kupy. w zasadzie moze nie
                                                    jest zle, ale zawsze jak dzwonie to ona spi albo nie ma sily dluzej
                                                    porozmawiac, ma bardzo sile torsje i wymioty - boje sie, ze straci
                                                    na wadze, a to oczywiscie bylby bardzo zle. chemia jaka dostala
                                                    bazuje na cisplatynie, ale jest pomieszana jeszcze z czyms, a pani
                                                    dokrot rapewnila mame, ze trzeba gada zlapac wlasnei teraz, dlatego
                                                    leczenie jest ciezsze niz bylo przewidziane. chyba duzo pomogly
                                                    lampy, ktore spowodowaly lekkie cofniecie sie raka. trudno mi sie
                                                    tym cieszyc tak pelna geba, ale w duchu troche lzej. zreszta to
                                                    pewnie dopiero poczatek walki! alu, nagorszy okres to byl wlasnie
                                                    ten przed szpitalem - mama czekala miesiac na przyjecie do gliwic -
                                                    na skierowaniu do szpitala napisali , ze bedzie jej sprawa
                                                    rozpatrzona jak ewentualne przyjecie - mama myslala, ze ja wysla do
                                                    domu i tyle. a jednak podjeli walke, matule to tez wzmocnilo na
                                                    duchu. mimo wiec ze tobie teraz ciezko przychodzic przez te
                                                    wszystkie badania, to juz za jakis czas powinno byc lepiej. dbaj o
                                                    mame, szczegolnie o diete - powiedz jej co powinna jesc i jak. ja
                                                    mowie zawsze mamie tak - sluchaj, przeczytalam w internecie o
                                                    podobnym przypadku i pani mowila, ze dieta powinna byc takak i
                                                    siaka. ze na bole to to, ze chemie przeszla tak, a inna osoba
                                                    mowila, ze ... widze, zep omaga mamie wiedziec, ze inni choruja, ze
                                                    dziela sie spotrzezeniami i wiedza, ze sa osoby, ktore wyszly z raka
                                                    w podobnym stadium. to wazne, sprobuj w ten sposob, moze mamie zrobi
                                                    sie lzej, poki co jest pewnie sama ze swoja choroba, was tez chroni.
                                                    powodzenia, przytulaj mame ile sie da i nie daj jej zbyt dlugo sie
                                                    zamartwiac. chyba trzeba myslec, ze bedzie dobrze, takie myslenie
                                                    udziela sie innym!!! duzo sily i waszego wsparcia zycze twej mamie.
                                                    niech beda z nami jeszcze dlugo dlugo nasze cudne matule!!!
                                                  • ala1979 Re: Rak szyjki macicy 11.06.09, 13:34
                                                    Dzięki za wiadomośc:))
                                                    Czuje się taka bezsilna,chciałabym coś zrobic ale nie wiem co!!!!!:(((
                                                    tak się boję tego Bytomia co tam bedzie czy wogóle będą ją jakoś leczyc.Mama od
                                                    tygodnia spi po pare godzin w nocy a zaczęła coraz więcej w dzien spac.Co to
                                                    znaczy? Gdyby można było cofnąc ten cholerny czas.Ja za bardzo na wyzdrowienie
                                                    nie licze ale niech mi któras powie ile mama jeszcze może pożyc?Dziś od siostry
                                                    córeczka ma roczek i powinna to byc szczęśliwa chwila ale ten
                                                    pier...(przepraszam) RAK wszystko niszczy,jestem taka zła na tą naszą bezsilnośc
                                                    ze nic nie możemy zrobic tylko czekac co się stanie!!!
