szłem czy szedłem Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Możemy użyć tylko formy szedłem, nigdy szłem?
  • ;-)
  • Tak, możemy użyć tylko form szedłem, szedłeś, szłaś, szła, szło, szliśmy. Nigdy: szłem, szłeś,
    szedłaś, szedła, szedło, szedliśmy. Nawet w języku potocznym.
    Od czasownika iść nie można też utworzyć imiesłowu przysłówkowego uprzedniego 'szedłszy', np.
    ?Szedłszy na spacer, spotkałem kolegę?. Poprawnie: ?Idąc na spacer, spotkałem kolegę?.
  • teresa.kruszona napisał(a):

    > Tak, możemy użyć tylko form szedłem, szedłeś, szłaś, szła, szło, szliśmy. Nigdy
    > : szłem, szłeś,
    > szedłaś, szedła, szedło, szedliśmy. Nawet w języku potocznym.

    Tylko jak to wytłumaczyć narodowi, który słucha takich tekstów w polskich
    serialach TV i nikt nie dopisze na dole ekranu :-)
  • teresa.kruszona napisał(a):

    > Tak, możemy użyć tylko form szedłem, szedłeś, szłaś, szła, szło, szliśmy. Nigdy
    > : szłem, szłeś,
    > szedłaś, szedła, szedło, szedliśmy. Nawet w języku potocznym.

    Rozumiem z tej wypowiedzi, że ci Polacy którzy używają form "szłem"
    czy "wzięłem" nie mówią po polsku tylko używają jakiegoś innego podobnego języka.
    Ciekawych rzeczy można się dowiedzieć na tym forum.
  • tomi469 napisał(a):

    >
    > Rozumiem z tej wypowiedzi, że ci Polacy którzy używają form "szłem"
    > czy "wzięłem" nie mówią po polsku tylko używają jakiegoś innego podobnego język
    > a.
    > Ciekawych rzeczy można się dowiedzieć na tym forum.


    A może po prostu Polacy, którzy mówią "szedłem" za bardzo ufają słownikom....?
    ;-)

  • tomi469 napisał(a):

    > Rozumiem z tej wypowiedzi, że ci Polacy którzy używają form "szłem"
    > czy "wzięłem" nie mówią po polsku tylko używają jakiegoś innego podobnego język
    > a.
    > Ciekawych rzeczy można się dowiedzieć na tym forum.

    Mylisz pewne podstawowe pojęcia - ci, którzy uzywaja niepoprawnych form po prostu
    mówia błędnie. Zdaje się, ze w swoim liberalnym podejściu do języka posunąłeś się
    tak daleko, że akceptujesz wszystko i nie dopuszczasz określenia "błąd". czy nie
    za daleko?

  • Posłużę się może przykładem:
    Botanik miał za zadanie opisać wszystkie rośliny w pewnym ogródku.
    I on opisał je bardzo pięknie: róże, tulipany, malwy i niezapominajki. Omówił
    też magnolię, berberys i wiśnię. O pokrzywie i perzu jednak nie wspomniał ani
    słowem. Czemu?Ano dlatego, że on pokrzyw i perzu nie lubi, i chciałby żeby ich
    w tamtym ogródku wcale nie było. Czy dobrze zrobił?
    Ja myślę, że nie.
  • tomi469 napisał(a):

    > Posłużę się może przykładem:
    > Botanik miał za zadanie opisać wszystkie rośliny w pewnym ogródku.
    > I on opisał je bardzo pięknie: róże, tulipany, malwy i niezapominajki. Omówił
    > też magnolię, berberys i wiśnię. O pokrzywie i perzu jednak nie wspomniał ani
    > słowem. Czemu?Ano dlatego, że on pokrzyw i perzu nie lubi, i chciałby żeby ich
    > w tamtym ogródku wcale nie było. Czy dobrze zrobił?
    > Ja myślę, że nie.

    Witaj Tomi:-)
    Na początku gratuluję sposobu argumentowania. Taka piękna przypowieść tak
    przemawia do wyobraźni, że ma się ochotę nieuczciwego botamika posłać na
    pręgierz ;-) Pozwól, że posłużę się tą samą metaforą. W Nowym słowniku poprawnej
    polszczyzny zespół redakcyjny postąpił jak wzorowy ogrodnik - opisał wszystkie
    rośliny, zaznaczając przy tym, które z nich są kwiatami ozdobnymi, które
    pospolitymi, a które uważa się za zielsko.

    Pozdrawiam
    tj
  • taka_jedna napisał(a):

    >
    > Witaj Tomi:-)
    > Na początku gratuluję sposobu argumentowania. Taka piękna przypowieść tak
    > przemawia do wyobraźni, że ma się ochotę nieuczciwego botamika posłać na
    > pręgierz ;-) Pozwól, że posłużę się tą samą metaforą. W Nowym słowniku
    poprawn
    > ej
    > polszczyzny zespół redakcyjny postąpił jak wzorowy ogrodnik - opisał
    wszystkie
    > rośliny, zaznaczając przy tym, które z nich są kwiatami ozdobnymi, które
    > pospolitymi, a które uważa się za zielsko.
    >
    > Pozdrawiam
    > tj

    Widzę, że doszliśmy do tego samego wniosku. Chciałbym, żeby w słownikach
    języka polskiego był trójstopniowy podział wyrazów, oznaczany za pomocą
    odpowiednich kwantyfikatorów:
    - wyrazy poprawne (zalecane)
    - wyrazy dopuszczalne (ich użycie nie jest błędem, ale z pewnych względów są
    one niezalecane)
    - wyrazy niepoprawne (używane BARDZO CZĘSTO przez NIEKTÓRYCH Polaków, ale ich
    użycie jest błędem).
    W znanych mi słownikach nie ma tej ostatniej kategorii, a szkoda, bo tam
    właśnie powinny się znajdować takie błędy językowe jak "szłem, wzięłem,
    niesłem". Dotyczy to także form uznawanych za wulgarne (myślę, że nikt
    obecnych na tym forum ich nie lubi, ale one istnieja tak jak istnieje AIDS czy
    dżuma, i musimy przyjąć to do wiadomości).
    Natomiast często spotykane błędy ortograficzne takie jak "gura" czy "ktury"
    nie powinny się w słowniku znajdować. Przyjęliśmy bowiem w naszym języku, że
    będziemy pisać "ogórek" a nie "ogurek" (choć taka forma jest poprawna z
    historycznego punktu widzenia), jest to więc tylko kwestia zapisu słowa, które
    WSZYSCY wymawiają tak samo (liczba możliwych do popełnienia błędów
    ortograficznych jest zresztą tak wielka, że ich umieszczenie w słowniku
    spowodowałoby, że byłby on całkiem nieczytelny).
    Jeszcze raz chciałem podkreślić, że w tej ostatniej kategorii powinny się
    znajdować wyrazy rzeczywiście używane bardzo często, a nie jakieś pojedyńcze
    (tu moja rogata dusza kazała mi napisać "ń" zamiast "n" :)) błędy językowe.
    A który wyraz gdzie przyporządkować - tutaj otwiera sie pole do dyskusji.
    Dla jednych chaber jest chwastem, dla innych pięknym kwiatem - no ale
    rozgadałem się jak nigdy, brawo za cierpliwość dla tych którzy dotarli aż do
    końca! Z ogrodniczymi pozdrowieniami - tomi
  • Jakoś nigdy się nie pyta, skąd się wzięła taka różnica: szłam, ale szedłem...
    Więc zabiorę głos niepytany ;)

    Mniej więcej wiadomo, że formy czasu przeszłego to zrosty dawnego imiesłowu
    czynnego przeszłego (tzw. drugiego) i archaicznej formy osobowej
    czasownika 'być'. W przypadku czasownika 'iść' imiesłowem tym było (w rodzaju
    męskim) 'szdł', mocno naszpikowane jerami. Z reguł tzw. wokalizacji jerów
    wynikło, że w formie męskiej utworzyły one 'e', jak w szedł, natomiast w inych
    formach zanikły, tworząc formy szdła, szdło, szdły, szdli. Taka zbitka
    spółgłosek dla leniwego Polaka była nie do wymówienia, w związku z czym jeszcze
    w erze przedpiśmiennej 'd' (wymawiane chyba 't') zanikło. Natomiast w formie
    męskiej do zaniku 'd' podstaw nie było, wręcz przeciwnie, bardziej narażone
    było (i jest) 'ł'. Zlanie się czasownika posiłkowego z imiesłowem dało znane
    nam obecnie formy 'szedłem', 'szłam' itd.

