Dodaj do ulubionych

prostata - niepokojace wyniki PSA

03.01.09, 23:32
Witam wszystkich,

bardzo sie martwie o mojego meza. Od kilku miesiecy (dokladnie od
marca) ma objawy (ktore wracaja i ustepuja na zmiane) w postaci
problemow z oproznieniem pecherza w nocy, zatrzymania moczu.
Zaznaczam, ze objawy te nie sa permanetne, ale pojawiaja sie
okresowo - po raz pierwszy w marcu. Wtedy to lekarz internista zbdal
meza per rectum, stwirdzil powiekszony gruczol i zapisal lek , ktory
maz bral przez miesiac - XATRAL (mieszkam we Franni, nie wiem jak
ten lek nazywa sie w Polsce). W trakcie brania leku maz czul sie
lepiej. Gdy maz przestal brac lek, objawy wracaja. W pazdzierniku
zlapal grype i wtedy problemy z oddawaniem moczu sie nasilily ( w
pewnym momencie w ogole nie mogl oddawcac moczu). Poszedl do innego
lekarza, ktory przepisal antybiotyk oraz lek na prostate, zbadal go
per rectum, stwierdzil, ze prostata nie jest powiekszona ale WIELKA
oraz zlecil badanie PSA. To badanie moj maz - ktory co do zasady nie
znosi lekarzy - zrobil dopiero w ubieglym tygodniu. Wynik jest zly -
10,86.
Maz co do zasady czuje sie dobrze, przy czym przy oddawaniu moczu
czuje dyskomfort - ale nie bol.
Wszystko to niepokoi mnie bardzo. Sama czekam na operacje kregoslupa
(degeneracja dysku); mamy dziesiciomesieczna coreczke; maz ma 48
lat, jest freelancerem - pracuje na wlasny rachunek (czytaj - nie
pracuje - nie ma pensji); mieszkamy w Paryzu, ja od paru miesiecy po
zaonczeniu urlopu macierzynskiego jestem na zwolnieniu z uwagi na
chorobe kregoslupa i wykryta borelioze; przyu czym umowa o prace
wygasa w czerwcu 2009; ogolnie rzecz biorac, sytuacja nie jest
ciekawa. Nie lubie narzekac, ale jestem bardzo zmartwiona wynikami
meza. On jest optymista (niejednokrotnie niepoprawnym ) i mowi, ze
wszystko bedzie ok, ale czuje, ze gra dobra mine do zlej gry, a ja
podobnie.
Czy jest tu jakis mezczyzna, ktory mial podobne wyniki? Czy ten
wynik oznacza, ze moj maz ma raka prostaty? Na biopsje musimy czekac
jeszcze dwa tygodnie, potem jakies dwa tygodnie na wyniki; a ja w
miedzyczasie powinnam przejsc hospitalizacje w zwiazku z borelioza i
operacja kregoslupa.
Martwie sie bardzo, rodzina daleko. Prosze o rozsadne porady od
mezczyzn cierpiacych na schorzenia prostaty. Czy powinien zrobic
rezonans magnetyczny prostaty? Jakies inne badania? Czy jego wynik
PSA na pewno wksazuje na raka?
Dziekuje.
Edytor zaawansowany
  • 04.01.09, 11:13
    Witaj. Mam 54 lata, jestem emigrantem w Australii od ponad 25 lat, i
    pacjentem w 14 miesiecy po operacji raka prostaty. Mój przypadek
    opisany jest szczegółowo pod adresem:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37372&w=72041707&v=2&s=0

    Jest u was trochę nieciekawie. Objawy moczowe, jakie miał twój mąż,
    od początku wskazywały na kłopoty z prostatą. Tych kłopotów są przy
    takich objawach cztery możliwe rodzaje:

    - łagodny przerost prostaty (BPH),
    - rak prostaty,
    - zapalenie prostaty (prostatitis) lub
    - infekcje rozmaitego typu.

    Ponieważ z tych czterech możliwych przyczyn tylko rak prostaty jest
    bezpośrednio zagrażający życiu, diagnostyka zawsze idzie od samego
    początku w kierunku potwierdzenia lub wykluczenia nowotworu. Tu tego
    nie zrobiono, nie wiem czemu, i zmarnowano przez to sporo czasu.
    Lekarz wyraźnie założył z góry, że twój mąż cierpi na BPH i leczył
    go CZYSTO OBJAWOWO przepisując Xatral (alfuzosin). Alfuzosin jest
    znany w USA pod nazwą Uroxatral, w Polsce pod nazwą Alugen. Z
    niewiadomych powodów, lekarz męża nie przeprowadził diagnostyki
    różnicowej zmierzającej do wykluczenia nowotworu (PSA i ew.
    biopsja), co zaczynacie robić dopiero teraz.

    PSA 10,26 jest wysokie. Poziom alarmowy w wieku 48 lat, zależnie od
    lokalnej szkoły interpretacji tego testu wynosi 3,6 do 4,0.
    Konieczna jest biopsja, która powinna odpowiedzieć na pytanie, czy
    zmiany w prostacie są nowotworowe czy niezłośliwe. Przy tak wysokim
    PSA, przygotujcie się na gorszą z tych dwóch możliwości.

    Co sie dzieje potem, przeczytaj w opisie mojego własnego przypadku
    raka prostaty (link na początku). U mnie nie było objawow, a
    wszystko zaczęło się od anormalnego wyniku rutynowego testu PSA
    zrobionego podczas badań okresowych (6,0), zaś nowotwór został
    natychmiast prawidłowo zdiagnozowany.