                                                  • skotka Re: Rak szyjki macicy 12.06.09, 13:12
                                                    Witaj Alu.Moja mama ma 65lat,zachorowała ma st.IVA,jak się
                                                    dowiedziałam o tym,to niemogłam się pozbierać schudłam w krótkim
                                                    czasie 6kg.Przez te załatwianie w klinice nie mogłam się opamiętać
                                                    że ja tu jestem z mamą.Guz dochodzi do miednicy małej i nacieka na
                                                    odbyt,w tej chwili skończyła 30 lamp, i jest okazem zdrowia nic ją
                                                    nie boli,gotuje obiady ,pieli w ogródku,sprząta sobie jeżdzi do
                                                    rodziny do znajomych po to żeby zapomnieć o tym wszystkim,tak
                                                    naprawde nie wie do końca czy guz gdzieś przechodzi,lampy znosiła
                                                    bbardzo dobrze i co jeszcze woziłam ją codziennie po 80km,ale dieta
                                                    musi być,mama bardzo przestrzegała chociaż nieraz skusiła sie na
                                                    coś, to zaraz miała biegunke.I co jeszcze miała mieć chemie,ale
                                                    wyniki z morfologi były troche zawsze za słabe,chociaż jak pisałam
                                                    czuje się dobrze ale wiadomo lampy zawsze osłabiają organizm.Nasza
                                                    pani doktor zleciła na 18 brachyterapie tzw.naświetlanie do zewnątrz
                                                    i powiedziała że zobaczymy co zdecyduje tamten lekarz czy chemia
                                                    będzie czy nawet nie potrzebnie.Ale ja myśle że w tych przypadkach
                                                    chemia musi być nie wiem co o tym myślec,czy nie chcą już dac.7lat
                                                    temu zachorowała moja teściowa też na to...i było wszystko dobrze,
                                                    ale miała operacje,i po tych 7-latach coś się odezwało na wątrobie,i
                                                    to wszystko w jednym czasie moja mama i teściowa razem jezdziłyśmy
                                                    do kliniki do bydgoszczy.Teraz teściowa jest już miesiąc po operacji
                                                    i jest wszystko dobrze nic rakowego nie ma.Zaczełam brać tabletki,
                                                    bo nie mogłam sobie poradzić moja mama i teściowa.Ale wziełam się w
                                                    garść i zaczełam mocno wierzyć że się uda i walcze jak się
                                                    da,przeciesz nie można się poddać niech to RACZYSKO wie że ma WROGÓW
                                                    takich jak my,że MY nie odpuścimy mu.Pamiętajmy WIARA czyni cuda i
                                                    modlitwa.WIERZMY w TO że się uda.Trzymajmy się razem,POZDRAWIAM WAS
                                                    GORĄCO.PAMIĘTAJCIE WIARA...............Pa.
                                                  • ala1979 Re: Rak szyjki macicy 12.06.09, 20:20
                                                    tak masz racje skotku ale i tak każda z nas bardzo sie boi.Ja się bardzo boję a
                                                    najbardziej końca roku bo nie wiem co mnie do tego czasu czeka.Jak czytam ile
                                                    kobiet w ciągu roku umiera na raka szyjki macicy to modlę się żeby mama nie
                                                    znalazła się w tej liczbie.Tak mi jej szkoda bo nie miała łatwego życia i
                                                    jeszcze ją to dopadło.Nigdy nie była do końca szczęśliwa ale wdzięczna jest Bogu
                                                    że my z siostrą ją wspieramy,że teraz jak jej tak ciężko że jestesmy przy
                                                    niej.TAK BARDZO MARZE ŻEBY WYZDROWIAŁA.
                                                  • edzia400 Re: do carioca_bb 13.06.09, 13:40
                                                    Dokladnie dziewczyny wiara czyni cuda trzeba wierzyc do konca i zarażać nia
                                                    jednym sie udaje drugim nie ale my tak naprawde niewiemy komu sie uda dlatego
                                                    wszyscy musimy wierzyc nie jedno swiat widział niejedne przypadki były z
                                                    zerowymi szansami a co sie stało biegaja zyja pełnią życia a choroby nie ma
                                                    znikneła moim zdaniem polowa sukcesu to wiara i psychiczne nastawienie że
                                                    bedzie dobrze Dlatego wszystkim Mamą córką synom Mężom życze duzo wiary nadzieji
                                                    i sił
                                                    --
                                                    Dla mnie to nic. Nowe milenium, nowy wiek czy nowy rok. Dla mnie to jeszcze
                                                    kolejny dzień, kolejna noc. Słońce, księżyc, gwiazdy pozostaną te same. ~Dalajlama
                                                  • nanga75 Re: Rak szyjki macicy 14.06.09, 19:17
                                                    Jak tu wierzyć???
                                                    Ja usłyszałam że nie ma szans na wyleczenie chyba sześć razy, od sześciu
                                                    lekarzy, ostatni raz w wieczór przed śmiercią mamy- nie wierzyłam do końca- mama
                                                    nie czuła się tak tragicznie, cały czas miałyśmy nadzieję, a ten lekarz
                                                    powiedział do mnie- niech pani da jej umrzeć- i tak nie wierzyłam że to się
                                                    stanie...Odeszła w ciągu 12 godzin, a nawet nie pomyślałam chwilę przed jej
                                                    śmiercią że to może być już...
