co przeszly w zyciu chorzy na chłoniaka Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Czesc. Niedawno odeszła moja mama. Jestem na etapie ciagłego analizowania jej
    trudnego życia, tego co musiała przejść najpierw w swoim rodzinnym domu, potem
    żyjąc przy boku mężczyzny na ktorego nie mogła liczyć, o wszystko musiała sie
    martwić sama, pracować na dom, łożyc na naszą naukę, wreszcie niesłusznie
    stracić swoją pracę, ktorej tak się poświęcała, proces który musiał toczyć się
    tak długo, w międzyczasie opieka nad jej chorą matką, powrót do pracy. Teraz
    powinien być czas na odrobinę szczęścia, teraz są pieniądze by wykończyc
    wreszcie dom, jeździc na wakacje ale nagle trach, wykrycie tej strasznej
    choroby, walka której nie udało jej się wygrać. Czy wśród waszych
    bliskich-chorujących są tacy którzy mieli łatwe życie? Czy może ten potwór
    uderza niezależnie od tego przez co musimy przechodzić w życiu?
    • Cześć. Trochę jakbym czytała historię swojej mamy. Nigdy nie było
      jej łatwo - bardzo szybko musiała się zacząć sama o siebie
      troszczyć, a później także i o innych... Odkąd pamiętam - zawsze
      czymś zdenerwowana, ciągle żyła w stresie. Kiedy nareszcie wszystko
      powinno pójść ku lepszemu - diagnoza, która dla nas wszystkich była
      potwornym ciosem (przez to, że mama zawsze dbała o wszystkich,
      wszystko miała pod kontrolą - zawsze wydawało nam się że jest nie do
      zdarcia). Obecnie jest w okresie remisji, czuje się dobrze (zresztą
      nigdy fizycznie źle się nie czuła), mam nadzieję, że będzie tak jak
      najdłużej. Może będzię w końcu tą osobą, która będzie mogła
      powiedzieć, że pokonała chłoniaka? Wszyscy na to bardzo liczymy, za
      każdym razem w nerwach oczekując wyników kolejnych badań
      kontrolnych...
      Ja uważam (i wielu lekarzy podobnie sugerowało), że stresujący tryb
      zycia należy uznać za jednego z winnych tej choroby (dla mnie to
      główny winny). Staram się mamie o tym przypominać kiedy tylko widzę,
      że czymś się denerwuje. Mam wrażenie, że to trochę pomaga jej
      zmienić swoje nastawienie, że nauczyła się odpuszczać, że sama już
      stara się uwierzyć, że nie musi dźwigać całego świata na swoich
      ramionach. I że teraz w końcu będzie mogła odżyć. I z całego serca
      wierzę, że uda nam się pokonać tę paskudną chorobę.
      Pozdrawiam.

      • Moja mama tez łatwo nie miała szybko odeszła jej matka ojciec nie był wzorem do
        nasladowania kiedy wyszła za mąż za mojego ojca musieli liczyc kazdy grosz
        potem dzieci( a jest nas 5) nigdy sie nie skarżyła nie powiedziała ze nie ma
        czasu dla siebie teraz kiedy siostra i brat założyli własne rodziny kiedy ja
        moglam dużo jej pomóc kiedy mogła by z ojcem jechac na wymarzone wakacje trach
        walneło jak piorun :( mama byla osobą której wszedzie było pełno i zawsze
        uśmiech goscił na jej twarzy wiecie tak mysle ze Pan Bóg zabiera nam Anioły
        zabiera nam osoby krore potrafią sprawić ze dzien jest słoneczny mimo deszczu i
        potrafią słuchać słuchać sercem --
        Dla mnie to nic. Nowe milenium, nowy wiek czy nowy rok. Dla mnie to jeszcze
        kolejny dzień, kolejna noc. Słońce, księżyc, gwiazdy pozostaną te same. ~Dalajlama
    • Wiesz, mógłbym napisać dokładnie to co Ty. Moja Mama odeszła tak
      samo "nie w porę". Jak miała już najgorsze zawieruchy życiowe za
      sobą, to ją to zaatakowało...Boże jak bardzo chciałbym cofnąć czas,
      i wszystko zmienić...