    Mężowi potrzebny jest specjalista urolog, który zależnie od wyniku
    biopsji zarządzi badania dodatkowe. Jeżeli to nowotwór, to przy tak
    wysokim PSA prawdopodobnie zrobią mu scyntygrafię szkieletu, TK jamy
    brzusznej i TK lub rezonans narządow miednicy, pod kątem
    poszukiwania ewentualnych przerzutów. Po tym wszystkim można bedzie
    rozmawiać o opcjach leczenia. Jeżeli to nowotwór, to wszystko zależy
    od tego, czy już rozsiany do węzłów chłonnych lub dalej, czy ciągle
    jeszcze zlokalizowany w obrębie prostaty.

    Jeżeli nowotwór nie przekroczył granic torebki prostaty, to w wieku
    twojego męża (48) optymalną opcją jest radykalna prostatektomia,
    dająca zasadniczo jedyną lub prawie jedyną możliwość trwalego
    wyleczenia. Są alternatywy (radioterapia, brachyterapia) ale o
    statystycznie gorszych wynikach. Wszystkie sposoby leczenia mają
    istotne skutki uboczne, których się raczej nie uniknie, ale można z
    nimi żyć.

    Jeżeli nowotwór jest rozsiany, także istnieja różne opcje leczenia,
    tyle że w większości wypadków dające tylko spowolnienie postępu
    choroby, natomiast trwałe wyleczenie może być już niemożliwe. Ale to
    jest temat do omówienia dopiero wtedy, kiedy będziecie mieli w ręku
    dokładną diagnozę.

    Na dziś, nie panikuj przed postawieniem diagnozy. Nawet w najgorszym
    wypadku, nowotwory prostaty sa powoli rosnące. Dwa tygodnie czekania
    na biopsje nie ma zasadniczego znaczenia. Jeżeli potrzebna będzie
    interwencja chirurgiczna, to prostaty i tak nie operuje się
    wcześniej niż w 6-10 tygodni po biopsji, bo pacjentowi musi się
    przedtem wygoić ściana odbytnicy przekłuta przy biopsji, inaczej
    istnieje grożba poważnych powikłań.

    Poczytaj forum www.rak-prostaty.pl/forum/ ze szczególnym
    uwzględnieniem uczestniczki znanej tam ( i na tym forum też)
    jako'dunol' oraz wpisy na temat raka prostaty na forum
    www.prosalute.info/forum/viewforum.php?f=1
    Pytaj o wszystko, odpowiem. Trzymajcie się.

  • 04.01.09, 19:11
    W zasadzie Kangur ci wszystko wyjaśnił: to nie musi, ale może być nowotwór.
    Fifty-fifty. Duże prawdopodobieństwo, ale tylko prawdopodobieństwo.
    Przykładowo nasz sąsiad, z objawami jak twój mąż, zachęcony przez nas zrobił
    badanie PSA - 9,7. Dużo. Ale biopsja ujemna, brak komórek nowotworowych, tylko
    łagodny przerost.
    A Kangur i mój mąż przy braku jakichkolwiek objawów i niewysokim PSA (ok. 6)
    mieli nowotwór.
    Czyli różnie bywa.

    Tak czy owak, trzeba przygotować rodzinną "mapę drogową", ustalić priorytety,
    gdyż problemu absolutnie nie wolno lekceważyć.
    Do wyniku biopsji pozostało kilka tygodni, do ewentualnej operacji - musi
    upłynąć kilka kolejnych.
    To jest czas na zadbanie o TWOJE zdrowie.

    Gdyby mężowi potrzebna była operacja, potem przez kilka tygodni nie będzie
    mógł dźwigać, czyli dziecka na ręce nie weźmie, bo się zwyczajnie posiusia, no i
    szwy mu się rozejdą. Weźcie to pod uwagę. Po operacji laparoskopowej szybciej
    się wraca do sił, ale problem nietrzymania moczu pozostaje, czyli noszenie
    dziecka odpada (przez kilka miesięcy).

    Jeśli ty po swojej operacji przez długi czas będziesz potrzebować pomocy, to
    rozważcie problem powrotu do kraju, do rodziny, przynajmniej na kilka miesięcy.
    Powtórzę się - problemu ewentualnego raka prostaty w przypadku tak młodego
    mężczyzny nie wolno lekceważyć.