                                                    Nie odpuszczajcie lekarzom, starajcie się naciskać na leczenie i badania
                                                    dokładne, Ja do teraz mam wyrzuty sumienia że nie pomyślałam żeby zrobić jeszcze
                                                    coś..., może do innego lekarza trzeba było, może do innego szpitala, może trzeba
                                                    było zadzwonić po pogotowie, choć mama się nie skarżyła.Ciężko żyć z tą
                                                    świadomością, że było się bezradnym.
                                                    I wierzcie że będzie dobrze, przecież komuś musi się udać, limit złych zakończeń
                                                    chyba się już wyczerpał, mam nadzieję.
                                                    Trzymam kciuki i pozdrawiam.
                                                  • ala1979 Re: Rak szyjki macicy 14.06.09, 21:09
                                                    Tak się boję
                                                    Mama we wtorek jedzie do Bytomia najbardziej w tym momencie boję się że ona tam
                                                    będzie sama bo mieszkamy dośc daleko i ja i siostra mamy małe dzieci.
                                                    Najgorsze to jest to że w obliczu takiej tragedi musimy życ normalnie zajmowac
                                                    się domem chodzic do pracy.To jest takie beznadziejne człowiekowi wali się swiat
                                                    na głowe a musimy si normalnie zachowywac.
                                                    BOŻE BŁAGAMY!!!!!
                                                  • kwiatek2210 Re: Rak szyjki macicy 16.06.09, 07:15
                                                    witaj alu, jestem tutaj kazdego dnia i czesem chcialabym napisac cos
                                                    naprawde optymistycznego, bo wiem jak sama potrzebuje podobnych
                                                    wiesci, ale jakos ciezko jest mi ostatnio. pewnie dlatego, ze mama
                                                    daleko. jade do rodzicow w czwartek, bede wtedy miala prawdziwy
                                                    obraz sytuacja. poki co z rozmow telefonicznych - mama po chemii
                                                    bazujacej na cisplatynie, ale pomieszanej z roznymi innymi srodkami
                                                    (mama podobno gdzies wszystko zapisala, wiec podam wiecej szczegolow
                                                    pod koniec tygodnia) przez tydzien nie potrafila przelknac nic
                                                    innego jak herbate z cytryna, teraz powoli wraca do siebie. ale
                                                    niestety chyba pojawily sie skutki uboczne lamp - jakies biegunkowe
                                                    sprawy. podejrzewam, ze tydzien glodzenia przypomnial jelitom o
                                                    lampach i oto efekt. mama schudla i mimo ze teraz je, to nie potrafi
                                                    odbudowac wagi, a nastepna wizyta w szpitalu 26.06. przygotowalam
                                                    sie na tydzien pracy nad mama - opieka kucharska, psychologiczna i
                                                    rozrywkowa, na ile sie da. wiem, ze my dzieciaki naszych mam
                                                    potrafimy im pomoc zapomniec o chorobie. to naprawde cos ekstra.
                                                    alu, moge ci tez powiedziec (jestes pewnie mlodsza ode mnie, bo ja z
                                                    rocznika 77), ze wnuki dla mam to cudna sprawa, warto wykorzystac te
                                                    emocje do walki. moja mama niestety nie ma jeszcze wnukow i jakos
                                                    nie moze tego przebolec - wiem, ze brak nam tego argumentu do
                                                    wzmocnienia jej checi do zycia. dlatego glowie sie zawsze nad czyms
                                                    nowym. a jak u ciebie alu - jak mama sie czuje, przypomnij mi, kiedy
                                                    macie wizyte w szpitalu i czy juz wszystkie badania uzbierane? wiem,
                                                    ze kazdy przypadek naprawde jest inny... czasem sie tym pocieszam,
                                                    czytajac te wszystkie smutne historie wojen przygranych. no ale cuda
                                                    tez sie przeciez zdarzaja! no i nie jestesmy sami, ja mam ciebie -
                                                    musimiy sie wspierac i byc twarde za nasze mamy!