      • imarc jak ja cie rozumie kiedy dowiedziałam sie o chorobie mamy tak chciałam
        cofnąć potem juz tylko myslałam co zrobić zeby wyzdrowiała ale kiedy widziałam
        że lepiej nie bedzie robiłam wszystko by byc koło mamy dać jej to czego nie
        mogła mieć kiedy była zdrowa każdą minute każdą sekunde próbowałam zapamiętać i
        wchłaniałam każde jej słowo gest zrobiłam sie nadopiekuńcza nieraz dostawałam od
        mamy przysłowiowy "opieprz" teraz kiedy jej nie ma ciagle rozmyslam że robiłam
        za mało że nie zrobiłam wystarczajaco ze tylu rzeczy mi nie powiedziała tylu nie
        nauczyła. To tak boli .... Ktoś mi kiedyś powiedział że mama wiedziała że nie
        ma szans z tym cholerstwem ale wiedziała że my damy radę że nauczyła nas
        wystarczająco, nie chciała byśmy patrzeli na jej ból cierpienie mimo tego że
        chciala życ to jej było najciężej myśmy odczuwali ból psychiczny ona odczuwała
        fizyczny i niemoc chodz walczyła jak mogła on wygrał niestety.....
        --
        Dla mnie to nic. Nowe milenium, nowy wiek czy nowy rok. Dla mnie to jeszcze
        kolejny dzień, kolejna noc. Słońce, księżyc, gwiazdy pozostaną te same. ~Dalajlama
        • Tez cały czas mam poczucie ze zrobiłam za mało, ze nie poszukałam pomocy za
          granicą, że nie zakupiłam ziół wcześniej, że nie wezwałam lekarza do domu, kiedy
          pojawiła się grzybica, że nie słuchałam ani cioci ani bratowej, które mówiły że
          koniec jest już blisko. Mam wyrzuty że pracowałam tego ostatniego dnia z domu,
          że w ogóle pracowałam gdy moja mama drzemała sobie obok na kanapie, zmuszałam do
          jedzenia kiedy już nie mogła jeść i patrzyła na mnie tymi swoimi smutnymi
          uciekającymi oczami. A przede wszystkim nigdy sobie nie wybaczę, że pomimo że
          wstawałam do niej w nocy 5 razy i widziałam że spływa jej pot z czoła pomimo, że
          nie miała już wtedy gorączki, to nie czuwałam przy niej do rana tylko zasnęłam.
          Boże gdyby ona mi wtedy powiedziała 'zostań ze mną', cokolwiek. Przecież była w
          stanie powiedzieć, że chce jej się pić, żeby zmienić jej pozycje bo bolą ją
          plecy. Jaka ja byłam ślepa ...
          • antychloniak jak cie czytam to tak jakbym ja to pisała tylko że ja
            nie pracowałam byłam z mama i wiesz co ci powiem że moja mama
            chwile przed smiercia powiedziała mi zebym moja siostre posłała do
            sklepu po wode mineralna chodz miala zawsze ja w zapasie
            spojrzała na pokoj tak jakby sie upewniała ze jej 2 synów czyli
            moich braci nie ma przy niej nie chciała żeby oni widzieli jak
            odchodzi Ja byłam przy niej do konca do ostatniego oddechu byłam z
            nia kazdej nocy czuwałam przy jej łozku a jednak dreczy mnie to
            samo co ciebie tez wciskałam jej jedzenie kiedy nie mogła jesc tez
            nikogo nie sluchałam jak mówiły to koniec .... nie mozesz sie
            obwiniac za to ze nie byłas przy niej a wiesz dlaczego bo dawałas
            jej to czego nie mogła dostać od innych miłość opieke i
            wsparcie . moja mama nieraz mi mówiła ze przez jej chorobe moje
            życie sie nie rozwija nie realizuje swoich marzen wiesz co jej
            odpowiadałam Mamo ja tego nie musze robić ja to robie bo chce kiedy
            ty mnie urodziłas tez byłas przy mnie też czuwałas przy moim
            łozeczku biegałas do lekarza kiedy miałam kaszel dlaczego to
            robiłas bo musiałas nie mamo robiłas to z miłosci i ja tez przy
            tobie jestem z miłosci wtedy mama zawsze milkła i łza spływała jej
            po policzku bo wiedziała ze dla mnie jest wszystkim ze nie liczy
            sie nic tylko ona i twoja mama to samo myslała o tobie nigdy o
            tym nie zapomnij nie mozesz sie winic bo zrobiłas wszystko a