  • 04.01.09, 19:39
    Mnie na pewno nie przekonasz ,że przy PSA powyżej 9 ng/ml nie ma raka. NA PEWNO
    BYM PROSIŁ O POWTÓRNA BIOPSJĘ.
  • 04.01.09, 21:39
    czytaj dokladnie - maz Emigrantki NIE mial jeszcze biopsji. Termin
    wyznaczono za 2 tygodnie a na wyniki bedzie trzeba czekac kolejne 2.
  • 04.01.09, 21:43
    Mój Tata miał najwyższy wynik PSA 7,9. Wykryto raka ale nie przekroczył on prostaty. Tata przeszedł radioterapię i czuje się dobrze. W trakcie naświetlań nie miał żadnych uciążliwych objawów ubocznych. Wynik PSA 10 nie oznacza na pewno nowotworu, ale jest on prawdopodobny. Koniecznie trzeba zrobić biopsję. Wtedy będzie jasność.
    Jeśli to jest nowotwór, to przy takim wyniku prawdopodobnie jest tylko w prostacie. Jest duże prawdopodobieństwo całkowitego wyleczenia. Trzeba myśleć pozytywnie. Pozdrawiam.
  • 05.01.09, 18:27
    Ludzie strasznie Wam dziekuje.
    Jezeli chodzi o mnie, to mam miec zalozona proteze dysku. Ja po tej
    operacji nie moglabym dzwigac dziecka przez pol roku. Pare miesiecy
    na zwolnieniu. Na dodatek tutaj we Francji mam powazny problem z
    rehabilitacja - nie udalo mi sie znalezc jeszcze dobrego
    rehabilitanta. Dlatego chce sie leczyc w Polsce. Moj maz jest
    Francuzem i tutaj ma prace (to znaczy klientow - jest freelancerem).
    Ja z kolei jestem juz jakis czas na zwolnieniu i w najblizszym
    czasie mialam leciec na konsultacje neurochirurgiczna do Polski.
    Musze to jednak przelozyc. Jestem jeszcze zatrudniona w instytucji
    miedzynarodowej ale moj kontrakt tak czy owak za kilka miesiecy
    wygasa. W Polsce mam tez wpsanialego rehabilitanta, ktory juz nie
    raz wyciagal mnie z opalow. Mam tez mieszkanie. Tutaj natomiast
    wynajmujemy mieszkanie, mamy bardzo duzo wydatkow, a moj stan tez
    sie nie polepsza. Mam wolny zawod ale raczej do wykonywania w kraju -
    jestem adwokatem no i nawet przy tym chorym kregoslupie do czasu
    wyzdrowienia meza moglabym robic fuchy w domu i nie tylko.
    Z kolei tutaj w Paryzu jest jedna z najlepszych klinik leczenie
    nowotworw ukladu moczowego (moze cos pokrecilam, ale jestem
    zdenerwowana) i raka prostaty. Jeden z naszych przyjaciol robil w
    nim operacja raka prostaty we wrzesniu i pieje peany na temat
    lekarzy oraz opieki. Czuje sie dobrze. Wydaje mi sie wiec, ze lepiej
    bedzie, jak moj maz tutaj bedzie operowany (bo cos nie chce mi sie
    wierzyc, ze sie skonczy na leczeniu zachowawczym). Powtarzam sobie -
    wszystko jest dla ludzi, nawet rak, ale boje sie jednego -
    ewentualnych przerzutow. I nikt mnie nie jest w tym stanie uspokoic,
    a zwlaszcza rodzina. bardzo kocham mojego meza i sie spotkalismy w
    dojrzalym dosyc wieku, moj maz wychowywal sie bez ojca (ktory
    zastrzelil sie na polowaniu - wyobrazacie sobie?) i marzyl, zeby byc
    tata. Coreczka ma dopiero niecale dziesiec miesiecy. Zreszta w moim
    i jego zyciu zawsze sie troche ukladalo z przeproszeniem
    jakbysmy "szczali pod wiatr". Przepraszam za okreslenie, ale po
    prostu ten zwrot najlepiej opisuje moje samopoczucie.
    Na cale szczescie maz ma sie na razie dobrze. Znamy pare osob, ktore
    przeszly pomyslnie przez raka prostaty, i mam nadzieje, ze nawet
    jezeli ta czeka nas ta opcja, to z niej wyjdziemy calo i zdrowo.
  • 05.01.09, 22:51
    Wlasnie przegladnelam wyniki badan meza. Okazalo sie, robil USG jamy
    brzusznej, prostaty i pecherza moczowego w marcu 2008, pare dni po
    porodzie (bylam jeszcze wtedy w szpitalu). Badanie wykazalo
    hipertofie czyli przerost prawie dwukrotny (rozmiary 63mm x 44 mm x
    54 mm). Nie wiem, dlaczego ten konowal nie kazal mu wtedy zrobic
    PSA. Od tego czasu maz mial dwie infekcje pecherza, wyniki moczu
    wskazuja na obecne bakterie - i nic dziwnego, skoro nie wyproznia
    pecherza do konca!
    Rozmawialam z kolezanka, ktorej ojscie (piecdziesiecioparoletni)
    mial podobne wyniki do meza. Ta osoba miala PSA 12, przez dwa lata
    rowniez byla leczona w kierunku przerostu i w ostatnim momencie zona
    zmusila go do zrobienia PSA. W ostatnim, bo sie okazalo, ze ma raka
    prostaty, ale w samym narzadzie tylko, bez naciekow i przerzutow.
    Operacje mial prawie rok temu, skonczylo sie na samym wycieciu
    organu. Wyniki ma dobre, czuje sie dobrze. Mam nadzieje, ze i u nas
    nie bedzie gorzej. Przepraszam wszystkim za zawracanie glowy, ale
    musze sie wypisac, jestem tutaj bez przyjaciol, siedze caly dzien
    sama w domu z dzieckiem, wiec nic dziwnego, ze popadam byc moze w
    histerie.
  • 06.01.09, 10:16


    Twój plan wygląda na sensowny. Jeżeli mąż ma nowotwór, a nie BPH o
    szybkim postępie i ostrym przebiegu (co się wkrotce okaże z wynikow
    biopsji), to jako Francuz we Francji ma daleko lepszy start do
    leczenia niż polski pacjent z rakiem prostaty w Polsce, lepsze
    szanse leczenia w ośrodku na dobrym poziomie, przez specjalistów
    którzy wiedzą co robią, i daleko lepsze szanse na zupełne
    wyleczenie.

    W Polsce to jest niestety rosyjska ruleta, z powodu niedouczenia
    lekarzy, braku obyczaju systematycznego dokonalenia zawodowego
    lekarzy, niedofinansowania służby zdrowia i generalnie skandalicznej
    interakcji lekarzy z pacjentami. Większość lekarzy w Polsce rozmawia
    z pacjentami mało lub wcale o ich stanie. przebiegu choroby, opcjach
    leczenia i rokowaniach. Nie informuje się chorych, albo w ogóle,
    albo informuje w niedostatecznym stopniu, z opłakanym skutkiem dla
    leczenia.