                                                  • edzia400 Re: Rak szyjki macicy 16.06.09, 12:35
                                                    Kwiatek o to ty jestes mojego rocznika:) ja niestety nie mam dzieci ale to
                                                    prawda wnuki daja duzo moja bratanica biegała wkoło mojej mamy robiła jej masaze
                                                    z kremu ona inaczej odbierała chorobe babci chodz jest naprawde mądrą
                                                    dziewczynka druga babcia choruje na zaawansowana cukrzyce która wyniszczyła
                                                    organizm wiec bardzo czesto wpada w spiaczki cukrzycowe majac 4 latka wiedziała
                                                    jak sie postepuje i uratowała babci zycie. moja mama odzyskiwała siły widzac jak
                                                    mała kreci sie po domu i woła moja mame po imieniu bo jak sama stwierdziła ze
                                                    babacią bedzie wtedy jak bedzie stara i bedzie chodziła o lasce :) wszyscy sie
                                                    z tego smialismy mama z usmiechcem mówiła ze bedzie wiedziała kiedy sie
                                                    zestarzeje hihihi bo wnusia ja o tym poinformuje niestety nie doczekalismy sie
                                                    tej chwili bo mamy juz nie ma :( ale pozostały własnie takie piekne wspomnienia
                                                    a mama czuła sie wtedy wspaniale
                                                    --
                                                    Dla mnie to nic. Nowe milenium, nowy wiek czy nowy rok. Dla mnie to jeszcze
                                                    kolejny dzień, kolejna noc. Słońce, księżyc, gwiazdy pozostaną te same. ~Dalajlama
                                                  • edzia400 Re: Rak szyjki macicy 16.06.09, 12:26
                                                    Ala mojej mamie dawali max 4 miesiace a zyła 4 lata i powiem ci jeszcze jedno
                                                    gdybym wczesniej znalazła to forum niewykluczone ze mama zyła by do dnia
                                                    dzisiejszego teraz widze ze pare rzeczy lekarze zbagatelizowali a ja szary
                                                    człek ufałam im bezgranicznie oni działaja tasmowo my w trosce o swoich
                                                    najbliższych walczymy do konca i własnie takie forum jak te w tym pomaga i daje
                                                    wiare ze nalezy walczyc nie tylko z choroba ale także z lekarzami
                                                    --
                                                    Dla mnie to nic. Nowe milenium, nowy wiek czy nowy rok. Dla mnie to jeszcze
                                                    kolejny dzień, kolejna noc. Słońce, księżyc, gwiazdy pozostaną te same. ~Dalajlama
                                                  • ala1979 Re: Rak szyjki macicy 16.06.09, 15:12
                                                    Edzia to pocieszające bo na dzień dzisiejszy cztery lata to dla nas bardzo
                                                    dużo,ale wracając do tego co mówią lekarze to znam panią chorą na RSK której
                                                    dawali lekarze max jeden rok a żyje już 11 lat i to są te nasze małe cuda.
                                                    Kwiatku tak się ciesze że się odezwałas,dziś byłam odwieź mamę do szpitala do
                                                    Bytomia mają jej zrobic tą nieszczęsną kolonoskopię na którą w bielsku czeka się
                                                    pół roku.Najprawdopodobniej będzie miała operacje i teraz nie wiem czy przy tym
                                                    stadium raka jest ona możliwa.W bielsku Pani doktor powiedziała że operacja nie
                                                    wchodzi w grę a w bytomiu że ją bedzie miała.Tak się martwię bo mieszkamy dośc
                                                    daleko i mam małe dzieci(dwóch chłopaków 3 latka i 1,5 roku) siostra też ma małe
                                                    dzieci i nie jestesmy w stanie tam często dojeżdzac ale jakoś to trzeba
                                                    przeżyc,jutro będę wiedziec coś więcej to wam napisze. Kwiatku jestem rocznik 79
                                                    czyli już tez 30 latka:)
                                                  • kwiatek2210 Re: Rak szyjki macicy 16.06.09, 17:03
                                                    Alu,moja mama nie miala kolonoskopii, jakos tak wyszlo, ze lekarze
                                                    uzgodnili leczenie na podstawie TK i USG, no i oczywiscie biopsji z
                                                    szyjki. zycze pozytywnych wynikow z badania!!! co do operacji -
                                                    wiem, ze mojeje mamie ginekolog zaraz na poczatku powiedzial
                                                    (stadium IIIb), ze na tym petapie operacje nie jest mozliwa, ale
                                                    moze po lampach, jelsi uda sie zlapac potwora, to bedzie go mozna
                                                    usunac. jelsi lekarze zdecyduja nao peracje, to znaczy, ze potwor
                                                    sie nie rozprzestrzenil jeszcze za mocno i uda sie go usunacc.