            winić niech winią sie ci którzy duzo mówili a przy twojej mamie nie
            byli niech sie winia ci którzy jej nie wspierali ty byłas
            wspierałas kochałas kochasz i bedziesz kochac
            --
            Dla mnie to nic. Nowe milenium, nowy wiek czy nowy rok. Dla mnie to
            jeszcze kolejny dzień, kolejna noc. Słońce, księżyc, gwiazdy
            pozostaną te same. ~Dalajlama
    • Ja po prostu nie rozumiem, co kierowało moim zachowaniem. Nieraz jak zostawałam
      z mamą sama, bo ojciec wracał do domu do pracy, zawsze spałam z mamą i
      trzymałam ją za rękę. Tamtej nocy położyłam się w pokoju przejściowym, za
      ścianą. Pamiętam, że wtedy sobie tłumaczyłam że mama leży w pampersie i nie będę
      musiała jej wyprowadzać w nocy do łazienki, pamiętam jak wstawałam żeby dać jej
      się napić i przez głowę mi przeszło, żeby się położyć obok i wziąć za rękę bo
      tak biedniutko wyglądała, ale niestety tego nie zrobiłam. Obudziłam się przed 7
      i nie bardzo wiedziałam co się działo, nie mogłam odczytać godziny z zegarka,
      który miałam na ręku. Kiedy w końcu zobaczyłam która była godzina z ulgą
      pomyślałam że jeszcze wcześnie i mam godzinę snu. Tylko że po godzinie już było
      za późno. Nie wiem czy kiedykolwiek sobie to wybaczę. Wiem, że mama bardzo bała
      się śmierci. Gdy leżała w szpitalu i za ścianą umarł jej sąsiad, mówiła że się
      boi (była w pokoju jednoosobowym) i ojciec musiał zostawać z nią przez 3 noce.
      Wiem,że chciałaby żeby ktoś przy niej był, na pewno ojciec. Ale ja ojca wysłałam
      dzień wcześniej do domu, żeby wrócił do pracy na tydzień, bo ja sobie przecież
      poradzę, ale sobie nie poradziłam...
      • Ja myślę, że nie możesz sobie niczego zarzucić. Zawsze byłaś przy
        mamie, do samego końca. Twoja mama na pewno o tym wiedziała. Nie
        myślałaś, że może moment jej odejścia nie był przypadkowy? Mogła
        Ciebie zawołać - byłaś obok. Myślę, że mama nie chciała byś na to
        patrzyła - bo jak to mama - chciała chronić swoje dziecko do samego
        końca, byś właśnie nie musiała na to patrzeć.
        Dlatego nie obwiniaj się o nic. Pomagałaś, gdy tylko mogłaś. Do
        samego końca przy niej byłaś. Byłaś obok... Twoja mama na pewno o
        tym wiedziała.
        • Dokladnie jak to mówia nic nie dzieje sie bez przyczyny pomysl czy to nie
          dziwne ze tyle rzeczy zdarzyło sie w ciagu tej nocy wysłanie ojca ranna
          pobudka i to ze poszłas spac za sciane. coisinha na w 100% racje.... ja tez sie
          obwiniam za pareset rzeczy ktore mogłam zrobic a nie zrobiłam ale czy to by cos
          zmieniło czy miało by sens wiem napewno, Ja.... juz sie nie dowiem.
          --
          Dla mnie to nic. Nowe milenium, nowy wiek czy nowy rok. Dla mnie to jeszcze
          kolejny dzień, kolejna noc. Słońce, księżyc, gwiazdy pozostaną te same. ~Dalajlama
          • Mam nadzieje, że nie było tak że mnie wołała a ja nie słyszałam, mam
            nadzieję że umarła we śnie chociaż miała rano otwarte oczy. Trudno
            mi znieśc myśli że mogła być przytomna i patrzec tymi swoimi
            uciekającymi oczami w jeden punkt czekając na śmierć. Pociesza mnie
            jedynie myśl, że zawsze jak czegoś chciała to nam o tym mówiła,
            żebypodać jej poduszkę, zeby ojciec przy niej usiadł itp, żeby ona
            mi tylko powiedziała zostań ze mną ...Wiem, ze nic by to nie
            zmieniło, ale przynajmniej mi byłoby lżej. Nie wiem jak dają sobie
            radę dzieci, ktore są daleko w momencie kiedy odchodzą chorzy
            rodzice, nie potrafię sobie tego wyobrazić. Dlaczego nikt mi nie
            powiedział jak to bedzie wyglądać, dlaczego nikt mnie nie
            przygotował. Przeglądałam tyle stron internetowych na temat tej
            cholernej choroby a ani jednej na temat tego jakie są onjawy
            śmierci.