    Na tym forum jest nas dwóch z wcześnie wykrytym i skutecznie
    leczonym rakiem prostaty: ja z Australii i mój rowieśnik z USA. Na
    innym forum spotkałem jeszcze trochę starszego ode mnie Polaka z
    Niemiec w tej samej sytuacji. Natomiast z Polski czyta się głównie
    onkologiczne horrory obracające się wokół błędów i zaniedbań. Co nie
    znaczy. że gdzie indziej lekarze nie robią błędów, ale statystyka
    zgonów na raka w Polsce w porownaniu z Europą Zachodnią, USA czy
    Australią mówi sama za siebie.

    Mężowska diagnostyka będzie musiala wykluczyć przerzuty. Ale
    przerzuty raka prostaty są stosunkowo mało prawdopodobne przy PSA
    poniżej 20, i objawach które się zaczęły dopiero kilka miesięcy
    temu. To są powoli rosnące nowotwory, więc jest wątpliwe, by ktoś
    przeszedł drogę od pierwszych objawów do przerzutów w kilka
    miesięcy.

    Z drugiej strony z góry wykluczyć się tego nie da, bo rak prostaty
    często przez dłuższy czas przebiega zupełnie bezobjawowo. Trudno
    powiedzieć jak długo się rozwijał, zanim twój mąż zauważył kłopoty z
    oddawaniem moczu. Medycyna uważa obecnie, że panowie po 45-ce, a w
    okolicznościach zwiększonego ryzyka (rak prostaty w rodzinie) od
    ukończenia 40 lat, powinni profilaktycznie raz do roku robić test
    PSA. Mojego raka prostaty, całkowicie bezobjawowego, wykryto na
    podstawie testu PSA robionego w ramach dorocznego badania
    okresowego.

    Jeśli to nowotwór, to w tak młodym wieku (48) i przy spodziewanej
    naturalnej długości życia co najmniej do późnej 70-ki, mąż prawie na
    pewno bedzie miał zaoferowane leczenie chirurgiczne, czyli radykalną
    prostatektomię, jako dającą najlepsze szanse wyleczenia.

    Możesz mu podać jak następuje: "la chirurgie est réservée aux
    cancers localisés à la prostate et offre de grandes chances de
    guérison si le cancer est effectivement localisé et peu ou
    moyennement agressif (agressivité estimée par le score de Gleason)."

    Z chirurgiem należy od początku rozmawiać na temat prostatektomii w
    wyspecjalizowanym wariancie, oszczędzającym znajdujące się w pobliżu
    prostaty wiązki nerwowe sterujące erekcją członka. To jest możliwe u
    większości pacjentow poniżej 55 lat, z rakiem prostaty ograniczonym
    do samej prostaty (stadium T1a do T2c w skali TNM). Ten wariant
    wymaga bardzo dobrego chirurga, z doświadczeniem co najmniej 1500
    prostatektomii, systematycznie wykonującego 200-250 radykalnych
    prostatektomii rocznie. O doświadczenie chirurga i statystykę jego
    osobistych wyników należy pytać bez żadnego skrępowania. Pytanie "a
    jaki procent pacjentów pana doktora zachował po operacji potencję
    seksualną? - to herezja i obraza w Polsce, ale rzecz normalna gdzie
    indziej.

    Mloim zdaniem (i mojego australijskiego urologa też) nie należy dać
    się namówić na modną obecnie chirurgiczną technikę laparoskopową
    (fr. prostatectomie cœlioscopique). reklamowana jest jako dająca
    mniej powikłań i krótszy pobyt w szpitalu. Wszystko to prawda, ale
    jest ograniczona liczba chirurgów ktorzy są w tej technice naprawdę
    dobrzy. Technika klasyczna góruje nad laparoskopią, chyba że chirurg
    ma za sobą co najmniej 1000-1500 radykalnych prostatektomii
    wykonanych laparoskopowo (i drugie tyle klasycznie), co najmniej 7-
    10 lat doświadczenia w laparoskopii oraz regularnie operuje tą
    techniką (co najmniej 150-200 razy rocznie). Poniżej tego poziomu
    doświadczenia chirurga, wynik operacji tą metodą moze być
    suboptymalny dla pacjenta.

    Potrzebny ci teraz szybki dokształt na temat skali TNM, skali
    Gleasona i ogólnie raka prostaty, bo będziecie musieli komunikować
    się z lekarzami. Podałem źródła po francusku i po angielsku. W
    anglojęzycznych jest więcej informacji niż we francuskich.

    fr.wikipedia.org/wiki/Cancer_de_la_prostate
    fr.wikipedia.org/wiki/Cancer_de_la_prostate#TNM
    fr.wikipedia.org/wiki/Cancer_de_la_prostate#Score_de_Gleason
    en.wikipedia.org/wiki/Gleason_score
    en.wikipedia.org/wiki/Prostate_cancer_staging
    www.cancer.gov/cancertopics/types/prostate

    Zobacz również narzędzia predykcyjne opracowane przez dwa spośród
    najlepszych ośrodkow onkologii urologicznej na świecie, za pomocą
    których możecie sprobować 'zajrzeć w przyszłość'.

    Kiedy bedziecie już mieli w ręku wyniki biopsji (diagnoza,
    agresywność nowotworu w skali Gleasona, szacunkowy stopień
    zaawansowania guza czyli wynik T w skali TNM), wtedy możesz sama
    sprawdzić statystyczne szanse na pełne wyleczenie przy różnych
    metodach leczenia za pomocą tzw. nomogramu Kattana
    www.mskcc.org/mskcc/html/10088.cfm
    (Sloan-Kettering Memorial Cancer Centre, Nowy Jork)

    Przy pomocy tzw. tabel Partina (Partin Tables) z John Hopkins
    University, James Buchanan Brady Urological Institute, Baltimore,
    urology.jhu.edu/prostate/partintables.php można oszacować
    przedoperacyjnie, jaki będzie prawdopodobny wynik poooperacyjnej
    histopatologii.