                                                    bardzio zycze twojej mamie tej mozliwosci. przygotuj sie tez na
                                                    mozliwosc lamp - poczytaj o diecie, bo to bardzo wazne i poki co
                                                    pilnuj mamy jadlospisu, zeby nabralo mimo sytuacji sily. sama wizyta
                                                    na oddziale onkologicznym to smutne przezycie dla zdrowych, chorzy
                                                    maja kslonnosci do porownywania swoich objwawow z innymi i
                                                    wyciagania czarnych wnioskow. tak przynajmniej troche bylo w wypadku
                                                    mojej matuli, zreszta polozyli ja na sali nr 13! nie jest specjalnie
                                                    uczulona na czarne koty i trzynastki, ale zaraz wymyslila teorie o
                                                    sali-umieralni... pozniej bylo lepiej. poki co starma sie torche
                                                    tobie podpowiedziec, czego w ostanich tygodniach sama sie
                                                    dowiedzialam. moze pomoze. ja czekam niecierpliwie wyjazdu do domu,
                                                    choc boje sie, ze mama jest torche zbyt podlamana ostatnio i bole,
                                                    ktore minely po lampach wrocily, choc wciaz sa do opanowania
                                                    ibuprofenem. napisz jak tama u mamy po zabiegu i co proponuja
                                                    lekarze. na pewno nie zostawia was bez nadzieii, a to bardzo wazne!
                                                  • ala1979 Re: Rak szyjki macicy 17.06.09, 21:31
                                                    to ja
                                                    niestesty nie mam dobrych wiadomości,dziś moja mama miała robione te badania i
                                                    póżniej lekarz wezwał ją do siebie.Powiedział że jak chce jeszcze troche pożyc
                                                    to nie może miec robionej operacji,ponieważ ten guz sie rozpada(co to znaczy?)
                                                    jutro jedzie rano na konsultacje do Gliwic i ewentualnie ustalac jakis termin na
                                                    naświetlania(myślicie że będą z nią wogóle coś robic?) Biedna się zmartwiła że
                                                    już nie ma dla niej ratunku i panie z którymi leży na sali opieprzyły ją że ma
                                                    myślec pozytywnie.Jedna Pani jak poszła do lekarza to miała już miała guza o
                                                    wielkości ok.15 cm(możliwe to by było?) i dużo małych guzków w różnych narządach
                                                    a teraz jest po kolejnych naswietlaniach i przyjechała z Gliwic do Bytomia na
                                                    kolejną operacje.Jestem tak roztrojona nerwowo,moje biedne dzieci tylko na tym
                                                    cierpią.
                                                    SKORO WIARA CZYNI CUDA TRZEBA WIERZYC ŻE SIĘ UDA!!!
                                                  • kwiatek2210 Re: Rak szyjki macicy 18.06.09, 06:01
                                                    alu, badz dzielna. niestey lekarze czasem jak cosp owiedza, jak
                                                    palna... mojej matuli jeden powiedzial: niech sobie pani zapamieta,
                                                    zycie to nie gra komputerowa, ma sie tlyko jedno!. ekstra, kobieta
                                                    przeraozna, za umiera, a on jej wyjezdza z takim haslem. ten lekarz
                                                    od twojej mamy tez jest jakis bardzo delikatny. skurczybyki, ciut
                                                    wiecej empatii. a moze nie mam racji, ale to boli jak ci lekarz,
                                                    czlowiek, ktry ma dac nadzieje do dalszej walki, tak "wesprzw" na
                                                    duchu. alu, nie martw sie, i tak najwazniejsze sa w RSM
                                                    naswietlenia, czasem pomaga chemia, ale najpierw lampy. jelsi jedzie
                                                    do gliwic, to jak moja mama-na skierowaniu miala napisane, ze na
                                                    nastepnej wizycie rozpatrza jej ewentualne przyjecie, myslala, ze
                                                    otk oniec, ze zostlao jej hospicjum. pani ordynator geînekologii
                                                    onkologicznej zaptyla mame tlyko czy chce ise leczyc. matula
                                                    powiedziala, ze tka i ja przyjeli. na poczatku miala USG, badanie
                                                    krwi, a pozniej decyzja o lampach. po pieciu lampach (rak
                                                    zaawansowany, decyzja o leczeniu paliatywnym) dobre wyniki, wiec
                                                    zapodali bardzo silna chemia. teraz mama dochodzi do siebie, ale
                                                    powoli, dzis wreszcie ja uscisne i postaram sie przekazac caly zasob
                                                    swiezej energii, ktora tak zbieram na wizyty w domciu. musisz teraz
                                                    szczegolnie zaopikowac sie mama - dobra dieta, niech mama troche
                                                    przytyje, bo to wazne przed pojsciem do szpitala. jedz z mama, jelsi
                                                    mozliwe, w razie czego nacisnij na lekarzy. wiem ze na oddziale z
                                                    mama lezala pani z nowotworem pochwy IV i nie chcieli jej podobno
                                                    przyjac, ale maz sie upieral i udalo sie - miala lampy, a pozniej
                                                    chemia i podobno bole, z ktorymi sobie nie radzila juz,
                                                    przeszly.mama miala do niej zadzownic, dowiem sie wiecej w domciu.