            • Musisz przestać się tym zadręczać - nie miałaś wpływu na odejście
              mamy, nie mogłaś też tego przewidzieć że to nastąpi własnie wtedy.
              Twoja mama na pewno by tego nie chciała - byś się wciąż tym
              martwiła.. Może dlatego Ciebie nie zawołała (myślę, że gdyby było
              inaczej, to byś uszłyszała - zawsze słyszałaś to dlaczego miało by
              być tym razem inaczej?). Ja myślę, że mama zwyczajnie chciała Ciebie
              chronić, ale też byś pamiętała ją żywą a nie jak odchodziła.
              Na śmierć się nie da przygotować... Wiele lat temu nagle odszedł mój
              ukochany tatuś - bolało i boli do tej pory. Mama choruje od ponad 2
              lat i mimo, że teraz jest dobrze, boję się strasznie by jej stan
              zdrowia się nie pogorszył. Nie da sie na to przygotować...
              Pewnie też dlatego, że wcale tego nie chcemy, bo lepiej mieć
              nadzieję, że do tego nie dojdzie....
              Uszy do góry, Twoja mama jest z Tobą :) myślę, że w wielu momentach
              się o tym przekonasz - ja mam tak z moim tatą :)

    • Witaj,

      Moja mama nie zmarła co prawda na chloniaka, a na mięsaka, ale postanowałam
      napisać. Może to co napiszę choć trochę Cię to pocieszy i zmniejszy wyrzuty
      sumienia.

      Kiedy z moją mamą było naprawdę, źle byłam obok niej (wtedy nie wiedziałam, ze
      to już koniec, szczególnie, że niekompetentny lekarz widział ją tego dnia i
      powiedział, że to miesiąc najwyżej dwa...nie rozpoznał agonii...a skąd ja mogłam
      wiedzieć, że tak to wygląda...). W kazdym razie mama miała ciezką noc, spała,
      ale ciężko oddychała. Ja siedziałam około niej na kanapie i coś pisałam na
      laptopie. W końcu poszłam spać (tez na kanapie tuż koło jej łóżka). Kiepsko mi
      się spało...czuwałam... tak jakbym bała się usłyszeć jej ostatni oddech. Aż w
      końcu mój ojczym wstał (o7), wiedziałam, że o 8 przychodzi pielęgniarka i się
      troche uspokoiłam i zasnełam. O 8 obudziło mnei przyjście pielęgniarki. Mama juz
      nie żyła...ona czekała aż zasne bo nie chciała zebym na nią patrzyła. Wiedziała
      ze jestem blisko i dlatego sie nie bała...nie wołała mnie, była cicha...na pewno
      bym usłyszała...zawsze słyszałam jej najmniejsze kwilenie z pokoju na innym
      pietrze, a co dopiero kolo niej. Pielęgniarka powiedziala mi ze czesto tak jest
      że bliscy nie umieją nas zostawac, nie umieja przy nas odchodzic. I tak na pewno
      bylo z Twoja mama! Musisz w to wierzyc...czekala az bedziesz spokojnie spala
      zeby odejsc. Nie chciala widziec Twojego cierpienia bo to utrudnilo by odejscie.
      I an pewno czula ze jestes blisko i sie nie bala!