    Przy pomocy tzw. tabel Hana (Han Tables), również z John Hopkins
    University,
    urology.jhu.edu/prostate/hanTables.php możecie oszacować
    jakie są szanse na wznowę raka w ciagu 10 lat po operacji. Tabele
    Hana służą do oceny, jakie leczenie oprócz operacji może jeszcze być
    potrzebne. Tabele Hana mają dwa modele - na podstawie informacji
    przedoperacyjnej (wyniki biopsji i prowizoryczna ocena kliniczna
    stopnia zaawansowania [T w skali TNM] albo na podstawie danych
    pooperacyjnych (histopatologia pooperacyjna i potwierdzony wynik
    TNM).

    Radykalna prostatektomia wymaga 3-8 dniowego pobytu w szpitalu i 6-8
    tygodni rekonwalescencji w domu. To spora operacja, ale w ręku
    dobrego chirurga i w dobrym zachodnim szpitalu niebezpieczeństwo
    powikłań jest prawie zerowe.

    Skutki uboczne (kłopoty z kontrolą pęcherza, utrzymujące sie od
    kilku tygodni do kilku miesięcy, oraz impotencja utrzymująca się od
    6 miesięcy do 3 lat) są prawie nie do uniknięcia (50-90%
    pacjentów), niezależnie od wybranej metody leczenia. Dobry ośrodek i
    kompetentny specjalista potrafią to minimalizować.

    I jeszcze jedno: leczenie raka prostaty, niezależnie od metody, może
    poważnie zaburzyć nie tylko potencję, ale i płodność mężczyzny.
    Jeżeli istnieje taka możliwość, że moglibyście chcieć w przyszłości
    mieć ze sobą drugie dziecko, to niech mąż rozważy zdeponowanie
    nasienia w 'banku nasienia', niejako w formie ubezpieczenia od
    takich
  • 06.01.09, 10:17
    Ucilo mi:

    I jeszcze jedno: leczenie raka prostaty, niezależnie od metody, może
    poważnie zaburzyć nie tylko potencję, ale i płodność mężczyzny.
    Jeżeli istnieje taka możliwość, że moglibyście chcieć w przyszłości
    mieć ze sobą drugie dziecko, to niech mąż rozważy zdeponowanie
    nasienia w 'banku nasienia', niejako w formie ubezpieczenia od
    takich zaburzeń - w ostateczności zawsze zostaje wam wtedy opcja in
    vitro. Jeśli 34 w nicku 'emigrantka34' oznacza twój wiek, to ja na
    waszym miejscu podjąłbym taki środek ostrożności - na wszelki
    wypadek.
  • 06.01.09, 10:39
    Kangur z tego co pisze Emigrantka to tam we Francji jest chyba raczej tak jakoś
    normalnie podobnie jak Polsce.Jesteś całkiem w porządku ale chyba trochę
    przewalasz w nie których opiniach. Bez obrazy.
    Cyt...Okazalo sie, robil USG jamy
    brzusznej, prostaty i pecherza moczowego w marcu 2008, pare dni po
    porodzie (bylam jeszcze wtedy w szpitalu). Badanie wykazalo
    hipertofie czyli przerost prawie dwukrotny (rozmiary 63mm x 44 mm x
    54 mm). Nie wiem, dlaczego ten konowal nie kazal mu wtedy zrobic
    PSA. Od tego czasu maz mial dwie infekcje pecherza, wyniki moczu
    wskazuja na obecne bakterie - i nic dziwnego, skoro nie wyproznia
    pecherza do konca!
  • 06.01.09, 11:00
    Kangurze drogi strasznie Ci dziekuje. Za dwie godziny maz idzie do
    urologa konowala i sie boje czy ten konowal da mu skierowanie na
    biopsje - chyba nie jest az takim kretynem?
    Jezeli chodzi o moj wiek - tak, mam 34 lata i nawet ostatnio
    zastanawialismy sie nad rodzenstwem dla corki. W takiej sytuacji
    musimy to przelozyc oczywiscie, choc watpie czy sie zdecydujemy.
    Klinika, o ktorej pisalam, to prywatny szpital. Oto link:

    www.imm.fr/specialites/urologie.html
    Maz juz tam pisal, ale nie jest tak latwo umowic sie na konsultacje,
    poniewaz musi zrobic badanie "PSA libre", na razie zrobil "PSA
    totale", bakteriologie moczu i usg w marcu. Biopsji nie wymagaja,
    podejrzewam, ze tam robia.

    A jezeli chodzi o niedouczonych lekarzy - oni sa wszedzie. Ja
    wszystko konsultuje z moimi zaufanymi lekarzami w Polsce. Od trzech
    lat mam problem ze znaleziem tego typu rehabilitacji, ktora mialam w
    Polsce i dlatego stan dysku tak sie pogorszyl.
    W glowie mi sie teraz nie miesci, ze ten urolog nie zlecil biopsji
    juz w marcu - kwietniu.
    I ja sobie pluje w brode, ze nie doczytalam wiecej na ten temat i
    nie zmusilam meza do pojscia do drugiego specjalisty kilka miesiecy
    temu.
    Najwazniejsze - mamy nazwiska lekarzy, ktorzy z powodzeniem
    operowali innego znajomego z Polski w tej klinice.

  • 06.01.09, 16:44
    kangur2007 napisał:

    > W Polsce to jest niestety rosyjska ruleta, z powodu niedouczenia
    > lekarzy, braku obyczaju systematycznego dokonalenia zawodowego
    > lekarzy, niedofinansowania służby zdrowia i generalnie
    skandalicznej
    > interakcji lekarzy z pacjentami.

