Dodaj do ulubionych

pękające żyły

21.03.09, 23:09
Prosze Was o podpowiedź, Czy jest jakiś sposób na pękające żyły,
mama moja która od prawie 2 lat ma podawaną chemię miała już ponad
40 wlewów i zakażdym razem nowe kłócie bo chemia jest co tydzień
czasami 2, Obecnie się pogorszyło jeśli coś zje to wymiotuje, bierze
wiataminę C ale już to nie działa, jest już słaba. Ostatnio była
pielęgniarka z naszej przychodni miała ję podłączyć kroplówkę na
wzmocnienie ale nie udało się wbić igły. Chociaż Panie pielęgniarki
z CO jakoś sobie radzą. Mam nadzieję że w poniedziałek też tak
będzie bo mama jedzie na kolejną chemię, ale przed tym chcieliśmy ją
wzmocnić.
Edytor zaawansowany
  • 22.03.09, 10:29
    Witaj!
    U mojej mamy był taki sam problem, po prawie 6 latach ciągłej walki żyły już do
    niczego sie nie nadawały. Wtedy od jednej z pacjentek CO w Warszawie
    usłyszałyśmy o porcie zakładanym na rok albo dwa. Zabieg jest szybki inie
    zagraża życiu. Mama była już bardzo słaba kiedy go wykonano. Port wyglada jak
    takie małe wybrzuszenie pod skórą w okolicy obojczyka. Jest na prawde zbawieniem
    dla chorych. Trzeba o niego powalczyć bp oczywiście żaden lekarz sam go nei
    zaproponuje bo to kosztuje...ale jak jesteś zdeterminowana to powinno Ci się
    udać. Porozmawiaj z jakimś bardziej "zaprzyjaźnionym" lekarzem. Powodzenia
  • 22.03.09, 11:01
    Wczoraj w programie TV Historia na kablówce, słyszałam jak w czasie wojny
    amerykańsko koreańskiej na pokonanie sztywności żył/pękały/dodawano 10 % wódki
    do osocza w kroplówce i żyły stawały się bardzo elastyczne.Może ktoś coś więcej
    wie na ten temat.
  • 22.03.09, 11:55
    Nie rozumiem dlaczego nie podłączyli Twojej Mamie portu. Wygodne,
    żyły sa w porządku. W przypadku mojej Mamy zostało to zrobione tuż
    przed pierwszą chemią i chociaż ten problem mieliśmy z głowy. I
    lekarka sama wyszła z ta propozycją. Pytaj,masz do tego prawo i
    chyba to powinno być standardem.
  • 22.03.09, 13:34
    Tu Cię rozczaruje - nie jest standardem! Muszą byc wskazania do
    tego, bo jest jak mi wytłumaczono konieczna ingerencja chirurga lub
    anestezjologa (zalezy od szpitala), a do tego nie kazdy może mieć
    taki port wszczepiony! Pamietam ze szpitala gdy Mój tatus miał
    podawane chemie przypadki, ze po 2-3 tyg. wyjmowano na cito taki
    port, bo wokół działo sie "cos" dziwnego (powstawała infekcja bo
    jest to ciało obce) stad dopóki pacjent ma żyły w miare dobre podaje
    sie chemie dozylnie potem gdy zaczyna byc problem nalezy
    przedyskutowac założenie portu. I faktycznie KATI skoro jest tak
    trudno z zyłami to jest wskazanie by taki port załozono na cito, bo
    pielegniarki w CO majac duze doswiadczenie jakos sobie radza, ale w
    innych szpitalach czy u pielegniarek srodowiskowych bywaja spore
    problemy wiec warto by ten port załozyc. Pozdrawiam serdecznie!!!
  • 22.03.09, 23:20
    Bardzo dziękuję kochani za odpowiedzi. Dawno tu już nie zaglądałam,
    bo w pracy i w domu natłok zajęć, ale od razu lepiej się człowiek
    czuje jeśli jest ktoś życzliwy i chce doradzić. Jutra mama jedzie na
    wizytę ja niestety nie mogę z nią jechać tylko brat powiedziałam mu
    żeby się spytał o ten port. Nie wiem jak podejdą do tego tematu w CO
    bo u mamy leczenie jest paliatywne a mama jest trochę słaba i nie
    wygląda na to żeby doszło do wyleczenia. Kiedyś słyszałam takie
    rozmowy, że jeszcze kłują w nogi ale to już chyba ostateczność. Mama
    ostatnio coraz częściej wymiotuje jak coś zje, nieraz na drugi
    dzień, czasami po godzinie. Przez to jest słaba Kilka razy dostała
    kroplówkę z glukozą i miroelementami a teraz niestety nie dało się
    podłączyć. Jeszcze raz dziękuję
  • 23.03.09, 03:02
    Polecam Ci port naczyniowy. Moja Mama miała bardzo słabe żyły,
    wyniszczone chemioterapią i rozmaitymi wlewami dożylnymi.
    Pięlęgniarki nie potrafiły się często wkuć i zawsze męczyły nas o
    wkucie centralne. Znajomy anestezjolog polecił port. Mama znajduje
    się pod opieką hospicjum, stamtąd też skierowali ją na sam zabieg,
    bez jakichkolwiek przeszkód. Zabieg był w narkozie, ale trwał
    krótko, rana wygoiła sie znakomicie. Port to genialne rozwiązanie, w
    końcu rozwiązał się bolesny problem wkuć. Jedyny mankament:
    niewiele osób, przynajmniej tutaj zna się na jego obsłudze! Port
    musi być odpowiednio pielęgnowany, przemywany NACl oraz herparyną -
    inaczej może stać się niedrożny. Ważne jest też to, by umieć wkuć
    prostopadle iglę. Trzeba zmieniać ją co siedem dni [ jeśli tak jak u
    nas, port jest w stałym użyciu] . Potrzebne są również specjalne
    igły.
    Polecam naprawdę.
  • 27.01.10, 16:49
    Proszę powiedz, czy Twoja mama znajdujac sie pod opieka hospicjum
    dostaje chemie? Moj tata dostal wczoraj skierowanie, jego lekarz nie
    bedzie go wiecej leczyc.. i zastanwiam sie jak to bedzie dalej.. ale
    skoro piszecie ze chorzy otrzymywali chemie przez lata moze jeszcze
    da sie cos zrobic?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.