Dodaj do ulubionych

CHŁONNIAK NIEZIARNICZNY Martynki

22.01.09, 15:28
MARTYNKA KRUK ur.05.08.2002r. 1 sierpnia 2008r. zdjagnolizowano u
Martynki Chorobę która postawiła nasze życie do góry
nogami...CHŁONNIAK NIEZIARNICZNY jest chorobą trudną do wykrycia a
jeszcze trudniejszą do wyleczenia.Sprawił,że Martynka stała się
bardzo słaba.Nie pamiętam, kiedy ostatnio się śmiała**** .Pozwólmy
JEJ jeszcze cieszyc się życiem.Obecnie przebywa z rodzicami w
Klinicznym Szpitalu Dziecięcym im.Gębali w Lublinie na
oddz.Hematologii i Onkologii. Prosimy o pomoc finansową i oddanie
krwi dla Martynki oraz goracą modlitwę o jej zdrowie ,żeby mogła
wygrac z chorobą.Oto numer konta gdzie można finansowo wesprzeć
MARTYNKĘ STOWARZYSZENIE NA RZECZ DZIECI Z CHOROBAMI KRWI W LUBLINIE.
ING BANK ŚLĄSKI o./LUBLIN nr 73 1050 1953 1000 0022 7177 0576. z
dopiskiem dla MARTYNKI KRUK. UWAGA BARDZO WAŻNE!!! Wszystkie zebrane
środki finansowe nie są środkami o charakterze prywatnym,tylko mają
charakter środków społecznych. W związku z tym podlegają wszystkim
przepisom finansowym,prawnym i formalnym,które obowiązują SnRDzCK w
Lublinie. Wszystkie środki finansowe mogą być przeznaczone WYŁĄCZNIE
NA LECZENIE MARTYNKI a my jako rodzice NIE MAMY DOSTĘPU DO
NICH,możemy jedynie uzyskac informację na temat aktualnego stanu
subkonta,wpływach i ofiarodawcach oraz poczynionych wydatkach i
przelewach.Wszystkie pieniążki niewykorzystane przez MARTYNKĘ
zostaną przekazane na leczenie innego chorego dziecka

APEL O ŻYCIE DLA KOCHANEJ MARTYNKI TAK STRASZNIE POKRZYWDZONEJ PRZEZ
LOS... nasza-klasa.pl/profile/20594803 profil taty Martynki
nasza-klasa.pl/profile/20884279 profil Martynki nasza-
klasa.pl/profile/20666075 profil mamy Martynki adres bloga :
pomozmartynce.bloog.pl
Edytor zaawansowany
  • 29.01.09, 09:42
    W dniu dzisiejszym pojawiło się światełko w tunelu.

    Jola dostała super wiadomość, ze klinika w Niemczech
    Universitätsklinikum Heidelberg podejmie się leczenia Martynki.

    Leczenie polegać będzie na tej samej zasadzie co w Duseldorfie „cykl
    chemi i przeszczep szpiku”.

    Koszty też takie same 150tyś. EURO ale… na wyjazd Małej i podjecie
    leczenia potrzebujemy aby ok. 35tyś. EURO bo reszte będzie można
    dopłacić w „ratach” .

    Klinikę Universitätsklinikum Heidelberg polecił też Dr. Wessalowski
    z Duseldorfu dodając aby Martynka szybko się w Niej znalazła i
    podjęła leczenie bo każdy dzień już teraz jest dla Niej
    niebezpieczny.

    Kochani potrzebne są pieniążki i potrzebne jest ich zebranie w jak
    najkrótszym czasie.

    Teraz proszę abyście przeczytali Artykuł ” WPŁATY NA KONTO FUNDACJI –
    wyjaśnienie Właśnie 10 -14 dni na zaksięgowanie pieniędzy to zbyt
    długi czas, którego już nie mamy.Dlatego prosimy abyście w miare
    możliwości wpłacali pieniądze na konto Joli – mamy Martynki,tak aby
    Jola mogła szybko sama przekazać je na konto Kliniki w Niemczech.

    JOLANTA KRUK
    BS KOŃSKOWOLA
    57 8741 0004 0005 8128 3000 0010
    z dopiskiem NA LECZENIE MARTYNKI KRUK

    To przyspieszy nasze działania i Martynka będzie mogła szybciej
    podjąć leczenie, które jest teraz Jej tak bardzo potrzebne.Jednak
    dla tych, którzy się wahają prosimy o wpłaty na konto Fundacji bo te
    pieniądze będą tez potrzebne na dalsze leczenie, które będzie
    spłacane w kolejnych „ratach”.

    Na Koncie Joli znajduje się obecnie 30 tyś złotych
  • 29.01.09, 09:50
    Program przeszczepów szpiku (także dziecięcych) w Polsce działa
    dobrze, a wyniki nie są gorsze, niż w Europie Zachodniej.