    >Natomiast z Polski czyta się głównie
    > onkologiczne horrory obracające się wokół błędów i zaniedbań.


    Gdzieś ty się naczytał o tych medycznych horrorach w Polsce? Jak
    dotąd wszelkie próby poprawienia sytemu ochrony zdrowia w Polsce są
    nieudane. Ale bez przesady nasi lekarze wcale nie są gorsi od tych z
    zachodu a może nawet i są lepsi. Nie mają tylko dostępu albo mają
    tylko ograniczony do tej współczesnej aparatury medycznej, która
    ułatwia diagnozę albo i leczenie.
    W samym Paryżu jest aparatów do radioterapii więcej niż w całej
    Polsce. W Polsce jest 50 takich urządzeń a potrzeba 150.
    Jak się wchodzi do Centrum Onlologii w Warszawie to za każdym razem
    ma się wrażenie że jest się na dworcu PKP dużego miasta w okresie
    masowych wakacyjnych wyjazdów. Tyle tam ludzi i przeważnie kobiet.
    Ja tam byłem częstym bywalcem na naświetlanie prostaty. Jest tam 7
    aparatów pracujących 5 dni w tygodniu od 6 rano do 9 wieczorem. Cały
    personel tego Centrum i ten niższy i ten wysoki traktuje pacjenta
    przyjażnie. i ze zrozumieniem.

    Trochę nie rozumiem emigrantki, jak ona mogła do tego stanu dopuścić
    będąc jego żoną. W takich przypadkach bierzę się chłopa za głowe i
    razem idzie do lekarza. Żyją przecież w cywilizowanym kraju gdzie o
    dostęp do lekarza jest łatwo. A ona chce go wyleczyć i to przez
    internet i w tajemnicy przed nim. Kiedyś byli tacy uzdrowiciele
    przez internet ale już ich chyba nie ma.
  • 06.01.09, 17:41
    "Trochę nie rozumiem emigrantki, jak ona mogła do tego stanu
    dopuścić będąc jego żoną."

    Przepraszam Cie, do jakiego stanu dopuscic? To ja jestem
    odpowiedzialna za prowadzenie leczenia meza?
    A czytales, ze urodzilam w marcu dziecko, od poltora roku cierpie na
    przewlekly lombalgie-sciatique, od czerwca do sierpnia przebywalam w
    Polsce na intensywnej rehabilitacji, ktora nie pomogla, w
    pazdzierniku wykryto u mnie borelioze, za dwa tygodnie sama ide do
    szpitala na punkcje ledzwiowa, w celu wykluczenia badz potwierdzenia
    neuroboreliozy, chodze w gorsecie, jade na lekach przeciwbolowych i
    generalnie rzecz biorac powinnam juz miec zalozona proteze dysku?
    Dzieckiem opiekuje sie sama, rodzina moja w Polsce, a jego tez nie
    jest dyspozycyjna.
    Sprawdzam jak maz sika w nocy (i nie jest tak, ze ciagle mam problem
    z tym sikaniem). Pod koniec pazdziernika, gdy mial infekcje, sila
    zaciagnelam go do innego lekarza, ktory przez badanie per rectum
    stwierdzil, ze prostata jest bardzo duza, ale nie stwierdzil na jej
    powierzchni guzkow. Bral antybiotyki, ale zamiast lezec w lozku, po
    trzech dniach poszedl do pracy i moje biadolenia na nic sie zdaly.
    Maz ma wolny zawod i nie jest zatrudniony na etacie, jak nie
    pracuje, to nie ma pieniedzy. Z drugiej strony jest doroslym
    czlowiekiem i co, mialam mu drzwi od mieszkania zamnkac przed nosem
    na klucz, a klucz wyrzucic przez okno? Na wlasna reke konsultuje
    wszystko z lekarzami w Polsce, rowniez gdy chodzi o moje problemy,
    ale to wszystko trwa.
    USG zrobione w marcu wykazalo podwojne pracie powiekszenie prostaty
    i diagnoza brzmiala - przerost.
    Potem jeszcze widzial w ssumie na moje prosby i grozby trzech
    lekarzy i zadnen nie sugerowal raka, zaden nie ssugerowal zrobienia
    PSA.

    "A ona chce go wyleczyc i to przez internet i w tajemnicy przed nim".

    Prosze Cie czytaj uwaznie co ja pisze. Ja sie chce czegos wiecej
    dowiedziec na temat mozliwego raka, od osob, ktore go mialy. A beda
    leczyc go lekarze, co do ktorych teraz to ja robie rekonesnas i w
    Polsce, i we Francji. A w tajmenicy przed nim jestem na tym forum,
    gdyz ma sceptyczne podejscie do tego typu internetowych porad. Nie
    chce tez burzyc resztek jego dobrego samopoczucia - jeszcze brakuje,
    zeby mi sie chlop psychicznie zalamal.


  • 06.01.09, 18:04
    emigrantka34 napisała:

    > "Trochę nie rozumiem emigrantki, jak ona mogła do tego stanu
    > dopuścić będąc jego żoną."
    >
    > Przepraszam Cie, do jakiego stanu dopuscic? To ja jestem
    > odpowiedzialna za prowadzenie leczenia meza?

    Ale stan w jakim się znajduje twój mąż to nie jest wynikiem nagłym.
    Nie stało to sią z dnia na dzień tylko narastało od dawna. Należało
    wcześniej reagować. Wydaje mi się, że wy oboje jako "wolne zawody"
    nie macie tam ubezpieczenia medycznego a prywatne leczenie kosztuje.
    Jest tylko jedna moja rada: Dokładnie zdiagnozować co jest mężowi a
    na ewentualne jakieś zabiegi chirurgiczne czy naświetlania wracać do
    kraju bo bedzie taniej.
    Sorry ale nie chciałem Ciebie urazić.
  • 07.01.09, 00:44
    Tak mysle, ze nie chciales urazic, tylko po prostu nie doczytales.
    Nie ma sprawy.
    Tak na marginesie, moj maz jest bardzo trudny w sprawach medycznych.
    Zaciagnac go do tych lekarzy, u ktorych byl, to i tak byl niezly
    wyczyn. Jak sie poznalismy to on nawet nie mial swojego lekarza
    pierwszego kontaktu.
    Uwaza, ze nigdy nie zachoruje i cechuje go w tej kwestii nadmierny
    optymizm . uwielbia pracowac, gotowac i nawet jak nie musi, to
    wstaje o 7.00 rano, niewazne czy chory czy zdrowy.
    A jezeli chodzi o ubezpieczenie - ja mam bardzo dobre prywatne
    ubezpieczenie (mam wolny zawod, ale jestem w tym momencie
    niewykonujaca ze wzgledu na zatrudnienie w organizacji
    miedzynarodowej). wlasnie dlatego moje ubezpieczenie sfinansuje
    kazda moja operacje na terenie calej Europy. A maz jest czesciowo
    podpiety pode mnie - jeszcze przez kilka miesiecy. Teraz zamierzam
    zmusic go do tego, aby sprobowal sie zatrudnic u czlowieka, z ktorym
    wspolpracuje od dluzszego czasu. Sytuacja jest trudna, ale nie
    beznadziejna.
    Pamietaj - maz byl u trzech lekarzy, mial kilka badan per rectum,
    usg. Skierowanie na biopsje nie jest tak latwo dostac nawet tutaj. A
    we Francji biopsji nikt prywatnie bez skierowania nie zrobi.
  • 06.01.09, 13:29
    No wiec maz jest po wizycie u konowala urologa, ktory powiedzial - w
    wyniki moczu sa zle, trzeba najpierw wyleczyc infekcje, poniewaz PSA
    moze przez te infekcje byc znieksztalcone. Twierdzi, ze raz mial
    nawet pacjenta z PSA totale 99 wskutek ostrego zapalenia prostaty.
    Maz ma brac antybiotyk przez trzy tygodnie, wybic bakterie i tydzien
    po zakonczeniu zrobic PSA libre i PSA totale, i w zaleznosci od
    wyniku wtedy biopsja.
    Jeszcze przed wizyta meza konsultowalam telefonicznie sam wynik z
    urologiem w Polsce, ktory wykryl raka prostaty u znajomego, ktory
    potem operowal sie we Francji. Ten lekarz rowniez zalecil najpierw
    leczenie antybiotykim, i za miesiac powtorzenie testu oraz zrobienie
    biopsji. Nie wykluczyl oczywiscie raka, ale powiedzial, ze i przy
    ostrym zapaleniu PSA moze byc bardzo wysokie.
    Niezaleznie od tego zamierzam umowic meza na konsultacje z jeszcze
    jednym urologiem.
    Co Wy o tym myslicie.
    Mnie sie nie podoba, ze jeszcze miesiac trzeba bedzie czekac na
    kolejne PSA. Z drugiej strony skoro posiew moczu wyszedl
    nienajlepszy, to moze rzeczywiscie trzeba najpierw wybic bakterie, a
    potem powtorzyc jeszcze raz PSA total i zrobic PSA libre.
    Czy tez maz powinien upierac sie zeby zrobic biopsje juz teraz.
  • 06.01.09, 13:58
    Nie, nie powinien się upierać, urolog ma swoja rację, wysokie PSA
    może być wynikiem infekcji.

    Ponadto ten wynik USG z bardzo powiększoną prostatą daje pewną
    nadzieję, że mąż być może ma nie raka, tylko (dodatkowo, oprócz
    ostrego zapalenia prostaty na tle infekcji), również zaawansowany
    łagodny przerost prostaty (BPH). Przy nowotworach złośliwych
    prostata może się powiększać, ale raczej nie aż dwukrotnie.

    Co do PSA, w skrajnych wypadkach BPH, PSA może dojść do 25-30 ng/ml
    na tle BPH, bez obecności nowotworów złośliwych.

    Test PSAlibre (free PSA albo w skrócie fPSA/PSA) to tylko dodatkowa
    kratka zakreślona na formularzu skierowania na PSA, robią to z tej
    samej próbki krwi. Test określa stosunek PSA niezwiązanego z
    łańcuchami białkowymi (PSA libre, free PSA) do ogólnego PSA (PSA
    totale). Jeżeli stosunek fPSA : PSA jest powyźej 25% to bardziej
    prawdopodobne są stany niezłośliwe niż nowotwór, poniżej 25%
    nowotwór prostaty jest możliwy , poniżej 10% jest prawie pewny.

    Jak już napisałem wcześniej - spokojnie. Nawet w najgorszym wypadku
    to bardzo powoli rosnący nowotwór - to nie jest rak płuc czy
    trzustki którfy potrafi zabić w kilka tygodni. Miesiąc opóźnienia
    biopsji nie ma zasadniczego znaczenia dla leczenia.
  • 06.01.09, 15:56
    Kangurze, jeszcze raz Ci dziekuje za wyczerpujace informacje. Powoli
    bede sie przedeirac przez linki przez Ciebie podane (musze to robic
    tylko pod nieobencosc meza).
    Probowalam znalezc informacje na temat diety wspomagajacej drogi
    moczowe, zeby przynajmniej pomoc mu w szybszym pozbyciu sie infekcji.
    Na razie bez wiekszych rezultatow. Masz jakies zdanie na ten temat?
  • 06.01.09, 16:11
    jest takie zioło - nazywa sie wierzbownica drobnokwiatowa. Podobno
    ma dzialanie wspomagajace uklad moczowy i dolegliwosci zwiazane z
    prostata (takze przy raku). To moze nie dieta, ale sadze ze ono nie
    zaszkodzi a moze pomoc (nie zaszkodzi zwlaszcza jak ktos nie
    poprzestanie na jego piciu tylko solidnie podejdzie do choroby).
    Wrzuc w wyszukiwarke to Ci wyswietli opis i zalecenia.