                                                    chce cie pozytywnie naladowac- nie mozna o raku myslec jak o wyroku,
                                                    bo nie chcialoby sie juz nam zdrowym nic wiecej poczac, a to na nas
                                                    wlasnie licza nasi najblizsi. wiem, zew mowie sloganami, ale
                                                    jednoczesnie wierze ,ze moja sila jest po czesci sila mamy. niech
                                                    nie czuje sie sama. pozdrawiam, odezwe sie jak bede miala nowe
                                                    wiesci. modle sie do Niebieskiego Szefa za nasze mamy, alu, On
                                                    potrafi zdzialac cuda!
                                                  • ala1979 Re: Rak szyjki macicy 18.06.09, 20:27
                                                    kwiatku moja mama dzis przyjechała z bytomia do domu.
                                                    operacji nie beda jej robic poniewaz jest za późno ale za to była dzis w
                                                    gliwicach umawiac sie na naswietlania.jedzie 14 lipca troche długo male takie sa
                                                    terminy lekarka która ją skierowała do bytomia powiedziała ze nie mogła lepiej
                                                    trafic niz gliwice, ale wiesz z czego się dzis ucieszyłam z jej wypisu z Bytomia
                                                    "ca colli uterii 3b" z tego 3b bo w bielsku lekarka powiedziała mojej mamie ze
                                                    ma 4 wiem ze nie ma sie z czego cieszyc ale to zawsze wieksze szanse może nie na
                                                    wyleczenie ale może troche dłużej z nami pobędzie.Boje się jeszcze jednego żę
                                                    beda ja leczyc paliatywnie ale tam lekarz powiedział drugiej pani (tez ma 3b) ze
                                                    może nawet leżec 2 miesiace.To może nie będzie tak żle.Trzymam kciuki za Was i
                                                    za Nas.
                                                    SKORO WIARA CZYNI CUDA TRZEBA WIERZYC ŻE SIĘ UDA!!!
                                                  • ala1979 Re: Rak szyjki macicy 20.06.09, 22:10
                                                    Kwiatku jak tam mama?
                                                    Bo moja się strasznie zdołowała,wydaje mi się że lepszy miała nastrój jak leżała
                                                    w szpitalu.
                                                    Smutno mi:(((
                                                    SKORO WIARA CZYNI CUDA TRZEBA WIERZYC ŻE SIĘ UDA.
                                                  • kwiatek2210 Re: Rak szyjki macicy 21.06.09, 19:11
                                                    to ja jeszcze raz szybciutko - moja mama zbiera sily na przyszly zapiatek -
                                                    kolejna chemia, teraz juz dobrze je i znow ma nadzieje, ze bedzie dobrze,
                                                    wszyscy ja wspieramy i faszerujemy zupkami dla dzieci, miodem, troche
                                                    slodkosciami ,bo wszystkiego nie mozna sobie odmowic, no i sledzimy wciaz diete
                                                    lampowa. wiecej info w przeszlym tygodniu - pociesz mame, ze szpital najlepszy
                                                    mozliwy i ze spotka cudne kobiety w podobnej sytuacji! sciskam
                                                  • ala1979 Re: Rak szyjki macicy 28.06.09, 11:40
                                                    Pomóżcie mi!
                                                    Moja mama jedzie na lampy 14 lipca a zaczęła miec zaparcia, narazie piła ziółka
                                                    ale po nich tak nie bardzo, co jej może pomóc?


                                                    SKORO WIARA CZYNI CUDA TRZEBA WIERZYC ŻE SIĘ UDA.