  • 29.01.09, 11:31
    Oglądałam wczoraj w telewizji krótki reportaż dotyczący Martynki.Sama jestem matką i wiem,że też chciałąbym zrobić wszystko dla swojego dziecka.Aktualnie sama jeszcze ciagle walczę z rakiem.Choć daleka jestem od wszelkich podejrzeń to nasuwają mi się pytania:
    - dlaczego z tym apelem nie zwrócili się sami rodzice Martynki?
    - dlaczego wpłaty na prywatne konto?
    ("STOWARZYSZENIE NA RZECZ DZIECI Z CHOROBAMI KRWI W LUBLINIE. ING BANK ŚLĄSKI o./LUBLIN nr 73 1050 1953 1000 0022 7177 0576. z dopiskiem dla MARTYNKI KRUK. UWAGA BARDZO WAŻNE!!!Wszystkie zebrane środki finansowe nie są środkami o charakterze prywatnym,tylko mają charakter środków społecznych. W związku z tym podlegają wszystkim przepisom finansowym,prawnym i formalnym,które obowiązują SnRDzCK w Lublinie.") - wpłaty na prywatne konto nie podlegają zadnej kontroli i zawsze budziły mój wewnętrzny sprzeciw
    - dlaczego akurat klinika w Niemczech? - tu podzielam zdanie turpina
    Wierzę,że młody organizm Martynki nie podda się i zwycięży chorobę.Wiem, co przeszła i całym sercem jestem z nią. Jednak wpłatę prześlę na konto Stowarzyszenia.
  • 30.01.09, 09:47
    Tak zaangażowani rodzice chorego dziecka wiedzieliby przynajmniej,
    jak poprawnie pisze się nazwę choroby...

    To co, wpłacił ktoś?
  • 31.01.09, 10:57
    złośliwości są tu niestety nie na miejscu....!!!! owszem wpłacił ktoś !!do tej
    pory zebraliśmy już ponad 80 tysięcy złotych... pół Polski zbiera pieniądze na
    leczenie Martynki, sprawa jest nagłośniona w mediach i gdzie się tylko da.Sztab
    ludzi pracuje nad tym, aby Martynka mogła dalej żyć - wszyscy pomagamy rodzicom
    martynki bo ich rolą jest teraz czuwać nad córką a nie buszować w internecie -
    od tego mają własnie nas, A z pytaniem dlaczego w Niemczech należałoby się udać
    do Polskich lekarzy , którzy odesłali Martynkę do domu i kazali się cieszyć
    ostatnimi dniami !! Mam nadzieję, że rozwiałam wszelkie wątpliwości - pozdrawiam
    serdecznie , jednocześnie apelując o pomoc !!!! Jedna z pomagających Martynce.
  • 31.01.09, 16:09
    Nie rozwiałaś rzadnych wątpliwości.

    Jak pisałem, program przeszczepów szpiku to jedna z rzadkich oaz wysokiej
    jakości w polskiej medycynie. W tej branży działają ludzie kumpetentni, jakimś
    cudem są zdobywane (niemałe) pieniądze, a wyniki są nader przyzwoite.

    Jeśli przeszczep wg polskich hematologów nie ma sensu, to nie ma sensu.

    Oczywiście że zawsze można znaleźć gdzieś na świecie klinikę, gdzie przeszczepią
    każdego, pod warunkiem, że zapłaci i będzie jeszcze ciągle żywy w chwili
    rozpoczęcia zabiegu. Niemcy zresztą słyną ze skłonności do agresywnego leczenia
    hematologicznego, wdrażanego częstokroć przy braku jakichkolwiek wiarygodnych
    dowodów na skuteczność, poza niemieckim chciejstwemi i daleko posunietą
    pewnością siebie.

    Nie chciałem być złośliwym, ale wasze ogłoszenie, zwłaszcza z tym 'chłonniakiem'
    w tytule i przy odrobienie znajomości realiów, rzeczywiście wygląda na prosty
    szwindel, choćby i nim nie było.
  • 31.01.09, 22:14
    no to czepiaj się "chłonniaka" przy swoich "rzadnych wątpliwościach...wolę
    literówki niż błędy ortograficzne...i jeszcze jedno ostatnie pytanie...masz
    dzieci ??? nikt kto ich nie ma, nie zrozumie rodzica...zwłaszcza chorego dziecka .
  • 01.02.09, 17:43
    Odłóżmy na bok te złosliwości ortograficzne i przyjmijmy, że autorzy apelu
    działają w dobrej wierze. Pewnie tak jest.

    Z epikryzy wyłania się obraz klasycznego przypadku beznadziejnego -- chłoniak
    nie tylko nie reagujący na kolejne schematy chemioterapii, ale wręcz rosnący 'na
    lekach'. Do tego prawie wszystkie możliwe powikłania, jakie się tylko mogą
    przytrafić. Zajęcie szpiku to bardzo niekorzystny czynnik rokowniczy (skądinąd
    na ogół dobrze rokującego) chłoniaka anaplastycznego ALK+. Gorzej właściwie nie
    mogło być. To wszystko dzieje się w dobrym ośrodku. Nie zaniedbano konsultacji
    z Wrocławiem -- centrum referencyjnym dla hematologii dziecięcej.