    Ja wiem ze na tym forum zalecana jest wylacznie medycyna
    konwencjonalna i nie wiem czy takie ziolo nie wykracza po za ramy
    dopuszczalne. Jesli tak to prosze skasowac post. Sama jestem
    ciekawa - dzis ktos mi o nim powiedzial, moj tata ma raka pecherza i
    dodatkowo problemy z nerkami tym spowodowane i pewnie mu kupie. Choc
    wielkiej wiary ze to cos da nie mam :-(
    --
    Oczy mam, mówisz mi, tak przejrzyste
    ...
  • 06.01.09, 17:42
    Dziekuje, mnie chodzi przede wszystkim o wposmozenie wyleczenia jego
    akutalnej infekcji, bedzie bral antybiotyki przez trzy tygodnie, a
    to tez obciaza organizm.
  • 08.01.09, 10:59
    mmujer napisał:
    >
    > Trochę nie rozumiem emigrantki, jak ona mogła do tego stanu dopuścić
    > będąc jego żoną. W takich przypadkach bierzę się chłopa za głowe i
    > razem idzie do lekarza

    To nie tak, mmujer. Żona to nie jest "mamuśka", całkowicie odpowiedzialna za zdrowie męża, bardzo już dorosłego. Poza tym to ona potrzebowała pomocy i wsparcia. Ona jest imigrantką, on jest u siebie.
    Ona była w ciąży i połogu, i ona zachorowała.

    Jakaś nawiedzona feministka mogłaby jej teraz powiedzieć : "Po co ci chory i wybrakowany facet, zbieraj manatki i wracaj do siebie". Ale byłoby to tak samo niemądre i nieuczciwe, jak obarczanie jej odpowiedzialnością za stan męża.

    Małżonkowie powinni się wspierać, w trudnych chwilach być razem, wszyscy o tym wiemy, tylko nie zawsze wiemy, jak to przełożyć na język codzienności.
    Na pewno od bliskiej osoby możemy wymagać tylko tyle, ile ona jest w stanie dać, dlatego np. trzeba wiedzieć, kto w jakiej będzie kondycji, by w razie czego poprosić o pomoc osoby trzecie.
    Tym bardziej,że tu chodzi o małe dziecko.

    Emigrantko, zachowanie twego męża jest w jakiś sposób wytłumaczalne. Niektórzy, szczególnie ci, którym los nie szczędzi ciosów, nie dopuszczają do siebie złych myśli,bronią się przed nimi, by zachować jaki taki optymizm. Niemniej jednak mąż chodził do lekarzy, robił niezbędne badania.

    Teraz on też pewnie nie chce, by tematem waszych małżeńskich rozmów były przede wszystkim choroby i kłopoty. Ma młodą żonę, wymarzone dziecko i nie ma najmniejszej ochoty "podniecać się ewentualnym nowotworem".
    Ale - jako ludzie dorośli musicie być przygotowani na różne niespodzianki. Dlatego napisałam ci o konieczności sporządzenia rodzinnej "mapy drogowej".
    Teraz jest czas oczekiwania na test PSA i może biopsję. Może być tak albo tak. W przypadku wariantu A postąpić należy tak i tak, jeśli będzie B - wybierzemy kolejną opcję, a jeśli C - no to się wtedy będziemy martwić.
    Nie warto ukrywać,że szukasz informacji w internecie.
    Ja codziennie w kilkunastu zdaniach mężowi streszczałam, co wyczytałam, czego się dowiedziałam.
    (On naprawdę nie miał czasu na buszowanie w internecie).
    I wiesz, zdradzę ci,że ludzie na pozór optymistyczni bardzo potrzebują optymistycznych informacji.
    Na przykład takich, że Francuzi są najlepsi w świecie w urologicznych operacjach laparoskopowych.
  • 08.01.09, 22:22
    Dziekuje Ci donal za wsparcie. Na razie maz bierze antybiotyk na
    wybicie bakterii w moczu i za trzy tygodnie powtarzamy PSA, a potem
    robimy biopsje. Chodzi normalnie do pracy i jest w dobrej formie. Ja
    robie rekonesans i np dzisiaj znalazlam znajomego cioci, nieco tylko
    starszego od meza, ktory od kilku lat cierpi na przerost prostaty i
    mimo siedmiu biopsji do tej pory nie wykryto zadnego nowotworu
    zlosliwego, a jego PSA od lat wacha sie miedzy 20 a 25. Tak wiec na
    razie przestalam panikowac, a staram sie do tego podejsc
    racjonalnie - coz mamy jeszcze conajmniej szesc tygodni przed
    ostateczna diagnoza.
    Maz bedzie sie staral o zmiane umowy cywilnoprawnej na umowe o
    prace, dzieki czemu bedziemy bardziej zabezpieczeni. Ja mam jeszcze
    kilka miesiecy kontraktu przed soba, pensje i dobre ubezpieczenie.
    Obmyslam rozne warianty dzialan na wypadek niepomyslnych wiadomosci
    i juz mniej wiecej mam ulozony plan dzialania i przygotowania do
    niego meza (gdy zajdzie potrzeba).

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.