Dodaj do ulubionych

Polskie miesiące...

25.07.07, 13:38
Wrzesień czyli September

Tekst: Konstanty Ildefons Gałczyński, Olga Lipińska

Z racji służbowych przeniesień
Niedobry jest miesiąc Wrzesień

Świat się chwieje jak od burzy
I na dwoje babka wróży

Olszynki, gaje, dąbrowy
Najmilszeć w porach służbowych!

Człek by rydzyków nazbierał
Ordery włożył w futerał

Niestety! Niemało burz ma
Urząd, bo służba nie drużba

Wrzesień, czyli Semptember
Wrzesień, wrzesień, september!

Już, już się jesień zaczyna...

Nie, jeszcze raz!

Już, już się jesień zaczynba
Wtem premier jak ex-machina

Wrzesień, czyli September!
Wrzesień, czyli September!
Wrzesień, wrzesień, september!

We Wrześniu w bieżącym roku
Strzeż się rwących potoków

I spoczynku pod kaliną
By Cię stan spoczynku minął.

Wrzesień, czyli September...

W świecie natomiast prawdziwym
Nareszcie dzieją się dziwy:

Masoni dostają w ucho
I nie ujdzie im na sucho.

Mimo masońską przebiegłość
Zdobyliśmy niepodległość

Prawdziwą, nie papierową -
Ręka z ręką, głowa z głową.

Raz wrzesień, cuda niesie
Raz wrzesień, cuda niesie
Zdobyliśmy niepodległość!

(trzask)

1997

--
"W antryju na bifyju stoi szolka tyju"

Piękny jest język polski...
Obserwuj wątek
    • freemason Tekst Gałczyńskiego 25.07.07, 13:44
      Z racji służbowych przeniesień
      Niedobry jest miesiąc Wrzesień

      Drżą starostom wąsy, baki,
      Bo słońce wchodzi w znak Wagi.

      Świat się chwieje jak od burzy
      I na dwoje babka wróży

      Cóż, kiedy z Wrześniem w staroście
      Słowiańska tęsknota roście

      Poezja pęka jak bania
      I stąd płyną zaniedbania

      Olszynki, gaje, dąbrowy
      Najmilszeć w porach służbowych!

      Człek by rydzyków nazbierał
      Ordery włożył w futerał

      Niestety! Niemało burz ma
      Urząd, bo służba nie drużba

      Już, już się jesień zaczyna
      Wtem premier jak ex-machina

      Zza kaliny, co szerokiem
      Liściem szemrze na potokiem!!

      We Wrześniu w bieżącym roku
      Strzeż się, starosto, potoku

      I spoczynku pod kaliną
      By Cię stan spoczynku minął.

      Zasię dla polskiej armady
      Teżmam w zanadrzu ćwierć rady

      Na wszystkie gwiazdy niebieskie!
      Wołam: precz z m/s Sobieskim!

      Zmienić nazwę! Zaraz, teraz!
      Żeby nie wyszedł komeraż.

      Boy bowiem, śmieszne chłopisko
      Jak mucha obsiada wszystko.

      A Sobieski to też gratka
      Dla tego obsesjonatka.

      W świecie natomiast prawdziwym
      Nareszcie dzieją się dziwy:

      Masoni dostają w ucho
      I nie ujdzie im na sucho.

      Mimo masońską przebiegłość
      Zdobędziemy niepodległość

      Prawdziwą, nie papierową -
      Ręka z ręką, głowa z głową.

      (1938)

      --
      "W antryju na bifyju stoi szolka tyju"

      Piękny jest język polski...
    • freemason Czerwiec, czyli Junius 25.07.07, 13:53
      Tekst: Konstanty Ildefons Gałczyński, Olga Lipińska

      Zwykle po majowej przerwie
      Następuje miesiąc czerwiec
      Miesiąc miły dla Polaka
      Ba słońce wchodzi w znak Raka

      Bo w czerwcu Polak wesoły
      I upały ma, i pszczoły
      Gdzie spojrzy, sukces i gratka
      Wszystko idzie mu jak z płatka

      W czerwcu wszystko z Europy
      Zaczyna swoje urlopy

      Czerwiec, czerwiec, czerwiec czerwony

      My tu w Polsce, że tak powiem
      Też pofolgujemy sobie

      Polak, jeśli jest bogaty,
      To pojedzie do Juraty
      W Juracie same rozkosze
      Brydż, szampana pełne kosze