    Można zrozumieć determinację rodziców i ich wolę 'walki', co nie oznacza, że
    równocześnie nie można uważać ich decyzji o próbie kontynuowania agresywnego
    leczenia za złą. Skutki tej decyzji, jeśli uda im się dopiąć swego, będą
    oznaczać li tylko dodatkową porcję cierpień dziecka przed i tak nieuniknioną
    rychłą śmiercią.

    Mam dwoje dzieci, niewiele starszych niż Martynka. Nie mam pojęcia, jak sam
    zachowałbym się w sytuacji jej rodziców, bo tego przewidzieć się nie da i takie
    stawianie sprawy jest infantylnym absurdem. Możliwe, że działałbym lub
    próbowałbym działać kompletnie nieracjonalnie. Dlatego właśnie odpowiedzialni
    lekarze nie leczą swoich rodzin.

    Jako hematopatolog, mam jednak zarazem na tyle dużą wiedzę o tej grupie chorób,
    by w oparciu o dostarczone dane z pełną stanowczością podtrzymać moje zdanie o
    celowości tej całej akcji. Rodzice mają prawo do tego, by w takiej sytuacji
    odchodzić od zmysłów. To ich gorzki przywilej. Jednak ludzie, którzy ich
    wspierają, tego przywileju już nie powinni sobie uzurpować. Jeśli sami działają
    pod wpływem histerii, a z lenistwa nie zorientowali się w meritum problemu, to
    mimo jak najlepszych chęci, przeważnie nie robią dobrej roboty.

    Myślę, że jeśli rodzice Martynki nie są z tego gatunku, którym niczego nie da
    się wytłumaczyć (bo i tacy się zdarzają), to po prostu nie umiano z nimi
    właściwie porozmawiać. To jeden z poważniejszych problemów w polskiej medycynie.
  • 31.01.09, 18:20
    Tego nawet nie da się skomentować.
    Osoby z tego forum często same zmagają sie z chorobą nowotworową u
    siebie lub bliskiej osoby,dlatego nie rozumiem skąd brak zrozumienia
    dla małego dziecka i jego rodziców?
    Przeciez to chyba wiadome jest ze ludzie Ci do konca będą walczyc o
    życie swego dziecka.
    Ja kiedys weszłam na to forum i potrzebowałam porady i rowniez
    zostałam potraktowana w taki sposób,ze w pewnym momencie
    zastanawiałam się co ja na tym forum robię.
    Ludzie,zastanowcie się zanim coś napiszecie i skomentujecie czyjeś
    postępowanie.
  • 31.01.09, 23:47
    Jestem matka, ktorej corka przegrala walke z rakiem. w ubieglym roku w maju moja
    Agatka w wieku 23 lat odeszla od nas. Wiem co znaczy strach, bol, chwytanie sie
    nawet najmniejszych nadziei... Zycze z calego serca aby udalo sie wygrac
    Martynce i jej rodzicom te walke. Po zapoznaniu sie ze sprawa na stronach naszej
    klasy rowniez udzielilam wsparcia. Ale przede wszystkim wspieram Was duchowo.
    Wchodzic na to forum zaczelam dopiero po smierci Agatki i z tego co sie
    zorientowalam "turpin" jest lekarzem , ktory udziela tu naprawde fachowych porad.
    Uwazam , ze nie ma co sie denerwowac i miec do niego pretensje o powyzsze
    wypowiedzi. Mial prawo miec watpliwosci. Prosba o wplate na prywatne konto i
    blad w nazwie choroby moga budzic podejrzenia o nieuczciwosc. Sprawa sie
    wyjasnila wiec nie warto tracic czasu na wzajemne oburzanie sie na siebie
    Pozdrawiam
    Halina-mama Agatki
  • 01.02.09, 18:48
    Proszę, wpisujcie się , jesli ktoś z Was wspiera chora Martynkę. Ja wspieram,
    wysłałam pieniążki i smsy a Ty...?
  • 02.02.09, 14:23
    chciałabym wierzyć w cud ale nie potrafię ;(
    Przykro mi ale jak do tej pory nie spotkałam się z przypadkiem kiedy lekarze z
    Kliniki Hem - onk w DSK w Lublinie źle ocenili stan choroby i dalsze rokowania.
    Nurtują mnie pytania :
    - dlaczego klinika w Niemczech ( bo co za kupę kasy leczą lepiej )
    - czy ktoś zastanowił się jak niebezpieczna jest podróż dla dziecka
    Wiem że wyjdę na kobietę bez sumienia, ale staram się myśleć racjonalnie.
    Walczyłam dwa razy o zdrowie dziecka. Moja przygoda z onkologią zaczeła się w
    lipcu 2002 - djagnoza brzmiała - retinoblastoma ( córa miała 3 lata ) W grudniu
    2005 - Mięsak Ewinga, to leczenie zakończyło się przeszczepem komórek
    macieżystych w K H-O w DSK w Lublinie 12.10.2006.
    Wiem jak dziecko cierpi po przeszczepie ( niby moja mala miała ten "lepszy"
    przeszczep). Tego cierpienia dziecka nie da się zapomnieć ...
    Drugi raz wygrałyśmy walkę z

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.