Jakie zasady rządzą pisownią wielowyrazowych nazw astronomicznych?
W słownikach próżno szukać wyjaśnień. Logiczne i sensowne wydaje
się stosowanie reguł przyjętych dla nazw geograficznych. Chodzi mi
konkretnie o zasadę nakazującą pisanie obu członów nazwy wielką
literą, jeśli człon drugi występuje w dopełniaczu (Morze Barentsa,
Góra Kościuszki, Jezioro Wiktorii itd.). Analogicznie należałoby
traktować indywidualnie oznaczone obiekty/struktury astronomiczne -
Pas Kuipera, Obłok Oorta czy Przerwę Cassiniego. Taka właśnie
pisownia jest już powszechnie przyjęta w czasopismach
popularnonaukowych (np. w "Wiedzy i Życiu"). W dziennikach i
tygodnikach bywa różnie, ale zapis zgodny z zasadą "geograficzną"
występuje częściej.
No to w takim razie w czym problem? W kometach. Słowniki każą nam
pisać: kometa Halleya, kometa Enckego, kometa Hale'a-Boppa.
Dlaczego nie: Kometa Halleya, Kometa Enckego, Kometa Hale'a-Boppa?
Zdaję sobie sprawę, że komety mało kogo interesują, zwłaszcza w
aspekcie ortograficznym. Ale tę niekonsekwencję trzeba
wyeliminować. Pisownia nazw astronomicznych i geograficznych
powinna być ujednolicona.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.