      Kwiaty, filmowe gwiazdeczki
      I wyborne piwo z beczki
      Hotele o nazwach hucznych
      Zapraszają cię do uczty

      Przy deserze i herbacie
      Dyskutują w tej Juracie
      Dyskutują

      Że mówiąc krótko, głęboko
      Wszystko sobie chodzi dokądś
      Do żłobu wchodzą masoni
      A nam się komuna goni

      Do Platzformy Unia zmyka
      AWS nam w oczach znika
      Każdy w przedwyborczej porze
      Kombinuje tak jak może

      Sukces, triumf z każdej strony
      A naród, psiakrew, czerwony

      Czerwiec, czerwiec, naród czerwony

      Znowu lewa, że tak powiem
      Prawa odpoczywa sobie

      Marian już był dosyć w mowie
      Teraz o Leszku dwie słowie

      Szkoda słów, jak mówią młodzi
      Świetnie się chłopu powodzi
      Przede wszystkim każdy przyzna
      Że to przystojny mężczyzna

      Gdyby jakieś miał defekty
      Wraz to zdradziłby obiektyw

      Lustra, lustracja

      Więc na lewo, czy na prawo
      Tylko z Gdańskiem, nie z Warszawą
      W końcu w prawo, w lewo ani
      Ni bliźniaki, proszę pani

      Naród... prawo... tego... ten...
      Sprawiedliwość polski sen

      Czerwiec, czerwiec, czerwiec czerwony

      Jak mówiła ciocia Lonia
      Że gaude Mater Polonia

      Ze stresu dostajesz czkawki
      Proponują trochę kawki
      Kiedy przyjdzie do rachunku
      We łbie szumi jak po trunku

      Za pół czarnej, chłopcze złoty
      Płacisz milion dwieście złotych
      I smutny idziesz na molo
      By odetchnąć morską solą

      Patrzysz - Polska dookoła
      Piękne miasta, śliczne sioła
      Nie możemy w miejscu stać
      Coś by trzeba, psia go mać!
      --
      "W antryju na bifyju stoi szolka tyju"

      Piękny jest język polski...
      • freemason oryginalny tekst 25.07.07, 14:00
        Zwykle po majowej przerwie
        Następuje miesiąc czerwiec
        Mieciąc miły dla Polaka
        Ba słońce wchodzi w znak Raka

        Bo w czerwcu Polak wesoły
        I upały ma, i pszczoły
        Pszczoły jak muzyka płyną
        Upał rozmarza jak wino

        Witaj mi, lenistwo lata!
        Człowiek się ze słońcem brata
        I z ptaszkami, i z dąbrową
        I z obłokami nad głową

        Gdzie spojrzy, sukces i gratka
        Wszystko idzie mu jak z płatka
        Prześciga Lisa-Przecherę
        Czuje się drugim Hitlerem

        W Czerwcu wszystko z Europy
        Zaczyna swoje urlopy

        Polak, choćby miał najmarniej
        Podróżuje do Jastarni
        A jeśli bardziej bogaty
        Pędzi autem do Juraty

        W Juracie same rozkosze
        Brydż, szampana pełne kosze
        Kwiaty, filmowe gwiazdeczki
        I wyborne piwo z beczki

        Hotele o nazwach hucznych
        Zapraszają cię do uczty

        Siadasz, zamawiasz pół czarnej
        A kelner zły, że nie sarnę

        Jednak niosą: jeden cukier
        Drugi łyżkę z wielkim hukiem

        Trzeci kawę, czwarty wodę
        Piąty tacę, szósty spodek...

        Pół czarnej!! - wołasz z przejćiem.
        - Tak, tak, tak! - I zwą Cię księciem.

        Kiedy przyjdzie do rachunku.
        We łbie masz szum jak od trunku

        Za pół czarnej, chłopcze złoty
        Płacisz... osiemnaście złotych.

        I smutny idziesz na molo
        By odetchnąć morsą solą

        By popatrzeć w fale szumiące
        Co płyną - jak twe pieniądze.

        (1938)
        --
        "W antryju na bifyju stoi szolka tyju"

        Piękny jest język polski...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka