sama nie wiem od czego zacząć.diagnozę-ziarnica złośliwa,usłyszałam w lutym tego
roku i było to dla mnie...wybawienie.dlaczego-ponieważ najpierw wykryto u mnie
raka płuc i dawano 3%szans na przeżycie...po tej diagnozie swiat się załamał,bo
mamy troje małych dzieci,od jakiegoś czasu zaczęło się nam wreszcie dobrze
żyć.ale na szczęście dość szyko postawiono właściwa diagnozę i od tego czasu
jest lżej...w tej chwili jestem po 8 chemiach,4 przede mną.potem kontrolny
tomograf i,jeśli będzie trzeba,naświetlania.nie mogę się załamać,dzieci i mąż
pomagają w przeżyciu kolejnego dnia.nie jest źle...
paradoksem jest to,że jestem pielęgniarką i pracowałam w hospicjum,a tu przyszło
mi stanąć po drugiej stronie barykady...
--
www.ankegroener.de/anke1/Bilder/ralph_fiennes.jpg