witam wszystkich...
mój tata 3 lata temu miał wycinany rak żołądka... powiedzieli że wycieli wszystko bo było w miarę wcześnie wykryte ale pół roku temu nagły strzał... rak rozsiany... to jest straszne co ta choroba robi z moim tatą :(. Schudł już 15 kg, sama skóra i kości, miał chemię ale nic nie pomogła, chociaż wyniki krwi ma jak na ten stan choroby dobre... lekarze kazali nam zapisać tatę do hospicjum domowego, żeby nie musiał tułać się już po tych lekarzach, musimy czekać 2 miesiące (dzwoniłam w listopadzie, także go końca grudnia musimy czekać), a tymczasem co dwa tygodnie jeździmy z moim tatą na punkcję ponieważ ta woda zbiera się strasznie szybko, ostatnio ściągnęli mu aż 7 litrów z brzucha. Lekarze nie mówią ile mojemu tacie jeszcze zostało, ale może ktoś z Was miał podobny przypadek albo słyszał czy ta woda w brzuchu to już oznacza koniec? że nic się nie da zrobić, tylko czekać?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.