      Trzymaj sie cieplo i nie zadreczaj
      • orchi85 masz racje , ja sadze ze gdyby moja mama wiedziała ze kolo niej jestem
        walczyłaby jeszcze a to najgorsze co moze być. a co do tego czy sa oznaki kiedy
        ktos odchodzi u mnie były (ale to tak jak z ciążą kiedy kobieta rodzi to dzieje
        sie tak samo tzn jest ból radośc ale kazda kobieta odczuwa to w inny sposób wiec
        nie możecie sie nimi popierać ).... A JA je lekceważyłam, mama juz w
        listopadzie mówiła ze chce na swieta Bozego Narodzenia wszystkie dzieci ze
        swoimi rodzinami bo to jej ostatnie , kiedy tato chcial rezerwować w Wisle
        pokoj w hotelu mama go od tego odciagala i powiedziała ze szkoda pieniedzy bo
        ona juz tam nie pojedzie myslałam na poczatku że mama tak mowi bo ma złe dni
        bo wpada w depresje albo taka rozmową chciała u nas załaczyc swiatełko iz
        potrzebuje specjalisty ........ ona czuła. kiedy 2 dni przed smiercia prosiła o
        ksiedza myslałam że oszaleje ja ja jeszcze opierdzieliłam ze po co jej ksiadz
        ...... ok moge zawołac ksiedza do chorego ale nie tak jak mama chciała na
        ostatnie namaszczenie .... Mama w ostatnich 2 tyg bała sie spać sama w pokoju
        tato spał w innym ze wzgledu na głosne chrapanie wiec ja sie do niej przeniosłam
        ,kiedy ja pytałam czego sie boi pwowiedziała ze nie wie ale ze boi sie zasnąc
        bo tak jakos dziwnie .... w przedzien smierci u mamy bylo 2 razy pogotowie
        podali jej jakis leki i tez mi nic nie powiedzieli ... tylko przez tel kiedy 2
        raz dzwoniłam otrzymałam odpowiedz a wie pani na co mama choruje napewno nie na
        grype ..!!!!! myslałam z walne tego lekarza słuchawka jak przyjechal 2 raz .
        rano mama miała juz omamy znaczy myliła pewne fakty słyszała głos swojej
        znajomej za oknem a ona twierdziła ze ta znajoma u niej była. Był to dzien
        kobiet wiec przyjechali do niej bracia z zyczeniami kazała mi wyniesc z pokoju
        obiad ale on sie jeszcze gotował ( bylo przed 13) (chyba głod dał sie we znaki
        2 tyg tylko rosól który i tak lądował w misce :()zawołałam pielegniarke bo nie
        mogliśmy opanować bólu i ona powiedziała ze mama umiera ale wiecie co mi
        powiedziała kiedy do niej zadzwoniłam po wszystkim ... Przepraszam ale ja
        myslałam ze to nie nastapi dzis myslałam że pani mama bedzie do konca tyg na
        morfinie .... Zaraz przed przyjazdem ksiedza dostała 1 w zyciu dawke czystej
        morfiny :( wczesniej brała tylko ketonal (połowke ) 2 razy.... raz rano i raz
        wieczorem + servedol jedna tabletka na cały dzien i noc+ plastry........
        przyjechał ksiadz i zaraz po jego namaszczeniu to znaczy jakies 10 min Mama
        zmarła to tak jakby na niego czekała i wiecie co kiedy ksiadz z nia sie modlił
        ona byla jak najbardziej przytomna i swiadoma kiedy skączyła sie modlitwa, mama
        zaczeła sie oddalać słyszała jak do niej mówiłam gładziłam za reke ale juz była
        gdzies daleko wiem ze bała sie zamknąć oczy bo mówiłam do niej ale ona je
        trzymała otwarte widzialam ile jej to bolu sprawia odeszlam tylko na moment,
        wtedy mama odeszla zdazyła chwycic jeszcze gromniczke ale ona chyba myslała ze
        to moja reka. wiem ze to straszne co pisze ze nikt nie chce na forum takich
        rzeczy czytac ale antychłoniaku moja mama umierała w cierpieniu bo chciala
        odejsc ja jej nie pozwoliłam i zobacz ja sie tylko oddaliłam na momencik ....
        Tez moge zaczac miec do siebie pretensje ze na to pozwoliłam..... wiesz tak
        naprawde to nie wiadomo kiedy tak naprawde robi sie dobrze. A mama wiedzac ze
        odchodzi swim gadaniem próbowala nas do tej mysli przyzwyczaić mimo ze chciala
        żyć i walczyła do ostatniej chwili .....
        --
        Dla mnie to nic. Nowe milenium, nowy wiek czy nowy rok. Dla mnie to jeszcze
        kolejny dzień, kolejna noc. Słońce, księżyc, gwiazdy pozostaną te same. ~Dalajlama

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.