    Oczywiście wkrótce po powstanie form ściągniętych zaczęły się procesy
    analogizacyjne, szczególnie nasilone obecnie, kiedy coraz rzadziej rozdziela
    się formy czasu przeszłego np. 'tak szedłem' na 'tak-em szedł'. Warto zauważyć,
    że gdyby najpierw doszło do zlania się czasownika posiłkowego z imiesłowem, a
    dopiero potem do zaniku jerów, mówilibyśmy 'poszłem' i 'poszłeś'.

    Jedynym na dobrą sprawę problemem z akceptacją krótszych form męskich jest brak
    zgodnej ze wzorcem konugacji trzeciej osoby. Inne narody jakoś wybrnęły z tego,
    wyrzucając 'd' (u Rosjan 'szoł', bo zaszło tam ogólne uproszczenie grup 'dl'
    w 'l', u Czechów też 'szel', pewnie przez wyrównanie do innych form). W sumie
    można by zaakceptować stan obecny: szłem, ale szed. No i 'szedłem' dla
    tradycjonalistów (w tym mnie). Albo wprowadzić na osłodę to nieme 'd' do
    ortografii - łatwiej będzie przełknąć :)

    Zwróćmy przy okazji uwagę na podobny w czasie przeszłym czasownik 'schnąć':
    schłam schłaś schła schłem schłeś sechł
    szdłam szdłaś szdła szdłem szdłeś szedł.
  • ja22ek napisał:

    >W sumie
    > można by zaakceptować stan obecny: szłem, ale szed. No i 'szedłem' dla
    > tradycjonalistów (w tym mnie). Albo wprowadzić na osłodę to nieme 'd' do
    > ortografii - łatwiej będzie przełknąć :)
    >

    Lepiej z czeska: szeł.

    Mam kuzyna, do którego żona mówi "szedłeś", syn - "szedłeś", a on swoje -
    "szłem".

    Nie, żeby przez przekorę, czy żeby ideowiec jakiś. Po prostu nie słyszy
    różnicy. Ala
  • ala100 napisała:

    > Lepiej z czeska: szeł.

    Mnie to też się podoba, bo lubię Czechów ;) Ale wymagałoby to wprowadzenia
    ustawy "O obowiązku mówienia 'szeł'"... Takie odgórne zarządzenia rzadko kiedy
    się powodzą.

    > Nie, żeby przez przekorę, czy żeby ideowiec jakiś. Po prostu nie słyszy
    > różnicy. Ala

    Nawet go rozumiem. Kiedyś nie widziałem żadnej różnicy między 'włożyć'
    a 'ubrać'. Że nie wspomnę między FAbryka a faBRYka.

    Apro po. Dlaczego jak mówimy, że nie powiemy, to zaraz mówimy, np. "już nie
    powiem o tym i tamtym", i od razu wychodzimy na kłamczucha.

    Jacek
  • ja22ek:
    > Apro po. Dlaczego jak mówimy, że nie powiemy, to zaraz mówimy, np. "już nie
    > powiem o tym i tamtym", i od razu wychodzimy na kłamczucha.

    To chyba najczęściej przyjmuje postać niewspominania. Coś w tym stylu:

    ,,Jesteśmy przeciwko arogancji, nieróbstwu i bezradności obecnego rządu, że nie
    wspomnę już o wszechogarniającej korupcji, która bulwersuje społeczeństwo a
    przecież dzieje się to w momencie przystępowania do Unii Europejskiej, która
    specjalnie naciska na jasność procedur przetargowych''

    (niecytat, bo zmyślony). Większość wypowiedzi wypełniona jest tym, o czym
    narrator miał nie wspomnieć.

    - Stefan
  • i znowu kilku jezykoznawcow chce wyreczac native
    speakerow w tworzeniu jezyka. chyba im sie bardzo nudzi.




    teresa.kruszona napisał(a):

    > Tak, możemy użyć tylko form szedłem, szedłeś, szłaś,
    szła, szło, szliśmy. Nigdy
    > : szłem, szłeś,
    > szedłaś, szedła, szedło, szedliśmy. Nawet w języku
    potocznym.
    > Od czasownika iść nie można też utworzyć imiesłowu
    przysłówkowego uprzedniego '
    > szedłszy', np.
    > �Szedłszy na spacer, spotkałem kolegę�. Poprawnie:
    �Idąc na spacer, spotkałem k
    > olegę�.


    --
    poezjachinska.republika.pl
    taote.republika.pl
    chinese.republika.pl
  • stefan4 napisał:

    > ja22ek:
    > > Apro po. Dlaczego jak mówimy, że nie powiemy, to zaraz mówimy, np. "już ni
    > e
    > > powiem o tym i tamtym", i od razu wychodzimy na kłamczucha.
    >
    > To chyba najczęściej przyjmuje postać niewspominania.

    Albo niewypominania.
  • Jeszcze jedno takie wyrażenie: "nie będę dodawał, że...", np:
    Jestem językoznawcą samoukiem, nie będe dodawał, że genialnym :p
  • jest propozycja kompromisowa:

    szłem - bo było blisko
    szedłem - bo było daleko

    ;-))
  • azm:
    > jest propozycja kompromisowa:
    >
    > szłem - bo było blisko
    > szedłem - bo było daleko

    Kiedyś dawno w jakiejś książce dla dzieci znalazłem inny
    kompromis: ,,herbata'' jeśli bez cukru a ,,cherbata''
    jeśli z cukrem.

    Proponuję: ,,żabka'' jeśli kumka i ,,rzaba'' jeśli
    rechocze.

    - Stefan
  • Trzeba być skończonym nieukiem i burakiem, żeby mieć tu wątpliwości. Szedłem.
  • Tym różni się Wiedza od Rozumu, że Wiedza nie ma nigdy wątpliwości co i jak, a
    Rozum jeszcze się zastanawia dlaczego. Radzę więcej czytać.
  • eeee... może się mylę, ale ten problem był kiedyś gdzieś poruszony i wydaje mi się, że nasze kochana Rada Języka Polskiego uprawomocniła używanie form "poszłem" i podobnych...

    chociaż mi się one zabardzo nie podobają ;)

  • Ja22ku, wszystko rozumiałem z Twojego jerowatego wyjaśnienia różnicy między
    ,,szedlem'' i ,,szłam'' (i bardzo mi się podobało), do chwili, gdy chciałem to
    wyjaśnienie powtórzyć osobiście. Wtedy okazało się, że nic nie rozumiem.

    No bo zobacz.

    Najpierw były formy ,,sz[jer1]d[jer2]ł'' oraz ,,sz[jer1]d[jer2]ła''.

    Potem w formie męskiej [jer1] przeszedł w ,,e'' a [jer2] znikł, tak? A w formie
    damskiej oba jery znikły prowadząc do ,,szdła''. Otóż dotąd myślałem, że w nich
    zanikał co drugi. Więc forma damska powinna się dowokalizować albo do
    ,,szedła'' albo do ,,szdeła''. Dlaczego ,,szdła''?

    - Stefan
  • Jesteś zdezorientowany, bo mocno przesadziłem z tym naszpikowaniem jerami. Otóż
    w rdzeniu był jeden jer miękki (sz'd), a w końcówce męskiej jer twardy (l#). W
    końcówkach innych rodzajów jerów nie było. Samotny jer był skazany na pożarcie
    przez pełną samogłoskę (więc szdła), natomiast dwa jery przy braku innych
    samogłosek musiały dać 'e' (czyli szedł). Co do miejsca, w którym to 'e' się
    pojawia (niby dlaczego nie 'szdeł'?), jest nawet osobna teoria...
  • Toteż nie wyrzucam pytającemu braku rozumu, tylko brak elementarnej wiedzy. A
    poza tym troszkę się zaczerwieniłem, sorry.
  • To tak jak z rzecząpospolitą: rzeczposPOlita jeśli trzecia, rzeczpospoLIta
    jeśli gazeta.
    Wiem że jestem nudny

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.